Medicalpress
Fundacja „Z sercem do Pacjenta” zaprasza mieszkańców Śląska – i nie tylko – na wydarzenie, które łączy w sobie troskę o zdrowie, edukację i radość wspólnego spędzania czasu. Już 16 października (czwartek) w godz. 10:00-16:30 na Superauto.pl Stadionie Śląskim w Chorzowie odbędzie się trzecia edycja Centralnego Klubu Pacjenta. Wstęp jest bezpłatny (zapisy: www.zsercemdopacjenta.pl), a na uczestników czeka różnorodny program skierowany do osób w każdym wieku. Współorganizatorem tegorocznej edycji jest Marszałek Województwa Śląskiego, Wojciech Saługa.
Kilkadziesiąt badań i porad medycznych w jednym miejscu. Zapisz siebie i bliskich na: zsercemdopacjenta.pl

Na terenie Superauto.pl Stadionu Śląskiego powstanie przestrzeń zdrowia, w której będzie można skorzystać z szerokiej gamy badań profilaktycznych. W jednym dniu i w jednym miejscu będzie można wykonać m.in.: EKG serca i inne badania w kierunku zaburzeń kardiologicznych, mammografię, spirometrię, analizy znamion skórnych, badania słuchu i wzroku, diagnostykę wad postawy, a także badania krwi.

Badania uzupełnią rozmowy z ekspertami medycyny różnych specjalizacji – od kardiologów, okulistów, onkologów po diagnostów laboratoryjnych, dietetyków i specjalistów fizjoterapii.

Spotkania z ekspertami i inspirujące wykłady

Gościem specjalnym będzie profesor Andrzej Bochenek – wybitny kardiochirurg, który opowie, jak dbać o serce i profilaktykę chorób układu krążenia.
W strefach tematycznych, m.in. KOS-zawał, strefie Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, śląskiego sanepidu uczestnicy poznają sposoby dbania o zdrowie. Zostaną zaproszeni także do Strefy Wiedzy i Edukacji, gdzie edukatorzy podzielą się z pacjentami wiedzą z zakresu diabetologii, kardiologii i robotyki. Pacjenci będą mogli, m.in. wcielić się w rolę lekarza i spróbować swoich sił przy konsoli robota chirurgicznego.

Mądra Babcia i koncert złotych przebojów

O atmosferę pełną energii i uśmiechu zadba Mądra Babcia – najsłynniejsza babcia internetu, promująca zdrowy styl życia, która schudła 60 kg. Podzieli się swoimi doświadczeniami, a także codziennymi sposobami na to, jak długo zachować dobrą formę.

Na zakończenie dnia uczestnicy będą mogli wspólnie bawić się podczas koncertu największych złotych przebojów.

Wygraj pobyt w Uzdrowisku Ustroń

Dodatkową atrakcją będzie możliwość zdobycia vouchera na pobyt w Uzdrowisku Ustroń – nagrody, która umożliwi zwycięzcy relaks, regenerację i zadbanie o zdrowie w jednej z najpiękniejszych miejscowości uzdrowiskowych w Polsce. Regulamin konkursu dostępny na www.zsercemdopacjenta.pl.

Bez względu na wiek

Centralny Klub Pacjenta jest wydarzeniem otwartym – mogą w nim uczestniczyć zarówno seniorzy, jak i osoby młode, czy całe rodziny. Każdy znajdzie coś dla siebie: od badań i porad, przez wykłady, aż po aktywności sportowe i atrakcje muzyczne.

Jak dołączyć?
Wystarczy zarejestrować siebie i swoich bliskich na stronie zsercemdopacjenta.pl. Rejestracja jest szybka i prosta.
Partnerami strategicznymi Centralnego Klubu Pacjenta są: Grupa American Heart of Poland, Grupa Scanmed oraz Śląski Uniwersytet Medyczny.

Źródło: Fundacja „Z sercem do Pacjenta”
Już 23 listopada odbędzie się kolejna edycja konferencji naukowej „EKG wczoraj, dziś i jutro”, której celem jest popularyzacja wiedzy na temat badań EKG. Przy pomocy ekspertów-wykładowców organizatorzy przekazą medykom i studentom medycyny praktyczną wiedzę i umiejętności, dzięki którym ocena EKG nie będzie sprawiała w codziennej praktyce dużych problemów. 
Rejestracja: https://ekg.umed.pl/ 

EKG należy do podstawowych metod diagnostycznych i tak to już jest, że nikogo nie pozostawia obojętnym. Jedni lubią EKG i z pasją przystępują do interpretacji nawet najbardziej skomplikowanych zapisów. Inni natomiast nie przepadają za EKG i starają się unikać jego opisywania czując, że posiadana w tym zakresie wiedza jest bardzo niewystarczająca. Oczywiście to drugie podejście do elektrokardiogramu nie jest właściwe bowiem każdy lekarz, a w szczególności kardiolog, internista czy lekarz rodzinny nie zdoła prawidłowo diagnozować ani leczyć swoich chorych jeśli nie będzie umiał ocenić zapisów EKG.

Dlatego co roku w Łodzi organizowana jest konferencja „EKG wczoraj, dziś i jutro”, której celem jest popularyzacja wiedzy na temat badań EKG. Przy pomocy ekspertów-wykładowców organizatorzy przekazą medykom i studentom medycyny praktyczną wiedzę i umiejętności, dzięki którym ocena EKG nie będzie sprawiała w codziennej praktyce dużych problemów. W tym roku organizatorzy zaprosili wybitnych znawców elektrokardiologii, którzy podzielą się z Państwem swoją wiedzą. Spotkanie rozpocznie się od prezentacji elektrokardiogramów w kontekstach przypadków klinicznych prezentowanych przez lekarzy pracujących na co dzień w oddziałach szpitalnych o różnych profilach. EKG będzie także przedstawione w kontekście aktualnych wytycznych oraz szczegółowo omówimy zapisy stymulatorowe, które często sprawiają Państwu sporo trudności.

Ponieważ konferencja odbywa się w krótkim czasie po zakończeniu najważniejszych kongresów kardiologicznych, to jedna z sesji będzie dotyczyła aktualnej wiedzy na tych kongresach przekazywanej. W przerwach między sesjami będzie można zapoznać się z ofertą sponsorów wspierających konferencję, a ponieważ będzie to jubileuszowa edycja, organozatorzy przygotowali z tej okazji dla uczestników kilka niespodzianek.

 
Na konferencję zapraszają:

Przewodnicząca Konferencji
Prof. dr hab. med. Małgorzata Kurpesa

Kierownik Katedry Kardiologii UM w Łodzi
Prof. dr hab. med. Jarosław D. Kasprzak

źrodło: UM Łódź

Wszczepialny rejestrator EKG, w terminologii angielskiej określany najczęściej jako ILR (implantable loop recorder) albo ICM (implantable cardiac monitor), to niewielkie urządzenie umieszczane w tkance podskórnej na przedniej powierzchni klatki piersiowej w okolicy serca (najczęściej przymostkowo lub okołokoniuszkowo), które umożliwia długoterminowe monitorowanie EKG. Urządzenia takie mają w swojej ofercie wszystkie największe firmy produkujące kardiologiczne urządzenia wszczepialne. Jakie jest miejsce tej technologii w codziennej praktyce klinicznej, wyjaśnia dr n. med. Szymon Budrejko z Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Komentarz eksperta

Na obecnym etapie miniaturyzacji i rozwoju tej technologii wszczepienie przypomina bardziej wstrzyknięcie pod skórę niż zabieg operacyjny. Po nacięciu skóry na długość ok. 1,5 cm specjalnym nożem urządzenie wprowadza się w tkankę podskórną przy pomocy aplikatora wyglądającego jak strzykawka. Procedura wykonywana jest w znieczuleniu miejscowym, obarczona jest minimalnym ryzykiem powikłań i nie wymaga hospitalizacji.

Rejestratory EKG mają zastosowanie u pacjentów z dwóch grup. Pierwsza z nich to pacjenci z omdleniami, w wypadku których złotym standardem diagnostycznym jest zarejestrowanie zapisu EKG w czasie samoistnego epizodu utraty przytomności. Bywa to trudne z powodu nieprzewidywalności objawów, stąd długotrwałe monitorowanie pozwala na uchwycenie epizodu omdlenia u większego odsetka pacjentów niż przy zastosowaniu metod krótkoterminowych (np. Holtera EKG). Wszczepialne rejestratory EKG rejestrują aktywność elektryczną serca w pętli (to znaczy, że bieżący sygnał cały czas nadpisuje uprzednio zapisane dane), co umożliwia zachowanie w pamięci sygnału nawet „wstecznie”, po epizodzie omdlenia i odzyskaniu przytomności. Służy do tego specjalny pilot z przyciskiem aktywowanym przez pacjenta albo – w przypadku niektórych modeli rejestratorów – aplikacja w telefonie sparowana z wszczepionym urządzeniem. Poza epizodami zapisywanymi „na żądanie” urządzenie rejestruje także nieprawidłową częstość akcji serca według zadanych kryteriów częstości (można zaprogramować kryteria dla bradykardii i tachykardii).

Badania kliniczne tych urządzeń w grupie pacjentów z omdleniami wykazały, że optymalne jest ich wykorzystanie w dwóch sytuacjach. Pierwsza z nich to diagnostyka pacjentów z nawracającymi omdleniami o niejasnej przyczynie, niespełniających kryteriów wysokiego ryzyka oraz z dużym prawdopodobieństwem nawrotu omdlenia w czasie działania urządzenia. Zastosowanie wszczepialnych rejestratorów jest wskazane we wczesnej fazie diagnostyki (klasa I, poziom dowodów A wg ESC), ponieważ wykazano, że takie postępowanie jest efektywne kosztowo. Umożliwia zarejestrowanie epizodu omdlenia w życiu pacjenta i pozwala uniknąć rozbudowanej i kosztownej diagnostyki, nie zawsze prowadzącej do ostatecznego rozpoznania.

W drugiej sytuacji klinicznej urządzenia implantujemy u pacjentów z omdleniami z grupy wysokiego ryzyka, u których pomimo przeprowadzenia kompletnej diagnostyki kardiologicznej nie udało się wyjaśnić przyczyny omdleń. Są to pacjenci z tak zwanymi objawami wysokiego ryzyka, takimi jak duszność, ból brzucha lub ból głowy, dyskomfort w klatce piersiowej, omdlenia podczas wysiłku lub w pozycji leżącej, kołatania serca o nagłym początku poprzedzające omdlenie, omdlenia bez objawów ostrzegawczych lub w pozycji siedzącej oraz nagły zgon sercowy w młodym wieku w wywiadzie rodzinnym. Jeżeli dokładna diagnostyka nie wykazała przyczyny omdlenia ani nie doprowadziła do swoistego leczenia, a nie ma jednoznacznych wskazań do wszczepienia ICD w prewencji pierwotnej lub wszczepienia stymulatora serca, zaleca się implantację rejestratora EKG (klasa zaleceń I A według wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego). Zastosowanie rejestratora należy także rozważyć u pacjentów z podejrzewanym lub pewnym omdleniem odruchowym, u których występują częste incydenty omdleń (IIa B). Urządzenia te mają zastosowanie także u pacjentów neurologicznych, wszczepienie można rozważyć u osób z podejrzeniem padaczki, gdy jej leczenie jest nieskuteczne (IIb B), a także u pacjentów z niewyjaśnionymi upadkami (IIb B).

Kolejnym zastosowaniem na pograniczu kardiologii i neurologii jest poszukiwanie nieudokumentowanego dotychczas migotania przedsionków u pacjentów z zatorowym udarem mózgu o nieznanym źródle (ang. ESUS – embolic stroke of undetermined source). W takim wskazaniu należy rozważyć długotrwałe monitorowanie EKG, w tym również przy użyciu wszczepianego rejestratora EKG (IIa B), w celu wykrycia arytmii (migotania przedsionków) jako możliwej przyczyny udaru mózgu i włączenia terapii przeciwkrzepliwej w celu redukcji ryzyka jego ponownego wystąpienia.

Wysiłki środowiska elektrofizjologicznego zmierzające do uzyskania możliwości refundacji wszczepianych rejestratorów zakończyły się niedawno sukcesem. W rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 29 listopada 2023 roku, zmieniającym rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego, znalazły się między innymi wszczepienie rejestratora zdarzeń (kod procedury 00.551) oraz usunięcie rejestratora zdarzeń (kod 00.552).

Według tego dokumentu monitorowanie zdarzeń arytmicznych przy użyciu wszczepialnych rejestratorów zdarzeń (ILR) możemy wdrożyć u pacjentów z dwóch grup (pokrywających się z najważniejszymi wskazaniami z zaleceń omówionych powyżej): u chorych po kryptogennym udarze mózgu oraz z nawracającymi utratami przytomności, których przyczyny nie udało się ustalić pomimo rozszerzonej diagnostyki. Możliwość wszczepienia ILR i uzyskania refundacji obwarowana jest pewnymi wymaganiami formalnymi. Należy do nich konieczność posiadania przez szpital:
  1. pracowni zabiegowej (takiej jak zakład lub pracownia radiologii zabiegowej, pracownia hemodynamiki, pracownia elektrofizjologii lub inna pracownia zabiegowa, sala operacyjna albo sala hybrydowa),
  2. co najmniej 20-łóżkowego oddziału kardiologicznego lub oddziału kardiologicznego dla dzieci, spełniającego warunki określone w załączniku nr 3 do rozporządzenia, i wreszcie
  3. poradni kardiologicznej wyposażonej w urządzenia do kontroli urządzeń wszczepialnych.
Ponadto wymagane jest, aby szpital posiadał oddział lub pododdział udarowy przyjmujący co najmniej stu pacjentów z udarem niedokrwiennym mózgu rocznie lub poradnię omdleń, lub poradnię zaburzeń rytmu serca.
Wszczepienie ILR można według tych zasad przeprowadzić u pacjentów:
  1. po zdiagnozowanym kryptogennym udarze mózgu, potwierdzonym kartą informacyjną z oddziału lub pododdziału udarowego w celu pogłębionej diagnostyki po wyczerpaniu wcześniejszych opcji diagnostycznych i ustalenia etiologii,
  2. z rozpoznaniem chorobowym „R55 Omdlenie i zapaść” lub „I95.1 Niedociśnienie tętnicze ortostatyczne” oraz z nawracającymi omdleniami o nieokreślonej etiologii, gdy wyczerpano dotychczasowe procedury diagnostyczne w celu ustalenia przyczyny. U tych pacjentów konieczne jest wcześniejsze wykonanie następujących badań: testu pionizacji, 48-godzinnego Holtera EKG, testu wysiłkowego EKG, badania echokardiograficznego, badania elektrofizjologicznego (u osób poniżej 75. roku życia), a także konsultacji psychologicznej (u osób poniżej 18. roku życia).
W rozporządzeniu podane są również wymagania dotyczące personelu (m.in. lekarz specjalista w dziedzinie kardiologii lub kardiologii dziecięcej z co najmniej dwuletnim doświadczeniem implantowania urządzeń wszczepialnych), a także wyposażenia w sprzęt i aparaturę medyczną (m.in. poradnia kardiologiczna wyposażona w programator urządzeń wszczepialnych i możliwość zdalnego nadzoru nad wszczepionym urządzeniem).

Co istotne, organizacja udzielania świadczeń dopuszcza możliwość hospitalizacji w trybie jednego dnia, a także możliwość ostatecznego przeprowadzenia zabiegu implantacji w okresie czterech tygodni od momentu uzyskania od współpracującego ośrodka udarowego informacji o pacjencie spełniającym neurologiczne kryteria kwalifikacji. Konieczne jest zapewnienie wizyt kontrolnych w poradni kardiologicznej lub poradni kardiologicznej dla dzieci po zabiegu wszczepienia rejestratora.

Realne wdrożenie wszczepianych rejestratorów do praktyki klinicznej umożliwia w końcu, po wielu latach starań środowiska, dostosowanie naszego postępowania w opisanych grupach pacjentów do wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
źródło: SalusPR
Nawet 80 proc. przypadków nagłego zgonu sercowego (NZS) może być związane z chorobą niedokrwienną serca i zawałem mięśnia sercowego. Znaczna część populacji pacjentów, którzy przeżyli zawał mięśnia sercowego, ma zatem istotnie zwiększone ryzyko wystąpienia nagłego zgonu sercowego w porównaniu do populacji ogólnej. Jak zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i możliwościami technologicznymi chronić takich chorych przed kolejnymi incydentami wieńcowymi oraz zagrażającymi życiu szybkimi arytmiami komorowymi w okresie podwyższonego ryzyka, wyjaśniają eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego: prof. Marek Gierlotka, dr hab. med. Marta Kałużna-Oleksy i dr hab. med. Michał Hawranek.
Główna przyczyna chorobowości i śmiertelności
 
Schorzenia sercowo-naczyniowe, w tym przede wszystkim zawał serca, to obecnie główna przyczyna chorobowości i śmiertelności w krajach rozwiniętych. Zdaniem ekspertów Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego terapia zawału serca wiąże się z rozmaitymi wyzwaniami a cele leczenia uwzględniają złożone ryzyka doraźne i odległe, które istotnie rzutują na rokowanie i jakość życia pacjentów. Coraz częściej zwraca się uwagę także na indywidualne potrzeby pacjentów oraz na konieczność monitorowania postępów leczenia i zabezpieczenia chorych w przypadku zdiagnozowanego podwyższonego ryzyka NZS wynikającego z uszkodzenia mięśnia sercowego, szczególnie w okresie intensywnego leczenia.
 
– Przez długi czas leczenie zawału serca było jedynie leczeniem objawowym i wiązało się z bardzo wysoką śmiertelnością. Pierwszym przełomem było wprowadzenie w latach 60-tych XX wieku oddziałów intensywnego nadzoru kardiologicznego z ciągłym monitorowaniem stanu pacjenta, co pozwoliło na wczesne rozpoznawanie a dzięki defibrylatorom także na skuteczne leczenie zagrażających życiu zaburzeń rytmu serca, takich jak częstoskurcz komorowy lub migotanie komór. W kolejnych latach poszukiwano możliwości leczenia przyczynowego – przypomina dr hab. med. Michał Hawranek z III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, przewodniczący Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Złożone cele leczenia zawału serca
 
Najczęstszą przyczyną zawału serca jest zakrzep powstający na uszkodzonej blaszce miażdżycowej, który zamyka światło naczynia i powoduje niedokrwienie a następnie martwicę mięśnia sercowego, dlatego też podstawowym celem terapii jest udrożnienie naczynia.
 
– W latach 80-tych XX wieku wprowadzono leki rozpuszczające zakrzep: trombolizę, która istotnie poprawiła rokowanie pacjentów, ale wiązała się z ryzykiem powikłań krwotocznych. W latach 90-tych XX wieku rozpoczęła się era interwencyjnego leczenia zawału serca. Obecnym standardem jest udrożnienie zamkniętego naczynia oraz zabieg angioplastyki, najczęściej z implantacją stentu. Dzięki jej wprowadzeniu istotnie więcej pacjentów przeżywa dziś ostrą fazę choroby a uszkodzenie mięśnia sercowego jest mniejsze niż kiedyś. Ma to ogromne znacznie w redukcji ryzyka nagłego zgonu po zawale serca, które zależy przede wszystkim od stopnia uszkodzenia lewej komory serca i rozległości martwicy. Po przebyciu zawału u wszystkich pacjentów konieczna jest profilaktyka wtórna – zaznacza dr hab. med. Michał Hawranek.
 
Metody leczenia zawału serca
 
W latach 50-tych XX wieku wprowadzono do leczenia aspirynę a w następnych dekadach beta-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny, inhibitory receptora mineralokortykoidowego oraz statyny.
 
– Mechanizmy działania tych leków są różne: od działania przeciwzakrzepowego, przez kontrolę rytmu sera oraz ciśnienia tętniczego, działanie protekcyjne na mięsień sercowy po działanie plejotropowe i hypolipemizujące. Istotne, że wszystkie wymienione leki skutkują poprawą rokowania pacjentów po zawale serca. Niestety, u chorych, u których doszło do istotnego uszkodzenia serca i obniżenia funkcji skurczowej, ryzyko wystąpienia nagłego zgonu sercowego pomimo stosowania leków jest nadal wysokie – przyznaje dr hab. med. Michał Hawranek.
 
Dr hab. med. Marta Kałużna-Oleksy z I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, członek Zarządu Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego dodaje: – U wielu osób, które przeżyły zawał mięśnia sercowego, istnieje zwiększone ryzyko wystąpienia nagłego zgonu sercowego w porównaniu do populacji ogólnej i prewencja NZS w tej grupie chorych jest jednym z kluczowych celów terapii.
 
NZS – szczególnie zagrażający niektórym osobom po zawale serca
Nagły zgon sercowy może wystąpić okołozawałowo, czyli w ostrej fazie zawału mięśnia sercowego, ale może być także jego manifestacją i pierwszym objawem. Może też być następstwem zawału, szczególnie w okresie pierwszych trzech miesięcy od wystąpienia incydentu.

– Zawał mięśnia sercowego jest spowodowany niedokrwieniem danego obszaru mięśnia sercowego, zazwyczaj z powodu zamknięcia tętnicy wieńcowej. Prowadzi to do martwicy i uszkodzenia struktury i funkcji serca. Choroba wieńcowa, która może prowadzić do zawału (ale nie musi), związana jest z odkładaniem się blaszek miażdżycowych w naczyniach wieńcowych, które utrudniają przepływ krwi, co również w konsekwencji prowadzi do niedokrwienia mięśnia sercowego. Zarówno sam ostry incydent niedokrwienny, jak i gojenie się mięśnia serowego stanowią sytuację, w której częściej dochodzi do groźnych dla życia arytmii komorowych, mogących prowadzić do wystąpienia nagłego zgonu sercowego. Rewaskularyzacja naczynia wieńcowego, czyli przywrócenie prawidłowego przepływu krwi, daje szansę na uratowanie jak największego obszaru mięśnia sercowego przed martwicą. Im szybciej przeprowadzona procedura, tym efekt leczenia jest lepszy (nie bez powodu w kontekście zawału serca mówi się o „złotej godzinie”). Często początkowo znacznie uszkodzona funkcja skurczowa serca po zastosowaniu odpowiedniego leczenia ulega poprawie. Tym samym zmniejsza się ryzyko wystąpienia nagłego zgonu sercowego. Nie jest to jednak proces kilkudniowy i wymaga dłuższej obserwacji pacjenta – zaznacza dr hab. med. Marta Kałużna-Oleksy.

Focus na szczególnie zagrożone grupy chorych
Eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego przypominają, że pacjenci po przebytym zawale serca są bardziej narażeni na kolejne incydenty niedokrwienne, ponadto są grupy chorych szczególnie podatne na wystąpienie nagłego zgonu sercowego i wśród pacjentów po zawale serca należy wykonać również szczegółową analizę czynników, które takie ryzyko zwiększają.

Dr hab. med. Marta Kałużna-Oleksy podkreśla: – Należy pamiętać, że każdy przypadek jest unikalny, a ryzyko wystąpienia nagłego zgonu sercowego może się różnić w zależności od wielu czynników, takich jak: wiek, płeć, historia przebytych chorób, styl życia i genetyka. W związku z tym ważne jest, aby ocenić indywidualne ryzyko i monitorować pacjenta w skoordynowanym systemie opieki po zawale serca.

Skuteczna prewencja NZS? Kompleksowa i przemyślana
Specjaliści zaznaczają, że współczesne, zgodne z aktualną wiedzą medyczną podejście do opieki nad pacjentami po zawale serca opiera się na kompleksowej strategii, uwzględniającej zarówno leczenie farmakologiczne, jak i procedury kardiologii interwencyjnej, edukację pacjentów oraz kontrolę czynników ryzyka. Wszystkie te środki mają służyć zapobieganiu kolejnym incydentom sercowym oraz nagłemu zgonowi sercowemu i poprawieniu jakości życia pacjentów po przebytym zawale serca. Jaką metodę zastosować, ocenia się indywidualnie.
 
– Kardiowerter-defibrylator (ang. implantable cardioverter defibrillator, ICD),  w profilaktyce pierwotnej po zawale serca należy implantować, gdy frakcja wyrzutowa lewej komory jest <= 35%, występują objawy niewydolności serca w klasie NYHA II-III, pomimo optymalnej farmakoterapii trwającej co najmniej trzy miesiące. Należy rozważyć takie leczenie także u pacjentów w klasie NYHA I. Powyższe zalecenie uwzględnia zarówno patofizjologię zawału serca – przebudowa uszkodzonego mięśnia sercowego trwa co najmniej sześć tygodni, jak i korzystny efekt stosowanych leków zapobiegających negatywnej przebudowie lewej komory. Niemniej zdarzają się sytuacje, w których zagrażające życiu komorowe zaburzenia rytmu występują bezpośrednio po zawale serca. Z uwagi na opisane powyżej mechanizmy implantacja urządzeń nie jest wówczas zalecana. W pierwszej kolejności należy stosować beta-blokery oraz rozważyć amiodaron, jeśli leczenie nie jest skuteczne. Ten wczesny okres po zawale serca to bardzo ważny moment. Aby w pełni wykorzystać możliwości terapeutyczne, konieczna jest współpraca z pacjentem, kontrola czynników ryzyka oraz okresowa ocena funkcji skurczowej lewej komory. W praktyce klinicznej kwalifikacja do implantacji kardiowertera-defibrylatora odbywa się zazwyczaj w ramach opieki ambulatoryjnej po upływie wspomnianych trzech miesięcy. W wybranych przypadkach, w okresie trzech pierwszych miesięcy konieczne może być zabezpieczenie pacjenta czasowym urządzeniem defibrylującym – wyjaśnia dr hab. med. Michał Hawranek.  
 
Obecnie dostępne metody zabezpieczania pacjentów przed NZS: jeśli nie ICD, to co?
 
Prof. Marek Gierlotka, kierownik Kliniki i Oddziału Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, w kontekście wyzwań związanych z leczeniem zawału serca we wczesnym okresie po wystąpieniu incydentu przyznaje, że jednym z potencjalnych problemów w terapii tej fazy zawału jest fakt, że jego przebieg u różnych pacjentów może być odmienny.
 
– Pacjenci w okresie zawału serca mogą na swój zawał różnie zareagować. Część chorych zareaguje arytmiami komorowymi jeszcze w ostrym okresie – nierzadko wtedy, kiedy jeszcze nie zdążymy zastosować pełnego leczenia interwencyjnego. To sytuacje, które bez właściwego postępowania mogą prowadzić do zgonu pacjenta. Z jednej strony w świetle najnowszych badań uważa się, że takie incydenty, związane z ostrą fazą zawału, jeszcze przed jego przerwaniem i przed możliwością miarodajnej oceny stopnia uszkodzenia serca nie kwalifikują do zabezpieczenia pacjenta urządzeniami wszczepialnymi. Z drugiej strony, jeśli pacjent na zawał serca zareagował nagłym zatrzymaniem krążenia (NZK) czy arytmią taką, jak częstoskurcz komorowy lub migotanie komór, wiemy, że musimy chronić życie chorego, ponieważ ryzyko wystąpienia NZS jest wysokie. Czasem ocena ryzyka jest naprawdę trudna, ale na szczęście są obecnie dostępne metody czasowego zabezpieczenia pacjentów przed nagłym zgonem sercowym. To rozwiązanie zasadne do rozważenia w przypadku chorych, u których nie ma jeszcze lub nie ma jednoznacznych wskazań do implantacji ICD lub też zagrożenie nagłym zatrzymaniem krążenia prowadzącym do nagłego zgonu sercowego może być przemijające. W takich przypadkach mamy przestrzeń do tego, żeby pacjenta zabezpieczyć kamizelką defibrylującą (ang. wearable cardioverter-defibrillator, WCD), która jest w stanie wychwycić zagrażającą życiu pacjenta arytmię i przerwać ją, tym samym ratując życie chorego – wyjaśnia prof. Marek Gierlotka.
 
Kamizelka defibrylująca
 
Usługa czasowego zabezpieczania pacjentów ze zdiagnozowanym podwyższonym ryzykiem wystąpienia NZS z zastosowaniem kamizelki defibrylującej, także w grupie osób po zawale serca, jest dostępna w Polsce od 2020 roku i powoli znajduje swoje miejsce na polskim rynku. Urządzenie WCD ma postać elastycznej kamizelki noszonej przez pacjenta bezpośrednio na ciele. Jest to zewnętrzny układ diagnostyczno-terapeutyczny, na który składa się zestaw trzech elektrod defibrylujących i czterech elektrod EKG oraz monitor zarządzający ich pracą. Dodatkowym elementem systemu WCD jest modem (wraz z ładowarką) do przesyłania danych. W przypadku wykrycia szybkich zagrażających życiu arytmii komorowych urządzenie alarmuje pacjenta i w razie braku jego reakcji, mającej opóźnić terapię, ostrzega osoby postronne, które nie powinny dotykać chorego. Następnie układ automatycznie dostarcza terapię wysokoenergetyczną przerywającą arytmię. W odróżnieniu od urządzeń wszczepialnych, w przypadku kamizelki defibrylującej pacjent ma możliwość odroczenia terapii, jeśli wykryta arytmia jest przez niego tolerowana i pacjent pozostaje przytomny. Co ważne, WCD nie wymaga wszczepienia na stałe i nie naraża pacjenta na potencjalne ryzyko powikłań związanych z zabiegiem i stosowaniem urządzenia. Ponadto, po ustąpieniu wskazań do zabezpieczenia pacjent po decyzji lekarza może po prostu zdjąć urządzenie.
 
Kamizelka defibrylująca łączy w sobie elementy monitora EKG, całkowicie automatycznego defibrylatora zewnętrznego oraz internetowego systemu do zdalnego monitorowania pacjenta i stanu technicznego urządzenia. Wskazania do stosowania technologii WCD są ujęte w wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) oraz Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (AHA).
Redakcja: Marta Sułkowska
żródło: mat. pras. PTK
Omdlenie może być objawem wielu różnych nieprawidłowości lub chorób, często będących na styku kardiologii i neurologii. Najpełniejszą diagnozę umożliwia zarejestrowanie EKG w czasie spontanicznego epizodu, co często bywa trudne. Implantowane rejestratory EKG są niezwykle skuteczne w rejestrowaniu takich zdarzeń. Jakie jest miejsce tej technologii w praktyce klinicznej, wyjaśnia dr n. med. Szymon Budrejko z Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Komentarz eksperta

Omdlenie to nagła, przejściowa utrata przytomności spowodowana niedokrwieniem mózgu, charakteryzująca się gwałtownym początkiem, krótkim czasem trwania i samoistnym całkowitym ustąpieniem. Spotykane często w różnych opisach sformułowanie „omdlenie bez utraty przytomności” jest błędne. Omdlenie to utrata przytomności w specyficznym mechanizmie, a stany zbliżone do omdlenia, ale przebiegające bez utraty przytomności możemy co najwyżej określić mianem „stanu przedomdleniowego” lub „zasłabnięcia”. To ważne rozróżnienie terminologiczne.

Omdlenia należą do szerszej grupy przejściowych nieurazowych utrat przytomności (ang. TLOC = transient loss of consciousness), które wkraczają w obszar zainteresowań neurologii. Przejściowe utraty przytomności mogą być urazowe lub nieurazowe. Omdlenia od nieurazowych TLOC różnią się właśnie mechanizmem prowadzącym do utraty przytomności, czyli hipoperfuzją ośrodkowego układu nerwowego. Wszystkie podgrupy omdleń znajdują się już zdecydowanie w obszarze zainteresowań kardiologii, a są to: omdlenia odruchowe, hipotonia ortostatyczna i omdlenia kardiogenne. Najistotniejszym zadaniem kardiologa zajmującego się pacjentami z omdleniami jest odróżnienie pacjentów z łagodnymi omdleniami odruchowymi od osób, u których występują omdlenia kardiogenne, związane z chorobami organicznymi serca, a także zaburzeniami rytmu (arytmiami) i/lub przewodzenia, mogące prowadzić do poważniejszych następstw i wymagające wdrożenia leczenia przyczynowego. Złotym standardem diagnostyki omdleń jest zarejestrowanie parametrów życiowych, ze szczególnym uwzględnieniem EKG, w czasie epizodu omdlenia. Optymalnie epizodu spontanicznego w codziennym życiu pacjenta, ale jeśli jest to niemożliwe – epizodu sprowokowanego kontrolowaną prowokacją diagnostyczną (taką jak na przykład próba wysiłkowa lub test pochyleniowy). Z tego względu w diagnostyce omdleń, poza badaniami pozwalającymi ocenić obecność choroby strukturalnej serca (ze szczególną rolą echokardiografii jako badania podstawowego i powszechnie dostępnego), szczególne miejsce mają wszystkie metody przedłużonej rejestracji EKG. Najdokładniejszą ocenę rytmu serca w okresie długoterminowym oferują implantowane rejestratory pętlowe (ang. implantable loop recorder, ILR), czyli urządzenia rejestrujące w pętli sygnał EKG, pozwalające na monitorowanie rytmu serca w okresie do kilku lat i oferujące automatyczne wykrywanie zaburzeń rytmu i przewodzenia, a także – dzięki rejestrowaniu EKG w niekończącej się pętli – zapisanie sygnału EKG na żądanie pacjenta nawet „wstecznie”, po epizodzie omdlenia i odzyskaniu przytomności przez pacjenta.

Pomimo uznanej pozycji tych urządzeń w standardach Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczących diagnostyki omdleń z 2018 roku, nie są one dotychczas refundowane w naszym kraju, co w sposób istotny utrudnia diagnostykę omdleń w wybranych grupach pacjentów. Implantowane rejestratory pętlowe znajdują się w ofercie wszystkich głównych producentów implantowanych urządzeń kardiologicznych (czyli stymulatorów i kardiowerterów-defibrylatorów serca), ich zasadnicze funkcje i technika implantacji są podobne niezależnie od producenta. Wszczepienie urządzenia w tkankę podskórną jest mało inwazyjne i może być przeprowadzone jako procedura ambulatoryjna, niekiedy bardziej przypomina „wstrzyknięcie” urządzenia pod skórę niż zabieg operacyjny. Jakość rejestrowanego sygnału EKG jest wyższa niż rejestratorów zewnętrznych, a podatność na zakłócenia mniejsza. Czas działania wynosi do kilku lat, a urządzenia mogą być włączone w system nadzoru telemetrycznego.

Pozycja implantowanych rejestratorów pętlowych w wytycznych wynika z kilku badań i metaanaliz, których omówienie wykracza poza ramy tego opracowania, ale warto przypomnieć główne wskazania do implantacji według wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczących postępowania u pacjentów z omdleniami. W tym miejscu warto jeszcze przywołać podstawową koncepcję związaną z oceną pacjentów z omdleniami. Jak już wspomniano, najistotniejszym zadaniem lekarza oceniającego takiego pacjenta jest określenie ewentualnej obecności tak zwanych cech dużego ryzyka. Odbywa się to na podstawie przede wszystkim dokładnego wywiadu, oceny spoczynkowego badania EKG i wcześniejszej historii choroby pacjenta. Obszerną listę cech wysokiego ryzyka można znaleźć w wytycznych. Można ją podsumować w ten sposób, że niskim ryzykiem charakteryzują się pacjenci z wywiadem (często sięgającym daleko wstecz) typowym dla omdleń odruchowych, z prawidłowym spoczynkowym obrazem EKG, bez nieprawidłowości w badaniu fizykalnym, u których wykluczono już w przeszłości strukturalną chorobę serca. Wysokim ryzykiem charakteryzują się natomiast pacjenci z objawami takimi jak dyskomfort w klatce piersiowej, duszność, ból brzucha lub ból głowy, omdlenie podczas wysiłku lub w pozycji leżącej, kołatanie serca o nagłym początku bezpośrednio poprzedzające omdlenie, omdlenie bez objawów ostrzegawczych lub w pozycji siedzącej, nagły zgon sercowy w młodym wieku w wywiadach rodzinnych, a także z nieprawidłowościami w badaniu fizykalnym wskazującymi na możliwą obecność organicznej choroby serca.

Zastosowanie ILR jest wskazane już we wczesnej fazie diagnostyki pacjentów z nawracającymi omdleniami o niejasnej przyczynie, niespełniających kryteriów wysokiego ryzyka oraz z dużym prawdopodobieństwem nawrotu omdlenia w okresie do wyczerpania się baterii urządzenia (klasa I, poziom dowodów A wg ESC). Wykazano, że takie postępowanie jest efektywne kosztowo, ponieważ umożliwia z dużym prawdopodobieństwem zarejestrowanie epizodu omdlenia, a pozwala uniknąć serii niepotrzebnych i kosztownych badań diagnostycznych, nie zawsze prowadzących do ostatecznego rozpoznania. Zastosowanie ILR jest także wskazane u pacjentów spełniających kryteria wysokiego ryzyka, jeżeli dokładna diagnostyka nie wykazała przyczyny omdlenia ani nie doprowadziła do swoistego leczenia, a nie ma jasnych wskazań do wszczepienia ICD w prewencji pierwotnej lub wszczepienia stymulatora serca (I A). Dodatkowo należy rozważyć zastosowanie ILR u pacjentów z podejrzewanym lub pewnym omdleniem odruchowym, u których występują częste incydenty omdleń (IIa B). Można rozważyć implantację ILR u pacjentów, u których podejrzewano padaczkę, ale jej leczenie jest nieskuteczne (IIb B), a także u pacjentów z niewyjaśnionymi upadkami (IIb B). Dwa ostatnie zalecenia dowodzą, że rejestratory pętlowe to nie tylko domena kardiologii, wkraczamy tu już bowiem w obszar możliwych chorób neurologicznych.

Kolejnym zastosowaniem ILR z pogranicza specjalizacji jest poszukiwanie nieudokumentowanego dotychczas migotania przedsionków u pacjentów z zatorowym udarem mózgu o nieznanym źródle (ang. ESUS, embolic stroke of undetermined source). Według zaleceń ESC dotyczących migotania przedsionków, w takim wskazaniu należy rozważyć długotrwałe monitorowanie EKG, w tym również przy użyciu ILR (IIa B). U takich pacjentów ma to na celu wykrycie arytmii (migotania przedsionków) jako możliwej przyczyny i włączenie terapii przeciwkrzepliwej w celu redukcji ryzyka udaru (w tym wypadku kolejnego). Spośród relatywnie najnowszych technologii z obszaru kardiologicznych urządzeń wszczepialnych implantacja ILR nie doczekała się dotychczas refundacji przez NFZ (w odróżnieniu od na przykład podskórnych kardiowerterów-defibrylatorów serca czy telemonitoringu wybranych urządzeń wszczepialnych). Procedura ta uzyskała już jednak pozytywną rekomendację AOTMiT u chorych po kryptogennym udarze mózgu i u chorych po nawracających utratach przytomności, których przyczyny nie udało się ustalić pomimo rozszerzonej diagnostyki. Obecnie trwają wysiłki środowiska elektrofizjologicznego o ostateczne uzyskanie możliwości refundacji ILR. Mamy nadzieję, że zakończą się one sukcesem.

źródło: SRS PTK

Elastyczne, nadające się do noszenia urządzenie medyczne może znacznie przyspieszyć walkę z chorobami serca. Zespół kierowany przez naukowców z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin opracował ultracienki, lekki, elektroniczny tatuaż, który po przyczepieniu do klatki piersiowej zapewnia ciągłe, mobilne monitorowanie pracy serca poza środowiskiem klinicznym. Zawiera on dwa czujniki, które razem dostarczają wyraźny obraz stanu serca, dzięki czemu dają klinicystom większą szansę na wczesne wychwycenie objawów nieprawidłowości w działaniu tego narządu.
Według WHO choroby układu sercowo-naczyniowego stanowią główną przyczynę zgonów na świecie. Jak wskazuje Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, w Polsce są one wiodącą przyczyną nadumieralności, czyli zgonów w grupie pacjentów poniżej 65. roku życia. Wśród chorób układu krążenia choroby serca stanowią 59 proc. przyczyn zgonów.

– EKG jest metodą stosowaną do oceny pracy serca w przychodniach, uznaliśmy jednak, że ma ona pewne braki. Chcieliśmy użyć innej metody w połączeniu z EKG, aby uzyskać więcej informacji na temat zdrowia serca. Zastosowaliśmy więc SKG, które rejestruje drgania na powierzchni klatki piersiowej wywołane przez bicie serca. Na tej podstawie mogliśmy zmierzyć więcej parametrów niż tylko tętno i inne elektryczne aspekty czynności serca i uwzględnić aspekty mechaniczne. W literaturze stwierdzono, że nawet jeśli EKG jest w normie, może wystąpić niewydolność serca spowodowana niewydolnością samych mięśni. Czyli nawet jeśli czynność elektryczna serca jest w normie, mechanicznej niewydolności serca nie da się zawsze wykryć za pomocą EKG. Chcieliśmy uwzględnić również mechaniczne i akustyczne aspekty pracy serca – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Sarnab Bhattacharya z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin.

E-tatuaż opracowany przez naukowców z Teksasu jest ultracienkim elektronicznym urządzeniem przyczepianym do klatki piersiowej. Umożliwia ono ciągłe, mobilne monitorowanie pracy serca w pozaklinicznym środowisku. Dzięki temu lekarze mogą wychwycić nieprawidłowości na bardzo wczesnym etapie, co nie zawsze jest możliwe podczas badania w przychodni czy szpitalu.

– W naszym urządzeniu zsynchronizowaliśmy EKG i SKG, czyli sejsmokardiogram. Dane są zsynchronizowane w czasie i na tej podstawie możemy uzyskać informacje o opóźnieniu między stymulacją elektryczną a uderzeniem serca oraz o tym, ile zajmuje wyrzut krwi z mięśnia sercowego – są to dwa główne parametry, które porównaliśmy w naszej pierwszej pracy. Chcieliśmy także dokonać pomiarów innych parametrów pracy serca, na przykład czas skurczu izowolumetrycznego, średni odstęp RR z EKG oraz inne odstępy widoczne w zapisie EKG – mówi Sarnab Bhattacharya.

Tworząc urządzenie, zespół naukowy bazował na podobnym, które stworzono na uczelni już w 2019 roku. E-tatuaż jest wykonany z piezoelektrycznego polimeru, zdolnego do generowania własnego ładunku elektrycznego w odpowiedzi na naprężenia mechaniczne. Urządzenie zawiera również technologię cyfrowej korelacji obrazu 3D, która służy do mapowania drgań klatki piersiowej w celu określenia najlepszego miejsca do umieszczenia e-tatuażu. Wyzwaniami, jakie musieli rozwiązać naukowcy, rozwijając ten projekt, były kwestie związane z gromadzeniem i przechowywaniem danych, a także ze sposobami bezprzewodowego zasilania e-tatuażu przez dłuższy czas. Wówczas zasilanie dostarczał smartfon. Teraz jest to bateria wielkości monety, która może pracować nieprzerwanie przez 40 godz. i którą można łatwo wymienić. Całe urządzenie waży 2,5 g.

 Można korzystać z ciągłego monitoringu podczas codziennych czynności i otrzymywać wszystkie dane w czasie rzeczywistym na urządzenie bazowe, którym może być smartfon, oraz dokonywać dalszego przetwarzania danych z tego poziomu albo przesłać dane do chmury w czasie rzeczywistym, aby tam je przetwarzać. Urządzenie wykrywa niewydolność serca i inne nieprawidłowości najszybciej jak to możliwe. Może ono także wykrywać procesy długotrwale związane z wiekiem, na przykład stopniowe obniżanie się wydolności serca – mówi naukowiec z Uniwersytetu Teksańskiego.

Urządzenie ma jednak też swoje wady. Korzysta z elektrod, które trzeba wymieniać co około dwa tygodnie, bo w tym czasie tworzą się na nich nowe warstwy naskórka. Konieczne jest wówczas zdjęcie urządzenia i wymiana zużytych elektrod, a następnie ponowne umieszczenie na ciele. Ze względu na to, że urządzenie jest cienkie i z uwagi na sposób wykonania może to wymagać nieco wysiłku. Obecnie użytkownik nie może sam założyć urządzenia, jednak jest ono pod tym względem udoskonalane. W planach jest też rozszerzenie zakresu funkcjonalności e-tatuażu.

 Chcemy dodać inne parametry, takie jak temperatura ciała, PPG, czyli fotopletyzmografię określającą objętość i prędkość przepływu krwi po jej wyrzucie z klatki piersiowej. Dzięki temu uzyskamy informacje na temat układu naczyniowego, co oznacza, że będzie można obserwować przepływ krwi przez naczynia włosowate i żyły. Zajmujemy się także kompensacją ruchu, ponieważ w większości przypadków, gdy chcemy monitorować parametry życiowe osoby będącej w ruchu, zawsze będą występować zakłócenia sygnału. Potrzebne są więc różne algorytmy i metody. Zajmujemy się również tymi zagadnieniami, aby możliwe było korzystanie z naszego urządzenia w ciągu dnia i zbieranie użytecznych danych – zapowiada Sarnab Bhattacharya.

Zanim urządzenie doczeka się komercjalizacji, czeka je jeszcze szereg testów wymaganych w procesie certyfikacji, m.in. badań klinicznych. E-tatuaż z pewnością będzie testowany na pacjentach oddziałów kardiologicznych. Byłoby to pierwsze urządzenie służące do długoterminowego, komfortowego monitorowania poza środowiskiem klinicznym. O ile niektóre smartfony mogą dokonywać pomiaru EKG, o tyle żadne urządzenie mobilne nie zapewnia możliwości wykonania jednocześnie EKG i SKG.

Według Grand View Research światowy rynek urządzeń monitorujących parametry życiowe wypracował w 2022 roku 9,2 mld dol. przychodów i do końca dekady będzie rósł w średniorocznym tempie 8,5 proc. 

źródło: newseria

W czerwca rusza ogólnopolska akcja bezpłatnych badań Strefa na Zdrowie Polpharmy zainicjowana przez firmę Polpharma. W 6 miastach w Polsce tj. Ostrołęce, Starogardzie Gdańskim, Nowej Dębie, Sieradzu, Radzyniu Podlaskim oraz Żywcu mieszkańcy będą mogli skorzystać z bezpłatnych badań. Inicjatywa ta ma na celu zapewnienie dostępu do podstawowych badań medycznych i promocję profilaktyki zdrowotnej wśród lokalnej społeczności.
Organizowany co roku cykl bezpłatnych konsultacji zdrowotnych umożliwia polskim pacjentom skorzystanie z porad lekarskich i badań, do których dostęp na co dzień jest utrudniony lub czas oczekiwania w kolejce na wizytę jest wydłużony. Akcja ta ma również na celu wykrycie ewentualnych schorzeń we wczesnym stadium, co umożliwia wczesną interwencję i skierowanie pacjentów na odpowiednie leczenie.

Bezpłatne badania medyczne będą dostępne dla wszystkich pełnoletnich mieszkańców. Na zainteresowanych czekać będą specjaliści, którzy przeprowadzą wywiad, sprawdzą stan zdrowia oraz podpowiedzą jak o nie dbać. Każdy pacjent oprócz badania otrzyma fachową poradę lekarza specjalisty oraz ewentualne wskazania do dalszego leczenia.

W tym roku pacjenci będą mogli skorzystać z bezpłatnych badań o profilu kardiologicznym, pulmonologicznym, okulistycznym i dermatologicznym.
 
PAKIET KARDIOLOGICZNY
► Profil lipidowy
► EKG i ciśnienie tętnicze
► Poziom glukozy we krwi
► Hemoglobina glikowana
► Konsultacja lekarska

PAKIET PULMONOLOGICZNY
► Badanie spirometryczne
► Konsultacja lekarska

PAKIET OKULISTYCZNY
► Badanie ciśnienia wewnątrzgałkowego
► Badanie lampą szczelinową
► Konsultacja lekarska

PAKIET DERMATOLOGICZNY
► Badanie znamion dermatoskopem
► Konsultacja lekarska

 
Pierwsza akcja w ramach Strefy na Zdrowie Polpharmy odbędzie się 18.06 w Ostrołęce. Strefy we wszystkich lokalizacjach będą otwarte w godzinach 10:00-18:00. Mieszkańcy zostaną poinformowani o szczegółach poprzez lokalne media, strony internetowe miasta i plakaty informacyjne. Na miejscu będzie można nie tylko skorzystać z konsultacji lekarskiej, ale otrzymać materiały edukacyjne i poznać zasady przeciwdziałania najpopularniejszym schorzeniom.
 
Strefa na Zdrowie Polpharmy to ogólnopolski program bezpłatnych badań zainicjowany przez firmę Polpharma, który trwa od 2012 roku. Do tej pory przebadanych zostało ponad 22 tysiące pacjentów podczas 111 akcji bezpłatnych badań na terenie całej Polski.

źrodło: Polpharma

Na zawał serca każdego roku umiera w Polsce ok. 15 tys. osób. Z roku na rok zagrożenie to dotyka coraz większej liczby młodych osób – obecnie już co dziesiąty zawał dotyczy pacjenta przed 45. rokiem życia. Szansę na przeżycie zawału i minimalizację jego skutków znacząco zwiększa jak najszybsze zgłoszenie się po specjalistyczną pomoc. To wiedza, które może uratować życie nam i naszym bliskim. O tym, jak rozpoznać zawał i jak postępować przy jego wystąpieniu mówi Grzegorz Dzik, kardiolog Grupy American Heart of Poland.

Dlaczego czas jest tak ważny?
Zawał serca jest chorobą, która najczęściej zaczyna się nagle, a jej istotą jest dokonująca się martwica mięśnia sercowego. Stopień tej martwicy jest tym większy, im dłużej trwa niedokrwienie. Gdy dokona się ona całkowicie, jest to już proces nieodwracalny, którego nie naprawi żadne leczenie. Stąd też im szybciej otrzymamy pomoc, tym większa szansa na uratowanie naszego serca – kluczową rolę odgrywa tu pierwsze 60 minut. Co istotne, czas ten liczy się od momentu wystąpienia objawów, dlatego tak ważne jest, by nie ignorować niepokojących sygnałów.
Im szybciej trafimy do wyspecjalizowanego ośrodka, który jest w stanie przywrócić prawidłowe ukrwienie serca, tym bardziej jesteśmy w stanie ograniczyć strefę martwicy i niekorzystne następstwa zawału. Czas ma tutaj kluczowe znaczenie – decyduje o tym, czy przeżyjemy i czy będziemy w stanie po tej chorobie normalnie funkcjonować – mówi Grzegorz Dzik, Grupa American Heart of Poland. 
Warto podkreślić, że moment udzielenia pomocy medycznej osobie z zawałem jest najczęściej całkowicie zależny od pacjenta lub osób w jego otoczeniu. 
Nie powinniśmy czekać aż przedłużający się ból w klatce piersiowej sam przejdzie – szczególnie jeśli dotyczy to osób starszych lub obarczonych czynnikami ryzyka. Niestety, bagatelizowanie objawów i czekanie aż miną one samoistnie to nadal najczęstszy powód, dla którego pacjenci z zawałem trafiają do nas zbyt późno – przestrzega specjalista American Heart of Poland. 
Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?
 
Najbardziej typowym objawem zawału mięśnia sercowego jest nagły i bardzo silny ból w okolicach mostka lub serca. Ma on piekący, dławiący charakter, nie ustępuje po odpoczynku, może promieniować do żuchwy i lewej ręki, a także do brzucha i pleców. Często towarzyszy mu uczucie duszności, poczucie niepokoju, przyspieszone tętno i kołatanie serca.
Ból w klatce piersiowej zdecydowanie powinien być dla nas sygnałem alarmującym. Jeśli trwa powyżej 20-30 minut konieczne jest wezwanie pomocy medycznej. Niepokojące są również inne objawy, które w pierwszym odruchu nie kojarzą się z zawałem serca, a mimo to często są z nim związane, jak zawroty głowy, zimne poty, długotrwały kaszel, drętwienie kończyn, uczucie zmęczenia, dyskomfort w klatce piersiowej, nudności, zgaga, ból brzucha – tłumaczy Grzegorz Dzik. 
Co robić przy podejrzeniu zawału?
 
Jeśli zaobserwujemy niepokojące objawy u siebie lub kogoś z naszego otoczenia, koniecznie wzywajmy pomoc medyczną. Ważne jest, by zachować spokój i nie dać się ponieść emocjom. W oczekiwaniu na ratowników warto posadzić chorego w pozycji półsiedzącej, rozluźnić ciasną odzież i zapewnić dostęp świeżego powietrza. 

Nigdy nie próbujmy w takiej sytuacji dotrzeć do szpitala na własną rękę, ponieważ proces leczenia zawału mięśnia sercowego tak naprawdę rozpoczyna się już na poziomie pracy zespołu ratownictwa medycznego – podłączane jest EKG, podawane leki przeciwpłytkowe i leki przeciwbólowe. Odpowiednie informacje otrzymuje też od razu zespół w szpitalu, dzięki czemu jest w pełnej gotowości na przyjęcie pacjenta z zawałem.
 
źródło: American Heart of Poland
 

Na zawał serca każdego roku umiera w Polsce ok. 15 tys. osób. Z roku na rok zagrożenie to dotyka coraz większej liczby młodych osób – obecnie już co dziesiąty zawał dotyczy pacjenta przed 45. rokiem życia. Szansę na przeżycie zawału i minimalizację jego skutków znacząco zwiększa jak najszybsze zgłoszenie się po specjalistyczną pomoc. To wiedza, które może uratować życie nam i naszym bliskim. O tym, jak rozpoznać zawał i jak postępować przy jego wystąpieniu mówi Grzegorz Dzik, kardiolog Grupy American Heart of Poland.

Dlaczego czas jest tak ważny?
Zawał serca jest chorobą, która najczęściej zaczyna się nagle, a jej istotą jest dokonująca się martwica mięśnia sercowego. Stopień tej martwicy jest tym większy, im dłużej trwa niedokrwienie. Gdy dokona się ona całkowicie, jest to już proces nieodwracalny, którego nie naprawi żadne leczenie. Stąd też im szybciej otrzymamy pomoc, tym większa szansa na uratowanie naszego serca – kluczową rolę odgrywa tu pierwsze 60 minut. Co istotne, czas ten liczy się od momentu wystąpienia objawów, dlatego tak ważne jest, by nie ignorować niepokojących sygnałów.
Im szybciej trafimy do wyspecjalizowanego ośrodka, który jest w stanie przywrócić prawidłowe ukrwienie serca, tym bardziej jesteśmy w stanie ograniczyć strefę martwicy i niekorzystne następstwa zawału. Czas ma tutaj kluczowe znaczenie – decyduje o tym, czy przeżyjemy i czy będziemy w stanie po tej chorobie normalnie funkcjonować – mówi Grzegorz Dzik, Grupa American Heart of Poland. 
Warto podkreślić, że moment udzielenia pomocy medycznej osobie z zawałem jest najczęściej całkowicie zależny od pacjenta lub osób w jego otoczeniu. 
Nie powinniśmy czekać aż przedłużający się ból w klatce piersiowej sam przejdzie – szczególnie jeśli dotyczy to osób starszych lub obarczonych czynnikami ryzyka. Niestety, bagatelizowanie objawów i czekanie aż miną one samoistnie to nadal najczęstszy powód, dla którego pacjenci z zawałem trafiają do nas zbyt późno – przestrzega specjalista American Heart of Poland. 
Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?
 
Najbardziej typowym objawem zawału mięśnia sercowego jest nagły i bardzo silny ból w okolicach mostka lub serca. Ma on piekący, dławiący charakter, nie ustępuje po odpoczynku, może promieniować do żuchwy i lewej ręki, a także do brzucha i pleców. Często towarzyszy mu uczucie duszności, poczucie niepokoju, przyspieszone tętno i kołatanie serca.
Ból w klatce piersiowej zdecydowanie powinien być dla nas sygnałem alarmującym. Jeśli trwa powyżej 20-30 minut konieczne jest wezwanie pomocy medycznej. Niepokojące są również inne objawy, które w pierwszym odruchu nie kojarzą się z zawałem serca, a mimo to często są z nim związane, jak zawroty głowy, zimne poty, długotrwały kaszel, drętwienie kończyn, uczucie zmęczenia, dyskomfort w klatce piersiowej, nudności, zgaga, ból brzucha – tłumaczy Grzegorz Dzik. 
Co robić przy podejrzeniu zawału?
 
Jeśli zaobserwujemy niepokojące objawy u siebie lub kogoś z naszego otoczenia, koniecznie wzywajmy pomoc medyczną. Ważne jest, by zachować spokój i nie dać się ponieść emocjom. W oczekiwaniu na ratowników warto posadzić chorego w pozycji półsiedzącej, rozluźnić ciasną odzież i zapewnić dostęp świeżego powietrza. 

Nigdy nie próbujmy w takiej sytuacji dotrzeć do szpitala na własną rękę, ponieważ proces leczenia zawału mięśnia sercowego tak naprawdę rozpoczyna się już na poziomie pracy zespołu ratownictwa medycznego – podłączane jest EKG, podawane leki przeciwpłytkowe i leki przeciwbólowe. Odpowiednie informacje otrzymuje też od razu zespół w szpitalu, dzięki czemu jest w pełnej gotowości na przyjęcie pacjenta z zawałem.
 
źródło: American Heart of Poland
 
Napadowe, nieme klinicznie, nierozpoznane migotanie przedsionków może dotyczyć nawet 280 tys. Polaków.  Często pierwszym objawem jest u nich udar niedokrwienny mózgu. Specjaliści ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w ramach projektu NeoMED-AF przebadali reprezentatywna grupę ponad 3 tyś. osób powyżej 65. roku życia. Seniorzy przez miesiąc nosili specjalne rejestratory EKG w formie kamizelki monitorujące pracę serca. Z badania wynika, że migotanie przedsionków ma co piąta osoba w wieku 65. lat i powyżej. To co najważniejsze z projektu – 4,1% badanej populacji to właśnie osoby z migotaniem przedsionków w formie napadowej, bezobjawowej klinicznie. – To osoby szczególnie narażone na wystąpienie udarów niedokrwiennych mózgu – mówi prof. dr hab. Zbigniew Kalarus, koordynator I Oddziału Kardiologii i Angiologii w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, kierownik Katedry Wrodzonych Wad Serca i Elektroterapii SUM.
Ilu osób może dotyczyć nieme, klinicznie nierozpoznane migotanie przedsionków w grupie powyżej 65. roku życia?
 
Jak wykazały nasze badania napadowe, klinicznie nierozpoznane migotanie przedsionków dotyczy ponad 4,1 procent polskiej populacji w wieku powyżej 65 roku życia.
 
To są osoby, które nie mają świadomości zaburzeń rytmu serca?
 
To osoby, które tego nie czują. Ten rodzaj arytmii występuje w formie napadowej.  Osoby, które nie mają objawów, nie szukają pomocy lekarskiej. Niestety bardzo często pierwszym objawem w tej grupie chorych jest udar mózgu. Diagnozuje się migotanie przedsionków już na oddziale neurologii, już po udarze. Należy zrobić wszystko, aby tych chorych znaleźć wcześniej, przed udarem. Według naszych szacunków to około 280 tyś. osób w Polsce. Ci chorzy normalnie funkcjonują do momentu, aż coś złego się wydarzy.

W jaki sposób można wytypować grupę osób, których problem niemego, napadowego migotania przedsionków może dotyczyć?
 
Opracowaliśmy skalę ryzyka występowania niemego, napadowego migotania przedsionków. Skala ta powstała we współpracy z prof. Gregorym Lipem z Uniwersytetu w Liverpoolu. To wybitny, światowej sławy ekspert w zakresie migotania przedsionków i antykoagulacji, twórca skali oceny ryzyka udarów. Na tej samej metodologii opracowaliśmy skalę ryzyka występowania niemego, klinicznie nierozpoznanego migotania przedsionków. Za poszczególne czynniki ryzyka w zależności od siły oddziaływania przyznawane są punkty, wśród tych czynników są między innymi niewydolność serca, zaawansowany wiek, płeć męska, już przebyty udar niedokrwienny, niewydolność nerek i cukrzyca. Im więcej jest czynników i związanych z nimi punków, to ryzyko jest większe. Jeżeli osoba ma powyżej czterech punktów, to jest w grupie wysokiego ryzyka, że ma taką formę arytmii, niemą napadową. Wśród tych osób bezwzględnie powinniśmy zastosować długoterminowe monitorowanie EKG.

Metod monitorowania jest coraz więcej. Pomaga w tym nowoczesna technologia?
 
Jest coraz więcej systemów do długoterminowego monitorowania EKG, w tym systemów holterowskich. Są dostępne coraz lepsze urządzenia, specjalne kamizelki, dzięki którym możemy dłużej monitorować pracę serca pacjenta. Problemem jest znalezienie tych chorych.

Jak długo pacjent powinien być monitorowany, aby potwierdzić nieme migotanie przedsionków?
 
Obowiązuje zasada, że im dłużej obserwujemy EKG pacjenta w sposób ciągły, tym mamy większe szanse, że znajdziemy epizody migotania przedsionków, jeżeli występują w formie napadowej. Jeżeli będziemy stosowali metodę badania holterowskiego przez 7 dni, to znajdziemy połowę takich osób. Jeżeli wydłużymy czas badania do 19 dni, znajdziemy już około 90 procent. Wniosek: im dłużej, tym lepiej.

Czy do takiego monitoringu można wykorzystać aplikacje w telefonach, specjalne zegarki monitorujące prace serca?
 
Tak, ale z jednym zastrzeżeniem. Do rozpoznania migotania przedsionków konieczny jest zapis badania EKG. Większość nowoczesnych systemów, takich jak aplikacje w smartfonach i zegarki, służą do screeningu arytmii. Takie urządzenia nie zapisują EKG, one monitorują falę tętna. W trakcie migotania przedsionków tętno jest całkowicie niemiarowe. Jest wielce prawdopodobne, że jeżeli ktoś ma niemiarowe tętno, to ma migotanie przedsionków, ale nie jest to jedyna przyczyna. Dlatego uznajemy te metody jako przesiewowe, służące do poszukiwania nieprawidłowości w rytmie serca, ale te osoby należy monitorować EKG, w celu postawienia finalnego rozpoznania.  

Jaka jest świadomość lekarzy na temat problemu napadowego, niemego migotania przedsionków?
 
Staramy się na wszystkich konferencjach, zjazdach, w których uczestniczymy, pokazywać skalę problemu i szerzyć wiedzę w środowisku lekarzy – nie tylko kardiologów, ale przede wszystkim lekarzy rodzinnych. Publikujemy coraz więcej na ten temat. Czekamy też na konkursy w Agencji Badań Medycznych i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, aby zrealizować kolejny projekt już dedykowany do tych 4% populacji z niemym, klinicznie nierozpoznanym migotaniem przedsionków. 

Migotanie przedsionków dotyczy dużej części populacji. Kilka lat temu mówiło się o kilku procent, teraz już wiadomo, że chorych jest dużo więcej. Coraz częściej mówi się też o epidemii migotania przedsionków.
 
Nasze badanie pokazało że w grupie Polek i Polaków powyżej 65. roku życia to prawie 20 procent populacji. Co piąty nasz senior ma migotanie przedsionków. Ryzyko arytmii rośnie wraz z wiekiem. Apogeum przypada po 75. roku życia, gdzie np. w grupie mężczyzn to już ponad 30 procent. Co trzeci senior w Polsce ma migotanie przedsionków po 75. roku życia.

Dlaczego migotanie przedsionków jest groźne?
 
Jeszcze w starych podręcznikach migotanie przedsionków określane było jako arytmia „dziadków”, arytmia złośliwa. Ma szereg następstw. U pacjentów objawowych upośledza komfort życia, obniża wydolność fizyczną, prowadzi też – czego najbardziej się obawiamy – do udarów niedokrwiennych mózgu. To najgorsze powikłanie tej arytmii. Szacuje się, że rocznie udaru mózgu z powodu migotania przedsionków doznaje około 30 tyś. osób w Polsce. Należy zrobić wszystko, aby to ryzyko i liczbę chorych, którzy doznają udary zmniejszyć. I tu właśnie musimy znaleźć te osoby, które mają tę formę arytmii. Te osoby nie szukają pomocy medycznej, nie idą do lekarza, bo nie mają powodów, nie mają objawów. Nierzadko u nich pierwszym objawem jest udar.

źródło: SCCS Zabrze

Napadowe, nieme klinicznie, nierozpoznane migotanie przedsionków może dotyczyć nawet 280 tys. Polaków.  Często pierwszym objawem jest u nich udar niedokrwienny mózgu. Specjaliści ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w ramach projektu NeoMED-AF przebadali reprezentatywna grupę ponad 3 tyś. osób powyżej 65. roku życia. Seniorzy przez miesiąc nosili specjalne rejestratory EKG w formie kamizelki monitorujące pracę serca. Z badania wynika, że migotanie przedsionków ma co piąta osoba w wieku 65. lat i powyżej. To co najważniejsze z projektu – 4,1% badanej populacji to właśnie osoby z migotaniem przedsionków w formie napadowej, bezobjawowej klinicznie. – To osoby szczególnie narażone na wystąpienie udarów niedokrwiennych mózgu – mówi prof. dr hab. Zbigniew Kalarus, koordynator I Oddziału Kardiologii i Angiologii w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, kierownik Katedry Wrodzonych Wad Serca i Elektroterapii SUM.
Ilu osób może dotyczyć nieme, klinicznie nierozpoznane migotanie przedsionków w grupie powyżej 65. roku życia?
 
Jak wykazały nasze badania napadowe, klinicznie nierozpoznane migotanie przedsionków dotyczy ponad 4,1 procent polskiej populacji w wieku powyżej 65 roku życia.
 
To są osoby, które nie mają świadomości zaburzeń rytmu serca?
 
To osoby, które tego nie czują. Ten rodzaj arytmii występuje w formie napadowej.  Osoby, które nie mają objawów, nie szukają pomocy lekarskiej. Niestety bardzo często pierwszym objawem w tej grupie chorych jest udar mózgu. Diagnozuje się migotanie przedsionków już na oddziale neurologii, już po udarze. Należy zrobić wszystko, aby tych chorych znaleźć wcześniej, przed udarem. Według naszych szacunków to około 280 tyś. osób w Polsce. Ci chorzy normalnie funkcjonują do momentu, aż coś złego się wydarzy.

W jaki sposób można wytypować grupę osób, których problem niemego, napadowego migotania przedsionków może dotyczyć?
 
Opracowaliśmy skalę ryzyka występowania niemego, napadowego migotania przedsionków. Skala ta powstała we współpracy z prof. Gregorym Lipem z Uniwersytetu w Liverpoolu. To wybitny, światowej sławy ekspert w zakresie migotania przedsionków i antykoagulacji, twórca skali oceny ryzyka udarów. Na tej samej metodologii opracowaliśmy skalę ryzyka występowania niemego, klinicznie nierozpoznanego migotania przedsionków. Za poszczególne czynniki ryzyka w zależności od siły oddziaływania przyznawane są punkty, wśród tych czynników są między innymi niewydolność serca, zaawansowany wiek, płeć męska, już przebyty udar niedokrwienny, niewydolność nerek i cukrzyca. Im więcej jest czynników i związanych z nimi punków, to ryzyko jest większe. Jeżeli osoba ma powyżej czterech punktów, to jest w grupie wysokiego ryzyka, że ma taką formę arytmii, niemą napadową. Wśród tych osób bezwzględnie powinniśmy zastosować długoterminowe monitorowanie EKG.

Metod monitorowania jest coraz więcej. Pomaga w tym nowoczesna technologia?
 
Jest coraz więcej systemów do długoterminowego monitorowania EKG, w tym systemów holterowskich. Są dostępne coraz lepsze urządzenia, specjalne kamizelki, dzięki którym możemy dłużej monitorować pracę serca pacjenta. Problemem jest znalezienie tych chorych.

Jak długo pacjent powinien być monitorowany, aby potwierdzić nieme migotanie przedsionków?
 
Obowiązuje zasada, że im dłużej obserwujemy EKG pacjenta w sposób ciągły, tym mamy większe szanse, że znajdziemy epizody migotania przedsionków, jeżeli występują w formie napadowej. Jeżeli będziemy stosowali metodę badania holterowskiego przez 7 dni, to znajdziemy połowę takich osób. Jeżeli wydłużymy czas badania do 19 dni, znajdziemy już około 90 procent. Wniosek: im dłużej, tym lepiej.

Czy do takiego monitoringu można wykorzystać aplikacje w telefonach, specjalne zegarki monitorujące prace serca?
 
Tak, ale z jednym zastrzeżeniem. Do rozpoznania migotania przedsionków konieczny jest zapis badania EKG. Większość nowoczesnych systemów, takich jak aplikacje w smartfonach i zegarki, służą do screeningu arytmii. Takie urządzenia nie zapisują EKG, one monitorują falę tętna. W trakcie migotania przedsionków tętno jest całkowicie niemiarowe. Jest wielce prawdopodobne, że jeżeli ktoś ma niemiarowe tętno, to ma migotanie przedsionków, ale nie jest to jedyna przyczyna. Dlatego uznajemy te metody jako przesiewowe, służące do poszukiwania nieprawidłowości w rytmie serca, ale te osoby należy monitorować EKG, w celu postawienia finalnego rozpoznania.  

Jaka jest świadomość lekarzy na temat problemu napadowego, niemego migotania przedsionków?
 
Staramy się na wszystkich konferencjach, zjazdach, w których uczestniczymy, pokazywać skalę problemu i szerzyć wiedzę w środowisku lekarzy – nie tylko kardiologów, ale przede wszystkim lekarzy rodzinnych. Publikujemy coraz więcej na ten temat. Czekamy też na konkursy w Agencji Badań Medycznych i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, aby zrealizować kolejny projekt już dedykowany do tych 4% populacji z niemym, klinicznie nierozpoznanym migotaniem przedsionków. 

Migotanie przedsionków dotyczy dużej części populacji. Kilka lat temu mówiło się o kilku procent, teraz już wiadomo, że chorych jest dużo więcej. Coraz częściej mówi się też o epidemii migotania przedsionków.
 
Nasze badanie pokazało że w grupie Polek i Polaków powyżej 65. roku życia to prawie 20 procent populacji. Co piąty nasz senior ma migotanie przedsionków. Ryzyko arytmii rośnie wraz z wiekiem. Apogeum przypada po 75. roku życia, gdzie np. w grupie mężczyzn to już ponad 30 procent. Co trzeci senior w Polsce ma migotanie przedsionków po 75. roku życia.

Dlaczego migotanie przedsionków jest groźne?
 
Jeszcze w starych podręcznikach migotanie przedsionków określane było jako arytmia „dziadków”, arytmia złośliwa. Ma szereg następstw. U pacjentów objawowych upośledza komfort życia, obniża wydolność fizyczną, prowadzi też – czego najbardziej się obawiamy – do udarów niedokrwiennych mózgu. To najgorsze powikłanie tej arytmii. Szacuje się, że rocznie udaru mózgu z powodu migotania przedsionków doznaje około 30 tyś. osób w Polsce. Należy zrobić wszystko, aby to ryzyko i liczbę chorych, którzy doznają udary zmniejszyć. I tu właśnie musimy znaleźć te osoby, które mają tę formę arytmii. Te osoby nie szukają pomocy medycznej, nie idą do lekarza, bo nie mają powodów, nie mają objawów. Nierzadko u nich pierwszym objawem jest udar.

źródło: SCCS Zabrze

W ramach kontraktu z NFZ, Szpital Specjalistyczny w Pile im. Stanisława Staszica we współpracy z Grupą American Heart of Poland prowadzi specjalistyczną Poradnię Kardiologiczną realizująca również świadczenia dla wszystkich pacjentów ze wszczepionymi stymulatorami serca.
W zakresie świadczonych przez Poradnię usług medycznych znajduje się kontrola stymulatorów i wysokoenergetycznych urządzeń wszczepialnych (ICD – kardiowerterów-defibrylatorów oraz CRT-D -kardiowerterów-defibrylatorów z funkcją resynchronizacji). Z opieki Poradni mogą korzystać pacjenci ze stymulatorami wszczepionymi nie tylko w tutejszym Oddziale Kardiologicznym, ale także osoby, które miały przeprowadzone zabiegi w innych placówkach na terenie całej Polski.

– Pierwsza wizyta powinna odbyć się ok 3-4 miesięcy po zabiegu wszczepienia urządzenia. Jest ona konieczna, aby ocenić proces wgajania się układu stymulującego oraz skuteczność wstępnego programu pracy stymulatora. Kolejne kontrole powinny odbywać się co 9-12 miesięcy, chyba że lekarz w trakcie kontroli zdecyduje inaczej. Powodem przyspieszonej wizyty mogą być np. rozładowana bateria, pogarszające się parametry stymulacji, zmiany programu pracy stymulatora czy stwierdzone epizody arytmii. Kontrole muszą odbywać się regularnie, gdyż nieprawidłowa praca urządzenia może powodować zaburzenia pracy serca, a co za tym idzie stworzyć sytuacje groźne dla stanu zdrowia, a nawet życia pacjenta. Regularność kontroli jest szczególnie istotna u pacjentów, u których czynność serca uzależniła się od pracy stymulatora. Są to pacjenci, którzy nie posiadają samoistnego rytmu serca i każdy jego skurcz jest uzależniony od impulsu wysłanego przez stymulator. W tej grupie pacjentów nieprawidłowa praca stymulatora lub wyczerpanie jego baterii może doprowadzić do zasłabnięć, omdleń z urazami, a nawet do śmierci chorego  – mówi doktor Jacek Konarski, kardiolog Polsko-Amerykańskich Kliniki Serca w Pile, Grupa American Heart of Poland.

W Poradni Kardiologicznej przyjmuje pięciu specjalistów Grupy American Heart of Poland w zakresie kontroli stymulatorów.

– Wykonujemy kontrole: stymulatorów serca (jedno-, dwu- i trzyelektrodowych), kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) oraz kardiowerterów-defibrylatorów z funkcją resynchronizacji (CRT-D). Wskazaniem jest zachować ciągłość kontroli w jednym ośrodku. Takie postępowanie umożliwia wgląd w historię leczenia, w zmienność parametrów pracy stymulatora, ocenę reakcji pacjenta na zmiany programu stymulacji umożliwia też ocenę zmienności ewentualnych zaburzeń rytmu serca – wyjaśnił doktor.
Wszystkie urządzenia wszczepialne, w tym także najprostsze stymulatory, posiadają możliwość rejestracji zaburzeń rytmu serca.
–  W trakcie kontroli analizujemy obecność tych zaburzeń i ewentualne zmiany ich nasilenia. Informacje te umożliwiają nam wprowadzenie modyfikacji leczenia farmakologicznego. Niektóre z zaburzeń rytmu serca mogą stwarzać sytuacje zagorzenia życia pacjenta, dlatego tak ważne jest ich wczesne rozpoznanie i wdrożenie zindywidualizowanego leczenia, a czasem nawet pilnego skierowania pacjenta na Oddział Kardiologii – uzupełnił specjalista Grupy American Heart of Poland.
Jak wygląda wizyta w poradni?
– Pacjentowi wykonujemy EKG 12-sto odprowadzeniowe. Przeprowadzone jest badanie podmiotowe, czyli zebranie wywiadu oraz ocena stanu rany po zabiegu wszczepienia i okolica stymulatora tzw. kieszonka lub loża. Następnie kontrolujemy parametry pracy stymulatora, stan baterii oraz analizujemy obecność i nasilenie zdarzeń arytmicznych – zaburzeń rytmu serca. Bardzo ważne jest, żeby kontrola stymulatora była prowadzona równocześnie z regularnym specjalistycznym leczeniem kardiologicznym. Innymi słowy pacjenci posiadający stymulator nie mogą zaniechać specjalistycznego leczenia farmakologicznego nadzorowanego przez prowadzącego kardiologa, którego celem jest redukcja czynników ryzyka chorób sercowo-naczynionych i stabilizacji chorób serca. Obie poradnie muszą ze sobą ściśle współpracować. Musimy pamiętać, że pacjenci którzy musieli mieć wszczepiony stymulator, a już szczególnie ci, którzy mają wszczepione urządzenia wysokoenergetyczne, należą do grupy chorych najbardziej obciążonych, wymagających wzmożonego specjalistycznego leczenia i nadzoru. Niedopuszczalnym jest, aby w tej grupie pacjentów zaniechać leczenia kardiologicznego i ograniczyć się jedynie do kontroli stymulatora. Z tych właśnie względów na końcu wizyty wydawany jest protokół kontroli z wnioskami, który powinien trafić do kardiologa prowadzącego leczenie farmakologiczne – wytłumaczył Konarski.
Najczęściej popełniane błędy przez pacjentów
– Pacjent przestaje odbywać wizyty u kardiologa prowadzącego i ogranicza się do kontroli stymulatora. Sama kontrola stymulatora nie wystarczy w zachowaniu odpowiedniego leczenia chorób serca. Do innych częstych błędów należy brak na wizycie dokumentacji medycznej, szczególnie z zabiegu wszczepienia urządzenia i brak stosowanych leków  – uzupełnił kardiolog.

Poradnia Kardiologiczna w zakresie Kontroli Stymulatorów i wysokoenergetycznych urządzeń wszczepialnych działa w ramach kontraktu z NFZ. Jest czynna od poniedziałku do piątku od godziny 14:00 do 15:00, w celu uzgodnienia wizyty prosimy o kontakt pod numerem 67 210 63 38 lub 67 210 66 56.
 
źródło: AHoP
W ramach kontraktu z NFZ, Szpital Specjalistyczny w Pile im. Stanisława Staszica we współpracy z Grupą American Heart of Poland prowadzi specjalistyczną Poradnię Kardiologiczną realizująca również świadczenia dla wszystkich pacjentów ze wszczepionymi stymulatorami serca.
W zakresie świadczonych przez Poradnię usług medycznych znajduje się kontrola stymulatorów i wysokoenergetycznych urządzeń wszczepialnych (ICD – kardiowerterów-defibrylatorów oraz CRT-D -kardiowerterów-defibrylatorów z funkcją resynchronizacji). Z opieki Poradni mogą korzystać pacjenci ze stymulatorami wszczepionymi nie tylko w tutejszym Oddziale Kardiologicznym, ale także osoby, które miały przeprowadzone zabiegi w innych placówkach na terenie całej Polski.

– Pierwsza wizyta powinna odbyć się ok 3-4 miesięcy po zabiegu wszczepienia urządzenia. Jest ona konieczna, aby ocenić proces wgajania się układu stymulującego oraz skuteczność wstępnego programu pracy stymulatora. Kolejne kontrole powinny odbywać się co 9-12 miesięcy, chyba że lekarz w trakcie kontroli zdecyduje inaczej. Powodem przyspieszonej wizyty mogą być np. rozładowana bateria, pogarszające się parametry stymulacji, zmiany programu pracy stymulatora czy stwierdzone epizody arytmii. Kontrole muszą odbywać się regularnie, gdyż nieprawidłowa praca urządzenia może powodować zaburzenia pracy serca, a co za tym idzie stworzyć sytuacje groźne dla stanu zdrowia, a nawet życia pacjenta. Regularność kontroli jest szczególnie istotna u pacjentów, u których czynność serca uzależniła się od pracy stymulatora. Są to pacjenci, którzy nie posiadają samoistnego rytmu serca i każdy jego skurcz jest uzależniony od impulsu wysłanego przez stymulator. W tej grupie pacjentów nieprawidłowa praca stymulatora lub wyczerpanie jego baterii może doprowadzić do zasłabnięć, omdleń z urazami, a nawet do śmierci chorego  – mówi doktor Jacek Konarski, kardiolog Polsko-Amerykańskich Kliniki Serca w Pile, Grupa American Heart of Poland.

W Poradni Kardiologicznej przyjmuje pięciu specjalistów Grupy American Heart of Poland w zakresie kontroli stymulatorów.

– Wykonujemy kontrole: stymulatorów serca (jedno-, dwu- i trzyelektrodowych), kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) oraz kardiowerterów-defibrylatorów z funkcją resynchronizacji (CRT-D). Wskazaniem jest zachować ciągłość kontroli w jednym ośrodku. Takie postępowanie umożliwia wgląd w historię leczenia, w zmienność parametrów pracy stymulatora, ocenę reakcji pacjenta na zmiany programu stymulacji umożliwia też ocenę zmienności ewentualnych zaburzeń rytmu serca – wyjaśnił doktor.
Wszystkie urządzenia wszczepialne, w tym także najprostsze stymulatory, posiadają możliwość rejestracji zaburzeń rytmu serca.
–  W trakcie kontroli analizujemy obecność tych zaburzeń i ewentualne zmiany ich nasilenia. Informacje te umożliwiają nam wprowadzenie modyfikacji leczenia farmakologicznego. Niektóre z zaburzeń rytmu serca mogą stwarzać sytuacje zagorzenia życia pacjenta, dlatego tak ważne jest ich wczesne rozpoznanie i wdrożenie zindywidualizowanego leczenia, a czasem nawet pilnego skierowania pacjenta na Oddział Kardiologii – uzupełnił specjalista Grupy American Heart of Poland.
Jak wygląda wizyta w poradni?
– Pacjentowi wykonujemy EKG 12-sto odprowadzeniowe. Przeprowadzone jest badanie podmiotowe, czyli zebranie wywiadu oraz ocena stanu rany po zabiegu wszczepienia i okolica stymulatora tzw. kieszonka lub loża. Następnie kontrolujemy parametry pracy stymulatora, stan baterii oraz analizujemy obecność i nasilenie zdarzeń arytmicznych – zaburzeń rytmu serca. Bardzo ważne jest, żeby kontrola stymulatora była prowadzona równocześnie z regularnym specjalistycznym leczeniem kardiologicznym. Innymi słowy pacjenci posiadający stymulator nie mogą zaniechać specjalistycznego leczenia farmakologicznego nadzorowanego przez prowadzącego kardiologa, którego celem jest redukcja czynników ryzyka chorób sercowo-naczynionych i stabilizacji chorób serca. Obie poradnie muszą ze sobą ściśle współpracować. Musimy pamiętać, że pacjenci którzy musieli mieć wszczepiony stymulator, a już szczególnie ci, którzy mają wszczepione urządzenia wysokoenergetyczne, należą do grupy chorych najbardziej obciążonych, wymagających wzmożonego specjalistycznego leczenia i nadzoru. Niedopuszczalnym jest, aby w tej grupie pacjentów zaniechać leczenia kardiologicznego i ograniczyć się jedynie do kontroli stymulatora. Z tych właśnie względów na końcu wizyty wydawany jest protokół kontroli z wnioskami, który powinien trafić do kardiologa prowadzącego leczenie farmakologiczne – wytłumaczył Konarski.
Najczęściej popełniane błędy przez pacjentów
– Pacjent przestaje odbywać wizyty u kardiologa prowadzącego i ogranicza się do kontroli stymulatora. Sama kontrola stymulatora nie wystarczy w zachowaniu odpowiedniego leczenia chorób serca. Do innych częstych błędów należy brak na wizycie dokumentacji medycznej, szczególnie z zabiegu wszczepienia urządzenia i brak stosowanych leków  – uzupełnił kardiolog.

Poradnia Kardiologiczna w zakresie Kontroli Stymulatorów i wysokoenergetycznych urządzeń wszczepialnych działa w ramach kontraktu z NFZ. Jest czynna od poniedziałku do piątku od godziny 14:00 do 15:00, w celu uzgodnienia wizyty prosimy o kontakt pod numerem 67 210 63 38 lub 67 210 66 56.
 
źródło: AHoP