Medicalpress

Pracoholizm jest rodzajem uzależnienia behawioralnego, które wiąże się z dużą dozą lęku i niepewności, a w efekcie nieumiejętnością odpoczynku, z niską efektywnością pracy – wskazuje w Światowym Dniu Pracoholików psychiatra Katarzyna Podkowska-Kurpas.

Pomóc może psycholog, ewentualnie w pierwszym etapie psychiatra, a następnie psychoterapeuta.

Wypowiedź o pracoholizmie Katarzyny Podkowskiej-Kurpas, specjalistki z zakresu psychiatrii Centrum Zdrowia Psychicznego Szpitala Specjalistycznego w Chorzowie, przesłała PAP rzeczniczka placówki Anna Ginał.

Jak zdefiniowała ekspertka, pracoholizm jest rodzajem uzależnienia behawioralnego, które wiąże się z dużą dozą lęku, obsesyjnej potrzeby kontroli, niepewności i – tak naprawdę – niską efektywnością pracy.

„Pracowitość jest wtedy, kiedy jesteśmy efektywni w pracy, kiedy tę pracę lubimy, kiedy ona przynosi nam satysfakcję, kiedy się w niej rozwijamy. Ale po pracy mamy swoje rzeczy, swoje zainteresowania, swoje życie i jesteśmy w stanie od tej pracy odpocząć” – stwierdziła.

Jak zobrazowała, przy pracoholizmie praca wchodzi na wszystkie obszary życia, pacjent tak naprawdę nie ma nic poza pracą, nic innego się nie liczy. Sypią się relacje rodzinne, zainteresowania, ponieważ pacjent nie jest w stanie przestać o niej myśleć.

Jednocześnie pracoholik nie jest efektywny w pracy – przez to, że nie ma czasu na odpoczynek, jego mózg nie jest w stanie się zregenerować, mieć świeżych pomysłów, w pełni zaangażować się w pracę. „Więc przynosi to dużo więcej szkód niż pożytku i taka jest definicja tego uzależnienia, że jest to coś negatywnego” – wyjaśniła.

Pytana, jak wesprzeć pracoholika specjalistka oceniła, że kluczowe jest samo zauważenie problemu: osoby, które są pracoholikami najczęściej to wypierają, bo jest to dla nich często rodzaj ucieczki od problemów, odpowiedzialności w innych obszarach życia.

„Jeżeli ktoś zwraca na to uwagę, a najczęściej to jest otoczenie, które doświadcza negatywnych skutków tego, bo taka osoba jest nieobecna np. w życiu rodzinnym, najlepiej udać się do psychologa, psychoterapeuty, który będzie w stanie nas wesprzeć, żeby sobie z tym poradzić, żeby ten problem zauważyć i nauczyć się innych metod radzenia sobie ze stresem, z napięciem” – wskazała.

Podkowska-Kurpas zaznaczyła, że kryzysów psychicznych w związku z pracoholizmem doświadcza wiele osób. Pracoholizm powoduje bowiem wiele konsekwencji negatywnych dla zdrowia fizycznego i psychicznego: wypalenie zawodowe, lęk, stres, choroby układu sercowo-naczyniowego np. w udarach czy zawałach w młodym wieku.

„Jest dużo osób, które przychodzą do mnie po pomoc, kiedy już sobie nie radzą, bo kryzys nastał i nie są w stanie ani pracować ani po tej pracy odpoczywać. Potrzebują pomocy i leczenia psychiatrycznego, żeby opanować najgorszy moment, a potem psychoterapii, żeby sobie poradzić z sytuacją pracoholizmu samego w sobie” – uściśliła ekspertka.

Źródło: Nauka w Polsce

Przeciętny Polak ma dziś większą szansę dożyć późnej starości niż jeszcze kilka lat temu. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają, że długość życia w Polsce ponownie rośnie po pandemicznym załamaniu. Statystyki pokazują jednak coś jeszcze, o szansach na długie życie nadal decydują płeć i miejsce zamieszkania. Mężczyzna urodzony w jednym województwie może żyć średnio nawet o ponad trzy lata dłużej niż jego rówieśnik z innego regionu kraju. To różnice, których nie da się wyjaśnić wyłącznie genetyką.

Pandemia COVID-19 na krótko zatrzymała trwający od trzech dekad proces wydłużania życia Polaków. W latach 2020–2021 oczekiwane trwanie życia wyraźnie spadło, jednak kolejne lata przyniosły odbudowę. Najnowsze dane GUS pokazują, że w 2025 roku przeciętne oczekiwane trwanie życia noworodka wyniosło 75,37 roku dla mężczyzn i 82,48 roku dla kobiet. W porównaniu z poprzednim rokiem oznacza to wzrost odpowiednio o 0,4 oraz 0,2 roku. Polska nie tylko odrobiła pandemiczne straty, ale utrzymuje trend obserwowany od początku lat 90. XX wieku.

Na pierwszy rzut oka można uznać to za dobrą wiadomość. Dłuższe życie jest przecież jednym z najbardziej syntetycznych wskaźników opisujących stan zdrowia społeczeństwa. Za tym wzrostem kryje się jednak znacznie bardziej złożona historia.

Najbardziej uderzające są różnice regionalne. Według danych GUS mężczyźni mieszkający w województwie podkarpackim żyją przeciętnie ponad trzy lata dłużej niż mieszkańcy województwa łódzkiego. Podobne dysproporcje dotyczą kobiet. W praktyce oznacza to, że kod pocztowy nadal pozostaje jednym z czynników wpływających na zdrowie.

Nie jest to zjawisko charakterystyczne wyłącznie dla Polski. Od lat epidemiolodzy zwracają uwagę, że długość życia zależy nie tylko od jakości systemu ochrony zdrowia. Równie ważne okazują się poziom wykształcenia, sytuacja ekonomiczna, jakość środowiska, dostęp do profilaktyki, styl życia oraz rozpowszechnienie czynników ryzyka, takich jak palenie tytoniu, nadciśnienie tętnicze, otyłość czy nadużywanie alkoholu.

Jeszcze bardziej trwała pozostaje różnica między kobietami i mężczyznami. Statystyczna Polka żyje obecnie około siedem lat dłużej niż statystyczny Polak. To jedna z największych różnic obserwowanych w krajach europejskich. Eksperci od lat wskazują, że nie wynika ona wyłącznie z biologii. Mężczyźni częściej podejmują zachowania ryzykowne, później zgłaszają się do lekarza, rzadziej korzystają z badań profilaktycznych i częściej umierają z powodu chorób układu krążenia oraz nowotworów rozpoznawanych w bardziej zaawansowanym stadium.

W ostatnich latach coraz większą uwagę zwraca się również na pojęcie długości życia w zdrowiu. Sam wzrost liczby przeżytych lat nie musi oznaczać, że społeczeństwo cieszy się lepszym zdrowiem. Jeśli dodatkowe lata przypadają na okres życia z niepełnosprawnością, chorobami neurodegeneracyjnymi lub wielochorobowością, system ochrony zdrowia staje przed zupełnie nowymi wyzwaniami.

I właśnie to może być najważniejszy wniosek płynący z najnowszych danych. Polska starzeje się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Wydłużające się życie oznacza rosnącą liczbę osób z chorobami przewlekłymi wymagającymi wieloletniego leczenia, rehabilitacji i opieki długoterminowej. Coraz większego znaczenia nabierają neurologia, geriatria, psychiatria wieku podeszłego czy opieka paliatywna.

To również wyzwanie finansowe. Dłuższe życie oznacza większe zapotrzebowanie na świadczenia zdrowotne, leki i opiekę społeczną, a jednocześnie malejącą liczbę osób w wieku produkcyjnym finansujących system składkowy. Dyskusja o długości życia coraz częściej dotyczy więc nie tylko medycyny, ale również polityki społecznej i gospodarczej.

Najnowsze statystyki pokazują jeszcze jedną ważną prawidłowość. Sam rozwój medycyny nie wystarczy, aby dalej wydłużać życie Polaków. Coraz większy wpływ będą miały działania profilaktyczne, skuteczne leczenie chorób cywilizacyjnych oraz ograniczanie nierówności zdrowotnych między regionami. To właśnie one mogą zdecydować o tym, czy różnica kilku lat życia między mieszkańcami różnych części kraju będzie się zmniejszać, czy pozostanie jedną z najbardziej widocznych cech polskiej epidemiologii.

Paradoksalnie więc najważniejszym pytaniem nie jest już to, czy będziemy żyć dłużej, lecz czy dodatkowe lata będą latami przeżytymi w dobrym zdrowiu. Od odpowiedzi na to pytanie zależy przyszłość nie tylko systemu ochrony zdrowia, ale również rynku pracy, systemu emerytalnego i jakości życia milionów Polaków.

Źródło: GUS