Medicalpress
28 maja 2026 roku w Warszawie odbyło się wydarzenie „Dostępność 360°. Dostępność miejsca pracy jako strategia biznesowa”, zorganizowane przez Fundację Szklane Domy. Spotkanie poświęcono praktycznym aspektom zatrudniania osób z niepełnosprawnościami oraz budowania dostępnego środowiska pracy.
Eksperci Fundacji Szklane Domy i zaproszeni goście rozmawiali o rekrutacji, onboardingu, roli menedżerów, obowiązkach kadrowo-płacowych oraz możliwościach lepszego wykorzystania dostępnych narzędzi wsparcia. Ważnym wątkiem była także zmiana perspektywy: dostępność nie jako dodatkowy obowiązek, ale jako element dojrzałego zarządzania organizacją. Wnioski ze spotkania były jasne: dostępność miejsca pracy coraz częściej staje się odpowiedzią na realne wyzwania biznesu — niedobór pracowników, rotację, potrzebę porządkowania procesów oraz budowania stabilnych zespołów.

Zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami zaczyna się od zmiany perspektywy

W wielu organizacjach temat zatrudniania osób z niepełnosprawnościami nadal budzi ostrożność. Pracodawcy obawiają się skomplikowanych procedur, dodatkowego obciążenia menedżerów, kosztownych dostosowań lub błędów komunikacyjnych. Tymczasem praktyka pokazuje, że wiele tych obaw wynika nie z realnych barier, lecz z braku wiedzy i doświadczenia.

Podczas wydarzenia zwracano uwagę, że pierwszym krokiem nie musi być kompleksowa przebudowa biura ani stworzenie rozbudowanego programu od podstaw. Często wystarczy rzetelna analiza stanowiska, otwarta rozmowa z kandydatem i wsparcie specjalistów, którzy pomagają przeprowadzić organizację przez cały proces.

Największą barierą w zatrudnianiu osób z niepełnosprawnościami rzadko jest sama niepełnosprawność. Najczęściej jest nią wyobrażenie o niej i towarzyszący mu lęk przed tym, że zrobi się coś nie tak – podkreśla Ilona Brągiel, Talent Acquisition Manager CEE w Everfield.

To ważna perspektywa szczególnie dla działów HR, które na co dzień mierzą się z rosnącymi trudnościami w pozyskiwaniu kandydatów. Osoby z niepełnosprawnościami nadal zbyt często pozostają poza standardowymi kanałami rekrutacji. Nie dlatego, że brakuje im kompetencji, ale dlatego, że procesy rekrutacyjne nie zawsze są projektowane z myślą o różnorodnych potrzebach kandydatów.

Niedostępne formularze aplikacyjne, brak alternatywy dla rozmów wideo, zbyt automatyczne wymagania w ogłoszeniach czy bariery architektoniczne w miejscu spotkań mogą sprawić, że część kandydatów rezygnuje jeszcze przed realną oceną ich doświadczenia. W praktyce firma może tracić wartościowych pracowników, nawet nie wiedząc, że jej procesy wykluczają ich na wczesnym etapie.

Dostępność nie oznacza perfekcji od pierwszego dnia

Jednym z ważnych tematów wydarzenia była rozmowa o tym, jak rozumieć dostępność w miejscu pracy. Eksperci Fundacji Szklane Domy podkreślali, że dostępność nie polega na natychmiastowym spełnieniu wszystkich możliwych standardów technicznych. To raczej proces stopniowego usuwania barier i tworzenia warunków, w których pracownik może wykonywać swoje zadania w sposób bezpieczny, komfortowy i efektywny.

W wielu przypadkach dostosowania są prostsze, niż zakładają pracodawcy. Mogą dotyczyć organizacji pracy, sposobu komunikacji, harmonogramu, narzędzi cyfrowych, układu stanowiska czy jasności instrukcji. Czasem kluczowa okazuje się nie inwestycja finansowa, ale rozmowa.

W procesie rekrutacji warto zadać kandydatowi proste, neutralne pytania:

„Czy są warunki, które pomogą Ci komfortowo wykonywać pracę?”
„Jak możemy najlepiej przygotować Twój onboarding?”
„Czy są rozwiązania, które sprawdzały się u Ciebie wcześniej?”

Takie pytania przenoszą rozmowę z poziomu domysłów na poziom partnerskiej współpracy. Kandydat staje się ekspertem od własnych potrzeb, a pracodawca nie musi opierać się na stereotypach ani nadmiernie rozbudowanych procedurach.

Model Zatrudnienia Wspomaganego: wsparcie dla pracownika i pracodawcy

W trakcie wydarzenia wiele miejsca poświęcono Modelowi Zatrudnienia Wspomaganego, który może być szczególnie pomocny dla firm rozpoczynających zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami. To rozwiązanie, w którym ważną rolę pełni trener pracy – specjalista wspierający zarówno pracownika, jak i organizację.

Trener pracy nie zastępuje menedżera, nie wykonuje zadań za pracownika i nie jest osobą kontrolującą firmę. Jego rolą jest ułatwienie wdrożenia, pomoc w dopasowaniu komunikacji, analiza stanowiska, wsparcie zespołu oraz szybkie reagowanie na ewentualne trudności w okresie adaptacji.

Dla menedżerów oznacza to większe poczucie bezpieczeństwa. Nie muszą samodzielnie rozwiązywać wszystkich wątpliwości ani uczyć się procesu metodą prób i błędów. Otrzymują wsparcie specjalisty, który pomaga uporządkować onboarding i ograniczyć ryzyko nieporozumień.

Model zatrudnienia wspomaganego w codziennej praktyce HR to most łączący dwa światy – naturalną potrzebę biznesu do pozyskiwania lojalnych talentów oraz kapitał kompetencyjny osób, które ze względu na bariery systemowe zbyt rzadko dostają szansę na realizację swojego potencjału. Rola trenera pracy polega na profesjonalnej, bezszwowej integracji. Działamy jak tłumacz i architekt środowiska pracy – zdejmujemy z menedżerów obawę przed nieznanym, zabezpieczamy onboarding od strony proceduralnej i psychologicznej, a zespołom dajemy gotowe narzędzia komunikacyjne. Prawdziwa inkluzja nie wymaga od organizacji rewolucji ani natychmiastowej perfekcji. Wymaga empatii popartej procesem – komentuje Bartłomiej Jungiewicz, Head of Development and Strategic Partnerships w Fundacji Szklane Domy.

Dostępność to także temat dla kadr, płac i finansów

Drugim ważnym obszarem wydarzenia były kwestie formalne i finansowe związane z zatrudnianiem osób z niepełnosprawnościami. Dla wielu firm PFRON jest traktowany jako stały, comiesięczny koszt. Eksperci zwracali jednak uwagę, że przy odpowiednio zaprojektowanych procesach można lepiej zarządzać tym obszarem, ograniczać ryzyko błędów oraz korzystać z dostępnych narzędzi wsparcia.

Jednym z najczęstszych problemów są błędy w deklaracjach DEK, nieprawidłowo wyliczany stan zatrudnienia, brak kontroli ważności orzeczeń czy niewykorzystywanie ulg i dofinansowań. Nie zawsze wynika to z zaniedbań. Często przyczyną jest złożoność przepisów, częste zmiany oraz brak jasnych procedur po stronie organizacji.

Ustawa o rehabilitacji jest wielokrotnie nowelizowana, dlatego działy kadr i płac często działają bardzo ostrożnie, opierając się na utrwalonych schematach. To zrozumiałe, ale jednocześnie może prowadzić do błędów w wyliczeniach, nadpłat albo ryzyka korekt podczas kontroli. Prawidłowe uporządkowanie deklaracji DEK, kontrola dokumentów i mądre wdrożenie zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami pozwalają firmom lepiej zarządzać kosztami i ograniczać niepotrzebne ryzyka – wyjaśnia Przemysław Mach, General Ledger Expert w Fundacji Szklane Domy.

W praktyce firmy powinny zwrócić szczególną uwagę na kilka obszarów: prawidłowe wyliczanie wskaźnika zatrudnienia, bieżące monitorowanie ważności orzeczeń, terminowe składanie wniosków SODiR, analizę możliwości korzystania z ulg zakupowych oraz właściwą kolejność działań przy adaptacji stanowiska pracy.

Szczególnie istotne jest to ostatnie. Jeśli firma chce ubiegać się o zwrot kosztów przystosowania stanowiska pracy, powinna najpierw dopełnić formalności i podpisać odpowiednią umowę, zanim poniesie wydatek. Odwrócenie tej kolejności może oznaczać utratę możliwości uzyskania zwrotu.

Konkretne liczby pomagają podejmować decyzje

Zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami powinno być rozpatrywane nie tylko w kategoriach społecznej odpowiedzialności, ale również jako decyzja organizacyjna i finansowa. Firmy, które osiągają wymagany wskaźnik zatrudnienia, mogą ograniczać lub eliminować obowiązkowe wpłaty na PFRON. Dodatkowo, po spełnieniu określonych warunków, mogą korzystać z dofinansowań do wynagrodzeń.

Dla organizacji zatrudniającej 150 pracowników brak wymaganego 6% wskaźnika zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami oznacza brak 9 etatów OzN, co przy aktualnych stawkach generuje wpłaty na PFRON na poziomie prawie 35 000 zł miesięcznie i blisko 420 000 zł rocznie. Przy dobrze zaprojektowanym zatrudnieniu osób z niepełnosprawnościami firma nie tylko może ograniczyć lub wyeliminować te wpłaty, ale także – po spełnieniu warunków formalnych – korzystać z dofinansowań do wynagrodzeń. W wariancie 9 pełnych etatów pracowników z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności i schorzeniami szczególnymi łączny efekt finansowy może sięgnąć około 699 000 zł rocznie – mówi Iwona Urbańska, Partnerships Ambassador w Fundacji Szklane Domy.

Takie wyliczenia pokazują, że dostępność może mieć bezpośredni wpływ na budżet organizacji. Nie oznacza to jednak, że zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami należy sprowadzać wyłącznie do optymalizacji kosztów. Największą wartością jest połączenie kilku efektów: pozyskania zaangażowanych pracowników, poprawy stabilności zespołów, ograniczenia rotacji, uporządkowania procesów i budowania odpowiedzialnej kultury organizacyjnej.

Dostępność jako element dobrego zarządzania

Wnioski z wydarzenia „Dostępność 360°” są jednoznaczne: dostępność miejsca pracy to nie jednorazowe działanie, ale sposób myślenia o organizacji. Dotyczy rekrutacji, komunikacji, onboardingu, kadr, finansów, procedur i codziennej współpracy zespołów.

Dla firm oznacza to szansę na pozyskanie kandydatów, którzy zbyt często pozostają poza głównym nurtem rynku pracy. Dla osób z niepełnosprawnościami – możliwość realnego wykorzystania swoich kompetencji. Dla menedżerów – lepiej przygotowany proces i konkretne wsparcie. Dla działów kadr i płac – większy porządek formalny i mniejsze ryzyko błędów.

Dostępność nie wymaga od organizacji natychmiastowej perfekcji. Wymaga gotowości do rozmowy, uporządkowania procesów i podjęcia pierwszych decyzji. To właśnie od nich zaczyna się zmiana, która może przynieść korzyści zarówno pracownikom, jak i całemu biznesowi.

Źródło: inf pras

Aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych to nie tylko doraźna pomoc, ale też  tworzenie trwałych standardów, dzięki którym niepełnosprawność przestaje być barierą dla – zarówno dla OzN, jak i pracodawcy. Jednym z liderów tej zmiany jest Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych (KSON), który realizuje ogólnopolskie projekty finansowane przez PFRON. Jak podkreślają przedstawiciele KSON, każda osoba, niezależnie od swojego stanu zdrowia, ma prawo do pełnego, aktywnego uczestnictwa w życiu zawodowym.
Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych: program Stabilne Zatrudnienie – wspólny sukces Sejmiku i administracji państwowej
 
Współczesny rynek pracy jest coraz bardziej dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnością. Mimo że świadomość na temat dostępności rośnie, nadal jest wiele do zrobienia w tej kwestii. Ważne jest przede wszystkim przekonanie przedsiębiorców, że przełamywanie barier i tworzenie inkluzywnych miejsc pracy nie jest kosztem, a inwestycją, która bardzo szybko się zwróci, zwłaszcza że zwykle wystarczy wprowadzenie kilku praktycznych rozwiązań, by umożliwić OzN pracę. Niepełnosprawność nie definiuje umiejętności, a kandydaci często posiadają wysokie kwalifikacje, doświadczenie i unikalną perspektywę, która wzbogaca cały zespół.

Istotnym łącznikiem między OzN a instytucjami publicznymi pełni  Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych (KSON). W skład Sejmiku wchodzi aż 17 organizacji pozarządowych i 38 członków wspierających. Misją Sejmiku jest nie tylko reprezentowanie interesów osób niepełnosprawnych, ale też koordynacja działań organizacji członkowskich oraz tworzenie warunków dla pełnego i aktywnego udziału osób niepełnosprawnych w życiu społecznym.

Sukces, który odzwierciedlają liczby.  Konferencja „Debiutant 1.0”

Podczas konferencji „Debiutant 1.0. Staże w administracji publicznej – jestem na Tak!”, która odbyła się w lutym 2026 roku, podsumowano dotychczasowe osiągnięcia KSON. Efekty są imponujące: w ramach samego projektu „Debiutant 1.0” zrealizowano aż 142 staże zawodowe. Co najważniejsze, nie były to wyłącznie krótkoterminowe praktyki, ale realne wejście w struktury państwowe.

„Człowiek nie jest maszyną, którą puszczamy w ruch – potrzebuje wodza. Tym wodzem są wszystkie wspierające nas instytucje, które pomagają naszym podopiecznym” – mówił podczas wydarzenia prezes KSON, Stanisław Schubert.

Realizacja programu pokazała bowiem, jak istotną rolę w procesie aktywizacji zawodowej odgrywają instytucje administracji publicznej. Wśród wyróżnionych instytucji, które otworzyły swoje drzwi dla stażystów, znalazły się m.in. Główny Urząd Miar (8 staży), Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (11 staży) czy Dolnośląski Urząd Wojewódzki (aż 33 staże).

Program Stabilne Zatrudnienie

Program „Stabilne Zatrudnienie – osoby niepełnosprawne w administracji i służbie publicznej”, realizowany przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, ma na celu zwiększenie zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami w administracji publicznej, poprzez kompleksowe wsparcie zarówno pracodawców, jak i kandydatów do pracy. Oejmuje on dwa moduły: „Instytucje”, który oferuje dofinansowanie m.in. wyposażenia stanowisk, adaptacji przestrzeni oraz zakupu technologii wspierających dla instytucji zatrudniających osoby z niepełnosprawnościami na co najmniej 12 miesięcy, oraz „Staże zawodowe”, skierowany do organizacji pozarządowych przygotowujących beneficjentów do pracy poprzez szkolenia, doradztwo, kursy i wsparcie asystenta podczas stażu w administracji rządowej; program zapewnia także szkolenia dla pracowników instytucji.

 
 
Według statystyk, ponad połowa uczestników znalazła zatrudnienie, często w miejscu odbywania stażu.

Nowe kompetencje i płatne staże z Debiutantem 1.0

Debiutant 1.0 to inicjatywa skierowana do osób bezrobotnych lub biernych zawodowo z orzeczeniem o niepełnosprawności, będących w wieku aktywności zawodowej (do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn). Projekt oferuje coś więcej niż tylko pośrednictwo pracy – to kompleksowy system wsparcia, który obejmuje:

 
Projekt skierowany jest do osób z niepełnosprawnością, które chcą podnieść swoje kwalifikacje zawodowe i znaleźć zatrudnienie.  Aby wziąć udział w powyższych projektach, trzeba posiadać aktualne orzeczenie o stopniu niepełnosprawności wydane przez organy do tego upoważnione.

Każdy powinien spróbować

Jak wyjaśnia Agnieszka Brzostek, trenerka w Fundacji Szklane Domy i Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, coraz więcej firm, również prywatnych, jest zainteresowanych przyjmowaniem na staż OzN. 

 
Tłumaczy, że w programach KSON mogą uczestniczyć osoby ze wszystkimi stopniami niepełnosprawności. W praktyce rodzaj wsparcia dostosowany jest do indywidualnych potrzeb – może to być pomoc asystenta lub zdalne uczestnictwo w szkoleniach. Dzięki temu osoby, które mają problem z mobilnością, również mogą uczestniczyć w programie. Wśród beneficjentów są m.in. osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich.

Pierwszym krokiem jest sporządzenie indywidualnego planu działania. Razem z beneficjentem projektu pracuje doradca zawodowy i trener pracy, którzy razem identyfikują predyspozycje kandydata i wyznaczają kierunek rozwoju. Następnie rozpoczyna się praca praktyczna – czasami jest to szkolenie branżowe, które trwa 150 godzin. Ma ono przyuczyć daną osobę do zawodu. Dostępne są również staże zawodowe. Kolejny krok to współpraca z pośrednikiem pracy, który stara się znaleźć kandydatowi zatrudnienie. W trakcie programu przewidziane są różnego rodzaju warsztaty grupowe, m.in. psychologiczne czy cyfrowe (bezpieczeństwo w sieci, sztuczna inteligencja). Kandydaci uczestniczą także w zajęciach z autoprezentacji, na których wykonywane są profesjonalne zdjęcia do CV.

 Źródło: inf pras
W dniach 8-9 maja 2026 roku, w formule stacjonarnej (CIC Warsaw) oraz online, odbędzie się Konferencja “Nowoczesne trendy kształtujące widoczność i prawa osób z niepełnosprawnościami” organizowana przez Fundację Avalon. Będzie to ogólnopolskie forum dialogu poświęcone prawom, widoczności i jakości życia osób z niepełnosprawnościami w Polsce, a także przestrzeń merytorycznej, międzysektorowej rozmowy, która łączy środowisko osób z niepełnosprawnościami, organizacje społeczne, administrację publiczną, biznes oraz media.
Fundacja Avalon od lat konsekwentnie rozwija działania mające na celu zmiany systemowe i prawne oraz zabiera głos w kluczowych dla społeczności kwestiach. Podczas dwóch dni Konferencji uczestnicy będą mogli wziąć udział w licznych panelach dyskusyjnych i prelekcjach, które poruszą takie tematy jak dostępność, współpraca z biznesem, aktywizacja zawodowa, asystencja osobista, edukacja włączająca czy też wizerunek osób z niepełnosprawnościami. Zaproszeni eksperci reprezentujący różne środowiska przedstawią najnowsze rozwiązania, które wspierają realizację Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami.  

Spotkanie wypełnione dialogiem 

Konferencja Fundacji Avalon jest miejscem spotkania wielu branż. Organizacja chce dać konkretne narzędzia wzmacniające widoczność osób z niepełnosprawnościami mediom, pracodawcom, samorzecznikom, osobom pracującym w biznesie, rodzicom czy też innym organizacjom pozarządowym. Części wykładowej będzie towarzyszyć seria warsztatów oraz możliwość networkingu. 

Panel „Jak nas widzą tak nas piszą, niepełnosprawność w mediach – kto tworzy wizerunek?” skupi się na tym, jak media pokazują niepełnosprawność i jak mówić o niej bez stereotypów. Rozmowę poprowadzi dr Maciej Chudkiewicz (dziennikarz, wykładowca akademicki, trener komunikacji), a udział wezmą: Michał Figurski (dyrektor kreatywny Radia Zet, założyciel Fundacji Najsłodsi), Iwona Krzyżak (dziennikarka, redaktorka naczelna portalu LM.pl) oraz Klaudia Wysiadecka (niesłysząca dziennikarka telewizyjna, graficzka, autorka publikacji). 

Temat asystencji osobistej i jej znaczenia dla niezależności w życiu i pracy podkreśli rozmowa pod hasłem „Wsparcie, które daje wolność – asystencja osobista w pracy i codzienności”. Dyskusję poprowadzi Jędrzej Dudkiewicz (dziennikarz freelancer ds. społecznych, autor książki „Inny dom. Ludzie, system i granice wsparcia w polskich DPS”), a udział wezmą: Bogumiła Siedlecka-Goślicka (specjalistka ds. niepełnosprawności w Pomarańczowym Telefonie Wsparcia Fundacji Avalon), Małgorzata Szumowska (Dyrektorka Niewidzialnej Wystawy, prezeska Fundacji Centrum Edukacji Niewidzialna) oraz Tomasz Przybysz-Przybyszewski (sekretarz Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami).

Nie zabraknie też ważnych rozmów dla przedstawicieli biznesu. Wątek dostępności i aktywizacji zawodowej podejmie między innymi panel dyskusyjny „Dlaczego dostępność się opłaca? O dostępności w biznesie”. Rozmowę poprowadzi Ewa Lefik-Babiasz (Kierowniczka działu dostępności Fundacji Avalon), a udział wezmą: Łukasz Iwancio (Dyrektor Departamentu Dostępności w PFRON), Aleksander Waszkielewicz (Fundacja na Rzecz Osób z Niepełnosprawnościami „Fronia”) oraz Zuzanna Raszkowska (zastępczyni dyrektora Departamentu Spraw Europejskich i Współpracy Międzynarodowej, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej). 

Przestrzeń do relacji

Podczas pierwszego dnia Konferencji, w piątek 8 maja, uczestnicy będą mogli wejść w bezpośrednią rozmowę z przedstawicielami Fundacji Avalon, a także innych podmiotów, specjalistami w dziedzinie technologii czy też polityki publicznej w ramach “Stolików dialogu i współpracy”.

Każdy stolik to moderowana rozmowa z osobą ekspercką, karta inspirujących pytań i wspólne wypracowanie odpowiedzi na najważniejsze pytanie: „Co możemy zrobić razem?”. To okazja do wymiany perspektyw, przełamywania stereotypów i budowania relacji opartych na partnerstwie – z realną wymianą kontaktów i publikacją wniosków po wydarzeniu. Każdego dnia po części wykładowej odbywać się będą warsztaty tematyczne dla uczestników Konferencji. Dodatkowo, w sobotę 9 maja będzie można wziąć udział w Speed Friendingu, który będzie doskonałą okazją do nawiązania nowych znajomości!

Konferencja Fundacji Avalon to wydarzenie skupione na kluczowych wyzwaniach związanych z funkcjonowaniem osób z niepełnosprawnościami w Polsce – od dostępności i aktywizacji zawodowej, po wizerunek w mediach i system wsparcia. Spotkanie łączy przedstawicieli różnych środowisk, oferując zarówno przestrzeń do debaty, jak i praktyczne narzędzia oraz rozwiązania wspierające wdrażanie Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. Program obejmuje panele eksperckie, warsztaty i networking, wzmacniając dialog między sektorem publicznym, biznesem i organizacjami społecznymi.

Fundacja Avalon zachęca do wzięcia udziału w Konferencji oraz skorzystania z przestrzeni spotkania i wymiany doświadczeń!   
Pełny program Konferencji dostępny jest na stronie internetowej.

Źródło: Fundacja Avalon

Nowa ustawa o zapewnianiu dostępności, która weszła w życie w czerwcu 2025 roku, zmienia zasady gry nie tylko dla administracji publicznej, ale także dla przedsiębiorców, instytucji kultury, ochrony zdrowia i całego sektora usług. Po raz pierwszy dostępność przestaje być postrzegana jako dodatkowy wymóg formalny, a staje się realnym standardem jakości – warunkiem nowoczesności i równych szans w społeczeństwie, które się starzeje i w którym różnorodność potrzeb staje się normą, a nie wyjątkiem. O tym, co w praktyce oznacza Polski Akt o Dostępności, rozmawiamy z ekspertami Fundacji Szklane Domy, Adrianem Andrzejewskim, prezesem Fundacji Otwartych Możliwości, oraz Tomaszem Szewczykiem, audytorem dostępności i ekspertem w zakresie wdrażania rozwiązań inkluzywnych.

Na co wskazuje ustawa o dostępności, która weszła w życie w czerwcu 2025 roku, i czemu ma służyć?

Tomasz Szewczyk: Ustawa o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze, zwana potocznie Polskim Aktem o Dostępności, weszła w życie 28 czerwca 2025 roku. Jej celem jest eliminacja barier w dostępie do podstawowych produktów i usług dla osób z niepełnosprawnościami, seniorów oraz wszystkich osób doświadczających czasowych lub sytuacyjnych ograniczeń funkcjonalnych. Ustawa implementuje założenia Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA) i ma służyć zwiększeniu samodzielności, bezpieczeństwa i komfortu korzystania z usług publicznych i komercyjnych przez jak najszersze grono odbiorców

Czym jest Polski Akt o dostępności?

Adrian Andrzejewski: Polski Akt o dostępności to ustawa, która wprowadza w życie założenia Europejskiego Aktu o Dostępności (European Accessibility Act – EAA) i stanowi przełomowy krok w kierunku zapewnienia równego dostępu do produktów i usług osobom z niepełnosprawnościami. W praktyce oznacza to, że firmy, instytucje publiczne i organizacje mają obowiązek projektować swoje produkty, strony internetowe, aplikacje, bankomaty, terminale płatnicze, sprzęt elektroniczny, a nawet usługi transportowe i komunikacyjne w taki sposób, by mogły z nich korzystać również osoby z różnymi rodzajami niepełnosprawności — wzrokowymi, słuchowymi, ruchowymi czy poznawczymi. Celem aktu jest usunięcie barier i zwiększenie samodzielności obywateli. W efekcie korzystają na tym nie tylko osoby z niepełnosprawnościami, ale też seniorzy, rodzice z dziećmi czy osoby czasowo ograniczone np. kontuzją. Można więc powiedzieć, że Polski Akt o dostępności to nie tylko przepis prawa — to krok w stronę bardziej inkluzywnego i nowoczesnego społeczeństwa, w którym każdy ma realną możliwość uczestniczenia w życiu publicznym, zawodowym i cyfrowym

Kogo w szczególności dotyczą wytyczne w obszarze dostępności?

Tomasz Szewczyk: Wytyczne dotyczą przede wszystkim średnich i dużych przedsiębiorców, instytucji publicznych oraz podmiotów oferujących produkty i usługi uznane za kluczowe dla codziennego funkcjonowania. W szczególności są to: banki, operatorzy e-commerce, przewoźnicy pasażerscy, dostawcy usług cyfrowych, producenci terminali płatniczych, urządzeń samoobsługowych, komputerów i smartfonów. Ustawa obejmuje również placówki ochrony zdrowia, które muszą zapewnić dostępność architektoniczną, informacyjno-komunikacyjną i cyfrową.

Adrian Andrzejewski: Dostępność to nie tylko kwestia osób z niepełnosprawnościami — to filozofia projektowania przestrzeni, usług i technologii z myślą o wszystkich ludziach, niezależnie od ich wieku, sprawności, stanu zdrowia czy sytuacji życiowej.
W tym kontekście coraz częściej mówi się o projektowaniu uniwersalnym – czyli takim, które już na etapie pomysłu zakłada różnorodność użytkowników. To podejście wychodzi z założenia, że każdy z nas w pewnym momencie życia może napotkać ograniczenia: rodzic z wózkiem dziecięcym, osoba po kontuzji, senior, ktoś korzystający z telefonu w pełnym słońcu czy z wolnym Internetem. Dostępność sprawia, że te sytuacje nie stanowią przeszkody w korzystaniu z przestrzeni publicznej, usług czy informacji.
W praktyce oznacza to, że dobre projektowanie to po prostu projektowanie dla ludzi – takich, jacy są naprawdę: różni, zmienni, nie zawsze idealnie dopasowani do „średniej”. Uniwersalne projektowanie łączy więc empatię z funkcjonalnością – dba o czytelność komunikacji, intuicyjność obsługi, bezpieczeństwo poruszania się czy komfort korzystania z przestrzeni i narzędzi cyfrowych. To podejście przynosi korzyści całemu społeczeństwu: zwiększa samodzielność, zmniejsza wykluczenie i poprawia jakość życia. Można powiedzieć, że dostępność to inwestycja w równość szans i nowoczesność, a nie dodatkowy obowiązek.
W Polsce do wprowadzania zasad dostępności zobligowane są przede wszystkim instytucje publiczne – urzędy, samorządy, szkoły, uczelnie, biblioteki, placówki kultury, sądy czy szpitale – oraz organizacje pozarządowe realizujące zadania publiczne lub korzystające z funduszy publicznych, np. PFRON czy EFS. Coraz częściej wymogi te obejmują również firmy prywatne świadczące usługi powszechne – banki, operatorów transportowych, sklepy internetowe czy dostawców usług cyfrowych. Wspólnym celem tych regulacji jest to, by każda osoba – niezależnie od swoich możliwości – mogła samodzielnie korzystać z przestrzeni, technologii i usług, a społeczeństwo stawało się naprawdę otwarte i inkluzywne

Jakie wymogi muszą spełnić te podmioty, aby zapewnić dostępność?

Tomasz Szewczyk: Podmioty objęte ustawą muszą wdrożyć rozwiązania funkcjonalne, które umożliwiają korzystanie z produktów i usług przez osoby z różnymi potrzebami. Wymogi obejmują m.in.:
Jakie wymogi dotyczące dostępności muszą spełnić powyższe podmioty aby zapewnić tą dostępność cyfrowej?

Adrian Andrzejewski: Aby zapewnić dostępność cyfrową, instytucje publiczne, organizacje pozarządowe i inne podmioty zobowiązane do jej wdrażania muszą spełnić szereg wymogów technicznych, redakcyjnych i organizacyjnych określonych głównie w ustawie o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych oraz w standardzie WCAG 2.1 (Web Content Accessibility Guidelines) na poziomie AA.

W praktyce oznacza to, że ich strony internetowe i aplikacje mobilne muszą być:
Postrzegalne – czyli treści muszą być widoczne i słyszalne dla wszystkich użytkowników. Obejmuje to m.in. opisy alternatywne dla zdjęć i grafik, napisy do filmów, odpowiedni kontrast kolorów i możliwość powiększania tekstu.
Funkcjonalne – użytkownik musi móc korzystać ze strony nie tylko myszką, ale też samą klawiaturą lub technologiami asystującymi (np. czytnikami ekranu). Strona nie może zawierać elementów migających lub utrudniających nawigację.
Zrozumiałe – język i komunikaty powinny być proste, logiczne, a nawigacja intuicyjna. Formularze muszą mieć jasne etykiety, a komunikaty o błędach — czytelne wskazówki.
Kompatybilne – strona powinna współpracować z różnymi przeglądarkami, urządzeniami i technologiami wspomagającymi.
Dodatkowo każda instytucja musi opublikować na swojej stronie Deklarację Dostępności, w której opisuje, na ile spełnia te wymagania i jak można zgłosić problemy z dostępnością.

Ważne jest też, że dostępność cyfrowa to nie jednorazowy obowiązek, ale ciągły proces – obejmuje szkolenia pracowników, audyty, aktualizacje systemów i dbałość o treści dodawane na bieżąco

Czy brak realizacji obowiązków może skutkować karami lub kontrolą?

Tomasz Szewczyk: Tak. Ustawa przewiduje system nadzoru rynku, który umożliwia kontrolę zgodności z przepisami. Brak wdrożenia wymogów dostępności może skutkować sankcjami finansowymi, a także wykluczeniem z udziału w zamówieniach publicznych. Dla wielu podmiotów oznacza to konieczność wdrożenia polityki compliance w obszarze dostępności. Zachęcam do zapoznania się z Rozdziałem 6 ustawy z 26 kwietnia 2024 (Dz.U z 15.05.2024 poz. 731). Art. 73 szczegółowo opisuje możliwość nałożenia kar finansowych na podmioty, które nie spełniły wymogów zapewnienia dostępności zgodnie z zapisami cytowanej ustawy

Jaką ofertę dla poprawy dostępności proponuje Fundacja Szklane Domy?

 
Tomasz Szewczyk: Fundacja Szklane Domy oferuje kompleksowe wsparcie w zakresie budowania dostępności, w tym:

Szklane Domy to podmiot, który otwiera nowe możliwości, łącząc biznes z wartościami. Jak docierać do przedsiębiorców, aby włączać ich w ten proces?

Adrian Andrzejewski: Świetne pytanie — bo właśnie od tego, jak dotrzemy do przedsiębiorców, zależy, czy dostępność stanie się realną zmianą, a nie tylko formalnym obowiązkiem. Kluczem jest język korzyści. Wielu właścicieli firm nie postrzega dostępności jako szansy, dopóki ktoś nie pokaże im, że to może oznaczać większą grupę klientów, lepszy wizerunek i przewagę konkurencyjną. Dlatego warto mówić nie tyle o „obowiązkach”, ile o potencjale biznesowym i społecznym:
– dostępna strona internetowa = więcej użytkowników i klientów,
– dostępny budynek = więcej odwiedzających i pozytywny PR,
– dostępna obsługa = lojalność klientów i dobra reputacja marki.

Drugim ważnym elementem jest edukacja i przykład. Warto pokazywać realne historie firm, które zyskały dzięki wdrożeniu zasad dostępności — np. poprawiły doświadczenie użytkownika, zwiększyły ruch online, zostały pozytywnie wyróżnione w mediach lub w przetargach publicznych. Dobrze działają też warsztaty, śniadania biznesowe, webinary czy lokalne inicjatywy łączące przedsiębiorców z ekspertami od dostępności.

Trzeci sposób to partnerstwo i wsparcie – zamiast mówić przedsiębiorcy „musisz to zrobić”, lepiej zaprosić go do współpracy: pokazać, że może liczyć na audyt, doradztwo, pomoc w finansowaniu zmian (np. z PFRON, programów rządowych czy funduszy UE). Kiedy dostępność staje się procesem partnerskim, a nie nakazem – firmy dużo chętniej wchodzą w ten temat.
Wreszcie, warto podkreślać, że dostępność to inwestycja w przyszłość, bo społeczeństwo się starzeje, technologie się rozwijają, a klienci coraz częściej oczekują inkluzywności. Biznes, który zacznie działać teraz, za kilka lat będzie po prostu o krok przed resztą

Kiedy osiągniemy sukces w poprawie inkluzywności dzięki audytom dostępności?

Tomasz Szewczyk: Sukces zostanie osiągnięty wtedy, gdy audyty dostępności przestaną być postrzegane jako obowiązek formalny, a staną się elementem kultury organizacyjnej. Gdy placówki medyczne, urzędy i firmy zrozumieją, że dostępność to nie tylko zgodność z przepisami, ale realna wartość dodana: większe zaufanie pacjentów, lepsza jakość obsługi, szerszy rynek odbiorców. Inkluzywność stanie się standardem, gdy każdy użytkownik – niezależnie od wieku, sprawności czy sytuacji życiowej – będzie mógł samodzielnie i godnie korzystać z przestrzeni, usług i informacji.
 
Warto przypomnieć, że Ustawa z dnia 19 lipca 2019 r. o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami była pierwszym systemowym krokiem w kierunku budowania kultury dostępności w Polsce. Skoncentrowana głównie na podmiotach publicznych, wprowadziła obowiązek zapewnienia dostępności architektonicznej, cyfrowej i informacyjno-komunikacyjnej, a także instytucję koordynatora dostępności oraz mechanizm wniosku o zapewnienie dostępności. Nowa ustawa z 2025 roku stanowi rozszerzenie i pogłębienie tamtych założeń, obejmując również sektor prywatny i wprowadzając mechanizmy nadzoru rynku oraz sankcje za brak zgodności. Tym samym dostępność przestaje być wyłącznie domeną instytucji publicznych, a staje się wymogiem cywilizacyjnym i rynkowym, który dotyczy wszystkich uczestników życia społecznego i gospodarczego.

AUDYT DOSTĘPNOŚCI DLA TWOJEJ ORGANIZACJI – BROSZURA

 
O ekspertach:

 
Adrian Andrzejewski – Fundator i Prezes Zarządu Fundacji Otwartych Możliwości. Członek II Forum Dialogu przy Prezesie Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, były członek Rady Organizacji Pozarządowych ds. Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, członek Zarządu Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych oraz były członek Zarządu Stowarzyszenia Mensa Polska. Z sektorem organizacji pozarządowych związany od ponad dekady. Od początku swojej działalności konsekwentnie wspiera rozwój społeczeństwa obywatelskiego, budując mosty między trzecim sektorem, biznesem i administracją publiczną. Łączy doświadczenie menedżerskie z głębokim zrozumieniem potrzeb społecznych, co pozwala mu skutecznie wdrażać projekty o wymiernym wpływie na życie ludzi. Na co dzień angażuje się w tworzenie systemowych rozwiązań ułatwiających osobom z niepełnosprawnościami powrót na rynek pracy i pełniejsze uczestnictwo w życiu społecznym, między innymi przez poprawę dostępności. Kierowane przez niego inicjatywy łączą nowoczesne technologie, podejście oparte na danych oraz humanistyczną wrażliwość, tworząc przestrzeń, w której innowacje służą człowiekowi. Jako lider stawia na współpracę, przejrzystość i odpowiedzialność. Wierzy, że zmiana zaczyna się od zrozumienia drugiego człowieka i od odwagi, by przekraczać ograniczenia – zarówno te zewnętrzne, jak i wewnętrzne.

 
Tomasz Szewczyk — z wykształcenia klarnecista i magister socjologii. Doświadczenie zawodowe od zarządzania zespołami sprzedaży poprzez audyty bezpieczeństwa i ppoż do audytów dostępności z naciskiem na osoby o szczególnych potrzebach. Ocenia obiekty, procedury i ewakuację oraz proponuje wykonalne priorytety naprawcze. Mówi krótko i rzeczowo, tak by raporty dało się wdrożyć bez zbędnego angażowania czasu i dużych środków. Szuka rozwiązań praktycznych. W życiu zawodowym i prywatnym podchodzi do problemów z nastawieniem: „nie ma rzeczy niemożliwych” są tylko ludzie, których trzeba przekonać, żeby powiedzieli: „chcę”, a nie „chciałbym”. Pasja w życiu prywatnym to jazda na motocyklu, dobra książka niekoniecznie o motocyklach. Czasami gra na klarnecie jak znajdzie się wolna chwila, wyjazdy na wieś, żeby złapać oddech i popracować na świeżym powietrzu albo połazić z rodziną w górę i w dół. Nikt tego nie potwierdził, ale ADHD widać w każdym momencie dnia i to przez 7 dni w tygodniu. Każda praca, którą bierze na warsztat powinna być wykonana na najwyższym możliwym poziomie. Taki skutek uboczny dążenia do perfekcji.

źródło: Fundacja Szklane Domy
Na koniec I kwartału 2025 r. w Polsce funkcjonowało 12 380 aptek i punktów aptecznych – wskazuje IQVIA Poland. To o ponad 200 mniej niż rok wcześniej. A co więcej, w aż 503 gminach w naszym kraju nie ma ani jednej apteki, a w ponad 70 z nich mieszkańcy do najbliższej takiej placówki mają więcej niż 5 km. Jednak czy w dobie e-commerce, szybkich dostaw, teleporad i e-recept –odległość apteki od pacjenta ma rzeczywiście tak duże znaczenie? Jaką rolę odgrywają efektywne łańcuchy dostaw i wyspecjalizowany transport leków?
Od czasów pandemii COVID-19 Polacy zaufali konsultacjom lekarskim przez telefon. Według danych GUS w minionym roku blisko 25,4 mln porad w podstawowej i specjalistycznej opiece zdrowotnej odbyło się właśnie w formie teleporady. I choć to nieco mniej niż w 2023 r., widać, że ten model konsultacji jest przez wielu pacjentów preferowany. Coraz większą popularność zdobywają też wideoporady lekarskie i wszelkie formy zdalnych kontaktów z lekarzami. Natomiast wciąż w zdecydowanej większości przypadków nieuniknioną jest wizyta w aptece, by wykupić leki wskazane w e-recepcie.

A tymczasem w jednej na pięć polskich gminnie ma ani jednej apteki. Najnowsze dane IQVIA Poland wskazują, że jest ok. 12 380 aptek i punktów aptecznych, co stanowi spadek o 200 placówek wobec analogicznego okresu 2023 r. Co to oznacza? Jakie mogą być tego przyczyny i konsekwencje? Jak ma się do tego trendu starzejące się społeczeństwo, wykluczenie cyfrowe i komunikacyjne? Czy to wyzwanie dla wyspecjalizowanego w przewozie leków transportu?

8% mieszkańców nie ma w pobliżu apteki

Na jedną aptekę w Polsce przypada średnio 2680 mieszkańców, ale niektórzy muszą pokonać sporo ponad 5 km, by móc kupić leki. W niektórych rejonach dostępność apteki jest dużo mniejsza – tak dzieje się m.in.w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie ponad 8% mieszkańców nie ma w pobliżu takiej placówki. Nieco lepiej sytuacja wygląda na Podlasiu – 7%, ale też – w centralnej Polsce – w woj. łódzkim stosunkowo duży odsetek mieszkańców (4,9%) może nie mieć apteki w najbliższym sąsiedztwie.

Są regiony, w których dostępność aptek czy punktów aptecznych jest nieco mniejsza, jak właśnie przytoczone Warmia i Mazury. Jednak od razu należy zwrócić też uwagę, że rzadsze występowanie aptek jest skorelowane z mniejszym zaludnieniem na tych terenach. Choć z drugiej strony – ciekawym przykładem jest woj. łódzkie. Niemniej – w Polsce dostępność aptek jest na dobrym poziomie. Dla przykładu w Unii Europejskiej na jedną aptekę przypada aż 4350 osób, czyli ok. 1670 więcej pacjentów niż u nas. A to oznacza, że w Polsce powinniśmy doceniać m.in. mniejsze kolejki, większą personalizację obsługi i większy komfort zakupów – podkreśla mgr farm. Paulina Milcz, zastępczyni kierownika Hurtowni Farmaceutycznej Pharmalink – wyspecjalizowanego operatora logistycznego w branży farmaceutycznej.

Ekspertka zwraca też uwagę na rynek aptek online. W Polsce istnieje dość szeroki rynek e-aptek, w których można nabyć leki bez recepty, suplementy, artykuły higieny osobistej, produkty wellness czy wyroby medyczne. Dwa lata temu udział e-commerce w rynku aptecznym plasował się na poziomie 8%, na co wskazują dane IQVIA. I właśnie przy takim poziomie – w 2023 r. wartość sprzedaży w e-aptekach osiągnęła 1892 mld zł – w cenach detalicznych. W tym zakresie wyzwań jest jednak sporo – począwszy od aspektów legislacyjnych, społecznych po logistyczne.

Starzenie się społeczeństwa a spacer do apteki

Polska, podobnie jak inne europejskie kraje – boryka się z wyzwaniem intensywnie starzejącego się społeczeństwa. Natomiast dane wskazują, że to właśnie Polacy starzeją się najszybciej – według najświeższych danych Eurostatu, średnia wieku w naszym kraju wynosi obecnie 43 lata, co oznacza wzrost o 3,8 roku w porównaniu z sytuacją sprzed dekady.

Starsze społeczeństwo to także coraz większe zapotrzebowanie m.in. na specjalistyczną opiekę medyczną, ale też rosnące wyzwania mobilności. Spacer do apteki oddalonej o ponad 5 km może być dla wielu seniorów nie lada wyprawą. Nieszczególnym wsparciem będzie tutaj możliwość zakupu online, bo dane Eurostatu z 2023 r. wskazują, że blisko 56% osób w Polsce, czyli około 14,5 mln ludzi, nie posiada podstawowych umiejętności cyfrowych. W grupie wiekowej 55-74 lata taki niski poziom kompetencji cyfrowych dotyczy niemal 82% osób, czyli ok. 7,2 miliona seniorów. Zatem systematycznie może poszerzać się odsetek osób, które będą potrzebowały wsparcia osób trzecich w celu zakupu lekarstw – mówi Paulina Milcz z Pharmalink.

Zatem odległość ma znaczenie

W przypadku zmniejszania się liczby aptek i punktów aptecznych i wraz z rozszerzającą się grupą seniorów wyzwanie dotyczące dostępności aptek będzie się pojawiało – szacują eksperci Pharmalink. W tym zakresie na znaczeniu szczególnie zyskują skrupulatne planowanie, efektywne łańcuchy dostaw i sprawne, wyspecjalizowane dowozy leków.

Obszary mniej zaludnione, z trudniejszym dostępem do apteki, to miejsca wymagające szczególnej uwagi logistycznej. Na tych terenach kluczowe są działania wyprzedzające takie jak – mapowanie realnego zapotrzebowania, optymalizacja tras czy współpraca ze specjalistami od analityki – w tym trendów, sezonowości czy asortymentu farmaceutycznego. Natomiast w Polsce wciąż dostępność aptek jest na relatywnie wysokim poziomie, a wewnętrzne łańcuchy dostaw przebiegają bez zakłóceń –mówi Kacper Soszka, zastępca dyrektora logistyki z Pharmalink.

Perspektywiczne myślenie, wysoka dostępność aptek czy nowe rozwiązania technologiczne, transportowe to elementy składające się na bezpieczeństwo lekowe – zdrowotne Polaków. Tam, gdzie wiek czy odległość czy wykluczenie cyfrowe stają się przeszkodą, zwiększa się rola niezawodnej logistyki farmaceutycznej. Obecność wyspecjalizowanych transportów leków do oddalonych punktów aptecznych jest gwarantem poczucia bezpieczeństwa. Fizyczna bliskość apteki nadal ma znaczenie, ale to właśnie specjalistyczna logistyka sprawia, że lek trafia do pacjenta bezpiecznie i na czas – niezależnie od dystansu.

O potrzebach w zakresie dostępności dla osób niepełnosprawnych i wykluczonych, audytach dostępności oraz tworzeniu mody na dostępność rozmawiamy z Tomaszem Szewczykiem z Fundacji Szklane Domy, będącej członkiem Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych (KSON).
Obejrzyj rozmowę z Tomaszem Szewczykiem z Fundacji Szklane Domy, organizacji członkowskiej KSON (Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych).

Dostępność definiuje się jako rozwiązanie, które dedykowane jest osobom ze szczególnymi potrzebami, osobom z niepełnosprawnością, osobom wykluczonym, czyli takim, które ze względów fizycznych bądź psychicznych, mają ograniczone możliwości, jeżeli chodzi o dotarcie np. do jakiejś instytucji. Dostępność można określić w dosyć prosty sposób – każda osoba powinna mieć dostęp do instytucji publicznej lub innego miejsca w sposób taki, który jest dostosowany do jej potrzeb.

Przyjmuje się, że w Polsce żyje aktualnie około 4 000 000 osób z niepełnosprawnością. Jest to dosyć duża grupa ludzi, w skali procentowej to jest około 10% populacji. Z drugiej strony mamy resztę populacji, czyli około 90% osób, które przemieszczają się w różnych obszarach, funkcjonują, korzystają z dobrodziejstw instytucji publicznych, mamy urzędników, którzy również korzystają z miejsc pracy i de facto na co dzień nikt się tak naprawdę nie zastanawia, czym ta dostępność jest. Gdybyśmy mieli zadać sobie takie pytanie, czy każdy może wejść do budynku, to gdybyśmy spytali na ulicy osobę, którą uznajemy za „zdrową”, to powiedziałaby tak. Natomiast gdybyśmy tej osobie zadali pytanie, co by było, gdyby trafiła np. w miejsce gdzieś w jakimś kraju, w którym wszystkie oznaczenia ulic, wszystkie teksty, które są pisane dla niej nieznanym językiem, gdzie organizacja ruchu jest zupełnie inna, to jakbyś się czuł/a?

Mówiąc obrazowo, dostępność to jest to, co pozwala nam w sposób zupełnie normalny i naturalny korzystać z tych miejsc, w których przebywamy bądź chcielibyśmy przebywać. Mając na uwadze np. schody dla osób, które nie poruszają się na wózkach. Czy schody są takim miejscem, po którym przemieszczamy się bez problemu? Myślę, że większość osób powiedziałaby tak. Ale, jeżeli wzięlibyśmy pod uwagę osobę, która w wyniku wypadku złamała nogę, porusza się o kulach albo zgodnie z zaleceniami lekarza porusza się na wózku. To, czy z punktu widzenia takiej szeroko rozumianej definicji, czy to jest osoba z niepełnosprawnością? Nie, bo nie ma orzeczenia o niepełnosprawności, ale czy jest osobą o szczególnych potrzebach? Już w tym momencie? Tak. Czyli dla tej osoby powinien być zapewniony dostęp do urzędu pomimo tego, że ona za miesiąc lub 2 bez problemu pokona te schody. Czyli powinna być taka forma dostępności do urzędu instytucji, która pozwoliłaby jej do tejże instytucji wejść, dostać się do określonego miejsca, do określonego urzędnika.

Jeżeli mówimy o dostępności, to mamy na myśli całe spektrum różnych elementów. Z jednej strony są to kwestie dotyczące dostępności architektonicznej schody, drzwi, winda, dostęp do pomieszczeń, czyli te wszystkie elementy, które składają się na tę infrastrukturę budynku. Druga, to dostępność informacyjno-komunikacyjna, czyli taki format przekazania informacji o tym, gdzie się co znajduje, żeby był on zrozumiały dla wszystkich, niezależnie od tego, czy mamy osobę niesłyszącą, niedowidzącą, czy też niewidomą, czy mamy osobę z jakimś spektrum, np. autyzmu, czy też mamy inną osobę, która w specyficznym fragmencie swojego życia ma potrzebę, aby uzyskać informację o tym, gdzie ma się udać, żeby załatwić formalności. W tym konkreście możemy też mówić o osobach starszych, które mają problem z widzeniem, chodzeniem, czyli rozciągamy tym samym tę dostępność na bardzo szeroką grupę osób, nie tylko tych, które z definicji wskazywane są np. w ustawie jako osoby z niepełnosprawnością. Mamy także dostępność cyfrową, czyli taki format rozwiązań technologicznych, które dzisiaj pozwalają skorzystać z różnych opcji dających możliwość komunikowania się poprzez dostępne narzędzia, np. telefon, komputer.

Zgodnie z tym, co powiedziałem wcześniej, dostępność powinna być zagwarantowana dla wszystkich bez względu na wiek, aktualny stan zdrowia i sprawności.

Więcej w rozmowie wideo.

źródlo: Medicalpress

Jak wskazują dane rządowego Rejestru Aptek oraz GUS, niemal 2 miliony (1,8 mln) mieszkańców nie ma apteki na terenie swojej gminy. Z kolei około 400 tys. osób nie ma dostępu nawet do punktu aptecznego. „Apteka dla Pacjenta” to ogólnopolska akcja Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, która ma zwrócić uwagę decydentów na problem nierównego dostępu do leków i opieki farmaceutycznej wśród polskich pacjentów. Organizacja wystosowała apel do minister zdrowia Izabeli Leszczyny o zapewnienie równego dostępu do aptek, pod którym właśnie zbiera podpisy.

16 grudnia odbyła się konferencja prasowa pt. „Apteka dla Pacjenta – nierówny dostęp do leków i opieki farmaceutycznej w samorządach. Jeden problem – wiele perspektyw”, podczas której przedstawiciele: gmin, parlamentu, administracji publicznej, farmaceutów, przedsiębiorców i pracodawców spotkali się w celu międzyśrodowiskowego dialogu. Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” zaznaczał wagę problemu z perspektywy pacjentów:

„Nasze kwietniowe badanie >>Apteka dla Pacjenta<< wykazało, że pacjenci chcą, aby apteki były blisko – aż 80 proc. ankietowanych kieruje się tym kryterium przy wyborze placówki. Z drugiej strony, mamy około 80 gmin w Polsce pozbawionych zupełnie aptek i nawet punktów aptecznych, co daje nam około 400 tys. osób bez dostępu do leków i opieki farmaceutycznej. W sytuacji, w której najbliższa taka placówka jest 20 km i więcej od pacjenta, który jest niesamodzielny i osamotniony, to jak wyrok na jego zdrowie. Powinniśmy zatroszczyć się o sytuację tych osób i samorządów, powstrzymując trend zamykania aptek na rzecz ich ponownego otwierania” – podkreślał.

Co czwarta gmina bez apteki i punktu aptecznego od ponad 5 lat

Z najnowszego badania przeprowadzonego przez Koalicję „Na pomoc niesamodzielnym” wśród gmin pozbawionych zarówno apteki, jak i punktu aptecznego wynika, że co czwarta gmina znajduje się w takiej sytuacji już od ponad 5 lat. Z kolei aż połowa badanych (50 proc.) wskazała, że najbliższa apteka jest oddalona od 10 do 20 km od ich miejscowości.

„Nie jesteśmy dużą gminą, ale naszym mieszkańcom zdecydowanie przydałby się łatwiejszy dostęp do apteki. Najbliższa znajduje się kilkanaście kilometrów od naszej gminy i niestety dotarcie do niej stanowi problem dla mieszkańców. W Podedwórzu nie ma już takiej placówki od około 5 lat, a mieszkańcom bardzo jej brakuje – zwłaszcza kiedy trzeba szybko podać leki np. choremu dziecku” – mówi Monika Mackiewicz-Drąg, wójt gminy Podedwórze z woj. lubelskiego.

70 proc. gmin biorących udział w badaniu wskazało, że ich mieszkańcy potrzebują apteki ogólnodostępnej. Na pytanie, czy do najbliższej apteki można łatwo i sprawnie dojechać komunikacją publiczną, niemal 42 proc. deklaruje, że „zdecydowanie nie” lub „raczej nie”.

„W naszej gminie brakuje apteki już od ponad 5 lat, a do najbliższej oddalonej o ok. 10 km nie ma komunikacji publicznej. W niedługiej perspektywie nie wyobrażam sobie, aby ta sytuacja miała się nie zmienić. Dysponujemy nawet lokalem z możliwością adaptacji pomieszczeń na potrzeby utworzenia apteki w centralnym punkcie miejscowości w bezpośrednim sąsiedztwie Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Niechlowie” – tłumaczy Karol Czapla, wójt gminy Niechlów z woj. Dolnośląskiego.

Apel do minister Izabeli Leszczyny

Podczas konferencji prasowej Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” ogłosiła, że kieruje otwarty apel do minister zdrowia Izabeli Leszczyny, wnosząc o: „realizowanie konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia przez zapewnienie równego dostępu do aptek jako miejsc zaopatrzenia w produkty lecznicze i wyroby medyczne oraz świadczenia usług opieki farmaceutycznej”. Treść apelu została zaprezentowana podczas debaty z zaproszeniem dołączenia do grona sygnatariuszy. Jak czytamy dalej, organizacja wzywa „do podjęcia systemowych działań ułatwiających dostęp pacjentów do farmaceutów i aptek, przeciwdziałających wykluczeniu zdrowotnemu ze względu na miejsce zamieszkania”.

„Równy dostęp do leków i opieki farmaceutycznej, to nic innego jak realizowanie konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia naszych obywateli. Nie powinno być to przywilejem. Tym bardziej dostęp do usług farmaceutycznych realizowanych w aptekach, jak np. szczepienia, jest niezwykle istotny, bo dzięki takim usługom możemy zabezpieczać zdrowie obywateli” – mówi Mariusz Kisiel, farmaceuta.

Środowisko pacjenckie postuluje zmianę toru dyskusji dotyczącej przyszłości rynku aptecznego w kierunku pacjenta oraz o stworzenie przepisów regulujących rynek apteczny z myślą przede wszystkim o jego rozwoju w interesie pacjenta. Z apelem kierowanym do minister zdrowia można zapoznać się na www.niesamodzielnym.pl.

Źródło: Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”

Z okazji Międzynarodowego Dnia Osób z Niepełnosprawnością, rozmawiamy ze Stanisławem Schubertem, prezesem Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych (KSON), o wyzwaniach w dostępności i aktywizacji, potrzebach i działaniach, które realnie wspierają osoby z niepełnosprawnością w życiu codziennym, społecznym, zawodowym i rozwoju osobistym.

Zapraszamy do obejrzenia wywiadu.

Więcej o KSON i realizowanych projektach na:
https://kson.pl/

– Niestety, pacjenci zdiagnozowani w ostatnim kwartale tego roku nie otrzymają leczenia, ponieważ ośrodki neurologiczne zrealizowały już kontrakty na programy lekowe, a NFZ zapowiedział, że nie zapłaci za leczenie pacjentów nadplanowych. To oznacza, że do końca roku nie mamy możliwości kwalifikowania do programów lekowych nowo zdiagnozowanych pacjentów. To samo dotyczy pacjentów pediatrycznych, którzy skończyli 18 lat i powinni przejść z leczenia w ośrodkach neurologii dziecięcej do ośrodków dla dorosłych – mówi prof. dr hab. n. med. Iwona Kurkowska-Jastrzębska, kierownik II Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
W neurologii obecnie funkcjonuje 17 programów lekowych, dotyczących leczenia m.in. stwardnienia rozsianego (SM), rdzeniowego zaniku mięśni (SMA), choroby Parkinsona, dystonii ogniskowych i spastyczności poudarowej za pomocą toksyny botulinowej, choroby Pompego, choroby Fabry’ego czy migreny. W przewlekłych chorobach neurologicznych leczenie powinno być włączane jak najszybciej po diagnozie. Pacjent nie powinien czekać na rozpoczęcie terapii, bo choroba postępuje, a im później podjęte jest leczenie, tym mniej jest ono skuteczne.

– Niestety, pacjenci zdiagnozowani w ostatnim kwartale tego roku nie otrzymają leczenia, ponieważ ośrodki neurologiczne zrealizowały już kontrakty na programy lekowe, a NFZ zapowiedział, że nie zapłaci za leczenie pacjentów nadplanowych. To oznacza, że do końca roku nie mamy możliwości kwalifikowania do programów lekowych nowo zdiagnozowanych pacjentów. To samo dotyczy pacjentów pediatrycznych, którzy skończyli 18 lat i powinni przejść z leczenia w ośrodkach neurologii dziecięcej do ośrodków dla dorosłych – mówi prof. dr hab. n. med. Iwona Kurkowska-Jastrzębska, kierownik II Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

 
Pani Profesor, neurologia i oddziały neurologiczne od lat borykają się z różnymi trudnościami, związanymi ze zbyt niskim finansowaniem. Ostatnio te problemy nasiliły się. Skąd to wynika?
Pierwszym problemem są opóźnienia w płatnościach za nadwykonania w nielimitowanych świadczeniach gwarantowanych. Narodowy Fundusz Zdrowia, w świetle przepisów, ma obowiązek zapłacić szpitalom za wszystkie te nadwykonania, więc zrobi to, choć nie wiadomo kiedy. W tym momencie opóźnienia sięgają już 6 miesięcy. Opóźnienia w zapłatach od NFZ pogłębiają problemy finansowe szpitali i oddziałów neurologicznych, które i tak nie są w zbyt dobrej kondycji. Ale jest to przede wszystkim problem dla dyrektorów i osób zarządzających szpitalami. Mamy natomiast drugi, chyba poważniejszy, problem, bo obciążający zarówno szpitale, jak i dotykający bezpośrednio pacjentów. Chodzi o kwestię płatności za realizację programów lekowych.

Na czym polega ten problem?
W zeszłym roku, podobnie jak w poprzednich latach, dostaliśmy informację o tym, że NFZ będzie płacił za nadwykonania w programach lekowych i faktycznie większość z tych zobowiązań została uregulowana. Do tej pory NFZ płacił za leki w programach lekowych, nawet jeśli w programie uczestniczyło więcej pacjentów niż planowano i koszty leków przewyższały sumę zapisaną w kontrakcie. W tym roku NFZ zapowiedział, że nie zapłaci nic więcej ponad to, co znajduje się w kontrakcie na realizację programu lekowego.

W naszym ośrodku już teraz mamy w programach lekowych więcej pacjentów niż przewiduje kontrakt. Kontrakty nie zakładają zwiększenia liczby pacjentów, choćby o 5-10%, choć wiadomo, że będzie to następować. Naturalnym jest, że pacjentów przybywa z roku na rok. Terapie w przewlekłych chorobach neurologicznych stosowane są dożywotnio, więc teoretycznie tylko, gdy jakiś pacjent zrezygnuje, rozwinie działania niepożądane terapii lub umrze, to „wypada” z programu, natomiast wciąż są diagnozowane nowe osoby. A trzeba wziąć pod uwagę, że zachorowalność np. na stwardnienie rozsiane rośnie i jest to trend obserwowany od kilku lat w całej Europie i Ameryce Północnej. W Polsce każdego roku mamy już 2 tys. nowych rozpoznań SM. Tylko w naszym szpitalu każdego roku diagnozujemy 60-70 nowych przypadków stwardnienia rozsianego. Do tego dochodzą pacjenci zgłaszający się do nas na leczenie, zdiagnozowani w innych ośrodkach, w tym w ośrodkach pediatrycznych. Takich pacjentów przybywa wręcz lawinowo, bo stwardnienie rozsiane jest coraz częściej rozpoznawane u nastolatków i u dzieci. Jeśli ośrodki pediatryczne „przetrzymują” swoich pacjentów z SM powyżej 18 roku życia, bo nie mają ich gdzie przekierować, to siłą rzeczy nie mogą przyjmować nowych dzieci, które potrzebują pomocy i leczenia.

Wracając do naszego szpitala – sumując pacjentów z SM zdiagnozowanych u nas oraz zdiagnozowanych w innych ośrodkach, którzy zgłaszają się do nas do programu lekowego, mamy ponad 100 nowych pacjentów każdego roku. Są to przede wszystkim młodzi ludzie uczący się i pracujący. Liczba osób leczonych w naszym ośrodku wzrosła z 200 pacjentów leczonych 6-7 lat temu do ponad 1100 osób obecnie. Leczenie części z nich już teraz kredytujemy i aktualnie NFZ zalega nam z płatnościami za świadczenia w programie leczenia SM na około miliona złotych. Jeśli będziemy przyjmować kolejnych chorych, to będziemy planowo powiększać ten deficyt. Niestety nie stać nas na to i z powodów finansowych musimy odmawiać leczenia pacjentom, którzy mają spełnione wszystkie kryteria kwalifikacji do programu lekowego, a w oparciu o obecne zalecenia jesteśmy zobowiązani do rozpoczęcia leczenia jak najszybciej po rozpoznaniu.  

Co w takiej sytuacji?
Staramy się znaleźć pacjentom inny ośrodek. Dzwonimy po całym województwie mazowieckim, ale wszędzie, w całym kraju, sytuacja wygląda podobnie. W dużych ośrodkach pokończyły się kontrakty, a w mniejszych, gdzie jakieś środki jeszcze zostały, czasami nie ma personelu do obsługi programów lekowych. Próbujemy jednak pacjentów gdzieś przekierowywać, ale jest to absurd, żeby pacjent był zmuszony jeździć na leczenie np. 100, 200 czy 300 km od swojego miejsca zamieszkania.

Trzeba pamiętać, że większość leków stosowanych w programach lekowych w neurologii, jak enzymatyczne terapie zastępcze w chorobach Pompego i Fabry’ego czy terapie modyfikujące przebieg SMA, to są bardzo drogie leki, których pacjent raczej sobie sam nie kupi. Nie wyobrażam sobie, że z powodu opóźnienia w płatnościach dziecko z SMA nie otrzyma terapii genowej, bo minie czas na jej podanie. Zresztą to samo dotyczy leczenia dorosłych pacjentów z SMA np. terapią doustną – oni też nie mogą czekać na rozpoczęcie leczenia, bo choroba postępuje. W stwardnieniu rozsianym nie wiem, czy nie będę zmuszona do tego, żeby proponować pacjentom, żeby kupili sobie leki do końca roku i czekali na włączenie do programu lekowego w nowym roku. Ale jest to nierówne traktowanie chorych, niezgodne z Konstytucją. Pozostaje więc nadzieja, żeby w czasie oczekiwania na leczenie nie było rzutu choroby. Jest to niedorzeczne i niemoralne, ale niestety w tym momencie mamy związane ręce i nie widzę żadnego rozwiązania. Choć wiele osób wciąż wyobraża sobie chorych na SM jako osoby niepełnosprawne, na wózkach czy chodzących o kulach, to tak nie jest. Dzięki nowym terapiom, mamy pacjentów z SM w pełni sprawnych, pracujących i wychowujących dzieci. Ale każdy rzut choroby może to zmienić na zawsze. Liczymy na to, że decydenci zrozumieją, jak dramatyczna jest to sytuacja, zarówno dla pacjentów, jak i dla nas lekarzy, i Narodowy Fundusz Zdrowia zmieni swoją decyzję. Inaczej chorzy zdiagnozowani w ostatnim kwartale roku zostaną na kilka – być może kluczowych dla nich – miesięcy bez leczenia. Jako środowisko neurologów nie chcemy do tego dopuścić.

źródło: PTN

W związku z nadchodzącym Międzynarodowym Dniem Kwestii Przystosowania i Dostępności, obchodzonym 15 września – rozmawiamy z Andrianem Andrzejewskim, członkiem zarządu Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych (KSON) i członkiem Rady Organizacji Pozarządowych ds. Prezydencji Polski w Radzie UE, na temat potrzeby tworzenia dostępnych przestrzeni i usług dla osób z niepełnosprawnościami. – Przede wszystkim każdy człowiek, niezależnie od swojego stanu zdrowia czy zdolności, ma prawo do pełnego uczestnictwa w życiu społecznym, kulturalnym i ekonomicznym. Dostępność jest tutaj podstawą zapewnienia równych szans i umożliwia osobom z niepełnosprawnościami, osobom wykluczonym pełne wykorzystanie ich potencjału. Dodatkowo, dostępność pomaga osobom z niepełnosprawnościami zachować godność i niezależność, zamiast polegać na innych, mogą samodzielnie korzystać z przestrzeni publicznej i cyfrowych zasobów, co oczywiście wpływa na jakość ich życia. – mówi Andrzejewski.

Jakie obszary w przestrzeni publicznej wymagają największych zmian, aby dostosować otoczenie do osób z niepełnosprawnościami i osób wykluczonych?

Prawdę mówiąc, ciężko jest określić konkretne obszary w przestrzeni publicznej, które wymagają największych zmian, ponieważ jest tak wiele kryteriów i zmiennych różnicujących poszczególne miejsca, że nie sposób jest jednoznacznie wskazać, gdzie te braki będą największe. Przykładem mogą być choćby urzędy, które w większych miastach będą zdecydowanie bardziej dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami i osób wykluczonych niż mniejsze miasta, które często korzystają z budynków zabytkowych, wiekowych i mają trudności z dostosowaniem tych miejsc. Podobnie sprawa ma się z komunikacją. Komunikacja miejska w większych miastach, wyposażona w nowoczesną flotę autobusów niskopodłogowych, jest bardziej dostępna niż komunikacja międzymiastowa, ta dalekobieżna, gdzie te autobusy często nie są dostosowane i nie umożliwiają takiego komfortowego dostępu osobom z niepełnosprawnościami, jak np. osobom poruszającym się na wózkach.

A więc tutaj tych czynników jest tak dużo, że jako audytor powiem, że każdy przypadek powinniśmy rozważać indywidualnie ze względu na właśnie różnorodność architektoniczną i różnorodność rozwiązań, które są stosowane. Chyba nie jesteśmy w stanie przeprowadzić szybkiej zmiany i dostosować otoczenia, tak, żeby zniwelować wszystkie bariery.

Dostępność architektoniczna i cyfrowa wciąż stanowi dużą barierę dla osób z niepełnosprawnościami i osób wykluczonych – jak temu przeciwdziałać? Dlaczego jest to takie ważne?

Przeciwdziałanie barierom w dostępności architektonicznej i cyfrowej wymaga skoordynowanych działań na różnych poziomach. Przede wszystkim powinniśmy wprowadzić i egzekwować standardy dostępności w projektowaniu nowych i modernizacji już istniejących budynków oraz przestrzeni publicznych. Wdrażanie standardów i promocja projektowania uniwersalnego połączona z edukacją różnych grup mających wpływ na kształtowanie naszego otoczenia, będzie w efekcie prowadzić do bardziej inkluzywnych decyzji projektowych.

Dlaczego jest to tak ważne? Przede wszystkim każdy człowiek, niezależnie od swojego stanu zdrowia czy zdolności, ma prawo do pełnego uczestnictwa w życiu społecznym, kulturalnym i ekonomicznym. Dostępność jest tutaj podstawą zapewnienia równych szans i umożliwia osobom z niepełnosprawnościami, osobom wykluczonym pełne wykorzystanie ich potencjału. Dodatkowo, dostępność pomaga osobom z niepełnosprawnościami zachować godność i niezależność, zamiast polegać na innych, mogą samodzielnie korzystać z przestrzeni publicznej i cyfrowych zasobów, co oczywiście wpływa na jakość ich życia. No i musimy też pamiętać, że ułatwienie dostępu do infrastruktury i informacji sprzyja integracji społecznej. Pozwala na budowanie więzi i zmniejsza wykluczenie społeczne, a więc to dostępne środowisko jest tak na dobrą sprawę kluczem do budowy inkluzywnego społeczeństwa, w którym każdy będzie miał swoje miejsce. Przeciwdziałanie barierom  architektonicznym i cyfrowym nie jest tylko kwestią techniczną, jak może się wydawać, ale jest przede wszystkim kwestią etyczną.
Można powiedzieć, że dostępność jest fundamentem takiej sprawiedliwości społecznej i równości. Wszyscy niezależnie od swoich zdolności, ograniczeń, powinni mieć dostęp do pełnego uczestnictwa w życiu społecznym i kulturalnym.

Instytucje publiczne jak i placówki prywatne mają wymóg dostosowania swoich usług i przestrzeni do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, osób starszych i wykluczonych. Znają Państwo najlepiej obszar funkcjonowania osób z niepełnosprawnościami oraz osób wykluczonych. Jaką ofertę wsparcia w tym zakresie ma KSON dla takich instytucji?

Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych od lat działa na rzecz poprawy jakości życia osób z niepełnosprawnościami, seniorów i osób wykluczonych społecznie. Jako organizacja posiadamy dogłębną wiedzę na temat potrzeb tych osób, oferujemy szerokie wsparcie zarówno instytucjom publicznym, jak i prywatnym, które chcą dostosować swoje usługi, przestrzenie do wymogów dostępności. Przeprowadzamy audyty przestrzeni architektonicznych, dzięki którym możemy ocenić ich dostępność dla osób z niepełnosprawnościami, osób starszych i na podstawie tych analiz dostarczamy też szczegółowe rekomendacje dotyczące zmian, które mogą poprawić dostępność i komfort użytkowania.

Oferujemy też audyty stron internetowych i aplikacji, aby upewnić się, że są one zgodne ze standardami i wytycznymi WCAG 2.2 i dostępne dla wszystkich użytkowników. Oprócz tego organizujemy szkolenia dla personelu instytucji publicznych i prywatnych, które podnoszą świadomość na temat potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz osób starszych i wykluczonych. Uczymy, jak komunikować się z tymi grupami, jak dostosowywać usługi oraz reagować na ich specyficzne potrzeby, jak włączyć empatię w proces projektowania usług czy przestrzeni. Organizujemy kampanie informacyjne, które mają na celu zwiększenie świadomości społecznej na temat potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Dzięki naszym kampaniom i współpracy z mediami docieramy do szerokiego grona odbiorców. Jako KSON jesteśmy partnerem oferującym wsparcie w procesie dostosowania do wymogów dostępności. Od tych pierwszych kroków związanych z audytami i diagnozą sytuacji wspieramy w realizacji działań zwiększających dostępność.

Jak można zgłosić się do organizacji w celu przeprowadzenia audytu i przygotowania rekomendacji?

Każda instytucja, organizacja czy przedsiębiorstwo może się do nas zgłosić zarówno telefonicznie, jak i mailowo lub odwiedzić nas w siedzibie czy w jednym z naszych oddziałów. Wszystkie informacje są dostępne na naszej stronie internetowej www.kson.pl

W ostatnich dniach został Pan powołany w skład Rady Organizacji Pozarządowych ds. Prezydencji Polski w Radzie UE. Będzie Pan reprezentował głos KSON i osób z niepełnosprawnościami – jakie są Państwa cele i postulaty w obszarze dostępności?

Powołanie do Rady jest dla nas ogromnym wyróżnieniem i odpowiedzialnością. Nasze cele w obszarze dostępności opierają się na dążeniu do stworzenia społeczeństwa inkluzywnego. Działania Rady jako organu, który będzie wspierał i opiniował, nie są jeszcze do końca ustalone, natomiast chcemy być głosem osób z niepełnosprawnościami, głosem, który będzie dążył do ujednolicenia przepisów i działań, które wesprą proces tej transformacji i poprawy dostępności w Polsce.

źródło: Redakcja Medicalpress

Polska należy do krajów z jednym z najwyższych wskaźników zachorowalności i umieralności z powodu raka szyjki macicy wśród państw Unii Europejskiej. Od momentu udostępnienia w Polsce możliwości stosowania immunoterapii w ramach programu lekowego leczenia chorych na raka szyjki macicy minęły niemal cztery miesiące. Opóźnienia w kontraktowaniu umów z placówkami medycznymi przez oddziały wojewódzkie NFZ sprawiają, że pacjentki wciąż nie mają realnego dostępu do leczenia. Do lipca z programu lekowego zaczęły korzystać chore tylko z województwa świętokrzyskiego, gdzie do leczenia zakwalifikowano dotychczas jedynie pięć pacjentek.
Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Nowotworów, rak szyjki macicy jest trzecim pod względem zachorowalności nowotworem na świecie. W Polsce z jego powodu umiera ponad 2 tysiące pacjentek rocznie. Wskaźnik 5-letnich przeżyć należy również do najniższych w Europie (48,3% przy średniej europejskiej 62,1%). Możliwości terapeutyczne są uzależnione od stadium choroby – w przypadku zaawansowanego etapu choroby podstawę stanowi tzw. leczenie skojarzone, np. radiochemioterapią w połączeniu z leczeniem systemowym. Nowe możliwości przyniosła niedawno została zarejestrowana immunoterapia z wykorzystaniem pembrolizumabu. którą wprowadzono obwieszczeniem w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych od 1 kwietnia w ramach programu lekowego „Leczenie chorych na raka szyjki macicy”. Terapia ta jest przeznaczona dla chorych z przetrwałym, nawracającym lub przerzutowym rakiem szyjki macicy, które obecnie nie mają zbyt wiele możliwości bezpiecznego i skutecznego leczenia.

To jest bardzo duży sukces, że mamy szansę na to, aby pembrolizumab pojawił się w leczeniu raka szyjki macicy, ponieważ jest to lek, który istotnie poprawia wyniki leczenia – znacznie wydłuża czas życia. Czas przeżycia przy poprzednich schematach leczenia wynosił około 17 miesięcy, teraz mamy około 28-29 miesięcy, w zależności od populacji chorych. Jest to coś, czego do tej pory nam się nie udało zrobić od wielu lat. Ostatni raz poprawę w leczeniu raka szyjki macicy mieliśmy w 2014 roku, czyli minęło w zasadzie 10 lat i mamy dodatkowy lek, który zmienia istotnie obraz. Jest to o tyle ważne w naszym kraju, bo pacjentki niestety mają takiego pecha, że są często pacjentkami w bardzo zaawansowanym stanie. Screening nie obejmuje całej populacji, więc ta potrzeba medyczna jest istotna. Bardzo się z tego cieszymy, że mamy szansę na to leczenie za pomocą pembrolizumabu, który jest dodany do chemioterapii. To naprawdę istotnie poprawia wyniki leczenia[1] – tak w lutym 2024 r. o terapii mówił dr hab. n. med. Radosław Mądry ze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w komunikacie prasowym Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.

W ostatnim czasie w przestrzeni publicznej pojawiło się wiele informacji na temat złej kondycji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia. Problem ten może bezpośrednio wpływać również na proces kontraktowania programów lekowych, czego efektem jest wydłużony czas oczekiwania na świadczenia. Chociaż od formalnego udostępnienia innowacyjnego leczenia dla Polek chorych na przetrwałego, nawrotowego i przerzutowego raka szyjki macicy mijają już blisko cztery miesiące, z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że dotychczas w całym kraju do programu włączono tylko pięć pacjentek z województwa świętokrzyskiego, które najszybciej przeprowadziło konkurs ofert.

Konkursy na realizację tego świadczenia były ogłaszane z dużym opóźnieniem. Pierwsze z nich pojawiły się dopiero w połowie maja i były rozstrzygane w czerwcu lub w lipcu. Niektóre są wciąż w trakcie rozstrzygnięcia, a w województwie mazowieckim oraz pomorskim nie rozpoczęto nawet procesu kontraktowania tego świadczenia. Warto pamiętać, że informacje o udostępnieniu immunoterapii w ramach programu lekowego leczenia zaawansowanego raka szyjki macicy były dostępne już w połowie marca, wraz z publikacją projektu kwietniowego obwieszczenia refundacyjnego. Realnie NFZ miał zatem czas na rozpoczęcie przygotowań do procesu kontraktowania jeszcze przed 1 kwietnia 2024 r.

Terminy rozpoczęcia obowiązywania umów na leczenie immunoterapią w ramach programu lekowego raka szyjki macicy w poszczególnych województwach (stan na lipiec 2024, dane od oddziałów wojewódzkich NFZ oraz z Portalu Publicznego NFZ) prezentują się następująco: dolnośląskie – 1 września 2024, kujawsko-pomorskie – 1 lipca 2024, lubelskie – 26 lipca 2024, lubuskie – 25 lipca 2024, łódzkie – 1 lipca 2024, małopolskie – 8 lipca 2024, mazowieckie – konkurs nie został ogłoszony, opolskie – 16 września 2024, podkarpackie – 15 lipca 2024, podlaskie – 15 lipca 2024, pomorskie – konkurs nie został ogłoszony, śląskie – 30 sierpnia 2024, świętokrzyskie – 17 czerwca 2024, warmińsko-mazurskie – 8 lipca 2024, wielkopolskie – 29 lipca 2024, zachodniopomorskie – 15 lipca 2024.

W obliczu skali problemu, statystyk zachorowalności i umieralności kobiet zmagających się z tym nowotworem problem występowania tak dużych opóźnień powinien być jak najszybciej rozwiązany w sposób systemowy. W przypadku pacjentek z rakiem szyjki macicy każdy dodatkowy dzień oczekiwania na terapię to zagrożenie dla życia lub zdrowia.
 
 
[1] https://www.termedia.pl/ginekologia/Nowa-terapia-raka-szyjki-macicy-z-pozytywna-opinia-Rady-Przejrzystosci,54864.html

źródło: PublicPolicy

Środowisko pacjenckie coraz częściej zwraca uwagę na pogarszającą się dostępność aptek, którą szczególnie odczuwają osoby starsze oraz mieszkańcy mniejszych miejscowości. Według najnowszego ogólnopolskiego badania Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” oraz Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej 90 proc. respondentów w wieku 56+ oczekiwałoby apteki dyżurującej w najbliższej okolicy. Z kolei 80 proc. wszystkich badanych przy wyborze apteki kieruje się kryterium odległości. Raport „Apteka dla Pacjenta” przybliża potrzeby i oczekiwania pacjentów wobec placówek aptecznych. Koalicja chciałaby, aby wyniki badania zwróciły uwagę resortu zdrowia na aktualny obraz rynku aptecznego pod kątem rzeczywistych potrzeb pacjenta.
Najnowszy raport dwóch organizacji pozarządowych, Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” oraz Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, pt. „Apteka dla Pacjenta” pokazuje, na co pacjenci zwracają uwagę przy wyborze apteki. Jak się okazuje, kluczowymi czynnikami dla badanych są: dostępność leków (95 proc. wskazań), ich niska cena (92 proc.), duży wybór produktów (89 proc.), jakość obsługi (86 proc.) oraz bliskość placówki (80 proc.). Z kolei dla zdecydowanej większości ankietowanych było to zupełnie nieważne lub mało ważne, czy dana apteka należy do indywidualnego właściciela (81 proc.), czy do sieci aptecznej (67 proc.). Badanie przeprowadzono na dwóch grupach: – ogólnopolskiej (1000 osób) oraz wśród osób odpowiedzialnych za zakupy w gospodarstwie domowym (1000 osób) – badanie koszyka cenowego. Badanie zostało zrealizowane w okresie kwiecień-maj 2024 r. na grupie wiekowej 18-65+.

Pacjenci chcą mieć głos

Pacjenci są ostatecznymi beneficjentami usług w aptekach, ale z perspektywy mijających lat nie zauważają, żeby byli dostatecznie poważnie brani pod uwagę przy wprowadzanych zmianach na rynku aptecznym. Kwestia dostępności placówek aptecznych i dokonywanych w nich usług jest szczególnie istotna w obliczu postępującego starzenia się polskiego społeczeństwa. Prognozy GUS wskazują, że do 2060 roku seniorzy w wieku 65+ będą stanowić aż 30 proc. społeczeństwa. Równolegle na przestrzeni ostatnich 7 lat z mapy Polski zniknęło niemal 3000 aptek.

„Nie da się ukryć, że prowadzenie aptek jest specyficzną działalnością, bo występuje na styku biznesu i systemu ochrony zdrowia. Należy przy tym pamiętać, że najważniejszym interesariuszem tego systemu jest pacjent. Postanowiliśmy zbadać oczekiwania pacjentów wobec aptek i dać im głos w tym zakresie. Szczególnej uwagi wymagają ci, którym trudno jest samodzielnie realizować swoje potrzeby zdrowotne oraz seniorzy, których z roku na rok w Polsce przybywa. Małe miejscowości i obszary wiejskie również mają problem z dostępnością aptek – nasze badanie wykazało, że niemal 30 proc. mieszkańców wsi nie ma dostępu do apteki w odległości maksymalnie 15 minut” – tłumaczy Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”. A właśnie małe miejscowości i wsie to obszary, gdzie zauważa się największy odsetek osób, które w znacznym stopniu mają ograniczony dostęp do lekarzy specjalistów oraz pielęgniarek. To skutkuje brakiem jakiejkolwiek pomocy w stanach nagłych niewymagających konsultacji lekarskich, jak np. podwyższona temperatura, ból głowy czy zatrucie.

Przyczyn dynamicznego spadku liczby aptek upatruje się m.in. we wprowadzonych w ostatnich latach regulacjach na rynku aptecznym, potocznie zwanych „Apteka dla Aptekarza” (z 2017 r. oraz 2023 r.). Wraz z zamykaniem się aptek ograniczony został dostęp do leków dla pacjentów, a według badania Koalicji i Instytutu aż 95 proc. respondentów wskazało, że jest to istotny czynnik przy wyborze apteki. Mniejsza liczba aptek odbija się na niższej konkurencyjności rynku, a w konsekwencji na wyższych cenach, które bezpośrednio drenują kieszenie pacjentów. Raport „Apteka dla Pacjenta” wskazuje, że 61 proc. ankietowanym zdarzyło się zrezygnować z zakupu leku w aptece, ponieważ wiedzieli, że w innej aptece jest taniej.

Pacjenci ufają farmaceutom

Raport przedstawia również oczekiwania pacjentów wobec sektora aptecznego. Dla 87 proc. osób w wieku 56 lat lub starszych odległość do najbliższej apteki jest kluczowa. Z kolei 88 proc. ankietowanych wskazuje, że dostępność apteki prowadzącej dyżury w najbliższej okolicy jest dla nich bardzo ważna lub ważna. Najczęściej wskazywały to osoby starsze – aż 90 proc. Z kolei 89 proc. respondentów uznało duży wybór leków za bardzo ważny lub ważny czynnik przy wyborze placówki aptecznej. Nie mniej istotnym aspektem okazała się (niska) cena leków – wskazywało na nią aż 92 proc. badanych.

„Wyniki naszego badania jasno pokazują to, co tak naprawdę przez lata obserwujemy, czyli jakie są fundamentalne kryteria wyboru, jakimi kierują się pacjenci przy zakupie leków. I właśnie te aspekty z uwzględnieniem opinii i oczekiwań pacjentów powinny być brane pod uwagę w szerokiej dyskusji o kierunkach rozwoju branży aptecznej w Polsce” – mówi Igor Grzesiak, wiceprezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

W obliczu obecnie trwającej debaty publicznej dotyczącej własności aptek warto zwrócić uwagę, że większość pacjentów nie zwraca na to w ogóle uwagi. Niemal 70 proc. uznało przynależność apteki do sieci za mało ważną lub w ogóle nieważną, a nieco ponad 80 proc. miało podobne zdanie na temat aptek należących do indywidualnych właścicieli.

Badanie wykazało również, że 65 proc. respondentów chciałoby, aby apteki oprócz sprzedaży leków prowadziły również usługi farmaceutyczne. 62 proc. badanych uważa, że farmaceuci mają odpowiednie kompetencje do udzielania takich świadczeń. Pacjenci są zatem gotowi na to, by apteki w Polsce były czymś więcej niż tylko punktem sprzedaży leków i wyrobów medycznych.

„Wyniki badań pokazują nam, że potrzebne są takie zmiany systemowe, które zapewnią pacjentom niezakłócony dostęp do aptek i szerokiego asortymentu leków tam dostępnych. Potrzebujemy placówek aptecznych, które są blisko i które poza szeroką dostępnością leków zaoferują nam dodatkowe usługi specjalistyczne. Ufamy farmaceutom i wspieramy ich rozwój zawodowy – stąd zapewne chcielibyśmy w pełni korzystać z owoców ich wykształcenia. Przełoży się to przede wszystkim na wsparcie małych miejscowości i wsi, gdzie sytuacja jest najtrudniejsza” – wskazuje Magdalena Osińska-Kurzywilk.

Pacjentów przyciąga cena

Z badania „Apteka dla Pacjenta” wynika jasno, że cena odgrywa bardzo istotną rolę dla pacjentów. Dlatego też Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” wraz z Instytutem Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej zleciła również przeprowadzenie badania koszyka zakupowego. W ramach badania zrealizowano zakupy łącznie w 32 aptekach, w 4 największych polskich miastach – Warszawie, Krakowie, Łodzi i Wrocławiu. W badaniu uwzględniono zarówno apteki sieciowe (15), jak i prowadzone przez indywidualnych właścicieli, zrzeszone w sieci wirtualnej jednej z największych hurtowni (17). Do badania zostało wybranych 10 popularnych leków bez recepty i 1 wyrób medyczny, z dostępnością 90 proc. lub większą zgodnie z ogólnodostępnymi wyszukiwarkami, stosowane w różnych dolegliwościach i wskazaniach. Wśród 10 najtańszych koszyków większość pochodziła z aptek sieciowych (9 aptek sieciowych, 2 indywidualne – dwie apteki w zestawieniu występują ex aequo).

Badanie koszyka zakupowego wykazało, że apteki sieciowe oferują bardziej konkurencyjne ceny na większość leków w porównaniu z aptekami prowadzonymi przez indywidualnych właścicieli. Pacjenci, dla których cena jest kluczowym czynnikiem, mogą więc częściej wybierać apteki sieciowe. Jednak istnieją wyjątki, w których apteki indywidualne oferują lepsze ceny na określone produkty lecznicze, co może przyciągnąć klientów preferujących te placówki.

Pełne raporty są dostępne tutaj i tutaj.

O badaniach

Badanie ankietowe (CAWI) przeprowadzono w dwóch częściach – na grupie ogólnopolskiej (grupa 1000 osób) oraz wśród osób odpowiedzialnych za zakupy w gospodarstwie domowym (grupa 1000 osób) – badanie koszyka cenowego. Dane zebrano w okresie 11.04-14.04.2024 r. i 29.04-02.05.2024 r. Badania zostały przygotowane i opracowane przez Instytut Monitorowania Opinii przy pomocy platformy Omnisurv należącej do IQS Sp. z o.o.

O Koalicji

Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” jest związkiem stowarzyszeń, reprezentującym ponad 400 organizacji, instytucji oraz osób działających na rzecz niesamodzielnych i przewlekle chorych. Koalicja została utworzona w 2014 roku. Jej celem jest dążenie do poprawy jakości życia osób starszych, przewlekle chorych i niesamodzielnych, gdzie przez niesamodzielność należy rozumieć utratę niezależności fizycznej, psychicznej lub umysłowej.

O Instytucie

Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej to fundacja utworzona w 2004 roku z inicjatywy księdza dr Arkadiusza Nowaka. Współpracuje z ok. 300 organizacjami zrzeszającymi pacjentów z całej Polski oraz ekspertami w zakresie opieki zdrowotnej w Polsce i za granicą. Działalność Instytutu jest przede wszystkim ukierunkowana na wspieranie rozwiązań systemowych dążących do poprawy sytuacji pacjentów, zwiększenia świadomości obywatelskiej w zakresie postaw prozdrowotnych oraz oddziaływanie na kształtowanie polityki zdrowotnej państwa.

Źródło: Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”

W ramach kampanii społecznej Dostrzegamy! Badamy. W kobiecym interesie, przebadano prawie 300 kobiet. Badania ginekologiczne były dostępne bezpłatnie dla mieszkanek trzech województw – łódzkiego, lubuskiego i zachodniopomorskiego, umożliwiając chętnym paniom zadbanie o swoje zdrowie. Jak pokazały wyniki badania opinii[1], prawie co trzecia respondentka po 59. roku życia, w tym z niepełnosprawnością, nie odwiedziła ginekologa na przestrzeni ostatnich dwóch i więcej lat, a ok. 14% pytanych nie pamięta, kiedy taka wizyta miała miejsce.
W tegorocznej, 5. już edycji kampanii W kobiecym interesie, jej inicjator – firma Gedeon Richter Polska, skupił się na potrzebach kobiet w wieku 59+, które z różnych powodów nie korzystają z opieki ginekologicznej.  Akcja spotkała się z widocznym zainteresowaniem i pozytywnym oddźwiękiem pacjentek, przedstawicieli organizacji pozarządowych i lokalnych decydentów. 
 
Dane zebrane z badań zrealizowanych w 8 miastach (Łódź, Zduńska Wola, Zielona Góra, Międzyrzecz, Strzelce Krajeńskie, Szczecin, Świnoujście, Międzyzdroje) są imponujące. W sumie przebadano 271 pacjentek, w tym 170 kobiet po 59. roku życia (najstarsza pacjentka miała 80 lat) i 34 kobiety z orzeczeniem o niepełnosprawności. 12 kobiet – już podczas badania – zostało skierowanych do szpitala w celu podjęcia dalszych konsultacji i leczenia. To potwierdza, że kampania W kobiecym interesie rokrocznie odgrywa ważną rolę we wczesnym wykrywaniu i zapobieganiu schorzeniom ginekologicznym.
 
Eksperci kampanii wskazują, że potrzeba powszechnego dostępu do badań ginekologicznych jest ogromna. Panie chcą się badać, ale z różnych powodów, takich jak kolejki do gabinetów, brak odpowiedniej infrastruktury, obowiązki domowe, problemy zdrowotne ich samych, ale też i członków ich rodzin, nie są w stanie regularnie odbywać wizyt u lekarza ginekologa. Jeśli jednak pojawia się okazja do zrealizowania badań, to chętnie z niej korzystają.
 
W temacie profilaktyki ginekologicznej pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. Bywa, że panie nie odwiedzają gabinetów ginekologicznych nawet kilkadziesiąt lat. Najbardziej drastyczny przypadek to 50 lat. To niepokojące, ponieważ skuteczne leczenie oznacza wczesne wykrycie potencjalnego zagrożenia. W przypadku chorób kobiecych czas ma ogromne znaczenie.
 
Mobilny Gabinet Ginekologiczny odwiedził osiem miast w trzech województwach, oferując kompleksowe badania, takie jak badanie fizykalne, cytologii płynnej, USG oraz test na obecność wirusa HPV. W akcję zaangażowały się organizacje pozarządowe, Prezydenci i Burmistrzowie, a także Marszałkowie województw, które odwiedzono w ramach akcji. Kampania W kobiecym interesie okazała się nie po raz kolejny sukcesem i z pewnością będzie kontynuowana w przyszłości, aby docierać do kobiet w celu promocji zdrowia oraz profilaktyki ginekologicznej.
 
Kampania W kobiecym interesie organizowana jest przez Gedeon Richter od 2019 roku. Konsekwentnie przypomina Polkom o znaczeniu regularnych badań ginekologicznych. Poprzednie edycje kampanii skupiały się na eliminowaniu różnych przeszkód, takich jak wstyd, strach czy brak odpowiedniej infrastruktury dedykowanej osobom z niepełnosprawnościami.

Więcej na www.wkobiecyminteresie.pl
 
[1] Badanie opinii na temat profilaktyki ginekologicznej, SW Research na zlecenie Fundacji Watch Health Care i firmy Gedeon Richter Polska, z celową próbą Polek powyżej 59 roku życia, ze wsi i miast do 100 tys. mieszkańców, w tym 61 ankiet z kobietami ze stwierdzoną niepełnosprawnością, 332 ankiety.
źródło: komunikat prasowy kampanii