Medicalpress
Zdrowie obywateli to nie tylko fundament dobrostanu społeczeństwa, ale również kluczowy element bezpieczeństwa narodowego i stabilności państwa. 30 czerwca 2025 r. w Pałacu Staszica w Warszawie odbyła się debata Medycznej Racji Stanu pt. „Zdrowie i bezpieczeństwo narodowe”, zorganizowana pod patronatem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej oraz Przewodniczącego Rady ds. Współpracy z Ukrainą. Wydarzenie zgromadziło ekspertów, decydentów, lekarzy, organizacje pacjenckie oraz przedstawicieli przemysłu medycznego i farmaceutycznego, którzy wspólnie zastanawiali się, jak efektywnie budować odporność systemów ochrony zdrowia w obliczu rosnących wyzwań.
Wg WHO, zdrowie „to stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby lub kalectwa. Korzystanie z najwyższego osiągalnego poziomu zdrowia jest jednym z podstawowych praw każdego człowieka bez względu na rasę, religię, przekonania polityczne, sytuację ekonomiczną czy społeczną”. Zdrowie wszystkich narodów ma fundamentalne znaczenie dla osiągnięcia pokoju i bezpieczeństwa i zależy od najpełniejszej współpracy jednostek i państw. Osiągnięcia każdego państwa w promocji i ochronie zdrowia mają wartość dla wszystkich. Rządy ponoszą odpowiedzialność za zdrowie swoich narodów, którą można spełnić jedynie poprzez zapewnienie odpowiednich środków zdrowotnych i socjalnych.

Zdrowie – element bezpieczeństwa strategicznego
W debacie podkreślano, że ochrona zdrowia musi być traktowana na równi z bezpieczeństwem militarnym czy energetycznym. Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, kryzysy klimatyczne i cyberataki uwypukliły konieczność budowania odporności zdrowotnej zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym.

Europejska Unia Zdrowotna – wspólna odpowiedź na wspólne zagrożenia
Podczas wydarzenia szeroko omawiano priorytety polityki zdrowotnej UE, w tym budowę Europejskiej Unii Zdrowotnej, reformę prawa farmaceutycznego, przeciwdziałanie nierównościom zdrowotnym oraz inwestycje w profilaktykę. Podkreślano, że zdrowie to nie koszt, lecz inwestycja, przynosząca wymierne korzyści ekonomiczne i społeczne.

Sukcesy polskiej prezydencji
Wśród kluczowych osiągnięć Polski jako przewodniczącej Rady UE wymieniono przyjęcie reformy pakietu farmaceutycznego, uchwalenie aktu o lekach krytycznych oraz działania na rzecz zdrowia psychicznego młodzieży, profilaktyki i bezpieczeństwa lekowego.

Priorytety systemowe: adherencja, zdrowie psychiczne, szczepienia
Eksperci apelowali o poprawę przestrzegania zaleceń terapeutycznych (adherencji), rozwój zintegrowanych systemów leczenia (np. dla diabetyków), szeroki dostęp do szczepień ochronnych – szczególnie dorosłych – oraz intensyfikację działań w zakresie zdrowia psychicznego i profilaktyki zakażeń HIV i HCV.

Bezpieczeństwo lekowe jako wyzwanie strategiczne
Debata podkreśliła znaczenie krajowej produkcji leków, stabilnych łańcuchów dostaw oraz systemowych inwestycji w nowe terapie – w tym refundację terapii nowotworowych czy systemów dla pacjentów z cukrzycą typu 1.

Debata Medycznej Racji Stanu pokazała, że zdrowie publiczne powinno być traktowane jako centralny komponent strategii bezpieczeństwa narodowego. Polityki zdrowotne – zarówno krajowe, jak i unijne – muszą odpowiadać na rosnące zagrożenia cywilizacyjne i geopolityczne. Konieczna jest zmiana paradygmatu: z leczenia chorób na inwestowanie w zdrowie i profilaktykę. Jak podkreślali uczestnicy debaty, zdrowie to nie koszt – to warunek przetrwania i rozwoju społeczeństw.

Wzrost liczby zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) w Polsce, szczególnie wśród właścicieli zwierząt domowych, staje się poważnym wyzwaniem zdrowotnym. Mimo rosnącej świadomości zagrożeń, odsetek osób zaszczepionych przeciw tej groźnej chorobie pozostaje dramatycznie niski. W obliczu zmian klimatycznych i migracji kleszczy, eksperci apelują o aktywne podejmowanie działań profilaktycznych, zwłaszcza przez osoby szczególnie narażone na kontakt z tymi wektorami zakażeń.
Eksperci przypominają, że szczepienie jest najskuteczniejszym sposobem ochrony przed groźnymi następstwami kleszczowego zapalenia mózgu, które coraz częściej prowadzi do poważnych powikłań neurologicznych.

Kleszcze, będące nosicielami wielu groźnych patogenów, są dziś aktywne przez niemal cały rok – nie tylko w lasach czy na terenach wiejskich, ale również w parkach miejskich i przydomowych ogródkach. Zmiany klimatyczne (łagodniejsze zimy, wilgotne wiosny) powodują, że populacje kleszczy rosną, a ich aktywność przedłuża się na kolejne miesiące.
W Polsce najpoważniejsze zagrożenia związane z kleszczami to:
Dlaczego właściciele psów i kotów są w grupie podwyższonego ryzyka?

Psy i koty, choć same rzadko chorują na KZM, mogą przenosić kleszcze do domów. Ryzyko ukąszenia przez kleszcza wzrasta u właścicieli zwierząt, którzy:
Co istotne, nawet pojedynczy spacer w parku miejskim może zakończyć się ukąszeniem przez zakażonego kleszcza.
Niski poziom szczepień w Polsce na tle Europy

Mimo wysokiej świadomości ryzyka związanego z chorobami odkleszczowymi, odsetek osób zaszczepionych przeciwko KZM w Polsce pozostaje bardzo niski. Według danych:
Wprowadzenie narodowych programów szczepień w takich krajach jak Austria i Niemcy doprowadziło do drastycznego zmniejszenia liczby przypadków kleszczowego zapalenia mózgu.
Szczepionka przeciwko KZM jest dostępna i skuteczna. Pełny cykl szczepienia obejmuje trzy dawki podstawowe oraz dawki przypominające co 3–5 lat.
Korzyści ze szczepienia:
Eksperci podkreślają, że szczepienie to nie tylko ochrona indywidualna, ale także element strategii zdrowia publicznego, zmniejszający koszty leczenia i rehabilitacji osób z powikłaniami neurologicznymi.
Kleszczowe zapalenie mózgu – przebieg i powikłania

Choroba ma najczęściej dwufazowy przebieg:
  1. Objawy grypopodobne (gorączka, bóle mięśni, zmęczenie).

  2. Druga faza – objawy neurologiczne (zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, mózgu, rdzenia kręgowego).

U około 10–20% zakażonych mogą wystąpić długotrwałe powikłania, takie jak:
Eksperci wskazują na pilną potrzebę:

Wzrost zagrożeń chorobami odkleszczowymi w Polsce powinien skłonić zarówno społeczeństwo, jak i decydentów do większego zaangażowania w promocję szczepień. Szczególną odpowiedzialność powinni wykazać właściciele psów i kotów, którzy – choć nie zawsze bezpośrednio narażeni – są pośrednio wystawieni na ryzyko zakażenia. Profilaktyka, w tym szczepienia, pozostaje najskuteczniejszą tarczą ochronną.

Źródło: Newseria
Pod względem wykonywania badań profilaktycznych Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie, a wydajemy na nie tylko jedną dziesiątą PKB. Tymczasem dzięki inwestycji w edukację zdrowotną, prewencję i wczesną diagnostykę, można by zaoszczędzić 10 razy więcej na leczeniu, zapobiegając 40-50 proc. przypadków chorób cywilizacyjnych – mówili uczestnicy czerwcowej debaty Medycznej Racji Stanu i Federacji Stowarzyszeń „Amazonki” pt. „Edukacja, profilaktyka, diagnostyka – fundamenty bezpieczeństwa zdrowotnego”.
Debata była drugim wydarzeniem eksperckim w ramach kampanii „Siła kobiet. Zdrowie kobiety – bezpieczeństwo rodziny” pod patronatem honorowym wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej. Eksperci rozmawiali m.in. o roli szczepień u osób chorych przewlekle i po 50 roku życia, kompleksowym leczeniu otyłości i chorób nazywanych niesłusznie „wstydliwymi”.

– Nie ma profilaktyki bez edukacji. Dziękuję Ministerstwu Zdrowia i Ministerstwu Edukacji, że od 2025 roku w planie lekcji pojawi się edukacja zdrowotna, która zdrowie człowieka będzie traktowała w sposób kompleksowy – powiedziała na wstępie do debaty Anna Jasińska, współzałożycielka i rzecznika Medycznej Racji Stanu. Ekspertka, powołując się na dane z Barometru WHC 2023 „Kobieta w kolejce” podała, że w roku 2023 średni czas oczekiwania na wizytę do specjalisty wynosił cztery miesiące. W 2024 roku czas oczekiwania wynosił już prawie sześć miesięcy. Na przykład do endokrynologa pacjenci czekali średnio 11 miesięcy, obecnie jest to 18 miesięcy, z kolei do ginekologa -onkologa w ubiegłym roku pacjentki czekały 5,2 miesiąca – obecnie – 4,7 miesiąca.

– W dzisiejszych czasach, gdy zmiany demograficzne, postęp technologiczny i nowe wyzwania zdrowotne stawiają przed nami nowe zadania, musimy skoncentrować nasze wysiłki na trzech podstawowych filarach: edukacji, profilaktyce i wczesnej diagnostyce. Chodzi o zwiększenie naszej świadomości, zredukowanie ryzyka wystąpienia chorób nowotworowych, jak też ich wykrywanie na bardzo wczesnym etapie. Tu wciąż mamy wiele do zrobienia – powiedziała Monika Wielichowska.

Grażyna Mierzejewska, ekspertka Medycznej Racji Stanu, przytoczyła badanie przeprowadzane w 2023 roku przez niemiecką firmę STADA wśród 32 tys. pacjentów w 16 krajach Europy, w świetle którego Polska znalazła się na przedostatnim miejscu po Serbii, a przed Rumunią, jeśli chodzi o wykonywanie badań profilaktycznych.

– Najwięcej badań profilaktycznych wykonują osoby miedzy 40 a 50 rokiem życia, następnie osoby w wieku emerytalnym, oznacza to, że młodzi ludzie nie badają się w ogóle – mówiła.

Poseł Marcin Józefaciuk z Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży zwrócił uwagę na poziom wiedzy o zdrowiu w szkołach. – W przeszłości edukacja zdrowotna została mocno zaniedbana. Jako dyrektor szkoły widzę, że 90% młodzieży podupada na zdrowiu, świadomie robiąc szkodliwe rzeczy. Oni nie są w stanie przerwać złych nawyków swoich dziadków i rodziców. (…) Pamiętajmy, że to my musimy być przykładem dla naszych dzieci. Nie może tak być, że mama, czy tata mówi: „nie pal”, paląc samemu. Dzieci i młodzież są bardzo krytyczne i zauważają nasz brak konsekwencji oraz zakłamanie – podkreślał poseł.

Szczepienia najsłabszych, seniorów i grup ryzyka

Konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Miłosz Parczewski mówił o konieczności wdrażania profilaktyki chorób zakaźnych w starzejącej się populacji. Wskazał na znaczenie szczepień przeciwko półpaścowi, pneumokokom i RSV, które powinny być refundowane, np. w ramach programu bezpłatnych leków 65 plus. – Szczepionki zmniejszające ryzyko ciężkiego przebiegu chorób zakaźnych u osób w wieku 65 lat i więcej powinny być refundowane dla tej grupy wiekowej, czyli szczepienia przeciwko półpaścowi, RSV oraz pneumokokom – zaznaczył.

Dr Janusz Meder prezes PUO i współzałożyciel Medycznej Racji Stanu również podkreślił rolę wcześniejszego wdrożenia szczepień u pacjentów, którzy będą zaczynać leczenie chorób przewlekłych. – Musimy przy  podejrzeniu choroby przewlekłej, zanim rozpocznie się np. leczenie immunosupresyjne zapewnić możliwość szczepienia – wskazał.

Prof. Krzysztof Tomasiewicz kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych, Samodzielny Szpital Publiczny w Lublinie dodał, że szczepienie przeciwko półpaścowi powinno być również refundowane niezależnie od wieku osobom szczególnie narażonym na tę chorobę, czyli pacjentom z obniżoną odpornością, chorym na nowotwory, leczonym chemioterapią, steroidoterapią, immunosupresyjnie oraz zakażonym HIV.

O dostęp do szczepienia przeciwko półpaścowi dla swoich chorych upominali się prof. Brygida Kwiatkowska, konsultant krajowa w dziedzinie reumatologii i prof. Konrad Rejdak, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Zaznaczyli, że dla pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi refundacja tych szczepień jest potrzebna, bo wiele stosowanych w ich leczeniu terapii zwiększa ryzyko reaktywacji półpaśca.

Obecnie 50% refundacja szczepionki przeciwko półpaścowi przysługuje osobom w wieku 65 lat i starszym oraz z grup ryzyka. Za jedną dawkę muszą zapłacić 375,53 zł, a trzeba przyjąć dwie w odstępie 2 miesięcy. Dla wielu ta kwota jest poważną barierą.

Półpasiec jest zakaźną chorobą wirusową, na której wystąpienie są szczególnie narażone osoby po 50. roku życia. Choroba wiąże się z ryzykiem licznych powikłań, a jej dokuczliwym następstwem jest często przewlekły ból neuropatyczny oporny na leczenie, który może poważnie upośledzać jakość życia oraz sprawność funkcjonalną.  Dodatkowo choroba może zmuszać do przerwania lub opóźnienia leczenia innych schorzeń oraz wpływać na ich przebieg. Według danych epidemiologicznych, prawie każda osoba w populacji Polski miała kontakt z wirusem VZV. Półpasiec ze stanu uśpienia reaktywuje się u 10-20 proc. pacjentów. Potencjalnie więc ogromny odsetek Polaków narażony jest na rozwinięcie półpaśca. Wśród czynników wywołujących półpasiec są najczęściej stres emocjonalny, stosowanie leków (leków immunosupresyjnych), czy obecność nowotworu złośliwego.

Nieetyczne nieleczenie otyłości

Prof. Mariusz Wyleżoł, kierownik Warszawskiego Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie, podkreślił, że wśród ponad 200 powikłań otyłości znajdują się nie tylko schorzenia kardiologiczne i metaboliczne, jak otyłość, ale również nowotwory. Przypomniał, że przed dwoma miesiącami odbyły się konsultacje publiczne na temat pilotażowego programu zachowawczego leczenia otyłości – KOS-BMI 30 Plus. Obecnie pacjenci i lekarze czekają na jego wdrożenie. Do programu będą się mogły dostać osoby w wieku powyżej 18 lat ze zdiagnozowaną otyłością (BMI powyżej 30), która jest spowodowana nadmierną podażą energii i u których rozpoznano co najmniej jedno z dziewięciu powikłań otyłości. Jest to już drugi po KOS-BAR (chirurgiczne leczenie otyłości olbrzymiej) program kompleksowego leczenia otyłości. – Zakłada on kompleksowe leczenie choroby otyłościowej, ale nie umożliwia farmakologicznego leczenia chorych ze środków publicznych. A niestety, wśród chorych na otyłość większość stanowią osoby, które mają mocno ograniczone możliwości finansowe – zaznaczył prof. Wyleżoł dodając, że problemem wciąż pozostaje rozpoznanie choroby otyłościowej, a przez brak rozpoznania chorzy nie są leczeni. – To tak jakby stwierdzić nadciśnienie i nie wdrożyć leczenia. My leczymy otyłość paliatywnie, bo zajmujemy tylko jej powikłaniami. A powinniśmy leczyć przyczynowo. I będzie to możliwe, jeśli chociaż dla grupy najbardziej chorych farmakoterapia zostanie zrefundowana – apelował. Dodał, że dziś i tak ponosimy koszty leczenia powikłań otyłości.

Prof. Mariusz Wyleżoł ubolewał także, że chirurgia bariatryczna raz się pojawia w programie, a raz znika. – Już czas, aby to rozwiązanie weszło na stałe. Najnowsze badania pokazują, że leczenie operacyjne chorych otyłych wydłuża ich życie, jednocześnie znacząco poprawiając jego jakość. Chirurgiczne zmniejszenie żołądka zapewnia wyraźną utratę wagi i pomaga w leczeniu ponad 40 schorzeń związanych z otyłością, jak cukrzyca typu 2, choroby serca, obturacyjny bezdech senny i niektóre nowotwory. U wielu pacjentów po zabiegu obserwowano redukcję incydentów kardiologicznych, udarów oraz lepszą kontrolę lub remisję cukrzycy.

Prof. Lucyna Ostrowska, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości podkreśliła, że obecnie dostępna jest farmakoterapia, która działa na podstawowe przyczyny choroby otyłościowej. Nowoczesna farmakoterapia, oparta na tzw. podwójnym agoniście receptorów polipeptydu insulinotropowego zależnego od glukozy (GIP) oraz glukagonopodobnego peptydu-1 (GLP-1), zaczyna swoją skutecznością doganiać efektywność chirurgii bariatrycznej, oceniła specjalistka. U dużego odsetka pacjentów pozwala ona uzyskiwać redukcję masy ciała o co najmniej 15-17 proc., co utrzymuje się w czasie. – Poza leczeniem choroby otyłościowej pozwala nam to na leczenie powikłań otyłości, jak cukrzyca typu 2 – oceniła prof. Ostrowska.

Choroby „wstydliwe”

Dagmara Korbasińska-Chwedczuk, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia we wstępie do panelu poświęconemu chorobom „wstydliwym” poinformowała, że zespół powołany przez minister Izabelę Leszczynę który zajmuje się bezpieczeństwem i zdrowiem kobiet poświęci całe spotkanie nietrzymaniu moczu i urazom okołoporodowym.

Prof. Ewa Barcz, kierownik Katedry Ginekologii i Położnictwa Collegium Medicum UKSW Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie poinformowała, że problem nietrzymania moczu i chorób dna miednicy wynika przede wszystkim ze starzenia się oraz z czynników genetycznych i w zasadzie trudno go unikać. Zachorowalność będzie rosła, ponieważ społeczeństwo się starzeje. – Brakuje refundacji nowoczesnych leków i fizjoterapii – ubolewała. Aż 30 proc. dorosłych kobiet w polskiej populacji będzie miało jakąś chorobę dna miednicy, a po 50. roku życia zapadalność rośnie do nawet 50 proc. Najczęstsze schorzenia dna miednicy to wszystkie postaci nietrzymania moczu, obniżenie i wypadanie narządów dna miednicy oraz nietrzymanie stolca Nietrzymanie moczu jest to problemem nawet kilku milionów kobiet w Polsce i może nie tylko obniżać jakość życia, ale niemal całkowicie eliminować kobietę z aktywności społecznej.

Elżbieta Żukowska, sekretarz Stowarzyszenia UroConti mówiła o problemach kobiet z nietrzymaniem moczu i braku refundacji środków higieny.

Dr Anna Czech z Kliniki Urologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego poinformowała, że polscy pacjenci z zespołem pęcherza nadreaktywnego nie mają dostępu do pełnej palety rozwiązań farmakologicznych, które są rekomendowane przez polskie i europejskie towarzystwa naukowe. Wśród nich znajduje się m.in. mirabegron, który jest wskazany w objawowym leczeniu naglącego parcia na mocz, częstomoczu i nietrzymania moczu spowodowanego naglącymi parciami, które mogą wystąpić u dorosłych pacjentów z zespołem pęcherza nadreaktywnego. Polska jest jedynym krajem w UE, w którym cząsteczka ta nie została objęta refundacją, mimo że postępowanie w tej sprawie było inicjowane dwukrotnie. 

Dr Czech dodała, że w leczeniu raka prostaty zdarzyło się wiele dobrego, ale konieczne są dalsze działania edukacyjne, dostęp do specjalisty urologa bez skierowania, a także zwiększanie zakresu refundacji procedur diagnostycznych i terapeutycznych. Obecnie nie jest refundowana biopsja w oparciu o rezonans.

Doktor zaznaczyła, że w leczeniu raka pęcherza moczowego pojawiło się w ostatnim okresie sporo opcji terapeutycznych, jednak dotyczą one zaawansowanego stadium choroby, w przypadku kolejnej linii leczenia. Obejmują więc niewielki odsetek chorych.
 
Z kolei w terapii pacjentów z nienaciekającym rakiem pęcherza moczowego, w ostatnich latach także niewiele się zmieniło.  – Polegamy głównie na klasycznej chemioterapii, więc postępu nie ma. Jest to bardzo agresywny nowotwór, mediana przeżycia pacjenta niestety tutaj się nie wydłuża – powiedziała specjalistka.

źródło: Medyczna Racja Stanu

Zespół, który stworzyła obecna ministra zdrowia może być doskonałą okazją do połączenia sił, wymiany wiedzy, zastanowienia się jak przeciwdziałać złu, jak zwiększyć uprawnienia pacjentek, jak przejść od relacji paternalistycznych lekarz-pacjent do poszanowania autonomii i praw pacjenta. – podkreśla Prof. Magdalena Środa.
21 maja odbyło się pierwsze spotkanie zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, powołanego przez ministrę zdrowia Izabelę Leszczynę. Nowopowstały organ zajmie się opracowywaniem propozycji działań w zakresie poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem zdrowia prokreacyjnego i opieki okołoporodowej.
 
Przewodniczącym zespołu został wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny. W skład weszli m.in. konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie perinatologii prof. Mirosław Wielgoś, konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego prof. Grażyna Iwanowicz-Palus, Prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Seksualnego i Reprodukcyjnego dr n. med. Michalina Drejza, przedstawiciel Kongresu Kobiet dr hab. Magdalena Środa. I to właśnie dr Magdalenę Środę poprosiliśmy o kilka słów przybliżających zadania i cele nowopowstałego zespołu.

Organizacje pozarządowe są bliżej kobiet
Profesor UW dr hab. Magdalena Środa, zgodziła się być członkinią zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, jako przedstawicielka Kongresu Kobiet, który od 16 lat zajmuje się nie tylko problematyką praw reprodukcyjnych kobiet, nie tylko kwestią edukacji seksualnej czy opieki okołoporodowej, ale znacznie szerzej – problematyką zdrowia kobiet.

– „Uważam, że w takich gremiach oprócz „fachowców” zasiadać powinny organizacje pozarządowe i to w dużej liczbie. Lekarze znają się na chorobach, działają w granicach prawa i często w granicach „swojego sumienia”, nie zawsze zdając sobie sprawę z krzywd, które wyrządzają odmawiając pewnych zabiegów (aborcji, znieczulenia, badań holistycznych) „ – mówi prof. Magdalena Środa, i dodaje: – „Organizacje pozarządowe są bliżej kobiet, znają tysiące przypadków dyskryminacji, wykluczenia kobiet. Zespół, który stworzyła obecna ministra zdrowia może być doskonałą okazją do połączenia sił, wymiany wiedzy, zastanowienia się jak przeciwdziałać złu, jak zwiększyć uprawnienia pacjentek, jak przejść od relacji paternalistycznych lekarz-pacjent do poszanowania autonomii i praw pacjenta.”

Powołanie zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet to bardzo dobry pomysł
W opinii prof. Środy, powołanie zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet – to bardzo dobry pomysł.

– „Uważam, że władza powinna ustawicznie konsultować się i debatować tak ze specjalistami jak i ze społeczeństwem obywatelskim, by nie zamknąć się w wieży autorytaryzmu, jak to było przez ostatnie osiem lat. Szkoda tylko, że w komisji jest bardzo wielu specjalistów, którzy z pewnością będą dbali o interes branżowy a tak mało przedstawicieli/lek organizacji pozarządowych” – zauważa naukowczyni, podkreślając, że na razie było jedno spotkanie i imponujący plan spraw do załatwienia:
  1. upowszechnianie karmienia piersią (zmiany w opiece laktacyjnej, propozycja zgłoszona przez Fundację Mały ssak);
  2. standardy opieki okołoporodowej – do zmiany. Plany porodów źle funkcjonują w polskich szpitalach;
  3. menopauza – jako szczególny stan – do wypracowania, bo nie ma standardów;
  4. nietrzymanie moczu u kobiet;
  5. endometrioza – leczenie;
  6. dostęp do badań prenatalnych;
  7. HPV – szczepienia, bo zupełnie nie idą,
  8. dostęp do antykoncepcji;
  9. opieka nad kobietami doświadczającymi przemocy seksualnej (Federa to monitoruje);
dodatkowo zgłoszono jeszcze kwestie:
  1. niedostosowania przepisów prawa do faktycznych czynów – seks osób 15 – 18;
  2. skupienie się tylko na kobietach w „szczególnych stanach”, a pominięcie tych, którym nic nie dolega, brak profilaktyki, kłopoty z dostaniem się do lekarzy, diagnostyka;
  3. zbiórka podpowiedzi do programu nauczania nowego przedmiotu szkolnego, mającego dotyczyć seksualności, dojrzewania etc.;
  4. aborcja – tym się zajmuje inny zespół, bo w grę wchodzą kwestie prawne (tak jakby przy innych sferach prawo nie działało) i „sami wiecie jaka jest sytuacja przez 1,5 roku”;
  5. zdrowotna edukacja dorosłych (minister nie był zachwycony, ale ma się zapoznać z webinarami Ewy Wender-Ożegowskiej.
„Osobiście pokładam duże nadzieje w inteligencji, wiedzy i umiejętnościach politycznych Izabeli Leszczyny. Nie jest związana z branżą medyczną; czuje jednak problematykę „od wewnątrz”, bo jest kobietą, zna tysiące zaniedbań, umie słuchać, ma dużo zdrowego rozsądku i wolę działania, może coś z tego będzie…” – prof. Magdalena Środa podsumowuje pomysłodawczynię zespołu – ministrę zdrowia Izabelę Leszczynę.

Działania na „już”
Prof. Magdalena Środa zapytana, jakie działania na „już” mogłyby zostać wprowadzone, aby kobiety w Polsce poczuły się zaopiekowane, odpowiada:

„W mojej opinii: edukacja seksualna i zdrowotna w szkołach, pigułka dzień po (już jest lista aptek, które wydają recepty na nią); ogólna dyrektywa w kwestii priorytetu ratowania życia matki w każdej sytuacji, znieczulenia okołoporodowe na życzenie pacjentki, debata nad sensownością „klauzuli sumienia” (bo to bardzo dziwne sumienie, które odzywa się wyłącznie w przypadku odmowy aborcji a milczy w tysiącach innych przypadków, na przykład kolejek do specjalistów czy ubóstwa tych, których nie stać na pewne zabiegi), humanizacja edukacji medycznej, aby lekarz nie traktował pacjenta/pacjentki jako obiektu, dywersyfikacja genderowa badań lekarskich i rozwoju medycyny, uporządkowanie kwestii „darów wdzięczności.””

żródło: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress