Medicalpress
Ostra porfiria wątrobowa należy do najrzadszych i najbardziej dramatycznych chorób metabolicznych — z napadami, które potrafią w ciągu kilku godzin doprowadzić pacjenta do skrajnego bólu, niewydolności mięśni czy zaburzeń świadomości. Jeszcze kilka lat temu możliwości terapeutyczne były skrajnie ograniczone. Sytuację zmieniło dopiero nowatorskie leczenie refundowane od 2022 roku w ramach Funduszu Medycznego. Dla 27 chorych, którzy je obecnie otrzymują, terapia ta oznacza realną kontrolę choroby, koniec nieustannych hospitalizacji i szansę na normalne funkcjonowanie.
Teraz — zgodnie z zasadami Funduszu — program powinien przejść do standardowej refundacji. Od decyzji Ministerstwa Zdrowia zależy, czy także nowo diagnozowani pacjenci będą mieli dostęp do przełomowego leczenia, które zmieniło naturalny przebieg choroby. Stawką jest bezpieczeństwo i przyszłość chorych z AHP — a to jedna z grup najbardziej wrażliwych w całym systemie ochrony zdrowia.

Napady porfirii to jeden z najbardziej dramatycznych epizodów, jakie może przeżyć pacjent: bardzo silny ból brzucha, wzrost ciśnienia tętniczego, tachykardia, nudności, wymioty, objawy neurologiczne, takie jak osłabienie siły mięśniowej, a w ciężkich przypadkach porażenie mięśni oddechowych, drgawki, zaburzenia świadomości, a nawet śpiączka. Ostra porfiria wątrobowa to choroba wynikająca z zaburzeń pracy enzymów odpowiedzialnych za metabolizm hemu. W jej przebiegu dochodzi do nagromadzenia toksycznych prekursorów porfiryn, które mogą wywoływać gwałtowne napady obejmujące wiele układów organizmu. Objawy są niespecyficzne i różnorodne, przez co choroba bywa latami nierozpoznana. Każdy napad wymaga pilnej hospitalizacji, a pacjentom podaje się m.in. glukozę i leczenie przerywające atak.

Refundowana terapia – przełom w leczeniu

Od 1 stycznia 2022 r. pacjenci z nawracającą ostrą porfirią wątrobową mogą być leczeni w programie lekowym B.128.FM, w ramach którego otrzymują lek zapobiegający kolejnym zaostrzeniom choroby. Terapia ta – giwosyran sodowy – była pierwszym lekiem, który uzyskał refundację w procedurze Funduszu Medycznego jako technologia o wysokim poziomie innowacyjności (TLI). Aktualnie program lekowy prowadzony jest w czterech ośrodkach w Polsce, a leczenie giwosyranem otrzymuje 27 pacjentów. Po czterech latach funkcjonowania programu lekowego, zgodnie z zasadami Funduszu Medycznego, powinien on przejść do standardowej refundacji. Jest to jedyna możliwość, aby pacjenci mieli dostęp do tej terapii.
Warto podkreślić, że terapia ta została pozytywnie oceniona przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). We wrześniu tego roku Prezes AOTMiT wydał rekomendację uzasadniającą dalszą refundację giwosyranu. Analitycy Agencji wskazali, że leczenie udowodniło swoją wartość kliniczną, i podkreślali wysoką jakość kwalifikacji i opieki nad pacjentami, kontrolowaną przez Zespół Koordynacyjny ds. Leczenia AHP.
Dlatego pacjenci i eksperci z nadzieją czekają na rozstrzygnięcia Ministerstwa Zdrowia.

Nieleczona porfiria to życie w cieniu bólu

O tym, jak wygląda codzienność chorych na ostrą porfirię wątrobową i jak ogromną różnicę wnosi nowoczesne leczenie, mówi pani Ewelina Musiałowicz, u której choroba ujawniła się po zabiegu chirurgicznym, który  przeszła.
„Po kilku dniach od zabiegu, wykonywanego w narkozie, zaczął boleć mnie brzuch. W następnych dniach ból był coraz silniejszy, doszły wymioty, kołatanie serca i ogólne osłabienie. Zgłosiłam się do lekarza, przeszłam serię badań, ale ich wyniki niczego nie wyjaśniły. A ja czułam się coraz gorzej – miałam już problemy z oddychaniem, zaburzenia połykania oraz niedowład rąk i nóg, który postępował. Byłam tym przerażona” – wspomina pacjentka.
Z powodu szybko narastających objawów pani Ewelina została przyjęta na oddział neurologiczny w szpitalu, gdzie lekarze neurolodzy, przy pomocy hematologów, postawili diagnozę ostrej porfirii wątrobowej: „Poczułam ogromną ulgę, że udało się stwierdzić, co mi jest. Od momentu pojawienia się objawów do postawienia diagnozy minęło 2,5 miesiąca. Po diagnozie otrzymałam odpowiednie innowacyjne leczenie, rozpoczęłam też rehabilitację i zaczęłam pomału wracać do zdrowia.  Od lekarzy dostałam też jasne zalecenia, czego unikać, jakie leki są dla mnie bezpieczne, jak reagować w przypadku wystąpienia objawów. Dzięki skutecznej terapii odzyskałam poczucie kontroli nad swoim życiem”.
Jej historia jest przykładem tego, jak istotne jest szybkie i właściwe leczenie, i że brak dostępu do terapii oznaczałby dla pacjentów życie w nieustannym strachu, bólu i niepewności.

Leczenie chorób ultra rzadkich okiem eksperta

Ostra porfiria wątrobowa to, zgodnie z definicją, choroba ultra rzadka –  choruje mniej niż 1 osoba na 50 tys. mieszkańców. „Sytuacja pacjentów z chorobami rzadkimi i ultra rzadkimi w Polsce sukcesywnie się poprawia w ostatnich latach. Optymalizację opieki możemy odnotować w sześciu kluczowych obszarach, zdefiniowanych w Planie dla Chorób Rzadkich na lata 2024-2025 (który będzie przedłużony do 2026 roku). Są to: ośrodki eksperckie chorób rzadkich (OECR), dostęp do diagnostyki, refundacja leków, rejestry, karta pacjenta z chorobą rzadką i platforma informacyjna. Przykładem poprawy sytuacji pacjentów z chorobami ultra rzadkimi w Polsce jest opieka nad pacjentami z ostrą porfirią wątrobową. Od 1 stycznia 2022 r.  w ramach programu lekowego B.128.FM. „Leczenie chorych na ostrą porfirię wątrobową (AHP) u dorosłych i młodzieży w wieku od 12 lat” jest refundowany giwosyran sodowy. Lek ten był pierwszą technologią lekową o wysokim poziomie innowacyjności (TLI) zrefundowaną w ramach Funduszu Medycznego w Polsce, którego celem jest zapewnienie dodatkowych źródeł finansowania dla leków stosowanych w chorobach rzadkich. Program lekowy B.128.FM realizują cztery specjalistyczne ośrodki kliniczne,  a według Map Potrzeb Zdrowotnych w 2024 r. w programie tym było leczonych 23 pacjentów” – mówi dr n. med. Jakub Gierczyński, ekspert systemu ochrony zdrowia.
29 września 2025 r. Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydał pozytywną rekomendację uzasadniającą dalszą refundację giwosyranu w ramach programu lekowego B.128.FM. „Rekomendację Prezesa AOTMiT uzasadniał raport z oceny efektywności oraz jakości leczenia technologią lekową o wysokim poziomie innowacyjności, objętej refundacją w ramach Funduszu Medycznego dotyczący giwosyranu we wskazaniu zgodnym z zapisami programu lekowego B.128.FM. Argumentem za dalszą refundacją giwosyraniu w ramach programu lekowego – oprócz udowodnionej wartości klinicznej leku – jest również działanie Zespołu Koordynacyjnego ds. Leczenia Chorych na Ostrą Porfirię Wątrobową. Klinicyści specjalizujący się w diagnostyce i terapii tej choroby gwarantują właściwą kwalifikację pacjentów do programu lekowego, udokumentowaną protokołami z prac zespołu, ewaluację efektów zdrowotnych leczonych pacjentów oraz wsparcie merytoryczne dla ośrodków realizujących program lekowy” -zaznacza ekspert.
W Audycie Pacjenckim Krajowego Forum na Rzecz Terapii Chorób Rzadkich ORPHAN w 2025 r. stwierdzono, że chorzy na choroby rzadkie w Polsce oczekują dostępu do diagnostyki i terapii oraz kompleksowej opieki. Audyt prowadzony jest rok do roku i pozwala mierzyć postęp w zaspokajaniu potrzeb pacjentów z chorobami rzadkimi. „Terapia giwosyranem ostrej porfirii wątrobowej jest przykładem optymalizacji opieki nad pacjentami z ultra rzadkimi chorobami w Polsce. Dzięki funkcjonowaniu programu lekowego B.128.FM nieliczni chorzy mogą być skutecznie leczeni, a eksperckie ośrodki kliniczne prowadzić specjalistyczny proces diagnostyki i kwalifikacji do terapii tych chorych” – podkreśla dr Jakub Gierczyński.

Dlaczego utrzymanie refundacji jest konieczne?

Kontynuacja refundacji leku stosowanego w ostrej porfirii wątrobowej gwarantuje wszystkim pacjentom równy dostęp do nowoczesnego leczenia, które realnie ratuje zdrowie i życie. W przypadku tak dramatycznie przebiegającej choroby brak leczenia oznacza nawracające, wyniszczające ataki bólu, liczne hospitalizacje, ryzyko trwałych powikłań neurologicznych oraz utratę możliwości normalnego funkcjonowania i pracy. Terapia pozwala uniknąć tych konsekwencji choroby, często pozwalając chorym na powrót do aktywności zawodowej i społecznej. Utrzymanie refundacji tej terapii (i przekształcenie jej w refundację standardową) to nie tylko kwestia formalna. To decyzja, od której zależy przyszłość pacjentów z jedną z najrzadszych i najbardziej dramatycznych chorób.
Ostra porfiria wątrobowa (AHP) to jedna z najrzadszych i najbardziej dramatycznych chorób – trudna do zdiagnozowania, o dramatycznym, często zagrażającym życiu przebiegu. Od 2022 r. pacjenci mają dostęp do przełomowej terapii, refundowanej w ramach Funduszu Medycznego, znacząco ograniczającej liczbę ataków i pozwalającej wrócić do normalnego funkcjonowania. Teraz, po czterech latach, program lekowy powinien przejść do standardowej refundacji. Od tej decyzji zależy, czy również nowo diagnozowani pacjenci zachowają szansę na skuteczne leczenie. Co dalej z terapią, która odmieniła życie chorych na AHP?
Napady porfirii to jeden z najbardziej dramatycznych epizodów, jakie może przeżyć pacjent: bardzo silny ból brzucha, wzrost ciśnienia tętniczego, tachykardia, nudności, wymioty, objawy neurologiczne, takie jak osłabienie siły mięśniowej, a w ciężkich przypadkach porażenie mięśni oddechowych, drgawki, zaburzenia świadomości, a nawet śpiączka. Ostra porfiria wątrobowa to choroba wynikająca z zaburzeń pracy enzymów odpowiedzialnych za metabolizm hemu. W jej przebiegu dochodzi do nagromadzenia toksycznych prekursorów porfiryn, które mogą wywoływać gwałtowne napady obejmujące wiele układów organizmu. Objawy są niespecyficzne i różnorodne, przez co choroba bywa latami nierozpoznana. Każdy napad wymaga pilnej hospitalizacji, a pacjentom podaje się m.in. glukozę i leczenie przerywające atak.

Refundowana terapia – przełom w leczeniu
Od 1 stycznia 2022 r. pacjenci z nawracającą ostrą porfirią wątrobową mogą być leczeni w programie lekowym B.128.FM, w ramach którego otrzymują lek zapobiegający kolejnym zaostrzeniom choroby. Terapia ta – giwosyran sodowy – była pierwszym lekiem, który uzyskał refundację w procedurze Funduszu Medycznego jako technologia o wysokim poziomie innowacyjności (TLI). Aktualnie program lekowy prowadzony jest w czterech ośrodkach w Polsce, a leczenie giwosyranem otrzymuje 27 pacjentów. Po czterech latach funkcjonowania programu lekowego, zgodnie z zasadami Funduszu Medycznego, powinien on przejść do standardowej refundacji. Jest to jedyna możliwość, aby pacjenci mieli dostęp do tej terapii. 

Warto podkreślić, że terapia ta została pozytywnie oceniona przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). We wrześniu tego roku Prezes AOTMiT wydał rekomendację uzasadniającą dalszą refundację giwosyranu. Analitycy Agencji wskazali, że leczenie udowodniło swoją wartość kliniczną, i podkreślali wysoką jakość kwalifikacji i opieki nad pacjentami, kontrolowaną przez Zespół Koordynacyjny ds. Leczenia AHP.
Dlatego pacjenci i eksperci z nadzieją czekają na rozstrzygnięcia Ministerstwa Zdrowia.

Nieleczona porfiria to życie w cieniu bólu
O tym, jak wygląda codzienność chorych na ostrą porfirię wątrobową i jak ogromną różnicę wnosi nowoczesne leczenie, mówi pani Ewelina Musiałowicz, u której choroba ujawniła się po zabiegu chirurgicznym, który  przeszła.

„Po kilku dniach od zabiegu, wykonywanego w narkozie, zaczął boleć mnie brzuch. W następnych dniach ból był coraz silniejszy, doszły wymioty, kołatanie serca i ogólne osłabienie. Zgłosiłam się do lekarza, przeszłam serię badań, ale ich wyniki niczego nie wyjaśniły. A ja czułam się coraz gorzej – miałam już problemy z oddychaniem, zaburzenia połykania oraz niedowład rąk i nóg, który postępował. Byłam tym przerażona” – wspomina pacjentka.

Z powodu szybko narastających objawów pani Ewelina została przyjęta na oddział neurologiczny w szpitalu, gdzie lekarze neurolodzy, przy pomocy hematologów, postawili diagnozę ostrej porfirii wątrobowej: „Poczułam ogromną ulgę, że udało się stwierdzić, co mi jest. Od momentu pojawienia się objawów do postawienia diagnozy minęło 2,5 miesiąca. Po diagnozie otrzymałam odpowiednie innowacyjne leczenie, rozpoczęłam też rehabilitację i zaczęłam pomału wracać do zdrowia.  Od lekarzy dostałam też jasne zalecenia, czego unikać, jakie leki są dla mnie bezpieczne, jak reagować w przypadku wystąpienia objawów. Dzięki skutecznej terapii odzyskałam poczucie kontroli nad swoim życiem”.

Jej historia jest przykładem tego, jak istotne jest szybkie i właściwe leczenie, i że brak dostępu do terapii oznaczałby dla pacjentów życie w nieustannym strachu, bólu i niepewności.

Leczenie chorób ultra rzadkich okiem eksperta
Ostra porfiria wątrobowa to, zgodnie z definicją, choroba ultra rzadka –  choruje mniej niż 1 osoba na 50 tys. mieszkańców. „Sytuacja pacjentów z chorobami rzadkimi i ultra rzadkimi w Polsce sukcesywnie się poprawia w ostatnich latach. Optymalizację opieki możemy odnotować w sześciu kluczowych obszarach, zdefiniowanych w Planie dla Chorób Rzadkich na lata 2024-2025 (który będzie przedłużony do 2026 roku). Są to: ośrodki eksperckie chorób rzadkich (OECR), dostęp do diagnostyki, refundacja leków, rejestry, karta pacjenta z chorobą rzadką i platforma informacyjna. Przykładem poprawy sytuacji pacjentów z chorobami ultra rzadkimi w Polsce jest opieka nad pacjentami z ostrą porfirią wątrobową. Od 1 stycznia 2022 r.  w ramach programu lekowego B.128.FM. „Leczenie chorych na ostrą porfirię wątrobową (AHP) u dorosłych i młodzieży w wieku od 12 lat” jest refundowany giwosyran sodowy. Lek ten był pierwszą technologią lekową o wysokim poziomie innowacyjności (TLI) zrefundowaną w ramach Funduszu Medycznego w Polsce, którego celem jest zapewnienie dodatkowych źródeł finansowania dla leków stosowanych w chorobach rzadkich. Program lekowy B.128.FM realizują cztery specjalistyczne ośrodki kliniczne,  a według Map Potrzeb Zdrowotnych w 2024 r. w programie tym było leczonych 23 pacjentów” – mówi dr n. med. Jakub Gierczyński, ekspert systemu ochrony zdrowia.

29 września 2025 r. Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydał pozytywną rekomendację uzasadniającą dalszą refundację giwosyranu w ramach programu lekowego B.128.FM. „Rekomendację Prezesa AOTMiT uzasadniał raport z oceny efektywności oraz jakości leczenia technologią lekową o wysokim poziomie innowacyjności, objętej refundacją w ramach Funduszu Medycznego dotyczący giwosyranu we wskazaniu zgodnym z zapisami programu lekowego B.128.FM. Argumentem za dalszą refundacją giwosyraniu w ramach programu lekowego – oprócz udowodnionej wartości klinicznej leku – jest również działanie Zespołu Koordynacyjnego ds. Leczenia Chorych na Ostrą Porfirię Wątrobową. Klinicyści specjalizujący się w diagnostyce i terapii tej choroby gwarantują właściwą kwalifikację pacjentów do programu lekowego, udokumentowaną protokołami z prac zespołu, ewaluację efektów zdrowotnych leczonych pacjentów oraz wsparcie merytoryczne dla ośrodków realizujących program lekowy” -zaznacza ekspert.

W Audycie Pacjenckim Krajowego Forum na Rzecz Terapii Chorób Rzadkich ORPHAN w 2025 r. stwierdzono, że chorzy na choroby rzadkie w Polsce oczekują dostępu do diagnostyki i terapii oraz kompleksowej opieki. Audyt prowadzony jest rok do roku i pozwala mierzyć postęp w zaspokajaniu potrzeb pacjentów z chorobami rzadkimi. „Terapia giwosyranem ostrej porfirii wątrobowej jest przykładem optymalizacji opieki nad pacjentami z ultra rzadkimi chorobami w Polsce. Dzięki funkcjonowaniu programu lekowego B.128.FM nieliczni chorzy mogą być skutecznie leczeni, a eksperckie ośrodki kliniczne prowadzić specjalistyczny proces diagnostyki i kwalifikacji do terapii tych chorych” – podkreśla dr Jakub Gierczyński.

Dlaczego utrzymanie refundacji jest konieczne?
Kontynuacja refundacji leku stosowanego w ostrej porfirii wątrobowej gwarantuje wszystkim pacjentom równy dostęp do nowoczesnego leczenia, które realnie ratuje zdrowie i życie. W przypadku tak dramatycznie przebiegającej choroby brak leczenia oznacza nawracające, wyniszczające ataki bólu, liczne hospitalizacje, ryzyko trwałych powikłań neurologicznych oraz utratę możliwości normalnego funkcjonowania i pracy. Terapia pozwala uniknąć tych konsekwencji choroby, często pozwalając chorym na powrót do aktywności zawodowej i społecznej. Utrzymanie refundacji tej terapii (i przekształcenie jej w refundację standardową) to nie tylko kwestia formalna. To decyzja, od której zależy przyszłość pacjentów z jedną z najrzadszych i najbardziej dramatycznych chorób.

źródło: mat. pras.

4 października przypada Światowy Dzień Onkologii, który przypomina o znaczeniu wczesnej diagnostyki, niezwykle istotnej w skutecznym leczeniu nowotworów. Nowotwory złośliwe stanowią w Polsce poważne wyzwanie zdrowotne – w 2022 roku zdiagnozowano 181,3 tys. nowych przypadków. Właśnie dlatego tak ważne jest poszerzanie wiedzy na temat wczesnego wykrywania chorób nowotworowych oraz dostępnych metod leczenia. Na czym polega chirurgia onkologiczna, odpowiednia diagnostyka, zielona karta DiLO oraz dietoprofilaktyka – m.in. na te pytania odpowiada dr n. med. Łukasz Strzępek, ordynator Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej w Szpitalu św. Rafała w Krakowie, Scanmed.
– Diagnoza, kwalifikacja do leczenia, dobór odpowiedniej metody terapeutycznej, a następnie opieka pooperacyjna i rehabilitacja – to elementy, które razem tworzą spójną ścieżkę terapeutyczną – mówi dr n. med. Łukasz Strzępek.

Od diagnozy do terapii – jak zaczyna się leczenie nowotworów
Diagnostyka jest pierwszym i jednym z najważniejszych kroków.

– Dzięki precyzyjnym badaniom obrazowym i laboratoryjnym możliwe jest określenie charakteru i zaawansowania choroby. To pozwala zespołowi specjalistów – chirurgów, onkologów klinicznych, radiologów i innych – podjąć decyzję o optymalnym sposobie leczenia.

– W naszej codziennej praktyce stosujemy różne metody leczenia, dostosowując je do indywidualnych potrzeb pacjenta i rodzaju nowotworu – podkreśla ordynator. – Nie skupiamy się tylko na aspekcie chirurgicznym, lecz patrzymy na całość problemu, włączając m.in. leczenie przedoperacyjne oraz opiekę po zabiegu – dodaje ekspert Szpitala św. Rafała w Krakowie, Scanmed.

Diagnostyka pozwala lekarzom na bieżąco obserwować, jak pacjent reaguje na leczenie oraz szybko wykrywać ewentualne problemy lub zmiany choroby, które mogą wymagać modyfikacji terapii. Dzięki temu cały proces leczenia jest dokładnie kontrolowany, dopasowany do potrzeb pacjenta i bezpieczny, co zwiększa szanse na skuteczne wyleczenie.

Chirurgia onkologiczna – na czym polega?
Dziś chirurgia onkologiczna to nie tylko sam zabieg, lecz całościowe podejście do pacjenta, które uwzględnia wcześniejsze przygotowanie, leczenie wspomagające i rehabilitację.  Cały proces ma na celu bezpieczne i skuteczne leczenie oraz zapewnienie pacjentowi komfortu i wsparcia.

– Obecna chirurgia onkologiczna to nie tylko pojedyncza operacja, ale cały proces – od diagnostyki, przez kwalifikację do zabiegu, aż po opiekę pooperacyjną. To także profilaktyka, edukacja i wsparcie emocjonalne. Naszym zadaniem jest prowadzenie chorego przez cały ten trudny czas – podkreśla dr n. med. Łukasz Strzępek.
Nowoczesne techniki operacyjne, w tym chirurgia minimalnie inwazyjna, pozwalają zmniejszyć ryzyko powikłań, skrócić czas hospitalizacji i przyspieszyć powrót do codziennych aktywności.

Szybka Terapia Onkologiczna – wsparcie od pierwszego dnia
Program ten umożliwia szybsze rozpoczęcie terapii, minimalizując czas oczekiwania i zmniejszając stres związany z niepewnością choroby. Jeśli istnieje podejrzenie nowotworu, lekarz wystawia Kartę DiLO – jest to dokument umożliwiający szybki dostęp do diagnostyki i leczenia w szpitalu lub ośrodku onkologicznym. Karta zawiera podstawowe informacje o pacjencie, rodzaju podejrzewanej choroby oraz wskazania do dalszych badań.

– Pacjenci z podejrzeniem nowotworu mogą otrzymać zieloną kartę DiLO, która umożliwia im szybki dostęp do badań diagnostycznych oraz leczenia. – Celem jest maksymalne skrócenie czasu od podejrzenia choroby do rozpoczęcia terapii – tłumaczy Ewa Kowalczyk, koordynatorka opieki onkologicznej w Szpitalu św. Rafała w Krakowie, Scanmed.
Dodatkowo pacjenci otrzymują wsparcie edukacyjne oraz psychologiczne, które pomaga im zrozumieć proces leczenia i lepiej przygotować się na kolejne etapy terapii. Wsparcie koordynatora gwarantuje, że żadna procedura nie zostanie pominięta, a pacjent jest prowadzony przez cały proces leczenia w sposób bezpieczny i uporządkowany.

Profilaktyka – fundament dbałości o zdrowie
Równie istotne są regularne badania profilaktyczne, takie jak kolonoskopia czy cytologia, które pozwalają wykryć choroby na wczesnym etapie i znacznie zwiększyć szanse skutecznego leczenia.

Nie można zapominać o profilaktyce, która opiera się na zdrowym stylu życia – aktywności fizycznej, unikaniu używek oraz odpowiedniej diecie.
– Dietoprofilaktyka to ważny element troski o zdrowie. Nie chodzi o restrykcyjne diety, lecz o zdrowe nawyki, takie jak zwiększenie spożycia warzyw, owoców i błonnika oraz ograniczenie alkoholu i produktów wysoko przetworzonych, które mogą pomóc zmniejszyć ryzyko nowotworów, szczególnie układu pokarmowego – wyjaśnia dr n. med. Łukasz Strzępek.


źródło: AHOP
Na Oddziale Kardiochirurgii American Heart of Poland w Bielsku-Białej wprowadzono zabiegi, łączące kardiochirurgię z chirurgią naczyniową. Jak podkreśla dr n. med. Witold Gerber, ordynator oddziału, to odpowiedź na rosnące potrzeby pacjentów oraz rozwój medycyny. Zabiegi realizowane są na Narodowy Fundusz Zdrowia.
– Rozwijamy się z myślą o pacjentach – zaznacza dr n. med. Witold Gerber. – Dzięki nowoczesnym metodom leczenia możemy szybciej i skuteczniej reagować w sytuacjach nagłych, takich jak rozwarstwienia, tętniaki czy krwiaki aorty. To schorzenia, które często zagrażają życiu i wymagają błyskawicznej interwencji.

Proteza, która ratuje życie

Najważniejszym elementem nowo wprowadzonej procedury jest specjalistyczna proteza hybrydowa, która łączy w sobie dwa elementy: część stentgraftową, wykorzystywaną w chirurgii naczyniowej oraz rozgałęzioną protezę łuku aorty, stosowaną w kardiochirurgii. Zabiegi z jej wykorzystaniem są skomplikowane. – Złożoność takich operacji wymaga zastosowania krążenia pozaustrojowego oraz hipotermii, czyli kontrolowanego obniżenia temperatury ciała pacjenta. Są to procedury wymagające najwyższych kompetencji i doświadczenia całego zespołu – stwierdza ordynator Oddziału Kardiochirurgii American Heart of Poland.

Pierwsi pacjenci czują się dobrze

Jednym z pierwszych pacjentów na bielskim oddziale był mężczyzna z ostrym bólem między łopatkami – typowym objawem rozwarstwienia aorty. Dzięki szybkiej diagnozie i natychmiastowej operacji udało się uratować jego życie. Po zabiegu pacjent został skierowany na rehabilitację kardiologiczną do Uzdrowiska Ustroń, gdzie wraca do zdrowia. – Takie przypadki pokazują, jak ważny jest czas i dostęp do zaawansowanych procedur – podkreśla dr n. med. Witold Gerber.

Setki operacji rocznie

Warto podkreślić, że zabiegi wykonywane na Oddziale Kardiochirurgii American Heart of Poland w Bielsku-Białej realizowane są w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. W samym 2024 roku na oddziale przeprowadzono łącznie 975 zabiegów kardiochirurgicznych.

– Wszystkie nasze działania zmierzają ku temu, by zapewnić pacjentom z chorobami aorty i serca jak najlepszą, nowoczesną i kompleksową opiekę – podsumowuje dr n. med. Witold Gerber.

Źródło: AHP

Choroby serca i układu krążenia od lat pozostają jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych naszych czasów. Mimo postępu medycyny, wciąż zbyt wiele osób lekceważy pierwsze symptomy, które mogą świadczyć o rozwijającym się schorzeniu. Styl życia, stres, brak aktywności fizycznej oraz niezdrowa dieta to czynniki, które znacząco zwiększają ryzyko wystąpienia problemów z sercem. W ramach trwającego właśnie Tygodnia dla Serca warto przypomnieć, jak groźne mogą być choroby układu krążenia. Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), choroby sercowo-naczyniowe – w tym przede wszystkim choroba wieńcowa – są jedną z najczęstszych przyczyn hospitalizacji w krajach rozwiniętych. Co więcej, pozostają główną przyczyną zgonów na całym świecie. Jak rozpoznać pierwsze objawy choroby wieńcowej i na czym polega leczenie, mówi dr n. med. Wojciech Trendel, kardiolog Grupy American Heart of Poland.
– Chorobę wieńcową możemy podzielić na dwie główne grupy tj. ostre zespoły wieńcowe (OZW) do których zaliczamy zawały serca i niestabilną dławicę piersiową oraz przewlekłe zespoły wieńcowe (PZW) wcześniej znane w piśmiennictwie jako stabilna choroba wieńcowa – mówi dr n. med. Wojciech Trendel. OZW to grupa chorób wymagającą pilnej lub natychmiastowej interwencji kardiologicznej, natomiast pacjenci z PZW pozostają pod opieką kardiologa lub lekarza rodzinnego. – Rozpoznanie i leczenie PZW są kluczowe dla poprawy jakości życia pacjentów oraz zmniejszenia ryzyka powikłań, w tym konwersji choroby do OZW, a w najgorszym (choć dalej często występującym) przypadku do śmierci sercowo-naczyniowej – dodaje kardiolog American Heart of Poland.

Dławica piersiowa typowym objawem
Typowym objawem choroby wieńcowej jest dławica piersiowa, wynikająca ze zmniejszonego, niewystarczającego w stosunku do zapotrzebowania na tlen, przepływu krwi przez tętnice wieńcowe (tętnice unaczyniające serce), zwykle spowodowanego ich zwężeniem. Jest to najczęstszy objaw kliniczny przewlekłych zespołów wieńcowych, charakteryzujący się bólem w klatce piersiowej (gniotącym, uciskającym, piekącym), który występuje podczas np. wysiłku fizycznego (stan zwiększonego zapotrzebowania) i ustępuje po odpoczynku lub przyjęciu leków rozszerzających tętnice wieńcowe. Ból jest najczęściej zlokalizowany w okolicy mostka i może promieniować do ramion, szyi, pleców czy żuchwy.

– W zależności od nasilenia objawów, dławica piersiowa może występować w różnym stopniu – od sporadycznych epizodów, po częste i długotrwałe bóle, które mogą ograniczać zdolność pacjenta do wykonywania codziennych czynności. Stopień nasilenia tych dolegliwości, zarówno w Polsce jak i globalnie, oceniany jest w skali Kanadyjskiego Towarzystwa Kardiologicznego (CCS). W niektórych przypadkach pacjenci mogą również skarżyć się na duszność, uczucie zmęczenia, zawroty głowy, omdlenia, a nawet bóle brzucha, szczególnie występujące po obfitym posiłku – wymienia dr n. med. Wojciech Trendel, American Heart of Poland. Do typowych czynników wywołujących zaostrzenie objawów choroby wieńcowej należą także stres powodujący wzrost ciśnienia krwi i przyspieszenie akcji serca, a przez to zwiększone zapotrzebowanie mięśnia sercowego na tlen oraz nagłe ochłodzenie (zmiana warunków pogodowych) czy palenie papierosów powodujące skurcz i zmniejszenie przepływu przez tętnice wieńcowe.

Wywiad, badania laboratoryjne i obrazowe
Jak podkreśla ekspert American Heart of Poland, rozpoznanie przewlekłych zespołów wieńcowych wymaga odpowiednich badań diagnostycznych. Podstawą wstępnej diagnozy jest wywiad kliniczny, w którym zwraca się uwagę na występowanie klasycznych objawów dławicy piersiowej, historię chorób serca, obecność czynników ryzyka – takich jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, palenie papierosów czy podwyższony poziom cholesterolu – oraz rodzinne predyspozycje do chorób sercowo-naczyniowych, zwłaszcza jeśli występowały one przedwcześnie (przed 55. rokiem życia u mężczyzn i przed 65. rokiem życia u kobiet).

Istotną rolę odgrywają również badania laboratoryjne, w tym morfologia krwi, lipidogram, oznaczenie poziomu glukozy oraz testy oceniające funkcję nerek – ich wyniki pomagają w ocenie ryzyka sercowo-naczyniowego oraz w identyfikacji chorób współistniejących. W diagnostyce wykorzystuje się także badania elektrokardiograficzne, takie jak spoczynkowe EKG, echokardiografia i EKG wysiłkowe, które pozwalają na wykrycie ewentualnych oznak niedokrwienia mięśnia sercowego.

Uzupełnieniem diagnostyki są badania obrazowe – od tomografii komputerowej, przez rezonans magnetyczny i różne testy obciążeniowe (m.in. echokardiografia z dobutaminą, echokardiografia wysiłkowa, scyntygrafia perfuzyjna), aż po inwazyjną koronarografię, która zarezerwowana jest przede wszystkim dla pacjentów z wysokim prawdopodobieństwem choroby wieńcowej.

Leczenie choroby wieńcowej
Leczenie przewlekłych zespołów wieńcowych jest złożone i obejmuje zarówno terapię farmakologiczną, jak i interwencje inwazyjne. – Zalecane jest podejście indywidualne, dostosowane do potrzeb każdego pacjenta, uwzględniając stopień zaawansowania choroby, objawy kliniczne oraz obecność chorób współistniejących – podkreśla kardiolog American Heart of Poland.
Celem terapii farmakologicznej jest łagodzenie objawów, zmniejszenie ryzyka powikłań oraz poprawa jakości życia. W leczeniu stosuje się m.in. leki przeciwpłytkowe (kwas acetylosalicylowy, inhibitory P2Y12), beta-blokery i nitraty łagodzące objawy dławicy oraz statyny obniżające poziom cholesterolu i ograniczające postęp choroby. Gdy leczenie farmakologiczne nie przynosi efektów, konieczne może być zastosowanie metod inwazyjnych, takich jak angioplastyka wieńcowa ze stentem lub operacja by-passów, szczególnie przy wielonaczyniowej chorobie lub zajęciu pnia lewej tętnicy wieńcowej.

Jakie mogą być powikłania?
Powikłania przewlekłych zespołów wieńcowych to przede wszystkim zawał serca, niewydolność serca oraz nagła śmierć sercowa. Zawał może być skutkiem postępu choroby wieńcowej i zablokowania przepływu krwi w tętnicach wieńcowych. Długotrwałe niedokrwienie prowadzi do uszkodzenia mięśnia sercowego, osłabienia jego funkcji i w efekcie – do niewydolności serca, objawiającej się dusznością, obrzękami nóg i spadkiem wydolności fizycznej. Nagła śmierć sercowa to zwykle efekt ciężkich zaburzeń rytmu, takich jak migotanie komór, które często pojawiają się na tle blizn po przebytym zawale.

Przewlekłe zespoły wieńcowe stanowią poważne wyzwanie dla współczesnej medycyny. Dzięki szerokiemu wachlarzowi dostępnych metod diagnostycznych oraz terapii, możliwe jest znaczne poprawienie jakości życia pacjentów oraz zmniejszenie ryzyka powikłań. Kluczowe pozostaje wczesne rozpoznanie choroby, indywidualne podejście do leczenia, a przede wszystkim świadomy udział pacjenta w całym procesie terapeutycznym.

źródło: AHP
Aktywność fizyczna to podstawowy element profilaktyki zdrowotnej. Sporty zimowe to  doskonały sposób na poprawę kondycji i aktywne spędzanie czasu. Wymagają one również przygotowania, ponieważ niskie temperatury mogą zwiększać ryzyko kontuzji – mięśnie są bardziej napięte, tkanki słabiej ukrwione, a wiązadła i torebki stawowe mniej elastyczne. Jak zatem bezpiecznie uprawiać sport zimą? O tym rozmawiamy z Sebastianem Tryką z Uzdrowiska Ustroń, Grupa American Heart of Poland.

Zacznij od rozgrzewki
Najważniejsze to pamiętać o odpowiedniej rozgrzewce, właściwym ubiorze oraz regeneracji po wysiłku. – Aby uniknąć urazów, warto zadbać o odpowiednią rozgrzewkę, która powinna być nieco staranniej wykonana niż w ciepłe pory roku. Zimą mamy bowiem zaburzone prawidłowe czucie głębokie. Dobra rozgrzewka pobudzi też nasz metabolizm – zwraca uwagę Sebastian Tryka. Warto skupić się na dynamicznych ćwiczeniach, takich jak podskoki, wykroki czy krążenia ramion, które stopniowo przygotują ciało do wysiłku.

Na cebulkę
Ubiór odgrywa kluczową rolę w uprawianiu zimowych sportów. Zbyt gruba odzież może prowadzić do przegrzania organizmu i nadmiernej potliwości, co w zimowych warunkach skutkuje wychłodzeniem. – Najlepiej ubierać się warstwowo, „na cebulkę”, co umożliwia regulację temperatury. Warto wybrać ubrania termoaktywne, które skutecznie odprowadzają wilgoć i pozwalają skórze oddychać – mówi ekspert American Heart of Poland

Regeneracja jest ważna
Po wysiłku fizycznym kluczowa jest odpowiednia regeneracja, która pozwala uniknąć przeciążeń i zmniejsza ryzyko kontuzji. Rozciąganie po treningu pomaga uelastycznić mięśnie, a dodatkowo warto zadbać o masaż, np. za pomocą rollera, który rozluźni napięte partie ciała. Innym sposobem na regenerację jest także sauna, która poprawia krążenie.

– Nie można zapominać o prawidłowym nawodnieniu i diecie. W zimie organizm zużywa więcej energii na utrzymanie odpowiedniej temperatury, dlatego warto sięgać po ciepłe posiłki i napoje, które wspierają termoregulację – stwierdza Sebastian Tryka.

Więcej kalorii
Mimo większych wymagań, zimowa aktywność fizyczna niesie ze sobą wiele korzyści. Organizm w chłodnych warunkach zużywa więcej energii, co przyczynia się do intensywniejszego spalania kalorii. Ponadto wysiłek fizyczny wpływa na wzrost produkcji białych krwinek, które wzmacniają odporność i pomagają organizmowi lepiej radzić sobie z infekcjami. Regularna aktywność na świeżym powietrzu hartuje organizm, poprawia kondycję i samopoczucie dzięki zwiększonemu wydzielaniu hormonów szczęścia.

Dlatego niezależnie od pory roku warto znaleźć aktywność, która sprawia nam przyjemność i dostosować ją do warunków atmosferycznych. Odpowiednie przygotowanie, rozgrzewka oraz dbałość o regenerację pozwolą cieszyć się sportami zimowymi bez ryzyka kontuzji. Ruch to inwestycja w zdrowie.

źródło: AHP

Obecnie, gdy wiele osób boryka się z problemami układu ruchu, a ortopedzi coraz częściej spotykają się z przypadkami przewlekłego bólu kręgosłupa i stawów, terapia manualna zyskuje popularność jako jedna z najskuteczniejszych metod wspomagania leczenia pacjentów ortopedycznych. Na czym dokładnie polega ten rodzaj terapii, jakie są jej główne wskazania i korzyści – mówi Maciej Rychlik, fizjoterapeuta Uzdrowiska Ustroń, Grupa American Heart of Poland.
Na czym polega terapia manualna?
Terapia manualna, jak wyjaśnia Maciej Rychlik, to metoda leczenia, która koncentruje się na pracy z ciałem pacjenta poprzez manualne techniki diagnostyczno-lecznicze. – Terapeuta, wykorzystując odpowiednie chwyty i manipulacje, stosuje specjalistyczne techniki nakierowane na wykrywanie i leczenie zaburzeń w obrębie stawów, więzadeł, mięśni oraz wzorców postawy, wzorców ruchowych i oddechowych – wyjaśnia fizjoterapeuta Uzdrowiska Ustroń. Proces obejmuje także rozciąganie, masaż tkanek głębokich oraz różne techniki mające na celu przywrócenie równowagi w funkcjonowaniu układu ruchu.

Terapia manualna opiera się na ręcznym działaniu terapeuty, który swoimi dłońmi w sposób precyzyjny wpływa na różne struktury ciała pacjenta. Dzięki temu można poprawić funkcję stawów i mięśni, zredukować napięcia oraz wspomóc regenerację tkanek. To podejście jest szczególnie skuteczne w leczeniu dysfunkcji ortopedycznych, zwłaszcza tych związanych z przewlekłym bólem kręgosłupa.

Wskazania i przeciwwskazania – dla kogo terapia manualna?
Terapia manualna może przynieść ogromne korzyści w leczeniu schorzeń ortopedycznych, jednak – jak zaznacza Maciej Rychlik – jest to metoda leczenia, która powinna być stosowana z uwagą i tylko tam, gdzie jest wskazana. Jednym z głównych wskazań są problemy z kręgosłupem, takie jak dyskopatia, wady postawy czy bóle głowy wywołane przez napięcia mięśniowe. Terapia manualna jest także skuteczna w przypadku chorób zwyrodnieniowych stawów, przeciążenia mięśni, a nawet jako przygotowanie do operacji endoprotezoplastyki i rehabilitacji po niej.

Warto jednak pamiętać, że istnieją sytuacje, w których terapia manualna nie jest zalecana. Należą do nich m.in. złamania kości, zaawansowana osteoporoza, przemieszczenia stawów oraz przypadki nowotworów. – Przeciwwskazaniem do terapii manualnej jest również brak współpracy pacjenta z fizjoterapeutą, który utrudnia osiągnięcie zamierzonych efektów – podkreśla fizjoterapeuta American Heart of Poland.

Terapia manualna a masaż
– Często pacjenci mylą terapię manualną z masażem, jednak to dwa różne podejścia do pracy z ciałem pacjenta – zaznacza Maciej Rychlik. Masaż leczniczy służy głównie regeneracji, rozluźnieniu mięśni i profilaktyce przeciążeń. Terapia manualna natomiast skupia się na leczeniu dolegliwości bólowych, ograniczeniach ruchomości stawów, urazach oraz kontuzjach. Stosuje się ją również po operacjach i zabiegach, aby pomóc pacjentowi w odzyskaniu pełnej sprawności ruchowej.

Podczas terapii manualnej terapeuta działa bezpośrednio na bolesne miejsca, stymulując organizm pacjenta do powrotu do równowagi. Z kolei masaż koncentruje się na ogólnym relaksie, bez tak intensywnej ingerencji w struktury kostno-mięśniowe.

Czy terapia manualna bywa bolesna?
Terapia manualna może wiązać się z odczuwaniem bólu przez pacjenta, jednak jest to część procesu. – Fizjoterapeuta poprzez ucisk odpowiednich punktów na ciele dociera do miejsc bolesnych, co pozwala na przywrócenie równowagi mięśniowej. W trakcie pracy na tych punktach pacjent może odczuwać ból miejscowy lub promieniujący, który całkowicie ustępuje po około minucie – mówi fizjoterapeuta. Uczucie towarzyszące terapii, choć chwilowo niekomfortowe, przynosi długotrwałe efekty.

Po zakończeniu sesji pacjent może odczuwać lekkie zmęczenie mięśni, które jest naturalnym skutkiem ubocznym działań fizjoterapeutycznych. Zazwyczaj te dolegliwości ustępują po około 48 godzinach.

Efekty terapii manualnej
Korzyści płynące z terapii manualnej są wszechstronne i obejmują między innymi redukcję bólu, poprawę zakresu ruchu, zwiększenie siły mięśniowej, poprawę postawy ciała, a także lepsze samopoczucie psychiczne pacjenta. Regularne sesje terapii manualnej pomagają w przywróceniu harmonii w ciele pacjenta, co ma kluczowe znaczenie w leczeniu przewlekłych schorzeń ortopedycznych.

– Efektami uzyskanymi dzięki terapii manualnej są redukcja bólu, poprawa zakresu ruchu, zmniejszenie napięcia mięśniowego oraz wzrost siły mięśniowej – wylicza ekspert American Heart of Poland, podkreślając, że terapia manualna nie tylko eliminuje ból, ale również poprawia jakość życia pacjentów.

Jak długo powinna trwać terapia manualna?
– Terapia manualna zazwyczaj odbywa się w serii kilku spotkań i trwa od 20 do 45 minut. Częstotliwość oraz długość leczenia zależą od indywidualnych potrzeb pacjenta – wyjaśnia Maciej Rychlik. Terapia manualna to metoda, która wymaga regularności, dlatego też zaleca się powtarzanie zabiegów w serii, aby uzyskać pełen efekt leczniczy.

Terapia manualna stanowi skuteczną metodę wsparcia leczenia pacjentów z dolegliwościami ortopedycznymi. To podejście, które wymaga specjalistycznej wiedzy i precyzji, ale przynosi zauważalne efekty – od redukcji bólu, przez poprawę ruchomości stawów, aż po ogólną poprawę jakości życia.

źródło: AHP
W Szpitalu Specjalistycznym im. S. Staszica w Pile, na Oddziale Kardiologicznym, Grupa American Heart of Poland, przeprowadzono pierwszy zabieg nieoperacyjnego zamknięcia drożnego otworu owalnego (PFO). – Ten małoinwazyjny zabieg daje nadzieję na poprawę jakości życia pacjentów z tą diagnozą, jednocześnie zmniejszając ryzyko kolejnych udarów – mówi prof. Jacek Kubica, ordynator Oddziału Kardiologicznego American Heart of Poland w Pile. Pacjentka, niespełna 30-letnia pani Iga, po zabiegu czuje się już dobrze.
Drożny otwór owalny (PFO) to naturalne połączenie między przedsionkami serca, najczęściej zamyka się samoistnie po urodzeniu. U części osób jednak pozostaje drożne, co w niektórych przypadkach może prowadzić do udaru mózgu o niejasnej przyczynie. – Zabieg ten został przeprowadzony u pacjentki, która w młodym wieku doznała dwóch udarów mózgu. Wdrożenie tej nowoczesnej procedury to istotny element w jej leczeniu – wyjaśnia prof. Jacek Kubica.

– Do tej pory zabieg ten przeprowadzano wyłącznie w dużych klinikach, od 19 grudnia 2024 roku jest on dostępny również na Oddziale Kardiologicznym w Pile, w ramach NFZ, co znacząco poprawia dostępność leczenia dla pacjentów zmagających się z tym schorzeniem – informuje Jacek Rydzek, dyrektor operacyjny Grupy American Heart of Poland.

Procedura polega na wprowadzeniu przez cewnik specjalnego urządzenia zamykającego otwór między przedsionkami serca. Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym, z dostępu przez żyłę udową, bez konieczności otwierania klatki piersiowej. Dzięki temu pacjent szybciej wraca do codziennych aktywności. W pilskim szpitalu zabieg nieoperacyjnego zamknięcia drożnego otworu owalnego przeprowadza dr n. med. Adam Sukiennik z Katedry Kardiologii i Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. Dr. A. Jurasza w Bydgoszczy.

– Zabieg znacząco zmniejsza ryzyko wystąpienia kolejnych udarów mózgu. To szczególnie ważne dla osób młodych, które już doświadczyły udaru, takich jak nasza pacjentka. Dzięki postępowi medycyny możemy realizować coraz bardziej zaawansowane procedury, również zabiegi strukturalne. 19 grudnia przeprowadziliśmy pierwszy zabieg na naszym oddziale, który ingeruje w struktury serca – podkreśla prof. Jacek Kubica, ordynator Oddziału Kardiologicznego Grupy American Heart of Poland.

– Cieszymy się, że możemy wspólnie z Grupą American Heart of Poland rozwijać Oddział Kardiologiczny naszego szpitala, wprowadzając nowoczesne zabiegi – podkreśla Grzegorz Sieńczewski, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Pile.

Pani Iga, do momentu pierwszego udaru, nie miała żadnych objawów sugerujących schorzenia układu sercowo-naczyniowego, nie zmagała się z żadnymi chorobami przewlekłymi. Diagnoza – PFO – była dla niej zaskoczeniem. Pani Iga po zabiegu czuje się dobrze. – Ostatnio żyłam w strachu przed kolejnym udarem. Teraz mam nadzieję na spokojniejszą przyszłość – mówi pacjentka.

Oddział Kardiologiczny Grupy American Heart of Poland jest jedynym podmiotem w Pile oferującym tego rodzaju leczenie. Zabieg odbywa się w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, sama procedura nie tylko minimalizuje ryzyko kolejnych udarów, ale także znacząco poprawia jakość życia pacjentów.
 
źródło: AHOP