Medicalpress
W ochronie zdrowia AI przestaje być wyborem – staje się koniecznością. Taki wniosek płynie z najnowszego globalnego raportu Future Health Index 2025 opracowanego na zlecenie firmy Philips. W świecie zmagającym się z deficytem kadry medycznej, rosnącymi kolejkami i zmęczeniem personelu, technologia może odciążyć systemy zdrowotne i zapewnić pacjentom szybszy dostęp do opieki. Warunek? Zaufanie – zarówno po stronie lekarzy, jak i pacjentów.
Sztuczna inteligencja ma potencjał, by zrewolucjonizować opiekę zdrowotną. Luka w zaufaniu do tej technologii – wśród pacjentów, jak i części personelu medycznego – może jednak spowolnić jej wdrażanie i ograniczyć skuteczność. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu Future Health Index 2025 (FHI 2025) powstałego na zlecenie Philips.

AI a globalne wyzwania systemów ochrony zdrowia

Systemy opieki zdrowotnej na całym świecie – w tym w Polsce – zmagają się z podobnymi wyzwaniami: niedoborem personelu, przeciążeniem placówek i długimi kolejkami do specjalistów. Personel medyczny coraz częściej doświadcza wypalenia zawodowego, a pacjenci opóźnień w leczeniu. W tym kontekście AI przestaje być technologiczną ciekawostką, a staje się realnym wsparciem dla lekarzy i pacjentów.

Ponad 76% pracowników ochrony zdrowia uważa, że sztuczna inteligencja może znacząco skrócić czas oczekiwania na leczenie i zwiększyć dostępność usług. AI umożliwia automatyzację powtarzalnych zadań, przyspiesza analizę danych klinicznych, wyszukiwanie informacji medycznych i wspiera lekarzy w podejmowaniu trafnych decyzji diagnostycznych. Dzięki temu specjaliści odzyskują cenny czas i mogą skupić się na tym, co najważniejsze – bezpośrednim kontakcie z pacjentem.

AI nie zastąpi człowieka, ale odciąży go w obszarach, które można zautomatyzować. Staje się sojusznikiem, który wspiera w rozwiązaniu najtrudniejszych problemów i daje możliwość dostarczenia lepszej opieki większej liczbie pacjentów – mówi Michał Szczechula, dyrektor generalny Health Systems Philips Polska i dodaje: – Odpowiedzialnie wdrożona AI ma również potencjał transformacyjny: wspiera w przejściu z reaktywnego na proaktywny model opieki zdrowotnej, w której przewidujemy pewne zdarzenia medyczne i staramy się im zapobiec.

Luka zaufania może spowolnić rozwój AI w ochronie zdrowia

Future Health Index 2025 zwraca jednak uwagę na istotną barierę we wdrażaniu AI – lukę zaufania. Podczas gdy 79% lekarzy wierzy, że sztuczna inteligencja poprawi wyniki leczenia, tylko 59% pacjentów podziela ten optymizm. Różnica ta jest jeszcze większa wśród osób powyżej 45. roku życia – zaledwie 25% z nich pozytywnie ocenia wpływ AI na opiekę zdrowotną.

Skąd bierze się ta różnica? Przede wszystkim z braku wiedzy i doświadczenia. Dla wielu pacjentów AI to wciąż abstrakcyjna technologia, która kojarzy im się z ograniczeniem lub utratą bezpośredniego kontaktu z personelem medycznym w trakcie leczenia. 

Nasze badania pokazują, że pacjenci, są bardziej otwarci na wykorzystanie AI, kiedy wyjaśniono im, jak technologia wspiera proces ich leczenia oraz wiedzą, że mogą uzyskać pomoc szybciej, jednocześnie nie tracą kontaktu z lekarzem – mówi Michał Szczechula.

Lekarze, chociaż optymistycznie nastawieni do AI – 69% z nich aktywnie uczestniczy w rozwoju technologii cyfrowych – również zgłaszają pewne obawy, które wymagają zagospodarowania. Aż 76% nie ma jasności, kto ponosi odpowiedzialność, jeżeli system AI popełni błąd. Innym podejmowanym tematem jest kwestia stronniczości danych.

Jak skutecznie wdrażać AI i budować do niego zaufanie?

Kluczem jest projektowanie technologii zorientowanej na człowieka. Rozwiązania muszą powstawać we współpracy z klinicystami, upraszczać przepływy pracy, integrować się z dostępną infrastrukturą i poprawiać jakość opieki – mówi z dyrektor z Philips. Jednocześnie, aby w pełni wykorzystać potencjał AI, istotna jest również: edukacja pacjentów, zapewnienie jasnych standardów prawnych i etycznych, bezpieczeństwo i silna walidacja modeli AI. Raport Future Health Index 2025 jasno pokazuje, że sztuczna inteligencja może przynieść realne korzyści lekarzom i pacjentom. Warunkiem sukcesu jest jednak zaufanie i współpraca wszystkich uczestników systemu ochrony zdrowia. Bez tego postęp we wdrażaniu nowych technologii może zostać zahamowany i to w momencie, kiedy innowacje są najbardziej potrzebne.

 
Pełna treść raportu dostępna pod linkiem: FutureHealthIndex2025_global

Future Health Index 2025

10 edycja globalnego raportu Future Health Index 2025 przedstawia, w jaki sposób innowacyjne technologie, w szczególności sztuczna inteligencja (AI), wspierają pracowników ochrony zdrowia w zapewnieniu lepszej opieki większej liczbie pacjentów. Przeprowadzono dwa ilościowe badania ankietowe wśród ponad 1900 pracowników opieki zdrowotnej i ponad 16 000 pacjentów w 16 krajach (Australia, Brazylia, Kanada, Chiny, Francja, Niemcy, Indie, Indonezja, Japonia, Holandia, Arabia Saudyjska, Hiszpania, RPA, Korea Południowa, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone). Badania ankietowe przeprowadzono od grudnia 2024 r. do kwietnia 2025 r.

Źródło: Komunikat Prasowy

Rośnie liczba osób z otyłością i stanem przedcukrzycowym, a Polska znajduje się w czołówce europejskich statystyk amputacji kończyn dolnych z powodu powikłań cukrzycowych. W odpowiedzi na te niepokojące dane Stowarzyszenie Edukacji Diabetologicznej (SED) złożyło w Ministerstwie Zdrowia projekt utworzenia Centrum Edukacji Diabetologicznej®. Jego celem jest nie tylko przebadanie tysiąca pacjentów w stanie przedcukrzycowym, ale przede wszystkim stworzenie podstaw do narodowego programu edukacyjnego, który pomoże skutecznie przeciwdziałać rozwojowi cukrzycy typu 2 i jej powikłań. Eksperci są zgodni: edukacja ratuje życie – i oszczędza systemowi miliony złotych.
Stowarzyszenie Edukacji Diabetologicznej (SED) złożyło w Ministerstwie Zdrowia projekt inicjatywy pod nazwą Centrum Edukacji Diabetologicznej®. Jej celem jest przeprowadzenie pogłębionego badania na grupie tysiąca pacjentów w stanie przedcukrzycowym i opracowanie na podstawie jego wyników założeń do narodowego programu edukacyjnego poświęconego tej chorobie.

O złożeniu projektu w Ministerstwie Zdrowia poinformowała, w przeddzień zaplanowanego na piątek 6 czerwca V Kongresu Edukacji Diabetologicznej, prezes SED, dr Beata Stepanow.

„Nasze badania wskazują, że neuropatię mają już osoby w stanie przedcukrzycowym” – powiedziała Stepanow podczas czwartkowej konferencji zorganizowanej w Centrum Prasowym PAP.

Podkreśliła, że zbyt późne leczenie neuropatii u osób w stanie przedcukrzycowym przyczynia się do wysokiej liczby amputacji kończyn dolnych z powodu stopy cukrzycowej w Polsce, jednej z najwyższych w Europie. „To nasz medyczny wskaźnik wstydu” – stwierdziła Stepanow.

Kluczem do poprawy obecnego stanu rzeczy – z czym zgodzili się wszyscy uczestnicy konferencji – jest edukacja pacjentów.

„W cukrzycy pacjent sam jest swoim lekarzem. Każdego dnia podejmuje decyzje dotyczące diety, aktywności fizycznej, dawkowania insuliny, sposobu jej podawania czy przyjmowania leków. Musi jednak skądś wiedzieć, jak to robić” – podkreślił prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek zarządu International Diabetes Federation.

Uczestnicy konferencji zgodzili się, że w ciągu ostatniej dekady – także dzięki działalności SED – w krajowym systemie ochrony zdrowia zaszło wiele pozytywnych zmian w obszarze edukacji pacjentów.

„Mamy poradę edukacyjną na poziomie POZ, kompleksową opiekę pielęgniarską po hospitalizacji oraz stanowisko edukatora diabetologicznego wpisane w rozporządzenie Ministra Zdrowia” – powiedziała dr Beata Stepanow. „Dlaczego więc jest tak źle? Bo brakuje systemowej edukacji, by Polacy poznali te możliwości, oraz wsparcia pracodawców w tworzeniu stanowisk dla pielęgniarek, które mają wiedzę i kompetencje, by skutecznie edukować pacjentów” – dodała prezes SED.

Z danych przytoczonych na konferencji wynika, że cukrzyca należy do najszybciej rozprzestrzeniających się chorób przewlekłych w Polsce i na świecie, a coraz więcej dzieci znajduje się w grupie ryzyka. Według prognoz, do 2035 roku 30 proc. chłopców i 15 proc. dziewczynek w Polsce może zmagać się z otyłością, jeśli nie zostaną podjęte skuteczne działania prewencyjne. Każdego roku przybywa ok. 400 tys. dzieci z nadwagą, w tym 80 tys. z otyłością.

„Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie, a pod względem odsetka otyłości jesteśmy w pierwszej dziesiątce krajów UE. Dlatego konieczne jest systemowe wsparcie pacjentów w stanie przedcukrzycowym” – powiedziała dr Beata Stepanow. „Złożyliśmy dziś do departamentu zdrowia publicznego Ministerstwa Zdrowia projekt Centrum Edukacji Diabetologicznej®, którego celem jest wieloośrodkowe badanie tysiąca pacjentów z tej grupy” – dodała.

Celem projektu jest opracowanie szczegółowego raportu, który posłuży jako podstawa do stworzenia narodowego programu profilaktyki cukrzycy oraz zachęci system ochrony zdrowia do pełniejszego wykorzystania istniejących możliwości, takich jak Porada Pielęgniarska w Poradni Diabetologicznej.

„Mamy poradę pielęgniarską w poradni diabetologicznej, ale co z tego, skoro pacjent pierwszorazowy nie może z niej skorzystać, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia nie finansuje wizyty lekarskiej i pielęgniarskiej tego samego dnia” – zaznaczyła dr Beata Stepanow. „Tymczasem pacjent, który po miesiącach oczekiwania trafia do poradni, powinien jak najszybciej dowiedzieć się, jak żyć z cukrzycą” – dodała.

Uczestnicy konferencji zgodnie uznali, że kluczowym elementem dla poprawy systemu edukacji pacjentów zagrożonych cukrzycą i już chorujących jest zwiększenie roli w tym procesie pielęgniarek.

„Na pytanie, kto ma się zająć edukacją, zresztą nie tylko w diabetologii, ale w ogóle edukacją zdrowotną pacjentów, odpowiedź jest bardzo prosta. Nikt tego nie robi lepiej niż pielęgniarki, które mają wiedzę i mogą tę edukację realizować skutecznie i długofalowo – podkreślił prof. Czupryniak. – Wymaga to jednak odpowiedniego finansowania, miejsca w systemie i przestrzeni, takiej jak gabinet dla pielęgniarki. Przykłady Skandynawii i Wielkiej Brytanii pokazują, że nikt nie zrobi tego lepiej” – dodał.

Prof. Czupryniak przytoczył przykład programu edukacyjnego z profilaktyki stopy cukrzycowej, przeprowadzonego kilkanaście lat temu w dwóch niemieckich landach. 

„W ciągu dwóch lat po jego zakończeniu liczba amputacji zmalała o ponad 90 proc. Nie dzięki lekom czy terapiom, ale dzięki edukacji pacjentów, jak dbać o siebie” – podkreślił.

Zdaniem prof. Czupryniaka edukacja i promocja zdrowego stylu życia powinny mieć formę skoordynowanego programu, realizowanego przez Ministerstwa Zdrowia, Edukacji, Pracy i Polityki Społecznej oraz Finansów. Punktem wyjścia mogłoby być Centrum Edukacji Diabetologicznej®, zainicjowane przez SED.

Projekt Centrum Edukacji Diabetologicznej® to konkretna i długo wyczekiwana inicjatywa, która może przełamać impas w zakresie profilaktyki i edukacji zdrowotnej w Polsce. Wykorzystanie wiedzy pielęgniarek diabetologicznych, ułatwienie dostępu do porad edukacyjnych oraz lepsze wykorzystanie dostępnych już narzędzi systemowych – to działania, które mogą realnie ograniczyć liczbę zachorowań, powikłań i amputacji. Przyszłość walki z epidemią cukrzycy zależy dziś nie tylko od terapii farmakologicznej, ale przede wszystkim od tego, czy pacjenci zostaną odpowiednio wcześnie i skutecznie wyedukowani.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Mimo, że o długu zdrowotnym mówi się od czasu pandemii, nie powstał on jedynie w tamtym czasie. Pandemia go nasiliła, narastał zaś przez co najmniej dwie dekady. Czy sposobem na jego spłatę może okazać się rozwój e-zdrowia? Chodzi o e-usługi, e-wizyty, rozwój aplikacji medycznych, m.in przypominających o regularnym zażywaniu leków. Ważna też byłaby zmiana roli farmaceuty, który nie tylko ma sprzedawać leki w aptece, ale też wspierać lekarza na pierwszej linii kontaktu z pacjentem.
Przez dwa i pół roku ludzie nie zgłaszali się do lekarza, bojąc się zarażenia, ale też wiele przychodni POZ, niestety, zamknęło się przed pacjentami. Część zabiegów operacyjnych musiała zostać odwołana. Chorzy przewlekle, którzy mieli przed pandemią ustawione leki, poradzili sobie całkiem nieźle.

Konieczna edukacja pacjentów

Okres pandemicznej izolacji nasilił zjawisko samoleczenia. I, co gorsza, wygląda na to, że tego trendu nie da się odwrócić. Efekt jest taki, że obecnie jest więcej rozpoznań nowotworów w zaawansowanym stadium, chorzy kardiologicznie są w gorszym stanie. Trzeba zadziałać tak, by chorzy teraz zgłaszali się do lekarzy i umożliwić im korzystanie na szerszą skalę z e-medycyny.

Dlatego, zdaniem dr hab. Anny Staniszewskiej, prezes Fundacji Obywatele Zdrowo Zaangażowani, kluczowa jest edukacja pacjentów. Żeby zlikwidować dług zdrowotny, muszą oni przestrzegać zaleceń lekarskich. A z tym bywa bardzo różnie, momentami naprawdę źle.

Również Jakub Gołąb, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego i Komunikacji z Biura Rzecznika Praw Pacjenta podkreśla, że w szkołach powinien być nauczany przedmiot – wiedza o zdrowiu. To bardzo ważne, bo uczniowie wiedzę poniosą do domów rodzinnych.

Dług zdrowotny generują również sami pacjenci – stosunkowo niewielu zgłasza się do darmowych programów zdrowotnych. Ponadto społeczeństwo błyskawicznie starzeje się, co tylko ten dług potęguje. Dlatego tak ważny byłby dostęp do darmowych leków dla osób w wieku 70-74 lata.

Dr n. farm. Piotr Merks, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Farmacji, przypomina, że jednak 75 proc. seniorów składa leki na czarną godzinę. Potem te leki są wyrzucane. Dlatego rząd brytyjski wprowadził coś takiego, jak recepta kontrolowana. Farmaceuta pytał, ile pacjent zużył leków. Dzięki temu spadła ilość źle używanych leków. Farmaceuta po prostu informował lekarza, że dany pacjent ma jeszcze np. sześć opakowań leku.

Dla dr hab. Dominika Olejniczaka, adiunkta w Zakładzie Zdrowia Publicznego WUM, członka zarządu Fundacji Obywatele Zdrowo Zaangażowani, najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak zaprojektować skuteczne narzędzia, żeby ludzie chcieli się badać. Bo cóż z tego, że jest Profilaktyka 40 PLUS, program badań profilaktycznych dla Polaków od 40. roku życia, skoro nie cieszy się popularnością?

„Dlatego planując wszelkie kampanie publiczne, trzeba brać pod uwagę możliwość edukacji pacjentów, aby wiedzieli, że są programy prozdrowotne. Trzeba także zważyć wydolność systemu ochrony zdrowia. Marzy mi się, aby to specjaliści od zdrowia publicznego zachęcali do wykonywania badań profilaktycznych. By nie było tak, że pacjent bada się tylko wtedy, gdy musi pójść do lekarza medycyny pracy” – mówi Dominik Olejniczak.

Na razie co prawda brakuje badań, które potwierdziłyby, że interwencje medyczne za pomocą aplikacji mobilnych są skuteczne, ale np. w Niemczech takie aplikacje przepisuje się na receptę. Widać też, że specjaliści są otwarci na te nowe narzędzia, ale wciąż mają za mało doświadczeń i wiedzy na temat korzystania z nich.

„Jestem przekonana, że wsparcie pacjenta i profilaktyka za pomocą aplikacji mobilnych może obniżyć koszty opieki medycznej. Lekarz może monitorować w realnym czasie stan pacjenta, podpowiadać mu ścieżki terapeutyczne. To może mieć znacznie silniejsze działanie niż jedna wizyta na rok u specjalisty. Nie mam wątpliwości, że współczesna medycyna będzie cyfrowa. Trzeba jednak pamiętać o bezpieczeństwie danych medycznych, budować regulacje prawne” – podkreśla dr n.med. Aleksandra Michałek, kardiolożka z wieloletnim doświadczeniem w szpitalnictwie, jak i w pracy ambulatoryjnej, pomysłodawczyni aplikacji Rytme, adresowanej do każdego, kto chce prowadzić zdrowy styl życia.

Ekspertka pomaga pacjentom zrozumieć znaczenie prewencji. Zwraca też uwagę, jak ważna jest dobra jakość narzędzi. W Niemczech dba się o nią bardzo restrykcyjnie, w Polsce powinno być tak samo.

„Dlatego jest już przygotowywany katalog certyfikowanych aplikacji po to, żeby na własną rękę nie szukać ich w internecie” – mówi Hubert Życiński, zastępca dyrektora Departamentu Innowacji w Ministerstwie Zdrowia.

Jest też program 8 tygodni dla zdrowia, promujący ruch.

„Zamieniając 30 minut siedzenia na nawet niską aktywność fizyczną, zmniejszysz ryzyko zgonu z powodu nowotworu już o 8 proc. Jeśli zwiększysz aktywność do średniego natężenia, to ryzyko spadnie aż o 31 proc. Niestety siedzący tryb życia, może zwiększyć to ryzyko aż o 82 proc.” – czytamy o tym programie. Chodzi o zadbanie o kondycję i odporność.

„Badamy ponadto możliwości zastosowania uczenia maszynowego, czyli sztucznej inteligencji, która mogłaby wspomagać w decyzji diagnostycznej lekarzy POZ, na platformie P1, czyli >>Elektronicznej Platformie Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych<< – mówi Hubert Życiński.

Paweł Kikosicki, dyrektor Centrum e-Zdrowia uważa zaś, że w spłacie długu zdrowotnego żywotnie pomaga kierowane przez niego Centrum. W pandemii pacjenci przyzwyczaili się bowiem do rozwiązań cyfrowych i oswoili się z nimi, nastąpiło przyspieszenie cyfryzacji medycyny.

„W pół roku udało się umożliwić nie tylko skierowanie do programu badań profilaktycznych 40 plus, ale też od razu można zapisać się na profilaktykę. Chcielibyśmy też, żeby pacjent po wizycie u lekarza mógł od razu ocenić wizytę. Moje IKP promuje badania profilaktyczne jak: mammografia, rak prostaty, jelita grubego, przypomina o pakiecie 40 plus. Departament także szkoli z e-zdrowia kuracjuszy w uzdrowiskach. Będziemy też robić krótkie, trzy-, czterominutowe webinary, które pokazywać będą w dwóch, trzech krokach obsługę aplikacji mobilnych. Elektronizujemy Krajową Sieć Onkologiczną” – mówi Paweł Kikosicki.

Posłanka Barbara Dziuk informuje zaś, że trwają prace, aby dokumentacja medyczna pacjenta z Pomorza była dostępna dla lekarza ze Śląska. Aby wykorzystanie w medycynie możliwości sztucznej inteligencji było efektywniejsze, konieczne jest kształcenie kadr inżynierskich dla medycyny. Wciąż jednak niezastąpiona pozostaje, zdaniem posłanki, podstawowa profilaktyka i edukacja od najmłodszych lat.

Ograniczyć receptomaty

Dr Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, apeluje do polityków, by ograniczyli receptomaty. Podkreśla, jak dużym są dziś problemem.

„Każdy może sobie „przepisać” steryd na siłownię, nie widząc doktora. Poza tym warto pamiętać, że żadna teleporada nie zastąpi u pacjenta, który nie ma rozpoznanej choroby, porady tradycyjnej” – mówi dr Komor.

„To jasne, że lekarz zawsze będzie architektem w ochronie zdrowia, ale farmaceuta może być inżynierem. Nie ma się czego bać, że farmaceuci wejdą w buty lekarzy. Farmaceuci cieszą się ogromnym zaufaniem pacjentów, którzy byli również bardzo zadowolenie z akcji sczepień w aptekach” – mówi Piotr Merks.

Źródło: PAP
Mimo, że o długu zdrowotnym mówi się od czasu pandemii, nie powstał on jedynie w tamtym czasie. Pandemia go nasiliła, narastał zaś przez co najmniej dwie dekady. Czy sposobem na jego spłatę może okazać się rozwój e-zdrowia? Chodzi o e-usługi, e-wizyty, rozwój aplikacji medycznych, m.in przypominających o regularnym zażywaniu leków. Ważna też byłaby zmiana roli farmaceuty, który nie tylko ma sprzedawać leki w aptece, ale też wspierać lekarza na pierwszej linii kontaktu z pacjentem.
Przez dwa i pół roku ludzie nie zgłaszali się do lekarza, bojąc się zarażenia, ale też wiele przychodni POZ, niestety, zamknęło się przed pacjentami. Część zabiegów operacyjnych musiała zostać odwołana. Chorzy przewlekle, którzy mieli przed pandemią ustawione leki, poradzili sobie całkiem nieźle.

Konieczna edukacja pacjentów

Okres pandemicznej izolacji nasilił zjawisko samoleczenia. I, co gorsza, wygląda na to, że tego trendu nie da się odwrócić. Efekt jest taki, że obecnie jest więcej rozpoznań nowotworów w zaawansowanym stadium, chorzy kardiologicznie są w gorszym stanie. Trzeba zadziałać tak, by chorzy teraz zgłaszali się do lekarzy i umożliwić im korzystanie na szerszą skalę z e-medycyny.

Dlatego, zdaniem dr hab. Anny Staniszewskiej, prezes Fundacji Obywatele Zdrowo Zaangażowani, kluczowa jest edukacja pacjentów. Żeby zlikwidować dług zdrowotny, muszą oni przestrzegać zaleceń lekarskich. A z tym bywa bardzo różnie, momentami naprawdę źle.

Również Jakub Gołąb, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego i Komunikacji z Biura Rzecznika Praw Pacjenta podkreśla, że w szkołach powinien być nauczany przedmiot – wiedza o zdrowiu. To bardzo ważne, bo uczniowie wiedzę poniosą do domów rodzinnych.

Dług zdrowotny generują również sami pacjenci – stosunkowo niewielu zgłasza się do darmowych programów zdrowotnych. Ponadto społeczeństwo błyskawicznie starzeje się, co tylko ten dług potęguje. Dlatego tak ważny byłby dostęp do darmowych leków dla osób w wieku 70-74 lata.

Dr n. farm. Piotr Merks, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Farmacji, przypomina, że jednak 75 proc. seniorów składa leki na czarną godzinę. Potem te leki są wyrzucane. Dlatego rząd brytyjski wprowadził coś takiego, jak recepta kontrolowana. Farmaceuta pytał, ile pacjent zużył leków. Dzięki temu spadła ilość źle używanych leków. Farmaceuta po prostu informował lekarza, że dany pacjent ma jeszcze np. sześć opakowań leku.

Dla dr hab. Dominika Olejniczaka, adiunkta w Zakładzie Zdrowia Publicznego WUM, członka zarządu Fundacji Obywatele Zdrowo Zaangażowani, najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak zaprojektować skuteczne narzędzia, żeby ludzie chcieli się badać. Bo cóż z tego, że jest Profilaktyka 40 PLUS, program badań profilaktycznych dla Polaków od 40. roku życia, skoro nie cieszy się popularnością?

„Dlatego planując wszelkie kampanie publiczne, trzeba brać pod uwagę możliwość edukacji pacjentów, aby wiedzieli, że są programy prozdrowotne. Trzeba także zważyć wydolność systemu ochrony zdrowia. Marzy mi się, aby to specjaliści od zdrowia publicznego zachęcali do wykonywania badań profilaktycznych. By nie było tak, że pacjent bada się tylko wtedy, gdy musi pójść do lekarza medycyny pracy” – mówi Dominik Olejniczak.

Na razie co prawda brakuje badań, które potwierdziłyby, że interwencje medyczne za pomocą aplikacji mobilnych są skuteczne, ale np. w Niemczech takie aplikacje przepisuje się na receptę. Widać też, że specjaliści są otwarci na te nowe narzędzia, ale wciąż mają za mało doświadczeń i wiedzy na temat korzystania z nich.

„Jestem przekonana, że wsparcie pacjenta i profilaktyka za pomocą aplikacji mobilnych może obniżyć koszty opieki medycznej. Lekarz może monitorować w realnym czasie stan pacjenta, podpowiadać mu ścieżki terapeutyczne. To może mieć znacznie silniejsze działanie niż jedna wizyta na rok u specjalisty. Nie mam wątpliwości, że współczesna medycyna będzie cyfrowa. Trzeba jednak pamiętać o bezpieczeństwie danych medycznych, budować regulacje prawne” – podkreśla dr n.med. Aleksandra Michałek, kardiolożka z wieloletnim doświadczeniem w szpitalnictwie, jak i w pracy ambulatoryjnej, pomysłodawczyni aplikacji Rytme, adresowanej do każdego, kto chce prowadzić zdrowy styl życia.

Ekspertka pomaga pacjentom zrozumieć znaczenie prewencji. Zwraca też uwagę, jak ważna jest dobra jakość narzędzi. W Niemczech dba się o nią bardzo restrykcyjnie, w Polsce powinno być tak samo.

„Dlatego jest już przygotowywany katalog certyfikowanych aplikacji po to, żeby na własną rękę nie szukać ich w internecie” – mówi Hubert Życiński, zastępca dyrektora Departamentu Innowacji w Ministerstwie Zdrowia.

Jest też program 8 tygodni dla zdrowia, promujący ruch.

„Zamieniając 30 minut siedzenia na nawet niską aktywność fizyczną, zmniejszysz ryzyko zgonu z powodu nowotworu już o 8 proc. Jeśli zwiększysz aktywność do średniego natężenia, to ryzyko spadnie aż o 31 proc. Niestety siedzący tryb życia, może zwiększyć to ryzyko aż o 82 proc.” – czytamy o tym programie. Chodzi o zadbanie o kondycję i odporność.

„Badamy ponadto możliwości zastosowania uczenia maszynowego, czyli sztucznej inteligencji, która mogłaby wspomagać w decyzji diagnostycznej lekarzy POZ, na platformie P1, czyli >>Elektronicznej Platformie Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych<< – mówi Hubert Życiński.

Paweł Kikosicki, dyrektor Centrum e-Zdrowia uważa zaś, że w spłacie długu zdrowotnego żywotnie pomaga kierowane przez niego Centrum. W pandemii pacjenci przyzwyczaili się bowiem do rozwiązań cyfrowych i oswoili się z nimi, nastąpiło przyspieszenie cyfryzacji medycyny.

„W pół roku udało się umożliwić nie tylko skierowanie do programu badań profilaktycznych 40 plus, ale też od razu można zapisać się na profilaktykę. Chcielibyśmy też, żeby pacjent po wizycie u lekarza mógł od razu ocenić wizytę. Moje IKP promuje badania profilaktyczne jak: mammografia, rak prostaty, jelita grubego, przypomina o pakiecie 40 plus. Departament także szkoli z e-zdrowia kuracjuszy w uzdrowiskach. Będziemy też robić krótkie, trzy-, czterominutowe webinary, które pokazywać będą w dwóch, trzech krokach obsługę aplikacji mobilnych. Elektronizujemy Krajową Sieć Onkologiczną” – mówi Paweł Kikosicki.

Posłanka Barbara Dziuk informuje zaś, że trwają prace, aby dokumentacja medyczna pacjenta z Pomorza była dostępna dla lekarza ze Śląska. Aby wykorzystanie w medycynie możliwości sztucznej inteligencji było efektywniejsze, konieczne jest kształcenie kadr inżynierskich dla medycyny. Wciąż jednak niezastąpiona pozostaje, zdaniem posłanki, podstawowa profilaktyka i edukacja od najmłodszych lat.

Ograniczyć receptomaty

Dr Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, apeluje do polityków, by ograniczyli receptomaty. Podkreśla, jak dużym są dziś problemem.

„Każdy może sobie „przepisać” steryd na siłownię, nie widząc doktora. Poza tym warto pamiętać, że żadna teleporada nie zastąpi u pacjenta, który nie ma rozpoznanej choroby, porady tradycyjnej” – mówi dr Komor.

„To jasne, że lekarz zawsze będzie architektem w ochronie zdrowia, ale farmaceuta może być inżynierem. Nie ma się czego bać, że farmaceuci wejdą w buty lekarzy. Farmaceuci cieszą się ogromnym zaufaniem pacjentów, którzy byli również bardzo zadowolenie z akcji sczepień w aptekach” – mówi Piotr Merks.

Źródło: PAP