Medicalpress
Zdrowie psychiczne i fizyczne pracowników przestaje być tematem tabu – staje się jednym z filarów strategii firm. Jak wynika z raportu Benefit Systems, aż 72 proc. przedsiębiorstw postrzega dbałość o wellbeing jako kluczowe zadanie benefitów pozapłacowych. Eksperci podkreślają, że inwestycje w dobrostan to nie tylko przejaw odpowiedzialności społecznej, lecz także realna korzyść biznesowa – przekładają się na mniejszą absencję, niższą rotację kadr i większą efektywność zespołów. W obliczu rosnącej liczby problemów psychicznych, wypalenia zawodowego i stresu, coraz więcej organizacji wdraża programy wsparcia psychologicznego, profilaktyki wypalenia oraz świadczenia łączące opiekę zdrowotną z rozwojem osobistym. Jak podkreśla Izabela Nasiłowska-Włodarek z Benefit Systems, „dobrostan to nie tylko poczucie harmonii, ale też chęć budowania swojej pozycji w organizacji w oparciu o rozwój”.
Coraz więcej firm inwestuje we wsparcie zdrowia psychicznego i fizycznego pracowników. Z raportu Benefit Systems wynika, że 72 proc. przedsiębiorstw zdaje sobie sprawę z tego, że jest to istotnym zadaniem benefitów pozapłacowych. Eksperci wskazują, że inwestycje w wellbeing poprawiają efektywność, zmniejszają absencje i ograniczają rotację kadr.

– Z badań dotyczących dobrostanu pracowników wynika, że od 40 do 50 proc. zgłasza różnego rodzaju problemy. Ten dobrostan może być związany ze środowiskiem pracy, ale często jest on związany z bliskimi czy rodziną pracowników, czyli pracownicy doświadczają problemów rodzinnych w relacjach poza pracą i ma to wpływ na to, jak funkcjonują w środowisku pracy – mówi agencji Newseria dr Tomasz Rowiński, psycholog z Think Tanku SGH dla Ochrony Zdrowia. – To są naturalne sytuacje, kiedy pracodawca może okazać zrozumienie, wsparcie finansowe czy chociażby dzień urlopu. To są zwykłe mechanizmy, narzędzia prawne, które ma w ręku pracodawca.

Według danych WHO zaburzenia depresyjne i lękowe na całym świecie powodują utratę 12 mld dni roboczych i kosztują światową gospodarkę ok. 1 bln dol. rocznie w utraconej produktywności. W Polsce – jak wskazuje badanie EZOP II – co czwarty dorosły doświadcza w ciągu życia epizodu kryzysu psychicznego, a co 10. zmaga się z długotrwałymi zaburzeniami nastroju.

Eksperci podkreślają, że problemy osobiste pracowników dotyczące np. sfery samopoczucia coraz częściej przekładają się na ich funkcjonowanie zawodowe, ale na dobrostan pracowników wpływa szereg czynników. Z raportu „Dobrostan Polek i Polaków” zrealizowanego przez infuture.institute na zlecenie Benefit Systems wynika, że 61 proc. badanych deklaruje wysoki poziom niepokoju związanego z  sytuacją społeczno-polityczną. Pracownikom trudno też znaleźć równowagę między życiem prywatnym a zawodowym, zwłaszcza w świecie przyspieszającej cyfryzacji. Badania przeprowadzone dla benefitu  wellbeingowego Multi.Life wskazują, że  Polacy  narzekają na przebodźcowanie, które jest dziś jednym z głównych źródeł stresu. 54 proc. badanych przyznaje, że odczuwa go co najmniej raz w tygodniu. 

– Środowisko pracy może dobrostanowi sprzyjać lub nie i tu mamy constans – są pewne firmy, które dobrze funkcjonują, tworzą odpowiednią kulturę organizacyjną i jest jakiś odsetek firm, gdzie ten problem jest stabilny. Po pandemii COVID-19 widzimy, że dobrostan osobisty pracowników się zmniejsza i często jest to związane z zaburzeniami nastroju i zaburzeniami lękowymi – wskazuje dr Tomasz Rowiński.

Firmy zaczynają traktować kwestie zdrowia psychicznego jako element zarządzania ryzykiem organizacyjnym. Coraz więcej z nich buduje wewnętrzne procedury wsparcia psychicznego i wprowadza szkolenia z reagowania w sytuacjach kryzysowych. Równocześnie przedsiębiorstwa poszerzają zakres świadczeń prozdrowotnych i benefitów ukierunkowanych na długofalowe i kompleksowe wsparcie dobrostanu, ze szczególnym uwzględnieniem odporności psychicznej. Coraz większe znaczenie zyskują te, które łączą profilaktykę zdrowotną z rozwojem osobistym. Zgodnie z badaniem rynku benefitów pozapłacowych przeprowadzonego na zlecenie Benefit Systems uznaniem ze strony pracowników (co najmniej 75 proc. wskazań) cieszą się  świadczenia sprzyjające nabywaniu nowych kompetencji, jak np. kursy, szkolenia oraz usługi doradcze czy dofinansowanie nauki.

– W dzisiejszych niestabilnych czasach warto inwestować w benefity, które opiekują zarówno zdrowie, jak i rozwój naszych pracowników. W DNA każdej organizacji powinna być uważność na tworzenie bezpiecznego miejsca pracy, w którym możemy rozwiązywać problemy i śmiało o nich mówić, a jednocześnie dawać systemowe rozwiązanie, konkretne ścieżki, z których zarówno menedżerowie, jak i pracownicy mogą korzystać – mówi Izabela Nasiłowska-Włodarek, business development director w Benefit Systems. – Dobrostan to nie tylko nasze poczucie harmonii, ale również chęć budowania dalej swojej pozycji w danej organizacji w oparciu na przykład o nasz rozwój.

Jak podkreśla, kluczowe jest, aby wsparcie obejmowało wszystkie etapy życia zawodowego – od startu kariery po moment przejścia na emeryturę. Pracownicy oczekują nie tylko świadczeń medycznych, ale też realnych narzędzi rozwoju osobistego i emocjonalnego.

– Możemy edukować, możemy wspierać systemowo, możemy szukać komercyjnych rozwiązań w postaci benefitów. Próg wejścia w taką pomoc, bazującą na świadczeniach pozapłacowych, może być niski. W przypadku programu Multi.Life miesięcznie, w przeliczeniu na jednego pracownika, jest to koszt jednej kawy na mieście. Już przy takich nakładach możemy efektywnie dbać o dobrostan pracownika w organizacjach – podkreśla Izabela Nasiłowska-Włodarek. –Wspomniany program Multi.Life kompleksowo opiekuje różnorodne potrzeby wellbeingowe zespołów – od profilaktyki zdrowia psychofizycznego, obejmującej konsultacje z ekspertami, m.in. z zakresu psychologii, po rozwój i liczne kursy wzmacniające kompetencje osobiste i zawodowe. Rozwiązania systemowe są bardzo ograniczone. Czas oczekiwania na poradę psychoterapeuty czy psychologa w ramach państwowej opieki to średnio 124 dni.

Pracodawcy coraz częściej dostrzegają, że programy profilaktyczne przynoszą wymierne rezultaty – ograniczają absencję, zmniejszają rotację pracowników i poprawiają zaangażowanie zespołów.

– Pracodawcy muszą mieć na uwadze problematykę bezpieczeństwa psychologicznego w miejscu pracy i wdrażać programy profilaktyki wypalenia zawodowego. To jest palący problemem, bo na przykład według badań Lewiatana 33 proc. pracowników w Polsce odczuwa wypalenie zawodowe lub czuje się nim zagrożonych – mówi Kuba Giedrojć, zastępca dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan i autor badań, a także ekspert polityk antywypaleniowych.

Zjawisko wypalenia zawodowego WHO od 2022 roku klasyfikuje jako jeden z głównych problemów zdrowia publicznego.

– Budowanie dobrostanu pracownika staje się kluczowym zadaniem pracodawcy. Pracownik, który jest w dobrostanie, jakkolwiek byśmy to rozumieli, jest bardziej skuteczny, ma niższe absencje, dobrze oddziałuje na zespół itd. Natomiast bardzo ważne jest, żeby dobrostan kształtować strategicznie, wdrażać odpowiednie programy, zastanawiać się, jakie są cele w każdej z organizacji, w jakim kierunku te programy powinny ewoluować. Dobrostan sam się nie zbuduje, to wymaga systematycznej pracy – przekonuje Kuba Giedrojć. – Jestem pewien, że z każdym rokiem programy dbające o dobrostan w organizacji to będzie coś, co jest konieczne, i w czasie rozmów rekrutacyjnych będziemy tylko dopytywać, jak one wyglądają i jakie mają komponenty, a nie czy w ogóle są.

O roli tego typu programów w firmach eksperci debatowali w trakcie panelu „Między dziś a jutrem: dobrostan w organizacjach”, który odbył się podczas Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie.

Źródło: Newseria

Ponad 36 proc. Polaków nie podejmuje żadnej formy ruchu – nawet krótkiego spaceru czy jazdy na rowerze. Jak wynika z raportu Instytutu Badań Strukturalnych opracowanego na zlecenie Benefit Systems, brak aktywności fizycznej ma poważne konsekwencje nie tylko dla zdrowia społeczeństwa, ale także dla gospodarki i systemu ochrony zdrowia. Eksperci alarmują, że gdyby co druga nieaktywna osoba zaczęła ćwiczyć, liczba zgonów w Polsce spadłaby o niemal 14 proc., a oszczędności z tytułu mniejszej absencji chorobowej sięgnęłyby blisko 2 mld zł rocznie.

Co trzeci Polak nie podejmuje żadnej formy ruchu, w tym spacerów czy jazdy na rowerze – wynika z raportu Instytutu Badań Strukturalnych przygotowanego na zlecenie Benefit Systems. Ma to przełożenie nie tylko na ich zdrowie, ale i funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia, ubezpieczeń społecznych oraz całej gospodarki. Gdyby co druga nieaktywna fizycznie osoba zaczęła ćwiczyć, liczba zgonów zmniejszyłaby się o 13,7 proc., a oszczędności wynikające z ograniczenia absencji chorobowych wyniosłyby 1,9 mld zł. Eksperci wskazują na potrzebę aktywizacji osób dorosłych w wieku produkcyjnym, ale również dzieci i młodzieży.

– Blisko siedmiu na 10 dorosłych Polaków rusza się zbyt mało, by osiągnąć korzyści zdrowotne wynikające z aktywności fizycznej. Naszym zadaniem – jako rządu, samorządu, nauczycieli, pracodawców, a także rodziców i po prostu świadomych obywateli – jest stworzyć warunki i kulturę, w której ruch stanie się naturalnym wyborem dla każdego. Inwestycja w aktywność fizyczną to inwestycja w zdrowie narodu i przyszłość nas wszystkich – podkreślił w trakcie EFNI Piotr Borys, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.

Dane przytaczane w raporcie IBS „Korzyści z aktywności fizycznej Polek i Polaków. Ocena wpływu na zdrowie, gospodarkę i rynek pracy” wskazują, że niedostateczna aktywność fizyczna generuje znaczące koszty dla systemów opieki zdrowotnej. W 2013 roku było to 67,5 mld dol. w wydatkach na leczenie i stratach produktywności. W Polsce koszty te stanowiły około 0,46 proc. całkowitych wydatków na opiekę zdrowotną. Dla tegorocznego budżetu NFZ (ponad 183 mld zł) to ok. 842 mln zł. Do tego dochodzą także wydatki po stronie ubezpieczeń społecznych.

 Świadczenia związane z chorobami cywilizacyjnymi to są przede wszystkim świadczenia związane z niezdolnością do pracy. To są zwolnienia lekarskie, świadczenia rehabilitacyjne czy renty z tytułu niezdolności do pracy. W zeszłym roku te koszty wyniosły 57,5 mld zł i one stanowią 1,6 proc. PKB. Były niestety o 0,2 pp. wyższe w stosunku do poprzedniego roku – mówi agencji Newseria Elżbieta Dobrowolska, dyrektorka Departamentu Prewencji i Rehabilitacji w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

– Zdrowy pracownik to ten, który korzysta ze sportu. Aby korzystać ze sportu, potrzebne są również zachęty i tu jest ogromna rola pracodawców – wskazuje Piotr Borys.

MultiSport Index 2025 wskazuje, że 36 proc. Polaków w ciągu ostatniego miesiąca nie podjęło żadnej formy ruchu, nawet spaceru czy jazdy na rowerze. Co istotne, odsetek ten od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Z analizy Benefit Systems wynika, że liczba osób, które spełniają normę WHO dotyczącą aktywności fizycznej, w 2024 roku wyniosła ogółem ponad 9,86 mln. Największą grupę stanowiły osoby z pokolenia Z (urodzeni między 1995 a 2012 rokiem – 4,42 mln, a najmniejszą z pokolenia baby boomers (1946–1964) – 388,5 tys. osób.

Symulacja Instytutu Badań Strukturalnych pokazuje, że gdyby co drugi niećwiczący Polak zaczął spełniać kryteria średniego poziomu aktywności fizycznej, odsetek osób korzystających z zasiłków chorobowych zmalałby z 23,14 proc. do 21,44 proc. (z 7,6 mln do 7 mln osób). Ponadto średni koszt nieobecności w pracy spadłby z 756 zł do 698 zł, a łączna kwota zmniejszyłaby się z 24,8 mld zł do 22,9 mld zł.

 Moglibyśmy ograniczyć liczbę zgonów o 13,7 proc., to jest populacja wielkości Tczewa lub Świdnicy. O milion spadłaby liczba zachorowań na choroby układu krążenia. W grupie chorób metabolicznych częstość występowania obniżyłaby się o 304,8 tys. osób. Poprawiłyby się także wskaźniki masy ciała, zarówno wśród osób z otyłością, jak i z nadwagą, łącznie o 577,2 tys. osób. Lista benefitów jest bardzo długa. Sama ochrona zdrowia zyskałaby 359 mln zł rocznie na takiej aktywności – podkreśla Rafał Światłowski, chief growth officer w Benefit Systems Oddział Fitness.

– Jeden dolar zainwestowany w profilaktykę zwraca się siedmiokrotnie, jeden dolar zainwestowany w szczepienia zwraca się szesnastokrotnie, a jeden dolar zainwestowany w leczenie chorób układu krążenia, chociażby nadciśnienia, zwraca się osiemnastokrotnie. To już pokazuje, jak ważne jest to z punktu widzenia nie tylko dobrostanu obywatela i jego stanu zdrowia, ale także dla gospodarki – mówi Marek Augustyn, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.  

Raport MultiSport Index 2025 wskazuje, że aktywni Polacy sami widzą płynące ze sportu korzyści. 93 proc. z nich dostrzega pozytywny wpływ ruchu na zdrowie psychofizyczne, a 77 proc. przyznaje, że ma on przełożenie na wykonywanie obowiązków zawodowych. 

– Jesteśmy na rynku od ponad 20 lat jako usługodawca w branży fitness oraz operator kart sportowych. Widzimy, że pracodawcy robią bardzo dużo w tym zakresie. Zdają sobie sprawę, że aktywny pracownik mniej choruje, rzadziej jest nieobecny w pracy, jest bardziej efektywny, bardziej zmotywowany, co bezpośrednio przekłada się na wyniki firm i generalnie na gospodarkę – uważa Rafał Światłowski.

Dane Benefit Systems wskazują, że karta sportowa jest bardzo ważnym atrybutem pracodawcy dla 42 proc. aktywnych zawodowo Polaków. 84 proc. jej posiadaczy podejmuje aktywność raz w tygodniu, a wskaźnik ten dla ogółu ćwiczących wynosi 48 proc.

 Aby odciążyć pracodawców w tej samotnej walce, debatę na temat aktywności ruchu Polaków musimy wynieść na poziom ministerialny, samorządowy i całego społeczeństwa. Tu jest potrzebne interdyscyplinarne, holistyczne podejście do tematu – mówi chief growth officer w Benefit Systems Oddział Fitness. – Możemy czerpać również z przykładów zagranicznych, np. ze Szwecji, gdzie recepta na ruch jest sponsorowana przez państwo. Lekarz może przepisać pacjentowi pójście na spacer czy na siłownię. W ciągu pierwszych pięciu lat działania tej recepty w Szwecji z 11 wskaźników zdrowia dziewięć się poprawiło, widać więc, że to przynosi bardzo duże pozytywne efekty.

– Mamy mało czasu, dlatego że każdy dzień czy miesiąc niskiego poziomu aktywności fizycznej dzieci, młodzieży, dorosłych oznacza zwiększenie finansowania na zdrowie – mówi prof. Marcin Dornowski, prorektor ds. studenckich i kształcenia na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku.

Dane z raportu Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie przygotowanego w ramach „WF z AWF. Aktywny dzisiaj dla zdrowia w przyszłości” za 2024 rok pokazują, że 94 proc. dzieci posiada niezadowalający poziom kompetencji ruchowych. W ubiegłorocznych badaniach prowadzonych w szkołach stwierdzono pogarszanie się wyników sprawnościowych dzieci i młodzieży. Zauważono m.in., że uczniowie osiągali gorsze wyniki w skoku w dal z miejsca o 10–12 proc. w porównaniu do ich rówieśników w 1999 roku. Również w beep teście, czyli biegu wahadłowym, chłopcy i dziewczynki systematycznie pogarszali swój wynik w stosunku do rówieśników z 1999 i 2009 roku, a wyniki dotyczące tzw. deski pokazują, że ta kompetencja ruchowa dramatycznie zanika u dziewczynek.  

– Dzisiaj aktywność ruchowa dzieci i młodzieży jest na skandalicznie niskim poziomie. Każde dziecko, żeby się rozwijać, potrzebuje jednej pełnej godziny aktywności fizycznej dziennie. Dlatego WF musi powrócić do szkoły, potrzeba większej liczby trenerów klubowych w zajęciach pozalekcyjnych, żeby dzieci kształtowały swoje nawyki od najmłodszych lat – podkreśla Piotr Borys, wiceminister sportu.

– Aspekt fizyczny jest niezwykle ważny od najmłodszych lat. To, co powinna dać edukacja młodemu człowiekowi, to świadomość, że ruch, aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie zaprocentuje potem dobrym stanem zdrowia. Na to powinniśmy dzisiaj kłaść nacisk, bo młodego człowieka, który został nauczony, jak ważny jest element ruchu, kultury fizycznej dla jego zdrowia, nie trzeba będzie przekonywać do sportu – mówi Marek Augustyn.

O skutkach braku ruchu i konieczności aktywizowania zarówno dzieci i młodzieży, jak i dorosłych eksperci debatowali w trakcie panelu „Jakie są prawdziwe koszty bezruchu?” podczas Europejskiego Forum Nowych Idei, które odbyło się w ubiegłym tygodniu w Sopocie.

Źródło: Newseria