Medicalpress

Komisja Europejska zatwierdziła stosowanie camizestrantu w skojarzeniu z inhibitorem CDK4/6 u dorosłych pacjentek z estrogenozależnym (ER-dodatnim), HER2-ujemnym miejscowo zaawansowanym lub przerzutowym rakiem piersi, u których podczas leczenia pierwszej linii wykryto mutację genu ESR1, mimo braku radiologicznych cech progresji choroby.

Decyzja opiera się na wynikach badania III fazy SERENA-6, opublikowanego w The New England Journal of Medicine. To pierwsze badanie rejestracyjne, które wykazało korzyści z monitorowania krążącego DNA nowotworowego (ctDNA) i zmiany leczenia jeszcze przed wystąpieniem progresji choroby. Eksperci oceniają, że może to oznaczać początek nowego podejścia do leczenia hormonozależnego raka piersi.

Oporność na leczenie rozwija się wcześniej, niż widać to w badaniach obrazowych

Rak piersi z ekspresją receptorów hormonalnych (HR-dodatni), w tym estrogenowych (ER-dodatni), stanowi około 70% wszystkich przypadków raka piersi. Standardem leczenia miejscowo zaawansowanej i przerzutowej choroby jest terapia hormonalna – najczęściej inhibitorem aromatazy – w skojarzeniu z inhibitorem CDK4/6.

U części pacjentek z czasem dochodzi jednak do rozwoju oporności na leczenie. Jednym z najważniejszych mechanizmów tego zjawiska są mutacje genu ESR1, które pojawiają się w trakcie terapii i sprawiają, że komórki nowotworowe przestają odpowiadać na inhibitory aromatazy.

Szacuje się, że mutacje ESR1 rozwijają się u około 30% pacjentek leczonych w pierwszej linii, często jeszcze przed pojawieniem się klinicznych lub radiologicznych cech progresji choroby.

Płynna biopsja pozwala wykryć oporność wcześniej

Badanie SERENA-6 wykorzystało zupełnie nowe podejście do monitorowania leczenia.

U pacjentek regularnie wykonywano badanie krwi w celu oznaczenia krążącego DNA nowotworowego (ctDNA). Analizy prowadzono co 2–3 miesiące, równolegle z rutynowymi badaniami obrazowymi.

Jeżeli w próbce krwi wykrywano pojawienie się mutacji ESR1, ale nie stwierdzano jeszcze progresji choroby, leczenie hormonalne zmieniano z inhibitora aromatazy na camizestrant. Jednocześnie pacjentki kontynuowały terapię tym samym inhibitorem CDK4/6.

Takie postępowanie miało na celu zahamowanie rozwoju oporności, zanim doprowadzi ona do pogorszenia stanu klinicznego chorej.

Badanie SERENA-6

SERENA-6 było międzynarodowym, randomizowanym, podwójnie zaślepionym badaniem III fazy obejmującym 315 pacjentek z ER-dodatnim, HER2-ujemnym miejscowo zaawansowanym lub przerzutowym rakiem piersi.

Do badania kwalifikowano kobiety otrzymujące w pierwszej linii inhibitor aromatazy (anastrozol lub letrozol) w skojarzeniu z inhibitorem CDK4/6 (palbocyklibem, rybocyklibem lub abemacyklibem), u których w trakcie leczenia wykryto mutację ESR1, ale nie stwierdzono progresji choroby.

Pacjentki losowo przydzielano do kontynuacji dotychczasowej terapii lub zamiany inhibitora aromatazy na camizestrant przy zachowaniu tego samego inhibitora CDK4/6.

Ryzyko progresji zmniejszyło się o ponad połowę

W zaplanowanej analizie pośredniej zastosowanie camizestrantu w skojarzeniu z inhibitorem CDK4/6 zmniejszyło ryzyko progresji choroby lub zgonu o 56% w porównaniu ze standardowym leczeniem (HR 0,44).

Mediana przeżycia wolnego od progresji (PFS) wyniosła:

Kolejna analiza wykazała również wydłużenie czasu do drugiej progresji choroby (PFS2), który wyniósł 25,7 miesiąca wobec 19,1 miesiąca w grupie kontrolnej.

Dane dotyczące przeżycia całkowitego (OS) pozostają jeszcze niedojrzałe, dlatego obserwacja uczestniczek badania jest nadal kontynuowana.

Znaczenie nie tylko dla leczenia, ale także dla diagnostyki

Zdaniem autorów badania największe znaczenie wyników SERENA-6 wykracza poza ocenę skuteczności samego leku.

Po raz pierwszy badanie III fazy wykazało, że rutynowe monitorowanie krążącego DNA nowotworowego może umożliwić wykrycie rozwijającej się oporności na leczenie hormonalne jeszcze przed wystąpieniem progresji widocznej w badaniach obrazowych. Otwiera to możliwość wcześniejszej modyfikacji terapii i dłuższego utrzymania kontroli nad chorobą.

W praktyce oznacza to przesunięcie momentu podejmowania decyzji terapeutycznej – z czasu po progresji na etap, gdy choroba pozostaje jeszcze stabilna, ale badania molekularne wskazują na rozwój mechanizmów oporności.

Profil bezpieczeństwa zgodny z wcześniejszymi doświadczeniami

Autorzy badania nie odnotowali nowych sygnałów dotyczących bezpieczeństwa leczenia.

Profil działań niepożądanych camizestrantu stosowanego z inhibitorami CDK4/6 był zgodny z wcześniej poznanym profilem poszczególnych leków, a odsetek przerwania terapii z powodu działań niepożądanych był niski i porównywalny w obu grupach.

Co oznacza decyzja Komisji Europejskiej?

Zatwierdzenie przez Komisję Europejską oznacza dopuszczenie terapii do obrotu na terenie Unii Europejskiej u pacjentek spełniających kryteria rejestracyjne.

Jednocześnie skuteczne wykorzystanie nowego schematu leczenia wymaga dostępu do regularnego monitorowania mutacji ESR1 z wykorzystaniem badań krążącego DNA nowotworowego. Wyniki SERENA-6 pokazują, że diagnostyka molekularna może służyć nie tylko kwalifikacji do leczenia, ale również monitorowaniu skuteczności terapii i wykrywaniu rozwijającej się oporności jeszcze przed progresją choroby.

Nie oznacza to jednak automatycznej dostępności nowego schematu leczenia w Polsce. O jego praktycznym zastosowaniu będą decydować krajowe procedury refundacyjne oraz organizacja dostępu do badań molekularnych, w tym płynnej biopsji.

Źródła: AstraZeneca. Etcamah (camizestrant) in combination with a CDK4/6 inhibitor approved in the EU for 1st-line advanced ER-positive breast cancer.

Analiza krążącego DNA nowotworowego może dostarczać informacji o rokowaniu i przebiegu leczenia pacjentów z przerzutowym, opornym na kastrację rakiem prostaty z przerzutami do kości, którzy otrzymują dichlorek radu-223. W prospektywnym badaniu KYUCOG-1901 wysoki poziom ctDNA oraz określone zmiany genomowe wiązały się z krótszym czasem do progresji choroby i krótszym przeżyciem całkowitym.

Dichlorek radu-223 jest radiofarmaceutykiem ukierunkowanym na zmiany nowotworowe w kościach. Stosuje się go u wybranych pacjentów z przerzutowym, opornym na kastrację rakiem prostaty, czyli chorobą postępującą mimo utrzymywania kastracyjnego poziomu testosteronu.

Terapia może poprawiać przeżycie całkowite, ograniczać zdarzenia kostne i korzystnie wpływać na jakość życia. Jej skuteczność nie jest jednak jednakowa u wszystkich chorych. Dotychczas nie ustalono również wiarygodnego biomarkera, który pozwalałby oceniać rokowanie przed rozpoczęciem leczenia i monitorować jego przebieg.

Genomowy obraz nowotworu na podstawie próbki krwi

Jednym z potencjalnych narzędzi może być analiza krążącego DNA nowotworowego, czyli ctDNA. Są to fragmenty materiału genetycznego uwalniane przez komórki nowotworowe do krwiobiegu. W porównaniu z biopsją tkankową pobranie krwi jest mniej inwazyjne i może być wielokrotnie powtarzane. Analiza ctDNA może także dostarczać informacji o zróżnicowaniu molekularnym nowotworu oraz zmianach zachodzących w nim pod wpływem leczenia.

– W porównaniu z biopsją guza ctDNA może być pobierane w mniej inwazyjny sposób i wielokrotnie, zapewniając aktualny obraz genomowy nowotworu oraz jego heterogeniczności, co może dostarczać cennych informacji w kontekście terapii radem-223 – wyjaśnił dr Masaki Shiota z Kyushu University w Fukuoce (tłum red.).

Dane dotyczące wykorzystania ctDNA u pacjentów leczonych radem-223 były dotychczas ograniczone. Autorzy badania KYUCOG-1901 postanowili więc ocenić profil zmian genomowych oraz kliniczną przydatność tego biomarkera.

Badanie przeprowadzono w 19 ośrodkach

KYUCOG-1901 było prospektywnym, obserwacyjnym i wieloośrodkowym badaniem przeprowadzonym w 19 instytucjach w Japonii. Do pełnej analizy włączono 93 pacjentów z przerzutowym, opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego i co najmniej dwiema zmianami przerzutowymi w kościach. Chorzy nie mieli przerzutów do narządów wewnętrznych ani mózgu.

Pacjenci otrzymywali do sześciu dożylnych podań radu-223 w odstępach czterotygodniowych. Próbki krwi pobierano przed rozpoczęciem leczenia oraz w ciągu czterech tygodni od jego zakończenia.

Profilowanie ctDNA przeprowadzono z wykorzystaniem panelu obejmującego 88 genów. Badacze analizowali zależności między profilem ctDNA a odpowiedzią biomarkerową, czasem przeżycia bez progresji radiologicznej oraz przeżyciem całkowitym. Analizę ctDNA przed rozpoczęciem terapii udało się przeprowadzić u 84 pacjentów. Próbki pobrane zarówno przed leczeniem, jak i po jego zakończeniu były dostępne u 68 chorych.

Wysoka frakcja ctDNA wiązała się z gorszym rokowaniem

Krążące DNA nowotworowe wykryto przed leczeniem u 48 z 84 pacjentów, czyli u 57,1 proc. analizowanej grupy. Mediana frakcji ctDNA w próbkach, w których było ono wykrywalne, wynosiła 11,7 proc. Badacze ustalili wartość graniczną frakcji ctDNA na poziomie 5 proc. Pacjenci, u których przed rozpoczęciem leczenia udział ctDNA wynosił co najmniej 5 proc., mieli krótszy czas przeżycia bez progresji radiologicznej oraz krótsze przeżycie całkowite.

Podwyższona frakcja ctDNA wiązała się z 2,44-krotnie wyższym ryzykiem progresji radiologicznej lub zgonu oraz 3,3-krotnie wyższym ryzykiem zgonu. W analizie wieloczynnikowej, uwzględniającej m.in. rozległość choroby, wcześniejsze leczenie systemowe i wyjściowy poziom fosfatazy alkalicznej, wysoka frakcja ctDNA pozostawała niezależnie związana z krótszym czasem bez progresji i krótszym przeżyciem całkowitym.

Wysoki poziom ctDNA był również związany z mniejszym spadkiem stężenia PSA, krótszym czasem do progresji PSA i fosfatazy alkalicznej oraz częstszym zakończeniem leczenia przed podaniem wszystkich sześciu cykli radu-223.

Terapię przerwano przedwcześnie u 43,8 proc. pacjentów z wysoką frakcją ctDNA i u 12 proc. chorych z niską frakcją ctDNA.

Znaczenie zmian w genach TP53 i PTEN

Autorzy badania ocenili również znaczenie poszczególnych zmian genomowych. Mutacje lub inne nieprawidłowości dotyczące genów TP53 i PTEN oraz szlaków związanych z cyklem komórkowym wiązały się z gorszymi wynikami leczenia. Zmiany w genie TP53 były związane z 2,46-krotnie wyższym ryzykiem progresji radiologicznej lub zgonu, a zmiany w genie PTEN – z ryzykiem wyższym 4,41 razy.

Nieprawidłowości dotyczące szlaków regulujących cykl komórkowy wiązały się z 3,5-krotnie wyższym ryzykiem progresji lub zgonu. Zależności te obserwowano niezależnie od samego poziomu ctDNA. Zmiany w TP53, PTEN i szlakach cyklu komórkowego były także związane z krótszym przeżyciem całkowitym oraz częstszym przedwczesnym zakończeniem terapii radem-223.

Zmiany ctDNA odzwierciedlały przebieg choroby

Badacze analizowali również, jak frakcja ctDNA zmieniała się w trakcie leczenia. Wśród pacjentów z niską frakcją ctDNA przed rozpoczęciem terapii 76,2 proc. utrzymało niski poziom również po jej zakończeniu. U 23,8 proc. doszło natomiast do wzrostu frakcji ctDNA do poziomu co najmniej 5 proc.

W grupie pacjentów z wysoką frakcją ctDNA przed leczeniem u 36 proc. odnotowano jej spadek poniżej 5 proc., a u 64 proc. poziom pozostał wysoki.

Zmniejszenie frakcji ctDNA z wysokiej do niskiej wiązało się z dłuższym czasem do progresji PSA i fosfatazy alkalicznej, dłuższym przeżyciem bez progresji radiologicznej oraz dłuższym przeżyciem całkowitym.

Wzrost frakcji ctDNA z niskiej do wysokiej był natomiast związany z gorszymi wynikami leczenia.

W trakcie terapii u części pacjentów pojawiały się także nowe zmiany genomowe. Liczba przypadków ze zmianami w genie PTEN wzrosła z trzech przed leczeniem do 11 po jego zakończeniu. Pojawienie się takich zmian wiązało się z krótszym czasem bez progresji, krótszym przeżyciem całkowitym oraz szybszym rozwojem przerzutów do narządów wewnętrznych.

– Rad-223 jest ważną metodą leczenia raka prostaty, który rozprzestrzenił się do kości, jednak nie wszyscy pacjenci odnoszą z niego taką samą korzyść – podkreślił dr Masaki Shiota. – Nasze wyniki sugerują, że genomowy test wykonywany z krwi może pomóc identyfikować pacjentów obciążonych większym lub mniejszym ryzykiem niekorzystnego przebiegu terapii. Może to pomóc lekarzom ostrożniej dobierać leczenie i dokładniej monitorować pacjentów, z myślą o bardziej spersonalizowanej opiece (tłum red.).

Potrzebne są dalsze badania

Autorzy zaznaczyli, że badanie miało charakter obserwacyjny, a decyzje terapeutyczne nie były podejmowane na podstawie wyników ctDNA. Nie można więc jeszcze określić, w jaki sposób profilowanie ctDNA powinno być stosowane w kwalifikacji pacjentów do leczenia, wyborze kolejności terapii ani w rutynowym monitorowaniu radu-223.

Ograniczeniem była także umiarkowana liczba uczestników, niewielka liczba przypadków niektórych zmian genowych oraz brak niezależnej grupy walidacyjnej. Badanie nie miało również grupy kontrolnej otrzymującej inne leczenie. Zdaniem autorów potrzebne są większe badania oraz próby interwencyjne, w których decyzje kliniczne będą podejmowane na podstawie wyników ctDNA.

Wyniki wskazują, że profilowanie krążącego DNA nowotworowego może w przyszłości pełnić funkcję biomarkera prognostycznego i narzędzia do monitorowania pacjentów z przerzutowym, opornym na kastrację rakiem prostaty z przerzutami do kości leczonych radem-223.

Źródła: Shiota M. i wsp. „Circulating Tumor DNA Genomic Profiling in 223Ra-Treated Metastatic Castration-Resistant Prostate Cancer: The KYUCOG-1901 Study”, „Journal of Nuclear Medicine”, 2026; 67(7):1070–1078. DOI: 10.2967/jnumed.126.272073.
Society of Nuclear Medicine and Molecular Imaging, „DNA Blood Test Improves Patient Selection for Radiopharmaceutical Therapy in Prostate Cancer”, 16 lipca 2026 r.

Polscy pacjenci onkologiczni coraz częściej zyskują dostęp do innowacyjnych terapii, jednak bez odpowiedniej diagnostyki molekularnej wiele z nich pozostaje jedynie teoretycznie dostępnych. Eksperci i organizacje pacjenckie alarmują, że proces wdrażania nowoczesnych badań genetycznych trwa latami i nie podlega ustawowym terminom, w przeciwieństwie do procedur refundacyjnych dotyczących leków. W efekcie chorzy mogą nie otrzymać leczenia dopasowanego do profilu genetycznego nowotworu. Zdaniem specjalistów konieczne jest pilne wprowadzenie systemowych zmian, które przyspieszą dostęp do diagnostyki warunkującej skuteczne leczenie w ramach medycyny personalizowanej.
Medycyna personalizowana opiera się na prostym mechanizmie – aby podać nowoczesny lek celowany, najpierw należy precyzyjnie zdiagnozować mutację genetyczną nowotworu. Dziś w polskim systemie ochrony zdrowia dochodzi do tragicznego w skutkach paradoksu. Departament Polityki Lekowej sprawnie refunduje innowacyjne terapie, ale brak odpowiednich procedur i wycen w koszyku świadczeń gwarantowanych uniemożliwia wykonanie badań warunkujących ich podanie.

Tysiąc dni czekania

Jaskrawym przykładem problemu jest ścieżka wprowadzania kompleksowego profilowania genomowego (CGP) – dotyczącego raka płuca i badania HRD u pacjentek z rakiem jajnika. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) wydała pozytywną rekomendację dla badań we wrześniu 2023 roku, do dziś – po upływie niemal 1000 dni – świadczenie to nie doczekało się wdrożenia i finansowania.

– Diagnostyka genetyczna to absolutny fundament celowanego leczenia onkologicznego. Nawet najnowocześniejszy i najdroższy lek na świecie nie zadziała, jeśli najpierw nie zidentyfikujemy precyzyjnie molekularnego celu w guzie pacjenta. Dlatego szeroki i szybki dostęp do tych badań to dziś nie jest innowacyjny dodatek, ale warunek konieczny, który bezpośrednio decyduje o szansach chorego na przeżycie – podkreśla dr Andrzej Tysarowski, kierownik Centrum Genetyki i Genomiki PIM MSWiA, konsultant wojewódzki w dziedzinie laboratoryjnej genetyki medycznej na Mazowszu.
Szpitalne łóżko dla pobrania krwi, czyli systemowe marnotrawstwo 

Kolejnym obszarem wymagającym pilnej interwencji jest kwestia tzw. płynnej biopsji (ctDNA). To nieinwazyjne badanie genetyczne z krwi pozwala na wykrycie krążącego DNA nowotworu. Jest ono ratunkiem dla pacjentów, u których nie można pobrać tkanki (np. w raku płuca) lub gdy archiwalny wycinek stracił ważność (częsty problem w raku prostaty). Niestety, archaiczne przepisy wymuszają niepotrzebną hospitalizację pacjentów w celu wykonania procedury, którą z powodzeniem można by zrealizować w trybie ambulatoryjnym.

– Zmuszanie szpitali do kładzenia pacjenta na oddział wyłącznie po to, by pobrać mu krew do badania, to klasyczne marnowanie publicznych pieniędzy i blokowanie miejsc dla osób realnie potrzebujących opieki szpitalnej – podkreśla dr Michał Chrobot, prezes Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych. – Potrzebujemy pilnego stworzenia prostego kodu rozliczeniowego dla płynnej biopsji w trybie ambulatoryjnym. Rozwiązanie tego problemu nie wymaga rewolucji, a jedynie dostosowania koszyka świadczeń do realiów współczesnej medycyny.

System wymaga gorsetu czasowego 

Obecnie, po złożeniu przez Towarzystwa Naukowe wniosku o nowe świadczenie diagnostyczne, procedura nie podlega żadnym reżimom czasowym. Eksperci zgodnie postulują, by proces ten objąć rygorem analogicznym do tego, który funkcjonuje w ustawie refundacyjnej.

– W onkologii czas to po prostu życie. Dla pacjentów to sytuacja dramatyczna i niezrozumiała, gdy dowiadują się, że ratujący życie lek jest teoretycznie dostępny, ale z powodu braku pieczątki czy rozporządzenia na badanie nie mogą go otrzymać – podsumowuje Dorota Korycińska, Prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej. – Oczekujemy od decydentów nałożenia na cały proces decyzyjny sztywnych ram czasowych – maksymalnie półtora roku do dwóch lat od złożenia wniosku do realnej dostępności w placówkach. Musimy przestać leczyć objawy niewydolności systemu, a zacząć wdrażać trwałe, systemowe rozwiązania.

Wdrożenie diagnostyki od 2027 roku, ale z gwarancją stabilnego finansowania

– Pragnę zapewnić, że Ministerstwo Zdrowia w pełni dostrzega kluczowe znaczenie nowoczesnej diagnostyki molekularnej w skutecznej terapii chorób nowotworowych. Pozytywnie zaopiniowane przez Prezesa AOTMiT (Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji) świadczenia związane z diagnostyką genetyczną – zaawansowane profilowanie genomowe CGP, oceniające m.in. status HRD w raku jajnika, biopsja płynna w diagnostyce raka płuca realizowana w warunkach ambulatoryjnych – zostały przez nas merytorycznie zaakceptowane do realizacji. Wdrażanie tak zaawansowanych procedur wymaga jednak pełnego i stabilnego zabezpieczenia. Ze względu na obecne uwarunkowania budżetowe oraz konieczność zachowania dyscypliny w dysponowaniu środkami publicznymi, pełna realizacja tych świadczeń została ujęta w planach i przesunięta na 2027 rok. To odpowiedzialna decyzja, która gwarantuje, że gdy pacjenci otrzymają dostęp do tych badań, ich finansowanie będzie niezagrożone, stabilne i ciągłe – tłumaczy Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia.  –  Jednocześnie informuję, że wielogenowe testy w raku piersi znajdują się obecnie w fazie intensywnych konsultacji. Dokładamy wszelkich starań, aby proces ich oceny przebiegał sprawnie. Ministerstwo Zdrowia doskonale rozumie i podziela głębokie poczucie pilności tych wdrożeń. Początek roku 2027 przyniesie zmianę systemową, na którą Państwo od dawna czekali – dodaje.

Zmiany w diagnostyce coraz bliżej

Choć w Polsce przyspieszono refundację innowacyjnych leków onkologicznych, dostęp do kluczowej diagnostyki genetycznej wciąż wymaga usprawnień, co utrudnia pełne wykorzystanie dostępnych terapii. Eksperci i organizacje pacjenckie podkreślają potrzebę wprowadzenia jasnych ram czasowych i uproszczenia zasad finansowania badań, aby poprawić ścieżkę pacjenta. Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia deklaruje wdrożenie nowych świadczeń od 2027 roku, co ma zapewnić stabilne i systemowe rozwiązania w tym obszarze.

Źródło: inf pras