Medicalpress

Rzecznik Praw Pacjenta zbadał, jak polskie szpitale zgłaszają i analizują zdarzenia niepożądane. Ankietę wypełniło 327 podmiotów leczniczych. Wyniki wskazują na rozwój elektronicznych systemów raportowania, ale także na problem zbyt małej liczby zgłoszeń i brak jednoznacznych zasad klasyfikowania zdarzeń.

Do udziału w badaniu zaproszono wszystkie szpitale w Polsce. Kwestionariusz RPP wypełniło 327 podmiotów leczniczych. Badanie było anonimowe, choć 65 placówek dobrowolnie przekazało swoje dane kontaktowe.

Jednym z najważniejszych wniosków jest niewielka liczba raportowanych zdarzeń. Największa grupa szpitali zebrała w 2024 roku do 50 zgłoszeń. RPP interpretuje ten wynik jako sygnał, że zdarzenia niepożądane nadal nie są w pełni raportowane i gromadzone. Problemem dla placówek pozostaje również brak jednoznacznego określenia, jakie sytuacje powinny być klasyfikowane jako zdarzenia niepożądane.

„Rzetelne zgłaszanie, gromadzenie i analizowanie informacji o zdarzeniach niepożądanych jest jednym z podstawowych elementów budowania bezpieczeństwa pacjentów. Każde takie zdarzenie powinno być źródłem wiedzy, która pozwala zapobiegać podobnym sytuacjom w przyszłości. Dlatego tak ważne jest, aby szpitale miały sprawnie działające systemy raportowania, a zgromadzone informacje były wykorzystywane do poprawy jakości udzielanych świadczeń i bezpieczeństwa pacjentów” – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

Badanie pokazuje jednocześnie postępującą cyfryzację raportowania. W połowie szpitali dostępna jest więcej niż jedna forma zgłaszania zdarzeń niepożądanych, a wewnętrzne systemy elektroniczne są coraz bardziej rozwijane. Formularz papierowy jako jedyny sposób raportowania stosuje obecnie 25 proc. badanych podmiotów.

Istotną kwestią pozostaje anonimowość zgłoszeń. Tylko 13 proc. placówek zbiera i przechowuje informacje pozwalające zidentyfikować osobę zgłaszającą zdarzenie niepożądane.

Szpitale dostrzegają również potrzebę stworzenia rozwiązania obejmującego cały kraj. Aż 70 proc. badanych placówek opowiedziało się za powstaniem centralnego systemu zbierania informacji o zdarzeniach niepożądanych. Prawie 60 proc. spośród tej grupy wskazało Rzecznika Praw Pacjenta jako instytucję, która powinna prowadzić taki rejestr.

Gromadzenie informacji jest jednak dopiero pierwszym etapem. Znaczenie systemu raportowania zależy od tego, czy zgłoszenia są później analizowane i prowadzą do zmian w organizacji opieki. Dane o zdarzeniach niepożądanych mogą pozwolić na identyfikowanie ich przyczyn i okoliczności, ocenę skuteczności obowiązujących procedur oraz wskazanie obszarów, w których potrzebne są działania naprawcze.

Druga edycja badania pozwala RPP nie tylko opisać aktualną sytuację, lecz także obserwować zmiany zachodzące w szpitalach. Wyniki wskazują na rozwój elektronicznych sposobów zgłaszania zdarzeń, ale jednocześnie pokazują, że jednym z podstawowych wyzwań pozostaje samo upowszechnienie kultury ich raportowania. Bez odpowiedniej liczby zgłoszeń nawet najlepiej zaprojektowany system nie dostarczy wiedzy potrzebnej do ograniczania ryzyka podobnych sytuacji w przyszłości.

Źródło: RPP

Elektroniczna Dokumentacja Medyczna ma zapewniać pacjentowi i uprawnionym lekarzom dostęp do najważniejszych informacji o przebiegu leczenia. Rzecznik Praw Pacjenta zwraca jednak uwagę, że nie wszystkie placówki wywiązują się z obowiązku jej prowadzenia i wymiany. Problem dotyczy między innymi wyników badań laboratoryjnych oraz opisów badań diagnostycznych.

Dokumentacja medyczna nie jest wyłącznie wewnętrznym zapisem prowadzonym przez placówkę. Pacjent ma prawo do dostępu do swojej dokumentacji, a informacje w niej zawarte powinny rzetelnie odzwierciedlać jego stan zdrowia, przebieg leczenia oraz udzielone świadczenia.

„Prawidłowo prowadzona i udostępniana dokumentacja medyczna jest bardzo ważna zarówno podczas leczenia, jak i później, na przykład podczas kontroli lub dalszej opieki nad pacjentem. Pacjent ma prawo otrzymać swoją dokumentację medyczną. Ma również prawo do tego, aby była ona prowadzona rzetelnie, zgodnie z faktycznie wykonanymi czynnościami medycznymi oraz przebiegiem leczenia” – podkreśla Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

Placówki medyczne powinny prowadzić Elektroniczną Dokumentację Medyczną i udostępniać ją w sposób pozwalający na dostęp uprawnionym osobom. Chodzi zarówno o samego pacjenta, jak i lekarzy z innych placówek, którzy potrzebują informacji o dotychczasowym leczeniu.

Zakres EDM jest szeroki. Obejmuje między innymi kartę informacyjną z leczenia szpitalnego, wyniki badań laboratoryjnych wraz z opisem oraz opisy badań diagnostycznych. Należą do niej również informacje przekazywane lekarzowi kierującemu pacjenta do poradni specjalistycznej lub szpitala, dotyczące rozpoznania, sposobu leczenia, rokowania, stosowanych leków i zalecanych wizyt kontrolnych.

W elektronicznej dokumentacji mogą znaleźć się ponadto informacje związane z odmową przyjęcia do szpitala, karta profilaktycznego badania ucznia, Indywidualny Plan Opieki Medycznej, karta medycznych czynności ratunkowych oraz karta medyczna lotniczego zespołu ratownictwa medycznego.

Cyfrowa forma dokumentacji ma znaczenie nie tylko ze względu na wygodę dostępu do informacji. Pozwala lepiej kontrolować, kto uzyskuje dostęp do danych, chronić ich integralność i sprawdzać historię wprowadzanych zmian. Ogranicza także ryzyko nieuprawnionej modyfikacji danych oraz utraty dokumentacji wskutek jej fizycznego zniszczenia. Oprogramowanie wykorzystywane przez placówki powinno przy tym zapewniać bezpieczną transmisję danych, odpowiednio zabezpieczone kanały komunikacji i dostęp wyłącznie dla osób uprawnionych.

Obowiązek raportowania zdarzeń medycznych i wymiany informacji za pośrednictwem EDM obowiązuje placówki medyczne od 1 lipca 2021 roku. Mimo to do Rzecznika Praw Pacjenta docierają informacje o podmiotach, które nadal nie realizują go w wymaganym zakresie.

Szczególną uwagę zwrócono na wyniki badań laboratoryjnych i opisy badań diagnostycznych. Brak wymaganej dokumentacji lub niewymienianie jej w przewidzianym zakresie oznacza działanie niezgodne z prawem. Może być również uznane za naruszenie zbiorowych praw pacjentów.

Rzecznik Praw Pacjenta analizuje napływające informacje dotyczące takich przypadków. W razie podejrzenia naruszenia zbiorowych praw pacjentów zapowiada podjęcie działań służących zapewnieniu ich przestrzegania.

Dla pacjenta znaczenie EDM jest szczególnie widoczne wtedy, gdy leczenie prowadzone jest w kilku miejscach. Dostęp do wyników badań, wcześniejszych rozpoznań i informacji o zastosowanym leczeniu pozwala zachować ciągłość opieki bez względu na to, w której placówce odbywa się kolejna konsultacja. Dlatego problem niepełnej lub niedostępnej dokumentacji nie jest wyłącznie kwestią administracyjną. Może mieć bezpośrednie znaczenie dla dalszego procesu diagnostycznego i terapeutycznego.

Źródło: RPP

Nie tylko diagnoza, leczenie czy wiedza o chorobie. Jednym z największych problemów rodzin osób z chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami otępiennymi okazuje się znalezienie odpowiedzi na znacznie bardziej praktyczne pytanie: co mamy teraz zrobić? Dane z niemal pierwszego roku działania ogólnopolskiej infolinii Helpline pokazują, że bliscy chorych potrzebują przede wszystkim przewodnika po rozproszonym systemie pomocy.

Aż 84 proc. osób zgłaszających się do Helpline to rodziny i bliscy osób z chorobą Alzheimera lub innymi zaburzeniami otępiennymi. Sami chorzy stanowią 10 proc. korzystających ze wsparcia. Jeszcze bardziej wymowne jest jednak to, czego dotyczą rozmowy. Około 70 proc. porad wiąże się ze znalezieniem konkretnej formy pomocy dostępnej w miejscu zamieszkania chorego.

Dane obejmujące okres od 1 października 2025 r. do 31 lipca 2026 r. pokazują więc problem szerszy niż brak wiedzy o samej demencji. Rodzina może wiedzieć, czym jest choroba Alzheimera, a mimo to nie wiedzieć, gdzie zgłosić się po diagnozie, jak zorganizować codzienną opiekę, jakie świadczenia przysługują choremu, gdzie znaleźć wsparcie psychologiczne albo kiedy zacząć rozważać pomoc instytucjonalną.

Wraz z postępem choroby lista pytań rośnie. Bliscy szukają informacji o pomocy MOPS, lokalnych organizacjach, świadczeniach finansowych i dostosowaniu mieszkania. Później pojawiają się pytania o zakłady opiekuńczo-lecznicze i domy pomocy społecznej. Do tego dochodzą kwestie prawne związane z pełnomocnictwem, orzeczeniem o niepełnosprawności czy ubezwłasnowolnieniem, szczególnie wtedy, gdy chory stopniowo traci zdolność rozumienia konsekwencji własnych decyzji.

Helpline uruchomiono 1 października 2025 r. przez Rzecznika Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska. Infolinia nie ma być wyłącznie miejscem udzielania informacji o chorobie. Jej zadaniem jest również wskazywanie dostępnych w konkretnym regionie form wsparcia, a osoby korzystające z niej mogą uzyskać pomoc psychologa, prawnika czy terapeuty zajęciowego.

To ważne, ponieważ pierwszym problemem rodziny często jest już samo rozpoznanie momentu, w którym należy zacząć działać. Powtarzanie tych samych pytań, problemy z wykonywaniem codziennych czynności czy gubienie się w dobrze znanych miejscach mogą być przez bliskich długo interpretowane jako naturalny element starzenia. Później pojawia się kolejne wyzwanie: jak przekonać do konsultacji osobę, która nie dostrzega problemu albo nie chce zgłosić się do lekarza.

„Osoby zgłaszające się po pomoc często nie mają jednego konkretnego pytania. Zwracają się do nas, ponieważ zauważają niepokojące zmiany w zachowaniu i stanie zdrowia bliskiej osoby lub po otrzymaniu diagnozy nie wiedzą, jakie działania podjąć i gdzie szukać wsparcia” – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

To zdanie dobrze oddaje specyfikę opieki nad osobą z otępieniem. Diagnoza nie uruchamia automatycznie jednej, czytelnej ścieżki, którą pacjent i rodzina mogą podążać przez kolejne etapy choroby. Potrzeby zmieniają się wraz z jej przebiegiem, a odpowiedzialność za znalezienie właściwych rozwiązań w dużej mierze spada na bliskich.

Problem nie ogranicza się przy tym do organizacji opieki nad chorym. Demencja stopniowo zmienia funkcjonowanie całej rodziny. Opiekun może przez wiele miesięcy lub lat łączyć opiekę z pracą zawodową, wychowywaniem dzieci i własnymi obowiązkami. W rozmowach z psychologiem Helpline pojawiają się wyczerpanie, złość, bezradność i poczucie winy. Bliscy pytają, jak reagować na trudne zachowania osoby chorej, kiedy poprosić kogoś o pomoc i jak rozpoznać, że sami zbliżają się do granicy swoich możliwości.

Właśnie dlatego statystyka mówiąca, że 84 proc. zgłaszających się po pomoc to bliscy chorych, jest tak istotna. Choroby otępienne dotyczą pacjenta, ale ich konsekwencje organizacyjne, psychologiczne, społeczne i finansowe obejmują znacznie szersze grono osób. System opieki nad pacjentem z demencją w praktyce musi więc uwzględniać także potrzeby jego nieformalnego opiekuna.

Dane Helpline można również odczytać jako wskazówkę dotyczącą organizacji systemu. Skoro zdecydowana większość porad dotyczy tego, gdzie znaleźć pomoc, samo tworzenie kolejnych świadczeń nie wystarczy, jeżeli pacjent i jego rodzina nie wiedzą o ich istnieniu albo nie potrafią do nich dotrzeć. Potrzebna jest informacja, ale przede wszystkim koordynacja i czytelna ścieżka prowadząca od pierwszego podejrzenia zaburzeń poznawczych, przez diagnostykę, aż po wsparcie medyczne, społeczne, prawne i opiekuńcze na kolejnych etapach choroby.

Helpline częściowo wypełnia tę lukę. Można się do niego zgłosić nie tylko po postawieniu diagnozy, ale również wtedy, gdy rodzina dopiero zauważa niepokojące zmiany. Konsultanci pomagają uporządkować sytuację i znaleźć dostępne lokalnie formy wsparcia.

Ogólnopolska infolinia działa pod numerem 800 201 801 od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00–21.00 oraz w soboty od 10.00 do 16.00. Dostępny jest również kontakt mailowy, czat i wideoczat. Pomoc jest bezpłatna.

Przed Światowym Dniem Choroby Alzheimera, obchodzonym 21 września, dane z pierwszych miesięcy działania Helpline przypominają więc o problemie, który łatwo przeoczyć w dyskusji koncentrującej się na diagnostyce i leczeniu. Rodzinom nie zawsze brakuje informacji o tym, czym jest choroba. Często brakuje im kogoś, kto powie, co zrobić z tą wiedzą następnego dnia.

Źródło: inf pras

Jeszcze kilka lat temu pacjent, który doznał szkody podczas leczenia szpitalnego, najczęściej stawał przed trudnym wyborem. Mógł zrezygnować z dochodzenia swoich praw albo wejść na wieloletnią drogę sądową, wymagającą kosztownych opinii biegłych, pomocy prawników i dużej cierpliwości. Dziś coraz więcej osób wybiera zupełnie inną ścieżkę. Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych, działający przy Rzeczniku Praw Pacjenta od września 2023 roku, staje się realną alternatywą dla postępowań sądowych, a najnowsze dane pokazują, że zaufanie pacjentów do tego rozwiązania systematycznie rośnie.

Do tej pory do Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło już 6037 wniosków, a łączna wartość przyznanych świadczeń osiągnęła 64,5 mln zł. Spośród 1125 pozytywnie rozpatrzonych spraw jedynie 45 pacjentów zdecydowało się nie przyjąć proponowanego świadczenia i skierować roszczenia do sądu. To odsetek, który może świadczyć o wysokiej akceptacji proponowanych rozstrzygnięć oraz o tym, że pozasądowy model rekompensat zaczyna spełniać swoją rolę.

Jak podkreśla Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec: „To bardzo ważne dla mnie i mojego zespołu, że coraz więcej pacjentów docenia zasadę funkcjonowania Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych i z niego korzysta. Do tej pory przyznałem już świadczenia o wysokości ponad 60 milionów złotych, co oznacza, że średnia wypłacana kwota dla jednej osoby to ponad 55 tysięcy złotych”.

Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych został stworzony jako odpowiedź na jeden z największych problemów polskiego systemu dochodzenia roszczeń medycznych – czas. W klasycznym procesie sądowym postępowania potrafią trwać wiele lat, a ich wynik często zależy od skomplikowanych opinii biegłych oraz konieczności udowodnienia winy konkretnego podmiotu lub personelu medycznego. Model zastosowany w Funduszu opiera się na zupełnie innej filozofii.

Postępowanie prowadzone jest zgodnie z zasadą „no fault”, co oznacza, że nie bada się odpowiedzialności lekarza ani szpitala. Celem nie jest wskazanie winnego, lecz ustalenie, czy pacjent doznał szkody zdrowotnej związanej z udzielaniem świadczeń zdrowotnych i czy należy mu się rekompensata. Z rozwiązania mogą korzystać osoby, które podczas pobytu w szpitalu doznały uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub zakażenia szpitalnego. W przypadku śmierci pacjenta świadczenie przysługuje również jego bliskim.

Taki model ma jeszcze jedną zaletę. Ogranicza konflikt pomiędzy pacjentem a placówką medyczną i pozwala skupić się przede wszystkim na szybszym uzyskaniu świadczenia oraz poprawie bezpieczeństwa pacjentów w przyszłości.

Mimo rosnącej popularności Funduszu Rzecznik Praw Pacjenta zwraca uwagę na zjawisko, które może budzić niepokój. Coraz więcej osób decyduje się korzystać z usług kancelarii odszkodowawczych, choć – jak podkreśla urząd – procedura została zaprojektowana tak, aby większość pacjentów mogła przeprowadzić ją samodzielnie.

Według danych Biura Rzecznika dwie największe kancelarie odszkodowawcze z Warszawy skierowały już do Funduszu ponad 413 wniosków. Problem polega na tym, że wynagrodzenie takich firm często sięga nawet 30 proc. przyznanego świadczenia, co oznacza, że znaczna część rekompensaty trafia nie do pacjenta, lecz do pośrednika.

To właśnie dlatego Rzecznik Praw Pacjenta zachęca do samodzielnego składania wniosków. Jak podkreśla urząd, formularz można wypełnić w około 20 minut, a w razie problemów pracownicy Biura udzielają bezpłatnej pomocy telefonicznej oraz merytorycznej.

Bartłomiej Chmielowiec apeluje: „Zachęcam pacjentów, aby nie obawiali się samodzielnego składania wniosków do Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych, a jeśli natrafią na jakąś trudność, aby dzwonili do Biura Rzecznika Praw Pacjenta i tam uzyskają wsparcie”.

Rosnąca liczba składanych wniosków pokazuje, że Fundusz przestaje być mało znanym rozwiązaniem prawnym, a staje się elementem systemu ochrony praw pacjenta. Jednocześnie doświadczenia ostatnich dwóch lat wskazują, że samo stworzenie mechanizmu rekompensat nie wystarczy. Równie ważne jest budowanie świadomości, że pacjent może skorzystać z niego bez kosztownego pośrednictwa i bez konieczności wieloletniego procesu sądowego.

Jeżeli obecny trend się utrzyma, Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych może stać się jednym z najważniejszych narzędzi pozasądowego rozwiązywania sporów medycznych w Polsce. Wyzwanie na kolejne lata będzie polegało nie tylko na dalszym usprawnianiu procedur, ale również na dotarciu z informacją do pacjentów, którzy nadal nie wiedzą, że w wielu przypadkach mogą dochodzić rekompensaty szybciej, prościej i bez ponoszenia wysokich kosztów obsługi prawnej.

Źródło: RPP