Medicalpress
Apteki

Najniższa liczba aptek od 20 lat. Pacjenci coraz częściej podróżują po leki

Redakcja Medicalpress 20 sierpnia 2026
Najniższa liczba aptek od 20 lat. Pacjenci coraz częściej podróżują po leki

Liczba aptek w Polsce spadła już poniżej 11 tysięcy[1] osiągając poziom z 2007 roku, pomimo rosnących potrzeb zdrowotnych pacjentów[2]. Największe problemy z dostępnością do leków występują w mniejszych miejscowościach, szczególnie we wschodnich województwach, a rekordowy spadek liczby aptek miał miejsce na Dolnym Śląsku[3]. W niektórych gminach apteki są przekształcane w punkty apteczne, które oferują ograniczony dostęp do leków i często znacznie wyższe ceny, przez co pacjenci coraz częściej muszą wybrać się w podróż po lek.

Przykładem zamiany apteki na punkt apteczny jest gmina Krasne na Mazowszu, gdzie od 35 lat mieszkańcy korzystali z apteki prowadzonej przez farmaceutkę. Pod koniec 2025 r. placówka została zamknięta. Kilka miesięcy później, w tym samym lokalu otworzył się punkt apteczny, lecz mieszkańcy utracili dostęp do wielu leków oraz do opieki magistra farmacji. Krasne nie jest wyjątkiem, przez ostatnie 8 lat podobna zmiana nastąpiła w wielu miejscowościach w Polsce.

Po 1 stycznia 2018 r. w 96 miejscowościach zamkniętą aptekę ogólnodostępną zastąpił punkt apteczny. Oznacza to, że na każdy przypadek, gdy punkt apteczny zastąpiła apteka, przypadają ponad cztery zmiany w przeciwnym kierunku. Przypadki zastąpienia apteki punktem aptecznym odnotowano po 2018 r. w aż 14 województwach. Najwięcej było ich w województwie podkarpackim – 19, małopolskim – 13 oraz łódzkim – 10.

Punkt apteczny: mniejszy wybór leków, wyższe ceny

Apteka i punkt apteczny nie są tym samym. W punkcie aptecznym pacjent może kupić tylko część leków i traci gwarantowany dostęp do farmaceuty oraz dodatkowych świadczeń, tj. szczepień ochronnych czy usług opieki farmaceutycznej. Gdy brak leku zagraża zdrowiu pacjenta, w punkcie aptecznym zazwyczaj nie otrzyma on ratunkowej recepty farmaceutycznej, gdyż tą może wydać jedynie farmaceuta.

Opublikowane przez Fundację Forum Konsumentów badanie pokazuje, że punkty apteczne oferują ograniczony asortyment w wyższej cenie – niektóre leki potrafią być w nich nawet dwukrotnie droższe niż w aptekach działających w warunkach pełnej konkurencji. Brak pełnej dostępności leków i usług oraz wysokie ceny są najmocniej odczuwalne właśnie na terenach mniej zurbanizowanych. Z raportu wyłania się obraz kryzysu dostępności do leków w mniejszych miejscowościach. To szczególnie groźne tam, gdzie pacjent nie może po prostu pójść do innej apteki. Największe ryzyko przerwania leczenia wystąpiło w mniejszych miejscowościach, w punktach aptecznych, gdzie braki dostępności sięgnęły aż 40%, podczas gdy w mieście wynosiły ok. 5%.

Z tego względu punkt apteczny powinien być traktowany jako ratunkowa forma dostępu do ograniczonego katalogu leków na terenach wiejskich, jednak docelowo powinno się dążyć do zastępowania punktów aptecznych pełnoskalowymi aptekami. Aktualnie obserwujemy proces dokładnie odwrotny – mieszkańcy wsi tracą dostęp do apteki na rzecz ograniczonych asortymentowo i usługowo punktów aptecznych. Jak pokazują badania, płacą też więcej za te same leki niż mieszkańcy miast, mimo że średnio zarabiają od nich mniej. Średnia wartość koszyka leków pełnopłatnych w aptece w mieście wynosiła ok. 150 złotych, podczas gdy za te same produkty w punkcie aptecznym pacjent musiał zapłacić ponad 183 złote.

Paradoks w przepisach

Punkt apteczny może zostać otwarty tylko w gminie, w której nie funkcjonuje żadna apteka ogólnodostępna. Paradoksalnie więc zamknięcie ostatniej apteki tworzy warunek umożliwiający otwarcie punktu aptecznego. Teoretycznie mogłaby się tam ponownie otworzyć kolejna apteka, np. prowadzona przez innego właściciela. W praktyce jednak z powodu zaostrzonych regulacji brakuje osób, które mogłyby taką aptekę otworzyć. Co istotne, nałożone regulacje obejmują tylko apteki, nie dotyczą one punktów aptecznych.

Liczba aptek spada, a to przez paradoks, który tworzą przepisy. Otwarcie nowej apteki obwarowane jest ograniczeniami wynikającymi z ustawy „Apteka dla Aptekarza”. Zezwolenie na prowadzenie apteki może uzyskać wyłącznie farmaceuta. Dodatkowo obowiązuje limit czterech aptek na jednego farmaceutę lub spółkę farmaceutów. Bardzo restrykcyjne przepisy utrudniają, a nawet czasami uniemożliwiają uzyskanie kredytu bankowego na otworzenie apteki. W przypadku punktów aptecznych takie wymagania nie istnieją – placówkę może prowadzić dowolny przedsiębiorca, w dowolnej formie.

„Zastępowanie aptek punktami aptecznymi to cicha degradacja ochrony zdrowia w mniejszych miejscowościach. Mieszkańcy wsi i małych miasteczek płacą wyższą cenę za ograniczony asortyment leków i brak stałego dostępu do opieki farmaceutycznej. Nie możemy akceptować sytuacji, w której miejsce zamieszkania decyduje o tym, czy pacjent dostanie potrzebny lek na miejscu, czy będzie musiał po niego jechać kilkanaście kilometrów” – podkreśla Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych

Pacjenci podróżują za lekiem

Przed 2017 rokiem i wejściem ustawy „Apteka dla Aptekarza”, obserwowano systematyczny wzrost liczby aptek na terenach wiejskich. Od 2017 roku nowe apteki powstają niezwykle rzadko, a w miejsce zamykanych wiejskich aptek powstają punkty apteczne. Od czasu wejścia tych regulacji, z mapy Polski zniknęło ok. 2300 aptek ogólnodostępnych. To rekordowe, na skalę europejską, tempo degradacji rynku aptecznego. Obecnie liczba aptek spadła poniżej 11 tysięcy zniżając się do poziomu z 2007 roku, gdy rynek dopiero się kształtował. Wróciliśmy do stanu sprzed dwóch dekad.

Jednocześnie GUS podał[4], że w 2025 r. wartość sprzedaży leków na receptę wyniosła 33,4 mld zł i było to o 13,1% więcej niż w roku poprzednim. Liczba zrealizowanych recept również wzrosła, osiągając poziom 515,6 mln recept, czyli o 2,3 mln więcej niż w roku poprzednim. Udział refundacji z NFZ w wartości sprzedanych leków na receptę wyniósł 45,9%. Najwięcej recept na jednego mieszkańca zrealizowano w województwie łódzkim (15,8) a najmniej – w podkarpackim (12,5), podczas gdy średnia krajowa wyniosła 13,8 recepty na mieszkańca rocznie. Oznacza to, że każda placówka apteczna jest coraz bardziej obciążona, a pacjenci muszą podróżować, aby znaleźć swój lek w normalnej cenie.

Podróż pacjentów za tańszym i w ogóle dostępnym lekiem jest widoczna w danych GUS. Najmniejszą liczbę recept w stosunku do liczby mieszkańców powiatu zanotowano w powiecie przemyskim (bez miasta Przemyśl), łomżyńskim (bez miasta Łomża) i suwalskim (bez miasta Suwałki). Natomiast na przeciwnym krańcu odnotowanych wartości tego wskaźnika znalazły się miasta na prawach powiatu pełniące funkcje centrów usług, gdzie znajdowały się placówki medyczne, apteki odwiedzane także przez mieszkańców okolicznych miejscowości. Oznacza to, że pacjenci często po lek muszą jeździć do miasta powiatowego.

Dla mieszkańca małej miejscowości czy wsi zastąpienie apteki punktem aptecznym nie jest jedynie zmianą szyldu czy właściciela. To utrata dostępu do wybranych leków oraz usług farmaceutycznych. Dane wskazujące na drastyczne i systematyczne pogarszanie się dostępu do leków w Polsce powinny być impulsem do podjęcia konkretnych działań na rzecz odwrócenia tego niepokojącego trendu.


[1] https://rejestry.ezdrowie.gov.pl/ra/search/public – 10 983 apteki aktywne w dniu 20.08.2026 

[2] https://publikacje.new.stat.gov.pl/portal-publikacje/sprzedaz-lekow-na-recepte-w-2025-r

[3] https://gazetawroclawska.pl/na-dolnym-slasku-jest-coraz-mniej-aptek-sytuacja-z-roku-na-rok-jest-coraz-bardziej-dramatyczna/ar/c1p2-27868027

[4] https://publikacje.new.stat.gov.pl/portal-publikacje/sprzedaz-lekow-na-recepte-w-2025-r

źródło: Związek Aptek Franczyzowych

Ostatnia aktualizacja: 20 sierpnia 2026

Powiązane artykuły