Medicalpress

W leczeniu miejscowego raka prostaty coraz większą rolę odgrywają techniki pozwalające precyzyjnie niszczyć ognisko nowotworu przy jednoczesnym oszczędzaniu zdrowych tkanek. Lekarze LUX MED Onkologia Szpitala św. Elżbiety przeprowadzili zabieg nieodwracalnej elektroporacji (IRE), wykorzystując do jego planowania i wykonania system łączący sztuczną inteligencję, fuzję obrazów oraz nawigację 3D. Według ośrodka było to pierwsze na świecie zastosowanie takiego rozwiązania podczas zabiegu urologicznego IRE.

IRE należy do rozwijających się technik leczenia ogniskowego raka prostaty, których celem jest eliminacja zmian nowotworowych przy możliwie dużym zachowaniu zdrowych struktur. Wymaga doskonałej znajomości anatomii prostaty, odpowiedniego zaplanowania terapii oraz wprawy w rozmieszczaniu elektrod. Połączenie doświadczenia zespołu zdobytego podczas wcześniej wykonanych zabiegów IRE, z najnowszą technologią obrazowania i oprogramowaniem ze wsparciem sztucznej inteligencji, pozwoliło na zastosowanie rozwiązania dającego nie spotykaną do tej pory precyzje. To kolejny krok w umacnianiu pozycji LUX MED Onkologia Szpitala św. Elżbiety na mapie specjalistycznych ośrodków leczenia raka prostaty, ukierunkowanych na rozwój współczesnej urologii – w stronę coraz bardziej dokładnych i spersonalizowanych terapii.

– IRE pozwala nam precyzyjnie zniszczyć tkankę nowotworową, jednocześnie oszczędzając znajdujące się w jej sąsiedztwie nerwy i naczynia. Sztuczna inteligencja dodatkowo zwiększa tę precyzję i na podstawie analizy około 100 tysięcy rezonansów pomaga nam określić nie tylko, gdzie znajduje się widoczny nowotwór, ale także przewidzieć kierunek jego potencjalnego szerzenia się. Dzięki temu możemy zaplanować leczenie tak, aby objąć nim cały obszar choroby, również ten, którego nie widać jeszcze w rezonansie. Następnie ten plan przenosimy na obraz USG widziany w czasie rzeczywistym, z jego pomocą precyzyjnie rozmieszczamy elektrody i przeprowadzamy terapię – mówi dr Andrzej Lewicki.

Wykonanie tej innowacyjnej procedury, w ramach certyfikowanego szkolenia obserwowali urolodzy z ośrodków z Białegostoku, Poznania i Łodzi.

IRE – rozwiązanie dla wybranej grupy chorych

Nieodwracalna elektroporacja (IRE) wykorzystuje krótkie impulsy elektryczne o wysokim napięciu, powodujące nieodwracalne uszkodzenie komórek nowotworowych.

Technika ta może być rozważana u starannie wyselekcjonowanych chorych z miejscowym, ograniczonym rakiem prostaty, u których charakterystyka i lokalizacja guza pozwalają na zastosowanie terapii ogniskowej. Jej zaletą jest możliwość skoncentrowania terapii na obszarze zajętym przez nowotwór, przy ograniczeniu wpływu zabiegu na pozostałą część gruczołu krokowego oraz struktur odpowiadających m.in. za trzymanie moczu i funkcje seksualne.

IRE nie jest jednak rozwiązaniem odpowiednim dla każdego chorego. O wyborze sposobu postępowania powinny decydować m.in. stopień zaawansowania choroby, położenie i charakterystyka guza, ogólny stan zdrowia oraz rokowania dot. rozwoju choroby w przyszłości.

Z tego względu istotne jest, aby chorzy wybierali ośrodki oferujące szeroki wachlarz możliwości terapeutycznych, a nie jedną konkretną technologię.

Różne możliwości leczenia – jedna indywidualna decyzja

Wysokospecjalistyczny ośrodek zajmujący się leczeniem raka prostaty, tak jak ma to miejsce w przypadku LUX MED Onkologia, powinien zapewniać Pacjentowi wybór zarówno spośród terapii ogniskowych, takich jak IRE, TMA czy krioterapia, jak i leczenia chirurgicznego, w tym najczęściej rekomendowanej obecnie metody leczenia raka prostaty w Polsce i na świecie – radykalnej prostatektomii w asyście robota chirurgicznego.

Ponieważ rak prostaty najczęściej diagnozowany jest u pacjentów po 65 roku życia, obciążonych innymi chorobami, ważnym elementem bezpieczeństwa przeprowadzania ww. zabiegów jest odpowiednie zaplecze szpitalne, w tym własny Oddział Intensywnej Terapii (OIOM).

Źródło: inf pras

Polska przygotowuje się do szerszego wykorzystania sztucznej inteligencji i danych w ochronie zdrowia. Jeszcze w 2026 roku szpitale mają otrzymać dostęp do krajowej platformy AI z certyfikowanymi algorytmami wspierającymi diagnostykę obrazową. O tym, jak wdrażać nowe technologie na dużą skalę, a jednocześnie chronić dane pacjentów i zwiększać odporność systemu na cyberzagrożenia, dyskutują w Warszawie eksperci podczas konferencji organizowanej przez Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia.

W inauguracji wzięli udział: Irakli Sasania – wiceminister ds. osób przesiedlonych z terytoriów okupowanych, pracy, zdrowia i spraw społecznych Gruzji oraz prof. Piotr Sankowski, specjalista w dziedzinie sztucznej inteligencji. Zebrani wysłuchali także nagranego wystąpienia komisarza Unii Europejskiej ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt Olivéra Várhelyiego, Spotkanie otworzyła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

– Łączy nas przekonanie, że zdrowie jest dziś jednym z najważniejszych obszarów polityk publicznych. Jednocześnie systemy ochrony zdrowia stoją przed wyzwaniami, które jeszcze niedawno wydawały się odległą przyszłością. Rozwój sztucznej inteligencji, rosnące znaczenie danych, potrzeba zapewnienia cyberbezpieczeństwa oraz zmieniające się potrzeby społeczeństw sprawiają, że musimy na nowo definiować sposób funkcjonowania ochrony zdrowia – powiedziała minister zdrowia Jolanta Sobierańska – Grenda.

Do Warszawy przyjechali przedstawiciele europejskich instytucji odpowiedzialnych za zdrowie i cyfryzację, środowiska naukowego, szpitali, organizacji branżowych oraz stowarzyszeń działających na rzecz bezpiecznej transformacji cyfrowej ochrony zdrowia.

W obradach wzięli udział ambasadorowie i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego akredytowani w Polsce, a także reprezentanci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oraz Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego (ITU).

Technologia ma służyć pacjentom

Polska w ostatnich latach przeznaczyła miliardy złotych na rozwój cyfrowej infrastruktury ochrony zdrowia, a dziś przechodzi do kolejnego etapu tej transformacji. Jeszcze w tym roku polskie szpitale otrzymają dostęp do krajowej platformy sztucznej inteligencji z certyfikowanymi algorytmami wspierającymi diagnostykę obrazową. Równocześnie Centrum e-Zdrowia wspiera około tysiąca szpitali i podmiotów leczniczych, dbając o bezpieczeństwo usług cyfrowych, od których każdego dnia zależy opieka nad blisko 37 milionami obywateli.

– Cyfryzacja nie jest celem samym w sobie. Jej wartość polega na tym, że pomaga lepiej odpowiadać na potrzeby pacjentów, wspierać personel medyczny oraz podejmować trafniejsze decyzje w polityce zdrowotnej. Dlatego dziś coraz częściej mówimy nie tylko o technologii, ale także o odpowiedzialnym wykorzystywaniu wiedzy, danych i współpracy – podkreśliła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Nowoczesne narzędzia mogą pomagać szybciej wykrywać zagrożenia zdrowotne, podejmować trafniejsze decyzje i lepiej planować leczenie. Dla pacjentów oznaczają szansę na lepiej skoordynowaną i bezpieczniejszą opiekę oraz większą ciągłość leczenia. Personel medyczny zyskuje natomiast wsparcie w codziennej pracy i łatwiejszy dostęp do informacji potrzebnych do diagnozowania oraz leczenia.

Rozwój sztucznej inteligencji i coraz szersze wykorzystywanie zasobów cyfrowych zmieniają sposób organizacji opieki zdrowotnej. Nowe technologie muszą być jednak wdrażane odpowiedzialnie – z poszanowaniem praw pacjentów, ochroną danych, dbałością o cyberbezpieczeństwo oraz uwzględnieniem potrzeb personelu medycznego.

Od wiedzy do praktycznych działań

Po inauguracji w Ministerstwie Zdrowia kolejne dwa dni wydarzenia mają formę warsztatową w Centrum e-Zdrowia. Zajęcia dotyczą kompetencji i narzędzi potrzebnych do budowania nowoczesnego, bezpiecznego i odpornego systemu ochrony zdrowia.

22 września warsztaty odbywają się w ramach dwóch ścieżek tematycznych:

Na 23 września zaplanowano warsztaty „Data, Governance and Resilient Health Systems”. Będą one poświęcone zarządzaniu opartemu na danych, sprawnej wymianie informacji między systemami, wzmacnianiu odporności sektora zdrowia oraz dalszej współpracy międzynarodowej.

Bezpieczna cyfryzacja dla lepszej opieki

Trzydniowe wydarzenia umożliwiają ekspertom z różnych państw wymianę wiedzy, doświadczeń i dobrych praktyk. Rozmowy dotyczą zarówno rozwoju nowych technologii i zasad ich bezpiecznego oraz odpowiedzialnego stosowania w codziennej opiece nad pacjentami.

Odpowiednie wykorzystanie sztucznej inteligencji i narzędzi cyfrowych może pomóc budować system ochrony zdrowia, który lepiej odpowiada na potrzeby pacjentów, skuteczniej wspiera personel medyczny i jest bardziej odporny na cyberzagrożenia.

Źródło: MZ

Radiologia interwencyjna pozwala wykonywać małoinwazyjne zabiegi pod kontrolą obrazowania, które znajdują zastosowanie m.in. w leczeniu udarów, nowotworów, krwotoków czy chorób dróg żółciowych. Ablacje guzów, embolizacje czy trombektomie mogą zmniejszać obciążenie organizmu i skracać rekonwalescencję, ale nie mają zastępować klasycznej chirurgii – wybór metody powinien zależeć od indywidualnej sytuacji pacjenta i decyzji zespołu wielodyscyplinarnego. O możliwościach radiologii interwencyjnej, barierach w dostępie do takich procedur w Polsce oraz rosnącej roli sztucznej inteligencji mówi prof. Magdalena Januszewicz, kierownik II Zakładu Radiologii Klinicznej UCK WUM.

Co to właściwie jest radiologia interwencyjna i czym różni się od „tradycyjnej” radiologii?

Radiologia interwencyjna to dziedzina medycyny, która zajmuje się zabiegami małoinwazyjnymi, przezskórnymi wykonywanymi pod kontrolą badań obrazowych. Można przyjąć, że jest to połączenie chirurgii i radiologii. Natomiast radiologia to po prostu diagnostyka obrazowa.

A jakie techniki obrazowania najczęściej się stosuje?

Najczęściej fluoroskopię. Jest to technika wykorzystująca promieniowanie rentgenowskie do generowania ruchomego obrazu wnętrza ciała w czasie rzeczywistym. Przypomina to film. Możemy też wykorzystywać obrazowanie za pomocą fal dźwiękowych (USG), tomografii komputerowej (TK) i rezonansu magnetycznego (RM).

Kiedy radiologia z narzędzia diagnostycznego stała się metodą leczenia?

Stało się to pod koniec lat 60. XX wieku, gdy rozwinęła się angiografia obwodowa a następnie koronarografia. Radiolodzy i kardiolodzy wykonujący te badania obserwowali zwężenia w tętnicach wieńcowych. To dało impuls do prób rozszerzania światła tętnic metodami wewnątrznaczyniowymi. Pierwsza udana próba poszerzenia tętnicy (udowej) cewnikami teflonowymi została przeprowadzona przez Charlesa Dottera w 1964 roku. Potem wprowadzono cewniki balonowe – pierwszy na świecie cewnik balonowy do przezskórnej angioplastyki wieńcowej (PTCA) został zaprojektowany i wykonany w latach 70. XX wieku przez Andreasa Gruentziga (wraz z zespołem). Historyczny, pierwszy udany zabieg poszerzenia tętnicy wieńcowej u człowieka przy użyciu takiego dwukanałowego cewnika z PVCA, Gruentzig przeprowadził we wrześniu 1977 roku w Zurychu. To wydarzenie rozpoczęło ogromny postęp technologiczny. I tak od cewników o grubości „sznurka” przeszliśmy do cewników cienkich jak włos, które są elastyczne, sprężyste i wytrzymałe. Pozwalają bezpiecznie dotrzeć przez naczynie bardzo daleko na jego obwód. Z czasem pojawiły się kolejne różnego rodzaju balony, a następnie wspomagające efekt poszerzania wewnątrznaczyniowe metalowe protezy – stenty. To już lata 80. XX wieku. Od tego czasu postęp technologiczny pozwala na coraz śmielsze i różnorodne zastosowania technik małoinwazyjnych. 

Czyli wszystko zaczęło się od zabiegów poszerzania naczyń. A co zdecydowało, że radiologia interwencyjna trafiła do onkologii? 

Gdy w badaniach naczyniowych radiolodzy zaczęli uwidaczniać guzy, narodziła się koncepcja embolizacji, czyli zamknięcia naczyń, które odżywiają nowotwór. Często np. wykonywano i wykonuje się do dziś zabiegi embolizacyjne guza nerki. Zwłaszcza przedoperacyjne, żeby podczas operacji uniknąć dużego krwawienia. Wygląda to tak, że do głównej tętnicy unaczyniającej guz podaje się przez cewnik materiał embolizacyjny. Na początku nie było zbyt wiele możliwości materiałowych, podstawowym materiałem był spongostan. Obecnie mamy dużo lepsze materiały i metody. Na przykład zabieg TACE (Transcatheter Arterial Chemoembolization) stosowany głównie w leczeniu raka wątroby. Polega on na tym, że działamy dwutorowo – bezpośrednio do guza podajemy jednocześnie materiał embolizacyjny i chemioterapeutyk. Chemioterapeutyk podany bezpośrednio może działać w dużym stężeniu. Lek pozostaje w guzie dłużej dzięki embolizacji, która zamyka naczynia odżywcze guza (dzięki czemu zmniejsza się przepływ).

Mówimy o guzach wątroby… Jakie jeszcze nowotwory można leczyć wykorzystując radiologię zabiegową?

Coraz więcej. Obecnie duży nacisk kładzie się na to, aby tam gdzie to możliwe wykonywać zabiegi jak najmniej inwazyjne. I rzeczywiście trafia do nas coraz więcej pacjentów, bo też mamy coraz większe możliwości technologiczne. W naszym ośrodku wykonujemy ablacje guzów wątroby, nerki, płuca i nadnercza. Przymierzamy się do wykonywania ablacji guzów kości. 
Stosujemy przy tym różne rodzaje ablacji – najczęściej termoablację lub krioablację.

Na czym te różne rodzaje ablacji polegają?

Główna różnica wynika z temperatury jaką stosujemy. Możemy wykorzystywać wysoką temperaturę – wtedy mówimy o termoablacji lub bardzo niską temperaturę – wówczas mamy do czynienia z krioablacją. 

Jak takie zabiegi wyglądają w praktyce?

W zabiegach ablacji chodzi o to, żeby jak najskuteczniej dostarczyć do guza określony rodzaj energii. Służą do tego igły ablacyjne. Mają one różną budowę w zależności od tego, jaki rodzaj energii przez nie przeprowadzamy. Takimi igłami przez nakłucie przezskórne docieramy do samego centrum guza. Trafiamy tam pod kontrolą tomografii komputerowej, USG lub MR. Czasami wystarcza jedna igła, niekiedy potrzebujemy kilku – tak jest zwykle w krioablacjach. 

Czy można powiedzieć, że np. krioablacja jest lepsza od termoablacji lub odwrotnie? 

To, jaką technikę zastosujemy, zależy od rodzaju guza, lokalizacji i narządu. Przy guzach nerki czy kości stosujemy w większości krioablację, czyli mrozimy nowotwór. Metodę tę stosujemy też często w leczeniu pacjentów z guzkami w płucach. Natomiast w przypadku guzów wątroby wykorzystujemy termoablację. 

Wspomniała Pani, że obecnie duży nacisk kładzie się na to, by wykonywać zabiegi najmniej inwazyjne, w tym zabiegi radiologii interwencyjnej. Jakie są ich zalety w porównaniu z klasyczną chirurgią? 

Zabiegi radiologii interwencyjnej stanowią mniejsze obciążenie dla organizmu. Trwają krócej, wymagają więc krótszego znieczulenia. Nie mamy rany ani „otwartej” otrzewnej, co zmniejsza ryzyko powikłań bakteryjnych. I wreszcie, okres rekonwalescencji jest znacznie krótszy niż w przypadku tradycyjnej chirurgii. 

Jednak u większości pacjentów onkologicznych nadal stosuje się klasyczną chirurgię. Dlaczego, skoro zabiegi małoinwazyjne mają tyle zalet?

Przede wszystkim nie chodzi o zastąpienie chirurgii radiologią interwencyjną. Chirurgia pozostaje podstawową i najlepiej przebadaną metodą leczenia wielu nowotworów, zwłaszcza gdy guz można bezpiecznie usunąć w całości. Ablacja jest natomiast szczególnie wartościowa u odpowiednio dobranych pacjentów – na przykład z niewielkim guzem, ograniczoną liczbą przerzutów, przeciwwskazaniami do operacji albo wtedy, gdy chcemy zachować jak najwięcej zdrowego narządu.

Problem polega na tym, że w Polsce metody małoinwazyjne nadal nie są dostępne na równych zasadach. Brakuje wyspecjalizowanych ośrodków, odpowiedniej infrastruktury, finansowania i radiologów interwencyjnych, a część pacjentów nie jest nawet konsultowana pod kątem takiego leczenia. Decyzje terapeutyczne nadal zbyt często podejmowane są bez udziału radiologa interwencyjnego.

Dlatego nie powinniśmy stawiać chirurgii i ablacji w opozycji. Są to metody uzupełniające się. Chodzi o to, aby każdy pacjent został oceniony przez wielodyscyplinarny zespół i otrzymał leczenie najlepiej dopasowane do swojej choroby – czasem będzie to operacja, czasem ablacja, a czasem połączenie kilku metod.

Wobec tego, jacy pacjenci onkologiczni są kwalifikowani do ablacji guzów?

Zazwyczaj zabiegi radiologii interwencyjnej wykonujemy u pacjentów „nieoperacyjnych”. Jeśli np. pacjent ma cztery małe przerzuty w wątrobie, to może się nie udać przeprowadzenie resekcji. A możliwości ablacyjne są. Decydują zatem wielkość i liczba zmian nowotworowych oraz ich rozmieszczenie. 

Warto tu zaznaczyć, że do zabiegu zawsze kwalifikuje pacjenta zespół multidyscyplinarny. Pacjent z chorobą nowotworową musi być oceniony zarówno pod względem anestezjologicznym (czy można go znieczulić do zabiegu), pod względem klinicznym (czy jest wydolny krążeniowo i oddechowo), pod względem chirurgicznym (czy jeżeli dojdzie do powikłań, chirurdzy będą mogli go zoperować) i wreszcie pod względem radiologicznym.

Radiologia interwencyjna zaczęła się od zabiegów naczyniowych i na początku dotyczyło to głównie naczyń wieńcowych. A czy można ją zastosować również w przypadku naczyń mózgowych, czyli w leczeniu udarów? 

Oczywiście, udary coraz częściej leczymy pod kontrolą obrazowania. W przypadku udaru niedokrwiennego dochodzi do zamknięcia naczynia przez skrzeplinę. Dzieje się to w różnych mechanizmach. Najczęściej u osób starszych z powodu spadku przepływu przez naczynia, obecności blaszek miażdżycowych, zwężeń i zagęszczenia krwi. Mówimy wówczas o udarze niedokrwiennym. Zwykle dochodzi do niego nad ranem. W świetle naczynia pojawia się skrzeplina i trzeba ją stamtąd wydobyć. Mamy na to w radiologii interwencyjnej dwie metody. Możemy zadziałać na zasadzie odessania, to znaczy pod kontrolą obrazowania docieramy do skrzepliny, rozbijamy ją i odsysamy. Druga metoda polega na tym, że wprowadzamy w skrzeplinę specjalny stent i tak jak korkociągiem „wykręcamy” z naczynia. 

Czy takie metody można zastosować u każdego pacjenta z udarem?  

Możliwość zastosowania leczenia wewnątrznaczyniowego zależy przede wszystkim od czasu, jaki upłynął od wystąpienia objawów udaru, oraz od stanu tkanki mózgowej. 

Kluczowe znaczenie ma tzw. okno terapeutyczne. W większości przypadków liczy się jak najszybsze przywrócenie przepływu krwi, jednak o kwalifikacji do zabiegu decyduje nie tylko czas, ale także stan tkanki mózgowej oceniany w badaniach obrazowych.

Warto zaznaczyć, że u niektórych osób, zwłaszcza z przewlekłymi zwężeniami tętnic, rozwija się tzw. krążenie oboczne, które częściowo kompensuje niedokrwienie. Dzięki temu tkanka mózgowa może pozostawać żywotna przez dłuższy czas niż wskazywałoby na to okno terapeutyczne, a możliwość leczenia utrzymuje się dłużej.

Dlatego przed podjęciem decyzji o zabiegu wykonujemy badania obrazowe, przede wszystkim tomografię komputerową wraz z oceną perfuzji mózgu. Pozwalają one sprawdzić zarówno drożność naczyń, jak i stan tkanki mózgowej. Oceniany jest obszar nieodwracalnie uszkodzony, tzw. rdzeń zawału (core), oraz otaczająca go strefa zagrożona, ale jeszcze możliwa do uratowania, czyli penumbra. Jeżeli obszar nieodwracalnych uszkodzeń jest niewielki, a penumbra duża, oznacza to, że przywrócenie przepływu krwi może przynieść pacjentowi istotne korzyści.

Badania te są szczególnie ważne wtedy, gdy nie wiadomo dokładnie, kiedy doszło do udaru, na przykład gdy objawy pojawiły się podczas snu. W takich sytuacjach o kwalifikacji do leczenia decyduje przede wszystkim stan mózgu widoczny w badaniach obrazowych, a nie wyłącznie czas od wystąpienia objawów.

Jakie jeszcze zabiegi można wykonać metodami radiologii interwencyjnej?

Możemy leczyć krwotoki z przewodu pokarmowego czy powikłania nadciśnienia wrotnego u pacjentów z marskością wątroby. Przykładem jest zabieg TIPS (przezszyjne wewnątrzwątrobowe zespolenie wrotno-systemowe), wykonywany u chorych z nawracającymi krwawieniami z żylaków przełyku. Pod kontrolą obrazowania, przez żyłę szyjną, wprowadzamy cewnik do układu żylnego wątroby i tworzymy połączenie między żyłą wrotną a krążeniem ogólnoustrojowym. Dzięki temu zmniejsza się ciśnienie w układzie wrotnym, a ryzyko kolejnych krwotoków znacząco spada.

Wykonujemy również wiele zabiegów dotyczących dróg żółciowych. Są to m.in. procedury odbarczenia zastoju żółci, poszerzania zwężeń oraz implantacji stentów. W przypadkach, gdy nie można dotrzeć do dróg żółciowych metodą endoskopową, wykonujemy te zabiegi przezskórnie.

W ostatnich latach ogromny postęp dotyczy także materiałów wykorzystywanych podczas zabiegów. Coraz częściej stosowane są nowoczesne stenty biodegradowalne wykonane ze stopów magnezu. Utrzymują one drożność dróg żółciowych przez kilka miesięcy, a następnie stopniowo się wchłaniają.

Czy polscy pacjenci mają dostęp do nowoczesnej radiologii interwencyjnej na poziomie porównywalnym z innymi krajami Europy?

Jeśli chodzi o wiedzę, umiejętności i doświadczenie lekarzy to są one równe europejskim. Problemem nie jest jakość specjalistów, lecz ich liczba. W Polsce pracuje około 3 tys. radiologów, z czego jedynie około 160 specjalizuje się w radiologii interwencyjnej. Nie jest to zawrotna liczba. Dla porównania – we Francji jest ich 1250, a w Niemczech ok 1600. Nadal istnieją również bariery systemowe. Część procedur nie jest odpowiednio wyceniona, a nowoczesny sprzęt i materiały są kosztowne. Brak sprawnych angiografów i tomografów zabiegowych jest bardzo istotną barierą, widoczną także w naszym ośrodku. Problemem pozostaje także organizacja opieki i kierowanie pacjentów do wyspecjalizowanych ośrodków. W onkologii sytuację poprawiło funkcjonowanie ścieżki DILO, jednak w wielu innych obszarach nadal brakuje sprawnego systemu kwalifikowania i przekazywania pacjentów do leczenia metodami radiologii interwencyjnej. 

Radiologia interwencyjna rozwija się bardzo dynamicznie. Skąd bierze się to tempo zmian?

To efekt ogromnego postępu technologicznego. Rozwój radiologii interwencyjnej wspomagają producenci sprzętu medycznego, cewników, stentów i zaawansowanych systemów obrazowania. Dzięki temu możliwe jest wykonywanie coraz bardziej precyzyjnych zabiegów przy jednoczesnym zmniejszaniu obciążenia dla pacjenta.

Nowoczesne technologie sprawiają, że procedury stają się bezpieczniejsze i bardziej komfortowe zarówno dla chorych, jak i dla operatorów. Jednocześnie medycyna coraz wyraźniej zmierza w stronę technik małoinwazyjnych, które pozwalają skrócić hospitalizację i przyspieszyć powrót do zdrowia.

Oczywiście istnieją granice takiego rozwoju. Są sytuacje, w których klasyczna chirurgia pozostanie niezastąpiona. Jednak obszar zastosowań metod małoinwazyjnych stale się poszerza.

Czy sztuczna inteligencja może zmienić radiologię interwencyjną?

Już dziś wspiera nas w planowaniu i wykonywaniu zabiegów. Zaawansowane programy komputerowe pomagają wyznaczyć najbezpieczniejszą drogę dojścia do zmiany, zaplanować przebieg procedury i zwiększyć jej precyzję.
Sztuczna inteligencja nie zastąpi jednak lekarza. Ostateczna decyzja zawsze należy do człowieka, który bierze odpowiedzialność za leczenie pacjenta. Należy więc traktować ją przede wszystkim jako zaawansowane narzędzie wspomagające planowanie i realizację zabiegów. Jej znaczenie będzie rosło wraz z rozwojem systemów obrazowania i nawigacji medycznej.

Źródło: WUM

Sztuczna inteligencja (AI) już dziś przynosi wymierne korzyści w ochronie zdrowia, usprawniając codzienną pracę personelu medycznego i zwiększając przepustowość systemu. Jak wynika z raportu Future Health Index 2026 Philips, AI pozwala lekarzom oszczędzać czas, poprawia efektywność procesów klinicznych oraz wspiera podejmowanie decyzji. Jednocześnie sektor ochrony zdrowia wchodzi w kolejny etap rozwoju, w którym kluczowe znaczenie będzie miało nie tylko wdrażanie pojedynczych narzędzi, ale ich integracja w ramach spójnego ekosystemu opieki.

Większa przepustowość systemu i komfort pracy personelu

Sztuczna inteligencja przynosi wymierne korzyści dzięki ograniczaniu obciążeń administracyjnych i wspieraniu bardziej efektywnych procesów pracy. Z raportu Future Health Index 2026 wynika, że blisko połowa lekarzy (46%) deklaruje oszczędność średnio co najmniej 132 godzin rocznie dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji, co odpowiada ponad trzem pełnym tygodniom pracy.

Zaoszczędzony czas przyczynia się do zmiany sposobu wykonywania obowiązków zawodowych, umożliwiając specjalistom większe skupienie na zadaniach o najwyższej wartości klinicznej, takich jak: dokładniejsza analiza przypadków, poprawa precyzji oraz o usprawnienie procesu podejmowania decyzji. Jednocześnie zgodnie z danymi  raportu Future Health Index 2026 Philips 50% lekarzy wskazuje, że dzięki AI mogą przyjmować większą liczbę pacjentów, co oznacza globalnie średnio osiem dodatkowych konsultacji tygodniowo na jednego specjalistę.

Sposób, w jaki AI wspiera codzienną pracę klinicystów, przekłada się jednak nie tylko na wyższą efektywność, ale również na większy komfort pracy. W niektórych specjalizacjach, takich jak radiologia, lekarze częściej wskazują, że dzięki sztucznej inteligencji ich praca staje się łatwiejsza. Korzyści z AI są postrzegane również w kontekście mniejszego obciążenia poznawczego i lepszej koncentracji.

– Radiologia należy dziś do obszarów, w których korzyści ze sztucznej inteligencji są najbardziej widoczne. AI wspiera specjalistów zarówno w dostarczaniu wysokiej jakości obrazów, jak i na etapie ich analizy, pomagając identyfikować nawet subtelne zmiany diagnostyczne. Pełni rolę dodatkowego wsparcia – drugiej para oczu lub osobistego asystenta, którego obecność poprawia efektywność i wpływa na redukcję codziennego stresu zawodowego – mówi Michał Kępowicz, Dyrektor ds. Relacji z Sektorem Publicznym w Philips.

Zmniejszenie obciążenia i odzyskany czas powodują, że nawet połowa klinicystów wskazuje, że sztuczna inteligencja pozytywnie wpływa na ich równowagę między życiem zawodowym i prywatnym. Jednocześnie 62% liderów ochrony zdrowia ocenia, że korzyści wynikające z inwestycji w AI równoważą poniesione koszty lub je przewyższają.

AI w skali dla bardziej skoordynowanej opieki

Wraz z rosnącą liczbą dowodów potwierdzających skuteczność sztucznej inteligencji w codziennej praktyce klinicznej uwaga sektora ochrony zdrowia przesuwa się w stronę działań zmierzających do szerokiego i zintegrowanego stosowania AI.

– Następny etap rozwoju sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia będzie zależał nie tylko od wdrażania kolejnych pojedynczych rozwiązań, ale przede wszystkim od zdolności do integracji danych, procesów i narzędzi w ramach jednego ekosystemu opieki. Taki model pozwoli zapewnić lepiej skoordynowaną opiekę nad pacjentem, usprawniając współpracę między specjalistami i zapewniając szybszy dostęp do informacji niezbędnych do podejmowania decyzji klinicznych – mówi Michał Kępowicz z Philips.

Jest to proces wymagający szczególnie w środowisku rozproszonych danych, systemów i procesów pracy, ale już się odbywający.

Przykładem takiego zintegrowanego kierunku rozwoju jest realizowany w Polsce przez Centrum e-Zdrowia projekt Platformy Usług Inteligentnych (PUI)[1]. Pierwszymi narzędziami AI udostępnianymi w ramach platformy będą algorytmy wspierające diagnostykę obrazową. Projekt, rozwijany w ramach projektu e-Zdrowie KPO, ma zapewnić lekarzom dostęp m.in. do certyfikowanych narzędzi AI wspierających analizę badań RTG, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego.

Budowa zaufania do AI i wzmacnianie kompetencji personelu

Aby wdrażać sztuczną inteligencję na szeroką skalę – jak wskazuje raport Future Health Index 2026 – oprócz zintegrowanych ecosystemów równie ważne jest budowanie zaufania do AI oraz przygotowanie personelu do pracy z nowymi narzędziami.

Lekarze nadal wskazują na potrzebę dalszego doskonalenia technologii, zwracając uwagę m.in. na niejednolitą skuteczność w różnych środowiskach klinicznych (58%) oraz ograniczoną przejrzystość sposobu formułowania rekomendacji przez algorytmy (60%). Jednocześnie 70% respondentów deklaruje, że w ich organizacjach nie funkcjonują jeszcze jasne procesy monitorowania narzędzi opartych na sztucznej inteligencji.

Wyniki te pokazują wyzwania charakterystyczne dla wczesnego etapu adopcji AI i wskazują obszary niezbędne do budowania zaufania oraz zapewnienia spójnej jakości działania. Podobnie jak inne systemy kliniczne, rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję wymagają stałego monitorowania, audytowania i pełnej identyfikowalności.

Oprócz tego, że lekarze muszą być pewni narzędzi z których korzystają potrzebują również dokładnie wiedzieć jak z nich korzystać. Aż 70% respondentów wskazuje, że szkolenia z AI są niewystarczające, niespójne lub w ogóle niedostępne.

Spojrzenie w przyszłość

AI w ochronie zdrowia przeszła już etap obietnic i pojedynczych wdrożeń, coraz wyraźniej pokazując swoją wartość w codziennej praktyce klinicznej. Kolejnym krokiem będzie odpowiedzialne skalowanie tych rozwiązań poprzez integrację, wzmacnianie zaufania i budowanie kompetencji zespołów. A wszystko to pod nadzorem człowieka – bo jak twierdzi 90% lekarzy, w miarę rozwoju sztucznej inteligencji niezbędne będzie utrzymanie człowieka w procesie.

***

Materiał opracowany na podstawie wyników i wniosków z raportu Future Helth Index 2026 r. Philips

O raporcie:

Future Health Index to największe na świecie badanie tego typu, analizujące perspektywy pracowników ochrony zdrowia i pacjentów w wielu krajach. W oparciu o autorskie badania ilościowe, w których wzięło udział ponad 2 000 pracowników ochrony zdrowia i ponad 20 000 pacjentów z 10 krajów, edycja z 2026 r. analizuje, w jaki sposób sztuczna inteligencja jest aktywnie wykorzystywana w systemach opieki zdrowotnej oraz jaką wartość wnosi w postaci zaoszczędzonego czasu, zwiększonych możliwości i poprawy jakości świadczonej opieki. W celu pobrania raportu odwiedź stronę:  raport_link

Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy zakończył realizację projektu cyfryzacji dofinansowanego kwotą 12 mln zł ze środków Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Wdrożone rozwiązania usprawniają dostęp do dokumentacji medycznej, obieg informacji, diagnostykę oraz organizację pracy zespołów medycznych.

Projekt został zrealizowany w ramach komponentu D1.1.2 „Przyspieszenie procesów transformacji cyfrowej ochrony zdrowia poprzez dalszy rozwój usług cyfrowych w ochronie zdrowia”. Jego zakres obejmował zarówno rozwój elektronicznej dokumentacji medycznej, jak i modernizację systemów wspierających bezpośrednią opiekę nad pacjentem, diagnostykę obrazową, planowanie leczenia i organizację pracy szpitala.

Cyfryzacja procesów medycznych często pozostaje dla pacjentów niewidoczna. Jej efekty są jednak odczuwalne na każdym etapie leczenia: od szybszego dostępu do aktualnych informacji, przez ograniczenie ryzyka błędów, po sprawniejszą współpracę lekarzy, pielęgniarek i pozostałych członków zespołu terapeutycznego.

Dane z urządzeń medycznych bezpośrednio w dokumentacji pacjenta

Jednym z najważniejszych elementów projektu było wdrożenie systemu umożliwiającego automatyczne przekazywanie danych z urządzeń medycznych do systemu informatycznego szpitala. Wyniki pomiarów, parametry badań oraz informacje niezbędne do prowadzenia dokumentacji mogą trafiać bezpośrednio do cyfrowego rekordu pacjenta.

Ogranicza to konieczność ręcznego przepisywania danych, a tym samym zmniejsza ryzyko pomyłek, braków lub opóźnień w uzupełnianiu dokumentacji. Dzięki danym w postaci elektronicznej system będzie wspierał personel medyczny w podejmowaniu decyzji klinicznych – wyjaśnia Paweł Masiarz, główny specjalista ds. cyfryzacji NIO-PIB.

Uzupełnieniem systemu są tablety wykorzystywane podczas obchodów. Zapewniają one mobilny dostęp do dokumentacji medycznej, wyników badań oraz informacji o przebiegu leczenia. Lekarze i pielęgniarki mogą przeglądać dane oraz uzupełniać dokumentację bezpośrednio przy łóżku pacjenta, bez konieczności sporządzania odręcznych notatek i późniejszego przenoszenia ich do systemu.

Nowe dokumenty elektronicznej dokumentacji medycznej

W ramach projektu rozbudowano funkcjonujący w Instytucie system HIS i utworzono nowe rodzaje elektronicznej dokumentacji medycznej. Obejmują one między innymi:

Wprowadzono również elektroniczną postać zgody na przyjęcie do szpitala. Rozwiązanie ogranicza papierowy obieg dokumentów, skraca czas obsługi pacjenta i zapewnia uprawnionemu personelowi szybki dostęp do aktualnych informacji.

Dane są dostępne w jednym systemie, dzięki czemu nie trzeba poszukiwać poszczególnych dokumentów w różnych miejscach ani przekazywać ich pomiędzy jednostkami w postaci papierowej. Ułatwia to zachowanie ciągłości informacji na kolejnych etapach diagnostyki i leczenia – mówi Paweł Masiarz.

Historyczna dokumentacja tworzy cyfrowy rekord pacjenta

Cyfryzacja objęła również archiwalną dokumentację papierową, w szczególności historyczne karty informacyjne z leczenia szpitalnego. Dokumenty są przekształcane do postaci cyfrowej i dołączane do dokumentacji właściwego pacjenta.

Dzięki temu personel może szybciej odnaleźć informacje dotyczące wcześniejszego leczenia, bez konieczności korzystania z rozproszonych archiwów papierowych. Rozwiązanie wspiera tworzenie możliwie pełnego cyfrowego rekordu pacjenta, obejmującego zarówno dokumenty powstające obecnie, jak i informacje z wcześniejszych etapów leczenia.

Digitalizacja zwiększa dostępność dokumentacji dla uprawnionych pracowników, usprawnia jej wyszukiwanie i stopniowo ogranicza obieg papieru w Instytucie.

Nowa wersja systemu PACS

Zmodernizowano także środowisko archiwizacji badań obrazowych, zastępując dotychczasowy system PACS rozwiązaniem klasy VNA (Vendor Neutral Archive). Nowe rozwiązanie umożliwia centralne udostępnianie danych obrazowych oraz tworzy podstawę do integracji kolejnych systemów i źródeł danych medycznych, w szczególności danych w postaci wideo oraz innych, specyficznych dla medycyny, formatów.

Radiolodzy i lekarze prowadzący mogą sprawniej wyszukiwać badania, porównywać obrazy wykonane na różnych etapach diagnostyki i leczenia oraz szybciej uzyskiwać dostęp do potrzebnych informacji. Ma to szczególne znaczenie w onkologii, w której ocena zmian zachodzących w czasie jest jednym z podstawowych elementów monitorowania skuteczności terapii. Aktualizacja pozwoliła również na integrację systemu z nowymi urządzeniami diagnostycznymi i rozwiązaniami wykorzystującymi algorytmy sztucznej inteligencji.

Badania obrazowe połączone z Platformą Usług Inteligentnych

System PACS został zintegrowany z Platformą Usług Inteligentnych, opracowaną przez Centrum e-Zdrowia. Do platformy mogą być automatycznie przekazywane cyfrowe badania obrazowe, w tym tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny i zdjęcia rentgenowskie.

Integracja umożliwia wykorzystywanie narzędzi analitycznych i algorytmów sztucznej inteligencji wspierających ocenę badań obrazowych. Rozwiązania te mogą pomagać w analizowaniu dużej liczby danych, wykrywaniu nieprawidłowości i porządkowaniu informacji potrzebnych lekarzowi podczas procesu diagnostycznego. Stanowią narzędzie wspierające specjalistę, a nie zastępują jego wiedzy ani oceny klinicznej – podkreśla Paweł Masiarz.

System wspiera klasyfikację TNM

Kolejnym wdrożonym rozwiązaniem jest automatyzacja procesu przygotowywania klasyfikacji TNM, wykorzystywanej do określania stopnia zaawansowania choroby nowotworowej. System wspiera personel w porządkowaniu informacji i opracowywaniu klasyfikacji, dzięki czemu przygotowanie dokumentacji może przebiegać szybciej i w bardziej jednolity sposób. Każdy wynik wygenerowany przez system jest jednak weryfikowany i zatwierdzany przez lekarza przed wykorzystaniem w procesie diagnostycznym oraz planowaniu leczenia. Zgodność rozwiązania z obowiązującymi klasyfikacjami TNM jest zapewniana poprzez aktualizowanie systemu wraz ze zmianami standardów medycznych.

Cyfrowe wsparcie pracy bloku operacyjnego

W ramach projektu uruchomiony został również moduł „Blok operacyjny”, wspierający planowanie i organizację zabiegów. System ułatwia koordynację pracy zespołów, zapewnia bieżący dostęp do informacji oraz pozwala sprawniej zarządzać harmonogramem operacji.

Moduł umożliwia także analizowanie wykorzystania sal operacyjnych i identyfikowanie przyczyn opóźnień. Zebrane dane mogą być wykorzystywane do lepszego planowania pracy, ograniczania przestojów i efektywniejszego wykorzystywania dostępnej infrastruktury.

W przypadku dużego ośrodka onkologicznego, w którym leczenie wymaga współpracy wielu specjalistów i precyzyjnego ustalania kolejnych etapów postępowania, sprawny przepływ informacji ma bezpośrednie znaczenie dla organizacji opieki nad pacjentami.

Niewidoczne systemy, odczuwalne efekty

Zrealizowany projekt połączył rozwiązania wykorzystywane na salach szpitalnych, podczas obchodów, w pracowniach diagnostycznych, archiwach, systemach informatycznych i na bloku operacyjnym. Jego znaczenie nie sprowadza się jednak wyłącznie do zakupu sprzętu lub aktualizacji oprogramowania.

Paweł Masiarz podsumowuje: Najważniejszym efektem jest szybszy i bezpieczniejszy przepływ informacji o pacjencie. Automatyczne przesyłanie danych ogranicza konieczność ich ręcznego przepisywania, dokumentacja elektroniczna jest łatwiej dostępna, a lekarze mogą sprawniej analizować wyniki badań i porównywać informacje pochodzące z różnych etapów leczenia. Wdrożone rozwiązania stanowią świetną bazę do dalszego rozwoju systemów wspomagania decyzji klinicznych, w tym wykorzystujących sztuczną inteligencję, oraz prowadzenia badań naukowych.

Cyfrowa transformacja wspiera również pracowników Instytutu, ograniczając czas przeznaczany na czynności administracyjne i umożliwiając bardziej efektywną organizację pracy. Dzięki środkom Krajowego Planu Odbudowy Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie wdrożył rozwiązania, które tworzą spójne środowisko cyfrowe, odpowiadające na potrzeby współczesnej, kompleksowej opieki onkologicznej.

Źródło: NIO

Foto: NIO