Medicalpress

Pacjent z cukrzycą, chorobą sercowo-naczyniową i przewlekłą chorobą nerek nie potrzebuje kilku niezależnych ścieżek leczenia, ale jednej, skoordynowanej opieki. Potrzebne są wcześniejsza diagnostyka, silniejsza rola lekarza rodzinnego i koordynatora, lepsza współpraca POZ z AOS oraz ograniczenie barier finansowych i logistycznych. Takie wnioski płyną z drugiej edycji badania „Dostęp do diagnostyki i profilaktyki pacjentów z wielochorobowością” oraz dyskusji ekspertów i pacjentów podczas konferencji zorganizowanej przez Polskie Stowarzyszenie Diabetyków we współpracy z Stowarzyszeniem Pacjentów EcoSerce i Stowarzyszeniem Moje Nerki.

Dyskusja wokół wyników pokazała, że wielochorobowość wymaga zmian na wielu poziomach – od profilaktyki i aktywnego wykrywania chorób, przez organizację POZ i AOS, po dostęp do leczenia, aktywność zawodową pacjentów i wsparcie ich rodzin.

Pacjent zagubiony między kilkoma ścieżkami

Wyniki badania pokazują pozorny paradoks. 69 proc. badanych pozytywnie ocenia dostęp do diagnostyki w pobliżu miejsca zamieszkania, ale 66 proc. deklaruje trudności z uzyskaniem konsultacji specjalistycznej. Niemal połowa respondentów w ostatnim roku finansowała część diagnostyki lub leczenia prywatnie, a 23 proc. doświadczyło pogorszenia stanu zdrowia podczas oczekiwania na świadczenie.

Problemem nie jest jednak wyłącznie czas oczekiwania. Pacjent z kilkoma wzajemnie powiązanymi chorobami trafia do różnych specjalistów i funkcjonuje pomiędzy odrębnymi ścieżkami. Tymczasem cukrzyca typu 2, otyłość, przewlekła choroba nerek i choroby sercowo-naczyniowe wymagają całościowego podejścia.

– Wielochorobowość staje się coraz powszechniejsza także w młodszych grupach pacjentów. Potrzebujemy całościowego spojrzenia na chorego i koordynacji opieki. Dobrym przykładem jest KOS-zawał, który pokazuje, jak wiele daje pacjentowi zaplanowana ścieżka wizyt i badań. Koordynator jest w takim modelu kluczowy – podkreśla dr hab. n. med. Marta Kałużna-Oleksy z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Niewydolnością Serca.

Nie czekajmy na chorobę

W 46 proc. przypadków od wystąpienia pierwszych objawów cukrzycy typu 2 do rozpoznania mijało od roku do trzech lat. Kiedy jednak proces diagnostyczny już się rozpoczął, u 70 proc. badanych trwał nie dłużej niż trzy miesiące. Problem zaczyna się więc wcześniej – na etapie profilaktyki, identyfikowania osób z grup ryzyka i aktywnego poszukiwania choroby.

– Cieszy, że u części pacjentów choroby zostały wykryte podczas badań profilaktycznych. Musimy jednak jeszcze mocniej postawić na edukację i aktywne poszukiwanie stanu przedcukrzycowego. Lekarz rodzinny może prowadzić profilaktykę nie tylko pojedynczego pacjenta, ale całej rodziny, obejmując nią kolejne pokolenia – wskazuje dr n. med. Alicja Milczarczyk z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie, członkini Forum Ekspertów ds. Cukrzycy.

Jak podkreślał prof. Grzegorz Dzida, podstawą profilaktyki może być znajomość swoich prostych parametrów: ciśnienie tętnicze, poziom glukozy i cholesterolu. Potrzebna jest zmiana podejścia – badania nie powinny być wykonywane dopiero wtedy, gdy pojawiają się objawy, ale przede wszystkim po to, by potwierdzić, że wszystko jest w porządku.

Eksperci wskazywali jednocześnie, że profilaktyka nie jest wyłącznie zadaniem lekarza. Potrzebne są edukacja, self-care i większa odpowiedzialność pacjenta za własne zdrowie, w tym regularne wykonywanie dostępnych badań i korzystanie z coraz powszechniejszych narzędzi cyfrowych.

POZ i AOS muszą działać jak jeden system

Jednym z najczęściej powracających podczas dyskusji postulatów była potrzeba lepszego połączenia podstawowej i specjalistycznej opieki zdrowotnej. Pacjent z wielochorobowością nie powinien sam uzgadniać zaleceń diabetologa, kardiologa czy nefrologa i decydować, jak połączyć kilka planów leczenia.

Marzanna Bieńkowska z Biura Rzecznika Praw Pacjenta zwróciła uwagę na rolę POZ jako pierwszego punktu kontaktu pacjenta z systemem. Zachęcała do korzystania z porad lekarza rodzinnego lub internisty, a w sytuacji problemów z uzyskaniem pilnej konsultacji specjalistycznej – także ze wsparcia Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Podkreślała jednocześnie potrzebę dalszej edukacji i szeroko zakrojonych działań profilaktycznych, pozwalających jak najwcześniej wykrywać czynniki ryzyka.

Jednym z możliwych rozwiązań jest wzmocnienie roli lekarza rodzinnego jako specjalisty przygotowanego do prowadzenia pacjenta z wielochorobowością oraz rozwijanie funkcji koordynatora opieki.

– Pacjent nie powinien sam łączyć zaleceń kolejnych specjalistów. Potrzebuje jednej osoby, która spojrzy na nie całościowo. Jednocześnie musimy lepiej dostosować AOS do realnego życia pacjentów. Osoby aktywne zawodowo często nie mogą dostać się do poradni w godzinach swojej pracy i w efekcie finansują badania z własnej kieszeni – podkreśla dr hab. n. med. Karolina Kędzierska-Kapuza z Centrum Diabetologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.

Na potrzebę wzmocnienia AOS zwracała również uwagę posłanka Ewa Kołodziej, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy. Wskazywała m.in. na konieczność ograniczenia „białych plam” na mapie opieki diabetologicznej, tworzenia zachęt dla specjalistów do pozostawania w publicznym systemie oraz lepszej koordynacji POZ i AOS, tak aby nie powielać badań i świadczeń.

Wielochorobowość dotyczy także ludzi aktywnych zawodowo

Wielochorobowość nie jest wyłącznie problemem seniorów. Wśród respondentów poniżej 40. roku życia 88 proc. zgłaszało trudności z dostępem do specjalistów, a 71 proc. korzystało z prywatnie finansowanej diagnostyki lub leczenia.

Jak zwróciła uwagę Marzanna Bieńkowska z Biura Rzecznika Praw Pacjenta, wynik dotyczący prywatnego finansowania świadczeń wśród młodszych pacjentów należy interpretować ostrożnie – część z nich może korzystać z prywatnej opieki w ramach pakietów medycznych zapewnianych przez pracodawców. Nie zmienia to jednak szerszego problemu dostępności świadczeń dla osób aktywnych zawodowo.

– Choroby przewlekłe, w tym cukrzyca oraz choroby sercowo-naczyniowe i nerek, mogą funkcjonować jako „niewidzialne niepełnosprawności” i prowadzić do wykluczania pracowników z rynku pracy. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Jednym z rozwiązań może być dodatkowy dzień wolny na wykonanie badań profilaktycznych. Są już instytucje, które takie rozwiązanie stosują. To wymierna korzyść nie tylko dla pracownika, ale również dla biznesu – podkreślała Emilia Szczukowska, koordynatorka projektu „Każdy talent na wagę złota – Inkluzywni w zatrudnianiu”, ZPP.

Problem dotyczy także organizacji opieki. Osoby aktywne zawodowo często mają trudności z korzystaniem z AOS w godzinach pracy, co może skłaniać je do finansowania badań i konsultacji z własnej kieszeni. Dlatego, jak wskazywała prof. Karolina Kędzierska-Kapuza, potrzebne jest lepsze dostosowanie funkcjonowania poradni do realnych potrzeb pacjentów.

Zapobiegać powikłaniom zamiast płacić za ich konsekwencje

Badanie pokazuje wysoką deklarowaną adherencję – aż 90 proc. osób, którym zalecono terapię zmniejszającą ryzyko powikłań, potwierdza jej stosowanie. Jednocześnie 25 proc. pacjentów zgłasza trudności z dostępem do takiego leczenia lub jego stosowaniem.

Zdaniem ekspertów wysoka adherencja jest efektem nie tylko dostępu do terapii, ale również rozmowy z pacjentem i wyjaśnienia mu celu leczenia – zapobiegania powikłaniom i utrzymaniu dłuższego życia w zdrowiu. Równie ważne jest wytłumaczenia pacjentowi, dlaczego przy wielochorobowości konieczne może być jednoczesne stosowanie kilku leków.

– Non-adherence może mieć również przyczynę ekonomiczną. Dlatego potrzebujemy sprawnie działających mechanizmów refundacyjnych, które ograniczają bariery w dostępie do terapii. Im wcześniej podejmujemy skuteczną interwencję, tym większa szansa, że unikniemy znacznie droższych powikłań w przyszłości – komentuje prof. Marcin Czech, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, członek Forum Ekspertów ds. Cukrzycy.

Jak podkreślał prof. Czech, na profilaktykę i leczenie należy patrzeć szeroko –uwzględniając nie tylko kontrolę jednej choroby, ale również redukcję masy ciała, ryzyka sercowo-naczyniowego i nerkowego, zdrowie psychiczne oraz szczepienia.

Jedna ścieżka zamiast kilku silosów

Wnioski z badania i dyskusji pokazują, że nie ma jednego prostego rozwiązania problemu wielochorobowości. Potrzebne jest jednoczesne działanie w kilku obszarach: wcześniejsze wykrywanie chorób i czynników ryzyka, edukacja i self-care, silny POZ i koordynator opieki, dostępny AOS, sprawny przepływ informacji między specjalistami oraz ograniczanie barier finansowych i geograficznych.

– Pacjent potrzebuje jasnej ścieżki, stabilności i ciągłości leczenia. Kod pocztowy czy zasobność portfela nie powinny decydować o tym, czy otrzyma właściwą diagnostykę i leczenie zgodne z aktualnymi standardami – podkreśla Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.

Z kolei Agnieszka Wołczenko, prezes EcoSerce, dodaje: – Wielochorobowość wymaga spojrzenia szerszego niż tylko organizacja świadczeń. Pacjent z wielochorobowością nie choruje sam. Musimy pamiętać o jego najbliższych, którzy mierzą się z obowiązkami opiekuńczymi, obciążeniem psychicznym i logistycznym. Organizm jest całością i tak samo całościowo powinniśmy patrzeć na opiekę. Wołczenko zaznacza, żew ograniczaniu nierówności w dostępie do profilaktyki i opieki większą rolę mogą odgrywać również samorządy lokalne.

Pacjent z wielochorobowością nie powinien sam pełnić funkcji koordynatora własnego leczenia. System powinien połączyć profilaktykę, POZ, specjalistów i leczenie wokół potrzeb jednej osoby oraz reagować odpowiednio wcześnie – zanim pojawią się powikłania, których można było uniknąć.

***

Badanie ankietowe „Dostęp do diagnostyki i profilaktyki pacjentów z wielochorobowością”zostałoprzeprowadzone na celowej próbie pacjentów N=404. Do badania kwalifikowały się osoby, które mają zdiagnozowane co najmniej dwie choroby z grupy: cukrzyca typu 2, przewlekła choroba nerek, choroby sercowo-naczyniowe lub nadwaga/otyłość. Większość badanych (371 osób) stanowiły osoby ze zdiagnozowaną cukrzycą typu-2.

Źródło: inf pras

Pacjenci zyskali nowe źródło wiedzy o profilaktyce, czynnikach ryzyka i chorobach układu krążenia. Portal kardiologia.gov.pl ma gromadzić treści przygotowywane i weryfikowane przez ekspertów, a także pomagać w orientacji w systemie opieki kardiologicznej. Serwis uruchomiono w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia i ma być sukcesywnie rozbudowywany.

Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032 obejmuje m.in. inwestycje w edukację, profilaktykę i styl życia. Uruchomienie portalu kardiologia.gov.pl wpisuje się w ten kierunek, Centrum Projektów Strategicznych NIKard wraz z ekspertami tworzy publiczne miejsce, w którym odbiorcy będą mogli szukać uporządkowanych i sprawdzonych informacji dotyczących zdrowia sercowo-naczyniowego oraz organizacji opieki kardiologicznej w Polsce.

W przestrzeni, w której pacjenci codziennie spotykają się z ogromną liczbą informacji o zdrowiu, szczególnego znaczenia nabiera możliwość dotarcia do treści przygotowanych i weryfikowanych w oparciu o wiedzę ekspercką. Portal ma wspierać świadome dbanie o zdrowie i ułatwiać orientację w najważniejszych zagadnieniach kardiologicznych.

– Rzetelna wiedza jest dziś podstawą działań edukacyjnych i informacyjnych w ochronie zdrowia. Jest szczególnie istotna w czasach tak szerokiej dezinformacji z jaką mamy do czynienia na co dzień w sektorze. Uruchamiając portal kardiologia.gov.pl, udostępniamy pacjentom jedno miejsce z pełną informacją o chorobach sercowo – naczyniowych. Zwracamy także uwagę na istotne treści profilaktyczne. Czasami jedna decyzja o badaniach może uratować zdrowie – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Portal, który będzie się rozwijał i dostarczał tylko wiarygodnych informacji

kardiologia.gov.pl startuje w Światowym Dniu Serca, ale jego uruchomienie jest początkiem dalszego rozwoju. Serwis będzie sukcesywnie uzupełniany o nowe treści i materiały odpowiadające na prawdziwe potrzeby odbiorców. Celem jest stworzenie trwałego, wiarygodnego punktu odniesienia dla osób szukających informacji o profilaktyce i zdrowiu sercowo-naczyniowym, niezależnie od wieku.

– Portal ma pomagać przekładać wiedzę na codzienne decyzje dotyczące zdrowia. Będziemy go rozwijać w taki sposób, aby odpowiadał na realne potrzeby osób szukających wiarygodnych informacji o profilaktyce i chorobach układu krążenia – podkreśla prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia.

Profilaktyka z perspektywy lekarza

Podczas konferencji eksperci NIKard przedstawili również argumenty, dlaczego profilaktyka pozostaje ważna z perspektywy praktyki klinicznej. Dr hab. n.med. Maciej Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Kardiologii, odniósł się m.in. do tego, co pacjent może zrobić zanim konieczne stanie się leczenie interwencyjne, jakie sygnały i czynniki ryzyka warto znać oraz dlaczego dostęp do rzetelnych informacji może wspierać wcześniejszą reakcję.

 – Najczęściej trafiają do nas pacjenci z zawałem serca i zwężeniem lub niedrożnością tętnicy wieńcowej, którzy wymagają pilnego leczenia interwencyjnego. Wielu z tych sytuacji można jednak uniknąć dzięki regularnym badaniom, kontroli ciśnienia, cholesterolu LDL i cukru oraz codziennej aktywności fizycznej i zdrowej diecie. Kluczowe są świadomość i wiedza pacjentów. Kto zna swoje wyniki i czynniki ryzyka, szybciej reaguje i konsekwentnie się leczy. Profilaktyka i terapia to wspólna praca pacjenta i lekarza, w której skuteczność leczenia zależy od obu stron – tłumaczy dr hab. n. med. Maciej Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Kardiologii.

Światowy Dzień Serca także dla pacjentów NIKard

Wspólne działania Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Instytutu Kardiologii nie ograniczają się jedynie do organizacji konferencji prasowej. 29 września zaplanowano szereg aktywności edukacyjnych i profilaktycznych dla pacjentów Instytutu i ich rodzin, w tym możliwość pomiaru ciśnienia tętniczego oraz prezentację materiałów m.in. „10 dla Zdrowia”. Wszystkie aktywności łączy wspólny przekaz: profilaktyka zaczyna się od wiedzy i działania, a Krążenie ma znaczenie.

Portal kardiologia.gov.pl realizowany jest w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2023.

Źródło: MZ

Codziennie sprawdzamy dziesiątki liczb – godzinę, temperaturę, kurs euro czy poziom baterii w telefonie. A czy wiemy, jaki mamy poziom cholesterolu? Zbyt wysoki cholesterol ma około 21 mln Polaków, czyli nawet 60-70% dorosłej populacji, a przez długi czas może on nie dawać żadnych objawów. 28 września rusza ogólnopolska kampania edukacyjna „Cholesterol. Poznaj swoje liczby”, która zachęca: zbadaj cholesterol, poznaj swój cholesterol LDL i sprawdź, co ta liczba mówi o Twoim zdrowiu.

Kampania jest realizowana w ramach Koalicji Liga Walki z Cholesterolem przez Polskie Towarzystwo Lipidologiczne oraz Fundację TO SIĘ LECZY. Jej celem jest zachęcenie Polaków do kontrolowania poziomu cholesterolu i poznania swojego LDL-C, który podwyższony odpowiada za proces miażdżycy. Równie istotnym zadaniem jest zwrócenie uwagi na inne ważne czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego, które nierzadko towarzyszą podwyższonemu cholesterolowi.

W Polsce i Europie choroby sercowo-naczyniowe pozostają główną przyczyną zgonów (aż 160 tys. rocznie). Jednym z kluczowych modyfikowalnych czynników ich rozwoju są zaburzenia lipidowe. Najnowsze wyniki programu „Moje Zdrowie” wskazują, że 50% Polaków nigdy nie zbadało swojego cholesterolu, a z tych, którzy to zrobili, aż 18% ma poziom LDL-C ponad 190 mg/dl – leczy się tylko 22%. Najnowszy bilans zdrowia Polaków WOBASZ3 także pokazuje, że hipercholesterolemia dotyczy prawie 60 proc. Polaków i od 20 lat pozostaje ona jednym z najpowszechniejszych czynników ryzyka. Dlatego znajomość własnego poziomu cholesterolu – przede wszystkim LDL-C – jest ważnym elementem profilaktyki.

– Zbyt wysokie stężenie cholesterolu LDL przez lata może nie dawać żadnych objawów, a jednocześnie prowadzić do rozwoju miażdżycy i zwiększać ryzyko zawału, udaru czy choroby tętnic obwodowych. Niestety znajomość swojego stężenia cholesterolu z ostatnich 12 miesięcy zna tylko co 8. Polak. Dlatego tak ważne jest, aby poznać swoje stężenie LDL-C i nie czekać z badaniem na pierwszy sygnał choroby, której skutecznie potrafimy zapobiegać. Szczególnie, że obecnie, biorąc pod uwagę leczenie niefarmakologiczne, zmianę stylu życia oraz leki, potrafimy bardzo skutecznie radzić sobie z zaburzeniami lipidowymi. Pamiętajmy jednocześnie, że jeśli chcemy z sukcesem zapobiegać miażdżycy, musimy pamiętać też o innych składowych profilu lipidowego – nie-HDL, triglicerydach czy lipoproteinie(a) – o co zawsze powinniśmy także zapytać swojego lekarza.  – podkreśla prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, przewodniczący Międzynarodowego Panelu Ekspertów Lipidowych (ILEP).

Poznaj swój cholesterol

Kampania „Cholesterol. Poznaj swoje liczby” stawia cholesterol w centrum uwagi, ponieważ z zaburzeniami lipidowymi zmaga się dwóch na trzech mieszkańców naszego kraju. Mogą one długo pozostawać niezauważone, a ich wczesne wykrycie pozwala odpowiednio wcześnie podjąć działania prewencyjne. Warto znać nie tylko poziom LDL-C, którego wartość docelowa zależy od indywidualnego ryzyka sercowo-naczyniowego, ale także inne składowe profilu lipidowego i wiedzieć za co odpowiadają i co sami możemy zrobić by je poprawić.

– Z rozmów z pacjentami widzimy także, że problemem nie zawsze jest samo wykonanie badania. Czasem wynik trafia do szuflady, bo nie wiemy co oznacza, czy powinniśmy się nim przejmować i co zrobić dalej. Chcemy, żeby ta kampania pomagała przejść od samej liczby do świadomego działania. Zbadać cholesterol, poznać swój wynik, zrozumieć go i – jeśli jest taka potrzeba – wspólnie z lekarzem zdecydować o dalszym postępowaniu. Profilaktyka zaczyna się od wiedzy o własnym zdrowiu – mówi Marek Kustosz, prezes Fundacji TO SIĘ LECZY.

Cholesterol jest jednocześnie częścią większej układanki. Ciśnienie tętnicze, poziom glukozy czy nadmierna masa ciała nie funkcjonują w oderwaniu od niego. Poszczególne czynniki ryzyka mogą współwystępować i zwiększać swoje niekorzystne oddziaływanie, a przez długi czas nie powodować wyraźnych dolegliwości. Nierozpoznane i nieleczone stopniowo zwiększają ryzyko rozwoju miażdżycy oraz poważnych chorób i zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak choroba wieńcowa, zawał serca, udar mózgu, czy choroba tętnic obwodowych.

Cholesterol i trzy inne liczby, które należy znać

Pierwsze pytanie brzmi: jaki jest mój poziom cholesterolu? Warto znać nie tylko cholesterol całkowity, ale przede wszystkim poziom LDL-C, a także nie-HDL-C, który przedstawia masę wszystkich cząsteczek lipidowych odpowiedzialnych za proces miażdżycy. Wartość docelowa zależy od indywidualnego ryzyka sercowo-naczyniowego. U osób zdrowych norma stężenia LDL wynosi poniżej 3,0 mmol/l (115 mg/dl). Kampania będzie zachęcała także, by każdy z nas sam sprawdził swoje ryzyko sercowo-naczyniowe.  Jest to bardzo łatwe dzięki powszechnie dostępnym online kalkulatorom ryzyka SCORE2. Wówczas dowiemy się, że możemy mieć ryzyko umiarkowane, wysokie czy bardzo wysokie, a wówczas stężenie LDL powinno wynosić odpowiednio <100, 70 czy 55 mg/dl.  

Polska zaświeci przykładem

W ramach kampanii 29 września, w Światowy Dzień Serca, podświetlone zostaną charakterystyczne budynki i obiekty użyteczności publicznej w różnych częściach Polski. W ten sposób miasta i instytucje włączą się w akcję, przypominając mieszkańcom o znaczeniu profilaktyki i regularnych badaniach. O liczbach, które naprawdę mają znaczenie, przypominać będą m.in. Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, Enea Stadion w Poznaniu, Fontanna Neptuna w Gdańsku, Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku, Kładka o. Bernatka w Krakowie, Pałac Kultury i Nauki oraz most Śląsko-Dąbrowski w Warszawie, Plac Litewski w Lublinie i Spodek w Katowicach.

Polska kampania częścią europejskiej inicjatywy

Termin rozpoczęcia kampanii nie jest przypadkowy. Jej start zbiega się ze Światowym Dniem Serca oraz Europejskim Tygodniem Badań Przesiewowych (EU Screening Week), organizowanym w ramach europejskiej inicjatywy Know Your Numbers powiązanej z EU Safe Hearts Plan. Wspólnym celem tych działań jest zwiększanie świadomości czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych oraz zachęcanie do profilaktyki, regularnych badań i wczesnego wykrywania zagrożeń dla zdrowia. EU Safe Hearts Plan, zaprezentowany przez Komisję Europejską w grudniu 2025 r., jest pierwszym kompleksowym unijnym planem dotyczącym zdrowia sercowo-naczyniowego.

A zatem, czy znasz swój cholesterol by zadbać o swoje zdrowie tu i teraz?

Więcej informacji będzie dostępnych na stronie kampanii od 28 września www.cholesterol.poznajswojeliczby.pl

Po aktualności związane z wydarzeniami w ramach kampanii zapraszamy na profil FB Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego: https://www.facebook.com/PTLipid oraz Fundacji TO SIĘ LECZY: https://www.facebook.com/ToSieLeczy

Żródło: inf pras

Nie rozpoznajemy i nie leczymy 95 proc. przypadków otyłości – alarmuje prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości prof. Mariusz Wyleżoł. Zaznacza, że taka sytuacja jest nie do pomyślenia w innych dziedzinach opieki medycznej, na przykład w onkologii.

Specjalista mówił o tym podczas XXV konferencji „Polka w Europie”, która odbyła się w Warszawie. Podkreślił, że nie dostrzegamy otyłości jako zagrażającej życiu choroby przewlekłej z tendencją do nawrotów. Nadal powszechne jest przekonanie, że otyłość jest skutkiem niewłaściwego stylu życia, co nie jest prawdą.

Tylko niewielka grupa pacjentów z chorobą otyłościową jest poddawana terapii o potwierdzonej badaniami skuteczności. Są to przede wszystkim nowej generacji leki oraz operacje bariatryczne. – Nie rozpoznajemy i nie leczymy 95 proc. przypadków otyłości – zaznacza prof. Mariusz Wyleżoł, kierownik Warszawskiego Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie.

Jego zdaniem taką sytuację, że u większości chorych nie są stosowane technologie ratujące życie, trudno sobie wyobrazić w jakiejkolwiek innej dziedzinie medycyny, na przykład w onkologii, w leczeniu raka piersi i raka płuca, czy w chorobie wieńcowej serca.

Zdaniem prezesa Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości konieczna jest w naszym kraju zmiana filozofii pojmowania choroby otyłościowej, jak i jej leczenia. Pierwszym najważniejszym warunkiem jest jednak uznanie jej za chorobę przewlekłą, prowadzącą do licznych, zagrażających życiu powikłań. – Konieczne jest wcześniejsze jej rozpoznanie, zanim utrwalą się powikłania otyłości – zaznacza. – Dzięki temu szybciej można zmniejszyć obciążenie organizmu chorobą, zanim dojdzie do rozwoju cukrzycy, niewydolności wielonarządowej i utraty sprawności.

W niektórych krajach leki stosowane w leczeniu choroby otyłościowej zarejestrowano już do leczenia powikłań tej choroby, gdyż badania kliniczne wykazały, że korzystnie wpływają one na wiele schorzeń, takich cukrzyca, niewydolność serca, choroba stłuszczeniowa wątroby, choroby sercowo-naczyniowe, choroba zwyrodnieniowa stawów oraz przewlekła niewydolność nerek.

– Postęp w leczeniu choroby otyłościowej jest ogromny – przekonuje prof. Wyleżoł. – Wprowadzane są kolejne leki, które są przełomem we współczesnej medycynie i całkowicie ją zmieniają. Rozwijana jest też chirurgia bariatryczna, coraz mniej inwazyjna, powodująca mniej powikłań, a przy tym bardziej skuteczna. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Na nadciśnienie tętnicze cierpi 32 proc. Polaków w wieku 20-75 lat i co dziesiąty między 20. i 35. rokiem życia – wynika z najnowszych badań WOBASZ III, przedstawionych w piątek podczas odbywającej się w Warszawie XXV Ogólnopolskiej Konferencji „Polka w Europie”.

Najnowszy raport potwierdził częste występowanie w naszej populacji nadciśnienia tętniczego (NT), za jakie uznaje się takie, które przekracza 130/80 mmHg. – Niepokojące jest, że rozpowszechnienie nadciśnienia, które dotyczy co najmniej jednej trzeciej dorosłej populacji, stale się zwiększa – powiedział dr hab. Piotr Jędrusik z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który przedstawił wyniki badań.

WOBASZ III to najnowsza edycja Ogólnopolskiego Badania Stanu Zdrowia Ludności, realizowanego w latach 2025-2026. Jednym z jego głównych ustaleń jest występowanie nadciśnienie tętniczego i skuteczność jego leczenia, gdyż choroba ta znacznie zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, w tym zawałów serca i udarów mózgu, będących główną przyczyną zgonów.

– Niestety przewidujemy dalszy wzrost częstotliwości występowania nadciśnienia tętniczego – powiedział dr hab. Piotr Jędrusik z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jednym z głównych tego powodów – podkreślił – jest narastanie nadwagi i otyłości w naszym społeczeństwie.

Specjalista powołał się na badania opublikowane przez pismo medyczne JAMA, z których wynika, że otyłość jest głównym czynnikiem ryzyka nadciśnienia. Powiedział, że w większym stopniu przyczynia się ona do zbyt dużego wzrostu ciśnienia tętniczego, aniżeli na przykład nadużywanie alkoholu.

Według JAMA przestrzeganie diety DASH (obniżającej ciśnienie tętnicze), zmniejsza ryzyko NT o 14 proc., a ograniczenie spożycia alkoholu poniżej 10 gramów alkoholu dziennie – o 10 proc. Prawidłowy wskaźnik masy ciała (BMI), czyli taki który nie przekracza 25 punktów, obniża ryzyko NT o 40 proc. Tymczasem ponad 18 mln dorosłych Polaków ma nadmierną masę ciała.

– Niepokojące jest, że w leczeniu nadciśnienia jesteśmy nieskuteczni – zaznaczył kardiolog WUM. – Dobą kontrolę ciśnienia uzyskuje się u 30-40 proc. osób z NT.

Jego zdaniem głównym tego powodem jest nieprzestrzeganie zaleceń przez pacjentów. Wielu z nich stosuje leki nieregularnie lub po pewnym czasie je odstawia, wtedy ciśnienie ponownie wzrasta. Z kolei lekarze nie zawsze zmieniają leki, gdy te, które przepisali, okazują się nieskuteczne (jeśli pacjent w ogóle je stosuje). U wielu pacjentów lepsze efekty daje zażywanie dwóch lub trzech leków obniżających ciśnienie tętnicze.

Z badania WOBASZ III wynika, że leki na nadciśnienie przyjmuje 63,5 proc. Polaków z NT, przy czym ciśnienie 140/90 uzyskuje się u 32 proc. naszych rodaków z nadciśnieniem. W wielu innych krajach jest znacznie lepiej – kontrolę prawidłowego ciśnienia uzyskuje się u 70-80 proc. chorych.

Polskiego Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego w ramach kampanii „Misja 50/30. Ciśnienie Pod Kontrolą”, zamierza uzyskać prawidłowe wartości ciśnienia tętniczego u co najmniej 50 proc. pacjentów do 2030 r. Aby to osiągnąć, trzeba zwiększyć w naszym społeczeństwie świadomość, że ciśnienie tętnicze trzeba regularnie kontrolować. – Wciąż 40-60 proc. Polaków nie zna swojego ciśnienia tętniczego – alarmował dr hab. Piotr Jędrusik.

Nadciśnienie nieco rzadziej występuje u kobiet niż mężczyzn, co zmienia się w starszym wieku, gdy u pań zdarza się częściej i jest słabiej kontrolowane. Według WOBASZ III w wieku 30-79 lat na NT cierpi 61 proc. mężczyzn i 53 proc. kobiet. Rozpoznane jest ono u 72 proc. mężczyzn i 81 proc. kobiet, leczone – odpowiednio u 64 proc. i 76 proc., a dobrze kontrolowane – u 34 proc. i 43 proc. Jednak w starszym wieku kontrola ciśnienia tętniczego u kobiet jest gorsza.

– Pamiętajmy, że ryzyko chorób sercowo-naczyniowych wzrasta od najniższych progów nadciśnienia tętniczego zarówno u mężczyzn, jak i kobiet – ostrzegał dr hab. Piotr Jędrusik. – Z kolei dobra kontrola ciśnienia eliminuje wzrost tego ryzyka nawet u osób w starszym wieku.

Źródło: Nauka w Polsce

Ministerstwo Zdrowia konsekwentnie rozwija cyfrowe rozwiązania, które wspierają profilaktykę i codzienne dbanie o zdrowie. Narzędzia dostępne w aplikacji mojeIKP pomagają użytkownikom lepiej poznać swój stan zdrowia, kontrolować czynniki ryzyka i podejmować świadome decyzje dotyczące codziennych nawyków. Jednym z nich jest ankieta „10 dla zdrowia”, która zastąpiła „10 dla serca”. To nie tylko zmiana nazwy, ale przede wszystkim rozwinięcie narzędzia, które dziś obejmuje znacznie szersze spojrzenie na zdrowie.

„10 dla zdrowia” to rozwinięcie narzędzia informatycznego tworzonego w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032. Ankieta została teraz rozszerzona tak, aby pomagać spojrzeć na zdrowie w sposób bardziej kompleksowy. Oprócz profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych uwzględnia także kwestie związane ze zdrowiem psychicznym, profilaktyką chorób nowotworowych oraz innymi czynnikami, które mają wpływ na długość i jakość życia.

Poważne choroby często rozwijają się przez wiele lat. Na niektóre czynniki ryzyka możemy wpływać poprzez codzienne decyzje, a inne możemy odpowiednio wcześnie wykrywać, kontrolować i ograniczać. Dlatego „10 dla zdrowia” łączy własnego stanu zdrowia oraz konkretne działania profilaktyczne.

„10 dla zdrowia” opiera się na dziesięciu ważnych dla zdrowia obszarach: kontroli ciśnienia tętniczego, poziomu cholesterolu LDL i glukozy, utrzymaniu prawidłowej masy ciała, zdrowym żywieniu, regularnej aktywności fizycznej, zdrowym śnie, radzeniu sobie ze stresem, a także rezygnacji z używania tytoniu, nikotyny i alkoholu. Po wypełnieniu ankiety użytkownik otrzymuje wynik oraz indywidualne rekomendacje pokazujące, które obszary warto poprawić.

Nowa odsłona narzędzia wpisuje się w działania Ministerstwa Zdrowia, które stawia na nowoczesne rozwiązania wspierające profilaktykę i budowanie świadomości zdrowotnej. Celem jest nie tylko zapewnienie pacjentom łatwego dostępu do informacji o własnym zdrowiu, ale także zachęcanie ich do regularnych badań i codziennych wyborów, które sprzyjają zdrowiu.

Rozszerzeniu narzędzia towarzyszy kampania edukacyjna „Bądź 10 na 10”, która startuje 18 września i pokazuje, że dbanie o zdrowie nie zaczyna się dopiero w gabinecie lekarskim, ale od codziennych decyzji i regularnej profilaktyki. Kampania zachęca do sprawdzenia swojego wyniku w „10 dla zdrowia”, poznania własnych czynników ryzyka i podejmowania działań, które pomagają dłużej cieszyć się zdrowiem. Ankieta jest dostępna bezpłatnie w aplikacji mojeIKP.

10 obszarów zdrowia

1. Optymalne ciśnienie tętnicze 

Regularnie kontroluj ciśnienie tętnicze.

2. Optymalny poziom cholesterolu LDL

Dbaj o utrzymanie prawidłowego poziomu cholesterolu LDL i regularnie go kontroluj.

3. Optymalny poziom glukozy

Dbaj o utrzymanie prawidłowego poziomu glukozy we krwi i regularnie kontroluj jej stężenie.

4. Prawidłowa masa ciała

Kontroluj masę ciała i dbaj o utrzymanie jej na prawidłowym poziomie.

5. Zdrowe żywienie

Odżywiaj się zdrowo.

6. Zero tytoniu i nikotyny

Nie pal papierosów ani nie używaj innych wyrobów tytoniowych lub nikotynowych.

7. Zero alkoholu

Nie pij alkoholu.

8. Zdrowy sen

Dbaj o zdrowy i odpowiednio długi sen.

9. Radzenie sobie ze stresem

Ucz się radzić sobie ze stresem i dbaj o zdrowie psychiczne.

10. Regularna aktywność fizyczna

Bądź aktywny fizycznie.

Czy jesteś 10 na 10? Sprawdź!

Wypełnij ankietę „10 dla zdrowia” w aplikacji mojeIKP i dowiedz się, o które obszary swojego zdrowia warto zadbać.

Źródło: MZ

Nowoczesne terapie przeciwnowotworowe pozwalają skuteczniej leczyć coraz więcej pacjentów, ale część z nich może wiązać się z ryzykiem powikłań sercowo-naczyniowych. Jak oceniać to ryzyko, wcześnie wykrywać kardiotoksyczność i prowadzić chorego tak, aby nie ograniczać skutecznego leczenia onkologicznego? O tym dyskutowali eksperci z Polski i zagranicy podczas II Summit on Cardio-Oncology Excellence 2026 w Narodowym Instytucie Onkologii. W centrum rozmów znalazła się współpraca onkologów i kardiologów oraz budowanie opieki obejmującej pacjenta od oceny ryzyka przed terapią aż po długoterminowe monitorowanie po jej zakończeniu.

Światowa czołówka ekspertów

Konferencję otworzyli dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii, prof. Giuseppe Curigliano – Prezydent Elekt European Society for Medical Oncology oraz przewodniczący Komitetu Naukowego wydarzenia prof. Sebastian Szmit, kardioonkolog i ekspert Pododdziału Kardioonkologii NIO, od lat zaangażowany w rozwój tej dziedziny w Instytucie.

Beata Jagielska podkreśliła, że rozwój kardioonkologii w Narodowym Instytucie Onkologii jest naturalną odpowiedzią na potrzeby pacjentów.

Wiemy dziś, jak ogromne znaczenie ma ścisła współpraca onkologów, kardiologów, hematologów, radioterapeutów i innych specjalistów. Jestem dumna z naszego zespołu kardioonkologicznego. Jego wiedza, zaangażowanie i codzienna praca są najlepszym przykładem medycyny opartej na współpracy, odpowiedzialności i trosce o pacjenta jako całość – powiedziała.

Warto przypomnieć, że to właśnie Dyrektor Beata Jagielska podjęła się w 2012 roku utworzenia pierwszej w Polsce kliniki kardioonkologicznej, która powstała właśnie w strukturach NIO.

W Warszawie spotkali się przedstawiciele najważniejszych środowisk kardioonkologicznych, kardiologicznych, onkologicznych i hematologicznych, w tym eksperci związani z najważniejszymi towarzystwami naukowymi i czołowymi ośrodkami klinicznymi:

a także hematolog Annamaria Brioli z Niemiec (Head of Myeloma Clinic and Research Program, Hannover Medical School) oraz onkolog Paola Zagami (European Institute of Oncology) i kardiolog Maria Laura Canale (Versilia Hospital), obie reprezentujące włoską kardioonkologię.

Wśród zagranicznych gości znalazł się również prof. Alexander Lyon, były przewodniczący Rady Kardioonkologii (Council of Cardio-Oncology) Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, pierwszy autor pierwszych europejskich wytycznych w zakresie kardioonkologii oraz dyrektor Centrum Doskonałości Kardioonkologii w Royal Brompton Hospital w Londynie. Profesor Lyon podkreślał, że główną misją lekarzy powinno być takie prowadzenie terapii, aby dzisiejszy pacjent onkologiczny nie stał się jutro pacjentem kardiologicznym.

Właśnie w tym tkwi ogromna szansa, jaką daje kardioonkologia. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy ktoś będzie miał zawał serca, ale w przypadku pacjenta onkologicznego doskonale wiemy, kiedy rozpoczyna leczenie. To daje nam możliwość odpowiednio wcześnie ocenić ryzyko sercowo-naczyniowe, objąć pacjenta właściwym nadzorem i pomóc mu bezpiecznie przejść przez terapię przeciwnowotworową – mówił prof. Lyon.

Ekspert zaznaczył również, że dlatego tak ważna jest ścisła współpraca onkologów, hematologów i kardiologów.

To właśnie dzięki niej pacjenci mogą otrzymywać najlepsze możliwe leczenie onkologiczne, a jednocześnie ograniczać ryzyko jego późnych powikłań. To, co widzę w Polsce, napawa mnie dużym optymizmem. Spotkałem tutaj znakomitych specjalistów, a prof. Sebastian Szmit, z którym współpracuję od ponad dziesięciu lat, jest jednym ze światowych ekspertów w dziedzinie kardioonkologii. Warszawa i Polska mają ogromny potencjał, by stać się ważnym miejscem rozwoju tej dziedziny i centrum międzynarodowej współpracy – podsumował.

Zgodnie z intencją, o której mówił prof. Lyon, przygotowany został program wydarzenia pokazujący, jak szerokim i interdyscyplinarnym obszarem stała się dziś kardioonkologia. Dyskusje dotyczyły m.in. profilaktyki i wczesnego wykrywania powikłań sercowo-naczyniowych, wyzwań związanych z nowymi terapiami przeciwnowotworowymi, badań klinicznych, organizacji opieki oraz budowania wyspecjalizowanych zespołów i ośrodków kardioonkologicznych.

Ważnym elementem wydarzenia były również praktyczne warsztaty echokardiograficzne prowadzone przez ekspertów Instytutu: dr n. med. Patrycję Ozdowską, dr n. med. Annę Borowiec oraz lek. Jarosława Kępskiego z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Uczestnicy pracowali nad wykorzystaniem nowoczesnej echokardiografii w ocenie pacjentów przed rozpoczęciem i w trakcie leczenia przeciwnowotworowego, rozpoznawaniem wczesnych cech kardiotoksyczności oraz interpretacją wyników badań w kontekście decyzji terapeutycznych. Omawiano także trudne przypadki kliniczne, z którymi na co dzień spotykają się specjaliści zajmujący się kardioonkologią.

Współpraca, która ma służyć pacjentowi

Jednym z najważniejszych wątków tegorocznego spotkania była współpraca – nie tylko pomiędzy onkologami i kardiologami, ale również pomiędzy ekspertami, instytucjami systemu ochrony zdrowia i samymi pacjentami. Znaczenie tej współpracy podkreślały w swoich wystąpieniach wicemarszałek Sejmu RP Monika Wielichowska oraz senator i kardiolog zarazem, Agnieszka Gorgoń-Komor.

Do tego aspektu odniósł się również Marek Augustyn, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, wskazując, że rozwój nowych modeli opieki powinien łączyć wysoką jakość leczenia z odpowiedzialnym wykorzystaniem możliwości systemu.

W centrum wszystkich naszych działań musi pozostawać pacjent. Skuteczne leczenie wymaga współpracy, dobrego wykorzystania dostępnych zasobów i odpowiedzialnego podejścia do finansów systemu. Potrzebujemy rozwiązań, które pokazują kierunek dalszego rozwoju i pomagają budować opiekę rzeczywiście skoncentrowaną na pacjencie. Tego typu wydarzenia są ważnym elementem tej drogi, bo łączą wiedzę, doświadczenie i otwartość na współpracę. Gratuluję dyrektor Beacie Jagielskiej, prof. Sebastianowi Szmitowi, całemu zespołowi oraz wszystkim osobom zaangażowanym w rozwój tego obszaru. Ostatecznie najważniejsze jest to, by z tych działań korzystali pacjenci – mówił Marek Augustyn.

Sesję otwierającą poprowadzili prof. Janina Stępińska, kierująca Narodowym Instytutem Kardiologii, oraz prof. Krzysztof J. Filipiak, rektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Konferencja organizowana przez prof. Sebastiana Szmita i zespół Narodowego Instytutu Onkologii stała się najważniejszym polskim wydarzeniem kardioonkologicznym. To jedyne miejsce, w którym już drugi rok z rzędu spotykają się światowi, europejscy i polscy liderzy tej nowej dziedziny medycznej. Sam prof. Sebastian Szmit jest jedynym polskim współautorem obowiązujących w Europie wytycznych w tej dziedzinie. Cieszę się, że miałem możliwość moderowania pierwszej sesji wraz z dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii, prof. Janiną Stępińską – mówił prof. Filipiak.

Profesor zwrócił również uwagę na rangę uczestników sesji.

W sesji tej wystąpiło aż troje głównych autorów wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w zakresie kardioonkologii, łącznie z przewodniczącą grupy roboczej odpowiedzialnej za ich przygotowanie. Pojawił się także ważny polski akcent – zapowiedzieliśmy własną, uproszczoną i bardzo praktyczną klasyfikację niewydolności serca spowodowanej leczeniem onkologicznym: typ 1, typ 2, typ 3a oraz typ 3b. Szczegóły wkrótce przedstawimy w publikacji – dodał.

Współpraca z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym

Ważnym partnerem konferencji było również Polskie Towarzystwo Kardiologiczne. Jedna z głównych sesji, poświęcona nowym terapiom i związanym z nimi wyzwaniom kardiologicznym, odbyła się pod patronatem Towarzystwa.

W wydarzeniu uczestniczyli także prof. Marek Gierlotka, prezes PTK, oraz prof. Ewa Lewicka, kierująca Sekcją Kardioonkologii PTK. Profesor Marek Gierlotka zwrócił uwagę, że Summit on Cardio-Oncology Excellence w Warszawie połączył międzynarodową wymianę wiedzy z rozmową o konkretnych wyzwaniach, które kardiolodzy i onkolodzy muszą rozwiązywać wspólnie.

Podczas sesji pod patronatem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego rozmawialiśmy o bezpieczeństwie rezonansu magnetycznego i radioterapii u pacjentów z wszczepionymi urządzeniami kardiologicznymi, zapobieganiu nagłemu zgonowi sercowemu, postępowaniu w migotaniu przedsionków oraz leczeniu zaburzeń lipidowych u chorych onkologicznych. Wszystkie te zagadnienia łączy wspólny cel: zapewnienie pacjentom skutecznego leczenia onkologicznego przy możliwie najmniejszym ryzyku powikłań sercowo-naczyniowych oraz zachowanie dobrej jakości życia także po zakończeniu terapii – zaznaczył prof. Marek Gierlotka.

Jak dodał, rozwój współpracy kardioonkologicznej jest szczególnie istotny zarówno w codziennej praktyce klinicznej, jak i w edukacji, badaniach naukowych oraz tworzeniu sprawnych ścieżek opieki, obejmujących pacjenta od oceny ryzyka przed rozpoczęciem leczenia po długoterminową opiekę po jego zakończeniu.

Głos pacjenta

Trudno wyobrazić sobie konferencję, której wnioski koncentrują się przede wszystkim na jakości życia pacjentów, bez ich głosu. Piotr Fonrobert, przedstawiciel Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych i członek Rady Pacjentów NIO, podzielił się swoimi doświadczeniami z perspektywy osoby, która efektów współpracy kardiologów i onkologów doświadcza nie w teorii, lecz w codziennym leczeniu.

To dla mnie zaszczyt, że mogę być dziś z Państwem. Za wszystkimi dyskusjami o rozwoju medycyny stoi przede wszystkim codzienna praca ekspertów z pacjentami – i dziś w ogromnej mierze jest to praca zakończona sukcesem. Żyjemy dłużej nie tylko dzięki coraz bardziej zaawansowanej onkologii, ale także dzięki wsparciu innych dziedzin medycyny. Sam doświadczam tego jako pacjent. Lekarze patrzą na moje leczenie nie tylko przez pryzmat choroby nowotworowej, ale również zdrowia mojego serca. Za tę opiekę chcę podziękować. Mogę powiedzieć jedno: nasze serca, serca pacjentów, są dla takich zespołów ekspertów zawsze otwarte – podkreślał.

Głos instytucji

List do uczestników konferencji skierował również Rafał Trzaskowski, prezydent m.st. Warszawy. Podkreślił w nim, że kardioonkologia stała się ważnym elementem nowoczesnej medycyny, a najlepsze efekty przynosi współpraca przekraczająca granice poszczególnych specjalności.

Zwrócił również uwagę na znaczenie konferencji jako przestrzeni wymiany doświadczeń, prezentacji najnowszej wiedzy i wspólnego poszukiwania odpowiedzi na problemy pojawiające się w praktyce klinicznej. Wyraził nadzieję, że spotkanie ekspertów przełoży się na jeszcze lepszą opiekę nad pacjentami, dalszą współpracę między ośrodkami oraz rozwój nowych inicjatyw naukowych i edukacyjnych. Pogratulował także organizatorom podjęcia tej ważnej i potrzebnej inicjatywy.

Wspólny kierunek

Summit on Cardio-Oncology Excellence 2026 jest dowodem na to, że rozwój kardioonkologii coraz wyraźniej opiera się na łączeniu doświadczeń onkologii, kardiologii, hematologii i innych dziedzin medycyny oraz przekładaniu wiedzy naukowej na codzienną praktykę kliniczną. Cel pozostaje wspólny: umożliwiać pacjentom korzystanie z coraz skuteczniejszych terapii przeciwnowotworowych, jednocześnie jak najlepiej chroniąc ich układ sercowo-naczyniowy i jakość życia.

Źródło: NIO

Polska kardiologia potrafi dziś skutecznie leczyć pacjentów, którym 30 lat temu nie mogła zaoferować równie wiele, a w wielu obszarach należy do europejskich liderów. Ten dorobek trzeba jednak chronić, ponieważ choroby sercowo-naczyniowe nadal zbierają w Polsce ogromne żniwo. Co może zagrozić osiągnięciom ostatnich dekad, gdzie możliwości medycyny rozmijają się dziś z dostępnością leczenia i jakie zmiany zdecydują o zdrowiu Polaków w kolejnych latach? Odpowiedzi na te pytania będą szukać uczestnicy XXX Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, który rozpoczyna się właśnie w Poznaniu.

Trzy dekady, które zmieniły rokowanie pacjentów

Kiedy 30 lat temu odbywał się pierwszy Kongres PTK, polska kardiologia funkcjonowała w zupełnie innych realiach. Od tego czasu dokonał się skok, który zmienił rokowanie całych grup pacjentów. Powstała jedna z najlepiej rozwiniętych w Europie sieci leczenia ostrych zespołów wieńcowych,
a polskie ośrodki stały się liderami w kardiologii interwencyjnej, elektroterapii i leczeniu strukturalnych chorób serca. Dziś wszczepiamy zastawki bez otwierania klatki piersiowej, zdalnie monitorujemy pracę serca, wykorzystujemy zaawansowane obrazowanie, sztuczną inteligencję i badania genetyczne, które pozwalają rozpoznawać genetycznie uwarunkowane ryzyko oraz dobierać leczenie do konkretnego pacjenta. Skuteczniej leczymy zawały, niewydolność serca i zaburzenia rytmu, podejmujemy się terapii chorych, którym jeszcze kilkanaście lat temu nie mogliśmy pomóc. Polska kardiologia nie tylko korzysta dziś ze światowych osiągnięć. W wielu obszarach sama wyznacza kierunki rozwoju, a doświadczenie naszych specjalistów jest cenione i wykorzystywane w innych krajach.

Jubileusz nie może być jednak wyłącznie okazją do podsumowania sukcesów. Przedwczesna umieralność sercowo-naczyniowa w Polsce nadal jest wyższa niż w Europie Zachodniej,
a możliwości medycyny nie zawsze przekładają się na dostępność leczenia.

„Przez te lata zbudowaliśmy bardzo wiele: kompetentne zespoły, nowoczesne ośrodki
i możliwości leczenia na światowym poziomie. Nie możemy tego stracić. Dziś problemem coraz częściej nie jest brak wiedzy czy technologii, ale to, czy system pozwala nam z nich skorzystać. Jeżeli ograniczamy dostęp do skutecznego leczenia, tracą przede wszystkim pacjenci”
– przekonuje prof. Marek Gierlotka, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Nie możemy wybierać między profilaktyką a leczeniem

Polska pozostaje krajem wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego. Żyjemy krócej niż mieszkańcy wielu państw Unii Europejskiej, częściej chorujemy i nadal mamy zbyt wiele zawałów oraz udarów. Dlatego kolejnym etapem rozwoju musi być skuteczna profilaktyka:  wcześniejsze rozpoznawanie nadciśnienia, zaburzeń lipidowych i dziedzicznego ryzyka, leczenie otyłości, ograniczanie palenia oraz zwiększanie udziału Polaków w badaniach przesiewowych.

Nie oznacza to jednak, że można ograniczać środki na leczenie osób, które już zachorowały.

„Nie może być żadnego przeciwstawiania medycyny naprawczej i prewencji. Oba te obszary muszą w Polsce dobrze funkcjonować. Nadal mamy wysoką śmiertelność sercowo-naczyniową, dlatego musimy inwestować zarówno w zapobieganie chorobom, jak i w skuteczne interwencje” – podkreśla prof. Jacek Legutko, Przewodniczący Komitetu Naukowego Kongresów PTK.

Szczególnie wyraźnie widać to w leczeniu strukturalnych chorób serca. Polskie ośrodki mają doświadczone zespoły i potrafią wykonywać najbardziej zaawansowane zabiegi, jednak ich liczba zależy od finansowania. Dotyczy to między innymi przezcewnikowej implantacji zastawki aortalnej, stosowanej u chorych z ciężką stenozą aortalną. Bez leczenia rokowanie tych pacjentów jest bardzo złe, mimo że istnieje skuteczna terapia przedłużająca życie. Ograniczenie liczby finansowanych procedur oznacza więc nie tylko dłuższą kolejkę, ale także pogorszenie rokowania konkretnych osób.

Technologia już jest. Teraz potrzebny jest dostęp

Miniaturyzacja urządzeń, telemonitoring i sztuczna inteligencja zmieniają sposób opieki nad pacjentem. Wszczepiony defibrylator lub stymulator nie tylko reaguje na groźną arytmię, lecz może również przekazywać dane pozwalające wcześniej wykryć pogorszenie niewydolności serca. Certyfikowane algorytmy wspierają analizę badań obrazowych, rozpoznawanie ryzyka
i podejmowanie decyzji klinicznych.

„Kardiologia jest dziedziną, która nowe technologie chłonie jak gąbka. Bardzo szybko przechodzimy od badań i pilotaży do rozwiązań wykorzystywanych w praktyce. Problem zaczyna się wtedy, gdy gotowa i sprawdzona technologia nie może być powszechnie stosowana z powodu braku finansowania albo różnic w dostępie między regionami” – mówi prof. Marcin Grabowski, Rzecznik PTK.

Z perspektywy konsultanta krajowego prof. Waldemara Banasiaka najpilniejsze pozostają nie tylko dostęp do diagnostyki i leczenia, lecz także kadry, organizacja opieki i dalsze prowadzenie chorego po hospitalizacji. System powinien nadążać za rozwojem medycyny i zapewniać pacjentowi ciągłą drogę od rozpoznania, przez leczenie, po rehabilitację i opiekę ambulatoryjną.

Kongres o tym, co zmieni praktykę

W programie XXX Międzynarodowego Kongresu PTK znalazły się najnowsze wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, nowa definicja zawału serca oraz sesje poświęcone niewydolności serca, zaburzeniom lipidowym, kardiologii interwencyjnej, elektroterapii, kardioonkologii, telemonitoringowi i sztucznej inteligencji.

„Jubileusz jest ważny, ale Kongres ma przede wszystkim wymiar praktyczny. Chcemy pokazać wiedzę i rozwiązania, które lekarze będą mogli wykorzystać w codziennej opiece nad pacjentami, a jednocześnie rozmawiać o barierach, które ograniczają ich dostępność” – wskazuje prof. Przemysław Mitkowski, Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowego Kongresu PTK.

Polska kardiologia nie musi już udowadniać, że potrafi leczyć na światowym poziomie. Mamy wiedzę, technologie, wyspecjalizowane zespoły i rozwiązania, dzięki którym znaleźliśmy się
w europejskiej czołówce. Osiągnięcia ostatnich 30 lat nie są jednak dane raz na zawsze. Bez równoległej inwestycji w profilaktykę i leczenie, stabilnego finansowania oraz dostępu do nowoczesnych terapii możemy stracić nie tylko pozycję budowaną przez trzy dekady, lecz także lata życia, które współczesna medycyna potrafi dziś dać polskim pacjentom.

Źródło: inf pras

Odsetek osób palących w ciągu ostatnich dwóch dekad spadł z 31 proc. do 17 proc., a liczba pacjentów z prawidłowo kontrolowanym nadciśnieniem niemal się podwoiła. Problemem pozostaje otyłość – wynika z badań WOBASZ3 – narodowego bilansu zdrowia sercowo-naczyniowego Polaków.

Dane te zaprezentowano w poniedziałek podczas konferencji „Zdrowie sercowo-naczyniowe Polaków” w Narodowym Instytucie Kardiologii. WOBASZ3 to kolejna odsłona ogólnopolskiego badania prowadzonego według porównywalnej metodologii. Bezpośrednie wywiady, pomiary ciśnienia i badania laboratoryjne pozwalają nie tylko określić skalę czynników ryzyka, ale także prześledzić ich zmiany od pierwszego badania WOBASZ z początku lat 2000.

„Badanie pokazuje, że konsekwentna profilaktyka może realnie zmieniać zdrowie społeczeństwa. Jednocześnie wyniki badania precyzyjnie wskazują obszary, w których potrzebujemy dalszych działań: od zdrowia młodych dorosłych, przez otyłość i zaburzenia metaboliczne, po wcześniejsze rozpoznawanie ryzyka sercowo-naczyniowego” – powiedziała Katarzyna Kęcka podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia”.

Jak zaznaczył resort, najbardziej pozytywny trend dotyczy palenia: jeszcze dwie dekady temu paliło 31 proc. Polaków w wieku 20–75 lat, dziś – 17 proc. MZ zaalarmowało, że nadmierna masa ciała dotyczy 18 mln Polaków, a aż 39 proc. choruje na otyłość.

Sukces profilaktyki kontra nowa epidemia

Najbardziej pozytywna zmiana dotyczy używania tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Dwie dekady temu paliło 31%. Polaków w wieku 20–75 lat, dekadę później – 25%, dziś – 17%. Oznacza to, że w ciągu 20 lat odsetek palaczy zmniejszył się niemal o połowę – to jeden z największych sukcesów w ograniczaniu ryzyka sercowo-naczyniowego.

Ponad 18 mln Polaków z nadmierną masą ciała

Gorzej wyglądają dane dotyczące masy ciała. Dziś 39%. dorosłych Polaków ma nadwagę, a 21% choruje na otyłość. Łącznie problem nadmiernej masy ciała dotyczy ponad 18 mln osób. W ciągu 20 lat odsetek dorosłych z otyłością praktycznie się nie zmienił, wzrosła natomiast częstość nadwagi: z 34,2%. do 37,6%

Zespół metaboliczny stwierdzono u 27,6% badanej populacji, co odpowiada około 7,6 mln Polaków. Problem ten ma szczególne znaczenie, ponieważ oznacza współwystępowanie kilku czynników zwiększających ryzyko chorób sercowo-naczyniowych.

– Wyniki WOBASZ3 pokazują, że zmienia się profil ryzyka sercowo-naczyniowego Polaków. Badanie wykazało mniejszą częstotliwość palenia wśród Polaków, jednak nadmierna masa ciała nadal dotyczy ogromnej części populacji. To ważne, ponieważ nadwaga i otyłość często współwystępują z nadciśnieniem tętniczym, zaburzeniami lipidowymi i nieprawidłową gospodarką węglowodanową. Kumulacja tych czynników istotnie zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu i niewydolności serca – podkreśla prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii, członkini Naukowego Komitetu Sterującego Badania WOBASZ3.

Nadciśnienie – leczymy lepiej, ale w systemie nadal pozostają duże luki

W przypadku nadciśnienia tętniczego widać wyraźną poprawę. Dwadzieścia lat temu dotyczyło ono 35,5% Polaków w wieku 20–75 lat, dziesięć lat później 39,2%, dziś 32,3%. Obecnie z nadciśnieniem żyje około 11,5 mln dorosłych Polaków, a farmakoterapię otrzymuje około 7,3 mln.

Jeszcze większą zmianę widać w skuteczności leczenia. Odsetek pacjentów z prawidłowo kontrolowanym ciśnieniem wzrósł z 28,5% do 56,4%. Poprawiła się skuteczność terapii: wśród osób przyjmujących leki około 55% osiąga wartości poniżej 140/90 mm Hg. W odniesieniu do wszystkich osób z nadciśnieniem skuteczna kontrola dotyczy obecnie 32% chorych. To niemal dwukrotny wzrost. Nadal jednak około 4 mln chorych pozostaje poza leczeniem farmakologicznym.

Hipercholesterolemia nadal jednym z największych wyzwań

W przypadku zaburzeń lipidowych postęp jest znacznie mniejszy. Hipercholesterolemia od 20 lat dotyczy ponad połowy Polaków, a jej częstość zmniejszyła się nieznacznie, z 58,4% do 56,3%. Jeszcze bardziej niepokoją wyniki leczenia pacjentów po zawale serca lub udarze. Docelowe stężenie LDL-C poniżej 55 mg/dl osiąga mniej niż co piąty z nich. Potrafimy skutecznie ratować pacjentów w ostrej fazie choroby, ale później zbyt rzadko osiągamy cele leczenia, które mają zmniejszyć ryzyko kolejnego zawału lub udaru.

– WOBASZ3 dostarczył nam unikatowego zbioru danych o zdrowiu Polaków. Teraz najważniejsze jest zrozumienie zależności między poszczególnymi czynnikami ryzyka i wskazanie tych obszarów, w których możemy najskuteczniej interweniować. Chcemy, aby wyniki badania przełożyły się na lepsze strategie prewencji i leczenia chorób układu krążenia, oparte na rzeczywistym obrazie zdrowia polskiej populacji – wyjaśnia prof. Aleksander Prejbisz z Narodowego Instytutu Kardiologii, główny badacz badania WOBASZ3.

Młodzi dorośli wymagają szczególnej uwagi

Szczególnie niepokoją wyniki w grupie 20–35 lat. W tej grupie osób nie widać oczekiwanej poprawy części parametrów metabolicznych i skuteczności leczenia. Nadciśnienie ma już około 10%. młodych dorosłych, narasta problem otyłości brzusznej, a objawy bezsenności dotyczą około co dziesiątej osoby. Czynniki ryzyka chorób sercowo-naczyniowych są więc obecne już na początku dorosłego życia.

To ważne także z perspektywy kolejnych dekad i dobry argument za rozpoczynaniem profilaktyki wcześniej, zanim wieloletnia ekspozycja na czynniki ryzyka przełoży się na rozwój choroby. Im wcześniej pojawiają się nadciśnienie, otyłość brzuszna czy zaburzenia metaboliczne, tym dłużej organizm jest narażony na ich niekorzystne działanie. Jeśli ten trend się utrzyma, choroby sercowo-naczyniowe mogą pojawiać się wcześniej, a liczba pacjentów wymagających leczenia już w wieku produkcyjnym może rosnąć. Dzisiejsze wyniki młodych dorosłych mogą więc zdecydować o tym, jak za kilkanaście lat będzie wyglądał bilans zdrowia całej populacji.

Ukryte, ciche zagrożenia

WOBASZ3 po raz pierwszy pozwolił tak szeroko ocenić skalę problemów, które przez lata mogą rozwijać się bez wyraźnych objawów. Niemal 900 tys. Polaków żyje z nierozpoznaną, a więc nieleczoną cukrzycą. Ponad 2,3 mln ma przewlekłą chorobę nerek. Blisko 4 mln ma podwyższone stężenie lipoproteiny(a), w dużej mierze uwarunkowanego genetycznie czynnika zwiększającego ryzyko sercowo-naczyniowe.

Do tego dochodzi zespół metaboliczny, który dotyczy około 7,6 mln Polaków. To szczególnie ważny wynik, ponieważ oznacza współwystępowanie kilku zaburzeń zwiększających ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i cukrzycy. Najnowsze wyniki pokazują więc nie tylko znane od lat problemy, takie jak nadciśnienie, cholesterol czy nadmierna masa ciała. Ujawnia również skalę ryzyka, o którym wielu pacjentów może nie wiedzieć, dopóki nie zostanie ono wykryte w badaniach.

To zmienia perspektywę profilaktyki. Nie wystarczy reagować na chorobę, kiedy pojawią się jej objawy. Coraz większego znaczenia nabiera wcześniejsze rozpoznawanie ryzyka i identyfikowanie osób, które wymagają dalszej diagnostyki lub leczenia, zanim dojdzie do zawału, udaru czy innych powikłań.

– Aktualne i wiarygodne dane epidemiologiczne są podstawą skutecznej polityki zdrowotnej. WOBASZ3 pozwala precyzyjnie wskazać najważniejsze zagrożenia i grupy, które wymagają szczególnej uwagi. Dzięki temu możemy lepiej projektować działania profilaktyczne, szybciej reagować na niekorzystne zmiany i skuteczniej planować leczenie chorób cywilizacyjnych – przekonuje prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032, zastępca głównego badacza badania WOBASZ3, Narodowy Instytut Kardiologii.

Bilans dwóch dekad. Czy jesteśmy zdrowsi niż 20 lat temu?

Ogólny bilans jest lepszy. „Indeks 10 dla zdrowia” pokazuje wzrost odsetka osób z dobrym wynikiem z 48,2% do 71,1%. Znacznie mniej palimy, poprawiła się kontrola nadciśnienia, a w części starszych grup obserwujemy korzystne zmiany. Ale za tą poprawą kryje się wyraźna kumulacja czynników ryzyka i niepokojący obraz zdrowia młodych dorosłych. Miliony Polaków żyją z nadmierną masą ciała, hipercholesterolemią lub nierozpoznanymi czynnikami ryzyka, a młodzi dorośli wymagają szczególnej uwagi. To właśnie od ich zdrowia zależy, czy za kolejne 20 lat ten bilans nadal będzie dodatni.

WOBASZ3 nie jest tylko bilansem ostatnich 20 lat. To mapa najważniejszych wyzwań dla profilaktyki, wczesnego wykrywania ryzyka i leczenia na kolejne dekady.

Badanie zostało zrealizowane w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032, finansowanego przez Ministra Zdrowia.

Źródło: WOBASZ, NIKard

Ograniczenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego może zmniejszać ryzyko chorób przewlekłych i niektórych zakażeń, presję na środowisko i użycie antybiotyków w hodowli. Dlatego dieta powinna stać się ważniejszym elementem międzynarodowej koncepcji One Health – przekonują polscy naukowcy.

Autorzy z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu (UMP) przedstawili swoją argumentację na łamach „Frontiers in Environmental Science”.

One Health, czyli Jedno Zdrowie, to koncepcja, która zaczęła się formować na początku XXI w., a dziś rozwijają ją wspólnie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), Program Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (UNEP) oraz Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt (WOAH).

Opiera się na założeniu, że zdrowie ludzi jest ściśle związane ze zdrowiem zwierząt i stanem środowiska, dlatego problemy takie jak choroby odzwierzęce, oporność drobnoustrojów na leki czy degradacja ekosystemów powinny być rozpatrywane łącznie.

Do tej pory właśnie te zagadnienia znajdowały się w centrum koncepcji. Zdaniem polskich naukowców zbyt mało uwagi poświęcano temu, co je łączy, czyli produkcji żywności.

– W naszej pracy proponujemy włączenie w ramy One Health diety roślinnej, bo może ona jednocześnie realizować niemal wszystkie jej cele: wspierać zdrowie ludzi i dobrostan zwierząt oraz ograniczać antybiotykooporność, ryzyko chorób odzwierzęcych i presję na środowisko – wyjaśniła w rozmowie z PAP Anna Choręziak ze Szkoły Doktorskiej UMP, główna autorka publikacji.

Jak dodała, nie chodzi jedynie o znany od dawna związek diety z chorobami sercowo-naczyniowymi, cukrzycą i otyłością. Zależności zaczynają się bowiem już na etapie produkcji żywności.

Na przykład w hodowlach przemysłowych wiele zwierząt przebywa na niewielkiej przestrzeni. – Lochy czy kury przetrzymywane są w tak ciasnych klatkach, że nie mogą się obrócić. Przewlekły stres, złe warunki i liczne rany mogą osłabiać ich odporność, przez co stają się bardziej podatne na zakażenia – wyjaśniła Anna Choręziak.

Ryzyko rozprzestrzeniania zakażeń zwiększa też kontakt pracowników z dużą liczbą zwierząt, przenoszenie drobnoustrojów między hodowlą a środowiskiem przez dzikie ptaki, gryzonie i owady oraz transport zwierząt na duże odległości. Jak zaznaczyli badacze z UMP, o skali problemu świadczy fakt, że ok. 75 proc. chorób zakaźnych człowieka, które pojawiły się w ostatnich dekadach, ma pochodzenie odzwierzęce.

Z intensywną produkcją zwierzęcą wiąże się też duże zużycie antybiotyków. Według danych przytaczanych przez autorów odpowiada ona za niemal trzy czwarte ich globalnego wykorzystania i sprzyja powstawaniu antybiotykooporności.

Kolejną kwestią jest to, że produkcja mięsa ma ogromny wpływ na klimat oraz zasoby ziemi i wody. Najbardziej widocznym przykładem jest czerwone mięso. – Średni ślad wodny produkcji kilograma wołowiny to ok. 15,4 tys. litrów, a kilograma soczewicy tylko 1,25 tys. litrów – powiedziała badaczka.

Zmniejszenie zapotrzebowania na mięso mogłoby też ograniczyć presję na wycinkę lasów i degradację innych ekosystemów naturalnych. Obecnie ponad 75 proc. światowej produkcji soi przeznacza się na paszę dla zwierząt, podczas gdy jedynie ok. 6 proc. trafia bezpośrednio na nasze talerze. Ograniczenie hodowli zwierząt zmniejszyłoby więc zapotrzebowanie zarówno na grunty wykorzystywane jako pastwiska, jak i na tereny przeznaczane pod uprawę roślin paszowych. Autorka zwróciła też uwagę na duży ślad węglowy hodowli przeżuwaczy, związany m.in. z emisją metanu podczas trawienia. Nieco niższe są emisje z produkcji jaj, nabiału i wieprzowiny, jednak nadal pozostają wyższe niż w przypadku strączków i innych produktów roślinnych.

– Z kolei kury należą do najliczniej hodowanych zwierząt na świecie, dlatego ich łączny wpływ środowiskowy także pozostaje bardzo duży. I nie należy pomijać ryb – tu presja dotyczy ekosystemów wodnych, wykorzystania paszy w akwakulturze oraz ryzyka rozprzestrzeniania się chorób – przypomniała.

Jak podkreśliła, nie oznacza to, że jedynym rozwiązaniem jest przejście całego społeczeństwa na weganizm.

– Nie ma takiej konieczności. Dla części osób dieta wegańska może być dobrym wyborem. Ważne by była prawidłowo zbilansowana, wtedy może być stosowana różnym wieku i na różnych etapach życia, w tym przez kobiety w ciąży i karmiące, dzieci, osoby starsze czy sportowców. Jednak równie ważnym kierunkiem jest po prostu ograniczanie spożycia produktów odzwierzęcych i zwiększanie udziału żywności roślinnej w diecie – powiedziała.

– Światowe rekomendacje mówią, że spożycie 300-600 g mięsa tygodniowo jest wystarczające, tymczasem w Europie zjadamy go nawet 1,5 kg, czyli 2,5 razy więcej. A badania wskazują, że zmniejszenie o połowę udziału produktów odzwierzęcych w diecie może ograniczyć związane z nią emisje gazów cieplarnianych o 30-50 proc. – dodała.

Taka zmiana przynosi korzyści również zdrowiu, kluczowe jest jednak, czym zastępujemy mięso, nabiał i jaja. Udowodniono, że dobrze skomponowane diety roślinne obniżają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, cukrzycy typu 2 i niektórych nowotworów, a także sprzyjają utrzymaniu prawidłowej masy ciała, ciśnienia tętniczego, stężenia glukozy i profilu lipidowego.

Sama etykieta „roślinny” nie gwarantuje jednak, że produkt jest zdrowy. Podstawą jadłospisu powinny być rośliny strączkowe, warzywa, owoce, pełne ziarna, orzechy i nasiona, a także odpowiednie zbilansowanie witamin B12 i D, wapnia, żelaza, jodu, cynku i kwasów omega-3.

– Jeśli naszym głównym wyborem będą bezmięsne produkty wysokoprzetworzone albo po prostu wykluczymy odzwierzęce źródła białka i nie zastąpimy ich odpowiednimi źródłami roślinnymi, nie będzie to zdrowa ani zbilansowana dieta – wytłumaczyła badaczka.

Poza tym, jak dodała, trzeba mieć świadomość, że żywność roślinna także może prowadzić do wylesiania, nadmiernego zużywania wody i utraty bioróżnorodności. Ostateczny efekt zależy bowiem nie tylko od rodzaju produktu, ale też miejsca i sposobu jego wytwarzania.

Dlatego autorzy nie chcą przerzucać całej odpowiedzialności za zmianę systemu żywnościowego na konsumentów. Uważają, że potrzebne są zmiany w oficjalnych zaleceniach żywieniowych i żywieniu zbiorowym, edukacja, wsparcie rolników w produkcji roślin wysokobiałkowych oraz inwestycje w nowe źródła białka i technologie, w tym mięso hodowane komórkowo.

Zmiany te nie muszą wyglądać tak samo w każdym kraju. Powinny uwzględniać lokalną produkcję żywności, jej ceny, dostępność oraz tradycje kulinarne.

– Najważniejsza zmiana polega na tym, by przestać traktować sposób żywienia wyłącznie jako prywatną sprawę konsumenta. Jeżeli system żywnościowy wpływa jednocześnie na choroby przewlekłe i zakaźne, antybiotykooporność, klimat, wodę, bioróżnorodność oraz dobrostan zwierząt, to polityka żywieniowa staje się także polityką zdrowotną – podsumował współautor pracy prof. Piotr Rzymski.

Źródło: Nauka w Polsce

Ponad 50,7% uczestników XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu ma nadmierną masę ciała, a u 10,3% odnotowano nadmierną zawartość tkanki tłuszczowej trzewnej. Takie dane wynikają z anonimowego badania przeprowadzonego w dniach 8–10 września 2026 r. przez Fundację na rzecz Leczenia Otyłości (FLO).

Forum Ekonomiczne w Karpaczu to największa i najważniejsza międzynarodowa konferencja polityczno-gospodarcza w Europie Środkowo-Wschodniej. To miejsce, gdzie zapadają kluczowe decyzje i prowadzone są najważniejsze rozmowy na temat przyszłości polityki zdrowotnej Polski – w tym profilaktyki i leczenia choroby otyłościowej.

Jak pokazują wyniki raportu, nadwaga i otyłość to problem dotykający także osób aktywnych zawodowo i społecznie, które na co dzień uczestniczą w tego typu wydarzeniach. Co ważne w badaniu poszerzono tradycyjną analizę wskaźnika BMII o pomiar poziomu tkanki tłuszczowej trzewnej (wisceralnej) oraz określenie typu budowy ciała, co pozwoliło znacznie precyzyjniej ocenić ryzyko zdrowotne.

Zgromadzone dane rzucają światło na skalę zjawiska: u ponad połowy badanych (50,7%) wartość BMI wskazywała na nadmierną masę ciała. W tej grupie 37,7% uczestników miało nadwagę (BMI ≥25), a 13% zmagało się z otyłością (BMI ≥30). Najczęściej była to otyłość I stopnia (10,3%), podczas gdy bardziej zaawansowane formy – II i III stopnia – dotyczyły łącznie 2,7% respondentów.

Sam wskaźnik masy ciała to jednak dopiero początek, ponieważ o wiele dokładniejszą miarą jest sama dystrybucja tkanki tłuszczowej. Tłuszcz trzewny, gromadzący się wokół narządów wewnętrznych jamy brzusznej, wykazuje wysoką aktywność metaboliczną i sprzyja m.in. insulinooporności, zaburzeniom lipidowym, nadciśnieniu tętniczemu oraz stłuszczeniu wątroby. W badanej grupie optymistyczny wynik mieszczący się w granicach normy (1–12) uzyskało 89,7% osób, jednak 10,3% przekroczyło te wartości. Właśnie tej ostatniej grupie specjaliści rekomendują modyfikację dotychczasowej diety oraz wyraźne zwiększenie aktywności fizycznej.

Zróżnicowanie to odzwierciedlają również poszczególne typy budowy ciała, wśród których najwięcej uczestników (aż 51,7%) posiadało typ standardowy, charakteryzujący się przeciętną zawartością tkanki mięśniowej i tłuszczowej. Analizując pozostałe warianty sylwetki, 12,7% stanowiły osoby o typie sklasyfikowanym jako otyłość (wysoki poziom tkanki tłuszczowej przy umiarkowanej masie mięśni), a 13% osoby z masywną budową ciała (wysoki poziom zarówno tkanki tłuszczowej, jak i masy mięśni).

Większość uczestników badania (72,3%) nie deklarowała występowania żadnej z chorób współistniejących. Wśród zgłaszanych problemów zdrowotnych dominowały jednak zaburzenia metaboliczne i sercowo-naczyniowe: zaburzenia lipidowe stwierdzono u 13,3% badanych, nadciśnienie tętnicze u 11%, stan przedcukrzycowy u 4,3%, a cukrzycę typu 2 u 2,0%.

– Jako Fundacja na rzecz Leczenia Otyłości podkreślamy, że otyłość jest chorobą wymagającą właściwego rozpoznania, kompleksowego wielospecjalistycznego podejścia, a regularne badania mogą pomóc odpowiednio wcześnie zidentyfikować zagrożenia dla zdrowia. Mamy nadzieję, że przedstawione dane będą impulsem do dalszej, merytorycznej dyskusji o profilaktyce, zdrowiu metabolicznym oraz potrzebie tworzenia rozwiązań na rzecz redukcji otyłości w Polsce – podkreśla Ewa Godlewska, Założycielka FLO – Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości.

Pełny raport dostępny jest pod linkiem: https://flo.org.pl/index.php/2026/09/11/jaki-jest-stan-zdrowia-uczestnikow-xxxv-forum-ekonomicznego-w-karpaczu/

O badaniu

Badanie „Kondycja zdrowotna uczestników XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu” zostało przeprowadzone w dniach 8–10 września 2026 r. Miało ono charakter całkowicie dobrowolny i anonimowy. Wyniki zaprezentowano wyłącznie w formie zbiorczej, co uniemożliwia identyfikację badanych. Celem inicjatywy było zwrócenie uwagi na skalę problemu nadmiernej masy ciała oraz towarzyszące jej czynniki ryzyka w różnych grupach społecznych.

Źródło: inf pras

Rozwój terapii przeciwnowotworowych sprawia, że coraz więcej pacjentów żyje z chorobą nowotworową lub po zakończeniu leczenia przez wiele lat. Jednocześnie część stosowanych terapii może wiązać się z powikłaniami sercowo-naczyniowymi, a wielu chorych już w momencie rozpoznania nowotworu ma choroby układu krążenia lub czynniki zwiększające ich ryzyko. O ocenie tego ryzyka, monitorowaniu pacjentów i możliwościach zapobiegania kardiotoksyczności dyskutowali eksperci podczas Summit on Cardio-Oncology Excellence 2026 w Warszawie.

Druga edycja Summit on Cardio-Oncology Excellence odbyła się 11 września w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowisk kardioonkologicznych, onkologicznych, hematologicznych i kardiologicznych, w tym eksperci związani z International Cardio-Oncology Society, European Society of Cardiology, European Society for Medical Oncology oraz American College of Cardiology. Komitetowi Naukowemu przewodniczył prof. Sebastian Szmit, kardioonkolog i ekspert Pododdziału Kardioonkologii NIO.

Program obejmował m.in. kardiotoksyczność leczenia przeciwnowotworowego, immunoterapię, CAR-T, radioterapię, zaburzenia rytmu serca, chorobę wieńcową, zaburzenia lipidowe, powikłania zakrzepowo-zatorowe oraz opiekę nad pacjentami ze wszczepialnymi urządzeniami. Osobne sesje dotyczyły raka piersi i szpiczaka plazmocytowego.

Ryzyko sercowo-naczyniowe jeszcze przed rozpoczęciem leczenia

Jednym z tematów konferencji była indywidualizacja opieki w zależności od stanu układu sercowo-naczyniowego pacjenta. Ma to szczególne znaczenie w przypadku osób starszych i chorych z wielochorobowością, u których leczenie przeciwnowotworowe rozpoczynane jest przy już istniejących problemach kardiologicznych.

„W codziennej praktyce widzimy, że onkolog coraz częściej konsultuje pacjentów starszych z wieloma chorobami towarzyszącymi (tzw. wielochorobowość). Ta sesja ma pomóc w indywidualizacji monitorowania i prewencji w zależności od profilu kardiologicznego oraz internistycznego pacjenta” – podkreślał przed konferencją prof. Sebastian Szmit.

Ocena ryzyka przed rozpoczęciem terapii ma pozwolić określić sposób monitorowania pacjenta oraz odpowiednio wcześnie wdrożyć postępowanie ograniczające ryzyko powikłań. W programie Summit znalazły się m.in. zagadnienia dotyczące narzędzia HFA-ICOS, echokardiografii i innych metod obrazowania serca oraz wczesnego wykrywania nieprawidłowości związanych z leczeniem.

Celem jest również ograniczenie sytuacji, w których problemy kardiologiczne prowadzą do przerwania lub modyfikacji skutecznej terapii przeciwnowotworowej.

„Dzisiaj unikamy rezygnacji z leczenia onkologicznego z powodów kardiologicznych. Zadaniem kardioonkologii jest takie zaplanowanie opieki, aby terapia onkologiczna mogła być prowadzona możliwie bezpiecznie, bez niepotrzebnych przerw z powodu toksyczności sercowo-naczyniowej i z uwzględnieniem długoterminowej jakości życia chorego” – tłumaczy prof. Szmit.

Rak piersi – wiele terapii, różne ryzyka

Zagadnieniom kardioonkologicznym w leczeniu raka piersi poświęcono osobną sesję prowadzoną przez prof. Barbarę Radecką, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Prof. Paola Zagami z European Institute of Oncology IRCCS w Mediolanie zwracała uwagę, że praktycznie wszystkie grupy leków stosowanych w systemowym leczeniu raka piersi mogą wiązać się z toksycznością sercowo-naczyniową.

Współczesne leczenie raka piersi może obejmować m.in. chemioterapię, terapie anty-HER2, hormonoterapię, immunoterapię i terapie celowane. Poszczególne strategie wiążą się z różnymi profilami działań niepożądanych, dlatego sposób monitorowania powinien uwzględniać zarówno zastosowane leczenie, jak i indywidualne ryzyko pacjentki.

Polskie badania nad kardioprotekcją

Osobną sesję, objętą patronatem Agencji Badań Medycznych, poświęcono polskim wieloośrodkowym randomizowanym badaniom klinicznym dotyczącym kardioprotekcji u pacjentów leczonych onkologicznie.

W badaniu MAINSTREAM oceniana jest możliwość wykorzystania sakubitrylu z walsartanem do kardioprotekcji u chorych na raka piersi. HEART-DAPA-MM dotyczy zastosowania dapagliflozyny w pierwotnej kardioprotekcji u pacjentów z nowo rozpoznanym szpiczakiem plazmocytowym poddawanych autologicznemu przeszczepieniu krwiotwórczych komórek macierzystych.

Dapagliflozyna jest również oceniana w badaniu PROTECTAA dotyczącym zapobiegania kardiotoksyczności u pacjentek z rakiem piersi otrzymujących chemioterapię opartą na antracyklinach. Badanie EMPACT dotyczy natomiast zastosowania w tym kontekście empagliflozyny.

Są to badania kliniczne, dlatego ich wyniki dopiero określą znaczenie ocenianych strategii w zapobieganiu powikłaniom sercowo-naczyniowym leczenia przeciwnowotworowego.

Nie tylko antracykliny. Nowe terapie, nowe wyzwania

Zakres kardioonkologii rozszerza się wraz z rozwojem leczenia przeciwnowotworowego. Podczas konferencji omawiano m.in. sercowo-naczyniowe działania niepożądane immunoterapii, monitorowanie pacjentów otrzymujących CAR-T oraz możliwości ograniczania toksyczności sercowo-naczyniowej związanej z radioterapią.

W programie znalazły się również zaburzenia rytmu serca, choroba wieńcowa, leczenie zaburzeń lipidowych, powikłania zakrzepowo-zatorowe i opieka nad pacjentami ze wszczepialnymi urządzeniami.

Znaczenie tych zagadnień rośnie wraz z wydłużaniem życia pacjentów. Powikłania sercowo-naczyniowe mogą występować nie tylko podczas aktywnego leczenia, ale również po jego zakończeniu. Z tego względu jednym z tematów Summit była także długoterminowa opieka nad osobami, które zakończyły terapię przeciwnowotworową.

Kardioonkologia wymaga wspólnej opieki

Jednym z wyzwań pozostaje organizacja opieki łączącej kompetencje onkologów i kardiologów. Decyzje dotyczące leczenia powinny uwzględniać m.in. rokowanie onkologiczne, spodziewaną korzyść z terapii przeciwnowotworowej, wyjściowe ryzyko sercowo-naczyniowe oraz możliwości jego ograniczenia.

Podczas sesji dotyczącej Cardio-Oncology Centres of Excellence eksperci przedstawiali doświadczenia ośrodków rozwijających takie modele współpracy. Dyskutowano również o podstawach naukowych kardioonkologii i toksyczności sercowo-naczyniowej związanej z nowymi terapiami przeciwnowotworowymi.

Global Cardio-Oncology Summit w 2028 roku w Polsce

Polska będzie gospodarzem Global Cardio-Oncology Summit w 2028 roku. Narodowy Instytut Onkologii został wybrany na organizatora światowego kongresu po edycjach zaplanowanych w Stanach Zjednoczonych w 2026 roku i Japonii w 2027 roku.

Kardioonkologia w Narodowym Instytucie Onkologii rozwijana jest od 2012 roku, kiedy utworzono Klinikę Chorób Wewnętrznych i Kardioonkologii. Obecnie w Instytucie działa wyodrębniony Pododdział Kardioonkologii, łączący działalność kliniczną z naukową.

Zakres tegorocznego Summit pokazuje, że opieka kardioonkologiczna obejmuje dziś nie tylko rozpoznawanie kardiotoksyczności podczas leczenia. Dotyczy również oceny ryzyka przed rozpoczęciem terapii, profilaktyki i wczesnego wykrywania powikłań, postępowania w przypadku ich wystąpienia oraz długoterminowej opieki nad pacjentami po zakończeniu leczenia przeciwnowotworowego.

Tylko sześć wybranych powikłań choroby otyłościowej kosztowało NFZ w 2023 roku 3,8 mld zł. Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu eksperci przekonywali, że dalsze odkładanie systemowego leczenia otyłości może oznaczać nie tylko rosnące wydatki, ale również więcej przedwczesnych zgonów i niepełnosprawności. Jednym z proponowanych rozwiązań jest program lekowy zapewniający wybranym pacjentom dostęp do farmakoterapii oraz opieki wielospecjalistycznego zespołu. Środowisko czeka również na włączenie KOS-BAR do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Otyłość – koszty czy inwestycja w zdrowie?

Podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu jednym z kluczowych tematów w ścieżce „Ochrona zdrowia” był panel poświęcony chorobie otyłościowej, która stanowi jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Główna oś dyskusji skoncentrowała się na pytaniu, czy leczenie otyłości należy postrzegać bardziej jako koszt, czy jako inwestycję w zdrowie publiczne, która zaprocentuje na lata. W tym kontekście rozpatrywane były rozwiązania systemowe, jakie można wprowadzić w najbliższej przyszłości, szczególnie dla pacjentów, którzy pilnie potrzebują pomocy ze względu na poważne powikłania, stanowiące nawet ryzyko przedwczesnego zgonu.

Eksperci jednoznacznie wskazali, że dług zdrowotny Polski spowodowany konsekwencjami choroby otyłościowej już teraz jest ogromy i będzie wzrastał, jeśli nie podejmiemy kroków w kierunku jej profilaktyki i leczenia. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, w 2023 roku tylko sześć wybranych powikłań otyłości (nadciśnienie, cukrzyca typu 2, zwyrodnienie kolan, dyslipidemia, stłuszczenie wątroby, bezdech senny) kosztowało NFZ 3,8 mld zł. Do tego należy doliczyć koszty pośrednie, związane z absencjami lub niezdolnością do pracy, a także koszty związanie m.in. z rosnącym ryzykiem spadku dzietności ze względu na negatywny wpływ otyłości na płodność u kobiet i mężczyzn.

Leczenie otyłości stanowi więc inwestycję w stabilność społeczną, gospodarczą i demograficzną. Pacjenci potrzebują uporządkowanej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej oraz kompleksowej, wielospecjalistycznej opieki medycznej z dostępem do farmakoterapii i zabiegów chirurgii bariatrycznej.

Najbardziej pilnej pomocy potrzebują chorzy z groźnymi powikłaniami otyłości na tle m.in. kardiologicznym czy diabetologicznym, które stanowią zagrożenie dla życia. Mowa tu przede wszystkim o dorosłych z otyłością olbrzymią (BMI ≥ 40 kg/m2), u których tego rodzaju powikłania są już bardzo zaawansowane. Wśród nich są m.in. pacjenci, u których nie można wykonać różnego rodzaju zabiegów medycznych, w tym bariatrii, ze względu na brak aparatury dostosowanej do wagi, pacjenci po udarach czy osoby, u których ze w względu na otyłość występują ciężkie powikłania tkankowe. Eksperci wskazują także na bardzo pilną potrzebę wsparcia pacjentów w wieku 18-26 lat z BMI ≥ 35 kg/m2 i chorobami współistniejącymi, takimi jak choroba sercowo-naczyniowa czy obturacyjny bezdech senny (OSA), lub ze stanem przedcukrzycowym. W ich przypadku interwencja na wcześniejszym etapie choroby pozwoli uniknąć rozwoju dalszych, zagrażających życiu powikłań, które są również bardziej kosztochłonne dla systemu ochrony zdrowia.

Co więcej, w przypadku obu grup pacjentów dochodzi czynnik ekonomiczny – młodzi dopiero wchodzą lub będą za kilka lat wchodzić na rynek pracy, a osoby z otyłością olbrzymią często mają ograniczoną zdolność do jej wykonywana. Tym samym, mogą nie mieć wystarczających środków na pokrycie kosztów leczenia.

Szansą dla nich może być program lekowy obejmujący leczenie farmakologiczne pod okiem wielospecjalistycznego zespołu terapeutycznego, który zadbałby także o budowanie zdrowych nawyków w zakresie żywienia i aktywności fizycznej oraz o wsparcie pacjentów pod kątem psychologicznym. Takie rozwiązanie zapewnia większą kontrolę nad wydatkami płatnika publicznego oraz pozwala precyzyjnie określić kryteria kwalifikacji i monitorowania efektów terapii. Daje także pacjentom wiedzę i nowe możliwości w zakresie prowadzenia zdrowego stylu życia.

Celem programu byłoby przeciwdziałanie przedwczesnej umieralności spowodowanej powikłaniami choroby otyłościowej oraz zahamowanie rozwoju niebezpiecznych chorób współistniejących wśród tzw. młodych dorosłych, którzy już teraz lub w ciągu kilku najbliższych lat będą wchodzili na rynek pracy i będą zakładali rodziny.

Przy realizacji nowego programu lekowego można korzystać z doświadczeń z programu KOS-BAR, który stanowi najlepszy dowód, że kompleksowa, wielospecjalistyczna opieka nad pacjentem, przynosi najlepsze efekty terapeutyczne. Wśród uczestników programu obserwowano znaczącą redukcję, a nawet remisję wybranych powikłań choroby otyłościowej, takich jak zaburzenia lipidowe czy cukrzyca typu 2. Zarówno klinicyści, jak i pacjenci niecierpliwie czekają więc na włączenie KOS-BAR do koszyka bezterminowych świadczeń gwarantowanych.

Jak wskazują eksperci, nowy program lekowy można byłoby prowadzić w ok. 20 ośrodkach w Polsce, podobnie jak miało to miejsce w przypadku programu KOS-BAR. Biorąc pod uwagę ich przepustowość, nowy program leczenia otyłości w pierwszej kolejności mógłby być realizowany w 1-2 ośrodkach na województwo, co pozwoliłoby objąć opieką terapeutyczną najbardziej potrzebujących pacjentów.

Leczenie otyłości wpisuje się w strategię zdrowotną Polski i Unii Europejskiej

Warto dodać, że leczenie choroby otyłościowej wpisuje się w działania Polski w kierunku redukcji zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych, prowadzone w ramach programu P26 „Zdrowe serce, zdrowy mózg”. Program ten zakłada wprowadzenie kompleksowej, koordynowanej opieki w kardiologii i neurologii oraz ograniczanie wspólnych czynników ryzyka, w tym wspomnianej choroby otyłościowej. Jego celem jest poprawa jakości życia osób dotkniętych chorobami sercowo‑naczyniowymi i neurologicznymi poprzez zmniejszenie zachorowalności, liczby hospitalizacji, zgonów i niepełnosprawności oraz poprzez podniesienie efektywności systemu opieki zdrowotnej. Wprowadzenie aktualnie dyskutowanego programu lekowego dla osób z otyłością, u których występują te powikłania, może znacząco przyspieszyć realizację celów programu P26 i uplasować Polskę w gronie pierwszych krajów Unii Europejskiej wprowadzających tak kompleksowe i precyzyjne rozwiązanie medyczne.

Kierunek ten jest spójny z podejściem Komisji Europejskiej, przedstawionym w dokumencie „EU cardiovascular health plan: the Safe Hearts Plan”, który kładzie nacisk na skoordynowaną prewencję, wczesne wykrywanie oraz poprawę dostępu do leczenia czynników ryzyka, takich jak otyłość. Według przytoczonych w nim danych, 75 proc. nadmiarowych zgonów związanych z otyłością jest spowodowanych chorobami układu krążenia. Dokument wskazuje, że zapobieganie oraz wczesne interwencje dotyczące głównych czynników ryzyka, w tym otyłości i cukrzycy, należą do najbardziej efektywnych podejść do ograniczania śmiertelności. Unijna strategia wyznacza kilka kluczowych celów do osiągnięcia do 2035 roku i jednym z nich jest zmniejszenie przedwczesnej umieralności o 25 proc. z powodów sercowo-naczyniowych (w stosunku do 2022 roku).

Podsumowując, wprowadzenie celowanego programu lekowego dla najbardziej potrzebujących pacjentów chorych na otyłość pozwoli nie tylko zredukować ryzyko zgonów oraz dalszego rozwoju groźnych powikłań choroby otyłościowej, ale także osiągnąć wymierne korzyści finansowe, gospodarcze oraz społeczne, wpisując się w strategie zdrowotne, zarówno Polski, jak i całej Unii Europejskiej.

Źródło: inf pras