Medicalpress
Choć w maju b.r. został zatwierdzony Narodowy Program Transplantacyjny (2023-2032 r.), który ma zbliżyć Polskę do europejskich wskaźników dotyczących pobieranych i przeszczepianych narządów, to nadal w tych statystykach musimy gonić świat. Światowy Dzień Donacji i Transplantacji jest okazją, by sprawdzić, w jakim stanie jest polska transplantologia.
PRZESZCZEPY RATUJĄ ŻYCIE, A NAWET KILKA ISTNIEŃ LUDZKICH DZIĘKI JEDNEMU DAWCY!
Jak zgodnie twierdzą zarówno eksperci medyczni, jak i przedstawiciele organizacji pacjenckich, sama idea stworzenia dokumentu strategicznego w obszarze transplantologii w Polsce była bardzo potrzebna. Jednocześnie wskazują jednak, że przyjęte zapisy programu wymagają doprecyzowania i rozwinięcia.
 
Polska transplantologia wymaga wielu zmian. Świadczą o tym nie tylko raport Najwyższej Izby Kontroli, która niezwykle krytycznie oceniła transplantacyjną rzeczywistość, ale również wnioski z dwóch okrągłych stołów zorganizowanych w ostatnim roku przez Federację Przedsiębiorców Polskich (FPP). Podczas nich zebrani eksperci określili kluczowe rekomendacje, które powinny zostać wprowadzone w obszarze transplantologii w Polsce.
 
1. Zwiększenie liczby przeszczepień narządów
 
W rozwinięciu tego postulatu eksperci wskazują na rozwój żywego dawstwa, weryfikację wytycznych w zakresie pobierania narządów od osób, u których stwierdzono śmierć mózgu, wprowadzenie regulacji prawnych umożliwiających dawstwo altruistyczne. – Szczególnie martwią wskaźniki dotyczące żywego dawstwa organów – mówi Grzegorz Perzyński, prezes Fundacji Transplantacja LIVERstrong. – Jak czytamy w raporcie NIK odsetek pobrań od dawców żywych, czyli tzw. przeszczepów rodzinnych, jest stosunkowo niewielki. W przeliczeniu na 1 milion mieszkańców wynosi 0,8 i jest jednym z najniższych w Europie. Trzy razy częściej nerki przeszczepia się w Czechach, siedem razy częściej w Niemczech, Hiszpanii i Francji, nie wspominając o Holandii, gdzie takie operacje wykonuje się 27 razy częściej.
 
Znacznie większa liczba potencjalnych biorców niż dostępnych narządów przekłada się wprost na wydłużający się czas oczekiwania na przeszczepienie, liczony już nie w dniach czy nawet miesiącach, ale w latach. Z ustaleń kontroli wynika, że w 2016 r. rekordziści na transplantację czekali ponad 4 lata (1599 dni), a w 2020 r. nawet 12 lat (4382 dni).
 
2. Rozwój sieci koordynatorów transplantacyjnych
 
Premiowanie aktywności donacyjnej podmiotów leczniczych oraz finansowanie działalności koordynatorów transplantacyjnych, zwrócenie większej uwagi na rolę zespołu anestezjologicznego i zarządu szpitala w procedurze transplantacyjnej, długoterminowa opieka nad biorcą – to tylko niektóre propozycje rozwiązania problemu niedoboru koordynatorów wypracowane podczas okrągłego stołu.
 
– Z raportu NIK wynika, że według stanu na koniec I półrocza 2021 r., na 388 szpitali z potencjałem dawstwa, stanowiska dla koordynatorów utworzono tylko w 255 z nich, co stanowi jedynie 66 proc. – wylicza prezes Fundacji Transplantacja LIVERstrong.
 
Koordynatorzy transplantacyjni skarżą się na zarobki, na słabą pozycję w szpitalach i na brak przepisów opisujących ich uprawnienia. Wielu koordynatorów w miejscu pracy nie ma ani swoich komputerów ani gabinetów, jak więc mają rozmawiać w dramatycznych okolicznościach z rodziną zmarłego dawcy o pobraniu narządów stojąc na korytarzu?
 
3. Zwiększenie aktywności donacyjnej szpitali
 
Szpitale z potencjałem dawstwa, to zresztą osobny problem. W Polsce można pobierać narządy w388 szpitalach, czyli w placówkach, w których jest oddział intensywnej opieki medycznej i blok operacyjny.
 
– Rzeczywistość jednak jest taka, że tylko co trzeci szpital aktywnie identyfikuje i zgłasza potencjalnych zmarłych dawców. Co oznacza, że w 250 placówkach nic się nie dzieje – zauważa Grzegorz Perzyński.
 
NIK wielokrotnie zwracała uwagę na niewystarczające zaangażowanie środowiska medycznego w procedurę pobierania narządów, głównie w szpitalach położonych poza ośrodkami transplantacyjnymi.
 
Szpitale wykazywały zbyt małą aktywność w identyfikowaniu i zgłaszaniu potencjalnych dawców, przez co nie zapewniły dostępności transplantacji narządów. W badanym przez Izbę okresie szpitale zgłosiły jako potencjalnych dawców jedynie 1,5 proc. wszystkich zmarłych pacjentów na oddziałach z tzw. potencjałem dawstwa (oddziały anestezjologii i intensywnej terapii, neurologii czy neurochirurgii). Ale są też bardzo pozytywne sygnały, związane z tym programem, jak choćby odbywające się audyty wspomnianych szpitali donacyjnych, czy zapowiedź koordynatora biorcy.
 
4. Uaktualnienie regulacji prawnych w zakresie opieki transplantologicznej
 
Polskie prawo polskie przewiduje instytucję tzw. zgody domniemanej, co oznacza, że od osoby, która za życia nie zgłosiła sprzeciwu, można po śmierci pobrać narządy do przeszczepienia. Praktyka jednak jest najczęściej taka, że lekarze pytają o zdanie rodzinę, choć nie mają takiego obowiązku.
 
– Badania opinii społecznej pokazują, że ponad 80 proc. ankietowanych popiera ideę pobierania narządów, która ratuje życie. Ale gdy każda z tych osób ma podjąć decyzję w sprawie swoich bliskich, to już bywa różnie – przyznaje Grzegorz Perzyński.
 
Zmian wymaga także ustawa Prawo farmaceutyczne. Jej nowelizacja jest planowana, jednak – z tego co mówią przedstawiciele resortu zdrowia – ma mieć jedynie charakter porządkujący. Uaktualnione przepisy nie będą regulowały kwestii klinicznych a będą odnosiły się raczej do otoczenia administracyjno-regulacyjnego.
 
5. Prowadzenie kampanii edukacyjnych
 
Zdecydowanie potrzeba więcej kampanii świadomościowych, zwłaszcza na szczeblu ogólnopolskim, w zakresie korzyści wynikających z transplantacji. Stąd też inicjatywa naszej Fundacji, która od dwóch lach prowadzi ambitną kampanię społeczną “Od przeszczepienia do Ironmana”, gdzie poza udziałem prezesa w odważnych wyzwaniach sportowych, na imprezach masowych nasze Karty Oświadczenia Woli lądują w pakietach startowych, jak choćby podczas imprez Ironman Poland, czy Czesława Langa, jak TOUR de POLOGNE Amatorów, który w tym roku dołączył do naszej kampanii. Karty te rozdawane są także na naszym stoisku na Expo wspomnianych wydarzeń, gdzie rozmawiamy i edukujemy potencjalnych dawców. Dotyczą one zarówno dawstwa od osób zmarłych, i tu kładą nacisk na oświadczenie woli i wyrażanie zgody na pobranie organów przez rodzinę zmarłego, jak i żywego dawstwa organów. Ale tu sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo edukować należy równolegle potencjalnych dawców i biorców, że np. oddanie nerki nie jest niebezpieczną procedurą i że ratuje życie najbliższej osoby nie obniżając jakości
 
życia biorcy. Eksperci zwracają jednak uwagę, że kształcić należy także nefrologów, choćby w zakresie możliwości przeprowadzenia przeszczepienia wyprzedzającego jeszcze przed rozpoczęciem dializ, które wyniszczają organizm chorego z niewydolnością nerek. Ostatnią grupą, którą również należy edukować są decydenci. Przeszczepienia są bowiem procedurą korzystną nie tylko dla pacjenta, ale i systemu. Koszt w pierwszym roku po przeszczepieniu (czyli w roku najdroższym, bo w grę wchodzi sama procedura, operacja i opieka nad pacjentem) wynosi ponad 40 tys. zł. I jest prawie dwukrotnie niższy niż roczny koszt dializ. W kolejnych latach jest jeszcze taniej.
 
Przeszczepy ratują życie
 
Transplantacja narządów jest procedurą medyczną ratującą życie i zdrowie pacjentów. Stosuje się ją w przypadku schyłkowej niewydolności organów. Organizacją i kontrolą przeszczepów w Polsce zajmuje się Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne ds. Transplantacji „Poltransplant”, które prowadzi rejestry osób oczekujących na narząd. Od jednego dawcy można pobrać kilka narządów, między innymi serce, nerkę, wątrobę, płuca, trzustkę, jelito cienkie – czyli tym samym uratować kilka osób.
 
– Paradoks polskiej transplantologii polega na tym, że na wielu płaszczyznach nie mamy się czego wstydzić – podsumowuje Grzegorz Perzyński, prezes Fundacji Transplantacja LIVERstrong. – Mamy światowej klasy autorytety medyczne, oferujemy takie same sposoby leczenia jak w innych krajach, mamy takie same techniki operacyjne i taki sam dostęp do leków. Nie mamy jednak takich wyników, jak nie tylko kraje wysoko rozwinięte, ale nawet takie o podobnym PKB. I to bezwzględnie należy zmienić.
 
Tymczasem w dniach 19-21 października, odbył się XVI kongres Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego, w którym mieliśmy ogromny zaszczyt uczestniczyć.
 
Pierwszy raz w historii głos pacjentów wybrzmiał na Kongresie PTT podczas sesji pacjenckiej, którą zaplanowaliśmy i zrealizowaliśmy wspólnie z Ogólnopolskie Stowarzyszenie Moje Nerki, a w której uczestniczyli wybitni eksperci, z guru polskiej nefrologii prof. Bolesławem Rutkowskim na czele!! Natomiast w piątkowym Biegu po nowe życie – Pomorze na tak, które towarzyszyło kongresowi, zająłem zaszczytne drugie miejsce, odbierając puchar z rąk zastępczyni prezydenta Miasta Gdańska – Moniki Chabior i gratulacje od prof. Alicji Dębskiej-Ślizień, ustępującej prezes PTT.
 
A co do moich sportowych wyzwań w ramach promocji idei donacji, to zaczynam przygotowania do przyszłorocznych mistrzostw Europy Osób po Transplantacji w Portugalii i do trzeciej próby pokonania pełnego dystansu IRONMANA, czego byłem bliski w 2021 roku, kiedy zabrakło mi zaledwie 20 km ponieważ nie zmieściłem się w limicie czasowym – zapowiada prezes Fundacji.
 
Transplantacja na WOŚP?
 
Wielką ambicją prezesa Perzyńskiego jest kampania świadomościowa o ogromnym zasięgu, jaki zapewniłaby na przykład współpraca z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. – Mam takie marzenie, by udało się nagłośnić idee związane z dawstwem organów dzięki tak wspaniałemu przedsięwzięciu. Wiadomo, że podczas najbliższego finału środki będą zbierane na walkę z chorobami płuc w wyniku spustoszenia, jakie zrobił COVID-19, czego skutkiem jest zwiększone zapotrzebowanie na transplantacje płuc, ale też innych organów, przy jednoczesnym, jeszcze większym niestety ograniczeniu liczby potencjalnych dawców, również z powodów pandemicznych. Nie ma takiej dziedziny medycyny, w której od partycypacji społeczeństwa w postaci donacji organów, zależy jej sens istnienia, a w konsekwencji istnienie wielu pacjentów, czekających w długich kolejkach po drugie życie. Fatalny paradoks polega na tym, że bardzo mało o tym się mówi, a ludzie nie wiedzą, że mogą ratować innych! Podczas ubiegłorocznej Orkiestry jedna z dziennikarek zaczęła wywiad z Jerzym Owsiakiem tak: “Jeszcze niedawno nikt nie mówił o sepsie, dziś wszyscy o tym mówią!” Panie Jerzy, pan nawet nie ma pojęcia, ile istnień ludzkich może uratować choćby mini akcja, podpięta pod temat przyszłorocznej Orkiestry, nie mówiąc już, o całej edycji poświęconej promocji donacji organów i szpiku oraz zbiórce na sprzęt, a także infrastrukturę transplantacyjną, z pojazdami do przewozu organów włącznie! Jestem przekonany, że włączenie tego tematu do komunikacji związanej z finałem WOŚP przeniosłoby polską transplantologię na zupełnie inny poziom!

źródło: Fyundacja Transplantacja LiverStrong

Mocnymi stronami polskiej transplantologii są doświadczenie, doskonale wykształcona kadra medyczna i nowoczesny sprzęt. Problemem pozostaje wciąż zbyt mała liczba dawców i niska świadomość społeczeństwa dotycząca transplantologii, z którą lekarze spotykają się na co dzień. W efekcie często nie wiedzą, jak rozmawiać́ z rodzinami pacjentów o donacji narządów do przeszczepu – zwłaszcza kiedy chodzi o dzieci. Temu zagadnieniu była poświęcona wrześniowa konferencja „Transplant Summit Poland 2023”, zorganizowana przez Fundację BGK.
Jej gościem specjalnym był prof. Robert Montgomery – amerykański transplantolog i światowej sławy autorytet w tej dziedzinie. Zaproszeni specjaliści rozmawiali m.in. o tym, jak sprawić, aby przeszczepy narządów – zwłaszcza wśród dzieci – przestały być w Polsce tematem tabu.  

– Najbardziej palącą potrzebą i największym wyzwaniem dotyczącym przeszczepów niewątpliwie jest w tej chwili brak narządów do transplantacji i fakt, że większość osób, które czekają na przeszczep, nigdy go nie otrzyma, bo zanim będzie dostępny odpowiedni organ, one będą już zbyt chore albo umrą. Zasada „ktoś musi umrzeć, żeby ktoś inny mógł żyć” po prostu się nie sprawdza. Dlatego myślę, że naszym najważniejszym zadaniem jest w tej chwili znalezienie innego źródła narządów do przeszczepów. Stąd też jednym z moich głównych zainteresowań jest obecnie wykorzystanie narządów zwierzęcych, pobieranych od świni, jako alternatywnego sposobu zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na organy do transplantacji – mówi agencji Newseria Biznes prof. Robert Montgomery, dyrektor Instytutu Transplantologii Langone Health Uniwersytetu Nowojorskiego.

Niedostateczna liczba narządów do przeszczepienia to główna bariera w rozwoju polskiej transplantologii. Według danych Centrum Poltransplant w Polsce na każdy milion osób przypada statystycznie 14,6 zmarłych dawców (od jednego można pobrać maksymalnie do ośmiu narządów), podczas gdy europejska średnia to 21,5. Statystyki pokazują również, że w Polsce liczba dawców, jak i liczba zabiegów transplantacyjnych od lat znacząco nie rośnie lub wręcz maleje, a okres pandemii COVID-19 przyczynił się do pogorszenia tej sytuacji. Wydłuża się za to kolejka pacjentów oczekujących na przeszczep – w tej chwili liczy około 2 tys. pacjentów, z których najwięcej czeka na transplantację nerki. Tę można pobrać również od żywego dawcy, podobnie jak fragmenty wątroby, ale odsetek takich przeszczepów wciąż jest marginalny – w Polsce wskaźnik liczby przeszczepów nerek od żywych dawców w przeliczeniu na 1 mln mieszkańców wynosi 0,8 i jest jednym z najniższych w Europie (co wynika m.in. z faktu, że stacje dializ i nefrolodzy zbyt rzadko informują pacjentów o możliwości przeszczepów rodzinnych). W Czechach nerki od żywych dawców przeszczepia się trzy razy częściej, w Niemczech, Hiszpanii i Francji – siedem razy częściej, a w Holandii takie operacje wykonuje się statystycznie aż 27 razy częściej (dane NIK).

– Polska i Europa mają wspaniały system, ale są jednak pewne obszary, w których Europejczycy mogliby być nieco bardziej zdecydowani, jeśli chodzi o wykorzystanie narządów do przeszczepów, np. w przypadku pobierania ich od dawców, których zgon stwierdzono na podstawie kryterium krążeniowego, zatrzymania krążenia. Niektóre z tych narządów można by wykorzystać, przez co więcej osób mogłoby otrzymać przeszczep – mówi prof. Robert Montgomery. – Moim marzeniem jest to, że będziemy mieli wystarczającą liczbę organów do transplantacji dla każdego, kto ich potrzebuje. Ale jedynym sposobem, żeby to osiągnąć, jest znalezienie alternatywy dla ludzkich narządów. Wtedy nikt nie będzie musiał umierać, zanim doczeka przeszczepu.

Mocnymi stronami polskiej transplantologii są doświadczenie i doskonale wykształcona kadra medyczna. Warto przypomnieć, że prof. Zbigniew Religa już w 1985 roku przeprowadził w Zabrzu pierwszą w Polsce udaną transplantację serca. Jednak na co dzień lekarze i personel medyczny spotykają się z niską świadomością̨ społeczeństwa dotyczącą transplantologii. W efekcie nie wiedzą, jak rozmawiać z rodzinami pacjentów o donacji narządów do przeszczepu. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci.

– Sprzęt i kadra medyczna w Polsce jest naprawdę na europejskim poziomie. Gorzej jest z gotowością lekarzy do rozmowy o tym, czy mogą pobrać organy do przeszczepu. Problemem jest też świadomość zwykłych ludzi, którzy nie rozmawiają w domu o przeszczepach, o tym, co się stanie z ich ciałem po śmierci – mówi Renata Kościelniak, prezes Fundacji BGK. – Kulturowo, społecznie musimy sobie przepracować ten temat.

– Mówienie o transplantacji jest dość trudne, człowiek jest przywiązany do własnego ciała i traktuje jako coś absolutnie integralnego – dodaje językoznawca, prof. Jerzy Bralczyk.

Jak wskazuje, czasem już samo słowo „narząd” wywołuje u pacjentów i ich rodzin negatywne skojarzenia.

– Myślę, że słowo „narząd” – choć ono jest zupełnie normalnym słowem, używanym także w potocznym języku – nie jest tutaj najwłaściwsze, ponieważ od razu budzi skojarzenie bardzo negatywne i może lepiej byłoby, gdybyśmy używali jednak innych słów – mówi prof. Jerzy Bralczyk.

Z przeprowadzonych kilka lat temu badań CBOS wynika, że idea transplantacji narządów w celu ratowania życia lub przywracania zdrowia cieszy się w Polsce niemal powszechną aprobatą (93 proc.). Ośmiu na 10 dorosłych Polaków zgadza się, by po śmierci pobrano z ich ciała narządy do przeszczepów, i tylko 11 proc. jest temu przeciwnych. Mimo to aż 3/4 Polaków nigdy nie rozmawiało z bliskimi na temat przekazania swoich narządów po śmierci.

– Wiemy, że w kwestii dawstwa narządów jest ogromny kłopot, bo oczekujących na przeszczep jest nieporównanie więcej niż dawców. I tu mamy różne bariery i wyzwania, ale jedną z najważniejszych jest wiedza i nasze przekonania na ten temat. Mianowicie w Polsce jest prawo, które mówi o domniemanej zgodzie, czyli generalnie jest tak, że jeśli coś nam się stanie, to z prawnego i medycznego punktu widzenia nasze organy mogą zostać pobrane do przeszczepu. Ale jednocześnie żaden zespół lekarski nie podejmie się pobrania organów bez rozmowy z rodziną i bez wykluczenia jakiegokolwiek sprzeciwu z ich strony. Z kolei rodzina w sytuacji, kiedy właśnie straciła kogoś bliskiego, ma największe obiekcje przed tym, żeby wydać taką zgodę, jeśli np. nie ma pewności co do woli zmarłego. Ale skąd ma tę wolę znać? To jest możliwe tylko wtedy, gdy w rodzinie były prowadzone jakiekolwiek rozmowy na ten temat – mówi dr Joanna Heidtman, psycholog i socjolog, wykładowca akademicki Uniwersytetu SWPS. 

– W Polsce transplantacja wciąż ma ogromną przestrzeń do działania, ponieważ jest wiele kampanii społecznych dotyczących chorych onkologicznie, promujemy dawstwo krwi czy dawstwo szpiku kostnego i wiele tych tematów jest poruszanych. Nie ma natomiast kampanii dotyczącej transplantologii i podejmowania decyzji o tym, co zrobić z organami po śmierci. Dlatego chcemy skłonić Polaków do rozmowy na ten temat. Nie każdy musi się zgodzić, bo to jest indywidualna decyzja, ale porozmawiajmy o tym – dodaje Renata Kościelniak.

Fundacja BGK od ponad dwóch lat prowadzi ogólnopolską kampanię „Twoje TAK ma moc!”, która ma uświadomić społeczeństwu m.in. to, że dzięki możliwości pobrania i przeszczepienia narządów jedno życie może uratować aż osiem innych. Jej celem jest zmiana postrzegania kwestii przeszczepów narządów zwłaszcza u dzieci, które w Polsce czekają na transplantację nawet dłużej niż dorośli, a co roku kilkoro z nich umiera z powodu braku dawcy. Pod koniec września br. w Muzeum Śląskim w Katowicach odbywała się również zorganizowana przez Fundację BGK, ogólnopolska konferencja „Transplant Summit Poland 2023”, poświęcona społeczno-medycznym aspektom przeszczepów narządów u dzieci.

– Dawstwo dziecięce jest szczególnie trudne, bo rodzice stają wówczas przed najgorszym momentem w swoim życiu – mówi prezes Fundacji BGK. – Fundacja BGK zainteresowała się tym tematem, kiedy zgłosił się do nas prof. Zembala ze Śląskiego Centrum Chorób Serca z prośbą o pomoc w sfinansowaniu nowego skrzydła szpitala. I przy okazji naszych rozmów dowiedzieliśmy się, że jeżeli chodzi o transplantologię dziecięcą, to mamy w Polsce problem. To znaczy mamy świetnie wyszkolonych medyków, mamy świetny sprzęt, natomiast nie ma takich akcji społecznych, społeczeństwo bardzo mało wie na ten temat, przez co brakuje wystarczającej liczby dawców. I dlatego postanowiliśmy się tym zająć.

Gościem specjalnym „Transplant Summit Poland 2023” był prof. Robert Montgomery, amerykański transplantolog i światowej sławy autorytet w tej dziedzinie. To również pomysłodawca i autor pierwszej na świecie transplantacji nerki i serca od zmodyfikowanej genetycznie świni. W ciągu zaledwie pięciu lat stworzył największy program transplantacyjny w Nowym Jorku. Wśród mówców pojawiły się również autorytety innych nauk medycznych, psychologowie i specjaliści w dziedzinie komunikacji, którzy rozmawiali m.in. o tym, jak sprawić, aby przeszczepy narządów – zwłaszcza wśród dzieci – przestały być w Polsce tematem tabu. 

– Nie ma jednej recepty na to, co zrobić, aby rozmowa z rodzicami potencjalnego dawcy zakończyła się sukcesem. Każdy przypadek jest inny. Natomiast są pewne generalne zasady, przede wszystkim rodzice powinni być zaopiekowani od momentu wejścia do szpitala i dostawać zawsze ten sam jasny, szczery przekaz od lekarzy, którzy z nimi rozmawiają – podkreśla Elżbieta Byrska-Maciejasz, anestezjolog z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.

– Ogromny wpływ na decyzję i spokój rodziny ma to, jak ta rodzina jest traktowana podczas pobytu w szpitalu od samego początku. Tutaj zazwyczaj jest potrzeba psychologa albo koordynatora transplantologii, którzy będą z nimi rozmawiać, będą z nimi w trakcie pobrania narządów i całej procedury – dodaje dr Joanna Heidtman.

Konferencja „Transplant Summit Poland 2023” została podzielona na dwie ścieżki: medyczną i społeczną. Podczas tej pierwszej omawiane były m.in. przełomowe kierunki w chirurgii dziecięcej i transplantologii klinicznej, a także kwestia międzynarodowej współpracy w kwestii donacji narządów. Natomiast w ramach ścieżki społecznej pojawiły się zagadnienia takie jak m.in. edukacja i język, czyli jak rozmawiać na temat przeszczepów narządów. W ramach wydarzenia odbyły się również warsztaty dla studentów medycyny, pielęgniarek i edukatorów.

Finałem konferencji był koncert w Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia w Katowicach, będący wyrazem wdzięczności i szacunku wobec wszystkich zaangażowanych w proces transplantacji, a zwłaszcza dawców narządów i ich rodzin.

źródło: newseria