Medicalpress
Ponad 40 proc. dzieci w Polsce deklaruje, że nie czuje się szczęśliwe – wynika z najnowszego badania UNICEF. Tymczasem aż 82 proc. rodziców jest przekonanych, że ich dzieci są zadowolone z życia. Różnica w postrzeganiu pokazuje, jak odmiennie dorośli i dzieci rozumieją szczęście. Młodzi coraz częściej zmagają się z presją, stresem i przeciążeniem codziennością, a jesień – dla dorosłych czas refleksji i spokoju – dla wielu dzieci bywa okresem obniżonego nastroju. Eksperci apelują: zatrzymajmy się, posłuchajmy i spróbujmy zrozumieć emocje najmłodszych, zanim niewypowiedziane uczucia przerodzą się w samotność.
Jesień dla wielu dorosłych to czas nostalgii, spokoju, ale i chwilowego spadku energii. Krótsze dni, mniej słońca i chłód za oknem potrafią wpłynąć na nasz nastrój. Warto jednak zapytać: czy te same emocje odczuwają nasze dzieci?

Pomoc w zrozumieniu emocji

Rodzicielstwo to codzienna nauka empatii i cierpliwości. Według wyników badania UNICEF tylko 49% ankietowanych dzieci „raczej” lub „zdecydowanie” odczuwa szczęście. Jest to spadek aż o 26 p.p. w porównaniu z raportem sprzed 5 lat. Wyniki wśród rodziców wyglądają̨ nieco bardziej optymistycznie. Większość́ dorosłych uważa, że ich dzieci są̨ szczęśliwe (82 proc.), z dominacją wskazań́ „raczej” (68 proc.).

Te liczby stanowią dla nas sygnał: warto zatrzymać się i posłuchać, zanim niewypowiedziane emocje przerodzą się w zniechęcenie lub samotność. Badania takie jak te dają do myślenia i zmuszają do autorefleksji, w końcu w naszych rękach leżą losy tych małych, zdolnych ludzi. Warto pamiętać również, że dzieci uczą się poprzez doświadczenie i obserwację. Kiedy widzą, że rodzic potrafi mówić o swoich uczuciach, uczą się tego samego.

Głos dziecka, który łatwo przeoczyć

Dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć wprost, że coś je martwi. Zamiast tego pokazują emocje przez zachowanie – bywają rozdrażnione, wycofane lub przeciwnie – nadmiernie pobudzone. W pośpiechu dorosłego świata łatwo uznać to za „gorszy dzień” albo „humory”, ale często to pierwsze sygnały, że dziecko przeżywa coś trudnego. Kluczowym jest by poświęcić dziecku wystarczająco dużo uwagi i nie chodzi tu o godzinne rozmowy, lecz o obecność. Wystarczy zapytać: „Jak się czujesz?” lub „Czy coś sprawiło Ci dzisiaj trudność?” i naprawdę posłuchać odpowiedzi. Słuchać to nie to samo, co wysłuchać i na to należy zwracać szczególną uwagę!

Jesień, z jej spokojniejszym rytmem, może stać się naturalnym sprzymierzeńcem w odbudowywaniu więzi z dzieckiem. Wspólny spacer po parku, układanie bukietu z liści czy rozmowa przy herbacie – to chwile, w których łatwiej dostrzec emocje, których na co dzień nie widać– podkreśla Katarzyna Spieszko, Marketing Manager, MGA Entertainment Poland.

Czas, by się zatrzymać

Jesień może być idealnym czasem, aby bliżej przyjrzeć się emocjom, ponieważ spędzamy więcej czasu razem w domu. Dlatego dobrze jest znaleźć chwilę, by porozmawiać z dzieckiem lub obserwować jego zachowanie. Warto korzystać z dostępnych materiałów pomocniczych, które wspierają rozmowę z dzieckiem o emocjach. Jednym z nich jest e-book „Zrozumieć dziecięcy świat. Poradnik świadomego rodzica” powstał we współpracy Przemka Staronia wraz z MGA Entertainment i BABY born. Pełen refleksji, przykładów i prostych narzędzi, które pomagają lepiej rozumieć świat uczuć najmłodszych. To inspiracja dla każdego rodzica, który chce nie tylko reagować na emocje dziecka, ale też je wspólnie przeżywać. Zamiast gonić codzienność, zatrzymajmy się – choćby na chwilę. Posłuchajmy, co mówi nasze dziecko, kiedy opowiada o szkole, przyjaciołach czy swoich marzeniach. Być może to właśnie teraz, wśród kasztanów i liści, jest najlepszy moment, by odkryć, co sprawia, że naprawdę jest szczęśliwe.

Źródło: Komunikat Prasowy

Edukacja zdrowotna to nowy przedmiot, który od 1 września 2025 r. wszedł do szkół podstawowych i ponadpodstawowych w Polsce. Ma wyposażyć dzieci i młodzież w rzetelną wiedzę, postawy i umiejętności związane ze zdrowiem fizycznym, psychicznym, społecznym i cyfrowym. Tymczasem wielu rodziców korzysta z prawa do wypisania dziecka z tych zajęć. Jakie są powody takiej decyzji? Czy są one uzasadnione? I co tracą dzieci, gdy zostaną pozbawione możliwości uczestniczenia w tym przedmiocie?
Edukacja zdrowotna to nowy przedmiot, który odpowiada na realne wyzwania współczesnego świata. W sposób przystępny i interdyscyplinarny przekazuje uczniom wiedzę z zakresu zdrowia fizycznego, psychicznego, społecznego, seksualnego i środowiskowego. Uczy, jak dbać o siebie i innych, rozpoznawać zagrożenia, budować dobre relacje oraz podejmować świadome decyzje. Treści programowe powstały przy udziale ekspertów z wielu dziedzin: lekarzy, nauczycieli, specjalistów od aktywności fizycznej, zdrowia psychicznego i profilaktyki. Przedmiot ten został opracowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej we współpracy z Ministerstwem Zdrowia oraz Ministerstwem Sportu i Turystyki i oferuje szkołom szeroką pulę materiałów edukacyjnych dostosowanych do poziomu szkoły podstawowej i ponadpodstawowej, w tym przykładowe programy nauczania, scenariusze lekcji, poradniki i informatory.

Od 1 września 2025 r. edukacja zdrowotna jest nauczana we wszystkich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych, co oznacza, że każde dziecko ma formalną możliwość uczestniczenia w zajęciach, które obejmują tematykę emocji, relacji, wartości, dobrostanu oraz zdrowych wyborów w życiu codziennym, jak również edukację dotyczącą zagrożeń takich jak choroby zakaźne, uzależnienia, dezinformacja. W niektórych przypadkach rodzice korzystają z prawa wypisania dziecka z przedmiotu. Choć to prawo istnieje, wypisywanie niesie ze sobą istotne konsekwencje: dziecko traci dostęp do wiedzy i umiejętności, które pomagają mu w rozwoju nie tylko fizycznym, ale również psychicznym i społecznym. Bez tej edukacji dziecko może być mniej przygotowane na wyzwania, jak radzenie sobie ze stresem, budowanie zdrowych relacji, przeciwdziałanie dezinformacji czy ochronę własnego zdrowia w sferze cyfrowej.

Wypisanie z edukacji zdrowotnej oznacza też osłabienie profilaktyki w skali całego społeczeństwa, ponieważ świadoma młodzież, która rozumie kontekst zdrowotny, stanowi fundament profilaktyki i zdrowego stylu życia. Rzetelna edukacja zdrowotna pozwala unikać późniejszych problemów zdrowotnych, ogranicza koszty opieki medycznej, gdy chodzi o leczenie chorób przewlekłych, uzależnień czy problemów psychicznych. Kiedy temat zdrowia jest bagatelizowany lub pomijany, często obserwuje się późniejszą eskalację trudności: problemy ze zdrowiem psychicznym, zaburzenia emocjonalne, otyłość, choroby sercowo-naczyniowe, problemy społeczne.

Prawo do wypisania jest często argumentowane przez rodziców obawą o kontrowersyjne treści, kulturowe różnice w wartościach czy obawami, że treści związane z seksualnością lub budowaniem wartości mogą być sprzeczne z przekonaniami rodziny. Te obawy nie są bez znaczenia i wymagają dialogu, ale warto pamiętać, że materiały edukacji zdrowotnej są rezultatem pracy wielu ekspertów, opierają się na dowodach naukowych i są przygotowane tak, by respektować różnorodność i wartości rodzin. Dzieciom, którym odmawia się uczestnictwa, często tracą możliwość rozmowy na temat tematów, które mogą być bagatelizowane w domu lub środowisku — a którymi lepiej póki co zajmuje się edukacja szkolna, dająca bezpieczną przestrzeń i wiedzę zgodną z faktami.

W miarę jak świat coraz bardziej staje się środowiskiem cyfrowym, informacje – czasem błędne – łatwo się rozprzestrzeniają. Dezinformacja zdrowotna (np. mity o szczepieniach, lekach, zdrowym stylu życia) stanowi realne zagrożenie. Edukacja zdrowotna daje uczniom narzędzia krytycznego myślenia, żeby rozróżniać rzetelne źródła od fałszywych, zbudować poczucie odpowiedzialności oraz umiejętność ochrony własnego zdrowia i zdrowia innych.

Rezygnacja z edukacji zdrowotnej to krok w kierunku ograniczania prawa dziecka do pełnego rozwoju. To nie tylko kwestia wiedzy, lecz także szansy na budowanie kompetencji niezbędnych w dorosłości: zdolności radzenia sobie z emocjami, podejmowania świadomych decyzji, umiejętności unikania zagrożeń, troski o własny dobrostan i innych ludzi. Dlatego ważne, aby rodzice zapoznali się z założeniami programu, skonsultowali się z nauczycielami, obejrzeli dostępne materiały edukacyjne (jak informatory, scenariusze lekcji czy poradniki dostępne na platformie ZPE), zrozumieli, że edukacja zdrowotna nie oznacza narzucania poglądów, ale dostarczania wiedzy i umiejętności, które dziecko może wykorzystać w życiu.

Przeczytaj informator ze Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej: https://zpe.gov.pl/edukacja-zdrowotna
Przeczytaj informator Ministerstwa Edukacji: https://www.gov.pl/web/edukacja/edukacja-zdrowotna

Źródło: GOV.PL

Sierpień to Międzynarodowy Miesiąc Świadomości Łuszczycy – choroby, która mimo że dotyka ponad milion osób w Polsce, wciąż pozostaje społecznie niedostatecznie zrozumiana. Kampania „Daj się odkryć”, organizowana przez Dominikę Jeżewską i Annę Tajkiewicz, kolejny raz oddaje głos osobom żyjącym z łuszczycą. Ich celem jest jedno: sprawić, by skóra przestała być źródłem wstydu, a stała się częścią rozmowy o empatii, akceptacji i odwadze. W tym roku projekt wybrzmiewa jeszcze mocniej – nie tylko w sieci i mediach, ale również na ulicach polskich miast, w mobilnych punktach diagnostycznych i przestrzeniach wystawienniczych.
Kampania, organizowana z inicjatywy dwóch kobiet chorujących na łuszczycę – Dominiki Jeżewskiej, edukatorki i twórczyni internetowej znanej jako Pani Łuska, oraz Anny Tajkiewicz, fotografki i psycholożki – stawia na autentyczność, odwagę i siłę społecznej empatii. Hasło przewodnie: „Dlaczego nim się zachwycasz, a boisz się, że ja cię zarażę?” zadaje trudne, ale konieczne pytanie, uderzając w rdzeń społecznych uprzedzeń.

Łuszczyca dotyka ponad 1 miliona Polaków. Wciąż jest jednak niedostatecznie zrozumiana i silnie stygmatyzowana. Chorzy bywają wykluczani, zawstydzani, pomijani. Kampania przypomina, że ich codzienność to nie tylko zmaganie się z objawami, ale też z oceną otoczenia.

Zachwyt dla jednych, dystans wobec drugich – a przecież wygląd to tylko warstwa

W tym roku kampania przybiera wyjątkowo wyrazistą formę. Bohaterowie zdjęć, osoby z łuszczycą, pozują w towarzystwie psów rasy dog niemiecki, których umaszczenie przypomina charakterystyczne zmiany skórne. Ten kontrastowy obraz – piękno „łaciatego” psa kontra lęk przed „łaciatym” człowiekiem – oddaje siłę wizualnego storytellingu.

 Wciąż zdarza się, że ktoś odsuwa się w autobusie, nie podaje ręki, unika kontaktu. A przecież łuszczyca nie zaraża. Tym projektem chcemy znormalizować jej widoczność i odebrać jej stygmat – mówi Dominika Jeżewska.

„Daj się odkryć” to nie tylko manifest społeczny – to zaproszenie do bycia widocznym. Do zabrania głosu w imieniu tysięcy ludzi, którzy każdego dnia chowają swoją skórę, marzenia i plany pod warstwą ubrań i niepewności.

 Wiele osób z łuszczycą rezygnuje z życia, odkłada swoje potrzeby na ‘kiedyś’. Ale ‘kiedyś’ często nie nadchodzi. Dlatego pokazujemy, że akceptacja siebie – także w zaostrzeniu choroby – to akt odwagi i miłości – dodaje Anna Tajkiewicz.

W czasie trwania kampanii na profilach organizatorek oraz partnerów pojawiają się zdjęcia, relacje i historie osób z łuszczycą. Głos oddany bohaterom kampanii wybrzmiewa w mediach społecznościowych, internecie i prasie. Przestrzeń cyfrowa i miejska zamienia się w miejsce edukacji, empatii i rozmowy o widzialności.

Kampania, która wychodzi do ludzi 

Tegoroczna edycja kampanii „Daj się odkryć” to nie tylko poruszające historie i mocny przekaz wizualny, ale też konkretne działania, które dosłownie oraz symbolicznie przybliżają temat łuszczycy do ludzi. Już 8 sierpnia w warszawskiej przestrzeni City Hall odbędzie się wydarzenie towarzyszące kampanii – centralnym punktem będzie wystawa fotograficzna prezentująca bohaterów projektu: osoby z łuszczycą, ich codzienność, emocje i drogę do samoakceptacji. W programie także rozmowy z uczestnikami, specjalistami, psychologami, dermatologami i aktywistami, którzy poruszą społeczne aspekty życia z widzialną chorobą skóry.

W tym roku kampania rozwija się również w kierunku mobilnych działań. Wspólnie z Fundacją Amicus „Daj się odkryć” wspiera projekt Dermabus – nowoczesne, mobilne centrum diagnostyczno-edukacyjne, które latem odwiedza miasta w całej Polsce umożliwiając mieszkańcom bezpłatne badania skóry pod kątem łuszczycy, AZS oraz innych przewlekłych schorzeń dermatologicznych. Pacjenci z potwierdzoną diagnozą otrzymają fachowe informacje i zostaną skierowani do specjalistycznych ośrodków dermatologicznych. Dermabus regularnie przemierza kraj, docierając także do mniejszych miejscowości, zwiększając dostępność do specjalistycznej pomocy. Trasa i lokalizacje dostępne są na stronie Fundacji Amicus: amicusfundacja.org/dermabus.

Ruch, który rośnie z roku na rok

To już kolejna odsłona kampanii, która z roku na rok dociera do tysięcy osób, budzi poruszenie w mediach i inspiruje kolejne osoby do pokazania swojej skóry. Autentyczne historie i mocne zdjęcia poruszają bardziej niż niejedna kampania komercyjna.

Kampania rozwija się w mediach społecznościowych pod hasztagiem #DajSięOdkryć i stale poszerza grono swoich bohaterów, partnerów i wspierających twórców. W kampanię zaangażowali się partnerzy, dla których zdrowie i edukacja to coś więcej niż PR-owe slogany. Wspierają ją m.in.: Genactiv, Cutis, LNE, Hello Zdrowie, ALAB Laboratoria, Eveline Cosmetics, Dexeryl, Fundacja Amicus, Manufaktura Zdrowia i Urody oraz Farmapol.

Kampania „Daj się odkryć” to coś więcej niż coroczna inicjatywa edukacyjna – to ruch społeczny, który skutecznie przełamuje stereotypy, daje przestrzeń dla niedoreprezentowanych głosów i dosłownie wychodzi do ludzi. Pokazuje, że łuszczyca to nie wyrok, a widoczna skóra nie wymaga ukrywania. Dzięki zaangażowaniu organizatorek, partnerów i bohaterów kampanii temat łuszczycy trafia tam, gdzie powinien – do społecznej świadomości, gabinetów lekarskich i codziennych rozmów. A to właśnie widoczność jest pierwszym krokiem do zmiany.

Źródło:Komunikat Prasowy

Media społecznościowe to dziś nasza codzienność – korzysta z nich niemal 28 milionów Polaków (66% populacji), a liczba ta wciąż rośnie. Statystyczny użytkownik spędza w nich 14% swojego aktywnego dnia, czyli zgodnie z najnowszymi badaniami 2 godz. 23 min, a młodzież w wieku 16-24 lat – nawet 20% aktywnego dnia[1]. Jednak dynamiczny rozwój social mediów przynosi nie tylko możliwości, ale również wyzwania, w tym coraz częstsze sygnały kryzysów psychicznych widocznych wśród użytkowników sieci. Liczby nie pozostawiają złudzeń, statystycznie aż co 4. z nas na jakimś etapie życia będzie zmagać się z trudnościami psychicznymi wymagającymi wsparcia ze strony profesjonalistów. Odpowiadając na ten problem, Fundacja Zdrowego Postępu, we współpracy z ekspertami z różnych dziedzin zdrowia psychicznego, stworzyła „Kodeks Wrażliwości w mediach społecznościowych”.
Ten wyjątkowy przewodnik pokazuje, jak dostrzegać sygnały kryzysu w przestrzeni online, pomagać w sposób przemyślany i empatyczny oraz jakich reakcji należy unikać, by nie stygmatyzować czy bagatelizować problemu. Celem Kodeksu jest edukacja użytkowników mediów społecznościowych na temat zdrowia psychicznego i skutecznych sposobów wsparcia w kryzysie psychicznym w przestrzeni social mediów oraz budowanie wrażliwości w przestrzeni cyfrowej, opartej na wzajemnym wsparciu i zrozumieniu.
 
„Kodeks Wrażliwości w mediach społecznościowych” – odpowiedź na rosnące wyzwania związane z kryzysami psychicznymi w sieci
 
W obliczu rosnącej roli mediów społecznościowych w naszym codziennym życiu coraz wyraźniej dostrzegamy zarówno ich potencjał, jak i wyzwania, które stawiają przed społeczeństwem. Jednym z kluczowych problemów wymagających pilnej uwagi jest umiejętność rozpoznawania objawów kryzysu psychicznego w mediach społecznościowych oraz odpowiednie reagowanie na takie sytuacje.
 
Media społecznościowe stały się przestrzenią, w której coraz częściej można zauważyć objawy trudności emocjonalnych i kryzysu psychicznego. Niestety, wiele osób nie wie, jak prawidłowo rozpoznać te sygnały ani jak na nie reagować w sposób wspierający i pomocny. Obawa przed popełnieniem błędu, zbagatelizowaniem problemu lub pogorszeniem sytuacji sprawia, że ludzie unikają interakcji z osobami, którym takie wsparcie mogłoby się przydać. Tymczasem każda niepodjęta reakcja to potencjalnie utracona szansa na realną pomoc. Aby pokazać, jak odpowiednio działać, stworzono „Kodeks Wrażliwości w mediach społecznościowych”.
 
Jak podkreśla Joanna Bogdanowicz-Antos, prezes Fundacji Zdrowego Postępu, pomysłodawca Kodeksu: „Kodeks Wrażliwości powstał na bazie doświadczeń wcześniejszego projektu prowadzonego przez fundację – Alicja w krainie mam”, w którym zauważyliśmy, jak trudne jest wsparcie emocjonalne w przestrzeni social mediów. Wierzę, że właściwe reagowanie na sygnały kryzysu psychicznego może realnie wpłynąć na życie wielu osób. Dziękuję ekspertom za duże zaangażowanie w przedsięwzięcie i dostrzeżenie wagi tego projektu. To dzięki ich wiedzy i doświadczeniu powstał dokument, który może pomóc budować bardziej empatyczną i odpowiedzialną społeczność w social mediach”.
 
„Kodeks Wrażliwości w mediach społecznościowych” wyjaśnia, jak zauważać niepokojące sygnały w social mediach oraz jak na nie reagować. Ważnym elementem Kodeksu jest także wskazanie działań, których warto unikać, aby nie pogorszyć stanu emocjonalnego osoby w kryzysie zdrowia psychicznego. Kodeks udziela również wskazówek, gdzie kierować osoby potrzebujące wsparcia – do jakich specjalistów, placówek, organizacji czy linii pomocowych.
 
Jak rozpoznać kryzys psychiczny w social mediach?
Identyfikacja oznak kryzysu psychicznego w mediach społecznościowych wymaga wrażliwości, empatii oraz umiejętności dostrzegania subtelnych zmian w zachowaniu użytkowników. Choć takie sygnały mogą być trudne do zauważenia, istnieją pewne wskaźniki, które mogą sugerować, że dana osoba doświadcza trudności i potrzebuje wsparcia.
Jeśli osoba, która dotychczas publikowała treści o neutralnym lub pozytywnym wydźwięku, zaczyna zamieszczać posty nacechowane pesymizmem, brakiem nadziei lub zainteresowaniem tematami związanymi ze śmiercią, może to być znak, że zmaga się z trudnościami. Warto zwrócić szczególną uwagę na wypowiedzi, które mogą sugerować myśli rezygnacyjne, samobójcze lub autodestrukcyjne.
Dodatkowym sygnałem może być zmieniona aktywność w mediach społecznościowych. Zarówno zmniejszona obecność online, jak i nagłe przerwanie interakcji z innymi użytkownikami mogą wskazywać na kryzys.

Ekstremalne opinie lub zachowania także mogą być powodem do niepokoju. Publikowanie treści o przesadnie autokratycznym charakterze, wyraźne wahania nastroju lub agresywne komentarze mogą świadczyć o wewnętrznych zmaganiach i być wołaniem o pomoc.

„Często to właśnie milczenie w sieci, gdy ktoś przestaje się odzywać, może być sygnałem, że dzieje się coś poważnego. Dlatego bardzo ważne jest, aby każdy z nas, użytkowników mediów społecznościowych, przyglądał się i reagował na niepokojące sygnały, które mogą świadczyć, że osoba może borykać się z kryzysem psychicznym. Pamiętajmy przy tym jednak, że żeby móc zaobserwować istotne sygnały u danej osoby w social mediach, musimy dobrze znać sposób prowadzenia konta. Nie wyciągajmy wniosków na podstawie zaledwie jednorazowej obserwacji” – zauważa prof. dr hab. n. med. Napoleon Waszkiewicz, psychiatra, przewodniczący Rady Naukowej Centrum Zdrowia Psychicznego MindHealth, współautor „Kodeksu Wrażliwości w mediach społecznościowych”.

Jak reagować na kryzys psychiczny w social mediach?
Reagowanie na kryzys psychiczny wymaga delikatności i uważności. Najważniejsze jest, aby kontaktować się z osobą w kryzysie w sposób, który nie naraża jej na wstyd czy presję. Prywatna wiadomość to najlepszy sposób na rozpoczęcie rozmowy. Borykająca się z trudnościami emocjonalnymi osoba najczęściej będzie potrzebować podtrzymania kontaktu, obecności i tego, aby dać jej do zrozumienia, że ją widzimy i nie jest sama. Warto wyrazić troskę w prosty, ale szczery sposób, na przykład: „Zauważyłam_em, że Twoje ostatnie wpisy brzmią smutno. Czy mogę Ci jakoś pomóc?”. Kluczowe może być także pytanie: „Jak mogę Cię wesprzeć?”. Bo nie musimy wiedzieć, co dla tej osoby będzie najlepsze lub przydatne, każdy z nas jest inny. W sytuacjach, gdy ktoś otwarcie sygnalizuje zamiar skrzywdzenia siebie lub innych, ważne jest natychmiastowe działanie. Zgłoś treści odpowiednim służbom lub platformie, aby zwiększyć szanse na udzielenie pomocy.
 
Czasem osoby borykające się z kryzysem psychicznym lub z gorszym stanem psychicznym usuwają konta, zaprzestają publikacji. Takie zachowanie może być dla nas sygnałem, że z osobą po drugiej stronie ekranu dzieje się coś złego. Warto wtedy napisać do tej osoby, zapytać, po prostu być dla niej. Nie musimy mieć gotowych rozwiązań ani znać odpowiedzi na wszystkie pytania – liczy się gotowość do wysłuchania i wsparcie. Ważna jest zdolność empatyzowania, ale również wrażliwość na drugą osobę, właśnie ze względu na to, że mamy bardzo ograniczone kanały komunikacyjne; że pewne zmiany, które widzimy w zachowaniu, w treści, także w formie komunikatów, które są przekazywane, mają nas zachęcić do reagowania, ale nie do dawania gotowych rozwiązań. I nie do radzenia” – dodaje prof. dr hab. n. o zdr. Ewa Mojs, psycholog, neuropsycholog i neuropsychoterapeuta, kierownik Katedry i Zakładu Psychologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, członek Rady Naukowej MindHealth, współautor „Kodeksu Wrażliwości w mediach społecznościowych”.

Jak nie reagować na kryzys psychiczny social mediach?
Choć chęć pomocy może być szczera, to niektóre reakcje mogą zaszkodzić bardziej niż pomóc. Publiczne komentowanie problemów psychicznych w sekcji komentarzy może zawstydzić osobę w kryzysie i pogorszyć jej stan. Kolejnym błędem jest bagatelizowanie problemu – zdania typu „Inni mają gorzej” czy „To minie, nie przejmuj się” mogą sprawić, że osoba poczuje się niezrozumiana. Dawanie rad też nie należy do pomocnych reakcji – „Powinnaś_powinieneś po prostu się wyluzować” lub „Wystarczy więcej myśleć pozytywnie”. Takie podejście umniejsza powagę sytuacji i emocje osoby.

Nigdy nie sugerujmy podejrzenia konkretnego schorzenia lub choroby psychicznej, ponieważ diagnoza leży wyłącznie w kompetencjach odpowiedniego specjalisty po procesie diagnostycznym. Pamiętajmy, że nie jesteśmy terapeutą, ale zawsze możemy być kimś, kto pomoże skierować osobę w kryzysie do specjalisty lub przekazać jej numery telefonu do organizacji, które mogą pomóc” – radzi dr hab. n. med. Sławomir Murawiec, psychiatra, członek Zarządu Głównego i rzecznik prasowy Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, współautor „Kodeksu Wrażliwości w mediach społecznościowych”. „Twoja troska może zrobić różnicę. Nawet drobny gest może okazać się początkiem pozytywnej zmiany w czyimś życiu” – dodaje dr hab. n. med. Sławomir Murawiec, współautor Kodeksu Wrażliwości w mediach społecznościowych.

Partnerzy i patroni Kodeksu
Partnerem „Kodeksu Wrażliwości w mediach społecznościowych” jest Centrum Zdrowia Psychicznego MindHealth. Udział w projekcie wzięli eksperci: prof. dr hab. n. o zdr. Ewa Mojs, prof. dr hab. n. med. Napoleon Waszkiewicz, dr n. med. Sławomir Murawiec, mgr Sylwia Rozbicka, mgr Agata Lamparska, mgr Anna Grzywacz-Czarnecka, mgr Krzysztof Adamkiewicz, mgr Grzegorz Dąbrowski, mgr Bartłomiej Łepek, mgr Maja Kamińska, mgr Damian Paradowski oraz Maja i Damian – założyciele profilu Uważne Głowy. Patronat nad projektem objęli: Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Polskie Towarzystwo Psychologiczne, Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Fundacja Dbam o swój zasięg.
 
Pełna wersja „Kodeksu Wrażliwości w mediach społecznościowych” znajduje się pod linkiem:
https://fundacjazdrowegopostepu.com/kodeks-wra-liwo-ci

 
[1] Social Media Users 2024 (Global Data & Statistics), Priori Data, https://prioridata.com/data/social-media-usage/#Key_User_Stats, dostęp: 01.10.2024.

źródło: Fundacja Zdrowego Postepu

Jesteśmy na finiszu Leczmy z troską! i towarzyszącej mu kampanii wzmacniającej ideę medycyny o ludzkiej twarzy. Do konkursu zgłaszają się stowarzyszenia i fundacje z całej Polski, a im bliżej mety, tym powszechniejsza mobilizacja – termin na nadsyłanie zgłoszeń mija bowiem 15 września.

W nawiązaniu do konkursu padło już w mediach wiele ważnych słów, bo „Leczmy z troską!” ma przede wszystkim propagować ideę troski o pacjenta wykraczającej poza terapię, co okazuje się ważne zarówno dla chorych czy ich bliskich, jak i środowiska medycznego.

„Większość lekarzy, których znam ma dar empatii – mówił prof. Cezary Szczylik, ambasador konkursu. – Ale trzeba stworzyć warunki, by mogła ona wybrzmieć. Warunków brak, dlatego dochodzi do sytuacji, w której człowiek, pełen uzasadnionego lęku spotyka się z drugim człowiekiem, który jest sfrustrowany, nie czuje się spełniony w misji zawodowej. Misją zawodu lekarza jest pomóc pacjentowi, a nie odfajkować wizytę, wystawić receptę i skierowanie bez słowa komentarza”.

Dorota Czekaj, również ambasadorka „Leczmy z troską!”, a zarazem pacjentka onkologiczna opowiedziała, co czuje człowiek, gdy usłyszy tak poważną diagnozę – m.in. że wymaga wsparcia psychicznego i psychoonkologicznego, co często mogą zapewnić osoby, które już przeszły podobną ścieżkę i które chętnie działają w organizacjach non profit.

„A jeśli chodzi o lekarzy, to warto przypomnieć, że dla pacjenta w leczeniu, oprócz podania leków, najważniejsze jest ludzkie podejście i empatia. Zdaję sobie sprawę, że lekarze mają wiele wyzwań, często pracują w trudnych warunkach, ale czasami jedno słowo, jeden gest w stosunku do chorego może wiele zdziałać. I tu mam też apel do pacjentów, żeby wobec lekarzy okazywali czułość i zrozumienie. Myślę, że jeśli obie strony będą do siebie w taki sposób podchodzić, może to dać bardzo dobre rezultaty. Otoczenie troską, podejście z czułością w chorobie, oprócz leków, są najważniejsze. Myślę, że tego najbardziej brakuje w tradycyjnej medycynie”.

Z intencją przywrócenia medycynie ludzkiej twarzy, a zarazem podkreślenia wagi działań organizacji non-profit na rzecz pacjentów w maju 2024 r. ruszyły kampania i konkurs „Leczmy z troską!” To pierwsza polska edycja globalnego projektu firmy Teva Pharmaceuticals pod nazwą Humanizing Health. „Leczmy z troską!” przypomina, że nadal często zdarzają się sytuacje, w których chorzy otrzymują leczenie medyczne, ale brakuje dbałości o ich samopoczucie czy nawet dobrej, życzliwej rozmowy. Te zadania często przejmują organizacje non-profit – fundacje czy stowarzyszenia, które prowadzą projekty dla pacjentów, a ich działalność jest wręcz bezcenna. To dlatego organizatorzy konkursu chcą docenić ich starania i wsparcie oferowane chorym czy potrzebującym opieki.

Organizacje non-profit – fundacje i stowarzyszenia prowadzące działania na rzecz pacjentów czy ich bliskich do 15 września br. mogą zgłaszać do konkursu swoje projekty z poprzedniego roku, czyli działania, których realizacja przebiegła między 1 stycznia 2023 a 20 maja 2024. Następnie w dwóch etapach zgłoszenia zostaną ocenione m.in. pod kątem zasięgu, innowacyjności i użyteczności dla zainteresowanych, czyli chorych i opiekunów. Zgłoszenia należy przesyłać poprzez specjalny formularz dostępny na stronie konkursu.

Piątkę zwycięzców konkursu, którzy otrzymają granty na dalszą działalność, poznamy w listopadzie 2024 r. Laureat nagrody głównej odbierze 40 tysięcy zł, a pozostała czwórka – po 15 tysięcy zł. Finałem projektu będzie uroczysta gala „Leczmy z troską!”.

Ambasadorami akcji są: Edyta Jungowska – aktorka, prof. Cezary Szczylik – onkolog i Dorota Czekaj, prezeska Sieci Przedsiębiorczych Kobiet, a prywatnie pacjentka. Patronem merytorycznym projektu jest Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

więcej informacji – https://www.teva.pl/leczmy-z-troska/ 

źródło: Leczmy z troską