Medicalpress

Ponad 84 proc. uczestniczek polskiego badania opowiedziało się za wprowadzeniem urlopu menstruacyjnego. Najczęściej popierały go kobiety, którym miesiączka wyraźnie utrudniała codzienne funkcjonowanie i które z jej powodu musiały rezygnować z pracy lub innych obowiązków.

Urlop menstruacyjny to dodatkowy dzień wolny przysługujący osobom, które z powodu miesiączki nie są w stanie normalnie wykonywać swoich obowiązków zawodowych. Nie jest to nowe rozwiązanie, od wielu lat funkcjonuje m.in. w Japonii, Korei Południowej, Indonezji i na Tajwanie. W Europie w 2023 r., choć w nieco innej formie, wprowadziła go Hiszpania. Również w Zambii pracownice mają prawo do jednego dnia nieobecności w miesiącu bez konieczności przedstawiania zwolnienia lekarskiego ani podawania pracodawcy przyczyny.

Pomysł urlopu menstruacyjnego od lat budzi jednak dyskusje. Jego zwolennicy wskazują, że może ułatwić funkcjonowanie kobietom cierpiącym z powodu silnego bólu i innych objawów, a także przyczynić się do większej otwartości na problemy związane z menstruacją.

Przeciwnicy obawiają się, że utrwali przekonanie o gorszej dyspozycyjności i wydajności kobiet, a w konsekwencji pogorszy ich sytuację przy zatrudnianiu, awansach czy ustalaniu wynagrodzenia.

W Polsce ogólnokrajowego prawa do urlopu menstruacyjnego nie ma. Rozwiązanie takie wprowadzili jednak pojedynczy pracodawcy, np. Ochotnicze Hufce Pracy.

Stosunek Polek do tego rozwiązania zbadały naukowczynie z Wydziału Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w ramach projektu „Przebieg menstruacji w populacji polskich kobiet – wpływ na jakość życia oraz codzienne funkcjonowanie”. Wyniki analizy przedstawiły podczas kongresu International Confederation of Midwives w czerwcu br. w Lizbonie.

W internetowej ankiecie uczestniczyło 565 miesiączkujących kobiet z Polski. Pytano je o nasilenie bólu w czasie menstruacji, stosowanie leków, wpływ miesiączki na codzienne funkcjonowanie, np. spowodowane nią nieobecności w pracy i szkole, ubóstwo menstruacyjne oraz sytuację społeczno-demograficzną.

– Chciałyśmy sprawdzić, ile respondentek jest za wprowadzeniem takiego urlopu i czym charakteryzują się kobiety, które go popierają, w porównaniu z tymi, które nie widzą takiej potrzeby – powiedziała w rozmowie PAP dr Magdalena Humaj-Grysztar z Instytutu Pielęgniarstwa i Położnictwa Wydziału Nauk o Zdrowiu UJ CM.

Okazało się, że opowiadało się za nim 84,2 proc. badanych, a przeciwko było 15,8 proc. Poparcie dla tego rozwiązania najsilniej zależało od tego, jak bardzo miesiączka utrudniała codzienne życie respondentek. Wśród tych, które skarżyły się na nią najbardziej, szansa na opowiedzenie się za urlopem była ponad ośmiokrotnie większa niż u pozostałych.

Jak wyjaśniła dr Humaj-Grysztar, nie chodziło jednak o samą deklarację, że miesiączka jest bolesna lub nie. Kobiety określały nasilenie bólu w dziesięciostopniowej skali. – Te, które chciały urlopu menstruacyjnego, wskazywały wyższe wartości niż jego przeciwniczki. Widać, że takie rozwiązanie jest im po prostu potrzebne – zauważyła badaczka.

Znaczenie miały również nieobecności spowodowane miesiączką. U osób, którym zdarzało się z jej powodu opuszczać pracę, szkołę, zajęcia na uczelni lub inne obowiązki, szansa na poparcie urlopu była 3,7 razy większa.

Częściej opowiadały się za nim także panie stosujące w czasie okresu leki przeciwbólowe i rozkurczowe. W pierwszym przypadku szansa na poparcie była ponad trzykrotnie większa, w drugim – ponad dwukrotnie.

Zwolenniczki urlopu były też ogólnie młodsze.

Dr Humaj-Grysztar podkreśliła, że dolegliwości menstruacyjne, wbrew powszechnej opinii, nie ograniczają się do bólu podbrzusza. – To nie jest tylko kwestia skurczów macicy. Wiele kobiet cierpi na bóle pleców, biegunki albo zaparcia, nudności, bóle głowy czy problemy ze snem. Menstruacji może towarzyszyć cała gama dodatkowych objawów, które bardzo mocno utrudniają funkcjonowanie – wyjaśniła.

Naukowczyni przypomniała, że wcześniejsze analizy jej zespołu wykazały, iż dolegliwości związane z miesiączką odczuwa ogromna część polskich kobiet. Wyniki zaprezentowane podczas I Sympozjum Polskiego Towarzystwa Farmacji Klinicznej w 2023 r. pokazały, że leki przeciwbólowe podczas miesiączki musi stosować 68,5 proc. ankietowanych, a leki rozkurczowe – 55,6 proc. Ponad trzy czwarte uczestniczek korzystało też z innych sposobów łagodzenia dolegliwości, np. ciepłych okładów lub kąpieli.

Średnie nasilenie bólu u Polek wynosiło 6,2 pkt w jedenastostopniowej skali (0 brak bólu, 10 najgorszy możliwy ból). Ok. 40 proc. kobiet określało go jako umiarkowany, a niemal tyle samo jako silny.

– Jak pokazały nasze wyniki, niestety bardzo wiele kobiet ma bolesne miesiączki. Nawet jeśli problemem nie jest samo krwawienie i skurcze, często dochodzą dodatkowe objawy – zauważyła dr Humaj-Grysztar.

Jej zdaniem zdrowie menstruacyjne powinno być więc brane pod uwagę przy tworzeniu rozwiązań dotyczących warunków pracy. Samo wysokie poparcie dla urlopu menstruacyjnego nie przesądza jednak, jaki model byłby najlepszy ani jakie skutki przyniosłoby jego wprowadzenie. Do odpowiedzi na te pytania potrzebne są dalsze badania, obejmujące również możliwe korzyści i ryzyka takich rozwiązań z punktu widzenia pracownic i pracodawców.

Źródło: Nauka w Polsce

Naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego udowodnili, że można chemicznie „zaprogramować” komórki, aby podnieść skuteczność leków w terapiach celowanych. Opisany przez nich proces powoduje, że lek pobierany jest przez komórkę nowotworową, a nie zdrową.

Rezultaty badań prowadzonych przez zespół prof. Łukasza Opalińskiego z Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Wrocławskiego zostały opisane w czasopiśmie „Journal of American Chemical Society”. Większość prac eksperymentalnych dotyczących tzw. terapii celowanych wykonali pod okiem prof. Opalińskiego bardzo młodzi naukowcy z UWr – doktoranci Aleksandra Chorążewska i Krzysztof Ciura oraz dr Natalia Porębska – podała wrocławska uczelnia.

Wrocławski zespół współpracował z naukowcami z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN, Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz Goethe University w Frankfurcie.

Do tej pory przyjmowano, że opracowanie skutecznych nowoczesnych terapii celowanych w postaci koniugatów lek-przeciwciało (ADC) oraz lek-białko (PDC) sprowadza się do poszukiwania antygenu o wysokiej ekspresji w guzie i minimalnej w tkance prawidłowej, a następnie wprowadzeniu substancji cytotoksycznej drogą endocytozy. W praktyce znalezienie takiego „celu idealnego” dla terapii celowanych jest bardzo trudne, a dla części nowotworów do tej pory niemożliwe – wskazano w materiale uczelni na temat badań prowadzonych przez wrocławskich naukowców.

Badacze z zespołu prof. Opalińskiego i współpracujący z nim naukowcy udowodnili, że „zamiast szukać unikalnego antygenu, można przejąć kontrolę nad mechanizmem wchłaniania leku – sterując nim równocześnie od zewnątrz, jak i od wnętrza komórki”.

Wykazano, że sterując biologią komórki synchronicznie – z zewnątrz za pomocą geometrii cząsteczki rozpoznającej antygen i od wewnątrz poprzez precyzyjną farmakoterapię inhibitorami – można wprowadzać do terapii onkologicznej cele molekularne, które dotychczas uznawano za nieselektywne lub wręcz „niedostępne dla leków”.

– Może to w przyszłości umożliwić leczenie nowotworów, dla których nowoczesne terapie celowane są dotychczas niedostępne, jak rak trzustki, ze względu na brak specyficznych celów molekularnych – powiedziała cytowana w komunikacie uczelni naukowczyni z Uniwersytetu Wrocławskiego Aleksandra Chorążewska.

Prof. Opaliński podkreślił, że przeniesienie tej technologii do kliniki będzie wymagało dalszych badań. – Jednak zaprezentowane wyniki otwierają niezwykle obiecujący kierunek w rozwoju multimodalnych terapii celowanych – dodał.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Stopień przetworzenia produktów zbożowych może zwiększyć ryzyko rozwoju nieswoistych chorób zapalnych jelit (IBD). Analiza z udziałem naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wskazuje, że większe spożycie bardziej przetworzonego pieczywa wiązało się z chorobami jelit.

Nieswoiste choroby zapalne jelit, do których należą m.in. choroba Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejące zapalenie jelita grubego, występują na świecie coraz częściej. Ich rozwój zależy od wielu czynników: genetycznych, immunologicznych i środowiskowych. Coraz więcej uwagi poświęca się także diecie – jako jednemu z elementów, które mogą wpływać na ryzyko choroby.

Naukowcy związani z międzynarodowym projektem PURE przyjrzeli się tym razem produktom zbożowym. Chcieli sprawdzić, czy dla ryzyka IBD znaczenie ma nie tylko to, ile ich jemy, ale również sposób, w jaki są przetwarzane.

W badaniu uczestniczyli naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W przesłanym w czwartek komunikacie uczelnia przekazała, że analiza objęła ponad 140 tys. dorosłych z 27 krajów, obserwowanych przez wiele lat.

W tym okresie rozpoznano 467 nowych przypadków nieswoistych chorób zapalnych jelit. Badacze uwzględnili w analizach m.in. wiek i płeć uczestników, ich aktywność fizyczną, palenie tytoniu, miejsce zamieszkania oraz ogólną jakość diety. Pozwoliło to dokładniej ocenić związek pomiędzy spożyciem poszczególnych produktów zbożowych a ryzykiem zachorowania.

Wyniki pokazały, że wyższe spożycie bardziej przetworzonych produktów zbożowych było związane z większym ryzykiem rozwoju IBD. W przypadku produktów zbożowych o niższym stopniu przetworzenia podobnej zależności nie stwierdzono.

„Dieta jest jednym z ważniejszych modyfikowalnych czynników ryzyka nieswoistych chorób zapalnych jelit. Badanie pokazuje, że szczególne znaczenie mogą mieć właśnie ultraprzetworzone produkty zbożowe, dlatego wyniki mają istotne znaczenie zarówno dla zaleceń żywieniowych, jak i strategii profilaktycznych” – powiedziała, cytowana w komunikacie, dr Alicja Basiak-Rasała z Zakładu Badań Populacyjnych i Profilaktyki Chorób Cywilizacyjnych UMW.

Wśród produktów uwzględnionych w obserwacjach znalazły się m.in. pakowane przemysłowo pieczywo, ciasta, ciastka oraz produkty instant na bazie makaronu. Autorzy badania podkreślają jednak, że wyników nie należy odnosić do wszystkich produktów zbożowych.

„To badanie koncentrowało się właśnie na produktach zbożowych i wykazało szczególnie silny związek z produktami wysoko przetworzonymi. Jednocześnie wysokiej jakości pieczywo o niższym stopniu przetworzenia lub spożycie ryżu nie zwiększało ryzyka wystąpienia chorób zapalnych jelit” – wyjaśniła Basiak-Rasała.

Badanie nie pozwala wskazać jednego konkretnego składnika odpowiedzialnego za obserwowany związek. Co więcej, podobnej zależności nie stwierdzono w przypadku wielu innych grup żywności, m.in. nieprzetworzonego czerwonego mięsa, drobiu, nabiału, produktów skrobiowych, warzyw, owoców czy roślin strączkowych. Badacze nie potwierdzili również związku między spożyciem sodu a ryzykiem rozwoju IBD.

Uwagę naukowców zwraca więc sam przemysłowy sposób przetwarzania żywności. Wśród czynników, które mogą odgrywać rolę, wymieniają dodatki technologiczne stosowane w produkcji, takie jak emulgatory, konserwanty czy maltodekstryny.

Badania eksperymentalne sugerują, że niektóre z nich mogą wpływać na skład mikrobioty jelitowej, osłabiać barierę jelitową i sprzyjać odpowiedzi zapalnej organizmu. Szacuje się, że nawet aż 40 proc. emulgatorów w diecie spożywa się właśnie z przetworzonymi produktami zbożowymi.

„Całkowite wyeliminowanie produktów wysokoprzetworzonych jest dziś w praktyce bardzo trudne. Warto jednak jak najczęściej wybierać produkty świeże i minimalnie przetworzone oraz dbać o dietę bogatą w błonnik, pełnoziarniste produkty zbożowe, warzywa, owoce i rośliny strączkowe. Dobrym modelem żywienia pozostaje dieta śródziemnomorska, którą wiązano w innych badaniach z niższym ryzykiem wystąpienia IBD” – podsumowała dr Basiak-Rasała.

Publikacja powstała na podstawie danych z międzynarodowego badania PURE (Prospective Urban Rural Epidemiology) – jednego z największych projektów epidemiologicznych analizujących wpływ czynników społecznych, środowiskowych oraz związanych ze stylem życia na rozwój chorób przewlekłych. Projekt jest obecnie realizowany w 27 krajach. Jego inicjatorem jest prof. Salim Yusuf z McMaster University w Kanadzie.

Polską kohortę PURE od 2007 roku prowadzą na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu prof. Katarzyna Zatońska oraz prof. Andrzej Szuba. To jedno z największych i najdłużej realizowanych badań populacyjnych w Polsce. Jego wyniki regularnie znajdują odzwierciedlenie w międzynarodowych publikacjach i pomagają lepiej zrozumieć znaczenie modyfikowalnych czynników wpływających na zdrowie – napisano w komunikacie uczelni.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Polska nauka po raz kolejny zaznacza swoją obecność na europejskiej mapie badań biomedycznych. Prof. Danuta Gutowska-Owsiak z Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego została laureatką prestiżowej EFIS Eastern Star Award 2026 – wyróżnienia przyznawanego zaledwie trzem naukowcom rocznie z Europy Środkowo-Wschodniej za wybitne osiągnięcia w dziedzinie immunologii. Nagroda otwiera drogę do realizacji kolejnego projektu, który może pomóc lepiej zrozumieć mechanizmy rozwoju chorób alergicznych i w przyszłości wpłynąć na opracowanie nowych metod ich leczenia.

Choć alergie dotyczą dziś milionów ludzi na całym świecie, wiele pytań dotyczących ich powstawania wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Dlaczego u jednych pacjentów niewielkie objawy skórne z czasem przekształcają się w astmę lub inne postacie alergii? Dlaczego układ odpornościowy u części osób reaguje coraz silniej na kolejne alergeny? To właśnie na te zagadnienia chce odpowiedzieć zespół kierowany przez prof. Danutę Gutowską-Owsiak.

Badania będą koncentrowały się na zależnych od lipidów odpowiedziach immunologicznych zachodzących w płucach oraz roli małych pęcherzyków zewnątrzkomórkowych, które umożliwiają komunikację pomiędzy komórkami układu odpornościowego. Zrozumienie tych mechanizmów może okazać się kluczowe dla wyjaśnienia zjawiska określanego jako marsz alergiczny, czyli stopniowego rozwoju kolejnych chorób alergicznych u tego samego pacjenta.

To właśnie marsz alergiczny od lat stanowi jedno z największych wyzwań współczesnej alergologii. U wielu dzieci pierwszym objawem jest atopowe zapalenie skóry, które z czasem może prowadzić do alergii pokarmowych, alergicznego nieżytu nosa czy astmy. Nadal jednak nie wiadomo dokładnie, dlaczego u części pacjentów proces ten postępuje, a u innych zostaje zatrzymany.

Badania prowadzone przez gdański zespół wpisują się w coraz silniejszy nurt tzw. immunologii translacyjnej. Nie chodzi wyłącznie o poznanie mechanizmów biologicznych, ale o takie prowadzenie badań, aby ich wyniki mogły w przyszłości znaleźć zastosowanie w praktyce klinicznej. Jeśli uda się lepiej zrozumieć komunikację pomiędzy komórkami układu odpornościowego oraz rolę lipidów i pęcherzyków zewnątrzkomórkowych, może to otworzyć drogę do nowych metod zapobiegania i leczenia chorób alergicznych.

Sama nagroda EFIS Eastern Star Award należy do najbardziej prestiżowych europejskich wyróżnień w immunologii. Została ustanowiona przez Europejską Federację Towarzystw Immunologicznych, aby wspierać najlepszych badaczy z Europy Środkowo-Wschodniej. Każdego roku przyznawane są jedynie trzy nagrody, a laureaci otrzymują środki na realizację projektów badawczych. Program ma umożliwić prowadzenie wysokiej jakości badań w krajach, które często dysponują mniejszym finansowaniem niż największe zachodnioeuropejskie ośrodki naukowe.

Wyróżnienie jest kolejnym dowodem na silną pozycję prof. Danuty Gutowskiej-Owsiak w międzynarodowym środowisku naukowym. Ukończyła studia medyczne w Gdańsku, doktorat obroniła na University of Liverpool, a następnie przez osiem lat prowadziła badania na University of Oxford, koncentrując się na mechanizmach regulujących barierę naskórkową oraz odpowiedź immunologiczną w chorobach zapalnych i alergicznych. Jej dorobek obejmuje publikacje w czołowych światowych czasopismach naukowych, takich jak Science Translational Medicine, The Journal of Experimental Medicine czy Journal of Extracellular Vesicles. Kierowała również licznymi projektami finansowanymi przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej, Narodowe Centrum Nauki oraz programy europejskie.

W ostatnich latach badaczka została również przewodniczącą Europejskiej Sieci Badań nad Barierą Naskórkową (European Epidermal Barrier Research Network – E2BRN), skupiającej naukowców zajmujących się rolą bariery skórnej w zdrowiu i chorobie. W swoich wypowiedziach wielokrotnie podkreślała, że zaburzenia funkcji bariery naskórkowej obserwowane są nie tylko w chorobach skóry, ale także w alergiach, w tym astmie i alergiach pokarmowych, co pokazuje, jak silnie powiązane są różne elementy układu odpornościowego.

Znaczenie badań nad alergiami będzie prawdopodobnie rosło wraz ze wzrostem liczby pacjentów cierpiących na choroby atopowe. Światowa Organizacja Zdrowia od lat zwraca uwagę, że alergie należą do najszybciej narastających problemów zdrowotnych w krajach rozwiniętych. Poszukiwanie mechanizmów odpowiedzialnych za rozwój tych chorób staje się więc nie tylko wyzwaniem naukowym, ale również jednym z priorytetów współczesnej medycyny.

Nagroda dla prof. Danuty Gutowskiej-Owsiak jest więc nie tylko indywidualnym sukcesem badaczki. To także potwierdzenie, że polskie ośrodki naukowe coraz częściej uczestniczą w projektach, które mogą wyznaczać kierunki rozwoju europejskiej immunologii i w przyszłości przełożyć się na nowe strategie zapobiegania oraz leczenia chorób alergicznych.

Źródło: Gdański Uniwersytet Medyczny

Jak odnaleźć najbardziej wiarygodne dowody naukowe wśród tysięcy publikacji dotyczących nowotworów? Odpowiedzią ma być WCT Evidence Explorer – nowe, ogólnodostępne narzędzie opracowane w międzynarodowym projekcie WCT EVI MAP finansowanym z programu Horyzont Europa. Istotny wkład w jego powstanie mieli naukowcy z Narodowego Instytutu Onkologii – PIB, którzy współtworzyli metodologię oceny jakości dowodów naukowych oraz mapowali dane dla ponad 120 typów nowotworów.

Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy (NIO – PIB) był jednym z kluczowych partnerów zakończonego w czerwcu br. międzynarodowego projektu WCT EVI MAP (Mapping the Evidence for the World Health Organization (WHO) Classification of Tumours: a Living Evidence Gap Map by Tumor Type) sfinansowanego ze środków programu Horyzont Europa (2,7 mln Euro). Liderem konsorcjum 7 grup badawczych była Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC/WHO). Najważniejszym rezultatem czteroletniej współpracy naukowców i ekspertów z sześciu krajów jest opracowanie i uruchomienie ogólnodostępnego narzędzia WCT Evidence Explorer wspierającego tworzenie klasyfikacji nowotworów WHO – światowego standardu diagnostyki nowotworów – oraz rozwój „patologii opartej na faktach”. 

W prace zaangażowany był kierowany przez dr hab. Magdalenę Chechlińską interdyscyplinarny zespół w składzie: prof. Magdalena Kowalewska, mgr Kateryna Maslova, dr Paulina Kober, mgr Łukasz Taraszkiewicz, dr Maria Sromek, dr Mariusz Kulińczak, dr hab. Irmina Michalek, prof. Joanna Didkowska, dr hab. Grzegorz Rymkiewicz, mgr Agnieszka Janowska oraz Alicja Machnacka. 

Wraz z lawinowym wzrostem liczby publikacji coraz większą trudność stanowi selekcja i ocena jakości dowodów, na których można opierać kolejne edycje i zmiany klasyfikacji nowotworów. Projekt WCT EVI MAP był pierwszą inicjatywą, która podjęła wyzwanie systematycznej oceny zakresu i poziomu wiarygodności dowodów naukowych w dziedzinie patologii nowotworów – tłumaczy prof. Magdalena Kowalewska.

NIO – PIB odpowiedzialny za jeden z kluczowych pakietów merytorycznych. 

Zespół NIO-PIB odpowiadał za klasyfikację i mapowanie dowodów naukowych dla ponad 120 typów nowotworów, ale to nie wszystko – Uczestniczyliśmy także w opracowaniu podstaw metodologicznych całego projektu w tym klasyfikacji schematów badań oraz – co bardzo istotne – w stworzeniu pierwszej hierarchii poziomów dowodów na potrzeby patologii nowotworów (Hierarchy of Research Evidence for Tumour Pathology). Dotychczas stosowane hierarchie dowodów powstawały przede wszystkim z myślą o badaniach klinicznych i ocenie skuteczności terapii. Nie zawsze odpowiadały one specyfice badań diagnostycznych. Te opracowania opublikowaliśmy w czasopismach naukowych.  – wyjaśnia dr hab. Magdalena Chechlińska i dodaje: Ponadto wraz z partnerami adaptowaliśmy do celów projektu nowoczesną metodę Evidence Gap Maps (EGM), której poświęciliśmy międzynarodowe warsztaty zorganizowane przez zespół w czerwcu 2024 r. w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie.

Podusmowanie projektu w siedzibie IARC w Lyonie 

W siedzibie IARC/WHO w Lyonie 25 czerwca br. odbyła się konferencja kończąca projekt. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele zespołów realizujących projekt, eksperci z całego świata współtworzący klasyfikację nowotworów WHO, przedstawiciele instytucji naukowych oraz organizacji pacjenckich. Podczas konferencji podsumowano osiągnięcia międzynarodowego konsorcjum. 

Do udziału w dyskusjach okrągłego stołu zaproszone zostały dr hab. Magdalena Chechlińska oraz prof. Magdalena Kowalewska. Nastąpiło oficjalne uruchomienie interaktywnego narzędzia WCT Evidence Explorer, które umożliwia przeglądanie map publikacji naukowych według typu nowotworu, jego charakterystyki diagnostycznej, schematu badania i poziomu wiarygodności dowodów. Narzędzie łączy mapy opracowane przez wykonawców projektu na podstawie systematycznych przeglądów piśmiennictwa, przygotowane z wykorzystaniem metod sztucznej inteligencji oraz mapy literatury cytowanej w 5 edycji klasyfikacji nowotworów WHO. Użytkownicy mogą tworzyć własne analizy, filtrować dane oraz pobierać zestawienia wyników. Platforma jest na bieżąco aktualizowana wraz z pojawianiem się nowych publikacji.

WCT Evidence Explorer nie zastępuje przeglądu systematycznego ani eksperckiej oceny danych. Pozwala jednak szybko ocenić, w których obszarach istnieją wartościowe badania, gdzie dominują publikacje o niższym poziomie wiarygodności, a gdzie nadal występują istotne luki badawcze – mówi dr hab. Magdalena Chechlińska. 

WCT Evidence Explorer to ważne narzędzie, przydatne dla patologów, naukowców, autorów klasyfikacji WHO, instytucji finansujących badania oraz osób kształtujących polityki zdrowotne. WCT Evidence Explorer, zapewniając aktualizowaną, powszechnie dostępną syntezę dowodów w dziedzinie patologii nowotworów oraz identyfikując braki i obszary danych o niskim poziomie wiarygodności, wspomaga nie tylko klasyfikację nowotworów i wdrożenie „patologii opartej na faktach”, ale również promuje stosowanie wyższych standardów w diagnostyce, leczeniu i badaniach naukowych.

Udział NIO-PIB w projekcie WCT EVI MAP potwierdza silną pozycję naukową Instytutu oraz jego zdolność do realizacji złożonych, interdyscyplinarnych przedsięwzięć międzynarodowych. 

Więcej informacji:

WCT Evidence Explorer – www.wctevidenceexplorer.iarc.who.int 
Projekt WCT EVI MAP – www.wct-evi-map.iarc.who.int  

Źródło: NIO