Medicalpress

Rzecznik Praw Pacjenta ma zyskać nowe narzędzia do walki z osobami i podmiotami, które wprowadzają pacjentów w błąd co do metod leczenia. Ustawa określana jako „lex szarlatan” pozwoli temu organowi reagować na praktyki prowadzone poza systemem ochrony zdrowia, a za najpoważniejsze naruszenia nakładać kary do 1 mln zł. RPP podkreśla, że nowe przepisy mają chronić przed oszustami i nie będą ograniczać stosowania ziołolecznictwa, masaży czy akupunktury. Ustawa czeka na decyzję prezydenta, który na jej podjęcie ma czas do 21 sierpnia. 

 Ustawa potocznie zwana „lex szarlatan” ma chronić przed osobami, które oszukują pacjentów, wmawiając im nieprawdziwe informacje związane z metodami leczenia, ma bronić pacjentów przed naciągaczami, którzy mają zawsze bardzo proste odpowiedzi: bardzo łatwo da się wyleczyć, wszystko da się wyleczyć, w porównaniu do medycyny akademickiej, która mówi jasno, że często ten proces jest bardzo długi – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Jednym z powodów przygotowania nowych przepisów jest luka w obecnych regulacjach. Praktyki pseudomedyczne są często prowadzone poza systemem ochrony zdrowia, m.in. w ramach zwykłej działalności gospodarczej, przez co nie podlegają takim samym zasadom nadzoru jak podmioty lecznicze.

Z oceny skutków regulacji wynika, że w Polsce zarejestrowanych jest blisko 40 tys. działalności gospodarczych w obszarze działalności paramedycznej oraz medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i alternatywnej. Nie oznacza to, że wszystkie stosują praktyki pseudomedyczne. Autorzy OSR szacują, że kryteria takich praktyk może spełniać od kilku do kilkunastu tysięcy osób i podmiotów.

– Ustawa „lex szarlatan” nie będzie dotyczyła osób, które leczą ziołami, masażystów, leczenia akupunkturą, medycyny chińskiej. Wszystkie te metody, które są stosowane dzisiaj jako medycyna komplementarna, będą oczywiście możliwe i dalej będą mogły być stosowane. To jest ustawa, która ma za zadanie przestrzegać pacjentów przed osobami, które polecają leczenie hormonalne, na przykład na zasadzie picia płynu Lugola, który jest skrajnie niebezpieczny przy leczeniu tarczycy – mówi rzecznik Biura RPP.

Zgodnie z ustawą za praktykę pseudomedyczną będzie uznawane przypisywanie metodzie lub substancji właściwości leczniczych niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną, jeżeli może to prowadzić m.in. do pogorszenia stanu zdrowia, opóźnienia właściwej diagnostyki lub leczenia albo rezygnacji z leczenia o potwierdzonej skuteczności.

Nowe regulacje mają objąć także publiczne rozpowszechnianie dezinformacji medycznej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. W OSR zwrócono uwagę na znaczenie internetu i mediów społecznościowych w rozpowszechnianiu takich treści. Najpopularniejsze osoby promujące metody sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną mają setki tysięcy obserwujących. Zgodnie z nowymi przepisami RPP ma prowadzić jawny rejestr podmiotów posługujących się dezinformacją medyczną, a w przypadku stron internetowych będzie mógł wystąpić do przedsiębiorcy telekomunikacyjnego o przekierowanie użytkowników z oznaczonej domeny na stronę RPP z ostrzeżeniem o dezinformacji medycznej.

 Ustawa będzie też broniła pacjentów przed osobami, które nieprawnie używają tytułu zawodowego lekarza czy nieprawnie stosują metody, jak na przykład w przypadku pacjentki na południu Polski, która była leczona tzw. perłami księżniczki – mówi Konrad Madejczyk.

W czerwcu br. ujawniono historię 40-letniej pacjentki chorej na raka jajnika, która korzystała z usług naturopaty z Bielska-Białej. Mężczyzna diagnozował ją za pomocą biorezonansu i zalecał jej m.in. tzw. perły księżniczki – tampony nasączone chińskimi ziołami. Podczas przeszukania jego gabinetu śledczy zabezpieczyli dane blisko 900 osób, które mogły korzystać z jego usług.

– Jeżeli chodzi o zgłoszenia praktyk naruszających bezpieczeństwo pacjenta, nie ma ich wiele, bo Rzecznik Praw Pacjenta dziś może się zajmować wyłącznie podmiotami leczniczymi. Często te praktyki są prowadzone w ramach prywatnej działalności gospodarczej. Mówimy o gigantycznej skali nadużyć w sieci, ale jeżeli chodzi o same skargi, to dziś mamy ich niedużo – mówi rzecznik Biura RPP.

Nowe przepisy mają umożliwić RPP prowadzenie odrębnych postępowań w sprawie praktyk pseudomedycznych. Rzecznik będzie mógł żądać od osób i podmiotów, których działalność bada, informacji i dokumentów, a także korzystać z opinii ekspertów. Jeżeli uzna, że dana praktyka może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjentów, jeszcze przed zakończeniem postępowania będzie mógł nakazać jej natychmiastowe zaprzestanie.

– Nowe kompetencje, które zyska Rzecznik Praw Pacjenta, to przede wszystkim możliwość nałożenia kary i publikacji na stronie internetowej informacji na temat osoby, instytucji czy podmiotu, który takie praktyki stosuje – wskazuje Konrad Madejczyk.

Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta przewiduje podniesienie maksymalnej kary za naruszanie zbiorowych praw pacjentów do 1 mln zł. Do 100 tys. zł będzie mogła wynieść kara za brak współpracy z rzecznikiem, np. za nieprzekazanie wymaganych informacji lub dokumentów. Sankcja będzie mogła zostać nałożona także wtedy, gdy podmiot zaprzestanie stosowania danej praktyki przed wydaniem decyzji.

Do realizacji nowych zadań Biuro Rzecznika Praw Pacjenta ma otrzymać dodatkowe etaty.

– Przewidzianych jest sześć nowych etatów. Będą to osoby, które będą miały za zadanie m.in. badać informacje, które będą do nas napływały. Jeżeli chodzi o samą organizację pracy Rzecznika Praw Pacjenta, to nic się specjalnie nie zmieni, poza tym, że będą dodatkowe uprawnienia. Ale podkreślam, te uprawnienia będą na zasadzie zbierania informacji, pozyskiwania wiedzy od osób, które zajmują się medycyną. Nie będzie to nigdy decyzja podejmowana przez jedną osobę – zapewnia rzecznik Biura RPP.

Nowe przepisy wzbudzają duże kontrowersje już od początku prac legislacyjnych. Do prezydenta apelują zarówno zwolennicy regulacji, w tym środowiska lekarskie, pacjenckie i naukowe, jak i jej przeciwnicy, którzy wskazują m.in. na ryzyko zbyt szerokiej interpretacji nowych uprawnień Rzecznika Praw Pacjenta. Instytut Ordo Iuris zwrócił się do Karola Nawrockiego o skierowanie ustawy do ponownego rozpatrzenia przez Sejm. W swojej analizie wskazuje m.in. na niejednoznaczne – jego zdaniem – definicje praktyk pseudomedycznych i dezinformacji medycznej. Zdaniem instytutu regulacje mogą naruszać wolność słowa i badań naukowych, autonomię pacjenta oraz wolność działalności gospodarczej.

Źródło: Newseria

Migrena należy do najczęstszych chorób neurologicznych. Choć dostępnych jest wiele metod leczenia, nie wszyscy pacjenci uzyskują zadowalającą kontrolę objawów. Dlatego naukowcy poszukują terapii, które mogłyby uzupełniać standardowe leczenie. Wyniki nowego badania zaprezentowanego podczas kongresu Federation of European Neuroscience Societies (FENS) Forum 2026 sugerują, że akupunktura ucha może zmniejszać nasilenie bólu migrenowego i ograniczać jego wpływ na codzienne funkcjonowanie. 
Czym jest aurikuloterapia?

Aurikuloterapia, nazywana również akupunkturą ucha, polega na stymulowaniu określonych punktów znajdujących się na małżowinie usznej. W badaniu wykorzystano półtrwałe igły umieszczane w punktach związanych z leczeniem migreny, a następnie nasiona gorczycy, które miały utrzymywać stymulację między kolejnymi sesjami.

Badacze chcieli sprawdzić, czy taka forma terapii może zmniejszyć ból migrenowy oraz poprawić codzienne funkcjonowanie pacjentek cierpiących na przewlekłą migrenę.

Randomizowane badanie z grupą kontrolną

Badanie przeprowadził zespół kierowany przez Fernandę Belle z University of Southern Santa Catarina (UNISUL) w Brazylii.

Do badania włączono 68 kobiet z rozpoznaną przewlekłą migreną. Wszystkie doświadczały napadów bólu głowy przez co najmniej 15 dni w miesiącu.

Uczestniczki losowo przydzielono do jednej z dwóch grup. Pierwsza otrzymywała aurikuloterapię zgodnie z protokołem leczenia migreny, natomiast w drugiej wykonywano zabieg pozorowany (sham), polegający na stymulacji punktów na uchu niezwiązanych z migreną.

Pacjentki nie wiedziały, do której grupy zostały zakwalifikowane. Oceniający wyniki również nie znali przydziału uczestniczek, co ograniczało ryzyko błędu.

Łącznie wykonano osiem sesji terapeutycznych w ciągu ośmiu tygodni.

Ból zmniejszył się w obu grupach

Nasilenie bólu oceniano za pomocą Kwestionariusza Bólu McGilla, natomiast wpływ migreny na codzienne życie przy użyciu skali HIT-6. Oceny przeprowadzano przed rozpoczęciem terapii, bezpośrednio po jej zakończeniu oraz po 30 dniach.

W grupie poddanej aurikuloterapii średni wynik oceny bólu zmniejszył się z 50,5 punktu przed rozpoczęciem leczenia do 44,7 po zakończeniu terapii oraz do 41 punktów po 30 dniach obserwacji. Oznaczało to zmniejszenie nasilenia bólu o około 11% po zakończeniu leczenia i o 18% miesiąc później.

Poprawę odnotowano jednak również w grupie otrzymującej zabieg pozorowany. Tam średni wynik zmniejszył się z 50,2 do 44,3 punktu po zakończeniu terapii i do 43,9 punktu po 30 dniach.

Podobnie wyglądały wyniki dotyczące wpływu migreny na codzienne funkcjonowanie. W obu grupach odnotowano poprawę wynoszącą około 8–10%.

Nie wykazano przewagi nad zabiegiem pozorowanym

Choć poprawa była widoczna, nie stwierdzono statystycznie istotnej różnicy pomiędzy grupą otrzymującą aurikuloterapię a grupą poddaną zabiegowi pozorowanemu. Oznacza to, że na podstawie obecnych wyników nie można jednoznacznie stwierdzić, że akupunktura ucha działa skuteczniej niż placebo.

Jak podkreśla Fernanda Belle: 
„Obie grupy poprawiały się z upływem czasu, co może sugerować, że sama stymulacja małżowiny usznej – nawet niespecyficzna – może wpływać na odczuwanie bólu. Na obecnym etapie nie możemy jednak stwierdzić, że aurikuloterapia była skuteczniejsza od zabiegu pozorowanego.”

Jednocześnie badaczka zaznacza, że efekt zmniejszenia bólu był bardziej wyraźny w grupie poddanej właściwej aurikuloterapii, dlatego badania będą kontynuowane z udziałem większej liczby uczestniczek.

Badacze obserwowali również zmiany w pracy mózgu

Oprócz oceny objawów naukowcy analizowali także zmiany zachodzące w korze przedczołowej mózgu przy użyciu hemoencefalografii (HEG). Jest to nieinwazyjna metoda wykorzystująca spektroskopię bliskiej podczerwieni do oceny przepływu krwi i utlenowania tkanek mózgowych.
W trakcie badania zaobserwowano zmiany poziomu utlenowania kory przedczołowej, jednak również w tym przypadku nie udało się wykazać jednoznacznych różnic pomiędzy obiema grupami.

Zdaniem autorów jest to jednak cenna obserwacja, pokazująca możliwość obiektywnego monitorowania zmian czynności mózgu u osób z przewlekłą migreną.

Dlaczego akupunktura ucha może działać?

Autorzy podkreślają, że mechanizm działania aurikuloterapii nadal nie jest do końca poznany.

Małżowina uszna jest unerwiona przez gałęzie nerwu błędnego, nerwu trójdzielnego oraz nerwów szyjnych, które uczestniczą w regulacji odczuwania bólu, reakcji autonomicznych i procesów zapalnych.

Jedna z hipotez zakłada, że stymulacja tych struktur może wpływać na tzw. oś neuroimmunologiczną – system wzajemnej komunikacji pomiędzy układem nerwowym i odpornościowym – modulując procesy związane z przewlekłym bólem i nadwrażliwością.

Potrzebne są kolejne badania

Autorzy podkreślają, że przedstawione wyniki mają charakter wstępny i pochodzą z trwającego projektu badawczego. Analizy zostaną powtórzone po włączeniu większej liczby uczestniczek.

Do wyników odniosła się również prof. Christina Dalla z National and Kapodistrian University of Athens, która nie brała udziału w badaniu. Zwróciła uwagę, że dobrze zaprojektowane randomizowane badania dotyczące metod wspomagających leczenie migreny są nadal rzadkością.
Ekspertka podkreśliła jednocześnie, że nawet jeśli skuteczność aurikuloterapii zostanie potwierdzona w przyszłości, będzie ona mogła stanowić jedynie uzupełnienie standardowego leczenia migreny, a nie jego zastępstwo.

Na obecnym etapie wyniki są więc obiecujące, ale nie pozwalają jeszcze uznać akupunktury ucha za metodę o potwierdzonej skuteczności w leczeniu przewlekłej migreny. Odpowiedzi na to pytanie mają przynieść kolejne, większe badania.

Źródło: Federation of European Neuroscience Societies (FENS); Ear acupuncture may reduce migraine pain, study suggests News Medical Life Sciences