Medicalpress
W Polsce jest nawet 4–7 mln osób z niepełnosprawnościami. Tymczasem wciąż brakuje systemowego wsparcia dla tej grupy i ich rodzin w środowisku lokalnym. Poziom zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami na polskim rynku pracy znacząco odbiera od innych państw europejskich, a dla wielu osób jedynym systemowym rozwiązaniem pozostaje dom pomocy społecznej. Dlatego środowisko wiąże duże nadzieje z powołaniem na stanowisko pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych Łukasza Krasonia oraz zapowiedziami kompleksowych rozwiązań w obszarze polityki społecznej ze strony koalicyjnego rządu. Na ten moment najbardziej wyczekiwane jest wprowadzenie wreszcie ustawy o asystencji osobistej.
 Tak naprawdę barier i potrzeb jest tyle, ile niepełnosprawności, bo każda z nich jest inna i ma inną specyfikę. Środowisko zdecydowanie czeka natomiast na asystencję osobistą, ponieważ to jest klucz do samodzielności, niezależności osób niepełnosprawnych. Asystent osobisty daje im możliwość realizacji, nie tylko w społeczeństwie, ale również zawodowo i w wielu innych aspektach, więc czekamy na to zdecydowanie – podkreśla Bogumiła Siedlecka-Goślicka z Fundacji Avalon.

Obietnica uchwalenia ustawy o asystencji pojawiła się w umowie koalicyjnej nowego rządu, m.in. obok zapowiedzi uproszczenia systemu orzecznictwa i wprowadzenia kompleksowych rozwiązań w zakresie polityki społecznej. Jest to forma indywidualnego wsparcia osób z niepełnosprawnościami w załatwianiu spraw, których nie mogą zarobić samodzielnie. Dzięki pomocy asystenta, uzyskują większą niezależność w codziennym życiu.

Nad projektem ustawy o asystencji osobistej już od kilku lat pracuje Kancelaria Prezydenta. Pod koniec 2023 roku do konsultacji został skierowany projekt, który zakłada m.in., że asystencja od 2025 roku miałaby objąć w Polsce na początek ok. 50 tys. osób korzystających z takiej pomocy w zakresie od 40 do 160 godzin miesięcznie. Organizacje pozarządowe wskazują jednak, że ta dotychczasowa propozycja nie jest do końca tym, czego oczekuje środowisko osób z niepełnosprawnościami.

 Ustawa o asystencji to regulacja, która daje niezależność i podmiotowość osobom z niepełnosprawnościami. Asystent osobisty to jest ktoś, kto ma wyrwać osobę z niepełnosprawnością z ograniczeń, z wiecznego poczucia, że nie damy rady, bo z asystentem osobistym już można. Powiem może na moim przykładzie. Jeżeli mój mąż nie pomoże mi rano się ubrać, skorzystać z toalety i nie posadzi mnie do wózka, to ja nie przyjadę do pracy, nie usiądę do komputera i nie wypełnię swoich obowiązków pracowniczych, nie zrobię zakupów, nie będę realizowała się społecznie. Jeżeli ktoś w pracy nie pomoże mi założyć płaszcza i wyjść z budynku, to ja nie poradzę sobie życiowo. Właśnie po to jest asystent osobisty, żeby mógł odciążyć najbliższych – podkreśla ekspertka Fundacji Avalon. – Projekt ustawy o asystencji osobistej jest w gestii pana prezydenta i aktualnie czekamy na to, żeby spleść te konsultacje z ustawą, aby ona mogła wejść w życie.
Nie oznacza to jednak, że asystencja osobista w Polsce od razu zafunkcjonuje w docelowym wymiarze, ponieważ najpierw musi znaleźć się odpowiednia liczba osób, które będą chciały podjąć pracę asystenta. Tymczasem konsultowana niedawno ustawa przewiduje dla nich zarobki na poziomie 4700 zł brutto.

– Oczywiście najpierw muszą znaleźć się asystenci i tu również w gestii osób z niepełnosprawnością, a także organizacji pozarządowych jest to, aby pokazywać, że asystencja osobista to bardzo ważna kwestia, że warto szkolić asystentów. To może być bardzo satysfakcjonująca i wspierająca praca, nie tylko dla osoby z niepełnosprawnością, ale również dla samego asystenta – mówi Bogumiła Siedlecka-Goślicka. 
Ustawa o asystencji jest od dawna wyczekiwana przez środowisko osób z niepełnosprawnościami, które wskazują, że jej uchwalenie to jedno z ważniejszych zadań dla nowego parlamentu. Wśród innych ekspertka wymienia, wprowadzenie przepisów regulujących dostępność tłumacza języka migowego, obsługę klienta z niepełnosprawnością w urzędach czy placówkach kultury.

– To są na pierwszy rzut oka drobne rzeczy, ale bez konkretnych działań, bez konkretnych przepisów i wymagań tak naprawdę będziemy nadal stali w miejscu. Dlatego bardzo chcielibyśmy, żeby ta przestrzeń publiczna i cyfrowa była jak najbardziej dostępna dla każdego – podkreśla Bogumiła Siedlecka-Goślicka. – Bardzo dużym problemem są nadal wykluczenia cyfrowe, są wykluczenia w urzędach osób niesłyszących i niedosłyszących.  Dużo jest barier, których nie widać na pierwszy rzut oka, bo musimy pamiętać, że niepełnosprawność to nie tylko wózek i problemy z przemieszczaniem się, ale również są osoby, które nie widzą, nie słyszą, są osobami niskorosłymi i tych przypadków i sytuacji jest bardzo dużo.

W Polsce osób z niepełnosprawnościami, które mają prawne potwierdzenie niepełnosprawności, jest ponad 3 mln. Jednak w rzeczywistości jest ich dużo więcej – od 4 do 7 mln. Organizacje pozarządowe zwracają uwagę, że w Polsce wciąż brak jest m.in. systemowego wsparcia tych osób i ich rodzin w środowisku lokalnym, nie każde dziecko może uczyć się w wybranej szkole, poziom zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami na polskim rynku pracy znacząco odbiera od innych państw europejskich, a dla wielu osób jedynym systemowym rozwiązaniem pozostaje dom pomocy społecznej. Dlatego środowisko wiąże duże nadzieje z tym, że w grudniu ub.r. na stanowisko pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych oraz sekretarza stanu w MRPiPS został powołany Łukasz Krasoń – mówca motywacyjny, zaangażowany aktywista i działacz społeczny, ambasador osób z niepełnosprawnościami oraz ich rodzin.

 Cieszymy się, że pełnomocnikiem rządu została osoba z niepełnosprawnością, bo mamy taką nadzieję, że dzięki temu będzie bardziej wyczulona na nasze potrzeby, które są naprawdę pilne. Czytamy, widzimy różne obietnice i zapowiedzi, że za rok będziemy w całkiem innym miejscu. Chcielibyśmy, żeby tak było, chcielibyśmy, żeby te obietnice, które składały różne partie, były w końcu spełniane i żeby rzeczywiście zmiany dla osób z niepełnosprawnością wchodziły w życie, tak by życie ich i ich bliskich było łatwiejsze, bardziej dostępne, bez wykluczeń. I żeby osoby z niepełnosprawnością były wreszcie widziane w społeczeństwie nie jako biedne, pokrzywdzone i takie, które tylko potrzebują wsparcia, ale przede wszystkim osoby, które chcą tak samo żyć i się realizować. Bardzo chcielibyśmy, aby te obietnice i zapowiedzi nowego rzecznika przekuły się w realne działania i będziemy na to czekać, trzymamy za słowo. Mamy nadzieję, że ten rok będzie owocny dla nas wszystkich – mówi Bogumiła Siedlecka-Goślicka.

Od 21 grudnia ub.r. ogólnopolska kampania „Teraz mnie widzisz?” realizowana przez Fundację Avalon i współfinansowana przez PFRON. Jej bohaterowie – 14 osób w różnym wieku z różnymi niepełnosprawnościami – chcą pokazać, że niepełnosprawność to nie wszystko, choć dziś – jak podkreślają – ciągle są postrzegani wyłącznie przez ten pryzmat, a przez to czują się niewidoczne dla społeczeństwa. W spotach i na plakatach kampanii bohaterowie występują w nietypowym otoczeniu i kreacjach, które mają pokazać, jak wiele osoby z niepełnosprawnością muszą włożyć wysiłku w to, by być zauważonym inaczej niż tylko przez wózek, protezę ręki, białą laskę czy niskorosłość. Kampania potrwa do końca lutego.

Źródło: Newseria

Reforma psychiatrii rozpoczęła się pięć lat temu i zbiegła się w czasie z wydarzeniami, które niewątpliwie miały wpływ na zdrowie psychiczne naszego społeczeństwa. Były to epidemia i konflikt w Ukrainie. Na jakim etapie teraz jesteśmy i co należy jeszcze zmienić? Wciąż brakuje np. wsparcia całej rodziny, gdy zdarza się w niej kryzys psychiczny – zwrócili uwagę na tę kwestię eksperci podczas konferencji prasowej pt. „Reforma psychiatrii – wyzwania związane z systemową implementacją rozwiązań”.
Reforma systemu ochrony psychicznego rozpoczęła się w 2018 roku. Do tej pory w Polsce udało się utworzyć 93 centra zdrowia psychicznego (co najmniej jedno w każdym województwie), a niewykluczone, że do końca tego roku będzie ich już 129. Ze wsparcia tych regionalnych ośrodków będzie już mogło skorzystać ponad połowa populacji dorosłych, czyli około 16,4 mln osób.

Jak zauważyła dr n. med. Anna Depukat, kierownik Biura ds. Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego w nowym modelu opieki psychiatrycznej zmieniło się nie tylko podejście do zdrowia psychicznego, ale nastąpiła też całkowita modyfikacja organizacji i finansowania świadczeń. W ramach Centrum Zdrowia Psychicznego pacjent może liczyć obecnie na różne formy wsparcia: środowiskową, ambulatoryjną (w ramach poradni i oddziałów dziennych) oraz leczenie szpitalne. Nacisk położono głównie na środowiskowe pozastacjonarne formy leczenia. Dlaczego? Chodzi o to, by osoba w kryzysie zdrowia psychicznego mogła zdrowieć w środowisku lokalnym, które jest jej znane oraz gdzie funkcjonuje na codzień.

„Chodzi o to, żebyśmy nie tylko niwelowali objawy choroby, ale też pozwolili zdrowieć pacjentowi w jego środowisku” – podkreśliła dr n. med. Anna Depukat. Dodała, że wcześniej system opieki psychiatrycznej nie był w stanie naprawdę skutecznie pomóc ludziom przeżywającym kryzysy. Koncentrowano się na usunięciu objawów choroby, ale nie wspierano w powrocie do pełnego zdrowia. Teraz to wszystko się zmienia.

Przed nami wiele wyzwań – cała rodzina musi dostać wsparcie
I choć za nami pięć lat reformy psychiatrii, to przed nami niezwykle ważny moment, aby dla tych wszystkich sprawdzonych w toku pilotażu rozwiązań przygotować odpowiednią legislację. Bardzo istotne jest to, by elastyczniej podejść do rozliczeń świadczeń, umożliwić koordynację opieki psychiatrycznej nad dziećmi i dorosłymi, w końcu dostrzec również, że rodzina powinna być traktowana jako całość. Jeśli choruje jeden członek rodziny, nieważne czy dorosły, czy dziecko to wraz z nim wszyscy bliscy.

„Nie mamy rozwiązań sprawozdawczych, poza poradą psychoterapii rodzinnej, w której monitorujemy wsparcie dla całej rodziny. Rozwiązania przyjęte w pilotażu CZP nie pozwalają na wsparcie dorosłych, którzy są rodzicami i potrzebują tego wsparcia ze względu na niepełnoletnie dzieci. W tej chwili wyzwaniem jest to, jak skoordynować dwa systemy psychiatrii dorosłych oraz dzieci, na przykład jak wesprzeć dzieci i rodzica doświadczającego kryzysu psychotycznego, który idzie do szpitala lub z niego wychodzi” – zaznaczył dr n. hum. Tomasz Rowiński, współautor modelu środowiskowego centrum zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży, kierownik Zakładu Zdrowia Publicznego w Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Dodał, że dzieci, które mieszkają z osobą dorosłą doświadczającą choroby gorzej funkcjonują. Często osoby bliskie, w tym przede wszystkim dzieci, nie rozumieją tego, co się dzieje z rodzicem. Konieczne jest wsparcie.W tym samym czasie dzieci, w którym wsparcie dostaje rodzic. Powinny je otrzymać jak najszybciej.

Jak podkreślili eksperci chodzi również o to, by system stał się bardziej elastyczny, a specjaliści różnych poziomów opieki mogli swobodnie ze sobą współpracować. Tego jeszcze na tym etapie brakuje, choć sama reforma psychiatrii dorosłych pozwala na bardziej elastyczne podejście do pacjenta niż w przypadku psychiatrii dziecięcej.

„W psychiatrii dorosłych nie ma nałożonych takich regulacji prawnych i rozliczania, które ma miejsce w przypadku psychiatrii dziecięcej. Rozporządzenia Ministra Zdrowia, z a nimi Zarządzenia Prezesa NFZ (jeśli chodzi o psychiatrię dziecięcą – przyp. red.) nakładają na przykład obowiązek koordynacji w społeczności lokalnej, ale nie jest to możliwe bez ustawowego uregulowania przepływu informacji o pacjencie. Ponadto, dopuszczono różne modele finansowania usług na I i II poziomie referencyjnym. „Dlatego trudno jest się skoordynować wewnątrz sieci referencyjnej w psychiatrii dziecięcej” – podkreślił psycholog. Równocześnie wskazał, że niezbędne są takie rozwiązania prawne, chociażby w przetwarzaniu danych, które umożliwiłyby współpracę między specjalistami i uczestnikami opieki, tym bardziej, że już wiemy jak działa w psychiatrii dziecięcej system odpłatności za usługę.

„Pozbawia on specjalistów dziecięcych możliwości elastycznego reagowania na problem i każe te ośrodki, które próbują współpracować ze środowiskiem, czyli wykonują mniej świadczeń, by mieć więcej czasu na współpracę np. ze szkołą” – podsumował specjalista i zauważył, że na przykład ze względu właśnie na brak prawnych uregulowań nie można szkole sprawozdawać informacji na temat zdrowia młodego pacjenta.

Dodatkowo uczestnicy konferencji wskazali, że wyzwaniem jest unifikacja dostępnych świadczeń. Do tej pory opieka psychiatryczna nie była dostępna dla pacjentów w tym samym stopniu. Teraz pomału to się zmienia, znikają białe plamy na mapie. Trzeba również dążyć do tego, by jakość tych świadczeń była wysoka i wystandaryzowana. Potrzebny jest ośrodek, który koordynowałby działania, które przewiduje nowy model opieki. Istotne jest również – na co wskazali eksperci – wdrożenie standardu, zarówno organizacyjnego, jak i standardu organizacji procesu diagnostyczno-terapeutycznego.

„Kiedyś byliśmy w takim systemie, gdzie była bieda, bylejakość, była zgoda na to, by świadczenia w obszarze zdrowia psychicznego były poniżej standardów. Pierwszy raz jesteśmy na takim etapie, dlatego tak ważne jest konsekwentne wdrażanie tak ambitnego, ale jednak koniecznego modelu” – podsumowała dr n. med. Anna Depukat.

Nie tylko leczenie
Jednak eksperci nie tylko skupili się na wyzwaniach, ale też poruszyli kwestię dotychczasowych rozwiązań np. finansowania świadczeń udzielanych przez CZP. Przypomnieli, że po raz pierwszy środki przekazywane ma działalność są w ramach tzw. budżetu powierzonego, który ustala się dla danej poradni w przeliczeniu na każdego dorosłego mieszkańca obszaru odpowiedzialności centrum.

„Otrzymujemy na każdego dorosłego mieszkańca w ramach obszaru odpowiedzialności terytorialnej tzw. stawkę kapitacyjną i ten budżet, którym dysponuje centrum zdrowia psychicznego może być całkowicie przeznaczony na udzielenie świadczeń, jakie są potrzebne i zidentyfikowane w lokalnej populacji” – wyjaśniła tę kwestię dr n. med. Anna Depukat. Ponadto zwróciła uwagę, że centra mają sporą elastyczność, jeśli chodzi o zatrudnianie kadry. Co prawda obowiązuje pewien standard, dotyczący minimalnej liczby personelu, ale też można w miarę swobodnie dysponować np. harmonogramem poszczególnych specjalistów.

„Jeśli widzimy, że są kolejki do naszych usług, to w ramach osób zatrudnionych możemy w sposób elastyczny dysponować ich dostępnością” – podkreśliła dalej ekspertka.

Katarzyna Nowak, koordynatorka Ursynowsko-Wilanowskiego Centrum Zdrowia Psychicznego, które działa od roku podaje, że Centrum przyjęło około 2 tysiące Pacjentów. We wrześniu tego roku otwarta została trzecia placówka przy ulicy Goplańskiej 35U, dzięki czemu liczba nowych Pacjentów wzrosła do około 100 miesięcznie, bieżąco realizowanych jest prawie 1000 wizyt. Wsparcie w placówkach znaleźć mogą nie tylko osoby w kryzysie, ale również ich bliscy. Oferta jest bardzo różnorodna: w skład Centrum wchodzą Poradnie, Oddział Dzienny, Zespół Leczenia Środowiskowego oraz Oddziały Szpitalne Ogólnopsychiatryczne. Zespół wykwalifikowanych psychologów i psychoterapeutów prowadzi terapie indywidualne, a także działa prawie 20 różnych grup.

„Prowadzimy grupy psychoedukacyjne, grupy dla pacjentów 60 plus, DDA oraz grupy wsparcia dla osób w kryzysie i ich rodzin – powiedziała koordynatorka. Przypomniała, że każdy pacjent w kryzysie zostaje umówiony do lekarza psychiatry w ciągu 72 godzin. „Staramy się proponować wizytę jeszcze tego samego dnia lub następnego, z wyłączeniem weekendu. W sytuacji zagrożenia życia pacjent kierowany jest na izbę przyjęć” – powiedziała.

Koordynatorka stwierdziła też, że bardzo istotna jest współpraca z samorządem, ośrodkami pomocy społecznej, urzędami pracy czy lokalna społecznością, tak by aktywizować osoby w kryzysie, które często są wykluczane z życia społecznego i zawodowego. „Chodzi o to, aby zapewnić pacjentom całościową opiekę w ramach środowiska w którym funkcjonują. Być może, w niedalekiej przyszłości w naszej ofercie będą również mieszkania chronione czy treningowe, tak aby zaproponować działania włączające i usamodzielniające. Jej zdaniem każdy pacjent, jeszcze przed wyjściem ze szpitala powinien być umawiany na wizytę w poradni Centrum Zdrowia Psychicznego, tak aby zapewnić mu ciągłość leczenia. Ponadto oferta Centrum zostanie poszerzona o specjalistyczne usługi diagnostyczne, co w warunkach ambulatoryjnych jest tańszym rozwiązaniem, odciąża oddziały szpitalne i nie „wyciąga” pacjenta z codziennego życia na dłuższy czas” – podkreśliła. Na problem wykluczenia wskazała również Katarzyna Szczerbowska, rzecznik prasowy Biura do spraw pilotażu NPOZP.

„Nadal osoby, które doświadczają kryzysu są najbardziej odrzucaną grupą społeczną. To bolączka naszego świata. Opieka środowiskowa pomaga wrócić do życia. Chcemy kolegować się z resztą społeczeństwa. Bardzo często cierpimy na odrzucenie” – mówiła rzeczniczka, która również jest asystentem zdrowienia, osobą z doświadczeniem kryzysu psychicznego. Zaznaczyła, że rzeczywiście w CZP pomoc dostępna jest niemalże natychmiast, a to za sprawą punktów zgłoszeniowo-koordynacyjnych. Warto też pamiętać, że im wcześniej osoba w kryzysie zdrowia psychicznego zgłosi się po pomoc, tym większa szansa na to, że będzie on skutecznie zażegnany, tym bardziej, że w CZP można liczyć na pomoc przeszkolonego i wyspecjalizowanego zespołu, nie tylko lekarzy psychiatrów, psychologów, terapeutów środowiskowych, pielęgniarek psychiatrycznych, a nierzadko pracowników socjalnych czy nawet dietetyków, ale również asystentów zdrowienia. W ich imieniu głos zabrał Ivan Sitsko, który od pięciu lat pomaga zdrowieć osobom, które w życiu napotykają na problemy związane ze zdrowiem psychicznym.

„Robię to co lubię najbardziej – parzę herbatę. Jestem z pacjentami przy takiej zwykłej czynności – powiedział na początku, a potem wyjaśnił, że chodzi o to, by osobom w kryzysie po prostu towarzyszyć, a osoby, które same doświadczyły takiego stanu wiedzą najlepiej, jak wspierać, dają nadzieję, inspirują. W każdym działaniu najważniejsza jest obecność” – zaznaczył.

Asystent zdrowienia daje nadzieję

Asystent zdrowienia to osoba, która w opiece nad pacjentem pojawiła się w Polsce pięć lat temu, podczas gdy w USA eksperci przez doświadczenie pracują w tej roli od 50 lat. Nie jest to wcale przypadkowa osoba. Asystent zdrowienia musi spełnić pewne kryteria. „Musi wspierać, sam się nie rozpadając”- przyznał Sitsko. Dodał, że asystentem zdrowienia nie może być osoba, która „raz pojawiła się u psychiatry, ale która ma za sobą poważny kryzys”. Kończy ona kurs i otrzymuje certyfikat, który pozwala na wykonywanie tej pracy.

„Asystent to nie osoba, która ma wykonywać dowolne obowiązki – salowych, opieki społecznej. Towarzyszymy pacjentom. Coraz częściej asystenci zatrudniani są też w szpitalach. Na początku personel medyczny bał się dopuścić mnie do pracy, bo wcześniej byłem pacjentem, ale z czasem nabrał zaufania” – podsumował.

Źródło informacji: PAP MediaRoom
Bazujący na sztucznej inteligencji, innowacyjny system asystowania pacjentce w ciąży opracują naukowcy z Politechniki Gdańskiej w ramach międzynarodowego konsorcjum. Umożliwi on przewidywanie ryzyka powikłań związanych z ciążą jeszcze zanim pojawią się objawy. Zespół badawczy stworzy m.in. „cyfrowego bliźniaka”, który będzie wspierał monitorowanie stanu zdrowia pacjentki w domu i punkcie opieki. Testy kliniczne przeprowadzą specjaliści z gdyńskiej klinki Gameta.
W ramach projektu zostanie opracowana platforma informatyczna WODIA. To zestaw zaawansowanych narzędzi, algorytmów i usług opartych na ICT (w planach jest m.in. aplikacja mobilna), który umożliwi gromadzenie i integrację danych pochodzących z kliniki (przy użyciu technologii punktu opieki) oraz z pomiarów indywidualnych przeprowadzanych przez ciężarną (z wykorzystaniem technologii telezdrowia). Na platformie będą gromadzone m.in. takie dane jak historia zdrowia, wyniki pomiarów parametrów życiowych, badania ultrasonograficznego i przepływów w tętnicach macicznych, oraz szereg biomarkerów.

Dzięki cyfrowym modelom („cyfrowy bliźniak”) będzie można monitorować i przewidywać ryzyko powikłań związanych z ciążą, takich jak stan przedrzucawkowy i tzw. nadciśnienie ciążowe, jeszcze zanim pojawią się objawy. W razie potrzeby, narzędzia te pomogą określić optymalną dawkę leku i plan leczenia w przebiegu ciąży. Z platformy będzie mógł korzystać zarówno personel medyczny (lekarze, pielęgniarki, położne), jak i pacjentka oraz jej bliscy.

– Nasza platforma ma przede wszystkim zwiększyć bezpieczeństwo zdrowotne kobiety, ale chcemy również sprawdzić jak opracowane modele czy system mogą poprawić komfort i jakość życia pacjentki, np. właściwie planując wizyty w klinice czy wykonując odpowiednie pomiary. Z drugiej strony wypracowane przez nas rozwiązania będą mogły przyczynić się do obniżenia kosztów opieki zdrowotnej – mówi dr hab. inż. Jacek Rumiński, prof. PG z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki, kierownik konsorcjum krajowego w projekcie.

Naukowcy opracują modele, które będą testować lekarze z Gdyni i Aarhus

Zespół z Katedry Inżynierii Biomedycznej WETI PG będzie odpowiedzialny za opracowanie modelu sztucznej inteligencji w zakresie przewidywania ryzyka chorób, które mogą być powodowane ciążą. Będzie również zaangażowany w opracowanie metod monitoringu i pomiaru danych od ciężarnych.

Gameta Gdynia Centrum Zdrowia, jeden  z większych ośrodków leczenia niepłodności oraz badań prenatalnych w Polsce będzie uczestniczyć w przygotowaniu, realizacji i ocenie wyników badania klinicznego. W projekt zaangażowani są: prof. dr hab. n. med. Krzysztof Preis, ginekolog-położnik (opiekun projektu), dr n. med. Dariusz Wójcik, ginekolog-położnik, prezes Gameta Gdynia Centrum Zdrowia oraz dr n. med. Dorota Zamkowska i lek. med. Kinga Jaguszewska, ginekolog-położnik.

Jak podkreśla dr Dariusz Wójcik, nadciśnienie tętnicze indukowane ciążą oraz związane z nim powikłania są jednym z istotniejszych problemów klinicznych dotykających ciężarne. Szacuje się, że to schorzenie dotyczy nawet 5-10 proc. kobiet w ciąży. Nadciśnienie indukowane ciążą oraz związany z nim stan przedrzucawkowy jest przyczyną 76 tys. zgonów kobiet i 500 tys. niemowląt każdego roku. Niemowlęta, które przeżyją, często doświadczają długotrwałych problemów zdrowotnych, w tym porażenia mózgowego, przewlekłej choroby płuc, ślepoty i utraty słuchu. Stan przedrzucawkowy komplikuje do 8 proc. wszystkich ciąż i może prowadzić do kilku stanów zagrażających życiu, często wymagających leczenia i hospitalizacji.

– Obecnie problem ten staje się coraz częstszy. Na wystąpienie tego powikłania ma wpływ wiele czynników m.in wiek ciężarnej,  schorzenia ogólnoustrojowe występujące przed ciążą, czynniki środowiskowe i genetyczne, istotną przyczyną jest też opóźnienie średniego wieku rozrodczego – mówi dr n. med. Dariusz Wójcik. – Celem tego projektu jest stworzenie dokładniejszych narzędzi do przewidywania ryzyka wystąpienia nadciśnienia indukowanego ciążą i związanym z nim powikłań już na wczesnym etapie ciąży, co umożliwi szybkie włączenie profilaktyki oraz pomoże je opóźnić lub złagodzić jego przebieg. Dysponujemy odpowiednim sprzętem, mamy wykwalifikowany personel, jesteśmy przygotowani do testów – dodaje szef kliniki.

Trzyletni projekt „Spersonalizowany program monitoringu i badań przesiewowych dla kobiet w ciąży zagrożonych stanem przedrzucawkowym lub nadciśnieniem indukowanym ciążą” jest realizowany w ramach programu Era PerMed. Międzynarodowe konsorcjum badawcze tworzą: Aarhus University (lider), Aarhus University Hospital (Dania), Politechnika Gdańska, Gameta Gdynia Centrum Zdrowia Sp. z o.o, oraz Zitec Com SRL (Rumunia). Projekt został dofinansowany przez Narodowe Centrum Badań. Całkowity budżet konsorcjum krajowego (wraz z wkładem własnym przedsiębiorcy) to ponad 1 mln zł. Dofinansowanie dla PG wynosi ponad 522,7 tys. zł.

źródło: Politechnika Gdańska

Bazujący na sztucznej inteligencji, innowacyjny system asystowania pacjentce w ciąży opracują naukowcy z Politechniki Gdańskiej w ramach międzynarodowego konsorcjum. Umożliwi on przewidywanie ryzyka powikłań związanych z ciążą jeszcze zanim pojawią się objawy. Zespół badawczy stworzy m.in. „cyfrowego bliźniaka”, który będzie wspierał monitorowanie stanu zdrowia pacjentki w domu i punkcie opieki. Testy kliniczne przeprowadzą specjaliści z gdyńskiej klinki Gameta.
W ramach projektu zostanie opracowana platforma informatyczna WODIA. To zestaw zaawansowanych narzędzi, algorytmów i usług opartych na ICT (w planach jest m.in. aplikacja mobilna), który umożliwi gromadzenie i integrację danych pochodzących z kliniki (przy użyciu technologii punktu opieki) oraz z pomiarów indywidualnych przeprowadzanych przez ciężarną (z wykorzystaniem technologii telezdrowia). Na platformie będą gromadzone m.in. takie dane jak historia zdrowia, wyniki pomiarów parametrów życiowych, badania ultrasonograficznego i przepływów w tętnicach macicznych, oraz szereg biomarkerów.

Dzięki cyfrowym modelom („cyfrowy bliźniak”) będzie można monitorować i przewidywać ryzyko powikłań związanych z ciążą, takich jak stan przedrzucawkowy i tzw. nadciśnienie ciążowe, jeszcze zanim pojawią się objawy. W razie potrzeby, narzędzia te pomogą określić optymalną dawkę leku i plan leczenia w przebiegu ciąży. Z platformy będzie mógł korzystać zarówno personel medyczny (lekarze, pielęgniarki, położne), jak i pacjentka oraz jej bliscy.

– Nasza platforma ma przede wszystkim zwiększyć bezpieczeństwo zdrowotne kobiety, ale chcemy również sprawdzić jak opracowane modele czy system mogą poprawić komfort i jakość życia pacjentki, np. właściwie planując wizyty w klinice czy wykonując odpowiednie pomiary. Z drugiej strony wypracowane przez nas rozwiązania będą mogły przyczynić się do obniżenia kosztów opieki zdrowotnej – mówi dr hab. inż. Jacek Rumiński, prof. PG z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki, kierownik konsorcjum krajowego w projekcie.

Naukowcy opracują modele, które będą testować lekarze z Gdyni i Aarhus

Zespół z Katedry Inżynierii Biomedycznej WETI PG będzie odpowiedzialny za opracowanie modelu sztucznej inteligencji w zakresie przewidywania ryzyka chorób, które mogą być powodowane ciążą. Będzie również zaangażowany w opracowanie metod monitoringu i pomiaru danych od ciężarnych.

Gameta Gdynia Centrum Zdrowia, jeden  z większych ośrodków leczenia niepłodności oraz badań prenatalnych w Polsce będzie uczestniczyć w przygotowaniu, realizacji i ocenie wyników badania klinicznego. W projekt zaangażowani są: prof. dr hab. n. med. Krzysztof Preis, ginekolog-położnik (opiekun projektu), dr n. med. Dariusz Wójcik, ginekolog-położnik, prezes Gameta Gdynia Centrum Zdrowia oraz dr n. med. Dorota Zamkowska i lek. med. Kinga Jaguszewska, ginekolog-położnik.

Jak podkreśla dr Dariusz Wójcik, nadciśnienie tętnicze indukowane ciążą oraz związane z nim powikłania są jednym z istotniejszych problemów klinicznych dotykających ciężarne. Szacuje się, że to schorzenie dotyczy nawet 5-10 proc. kobiet w ciąży. Nadciśnienie indukowane ciążą oraz związany z nim stan przedrzucawkowy jest przyczyną 76 tys. zgonów kobiet i 500 tys. niemowląt każdego roku. Niemowlęta, które przeżyją, często doświadczają długotrwałych problemów zdrowotnych, w tym porażenia mózgowego, przewlekłej choroby płuc, ślepoty i utraty słuchu. Stan przedrzucawkowy komplikuje do 8 proc. wszystkich ciąż i może prowadzić do kilku stanów zagrażających życiu, często wymagających leczenia i hospitalizacji.

– Obecnie problem ten staje się coraz częstszy. Na wystąpienie tego powikłania ma wpływ wiele czynników m.in wiek ciężarnej,  schorzenia ogólnoustrojowe występujące przed ciążą, czynniki środowiskowe i genetyczne, istotną przyczyną jest też opóźnienie średniego wieku rozrodczego – mówi dr n. med. Dariusz Wójcik. – Celem tego projektu jest stworzenie dokładniejszych narzędzi do przewidywania ryzyka wystąpienia nadciśnienia indukowanego ciążą i związanym z nim powikłań już na wczesnym etapie ciąży, co umożliwi szybkie włączenie profilaktyki oraz pomoże je opóźnić lub złagodzić jego przebieg. Dysponujemy odpowiednim sprzętem, mamy wykwalifikowany personel, jesteśmy przygotowani do testów – dodaje szef kliniki.

Trzyletni projekt „Spersonalizowany program monitoringu i badań przesiewowych dla kobiet w ciąży zagrożonych stanem przedrzucawkowym lub nadciśnieniem indukowanym ciążą” jest realizowany w ramach programu Era PerMed. Międzynarodowe konsorcjum badawcze tworzą: Aarhus University (lider), Aarhus University Hospital (Dania), Politechnika Gdańska, Gameta Gdynia Centrum Zdrowia Sp. z o.o, oraz Zitec Com SRL (Rumunia). Projekt został dofinansowany przez Narodowe Centrum Badań. Całkowity budżet konsorcjum krajowego (wraz z wkładem własnym przedsiębiorcy) to ponad 1 mln zł. Dofinansowanie dla PG wynosi ponad 522,7 tys. zł.

źródło: Politechnika Gdańska