Medicalpress
– Dzięki zastosowaniu leczenia skojarzonego, przedooperacyjnego, uzyskujemy na tyle dobre wyniki odpowiedzi, że nawet u 50-60% pacjentek możemy zastosować leczenie oszczędzające. Metaanalizy prac badawczych z ostatnich kilku lat, pokazują czarno na białym, że wyniki takiego postępowania są paradoksalnie lepsze aniżeli w przypadku amputacji piersi. Ta poprawa wyników w przypadku leczenia oszczędzającego dotyczy wszystkich typów raka piersi. Jak to możliwe? Wydaje się, że ma to związek także z tym, że po leczeniu oszczędzającym pacjentka zawsze otrzymuje na pierś dodatkowo radioterapię – mówi prof. dr hab. n. med. Dawid Murawa, chirurg, onkolog, konsultant wojewódzki ds. chirurgii onkologicznej w województwie lubuskim, past prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej.
– Leczenie skojarzone to jest połączenie praktycznie wszystkich dostępnych metod leczenia onkologicznego, które obecnie znamy, czyli mamy chirurgię, radioterapię, różne odnogi leczenia systemowego, jak chemioterapia, leczenie celowane i immunoterapia, hormonoterapia i oczywiście liczne dziedziny pokrewne, które wspierają podstawowe leczenie onkologiczne, jak np. psychoonkologia. – mówi prof. Dawid Murawa.

– Rozróżniamy kilka typów biologicznych raka piersi, zależnie od tego, jakie są poziomy ekspresji receptorów hormonalnych białka HER2 i wskaźniki agresywności. To wszystko powoduje, że mając te dane, decydujemy o sposobie leczenia i to leczenie skojarzone dziś w raku piersi bardzo często polega na tym, że rozpoczyna się nie od chirurgii, tak jak to było przez wiele lat, tylko leczenia systemowego albo od chemioterapii, leczenia celowanego lub immunoterapii czy hormonoterapii po to, abyśmy mogli uzyskać lepsze wyniki leczenia. Pozwala to także, w wielu przypadkach na zastosowanie zabiegu oszczędzającego zamiast mastektomii. To samo dotyczy układu chłonnego, gdzie zamiast usuwania węzłów chłonnych, po chemioterapii bardzo często możemy wykonać zabieg oszczędzający. 

Czy leczenie oszczędzające jest tak samo skuteczne jak mastektomia?

– Kiedyś uważaliśmy, że mastektomia jest najlepszym rozwiązaniem w przypadku leczenia raka piersi, ale zwrócę uwagę, że to było dosyć dawno temu, w czasach, kiedy nie mieliśmy skutecznego leczenia poza-chirurgicznego. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dzięki zastosowaniu leczenia skojarzonego, przedooperacyjnego, uzyskujemy na tyle dobre wyniki odpowiedzi, nawet u 50-60% pacjentek, u których możemy zrezygnować z mastektomii na rzecz leczenia oszczędzającego. Jeżeli mielibyśmy porównać te metody leczenia – mastektomia czy leczenie oszczędzające, to przy tym postępie leczenia skojarzonego, powiem pewną rzecz, która może wzbudzić zdziwienie, ale właśnie metaanalizy prac badawczych z ostatnich kilku lat, pokazują czarno na białym, że wyniki leczenia oszczędzającego raka piersi u pacjentek, są paradoksalnie lepsze onkologicznie aniżeli w przypadku amputacji piersi. Ta poprawa wyników w przypadku leczenia oszczędzającego dotyczy wszystkich typów raka piersi, czyli zarówno raków receptorowo hormonalnie dodatnich, jak i raków agresywnych – potrójnie ujemnych, jak również HER-dodatnich i in. Jak to możliwe?

Wydaje się, że ma to związek z tym, że po leczeniu oszczędzającym pacjentka zawsze otrzymuje na pierś dodatkowo radioterapię. Aktualnie bardzo powszechnie wykonujemy zabiegi rekonstrukcyjne piersi czy tzw. podskórne mastektomie, gdzie zostawia się skórę i tłuszcz podskórny, usuwa się gruczoł i tam się instaluje protezę czy ekspander. Zwracamy uwagę na to, że taka pozostawiona tkanka gruczołowa być może, jest elementem, który może u niektórych pacjentów wpływać na większe ryzyko wznowy aniżeli w grupie leczenia oszczędzającego, dlatego że w leczeniu oszczędzającym tym dodatkowym elementem leczenia jest radioterapia, a w przypadku masektomii się jej nie stosuje standardowo.


Radioterapia to dziedzina, która rozwija się dynamicznie, w kierunku większej precyzji napromieniania, oszczędzenia zdrowych tkanek i skrócenia czasu leczenia. Z jakich nowoczesnych metod mogą korzystać pacjentki aktualnie?

– Jedną z takich metod jest radioterapia śródoperacyjna. Jednak przez to, że nastąpił w ostatnich latach szeroki dostęp do radioterapii z pól zewnętrznych oraz wzrost liczby zakladów radioterapii spowodował, że radioterapia śródoperacyjna nie jest w Polsce często stosowana. Trzeba sobie zdać sprawę, że ona wymaga współpracy między chirurgiem, radioterapeutą i fizykiem na sali operacyjnej, co oczywiście w dobie braków kadrowych i dodatkowych kwestii logistycznych powoduje, że ośrodki, przynajmniej w Polsce, są nią mało zainteresowane. Szkoda. W krajach Europy Zachodniej wygląda to lepiej. Jest to technika, która może po pierwsze zmniejszać dodatkowo jeszcze ryzyko wznowy miejscowej po leczeniu oszczędzającym, to po pierwsze, a po drugie może prowadzić do tego, że skraca się czas leczenia. Niemniej, jeżeli weźmiemy pod uwagę koszty, jak i problemy logistyczne, no to okazuje się, że radiotrapia śródoperacyjna w zasadzie dzisiaj w Polsce nie istnieje, poza jakąś promilową liczbą zabiegów w 1 czy 2 ośrodkach.

Jest to temat, nad którym być może można by się pochylić, ale na pewno nie w sytuacji takiej, jaką ja obserwuję. Dzisiaj w polskich szpitalach widzimy braki kadrowe we wszystkich dziedzinach onkologicznych, a w związku z tym, że ta metoda wymaga współpracy na sali operacyjnej, jednoczasowo chirurga, radioterapeuty, fizyka i jeszcze osób z personelu średniego, okazuje się, że niewiele szpitali jest zainteresowanych tą procedurą. Nie mówiąc już o kwestiach wycen, które musiałoby być wysoce atrakcyjne, żeby zachęcić dyrektorów szpitali do rozwoju tej technologii.


Jaka jest rola współpracy chirurga i onkologa-radioterapeuty?

Aktualnie nowoczesne techniki chirurgii i radioterapii stosujemy coraz częściej. Współpraca chirurga, onkologia i radioterapeuty jest bardzo ważna. Tkanki w obrębie gruczołu piersiowego są bardzo często w trakcie operacji oszczędzającej przemieszczane, celem poprawienia efektu kosmetycznego, dlatego musimy je odpowiednio oznaczać, chodzi o tzw. klipsowanie loży po wyciętym guzie, po to, aby radioterapeuci w trakcie planowania radioterapii mieli ułatwioną sytuację. Jeżeli chodzi o wykonanie tej procedury, to tego typu działania są bardzo ważne. Jeżeli, z kolei robimy amputację piersi i rekonstrukcję, to w przypadku wskazań ze wzledu na stopień zaawansowania nowotwotu, dodatkowo jeszcze kierujemy pacjentkę na radioterapię. W tej grupie, znacznie częściej niż w innych grupach chorych, mamy znacznie więcej różnych problemów i powikłań tzw. chirurgicznych albo radioterapeutycznych. I tutaj współpraca w zakresie czy profilaktyki, czy wresnego leczenia takich powikłań, szczególnie skórnych, dotyczących różnych problemów, zapaleń, zakażeń, przetok jest niesłychanie ważna i dlatego staramy się, by pacjentki były w stałym kontakcie ze specjalistami obu dziedzin w sytuacji, kiedy coś nagle się dzieje w trakcie leczenia i wymagane są takie konsultacje wzajemne. O tym też pamiętajmy w czasach, kiedy implantologia piersi jest bardzo powszechna, dostępna w ramach refundacji Narodowego Funduszu Zdrowia.


Czy w Polsce ammy dostęp do nowoczesnych technologii leczenia raka piersi?

W ostatnich latach wiele dobrego się zadziało w tym obszarze. Takim elementem było np. wprowadzanie profilaktycznych mastektomii piersi z rekonstrukcją, refundacja wielu innowacyjnych leków, chociażby w ostatnim czasie, immunoterapii w raku potrójnie ujemnym. To są wszystko elementy, które na pewno powodują, że leczenie raka piersi, czy to będzie chirurgia czy radioterapia czy leczenie systemowe wygląda dobrze, natomiast oczywiście, jest kwestia tego, że pewne procedury nie są jeszcze refundowane. W chirurgii, nie ma w koszyku świadczeń Narodowego Funduszu Zdrowia jasnych, prostych rozwiązań dotyczących chociażby symetryzacji piersi. To jest niezbędne, aby pacjentki miały dostęp do tego, by skotygować pierś zdrową po leczeniu piersi chorej. Druga rzecz, to pewne procedury powinny być mimo wszystko przemyślane w sensie wyceny, bo oczywiście znowu powiemy, że w przypadku raka piersi wygląda to drastycznie lepiej aniżeli w innych dziedzinach chirurgicznych czy w innych częściach chirurgii onkologicznej. Chirurgia piersiowa wydaje się być w miarę najlepiej refundowana, aczkolwiek niektóre procedury powinny być dodatkowo zweryfikowane. Podobnie w obszarze radioterapii.


W ostatnim czasie Ministerstwo Zdrowia uruchomiło pierwszy konkurs ze środków KPO na rozwój i modernizację infrastruktury centrów opieki wysokospecjalistycznej i innych podmiotów leczniczych. Czy zaspokaja on aktualne potrzeby jeśli chodzi o radioterapię i leczenie onkologiczne w Polsce?

Te fundusze są przeznaczane na kwestie skrzętowe. Fajnie. Ale jak rozmawiamy w grupie specjalistów, kolegów, chociażby chirurgów, ale nie tylko, to kluczowa jest kwestia tego, aby rzetelnie odpowiedzieć na pytania, dlaczego mamy taką sytuację w onkologii, dlaczego szpitale w ostatnim czasie coraz bardziej się zadłużają. Płatności z Narodowego Funduszu Zdrowia są realizowane ze znacznym opóźnieniem. To jest niepoważne. Moim zdaniem, w tym momencie stajemy przed różnymi problemami i dyrektorzy szpitali nie mają łatwego chleba. Patrząc na to, jak to wygląda, możemy wszelkie sprzęty kupować, ale ktoś musi je obsługiwać. To nie jest tak, że urządzenie kupimy, a ono samo będzie działać. Braki kadrowe są olbrzymie zarówno wśród lekarzy, jak i pielęgniarek. No i wreszcie zwrócę uwagę na to, że powinno się w onkologii w grupie ekspertów, a nie urzędników Ministerstwa czy Narodowego Funduszu Zdrowia, określić, co ile kosztuje, ile wymaga wysiłku i co powinno być jak refundowane. Nie może być sytuacji takiej, że proste zabiegi niejednokrotnie są lepiej wycenione aniżeli zabiegi ekstremalnie trudne, wymagające bardzo dużego nakładu sił, środków i wiedzy medycznej. Niektóre placówki wykonują tylko wybrane, opłacalne procedury. Brakuje całościowego spojrzenia. Niestety w tej materii od wielu lat nic się nie dzieje. Możemy sobie opowiadać o trudnej chirurgii trzustki, wątroby, przełyku, nikogo nie obchodzi… Powinniśmy zachęcać do realizacji trudnych zabiegów i odpowiednio wyceniać taką pracę. Niestety, w polskim systemie ochrony zdrowia brakuje logiki i merytorycznego podejścia do wyceny procedur (w chirurgii, radioterapii i innych obszarach).

 

źródło: Medicalpress

Ograniczony dostęp do radioterapii śródoperacyjnej w Polsce, to wynik braku pewnego konsensusu środowisk biorących udział w leczeniu pacjenta i określenia ścieżki rozwoju radioterapii w kraju oraz potrzeb z tym związanych, jak również braku odpowiedniej wyceny samej procedury dla szpitali. W dłuższej perspektywie szpitale nie będą w stanie się zadłużać wykonując takie zabiegi. Dlatego potrzebne jest tutaj wsparcie ze strony systemu. – wskazywał prof. Dawid Murawa.
Radioterapia śródoperacyjna (IORT) jest stosowana na całym świecie od ponad trzech dekad, a skuteczność jej działania potwierdzają liczne, wieloletnie badania oraz praktyka kliniczna. W Polsce nadal wiedza na jej temat, jak i zastosowanie w praktyce, jest niewielkie.
 
– Stosowanie radioterapii śródoperacyjnej jest badane od wielu lat. Zwiększyła się też liczba publikacji i doniesień w zakresie tego, gdzie radioterapię śródoperacyjną można zastosować, czyli przede wszystkim w raku piersi, mięsakach tkanek miękkich, nowotworach odbytnicy i trzustki. Coraz więcej mówi się także o zastosowaniu IORT w przypadku nowotworów pediatrycznych, nowotworów regionu mózgowia oraz żołądka czy wątroby – mówił prof. Dawid Murawa, były Prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, Kierownik Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej, Szpital Uniwersytecki im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze.
 
Radioterapia śródoperacyjnej polega na podaniu pojedynczej, precyzyjnie określonej dawki promieniowania opracowanej na potrzeby konkretnego pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego.
 
– Korzyści z zastosowania radioterapii śródoperacyjnej obejmują przede wszystkim precyzję działania w obrębie tkanek, w których rzeczywiście znajdował się nowotwór, który został przed chwilą usunięty chirurgicznie. Podając radioterapię śródoperacyjną w tę lożę, zmniejszamy ryzyko wznowy procesu nowotworowego w tym rejonie. – dodał prof. Murawa. – A w przypadku nowotworów z naciekiem np. rak trzustki, opóźniamy ryzyko tworzenia się przerzutów odległych, które prowadzą do zgonu pacjenta. Druga zasadnicza rzecz, to jest ochrona tkanek zdrowych, co ma szczególnie znaczenie, w przypadku raka piersi.
 
Stosowanie radioterapii operacyjnej pozwala zatem na koncentrację wiązki w strefie ryzyka nawrotu, z jednoczesną ochroną zdrowych tkanek i minimalizacją toksyczności leczenia oraz skutków ubocznych dla całego organizmu. Wiązka trafia bezpośrednio do loży po usunięciu guza, ryzyko pominięcia okolicy najbardziej zagrożonej nawrotem (tzw. błąd geograficzny) jest minimalne. Uzyskanie takiej precyzji jest trudne w późniejszym czasie, dlatego radioterapia śródoperacyjna, szczególnie IOeRT (radioterapia wiązką elektronów) cieszy się coraz większą popularnością i znajduje zastosowania w codziennej praktyce klinicznej na całym świecie.
 
Jak wskazują dane Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Onkologicznej za rok 2021 i 2022, radioterapię śródoperacyjną wykonano w Polsce tylko u ok. 400 pacjentów rocznie. To niewiele mając na względzie nawet samą liczbę nowych zachorowań na raka piersi. Dlatego istnieje duża potrzeba zwiększenia świadomości stosowania IORT w Polsce oraz zmian organizacyjnych poprawiających dostęp chorych do leczenia.

W grudniu 2022 roku Fundacja TO SIĘ LECZY wydała raport. „Radioterapia śródoperacyjna – perspektywa kliniczna, pacjencka i systemowa”, jak również realizuje cykle webinarów i spotkań edukacyjnych. – W naszej codziennej pracy stawiamy przede wszystkim na edukację pacjentów i lekarzy, aby mieli wiedzę na temat zarządzania chorobą oraz umiejętności korzystania ze zdobyczy medycyny oraz możliwości jakie daje obecnie system opieki zdrowotnej. Rzeczywistość jest taka, że większość pacjentów nie słyszało o radioterapii śródoperacyjnej, ani nie miało zaproponowanego tego leczenia pomimo wskazania. Chcemy to zmienić. Niewątpliwie dostęp do tej metody leczenia jest bardzo ograniczony, wykorzystują ją praktycznie tylko 3 ośrodki w kraju, a w innych sprzęt stoi nieużywany. To zmarnowana szansa na skuteczne leczenie z mniejszą ilością skutków ubocznych. – podkreśla Aleksandra Wilk z Fundacji.

 
Jak zaznaczył prof. Dawid Murawa, ograniczony dostęp do radioterapii śródoperacyjnej w Polsce, to wynik braku pewnego konsensusu środowisk biorących udział w leczeniu pacjenta i określenia ścieżki rozwoju radioterapii w kraju i potrzeb z tym związanych, jak również odpowiedniej wyceny samej procedury dla szpitali. W dłuższej perspektywie szpitale nie będą w stanie się zadłużać wykonując takie zabiegi. Dlatego potrzebne jest tutaj wsparcie ze strony systemu.

Rozmowa z prof. Dawidem Murawą:

Na podstawie:
Fundacja TO SIĘ LECZY, rozmowa z prof. Murawą https://youtu.be/dhP-6AzSscY

Raport: https://tosieleczy.pl/index.php/2022/12/16/premiera-raportu-radioterapia-srodoperacyjna-perspektywa-kliniczna-pacjencka-i-systemowa-przeczytaj/

Radioterapia śródoperacyjna (IORT) jako metoda leczenia skojarzonego jest z powodzeniem stosowana na całym świecie już od ponad trzech dekad, przede wszystkim w leczeniu raka piersi, ale także nowotworów trzustki, odbytnicy czy mięsaków, jednak w Polsce nadal wiedza na jej temat zarówno wśród lekarzy jak i pacjentów oraz realny dostęp pozostają znikome. O tym dlaczego tak się dzieje i jak obecnie standard leczenia oraz korzyści dla pacjentów rozmawiano w gronie ekspertów z Polski i zagranicy oraz przedstawicielami środowiska pacjentów podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację TO SIĘ LECZY.
Podczas spotkania odbyła się także premiera raportu pt. Radioterapia śródoperacyjna – perspektywa kliniczna, pacjencka i systemowa”, którego celem jest przybliżenie szerszemu gronu odbiorców, w tym pacjentom i lekarzom tej metody leczenia. – Naszą misją jest edukacja pacjentów i lekarzy, aby mieli szansę wykorzystać zdobycze medycyny oraz możliwości jakie daje obecnie system opieki zdrowotnej. Świadomy pacjent i jego rodzina, to większe poczucie bezpieczeństwa, lepsza współpraca z lekarzami, wyższy wskaźnik przestrzegania zaleceń terapeutycznych, co przekłada się na lepsze rokowania i poprawę jakość życia chorych. Kiedy okazało się, że w środowisku pacjentów mało kto słyszał o radioterapii śródoperacyjnej i jest ona dostępna tylko w kilku ośrodkach w kraju, a często specjalistyczna aparatura stoi nieużywana, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej sytuacji i tak po analizie dostępnych publikacji, raportów i wytycznych  europejskich i światowych, we współpracy z onkologami i radioterapeutami, powstała publikacja, której pełna treść dostępna jest na stronie www.tosieleczy.pl. – poinformowała Aleksandra Wilk, przewodnicząca Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.
 
Radioterapia śródoperacyjnej polega na podaniu pojedynczej, precyzyjnie określonej dawkę promieniowania opracowaną na potrzeby konkretnego pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego. Dzięki takiemu postępowaniu zapewnia się koncentrację wiązki w strefie ryzyka nawrotu, z jednoczesną ochroną zdrowych tkanek i minimalizacją toksyczności leczenia oraz skutków ubocznych dla całego organizmu. Co istotne, dzięki temu, że wiązka trafia bezpośrednio do loży po usunięciu guza, ryzyko pominięcia okolicy najbardziej zagrożonej nawrotem (tzw. błąd geograficzny) jest minimalne. Uzyskanie takiej precyzji jest trudne w późniejszym czasie, dlatego radioterapia śródoperacyjna cieszy się coraz większą popularnością i znajduje zastosowania w codziennej praktyce klinicznej na całym świecie.

Niestety jak pokazują dane Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Onkologicznej za 2020 , radioterapię śródoperacyjną wykonano w Polsce tylko u 243 pacjentów. – To tak jakbyśmy w ogóle nie leczyli! – mówił prof. Dawid Murawa, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, Kierownik Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej, Szpital Uniwersytecki im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze. – Uważam, że jest czas i miejsce na to, aby rozwijać innowacyjne technologie w onkologii także w Polsce, biorąc pod uwagę wytyczne ESTRO[1]. W tym roku opublikowano bardzo ciekawe wyniki badania klinicznego, pokazujące jak bardzo jest potrzebna radioterapia śródoperacyjna. W badaniu udział wzięło 20 000 pacjentek z rakiem piersi niskiego ryzyka, które miały zastosowaną IOeRT[2]. Potwierdza ono, że olbrzymia grupa chorych na raka piersi, może być leczona wyłącznie jedną metodą leczenia pooperacyjnego, co skraca diametralnie czas leczenia, ale tez obniża jego koszty.

Niepokojący jest fakt, że większość pacjentów onkologicznych w Polsce nigdy nie słyszało o radioterapii śródoperacyjnejNiestety pacjentki z rakiem piersi nie mają świadomości, że takie metody istnieją, ja od 15 lat działam w stowarzyszeniu Amazonek i żadna z pacjentek z rakiem piersi leczona w Warszawie nie miała zastosowanej tej metody. Jest mi osobiście przykro, bo wiele osób, zwłaszcza starszych, mogłoby skorzystać z tej terapii. Zamiast wielokrotnie przyjeżdżać na kolejne napromieniania, mogłoby mieć operacją i radioterapię wykonaną jednego dnia. Dopiero teraz dowiadujemy się, że taka możliwość leczenia istnieje i na pewno będziemy edukować naszych podopiecznych.  Chciałabym, aby nasze pacjentki mogły skorzystać na skróceniu czasu leczenia oraz być narażone na znacznie mniejsze cierpienie.– podkreślała Małgorzata Rosa ze Stowarzyszenie Amazonki Warszawa-Centrum.

Pojedynczy zabieg radioterapii śródoperacyjnej (IOeRT trwa ok 1 minutę) pozwala na skrócenie czasu terapii i kosztów leczenia (zarówno dla systemu jak i pacjenta), niweluje konieczność odbywania kolejnych hospitalizacji lub wizyt ambulatoryjnych. Niewątpliwie ma to korzystny wpływ zarówno na samopoczucie pacjenta oraz jego sytuację ekonomiczną i zawodową. Co istotne, skrócenie oraz uproszczenie leczenia, skutkuje wzrostem kontroli miejscowej w terapii w porównaniu z innymi formami terapii wykorzystującymi wiązki promieniowania jonizującego.

Eksperci wskazywali, że potrzebne jest większe zrozumienie dla potrzeby stosowania tej metody leczenia skojarzonego wśród osób, które zarządzają systemem ochrony zdrowia. Realizacja jak to ma miejsce obecnie, na poziomie 1-2 szpitali nie gwarantuje realnego dostępu do leczenia dla pacjentów z rakiem piersi i innymi nowotworami.

Rekomendacje w zakresie wdrożenia radioterapii śródoperacyjnej w Polsce przedstawił prof. Felipe A. Calvo, Kierownik Kliniki Radioterapii Onkologicznej, Clínica Universidad de Navarra, współautor największych badań klinicznych poświęconych IORT.- Najważniejsze jest stosowanie odpowiedniej technologii czyli IORT wysokoenergetycznymi wiązkami elektronów z użyciem nowoczesnych aparatów, które są małe, mobilne i z łatwością mieszczą się na sali operacyjnej oraz współpraca chirurgów i onkologów pozwalająca na opracowanie programu leczenia.

To także postawienie na innowacje, zmiana pewnej mentalności myślenia o leczeniu onkologicznym. – przekonywał Calvo. – Jeśli wcześniej stosowane technologie się nie sprawdziły, warto rozważyć nowe rozwiązania, ponieważ postęp w tej dziedzinie jest ogromny. Powinniśmy kierować się dostępnymi wytycznymi towarzystw naukowych tj. ESTRO, które opracowało 6 grup wytycznych dedykowanych mięsakom, nowotworom trzustki, odbytnicy (resekcyjnym i nieresekcyjnym), jelita grubego oraz piersi. IORT wiązkami elektronów to obecnie standard w praktyce klinicznej.

W Europie powadzony jest rejestr przypadków leczonych radioterapią śródoperacyjną, każdy ośrodek może do niego dołączyć i zdobywać niezbędną wiedzę i doświadczenia w leczeniu. Obecnie ponad 100 instytucji akademickich (medycznych) w Europie jest włączonych w ten rejestr i stosuje w praktyce klinicznej IORT w swoich krajach.

Technologia IOeRT jest stosowana w Wielkopolskim Centrum Onkologii. – Wysokoenergetyczna wiązka elektronów przez swoją dużą ruchomość daje możliwość leczenia chorych na różne nowotwory, nie tylko raka piersi. Barierą we wdrożeniu na większą skalę radioterapii śródoperacyjnej mogą być braki kadrowe oraz brak odpowiedniego finansowania przez płatnika, choćby serwisu sprzętu. Potrzebna jest odpowiednia alokacja zasobów ludzkich i sprzętowych oraz edukacja lekarzy i pacjentów. Pacjent powinien wiedzieć, że przy kwalifikacji do zabiegu operacyjnego może dopytać się o możliwość zastosowania radioterapii śródoperacyjnej. – podkreślał dr Bartosz Urbański, członek zarządu, Międzynarodowego Towarzystwa Radioterapii Śródoperacyjnej (ISIORT), Oddział Radioterapii i Onkologii Ginekologicznej, Wielkopolskie Centrum Onkologii. W przyszłym roku do użytku klinicznego trafi też pierwszy polski aparat do radioterapii śródoperacyjnej.

– Mam nadzieję, że Narodowa Strategia Onkologiczna oraz Krajowa Sieć Onkologiczna, która wejdzie w życie w 2023 roku spowoduje wyrównanie nierówności i białych plam w leczeniu onkologicznym. Pacjenci mają prawo domagać się leczenia zgodnego ze standardami i mają prawo do takiej wiedzy. Często jest tak, że dopiero organizacje pacjentów wskazują na pilne potrzeby, edukują nie tylko chorych ale i lekarzy.  – mówił Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Relacja wideo z debaty:

[1] ESTRO – Europejskie Towarzystwo Radioterapii Onkologicznej
[2] IOeRT – radioterapia śródoperacyjna wiązką elektronów
źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY
Radioterapia śródoperacyjna (IORT) jako metoda leczenia skojarzonego jest z powodzeniem stosowana na całym świecie już od ponad trzech dekad, przede wszystkim w leczeniu raka piersi, ale także nowotworów trzustki, odbytnicy czy mięsaków, jednak w Polsce nadal wiedza na jej temat zarówno wśród lekarzy jak i pacjentów oraz realny dostęp pozostają znikome. O tym dlaczego tak się dzieje i jak obecnie standard leczenia oraz korzyści dla pacjentów rozmawiano w gronie ekspertów z Polski i zagranicy oraz przedstawicielami środowiska pacjentów podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację TO SIĘ LECZY.
Podczas spotkania odbyła się także premiera raportu pt. Radioterapia śródoperacyjna – perspektywa kliniczna, pacjencka i systemowa”, którego celem jest przybliżenie szerszemu gronu odbiorców, w tym pacjentom i lekarzom tej metody leczenia. – Naszą misją jest edukacja pacjentów i lekarzy, aby mieli szansę wykorzystać zdobycze medycyny oraz możliwości jakie daje obecnie system opieki zdrowotnej. Świadomy pacjent i jego rodzina, to większe poczucie bezpieczeństwa, lepsza współpraca z lekarzami, wyższy wskaźnik przestrzegania zaleceń terapeutycznych, co przekłada się na lepsze rokowania i poprawę jakość życia chorych. Kiedy okazało się, że w środowisku pacjentów mało kto słyszał o radioterapii śródoperacyjnej i jest ona dostępna tylko w kilku ośrodkach w kraju, a często specjalistyczna aparatura stoi nieużywana, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej sytuacji i tak po analizie dostępnych publikacji, raportów i wytycznych  europejskich i światowych, we współpracy z onkologami i radioterapeutami, powstała publikacja, której pełna treść dostępna jest na stronie www.tosieleczy.pl. – poinformowała Aleksandra Wilk, przewodnicząca Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.
 
Radioterapia śródoperacyjnej polega na podaniu pojedynczej, precyzyjnie określonej dawkę promieniowania opracowaną na potrzeby konkretnego pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego. Dzięki takiemu postępowaniu zapewnia się koncentrację wiązki w strefie ryzyka nawrotu, z jednoczesną ochroną zdrowych tkanek i minimalizacją toksyczności leczenia oraz skutków ubocznych dla całego organizmu. Co istotne, dzięki temu, że wiązka trafia bezpośrednio do loży po usunięciu guza, ryzyko pominięcia okolicy najbardziej zagrożonej nawrotem (tzw. błąd geograficzny) jest minimalne. Uzyskanie takiej precyzji jest trudne w późniejszym czasie, dlatego radioterapia śródoperacyjna cieszy się coraz większą popularnością i znajduje zastosowania w codziennej praktyce klinicznej na całym świecie.

Niestety jak pokazują dane Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Onkologicznej za 2020 , radioterapię śródoperacyjną wykonano w Polsce tylko u 243 pacjentów. – To tak jakbyśmy w ogóle nie leczyli! – mówił prof. Dawid Murawa, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, Kierownik Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej, Szpital Uniwersytecki im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze. – Uważam, że jest czas i miejsce na to, aby rozwijać innowacyjne technologie w onkologii także w Polsce, biorąc pod uwagę wytyczne ESTRO[1]. W tym roku opublikowano bardzo ciekawe wyniki badania klinicznego, pokazujące jak bardzo jest potrzebna radioterapia śródoperacyjna. W badaniu udział wzięło 20 000 pacjentek z rakiem piersi niskiego ryzyka, które miały zastosowaną IOeRT[2]. Potwierdza ono, że olbrzymia grupa chorych na raka piersi, może być leczona wyłącznie jedną metodą leczenia pooperacyjnego, co skraca diametralnie czas leczenia, ale tez obniża jego koszty.

Niepokojący jest fakt, że większość pacjentów onkologicznych w Polsce nigdy nie słyszało o radioterapii śródoperacyjnejNiestety pacjentki z rakiem piersi nie mają świadomości, że takie metody istnieją, ja od 15 lat działam w stowarzyszeniu Amazonek i żadna z pacjentek z rakiem piersi leczona w Warszawie nie miała zastosowanej tej metody. Jest mi osobiście przykro, bo wiele osób, zwłaszcza starszych, mogłoby skorzystać z tej terapii. Zamiast wielokrotnie przyjeżdżać na kolejne napromieniania, mogłoby mieć operacją i radioterapię wykonaną jednego dnia. Dopiero teraz dowiadujemy się, że taka możliwość leczenia istnieje i na pewno będziemy edukować naszych podopiecznych.  Chciałabym, aby nasze pacjentki mogły skorzystać na skróceniu czasu leczenia oraz być narażone na znacznie mniejsze cierpienie.– podkreślała Małgorzata Rosa ze Stowarzyszenie Amazonki Warszawa-Centrum.

Pojedynczy zabieg radioterapii śródoperacyjnej (IOeRT trwa ok 1 minutę) pozwala na skrócenie czasu terapii i kosztów leczenia (zarówno dla systemu jak i pacjenta), niweluje konieczność odbywania kolejnych hospitalizacji lub wizyt ambulatoryjnych. Niewątpliwie ma to korzystny wpływ zarówno na samopoczucie pacjenta oraz jego sytuację ekonomiczną i zawodową. Co istotne, skrócenie oraz uproszczenie leczenia, skutkuje wzrostem kontroli miejscowej w terapii w porównaniu z innymi formami terapii wykorzystującymi wiązki promieniowania jonizującego.

Eksperci wskazywali, że potrzebne jest większe zrozumienie dla potrzeby stosowania tej metody leczenia skojarzonego wśród osób, które zarządzają systemem ochrony zdrowia. Realizacja jak to ma miejsce obecnie, na poziomie 1-2 szpitali nie gwarantuje realnego dostępu do leczenia dla pacjentów z rakiem piersi i innymi nowotworami.

Rekomendacje w zakresie wdrożenia radioterapii śródoperacyjnej w Polsce przedstawił prof. Felipe A. Calvo, Kierownik Kliniki Radioterapii Onkologicznej, Clínica Universidad de Navarra, współautor największych badań klinicznych poświęconych IORT.- Najważniejsze jest stosowanie odpowiedniej technologii czyli IORT wysokoenergetycznymi wiązkami elektronów z użyciem nowoczesnych aparatów, które są małe, mobilne i z łatwością mieszczą się na sali operacyjnej oraz współpraca chirurgów i onkologów pozwalająca na opracowanie programu leczenia.

To także postawienie na innowacje, zmiana pewnej mentalności myślenia o leczeniu onkologicznym. – przekonywał Calvo. – Jeśli wcześniej stosowane technologie się nie sprawdziły, warto rozważyć nowe rozwiązania, ponieważ postęp w tej dziedzinie jest ogromny. Powinniśmy kierować się dostępnymi wytycznymi towarzystw naukowych tj. ESTRO, które opracowało 6 grup wytycznych dedykowanych mięsakom, nowotworom trzustki, odbytnicy (resekcyjnym i nieresekcyjnym), jelita grubego oraz piersi. IORT wiązkami elektronów to obecnie standard w praktyce klinicznej.

W Europie powadzony jest rejestr przypadków leczonych radioterapią śródoperacyjną, każdy ośrodek może do niego dołączyć i zdobywać niezbędną wiedzę i doświadczenia w leczeniu. Obecnie ponad 100 instytucji akademickich (medycznych) w Europie jest włączonych w ten rejestr i stosuje w praktyce klinicznej IORT w swoich krajach.

Technologia IOeRT jest stosowana w Wielkopolskim Centrum Onkologii. – Wysokoenergetyczna wiązka elektronów przez swoją dużą ruchomość daje możliwość leczenia chorych na różne nowotwory, nie tylko raka piersi. Barierą we wdrożeniu na większą skalę radioterapii śródoperacyjnej mogą być braki kadrowe oraz brak odpowiedniego finansowania przez płatnika, choćby serwisu sprzętu. Potrzebna jest odpowiednia alokacja zasobów ludzkich i sprzętowych oraz edukacja lekarzy i pacjentów. Pacjent powinien wiedzieć, że przy kwalifikacji do zabiegu operacyjnego może dopytać się o możliwość zastosowania radioterapii śródoperacyjnej. – podkreślał dr Bartosz Urbański, członek zarządu, Międzynarodowego Towarzystwa Radioterapii Śródoperacyjnej (ISIORT), Oddział Radioterapii i Onkologii Ginekologicznej, Wielkopolskie Centrum Onkologii. W przyszłym roku do użytku klinicznego trafi też pierwszy polski aparat do radioterapii śródoperacyjnej.

– Mam nadzieję, że Narodowa Strategia Onkologiczna oraz Krajowa Sieć Onkologiczna, która wejdzie w życie w 2023 roku spowoduje wyrównanie nierówności i białych plam w leczeniu onkologicznym. Pacjenci mają prawo domagać się leczenia zgodnego ze standardami i mają prawo do takiej wiedzy. Często jest tak, że dopiero organizacje pacjentów wskazują na pilne potrzeby, edukują nie tylko chorych ale i lekarzy.  – mówił Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Relacja wideo z debaty:

[1] ESTRO – Europejskie Towarzystwo Radioterapii Onkologicznej
[2] IOeRT – radioterapia śródoperacyjna wiązką elektronów
źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY