Medicalpress

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje trzy obszary szczególnie istotne dla bezpieczeństwa lekowego: sytuacje wysokiego ryzyka, polifarmakoterapię oraz przejścia pacjenta pomiędzy poziomami opieki. Według najnowszego przeglądu systematycznego Światowej Organizacji Zdrowia możliwe do uniknięcia szkody związane z farmakoterapią pozostają istotnym wyzwaniem dla bezpieczeństwa pacjentów, szczególnie w grupach o podwyższonym ryzyku, takich jak pacjenci geriatryczni czy osoby objęte opieką wysoko specjalistyczną. Wraz ze wzrostem złożoności terapii rośnie więc znaczenie narzędzi, które pomagają personelowi szybko zweryfikować informacje dotyczące interakcji, dawkowania czy postępowania w przypadku szczególnych populacji pacjentów.

Bezpieczeństwo farmakoterapii jest integralnym elementem bezpieczeństwa pacjenta. Dlatego tak ważna jest współpraca szpitali z podmiotami technologicznymi, które tworzą rozwiązania odpowiadające na realne potrzeby kliniczne. Jednocześnie innowacyjne narzędzia powinny być oceniane przede wszystkim w rzeczywistym środowisku pracy – z uwzględnieniem ich użyteczności dla personelu, wpływu na organizację pracy oraz specyfiki leczonej populacji. Tylko taka ocena pozwala odpowiedzialnie decydować o ich dalszym wykorzystaniu w praktyce klinicznej. – tłumaczy dr n. med. Eliza Kozyra-Pydyś, Pełnomocnik Dyrektora ds. Klinicznych IMID

Od informacji do decyzji klinicznej

Właśnie temu obszarowi poświęcony był pilotaż Medbase w Instytucie Matki i Dziecka. Narzędzie oceniali użytkownicy korzystający z niego w codziennej pracy. Analizowano m.in. użyteczność kliniczną, wpływ na organizację pracy oraz ogólną ocenę rozwiązania. W odpowiedziach otwartych powtarzały się przede wszystkim: szybki dostęp do informacji potrzebnych przy ocenie farmakoterapii, skrócenie analizy interakcji i terapii, możliwość dotarcia do uzasadnień naukowych i publikacji oraz konsolidacja danych w jednym miejscu. Aż 48 proc. badanych wskazało, że bez narzędzia Medbase weryfikacja zdecydowanie zajęłaby o wiele więcej czasu, a odpowiedź “raczej tak” wybrało 22 proc. ankietowanych, co jasno wskazuje na usprawnienie tego procesu. Jednocześnie 80 proc. respondentów uważa, że narzędzie zdecydowanie zwiększa bezpieczeństwo farmakoterapii.

Użytkownicy wskazywali również na przydatność informacji dotyczących interakcji lekowych, modyfikacji dawkowania w niewydolności nerek i wątroby, polifarmakoterapii oraz stosowania leków w ciąży i podczas laktacji. Z perspektywy praktyki klinicznej istotne jest zatem nie samo zgromadzenie danych, lecz możliwość szybkiego dotarcia do informacji potrzebnej w konkretnym przypadku. Cyfrowe wsparcie nie zastępuje decyzji lekarza czy farmaceuty. Może natomiast ograniczać czasochłonne wyszukiwanie i porównywanie informacji pochodzących z wielu źródeł.

Technologia, która nie powinna zakłócać workflow

Jednym z kluczowych elementów pilotażu była ocena wpływu rozwiązania na organizację pracy. Żaden z respondentów nie wskazał, aby korzystanie z narzędzia zaburzało rytm pracy, a wszyscy potwierdzili skrócenie czasu potrzebnego na sprawdzenie interakcji. To ważny aspekt oceny technologii w środowisku szpitalnym. Narzędzie wspierające decyzję kliniczną powinno wpisywać się w istniejący workflow, a nie tworzyć dodatkowy etap procesu. W pilotażu żaden z respondentów nie zakwestionował również wiarygodności prezentowanych informacji, a wpływ rozwiązania na bezpieczeństwo farmakoterapii oceniono pozytywnie w całej badanej grupie.

Wprowadzanie technologii do środowiska klinicznego ma sens wtedy, gdy realnie wspiera pracę personelu, a nie tworzy kolejnej warstwy obciążenia. Dlatego w pilotażu szczególnie ważne było dla nas sprawdzenie, czy rozwiązanie skraca drogę od pytania klinicznego do wiarygodnej i potrzebnej w danym momencie informacji. Chcieliśmy zobaczyć nie tylko, jak działa samo narzędzie, ale przede wszystkim, jak wpisuje się ono w rzeczywisty workflow szpitala i codzienną pracę użytkowników. Wyniki pilotażu dostarczyły nam cennych informacji na temat jego praktycznego zastosowania i obszarów, w których może wspierać personel – wyjaśnia Sławomir Kmak, Dyrektor Operacyjny Medbase Polska, Specjalista Zdrowia Publicznego.

Pilotaż jako sprawdzian użyteczności, nie tylko technologii

Współpraca Medbase z Instytutem Matki i Dziecka jest przykładem modelu, w którym innowacja przechodzi od etapu prezentacji do praktycznej oceny w szpitalu. Medbase znalazł się w gronie TOP10 finalistów 4. edycji MCSC Hospital Leadership Innovation w zeszłym roku. Jury wskazało rozwiązanie jako bazę wiedzy farmaceutycznej i klinicznej wspierającą personel w codziennych decyzjach terapeutycznych. Pilotaż pokazał jednocześnie, że przydatność technologii należy rozpatrywać w kontekście konkretnej populacji pacjentów. Użytkownicy zwracali uwagę, że w placówce z przewagą pacjentów pediatrycznych część potencjału rozwiązania może być wykorzystywana w mniejszym zakresie. Wskazywali natomiast na wysoką użyteczność w przypadku pacjentów dorosłych, szczególnie geriatrycznych i stosujących polifarmakoterapię, a także w wybranych obszarach wymagających szczególnej uwagi przy prowadzeniu farmakoterapii.

Pilotaż Medbase pozwolił nam zweryfikować, jak rozwiązanie sprawdza się w realnych warunkach oraz w specyfice Szpitala i codziennego sposobu pracy personelu. To istotny element oceny nowych technologii, ponieważ rozwiązanie, które sprawdza się w jednym środowisku, nie zawsze w ten sam sposób odpowiada na potrzeby innej placówki czy konkretnej specjalizacji. Szczególnie cenna jest dla nas informacja zwrotna od użytkowników, którzy wskazali, że rozwiązanie rzeczywiście ułatwia im pracę, przyspiesza realizację zadań i pozwala działać sprawniej. To najlepsze potwierdzenie, że warto wspólnie szukać rozwiązań odpowiadających na rzeczywiste potrzeby personelu i pacjentów. – opowiada Ewelina Tomaszczyk, Innovation Manager Działu Wdrożeń – Centrum Innowacji i Sztucznej Inteligencji w IMiD.

To istotny wniosek dla procesu cyfryzacji ochrony zdrowia: o wartości rozwiązania nie decyduje wyłącznie zakres jego funkcjonalności. Równie ważne jest dopasowanie do profilu placówki, potrzeb personelu i specyfiki leczonej populacji.

Od pilotażu do dalszej oceny rozwiązań cyfrowych

Ogólna ocena Medbase była jednoznacznie pozytywna; wszyscy respondenci przyznali technologii najwyższą lub prawie najwyższą możliwą ocenę. Przeważająca większość badanych zadeklarowała chęć stałego dostępu do narzędzia, a wszyscy uczestnicy wskazali, że poleciliby je innym użytkownikom.

Wyniki pokazują przede wszystkim postrzeganą użyteczność narzędzia, jego wpływ na organizację pracy oraz obszary, w których może wspierać proces oceny farmakoterapii. Przypadek Medbase pokazuje model współpracy, w którym technologia jest oceniana nie tylko pod kątem możliwości technicznych, ale przede wszystkim w odniesieniu do realnych potrzeb klinicznych i organizacyjnych. Dla bezpieczeństwa farmakoterapii kluczowe pozostaje bowiem nie samo wykorzystanie technologii, lecz jej właściwe włączenie w proces leczenia; tak, aby wiarygodna informacja była dostępna wtedy, gdy jest potrzebna do podjęcia decyzji klinicznej.

Wyniki pilotażu Medbase w Instytucie Matki i Dziecka zostały przedstawione 15 września podczas Hospital Innovation Summit & Demo Day 2026 w Warszawie, jednego z kluczowych wydarzeń 5. edycji MCSC Hospital Leadership Innovation. Zwycięzcy tegorocznej edycji zostaną ogłoszeni podczas październikowej gali finałowej. Szczegóły zostaną podane wkrótce przez organizatorów na stronie www.

Według WHO około 1 na 20 pacjentów doświadcza możliwej do uniknięcia szkody związanej z farmakoterapią, a niemal połowa wszystkich możliwych do uniknięcia szkód w opiece medycznej ma związek z lekami i terapiami. W praktyce oznacza to, że bezpieczeństwo farmakoterapii zależy nie tylko od kompetencji personelu, ale również od sprawnego dostępu do wiarygodnej informacji klinicznej w momencie podejmowania decyzji. Pilotaż Medbase w Instytucie Matki i Dziecka pokazuje, jak cyfrowe wsparcie tego procesu jest oceniane przez użytkowników w rzeczywistym środowisku szpitalnym, a wyniki zaprezentowane podczas Hospital Innovation Summit & Demo Day są obiecujące.

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje trzy obszary szczególnie istotne dla bezpieczeństwa lekowego: sytuacje wysokiego ryzyka, polifarmakoterapię oraz przejścia pacjenta pomiędzy poziomami opieki. Według najnowszego przeglądu systematycznego Światowej Organizacji Zdrowia możliwe do uniknięcia szkody związane z farmakoterapią pozostają istotnym wyzwaniem dla bezpieczeństwa pacjentów, szczególnie w grupach o podwyższonym ryzyku, takich jak pacjenci geriatryczni czy osoby objęte opieką wysoko specjalistyczną. Wraz ze wzrostem złożoności terapii rośnie więc znaczenie narzędzi, które pomagają personelowi szybko zweryfikować informacje dotyczące interakcji, dawkowania czy postępowania w przypadku szczególnych populacji pacjentów.

Bezpieczeństwo farmakoterapii jest integralnym elementem bezpieczeństwa pacjenta. Dlatego tak ważna jest współpraca szpitali z podmiotami technologicznymi, które tworzą rozwiązania odpowiadające na realne potrzeby kliniczne. Jednocześnie innowacyjne narzędzia powinny być oceniane przede wszystkim w rzeczywistym środowisku pracy – z uwzględnieniem ich użyteczności dla personelu, wpływu na organizację pracy oraz specyfiki leczonej populacji. Tylko taka ocena pozwala odpowiedzialnie decydować o ich dalszym wykorzystaniu w praktyce klinicznej. – tłumaczy dr n. med. Eliza Kozyra-Pydyś, Pełnomocnik Dyrektora ds. Klinicznych IMID

Od informacji do decyzji klinicznej

Właśnie temu obszarowi poświęcony był pilotaż Medbase w Instytucie Matki i Dziecka. Narzędzie oceniali użytkownicy korzystający z niego w codziennej pracy. Analizowano m.in. użyteczność kliniczną, wpływ na organizację pracy oraz ogólną ocenę rozwiązania. W odpowiedziach otwartych powtarzały się przede wszystkim: szybki dostęp do informacji potrzebnych przy ocenie farmakoterapii, skrócenie analizy interakcji i terapii, możliwość dotarcia do uzasadnień naukowych i publikacji oraz konsolidacja danych w jednym miejscu. Aż 48 proc. badanych wskazało, że bez narzędzia Medbase weryfikacja zdecydowanie zajęłaby o wiele więcej czasu, a odpowiedź “raczej tak” wybrało 22 proc. ankietowanych, co jasno wskazuje na usprawnienie tego procesu. Jednocześnie 80 proc. respondentów uważa, że narzędzie zdecydowanie zwiększa bezpieczeństwo farmakoterapii.

Użytkownicy wskazywali również na przydatność informacji dotyczących interakcji lekowych, modyfikacji dawkowania w niewydolności nerek i wątroby, polifarmakoterapii oraz stosowania leków w ciąży i podczas laktacji. Z perspektywy praktyki klinicznej istotne jest zatem nie samo zgromadzenie danych, lecz możliwość szybkiego dotarcia do informacji potrzebnej w konkretnym przypadku. Cyfrowe wsparcie nie zastępuje decyzji lekarza czy farmaceuty. Może natomiast ograniczać czasochłonne wyszukiwanie i porównywanie informacji pochodzących z wielu źródeł.

Technologia, która nie powinna zakłócać workflow

Jednym z kluczowych elementów pilotażu była ocena wpływu rozwiązania na organizację pracy. Żaden z respondentów nie wskazał, aby korzystanie z narzędzia zaburzało rytm pracy, a wszyscy potwierdzili skrócenie czasu potrzebnego na sprawdzenie interakcji. To ważny aspekt oceny technologii w środowisku szpitalnym. Narzędzie wspierające decyzję kliniczną powinno wpisywać się w istniejący workflow, a nie tworzyć dodatkowy etap procesu. W pilotażu żaden z respondentów nie zakwestionował również wiarygodności prezentowanych informacji, a wpływ rozwiązania na bezpieczeństwo farmakoterapii oceniono pozytywnie w całej badanej grupie.

Wprowadzanie technologii do środowiska klinicznego ma sens wtedy, gdy realnie wspiera pracę personelu, a nie tworzy kolejnej warstwy obciążenia. Dlatego w pilotażu szczególnie ważne było dla nas sprawdzenie, czy rozwiązanie skraca drogę od pytania klinicznego do wiarygodnej i potrzebnej w danym momencie informacji. Chcieliśmy zobaczyć nie tylko, jak działa samo narzędzie, ale przede wszystkim, jak wpisuje się ono w rzeczywisty workflow szpitala i codzienną pracę użytkowników. Wyniki pilotażu dostarczyły nam cennych informacji na temat jego praktycznego zastosowania i obszarów, w których może wspierać personel – wyjaśnia Sławomir Kmak, Dyrektor Operacyjny Medbase Polska, Specjalista Zdrowia Publicznego.

Pilotaż jako sprawdzian użyteczności, nie tylko technologii

Współpraca Medbase z Instytutem Matki i Dziecka jest przykładem modelu, w którym innowacja przechodzi od etapu prezentacji do praktycznej oceny w szpitalu. Medbase znalazł się w gronie TOP10 finalistów 4. edycji MCSC Hospital Leadership Innovation w zeszłym roku. Jury wskazało rozwiązanie jako bazę wiedzy farmaceutycznej i klinicznej wspierającą personel w codziennych decyzjach terapeutycznych. Pilotaż pokazał jednocześnie, że przydatność technologii należy rozpatrywać w kontekście konkretnej populacji pacjentów. Użytkownicy zwracali uwagę, że w placówce z przewagą pacjentów pediatrycznych część potencjału rozwiązania może być wykorzystywana w mniejszym zakresie. Wskazywali natomiast na wysoką użyteczność w przypadku pacjentów dorosłych, szczególnie geriatrycznych i stosujących polifarmakoterapię, a także w wybranych obszarach wymagających szczególnej uwagi przy prowadzeniu farmakoterapii.

Pilotaż Medbase pozwolił nam zweryfikować, jak rozwiązanie sprawdza się w realnych warunkach oraz w specyfice Szpitala i codziennego sposobu pracy personelu. To istotny element oceny nowych technologii, ponieważ rozwiązanie, które sprawdza się w jednym środowisku, nie zawsze w ten sam sposób odpowiada na potrzeby innej placówki czy konkretnej specjalizacji. Szczególnie cenna jest dla nas informacja zwrotna od użytkowników, którzy wskazali, że rozwiązanie rzeczywiście ułatwia im pracę, przyspiesza realizację zadań i pozwala działać sprawniej. To najlepsze potwierdzenie, że warto wspólnie szukać rozwiązań odpowiadających na rzeczywiste potrzeby personelu i pacjentów. – opowiada Ewelina Tomaszczyk, Innovation Manager Działu Wdrożeń – Centrum Innowacji i Sztucznej Inteligencji w IMiD.

To istotny wniosek dla procesu cyfryzacji ochrony zdrowia: o wartości rozwiązania nie decyduje wyłącznie zakres jego funkcjonalności. Równie ważne jest dopasowanie do profilu placówki, potrzeb personelu i specyfiki leczonej populacji.

Od pilotażu do dalszej oceny rozwiązań cyfrowych

Ogólna ocena Medbase była jednoznacznie pozytywna; wszyscy respondenci przyznali technologii najwyższą lub prawie najwyższą możliwą ocenę. Przeważająca większość badanych zadeklarowała chęć stałego dostępu do narzędzia, a wszyscy uczestnicy wskazali, że poleciliby je innym użytkownikom.

Wyniki pokazują przede wszystkim postrzeganą użyteczność narzędzia, jego wpływ na organizację pracy oraz obszary, w których może wspierać proces oceny farmakoterapii. Przypadek Medbase pokazuje model współpracy, w którym technologia jest oceniana nie tylko pod kątem możliwości technicznych, ale przede wszystkim w odniesieniu do realnych potrzeb klinicznych i organizacyjnych. Dla bezpieczeństwa farmakoterapii kluczowe pozostaje bowiem nie samo wykorzystanie technologii, lecz jej właściwe włączenie w proces leczenia; tak, aby wiarygodna informacja była dostępna wtedy, gdy jest potrzebna do podjęcia decyzji klinicznej.

Wyniki pilotażu Medbase w Instytucie Matki i Dziecka zostały przedstawione 15 września podczas Hospital Innovation Summit & Demo Day 2026 w Warszawie, jednego z kluczowych wydarzeń 5. edycji MCSC Hospital Leadership Innovation. Zwycięzcy tegorocznej edycji zostaną ogłoszeni podczas październikowej gali finałowej. Szczegóły zostaną podane wkrótce przez organizatorów na stronie www.

Źródło: inf pras

Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło kolejny etap prac nad Polityką Lekową Państwa na lata 2026–2031. Nowy dokument ma wyznaczyć długofalowe kierunki dotyczące m.in. dostępu pacjentów do refundowanych terapii, bezpieczeństwa lekowego, programów lekowych i wydatków publicznych. Resort zapowiada również szersze wykorzystanie danych o rzeczywistych efektach leczenia, cyfryzacji i narzędzi AI oraz większą rolę farmaceutów, lekarzy i innych zawodów medycznych. O założeniach strategii dyskutowano podczas Okrągłego Stołu na Forum Ekonomicznym w Karpaczu.

„Zaczynamy rozmowę o przyszłości polskiej polityki lekowej. Stąd okrągły stół z udziałem ekspertów, przedstawicieli zawodów medycznych, samorządów gospodarczych oraz instytucji odpowiedzialnych za funkcjonowanie rynku leków. Chcemy spojrzeć dalej niż na kolejne obwieszczenie i kolejną listę refundacyjną. Porozmawiać o tym, jak powinien wyglądać polski system lekowy za 5, 10 i 15 lat” – podkreśla wiceminister Katarzyna Kacperczyk.

Polityka Lekowa Państwa na lata 2026-2031 będzie kontynuacją dokumentu realizowanego w latach 2018-2022. Wyznaczy najważniejsze kierunki rozwoju polityki lekowej w Polsce na kolejne pięć lat, odpowiadając na wyzwania związane z dostępnością terapii, bezpieczeństwem lekowym oraz efektywnym wykorzystaniem środków publicznych.

„Polityka lekowa to dziś jednocześnie polityka zdrowotna, gospodarcza i polityka bezpieczeństwa państwa. Programy lekowe otworzyły polskim pacjentom dostęp do wielu nowoczesnych terapii. Teraz czas na ich kolejny etap. Rozmawiamy o tym, jak je upraszczać, jak ograniczać zbędne obciążenia administracyjne i jak szerzej wykorzystywać dane do oceny rzeczywistych efektów leczenia. Nowoczesny program lekowy powinien być projektowany wokół pacjenta i efektu zdrowotnego, a nie wokół procedury” – dodaje wiceminister zdrowia.

Prace koncepcyjne nad nową strategią rozpoczęły się w październiku 2025 r. Ich celem jest identyfikacja najważniejszych problemów systemowych oraz wypracowanie długofalowych rozwiązań we współpracy z kluczowymi interesariuszami rynku ochrony zdrowia.

Szerokie konsultacje z ekspertami i instytucjami

Prace nad dokumentem prowadzone są w formule szerokiego dialogu z przedstawicielami administracji publicznej, instytucji systemu ochrony zdrowia oraz organizacji branżowych.

W październiku 2025 r. Ministerstwo Zdrowia zwróciło się do organizacji reprezentujących sektor farmaceutyczny, ekspertów oraz partnerów społecznych o wskazanie najważniejszych wyzwań i propozycji rozwiązań w ramach siedmiu celów strategicznych.

W kolejnych miesiącach przeanalizowano zgłoszone stanowiska, przeprowadzono spotkania z przedstawicielami innych resortów oraz podmiotów zaangażowanych w realizację polityki lekowej. Odbyły się także konsultacje z instytucjami nadzorowanymi przez Ministra Zdrowia oraz departamentami Ministerstwa Zdrowia.

W proces prac włączono również kluczowe instytucje publiczne, w tym Narodowy Fundusz Zdrowia, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencję Badań Medycznych, Centrum e-Zdrowia oraz Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

„Polityka lekowa wymaga zarówno silnych instytucji państwa, jak i bardzo dobrej współpracy między nimi. Zaproszone do procesu zostały instytucje dysponujące ogromną wiedzą i zasobami danych. Wyzwaniem na kolejne lata jest lepsze łączenie tych kompetencji i informacji. Państwo powinno nie tylko reagować na problemy rynku leków, ale także coraz wcześniej je przewidywać” – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Dane, analityka i zdolność do podejmowania strategicznych decyzji będą równie ważne jak same regulacje. Przyszłość polityki lekowej będzie również cyfrowa.

„Mamy dziś ogromne zasoby danych o refundacji, preskrypcji leków, realizacji recept, przebiegu terapii czy wykorzystaniu świadczeń. Kolejnym krokiem musi być ich lepsze łączenie i wykorzystywanie do podejmowania decyzji. Chcemy, aby cyfryzacja pozwalała szybciej oceniać skuteczność terapii w rzeczywistej praktyce, monitorować wydatki, identyfikować ryzyka niedostępności leków i lepiej planować potrzeby pacjentów. To także przestrzeń dla nowych narzędzi analitycznych i AI” – dodaje wiceminister.

Nowoczesna polityka lekowa musi opierać się na danych i rzeczywistych efektach leczenia, a nie wyłącznie na sprawozdawczości. Jej przyszłość to także większe wykorzystanie kompetencji zawodów medycznych, które stanowią jeden z najcenniejszych zasobów systemu ochrony zdrowia.

„Farmaceuci, lekarze, pielęgniarki i inni profesjonaliści medyczni powinni być aktywnymi uczestnikami polityki lekowej. Nowe zadania są szerokie: od profilaktyki i poprawy adherencji, przez opiekę farmaceutyczną, po monitorowanie bezpieczeństwa i efektów terapii” – podsumowuje Katarzyna Kacperczyk.

Kolejny etap prac

Nowa Polityka Lekowa Państwa będzie koncentrować się na siedmiu obszarach:

  1. zwiększaniu dostępności refundacyjnej i rynkowej leków dla pacjentów,
  2. optymalizacji wydatków płatnika publicznego,
  3. wzmacnianiu bezpieczeństwa lekowego Polski oraz rozwoju sektora farmaceutycznego,
  4. poprawie adherencji do leczenia i ograniczaniu marnowania środków publicznych,
  5. przeglądzie roli instytucji odpowiedzialnych za realizację polityki lekowej,
  6. redefinicji roli kadr medycznych w polityce lekowej państwa,
  7. wykorzystaniu nowoczesnych rozwiązań technologicznych wspierających system.

W Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji ustalono harmonogram dalszych prac merytorycznych oraz powołano zespoły odpowiedzialne za przygotowanie poszczególnych części dokumentu.

Zakończenie prac nad Polityką Lekową Państwa na lata 2026-2031 planowane jest w 2026 r.

Źródło: MZ

Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy wykaz produktów zagrożonych brakiem dostępności w Polsce. Na liście znalazły się 294 pozycje, w tym insuliny, leki stosowane w padaczce, astmie i POChP, psychiatrii czy onkologii. Samo umieszczenie produktu w wykazie nie oznacza jednak, że zniknął on z aptek. Lista jest przede wszystkim sygnałem, że jego dostępność wymaga szczególnego monitorowania i uruchamia mechanizmy mające chronić krajowe zapasy przed wywozem za granicę.

Nowe obwieszczenie ministra zdrowia zostało wydane 1 września 2026 r., a wykaz produktów zagrożonych brakiem dostępności ustalono na 9 września. Zastępuje on poprzednią listę z 8 lipca.

Lista liczy 294 pozycje. Już pierwsze strony dokumentu pokazują, jak różnorodnych grup terapeutycznych dotyczy problem. Znajdują się na niej m.in. insuliny, preparaty wziewne stosowane w chorobach układu oddechowego, leki przeciwpadaczkowe i stosowane w psychiatrii, ale także specjalistyczne środki żywieniowe i wyroby medyczne. Wśród wymienionych produktów są m.in. preparaty zawierające insulinę glargine, insulinę ludzką i insulinę glulizynową, walproinian sodu, salbutamol, formoterol czy ipratropium.

Na dalszych pozycjach znajdują się m.in. kolejne insuliny, karbamazepina, tamoksyfen, preparaty stosowane w leczeniu chorób obturacyjnych płuc, paliperydon i olanzapina stosowane w psychiatrii oraz filgrastym wykorzystywany m.in. u pacjentów onkologicznych.

Tak szeroki zakres może budzić niepokój pacjentów, ale nazwę wykazu trzeba interpretować ostrożnie. Obecność produktu na tzw. liście antywywozowej nie jest równoznaczna z informacją, że nie można go obecnie kupić w Polsce. Główny Inspektorat Farmaceutyczny podkreśla, że dostępność leków jest stale monitorowana na podstawie danych z różnych poziomów dystrybucji, w tym aptek, szpitali, hurtowni oraz informacji od podmiotów odpowiedzialnych. GIF publikuje ponadto cotygodniowe zestawienia dotyczące aktualnych i przewidywanych problemów z dostępnością konkretnych produktów.

Lista jest coraz dłuższa. W lutym 2026 r. obejmowała 273 pozycje, natomiast wykaz obowiązujący od początku czerwca liczył 286 pozycji. Wrześniowe obwieszczenie zawiera już 294. Sam wzrost liczby pozycji nie wystarcza jednak do stwierdzenia, że bezpieczeństwo lekowe w Polsce pogorszyło się w takim samym stopniu. Na wykaz wpływają bowiem zarówno bieżące problemy z dostawami, jak i sposób monitorowania rynku oraz konieczność zabezpieczenia konkretnych produktów przed odpływem z krajowego łańcucha dystrybucji.

Dla pacjenta najważniejsze jest nie samo pytanie, ile pozycji znajduje się na liście, ale czy problemy dotyczą właśnie jego terapii, czy dostępny jest odpowiednik oraz jak długo mogą potrwać ewentualne zakłócenia dostaw. Szczególnego znaczenia nabiera to w przypadku terapii przewlekłych, w których przerwanie leczenia lub niekontrolowana zmiana preparatu może mieć poważne konsekwencje. Dlatego pojawienie się leku w wykazie nie powinno być powodem do samodzielnego odstawienia terapii czy robienia zapasów, lecz sygnałem, że jego dostępność jest objęta szczególnym nadzorem.

Pełną listę można znaleźć: TU

Źródło: Dz.U. MZ

Lista bezpłatnych leków dla osób 65+ ma nadal rosnąć, ale Ministerstwo Zdrowia chce jednocześnie zmienić sposób, w jaki państwo płaci za znajdujące się na niej preparaty. Resort argumentuje, że po pojawieniu się tańszych odpowiedników nie ma uzasadnienia, by ze środków publicznych finansować droższy lek tylko dlatego, że zachowuje rozpoznawalną nazwę handlową. Nowe zasady mają wzmocnić pozycję negocjacyjną ministra zdrowia wobec firm farmaceutycznych i uwolnić setki milionów złotych na kolejne terapie. Kluczowe pytanie brzmi jednak, czy większa presja na ceny przełoży się na rzeczywiście szerszy dostęp pacjentów do leczenia, a nie jedynie na przesunięcia w refundacyjnym budżecie.

Program bezpłatnych leków dla seniorów jest jednym z najbardziej widocznych elementów polityki lekowej państwa. Dla pacjenta mechanizm jest prosty: preparat znajdujący się na odpowiedniej liście może zostać wydany bez odpłatności, jeśli spełnione są warunki refundacji. Z perspektywy budżetu publicznego sytuacja jest jednak znacznie bardziej skomplikowana, ponieważ brak udziału pacjenta w cenie nie oznacza braku kosztu. Całość rachunku przejmuje państwo.

To właśnie na tym poziomie Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić większą dyscyplinę cenową. 27 sierpnia wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podpisała zarządzenie dotyczące trybu i sposobu weryfikacji wykazów bezpłatnych leków. Zgodnie z informacją resortu dokument wchodzi w życie następnego dnia.

Ministerstwo przedstawia zmianę jako element szerszego porządkowania systemu refundacji, a nie próbę ograniczania programu dla seniorów.

„Nasz priorytet pozostaje niezmienny: zwiększanie dostępu pacjentów do skutecznych i bezpiecznych leków. Ten cel konsekwentnie realizujemy, regularnie rozszerzając zakres refundacji. Musimy jednak pamiętać, że środki publiczne powinny być wydawane odpowiedzialnie i racjonalnie” – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Skala wydatków sprawia, że nawet niewielkie różnice cenowe mogą przekładać się na duże kwoty. Według danych Ministerstwa Zdrowia w 2025 roku na refundację leków przeznaczono blisko 30 mld zł. Z tego 16 mld zł stanowiła refundacja apteczna. Około 60 proc. tej kwoty przypadało na bezpłatne leki z listy „S”.

Problem, który wskazuje resort, pojawia się szczególnie po wygaśnięciu ochrony patentowej leku. W typowej sytuacji wejście na rynek tańszych odpowiedników prowadzi do konkurencji cenowej. Producent leku oryginalnego może obniżyć cenę, a płatnik publiczny zyskuje możliwość finansowania terapii po niższym koszcie. Ministerstwo przekonuje, że w przypadku leków bezpłatnych mechanizm ten nie działa obecnie wystarczająco efektywnie.

„Lista bezpłatnych leków powinna być tworzona z myślą o pacjentach, a nie o zwiększaniu zysków firm farmaceutycznych. Nie ma racjonalnego powodu, by państwo płaciło za lek jak za produkt innowacyjny, skoro na rynku są już dostępne równie skuteczne i bezpieczne, a jednocześnie tańsze. W wielu krajach europejskich w takich sytuacjach działa konkurencja cenowa. I u nas również, ale tylko w przypadku zwykłej listy refundacyjnej. Chcemy, aby taki mechanizm funkcjonował także w przypadku leków bezpłatnych” – mówi wiceminister zdrowia.

To mocne postawienie sprawy, ale dyskusja będzie dotyczyć nie tylko cen. W refundacji znaczenie ma bowiem również przewidywalność dostępności leków, bezpieczeństwo ich dostaw, zachowanie konkurencji między producentami i takie kształtowanie zasad, by obniżanie kosztów nie prowadziło w dalszej perspektywie do wycofywania części produktów z rynku.

Resort na razie akcentuje przede wszystkim potencjalne oszczędności. Według jego szacunków nowe narzędzia negocjacyjne i większa konkurencja cenowa mogą uwolnić setki milionów złotych. Środki te miałyby zostać przeznaczone między innymi na nowe leki dla seniorów, nowoczesne terapie onkologiczne, leczenie chorób rzadkich oraz terapie dla dzieci.

„Jeśli na rynku jest dostępny bezpieczny i skuteczny lek, który kosztuje 40 zł, państwo nie powinno płacić 400 zł za taki sam lek o innej nazwie handlowej. Różnicę 360 zł wolimy przeznaczyć na leczenie pacjentów, a nie na marżę dla firmy farmaceutycznej” – mówi Katarzyna Kacperczyk.

Ten przykład dobrze obrazuje intencję resortu, ale jednocześnie upraszcza mechanizmy funkcjonujące na rynku leków. W praktyce o cenie finansowanej przez państwo mogą decydować nie tylko ceny widoczne dla pacjenta, ale także warunki negocjowane w procesie refundacyjnym. Dlatego istotne będzie nie tyle samo hasło o tańszych odpowiednikach, ile szczegółowe kryteria, według których Ministerstwo Zdrowia będzie weryfikować obecność poszczególnych preparatów na listach bezpłatnych leków.

Zmiana ma też znaczenie negocjacyjne. Jeżeli producent wie, że obecność jego leku na liście gwarantującej pacjentowi zerową odpłatność nie jest automatyczna i może podlegać okresowej weryfikacji w zestawieniu z tańszymi odpowiednikami, presja na obniżenie ceny rośnie. Z punktu widzenia płatnika to sposób na wykorzystanie skali publicznych zakupów do uzyskania korzystniejszych warunków.

Dla pacjentów najważniejsza będzie jednak odpowiedź na inne pytanie: czy porządkowanie list nie wpłynie negatywnie na ciągłość leczenia. Seniorzy często stosują wiele leków równocześnie, a zmiana preparatu, choć z punktu widzenia substancji czynnej może być równoważna, bywa dla części osób źródłem dezorientacji. Różne nazwy handlowe, opakowania, wygląd tabletek czy sposób ich dawkowania mogą mieć znaczenie praktyczne, zwłaszcza u pacjentów z wielochorobowością.

Dlatego skuteczność reformy będzie można ocenić dopiero wtedy, gdy uda się pogodzić trzy cele: obniżenie kosztów terapii dla państwa, zachowanie stabilnej dostępności leków oraz utrzymanie bezpieczeństwa i przejrzystości leczenia dla pacjenta.

Ministerstwo zapewnia, że właśnie taki ma być kierunek zmian.

„Nie traktuję tych zmian jako rewolucji, ale jako uporządkowanie systemu i przywrócenie mu równowagi i racjonalności. Chcemy, aby refundacja była bardziej przejrzysta, przewidywalna i służyła przede wszystkim pacjentom. Dlatego liczę na konstruktywny dialog z branżą farmaceutyczną. Stabilny system refundacji, bezpieczeństwo lekowe i jak najszerszy dostęp do terapii to cele, które powinny nas łączyć” – podkreśla wiceminister.

W najbliższych miesiącach znaczenie będzie miało więc nie tylko to, ile państwo rzeczywiście zaoszczędzi, ale także co stanie się z uwolnionymi pieniędzmi. Jeżeli zapowiedź przeznaczania ich na kolejne terapie zostanie zrealizowana, zmiana może stać się narzędziem zwiększania liczby pacjentów objętych refundacją. Jeśli natomiast ograniczy się wyłącznie do obniżenia wydatków na już finansowane leki, efekt dla chorych będzie znacznie mniej odczuwalny.

Lista „S” pozostaje więc polem, na którym spotykają się trzy interesy: pacjentów oczekujących szerokiego i stabilnego dostępu do leczenia, państwa próbującego racjonalnie gospodarować rosnącym budżetem refundacyjnym oraz przemysłu farmaceutycznego, dla którego decyzje refundacyjne mają bezpośrednie znaczenie biznesowe. Nowe zasady mają przede wszystkim wzmocnić pozycję pierwszych dwóch stron. To, czy uda się osiągnąć ten cel bez ograniczenia dostępności terapii, będzie najważniejszym testem reformy.

Źródło: MZ

Czy lek, który trafia do pacjenta, jest na pewno autentyczny? Choć problem sfałszowanych produktów leczniczych wciąż pozostaje realnym zagrożeniem, europejski system weryfikacji leków oraz działania służb nadzoru skutecznie chronią legalny łańcuch dostaw. Każdego dnia miliony opakowań są sprawdzane przed wydaniem pacjentowi, a najprostszym sposobem ochrony pozostaje kupowanie leków wyłącznie w legalnych aptekach.

Co się ostatnio wydarzyło?

Jak chroni nas unijna Dyrektywa Fałszywkowa w praktyce – tłumaczy Iwona McManus, Prezes Krajowej Organizacji Weryfikacji Autentyczności Leków (KOWAL).

„Od 9 lutego 2019 roku każde opakowanie leku na receptę objętego obowiązkiem serializacji posiada unikalny kod 2D Data Matrix nadrukowany przez producenta oraz dodatkowo fizyczne zabezpieczenie przed otwarciem opakowania, które wskazuje, czy ktoś je wcześniej otwierał. Dane z kodu są przekazywane do europejskiej bazy EU-Hub, a następnie przekazywane do krajowych systemów NMVS – w Polsce do systemu PLMVS (Polish Medicines Verification System), którym administrujemy jako Fundacja KOWAL.

Podczas wydawania leku farmaceuta skanuje kod 2D znajdujący się na opakowaniu. System PLMVS porównuje odczytane dane z informacjami zapisanymi w bazie i potwierdza autentyczność produktu. Jeżeli dane są zgodne, farmaceuta może bezpiecznie wydać lek pacjentowi. Gdy system wykryje niezgodność lub brak danych, generowany jest alert wymagający wyjaśnienia przed dalszym postępowaniem z produktem.

To właśnie ten moment stanowi ostatni punkt kontroli przed przekazaniem leku pacjentowi. Dla pacjenta proces ten pozostaje praktycznie niewidoczny i nie wpływa na sposób realizacji recepty. Za kulisami działa jednak rozbudowana infrastruktura technologiczna obejmująca producentów, hurtownie farmaceutyczne, apteki, szpitale oraz krajowe organizacje weryfikacji leków”.

3 rzeczy, o których pacjenci powinni pamiętać:

  1. Kupuj leki wyłącznie w legalnej aptece – stacjonarnej albo internetowej (te w UE mają wspólne, rozpoznawalne logo).
  2. Zwróć uwagę na opakowanie. Zaklejone, nienaruszone? Dobrze. W razie wątpliwości poproś farmaceutę o pomoc.
  3. Omijaj „okazje” i „promocje” z social mediów. Tani lek z nieznanego źródła może nie działać, mieć złą dawkę albo zawierać coś, czego nie chcesz mieć w organizmie.

Za każdym zeskanowanym opakowaniem stoi farmaceuta

System weryfikacji autentyczności leków nie działa samodzielnie. Jego skuteczność zależy od ludzi, którzy każdego dnia korzystają z niego w swojej pracy. To farmaceuci, często w warunkach dużego natężenia pracy, skanują kolejne opakowania, weryfikują dane i reagują na wszelkie nieprawidłowości.

Nawet najbardziej zaawansowany system informatyczny nie zapewni bezpieczeństwa pacjentom bez uważności i profesjonalizmu osób, które z niego korzystają. To farmaceuta wykonuje ostatnią kontrolę przed wydaniem leku i to on jest ostatnim ogniwem chroniącym pacjenta przed potencjalnie niebezpiecznym produktem.

Dzięki temu każdego dnia miliony opakowań leków mogą zostać zweryfikowane przed wydaniem pacjentom, a ryzyko przedostania się sfałszowanych produktów do legalnego obrotu jest skutecznie ograniczane. W rezultacie pacjent otrzymuje to, czego oczekuje najbardziej – bezpieczny i autentyczny lek.

źródło: inf. prasowa

Bezpieczeństwo farmakoterapii staje się jednym z najważniejszych elementów jakości opieki zdrowotnej. Nowe standardy akredytacyjne dla szpitali kładą większy nacisk na systemowe zarządzanie ryzykiem związanym z leczeniem, rozwój współpracy między lekarzami, pielęgniarkami i farmaceutami oraz wykorzystanie narzędzi cyfrowych wspierających analizę terapii. Eksperci podkreślają, że w dobie starzenia się społeczeństwa i rosnącej wielolekowości bezpieczne stosowanie leków jest równie istotne jak dostęp do nowoczesnych terapii.

Cyfryzacja ochrony zdrowia coraz częściej obejmuje nie tylko dokumentację medyczną, ale również rozwiązania wspierające bezpieczeństwo procesu leczenia. W swoim najnowszym raporcie z końca czerwca Komisja Europejska wskazuje, że w ciągu ostatniego roku swoje wyniki poprawiło 18 państw członkowskich, a już 85 proc. krajów UE udostępnia obywatelom scentralizowany dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej. Dlatego też postawiono na rozwój interoperacyjnych systemów danych oraz Europejskiej Przestrzeni Danych dotyczącej Zdrowia (EHDS) jako jeden z fundamentów poprawy jakości opieki i bezpieczeństwa pacjentów.

Warto zwrócić uwagę na rosnącą potrzebę cyfryzacji w sektorze ochrony zdrowia. Instytut Matki i Dziecka już od pięciu lat prowadzi międzynarodowy konkurs MCSC Hospital Leadership Innovations, w którym nagradzane są nowatorskie rozwiązania wspierające rozwój medycyny i pracę placówek ochrony zdrowia. W ostatnich edycjach dominującym trendem były rozwiązania usprawniające zarządzanie szpitalem i dokumentacją medyczną, automatyzację administracji i zwiększenie bezpieczeństwa, w tym także bezpieczeństwa lekowego.

Doświadczenia z pilotażu prowadzonego wspólnie z IMiD wskazują, że narzędzia wspierające analizę farmakoterapii mogą realnie poprawiać bezpieczeństwo leczenia oraz usprawniać codzienną pracę personelu medycznego. W obliczu starzenia się społeczeństwa i rosnącej skali wielolekowości rozwiązania tego typu będą odgrywać coraz większą rolę w organizacji nowoczesnej opieki zdrowotnej.

Bezpieczeństwo lekowe jako inwestycja w jakość

Bezpieczeństwo farmakoterapii przestaje być pojedynczym elementem procesu leczenia, a staje się jednym z filarów zarządzania jakością w nowoczesnym szpitalu. Już w 2024 roku WHO zwracała uwagę, że blisko połowa możliwych do uniknięcia szkód w opiece zdrowotnej jest związana z farmakoterapią. Znaczenie tego problemu będzie rosło wraz ze zmianami demograficznymi: starzejące się społeczeństwo i rosnąca liczba pacjentów z chorobami przewlekłymi sprawiają, że coraz więcej osób przyjmuje jednocześnie kilka lub kilkanaście leków, zwiększając ryzyko niepożądanych interakcji oraz działań niepożądanych.  Każda kolejna ordynacja zwiększa złożoność procesu terapeutycznego, dlatego konieczne staje się wykorzystywanie narzędzi, które wspierają personel medyczny w analizie potencjalnych interakcji i bezpieczeństwa leczenia.

W praktyce oznacza to większą rolę farmaceutów szpitalnych, przeglądów lekowych oraz współpracy między lekarzami, pielęgniarkami i personelem farmaceutycznym. Jak zatem sprawić, aby ich praca była efektywniejsza, a jednocześnie nie dokładać im dodatkowych obowiązków?

Cyfrowe narzędzia zwiększają bezpieczeństwo pacjentów

Eksperci są zgodni, że poprawa bezpieczeństwa farmakoterapii nie będzie efektem pojedynczego rozwiązania. Wymaga jednoczesnego rozwoju kompetencji personelu, odpowiednich procedur, współpracy interdyscyplinarnej oraz wykorzystania nowoczesnych technologii wspierających analizę danych.

Nowe standardy akredytacyjne tworzą ku temu odpowiednie ramy, wzmacniając rolę farmaceutów szpitalnych i jakości procesów związanych z farmakoterapią. Dla placówek medycznych oznacza to nie tylko konieczność spełnienia wymogów formalnych, ale przede wszystkim szansę na poprawę bezpieczeństwa pacjentów oraz ograniczenie liczby zdarzeń niepożądanych związanych z leczeniem.

Coraz więcej leków, coraz większa odpowiedzialność

W październiku 2025 roku wartość sprzedaży na rynku aptecznym wyniosła 5,232 mld zł, co oznacza wzrost o 16,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Jednocześnie około 68 proc. leków dostępnych na polskim rynku pochodzi z importu, podczas gdy krajowi producenci odpowiadają za około 32 proc. rynku. Dane te pokazują skalę farmakoterapii w Polsce oraz znaczenie odpowiedzialnego zarządzania leczeniem farmakologicznym.

Jak podkreśla Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne, bezpieczeństwo lekowe powinno być rozumiane znacznie szerzej niż wyłącznie jako zapewnienie dostępności produktów leczniczych. Obejmuje ono również racjonalne ich stosowanie, monitorowanie terapii oraz skuteczne wykrywanie problemów lekowych jeszcze przed wystąpieniem ich konsekwencji klinicznych, które mogą prowadzić do pogorszenia jakości leczenia, ciężkich skutków ubocznych, wydłużenia hospitalizacji oraz wzrostu kosztów funkcjonowania systemu.

Dalsza cyfryzacja oraz rozwój narzędzi do monitorowania farmakoterapii mogą stanowić skuteczne rozwiązanie problemów z bezpieczeństwem lekowym, z którymi boryka się polska ochrona zdrowia.

Źródło: inf pras