Medicalpress
Narażenie na czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego w dzieciństwie może skutkować poważnymi konsekwencjami w dorosłym życiu. Szacuje się, że w Polsce około 21 milionów osób cierpi na hipercholesterolemię, a choroby sercowo-naczyniowe pozostają główną przyczyną zgonów. W znacznym stopniu można zapobiec tym schorzeniom dzięki wczesnej diagnozie, już w dzieciństwie, i wdrożeniu skutecznego leczenia. W odpowiedzi na to wyzwanie w Zabrzu zrealizowano projekt „Lipidogram dla pierwszaka”. Pomysłodawcą projektu jest prof. Mariusz Gąsior, a jego głównym wykonawcą dr hab. Krzysztof Dyrbuś z III Kliniki Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Wyniki projektu zostały właśnie opublikowane w European Journal of Preventive Cardiology. Jest to jedno z najbardziej wpływowych czasopism zajmujących się prewencją układu sercowo-naczyniowego na świecie.
Na inicjatywę zwraca uwagę Koalicja „Liga Walki z Cholesterolem” działająca na rzecz edukacji, profilaktyki, lepszej diagnostyki i skutecznego leczenia, która wskazuje, że jest to pierwszy krok w kierunku wykrywania zaburzeń lipidowych już od najmłodszych lat. 

W ciągu pierwszych trzech miesięcy roku szkolnego 2023/2024 w szkołach podstawowych w Zabrzu zrealizowano program przesiewowy dla uczniów pierwszych klas. Miał on na celu nie tylko ocenę możliwości prowadzenia tego typu działań, ale także pozyskanie wstępnych danych epidemiologicznych dotyczących nieprawidłowości w profilu lipidowym, stężenia glukozy we krwi oraz występowania nadwagi i otyłości wśród dzieci. Jednocześnie program pozwolił na wstępną ocenę potencjału do wdrożenia długoterminowych działań profilaktycznych, które mogą skutecznie wspierać zdrowie najmłodszych.

W ramach projektu przebadano 661 uczniów klas pierwszych. U każdego dziecka wykonano pomiar wzrostu, wagi, wskaźnika masy ciała (BMI), ciśnienia krwi oraz pobrano krew w celu oznaczenia stężeń cholesterolu i glikemii. Dzieci ze stężeniem cholesterolu przekraczającym 190 mg/dl zostały skierowane na dalszą diagnostykę. Dodatkowo oceniono również odsetek dzieci ze stężeniem cholesterolu przekraczającym wartość 170 mg/dl, ponieważ ten próg może być już uznawany przez pediatrów za wskaźnik podwyższonego ryzyka sercowo-naczyniowego.

Znacznie podwyższone stężenie cholesterolu (>190 mg/dl) miało 14,8% dzieci, a ponad 50% miało stężenie cholesterolu całkowitego >170 mg/dl. Niepokojące wyniki dotyczyły nadwagi i otyłości. Nadwaga występowała ona aż u 33,1% chłopców i 29% dziewcząt, natomiast otyłość zaobserwowano u 17,5% chłopców i 12,8% dziewcząt.

Dzieci, u których stwierdzono stężenie cholesterolu całkowitego powyżej 190 mg/dl zostały objęte rozszerzoną diagnostyką w ramach tzw. skriningu kaskadowego. Obejmował on oznaczenia pełnego lipidogramu oraz stężenia glukozy na czczo oraz możliwość przebadania rodziców i rodzeństwa pod kątem występowania czynników ryzyka przedwczesnej miażdżycycy.

W przypadkach, w których stwierdzono nieprawidłowe wartości ciśnienia tętniczego, stężenia glukozy czy wskaźnika BMI, uczestnicy otrzymywali indywidualne zalecenia dietetyczne. W sytuacjach, gdy wskaźnik BMI wynosił ≥30 kg/m², rekomendowano pogłębioną diagnostykę w kierunku możliwych przyczyn wrodzonych lub metabolicznych.

Wczesna diagnoza, zdrowa przyszłość – cholesterol u najmłodszych

Podwyższone stężenie cholesterolu nie daje żadnych objawów i nie widać go na zewnątrz, dlatego żadna populacja, w tym dzieci, nie powinna być wykluczona z badań w kierunku zaburzeń lipidowych. Doświadczenia z innych krajów pokazują, że wczesne wdrożenie działań profilaktycznych znacząco zmniejsza ryzyko przedwczesnej zachorowalności i umieralności na choroby sercowo-naczyniowe. Im szybciej rozpoczęta zostanie terapia i im niższe stężenia cholesterolu LDL, tym większa będzie szansa na ograniczenie niekorzystnych zdarzeń sercowo-naczyniowych w przyszłości.

– Ten projekt to prawdziwy przełom, ponieważ wcześniej w Polsce nie podjęto się realizacji badań na taką skalę. Dzięki przebadaniu najmłodszych mieszkańców Zabrza zyskujemy wyjątkową szansę na wczesne wykrywanie osób zagrożonych przedwczesną miażdżycą. Nasze doświadczenia są również cenne w perspektywie działań ogólnopolskich, ukierunkowanych na pierwotną profilaktykę zaburzeń lipidowych i ochronę zdrowia przyszłych pokoleń, w tym ramach rozpoczętego właśnie powszechnego skriningu w ramach bilansu 6-latka, do czego przyczyniły się wieloletnie wysiłki Pani Profesor Małgorzaty Myśliwiec. Wyniki są alarmujące, ponieważ połowa przebadanych dzieci ma stężenie cholesterolu sprzyjające rozwojowi chorób sercowo-naczyniowych, zaś u około 15% stwierdzono jego bardzo istotne podwyższenie. To wyraźny sygnał, że problem dotyczy dużej grupy najmłodszych – podkreśla główny badacz w programie, Kierownik III Kliniki Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu prof. Mariusz Gąsior.

Profilaktyka zaczyna się od świadomości, badania pomagają działać

Na świecie stosuje się różne strategie przesiewowe w kierunku wykrywania zaburzeń lipidowych u dzieci – od badań ograniczonych do rodzin z obciążeniem chorobami serca, po programy powszechne. Przykładem jest Słowenia, gdzie obowiązkowe pomiary cholesterolu wykonuje się u wszystkich dzieci w wieku 5 lat. Jednak sam program przesiewowy to nie wszystko. Kluczowe znaczenie ma także świadome społeczeństwo, w którym rodzice i opiekunowie rozumieją, dlaczego warto badać cholesterol i przestrzegać zaleceń lekarskich.

– W naszym badaniu zaobserwowaliśmy, że wśród dzieci ze stężeniem cholesterolu całkowitego powyżej 190 mg/dl odsetek uczestniczących w dalszej diagnostyce nie przekroczył 20%. To bardzo niski wynik, który pokazuje, jak dużym wyzwaniem pozostaje zapewnienie ciągłości procesu diagnostyczno-terapeutycznego. Ważną rolę odgrywa w tym kontekście edukacja, zarówno dzieci, jak i ich rodziców. Tylko zwiększając świadomość na temat zaburzeń lipidowych i konsekwencji ich zaniedbania, można skutecznie zachęcać do podejmowania dalszych badań i przestrzegania zaleceń lekarzy. Nawet najlepiej przygotowany program profilaktyczny, czy terapeutyczny nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli pacjenci nie będą aktywnie w nim uczestniczyć i nie wdrożą rekomendowanych działań – zaznacza dr hab.
Krzysztof Dyrbuś, prowadzący program kardiolog z III Kliniki Kardiologii w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu
.

Badania najmłodszych ratują rodziny, czas na kompleksowe rozwiązania

Pomimo licznych barier organizacyjnych i społecznych programy profilaktyczne tego typu dają wyjątkową szansę na wczesną ocenę ryzyka sercowo-naczyniowego u dzieci. W przypadku wykrycia rodzinnej hipercholesterolemii u badanego, ze względu na genetyczne podłoże choroby, opieką może być objęta cała rodzina. Takie podejście pozwala chronić całe rodziny przed tragicznymi w skutkach zdarzeniami, takimi jak zawał serca czy udar mózgu.

– Program „Lipidogram dla pierwszaka” to wzór w profilaktyce zaburzeń lipidowych u dzieci, jednak jego pełny potencjał zostanie osiągnięty dopiero przy rozszerzeniu działań na skalę całego kraju oraz konsekwentnej kontynuacji działań systemowych. Dlatego cieszymy się, że od maja 2025 dzieci w wieku od 5 do 7 lat podczas bilansu 6-latka mają wykonywany lipidogram – badanie przesiewowe w kierunku wczesnego rozpoznania hipercholesterolemii rodzinnej u dzieci. A estymowane dane, którymi dysponujemy wskazują, że nawet już u ponad 5000 dzieci pobrano krew na bilans 6- latka. W Koalicji „Liga Walki z Cholesterolem” koncentrujemy się na promowaniu skutecznych, sprawdzonych rozwiązań, które nie tylko pozwalają na wczesne wykrywanie zagrożeń, ale także oszczędzają cierpienia pacjentom i usprawniają opiekę nad osobami z zaburzeniami lipidowymi. Naszym celem jest tworzenie modeli profilaktyki i leczenia, mogących służyć całemu społeczeństwu i realnie poprawiać zdrowie kolejnych pokoleń. A przykład rodzinnej hipercholesterolemii wskazuje ewidentnie, że wczesne rozpoznanie i skuteczne leczenie powoduje, że osoby te mogą żyć w dobrym zdrowiu tak samo jako osoby bez tej choroby uwarunkowanej genetycznie – dodaje prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego i założyciel Koalicji.

Misją Koalicji „Liga Walki z Cholesterolem” jest wspieranie i promowanie programów takich jak „Lipidogram dla pierwszaka”, które umożliwiają wczesne wykrycie ryzyka zaburzeń lipidowych u dzieci i ich rodzin. Jej celem jest zwiększanie świadomości społecznej na temat znaczenia badań przesiewowych, edukacji zdrowotnej oraz wspieranie rozwiązań systemowych poprawiających dostęp do innowacyjnego leczenia. Wierzymy, że dzięki takim działaniom możemy realnie chronić zdrowie najmłodszych i budować zdrowszą przyszłość dla całego społeczeństwa.

Szczegółowe wyniki badania dostępne są na stronie internetowej:

https://academic.oup.com/eurjpc/advance-article/doi/10.1093/eurjpc/zwaf603/8262574?login=false

Źródło: Komunikat Prasowy

Jednym z najzdrowszych modeli żywieniowych jest „dieta śródziemnomorska”. Liczne badania naukowe potwierdzają jej pozytywny wpływ na leczenie i profilaktykę otyłości, cukrzycy typu 2 i chorób sercowo-naczyniowych. Jednak aby doświadczyć jej zalet nie trzeba sięgać po zagraniczne produkty. Z powodzeniem można bazować na naszych rodzimych, warzywach i owocach, rybach, a oliwę z oliwek zastąpić równie zdrowym olejem rzepakowym. Jakie jeszcze elementy prozdrowotnego modelu żywieniowego wybrać i czym się kierować? O tym w tekście poniżej.
Kilka słów o najzdrowszej diecie na świecie

Nim uzasadnimy konieczność „spolszczenia” modelu żywienia śródziemnomorskiego, poznajmy najpierw najważniejsze zasady, które go definiują. Zalecenia tradycyjnej „diety śródziemnomorskiej” ujęte są w piramidzie, którą zaktualizowano w 2010 roku i wtedy też UNESCO uznało ją za niematerialne dziedzictwo kulturowe ludzkości. Piramida zawiera informacje dotyczące doboru żywności zarówno ilościowe, jak i jakościowe, uwzględniając częstotliwość spożycia różnych grup pokarmów. Podzielone są one na te, które powinno się spożywać „w każdym głównym posiłku”, „codziennie” i „tygodniowo”. Autorzy zaznaczają, że kluczowa w diecie jest różnorodność i sezonowość produktów. Równolegle zwracają uwagę na poszanowanie żywności wytwarzanej lokalnie i w tradycyjny sposób, który jest przyjazny środowisku.

Podsumowując, dieta śródziemnomorska to bez wątpienia dieta różnorodna. Podstawą głównych posiłków są warzywa, owoce i produkty zbożowe, uzupełnione różnymi pokarmami będącymi dobrym źródłem białka jak nabiał, białe mięso, ryby, owoce morza, strączki itd. Ważnym elementem jest również oliwa z oliwek oraz pestki, orzechy i nasiona.

Ograniczeniu podlegają pokarmy bogate w cukier i tłuszcz, często pod postacią żywności wysoko przetworzonej oraz duże ilości alkoholu. Dozwolona jest jedna lampka wina dziennie dla kobiet i dwie dla mężczyzn, ale mimo wszystko powinno się go ograniczać do minimum.

Korzyści wynikające ze stosowania diety śródziemnomorskiej

Już w latach 80. przeprowadzono pierwsze badanie oceniające w dłuższej perspektywie wpływ diety i stylu życia śródziemnomorskiego na ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. Wówczas wykazano, że zastosowanie tej diety wiąże się z licznymi korzyściami dla zdrowia, w tym mniejszym ryzykiem chorób serca. Inne badania na przestrzeni kolejnych lat potwierdziły, że omawiany model żywieniowy ma realne zastosowanie zarówno w prewencji, jak i wspieraniu leczenia licznych chorób dotykających starzejące się społeczeństwo, między innymi cukrzycy, chorób układu krążenia, niektórych nowotworów czy demencji. Duża metaanaliza sprzed kilku lat potwierdziła, że przestrzeganie modelu diety śródziemnomorskiej wiąże się z niższym ryzykiem nadwagi i otyłości, czyli chorób, które są zmorą naszych czasów.

Śródziemnomorski model żywienia na polskim talerzu

Być może dla niektórych będzie to zaskoczeniem, ale „dieta śródziemnomorska” nie narzuca spożywania konkretnych, występujących w tamtym rejonie warzyw i owoców, poza oliwkami i oliwą z nich wytwarzaną. Nie zaleca spożywania awokado, a często to z nim kojarzona jest dieta śródziemnomorska. Owszem, zachęca do spożywania ryb, ale zalecenie dotyczy wybierania ryb tłustych, chudych i skorupiaków, ponownie bez narzucania konkretnych gatunków. Natomiast ponad wszystko podkreśla sezonowość i lokalność produktów, co pozwala zastosować ów model żywienia w krajach innych niż te należące do rejonu basenu Morza Śródziemnego. Wydaje się, że w większości rejonów świata jesteśmy w stanie go odtworzyć. Także w Polsce. Rozłóżmy, zatem „dietę śródziemnomorską” na czynniki pierwsze, z uwzględnieniem konkretnych produktów, które są na wyciągnięcie ręki w naszym kraju.

Jak wspominane było wcześniej, w każdym głównym posiłku śródziemnomorskim, powinny obecne być warzywa i owoce. Warto dodać, że zalecenie to jest spójne z zaleceniami „Talerza zdrowego żywienia” opracowanego przez PZH. Owe rekomendacje są jasne – warzywa i owoce powinny stanowić połowę tego, co jemy, a obrazując – warzywa i owoce powinny zajmować połowę twojego talerza. A jakie warzywa i owoce?

Wróćmy do wzorca „diety śródziemnomorskiej”, mowa tam jest o różnorodności, sezonowości i zwróceniu uwagi na żywność wytwarzaną lokalnie i tradycyjnie. Zatem do dyspozycji mamy nasze rodzime warzywa i owoce, ich asortyment będzie różny ze względu na porę roku. Późną wiosną, latem i wczesną jesienią różnorodność jest największa i z niej należałoby korzystać. Natomiast w sezonie, kiedy uwarunkowania pogodowe nie pozwalają na uprawę i zbiory licznych warzyw i owoców, korzystać należy z warzyw okopowych (marchew, buraki, pietruszka, seler, ziemniaki), kiszonek (oferta kiszonych warzyw jest coraz szersza, szczególnie wśród lokalnych przetwórców) i mrożonek. Spośród owoców wybierać jabłka, gruszki, mrożone owoce jagodowe i wysokiej jakości przetwory owocowe. Owszem, o danej porze roku Włosi czy Hiszpanie będą dysponować innymi warzywami i owocami niż my, ale nie oznacza to, że nie możemy realizować „diety śródziemnomorskiej” po swojemu, korzystając z tego, co oferują nam nasi rolnicy. Jak sami twórcy najzdrowszej diety na świecie podkreślają – powinniśmy kierować się sezonowością.

W każdym głównym posiłku śródziemnomorskim powinny znaleźć produkty pełnoziarniste – np. pieczywo, kasze. I tutaj chyba śmiało możemy powiedzieć, że wysuwamy się na prowadzenie, gdyż chleby w Polsce mamy znakomite. Pieczywo żytnie i mieszane na zakwasie wypiekane jest w naszym kraju od pokoleń. A wiele rejonów w Polsce może poszczycić się obecnością ich regionalnego wypieku, na oficjalnej liście produktów tradycyjnych. Tak jest w przypadku chleba żytniego tradycyjnego z Lubelszczyzny, chleba gogołowickiego z rejonów Dolnego Śląska czy chleba żytniego z ziemniakami z Bydgoszczy. A to tylko kilka przykładów. Poza pełnoziarnistym pieczywem Polska słynie również z kasz, a w zamian kus kusu, wymienianego w rekomendacjach „diety śródziemnomorskiej”, możemy wstawić kaszę gryczaną, pęczak, owsianą i jaglaną. Twórcy „diety śródziemnomorskiej” zaznaczają – najlepiej korzystaj z produktów zbożowych pełnoziarnistych. A takich u nas pod dostatkiem.

Zwieńczeniem każdego głównego posiłku wg zwyczajów śródziemnomorskich powinna być oliwa z oliwek. Najwięcej drzew oliwnych rośnie w rejonie Morza Śródziemnomorskiego a prym w produkcji oliwek oraz oliwy z oliwek wiedzie Hiszpania. Zatem zrozumiałe jest, że ten tłuszcz roślinny w omawianym modelu żywieniowym jest promowany, bo w końcu jest produktem lokalnym, łatwo dostępnym, a przy okazji korzystnym dla zdrowia. Pozytywnie wpływa na lipidy i układ sercowo-naczyniowy. Charakteryzuje się dużą ilością jednonienasyconych kwasów tłuszczowych oraz znacznie mniejszą wielonienasyconych i nasyconych kwasów tłuszczowych. Spośród jednonienasyconych kwasów tłuszczowych najwięcej jest kwasu oleinowego, który zmniejsza stężenie lipoprotein LDL, podnosi poziom HDL, obniża ciśnienie tętnicze krwi czy zapobiega tworzeniu się płytek miażdżycowych. Poza tym jest źródłem polifenoli, które mają udokumentowane działanie przeciwzapalne i przeciwnowotworowe. One też sprawiają, że dobrze się na niej smaży i dobrze się ją przechowuje. W Polsce, ze względu na klimat umiarkowany, drzewa oliwkowe nie rosną, ale za to rośnie inna roślina oleista – rzepak, z którego otrzymuje się olej.

Gdybyśmy chcieli porównać te dwa oleje roślinne – oliwę z oliwek i olej rzepakowy, to zobaczymy bardzo dużo podobieństw, co czyni olej rzepakowy doskonałym zastępnikiem. W oleju rzepakowym (podobnie jak w oliwie z oliwek) dominują kwasy tłuszczowe jednonienasycone. Dodatkowo w oleju rzepakowym mamy większy udział (w porównaniu w oliwą z oliwek) wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega-6 i omega-3, w korzystnym stosunku 2:1, co wyróżnia „rzepakowy” na tle innych olejów roślinnych. Wprawdzie olej rzepakowy nie ma polifenoli jak oliwa z oliwek, ale ma za to wysoką zawartość steroli roślinnych, które wykazują podobne działanie na układ sercowo-naczyniowy, co polifenole. Znacznie więcej jest w oleju rzepakowym (szczególnie „tłoczonym na zimno”) witaminy E, która jest silnym przeciwutleniaczem.

Olej rzepakowy rafinowany czy tłoczony na zimno?

Podstawowymi składnikami olejów roślinnych są kwasy tłuszczowe, których zawartość w oleju rzepakowym rafinowanym i tłoczonym na zimno jest porównywalna. Jednakże, z punktu widzenia kulinarnego, warto wiedzieć, że rafinowany olej rzepakowy jest tłuszczem uniwersalnym, dlatego można go używać do smażenia, pieczenia, duszenia i jako dodatek do surówek czy sałatek. Olej rzepakowy tłoczony na zimno zawiera więcej witaminy E i powinien być wykorzystywany wyłącznie do potraw niewymagających obróbki termicznej.
Olej rzepakowy z powodzeniem może zastąpić śródziemnomorską oliwę z oliwek.

Pozostałe składniki śródziemnomorskiego stylu życia nie podlegają sezonowości czy lokalności i są łatwo dostępne także w Polsce. Mowa tu o nabiale, orzechach, ziołach, mięsie, rybach, jajach czy nasionach roślin strączkowych.

Czas „spolszczyć” dietę śródziemnomorską

Najwyższy czas, abyśmy zrozumieli, że surowce, które sezonowo występują w Polsce, są równie zdrowe, jak te rosnące w krajach basenu Morza Śródziemnego. Wbrew pozorom mamy nawet przewagę pod względem owoców. Nigdzie nie uprawia się tak wielu gatunków owocowych superfoods. W Polsce mamy duże amplitudy temperatury rocznej i dobowej, a to jest kluczem do tego, że od wczesnej wiosny, poprzez lato i jesień natura oferuje nam różne owoce. Producenci nazwali ten czas „owocową sztafetą”, którą rozpoczyna truskawka i jagoda kamczacka, a kończy aronia i minikiwi. Poza owocami świeżymi cały rok dostępne są doskonałej jakości przetwory owocowe. Warto szukać lokalnych przetwórców, gdyż skład ich dżemów, konfitur czy soków jest zdecydowanie lepszy niż produktów komercyjnych.

Czas „spolszczyć” najzdrowszą „dietę śródziemnomorską” i osadzić ją w realiach naszego kraju. To, co do niedawana mogło wydawać się niemożliwe, teraz jest nawet proste w realizacji. Skorzystajmy z doświadczenia i mądrości naukowców, weźmy talerz i w myśl zaleceń śródziemnomorskich skomponujmy swój zdrowy posiłek z wykorzystaniem tego, co rośnie w naszym regionie.

Więcej lokalnych produktów – opinie dietetyków, którzy postulują spolszczenie diety śródziemnomorskiej

Opracowanie sfinansowano ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw w ramach realizacji przez KZGPOiW projektu „CORE TEAM – promocja konsumpcji owoców i warzyw i forum współpracy sektora, III edycja”.
 
źródło: Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw
„Tylko ok. 1% Polaków nie ma problemu z dziąsłami” – alarmuje prof. dr hab. n. med. Renata Górska, prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego. Obchodzony 12 maja Światowy Dzień Zdrowych Dziąseł przypomina, że wszystkie działania podejmowane z myślą o zdrowiu i higienie jamy ustnej mają sens i są najlepszą inwestycją w siebie – choroby przyzębia są bowiem czynnikiem ryzyka m.in. choroby Alzheimera, cukrzycy czy chorób sercowo-naczyniowych. Głównym punktem tegorocznych obchodów była konferencja prasowa zorganizowana przez Polskie Towarzystwo Periodontologiczne i markę Oral-B, podczas której eksperci odpowiedzieli na pytanie – w jaki sposób choroby dziąseł i przyzębia wpływają na zdrowie ogólne i jaką profilaktykę stosować?

Epidemiologia chorób dziąseł i przyzębia – kiedy kończy się zdrowie, a zaczyna choroba?

Zapalenie dziąseł należy do najczęściej rozpowszechnionych chorób przyzębia. W 95% wywołane jest przez płytkę nazębną (biofilm), a zatem wynika z zaniedbań związanych z nieprawidłowym lub nieskutecznym szczotkowaniem zębów. Zapalenie dziąseł charakteryzuje się m.in. zmianą ich kształtu, koloru czy krwawieniem, które może być samoistne lub spowodowane np. szczotkowaniem zębów czy spożywaniem twardych pokarmów. Przedłużający się stan zapalny może doprowadzić do zmian w tkankach utrzymujących ząb w zębodole, co w konsekwencji grozi zapaleniem przyzębia.

Z przeprowadzonych kilka lat temu badań epidemiologicznych wynika, że zdrowe dziąsła w grupie 35-44-latków występowały u około 1,2% badanych osób. W grupie 65-74-latków było tylko gorzej, bowiem odsetek osób ze zdrowym przyzębiem był jeszcze mniejszy i wynosił 0,8% – powiedziała prof. dr hab. n. med. Renata Górska, prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego. Leczenie zapaleń dziąseł jest procesem odwracalnym, czego niestety nie możemy powiedzieć o zapaleniu przyzębia, które nieleczone prowadzić może do utraty zębów, a także jest czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, wpływa na przebieg cukrzycy, chorób neurodegeneracyjnych. A zatem wygląd Twoich dziąseł świadczy o Tobie. Hasło tegorocznej konferencji PTP należy potraktować poważnie, nie tylko w aspekcie zdrowia, ale także estetyki. O higienie jamy ustnej z okazji Dnia Zdrowych Dziąseł mówiliśmy już wielokrotnie. Przypomnę jednak, że dane epidemiologiczne dotyczące częstości występowania chorób przyzębia powinny uświadamiać nam, jak ważny to problem – powiedziała prof. dr hab. n. med. Renata Górska, konsultant krajowy w dziedzinie periodontologii i prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego.


Profilaktyka jest bezcenna – kluczem do sukcesu jest codzienna praktyka

Jak rzeczywiście dbamy o codzienną higienę jamy ustnej? Wyniki badań epidemiologicznych zrealizowanych podczas akcji „Po Pierwsze Zdrowie” wskazywały wyraźnie, że prawie 4% kobiet i 3% mężczyzn nie szczotkuje swoich zębów, a 12% kobiet i 25% mężczyzn szczotkuje je tylko raz dziennie, nie używając nitki dentystycznej czy szczoteczek międzyzębowych, co powinno być elementem codziennej pielęgnacji jamy ustnej. 

5 kroków do codziennej higieny jamy ustnej – plan minimum

  1. Szczotkowanie zębów przy użyciu odpowiedniej szczoteczki

Badania wyraźnie pokazują, że użytkownicy szczoteczek elektrycznych z okrągłą główką mają 6 razy więcej szans na mniejszą ilość płytki bakteryjnej i aż do 20% mniej utraconych zębów.

  1. Mycie zębów właściwą pastą z fluorem

Nawet wtedy, gdy wydaje Ci się, że dbasz o zęby i szczotkujesz je kilka razy dziennie, jesteś narażony na choroby przyzębia. Co wpływa na jakość mycia zębów? Między innymi pasta – produkty z fluorkiem cyny zwiększają redukcję stanu zapalnego dziąseł o 17,2% w porównaniu do past z fluorkiem sodu.

  1. Oczyszczanie przestrzeni międzyzębowych

Chcąc dbać o jamę ustną kompleksowo, należy pamiętać również o trudno dostępnych przestrzeniach międzyzębowych, w których gromadzi się płytka nazębna – do ich oczyszczania sprawdzają się nici dentystyczne, szczoteczki międzyzębowe oraz irygatory.

  1. Oczyszczanie powierzchni języka

Higiena jamy ustnej to nie tylko mycie zębów. Właściwa higiena języka jest równie ważna jak pozostałe codzienne zabiegi. Duża część osób nie zdaje sobie sprawy, że na powierzchni języka pojawiają się bakterie, które są odpowiedzialne za stany zapalne w jamie ustnej.

  1. Stosowanie płynów do płukania jamy ustnej

W redukcji płytki nazębnej pomocny jest płyn do jamy ustnej zawierający biodostępny chlorek cetylopirydyniowy (CPC).

Mocne zęby i zdrowe dziąsła są bardzo ważne dla właściwej kondycji jamy ustnej. Dentyści wiedzą najlepiej, jak szczotkować zęby i jak zapobiegać problemom stomatologicznym, wspierać regenerację szkliwa zębów oraz chronić dziąsła. Badanie nt. użycia i rekomendacji przeprowadzone w styczniu br. przez IPSOS wykazało, że pasta Oral-B jest najczęściej używaną wśród dentystów w Polsce.

Stabilizowany fluorek cyny (SnF2) jest składnikiem aktywnym używanym w paście Oral-B Professional. Dzięki działaniu antybakteryjnemu, ogranicza wzrost bakterii płytki nazębnej i redukuje jej nagromadzanie. Ma również pozytywny wpływ na utrzymanie dziąseł w zdrowej kondycji – powiedziała dr n. med. Beata Golan, kierownik ds. naukowych P&G Polska – Dodatkowo, dzięki remineralizacji wzmacnia twarde tkanki zęba, takie jak szkliwo. Pomaga walczyć z próchnicą i erozją. Szerokie spektrum działania fluorku cyny jest znane dentystom, a działanie tego składnika jest opisane w czasopismach stomatologicznych i artykułach naukowych dowodzących jego skuteczności. Polscy dentyści docenili pastę do zębów Oral-B najczęściej wybierając ją do użytku osobistego – zauważa dr n. med. Beata Golan.

Konsekwencje nieleczenia chorób dziąseł i przyzębia – dlaczego higiena jamy ustnej jest tak ważna?

Higiena jamy ustnej już od pierwszych lat życia człowieka ma fundamentalne znaczenie dla jego zdrowia w przyszłości. Brak kontroli w tej kwestii może skutkować schorzeniami, które mogą pojawić się w późniejszym okresie życia i mieć wpływ na kondycję całego organizmu.

„Pomijając przemieszczenia zębów, ich ewentualną utratę i wszystkie dalsze problemy związane ze zgryzem, żuciem, mówieniem i wyglądem – trwający kilkanaście lub kilkadziesiąt lat permanentny stan zapalny może spowodować trwałe poważne skutki zdrowotne, których nie da się wychwycić w tradycyjnej obserwacji naukowej” – podkreślił dr hab. n. med. Jan Kowalski, kierownik Zakładu Chorób Błony Śluzowej i Przyzębia WUM.

Zapalenie przyzębia prowadzi nie tylko do problemów w obrębie jamy ustnej, ale wpływa na stałą preaktywację zapalną całego organizmu człowieka – zwiększa ryzyko pojawienia się cukrzycy, otyłości, nadciśnienia tętniczego, miażdżycy naczyń krwionośnych, ostrych incydentów wieńcowych, udarów niedokrwiennych, chorób nowotworowych, reumatoidalnego zapalenia stawów, choroby Parkinsona, niskiej wagi urodzeniowej dzieci, przedwczesnych porodów oraz może utrudniać leczenie tych schorzeń i pojawianie się powikłań.

Efekt epigenetyczny – zdrowy rodzic, zdrowe dziecko

Ostatnie badania sugerują związek między chorobami dziąseł a ogólnym stanem zdrowia potomstwa osób z aktywnym zapaleniem przyzębia – mowa o tzw. efekcie epigenetycznym. Epigenetyka odnosi się do zmian w ekspresji genów spowodowanych przez czynniki środowiskowe, takie jak choroby dziąseł, dieta, stres czy wybór stylu życia, a nie samych mutacji genetycznych. Wyniki te zwracają uwagę na znaczenie nie tylko profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób dziąseł, ale również na zmianę zachowania na prozdrowotną w celu utrzymania w zdrowiu i estetyce jamy ustnej oraz ogólnego stanu zdrowia organizmu własnego oraz swoich dzieci – co istotnie poprawia jakość życia.

„Ważne jest aby zrozumieć, że dbanie o zdrowe dziąsła nie tylko skutkuje zdrowiem i estetyką jamy ustnej, ale również ma wpływ na ogólny stan zdrowia organizmu własnego oraz potomstwa, co istotnie poprawia jakość życia” – zaznaczył dr n. med. Maciej Nowak, konsultant wojewódzki w dziedzinie periodontologii i sekretarz generalny Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego.

 
Dzień Zdrowych Dziąseł 2023

O zdrowiu dziąseł i istocie prawidłowej higieny jamy ustnej dyskutowano na konferencji prasowej zorganizowanej przez Polskie Towarzystwo Periodontologiczne pod hasłem „Wygląd Twoich dziąseł świadczy o Twoim zdrowiu”. Wzięli w niej udział: prof. dr hab. n. med. Renata Górska, konsultant krajowy w dziedzinie periodontologii, prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, członek Amerykańskiej Akademii Periodontologii i Europejskiej Federacji Periodontologii (EFP), dr hab. n. med. Jan Kowalski, kierownik Zakładu Chorób Błony Śluzowej i Przyzębia WUM, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, koordynator Dnia Zdrowych Dziąseł w Europejskiej Federacji Periodontologii z ramienia Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, dr n. med. Maciej Nowak, konsultant wojewódzki w dziedzinie periodontologii, sekretarz generalny Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, Europejskiej Federacji Periodontologii (EFP) oraz dr n. med. Beata Golan, dentystka, koordynator projektów edukacyjnych dla lekarzy dentystów i higienistek stomatologicznych oraz kierownik ds. Naukowych P&G Polska.

źródła: Polskie Towarzystwo Periodontologiczne, Oral-B

„Tylko ok. 1% Polaków nie ma problemu z dziąsłami” – alarmuje prof. dr hab. n. med. Renata Górska, prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego. Obchodzony 12 maja Światowy Dzień Zdrowych Dziąseł przypomina, że wszystkie działania podejmowane z myślą o zdrowiu i higienie jamy ustnej mają sens i są najlepszą inwestycją w siebie – choroby przyzębia są bowiem czynnikiem ryzyka m.in. choroby Alzheimera, cukrzycy czy chorób sercowo-naczyniowych. Głównym punktem tegorocznych obchodów była konferencja prasowa zorganizowana przez Polskie Towarzystwo Periodontologiczne i markę Oral-B, podczas której eksperci odpowiedzieli na pytanie – w jaki sposób choroby dziąseł i przyzębia wpływają na zdrowie ogólne i jaką profilaktykę stosować?

Epidemiologia chorób dziąseł i przyzębia – kiedy kończy się zdrowie, a zaczyna choroba?

Zapalenie dziąseł należy do najczęściej rozpowszechnionych chorób przyzębia. W 95% wywołane jest przez płytkę nazębną (biofilm), a zatem wynika z zaniedbań związanych z nieprawidłowym lub nieskutecznym szczotkowaniem zębów. Zapalenie dziąseł charakteryzuje się m.in. zmianą ich kształtu, koloru czy krwawieniem, które może być samoistne lub spowodowane np. szczotkowaniem zębów czy spożywaniem twardych pokarmów. Przedłużający się stan zapalny może doprowadzić do zmian w tkankach utrzymujących ząb w zębodole, co w konsekwencji grozi zapaleniem przyzębia.

Z przeprowadzonych kilka lat temu badań epidemiologicznych wynika, że zdrowe dziąsła w grupie 35-44-latków występowały u około 1,2% badanych osób. W grupie 65-74-latków było tylko gorzej, bowiem odsetek osób ze zdrowym przyzębiem był jeszcze mniejszy i wynosił 0,8% – powiedziała prof. dr hab. n. med. Renata Górska, prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego. Leczenie zapaleń dziąseł jest procesem odwracalnym, czego niestety nie możemy powiedzieć o zapaleniu przyzębia, które nieleczone prowadzić może do utraty zębów, a także jest czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, wpływa na przebieg cukrzycy, chorób neurodegeneracyjnych. A zatem wygląd Twoich dziąseł świadczy o Tobie. Hasło tegorocznej konferencji PTP należy potraktować poważnie, nie tylko w aspekcie zdrowia, ale także estetyki. O higienie jamy ustnej z okazji Dnia Zdrowych Dziąseł mówiliśmy już wielokrotnie. Przypomnę jednak, że dane epidemiologiczne dotyczące częstości występowania chorób przyzębia powinny uświadamiać nam, jak ważny to problem – powiedziała prof. dr hab. n. med. Renata Górska, konsultant krajowy w dziedzinie periodontologii i prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego.


Profilaktyka jest bezcenna – kluczem do sukcesu jest codzienna praktyka

Jak rzeczywiście dbamy o codzienną higienę jamy ustnej? Wyniki badań epidemiologicznych zrealizowanych podczas akcji „Po Pierwsze Zdrowie” wskazywały wyraźnie, że prawie 4% kobiet i 3% mężczyzn nie szczotkuje swoich zębów, a 12% kobiet i 25% mężczyzn szczotkuje je tylko raz dziennie, nie używając nitki dentystycznej czy szczoteczek międzyzębowych, co powinno być elementem codziennej pielęgnacji jamy ustnej. 

5 kroków do codziennej higieny jamy ustnej – plan minimum

  1. Szczotkowanie zębów przy użyciu odpowiedniej szczoteczki

Badania wyraźnie pokazują, że użytkownicy szczoteczek elektrycznych z okrągłą główką mają 6 razy więcej szans na mniejszą ilość płytki bakteryjnej i aż do 20% mniej utraconych zębów.

  1. Mycie zębów właściwą pastą z fluorem

Nawet wtedy, gdy wydaje Ci się, że dbasz o zęby i szczotkujesz je kilka razy dziennie, jesteś narażony na choroby przyzębia. Co wpływa na jakość mycia zębów? Między innymi pasta – produkty z fluorkiem cyny zwiększają redukcję stanu zapalnego dziąseł o 17,2% w porównaniu do past z fluorkiem sodu.

  1. Oczyszczanie przestrzeni międzyzębowych

Chcąc dbać o jamę ustną kompleksowo, należy pamiętać również o trudno dostępnych przestrzeniach międzyzębowych, w których gromadzi się płytka nazębna – do ich oczyszczania sprawdzają się nici dentystyczne, szczoteczki międzyzębowe oraz irygatory.

  1. Oczyszczanie powierzchni języka

Higiena jamy ustnej to nie tylko mycie zębów. Właściwa higiena języka jest równie ważna jak pozostałe codzienne zabiegi. Duża część osób nie zdaje sobie sprawy, że na powierzchni języka pojawiają się bakterie, które są odpowiedzialne za stany zapalne w jamie ustnej.

  1. Stosowanie płynów do płukania jamy ustnej

W redukcji płytki nazębnej pomocny jest płyn do jamy ustnej zawierający biodostępny chlorek cetylopirydyniowy (CPC).

Mocne zęby i zdrowe dziąsła są bardzo ważne dla właściwej kondycji jamy ustnej. Dentyści wiedzą najlepiej, jak szczotkować zęby i jak zapobiegać problemom stomatologicznym, wspierać regenerację szkliwa zębów oraz chronić dziąsła. Badanie nt. użycia i rekomendacji przeprowadzone w styczniu br. przez IPSOS wykazało, że pasta Oral-B jest najczęściej używaną wśród dentystów w Polsce.

Stabilizowany fluorek cyny (SnF2) jest składnikiem aktywnym używanym w paście Oral-B Professional. Dzięki działaniu antybakteryjnemu, ogranicza wzrost bakterii płytki nazębnej i redukuje jej nagromadzanie. Ma również pozytywny wpływ na utrzymanie dziąseł w zdrowej kondycji – powiedziała dr n. med. Beata Golan, kierownik ds. naukowych P&G Polska – Dodatkowo, dzięki remineralizacji wzmacnia twarde tkanki zęba, takie jak szkliwo. Pomaga walczyć z próchnicą i erozją. Szerokie spektrum działania fluorku cyny jest znane dentystom, a działanie tego składnika jest opisane w czasopismach stomatologicznych i artykułach naukowych dowodzących jego skuteczności. Polscy dentyści docenili pastę do zębów Oral-B najczęściej wybierając ją do użytku osobistego – zauważa dr n. med. Beata Golan.

Konsekwencje nieleczenia chorób dziąseł i przyzębia – dlaczego higiena jamy ustnej jest tak ważna?

Higiena jamy ustnej już od pierwszych lat życia człowieka ma fundamentalne znaczenie dla jego zdrowia w przyszłości. Brak kontroli w tej kwestii może skutkować schorzeniami, które mogą pojawić się w późniejszym okresie życia i mieć wpływ na kondycję całego organizmu.

„Pomijając przemieszczenia zębów, ich ewentualną utratę i wszystkie dalsze problemy związane ze zgryzem, żuciem, mówieniem i wyglądem – trwający kilkanaście lub kilkadziesiąt lat permanentny stan zapalny może spowodować trwałe poważne skutki zdrowotne, których nie da się wychwycić w tradycyjnej obserwacji naukowej” – podkreślił dr hab. n. med. Jan Kowalski, kierownik Zakładu Chorób Błony Śluzowej i Przyzębia WUM.

Zapalenie przyzębia prowadzi nie tylko do problemów w obrębie jamy ustnej, ale wpływa na stałą preaktywację zapalną całego organizmu człowieka – zwiększa ryzyko pojawienia się cukrzycy, otyłości, nadciśnienia tętniczego, miażdżycy naczyń krwionośnych, ostrych incydentów wieńcowych, udarów niedokrwiennych, chorób nowotworowych, reumatoidalnego zapalenia stawów, choroby Parkinsona, niskiej wagi urodzeniowej dzieci, przedwczesnych porodów oraz może utrudniać leczenie tych schorzeń i pojawianie się powikłań.

Efekt epigenetyczny – zdrowy rodzic, zdrowe dziecko

Ostatnie badania sugerują związek między chorobami dziąseł a ogólnym stanem zdrowia potomstwa osób z aktywnym zapaleniem przyzębia – mowa o tzw. efekcie epigenetycznym. Epigenetyka odnosi się do zmian w ekspresji genów spowodowanych przez czynniki środowiskowe, takie jak choroby dziąseł, dieta, stres czy wybór stylu życia, a nie samych mutacji genetycznych. Wyniki te zwracają uwagę na znaczenie nie tylko profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób dziąseł, ale również na zmianę zachowania na prozdrowotną w celu utrzymania w zdrowiu i estetyce jamy ustnej oraz ogólnego stanu zdrowia organizmu własnego oraz swoich dzieci – co istotnie poprawia jakość życia.

„Ważne jest aby zrozumieć, że dbanie o zdrowe dziąsła nie tylko skutkuje zdrowiem i estetyką jamy ustnej, ale również ma wpływ na ogólny stan zdrowia organizmu własnego oraz potomstwa, co istotnie poprawia jakość życia” – zaznaczył dr n. med. Maciej Nowak, konsultant wojewódzki w dziedzinie periodontologii i sekretarz generalny Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego.

 
Dzień Zdrowych Dziąseł 2023

O zdrowiu dziąseł i istocie prawidłowej higieny jamy ustnej dyskutowano na konferencji prasowej zorganizowanej przez Polskie Towarzystwo Periodontologiczne pod hasłem „Wygląd Twoich dziąseł świadczy o Twoim zdrowiu”. Wzięli w niej udział: prof. dr hab. n. med. Renata Górska, konsultant krajowy w dziedzinie periodontologii, prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, członek Amerykańskiej Akademii Periodontologii i Europejskiej Federacji Periodontologii (EFP), dr hab. n. med. Jan Kowalski, kierownik Zakładu Chorób Błony Śluzowej i Przyzębia WUM, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, koordynator Dnia Zdrowych Dziąseł w Europejskiej Federacji Periodontologii z ramienia Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, dr n. med. Maciej Nowak, konsultant wojewódzki w dziedzinie periodontologii, sekretarz generalny Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, Europejskiej Federacji Periodontologii (EFP) oraz dr n. med. Beata Golan, dentystka, koordynator projektów edukacyjnych dla lekarzy dentystów i higienistek stomatologicznych oraz kierownik ds. Naukowych P&G Polska.

źródła: Polskie Towarzystwo Periodontologiczne, Oral-B

Aż 67,4 proc. pracowników firm w Polsce nie stosuje się do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczących aktywności fizycznej, wynika z raportu Medicover „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2022”. Co trzeci badany tłumaczy się brakiem czasu lub chęci, a co czwarty po prostu nie widzi takiej potrzeby.
Według raportu „Zdrowie. Praca. Ekonomia. Perspektywa na 2022” opracowanego przez Medicover większość pracowników w Polsce deklaruje, że wie, jak utrzymać dobry stan zdrowia. Ankietowani najczęściej wskazywali: zbilansowaną dietę bogatą w owoce i warzywa (57,1 proc.), odpowiednią ilość snu (49,2 proc.) oraz regularną aktywność fizyczną (47,3 proc.).

Jednocześnie w ostatnich latach systematycznie rośnie odsetek osób z otyłością (BMI powyżej 30), a ponad połowa pracowników posiada przynajmniej jeden z czynników ryzyka prowadzących do problemów zdrowotnych, jak nadwaga, wysoki cholesterol czy cukier oraz nadciśnienie. Mają na to wpływ m.in. siedzący tryb pracy, nieprawidłowa dieta, stres.

Każdy z nas dokonuje świadomych wyborów i sam decyduje o swoim stylu życia. Z jednej strony cieszy mnie, że mamy coraz bardziej świadome społeczeństwo, które wie, że budując i umacniając prozdrowotne nawyki, ma się realny wpływ na swoje zdrowie i tzw. dobrostan. Z drugiej strony, większość pracowników, mimo dobrego rozumienia znaczenia aktywnego stylu życia, nie przestrzega rekomendowanych zaleceń. Naszym celem jest to zmienić – mówi lek. med. Patryk Poniewierza, Dyrektor Działu Medycznego w Medicover, propagator medycyny stylu życia.

Osoby, które systematycznie uprawiają sport, nawet jeśli spędzają sporą część dnia przy biurku, są istotnie mniej narażone na utratę sprawności fizycznej czy nawet zgon, niż osoby, które ćwiczą niewiele lub wcale – dodaje ekspert.

Ruch – metoda na lepsze samopoczucie 

Regularna aktywność fizyczna, nawet ta o umiarkowanej intensywności, niesie ze sobą też szereg innych korzyści, jak m.in. zmniejsza ryzyko wielu chorób, w tym sercowo-naczyniowych, będących główną przyczyną zgonów w Polsce, a także cukrzycy typu 2, oraz niektórych nowotworów np. raka jelita grubego. Ponadto sprawia, że dłużej jesteśmy mobilni, lepiej radzimy sobie ze stresem, a dzięki temu zapobiegamy pojawieniu się depresji.

Kompleksowe podejście do zdrowia, którego fundament stanowią edukacja i promocja aktywności fizycznej, może pomóc nie tylko w zapobieganiu chorobom, lecz także w zatrzymaniu, a nawet odwróceniu procesu chorobowego. Dlatego Medicover od kilku lat konsekwentnie rozwija się w kierunku zintegrowanej opieki zdrowotnej i stawia na holistyczne podejście do zdrowia, które łączy wiedzę specjalistów z obszaru medycyny, sportu, żywienia i psychologii – mówi Patryk Poniewierza, Dyrektor Działu Medycznego w Medicover, specjalista medycyny stylu życia.

Polak na kanapie lub przed komputerem

A zatem dlaczego – skoro powszechnie wiadomo, że uprawianie sportu jest tak wartościowe – ponad 60 proc. pracowników w Polsce nie spełnia norm ustalonych przez Światową Organizację Zdrowia?

Badani najczęściej tłumaczą się brakiem czasu na regularne ćwiczenia (29,5 proc.) lub po prostu chęci (28,9 proc.). Więcej niż co piąta osoba nie widzi też takiej potrzeby (26 proc.). Jest również grupa, która ma świadomość korzyści pochodzących z podejmowania aktywności, ale musi mierzyć się z innymi przeszkodami. Jako powód braku ruchu co dziesiąty badany (11 proc.) wskazał brak karty sportowej, a co dwudziesty (5,2 proc.) brak odpowiedniego miejsca do ćwiczeń.

Ruch jako profilaktyka

Zdrowie definiujemy już nie jako brak choroby, ale ogólnie jako dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny. Holistyczne podejście do zdrowia bazuje na przywróceniu równowagi, a nie leczeniu konkretnego obszaru – tłumaczy lek. Patryk Poniewierza.

Naszym celem jest budowanie i rozwijanie prozdrowotnych nawyków, dzięki którym nasi pacjenci będą dłużej cieszyć dobrym zdrowiem – dodaje ekspert.

Dlatego oferta Medicover jest coraz chętniej wybieranym benefitem pracowniczym. Klienci mogą korzystać z pakietów medycznych, a także sportowych w ramach Medicover Sport. W ramach tych ostatnich mają zapewniony dostęp do około 4,6 tys. obiektów sportowych, rekreacyjnych i rozrywkowych, w tym m.in. klubów fitness, siłowni, ścianek spinaczkowych czy pływalni.

O raporcie

Raport „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2022” to kompleksowa analiza stanu zdrowia populacji pracowników znajdujących się pod opieką Medicover Sp. z o.o., opisująca główne problemy zdrowotne i czynniki wpływające na absencję chorobową. Istotną częścią raportu jest uaktualniana kalkulacja kosztów, jakie ponoszą pracodawcy z powodu wybranych chorób pracowników. W 2022 roku ukazała się ósma edycja raportu. Eksperci Medicover przeanalizowali dane za okres 2019–2021 dotyczące 471 081 osób w przedziale wiekowym 20–65 lat. Raport obejmuje wyniki pracowników produkcyjnych, w tym pracujących zmianowo, biurowych, pracujących mobilnie oraz osób na stanowiskach decyzyjnych. W przygotowaniu raportu wykorzystano również ogólnodostępne analizy ZUS i GUS.

Raport pokazuje rzetelny obraz głównych problemów zdrowotnych i czynników wpływających na absencję chorobową, zawiera informacje o zagrożeniach dla zdrowia, którym można zapobiegać, aby nie stały się przyczyną poważnych chorób w przyszłości. Autorzy przybliżają także, jak okres pandemii COVID-19 wpłynął na zdrowie pracowników.

Do analizy ekonomicznej wybrano najczęstsze problemy zdrowotne występujące wśród pracowników. Należą do nich choroby przewlekłe: nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, bóle pleców, bóle głowy, astma i alergia oraz choroby układu pokarmowego, a także grupa chorób ostrych – infekcje układu oddechowego. Następnie przeprowadzono standaryzację populacji według wieku, co pozwoliło na porównanie populacji Medicover do populacji ubezpieczonych w ZUS. Wówczas obliczono koszty absencji i nieefektywnej obecności w pracy dla pracowników pod opieką Medicover oraz ogólnej populacji ubezpieczonych w ZUS. Uzyskane wyniki przedstawiają koszty danej choroby, ponoszone przez pracodawcę na jednego statystycznego – a nie tylko chorego – pracownika.

źródło: biuro prasowe Medicover 

Aż 67,4 proc. pracowników firm w Polsce nie stosuje się do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczących aktywności fizycznej, wynika z raportu Medicover „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2022”. Co trzeci badany tłumaczy się brakiem czasu lub chęci, a co czwarty po prostu nie widzi takiej potrzeby.
Według raportu „Zdrowie. Praca. Ekonomia. Perspektywa na 2022” opracowanego przez Medicover większość pracowników w Polsce deklaruje, że wie, jak utrzymać dobry stan zdrowia. Ankietowani najczęściej wskazywali: zbilansowaną dietę bogatą w owoce i warzywa (57,1 proc.), odpowiednią ilość snu (49,2 proc.) oraz regularną aktywność fizyczną (47,3 proc.).

Jednocześnie w ostatnich latach systematycznie rośnie odsetek osób z otyłością (BMI powyżej 30), a ponad połowa pracowników posiada przynajmniej jeden z czynników ryzyka prowadzących do problemów zdrowotnych, jak nadwaga, wysoki cholesterol czy cukier oraz nadciśnienie. Mają na to wpływ m.in. siedzący tryb pracy, nieprawidłowa dieta, stres.

Każdy z nas dokonuje świadomych wyborów i sam decyduje o swoim stylu życia. Z jednej strony cieszy mnie, że mamy coraz bardziej świadome społeczeństwo, które wie, że budując i umacniając prozdrowotne nawyki, ma się realny wpływ na swoje zdrowie i tzw. dobrostan. Z drugiej strony, większość pracowników, mimo dobrego rozumienia znaczenia aktywnego stylu życia, nie przestrzega rekomendowanych zaleceń. Naszym celem jest to zmienić – mówi lek. med. Patryk Poniewierza, Dyrektor Działu Medycznego w Medicover, propagator medycyny stylu życia.

Osoby, które systematycznie uprawiają sport, nawet jeśli spędzają sporą część dnia przy biurku, są istotnie mniej narażone na utratę sprawności fizycznej czy nawet zgon, niż osoby, które ćwiczą niewiele lub wcale – dodaje ekspert.

Ruch – metoda na lepsze samopoczucie 

Regularna aktywność fizyczna, nawet ta o umiarkowanej intensywności, niesie ze sobą też szereg innych korzyści, jak m.in. zmniejsza ryzyko wielu chorób, w tym sercowo-naczyniowych, będących główną przyczyną zgonów w Polsce, a także cukrzycy typu 2, oraz niektórych nowotworów np. raka jelita grubego. Ponadto sprawia, że dłużej jesteśmy mobilni, lepiej radzimy sobie ze stresem, a dzięki temu zapobiegamy pojawieniu się depresji.

Kompleksowe podejście do zdrowia, którego fundament stanowią edukacja i promocja aktywności fizycznej, może pomóc nie tylko w zapobieganiu chorobom, lecz także w zatrzymaniu, a nawet odwróceniu procesu chorobowego. Dlatego Medicover od kilku lat konsekwentnie rozwija się w kierunku zintegrowanej opieki zdrowotnej i stawia na holistyczne podejście do zdrowia, które łączy wiedzę specjalistów z obszaru medycyny, sportu, żywienia i psychologii – mówi Patryk Poniewierza, Dyrektor Działu Medycznego w Medicover, specjalista medycyny stylu życia.

Polak na kanapie lub przed komputerem

A zatem dlaczego – skoro powszechnie wiadomo, że uprawianie sportu jest tak wartościowe – ponad 60 proc. pracowników w Polsce nie spełnia norm ustalonych przez Światową Organizację Zdrowia?

Badani najczęściej tłumaczą się brakiem czasu na regularne ćwiczenia (29,5 proc.) lub po prostu chęci (28,9 proc.). Więcej niż co piąta osoba nie widzi też takiej potrzeby (26 proc.). Jest również grupa, która ma świadomość korzyści pochodzących z podejmowania aktywności, ale musi mierzyć się z innymi przeszkodami. Jako powód braku ruchu co dziesiąty badany (11 proc.) wskazał brak karty sportowej, a co dwudziesty (5,2 proc.) brak odpowiedniego miejsca do ćwiczeń.

Ruch jako profilaktyka

Zdrowie definiujemy już nie jako brak choroby, ale ogólnie jako dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny. Holistyczne podejście do zdrowia bazuje na przywróceniu równowagi, a nie leczeniu konkretnego obszaru – tłumaczy lek. Patryk Poniewierza.

Naszym celem jest budowanie i rozwijanie prozdrowotnych nawyków, dzięki którym nasi pacjenci będą dłużej cieszyć dobrym zdrowiem – dodaje ekspert.

Dlatego oferta Medicover jest coraz chętniej wybieranym benefitem pracowniczym. Klienci mogą korzystać z pakietów medycznych, a także sportowych w ramach Medicover Sport. W ramach tych ostatnich mają zapewniony dostęp do około 4,6 tys. obiektów sportowych, rekreacyjnych i rozrywkowych, w tym m.in. klubów fitness, siłowni, ścianek spinaczkowych czy pływalni.

O raporcie

Raport „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2022” to kompleksowa analiza stanu zdrowia populacji pracowników znajdujących się pod opieką Medicover Sp. z o.o., opisująca główne problemy zdrowotne i czynniki wpływające na absencję chorobową. Istotną częścią raportu jest uaktualniana kalkulacja kosztów, jakie ponoszą pracodawcy z powodu wybranych chorób pracowników. W 2022 roku ukazała się ósma edycja raportu. Eksperci Medicover przeanalizowali dane za okres 2019–2021 dotyczące 471 081 osób w przedziale wiekowym 20–65 lat. Raport obejmuje wyniki pracowników produkcyjnych, w tym pracujących zmianowo, biurowych, pracujących mobilnie oraz osób na stanowiskach decyzyjnych. W przygotowaniu raportu wykorzystano również ogólnodostępne analizy ZUS i GUS.

Raport pokazuje rzetelny obraz głównych problemów zdrowotnych i czynników wpływających na absencję chorobową, zawiera informacje o zagrożeniach dla zdrowia, którym można zapobiegać, aby nie stały się przyczyną poważnych chorób w przyszłości. Autorzy przybliżają także, jak okres pandemii COVID-19 wpłynął na zdrowie pracowników.

Do analizy ekonomicznej wybrano najczęstsze problemy zdrowotne występujące wśród pracowników. Należą do nich choroby przewlekłe: nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, bóle pleców, bóle głowy, astma i alergia oraz choroby układu pokarmowego, a także grupa chorób ostrych – infekcje układu oddechowego. Następnie przeprowadzono standaryzację populacji według wieku, co pozwoliło na porównanie populacji Medicover do populacji ubezpieczonych w ZUS. Wówczas obliczono koszty absencji i nieefektywnej obecności w pracy dla pracowników pod opieką Medicover oraz ogólnej populacji ubezpieczonych w ZUS. Uzyskane wyniki przedstawiają koszty danej choroby, ponoszone przez pracodawcę na jednego statystycznego – a nie tylko chorego – pracownika.

źródło: biuro prasowe Medicover 

Rok 2023 został ogłoszony rokiem walki z hipercholesterolemią, która jest czynnikiem ryzyka wielu chorób sercowo-naczyniowych. Podczas 86 Wiosennej Konferencji Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, która odbyła się 17-18 marca w Opolu eksperci podkreślali potrzebę skupienia się na prewencji tych chorób.

Choroby układu sercowo-naczyniowego są najczęstszą przyczyną zgonów na świecie. Według danych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Polsce, tylko z powodu zawałów serca co roku umiera ok. 15 tys. osób, a około milion Polaków żyje z niewydolnością serca. Co więcej zdaniem kardiologów liczba ta ma się wciąż zwiększać. 

Wśród czynników sprzyjających rozwijaniu się chorób serca znajdują się nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, palenie papierosów i wysoki poziom cholesterolu, i to właśnie ten ostatni, wydawałoby się oczywisty, wymaga według specjalistów absolutnej uwagi.
To nie jest przypadek że Polskie Towarzystwo Lipidologiczne i Polskie Towarzystwo Kardiologiczne uznało rok 2023 za rok walki z hipercholesterolemią, dlatego że powinniśmy to zrobić 10, 15 lat temu. Mamy 60, 70% populacji Polski z podwyższonymi wartościami cholesterolu, z tego około 80% osób o tym nie wie. Co więcej jest to nie tylko najczęstszy, ale  najgorzej monitorowany i leczony czynnik ryzyka, dlatego że tylko co czwarty pacjent jest w celu terapeutycznym, czyli osiąga cel dla tego cholesterolu złego, tego cholesterolu LDL – mówi prof. Maciej Banach z Zakładu Kardiologii Prewencyjnej i Lipidologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, podczas wywiadu w studio 86 Wiosennej Konferencji Kardiologicznej.

Jeżeli nie wiemy jak wygląda poziom czynnika ryzyka to dosyć trudno zastosować jakiekolwiek podejście terapeutyczne czy w postaci modyfikacji stylu życia czy też wdrożenia odpowiedniego leczenia. – dodaje prof. Jacek Jóźwiak z Zakładu Medycyny Rodzinnej i Zdrowia Publicznego INM Uniwersytetu Opolskiego.

Eksperci zaznaczają, że istnieją bardzo skuteczne leki i metody diagnostyki hipercholesterolemii, które jednak nie są wykorzystywane. Trudno jest również przekonać ludzi o wadze czynnika ryzyka jakim jest hipercholesterolemia. 
Udało nam się to zrobić z nadciśnieniem tętniczym, z cukrzycą, udaje nam się z otyłością, ale z zaburzeniami lipidowymi najczęściej nie. – podsumowuje prof. Maciej Banach.
Eksperci podkreślają jak ważna jest edukacja i profilaktyka w zakresie kontrolowania czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Każdy człowiek powinien przynajmniej raz w roku zbadać swój cholesterol i zapytać lekarza o to co może zrobić dla swojego serca w zakresie diety, wysiłku fizycznego czy może już leczenia pierwszych symptomów.
Dlaczego jest to ważne? Dlatego że jak zaczniemy wcześniej (mamy na to mnóstwo potwierdzeń w badaniach) i ten cholesterol będzie na poziomie, który jest w zależności od ryzyka właściwy, czyli np. dla osób z niskiego ryzyka poniżej 115 mg/dl cholesterolu LDL, tak naprawdę zmniejszamy ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych, zawału, udaru czy też zgonu o nawet 55-60%, czyli u co drugiego człowieka. – mówi prof. Maciej Banach.
W odpowiedzi na obecny i prognozowany wzrost zachorowań na choroby układu krążenia oraz potrzebę skoncentrowania się na prewencji powstał Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022-203. To kompleksowa narodowa strategia kardiologiczna, która będzie obejmowała działania w 5 kluczowych obszarach – inwestycje w kadry, w edukację, profilaktykę i styl życia, w pacjenta, w naukę i innowacje oraz w system opieki kardiologicznej. 
Jak patrzymy na programy, które mamy, czyli KOS-zawał, program trombektomii, program Krajowa Sieć Kardiologiczna itd. to tam nie ma mowy o prewencji. Płatnik de facto wymusza trochę na naszych kolegach, żeby zaczęli się zajmować pacjentem wtedy kiedy już jest za późno, bo prawdziwa prewencja polega na tym żebyśmy zajęli się wtedy kiedy można uniknąć choroby, albo wydłużyć czas do jej pojawienia się. Mam nadzieję, że teraz ten program, który został zaakceptowany przez radę ministrów – Narodowy Program Chorób Układu Krążenia – połączony z opieką koordynowaną w POZ i z naszymi wszystkimi działaniami, gdzie edukacja w prewencji jest kluczem, sprawi, że u pacjenta nigdy nie wystąpi choroba sercowo-naczyniowa, a jeżeli wystąpi zawał (bo jest wiele czynników wpływających), wydłuży ten czas do jego pojawienia się. To jest prawdziwa prewencja, której my rzeczywiście oczekujemy, której byśmy chcieli. – stwierdza prof. Maciej Banach.
Zaburzenia lipidowe, szczególnie hipercholesterolemia, to naprawdę łatwo modyfikowalny czynnik ryzyka sercowo-naczyniowego. Mimo to leczonych skutecznie jest tylko 11% osób dotkniętych podwyższonym poziomem cholesterolu, a aż 22 proc. chorych nie otrzymuje żadnego leczenia. 
Ponieważ wysokie stężenie cholesterolu jest najgorzej kontrolowane, to na tym powinny skupiać się działania lekarzy POZ, lekarzy specjalistów i kardiologów właśnie w tym roku specjalnej troski o hipercholesterolemię, ale również w latach następnych. – podkreśla prof. Jóźwiak.
 
Ciągła edukacja zaczynając od społeczeństwa, po lekarzy różnych specjalności to jedyna szansa (w porozumieniu z towarzystwami naukowymi, Ministerstwem Zdrowia, NFZ-em) żebyśmy w tym roku walki z hipercholesterolemią byli wreszcie skuteczni. – dodaje prof. Banach.
źródła: PTK, opracowanie własne

Rok 2023 został ogłoszony rokiem walki z hipercholesterolemią, która jest czynnikiem ryzyka wielu chorób sercowo-naczyniowych. Podczas 86 Wiosennej Konferencji Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, która odbyła się 17-18 marca w Opolu eksperci podkreślali potrzebę skupienia się na prewencji tych chorób.

Choroby układu sercowo-naczyniowego są najczęstszą przyczyną zgonów na świecie. Według danych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Polsce, tylko z powodu zawałów serca co roku umiera ok. 15 tys. osób, a około milion Polaków żyje z niewydolnością serca. Co więcej zdaniem kardiologów liczba ta ma się wciąż zwiększać. 

Wśród czynników sprzyjających rozwijaniu się chorób serca znajdują się nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, palenie papierosów i wysoki poziom cholesterolu, i to właśnie ten ostatni, wydawałoby się oczywisty, wymaga według specjalistów absolutnej uwagi.
To nie jest przypadek że Polskie Towarzystwo Lipidologiczne i Polskie Towarzystwo Kardiologiczne uznało rok 2023 za rok walki z hipercholesterolemią, dlatego że powinniśmy to zrobić 10, 15 lat temu. Mamy 60, 70% populacji Polski z podwyższonymi wartościami cholesterolu, z tego około 80% osób o tym nie wie. Co więcej jest to nie tylko najczęstszy, ale  najgorzej monitorowany i leczony czynnik ryzyka, dlatego że tylko co czwarty pacjent jest w celu terapeutycznym, czyli osiąga cel dla tego cholesterolu złego, tego cholesterolu LDL – mówi prof. Maciej Banach z Zakładu Kardiologii Prewencyjnej i Lipidologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, podczas wywiadu w studio 86 Wiosennej Konferencji Kardiologicznej.

Jeżeli nie wiemy jak wygląda poziom czynnika ryzyka to dosyć trudno zastosować jakiekolwiek podejście terapeutyczne czy w postaci modyfikacji stylu życia czy też wdrożenia odpowiedniego leczenia. – dodaje prof. Jacek Jóźwiak z Zakładu Medycyny Rodzinnej i Zdrowia Publicznego INM Uniwersytetu Opolskiego.

Eksperci zaznaczają, że istnieją bardzo skuteczne leki i metody diagnostyki hipercholesterolemii, które jednak nie są wykorzystywane. Trudno jest również przekonać ludzi o wadze czynnika ryzyka jakim jest hipercholesterolemia. 
Udało nam się to zrobić z nadciśnieniem tętniczym, z cukrzycą, udaje nam się z otyłością, ale z zaburzeniami lipidowymi najczęściej nie. – podsumowuje prof. Maciej Banach.
Eksperci podkreślają jak ważna jest edukacja i profilaktyka w zakresie kontrolowania czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Każdy człowiek powinien przynajmniej raz w roku zbadać swój cholesterol i zapytać lekarza o to co może zrobić dla swojego serca w zakresie diety, wysiłku fizycznego czy może już leczenia pierwszych symptomów.
Dlaczego jest to ważne? Dlatego że jak zaczniemy wcześniej (mamy na to mnóstwo potwierdzeń w badaniach) i ten cholesterol będzie na poziomie, który jest w zależności od ryzyka właściwy, czyli np. dla osób z niskiego ryzyka poniżej 115 mg/dl cholesterolu LDL, tak naprawdę zmniejszamy ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych, zawału, udaru czy też zgonu o nawet 55-60%, czyli u co drugiego człowieka. – mówi prof. Maciej Banach.
W odpowiedzi na obecny i prognozowany wzrost zachorowań na choroby układu krążenia oraz potrzebę skoncentrowania się na prewencji powstał Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022-203. To kompleksowa narodowa strategia kardiologiczna, która będzie obejmowała działania w 5 kluczowych obszarach – inwestycje w kadry, w edukację, profilaktykę i styl życia, w pacjenta, w naukę i innowacje oraz w system opieki kardiologicznej. 
Jak patrzymy na programy, które mamy, czyli KOS-zawał, program trombektomii, program Krajowa Sieć Kardiologiczna itd. to tam nie ma mowy o prewencji. Płatnik de facto wymusza trochę na naszych kolegach, żeby zaczęli się zajmować pacjentem wtedy kiedy już jest za późno, bo prawdziwa prewencja polega na tym żebyśmy zajęli się wtedy kiedy można uniknąć choroby, albo wydłużyć czas do jej pojawienia się. Mam nadzieję, że teraz ten program, który został zaakceptowany przez radę ministrów – Narodowy Program Chorób Układu Krążenia – połączony z opieką koordynowaną w POZ i z naszymi wszystkimi działaniami, gdzie edukacja w prewencji jest kluczem, sprawi, że u pacjenta nigdy nie wystąpi choroba sercowo-naczyniowa, a jeżeli wystąpi zawał (bo jest wiele czynników wpływających), wydłuży ten czas do jego pojawienia się. To jest prawdziwa prewencja, której my rzeczywiście oczekujemy, której byśmy chcieli. – stwierdza prof. Maciej Banach.
Zaburzenia lipidowe, szczególnie hipercholesterolemia, to naprawdę łatwo modyfikowalny czynnik ryzyka sercowo-naczyniowego. Mimo to leczonych skutecznie jest tylko 11% osób dotkniętych podwyższonym poziomem cholesterolu, a aż 22 proc. chorych nie otrzymuje żadnego leczenia. 
Ponieważ wysokie stężenie cholesterolu jest najgorzej kontrolowane, to na tym powinny skupiać się działania lekarzy POZ, lekarzy specjalistów i kardiologów właśnie w tym roku specjalnej troski o hipercholesterolemię, ale również w latach następnych. – podkreśla prof. Jóźwiak.
 
Ciągła edukacja zaczynając od społeczeństwa, po lekarzy różnych specjalności to jedyna szansa (w porozumieniu z towarzystwami naukowymi, Ministerstwem Zdrowia, NFZ-em) żebyśmy w tym roku walki z hipercholesterolemią byli wreszcie skuteczni. – dodaje prof. Banach.
źródła: PTK, opracowanie własne