Medicalpress
W Szczecinie ruszyła nowa pracownia rezonansu magnetycznego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 2 PUM – zainstalowano pierwszy w Polsce (i jeden z niewielu na świecie) aparat 1,5 T z technologią BioMatrix, który automatycznie dostosowuje się do budowy i stanu pacjenta. Inwestycja przekroczyła 15 mln zł, z czego niemal 9,38 mln zł pochodziła z dofinansowania z Ministerstwo Zdrowia.
Nowe urządzenie — zgodnie z informacjami ze szpitala — to prawdziwa rewolucja w diagnostyce obrazowej: dzięki technologii BioMatrix aparat rozpoznaje indywidualne cechy pacjenta, takie jak anatomia, ruch oddechowy czy puls, a następnie optymalizuje parametry badania, co pozwala na wysoko jakościowe obrazy nawet u osób, które dotąd były wykluczone z MR-a. 

Komfort pacjenta również został wzięty pod uwagę — urządzenie posiada szerszy otwór (70 cm), pracuje ciszej oraz umożliwia słuchanie muzyki podczas badania, co szczególnie docenią osoby z klaustrofobią. 

Wspierający system diagnostyczny oparty o oprogramowanie Syngo.via oraz elementy sztucznej inteligencji skraca czas analizy obrazów, co przekłada się na szybsze postawienie rozpoznania i większą dokładność badania. 

Zakres i znaczenie dla pacjentów

Nowa pracownia umożliwia wykonywanie badań całego spektrum obrazowania MR – m.in. głowy, kręgosłupa, stawów, jamy brzusznej, miednicy, a także specjalistycznych procedur: angiografii MR, spektroskopii serca, badań oczodołów czy piersi. 

Dzięki takiemu wyposażeniu pacjenci regionu zyskują dostęp do jednej z najbardziej zaawansowanych technologii diagnostycznych w kraju, co może prowadzić do wcześniejszego wykrycia schorzeń oraz skrócenia ścieżek diagnostycznych. Szpital podkreśla, że to inwestycja w przyszłość medycyny na Pomorzanach – „dowód zaufania do kierunku, w jakim rozwija się nasz szpital”, jak mówił dyrektor Marcin Sygut. 

Otwarcie nowej pracowni rezonansu w U S K 2 P U M to znak, że diagnostyka obrazowa w Polsce zmierza w stronę nie tylko większej mocy aparatury, ale także lepszego dopasowania do pacjenta i jego komfortu. Technologia BioMatrix, wsparcie AI oraz znaczące dofinansowanie tworzą warunki dla bardziej precyzyjnej, szybszej i przyjaznej pacjentowi diagnostyki. Dla mieszkańców Szczecina i regionu to realna korzyść – dostęp do światowej klasy aparatury bliżej domu.

Źródło: PUM

Choroby układu krążenia to wciąż największy zabójca Polaków – co roku odpowiadają za 37% wszystkich zgonów. Nowa ustawa o Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), obowiązująca od 2 lipca, ma szansę zmienić ten ponury bilans. Eksperci podkreślają jednak, że prawdziwym sercem reformy musi stać się cyfrowy krwiobieg danych – bez niego pacjenci nie trafią na czas do odpowiednich ośrodków, a nowoczesne technologie nie będą mogły w pełni wspierać diagnostyki i terapii.
Zgodnie z „Mapą potrzeb zdrowotnych 2027–2031” w 2023 roku hospitalizowano ponad 400 tys. osób z powodu zawałów, udarów i niewydolności serca. Liczba ta będzie rosła wraz ze starzeniem się społeczeństwa. KSK wprowadza nowy model zarządzania opieką kardiologiczną. Szpitale są podzielone na trzy poziomy referencyjności, a wśród nich znajdują się ośrodki doskonałości, specjalizujące się m.in. w leczeniu wad serca i nadciśnienia płucnego. Sieć definiuje też ścieżki diagnostyczne, które mają skrócić czas dotarcia pacjenta do odpowiedniej terapii.

– Główną ideą jest to, żeby pacjenci przepływali w odpowiednim czasie pomiędzy ośrodkami, tak żeby uzyskiwali pomoc jak najszybciej i jak najlepiej – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr hab. n. med. Paweł Ptaszyński, prof. UM w Łodzi, kardiolog z Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. – Chodzi o to, żeby pacjent nie był zagubiony, żeby podobnie jak w przypadku chorób onkologicznych ta pomoc przychodziła odpowiednio szybko i skutecznie, a pacjent przechodził przez poszczególne etapy diagnostyki i terapii komfortowo.

Kardiolodzy podkreślają, że KSK może wyrównać dostęp do leczenia także poza dużymi ośrodkami akademickimi. Dzięki odpowiedniemu finansowaniu i wyposażeniu wysokiej jakości opieka może być dostępna również w mniejszych miastach.

– KSK pozwoli nam wykorzystać siły i środki, entuzjazm i możliwości ośrodków i ludzi, żeby naszych pacjentów diagnozować szybciej i lepiej, bez konieczności koncentrowania największej diagnostyki w wybranych centrach, tylko w tych, które będą odpowiednio wyposażone i będą posiadały odpowiednią kadrę. To nie zawsze musi być Warszawa, to nie zawsze musi być Gdańsk, Katowice czy Kraków, to mogą być też mniejsze miasta, gdzie pracują równie ambitni ludzie w dobrze wyposażonych ośrodkach, a to oznacza odpowiednie finansowanie kardiologii – ocenia prof. dr hab. n. med. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Nowy system ma promować jakość leczenia poprzez premiowanie placówek, które osiągają dobre wyniki. Premia może wynosić nawet 25 proc. wartości procedury.

– Jakość oznacza lepszą pracę, większe skupienie się na tym, co się robi, analizę wyników i modyfikowanie swoich działań, żeby te wyniki były coraz lepsze i żeby utrzymywały się takie cały czas. Temu ma sprzyjać tak zwana premia za jakość – mówi prof. Robert Gil. – Mam nadzieję, że nie zabraknie pieniędzy na premie dla szpitali, bo wierzę, że wszyscy chcemy leczyć lepiej, a bez dodatkowych pieniędzy może być z tym trudno.

Krajowa Sieć Kardiologiczna została wskazana jako jeden z filarów reform klinicznych w ramach KPO. Ministerstwo Zdrowia uruchomiło konkurs dla szpitali zakwalifikowanych do KSK, w ramach którego mogą sięgnąć po 2,7 mld zł na rozwój infrastruktury. Sieć wprowadza także system raportowania, który pozwoli monitorować jakość terapii i efekty zdrowotne.

– Krajowa Sieć Kardiologiczna będzie się skupiać z jednej strony na inwestycjach, czyli rozbudowie bazy diagnostycznej i terapeutycznej, a z drugiej strony na kształceniu, podnoszeniu kwalifikacji kadry medycznej, żebyśmy mogli właściwie wykorzystywać nowe narzędzia – tłumaczy prof. Paweł Ptaszyński.

Eksperci zwracają uwagę, że nowoczesna infrastruktura musi iść w parze z technologią. „Mapa potrzeb zdrowotnych” wskazuje, że do 2027 roku ponad 70 proc. sprzętu medycznego będzie wymagało wymiany. W niektórych grupach, jak aparaty do brachyterapii, odsetek ten sięgnie 80 proc. Dlatego KSK stawia na nowoczesne rozwiązania diagnostyczne – tomografy spektralne, angiografy czy monitory pacjenckie, które pozwalają przewidzieć pogorszenie stanu zdrowia.

– Technologie, które wdrażamy, są nowe, ale bardzo potrzebne. KSK to innowacyjna struktura, która musi być wsparta cyfrowymi rozwiązaniami – mówi Michał Kępowicz, członek zarządu Philips Polska. – Kluczowe jest zapewnienie swobodnego przepływu danych między ośrodkami, bez barier i opóźnień.

Z raportu Future Health Index 2025 wynika, że brak integracji danych to jedno z największych wyzwań dla lekarzy. Trzy czwarte z nich traci czas przez niekompletne informacje, a jedna trzecia poświęca na to nawet 45 minut dziennie, co rocznie oznacza niemal miesiąc pracy.

– Dane powinny migrować nie tylko za pacjentem, ale i przed nim. Dzięki temu lekarze mogą się wcześniej przygotować do leczenia i podejmować trafniejsze decyzje – dodaje Michał Kępowicz. – To możliwe, ale wymaga odpowiednich regulacji i zachęt dla szpitali, by inwestowały w takie rozwiązania.

Rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji pozwalają łączyć różne strumienie danych i przekształcać je w użyteczne informacje kliniczne. Według danych Philipsa ponad 76 proc. pracowników ochrony zdrowia uważa, że AI może skrócić czas oczekiwania na leczenie i zwiększyć dostępność usług.

– Tworząc nowoczesne środowisko technologiczne, musimy zadbać o jego zrozumiałość i praktyczne zastosowanie. AI i zaawansowane algorytmy powinny wspierać lekarzy, a nie ich zastępować – podsumowuje Michał Kępowicz. –Tylko wtedy technologia przełoży się na realny sukces pacjenta.

Źródło: Newseria

W ochronie zdrowia AI przestaje być wyborem – staje się koniecznością. Taki wniosek płynie z najnowszego globalnego raportu Future Health Index 2025 opracowanego na zlecenie firmy Philips. W świecie zmagającym się z deficytem kadry medycznej, rosnącymi kolejkami i zmęczeniem personelu, technologia może odciążyć systemy zdrowotne i zapewnić pacjentom szybszy dostęp do opieki. Warunek? Zaufanie – zarówno po stronie lekarzy, jak i pacjentów.
Sztuczna inteligencja ma potencjał, by zrewolucjonizować opiekę zdrowotną. Luka w zaufaniu do tej technologii – wśród pacjentów, jak i części personelu medycznego – może jednak spowolnić jej wdrażanie i ograniczyć skuteczność. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu Future Health Index 2025 (FHI 2025) powstałego na zlecenie Philips.

AI a globalne wyzwania systemów ochrony zdrowia

Systemy opieki zdrowotnej na całym świecie – w tym w Polsce – zmagają się z podobnymi wyzwaniami: niedoborem personelu, przeciążeniem placówek i długimi kolejkami do specjalistów. Personel medyczny coraz częściej doświadcza wypalenia zawodowego, a pacjenci opóźnień w leczeniu. W tym kontekście AI przestaje być technologiczną ciekawostką, a staje się realnym wsparciem dla lekarzy i pacjentów.

Ponad 76% pracowników ochrony zdrowia uważa, że sztuczna inteligencja może znacząco skrócić czas oczekiwania na leczenie i zwiększyć dostępność usług. AI umożliwia automatyzację powtarzalnych zadań, przyspiesza analizę danych klinicznych, wyszukiwanie informacji medycznych i wspiera lekarzy w podejmowaniu trafnych decyzji diagnostycznych. Dzięki temu specjaliści odzyskują cenny czas i mogą skupić się na tym, co najważniejsze – bezpośrednim kontakcie z pacjentem.

AI nie zastąpi człowieka, ale odciąży go w obszarach, które można zautomatyzować. Staje się sojusznikiem, który wspiera w rozwiązaniu najtrudniejszych problemów i daje możliwość dostarczenia lepszej opieki większej liczbie pacjentów – mówi Michał Szczechula, dyrektor generalny Health Systems Philips Polska i dodaje: – Odpowiedzialnie wdrożona AI ma również potencjał transformacyjny: wspiera w przejściu z reaktywnego na proaktywny model opieki zdrowotnej, w której przewidujemy pewne zdarzenia medyczne i staramy się im zapobiec.

Luka zaufania może spowolnić rozwój AI w ochronie zdrowia

Future Health Index 2025 zwraca jednak uwagę na istotną barierę we wdrażaniu AI – lukę zaufania. Podczas gdy 79% lekarzy wierzy, że sztuczna inteligencja poprawi wyniki leczenia, tylko 59% pacjentów podziela ten optymizm. Różnica ta jest jeszcze większa wśród osób powyżej 45. roku życia – zaledwie 25% z nich pozytywnie ocenia wpływ AI na opiekę zdrowotną.

Skąd bierze się ta różnica? Przede wszystkim z braku wiedzy i doświadczenia. Dla wielu pacjentów AI to wciąż abstrakcyjna technologia, która kojarzy im się z ograniczeniem lub utratą bezpośredniego kontaktu z personelem medycznym w trakcie leczenia. 

Nasze badania pokazują, że pacjenci, są bardziej otwarci na wykorzystanie AI, kiedy wyjaśniono im, jak technologia wspiera proces ich leczenia oraz wiedzą, że mogą uzyskać pomoc szybciej, jednocześnie nie tracą kontaktu z lekarzem – mówi Michał Szczechula.

Lekarze, chociaż optymistycznie nastawieni do AI – 69% z nich aktywnie uczestniczy w rozwoju technologii cyfrowych – również zgłaszają pewne obawy, które wymagają zagospodarowania. Aż 76% nie ma jasności, kto ponosi odpowiedzialność, jeżeli system AI popełni błąd. Innym podejmowanym tematem jest kwestia stronniczości danych.

Jak skutecznie wdrażać AI i budować do niego zaufanie?

Kluczem jest projektowanie technologii zorientowanej na człowieka. Rozwiązania muszą powstawać we współpracy z klinicystami, upraszczać przepływy pracy, integrować się z dostępną infrastrukturą i poprawiać jakość opieki – mówi z dyrektor z Philips. Jednocześnie, aby w pełni wykorzystać potencjał AI, istotna jest również: edukacja pacjentów, zapewnienie jasnych standardów prawnych i etycznych, bezpieczeństwo i silna walidacja modeli AI. Raport Future Health Index 2025 jasno pokazuje, że sztuczna inteligencja może przynieść realne korzyści lekarzom i pacjentom. Warunkiem sukcesu jest jednak zaufanie i współpraca wszystkich uczestników systemu ochrony zdrowia. Bez tego postęp we wdrażaniu nowych technologii może zostać zahamowany i to w momencie, kiedy innowacje są najbardziej potrzebne.

 
Pełna treść raportu dostępna pod linkiem: FutureHealthIndex2025_global

Future Health Index 2025

10 edycja globalnego raportu Future Health Index 2025 przedstawia, w jaki sposób innowacyjne technologie, w szczególności sztuczna inteligencja (AI), wspierają pracowników ochrony zdrowia w zapewnieniu lepszej opieki większej liczbie pacjentów. Przeprowadzono dwa ilościowe badania ankietowe wśród ponad 1900 pracowników opieki zdrowotnej i ponad 16 000 pacjentów w 16 krajach (Australia, Brazylia, Kanada, Chiny, Francja, Niemcy, Indie, Indonezja, Japonia, Holandia, Arabia Saudyjska, Hiszpania, RPA, Korea Południowa, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone). Badania ankietowe przeprowadzono od grudnia 2024 r. do kwietnia 2025 r.

Źródło: Komunikat Prasowy

Planowanie radioterapii to złożony i czasochłonny proces, który wymaga precyzji, doświadczenia i czasu – a tego ostatniego często brakuje, zwłaszcza w sytuacji przeciążonych ośrodków onkologicznych. Każda godzina skrócenia tego etapu może oznaczać szybsze rozpoczęcie leczenia dla pacjenta. Polski i hiszpański zespół naukowców opracował rozwiązanie, które może zrewolucjonizować ten proces. Ich algorytm, wspierany sztuczną inteligencją, jest w stanie znacząco przyspieszyć przygotowanie planu leczenia – bez kompromisu dla bezpieczeństwa czy skuteczności terapii.
Naukowcy z Polski i Hiszpanii opracowali metodę jednoczesnego tworzenia wielu planów naświetlania pacjenta, spośród których onkolog wybierze najlepszy dla konkretnego chorego. Rozwiązanie ma przyspieszyć proces leczenia i ułatwi pracę specjalistom.

Dzięki zastosowaniu algorytmów sztucznej inteligencji (AI), system potrafi samodzielnie wykrywać kontury narządów i obszarów zdrowych, które trzeba chronić podczas leczenia.

Jak podkreślają autorzy, największą zaletą ich metody jest szybkość działania – cały proces, który standardowo zajmuje lekarzowi nawet kilka godzin, może zostać skrócony do kilku minut. Co więcej, dokładność algorytmu jest porównywalna z pracą eksperta.

Dlaczego to takie ważne?

Współczesna radioterapia wymaga dużej precyzji – nie tylko w zakresie dawki promieniowania, ale przede wszystkim w planowaniu jego rozmieszczenia. Kluczowe jest zidentyfikowanie obszarów, które należy zniszczyć (guzy) i tych, które należy chronić (zdrowe tkanki). Obecnie proces ten często wymaga ręcznej pracy lekarzy i fizyków medycznych.
Opracowane rozwiązanie może nie tylko odciążyć specjalistów, ale także zwiększyć dostępność do szybszego leczenia, szczególnie w regionach, gdzie liczba specjalistów jest ograniczona.

Co dalej z projektem?

Metoda jest obecnie testowana i rozwijana we współpracy z Narodowym Instytutem Onkologii w Warszawie. Kolejnym etapem będzie wdrożenie w praktyce klinicznej – po uzyskaniu odpowiednich certyfikacji i dopracowaniu integracji z istniejącymi systemami planowania radioterapii.

Naukowcy deklarują, że ich celem nie jest zastąpienie lekarzy, lecz dostarczenie im narzędzia, które przyspieszy i usprawni ich pracę. Algorytmy AI mają wspierać, nie decydować – i to jest kierunek, w którym zmierza nowoczesna onkologia.

Wraz z aktualizacją wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) z 2024 roku obrazowanie wewnątrznaczyniowe zyskało najwyższą – pierwszą – klasę zaleceń w leczeniu choroby wieńcowej, szczególnie u pacjentów z tzw. złożonymi zmianami naczyniowymi. To nie tylko rekomendacja – to wyraźny sygnał dla środowiska medycznego i decydentów, że czas, aby ta skuteczna i dostępna procedura stała się standardem klinicznym. O tym, jak obrazowanie wewnątrznaczyniowe zmienia wyniki leczenia, jakie są jego ograniczenia w praktyce i co przyniesie przyszłość, mówi prof. Janusz Kochman z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Metoda ta jest w Polsce dostępna i podlega refundacji, jednakże jej rutynowe wykorzystanie pozostaje w wielu ośrodkach na zdecydowanie zbyt niskim poziomie. Naprawdę warto to zmienić – przekonuje prof. Janusz Kochman, kierownik Pracowni Kardiologii Inwazyjnej I Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.                
 
Panie Profesorze, czy wysoka pozycja obrazowania wewnątrznaczyniowego w najnowszych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego była dla Państwa zaskoczeniem czy też spodziewali się Państwo zmian?
Myślę, że osoby, które z uwagą obserwują to, co się dzieje w obszarze kardiologii interwencyjnej, szczególnie w zakresie obrazowania wewnątrznaczyniowego, nie były zaskoczone zmianami. W ostatnich latach opublikowano kilka bardzo ważnych badań klinicznych, które jednoznacznie wskazały, iż odpowiednie wykorzystanie metod obrazowania wewnątrznaczyniowego poprawia wyniki leczenia interwencyjnego, zarówno w obserwacji krótko-, jak i długoterminowej.
 
Czy wspomniane doniesienia istotnie zmieniły dotychczasowe spojrzenie na praktykę kliniczną?
Tak, ponieważ obserwowana poprawa była naprawdę znacząca. Liczba tak zwanych twardych punktów końcowych, takich jak zgony i zawały serca, zmniejszała się istotnie jeśli zabiegi angioplastyki były wykonane pod kontrolą obrazowania wewnątrznaczyniowego. W wytycznych z 2024 roku uwzględniono wyniki wspomnianych badań, nadając tej metodzie status procedury z wyboru w leczeniu zmian złożonych i kwalifikując ją do pierwszej klasy zaleceń. Można zatem powiedzieć, że nie zastosowanie obrazowania wewnątrznaczyniowego w tej grupie chorych jest błędem w sztuce.

Z czego wynika korzystny wpływ obrazowania wewnątrznaczyniowego?
Dzięki zastosowaniu tej metody możemy zobaczyć z jaką blaszką miażdżycową mamy do czynienia, co z kolei będzie miało istotny wpływ na wybór strategii przeprowadzenia zabiegu. I tak w przypadku obecności masywnych zwapnień pojawia się konieczność rozważenia dodatkowych działań optymalizacyjnych, takich jak zastosowanie rotablacji czy litotrypsji, które mogą zwiększyć skuteczność zabiegu. Metoda to pozwala również dobrać optymalną długość i średnicę stentu, ocenić poprawność jego implantacji oraz ewentualną obecność powikłań okołozabiegowych. Te wszystkie aspekty mają realne przełożenie na efekt kliniczny.

Panie Profesorze, wytyczne są precyzyjne, ale czy nadąża za nimi praktyka kliniczna?
Omawiana metoda jest w Polsce dostępna i w określonych, dość szerokich wskazaniach, refundowana. We wszystkich przypadkach, w których obrazowanie wewnątrznaczyniowe udowodniło swoją przydatność kliniczną, korzyści z wykonania tego badania są nie do przecenienia. Dotyczy to przede wszystkim pacjentów z tak zwanymi kompleksowymi zmianami, a warto zaznaczyć, że takich chorych: ze masywnymi zwapnieniami, długimi zwężeniami, zwężeniami w obrębie bifurkacji, w pniu lewej tętnicy wieńcowej, mamy coraz więcej. To pole do zastosowania obrazowania wewnątrznaczyniowego, ale pomimo wiedzy i dostępności wciąż wiele ośrodków nie stosuje obrazowania wewnątrznaczyniowego rutynowo.

Jaka może być tego przyczyna?
Lekarze, z którymi rozmawiamy, jako podstawową przyczynę podają brak odpowiedniego przygotowania do pewnego i skutecznego stosowania tej metody. Stąd inicjatywy takie jak warsztaty IC You, których celem jest praktyczne szkolenie klinicystów, pozwalające na pogłębienie umiejętności interpretacji obrazów oraz rozwijanie kompetencji w zakresie ich praktycznego zastosowania. W ramach ćwiczeń wiele uwagi poświęcamy wspólnej ocenie badań z naszej codziennej praktyki klinicznej. Zwracamy uwagę na potencjalne pułapki, kluczowe punkty oceny. Warsztaty prowadzone są w małych grupach i pod opieką doświadczonych specjalistów, co sprzyja podnoszeniu kompetencji uczestników i pozwala na większą pewność w stosowaniu technik obrazowych.

Obrazowanie wewnątrznaczyniowe z najwyższą klasą wskazań w wytycznych. Co dalej, jakich zmian spodziewacie się Państwo w omawianym kontekście w kolejnych latach?
Najważniejsza zmiana, która tak naprawdę już się rozpoczęła, to rewolucja technologiczna związana z zastosowaniem algorytmów sztucznej inteligencji, ułatwiających interpretację uzyskiwanych obrazów. Algorytmy oparte na AI automatycznie identyfikują zwapnienia, określają ich rozległość i grubość, pozwalają na szybki pomiar odcinków referencyjnych, co umożliwia wybranie odpowiedniego rozmiaru stentu. Jednak Świętym Graalem, którego wciąż poszukujemy, pozostaje zdolność do precyzyjnej identyfikacji blaszek ranliwych, które stanowią istotne zagrożenie dla pacjenta. Blaszki te to potencjalne bomby z opóźnionym zapłonem, które mogą wybuchnąć i spowodować katastrofę w postaci zamknięcia naczynia i zawału mięśnia sercowego. Jeśli dysponowalibyśmy narzędziem umożliwiającym wykrywanie takich zmian, to byłby to ogromy przełom umożliwiający rozpoznanie i podjęcie skutecznych działań zapobiegawczych. Gdybyśmy zidentyfikowali zagrożenie, znaleźlibyśmy także sposób jak tą bombę rozbroić.

Jak wynika z wypowiedzi prof. Janusza Kochmana, obrazowanie wewnątrznaczyniowe to nie innowacja przyszłości, lecz narzędzie teraźniejszości, którego pełne wykorzystanie może realnie poprawić rokowania pacjentów z chorobą wieńcową. Najnowsze wytyczne ESC są jednoznaczne – czas, by polska praktyka kliniczna nadążyła za rekomendacjami i dowodami naukowymi. Tym bardziej że metoda ta jest refundowana i dostępna. Konieczne jest jednak dalsze inwestowanie w szkolenia, podnoszenie kompetencji operatorów oraz otwartość ośrodków na wdrażanie sprawdzonych rozwiązań. Skoro obrazowanie wewnątrznaczyniowe ratuje życie – nie może być stosowane tylko „od święta”.

Rozmawiała Marta Sułkowska

Jak się odnaleźć w świecie medtech i jak wyznaczać trendy? Poznaj przyszłość długowieczności w aspekcie technologii i medycyny precyzyjnej, która zrewolucjonizuje zdrowie oraz biznes! – już 13 maja 2025 roku (wtorek) w Warszawie, w 10 rok funkcjonowania MEDmeetsTECH, będzie miała miejsca kolejna edycja, jednej z najbardziej rozpoznawalnych konferencji medtech w Polsce.
W dynamicznie zmieniającym się świecie ochrony zdrowia kluczowe znaczenie ma dziś nie tylko reagowanie na potrzeby pacjentów, lecz przede wszystkim przewidywanie ich — z pomocą nowoczesnych technologii, danych i precyzyjnej medycyny.

W świecie, gdzie technologia staje się fundamentem medycyny, konferencja MEDmeetsTECH od lat łączy środowiska: lekarzy, inżynierów, startupowców, inwestorów i naukowców. To właśnie tutaj padają najważniejsze pytania o przyszłość ochrony zdrowia — i to właśnie tu padają też odpowiedzi, które zmieniają sposób, w jaki myślimy o leczeniu, diagnostyce i opiece nad pacjentem.

Uczestnicy konferencji będą mogli wziąć udział w następujących sesjach:

 
Wydarzenie zostało objęte patronatem honorowym przez Agencję Badań Medycznych, Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Centrum e-Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia, Polskie Towarzystwo Medycyny Długowieczności, a także Urząd Patentowy RP. Partnerem merytorycznym konferencji został NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów oraz Proper Medical Writing.
Przedstawicieli m.in. powyżej wymienionych instytucji będzie można osobiście spotkać na wydarzeniu i w kameralnej atmosferze porozmawiać.

Podczas całego dnia konferencji nie zabraknie okazji do networkingu. Organizator wydarzenia – Janusz Kowalski zaprasza do zaplanowania z MEDmeetsTECH całego dnia. Konferencja rozpocznie się już o godzinie 8:30 śniadaniem w Centralnym Domu Technologii przy ul. Kruczej 50 w Warszawie.

Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółowym programem wydarzenia oraz zakupu ostatnich już biletów na stronie internetowej wydarzenia.
Polscy naukowcy z Politechniki Warszawskiej opracowali innowacyjny model sztucznej inteligencji o nazwie Xlungs, który wspomaga diagnostykę chorób płuc na podstawie tomografii komputerowej (CT). Projekt ten zyskał międzynarodowe uznanie i zostanie zaprezentowany na prestiżowej konferencji ICLR 2025 w Singapurze.
Pod koniec kwietnia grupa polskich badaczy wystąpi na konferencji naukowej International Conference on Learning Representations (ICLR), która w tym roku odbywa się w Singapurze. To jedno z najważniejszych na świecie spotkań naukowców i ekspertów z obszaru uczenia maszynowego, sztucznej inteligencji i uczenia głębokiego (deep learning).

Czym wyróżnia się Xlungs?

Xlungs to przykład wyjaśnialnej sztucznej inteligencji (XAI), która nie tylko analizuje obrazy medyczne, ale także dostarcza lekarzom informacji o tym, które fragmenty obrazu miały wpływ na decyzję algorytmu. Dzięki temu lekarze mogą lepiej zrozumieć i zweryfikować wyniki analizy, co zwiększa zaufanie do systemu i ułatwia podejmowanie decyzji klinicznych.

Największa baza danych obrazów płuc na świecie

Model Xlungs został wytrenowany na największej na świecie bazie danych obrazów CT klatki piersiowej, obejmującej 40 tysięcy badań polskich pacjentów z lat 2010–2018. Dane te pochodziły m.in. z programów przesiewowych w kierunku raka płuca. System analizuje setki obrazów z jednego badania, identyfikując zmiany chorobowe i cechy anatomiczne, które mogą być zintegrowane z innymi procesami diagnostycznymi. 

Wydajność i transparentność

Xlungs osiąga wysoką dokładność w klasyfikacji podtypów raka płuca, takich jak rak płaskonabłonkowy, rak wielkokomórkowy czy gruczolakorak. Wykorzystuje technikę Grad-CAM do wizualizacji obszarów obrazu, które miały największy wpływ na decyzję modelu, co zwiększa przejrzystość i ułatwia interpretację wyników przez lekarzy.

Współpraca i finansowanie

Projekt Xlungs jest realizowany przez zespół MI².AI z Wydziału Matematyki i Nauk Informacyjnych Politechniki Warszawskiej we współpracy z Polską Grupą Raka Płuca oraz Dziecięcym Szpitalem Klinicznym w Warszawie. Projekt został sfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach konkursu INFOSTRATEG I.

Znaczenie dla medycyny

Xlungs może zrewolucjonizować diagnostykę chorób płuc, oferując lekarzom narzędzie, które nie tylko automatyzuje analizę obrazów, ale także dostarcza przejrzystych i zrozumiałych informacji wspierających proces diagnostyczny. To krok w kierunku bardziej transparentnej i efektywnej medycyny opartej na danych.

Źródło: www.pw.edu.pl

Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do medycyny, oferując nowe możliwości w diagnostyce i terapii. Jednym z przełomowych zastosowań jest radioterapia adaptacyjna, która dzięki zaawansowanym technologiom umożliwia dynamiczne dostosowywanie planu leczenia do aktualnej anatomii pacjenta. Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie, będący pionierem w tej dziedzinie w Polsce, niedawno zorganizował konferencję poświęconą tej innowacyjnej metodzie.
Czym jest radioterapia adaptacyjna?
Radioterapia adaptacyjna to zaawansowana forma leczenia nowotworów, polegająca na codziennym dostosowywaniu planu radioterapii do aktualnej sytuacji anatomicznej pacjenta. W przeciwieństwie do tradycyjnej radioterapii, gdzie plan leczenia pozostaje niezmienny przez cały cykl, ta metoda umożliwia jego modyfikację w trakcie terapii, co zwiększa precyzję i skuteczność leczenia.

Rola sztucznej inteligencji w leczeniu
Wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) w radioterapii adaptacyjnej pozwala na szybkie analizowanie obrazów medycznych i precyzyjne dostosowywanie planu leczenia. Dzięki temu możliwe jest lepsze dopasowanie dawki promieniowania do zmieniających się warunków anatomicznych pacjenta, minimalizując jednocześnie ryzyko uszkodzenia zdrowych tkanek.

Wyzwania i przyszłość
Choć radioterapia adaptacyjna oferuje wiele zalet, jej wdrożenie wiąże się z wyzwaniami, takimi jak potrzeba zaawansowanego sprzętu, dodatkowego czasu na planowanie oraz ścisłej współpracy zespołu medycznego. Jednak rozwój technologii i doświadczenie specjalistów pozwalają na coraz szersze zastosowanie tej metody w leczeniu różnych typów nowotworów.

Korzyści dla pacjentów
Zastosowanie radioterapii adaptacyjnej przynosi wiele korzyści:

Zwiększenie skuteczności leczenia: precyzyjne celowanie w guz nowotworowy.
Redukcja skutków ubocznych: minimalizacja narażenia zdrowych tkanek na promieniowanie.
Personalizacja terapii: indywidualne dostosowanie leczenia do potrzeb pacjenta.

Źródło: https://nio.gov.pl/