Medicalpress
W ostatnich dniach Ministerstwo Zdrowia opublikowało komunikat dotyczący produktów leczniczych niepodlegających finansowaniu w ramach procedury Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL). W komunikacie wskazano, że „pacjenci, którzy rozpoczęli leczenie produktem leczniczym niepodlegającym finansowaniu … mają prawo do kontynuacji leczenia pod warunkiem udowodnienia skuteczności dotychczasowego leczenia”. Jednocześnie ogłoszono, że „na liście znalazło się aż 85 pozycji”.
Znaczenie tej decyzji dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia nie może być bagatelizowane. Procedura RDTL była dotychczas mechanizmem umożliwiającym finansowanie terapii dla pacjentów w najbardziej dramatycznych sytuacjach klinicznych – gdy standardowe programy lekowe nie obejmowały danego leku lub gdy nie było innych opcji. Usunięcie aż 85 produktów z finansowania w tym trybie oznacza, że w nowych przypadkach te leki nie będą dostępne z refundacją w ramach tego mechanizmu.

W komunikacie wskazano przykładowe nazwy leków objętych zmianą, m.in.: Adynovi stosowany w zapobieganiu krwawieniom u dzieci z hemofilią A i B, Afinitor w leczeniu zaawansowanego raka piersi, Aimovig w migrenie przewlekłej, Brineura w leczeniu lipofuscynozy neuronalnej typu 2, Lynparza w leczeniu raka endometrium oraz gruczolaka trzustki z mutacją BRCA1/2, Zolgensma w terapii SMA oraz Yervoy w raku przełyku i czerniaku w II linii leczenia. 

Dla pacjentów, którzy już rozpoczęli terapię objętą wykazem przed wejściem zmian w życie, komunikat przewiduje możliwość kontynuowania leczenia. Warunkiem jest jednak: „udowodnienie skuteczności dotychczasowego leczenia” oraz przekazanie przez świadczeniodawcę informacji o kontynuacji terapii do właściwego oddziału Narodowy Fundusz Zdrowia.

Z drugiej strony, dla nowych pacjentów lub w przypadku nowych wskazań tych leków oznacza to konieczność skierowania się na inne ścieżki dostępu do terapii – np. programy lekowe lub inne procedury finansowania. To rodzi poważne pytania o równość dostępu, o skuteczność mechanizmów gwarantujących dostęp do innowacyjnych terapii oraz o kondycję budżetu ochrony zdrowia.

Zmiany te odbywają się w kontekście polityki lekowej państwa, która coraz częściej wymaga weryfikacji koszt-efektywności, efektywności klinicznej i dalszego monitorowania terapii. W literaturze dotyczącej RDTL podkreśla się, że procedura pełniła funkcję pomostu między badaniami klinicznymi a standardową refundacją, ale jednocześnie stanowiła obciążenie dla budżetu.

Dla lekarzy i koordynatorów terapii oznacza to również konieczność weryfikacji, czy stosowane leki znajdują się na liście nowych wyłączeń, oraz przygotowania dokumentacji umożliwiającej kontynuację leczenia tam, gdzie to możliwe. W praktyce klinicznej konieczna będzie komunikacja z pacjentami, wyjaśnienie zmiany sytuacji finansowania oraz rozważenie alternatywnych ścieżek terapeutycznych.

Warto podkreślić, że choć lista dotyczy wyłącznie procedury RDTL, to skala i zróżnicowanie wskazań – od hemofilii przez nowotwory po choroby rzadkie – pokazuje, że zmiana może mieć szeroki zasięg. Dla pacjentów oznacza to konieczność większej czujności i współpracy z lekarzem prowadzącym, a dla systemu ochrony zdrowia – konieczność adaptacji i monitorowania konsekwencji tych zmian.

Źródło: Gov.pl

Jeszcze kilkanaście lat temu leczenie łuszczycy ograniczało się głównie do maści i fototerapii. Dziś mówimy już o prawdziwej rewolucji – od klasycznych leków miejscowych, przez nowoczesne terapie biologiczne, aż po najnowsze doustne inhibitory TYK2. Europejska Agencja Leków (EMA) co roku dopuszcza kolejne preparaty, a celem leczenia – zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi – jest osiągnięcie skóry niemal wolnej od zmian.
 
Łuszczyca nie jest już chorobą, z którą trzeba się pogodzić – dziś medycyna daje realną szansę na niemal całkowicie czystą skórę. Od maści i fototerapii, przez klasyczne leki doustne, aż po nowoczesne terapie biologiczne i najnowsze inhibitory TYK2 – wachlarz opcji terapeutycznych stale się poszerza. Decyzje Europejskiej Agencji Leków (EMA) i międzynarodowe wytyczne wyznaczają nowy cel: skuteczna kontrola choroby i lepsza jakość życia pacjentów.

Topiki – pierwszy krok w terapii

Podstawą leczenia łuszczycy o łagodnym nasileniu są leki miejscowe. To m.in. glikokortykosteroidy w kremach czy maściach oraz pochodne witaminy D3. Mają działanie przeciwzapalne i hamują nadmierne namnażanie komórek skóry. Coraz częściej stosuje się też terapie skojarzone, np. preparaty łączące steroid i kalcypotriol, co poprawia skuteczność i ogranicza działania niepożądane.

Fototerapia – światło jako lek

U pacjentów, u których topiki nie wystarczają, z pomocą przychodzi fototerapia. Najczęściej stosuje się promieniowanie wąskopasmowe UVB (NB-UVB). Badania potwierdzają, że nowoczesne domowe urządzenia są równie skuteczne jak leczenie w gabinecie – przy zachowaniu odpowiedniego nadzoru lekarskiego. To ważna alternatywa dla osób, które mają utrudniony dostęp do specjalistycznych ośrodków.

Leki doustne – klasyczne i nowoczesne

Kolejnym etapem są leki systemowe doustne.

Terapie biologiczne – precyzyjne uderzenie w zapalenie

Przełom w leczeniu łuszczycy przyniosły leki biologiczne, czyli przeciwciała monoklonalne działające wybiórczo na określone mediatory stanu zapalnego.

Dzięki tym lekom pacjenci coraz częściej osiągają PASI 90–100, czyli niemal całkowitą czystość skóry – coś, co jeszcze dekadę temu było nieosiągalne.

TYK2 – nowa era leków doustnych

Najświeższą nowością, zatwierdzoną przez European Medicines Agency (EMA) w marcu 2023 r., jest deukrawacytynib – pierwszy przedstawiciel inhibitorów TYK2 (Tyrosine Kinase 2). To lek doustny, który łączy zalety tabletek z mechanizmem działania zbliżonym do biologów.

TYK2 jest enzymem biorącym udział w przekazywaniu sygnałów zapalnych zależnych od IL-12, IL-23 i interferonów. Hamując go, deukrawacytynib skutecznie ogranicza proces zapalny w łuszczycy.

Dla kogo?

Badania kliniczne pokazały, że deukrawacytynib daje znacznie lepsze efekty niż apremilast, a profil bezpieczeństwa jest korzystny. To sprawia, że inhibitor TYK2 może stać się ważnym ogniwem pomiędzy klasycznymi lekami doustnymi a terapiami biologicznymi.

Cel leczenia 2025: Treat-to-Target

Wytyczne europejskie i międzynarodowe jasno wskazują: celem leczenia jest uzyskanie skóry czystej lub prawie czystej (≤1% powierzchni ciała zajętej zmianami) w ciągu pierwszych 3 miesięcy. Jeśli ten efekt nie jest osiągnięty, należy zmienić terapię. To podejście, określane jako Treat-to-Target, daje pacjentowi realną szansę na życie bez wstydu i bólu.

Leczenie łuszczycy w 2025 roku to paleta możliwości – od prostych maści, przez światło UVB, po nowoczesne biologiczne przeciwciała i innowacyjne inhibitory TYK2. Decyzje EMA sprawiają, że wachlarz opcji w Europie stale się poszerza. Dziś pacjent i lekarz mogą wspólnie wybrać terapię szytą na miarę – a perspektywa życia z czystą skórą staje się realna jak nigdy dotąd.

 
Jeszcze kilka lat temu leczenie łuszczycy ograniczało się głównie do maści, sterydów i cierpliwego przeczekiwania zaostrzeń. Dziś coraz więcej mówi się o przełomie – nowoczesne terapie biologiczne pozwalają nie tylko złagodzić objawy, ale też skutecznie zahamować rozwój choroby, poprawić jakość życia i uniknąć groźnych powikłań. Problem? Nie każdy pacjent ma do nich dostęp.

Łuszczyca to nie tylko problem skóry – to przewlekła choroba zapalna, która może prowadzić do poważnych powikłań: chorób serca, cukrzycy, otyłości czy łuszczycowego zapalenia stawów. Jak podkreślają eksperci, odpowiednio dobrana terapia biologiczna może te ryzyka znacząco ograniczyć. Łuszczyca coraz rzadziej oznacza tylko silne sterydy i ryzyko skutków ubocznych. Dziś to przede wszystkim nowoczesne leki biologiczne i tabletki, które oferują nie tylko skuteczność, ale też poprawę jakości życia i łatwość stosowania.

– Leczenie biologiczne poprawia jakość życia pacjenta, hamuje rozwój powikłań i chorób współistniejących – mówił prof. Witold Owczarek, krajowy konsultant ds. dermatologii i wenerologii, podczas majowej debaty zorganizowanej przez Fundację AMICUS w Centrum Prasowym PAP.

Coraz więcej pacjentów w Polsce korzysta z biologików. Co ważne, są to leki bardzo skuteczne i bezpieczne, które pozwalają utrzymać remisję nawet przez wiele lat. Niektóre z nich można przyjmować raz na kilka tygodni w formie wygodnego zastrzyku podskórnego, a na horyzoncie pojawiły się nawet pierwsze doustne tabletki. To ogromna zmiana w komforcie leczenia.

System nie nadąża za potrzebami

Niestety, mimo rozwoju medycyny dostęp do nowoczesnych terapii wciąż bywa ograniczony. – Ośrodków leczących łuszczycę mamy oficjalnie czterdzieści, ale realnie ciężar spoczywa na dziesięciu – wskazywała prof. Irena Walecka, konsultant wojewódzki ds. dermatologii na Mazowszu. – Czasem więcej czasu spędzamy z dokumentami niż z pacjentem – dodała, zwracając uwagę na biurokrację, która obciąża personel i spowalnia leczenie.

Kolejną przeszkodą są opóźnienia w finansowaniu. – Szpital czeka nawet osiem miesięcy na zapłatę za leki. To zamraża pieniądze, zagraża płynności finansowej, a czasem kończy się wizytą komornika – alarmowała prof. Brygida Kwiatkowska, konsultant krajowa ds. reumatologii.

Efekt? Coraz więcej pacjentów, mimo kwalifikacji do programu lekowego, słyszy w ośrodkach: „Brak środków. Proszę czekać”. Fundacja AMICUS potwierdza, że takie sygnały otrzymuje niemal codziennie.

Łuszczyca to także zdrowie psychiczne

To, co dzieje się z ciałem, wpływa też na psychikę. Według danych Fundacji AMICUS nawet 50 proc. pacjentów z łuszczycą i ŁZS zmaga się z objawami depresji. – Nie pamiętam, kiedy przespałam całą noc – mówiła Olga Pluta, pacjentka zmagająca się ze spondyloartropatią. – Z osoby aktywnej stałam się osobą, która walczy o każdy dzień bez bólu.

Leczenie biologiczne często przynosi nie tylko poprawę objawów skórnych czy stawowych, ale również lepsze samopoczucie, zmniejszenie depresji i większą aktywność zawodową. Według raportu AMICUS co dziesiąta osoba z łuszczycą straciła pracę z powodu choroby – skuteczne leczenie jest więc także inwestycją w gospodarkę.

Przyszłość leczenia – personalizacja i wygoda

Nowoczesne podejście do łuszczycy to nie tylko nowe leki, ale też zmiana myślenia. Coraz większą rolę odgrywa personalizacja leczenia – dopasowanie terapii do stylu życia pacjenta. Na przykład tabletki zamiast zastrzyków, dłuższe okresy między dawkami, a w przyszłości także leczenie wspierane przez sztuczną inteligencję, która pomoże przewidzieć, co u danego pacjenta zadziała najlepiej. Nowe leki nie tylko działają szybciej, ale też utrzymują efekty na dłużej. Niektóre z nich dają poprawę nawet na 10 lat. A to oznacza mniej nawrotów, mniej hospitalizacji, więcej normalnego życia.

Potrzebna zmiana systemowa

Eksperci są zgodni – aby więcej pacjentów mogło skorzystać z tych możliwości, potrzebne są zmiany w organizacji i finansowaniu leczenia. – Wydatki powinny być przemyślane, ale też racjonalne. Chodzi o to, by przy ograniczonych środkach pomóc jak największej liczbie osób.

– Bez terminowych płatności ze strony NFZ nawet najlepsze wsparcie Fundacji nie wystarczy – mówi Dagmara Samselska, prezeska AMICUS. Fundacja od lat działa na rzecz pacjentów, prowadząc edukację, infolinię, webinary i pomagając odnaleźć się w skomplikowanym systemie.

Przyszłość: genetyka i komórki odpornościowe

Na badawczych horyzontach jest terapia ukierunkowana na przywrócenie równowagi układu odpornościowego. Naukowcy z MedUni Vienna odkryli, że enzym SSAT upośledza komórki regulatoryjne (Treg), doprowadzając do nadmiernego zapalenia. Jeśli kontrola tego mechanizmu zostanie przełożona na terapię — może to otworzyć zupełnie nową ścieżkę leczenia łuszczycy

Co to oznacza dla pacjenta?

Nowoczesne leczenie łuszczycy to ogromny krok naprzód – większa skuteczność, mniejsze objawy, lepsza jakość życia i mniej powikłań. Ale żeby ten postęp był realny dla wszystkich, potrzebne są zmiany systemowe: mniej biurokracji, szybsze finansowanie, więcej ośrodków. Bo każda osoba z łuszczycą zasługuje na leczenie, które naprawdę działa – i daje nadzieję na normalne życie.

Źródło: PAP MediaRoom

Polska, sprawując prezydencję w Radzie Unii Europejskiej w pierwszym półroczu 2025 roku, zainicjowała szereg kluczowych reform w sektorze farmaceutycznym. W centrum działań znalazły się kwestie bezpieczeństwa lekowego, innowacyjności oraz dostępności farmaceutyków dla pacjentów w całej Europie. Wśród najważniejszych osiągnięć wymienia się projekt Aktu w sprawie Leków Krytycznych, nowy pakiet farmaceutyczny oraz zaawansowaną współpracę międzynarodową w walce z przestępczością farmaceutyczną. To półrocze zapisało się jako ważny etap wzmacniania europejskiego systemu ochrony zdrowia.
Od stycznia 2025 roku Polska miała możliwość wprowadzenia nowych rozwiązań, które znacząco wpłynęły na rozwój sektora farmaceutycznego w Unii Europejskiej.

W marcu ogłoszono projekt Aktu w sprawie Leków Krytycznych (Critical Medicines Act – CMA), który ma na celu zapewnienie ciągłości dostaw kluczowych produktów leczniczych, istotnych dla zdrowia i życia pacjentów. Akt ten ma ograniczyć uzależnienie UE od pojedynczych dostawców i krajów trzecich, jednocześnie wspierając rozwój i odbudowę produkcji farmaceutycznej w krajach członkowskich. Proponuje szereg rozwiązań, takich jak uznanie leków krytycznych za projekty strategiczne, co umożliwi łatwiejszy dostęp do finansowania oraz szybsze procedury administracyjne. Dodatkowo CMA zakłada wzmocnienie odporności łańcuchów dostaw poprzez promowanie  wspólnych publicznych zamówień oraz stosowanie kryteriów MEAT (most economically advantageous tender), które uwzględniają nie tylko cenę, ale także jakość i bezpieczeństwo dostaw. To szczególnie ważne z perspektywy Polski, gdzie tylko 24% z 301 leków znajdujących się na naszej krajowej liście leków krytycznych produkowanych jest w kraju.

W dniach 8-9 maja w Gdańsku odbyła się debata na temat praw pacjenta w Unii Europejskiej. Konferencja, organizowana wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i Uniwersyteckim Centrum Klinicznym, była okazją do wymiany doświadczeń z przedstawicielami Rzeczników Praw Pacjenta z innych krajów UE. Eksperci debatowali nad tym, jak skuteczne respektowanie praw pacjentów wpływa na przejrzystość i odpowiedzialność systemów opieki zdrowotnej w UE. Wnioski jednoznacznie wskazują na potrzebę dalszej międzynarodowej współpracy oraz ujednolicenia standardów ochrony pacjentów.

Z kolei w końcu maja w Warszawie miało miejsce 37. spotkanie Grupy Roboczej ds. Sfałszowanych Produktów Leczniczych (WGEO), w którym udział wzięli przedstawiciele krajowych i międzynarodowych instytucji, takich jak INTERPOL, EUROPOL, WHO czy Polska Agencja Antydopingowa (POLADA). Eksperci z POLADA zaprezentowali najnowsze osiągnięcia w zakresie wykrywania przestępczości farmaceutycznej. Polskie wystąpienia spotkały się z ciepłym przyjęciem, a omawiane modele operacyjne, w tym współpraca z Europolem, Interpolem, Eurojustem i OLAF, stały się punktem odniesienia dla działań w zakresie ochrony zdrowia publicznego. Warto dodać, że POLADA nie działa już tylko na rzecz dyscyplin sportowych, lecz angażuje się w szeroko pojęte bezpieczeństwo zdrowotne w Europie.

Zwieńczeniem polskiej prezydencji był nowy pakiet farmaceutyczny, który stanowi największą od ponad 20 lat reformę unijnego prawa farmaceutycznego. Celem reformy jest zapewnienie wszystkim Europejczykom równego i terminowego dostępu do leków, jednocześnie wspierając innowacyjność i konkurencyjność przemysłu farmaceutycznego w UE. Nowe przepisy obejmują m.in. ochronę danych regulacyjnych, która zapewnia firmom opracowującym innowacyjne leki 8-letnią wyłączność na wykorzystanie danych z badań. Wprowadzono także maksymalnie 2-letnią ochronę rynku po wygaśnięciu tej wyłączności. Państwa członkowskie zyskają możliwość żądania zapewnienia wystarczających dostaw leków, aby uniknąć niedoborów, a także rozszerzono zakres zwolnień z przestrzegania praw własności intelektualnej, co przyspieszy wprowadzenie leków generycznych i biopodobnych na rynek, także w przetargach publicznych.

Prezes Krajowej Organizacji Weryfikacji Autentyczności Leków (KOWAL), Iwona McMannus, komentując postępy polskiej prezydencji, podkreśla:

„Polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej to dla naszego sektora farmaceutycznego niezwykle ważny moment. Prace nad Aktem w sprawie Leków Krytycznych oraz nowy pakiet farmaceutyczny to kroki, które nie tylko poprawią dostępność leków, ale także wzmocnią pozycję Europy jako lidera innowacji w tej dziedzinie. Z naszej perspektywy szczególnie istotna jest walka z przestępczością farmaceutyczną. Jesteśmy dumni, że możemy uczestniczyć w tych zmianach, które będą miały realny wpływ na bezpieczeństwo zdrowia publicznego w Europie”.

Sześć miesięcy polskiej prezydencji w Radzie UE przyniosło wymierne rezultaty dla sektora farmaceutycznego. Projekt Aktu w sprawie Leków Krytycznych (CMA) otwiera drogę do większej niezależności lekowej Unii, a reforma unijnego prawa farmaceutycznego – największa od dwóch dekad – zapewni pacjentom szybszy dostęp do bezpiecznych i skutecznych leków, jednocześnie wspierając innowacyjność przemysłu. Polska odegrała także istotną rolę w zakresie walki z fałszowaniem leków. Spotkanie Grupy Roboczej ds. Sfałszowanych Produktów Leczniczych z udziałem EUROPOL, INTERPOL i WHO pokazało, że polskie rozwiązania operacyjne w tym zakresie mogą stanowić model dla innych państw. Równolegle, podczas konferencji w Gdańsku, eksperci apelowali o ujednolicenie ochrony praw pacjenta w całej UE. Polska prezydencja zostawiła po sobie trwały ślad w unijnej polityce zdrowotnej – wzmacniając bezpieczeństwo lekowe, promując innowacyjność i dążąc do równości w dostępie do terapii w całej Europie.

Źródło: Materiał Prasowy

6 czerwca w siedzibie Ministerstwa Zdrowia odbyła się konferencja prasowa, podczas której ogłoszono, że Rada UE przyjeła zaproponowany przez Polskę kompromis ws. pakietu farmaceutycznego. Państwa członkowskie UE, pod przewodnictwem polskiej prezydencji, przyjęły wspólne stanowisko ws. rewizji pakietu farmaceutycznego. Tym samym Rada UE zyskała mandat do dalszych negocjacji z Parlamentem Europejskim i Komisją Europejską. Pakiet farmaceutyczny to pierwsza od 2004 r. poważna reforma unijnych przepisów dotyczących sektora farmaceutycznego.

Przyjęcie pakietu farmaceutycznego przez Radę UE to znaczący krok w kierunku zapewnienia pacjentom w całej Unii Europejskiej lepszego dostępu do bezpiecznych i skutecznych leków. Sukces polskiej prezydencji w wypracowaniu kompromisu pokazuje, że możliwe jest pogodzenie interesów różnych państw członkowskich w tak ważnej kwestii jak zdrowie publiczne.

Pakiet farmaceutyczny obejmuje nową dyrektywę oraz rozporządzenie dotyczące produktów leczniczych stosowanych u ludzi. Kluczowe zmiany to:

Polska prezydencja – negocjacyjny sukces w Brukseli

Przyjęcie pakietu farmaceutycznego było jednym z priorytetów polskiej prezydencji w Radzie UE. Minister Zdrowia Izabela Leszczyna podczas konferencji prasowej wyraziła zadowolenie z osiągniętego konsensusu:

„To nasz ogromny sukces, bo zakończyliśmy długotrwały, prawie dwuletni, trudny proces negocjacji. Osiągnęliśmy konsensus, który wielu wydawał się niemożliwy. Kraje mają różne interesy, a wypracowany przez Polskę kompromis równoważy interesy rządów państw członkowskich UE, systemów ochrony zdrowia, sektora farmaceutycznego i przede wszystkim pacjentów. Kluczowa jest dostępność dla pacjentów, również do nowoczesnego leczenia”

Wiceminister Katarzyna Kacperczyk podkreśliła, że nowe przepisy mają na celu poprawę dostępności leków oraz wzmocnienie konkurencyjności europejskiego sektora farmaceutycznego, szczególnie w obszarze innowacji i cyfryzacji .

Co dalej? Negocjacje z Parlamentem Europejskim

Przyjęcie stanowiska przez Radę UE otwiera drogę do negocjacji z Parlamentem Europejskim, które mają rozpocząć się 17 czerwca 2025 roku. Celem jest wypracowanie ostatecznego kształtu przepisów, które następnie zostaną przyjęte i wdrożone w państwach członkowskich .

Źródło: Ministerstwo Zdrowia
Foto: Ministerstwo Zdrowia
Kod pocztowy nie może decydować o tym, czy pacjent otrzyma terapie ratujące życie, ponieważ to łamie jego podstawowe prawa o równym dostępie do leczenia. Nie może też czekać na to leczenie prawie rok, tylko z powodu wydłużających się procedur. – wskazują eksperci.
Lista leków refundowanych jest w Polsce aktualizowana co dwa miesiące. Niestety fakt pojawienia się w wykazie konkretnej cząsteczki nie oznacza, że już następnego dnia pacjent ma do niej realny dostęp w ramach programu lekowego. Przeciwnie – zwykle trwa to średnio od 3 do 9 miesięcy.

Powodem tak dużych opóźnień są odległe terminy ogłaszania postępowań konkursowych na programy lekowe w wojewódzkich oddziałach NFZ oraz przedłużające się przygotowania techniczne, kontraktowania świadczeń i procesy zakupu leku przez świadczeniodawców.

Sytuacja na dziś jest taka, że mamy znaczne opóźnienia w dostępie do terapii w ramach programów lekowych, w szczególności w przypadku tworzenia nowego programu. Jest to dowodem na nierówne traktowanie pacjentów w porównaniu do opieki w lecznictwie otwartym, gdzie refundacja dostępna jest już w kolejnym dniu po publikacji listy refundacyjnej – zwraca uwagę Jacek Graliński, Przewodniczący Koalicji Izb Handlowych dla Zdrowia (KIH) oraz Komitetu Farmaceutycznego AmCham.
 
NFZ planuje działania naprawcze, ale konkretów brak
Narodowy Fundusz Zdrowia jako jeden z celów w planie pracy na rok 2023 wskazał działania na rzecz skrócenia czasu zawarcia umów ze szpitalami na programy lekowe. Zakładają one skrócenie tylko części procesu tj. czasu od rozpoczęcia postępowań konkursowych do zawarcia umów. Miałby on zostać skrócony do mniej niż 90 dni. Biorąc pod uwagę, że jest to tylko jeden z etapów udostepnienia pacjentom leków w tym mechanizmie istnieje poważna obawa, że nie przełoży się to na znaczące skrócenie czasu udostępnienia terapii.

Kiedy co dwa miesiące resort zdrowia ogłasza zmiany w programach lekowych i wprowadzenie na listy refundacyjne nowych cząsteczek, część pacjentów nie ma świadomości, że to nie oznacza możliwości leczenia nimi od następnego dnia. Rzeczywistość szybko sprowadza nas na ziemię, bo okazuje się, że realnie nie możemy skorzystać z tych terapii. Opóźnienia liczone są w miesiącach, a czas to jedyne, poza dostępem do leczenia, czego pacjenci nie mają. Każdego dnia waży się ich zdrowie i życie – mówi Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji My Pacjenci.
 
 
Skomplikowane procedury wydłużają czas
Działania niezbędne do udostepnienia leku pacjentowi w ramach programu lekowego odbywają się sukcesywnie. Po publikacji obwieszczenia refundacyjnego wydawane jest zarządzenie Prezesa NFZ w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju leczenie szpitalne w zakresie programy lekowe; następnie NFZ uzupełnia słowniki w systemie raportowania świadczeniodawców (SMPT); w kolejnym kroku następuje wprowadzenie leku do receptariusza szpitalnego; ogłoszenie i realizacja postępowań konkursowych na programy lekowe w wojewódzkich oddziałach NFZ (prowadzona w różnym czasie w zależności od oddziału) oraz ogłoszenie i realizacja procedur zakupowych/przetargowych przez szpitale. Z reguły najwcześniej, dostępne są leki wprowadzane do katalogu chemioterapii i leki dodawane do istniejących już programów lekowych, najpóźniej nowe leki dostępne dla pacjentów w ramach nowych programów lekowych.

Ze względu na sekwencyjność działań, ich udrożnienie, poprzez m.in. wypracowywanie pewnych rozwiązań z odpowiednim wyprzedzeniem, pozytywnie wpłynęłoby na skrócenie czasu od refundacji do rozpoczęcie leczenia przez pacjenta – dodaje Sylwia Bakuła-Wieczorek, Członkini Prezydium KIH, Przewodnicząca Komitetu Zdrowie Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej.
 
KIH przygotował rekomendację rozwiązań korzystnych dla pacjentów
Koalicja Izb Handlowych dla Zdrowia (KIH) od momentu powstania w 2020 roku podejmuje regularne działania na rzecz edukacji środowiska w zakresie problemów występujących w systemie ochrony zdrowia. Dlatego przygotowała opracowanie „Programy lekowe – od decyzji refundacyjnej do pacjenta”, wskazujące konkretne rozwiązania w kierunku przyspieszenia realnego dostępu pacjentów do leczenia w ramach programów lekowych. 

Propozycje rozwiązań zostały podzielone na dwie grupy: rozwiązania organizacyjne i standaryzacyjne, które są możliwe do uzgodnienia w drodze rozmów w NFZ; oraz niezbędne rozwiązania legislacyjne, czyli konkretne zapisy w Ustawach.  

Dużym ułatwieniem byłoby odejście od formuły konkursu na rzecz rokowań z podmiotami leczniczymi  spełniającymi kryteria udzielania świadczeń w danym programie. Taka możliwość omówiona z NFZ  powinna się znaleźć w pakiecie zmian ustawowych – mówi prof. Andrzej Śliwczyński z Uczelni Łazarskiego w Warszawie, autor opracowania. – Warto też opracować i przyjąć standardy postępowania w oddziałach wojewódzkich Funduszu, zwłaszcza w zakresie terminów ogłaszania postepowań, które powinny być takie same we wszystkich województwach. Nie może być tak, że o dostępie pacjenta do leczenia będzie decydował kod pocztowy – dodaje autor rekomendacji.

Dane wskazują, że dostęp do terapii się poprawia, jednak główną bolączką staje się czas, kiedy pacjent ten lek otrzyma.

Polska rzeczywiście poprawia dostępność do leków w ostatnich latach, rozumianą jako odsetek refundowanych leków wśród zarejestrowanych w latach 2018-2021 – wzrost o 9 pkt procentowych do roku poprzedniego oraz krótszy czas o 17 dni do refundacji. Jednocześnie dane dotyczące z krajów Wyszehradzkich wskazują, że w Polsce najgorszą jest dostępność do leków w chorobach powszechnych – wskazuje Magdalena Władysiuk, Prezes Stowarzyszenia CEESTAHC, HTA Consulting.
 
 
 
źródło: KIH