Medicalpress
W zaledwie kilka lat od wprowadzenia refundacji, chirurgia robotowa przestała być w Polsce technologiczną ciekawostką, a zaczęła realnie kształtować standard leczenia nowotworu gruczołu krokowego. Najnowszy raport Narodowego Funduszu Zdrowia przedstawia szczegółową analizę porównawczą trzech metod radykalnej prostatektomii: klasycznej (ORP), laparoskopowej (LRP) oraz z użyciem systemu robotowego (RARP). To pierwszy tak kompleksowy dokument oparty na danych sprawozdawczych i statystycznych, który pozwala nie tylko porównać skuteczność i bezpieczeństwo zabiegów, ale też zrozumieć, jak szybko nowoczesne technologie torują sobie drogę w polskich szpitalach.
 
Jak przypomina lek. Michał Dzięgielewski, pełnomocnik Prezesa NFZ, „chirurgia robotowa w obecnej odsłonie dojrzewa razem z bieżącym milenium”. Zastosowanie robotów w onkologii urologicznej, choć znane od dekad, przez długi czas było w Polsce ograniczone – głównie z powodu braku finansowania. Przełom nastąpił dopiero w 2022 roku, kiedy operacja z wykorzystaniem robota została objęta koszykiem świadczeń gwarantowanych. Od kwietnia tego samego roku zabiegi RARP zaczęły być refundowane, a w sierpniu 2023 roku do wykazu dołączyły dwa kolejne wskazania: rak macicy i rak jelita grubego.

Efekt? W 2024 roku aż 9,6 tys. z 13,6 tys. prostatektomii radykalnych wykonano z użyciem systemu robotowego. To nie tylko dominacja ilościowa – raport pokazuje, że zabiegi RARP wykonywane są przez najlepiej przygotowanych świadczeniodawców, często przekraczających rekomendowany przez NICE próg 150 operacji rocznie. Jednocześnie są to zabiegi najmniej obciążające dla pacjenta: krótszy czas hospitalizacji, niższe ryzyko transfuzji, mniej rehospitalizacji, a także – co szczególnie ważne dla jakości życia – mniejsze prawdopodobieństwo refundacji wyrobów medycznych związanych z nietrzymaniem moczu.

Jak podano w analizie: „Szacowane prawdopodobieństwo przetoczenia krwi lub jej składników podczas hospitalizacji wynosiło: 10,3% dla ORP, 3,9% dla LRP i 2,4% dla RARP”. Dla pacjenta, którego zabieg wykonywał doświadczony ośrodek (powyżej 150 operacji rocznie), ryzyko rehospitalizacji zabiegowej w ciągu 180 dni wynosiło 5,6% dla operacji otwartych, 4,4% dla laparoskopowych i 3,6% dla robotowych.

Różnice dotyczą również długości hospitalizacji. „Zabiegi RARP wiązały się ze średnio o 2,6 dnia krótszą hospitalizacją niż zabiegi ORP” – czytamy w raporcie. W przypadku powikłań, takich jak zakażenie miejsca operowanego czy zgon w ciągu 30 dni, nie odnotowano istotnych różnic statystycznych między metodami.

Jednak największe zaskoczenie przynosi analiza nietrzymania moczu – jednego z najczęściej raportowanych powikłań po prostatektomii. „Dla reprezentatywnego pacjenta (wiek 67 lat, pacjent bez współistniejących chorób wg wskaźnika CCI, doświadczenie placówki >150 zabiegów rocznie), szacowane prawdopodobieństwo refundacji świadczeń związanych z nietrzymaniem moczu w ciągu 180 dni od zabiegu wynosiło: 51,3% dla ORP, 56,2% dla LRP i 45,2% dla RARP”.

Może Cię zainteresować: Wiceminister Demkow: „Ogromny problem mamy już na starcie” Rak prostaty – choroba cywilizacyjna, której wciąż nie umiemy rozpoznać na czas

Równocześnie autorzy raportu zastrzegają, że analiza oparta była wyłącznie na danych sprawozdawczych NFZ. „Główne ograniczenia analizy wynikają z wykorzystania danych sprawozdawczych, na podstawie których nie jest możliwe pełne określenie stopnia zaawansowania nowotworu czy innych parametrów klinicznych pacjentów”. Nie uwzględniano też jakości życia pacjentów po operacji, powikłań długoterminowych ani przejść z jednej metody operacyjnej do drugiej w trakcie zabiegu.

Warto jednak zauważyć, że wzrost udziału operacji robotowych pociąga za sobą istotne skutki finansowe. Zgodnie z danymi NFZ, „łączna wartość refundacji JGP wyniosła 397 mln zł”, z czego aż 272,3 mln zł przypadło na operacje z zastosowaniem systemu robotowego. Dla porównania, metoda laparoskopowa pochłonęła 108 mln zł, a klasyczna – 16,8 mln zł. RARP, choć najdroższa (średnio 32 594 zł za zabieg), stanowiła ponad 77% wszystkich kosztów związanych z prostatektomią. Jak podkreślono, część zabiegów robotowych była rozliczana jako laparoskopowe lub otwarte – ze względu na niespełnienie wymogów formalnych – co oznacza, że realne koszty mogły być jeszcze wyższe.

Pomimo tych ograniczeń, dane Funduszu pozwalają jednoznacznie wskazać kierunek. RARP nie tylko dominuje liczbowo – przynosi także mierzalne korzyści systemowe i kliniczne. I choć na pełną ocenę efektów długofalowych przyjdzie jeszcze poczekać, to jedno już dziś wydaje się jasne: chirurgia robotowa w leczeniu raka prostaty nie jest przyszłością. To teraźniejszość.

Źródło: Raport NFZ „Prostatektomia radykalna – porównanie metod zabiegu

Rok 2024 zapisze się na kartach historii polskiej medycyny jako przełomowy moment dla chirurgii robotowej. Liczba zabiegów przeprowadzanych z użyciem systemów robotycznych wzrosła aż o 70 procent w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Na czele tej rewolucji znajduje się Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy, które nie tylko osiągnęło najwyższą liczbę operacji, ale również wyznacza kierunki rozwoju i standardy dla całego kraju.
 
W 2024 roku w Polsce wykonano 17,1 tysiąca operacji z użyciem systemów robotycznych. To nie tylko imponująca statystyka, ale również dowód na szybko postępującą transformację w podejściu do leczenia chirurgicznego. Kluczowym impulsem do tego wzrostu była refundacja zabiegów przez Narodowy Fundusz Zdrowia, obejmująca urologię, ginekologię i chirurgię onkologiczną.

Najwięcej operacji wykonano w Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy. W 2024 roku tamtejszy zespół chirurgiczny przeprowadził 838 zabiegów robotowych, korzystając z trzech systemów da Vinci. W tym 512 zabiegów urologicznych, w tym aż 468 prostatektomii, 190 operacji raka jelita grubego, 78 zabiegów torakochirurgicznych i 58 ginekologicznych.
Centrum Onkologii w Bydgoszczy jako pierwsza placówka w Polsce wdrożyła trzy systemy robotyczne do codziennej praktyki klinicznej.

Wśród liderów chirurgii robotowej znalazł się także dr n. med. Bartłomiej Małkowski z Oddziału Klinicznego Urologii Onkologicznej tego samego ośrodka. W 2024 roku przeprowadził aż 274 operacje z użyciem robota. W zestawieniu liczby operacji wykonanych przez jednego operatora w jednej placówce zajął drugie miejsce w kraju – tuż po prof. Tomaszu Drewie z bydgoskiego Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. A. Jurasza.

Z raportu Modern Healthcare Institute wynika, że najczęściej wykonywaną procedurą pozostaje prostatektomia – stanowi 61% wszystkich zabiegów robotowych w Polsce. Jednak rośnie też liczba operacji raka jelita grubego (13%), raka trzonu macicy (12%) oraz zabiegów w obrębie głowy i szyi, trzustki czy żołądka.

Prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, mówi wprost: „Odrabiamy teraz 20 lat opóźnienia względem tego, co się wydarzyło na świecie w chirurgicznym leczeniu chorób”. Podkreśla również rosnącą liczbę zastosowań robotyki poza obecnie refundowanymi wskazaniami. „Wreszcie obserwujemy szeroko zakrojone próby zastosowania systemów robotycznych do leczenia innych schorzeń, nie tylko tych „refundowanych”. Doskonałym przykładem jest chirurgia dziecięca, chirurgia wątroby, głowy i szyi czy też chirurgia nerek w urologii”.

Zdaniem prof. Wojciecha Zegarskiego, krajowego konsultanta w dziedzinie chirurgii onkologicznej oraz kierownika Katedry Chirurgii Onkologicznej Collegium Medicum UMK, aż 97% operacji z użyciem robota dotyczyło leczenia onkologicznego. „To jest dobry sygnał, że następuje zrównoważony rozwój technik robotycznych w innych specjalnościach” – zauważa prof. Zegarski. Zwraca uwagę na rosnącą liczbę operacji robotowych w dziedzinach innych niż urologia, które stanowiły już 33% wszystkich 17 tysięcy zabiegów wykonanych w Polsce w 2024 roku.
Choć wzrost liczby operacji robotowych napawa optymizmem, eksperci zwracają uwagę na braki systemowe. Wciąż nie powstał centralny rejestr takich zabiegów, a dostęp do chirurgii robotowej jest nierówny geograficznie. Kujawsko-Pomorskie jest liderem, osiągając wskaźnik 99 zabiegów robotowych na 100 tysięcy mieszkańców.

Autor raportu, Krzysztof Jakubiak, prezes Modern Healthcare Institute, ostrzega jednak, że zmiany w polityce refundacyjnej NFZ mogą w przyszłości zahamować rozwój robotyki chirurgicznej. Redukcja różnic w wycenie operacji klasycznych, laparoskopowych i robotowych może zniechęcić szpitale do inwestowania w nowoczesne rozwiązania.

Pomimo tych wyzwań, kierunek jest jasny: chirurgia robotowa nie jest chwilową modą ani luksusem. To realna zmiana standardu leczenia – bardziej precyzyjna, mniej inwazyjna i szybciej przywracająca pacjentów do zdrowia. A Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy pozostaje niekwestionowanym liderem tej zmiany.

Zródło: Centrum Onkologii Bydgoszcz
Foto: Centrum Onkologii Bydgoszcz

10 lutego 2025 roku, w WIM-PIB zawarte zostało porozumienie pomiędzy Wojskowym Instytutem Medycznym – Państwowym Instytutem Badawczym (WIM) i sześcioma wiodącymi ośrodkami medycznymi i akademickimi – Zawiązujemy konsorcjum poświęcone zagadnieniom związanym z nowymi technologiami, jakie stoją za chirurgią robotową – mówił gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego na spotkaniu poświęconym utworzeniu Polskiej Grupy Chirurgii Robotowej, Sztucznej Inteligencji i Telemedycyny.
10 lutego 2025 roku, w WIM-PIB zawarte zostało porozumienie pomiędzy Wojskowym Instytutem Medycznym – Państwowym Instytutem Badawczym (WIM) i sześcioma wiodącymi ośrodkami medycznymi i akademickimi, w tym Świętokrzyskim Centrum Onkologii, Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym Nr 4 w Lublinie, Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym Nr 1 w Lublinie, Uniwersyteckim Szpitalem Dziecięcym w Lublinie, Uniwersytetem Warszawskim i Uniwersytetem Medycznym w Lublinie.

Spotkanie rozpoczął gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak Dyrektor WIM-PIB, który w swoim wystąpieniu odwołał się do początków technologii robotowej, czyli wojska. Ideą powstania robotów medycznych była bowiem konieczność operowania przez lekarzy na odległość. Dziś posiadaniem robota medycznego może pochwalić się wiele szpitali, ale o rozwoju technologii robotowej myślą nieliczni. Ponadto należy zadbać o przepisy tak, by prawo nadążało za technologią i możliwościami z niej płynącymi.

– Zawiązujemy konsorcjum poświęcone zagadnieniom związanym z nowymi technologiami, jakie stoją za chirurgią robotową – mówił gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego na spotkaniu poświęconym utworzeniu Polskiej Grupy Chirurgii Robotowej, Sztucznej Inteligencji i  Telemedycyny.

Jak podał w swoim wystąpieniu dyrektor WIM, dziś w Polsce wykorzystywanych jest ponad 60 robotów chirurgicznych. Z jednej strony, zauważył gen. Gielerak, poprawia to dostępność dla pacjentów do tej technologii zabiegowej, ale jednocześnie powoduje wyzwania związane z tym, jak efektywnie wykorzystać nowoczesną technikę.

– Naszym celem jest nadanie nowych ram organizacyjnych, naukowych i badawczych wyznaczających perspektywę dalszego rozwoju chirurgii robotycznej w Polsce tak, aby na dobre zadomowiła się ona na polskim rynku i była jednocześnie nie tylko skuteczna, ale też efektywna – zaznaczył dyrektor WIM.

Zapowiedział, że jednym z pierwszych zadań nowego konsorcjum będzie utworzenie pierwszego w Polsce centralnego rejestru zabiegów chirurgii robotycznej. „- Dzięki niemu będziemy mogli poznać rzeczywistą liczbę takich operacji, ewentualne zdarzenia niepożądane z nimi związane, efektywność leczenia tą techniką i na tej podstawie zaprogramować dalszy rozwój tej dziedziny w Polsce” – wyliczał gen. Gielerak.

Dyrektor WIM mówił także o koniecznych zmianach w prawie. Jak przypomniał chirurgia robotyczna powstała w armii po to, żeby w przyszłości móc operować pacjentów na odległość. – Dziś technologia to umożliwia, ale nie mamy prawa zezwalającego na takie zabiegi, dlatego zadaniem konsorcjum jest praca nad zmianami w przepisach – tłumaczył generał. Zaznaczył także, że prace konsorcjum pozytywnie wpłyną na rozwój technologii robotycznej w medycynie co przyniesie korzyści dla pacjentów.

Prof. Karol Rawicz-Pruszyński z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie zaprezentował historię konsorcjum i zagadnienia jakimi będzie się ono zajmować, a także podkreślił konieczność utworzenie Krajowego Rejestru operacji robotowych, z czym zgodni są wszyscy eksperci.
Gościem spotkania była Podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego prof. dr hab. inż. Maria Mrówczyńska:
– Wszystkim nam zależy na tym, aby pacjenci byli odpowiednio traktowani, ale też korzystali z nowoczesnych technologii. Życzę Państwu aby wszystkie ambitne postanowienia konsorcjum weszły w życie. Uniwersytet Warszawski dołoży wszelkich starań aby być ważną częścią tego konsorcjum ze swoją fizyką, chemią, biologią, sztuczną inteligencją i wydziałem medycznym.

Chciałbym podziękować Minister Mrówczyńskiej, która od samego początku wspiera naszą współpracę, co jest wyjątkowo ważne dla nas jako sygnał płynący od organu nadzorującego.” powiedział prof. dr hab. Alojzy Z. Nowak Rektor Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. dr hab. n. med. Wojciech Załuska Rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie: – Pani Minister dziękujemy za wsparcie i prosimy o dalsze, szczególnie przy procesach akredytacyjnych. Z konsorcjantami łączą nas nie tylko wspólne pomysły i plany, ale również historia. Dlatego jestem przekonany, że taka inicjatywa poprowadzona w mądry sposób będzie świetnie funkcjonowała.

Porozumienie dotyczy współpracy w zakresie rozwoju chirurgii robotowej, sztucznej inteligencji (AI) i telemedycyny, z naciskiem na innowacyjne technologie w medycynie, badania naukowe oraz edukację.

W ramach podpisanego dokumentu, Strony zobowiązują się do realizacji szeregu wspólnych działań, w tym utworzenia „Polskiej Grupy Chirurgii Robotowej, Sztucznej Inteligencji i Telemedycyny”. Celem współpracy jest stworzenie Rejestru Procedur Robotycznych oraz prowadzenie wielodyscyplinarnych prac badawczych dotyczących nowych metod leczenia z zastosowaniem nowoczesnych technologii.

Strony porozumiały się także w kwestii realizacji badań retrospektywnych i prospektywnych dotyczących skuteczności operacji z wykorzystaniem robotyki i sztucznej inteligencji, ze szczególnym uwzględnieniem chorób nowotworowych, takich jak rak płuca, jelita grubego czy żołądka. Będą także poszukiwać możliwości finansowania zewnętrznego oraz angażować się w międzynarodowe projekty badawcze w tym zakresie.

Współpraca obejmuje również organizację szkoleń, warsztatów i konferencji naukowych, które będą promować wyniki wspólnych badań oraz wdrożenie nowych technologii w praktyce medycznej. Strony zaplanowały również opracowanie edukacyjnych programów z zakresu chirurgii robotowej i sztucznej inteligencji, adresowanych do studentów oraz kadry akademickiej.

Podpisanie porozumienia stanowi kolejny krok w kierunku intensyfikacji współpracy na rzecz innowacyjnych rozwiązań w medycynie, z naciskiem na integrację nowoczesnych technologii z praktyką kliniczną, szczególnie w kontekście potrzeb Sił Zbrojnych.

List intencyjny w imieniu stron podpisali:

Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy
Gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak – Dyrektor
 
Świętokrzyskie Centrum Onkologii
Prof. dr hab. n. med. Stanisław Góżdź – Dyrektor
 
Uniwersytecki Szpital Kliniczny Nr 4 w Lublinie
Mgr Michał Szabelski – Dyrektor Naczelny
 
Uniwersytecki Szpital Kliniczny Nr 1 w Lublinie
Lek. med. Beata Gawelska – Dyrektor
 
Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Lublinie
Dr Kamila Ćwik – Dyrektor
 
Uniwersytet Warszawski
Prof. dr hab. Alojzy Nowak – Rektor
 
Uniwersytet Medyczny w Lublinie
Prof. dr hab. n. med. Wojciech Załuska – Rektor
 
2 grudnia Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji w Krakowie poinformował, że do czterech wojskowych szpitali: w Krakowie, Wrocławiu, Bydgoszczy i Szczecinie trafią pierwsze w ich murach roboty chirurgiczne. Wartość programu to 55 milionów złotych. Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy już od 2020 roku specjalizuje się w tej gałęzi medycyny. Posiada dwa roboty medyczne, przeprowadził ok. 1500 operacji w 10 dziedzinach specjalizacji narządowej stając się krajowym liderem chirurgii robotowej.
Na bazie pierwszych ustaleń z przedstawicielami 4 WSK we Wrocławiu WIM-PIB złożył wniosek o powierzenie zadania badawczo-analitycznego pt. „Organizacja i zarządzanie systemem chirurgii robotowej w podmiotach leczniczych nadzorowanych i podległych Ministrowi Obrony Narodowej – analiza strukturalno-organizacyjna i efektywnościowa” do Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia.
 
2 grudnia Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji w Krakowie poinformował, że do czterech wojskowych szpitali: w Krakowie, Wrocławiu, Bydgoszczy i Szczecinie trafią pierwsze w ich murach roboty chirurgiczne. Wartość programu to 55 milionów złotych. Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy już od 2020 roku specjalizuje się w tej gałęzi medycyny. Posiada dwa roboty medyczne, przeprowadził ok. 1500 operacji w 10 dziedzinach specjalizacji narządowej stając się krajowym liderem chirurgii robotowej. W związku z tymi wydarzeniami podczas odprawy kadry kierowniczej Wojskowej Służby Zdrowia, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON zwrócił się do dyrektora WIM-PIB i dyrektora 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką SP ZOZ we Wrocławiu o realizację zadania dotyczącego opracowania mającego na celu analizę organizacji i zarządzania systemów chirurgii robotowej w podmiotach leczniczych nadzorowanych i podległych Ministrowi Obrony Narodowej.

13 grudnia 2024 między WIM-PIB, a 4. Wojskowym Szpitalem Klinicznym z Polikliniką SP ZOZ we Wrocławiu odbyło się pierwsze spotkanie pomiędzy przedstawicielami obydwu instytucji. Spotkanie prowadził gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, a 4. WSK we Wrocławiu reprezentował zastępca komendanta ds. ekonomiczno-finansowych Pan Piotr Pusty. W gronie ekspertów uczestniczących w spotkaniu znaleźli się:

– Kierownik Sekcji ds. Jakości WIM-PIB Adrian Olczak
– Zastępca Dyrektora ds. I Rejonu Zabezpieczenia Medycznego Wojsk, Zastępca Komendanta CSK MON WIM-PIB płk lek. Jarosław Kowal
– Kierownik Zakładu Zdrowia Publicznego, Epidemiologii i Wakcynologii WIM-PIB dr n. o zdr. Anna Olczak-Pieńkowska
– Kierownik Oddziału Teleinformatyki płk. rez. dr inż. Piotr Murawski
– Zastępca Dyrektora Komendant CSK MON WIM-PIB płk dr n. med. Artur Bachta
– Zastępca Komendanta CSK MON WIM-PIB płk dr n. med. Jacek Doniec
– Rzecznik prasowy WIM-PIB Mariusz Gierej
– Rzecznik prasowy szpitala WIM-PIB w Legionowie Marta Harazińska
– specjalista WIM-PIB Edyta Nagel-Frankowska
– specjalista ds. doskonalenia procesów opieki nad pacjentem Ewelina Żarłok
a także
-dr n. med. Paweł Hackemer z 4. WSK we Wrocławiu.

Chirurgia robotowa stanowi jeden z kluczowych elementów rozwoju współczesnej medycyny przyczyniając się do podnoszenia standardów leczenia poprzez zwiększenie precyzji zabiegów chirurgicznych, minimalizację urazów operacyjnych, a także skrócenie czasu hospitalizacji, a także czasu rekonwalescencji pacjentów. W kontekście jednostek medycznych nadzorowanych i podległych Ministrowi Obrony Narodowej wprowadzenie rozwój i optymalizacja systemu chirurgii robotowej mogą znacząco przyczynić się do poprawy efektywności organizacyjnej, podniesienia jakości świadczeń medycznych oraz zwiększenia dostępności specjalistycznych procedur operacyjnych, co w konsekwencji pozytywnie wpłynie na bezpieczeństwo zdrowotne żołnierzy i personelu wojskowego, a także na skuteczność realizowanych misji medycznych.

Na bazie pierwszych ustaleń z przedstawicielami 4 WSK we Wrocławiu WIM-PIB złożył wniosek o powierzenie zadania badawczo-analitycznego pt. „Organizacja i zarządzanie systemem chirurgii robotowej w podmiotach leczniczych nadzorowanych i podległych Ministrowi Obrony Narodowej – analiza strukturalno-organizacyjna i efektywnościowa” do Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia.

źródło: WIM PIB

Nowotwory kobiece każdego roku diagnozuje się u kilkudziesięciu tysięcy Polek. Część z nich unika badań diagnostycznych ze strachu przed chorobą i leczeniem onkologicznym, które w powszechnym odbiorze wciąż jest łączone z wyniszczającą chemioterapią, a najczęściej występujący wśród kobiet rak piersi na ogół kojarzy się z pełną mastektomią. Eksperci podkreślają jednak, że ostatnie lata przyniosły znaczący postęp w medycynie, umożliwiając skuteczne leczenie nowotworów kobiecych. Dziś w dużej mierze opiera się ono na nowoczesnych metodach, takich jak chirurgia robotyczna, nowoczesne terapie biologiczne, immunoterapia czy leczenie celowane. – Wiele spośród nich jest refundowanych przez NFZ, nawet w ośrodkach prywatnych – mówi dr n. med. Paweł Różanowski z LUX MED Onkologia.
 Nowotwory kobiece, podobnie jak wiele innych, leczymy przy udziale trzech najważniejszych metod, a więc chirurgii, radioterapii i leczenia systemowego. Wszystkie te metody są dostępne w naszym kraju i refundowane przez NFZ. Sytuacja wygląda trochę gorzej w przypadku terapii immunologicznej. W zakresie nowotworów typowo kobiecych  czyli raku trzonu macicy, raku szyjki macicy czy raku jajnika  dostępność do immunoterapii jest trochę mniejsza niż w innych krajach w Europie. Wyjątkiem jest rak piersi  tu dostępność do najnowocześniejszych terapii, w tym terapii immunologicznych, jest prawie taka sama jak na świecie – mówi agencji Newseria Biznes dr n. med. Paweł Różanowski, naczelny lekarz onkolog, dyrektor onkologii klinicznej w LUX MED Onkologia.

Rak piersi, rak szyjki macicy, rak trzonu macicy i rak jajnika to najczęstsze z tzw. nowotworów kobiecych. Pierwszy z nich jest co roku diagnozowany u ok. 20 tys. Polek, a ok. 7 tys. pacjentek z jego powodu umiera. Mimo wielu kampanii edukacyjnych rak piersi w Polsce wciąż bywa wykrywany na zbyt późnym etapie, ponieważ kobiety – często ze strachu przed chorobą i obciążającym leczeniem – za rzadko wykonują badania diagnostyczne i samobadanie piersi, które pozwala zauważyć pierwsze niepokojące zmiany. Rak trzonu macicy to z kolei drugi pod względem częstotliwości występowania typowo kobiecy nowotwór – każdego roku diagnozuje się go u ok. 6 tys. Polek. Rak szyjki macicy występuje rzadziej – według ostatnich danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2021 roku wykryto go u blisko 2,2 tys. kobiet, ale Polska ma jeden z najwyższych w Europie wskaźników umieralności na ten typ nowotworu. Natomiast na raka jajnika – często nazywanego „cichym zabójcą kobiet”, ponieważ długo nie daje niemal żadnych objawów, przez co jest diagnozowany zbyt późno – w 2021 roku zachorowało ponad 3,6 tys. Polek. Ten nowotwór w zaawansowanym stadium jest praktycznie nieuleczalny i prowadzi do śmierci. Jednak we wczesnej fazie choroby rokowania są dobre – wcześnie wykryty rak jajników daje szansę na całkowite wyleczenie w ponad 90 proc. przypadków.

Eksperci podkreślają, że – choć w powszechnym, społecznym odbiorze leczenie onkologiczne jest kojarzone z wyniszczającą chemioterapią, a guz piersi łączony z pełną mastektomią – to ostatnie lata przyniosły znaczący postęp w medycynie, otwierając nowe perspektywy terapeutyczne i umożliwiając skuteczne leczenie tzw. nowotworów kobiecych. Dziś w dużej mierze opiera się ono na nowoczesnych metodach, takich jak chirurgia robotyczna, nowoczesne terapie biologiczne, immunoterapia czy leczenie celowane.

– Obecnie podstawowe kierunki w onkologii to wykorzystanie sztucznej inteligencji  zarówno na etapie diagnostycznym, jak i na etapie leczenia  oraz personalizacja zmierzająca ku temu, żeby to leczenie było jak najskuteczniejsze, jak najbardziej wycelowane w nowotwór, jak najbardziej dobrane do pacjenta. Obejmuje to rozwój immunoterapii, czyli takich leków, których zadaniem jest pobudzanie układu immunologicznego do jeszcze skuteczniejszej walki z nowotworem, oraz leków celowanych, których idea w uproszczeniu polega na tym, że wynajdują one komórki nowotworowe w organizmie i w sposób celowany je niszczą, oszczędzając zdrowe tkanki i narządy. Wiele spośród tych leków jest refundowanych przez NFZ – mówi dyrektor onkologii klinicznej w LUX MED Onkologia.

W wielu przypadkach, o ile jest to możliwe, najskuteczniejszą metodą jest chirurgiczne usunięcie złośliwych zmian nowotworowych. W tym celu coraz częściej wykorzystuje się już nowoczesne, małoinwazyjne techniki, takie jak chirurgia laparoskopowa i chirurgia robotyczna.

– Chirurgia robotyczna to najnowocześniejsza obecnie metoda, która pojawia się w coraz większym zakresie – podkreśla dr n. med. Magdalena Bizoń, onkolog ginekolog z LUX MED Onkologia. – Charakteryzuje się olbrzymią precyzją, ponieważ narzędzia robotyczne docierają do trudno dostępnych miejsc, obraz jest powiększony kilkunastokrotnie z dobrą wizualizacją, a dodatkowo chirurg siedzący przy konsoli widzi ten obraz w trójwymiarze, przestrzennie, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej jest mu wtedy preparować różne tkanki, z większą precyzją i stabilnością ruchów. To z kolei przekłada się zdecydowanie na mniejszą utratę krwi w porównaniu do metod klasycznej chirurgii.

Zabiegi przeprowadzane z użyciem robota są bardzo precyzyjne – jego ramiona są wyposażone w narzędzia chirurgiczne, kamerę endoskopową i mają funkcję sztucznego nadgarstka, imitującą ruchy ludzkiej ręki. Chirurg kieruje urządzeniem za pomocą konsoli i ma bieżący podgląd operowanych tkanek w czasie rzeczywistym, w kilkunastokrotnym powiększeniu i rozdzielczości HD, a nawet w 3D – co pozwala dotrzeć w trudno dostępne miejsca, często niedostępne przy zastosowaniu innych technik operacyjnych. Maszyna przesyła mu też informacje o sile nacisku czy oporu operowanych tkanek, a jej stabilne ramiona niwelują drżenie rąk operatora. Nacięcia wykonywane przez robota są też mniejsze i bardziej precyzyjne, co za tym idzie – mniejszy jest uraz tkanek i ubytek krwi. Ilość krwi utraconej przez pacjenta podczas takiej operacji jest porównywalna do tej, jaką oddaje się podczas rutynowego badania morfologicznego.

Istotne jest również to, że ryzyko powikłań po zabiegach wykonywanych za pomocą robotów chirurgicznych jest ograniczone do minimum, co skraca czas hospitalizacji i rekonwalescencji. W LUX MED Onkologia takie zabiegi usunięcia raka trzonu macicy metodą robotyczną są realizowane w ramach NFZ (podobnie leczenie chirurgiczne raka jelita grubego). 

– Na świecie, w Europie Zachodniej czy w Skandynawii operacje metodą chirurgii robotycznej wykonywane są już od kilkunastu lat. Natomiast w Polsce chirurgia robotyczna jest dostępna od kilku lat, mamy możliwość wykonywania takich procedur w ramach refundacji NFZ  w przypadku raka trzonu macicy. Są one jednak przeprowadzone w nielicznych ośrodkach w Polsce. Liczymy na to, że refundacja takich procedur pojawi się również m.in. w endometriozie czy w innych nowotworach ginekologicznych  mówi dr n. med. Magdalena Bizoń.

Wybór metody leczenia onkologicznego jest każdorazowo dobierany w zależności od wielu czynników, w tym m.in. zaawansowania choroby i ogólnego stanu zdrowia pacjenta. Eksperci podkreślają, że właściwa kwalifikacja pacjentek do terapii jest kluczowym warunkiem ich skuteczności.

– Osoba, która dowiaduje się, że ma nowotwór, przeżywa szok, to jest rzecz, która zmienia całą hierarchię wartości, ponieważ ratujemy swoje życie i często szukamy pomocy, gdzie tylko się da. I to jest moment, w którym bywa, że podejmujemy decyzje słuszne, a czasami niesłuszne – mówi dr n. med. Paweł Różanowski. – Zdarza się, że szukamy opieki w ośrodkach publicznych, bo leczenie onkologiczne jest bardzo drogie, więc unikamy ośrodków prywatnych, uważając, że tam leczenie odbywa się tylko i wyłącznie za pieniądze. Tymczasem w LUX MED Onkologia 100 proc. świadczeń – związanych zarówno z rozpoznaniem nowotworu, jak i jego leczeniem, opieką w trakcie, jak i po zakończeniu leczenia – jest za darmo, bezpłatnie, w ramach refundacji NFZ, tak jak w każdym innym szpitalu czy centrum onkologii. W związku z tym pacjenci nie muszą się obawiać, że na jakimkolwiek etapie ktokolwiek wystawi za coś fakturę, całe leczenie jest za darmo, tak jak w normalnym szpitalu publicznym.

Jak wskazuje, LUX MED Onkologia ma mocno sprecyzowane plany dotyczące rozwoju tego obszaru.

– Rozwijamy bardzo intensywnie leczenie systemowe, a więc chemioterapię, immunoterapię, terapię celowaną. W najbliższym czasie planujemy otworzyć ośrodek o nazwie Centrum Innowacyjnych Terapii Onkologicznych, czyli taki CITO, dział badań klinicznych, w którym będziemy prowadzić badania nad najnowszymi dostępnymi na świecie terapiami dla pacjentów onkologicznych. Ponadto jeszcze w marcu planujemy otworzyć pierwszą w Polsce poradnię onkologiczną dla osób LGBTQ+ – wylicza dr n. med. Paweł Różanowski. – Podobnie jak w przypadku lekarzy wyspecjalizowanych np. w leczeniu raka piersi czy opiece nad kobietami w ciąży, które mają nowotwór, tak mamy również grupę lekarzy, która zna specyfikę leczenia nowotworów u osób LGBTQ+, ponieważ jest to oczywiste, zwłaszcza u osób transpłciowych, że jeśli np. ktoś zmienił płeć, był kobietą, a jest mężczyzną i choruje na raka jajnika, to chce być tak leczony, żeby zachować cechy, o które zabiegał przez lata.
W LUX MED Onkologia, jak i w wielu innych szpitalach w całej Polsce, funkcjonują również tzw. unity narządowe  czyli wyspecjalizowane zespoły, złożone ze specjalistów wielu dziedzin, które w bardzo kompleksowy sposób zajmują się leczeniem nowotworów danego narządu bądź układu. I tak np. w przypadku Breast Cancer Unit, dedykowanego nowotworom piersi, pacjentki mogą liczyć na spersonalizowaną pomoc obejmującą pełną diagnostykę i plan leczenia, ale też m.in. wsparcie psychoonkologa, psychiatry i dietetyka. Rodzaj terapii jest każdorazowo dobierany do indywidualnej sytuacji pacjentki, a przez cały okres leczenia czuwa nad nią wielospecjalistyczny zespół, tzw. konsylium BCU, składające się m.in. z radiologa, patomorfologa, chirurga onkologa, onkologa klinicznego, radioterapeuty oraz dedykowanego koordynatora.

– Miałam 33 lata, kiedy wykryłam u siebie guzka w piersi, który przez kolejny rok był traktowany w innych placówkach jako gruczolakowłókniak. Dopiero w momencie, kiedy wyczułam guza w drugiej piersi, trafiłam do LUX MED Onkologia. Od ponad trzech lat jestem pod opieką tutejszych lekarzy. Tutaj nie czuć tej onkologii w dosłownym tego słowa znaczeniu, nie znajdujemy pacjentów na podłogach, kiedy jest im podawana chemioterapia, nie są oceniani, tutaj opieka lekarska i pielęgniarska jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie. I mimo tego, że oczywiście nie jest to przyjemny etap w życiu, to nie idzie się tu ze strachem, ze stresem w żołądku. Co istotne, wszystko jest w ramach NFZ, ja nigdy nie płaciłam za żadną usługę, za żaden pakiet medyczny, badanie czy operację, a przeszłam już trzy i w czerwcu czeka mnie czwarta. Każda immunoterapia, która była mi podawana, czy leki celowane też nigdy nie były czymś, za co musiałam płacić – mówi Aleksandra Pomorska z Fundacji Onkologicznej Rakiety, pacjentka LUX MED Onkologia. 

źródło newseria