Medicalpress

W Polsce z chorobami otępiennymi żyje ok. 600 tys. osób. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa liczba chorych będzie rosła. W przypadku alzheimera szczególnie ważne jest wczesne rozpoznanie, ponieważ nowe terapie mogą spowalniać postęp choroby u pacjentów na wczesnym etapie. Lekarze wskazują też na znaczenie profilaktyki i ograniczania czynników ryzyka, na które mamy wpływ. Badania z ostatnich lat sugerują, że z niższym ryzykiem demencji mogą się wiązać także szczepienia, m.in. przeciw półpaścowi.

Według raportu Alzheimer Europe w 2025 roku w Polsce żyło szacunkowo 618,2 tys. osób z demencją, co odpowiadało 1,62 proc. populacji. W tej grupie było 426,8 tys. kobiet i 191,4 tys. mężczyzn.

– W Polsce w tej chwili na różne choroby otępienne choruje ok. 600 tys. osób. Większość stanowią pacjenci z chorobą Alzheimera czy z patologią alzheimerowską. Część pacjentów ma otępienie mieszane, na które nakładają się również czynniki naczyniowe. To bardzo duża skala i spodziewamy się, że chorych będzie więcej – mówi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, neurolog, prorektor ds. nauki Uczelni Medycznej im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Prognozy Alzheimer Europe wskazują, że w 2030 roku liczba osób z demencją może wzrosnąć do ok. 770 tys., a w 2040 roku przekroczyć 900 tys.

– Pacjenci trafiają do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i neurologów zbyt późno. Większość osób próbuje jednak powiązać ze starością występujące zaburzenia poznawcze, trudności w radzeniu sobie z codziennymi czynnościami, które dotychczas nie sprawiały problemu, czyli robienie zakupów czy opłacanie rachunków. Natomiast choroba Alzheimera nie jest fizjologicznym starzeniem się, ale chorobą i trzeba o tym pamiętać – podkreśla prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

Jak podaje Rzecznik Praw Pacjenta, 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera nie ma postawionej prawidłowej diagnozy, a w Polsce średni czas od pierwszego kontaktu z lekarzem POZ do rozpoznania choroby wynosi ok. 24 miesięcy. Jednocześnie jest to „choroba całej rodziny” – ok. 92 proc. chorych pozostaje pod całodobową opieką bliskich, najczęściej w warunkach domowych, a w 44 proc. przypadków ciężar opieki spoczywa wyłącznie na jednej osobie.

– Chorobę Alzheimera możemy już teraz rozpoznawać na podstawie stwierdzenia biomarkerów jeszcze przed pojawieniem się objawów chorobowych. Niestety pacjenci trafiają do nas wtedy, kiedy są już pacjentami objawowymi, gdzie efektywność leczenia jest o wiele mniejsza. Wielkim problemem jest opieka społeczna nad tymi pacjentami, nie ma domów dziennego pobytu, co w moim przekonaniu jest bardzo dużym obciążeniem dla opiekunów – wskazuje prof. dr hab. n. med. Tomasz Targowski, kierownik Kliniki Geriatrii z Pododdziałem Psychogeriatrii w Narodowym Instytucie Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji, krajowy konsultant w dziedzinie geriatrii.

Wiek jest jednym z najważniejszych czynników ryzyka demencji, na część pozostałych można wpływać. Według WHO nawet 45 proc. ryzyka demencji można powiązać z czynnikami modyfikowalnymi. Należą do nich m.in. palenie tytoniu, spożywanie alkoholu, brak aktywności fizycznej, izolacja społeczna, zanieczyszczenie powietrza, a także nadciśnienie tętnicze, cukrzyca i podwyższony poziom cholesterolu.

– Ważne jest również właściwe leczenie zaburzeń słuchu, a u osób starszych – aktywność społeczna – wymienia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

– Warto pamiętać o tym, że trzeba regularnie wykonywać badania układu sercowo-naczyniowego, oceniać, czy nie mamy cukrzycy, czy zaburzeń lipidowych. Nie możemy również zapominać o szczepieniach profilaktycznych – przypomina prof. Tomasz Targowski.

W ostatnich latach pojawia się coraz więcej badań dotyczących możliwego związku między szczepieniami a ryzykiem demencji. W opublikowanym w 2025 roku na łamach „JAMA” badaniu obejmującym ponad 100 tys. osób w Australii szczepienie przeciw półpaścowi wiązało się z mniejszym prawdopodobieństwem rozpoznania demencji w kolejnych latach. Autorzy wykorzystali naturalny eksperyment wynikający z kryterium wieku uprawniającego do bezpłatnego szczepienia.

– Pojawiają się publikacje, które świadczą o tym, że pacjenci, którzy są zaszczepieni przeciwko półpaścowi, mają o mniej więcej jedną piątą mniejsze ryzyko rozwoju demencji w perspektywie czasowej. Wydaje się to dosyć logiczne z uwagi na fakt, że wirus półpaśca jest wirusem neurotropowym i pasożytuje w naszych nerwach. Każdy z nas praktycznie miał kontakt z takim wirusem w młodości, więc on jest w naszym układzie nerwowym i może się okresowo aktywować wtedy, kiedy mamy obniżoną odporność. Takie niewielkie zapalenie wywoływane przez wirusa może powodować, że dochodzi do obumierania neuronów i przez to do rozwoju otępienia – wyjaśnia krajowy konsultant w dziedzinie geriatrii.

Dane z Walii obejmujące ponad 280 tys. osób wskazały, że szczepienie przeciw półpaścowi wiązało się z ok. 20 proc. niższym ryzykiem rozpoznania demencji w ciągu siedmiu lat. Kolejne badanie, opublikowane pod koniec 2025 roku w czasopiśmie „Cell”, wskazuje, że szczepienie może mieć znaczenie także na innych etapach choroby – wiązało się z mniejszą częstością rozpoznawania łagodnych zaburzeń poznawczych, a u osób z demencją również ze zmniejszeniem liczby zgonów z jej powodu.

– Czy rekomendować szczepienia przeciwko półpaścowi jako element prewencji zaburzeń poznawczych u seniorów – to pytanie otwarte. Mamy dopiero początkowe badania, które wskazują na ochronne działanie szczepień nie tylko przeciwko półpaścowi, ale chociażby przeciwko grypie, przed rozwojem zaburzeń poznawczych – mówi prof. Tomasz Targowski.

W ostatnich latach pojawiły się również nowe możliwości leczenia choroby Alzheimera. W Unii Europejskiej zarejestrowano dwa przeciwciała monoklonalne skierowane przeciwko beta-amyloidowi, czyli białku, które w przypadku tej choroby gromadzi się w mózgu i tworzy blaszki amyloidowe. Badania kliniczne wykazały, że terapie te mogą spowalniać pogarszanie się funkcji poznawczych i sprawności w codziennym funkcjonowaniu. W Polsce nie są obecnie refundowane.

– To substancje, które w pewien sposób wpływają na jeden z głównych elementów patogenezy choroby, natomiast to nie są leki, które chorobę całkowicie zatrzymują. Te leki przedłużają okres względnie samodzielnego funkcjonowania i są przeznaczone dla pacjentów objawowych we wczesnej fazie otępienia i z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi – podkreśla prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

21 września obchodzony był Światowy Dzień Choroby Alzheimera. Tegoroczna kampania Alzheimer’s Disease International zwracała uwagę przede wszystkim na znaczenie wczesnej diagnozy. Opublikowany z tej okazji World Alzheimer Report 2026 koncentruje się na badaniach klinicznych nad demencją. Według ADI obecnie w 192 badaniach klinicznych testowanych jest 158 leków.

Źródło: Newseria

21 września obchodzimy Światowy Dzień Choroby Alzheimera. Jego celem jest podnoszenie świadomości społecznej na temat otępienia oraz walka ze stygmatyzacją chorych. Z tej okazji o najważniejszych zmianach w diagnostyce choroby Alzheimera, nowych terapiach oraz wyzwaniach mówią prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezes PTN, prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz dr n. o zdr. Edyta Ekwińska, wiceprezes Alzheimer Polska.

Choroba Alzheimera to jedna z najczęściej występujących chorób neurodegeneracyjnych. Jak wygląda sytuacja epidemiologiczna w Polsce?

Prof. Alina Kułakowska: Najnowsze dane opublikowane na początku 2026 r. przez Alzheimer Europe wskazują, że w Polsce na różne postacie otępienia choruje ok. 618 tys. Polaków. Uważa się, że choroba Alzheimera może odpowiadać za ok. 60–70 proc. wszystkich przypadków otępienia, przy czym często też może współistnieć z innymi chorobami. Są to szacunki epidemiologiczne. Liczba osób, które otrzymały formalne rozpoznanie i pozostają pod opieką systemu ochrony zdrowia, jest znacznie mniejsza. Leki obecnie zarejestrowane i refundowane w Polsce przyjmuje tylko ok. 130 tys. chorych. Wskazuje to na istotny problem niedodiagnozowania chorób otępiennych.

Ponadto duża część pacjentów otrzymuje rozpoznanie zbyt późno, często dopiero wtedy, gdy zaburzenia poznawcze wyraźnie ograniczają ich codzienne funkcjonowanie. Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa, ale również odpowiednie przygotowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej do wczesnego rozpoznawania niepokojących objawów.

W ostatnim czasie dużo mówi się o przełomie terapeutycznym w chorobie Alzheimera. Czy rzeczywiście tak jest?

Prof. Alina Kułakowska: Możemy mówić o początku nowej ery w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera. Przez wiele lat dysponowaliśmy przede wszystkim lekami objawowymi łagodzącymi objawy otępienia. Obecnie po raz pierwszy pojawiły się terapie wpływające na jeden z mechanizmów rozwoju choroby, które mogą spowalniać jej postęp u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów. To bardzo ważna zmiana, ale jednocześnie ogromne wyzwanie dla całego systemu ochrony zdrowia. Najważniejsze jest nie tylko to, że pojawiły się nowe leki, lecz także wynikająca z tego potrzeba znacznie wcześniejszego rozpoznawania choroby. Nowe terapie mogą być stosowane wyłącznie u osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo z łagodnym otępieniem w przebiegu choroby Alzheimera, po potwierdzeniu obecności patologii amyloidowej. Jeżeli pacjent trafia do neurologa dopiero wtedy, gdy otępienie jest już zaawansowane, możliwości terapeutyczne są zdecydowanie mniejsze i nie ma możliwości zastosowania tych leków. Trwają badania kolejnych cząsteczek, które wkrótce być może staną się kolejnymi lekami. Niezależnie jednak od farmakoterapii, wczesne rozpoznanie daje pacjentom czas na podejmowanie świadomych decyzji oraz wdrożenie interwencji niefarmakologicznych, ma więc bardzo istotne znaczenie.

W jaki sposób można wcześniej rozpoznawać chorobę Alzheimera?

Prof. Alina Kułakowska: Do niedawna potwierdzenie choroby Alzheimera wymagało przede wszystkim badania płynu mózgowo-rdzeniowego albo specjalistycznego badania PET. Badania te nadal pozostają bardzo ważnymi elementami diagnostyki, ale w ostatnich latach pojawiły się również nowe możliwości. Coraz większe znaczenie mają biomarkery oznaczane we krwi, przede wszystkim fosforylowane białko tau, w tym p-tau181 i p-tau217. To ogromny krok naprzód, ponieważ pobranie krwi jest znacznie mniej inwazyjne i łatwiejsze do wykonania u większej liczby pacjentów. Należy jednak pamiętać, że biomarkery krwi nie zastępują oceny klinicznej. W zależności od zastosowanego testu, wyniku badania i sytuacji pacjenta nadal może być konieczne potwierdzenie patologii amyloidowej w płynie mózgowo-rdzeniowym albo za pomocą PET z użyciem specjalnego znacznika. Co więcej, badania te należy wykonywać w momencie pojawienia się objawów.

Czyli nie można ich wykonywać przesiewowo u każdej osoby, która obawia się choroby Alzheimera?

Prof. Alina Kułakowska: Nie, badania biomarkerów nie są obecnie przeznaczone do powszechnego stosowania u zdrowych osób, które nie mają objawów klinicznych. Diagnostyka powinna wynikać z oceny lekarza i być prowadzona w odpowiednim kontekście klinicznym. Dodatni wynik u osoby bez objawów mógłby wywołać ogromny stres, a obecnie nie dysponujemy zatwierdzonym leczeniem przeznaczonym dla całkowicie bezobjawowej fazy choroby. Natomiast u osób, które zgłaszają problemy z pamięcią lub innymi funkcjami poznawczymi, odpowiednio zastosowane biomarkery mogą znacząco usprawnić proces diagnostyczny. W ramach programu „Moje Zdrowie” u osób w wieku 60 lat lub starszych przewidziano ocenę funkcji poznawczych podczas wizyty podsumowującej w podstawowej opiece zdrowotnej. To ważny kierunek zmian, ponieważ lekarz rodzinny jest w tym przypadku pierwszą osobą, która ma szansę zauważyć niepokojące objawy i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki.

Czy nowe leki rzeczywiście zmieniają przebieg choroby?

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz: Terapie antyamyloidowe nie zatrzymują postępu choroby Alzheimera ani nie powodują ustąpienia jej objawów klinicznych. Spowalniają jednak jej postęp. Są to przeciwciała monoklonalne skierowane przeciwko beta-amyloidowi, które wiążą się z jego różnymi postaciami i prowadzą do zmniejszenia ilości złogów amyloidowych w mózgu. W badaniach klinicznych wykazano, że u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów we wczesnym, objawowym stadium choroby mogą one spowalniać pogarszanie się funkcji poznawczych i codziennego funkcjonowania o około 25–35 proc. w porównaniu z grupą placebo, zależnie od leku, badanej populacji i zastosowanej skali oceny. Jest to względne spowolnienie tempa postępu choroby, a nie poprawa sprawności o 25–35 proc. W praktyce może to oznaczać, że pacjent dłużej pozostaje w łagodniejszym stadium choroby: wolniej narastają trudności z pamięcią, orientacją i wykonywaniem codziennych czynności, takich jak planowanie dnia, przygotowywanie posiłków, przyjmowanie leków czy zarządzanie finansami, a zależność od pomocy innych osób może pojawić się później. Dotychczasowe dane z przedłużonych faz badań klinicznych sugerują utrzymywanie się korzyści przy kontynuacji terapii. Dane z rzeczywistej praktyki klinicznej (real-world evidence, RWE) są jednak nadal ograniczone, dlatego długoterminowy wpływ tych terapii na czas samodzielnego funkcjonowania pacjentów wymaga dalszej oceny.

Czy terapie te mogą być stosowane u wszystkich pacjentów z chorobą Alzheimera?

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz: Nie. Chorzy wymagają bardzo starannej kwalifikacji, ponieważ terapie antyamyloidowe są przeznaczone wyłącznie dla osób we wczesnym, objawowym stadium choroby Alzheimera (z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo łagodnym otępieniem) i z potwierdzoną patologią amyloidową. Należy ocenić czynniki zwiększające ryzyko powikłań leczenia, w tym oznaczyć genotyp APOE, oraz wykonać badanie rezonansu magnetycznego. Kontrolne badania rezonansu magnetycznego są wymagane także podczas leczenia, ponieważ terapie te wiążą się z ryzykiem nieprawidłowości obrazowych określanych jako ARIA. Mogą one obejmować m.in. obrzęk mózgu, wysięki czy mikrokrwawienia. Większość zmian ARIA przebiega bezobjawowo, ale w niektórych przypadkach powikłania mogą być poważne. Dlatego leczenie powinno być prowadzone wyłącznie w odpowiednio przygotowanych ośrodkach, dysponujących możliwością regularnego monitorowania pacjenta i leczenia powikłań. Kwalifikacja zawsze wymaga indywidualnej oceny bilansu spodziewanych korzyści i ryzyka, z uwzględnieniem wyników badań dodatkowych, chorób współistniejących oraz stosowanych leków, zwłaszcza przeciwkrzepliwych.

Czy nowe leki są już dostępne dla polskich pacjentów?

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz: Lekanemab i donanemab zostały dopuszczone do stosowania w Unii Europejskiej w ściśle określonej grupie pacjentów. Sama rejestracja europejska nie oznacza jednak automatycznej dostępności leczenia w publicznym systemie ochrony zdrowia. W Polsce terapie te nie są obecnie objęte refundacją. Ich wdrożenie do praktyki klinicznej będzie wymagało nie tylko decyzji refundacyjnych, lecz także stworzenia kompleksowej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, zwiększenia dostępności oznaczeń biomarkerów i badań rezonansu magnetycznego oraz przygotowania ośrodków do bezpiecznego prowadzenia leczenia. Konieczne będzie również określenie wymagań dla takich ośrodków oraz zasad ich ścisłej współpracy.

Jakie największe wyzwania stoją dzisiaj przed polską neurologią w zakresie diagnostyki i leczenia choroby Alzheimera?

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz: Największym wyzwaniem jest przygotowanie całego systemu do wcześniejszego rozpoznawania choroby i wdrażania nowych terapii. Potrzebujemy dobrze zorganizowanej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej – od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, przez ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, aż po wyspecjalizowane ośrodki zajmujące się diagnostyką i leczeniem chorób prowadzących do otępienia. Konieczne jest zwiększenie dostępności oznaczeń biomarkerów, przeniesienie znacznej części diagnostyki do trybu ambulatoryjnego oraz odpowiednie przygotowanie laboratoriów i pracowni rezonansu magnetycznego. Potrzebna jest także sieć ośrodków spełniających jasno określone wymagania dotyczące kwalifikacji pacjentów, prowadzenia terapii i monitorowania jej bezpieczeństwa.

Prof. Alina Kułakowska: Polska neurologia znajduje się dziś w szczególnym momencie. Postęp medycyny otwiera możliwości diagnostyczne i terapeutyczne, które jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu były poza naszym zasięgiem. Choroba Alzheimera jest tego bardzo dobrym tego przykładem – pokazuje, jak ważne staje się rozpoznanie choroby na etapie, na którym możemy jeszcze skutecznie interweniować. Dlatego ogromne znaczenie ma również edukacja społeczna i zwiększanie świadomości na temat pierwszych objawów choroby. W neurologii czas często decyduje o możliwościach leczenia. Wobec starzenia się społeczeństwa choroby neurologiczne będą coraz większym wyzwaniem, dlatego neurologia powinna być traktowana jako jeden z kluczowych obszarów polityki zdrowotnej państwa. Potrzebujemy rozwiązań – systemowych, organizacyjnych – które pozwolą przełożyć postęp naukowy na realną dostępność nowoczesnej opieki dla pacjentów w Polsce.

Na zakończenie – co warto powiedzieć osobom, które zauważają u siebie lub swoich bliskich pierwsze problemy z pamięcią?

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz: Przede wszystkim nie warto zwlekać z wizytą u lekarza, jeżeli problemy z pamięcią lub innymi funkcjami poznawczymi utrzymują się, narastają albo zaczynają wpływać na codzienne funkcjonowanie. Nie każdy taki objaw oznacza chorobę Alzheimera, ale każdy wymaga wyjaśnienia, w tym wykluczenia odwracalnych przyczyn zaburzeń poznawczych. Im wcześniej uda się ustalić przyczyny, tym większe są możliwości odpowiedniego leczenia, rehabilitacji i zaplanowania dalszej opieki.

KOMENTARZ

Dr n. o zdr. Edyta Ekwińska, wiceprezes Alzheimer Polska

Każdego roku we wrześniu organizacje z całego świata zajmujące się chorobą Alzheimera i innymi chorobami otępiennymi łączą siły, aby wspólnie z lekarzami zwiększać świadomość społeczną i przeciwdziałać stereotypom, które wciąż towarzyszą otępieniu. W 2026 roku Alzheimer’s Disease International zwraca szczególną uwagę na znaczenie wczesnego rozpoznania pod hasłem: Im wcześniej się dowiesz, tym więcej możesz zrobić – diagnoza otępienia ma znaczenie.

Za każdą diagnozą stoi jednak człowiek i jego bliscy. Choroba Alzheimera stopniowo odbiera samodzielność, wpływa na relacje rodzinne i społeczne oraz zmienia życie całej rodziny. U osoby chorej świadomość nieuchronnego postępu choroby może wzbudzać lęk, reakcje depresyjne i poczucie utraty niezależności. W miarę rozwoju schorzenia dochodzi do zaburzeń osobowości, osłabienia kontroli emocjonalnej oraz trudności w regulacji zachowania. Pacjenci mogą przejawiać impulsywność, podejrzliwość, chwiejność emocjonalną oraz zachowania agresywne. Obserwuje się także stopniową utratę poczucia tożsamości, związaną z zanikiem pamięci autobiograficznej. Z kolei bliscy, którzy często przez wiele lat pełnią rolę opiekunów, mierzą się z ogromnym obciążeniem emocjonalnym i organizacyjnym. Długotrwała opieka nad osobą z otępieniem stanowi jedno z najbardziej obciążających doświadczeń w życiu rodzinnym. Choroba Alzheimera wywołuje także daleko idące konsekwencje społeczne. Postępujące pogorszenie funkcji poznawczych prowadzi do ograniczenia aktywności zawodowej, społecznej i rodzinnej.

Nadal poważnym problemem pozostaje stygmatyzacja otępienia. Lęk przed diagnozą i niewystarczająca wiedza sprawiają, że wiele osób zbyt długo zwleka z szukaniem pomocy. Tymczasem wczesne rozpoznanie ma dziś coraz większe znaczenie. Jako organizacje pacjentów apelujemy o stworzenie w Polsce dobrze zorganizowanego systemu opieki nad osobami z chorobami otępiennymi, w tym rozwój wyspecjalizowanych poradni diagnozowania i leczenia tych chorób. W obliczu starzenia się populacji wzrasta też znaczenie działań profilaktycznych, edukacyjnych i wspierających, które mogą ograniczyć negatywne skutki choroby Alzheimera zarówno dla pacjentów, jak i dla całego społeczeństwa.

Źródło: inf pras

W Ministerstwie Zdrowia odbyła się konferencja inaugurująca realizację Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych. Program wyznacza długofalową strategię wsparcia pacjentów, ich rodzin oraz rozwoju wczesnej profilaktyki i diagnostyki do 2030 roku.

To pierwsza tego typu polityka publiczna przyjęta przez Radę Ministrów. Program ma na celu poprawę jakości życia osób z chorobami otępiennymi i ich opiekunów, zwiększanie świadomości w zakresie profilaktyki, wspieranie wczesnego rozpoznawania zaburzeń poznawczych oraz rozwijanie systemu wsparcia zdrowotnego i społecznego.

– Choroby otępienne dotykają całe rodziny, społeczności lokalne, rynek pracy oraz system opieki zdrowotnej i społecznej. Nie możemy ich postrzegać wyłącznie jako problemu medycznego. W grudniu 2025 r. program został przyjęty przez Radę Ministrów, z realizacją na 5 lat. Dokument, przygotowany wspólnie przez ministerstwo zdrowia, zespół przy pełnomocniku rządu ds. polityki senioralnej oraz ekspertów medycznych, ma wielką wagę, bo dotyka nie tylko obszarów zdrowotnych, ale też społecznych – kładzie duży nacisk na opiekę nad chorymi. Ten dokument to dowód, że Polska jest gotowa podjąć to wyzwanie w sposób systemowy, odpowiedzialny i oparty na dowodach naukowych – podkreśla wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Choroby otępienne stanowią jedno z największych wyzwań medycznych, społecznych i gospodarczych XXI wieku. Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na świecie żyje z nimi ponad 55 mln osób. W Polsce szacuje się, że z otępieniem zmaga się obecnie ponad pół miliona osób, a prognozy OECD wskazują, że do 2040 roku liczba ta może przekroczyć 770 tysięcy.

7 kluczowych filarów programu

Prace nad Programem obejmowały współpracę ekspertów z wielu sektorów. Dokument opiera się na kluczowych obszarach działań:

  1. Podnoszenie świadomości społecznej oraz przełamywanie tabu wokół demencji.
  2. Zmniejszanie ryzyka zachorowania poprzez promocję profilaktyki i zdrowego stylu życia.
  3. Wsparcie wczesnej diagnostyki, umożliwiające szybsze rozpoznanie pierwszych objawów.
  4. Leczenie i opieka nastawione na skoordynowaną pomoc medyczną i środowiskową.
  5. Wsparcie opiekunów nieformalnych, w tym ich edukacja oraz ochrona zdrowia psychicznego.
  6. Rozwój systemów gromadzenia danych, niezbędnych do optymalizacji polityk publicznych.
  7. Wspieranie badań naukowych nad chorobami otępiennymi.

Profilaktyka – dbając o serce, dbamy o mózg

Program kładzie duży nacisk na modyfikowalne czynniki ryzyka. Nawet około 45% przypadków otępienia wiąże się z czynnikami, na które mamy wpływ. Wśród nich wymienia się m.in. nadciśnienie tętnicze, wysoki poziom cholesterolu LDL, utratę słuchu, depresję, aktywność fizyczną, dietę oraz relacje społeczne. Wiele z nich pokrywa się z ryzykiem chorób układu krążenia, co potwierdza zasadę, że dbając o zdrowie serca, chronimy również mózg.

Krajowy Program Działań wobec Chorób Otępiennych powstał po to, aby wiedzę naukową przełożyć na działania publiczne. To plan konkretnych kroków, które będą realizowane w kolejnych latach przez różne instytucje i podmioty odpowiedzialne za ochronę zdrowia oraz politykę społeczną.

– Naszym zadaniem jest przygotowanie informatora, który ma podnosić świadomość o chorobach otępiennych oraz rekomendacje, jak ma wyglądać przestrzeń osób dotkniętych tą choroba i jak ją przygotować. Część działań jest już podejmowana. Jest program Aktywny Senior i rekomendacje, jak powinny funkcjonować placówki dziennego pobytu. Aktywność przychofizyczna ma wielkie znaczenie, bo aż o 45% zwiększa się szansa na uniknięcie chorób otępiennych – tłumaczy minister Marzena Okła-Drewnowicz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pełnomocnik rządu ds. polityki senioralnej.

Prof. dr hab. n. med. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, również podkreśla znaczenie profilaktyki w zahamowaniu chorób otępiennych: – Mamy bardzo niekorzystny profil demograficzny. W ciągu najbliższych 20 lat liczba chorych na Alzheimera i inne choroby otępienne znacząco wzrośnie. Dlatego tak ważna jest prewencja. Mamy dobrze zdefiniowane elementy, na które możemy wpływać. Ważne, żeby je implementować od najmłodszych lat. Rozpoczynamy też wielką rewolucję terapeutyczną choroby Alzheimera – zaczynamy rozumieć działania mechanizmów przyczynowych.

Realne wsparcie dla opiekunów

Opieka nad osobą z chorobą otępienną stanowi ogromne wyzwanie dla bliskich. Działania przewidziane w Programie uwzględniają m.in. adaptację bezpłatnych kursów edukacyjnych WHO dla opiekunów nieformalnych, wsparcie psychologiczne oraz funkcjonowanie dedykowanej infolinii.

Wiele z działań przewidzianych w Programie jest już podejmowanych. Od niespełna roku działa infolinia Rzecznika Praw Pacjenta dla pacjentów i ich bliskich, realizowane są projekty z Narodowego Programu Zdrowia i funduszy unijnych mające na celu wsparcie opiekunów nieformalnych i obejmujące profilaktykę funkcji poznawczych u osób starszych.

Podczas wydarzenia wręczono również oficjalne powołania członkom Zespołu do spraw monitorowania realizacji Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych, w którego skład weszli przedstawiciele świata nauki, administracji publicznej oraz organizacji pacjenckich.

Źródło: MZ

Wczesna diagnoza choroby Alzheimera może dziś oznaczać więcej możliwości dla pacjenta. Z okazji Światowego Miesiąca Choroby Alzheimera Fundacja „Zapisane w mózgu” zwraca uwagę na znaczenie wczesnego rozpoznania, potrzebę przeciwdziałania stygmatyzacji oraz wsparcia opiekunów osób żyjących z chorobą. We wrześniu Fundacja organizuje m.in. akcję „Siejemy niezapominajki”, bieg AlzRun Polska oraz uroczysty pokaz filmu dokumentalnego „Pamiętaj o mnie”.

Jak wskazują szacunki Alzheimer Europe w raporcie „Prevalence of dementia in Europe” 2025, na chorobę Alzheimera i choroby pokrewne zachorowało w Polsce 618,180 osób.Zgodnie z prognozami do 2050 r. liczba ta wzrośnie do 1,020,017 osób. Choroba Alzheimera jest najczęstszą postacią demencji i może odpowiadać za 60–70 proc. jej przypadków.

Zdiagnozowanie choroby Alzheimera na wczesnym etapie nabiera dziś szczególnego znaczenia. Po dekadach, w których leczenie koncentrowało się przede wszystkim na łagodzeniu objawów, pojawiły się terapie przyczynowe, przeznaczone dla odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów na jej wczesnym etapie. Przełom nie dotyczy jednak wyłącznie pojawienia się nowych terapii. Zmienia się również podejście do samej choroby – coraz większego znaczenia nabierają wcześniejsza identyfikacja pacjentów, nowoczesna diagnostyka z krwi, w tym wykorzystanie biomarkerów oraz odpowiednio zaplanowana opieka.

To sprawia, że świadomość objawów i ścieżki postępowania stają się jeszcze ważniejsze. Lęk przed diagnozą i stygmatyzacja mogą prowadzić do odkładania wizyty u specjalisty, a tym samym opóźniać rozpoznanie choroby.

– Nie możemy bać się mówić o objawach. Ani wtedy, gdy zauważamy je u bliskiej osoby, ani wtedy, gdy zaczynamy obserwować niepokojące zmiany u siebie. Dziś diagnoza może oznaczać coś więcej niż tylko potwierdzenie choroby – może być początkiem konkretnego działania. Dlatego chcemy, żeby we wrześniu o Chorobie Alzheimera było głośno – nie tylko w kontekście choroby, ale przede wszystkim ludzi, których ona dotyka – mówi Sabina Obwiosło-Budzyń, założycielka Fundacji Zapisane w Mózgu.

Fundacja zwraca również uwagę na sytuację opiekunów, którzy wraz z diagnozą bliskiej osoby często przejmują odpowiedzialność za organizację codziennego życia i opieki. To dlatego wsparcie powinno obejmować nie tylko pacjenta, ale również jego rodzinę i opiekunów.

W ramach wrześniowych działań Fundacja organizuje Bieg AlzRun Polska – wydarzenie sportowe dostępne również w formule marszu i nordic walking, którego celem jest zwiększanie świadomości na temat chorób neurodegeneracyjnych oraz wyrażenie solidarności z osobami żyjącymi z demencją i ich rodzinami.

Podczas uroczystego pokazu zaprezentowany zostanie film „Pamiętaj o mnie”, realizowany przez Fundację Zapisane w Mózgu. To intymny dokument o codzienności osób żyjących z chorobami neurodegeneracyjnymi i ich bliskich – o diagnozie, opiece, zmieniających się relacjach i próbach zachowania samodzielności oraz godności. W filmie pokazano zarówno perspektywę osób chorych, jak i ich opiekunów, którzy często pozostają niewidoczni w tej debacie. Obok osobistych historii pojawia się także głos ekspertów, dzięki czemu dokument łączy doświadczenie rodzin z wiedzą medyczną. Jego celem jest przełamywanie tabu i lęku przed diagnozą oraz pokazanie, że choroba nie odbiera człowiekowi potrzeby bliskości, obecności i szacunku.

„Siejemy niezapominajki. Pamiętaj o mnie. Pamiętaj o nas!” to z kolei spontaniczna akcja, do której Fundacja zaprasza wszystkich użytkowników mediów społecznościowych. Uczestnicy mogą pobrać przygotowane i udostępnione na stronie Fundacji bezpłatne grafiki i ramki, ustawić niezapominajkę na zdjęciu profilowym lub opublikować ją w relacji, a następnie podać akcję dalej. Niebieskie kwiaty mają stworzyć w internecie symboliczne pole pamięci o osobach żyjących z demencją i solidarności z ich opiekunami.

Celem wrześniowych działań Fundacji jest zwiększenie świadomości choroby Alzheimera, przełamywanie lęku przed diagnozą i zachęcanie do wczesnego rozpoznawania objawów. To szczególnie ważne dziś, gdy na rynku są już zarejestrowane terapie przyczynowe, przeznaczone dla odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów na wczesnym etapie choroby Alzheimera. Polscy pacjenci nie mogą jednak jeszcze skorzystać z nich w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia. Fundacja apeluje o szerszy dostęp do nowoczesnego leczenia poprzez objęcie tych terapii refundacją. Jednocześnie chce przeciwdziałać stygmatyzacji i przypominać o potrzebach osób żyjących z chorobą oraz ich opiekunów.

******

O Fundacji „Zapisane w mózgu”

Fundacja „Zapisane w mózgu” została założona przez Sabinę Obwiosło-Budzyń i jej męża
z potrzeby wsparcia osób żyjących z demencją oraz ich rodzin. Doświadczenie choroby Alzheimera w najbliższej rodzinie stało się impulsem do stworzenia miejsca, w którym opiekunowie mogą znaleźć wiedzę, wsparcie i zrozumienie. Fundacja prowadzi działania edukacyjne i społeczne, których celem jest zwiększanie świadomości chorób neurodegeneracyjnych, przeciwdziałanie stygmatyzacji oraz poprawa jakości życia osób żyjących z demencją i ich opiekunów.

Strona internetowa: zapisanewmozgu.pl   

O chorobie Alzheimera

Choroba Alzheimera to postępująca choroba neurodegeneracyjna, która stopniowo wpływa na pamięć, funkcje poznawcze i samodzielność. Zmiany w mózgu mogą rozpoczynać się wiele lat przed pojawieniem się pierwszych objawów. Wraz z postępem choroby pojawiają się trudności z orientacją, komunikacją i wykonywaniem codziennych czynności. Następuje stopniowa utrata samodzielności. Szacuje się, że w Polsce chorobą Alzheimera może być dotkniętych nawet ponad 600 tys. osób. Jak wynika z prognoz dla naszego kraju, już w 2050 roku liczba osób w wieku senioralnym z demencją może wynosić ponad 1,7 mln osób, z czego demencja spowodowana chorobą Alzheimera może dotyczyć nawet ponad 1 mln osób [3].

Jednym z największych wyzwań pozostaje wczesne rozpoznanie choroby. Pierwsze objawy bywają mylone z naturalnym starzeniem się, a diagnoza wymaga połączenia oceny klinicznej i psychologicznej z odpowiednio dobranymi badaniami. Wczesne rozpoznanie pozwala zaplanować leczenie, opiekę i wsparcie oraz jak najdłużej zachować samodzielność osoby chorującej. Choroba Alzheimera wpływa przy tym nie tylko na pacjenta, ale również na jego bliskich, którzy często przejmują znaczną część opieki.

Przełomem w podejściu do choroby są zarejestrowane terapie przyczynowe, przeznaczone dla odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów na wczesnym etapie choroby, co zwiększa znaczenie wczesnego rozpoznania i nowoczesnej diagnostyki.

Źródło: inf pras

Nie tylko diagnoza, leczenie czy wiedza o chorobie. Jednym z największych problemów rodzin osób z chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami otępiennymi okazuje się znalezienie odpowiedzi na znacznie bardziej praktyczne pytanie: co mamy teraz zrobić? Dane z niemal pierwszego roku działania ogólnopolskiej infolinii Helpline pokazują, że bliscy chorych potrzebują przede wszystkim przewodnika po rozproszonym systemie pomocy.

Aż 84 proc. osób zgłaszających się do Helpline to rodziny i bliscy osób z chorobą Alzheimera lub innymi zaburzeniami otępiennymi. Sami chorzy stanowią 10 proc. korzystających ze wsparcia. Jeszcze bardziej wymowne jest jednak to, czego dotyczą rozmowy. Około 70 proc. porad wiąże się ze znalezieniem konkretnej formy pomocy dostępnej w miejscu zamieszkania chorego.

Dane obejmujące okres od 1 października 2025 r. do 31 lipca 2026 r. pokazują więc problem szerszy niż brak wiedzy o samej demencji. Rodzina może wiedzieć, czym jest choroba Alzheimera, a mimo to nie wiedzieć, gdzie zgłosić się po diagnozie, jak zorganizować codzienną opiekę, jakie świadczenia przysługują choremu, gdzie znaleźć wsparcie psychologiczne albo kiedy zacząć rozważać pomoc instytucjonalną.

Wraz z postępem choroby lista pytań rośnie. Bliscy szukają informacji o pomocy MOPS, lokalnych organizacjach, świadczeniach finansowych i dostosowaniu mieszkania. Później pojawiają się pytania o zakłady opiekuńczo-lecznicze i domy pomocy społecznej. Do tego dochodzą kwestie prawne związane z pełnomocnictwem, orzeczeniem o niepełnosprawności czy ubezwłasnowolnieniem, szczególnie wtedy, gdy chory stopniowo traci zdolność rozumienia konsekwencji własnych decyzji.

Helpline uruchomiono 1 października 2025 r. przez Rzecznika Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska. Infolinia nie ma być wyłącznie miejscem udzielania informacji o chorobie. Jej zadaniem jest również wskazywanie dostępnych w konkretnym regionie form wsparcia, a osoby korzystające z niej mogą uzyskać pomoc psychologa, prawnika czy terapeuty zajęciowego.

To ważne, ponieważ pierwszym problemem rodziny często jest już samo rozpoznanie momentu, w którym należy zacząć działać. Powtarzanie tych samych pytań, problemy z wykonywaniem codziennych czynności czy gubienie się w dobrze znanych miejscach mogą być przez bliskich długo interpretowane jako naturalny element starzenia. Później pojawia się kolejne wyzwanie: jak przekonać do konsultacji osobę, która nie dostrzega problemu albo nie chce zgłosić się do lekarza.

„Osoby zgłaszające się po pomoc często nie mają jednego konkretnego pytania. Zwracają się do nas, ponieważ zauważają niepokojące zmiany w zachowaniu i stanie zdrowia bliskiej osoby lub po otrzymaniu diagnozy nie wiedzą, jakie działania podjąć i gdzie szukać wsparcia” – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

To zdanie dobrze oddaje specyfikę opieki nad osobą z otępieniem. Diagnoza nie uruchamia automatycznie jednej, czytelnej ścieżki, którą pacjent i rodzina mogą podążać przez kolejne etapy choroby. Potrzeby zmieniają się wraz z jej przebiegiem, a odpowiedzialność za znalezienie właściwych rozwiązań w dużej mierze spada na bliskich.

Problem nie ogranicza się przy tym do organizacji opieki nad chorym. Demencja stopniowo zmienia funkcjonowanie całej rodziny. Opiekun może przez wiele miesięcy lub lat łączyć opiekę z pracą zawodową, wychowywaniem dzieci i własnymi obowiązkami. W rozmowach z psychologiem Helpline pojawiają się wyczerpanie, złość, bezradność i poczucie winy. Bliscy pytają, jak reagować na trudne zachowania osoby chorej, kiedy poprosić kogoś o pomoc i jak rozpoznać, że sami zbliżają się do granicy swoich możliwości.

Właśnie dlatego statystyka mówiąca, że 84 proc. zgłaszających się po pomoc to bliscy chorych, jest tak istotna. Choroby otępienne dotyczą pacjenta, ale ich konsekwencje organizacyjne, psychologiczne, społeczne i finansowe obejmują znacznie szersze grono osób. System opieki nad pacjentem z demencją w praktyce musi więc uwzględniać także potrzeby jego nieformalnego opiekuna.

Dane Helpline można również odczytać jako wskazówkę dotyczącą organizacji systemu. Skoro zdecydowana większość porad dotyczy tego, gdzie znaleźć pomoc, samo tworzenie kolejnych świadczeń nie wystarczy, jeżeli pacjent i jego rodzina nie wiedzą o ich istnieniu albo nie potrafią do nich dotrzeć. Potrzebna jest informacja, ale przede wszystkim koordynacja i czytelna ścieżka prowadząca od pierwszego podejrzenia zaburzeń poznawczych, przez diagnostykę, aż po wsparcie medyczne, społeczne, prawne i opiekuńcze na kolejnych etapach choroby.

Helpline częściowo wypełnia tę lukę. Można się do niego zgłosić nie tylko po postawieniu diagnozy, ale również wtedy, gdy rodzina dopiero zauważa niepokojące zmiany. Konsultanci pomagają uporządkować sytuację i znaleźć dostępne lokalnie formy wsparcia.

Ogólnopolska infolinia działa pod numerem 800 201 801 od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00–21.00 oraz w soboty od 10.00 do 16.00. Dostępny jest również kontakt mailowy, czat i wideoczat. Pomoc jest bezpłatna.

Przed Światowym Dniem Choroby Alzheimera, obchodzonym 21 września, dane z pierwszych miesięcy działania Helpline przypominają więc o problemie, który łatwo przeoczyć w dyskusji koncentrującej się na diagnostyce i leczeniu. Rodzinom nie zawsze brakuje informacji o tym, czym jest choroba. Często brakuje im kogoś, kto powie, co zrobić z tą wiedzą następnego dnia.

Źródło: inf pras

Choroby neurologiczne, psychiczne i neurorozwojowe dotykają milionów osób, ograniczają ich samodzielność i aktywność zawodową, a także angażują całe rodziny. Mimo postępu diagnostyki i leczenia pacjenci nadal mówią o zagubieniu, wielomiesięcznym oczekiwaniu na pomoc, stygmatyzacji oraz braku koordynacji. Eksperci przekonują, że inwestowanie w zdrowie mózgu przynosi nie tylko korzyści zdrowotne, ale również wymierne oszczędności dla państwa. Ministerstwo Zdrowia zapowiada natomiast prace nad Narodową Strategią Neurologiczną, wprowadzenie koordynatorów opieki oraz rozwój sieci neurologicznej.

Zdrowie mózgu przez lata pozostawało w cieniu innych priorytetów systemu ochrony zdrowia. Tymczasem konsekwencje chorób neurologicznych i psychicznych nie kończą się na rozpoznaniu i leczeniu konkretnej jednostki chorobowej. Wpływają na możliwość nauki, pracy, utrzymania relacji, samodzielnego funkcjonowania, a w wielu przypadkach również na życie zawodowe i zdrowie opiekunów.

– Schorzenia neurologiczne, psychiczne i neurorozwojowe stają się jednym z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i gospodarczych XXI wieku. Nie są jedynie problemem medycznym, ale czynnikiem, który determinuje rozwój społeczny, rozwój rynku pracy, systemów opieki społecznej i konkurencyjność naszej gospodarki – powiedziała dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspertka w obszarze zarządzania ochroną zdrowia, rektor Uczelni Łazarskiego.

Według przytoczonych przez nią światowych szacunków z chorobami neurologicznymi żyje około 3 miliardów ludzi, czyli blisko co trzeci mieszkaniec świata. W ciągu ostatnich 25 lat liczba lat życia utraconych z powodu obciążenia chorobami mózgu wzrosła o ponad 20 proc. Problem będzie narastał wraz ze starzeniem się społeczeństwa.

– Koszty bezpośrednie leczenia tych chorób najczęściej są istotnie niższe od kosztów społecznych związanych z utratą produktywności zarówno samego chorego, jak i opiekunów oraz kosztów związanych z prezenteizmem. To właśnie sprawia, że choroby mózgu są ogromnym wyzwaniem nie tylko dla polityki zdrowotnej, ale także dla polityk publicznych – podkreśliła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Pacjent po diagnozie często zostaje sam

Za statystykami kryją się doświadczenia osób, które po pierwszych objawach i rozpoznaniu próbują odnaleźć się w rozproszonym systemie. W ich wypowiedziach powtarzają się samotność, lęk, niewiedza, brak informacji oraz wielomiesięczne oczekiwanie na diagnostykę i leczenie.

– W epilepsji czas nie jest tylko jednostką, którą odmierzamy zegarkiem. To pierwsze minuty udzielanej pomocy, tygodnie oczekiwania na diagnozę i dni, w których uczymy się żyć z leczeniem. To także lata, w których chcemy uczyć się, realizować marzenia, pracować i być częścią społeczeństwa. Zadbajmy o to, aby osoby z epilepsją nie traciły czasu na niewiedzę, zbyt długie oczekiwanie i uprzedzenia, bo każda minuta ma znaczenie – powiedziała Mirella Rajewska, pacjentka.

Jak podkreślała, zakończenie napadu padaczkowego nie oznacza końca problemów. Kolejnym etapem staje się oczekiwanie na diagnozę i skuteczne leczenie. Niektórzy pacjenci czekają tygodniami lub miesiącami, a zdarzają się również przypadki wieloletniego poszukiwania właściwego rozpoznania. Nadal nie wdrożono też zapowiadanego od kilku lat systemu ośrodków specjalizujących się w leczeniu padaczki.

Trudności organizacyjne dotyczą również osób ze stwardnieniem rozsianym. Nowoczesne leczenie pozwala wielu pacjentom zachować aktywność zawodową i rodzinną, jednak kluczowe pozostaje jego szybkie rozpoczęcie.

– Dzisiaj pacjent, który słyszy diagnozę stwardnienia rozsianego, mierzy się z utrudnieniami w wejściu do programu lekowego. A w naszej chorobie kluczowe jest to, żeby jak najszybciej rozpocząć leczenie – powiedziała Aleksandra Kot, pacjentka ze stwardnieniem rozsianym.

Pacjenci ze stwardnieniem rozsianym zmagają się także z niezrozumieniem wynikającym z niewidocznego charakteru wielu objawów. Zmęczenie, zaburzenia równowagi, ból czy trudności z pamięcią i koncentracją nie zawsze są dostrzegalne dla otoczenia.

– Potrzebujemy systemu, który nie będzie dodatkowym obciążeniem, tylko wsparciem. Nadal zbyt często spotykamy się z niezrozumieniem. Słyszymy: „Przecież wyglądasz zdrowo, nie wyglądasz na chorą”. Musimy uświadamiać, że wiele objawów stwardnienia rozsianego jest niewidocznych. Nie chcemy współczucia. Chcemy po prostu pracować, rozwijać swoje pasje i wychowywać dzieci – podkreśliła Aleksandra Kot.

Choroba dotyczy całej rodziny

Szczególnie wyraźnie problem niewidoczności opiekunów ujawnia się w przypadku chorób otępiennych. Bliscy często przez wiele lat przejmują odpowiedzialność za bezpieczeństwo, leczenie i codzienne funkcjonowanie chorego, nie otrzymując odpowiedniego wsparcia psychologicznego, organizacyjnego ani finansowego.

– Przez osiem lat żyłam w cieniu choroby Alzheimera i demencji. Opiekowałam się trojgiem chorych osób. Żeby profilaktyka mogła być częścią naszego życia społecznego, zawodowego i prywatnego, potrzebna jest wiedza. Tej wiedzy nie ma. Nadal wielu osobom choroba Alzheimera kojarzy się wyłącznie z zapominaniem. To nie jest tylko choroba zapominania – powiedziała Marta Lau.

– Marzyłabym o tym, żeby zdrowie mózgu było takim samym projektem strategicznym, jakim jest CPK albo elektrownia jądrowa. Bo nie przydadzą nam się towary z CPK ani energia, jeśli na pokładzie będziemy mieć osoby chore albo osoby, które będą musiały się nimi zajmować. O tym naprawdę trzeba pamiętać – dodała Marta Lau.

Problemem pozostaje nie tylko niewystarczające wsparcie systemowe, ale również sposób, w jaki osoby z diagnozą neurologiczną lub psychiatryczną są postrzegane przez otoczenie. 

– Wiele osób robi wszystko, żeby „nie było po nich widać”, że coś się dzieje, bo wiedzą, że ocena, z którą będą musiały się zmierzyć, jest dla nich zbyt trudna – powiedziała Urszula Szybowicz, prezes Fundacji Nie Widać Po Mnie.

Alex von Fire, która przeszła drogę od diagnozy schizofrenii paranoidalnej, przez nawracające hospitalizacje, depresję i próbę samobójczą, do wieloletniej remisji i aktywnego życia zawodowego, wskazywała, że wstyd i strach przed odrzuceniem wciąż powstrzymują wiele osób przed szukaniem pomocy.

– Wiem, z czym mierzą się osoby chorujące psychicznie. To jest wstyd. Ogromny. I strach przed tym, że nie zostaniemy zaakceptowani. Strach przed ostracyzmem. Strach przed stygmatyzacją. To wszystko nadal istnieje. Chcę zdjąć z osób chorujących psychicznie ten wstyd, żeby nie bały się i nie wstydziły swojej choroby. Chcę też zniwelować stygmatyzację, bo nie powinno już być na nią miejsca w naszym społeczeństwie – powiedziała.

Leczenie to nie wszystko. Potrzebna jest opieka połączona

Podobne poczucie osamotnienia może towarzyszyć osobom po udarze. Nawet pacjenci, którzy zachowali sprawność ruchową i możliwość pracy, często zmagają się z długotrwałym lękiem przed kolejnym epizodem.

– Po udarze zmienia się przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Przed takim wydarzeniem człowiek zakłada, że jego ciało będzie działało. Że ręka się podniesie, noga zrobi kolejny krok, a słowa pojawią się wtedy, kiedy będą potrzebne. Po udarze ta pewność znika. Zaczyna się obserwowanie samego siebie. Czy ta ręka nie jest dzisiaj słabsza? Czy lekki zawrót głowy nie jest tylko skutkiem zmęczenia? Czy to już kolejny epizod? – mówił Marcin Ruciński, prezes Europejskiego Stowarzyszenia Pacjentów z Chorobami Sercowo-Naczyniowymi.

Zwrócił uwagę, że wsparcie psychologiczne powinno być stałym elementem opieki poudarowej, a nie pomocą oferowaną dopiero w momencie głębokiego kryzysu. Problemem pozostaje również rozdzielenie opieki neurologicznej, kardiologicznej i podstawowej.

– Choroby serca i mózgu nie funkcjonują w dwóch oddzielnych światach. Z perspektywy pacjenta wszystko jest ze sobą połączone. Pacjent często trafia pomiędzy poradnie i specjalizacje. Neurolog koncentruje się na mózgu, kardiolog na sercu, lekarz rodzinny na ogólnym stanie zdrowia. Każdy wykonuje swoją część pracy najlepiej jak potrafi, ale pacjent pozostaje z tym wszystkim sam – powiedział.

Potrzebę ściślejszego połączenia neurologii i psychiatrii podkreślali również eksperci.

– W zasadzie w każdym wystąpieniu pacjentów pojawiały się słowa: zagubienie, wstyd, stygmatyzacja i strach. Towarzyszą im także zaburzenia psychiczne – depresja, lęk czy bezsenność. Problemy ze zdrowiem psychicznym w chorobach mózgu nie są wyjątkiem. Jeżeli występują u ponad połowy pacjentów, stają się realnym problemem i podstawą oddziaływań lekarskich – powiedział prof. Adam Wichniak z Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Jego zdaniem konieczne jest stworzenie kolejnego, wysokospecjalistycznego poziomu opieki, na którym neurolodzy współpracowaliby z psychiatrami i ekspertami innych dziedzin.

– W kontekście naszego dzisiejszego spotkania niezwykle ważny byłby trzeci poziom opieki. To jest ten poziom, na którym neurologzy współpracowaliby z psychiatrami oraz specjalistami innych dziedzin. Bez wątpienia taki poziom specjalistycznej opieki, adresowany do pacjentów ze szczególnym obrazem chorobowym, byłby bardzo ważny – powiedział prof. Adam Wichniak.

Dane ZUS pokazują, że leczenie się opłaca

W 2012 roku wydatki ZUS na świadczenia z tytułu niezdolności do pracy związane z zaburzeniami psychicznymi wynosiły około 5 mld zł, a w przypadku chorób układu nerwowego niespełna 3 mld zł. W 2024 roku było to odpowiednio około 10 mld zł i blisko 4 mld zł. Oznacza to wzrost o 100 proc. w psychiatrii i 26 proc. w neurologii.

Jeszcze bardziej widoczne różnice dotyczą absencji chorobowej. W przypadku zaburzeń psychicznych liczba dni nieobecności w pracy wzrosła z 19 mln w 2017 roku do 34 mln w 2025 roku, czyli o około 75 proc. W neurologii zmniejszyła się natomiast z blisko 20 mln do około 13 mln, a więc o jedną trzecią.

– To jest sukces wczesnej diagnostyki i skutecznego leczenia chorób neurologicznych. Jeszcze dwadzieścia lat temu takich możliwości terapeutycznych nie mieliśmy – powiedział dr Jakub Gierczyński, ekspert systemu ochrony zdrowia, członek Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta.

Jako szczególnie wyraźny przykład wskazał stwardnienie rozsiane. Według danych ZUS liczba dni absencji chorobowej z tego powodu zmniejszyła się z 244 tys. w 2012 roku do 207 tys. w 2025 roku. To o 37 tys. dni mniej, czyli łącznie około 100 lat absencji chorobowej.

– To jest sukces medycyny. Dostęp do skutecznej terapii stwardnienia rozsianego przekłada się nie tylko na rokowanie pacjenta, ale również na utrzymanie jego aktywności zawodowej, społecznej i rodzinnej – podkreślił dr Jakub Gierczyński.

Jednocześnie wydatki ZUS na renty z powodu stwardnienia rozsianego spadły z 207 mln zł do 202 mln zł, a nakłady na rehabilitację wzrosły z 4 mln do 6 mln zł.

Narodowa Strategia Neurologiczna i koordynatorzy opieki

Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia poinformowali o rozpoczęciu intensywnych prac nad Narodową Strategią Neurologiczną. Pierwszy szkic dokumentu ma zostać przedstawiony do konsultacji na początku jesieni, z udziałem środowiska klinicznego i organizacji pacjenckich.

– Rozpoczęliśmy intensywne prace nad Narodową Strategią Neurologiczną. Myślę, że na początku jesieni będziemy mogli przedstawić pierwszy szkic do konsultacji. Chcemy włączyć w ten proces zarówno przedstawicieli organizacji pacjenckich, jak i grono eksperckie – powiedziała Dominika Glanowska z Departamentu Opieki Koordynowanej Ministerstwa Zdrowia.

Jednym z planowanych rozwiązań jest rozwój funkcji koordynatora opieki neurologicznej, który miałby pomagać pacjentowi przechodzić przez kolejne etapy diagnostyki i leczenia.

– Odpowiadamy na potrzebę wsparcia pacjentów poprzez rozwój funkcji koordynatora opieki neurologicznej. Myślę, że jest to coś, co rzeczywiście wszyscy obserwujemy jako potrzebę w systemie i tych koordynatorów opieki neurologicznej chcemy włączyć do systemu – powiedziała Dominika Glanowska.

Ministerstwo Zdrowia wraz z Krajową Radą ds. Neurologii pracuje także nad finansowaniem kompleksowej opieki obejmującej inwazyjną diagnostykę przedoperacyjną i leczenie operacyjne padaczki u dzieci i dorosłych. W planowanych rozwiązaniach uwzględniono również świadczenia związane z głęboką stymulacją mózgu, przede wszystkim dla pacjentów z chorobą Parkinsona.

Resort deklaruje także rozwój sieci udarowej oraz usieciowienie opieki neurologicznej.

– Staramy się, żeby opieka koordynowana była możliwa i żeby rzeczywiście udało się wdrożyć postulowane przez środowisko usieciowienie opieki neurologicznej – powiedziała Dominika Glanowska.

Gotowe rozwiązania czekają na wdrożenie

Zdaniem środowiska neurologicznego najważniejsze kierunki zmian są już od dawna wypracowane. Priorytetami pozostają wdrożenie zintegrowanej opieki nad pacjentami po udarze, rozwój Krajowej Sieci Neurologicznej oraz realizacja Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych.

– My jako środowisko neurologów od dawna mamy przygotowaną agendę najważniejszych działań do wdrożenia w polskim systemie ochrony zdrowia. To jest konsensus całego środowiska – konsultanta krajowego, Krajowej Rady i Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Wiemy, które rozwiązania mogą przynieść pacjentom największe korzyści zdrowotne – podkreślił prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii.

Jak zaznaczył, szczególnie pilne jest wczesne rozpoznawanie zaburzeń otępiennych i jak najszybsze kwalifikowanie pacjentów do nowych terapii.

– Tam, gdzie możemy dziś uzyskać największą korzyść zdrowotną dla pacjentów, jest wczesne rozpoznawanie i ustalanie przyczyn zaburzeń otępiennych oraz jak najwcześniejsze włączanie chorych do programu lekowego. Liczę na to, że już wkrótce stanie się on częścią naszych możliwości terapeutycznych – powiedział.

Eksperci zwracali jednak uwagę, że dostęp do nowoczesnych terapii musi iść w parze z odpowiednim finansowaniem oraz sprawną organizacją opieki.

– Pacjent może mieć prawo do leczenia, ale szpital musi mieć środki, żeby to leczenie rzeczywiście zapewnić – podkreśliła prof. Alina Kułakowska.

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz zaznaczyła z kolei, że równie ważne jest planowanie liczby miejsc w programach lekowych oraz utworzenie Krajowej Sieci Neurologicznej, która skróci drogę pacjenta od pierwszych objawów do rozpoznania i rozpoczęcia leczenia.

Od leczenia chorób do zarządzania zdrowiem mózgu

Eksperci zgodnie wskazują, że odpowiedź na rosnące obciążenie chorobami mózgu nie może ograniczać się do zwiększania liczby świadczeń. 

– Pacjenci z chorobami mózgu potrzebują nie tylko lekarza. Potrzebują rehabilitacji, wsparcia psychologicznego, pomocy społecznej, a w późniejszych etapach także opieki długoterminowej. Dlatego konieczne jest stworzenie zintegrowanej sieci ośrodków prowadzących pacjenta przez kolejne etapy diagnostyki i leczenia – powiedziała dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Znacznej części ryzyka można zapobiegać poprzez kontrolę nadciśnienia, cukrzycy i otyłości, niepalenie, aktywność fizyczną, odpowiednią dietę oraz przeciwdziałanie izolacji społecznej. Jak podkreśliła prof. Alina Kułakowska, działania profilaktyczne nie powinny być dzielone na osobne zalecenia dla mózgu, serca czy chorób nowotworowych.

– Do tej pory za mało mówiliśmy i wciąż zbyt mała jest świadomość społeczna dotycząca tego, że również chorobom mózgu i chorobom układu nerwowego możemy zapobiegać. W maju tego roku Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne i Polskie Towarzystwo Onkologiczne wspólnie opracowały „Dziesiątkę Zdrowia”, czyli 10 podstawowych działań, które są uniwersalne. Nie ma profilaktyki dla mózgu, dla serca czy przeciwko rakowi – jest po prostu dekalog zachowań, które powinny obowiązywać każdego człowieka – powiedziała prezes PTN.

Ostatecznie wyzwaniem pozostaje przełożenie gotowych rekomendacji na realne zmiany dostępne dla pacjenta niezależnie od miejsca zamieszkania.

– Musimy zjednoczyć środowiska, przełamywać milczenie i budować system, który widzi człowieka, a nie tylko jednostkę chorobową. Tylko wspólnie będziemy mogli zmieniać tę rzeczywistość – podkreśliła Monika Wielichowska, wicemarszałek Sejmu.

– Jeżeli chcemy budować nowoczesne państwo dobrobytu, musimy przejść od leczenia chorób mózgu do świadomego zarządzania zdrowiem mózgu w całym cyklu życia człowieka. Musimy patrzeć na problemy zdrowotne przez pryzmat ich przeciwdziałania, wczesnego wykrywania oraz dbania o to, aby efekty terapeutyczne uzyskane dzięki nowoczesnej opiece zdrowotnej były jak najtrwalsze – podsumowała dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

źródło: redakcja Medicalpress na podstawie relacji z Posiedzenia Parlamentarnego Zespółu ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego z dnia 28.07.26

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu jednym z największych osiągnięć medycyny było wydłużenie życia. Dziś coraz częściej pojawia się nowe wyzwanie – jak sprawić, aby dłuższe życie oznaczało również dłużej zachowaną sprawność mózgu? Wraz ze starzeniem się społeczeństw rośnie liczba osób cierpiących na choroby neurodegeneracyjne, które stopniowo odbierają pamięć, zdolność myślenia i samodzielność. To właśnie procesy zachodzące u podstaw tych schorzeń bada dr Lidia Wróbel – stypendystka 25. edycji programu L’Oréal-UNESCO Dla Kobiet i Nauki w kategorii habilitacyjnej, kierująca laboratorium w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie.

Gdy komórki przestają usuwać uszkodzone białka

Demencja jest jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny i starzejących się społeczeństw. Na świecie żyje z nią już ponad 55 milionów osób,[1] a według prognoz Światowej Organizacji Zdrowia liczba ta wzrośnie do około 78 milionów w 2030 roku i ponad 139 milionów do 2050 roku[2]. Choroba Alzheimera odpowiada za większość przypadków demencji, jednak mimo intensywnych badań naukowcy wciąż nie dysponują powszechnie dostępną terapią, która skutecznie zatrzymywałaby lub odwracała rozwój choroby.

Jednym z procesów leżących u podstaw chorób neurodegeneracyjnych jest zaburzenie naturalnego systemu usuwania uszkodzonych białek z komórek nerwowych. Zamiast zostać rozłożone i usunięte, białka tworzą toksyczne agregaty, które zakłócają funkcjonowanie neuronów i prowadzą do ich stopniowego obumierania. W efekcie mózg traci zdolność prawidłowego działania, a u pacjentów pojawiają się problemy z pamięcią, myśleniem, orientacją czy kontrolą ruchu.

To właśnie mechanizmy odpowiedzialne za utrzymanie „porządku” w komórkach nerwowych oraz przyczyny ich zaburzeń bada dr Lidia Wróbel. Lepsze zrozumienie tych procesów może w przyszłości stanowić podstawę do opracowania skuteczniejszych terapii choroby Alzheimera, Parkinsona i innych chorób neurodegeneracyjnych.

Jak neurony dbają o porządek?

W laboratorium kierowanym przez dr Lidię Wróbel naukowcy analizują mechanizmy degradacji białek, czyli procesy odpowiadające za utrzymanie komórek nerwowych w dobrej kondycji. W zdrowym mózgu uszkodzone lub niepotrzebne białka są na bieżąco rozkładane i usuwane. Dzięki temu neurony mogą prawidłowo funkcjonować przez wiele lat.

Badaczka wraz z zespołem stara się zrozumieć, dlaczego z wiekiem lub w warunkach choroby ten naturalny system przestaje działać. Zespół bada, jakie mechanizmy zawodzą podczas stresu komórkowego i co sprawia, że w neuronach zaczynają gromadzić się toksyczne agregaty białek prowadzące do ich obumierania.

Od badań podstawowych do nowych terapii

Badania dr Lidii Wróbel mają charakter podstawowy, jednak ich znaczenie może wykraczać daleko poza laboratorium. Wyniki badań prowadzonych na modelach chorób neurodegeneracyjnych pokazują, że poprawa działania mechanizmów odpowiedzialnych za usuwanie uszkodzonych białek może chronić neurony przed obumieraniem i poprawiać funkcjonowanie mózgu.

Aby jednak opracować skuteczne metody leczenia, naukowcy muszą najpierw dokładnie zrozumieć, dlaczego naturalny system oczyszczania komórek przestaje działać. Badania prowadzone przez dr Lidię Wróbel dostarczają właśnie tej wiedzy – fundamentalnej dla projektowania przyszłych terapii choroby Alzheimera, Parkinsona i innych chorób neurodegeneracyjnych.

Moim największym marzeniem jest, aby wyniki moich badań i odkryć przyczyniły się – za kilka lub kilka naście lat – do opracowania terapii spowalniającej rozwój chorób neurodegeneracyjnych, takich jak choroba Parkinsona. Wierzę, że to marzenie dzielę z wieloma naukowcami – mówi dr Lidia Wróbel.

Nauka dla zdrowego starzenia się społeczeństwa

Światowa Organizacja Zdrowia przewiduje, że w kolejnych dekadach liczba osób żyjących z demencją będzie gwałtownie rosła. Oznacza to, że jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej medycyny staje się nie tylko wydłużanie życia, ale również zachowanie sprawności mózgu na dłużej.

Badania dr Lidii Wróbel pokazują, że odpowiedzi na to wyzwanie mogą kryć się w podstawowych procesach zachodzących wewnątrz komórek nerwowych. Lepsze zrozumienie mechanizmów degradacji białek może w przyszłości przyczynić się do opracowania terapii, które spowolnią rozwój chorób neurodegeneracyjnych i pozwolą dłużej zachować niezależność oraz dobrą jakość życia.

***

O stypendystce programu L’Oréal-UNESCO Dla Kobiet i Nauki  Dr Lidia Wróbel specjalizuje się w biologii komórki i biologii molekularnej, koncentrując swoje badania na mechanizmach odpowiedzialnych za utrzymanie homeostazy białek (proteostazy) oraz ich roli w rozwoju chorób neurodegeneracyjnych, takich jak choroba Alzheimera i choroba Parkinsona. W prowadzonym przez siebie laboratorium bada procesy degradacji białek w neuronach oraz czynniki, które prowadzą do zaburzeń tych mechanizmów w przebiegu starzenia i chorób układu nerwowego.

Karierę naukową rozpoczęła podczas studiów magisterskich z biotechnologii w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Pracę magisterską realizowała w laboratorium prof. Barta Braeckmana na Uniwersytecie w Gandawie w Belgii w ramach programu Erasmus. Stopień doktora nauk biologicznych uzyskała w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. Nenckiego PAN, prowadząc badania pod kierunkiem prof. Agnieszki Chacińskiej w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie. W trakcie studiów doktoranckich odbyła prestiżowe staże naukowe na Uniwersytecie we Freiburgu oraz Monash University w Melbourne.

Po uzyskaniu stopnia doktora rozwijała karierę naukową jako stażystka podoktorska w Cambridge Institute for Medical Research oraz UK Dementia Research Institute na Uniwersytecie w Cambridge, gdzie w zespole prof. Davida Rubinszteina prowadziła badania nad mechanizmami odpowiedzialnymi za czyszczenie komórek z toksycznych agregatów białkowych oraz ich znaczeniem w chorobach neurodegeneracyjnych. Od 2024 roku kieruje Laboratorium Proteostazy Komórkowej w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie.

Jej dorobek naukowy obejmuje ponad 20 publikacji w prestiżowych czasopismach międzynarodowych, takich jak Nature, Nature Communications, Science Advances czy Neuron. Jest laureatką licznych grantów i wyróżnień, w tym EMBO Installation Grant, grantu SONATA oraz SONATA BIS Narodowego Centrum Nauki oraz EMBO Long-Term Fellowship. Za swoją rozprawę doktorską otrzymała Nagrodę im. Jerzego Drabikowskiego za najlepszą pracę doktorską.

O programie L’Oréal-UNESCO Dla Kobiet i Nauki  

Celem programu L’Oréal-UNESCO Dla Kobiet i Nauki prowadzonego w Polsce od 2001 roku jest promowanie osiągnięć naukowych utalentowanych badaczek, zachęcanie ich do kontynuacji prac zmierzających do rozwoju nauki oraz udzielenie wsparcia finansowego. Partnerami programu są Polski Komitet do spraw UNESCO, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Polska Akademia Nauk oraz UNGC Network Poland. Do 2025 roku w Polsce wyróżniono 137 naukowczyń. Wyboru, co roku dokonuje Jury pod przewodnictwem prof. Ewy Łojkowskiej. 

Polska jest jednym ze 118 krajów, w których co roku przyznawane są stypendia dla utalentowanych naukowczyń. Program Dla Kobiet i Nauki jest częścią globalnej inicjatywy For Women in Science, która powstała dzięki partnerstwu L’Oréal i UNESCO. Międzynarodowa nagroda przyznawana jest co roku w Paryżu w ramach For Women in Science Week pięciu laureatkom, których odkrycia dostarczają odpowiedzi na kluczowe problemy ludzkości.


[1] https://www.gov.pl/web/psse-kamien-pomorski/swiatowy-miesiaca-choroby-alzheimera

[2] https://iris.who.int/server/api/core/bitstreams/8d77bf72-3b8b-4fbd-af48-d4734ccf53c1/content

źródło: inf. prasowa

W Polsce każdego roku ok. 6 mln pacjentów korzysta z opieki medycznej z powodu chorób neurologicznych, a wraz ze starzeniem się społeczeństwa liczba osób wymagających takiej opieki będzie rosła. Mówimy więc o problemie, który bezpośrednio lub pośrednio dotyczy niemal każdej rodziny. Jednocześnie neurologia przeżywa okres dynamicznego rozwoju. Pojawiają się nowe metody diagnostyczne i terapie, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nieosiągalne. Dlaczego równie ważna jak dostęp do nowoczesnego leczenia pozostaje profilaktyka i co każdy z nas może zrobić dla zdrowia swojego mózgu? Z okazji Światowego Dnia Mózgu mówi o tym prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Pani Profesor, 22 lipca obchodzimy Światowy Dzień Mózgu. Czy zdrowie mózgu powinno być obecnie jednym z najważniejszych priorytetów zdrowia publicznego?

Zdecydowanie tak. Choroby mózgu należą do największych współczesnych wyzwań medycznych, społecznych i ekonomicznych. Żyjemy coraz dłużej i jest to niewątpliwie ogromne osiągnięcie współczesnej medycyny, ale wiek nadal pozostaje głównym niemodyfikowalnym czynnikiem ryzyka wielu chorób o ogromnym wpływie społecznym, niosących za sobą ryzyko niepełnosprawności, złej jakości życia, a nawet śmierci. Są to m.in. udar mózgu, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona oraz inne choroby neurozwyrodnieniowe. Wraz z wiekiem rośnie ryzyko padaczki, której etiologia u osób starszych w ponad 50% przypadków jest związana z chorobami naczyniowymi mózgu. Bardzo ważna jest wiedza nie tylko o profilaktyce, ale też o podstawowych objawach tych chorób, co pozwala na ich wczesne rozpoznanie i wdrożenie leczenia. W przypadku udaru mózgu szybka reakcja może uratować zdrowie, a nawet życie pacjenta.

Czy mamy wpływ na zdrowie naszego mózgu?

Tak, i jest to wpływ bardzo istotny. Nie możemy zmienić swojego wieku ani uwarunkowań genetycznych, ale na wiele innych czynników ryzyka możemy skutecznie oddziaływać. Szczególne znaczenie ma kontrolowanie czynników ryzyka naczyniowego. Regularne pomiary ciśnienia tętniczego, kontrolowanie stężenia cholesterolu i glukozy, aktywność fizyczna i zdrowa dieta to podstawa. Właściwe leczenie nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, otyłości i zaburzeń lipidowych zmniejsza ryzyko nie tylko udaru mózgu, ale także zaburzeń poznawczych i otępienia. Bardzo ważny jest codzienny styl życia. Zaleca się dietę bogatą w warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste i ryby, regularną aktywność fizyczną, odpowiednią ilość snu, unikanie tytoniu
i innych wyrobów nikotynowych oraz alkoholu. Nie wolno też zapominać o aktywności intelektualnej i społecznej. Czytanie książek, nauka nowych umiejętności, zwłaszcza nauka nowego języka, rozwijanie zainteresowań i utrzymywanie relacji z innymi ludźmi pomagają budować tzw. rezerwę poznawczą, która pozwala mózgowi dłużej zachować sprawność. Szacuje się, że poprzez ograniczanie modyfikowalnych czynników ryzyka można zapobiec lub opóźnić pojawienie się objawów nawet w około 45 proc. przypadków otępienia w skali globalnej, jest więc o co walczyć.

Nie wszystkim chorobom mózgu potrafimy jednak zapobiegać.

To prawda. W przypadku wielu schorzeń neurologicznych, takich jak choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane czy padaczki genetyczne lub o nieustalonej przyczynie, nie dysponujemy obecnie swoistymi metodami profilaktyki. Brak możliwości całkowitego zapobiegania nie oznacza jednak, że zdrowy styl życia nie ma znaczenia. Te same zasady, uzupełnione o ograniczanie przewlekłego stresu, wspierają funkcjonowanie mózgu oraz całego organizmu. U osób, które już chorują neurologicznie, takie działania pomagają dłużej zachować sprawność, poprawiają jakość życia i wspierają efekty leczenia.

Polskie Towarzystwo Neurologiczne prowadzi wspólne działania profilaktyczne z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym i Polskim Towarzystwem Onkologicznym. Dlaczego zdecydowali się Państwo na taką współpracę?

Choroby neurologiczne, choroby układu krążenia i nowotwory odpowiadają za znaczną część zgonów, niepełnosprawności oraz utraconych lat życia w zdrowiu. Jednocześnie ich najważniejsze czynniki ryzyka są w znacznej części wspólne i modyfikowalne. Dlatego jako przedstawiciele neurologii, kardiologii i onkologii mówimy jednym głosem: należy odejść od myślenia o profilaktyce wyłącznie w kategoriach pojedynczych chorób. Profilaktyka nie powinna być dzielona na „profilaktykę mózgu”, „profilaktykę serca” czy „profilaktykę raka”. Dlatego w maju tego roku prezesi wszystkich trzech Towarzystw podpisali wspólne stanowisko w sprawie wzmocnienia profilaktyki chorób przewlekłych, a wraz z nim „10-tkę zdrowia”, czyli zestaw zasad wspólnych dla serca, mózgu i ryzyka onkologicznego. Za tym apelem stoją liczby. Polska wydaje na profilaktykę 1,7 proc. budżetu zdrowotnego, przy średniej unijnej 4 proc.; w przeliczeniu na mieszkańca to 22 euro wobec 202. Jednocześnie zgonów możliwych do uniknięcia mamy o ponad 60 proc. więcej niż wynosi średnia unijna. Te dwa fakty należy czytać razem. Profilaktyka nie może być traktowana wyłącznie jako koszt, ponieważ jest to inwestycja w dłuższe życie Polaków w zdrowiu, lepszą jakość życia, większą samodzielność i odporność społeczeństwa. Mamy wiedzę, narzędzia i dowody naukowe. Teraz potrzebujemy konsekwentnych decyzji, które uczynią profilaktykę jednym z najważniejszych priorytetów polskiej polityki zdrowotnej.

Profilaktyka to perspektywa lat. A jeśli udar już się zdarzy – co powinien wiedzieć każdy?

Że liczy się czas i że mierzy się go w godzinach od pierwszego objawu, a nie w dniach. Udar jest stanem nagłym dokładnie tak samo jak zawał serca. Najprostszą podpowiedzią jest akronim FAST, po angielsku „szybko”: F jak face (opadający kącik ust, wykrzywiona twarz); A jak arms (opadające ramię, osłabienie jednej strony ciała); S jak speech (nagłe zaburzenia mowy albo rozumienia); T jak time (natychmiastowy telefon pod 112). Trzy rzeczy, o których się zapomina: objawy udaru zwykle nie bolą, więc łatwo je zbagatelizować, a jeżeli ustępują samoistnie, to nie powód do ulgi, tylko sygnał alarmowy – nie wolno czekać do rana ani dzwonić najpierw do przychodni.

W ostatnim czasie dużo mówi się o chorobie Alzheimera. Czy rzeczywiście stoimy u progu przełomu?

Możemy mówić o początku nowej ery w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera. Przez wiele lat dysponowaliśmy przede wszystkim lekami łagodzącymi objawy otępienia. Obecnie po raz pierwszy pojawiły się terapie wpływające na jeden z mechanizmów rozwoju choroby, które mogą spowalniać jej postęp u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów. To bardzo ważna zmiana, ale jednocześnie ogromne wyzwanie dla całego systemu ochrony zdrowia. Nowe terapie mogą być stosowane wyłącznie u osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo z łagodnym otępieniem w przebiegu choroby Alzheimera, po potwierdzeniu obecności patologii amyloidowej. Jeżeli pacjent trafia do neurologa dopiero wtedy, gdy otępienie jest już zaawansowane, nie ma możliwości zastosowania tych leków. Ponadto wczesne rozpoznanie daje pacjentom czas na wdrożenie interwencji niefarmakologicznych, ma więc bardzo istotne znaczenie. Niestety, obecnie duża część pacjentów otrzymuje rozpoznanie zbyt późno, często dopiero wtedy, gdy zaburzenia poznawcze wyraźnie ograniczają codzienne funkcjonowanie. Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa, a także odpowiednie przygotowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej do wczesnego rozpoznawania niepokojących objawów.

W jaki sposób można wcześniej rozpoznawać chorobę Alzheimera?

Do niedawna potwierdzenie choroby Alzheimera wymagało przede wszystkim badania płynu mózgowo-rdzeniowego albo specjalistycznego badania PET. Badania te nadal są podstawą diagnostyki i potwierdzenie w jednym z nich patologii amyloidowej jest konieczne do wdrożenia terapii przeciwciałami antyamyloidowymi. Jednak coraz większe znaczenie zyskują biomarkery oznaczane we krwi, przede wszystkim fosforylowane białko tau, a zwłaszcza p-tau217. To ogromny krok naprzód, ponieważ pobranie krwi jest znacznie mniej inwazyjne i łatwiejsze do zastosowania u większej liczby pacjentów. Biomarkery nie zastępują jednak oceny klinicznej i są badaniem dodatkowym, służącym określeniu etiologii zaburzeń poznawczych. Nie rekomenduje się ich oceny u osób zdrowych bez zaburzeń pamięci.

Warto też pamiętać, że w ramach programu „Moje Zdrowie” u osób w wieku 60 lat lub starszych przewidziano ocenę funkcji poznawczych. Dzięki temu lekarz rodzinny ma szansę zauważyć niepokojące objawy i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki. U osób, które zgłaszają problemy z pamięcią lub innymi funkcjami poznawczymi, badania biomarkerów mogą znacząco usprawnić proces diagnostyczny. Sam program jest dostępny dla wszystkich ubezpieczonych po 20. roku życia: w wieku 20–49 lat badania kontrolne przysługują co pięć lat, a od 50. roku życia – co trzy lata.

Jakie największe wyzwania stoją dzisiaj przed polską neurologią w zakresie diagnostyki i leczenia choroby Alzheimera?

Największym wyzwaniem jest przygotowanie całego systemu do wcześniejszego rozpoznawania choroby oraz wdrażania nowych terapii. Potrzebujemy dobrze zorganizowanej ścieżki diagnostycznej – od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, przez ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, aż po wyspecjalizowane ośrodki zajmujące się diagnostyką i leczeniem chorób prowadzących do otępienia. Niewątpliwie będzie tutaj potrzebna pewna referencyjność ośrodków, ale także ich ścisła współpraca. Drugim ogromnym wyzwaniem pozostają kadry. Według dostępnych danych w Polsce jest nieco ponad cztery tysiące neurologów, a około jedna trzecia pracujących specjalistów osiągnęła już wiek emerytalny. Rosnąca liczba pacjentów z chorobami otępiennymi i innymi schorzeniami neurologicznymi będzie wymagała nie tylko większej liczby lekarzy, ale również pielęgniarek neurologicznych, neuropsychologów, logopedów, fizjoterapeutów, terapeutów zajęciowych i pracowników socjalnych. Nowoczesna opieka neurologiczna musi być zespołowa i kompleksowa, a w neurologii podobnie jak w onkologii i kardiologii wzrośnie rola koordynatorów opieki.

Czy postęp terapeutyczny dotyczy wyłącznie choroby Alzheimera?

Absolutnie nie. Neurologia jest dziedziną, w której w ostatnich latach pojawiło się bardzo wiele nowych terapii w chorobach uważanych dotychczas za nieuleczalne, albo prowadzące do znacznej niesprawności. Znacząco poprawił się dostęp do nowoczesnego leczenia stwardnienia rozsianego, choroby Parkinsona, spastyczności i dystonii, rdzeniowego zaniku mięśni oraz innych chorób nerwowo-mięśniowych. Rozwijają się możliwości leczenia padaczek lekoopornych i migreny. Dla wielu pacjentów nowe terapie oznaczają możliwość powrotu do aktywności zawodowej i rodzinnej albo dłuższe zachowanie samodzielności. Coraz lepiej rozumiemy również biologiczne mechanizmy chorób neurodegeneracyjnych, dlatego możemy spodziewać się kolejnych terapii modyfikujących ich przebieg.

Czy polscy pacjenci mają do tych terapii realny dostęp?

W znacznej części tak, i dzieje się to przede wszystkim przez programy lekowe. Neurolodzy
i neurolodzy dziecięcy prowadzą ich dziś 22 i to one są podstawowym źródłem dostępu polskich pacjentów do innowacyjnych terapii. Właśnie dlatego niepokoją nas problemy z finansowaniem programów lekowych. Liczba pacjentów w tych programach rośnie z roku na rok i jest to wzrost przewidywalny: w wielu z nich jesteśmy w stanie podać konkretne liczby na podstawie dotychczasowych obserwacji, a tam, gdzie zmieniają się kryteria kwalifikacji – oszacować je. Chodzi o to, żeby znalazło to odbicie w planach finansowych Narodowego Funduszu Zdrowia z wyprzedzeniem. Zabezpieczenie odpowiednich środków na diagnostykę i leczenie chorób neurologicznych jest warunkiem tego, aby móc w pełni korzystać z możliwości współczesnej medycyny.

Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać z okazji Światowego Dnia Mózgu?

Chciałabym, abyśmy zaczęli traktować zdrowie mózgu tak samo poważnie jak zdrowie serca. Neurologia daje dziś coraz więcej możliwości – potrafimy wcześniej rozpoznawać wiele chorób i coraz lepiej rozumiemy mechanizmy ich rozwoju, dysponujemy też skuteczniejszym leczeniem niż jeszcze kilka lat temu. Jednocześnie ogromny wpływ na zdrowie mózgu mają nasze codzienne decyzje oraz warunki, w których żyjemy, pracujemy i starzejemy się.

Edukacja zdrowotna nie powinna być traktowana jako dodatek. Znaczenie ma wszystko, o czym mówiłam – od profilaktyki po umiejętność rozpoznania niepokojących objawów i szybkiego reagowania. Najskuteczniejsza terapia nie pomoże pacjentowi, który trafi do neurologa zbyt późno, a w przypadku udaru mózgu o możliwości skutecznego leczenia często decyduje natychmiastowe wezwanie pomocy. Dlatego podstawowa wiedza o profilaktyce, objawach alarmowych i zasadach postępowania w sytuacji zagrożenia zdrowia powinna być przekazywana już od najmłodszych lat. Światowy Dzień Mózgu jest też doskonałą okazją, aby przypomnieć, że na dbanie o zdrowie mózgu nigdy nie jest ani za wcześnie, ani za późno.

Źródło: inf pras

Starzenie się społeczeństwa sprawia, że choroby neurologiczne stają się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. Eksperci alarmują, że bez lepszej organizacji opieki, rozwoju profilaktyki i wdrożenia kompleksowych strategii liczba pacjentów z udarami, chorobami otępiennymi, chorobą Parkinsona czy migreną będzie dynamicznie rosła, generując ogromne koszty społeczne i ekonomiczne.
Już jedna na trzy osoby w krajach Unii Europejskiej cierpi na choroby mózgu. Udary mózgu, choroby otępienne i migreny są jednymi z najważniejszych wyzwań zdrowotnych dla współczesnej Europy, a liczba pacjentów nimi obarczonych będzie rosła w miarę starzenia się populacji Starego Kontynentu. O zadaniach, z jakimi muszą się w tej sytuacji zmierzyć środowisko kliniczne i decydenci, dyskutowali uczestnicy okrągłego stołu „Neurologia w Polsce w kontekście europejskiego planu zdrowia mózgu”, organizowanego przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, Komitet Nauk Klinicznych Polskiej Akademii Nauk i Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Spotkanie, które odbyło się 22 czerwca br. w siedzibie Polskiej Akademii Nauk w Pałacu Staszica w Warszawie, otwiera cykl debat eksperckich organizowanych wspólnie przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, Komitet Nauk Klinicznych Polskiej Akademii Nauk i Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego pod patronatem Rzecznika Praw Pacjenta, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, European Migraine & Headache Alliance (EMHA) i organizacji pacjentów Alzheimer Polska.

Po wdrożeniu europejskich planów w obszarze onkologii i chorób sercowo-naczyniowych Komisja Europejska analizuje możliwość stworzenia Europejskiego Planu Zdrowia Mózgu (European Brain Plan) – kompleksowej strategii odpowiadającej na wyzwania z zakresu zdrowia mózgu. W Polsce priorytet „Zdrowe serce, zdrowy mózg” został wskazany jako jeden z trzech najważniejszych dla Ministerstwa Zdrowia.

Przewodniczący Komisji Zdrowia SANT w Parlamencie Europejskim dr Adam Jarubas podkreślił, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen już w 2024 r. określiła neurologię jako europejski priorytet, do swojej misji włączył ją również komisarz ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt Olivér Várhelyi:

„Doświadczenie opracowania i realizacji kompleksowych planów w obszarze chorób onkologicznych i sercowo-naczyniowych jest dla organów unijnych w Brukseli inspiracją do stworzenia analogicznego schematu postępowania w obszarze neurologii. By dać pewien europejski kontekst: jedna na trzy osoby w Unii Europejskiej cierpi na choroby mózgu. Z nieco większym nasileniem te schorzenia występują w Europie Zachodniej. To może mieć związek z szerszym dostępem do diagnostyki, większą oczekiwaną długością życia czy bardziej zaawansowanym starzeniem się tych społeczeństw. Mówiąc o chorobach neurologicznych, mamy przede wszystkim na myśli demencję – w Europie problem ten dotyczy ponad 9 milionów osób, a prognozy wskazują, że do 2050 roku będzie ich ponad 14 milionów, czyli o ponad połowę więcej. Siedem milionów osób zmaga się z chorobą Alzheimera, a prognozy wskazują, że w najbliższych pięciu latach liczba ta może się podwoić. Podobnie jest w przypadku choroby Parkinsona, na którą w tej chwili cierpi 10 milionów ludzi na świecie, a do 2050 roku może ich być dwukrotnie więcej. 13 osób na 10 tysięcy mieszkańców Europy zmaga się ze stwardnieniem zanikowym bocznym i tu również możemy mówić o tendencji wzrostowej. Trzeba pamiętać, że poza dramatem chorych i ich bliskich, choroby neurologiczne, w tym choroby mózgu, wiążą się z wymiernymi kosztami społeczno-gospodarczymi. Koszty choroby Alzheimera w Unii Europejskiej szacowane są na ponad 250 mld euro rocznie, a demencji – ok. 300 mld euro rocznie”.

Krajowy konsultant w dziedzinie neurologii prof. Bartosz Karaszewski zaznaczył, że choroby neurologiczne od dawna powinny być priorytetem dla zdrowia publicznego z uwagi na najbardziej znaczące DALY (ang. Disability-Adjusted Life Years – utrata jednego roku życia w pełnym zdrowiu, jedna z miar obciążenia chorobami w populacji) oraz fakt, że generują dla systemu większe koszty, niż pozostałe choroby razem wzięte. Pierwsza trójka chorób, które w największym stopniu wpływają na neurologiczne DALY, to udar mózgu, choroba Alzheimera i inne z przebiegiem otępiennym oraz migrena. Konsultant krajowy nawoływał do lepszego wykorzystania zasobów, którymi system już dysponuje: „To są po prostu liczby. To jest po prostu matematyka. Bo jeżeli uwzględnimy nie tylko DALY, ale także długość życia w niepełnosprawności, stopień niepełnosprawności i zaangażowanie opiekunów, to neurologia i choroby mózgu są dyscypliną medycyny najbardziej obciążającą populację europejską”.

Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Alina Kułakowska podkreśliła, że największe wyzwania polskiej neurologii to rosnąca liczba pacjentów, niedobory kadr medycznych, niedoskonała organizacja opieki neurologicznej oraz brak działań profilaktycznych. Kluczowe jest więc utworzenie sieci neurologicznej z referencyjnością ośrodków, która zapewni rozwój skoordynowanej opieki: „Z punktu widzenia dobra pacjenta bardzo ważna jest interdyscyplinarność, ponieważ osobami z chorobami neurologicznymi opiekują się także psychiatrzy, geriatrzy czy interniści. Jednak to neurolog diagnozuje choroby i leczy najwięcej z nich. Neurolodzy realizują ponad 20 programów lekowych, ale problemem są niedoszacowane kontrakty. W tym roku znów możemy się spodziewać ogromnych nadwykonań. Cieszymy się zatem z sukcesów, jak rozwój diagnostyki i terapii. Jednak koszty leczenia spędzają nam sen z powiek, ponieważ chcielibyśmy, żeby pacjenci nie mieli problemu z dostępem do leczenia”.

Prezes-elekt Krajowej Rady ds. Neurologii przy Ministerstwie Zdrowia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz wyraziła uznanie dla Krajowego Programu Działań Wobec Chorób Otępiennych i podkreśliła potrzebę stworzenia ścieżki pacjenta z objawami otępienia. Kluczowa jest wczesna diagnostyka, ponieważ przełomowe nowe terapie dla takich pacjentów muszą być włączane na początkowym etapie choroby. To jednak nie jedyne wyzwania, na które zwraca uwagę Krajowa Rada ds. Neurologii – podkreśla jej przewodnicząca: „Priorytetem jest zapewnienie pacjentom z padaczką lekooporną dostępu do leczenia operacyjnego czy odpowiedni zakres świadczeń ambulatoryjnych dla pacjentów z chorobą Parkinsona. Istotny jest także problem tranzycji pacjentów z opieki pediatrycznej do tej dedykowanej osobom dorosłym; musimy mieć na uwadze, że do części programów lekowych włącza się pacjentów, kiedy są dziećmi, a później oni nadal potrzebują tego leczenia. Co do kierunków na 2026 rok, konieczne jest wdrażanie priorytetu >>zdrowe serce, zdrowy mózg<<, który jest dopiero na początku realizacji, oczywiście – sieć neurologiczna, ale także współpraca z Centrum e-Zdrowia pod kątem opracowania odpowiedniego zakresu danych. Chodzi o takie dane, które pozwolą stwierdzić, jak wprowadzane zmiany wpływają na system”.

yły wiceminister zdrowia, a obecnie wiceprzewodniczący Senackiej Komisji Zdrowia, z zawodu lekarz neurolog Wojciech Konieczny uważa, że ważna jest odpowiednia konstrukcja krajowej sieci neurologicznej:

„Neurologia jako dziedzina medycyny powinna mieć rzeczywiście priorytetowe znaczenie. To musi być jednoznacznie zaznaczone, inaczej neurologia może zostać wyparta przez inne dziedziny i sprowadzona do funkcji konsultacyjnej. W Ministerstwie Zdrowia obserwowałem inercję systemu: jeśli jakiś jego element nie zostanie prosto zdefiniowany, różne polityczne zawirowania mogą wynaturzyć to, co realnie powinniśmy zrobić”.

Edyta Ekwińska, wiceprezes organizacji pacjentów Alzheimer Polska, określiła jako swój główny cel wsparcie osób z chorobą Alzheimera w uzyskaniu możliwości korzystania z programów lekowych:

„Europejska Agencja Leków dopuściła nowe leki i rekomenduje zorganizowanie dostępu do nich na zasadach programu lekowego. Pacjenci czekają na skuteczne leczenie od 25 lat. Choć te programy mają ograniczony zasięg, bo obejmą od 5 do 10 proc. chorych, nawet to może mieć ogromne znaczenie dla utrzymania ich na rynku pracy”.

Prezes Fundacji Chorób Mózgu Wojciech Machajek położył nacisk na rolę opiekunów osób z chorobami neurodegeneracyjnymi: „Wobec braku rozwiązań usprawniających dostęp do systemowej opieki, wobec problemów z organizacją opieki wytchnieniowej, opiekunowie nie są po prostu elementem systemu – oni ten system podtrzymują”.

Zaznaczył też, że z ogłoszonego 10 lat temu Dekalogu Polskiej Neurologii udało się zrealizować tylko jeden punkt – uczynić neurologię specjalizacją priorytetową. Nadal jednak mamy do czynienia z problemami w programach lekowych, jak wstrzymanie nowych włączeń pacjentów, kolejki nawet do 2 lat oczekiwania na wizytę, pogłębiająca się dysproporcja między dostępem a realnym zapotrzebowaniem.

Instytut Rozwoju Spraw Społecznych to obywatelski think-tank, który jest miejscem pogłębionej debaty, opracowywania analiz, formułowania propozycji rozwiązań i wymiany poglądów między wieloma środowiskami. Jego misją jest analizowanie zjawisk ekonomiczno-społecznych przez pryzmat kwestii zdrowia i opieki zdrowotnej, które mają wpływ na każdą dziedzinę życia i aktywności gospodarczej.

Źródło: PAP MediaRoom

Późna diagnoza i brak informacji to jedne z największych wyzwań w chorobie Alzheimera. Bezpłatna infolinia Helpline (800 201 801) uruchomiona przez Rzecznika Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska zapewnia wsparcie osobom z zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzinom i opiekunom w całej Polsce. Ruszyła kampania mająca na celu dotarcie z informacją o infolinii do jak największej liczby osób. 
Aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera bez diagnozy Choroba Alzheimera i inne zaburzenia otępienne stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Starzenie się społeczeństwa, późna diagnoza oraz ogromne obciążenie spoczywające na rodzinach sprawiają, że coraz więcej osób potrzebuje szybkiego dostępu do rzetelnej informacji i profesjonalnego wsparcia.

Dane pokazują skalę problemu: aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera nie ma postawionej prawidłowej diagnozy, a w Polsce średni czas od pierwszego kontaktu z lekarzem POZ do rozpoznania choroby wynosi około 24 miesięcy. Jednocześnie choroba Alzheimera to „choroba całej rodziny” – około 92 proc. chorych pozostaje pod całodobową opieką bliskich, najczęściej w warunkach domowych, a w 44 proc. przypadków ciężar opieki spoczywa wyłącznie na jednej osobie.

Razem w chorobie Alzheimera

W odpowiedzi na potrzebę wsparcia dla osób chorujących na chorobę Alzheimera lub inne zaburzenia otępienne, ich rodzin i opiekunów uruchomiono ogólnopolską, bezpłatną infolinię Helpline (800 201 801).

Helpline oferuje poufne rozmowy z konsultantami, psychologami oraz innymi specjalistami, m.in. terapeutami zajęciowymi i prawnikami. Dzwoniący mogą uzyskać wsparcie emocjonalne, informacje dotyczące diagnozy i przebiegu choroby, pomoc w radzeniu sobie z trudnymi zachowaniami chorego oraz wskazówki dotyczące dostępnych form wsparcia w danym regionie. Integralnym elementem działań informacyjno-edukacyjnych jest spot poświęcony infolinii Helpline, który w przystępny sposób pokazuje codzienne doświadczenia osób chorujących i ich bliskich oraz przypomina, gdzie szukać pomocy.

Materiał został przygotowany przy użyciu technologii AI. Za koncepcję kreatywną i realizację kampanii odpowiada Fabryka Komunikacji Społecznej. – Infolinia to pomoc dla osób z chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzin i opiekunów. Chcemy, aby nasza inicjatywa wzbudziła wśród nas wszystkich życzliwość, empatię i zrozumienie – powiedział Jarosław Fiks, Dyrektor Generalny w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta, podczas spotkania w Centrum Prasowym PAP Polska Agencja Prasowa. Eksperci zwracają uwagę, że problem będzie narastał. Według danych WHO w 2016 roku na świecie żyło 47,5 mln osób z zaburzeniami otępiennymi, a do 2050 roku liczba ta wzrośnie do 135,5 mln.

W Polsce szacuje się, że do 2050 roku ponad milion Polek i Polaków będzie dotkniętych zaburzeniami otępiennymi, co oznacza ponad 3 proc. populacji kraju.

Infolinia Helpline jest bezpłatna i dostępna sześć dni w tygodniu: – poniedziałek–piątek: 10:00–21:00 – sobota: 10:00–16:00 Kontakt e-mail: alzheimer@rpp.gov.pl

Więcej informacji: www.alzheimer.rpp.gov.pl

Źródło: Komunikat Prasowy

Współczesny człowiek funkcjonuje w środowisku, do którego jego mózg nie był projektowany. Stały dostęp do informacji, nieustanne bodźce, brak ruchu i relacji, a także przewlekły stres tworzą warunki, w których układ nerwowy pracuje bez przerwy – bez czasu na regenerację. To właśnie ten kontekst coraz częściej wskazywany jest jako punkt wyjścia do rozmowy o zdrowiu mózgu.
Jak zauważa Izabella Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power z Fundacji dla Zdrowia Mózgu, „każdego dnia nasz mózg przetwarza ogromną ilość informacji – funkcjonuje w stanie ciągłej stymulacji i gotowości”, a konsekwencje tego przeciążenia są coraz bardziej widoczne – od „spadku koncentracji i zdolności do głębokiego myślenia” i „większej impulsywności”, po „trudności z zapamiętywaniem informacji (…) uzależnienie od technologii (…) zaburzenia lękowe”.

W jej ocenie nie jest to już problem pojedynczych osób, lecz zjawisko o charakterze społecznym. Jak podkreśla, „żyjemy w modelu ‘choroby trzech krzeseł’ – między biurkiem, samochodem i kanapą”, co oznacza, że „ograniczamy ruch, zwiększamy napięcie, przeciążamy układ nerwowy bodźcami i izolujemy się społecznie”.

Jednocześnie – mimo rosnącej świadomości – działania profilaktyczne nie nadążają za skalą wyzwań. Dessoulavy-Gładysz zwraca uwagę, że „tylko 35% Polaków zetknęło się z pojęciem higieny zdrowia mózgu (…) a 90% uważa, że profilaktyka jest równie ważna jak leczenie”, co pokazuje wyraźną lukę między świadomością a praktyką: społeczeństwo rozumie wagę problemu, ale wciąż nie ma narzędzi ani wiedzy, jak skutecznie działać.

Mózg bez wytchnienia

To przeciążenie ma bardzo konkretny wymiar biologiczny i psychiczny. Jak tłumaczy dr Maja Herman, psychiatra, edukatorka zdrowotna, psychoterapeutka i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, „mózg jest nam potrzebny po to, żebyśmy wszystkie bodźce, emocje i zdarzenia (…) potrafili przyjąć, skompensować i wypuścić”. Problem w tym, że – jak zaznacza – dziś ten mechanizm coraz częściej przestaje działać prawidłowo, bo „nie ma dziś więcej informacji niż kiedyś, mamy tylko większy dostęp do nich – 24 godziny na dobę”, co sprawia, że „nasz mózg nie ma wytchnienia, nie ma urlopu”.

W praktyce oznacza to chroniczne przeciążenie systemów regulacyjnych i rosnącą trudność w osiąganiu stanu odpoczynku. Jak przyznaje dr Herman, „uczę pacjentów… nic nie robienia. To jest bardzo trudne”, co dobrze oddaje skalę problemu. Jednocześnie zwraca uwagę na jeden z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów współczesności, podkreślając, że „multitasking to nie jest supermoc – to jeden z najbardziej szkodliwych mechanizmów dla naszego mózgu”, ponieważ „robienie wielu rzeczy naraz przeciąża go i pogarsza jego funkcjonowanie”.

Styl życia jako główne pole ryzyka

To, co dzieje się dziś z mózgiem, nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego. Kluczową rolę odgrywa styl życia – a właściwie jego degradacja w wielu obszarach jednocześnie. Jak zwraca uwagę prof. Paweł Koczkodaj z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii, „trudno jest oddzielić profilaktykę w neurologii, psychiatrii i onkologii, ponieważ tych wspólnych czynników ryzyka jest naprawdę wiele”.

Ekspert przywołuje przy tym konkretne dane, które pokazują skalę problemu. „Około 17% dorosłej populacji nadal pali papierosy (…) a wśród młodzieży obserwujemy wzrost używania nowych wyrobów nikotynowych”, co – jak zaznacza – idzie w parze z wyraźnym spadkiem ekspozycji na kampanie antytytoniowe. Równie niepokojący obraz wyłania się w obszarze aktywności fizycznej – „brak aktywności deklaruje 70% mężczyzn i aż 84% kobiet, a w grupie powyżej 55. roku życia ponad 90% osób jest nieaktywnych fizycznie”. Do tego dochodzi wysoki poziom konsumpcji alkoholu: „spożycie alkoholu w Polsce wynosi około 9 litrów czystego alkoholu na osobę rocznie i nadal jest bardzo wysokie”.

Wnioski – jak podkreśla prof. Koczkodaj – są jednoznaczne: „sama wiedza nie wystarczy, aby zmienić zachowania zdrowotne. Musimy tworzyć środowisko, które sprzyja zdrowym wyborom”.

Ruch jako najprostsza interwencja

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera aktywność fizyczna – nie jako element stylu życia „dla wybranych”, ale jako jedno z najbardziej podstawowych narzędzi profilaktyki. Jak podkreśla dr Joanna Wojsiat, dr n. biologicznych z Instytutu Biologii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk, „aktywność fizyczna (…) jawi się jako jeden z fundamentów prewencji”, zarówno w kontekście chorób neurodegeneracyjnych, jak i zaburzeń psychicznych. Jednocześnie zaznacza, że „nie chodzi o sport wyczynowy (…) chodzi po prostu o aktywność, która jest przyjemnością, która staje się codziennością”.

Efekty tej aktywności są mierzalne nawet przy niewielkim wysiłku – jak wskazuje badaczka, „już 20 minut ruchu zdecydowanie poprawia nasze funkcje poznawcze (…) już 4 tysiące kroków opóźnia pojawianie się objawów choroby Alzheimera”. Ruch działa przy tym wielowymiarowo: wpływa na metabolizm, układ krążenia i mikrobiotę jelitową, a także bezpośrednio oddziałuje na mózg poprzez mechanizmy neuroplastyczności. „Uruchamia całą kaskadę związków biologicznie aktywnych (…) które z mięśni wędrują między innymi do mózgu i tam robią bardzo dużo dobrego” – wyjaśnia dr Wojsiat, podkreślając, że „nigdy nie jest za późno na ruch”, a korzyści mogą osiągać również osoby w podeszłym wieku.

Początek w dzieciństwie

Jednocześnie fundament zdrowia mózgu powstaje znacznie wcześniej – w pierwszych latach życia, a właściwie jeszcze przed narodzinami. Dr Łukasz Dębiński, pediatra z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, nie pozostawiał w tej sprawie wątpliwości, podkreślając, że „nie można mówić o profilaktyce bez uwzględnienia pediatrii i wieku dziecięcego”. Jak zaznaczał, kluczowe znaczenie ma „pierwsze tysiąc dni życia, obejmujące okres prenatalny oraz pierwsze dwa–trzy lata życia dziecka”, bo to właśnie wtedy mózg rozwija się najintensywniej.

Dr Dębiński przypominał, że w tym czasie mózg nie tylko gwałtownie rośnie, osiągając „ponad 90% swojej masy do szóstego roku życia”, ale przechodzi też fundamentalne procesy rozwojowe. „Dochodzi do mielinizacji, czyli pokrycia wypustek neuronów mieliną – to jak przejście z kabli miedzianych na światłowody. W tym samym czasie powstają nowe połączenia synaptyczne, a na końcu rozwija się kora przedczołowa, odpowiedzialna za planowanie, emocje wyższe i zdolność do podejmowania decyzji” – wyjaśniał.

Jak mówił, „rozwój mózgu należy rozpatrywać w trzech aspektach: potencjału poznawczego, społecznego i zdrowotnego”, bo większe zasoby poznawcze oznaczają nie tylko lepsze indywidualne funkcjonowanie dziecka, lecz także „większą innowacyjność i produktywność społeczeństwa, lepsze relacje społeczne oraz większą świadomość zdrowotną, co wprost wpływa na niższe koszty opieki zdrowotnej”.

Dlatego – jak zaznaczał dr Dębiński – o jakości rozwoju mózgu decydują czynniki pozornie podstawowe, ale w rzeczywistości fundamentalne: właściwe odżywianie, sen, bezpieczeństwo emocjonalne, stymulacja poznawcza i ruch. Równie jasno wskazywał jednak na zagrożenia. „Na rozwój mózgu negatywnie wpływają czynniki prenatalne, takie jak nikotyna, alkohol czy stres” – mówił, dodając, że duże stężenia kortyzolu u małych dzieci „zaburzają rozwój hipokampa, odpowiedzialnego za pamięć”. Do czynników ryzyka zaliczał także urazy, ciężkie infekcje oraz nadmierną ekspozycję na bodźce.

Dr Dębiński dodaje: „każde 30 minut dziennie spędzone przed ekranem przez dwuletnie dziecko zwiększa ryzyko zaburzeń sensorycznych o 10%”. 

Kryzys zdrowia psychicznego młodego pokolenia

Skutki zaniedbań profilaktycznych szczególnie wyraźnie widać w psychiatrii dzieci i młodzieży. Jak wskazuje dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, „kondycja psychiczna dzieci i młodzieży z każdym rokiem się pogarsza”, a w okresie od 2019 do końca 2025 roku „blisko czterokrotnie wzrosła liczba dzieci i młodzieży wymagających specjalistycznej opieki psychiatrycznej”.

Jednocześnie – jak podkreśla – rozbudowa systemu nie nadąża za rosnącymi potrzebami, ponieważ „koncentracja wyłącznie na medycynie naprawczej (…) nigdy nie przyniesie pełnego efektu”. W jej ocenie kluczowe znaczenie mają czynniki środowiskowe, takie jak „przemoc, brak umiejętności radzenia sobie z emocjami, deficyty odporności psychicznej”, czyli obszary, na które społeczeństwo ma realny wpływ.

Dlatego – jak zaznacza dr Lewandowska – „edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa”, a skuteczne działania muszą obejmować nie tylko dzieci i młodzież, lecz także dorosłych oraz całe otoczenie społeczne.

Jedna całość: mózg, psychika i ciało

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych zjawisk jest odejście od myślenia o zdrowiu w kategoriach odrębnych specjalizacji i coraz wyraźniejsze dostrzeganie jego całościowego charakteru. Jak podkreśla prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, „człowiek jest całością. Nie można rozdzielać neurologii i psychiatrii (…) jeśli choruje człowiek, choruje mózg i choruje cały organizm”. Podobnie wskazuje prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwracając uwagę, że „neurologia i psychiatria (…) mają wspólne korzenie i coraz częściej potrzebę wspólnego działania”.

Z tej potrzeby – jak tłumaczy prof. Kułakowska – wyrosły konkretne inicjatywy środowiskowe, w tym powołanie Koalicji na Rzecz Zdrowia Mózgu oraz powrót do idei opracowania kompleksowego Brain Planu dla Polski. Jak zaznacza, „wypracowaliśmy siedem głównych założeń, które nazwaliśmy siedmioma filarami zdrowia mózgu”, stanowiących podstawę systemowego i długofalowego podejścia.

Siedem filarów zdrowia mózgu:
Model ten obejmuje uznanie zdrowia mózgu za priorytet polityki państwa, inwestycje w kapitał mózgu i edukację w całym cyklu życia, rozwój diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, wzmocnienie badań naukowych i innowacji, rozwój kompetencji kadry medycznej, budowę systemu wsparcia dla opiekunów i rodzin oraz monitoring i cyfrową transformację opieki. To podejście wpisuje się w szerszy kontekst europejski i coraz wyraźniej pokazuje, że zdrowie mózgu staje się jednym z kluczowych obszarów polityki zdrowotnej.

Wyzwanie europejskie i globalne

Skala problemu wykracza daleko poza poziom krajowy. Jak przypomina europoseł Adam Jarubas, „jedna na trzy osoby cierpi na choroby mózgu”, a prognozy wskazują na dalszy, dynamiczny wzrost liczby pacjentów – zarówno w przypadku chorób neurodegeneracyjnych, jak i innych zaburzeń neurologicznych.

Za tymi danymi idą ogromne konsekwencje ekonomiczne i społeczne. Jarubas zwraca uwagę, że „koszty choroby Alzheimera (…) około 250 miliardów euro (…) całkowity ciężar ekonomiczny zaburzeń neurologicznych (…) 368 miliardów euro rocznie”, co przekłada się nie tylko na obciążenie systemów ochrony zdrowia, ale także na funkcjonowanie całych społeczeństw. W jego ocenie „choroby neurologiczne stanowią jedno z najpilniejszych (…) wyzwań zdrowotnych, społecznych i gospodarczych Europy”, dlatego na poziomie Unii Europejskiej trwają prace nad Europejską Strategią Zdrowia Neurologicznego.

Jednym z jej kluczowych założeń ma być wyrównywanie dostępu do diagnostyki i leczenia. Jak podkreśla Jarubas, „zdrowie może zależeć od kodu DNA, ale nie powinno zależeć od kodu pocztowego”, co wprost odnosi się do wciąż widocznych nierówności między państwami i regionami.

Podobną perspektywę przedstawia Frédéric Destrebecq, dyrektor generalny European Brain Council, zwracając uwagę, że choroby mózgu to nie tylko problem systemowy, ale przede wszystkim „rzeczywiste obciążenie dla ludzi (…) rodzin oraz opiekunów”. Dlatego – jak podkreśla – rozwijana strategia musi mieć charakter holistyczny i obejmować zarówno diagnostykę i leczenie, jak i zdrowie psychiczne oraz działania społeczne.

Mózg jako miara jakości życia

Ostatecznie zdrowie mózgu nie jest wyłącznie kategorią medyczną, lecz fundamentem ludzkiego doświadczenia i jakości życia. Jak podkreśla prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, „mózg waży zaledwie półtora kilograma, a mieści całe ludzkie życie (…) pamięć, nadzieję, ale także choroby i cierpienie”, co pokazuje, jak głęboko kwestie biologiczne splatają się z tym, co najbardziej ludzkie.

Z tej perspektywy – jak zaznacza – odpowiedzialność za zdrowie mózgu wykracza poza system ochrony zdrowia, bo „troska o mózg nie zaczyna się w gabinecie lekarskim. Zaczyna się w rodzinie, w szkole, w relacjach społecznych”. W tym sensie zdrowie mózgu przestaje być wyłącznie elementem polityki zdrowotnej, a staje się jednym z podstawowych warunków jakości życia – zarówno jednostki, jak i całego społeczeństwa.

Artykuł opracowany na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas debaty „Profilaktyka – Polityka Zdrowotna – Przyszłość Pokoleń”, zorganizowanej z okazji Europejskiego Dnia Mózgu przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego oraz Parlamentarny Zespół ds. Chorób Cywilizacyjnych, 24 marca 2026 r., Sejm RP.

Skuteczna diagnostyka chorób otępiennych na podstawie analizy kropli krwi pobranej w domowych warunkach – tak polska firma Masdiag planuje upowszechniać profilaktykę w zakresie zdrowia neurologicznego. Pomoże w tym innowacyjny test, umożliwiający ocenę ryzyka wystąpienia demencji na podstawie analizy trzech biomarkerów. Prace nad nową odsłoną tego rozwiązania zostały docenione przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) i dofinansowane kwotą ponad 3 mln zł, przyznaną w ramach „Ścieżki SMART” z programu Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG).
Jak wynika z raportu „The Prevalance of Dementia in Europe 2025” przygotowanego przez organizację Alzheimer Europe, w krajach Europy (UE plus 12 państw regionu) żyje ponad 12 mln osób, które chorują na demencję. Wraz z postępowaniem procesu starzenia się społeczeństw, liczba Europejczyków cierpiących na tę chorobę ma wzrastać – według prognoz w 2050 r. sięgnie ona blisko 20 mln. Istotną rolę w przeciwdziałaniu chorobom otępiennym odgrywa zdrowy tryb życia – regularna aktywność fizyczna, rezygnacja z używek, stymulacja umysłowa oraz odpowiednia dieta. We właściwym doborze składników odżywczych pomaga opracowany przez polską firmę Masdiag innowacyjny test, który pozwala oszacować ryzyko wystąpienia demencji oraz podjąć odpowiednie działania mające na celu przeciwdziałanie tej chorobie.

Prewencja przede wszystkim

Założone w 2013 r. laboratorium Masdiag łączy działalność komercyjną w dziedzinie diagnostyki medycznej z badaniami naukowymi. Opracowane przez firmę badanie „Kropla dla pamięci” polega na analizie trzech biomarkerów – homocysteiny, witaminy D oraz kwasów omega. Każdy z nich ma istotny wpływ na funkcjonowanie mózgu, a długotrwały niedobór lub nadmiar któregoś z elementów mogą zwiększać prawdopodobieństwo wystąpienia demencji. Odpowiednio wczesna diagnoza daje z kolei szansę na podjęcie działań profilaktycznych, takich jak zmiana diety czy sumplementacja.

 – Sprawność umysłu stanowi jeden z filarów samodzielnego, sprawnego funkcjonowania w codziennym życiu. Jest to szczególnie istotne w przypadku osób starszych, które są szczególnie narażone na ryzyko wystąpienia chorób takich jak demencja czy Alzheimer. Wierzymy, że rozwiązania takie jak „Kropla dla pamięci” stanowią istotne wsparcie procesu profilaktyki i pozwalają na podjęcie działań pozwalających zachować komfort życia w każdym wieku – mówi Tomasz Bieńkowski, prezes zarządu MS Ekspert.

PARP wspiera profilaktykę

Aby ułatwić pacjentom działania ukierunkowane na przeciwdziałanie demencji, Masdiag rozpoczął prace nad nową odsłoną testu. Projekt, który uzyskał wsparcie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, ma umożliwić proste pobieranie próbki metodą tzw. suchej kropli. Polega ona na pozyskiwaniu z palca krwi włośniczkowej, która następnie jest nakładana na specjalną bibułę filtracyjną. W efekcie powstaje wysoce stabilny materiał, który można w łatwy sposób dostarczyć do laboratorium. Umożliwia on dokładne określenie poziomów trzech wspomnianych biomarkerów, co z kolei pozwala na dokładne zaplanowanie diety i suplementacji ukierunkowanej na zmniejszenie ryzyka wystąpienia demencji. Wysokość dofinansowania PARP dla projektu w ramach działania „Ścieżka SMART – nabór projektów B+R” wyniosło ponad 3 mln zł. Agencja przygotowała także film promocyjny, przedstawiający zalety testu tworzonego przez Masdiag.

– Wsparcie, jakie otrzymaliśmy w ramach Ścieżki SMART, było dla nas bardzo istotne w kontekście przyspieszenia procedur i ułatwienia wprowadzenia innowacji na rynek. Inwestycje w badania i rozwój stanowią około 40 proc. kosztów naszej działalności, a środki, jakie uzyskaliśmy, pozwoliły nam sfinansować część prac prowadzonych w ramach projektu i realnie odciążyło budżet firmy. Nie bez znaczenia było także zaangażowanie Agencji w działania marketingowe. Przygotowany przez PARP materiał promocyjny wzmacnia rozpoznawalność marki oraz naszego produktu i pomaga dotrzeć do nowych odbiorców – podkreśla Tomasz Bieńkowski.

Ścieżka SMART jako katalizator rozwoju

Realizowany w ramach Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) program „Ścieżka SMART” wspiera firmy w rozwijaniu innowacji poprzez finansowanie projektów badawczo-rozwojowych oraz działań wspierających. Budżet obecnego naboru wynosi 700 mln zł.

O dotację mogą wnioskować firmy wpisane do KRS lub CEIDG, prowadzące działalność w Polsce. Minimalna wartość kosztów kwalifikowanych do prac B+R wynosi 3 mln zł, a dofinansowanie pokrywa do 50 proc. kosztów badań przemysłowych i 25 proc. eksperymentalnych prac rozwojowych. Nabór wniosków trwa do 31 marca 2026 roku.
Więcej informacji na temat Ściezki SMART znajduje się tutaj.

Źródło: Komunikat Prasowy

Choroby mózgu, jak np. udar, choroba Alzheimera czy depresja, stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych, przewyższając łącznie koszty onkologii, diabetologii i reumatologii. Skutki chorób mózgu obejmują nie tylko system ochrony zdrowia, ale też rynek pracy, rodziny pacjentów i całe społeczeństwo – wskazali eksperci podczas konferencji na ten temat. Zaapelowali też o dodanie „brain planu” do priorytetów polityki zdrowotnej państwa.
Otwierając konferencję pt. „Zdrowie mózgu – nowy priorytet publiczny i cywilizacyjny”, zorganizowaną przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwróciła uwagę, że mózg jest najważniejszym ludzkim organem. „Jest naszym centralnym komputerem, on decyduje o tym, kim jesteśmy. Bez naszego mózgu nie bylibyśmy sobą i musimy o tym cały czas pamiętać, walcząc o zachowanie go w jak najlepszym zdrowiu” – podkreśliła. 

Prof. Kułakowska dodała, że zmienia się struktura naszego społeczeństwa, które się starzeje. Rośnie liczba seniorów oraz liczba pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak demencja, choroba Alzheimera czy Parkinsona. 

„Rośnie liczba pacjentów z udarem mózgu czy chorobami neurozwyrodnieniowymi, to sprawia, że szczególnie my, neurolodzy, mamy coraz więcej pacjentów, a system coraz więcej wyzwań kadrowych, klinicznych i finansowych” – powiedziała.

Według prof. Kułakowskiej sukcesy w diagnostyce i terapii neurologicznej oraz psychiatrycznej stanowią także wyzwanie, ponieważ wymagają od specjalistów przyswojenia nowej wiedzy i skutecznego wdrażania jej w opiece nad pacjentami. 

„Do tego, żeby opieka była jak najbardziej kompleksowa i efektywna, potrzebne są szersza współpraca i działania systemowe, które spowodują dodanie do priorytetów zdrowotnych kwestii profilaktyki, leczenia i wsparcia systemowego osób z chorobami mózgu” – zaznaczyła prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. 

Jak przypomniała prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pierwsze próby stworzenia „Brain Planu dla Polski” miały miejsce w 2018-2019 roku. „Musimy do tego wrócić, ponieważ w naszym kraju nadal niedostatecznie zajmujemy się chorobami mózgu, które leczą zarówno neurolodzy, jak i psychiatrzy” – podkreśliła. 

Dodała, że liczba pacjentów z chorobami neurologicznymi i psychiatrycznymi gwałtownie rośnie, dlatego konieczne jest precyzyjne określenie zapotrzebowania na opiekę nad nimi.

„Potrzebujemy rozwoju skoordynowanej opieki nad osobami z chorobami mózgu, systemowego wsparcia dla ich opiekunów oraz wsparcia społecznego dla pacjentów cierpiących m.in. na depresję, epilepsję i inne zaburzenia. Potrzebujemy również szerokiej profilaktyki, zwłaszcza skierowanej do dzieci, które są najbardziej narażone na uzależnienia – jedną z najczęstszych przyczyn chorób mózgu. Konieczna jest także wieloetapowa edukacja na temat zdrowia mózgu i jego znaczenia dla dobrostanu oraz zdrowia publicznego” – powiedziała prof. Szulc. 

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i dziekan Łazarski Executive Education, zwróciła uwagę, że schorzenia mózgu stają się ogromnym obciążeniem nie tylko dla systemu ochrony zdrowia, lecz także dla państw w wymiarze społecznym i gospodarczym. Jak wskazują badania Europejskiej Rady Mózgu, łączne koszty chorób mózgu przewyższają koszty kilku innych dużych grup chorób, w tym onkologii, diabetologii i reumatologii razem wziętych. 

„To wyzwanie mierzone nie tylko ludzkim zdrowiem i życiem, ale także bezpośrednimi kosztami systemu ochrony zdrowia oraz kosztami pośrednimi, wynikającymi z ogromnego wpływu choroby mózgu na absencję w pracy i spadek jej wydajności, mimo pozostawania w zatrudnieniu. Są to również koszty, które ponoszą bliscy pacjentów, bo to właśnie choroby mózgu najczęściej wymagają wsparcia ze strony drugiej osoby” – powiedziała.

Dr Gałązka-Sobotka zaprezentowała „7 filarów Zdrowia Mózgu” – kluczowego elementu Strategii Zdrowotnej Polska 2030. Pierwszym filarem jest uznanie zdrowia mózgu za priorytet w polityce państwa, które w ramach podejścia wielosektorowego powinno dążyć do ograniczania czynników ryzyka rozwoju chorób mózgu.

„Drugim filarem powinny być inwestycje w kapitał mózgu oraz edukację społeczną. Edukacja zdrowotna musi mieć charakter powszechny i obejmować wszystkie grupy wiekowe: od poczęcia po starość, tak by budować świadomość znaczenia zdrowia psychicznego i fizycznego, środowiska oraz relacji społecznych” – wskazała ekspertka. 

Dodała, że kolejnym niezbędnym elementem skutecznej profilaktyki i leczenia jest rozwój neuronauki, w tym badań nad neurodegeneracją i neuroprotekcją, a także terapii genowych oraz narzędzi cyfrowych wspierających prewencję i leczenie. 

„Piątym filarem jest rozwój kompetencji kadr medycznych, a szóstym – wsparcie dla opiekunów i rodzin pacjentów z chorobami mózgu. W tym obszarze niezbędna jest integracja opieki zdrowotnej i społecznej, rozwój opieki długoterminowej oraz systemowe wsparcie opiekunów” – wyjaśniła ekspertka. 

Dr. Gałązka-Sobotka podkreśliła, że siódmym filarem jest monitorowanie i ewaluacja. Wyjaśniła, że chodzi o utworzenie krajowych rejestrów chorób mózgu oraz corocznego „monitora zdrowia mózgu”, opartego na danych m.in. NFZ, ZUS i systemu edukacji, co pozwoli prowadzić politykę opartą na danych i stale doskonalić rozwiązania systemowe. Dr Jolanta Sobierańska-Grenda, minister Zdrowia, przypomniała, że w tym roku rząd przyjął dwa priorytety zdrowotne: zdrowe serce i zdrowy mózg, podkreślając, że problem wykracza poza same kwestie medyczne. 

„Ważne jest wieloaspektowe i międzyresortowe działanie, które wzmocni pozycję i skuteczność w neurologii oraz w psychiatrii” – wskazała. 

Według minister Sobierańskiej-Grendy ważne jest również postrzeganie zdrowia publicznego jako wartości. „Mamy wiele do nadrobienia w profilaktyce i chcemy tu sporo zrobić, m.in. we współpracy z resortem edukacji” – dodała. 

Taką chęć współpracy potwierdziła Paulina Piechna-Więckiewicz, wiceminister Edukacji Narodowej, która podkreśliła, że w edukacji zdrowotnej wprowadzonej w tym roku do szkół istotny jest duży komponent wiedzy o zdrowiu psychicznym. 

„Zabiegamy o wprowadzenie tego przedmiotu do szkół jako obowiązkowego, ale to nie jedyne nasze działania. W nowej podstawie programowej będziemy wdrażać również tematy związane ze zdrowymi nawykami, np. dbanie o sen, który ma kluczowe znaczenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego” – zaznaczyła wiceminister. 

Ma to szczególne znaczenie w kontekście wyników badań społecznych przeprowadzonych przez Koalicję na rzecz zdrowia mózgu pod koniec 2024 r. Jak podkreśliła Izabela Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power – Fundacji dla Zdrowia Mózgu tylko 13 proc. ankietowanych osób wiedziało, co to znaczy higiena zdrowia mózgu, a pytani o konkretne działania, jakie należy podjąć, wymieniali głównie ćwiczenia umysłowe, zapominając o roli diety i snu. Widać, jak ważna jest edukacja całego społeczeństwa i w tym kierunku powinniśmy prowadzić działania, opierając się na doświadczeniach międzynarodowych.  

Dla dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, błędem jest to, że edukacja zdrowotna w szkołach nie jest obowiązkowym przedmiotem. „Tymczasem musimy wzmacniać kompetencje społecznie w obszarze zdrowia. Ponadto należy pamiętać, że dla mózgu niezwykle ważne są więzi i relacje społeczne” – wskazała.  

Prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, przewodnicząca Zarządu Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, podkreśliła, że do piątego roku życia rozwija się 90 proc. możliwości naszego mózgu. Jej zdaniem należy chronić dzieci przed czynnikami negatywnie wpływającymi na rozwój mózgu. „Nagminne jest podawanie maluchom telefonu do ręki, żeby je wyciszyć, tymczasem niebieskie światło z ekranu negatywnie wpływa na produkcję melatoniny, zaburzając sen, który jest dla mózgu niezbędny” – tłumaczyła.

Prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska zaapelowała również o wykonywanie szczepień ochronnych u dzieci, podkreślając, że chronią one przed infekcjami, które mogą negatywnie wpływać na rozwój mózgu. 

Według prof. Jarosława Sławka, kierownika Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku, zarys polskiego brain planu powstał prawie dekadę temu, jednak świadomość dotycząca zdrowia mózgu wciąż jest „nędzna”. „Dziś przepalamy mnóstwo pieniędzy w niewydolnym systemie, płacimy wielokrotnie za te same procedury, bo brakuje koordynacji. Brain plan jako system diagnostyki i leczenia pacjentów jest konieczny, bo tracimy zbyt wiele środków, a efekty są niewielkie” – ocenił specjalista. 

Prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, zwrócił uwagę, że choroby neurologiczne są największym obciążeniem społeczno-zdrowotnym mieszkańców Polski, jeśli łącznie uwzględnić śmiertelność, długość życia z niepełnosprawnością i wielkość zaangażowania osób drugich (w tym instytucjonalną) w opiekę nad pacjentami. „Taka charakterystyka w największym stopniu jest ukształtowana przez udary mózgu i choroby neurodegeneracyjne, i to te choroby mają szczególnie znaczący wpływ na gospodarkę kraju” – zaznaczył. 

Dodał, że zapobieganie chorobom musi mieć wymiar interdyscyplinarny, nie tylko w kontekście wybranych dyscyplin medycyny klinicznej, ale także międzyresortowy posługując się przykładem znaczenia edukacji i stanu środowiska (zanieczyszczenia) w kształtowaniu systemu prewencji udarów mózgu.

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, podkreśliła potrzebę wykorzystywania nowych technologii nie tylko w edukacji i promowaniu profilaktyki zdrowia mózgu, ale także w diagnostyce i leczeniu. Zwróciła uwagę, że nowoczesne rozwiązania nie zastąpią lekarzy, ale mogą znacząco wspierać ich pracę. „Z nowych technologii trzeba korzystać tak, jak od lat korzystamy z odkrycia penicyliny” – zaznaczyła.  

Prof. Konrad Rejdak, past-prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii, podkreślił, że prace nad Polskim Planem Mózgu w pełni wpisują się w aktualne działania oraz strategiczne kierunki wyznaczane przez wiodące międzynarodowe organizacje i towarzystwa naukowe. Inicjatywa ta jest spójna z celami realizowanymi przez takie instytucje jak Europejska Akademia Neurologii, Europejska Rada Mózgu oraz Międzynarodowy Sojusz dla Zdrowia Mózgu, w których Polska odgrywa istotną rolę i posiada silną reprezentację ekspercką.

Jak zaznaczył prof. Rejdak, szczególnie istotne jest wypracowanie uniwersalnego i długofalowego planu, który opierałby się na wspólnych założeniach oraz sprawdzonych fundamentach naukowych, a jednocześnie uwzględniał specyfikę krajowych uwarunkowań systemowych, organizacyjnych i finansowych. Tylko takie podejście pozwoli na skuteczne wdrażanie rozwiązań poprawiających profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz opiekę nad pacjentami z chorobami mózgu, a także na lepszą koordynację działań pomiędzy środowiskiem naukowym, klinicznym i decydentami.

W ocenie profesora Polski Plan Mózgu może stać się ważnym elementem europejskiej i globalnej strategii na rzecz zdrowia mózgu, wzmacniając pozycję Polski jako aktywnego i odpowiedzialnego partnera w międzynarodowych inicjatywach zdrowotnych oraz badawczych.

Ponadto prof. Rejdak podkreślił, że zorganizowanie I Szczytu Zdrowia Mózgu w dniu 14 lutego 2025 roku w Warszawie było niezwykłą okazją oraz istotnym etapem rozpoczęcia szerokiej dyskusji z udziałem różnych interesariuszy działających w obszarze zdrowia mózgu, w tym – co szczególnie ważne – przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Wyraził również zadowolenie z faktu, że planowana jest organizacja corocznej konferencji, a kolejne wydarzenie zostało zaplanowane na 29 października 2026 roku.

Dr Piotr Winciunas z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, zauważył, że im nowocześniejsze i skuteczniejsze leczenie, tym mniejsze są wypłaty z ZUS z tytułu niezdolności do pracy. Jego zdaniem postęp medycyny pozwala optymalizować te świadczenia, ponieważ więcej osób może wrócić do aktywności zawodowej.  

Ekspert dodał, że w 2024 r. koszty absencji w pracy wyniosły w ZUS 57 mld zł, z czego 20 proc. stanowiły schorzenia psychiatryczne i neurologiczne. 

O przygotowanie i wprowadzenie w życie brain planu dla Polski apelowały przedstawicielki organizacji pacjenckich, wskazując na potrzebę rozwiązań systemowych dla samych pacjentów, ale też dla opiekunów osób z chorobami mózgu.  

„W naszej codziennej pracy widzimy, że największym problemem pacjentów z chorobami mózgu – zarówno neurologicznymi, jak i psychicznymi – jest to, że na pierwszy rzut oka nie widać, jak bardzo cierpią. A skoro nie widać, to ich potrzeby są często bagatelizowane: w rodzinach, w systemie opieki, w pracy. W Polsce opiekunowie ponoszą ogromną część kosztów chorób mózgu – finansowych, emocjonalnych i zawodowych. A formalnie często nie istnieją. Brakuje im podstawowego wsparcia, edukacji, miejsca, w którym mogą powiedzieć: >>już nie daję rady<<”- dodaje Urszula Szybowicz, prezes Fundacji Nie Widać Po Mnie oraz nowopowstałej Federacji dla Zdrowia Mózgu.

Na zakończenie konferencji dr Małgorzata Gałązka-Sobotka podkreśliła, że profilaktyka ratuje życie wielu ludzi i poprawia zdrowie populacji, jednak jej działania mają sens tylko wtedy, kiedy są rozpisane na lata i realizowane konsekwentnie. Zaapelowała do urzędników, aby zrezygnowali z inicjowania i realizacji licznych, drobnych i nieskutecznych projektów profilaktycznych i edukacyjnych, zastępując je systemem interwencji skoncentrowanych na konkretnych problemach i czynnikach ryzyka, dedykowanych szerokim grupom populacji. 

Źródło: PAP MediaRoom