Medicalpress

Cyfrowe narzędzia medyczne są niczym bez świadomego i przygotowanego na nie pacjenta, który stanowi najważniejsze ogniwo całego systemu. Kluczem do sukcesu jest edukacja pacjenta, gdyż bez wiedzy i świadomości zdrowotnej (health literacy) nowoczesne rozwiązania cyfrowe pozostaną dla niego niedostępne lub bezużyteczne.

Internetowe Konto Pacjenta (IKP) ma już ponad 21 mln., aplikację mojeIKP ponad 5,5mln. użytkowników, ponad 3,15 mld. wystawionych e-recept i 344 mln. e-skierowań – polska ochrona zdrowia jest już w dużej mierze cyfrowa.

Sam dostęp do technologii nie oznacza jednak, że pacjent potrafi wykorzystać dostępne informacje do świadomego dbania o zdrowie. Szczególnie dobrze widać to w profilaktyce: mimo dostępności badań i setek tysięcy wolnych terminów nadal korzysta z nich tylko część uprawnionych osób. Kolejnym wyzwaniem cyfryzacji staje się więc nie tylko zapewnienie dostępu do informacji, ale także wspieranie pacjenta w przełożeniu wiedzy na konkretne działania.

Polacy przyzwyczaili się już do e-recept, e-skierowań czy dostępu do dokumentacji przez IKP. Cyfrowa infrastruktura coraz skuteczniej zapewnia dostęp do informacji o naszym zdrowiu i ułatwia korzystanie z systemu ochrony zdrowia. Sam dostęp do informacji nie oznacza jednak jeszcze, że pacjent wie, jak wykorzystać ją w praktyce.

Tu kluczowe znaczenie ma świadomość zdrowotna, określana również jako health literacy. To nie tylko wiedza o zdrowiu, ale także zdolność rozumienia informacji zdrowotnych i wykorzystywania ich przy podejmowaniu decyzji. W profilaktyce oznacza m.in. świadomość, jakie działania dotyczą konkretnego pacjenta, dlaczego są potrzebne i kiedy należy je podjąć.

Znaczenie health literacy dla skutecznej profilaktyki i aktywnego uczestnictwa pacjenta w dbaniu o zdrowie wskazują również dr Robert Mordaka i współautorzy w artykule poświęconym długowieczności i profilaktyce w dobie transformacji cyfrowej.

– Przez ostatnie lata wykonaliśmy ogromną pracę nad cyfrowym dostępem do ochrony zdrowia. Dzisiaj potrzebujemy kolejnego kroku. Pacjent nie powinien być wyłącznie odbiorcą recepty, skierowania czy wyniku badania. Powinien rozumieć, co dana informacja oznacza dla jego zdrowia i jakie działania powinien na jej podstawie podjąć. Technologia może mu w tym pomóc – mówi dr Robert Mordaka, lekarz – specjalista zdrowia publicznego, pomysłodawca aplikacji Doctor Robert Asystent profilaktyki zdrowotnej.

Samo zaoferowanie badań to jeszcze nie gwarancja, że pacjent faktycznie z nich skorzysta.

Ten paradoks szczególnie wyraźnie pokazują najnowsze dane dotyczące profilaktyki. Z programu profilaktyki raka piersi w ciągu ostatnich dwóch lat skorzystało 32,77% uprawnionych kobiet, a poziom objęcia programem profilaktyki raka szyjki macicy z wykorzystaniem testu HPV HR wynosił na początku sierpnia 15,22%. Tymczasem 6 sierpnia w centralnej e-rejestracji dostępnych było ponad 384 tys. terminów na mammografię i ponad 445 tys. na test HPV HR w perspektywie kolejnych 90 dni.

Problem nie zawsze polega więc na braku dostępu do badania. Między możliwością jego wykonania, a rzeczywistym działaniem pozostaje jeszcze pacjent – musi wiedzieć, że badanie go dotyczy, rozumieć jego znaczenie i pamiętać o jego wykonaniu, mimo że często nic mu nie dolega.

Sam system zaczyna dostrzegać tę lukę. W sierpniu Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia rozpoczęły spersonalizowaną komunikację dotyczącą profilaktyki, wykorzystując SMS-y oraz powiadomienia w aplikacji mojeIKP. To istotna zmiana: nie wystarczy udostępnić świadczenie i informację o nim, trzeba jeszcze pomóc pacjentowi przejść od informacji do działania.

Profilaktyka to proces rozłożony na lata

W przypadku profilaktyki jest to szczególnie istotne. Zalecenia dotyczące badań zależą m.in. od wieku, płci, chorób współistniejących, historii rodzinnej, wcześniejszych wyników czy stylu życia. Poszczególne badania wykonuje się w różnych odstępach czasu, a potrzeby zdrowotne zmieniają się wraz z wiekiem.

W praktyce duża część odpowiedzialności za pilnowanie tego procesu spoczywa na samym pacjencie. Musi pamiętać, kiedy ostatnio wykonywał konkretne badanie, kiedy powinien je powtórzyć i czy pojawiły się czynniki, które zmieniają dotychczasowe zalecenia.

– Profilaktyka nie jest pojedynczym badaniem, tylko procesem rozłożonym na lata. Sama wiedza, że warto się badać, nie wystarcza. Pacjent powinien wiedzieć, jakie działania dotyczą właśnie jego i kiedy powinien je podjąć. Oczekiwanie, że każdy będzie samodzielnie śledził wszystkie rekomendacje i pamiętał o terminach przez kolejne lata, jest mało realistyczne. Potrzebujemy rozwiązań, które pomagają przełożyć wiedzę na konkretne, systematyczne działania – podkreśla dr Kamil Trambowicz.

Od informacji do działania

Właśnie w tym kierunku mogą rozwijać się cyfrowe rozwiązania wspierające profilaktykę. Ich rolą nie jest zastępowanie lekarza ani podejmowanie decyzji medycznych, ale pomaganie pacjentowi w codziennym dbaniu o zdrowie, zwiększanie systematyczności badań i wspieranie realizacji zaleceń. Taką rolę cyfrowych narzędzi wskazują również autorzy artykułu „Świadomość zdrowotna jako fundament długowieczności – nowa era profilaktyki w dobie transformacji cyfrowej”.

Taką funkcję ma pełnić aplikacja Doctor Robert Asystent profilkatyki zdrowowtnej. Na podstawie informacji dotyczących m.in. wieku, płci, chorób współistniejących i stylu życia tworzy indywidualny plan badań obejmujący kolejne 5 lat. Porządkuje zalecenia, wskazuje, jakie działania należy podjąć i kiedy, oraz przypomina o kolejnych krokach. Rozwiązanie ma wspierać edukację zdrowotną i zwiększać realizację badań profilaktycznych, a po stronie pacjenta zapewniać m.in. przypomnienia oraz plan badań dopasowany do wieku i stylu życia.

– Lekarz podejmuje decyzje medyczne. Technologia może natomiast pomagać pacjentowi zrozumieć zalecenia i konsekwentnie realizować profilaktykę pomiędzy wizytami. Jeśli wiemy, że określone badanie powinno zostać wykonane za rok czy kilka lat, nie ma powodu, żeby cała odpowiedzialność za pamiętanie o nim spoczywała na pacjencie – mówi dr Robert Mordaka.

Cyfryzacja ma prowadzić do realnej zmiany

Polska zbudowała w ostatnich latach rozbudowaną infrastrukturę e-zdrowia. Kolejnym wyzwaniem staje się wykorzystanie jej nie tylko do obsługi zdarzeń medycznych, ale również do zwiększania zaangażowania pacjentów w dbanie o własne zdrowie. Spersonalizowane przypomnienia o badaniach profilaktycznych są jednym z pierwszych przykładów takiego podejścia.

W dłuższej perspektywie cyfrowe narzędzia mogą wspierać pacjenta w sposób bardziej systematyczny i dopasowany do jego indywidualnej sytuacji. To szczególnie istotne w profilaktyce chorób przewlekłych, sercowo-naczyniowych i nowotworowych – obszarach, w których regularność działań podejmowanych przez wiele lat ma fundamentalne znaczenie dla zdrowia i długowieczności. Znaczenie skutecznej profilaktyki, świadomości zdrowotnej i aktywnego uczestnictwa pacjenta w procesie leczenia jest również jednym z głównych wniosków artykułu dr Mordaki i współautorów.

– Cyfryzacja osiąga swój cel nie wtedy, kiedy pacjent ma wszystkie informacje w telefonie, ale wtedy, kiedy potrafi je zrozumieć i wykorzystać, żeby lepiej zadbać o swoje zdrowie. Technologia daje nam dziś możliwość nie tylko informowania pacjenta, ale także wspierania jego świadomości zdrowotnej i systematyczności. I właśnie w tym kierunku powinniśmy rozwijać cyfrową profilaktykę – podsumowuje dr Robert Mordaka.

Źródło: inf pras

Od 13 września 2026 r. Centrum e-Zdrowia uruchamia nowe reguły walidacji recept refundowanych. Zmiany oznaczają zwiększenie kontroli poprawności danych już na etapie wystawiania recepty, w szczególności w zakresie sposobu dawkowania oraz ilości przepisywanego produktu leczniczego.

Prawidłowe określenie dawkowania nie jest wyłącznie wymogiem technicznym systemu e-recepty. Jest elementem prawidłowo prowadzonej farmakoterapii, służy bezpieczeństwu pacjenta oraz pozwala na określenie ilości produktu leczniczego niezbędnej do zapewnienia ciągłości leczenia.

O czym należy pamiętać podczas wystawiania recepty?

1. Wprowadzaj kompletny i zrozumiały sposób dawkowania

Dawkowanie powinno jednoznacznie wskazywać pacjentowi sposób stosowania produktu leczniczego oraz umożliwiać prawidłowe określenie ilości leku potrzebnej na okres prowadzonej terapii.

W przypadku recept objętych nowymi regułami walidacji należy wprowadzać dawkowanie w wymaganej, ustrukturyzowanej postaci.

Brak wprowadzenia prawidłowych danych uniemożliwi wystawienie recepty dla pacjenta w systemie gabinetowym.

2. Zadbaj o zgodność informacji przekazywanych pacjentowi

Informacja przekazywana pacjentowi ustnie lub w dodatkowych materiałach powinna być zgodna z aktualnym sposobem dawkowania zapisanym na recepcie.

W przypadku zmiany schematu terapii należy zweryfikować, czy dawkowanie znajdujące się na recepcie odpowiada rzeczywistym zaleceniom terapeutycznym.

Dla osoby realizującej receptę podstawą określenia ilości wydawanego produktu jest informacja zawarta w dokumencie recepty.

3. Brak lub wadliwe dawkowanie może ograniczyć ilość leku wydanego pacjentowi

Brak wpisania sposobu dawkowania, wpisania go nieczytelnie, błędnie lub niespełniającego wymagań określonych przepisami, może skutkować ograniczeniem ilości produktu leczniczego możliwą do wydania w aptece dla pacjenta.

W takich przypadkach osoba realizująca receptę może wydać maksymalnie ilość odpowiadającą 4 najmniejszym opakowaniom danego produktu.

Powyższe działania mogą skutkować wydaniem pacjentowi ilości leku mniejszej niż zaplanowana przez osobę wystawiającą receptę i niewystarczającej do zapewnienia ciągłości terapii.

4. Szczególną uwagę należy zachować przy lekach psychotropowych i środkach odurzających

W przypadku produktów leczniczych zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe należy bezwzględnie przestrzegać szczególnych wymagań dotyczących sposobu dawkowania wynikających z właściwych przepisów.

Brak wymaganej informacji o sposobie dawkowania może skutkować brakiem możliwości realizacji recepty przez aptekę.

Problemy techniczne nie powinny pozbawiać pacjenta prawidłowo wystawionej recepty

Problemy techniczne związane z oprogramowaniem gabinetowym nie powinny prowadzić do przenoszenia ich konsekwencji na pacjenta, w szczególności poprzez nieuzasadnione odstąpienie od wystawienia recepty refundowanej.

W przypadku problemów z wykorzystywanym oprogramowaniem należy korzystać z dostępnych rozwiązań umożliwiających prawidłowe wystawienie recepty, w tym z systemu gabinet.gov.pl, a w przypadkach przewidzianych przepisami – z możliwości wystawienia recepty w postaci papierowej.

Jeżeli pacjent spełnia warunki refundacji danego produktu leczniczego, sam problem techniczny związany z wykorzystywanym oprogramowaniem nie powinien stanowić podstawy do pozbawienia pacjenta przysługującego mu poziomu refundacji.

Dawkowanie a Charakterystyka Produktu Leczniczego

Dawkowanie produktu leczniczego powinno wynikać z rzeczywistych potrzeb terapeutycznych pacjenta oraz uwzględniać jego bezpieczeństwo.

Przekroczenie dawkowania wskazanego w Charakterystyce Produktu Leczniczego nie oznacza automatycznie błędnego sposobu dawkowania. W uzasadnionych sytuacjach klinicznych osoba prowadząca leczenie może podjąć indywidualną decyzję terapeutyczną dotyczącą sposobu stosowania produktu leczniczego.

Decyzja taka powinna mieć uzasadnienie kliniczne i znajdować odpowiednie odzwierciedlenie w dokumentacji medycznej pacjenta.

Nieuzasadnione klinicznie i niebezpieczne dla pacjenta jest natomiast wpisywanie zawyżonego dawkowania w stosunku do aktualnych potrzeb wynikających z wybranej terapii, które wielokrotnie przekraczają dawkę dobową oraz dawkę śmiertelną danej substancji czynnej, którego jedynym celem jest zaopatrzenie pacjenta w zwiększoną ilość zapasu leku.

Kontrola ordynacji i refundacji

Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia mogą analizować prawidłowość ordynacji i refundacji produktów leczniczych.

Szczególnej analizy mogą wymagać przypadki, w których zadeklarowany na recepcie sposób dawkowania prowadzi do przepisania ilości produktu leczniczego niewspółmiernej do rzeczywistych potrzeb terapeutycznych pacjenta, w szczególności gdy wskazane dawkowanie znacząco przekracza wartości określone w Charakterystyce Produktu Leczniczego lub może budzić wątpliwości z punktu widzenia bezpieczeństwa farmakoterapii.

W takich przypadkach osoba wystawiająca receptę powinna być przygotowana podczas kontroli do wykazania medycznego uzasadnienia przyjętego sposobu leczenia na podstawie dokumentacji medycznej pacjenta.

Dawkowanie ma znaczenie

Prawidłowe dawkowanie to nie tylko wymóg systemu.

To przede wszystkim:

Źródło: MZ

Reforma przepisów dotyczących recept może stać się czymś więcej niż legislacyjnym porządkowaniem zasad ich wystawiania. Dla pielęgniarek i położnych to okazja do dyskusji o tym, czy system ochrony zdrowia rzeczywiście wykorzystuje kompetencje, które przedstawiciele tych zawodów zdobywają w toku coraz bardziej zaawansowanego kształcenia. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych chce większej samodzielności w ordynowaniu i kontynuowaniu terapii. Ministerstwo Zdrowia część propozycji zaakceptowało, ale w jednej z najbardziej wrażliwych kwestii, dotyczącej leków bardzo silnie działających i niektórych substancji psychotropowych, granica ma pozostać nieprzekraczalna.

Dyskusja o przygotowywanej ustawie o receptach z pozoru dotyczy technicznych zasad wystawiania recept. W rzeczywistości dotyka jednak znacznie szerszego problemu: podziału kompetencji pomiędzy poszczególne zawody medyczne i odpowiedzi na pytanie, jak daleko powinna sięgać samodzielność pielęgniarek i położnych.

13 sierpnia przedstawiciele Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych spotkali się w Ministerstwie Zdrowia, gdzie omawiano projekt ustawy o receptach oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Resort przedstawił rozwiązania przygotowane po analizie uwag zgłoszonych podczas prekonsultacji. NRPiP reprezentowali dr n. med. Andrzej Tytuła, wiceprezes Rady, oraz dr n. med. i n. o zdr. Marek Przybył, członek NRPiP.

Stanowisko samorządu pielęgniarek i położnych jest czytelne. Skoro system kształci specjalistów i wyposaża ich w określone kompetencje kliniczne, powinien następnie stworzyć warunki do ich rzeczywistego wykorzystywania w opiece nad pacjentem. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy większa samodzielność oznacza również przejęcie odpowiedzialności za decyzje dotyczące farmakoterapii.

Jednym z najdalej idących postulatów NRPiP było umożliwienie odpowiednio wykwalifikowanym pielęgniarkom i położnym samodzielnego ordynowania leków zawierających substancje bardzo silnie działające z wykazu A Farmakopei Polskiej oraz substancje psychotropowe należące do grup III-P i IV-P. Nie chodziłoby przy tym o przyznanie takich samych kompetencji całej grupie zawodowej. Zakres uprawnień miałby być uzależniony od wykształcenia, specjalizacji oraz przygotowania zawodowego konkretnej osoby.

Ministerstwo Zdrowia tego postulatu nie uwzględniło. Z informacji przekazanych podczas spotkania wynika również, że analogicznych uprawnień nie mają otrzymać farmaceuci. Ordynowanie wskazanych grup leków ma pozostać w kompetencji lekarzy.

To właśnie ten element projektu może wywoływać najważniejszą dyskusję. NRPiP zwraca uwagę przede wszystkim na opiekę paliatywną i długoterminową, czyli obszary, w których dostępność personelu medycznego i możliwość sprawnego reagowania na zmieniające się potrzeby chorego mają szczególne znaczenie. Z perspektywy Rady niewykorzystywanie kompetencji wysoko wykwalifikowanych pielęgniarek może ograniczać sprawność opieki. Z perspektywy ustawodawcy rozszerzenie możliwości ordynowania leków bardzo silnie działających i psychotropowych oznacza jednak również konieczność rozstrzygnięcia kwestii bezpieczeństwa, odpowiedzialności oraz precyzyjnego określenia kwalifikacji wymaganych do podejmowania takich decyzji.

Znacznie mniej kontrowersyjny, a potencjalnie bardzo istotny dla codziennego funkcjonowania systemu, jest postulat dotyczący recept kontynuowanych. NRPiP chciałaby, aby pielęgniarka lub położna mogła w określonych sytuacjach zmienić wielkość opakowania, postać farmaceutyczną lub liczbę opakowań leku, pod warunkiem zachowania tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego. Takie rozwiązanie przesuwałoby rolę przedstawicieli tych zawodów z prostego odtwarzania wcześniejszego schematu terapii w kierunku większej odpowiedzialności za jej praktyczną kontynuację.

Warunkiem bezpiecznego korzystania z takich kompetencji jest jednak dostęp do odpowiednich informacji o pacjencie. Dlatego NRPiP postuluje również zapewnienie pielęgniarkom i położnym dostępu do danych znajdujących się w systemie P1 i Internetowym Koncie Pacjenta w zakresie koniecznym do udzielania świadczeń, wystawiania recept i kontynuowania leczenia. Bez pełnej wiedzy o stosowanej farmakoterapii, innych rozpoznaniach czy wcześniejszych decyzjach terapeutycznych rozszerzanie samodzielności zawodowej mogłoby bowiem tworzyć nowe ryzyka zamiast usprawniać opiekę.

Rada zaproponowała również zmiany dotyczące dodatkowych uprawnień pacjentów do bezpłatnych leków i wyrobów medycznych. Chodzi między innymi o możliwość uwzględniania przez położne uprawnień pacjentów przed ukończeniem 18. roku życia i po 65. roku życia, a przez pielęgniarki uprawnień przysługujących kobietom w ciąży i połogu.

Część uwag samorządu została uwzględniona w dalszych pracach. Na obecnym etapie szczególnie ważne jest jednak rozróżnienie między propozycją a obowiązującym prawem. Rozwiązania omawiane w Ministerstwie Zdrowia są nadal przedmiotem prac legislacyjnych i nie oznaczają automatycznego rozszerzenia kompetencji pielęgniarek i położnych.

Jedna ze zmian postulowanych przez NRPiP wyszła już natomiast poza etap dyskusji. Od lipca funkcjonuje możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach, choć skorzystanie z niej zależy od obsługi tej funkcjonalności przez daną placówkę.

Spór wokół nowych przepisów pokazuje szerszy problem polskiego systemu ochrony zdrowia. Rozszerzanie kompetencji zawodów medycznych jest coraz częściej przedstawiane jako jeden ze sposobów poprawy dostępności świadczeń i lepszego wykorzystania ograniczonych zasobów kadrowych. Samo dopisanie kolejnych uprawnień do ustawy nie wystarczy jednak, jeśli nie będzie mu towarzyszył dostęp do informacji medycznej, jasno określona odpowiedzialność i dostosowanie kompetencji do rzeczywistych kwalifikacji.

Właśnie dlatego dyskusja o tym, kto może wystawić receptę, jest w istocie dyskusją o czymś znacznie większym. Chodzi o to, jak w systemie z rosnącymi potrzebami pacjentów podzielić zadania pomiędzy lekarzy, pielęgniarki, położne i farmaceutów, nie tworząc przy tym ani niepotrzebnych barier, ani zagrożeń dla bezpieczeństwa terapii. NRPiP zapowiada, że będzie dalej uczestniczyć w pracach nad projektem. Dopiero jego ostateczna wersja pokaże, jak daleko Ministerstwo Zdrowia jest gotowe przesunąć granice zawodowej samodzielności pielęgniarek i położnych.

Źródło: NIPIP

Ministerstwo Zdrowia kontynuuje prace nad jedną z najbardziej oczekiwanych zmian organizacyjnych w systemie ochrony zdrowia. Nowa ustawa o receptach ma uporządkować przepisy, które przez lata rozrastały się w kolejnych nowelizacjach i dziś są rozproszone w wielu aktach prawnych. Projekt ma ułatwić wystawianie i realizację recept oraz lepiej wykorzystać potencjał cyfrowych narzędzi, takich jak Internetowe Konto Pacjenta. Jednocześnie prace nad ustawą pokazują, że dyskusja nie dotyczy wyłącznie technicznych zmian w prawie. Równolegle trwa bowiem debata o tym, jak daleko powinny sięgać kompetencje farmaceutów, pielęgniarek i położnych oraz gdzie przebiega granica pomiędzy zwiększaniem dostępności świadczeń a bezpieczeństwem farmakoterapii.

W czwartek w Ministerstwie Zdrowia odbyło się kolejne spotkanie poświęcone projektowi ustawy o receptach oraz zmianom w innych ustawach. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele strony społecznej, w tym Naczelnej Izby Aptekarskiej oraz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Był to kolejny etap prac prowadzonych od wiosny, podczas których analizowane są uwagi zgłaszane przez poszczególne środowiska zawodowe.

Jednym z głównych celów przygotowywanych przepisów jest uproszczenie systemu. Obecnie zasady dotyczące wystawiania i realizacji recept znajdują się w wielu różnych ustawach i rozporządzeniach, co utrudnia ich praktyczne stosowanie zarówno lekarzom, farmaceutom, jak i pielęgniarkom. Resort chce stworzyć bardziej spójny model, który będzie łatwiejszy do stosowania przez wszystkich uczestników systemu.

Jednym z najbardziej interesujących elementów projektu pozostają recepty kontynuowane. To rozwiązanie, które mogłoby znacząco zmienić opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi. Zgodnie z projektem receptę kontynuującą terapię rozpoczętą wcześniej przez lekarza mogliby wystawiać również farmaceuci, pielęgniarki oraz położne, korzystając z informacji o dotychczasowym leczeniu dostępnych w Internetowym Koncie Pacjenta. Na obecnym etapie są to jednak nadal propozycje legislacyjne, a nie obowiązujące przepisy.

To właśnie wokół zakresu nowych uprawnień pojawiają się największe różnice stanowisk. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych od dawna postuluje dalsze rozszerzanie kompetencji zawodowych. Samorząd uważa, że odpowiednio wykwalifikowane pielęgniarki i położne powinny uzyskać możliwość samodzielnego ordynowania niektórych substancji bardzo silnie działających oraz wybranych leków psychotropowych. W ocenie Rady takie rozwiązanie miałoby szczególne znaczenie przede wszystkim w opiece paliatywnej i długoterminowej, gdzie szybki dostęp do leczenia przeciwbólowego czy objawowego często decyduje o komforcie pacjenta.

Przedstawiciele pielęgniarek zwracają również uwagę na konieczność zapewnienia pełniejszego dostępu do danych zgromadzonych w systemach P1 i Internetowym Koncie Pacjenta. Bez dostępu do aktualnej dokumentacji medycznej trudno bowiem mówić o bezpiecznym rozszerzaniu kompetencji zawodowych. W przypadku recept kontynuowanych NRPiP proponuje także możliwość zmiany wielkości opakowania, liczby opakowań czy postaci farmaceutycznej przy zachowaniu tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego.

Z relacji samorządu wynika jednak, że nie wszystkie postulaty znalazły uznanie resortu. Według informacji przekazanych podczas spotkania propozycja rozszerzenia możliwości ordynowania wskazanych grup leków nie została uwzględniona w obecnym kierunku prac. Co istotne, podobnych uprawnień nie mają otrzymać również farmaceuci. Kompetencje w zakresie ordynowania tych grup produktów leczniczych mają nadal pozostać po stronie lekarzy.

Naczelna Izba Aptekarska patrzy na projekt z nieco innej perspektywy. Dla farmaceutów najważniejsze wydaje się uporządkowanie przepisów oraz usunięcie niejasności prawnych, które od lat komplikują codzienną pracę aptek. Samorząd podkreśla również znaczenie rozwiązań cyfrowych, które mogłyby usprawnić realizację recept, jednocześnie zwracając uwagę, że nowe przepisy nie powinny generować kolejnych obowiązków administracyjnych dla aptek.

Prace nad ustawą pokazują szerszy kierunek zmian zachodzących w polskim systemie ochrony zdrowia. Coraz większa liczba świadczeń opiera się na współpracy wielu zawodów medycznych, a cyfrowa dokumentacja stopniowo staje się wspólnym źródłem informacji dla lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek i położnych. Rozszerzanie kompetencji poszczególnych grup zawodowych jest naturalnym elementem tego procesu, ale jednocześnie wymaga bardzo precyzyjnego określenia zakresu odpowiedzialności każdego z uczestników systemu.

Jednocześnie część zmian już została wdrożona. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych przypomina, że od 1 lipca działa możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach. Funkcjonalność jest dostępna w placówkach, których systemy informatyczne obsługują nowe rozwiązanie. To przykład, że cyfryzacja recept postępuje stopniowo, a kolejne etapy zmian są wprowadzane sukcesywnie.

Na razie trudno przesądzać, jaki ostateczny kształt przyjmie ustawa. Wiele propozycji pozostaje przedmiotem dalszych konsultacji, a zarówno Naczelna Izba Aptekarska, jak i Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych deklarują aktywny udział w kolejnych etapach prac. Można jednak przypuszczać, że nowa ustawa będzie miała znaczenie znacznie wykraczające poza same recepty. W praktyce stanie się kolejnym elementem definiującym podział kompetencji pomiędzy poszczególnymi zawodami medycznymi oraz sposób funkcjonowania nowoczesnej, cyfrowej opieki nad pacjentem.

Źródło: Naczelna Izba Aptekarska

W pierwszym półroczu 2026 r. liczba użytkowników aplikacji mojeIKP wzrosła do 5 mln. To wyraźne przyspieszenie jej rozwoju – zdobycie pierwszych 4 mln użytkowników zajęło ponad cztery lata, natomiast kolejny milion dołączył w zaledwie sześć miesięcy.

– Milion nowych użytkowników w zaledwie pół roku potwierdza, że mojeIKP odpowiada na codzienne potrzeby pacjentów. Rozwijamy cyfrowe usługi zdrowotne tak, aby były proste, bezpieczne i wygodne. Chcemy, aby w jednym miejscu można było sprawdzić dokumenty medyczne, zarządzać wizytami i korzystać z coraz większej liczby usług – mówi minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

mojeIKP to bezpłatna aplikacja mobilna, która zapewnia dostęp do najważniejszych funkcji Internetowego Konta Pacjenta na smartfonie lub tablecie. Użytkownicy mogą szybko sprawdzić informacje o swoim zdrowiu i dokumenty medyczne oraz korzystać z coraz szerszego zakresu usług cyfrowych.

mojeIKP jest jednym z najważniejszych narzędzi cyfrowych rozwijanych przez Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia. Ułatwia dostęp do usług zdrowotnych i pozwala załatwiać coraz więcej spraw związanych z leczeniem bezpośrednio w telefonie.

Co stoi za rekordowym wzrostem liczby użytkowników?

Internetowe Konto Pacjenta ma już ponad 21 mln użytkowników, a mojeIKP rozwija się w rekordowym tempie. Aplikacja zapewnia szybki dostęp do e-recept, e-skierowań, wyników badań, historii leczenia, informacji o przyjmowanych lekach i ich dawkowaniu, terminów ważności recept oraz danych dotyczących ubezpieczenia.

Użytkownicy mogą również ustawiać przypomnienia o przyjmowaniu leków, otrzymywać powiadomienia o nowych dokumentach, realizować e-recepty w aptece za pomocą kodu QR, korzystać z wybranych informacji dotyczących zdrowia dziecka lub osoby, która udzieliła odpowiedniego upoważnienia, a także z narzędzi wspierających profilaktykę.

Wygodne zarządzanie wizytami

Za pośrednictwem mojeIKP pacjenci mogą korzystać z centralnej e-rejestracji. Aplikacja umożliwia sprawdzenie dostępnych terminów, umówienie wizyty oraz – w razie potrzeby – zmianę lub odwołanie rezerwacji. Zakres usług zależy od rodzaju świadczenia i placówek uczestniczących w centralnej e-rejestracji.

Samodzielne zarządzanie terminami oszczędza czas pacjentów, a odwołanie wizyty, z której nie można skorzystać, umożliwia wykorzystanie zwolnionego terminu przez inną osobę.

Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia stale rozwijają kolejne funkcje mojeIKP oraz rozszerzają zakres świadczeń dostępnych w centralnej e-rejestracji. Dzięki temu pacjenci mogą coraz więcej spraw związanych ze zdrowiem załatwiać szybko, wygodnie i bezpośrednio w telefonie.

Najważniejsze informacje o zdrowiu zawsze pod ręką

mojeIKP zapewnia szybki dostęp do dokumentów medycznych i najważniejszych informacji o zdrowiu oraz umożliwia korzystanie z wybranych usług bez konieczności osobistej wizyty w placówce.

Aplikacja jest bezpłatna i dostępna na urządzenia z systemami Android i iOS

Rozwój mojeIKP pokazuje, że cyfrowe usługi zdrowotne stają się codziennym narzędziem milionów pacjentów. Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia będą nadal rozwijać aplikację, aby zapewnić użytkownikom jeszcze wygodniejszy dostęp do usług i informacji o zdrowiu.

Źródło: MZ