Medicalpress
W ciągu trzech ostatnich lat odsetek Polaków przyznających się do palenia papierosów zaczął rosnąć i wynosi już prawie 29 proc. Według ekspertów dotychczasowe strategie walki z nałogiem tytoniowym okazały się nieskuteczne, a Ministerstwo Zdrowia dopiero szuka pomysłu, jak to zmienić. – Po pandemii musimy zweryfikować swoje plany redukcji palenia, ale jednocześnie zintensyfikować nasze działania, które ograniczą palenie tytoniu – odpowiada Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia. Jako konieczne wymienia kampanie informujące o szkodliwości palenia, ale dyskutowane są także inne rozwiązania, np. fiskalne.
Plany Ministerstwa Zdrowia przewidywały, że w 2030 roku liczba palących Polaków powinna być mniejsza niż 5 proc. Jednak w okresie trzech lat pandemii zachowania społeczne były zdecydowanie inne, niż zakładaliśmy. Pełna izolacja i wymuszone działania epidemiczne spowodowały, że częściej przebywaliśmy w domu, mieliśmy więcej wolnego czasu i wzrosło w tym czasie nie tylko spożycie tytoniu, ale niestety także napojów alkoholowych – mówi Waldemar Kraska.
Badania dotyczące liczby palaczy od lat pokazywały, że papierosy pali ok. 1/4 dorosłych Polaków i ten odsetek przez długi czas utrzymywał się na stabilnym poziomie. Jednak w ostatnim czasie zaczął niepokojąco rosnąć. W 2022 roku do codziennego palenia przyznało się już 28,8 proc. dorosłych Polaków (30,8 proc. mężczyzn i 27,1 proc. kobiet). Najwięcej palaczy jest wśród osób bezrobotnych (34 proc.), gospodyń domowych (39 proc.) oraz osób określających swoją sytuację materialną jako złą (25 proc.) – wynika z nowego dokumentu „Redukcja palenia papierosów i używania e-papierosów, w szczególności wśród młodego pokolenia Polaków”, opracowanego przez ekspertów w ramach projektu Polskie Zdrowie 2.0, koordynowanego przez Komitet Zdrowia Publicznego PAN.
Palenie papierosów to w Polsce bardzo duży problem, to jest choroba cywilizacyjna, która dotyka dużej liczby naszej populacji, w tym też niestety młodych ludzi. To palenie powoduje przedwczesne zgony, mówimy tu głównie o chorobach układu oddechowego, chorobach krążeniowo-naczyniowych i onkologicznych. Palenie tytoniu jest w Polsce jedną z głównych przyczyn raka płuc – mówi wiceminister zdrowia.
W Polsce palenie tytoniu stanowi główną przyczynę zgonów mężczyzn (26,6 proc. ogólnej liczby w 2019 roku) oraz drugą wśród kobiet (13,7 proc.). W sumie każdego roku z powodu palenia papierosów i chorób wywołanych przez nałóg umiera ponad 80 tys. Polaków. Według raportu PAN finansowe koszty palenia papierosów (liczone dla 2012 roku) wyniosły 57 mld dol. Samo leczenie skutków palenia papierosów kosztowało 7 mld dol.
To jest największa, najgroźniejsza plaga zdrowotna w naszym kraju. Ale kiedy popatrzymy na działania związane z tym, żeby zniechęcić do palenia, to mam wrażenie, że w Polsce ten temat stanowi tabu – mówi Andrzej Matyja z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. – Środowisko lekarskie i decydenci odpowiedzialni za organizację systemu zdrowia, ale także i organizacje pacjenckie traktują ten temat po macoszemu. Mówimy o narkomanach, alkoholikach, ostatnimi czasy też o hazardzie, a ten temat palenia papierosów jakoś nam umyka spod publicznej dyskusji. Tymczasem to jest największa zmora naszych czasów, a według WHO jeden z podstawowych czynników zagrożenia zdrowia publicznego na świecie. Tutaj jest konieczność działania ze strony Ministerstwa Zdrowia, które jest odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia w naszym kraju.
Wiceminister zdrowia, pytany o plany dotyczące redukcji liczby palaczy, wymienia między innymi obowiązujące od kilkunastu lat przepisy zakazujące palenia tytoniu w miejscach publicznych, przygotowany przez resort finansów plan stopniowych podwyżek cen wyrobów tytoniowych i działania edukacyjne.
Musimy zacząć od zwiększania świadomości już od najmłodszych lat, czyli wśród dzieci. Tutaj jest dość duże pole do działania – podkreśla Waldemar Kraska. 
Według ekspertów w Polsce dotychczasowe strategie walki z nałogiem tytoniowym okazały się mało skuteczne. W raporcie PAN eksperci postulują między innymi dalsze podnoszenie cen papierosów, podniesienie wieku uprawniającego do zakupu używek z 18 do 21 lat oraz zaostrzenie regulacji dotyczących promocji i reklamy papierosów.
Raport i rekomendacje Polskiej Akademii Nauk pokazują, co powinniśmy zrobić. Ale jeśli to się okaże nieskuteczne, to też mamy propozycje w postaci polityki redukcji szkód, czyli mniejszego zła, które jest etapem przejściowym do całkowitego zaprzestania palenia – mówi Andrzej Matyja.
W Europie liderami w walce z papierosami są dwa kraje: Szwecja, która ma ok 5 proc. palaczy, oraz Wielka Brytania, z udziałem 13 proc. palaczy w ogóle społeczeństwa. Te dwa państwa lata temu postawiły na politykę minimalizacji społecznych i zdrowotnych szkód związanych z paleniem tytoniu oraz promowanie wśród palaczy mniej szkodliwych produktów alternatywnych. W połowie kwietnia br. władze Wielkiej Brytanii ogłosiły, że – w ramach programu „Swap to stop” (ang. zamień, żeby przestać) zamierzają rozdać palaczom milion e-papierosów, dzięki czemu do 2030 roku odsetek palaczy ma spaść poniżej 5 proc. Podobną strategię redukcji szkód związanych z medycznymi i społecznymi skutkami uzależnień właśnie przyjął rząd Czech.
Myślę, że możemy pójść podobną drogą. Przykładowo jeżeli mamy ubezpieczenie samochodu, jesteśmy doświadczonym kierowcą, nie mamy wypadków, to ubezpieczenie jest tańsze. Podobnie jest, jeżeli prowadzimy niezdrowy tryb życia, a to się wiąże np. z paleniem tytoniu, więc koszty, jakie ponosi społeczeństwo z powodu naszego zachowania, są większe. Tu także jest pole do tego, aby wprowadzić pewne zmiany. Na pewno ta dyskusja powinna się rozpocząć, żadne decyzje oczywiście tutaj nie zostały podjęte, ale myślę, że jest bardzo ważne, abyśmy wiedzieli, że nasze zdrowie jest właściwie w naszych rękach – mówi wiceminister zdrowia.
Co istotne, według najnowszej klasyfikacji chorób WHO ICD11 palenie papierosów jest klasyfikowane jako choroba – zaburzenie o podłożu psychicznym. Jednak w Polsce nie ma systemowych rozwiązań dotyczących terapii uzależnień od nikotyny. Osoby uzależnione od palenia – w przeciwieństwie do osób uzależnionych od alkoholu czy narkotyków – nie mogą skorzystać np. z pomocy psychologa czy psychiatry.
Leki zarejestrowane dla walki z nikotynizmem nie są lekami refundowanymi. Mamy też przychodnie leczące alkoholików, oddziały odwykowe, uporaliśmy się na szczęście z narkomanią, ale z tą największą plagą, jaką jest palenie, jakoś nam daleko do rozwiązań, które proponują inne kraje europejskie – mówi były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Jak podaje WHO, papierosy można kupić w ponad 180 państwach na świecie, a liczba palaczy sięga 1,3 mld. Każdego roku z powodu palenia papierosów na świecie umiera ponad 8 mln ludzi, z czego ok. 1,2 mln to ofiary biernego palenia.

źródło: newseria

W ciągu trzech ostatnich lat odsetek Polaków przyznających się do palenia papierosów zaczął rosnąć i wynosi już prawie 29 proc. Według ekspertów dotychczasowe strategie walki z nałogiem tytoniowym okazały się nieskuteczne, a Ministerstwo Zdrowia dopiero szuka pomysłu, jak to zmienić. – Po pandemii musimy zweryfikować swoje plany redukcji palenia, ale jednocześnie zintensyfikować nasze działania, które ograniczą palenie tytoniu – odpowiada Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia. Jako konieczne wymienia kampanie informujące o szkodliwości palenia, ale dyskutowane są także inne rozwiązania, np. fiskalne.
Plany Ministerstwa Zdrowia przewidywały, że w 2030 roku liczba palących Polaków powinna być mniejsza niż 5 proc. Jednak w okresie trzech lat pandemii zachowania społeczne były zdecydowanie inne, niż zakładaliśmy. Pełna izolacja i wymuszone działania epidemiczne spowodowały, że częściej przebywaliśmy w domu, mieliśmy więcej wolnego czasu i wzrosło w tym czasie nie tylko spożycie tytoniu, ale niestety także napojów alkoholowych – mówi Waldemar Kraska.
Badania dotyczące liczby palaczy od lat pokazywały, że papierosy pali ok. 1/4 dorosłych Polaków i ten odsetek przez długi czas utrzymywał się na stabilnym poziomie. Jednak w ostatnim czasie zaczął niepokojąco rosnąć. W 2022 roku do codziennego palenia przyznało się już 28,8 proc. dorosłych Polaków (30,8 proc. mężczyzn i 27,1 proc. kobiet). Najwięcej palaczy jest wśród osób bezrobotnych (34 proc.), gospodyń domowych (39 proc.) oraz osób określających swoją sytuację materialną jako złą (25 proc.) – wynika z nowego dokumentu „Redukcja palenia papierosów i używania e-papierosów, w szczególności wśród młodego pokolenia Polaków”, opracowanego przez ekspertów w ramach projektu Polskie Zdrowie 2.0, koordynowanego przez Komitet Zdrowia Publicznego PAN.
Palenie papierosów to w Polsce bardzo duży problem, to jest choroba cywilizacyjna, która dotyka dużej liczby naszej populacji, w tym też niestety młodych ludzi. To palenie powoduje przedwczesne zgony, mówimy tu głównie o chorobach układu oddechowego, chorobach krążeniowo-naczyniowych i onkologicznych. Palenie tytoniu jest w Polsce jedną z głównych przyczyn raka płuc – mówi wiceminister zdrowia.
W Polsce palenie tytoniu stanowi główną przyczynę zgonów mężczyzn (26,6 proc. ogólnej liczby w 2019 roku) oraz drugą wśród kobiet (13,7 proc.). W sumie każdego roku z powodu palenia papierosów i chorób wywołanych przez nałóg umiera ponad 80 tys. Polaków. Według raportu PAN finansowe koszty palenia papierosów (liczone dla 2012 roku) wyniosły 57 mld dol. Samo leczenie skutków palenia papierosów kosztowało 7 mld dol.
To jest największa, najgroźniejsza plaga zdrowotna w naszym kraju. Ale kiedy popatrzymy na działania związane z tym, żeby zniechęcić do palenia, to mam wrażenie, że w Polsce ten temat stanowi tabu – mówi Andrzej Matyja z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. – Środowisko lekarskie i decydenci odpowiedzialni za organizację systemu zdrowia, ale także i organizacje pacjenckie traktują ten temat po macoszemu. Mówimy o narkomanach, alkoholikach, ostatnimi czasy też o hazardzie, a ten temat palenia papierosów jakoś nam umyka spod publicznej dyskusji. Tymczasem to jest największa zmora naszych czasów, a według WHO jeden z podstawowych czynników zagrożenia zdrowia publicznego na świecie. Tutaj jest konieczność działania ze strony Ministerstwa Zdrowia, które jest odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia w naszym kraju.
Wiceminister zdrowia, pytany o plany dotyczące redukcji liczby palaczy, wymienia między innymi obowiązujące od kilkunastu lat przepisy zakazujące palenia tytoniu w miejscach publicznych, przygotowany przez resort finansów plan stopniowych podwyżek cen wyrobów tytoniowych i działania edukacyjne.
Musimy zacząć od zwiększania świadomości już od najmłodszych lat, czyli wśród dzieci. Tutaj jest dość duże pole do działania – podkreśla Waldemar Kraska. 
Według ekspertów w Polsce dotychczasowe strategie walki z nałogiem tytoniowym okazały się mało skuteczne. W raporcie PAN eksperci postulują między innymi dalsze podnoszenie cen papierosów, podniesienie wieku uprawniającego do zakupu używek z 18 do 21 lat oraz zaostrzenie regulacji dotyczących promocji i reklamy papierosów.
Raport i rekomendacje Polskiej Akademii Nauk pokazują, co powinniśmy zrobić. Ale jeśli to się okaże nieskuteczne, to też mamy propozycje w postaci polityki redukcji szkód, czyli mniejszego zła, które jest etapem przejściowym do całkowitego zaprzestania palenia – mówi Andrzej Matyja.
W Europie liderami w walce z papierosami są dwa kraje: Szwecja, która ma ok 5 proc. palaczy, oraz Wielka Brytania, z udziałem 13 proc. palaczy w ogóle społeczeństwa. Te dwa państwa lata temu postawiły na politykę minimalizacji społecznych i zdrowotnych szkód związanych z paleniem tytoniu oraz promowanie wśród palaczy mniej szkodliwych produktów alternatywnych. W połowie kwietnia br. władze Wielkiej Brytanii ogłosiły, że – w ramach programu „Swap to stop” (ang. zamień, żeby przestać) zamierzają rozdać palaczom milion e-papierosów, dzięki czemu do 2030 roku odsetek palaczy ma spaść poniżej 5 proc. Podobną strategię redukcji szkód związanych z medycznymi i społecznymi skutkami uzależnień właśnie przyjął rząd Czech.
Myślę, że możemy pójść podobną drogą. Przykładowo jeżeli mamy ubezpieczenie samochodu, jesteśmy doświadczonym kierowcą, nie mamy wypadków, to ubezpieczenie jest tańsze. Podobnie jest, jeżeli prowadzimy niezdrowy tryb życia, a to się wiąże np. z paleniem tytoniu, więc koszty, jakie ponosi społeczeństwo z powodu naszego zachowania, są większe. Tu także jest pole do tego, aby wprowadzić pewne zmiany. Na pewno ta dyskusja powinna się rozpocząć, żadne decyzje oczywiście tutaj nie zostały podjęte, ale myślę, że jest bardzo ważne, abyśmy wiedzieli, że nasze zdrowie jest właściwie w naszych rękach – mówi wiceminister zdrowia.
Co istotne, według najnowszej klasyfikacji chorób WHO ICD11 palenie papierosów jest klasyfikowane jako choroba – zaburzenie o podłożu psychicznym. Jednak w Polsce nie ma systemowych rozwiązań dotyczących terapii uzależnień od nikotyny. Osoby uzależnione od palenia – w przeciwieństwie do osób uzależnionych od alkoholu czy narkotyków – nie mogą skorzystać np. z pomocy psychologa czy psychiatry.
Leki zarejestrowane dla walki z nikotynizmem nie są lekami refundowanymi. Mamy też przychodnie leczące alkoholików, oddziały odwykowe, uporaliśmy się na szczęście z narkomanią, ale z tą największą plagą, jaką jest palenie, jakoś nam daleko do rozwiązań, które proponują inne kraje europejskie – mówi były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Jak podaje WHO, papierosy można kupić w ponad 180 państwach na świecie, a liczba palaczy sięga 1,3 mld. Każdego roku z powodu palenia papierosów na świecie umiera ponad 8 mln ludzi, z czego ok. 1,2 mln to ofiary biernego palenia.

źródło: newseria

Rozwój cywilizacji wydłużył życie, z drugiej strony niesie za sobą nowe choroby, które stały się główną przyczyną przedwczesnych zgonów w Polsce i na świecie – wskazali uczestnicy dyskusji o kosztach społecznych i gospodarczych chorób cywilizacyjnych podczas XV edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Jak zaznaczył prof. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie oraz prezes zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, choroby cywilizacyjne stanowią coraz większy problem z zdrowiem publicznym.

„Z raportu za 2018 rok wynika, że w Polsce aż 93 proc. przedwczesnych zgonów nastąpiło w wyniku jakieś choroby przewlekłej, cywilizacyjnej bądź stylu życia. Te wszystkie terminy są synonimami tej samej grupy chorób” – poinformował. 
Prof. Fal dodał, że największy wpływ na przedwczesną umieralność na świecie mają choroby niezakaźne. W Polsce podium należy do chorób niedokrwiennych serca, udarów oraz nowotworów – głównie dróg oddechowych, co oznacza choroby odtytoniowe. 
„Z najnowszych danych wynika, że tytoń powoduje ponad 8,2 mln zgonów rocznie na świecie, natomiast infekcje dróg oddechowych w roku pozapandemicznym 2,6 mln zgonów na całym globie. Proporcje tych dwóch wielkości wskazują, że ludzkości nie grożą choroby infekcyjne, ludzkości grożą papierosy, alkohol, brak ruchu i nadmierny stres oraz oczywiście śmieciowe jedzenie” – ocenił prof. Fal. Dodał, że problemem rozwoju chorób cywilizacyjnych jest to, że w niewystarczający sposób finansowana jest medycyna prewencyjna, przy coraz wyższych nakładach na tę naprawczą. 
Biorący udział w dyskusji wiceminister zdrowia Waldemar Kraska przyznał, że problem chorób cywilizacyjnych jak cukrzyca, choroby układu krążenia, oddechowe, a także psychiczne, rośnie w Polsce oraz innych krajach.
„To ma swoje konsekwencje dla gospodarki, bo niezdolność do pracy w wyniku zwolnienia lekarskiego czy obniżona produkcyjność to realne straty dla gospodarki. To również rosnące koszty, obciążające system zdrowotny” – wskazał. 
Jak zaznaczył wiceminister zdrowia, pandemia uwypukliła problem chorób cywilizacyjnych.
„Są one wyzwaniem również dla resortu zdrowia, w którym staramy się uruchamiać programy badań profilaktycznych, jak np. uruchomiony od 1 lipca 2022 r. program Profilaktyka 40+. Skorzystało z niego od tamtej pory tylko 2,4 mln osób. Po tych wynikach widać, że Polacy nie chcą się badać” – ocenił wiceminister Kraska. Dodał, że w przeciwdziałaniu chorobom cywilizacyjnym, ważne jest nasze indywidualne zachowanie, styl życia i właśnie działania profilaktyczne. 
Prof. Fal zwrócił uwagę, że profilaktyka jest dyscypliną długofalową, niestety, nie wszyscy to rozumieją i akceptują. Podał przykład braku edukacji w zakresie uzależnienia od tytoniu, które jest w Polsce i na świecie główną praprzyczyną chorób i przedwczesnych zgonów. Podkreślił, że wczesna edukacja i prewencja jest kluczem do profilaktyki, ale edukacja musi trwać więcej niż jedna kadencja sejmu i rządu. 
Zdaniem prof. Andrzeja Matyi, kierownika Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Stanów Nagłych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, praktycznie nie istnieje w Polsce żadna strategia wyjścia z nałogu nikotynizmu.
„Powołane centrum leczenia uzależnień pomaga uzależnionym od alkoholu, narkotyków, nawet hazardu, ale nie od tytoniu. Tymczasem następuje wzrost ilości nałogowych palaczy w Polsce. Jeszcze niedawno było to 27 proc., teraz jest 29 proc. Widać zatem, ze coś tu nie działa” – ocenił. 
Joanna Rymaszewska z Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu zwróciła uwagę, że wiele osób nie daje rady rzucić palenia, wiec trzeba zaproponować im wprowadzenie dobrych rozwiązań ograniczających straty. Dodała, że problemem bywa syndrom odstawienia, który powoduje nie miej szkód dla organizmu niż sam nałóg.
„Potrzebne są przebadane produkty, które będą mniej szkodliwe od papierosów i pomogą pacjentowi stopniowo ograniczać przyjmowanie szkodliwych produktów do całkowitego rzucenie nałogu” – wskazała.
Jak podkreśliła, w kwestii palenia brakuje edukacji od podstaw. „Od malucha należy uczyć, co jest fajne, a co nie” – zaznaczyła. 
Na konieczność edukowania od najmłodszych lat, a także rozszerzenia nauki na członków rodziny zwróciła uwagę prof. Violetta Szkrzypulec-Plinta, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety i szefowa Zakładu Zdrowia Reprodukcyjnego i Seksuologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. 
„Przykładem może być mówienie o korzyściach np. szczepienia przeciw HPV. Edukujemy na poziomie rodzin, bo wiemy, na podstawie doświadczeń Wielkiej Brytanii, że 82 proc. dziewczynek nie zachoruje na raka szyjki macicy. Tymczasem tylko dziś cztery Polki umrą na tę chorobę” – powiedziała. 
O potrzebie edukacji w dziedzinie kardiologii wspomniał Paweł Kaźmierczak, dyrektor ds. medycznych American Heart of Poland. Zwrócił on uwagę, że w Polsce opieka szpitalna w dziedzinie kardiologii jest na dobrym poziomie.
„Pracujemy jeszcze nad rehabilitacją i opieką ambulatoryjną, tymczasem profilaktyka i edukacja są klamrą spinającą wszystkie te działania. Zwłaszcza, że problem niewydolności serca będzie narastał w najbliższych latach, my już staramy się edukować przyszłych pacjentów na temat profilaktyki dla nich, bo pobyt w szpitalu przy tym schorzeniu tylko pogarsza stan pacjentów” – wyjaśnił ekspert. 
Prof. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych i Hepatologii, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach i prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego, wrócił do tematu nadmiarowych zgonów, o czym głośno było w pandemii, który w jego ocenie jest powiązany z profilaktyką zdrowotną Polaków – konkretnie z jej brakiem.  
Jak wskazał ekspert, nadumieralność jest jednym z najważniejszych wskaźników, bo jest on obiektywny.
„Tymczasem w Polsce w czasie pandemii Covid-19 nadmiarowa liczba zgonów była najwyższa w Europie – wyniosła 693 proc., dla porównania w Czechach 590 proc., w Niemczech 312 proc., a w Szwecji 150 proc. Średnia długość życia w Polsce spadła o 2 lata” – podał Jaroszewicz. 
Zwrócił uwagę, że Polska na jedną osobę wydaje 1643 dolary, podczas gdy Szwecja ponad 4 tys. dolarów. Liczba lekarzy na 100 tys. mieszkańców w Polsce wynosi 237, w Szwecji 438.
„Przedwczesna śmiertelność z powodu marskości wątroby wśród Polaków to 24 osób na 100 tys. mieszkańców, w Szwecji 8 osób na 100 tys. mieszkańców” – podał. Jak wyjaśnił profesor, to pokazuje inny poziom zasobów strukturalnych, który ma wpływ na poziom profilaktyki i leczenia. „Mając tak małe zasoby uważam, że nieźle sobie poradziliśmy w pandemii” – ocenił Jaroszewicz. 
Według ekspertów kluczem do ograniczenia chorób cywilizacyjnych jest edukacja, w którą zaangażowani powinni być wszyscy uczestnicy systemu ochrony zdrowia. Obok lekarzy, powinni być to również np. i dietetycy, psycholodzy i edukatorzy. 

źródło: PAP MediaRoom
źródło foto: PAP/S. Leszczyński 

Rozwój cywilizacji wydłużył życie, z drugiej strony niesie za sobą nowe choroby, które stały się główną przyczyną przedwczesnych zgonów w Polsce i na świecie – wskazali uczestnicy dyskusji o kosztach społecznych i gospodarczych chorób cywilizacyjnych podczas XV edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Jak zaznaczył prof. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie oraz prezes zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, choroby cywilizacyjne stanowią coraz większy problem z zdrowiem publicznym.

„Z raportu za 2018 rok wynika, że w Polsce aż 93 proc. przedwczesnych zgonów nastąpiło w wyniku jakieś choroby przewlekłej, cywilizacyjnej bądź stylu życia. Te wszystkie terminy są synonimami tej samej grupy chorób” – poinformował. 
Prof. Fal dodał, że największy wpływ na przedwczesną umieralność na świecie mają choroby niezakaźne. W Polsce podium należy do chorób niedokrwiennych serca, udarów oraz nowotworów – głównie dróg oddechowych, co oznacza choroby odtytoniowe. 
„Z najnowszych danych wynika, że tytoń powoduje ponad 8,2 mln zgonów rocznie na świecie, natomiast infekcje dróg oddechowych w roku pozapandemicznym 2,6 mln zgonów na całym globie. Proporcje tych dwóch wielkości wskazują, że ludzkości nie grożą choroby infekcyjne, ludzkości grożą papierosy, alkohol, brak ruchu i nadmierny stres oraz oczywiście śmieciowe jedzenie” – ocenił prof. Fal. Dodał, że problemem rozwoju chorób cywilizacyjnych jest to, że w niewystarczający sposób finansowana jest medycyna prewencyjna, przy coraz wyższych nakładach na tę naprawczą. 
Biorący udział w dyskusji wiceminister zdrowia Waldemar Kraska przyznał, że problem chorób cywilizacyjnych jak cukrzyca, choroby układu krążenia, oddechowe, a także psychiczne, rośnie w Polsce oraz innych krajach.
„To ma swoje konsekwencje dla gospodarki, bo niezdolność do pracy w wyniku zwolnienia lekarskiego czy obniżona produkcyjność to realne straty dla gospodarki. To również rosnące koszty, obciążające system zdrowotny” – wskazał. 
Jak zaznaczył wiceminister zdrowia, pandemia uwypukliła problem chorób cywilizacyjnych.
„Są one wyzwaniem również dla resortu zdrowia, w którym staramy się uruchamiać programy badań profilaktycznych, jak np. uruchomiony od 1 lipca 2022 r. program Profilaktyka 40+. Skorzystało z niego od tamtej pory tylko 2,4 mln osób. Po tych wynikach widać, że Polacy nie chcą się badać” – ocenił wiceminister Kraska. Dodał, że w przeciwdziałaniu chorobom cywilizacyjnym, ważne jest nasze indywidualne zachowanie, styl życia i właśnie działania profilaktyczne. 
Prof. Fal zwrócił uwagę, że profilaktyka jest dyscypliną długofalową, niestety, nie wszyscy to rozumieją i akceptują. Podał przykład braku edukacji w zakresie uzależnienia od tytoniu, które jest w Polsce i na świecie główną praprzyczyną chorób i przedwczesnych zgonów. Podkreślił, że wczesna edukacja i prewencja jest kluczem do profilaktyki, ale edukacja musi trwać więcej niż jedna kadencja sejmu i rządu. 
Zdaniem prof. Andrzeja Matyi, kierownika Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Stanów Nagłych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, praktycznie nie istnieje w Polsce żadna strategia wyjścia z nałogu nikotynizmu.
„Powołane centrum leczenia uzależnień pomaga uzależnionym od alkoholu, narkotyków, nawet hazardu, ale nie od tytoniu. Tymczasem następuje wzrost ilości nałogowych palaczy w Polsce. Jeszcze niedawno było to 27 proc., teraz jest 29 proc. Widać zatem, ze coś tu nie działa” – ocenił. 
Joanna Rymaszewska z Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu zwróciła uwagę, że wiele osób nie daje rady rzucić palenia, wiec trzeba zaproponować im wprowadzenie dobrych rozwiązań ograniczających straty. Dodała, że problemem bywa syndrom odstawienia, który powoduje nie miej szkód dla organizmu niż sam nałóg.
„Potrzebne są przebadane produkty, które będą mniej szkodliwe od papierosów i pomogą pacjentowi stopniowo ograniczać przyjmowanie szkodliwych produktów do całkowitego rzucenie nałogu” – wskazała.
Jak podkreśliła, w kwestii palenia brakuje edukacji od podstaw. „Od malucha należy uczyć, co jest fajne, a co nie” – zaznaczyła. 
Na konieczność edukowania od najmłodszych lat, a także rozszerzenia nauki na członków rodziny zwróciła uwagę prof. Violetta Szkrzypulec-Plinta, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety i szefowa Zakładu Zdrowia Reprodukcyjnego i Seksuologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. 
„Przykładem może być mówienie o korzyściach np. szczepienia przeciw HPV. Edukujemy na poziomie rodzin, bo wiemy, na podstawie doświadczeń Wielkiej Brytanii, że 82 proc. dziewczynek nie zachoruje na raka szyjki macicy. Tymczasem tylko dziś cztery Polki umrą na tę chorobę” – powiedziała. 
O potrzebie edukacji w dziedzinie kardiologii wspomniał Paweł Kaźmierczak, dyrektor ds. medycznych American Heart of Poland. Zwrócił on uwagę, że w Polsce opieka szpitalna w dziedzinie kardiologii jest na dobrym poziomie.
„Pracujemy jeszcze nad rehabilitacją i opieką ambulatoryjną, tymczasem profilaktyka i edukacja są klamrą spinającą wszystkie te działania. Zwłaszcza, że problem niewydolności serca będzie narastał w najbliższych latach, my już staramy się edukować przyszłych pacjentów na temat profilaktyki dla nich, bo pobyt w szpitalu przy tym schorzeniu tylko pogarsza stan pacjentów” – wyjaśnił ekspert. 
Prof. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych i Hepatologii, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach i prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego, wrócił do tematu nadmiarowych zgonów, o czym głośno było w pandemii, który w jego ocenie jest powiązany z profilaktyką zdrowotną Polaków – konkretnie z jej brakiem.  
Jak wskazał ekspert, nadumieralność jest jednym z najważniejszych wskaźników, bo jest on obiektywny.
„Tymczasem w Polsce w czasie pandemii Covid-19 nadmiarowa liczba zgonów była najwyższa w Europie – wyniosła 693 proc., dla porównania w Czechach 590 proc., w Niemczech 312 proc., a w Szwecji 150 proc. Średnia długość życia w Polsce spadła o 2 lata” – podał Jaroszewicz. 
Zwrócił uwagę, że Polska na jedną osobę wydaje 1643 dolary, podczas gdy Szwecja ponad 4 tys. dolarów. Liczba lekarzy na 100 tys. mieszkańców w Polsce wynosi 237, w Szwecji 438.
„Przedwczesna śmiertelność z powodu marskości wątroby wśród Polaków to 24 osób na 100 tys. mieszkańców, w Szwecji 8 osób na 100 tys. mieszkańców” – podał. Jak wyjaśnił profesor, to pokazuje inny poziom zasobów strukturalnych, który ma wpływ na poziom profilaktyki i leczenia. „Mając tak małe zasoby uważam, że nieźle sobie poradziliśmy w pandemii” – ocenił Jaroszewicz. 
Według ekspertów kluczem do ograniczenia chorób cywilizacyjnych jest edukacja, w którą zaangażowani powinni być wszyscy uczestnicy systemu ochrony zdrowia. Obok lekarzy, powinni być to również np. i dietetycy, psycholodzy i edukatorzy. 

źródło: PAP MediaRoom
źródło foto: PAP/S. Leszczyński