Medicalpress
Wyspecjalizowane i dostępne ośrodki leczenia, kompleksowe diagnozy, przeciwdziałanie niedożywieniu pacjentów – tylko w ten sposób, zdaniem lekarzy, możemy powstrzymać prawdziwą „epidemię” nowotworów. Każdego roku w Polsce nawet 170 tys. osób dowiaduje się, że choruje na raka.

Nowotwory, zaliczane do chorób cywilizacyjnych, każdego roku odpowiadają za około 25 proc. wszystkich zgonów w Polsce w ciągu roku — w tym ponurym zestawieniu wyprzedzają je jedynie choroby układu krążenia. Na świecie rak powoduje śmierć 41 mln osób rocznie, również plasując się tuż za problemami sercowo-naczyniowymi. Opracowanie standardów i strategii walki z tą „epidemią XXI wieku” była przedmiotem debaty pt. „Choroby cywilizacyjne — wyzwania organizacyjne i terapeutyczne w onkologii”, zorganizowanej przez „Puls Medycyny” w Centrum Prasowym PAP. 

Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia, powiedział, że jego resort koncentruje się obecnie na rozwoju diagnostyki genetycznej. 
Chodzi między innymi o stworzenie standardów, kiedy należy wykonać poszczególne badania. Pacjent po rozpoznaniu powinien mieć zapewnioną dokładną diagnozę molekularną oraz jasno wytyczoną ścieżkę dalszego leczenia – powiedział minister Miłkowski.
Kontynuując ten wątek, dr Katarzyna Pogoda z Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, opowiedziała o znaczeniu badań molekularnych BRCA 1 i BRCA 2 w profilaktyce i leczeniu raka piersi. 
Diagnostyka genetyczna dla pacjentek z tym nowotworem jest dla nas kluczowa. Przede wszystkim w kontekście profilaktyki oraz potencjalnej operacji przy wczesnym raku, podczas której chirurg może, w ramach jednego zabiegu, wykonać obustronną mastektomię i wyleczyć daną osobę z nowotworu – tłumaczyła ekspertka. 
Anna Kupiecka, założycielka i prezeska Fundacji „Onkocafe – Razem Lepiej”, wyjaśniała, jak ważna dla pacjentów jest pełna informacja na temat wszystkich możliwych badań, uzyskana na jak najwcześniejszym etapie. 
Gabinet lekarski powinien być miejscem, w którym pacjenci dostają wyczerpującą pomoc i wsparcie. Trudno wymagać od nich, zwłaszcza na pierwszym etapie choroby, gdy ciągle towarzyszy im stres i napięcie, by to oni podpowiadali lekarzom, jakie badania powinni mieć zrobione – zaapelowała Anna Kupiecka. 
Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, wśród wyzwań stojących przed polską onkologią wymienił m.in. potrzebę większej kompleksowości postępowania, zwiększającej dostęp do wszystkich możliwych metod leczenia. 
Ten cel można osiągnąć poprzez tworzenie kompleksowych ośrodków diagnostyczno-terapeutycznych – powiedział profesor. – Ponadto potrzebna jest kontrola jakości leczenia oraz nowoczesne kształcenie nie tylko lekarzy, ale też pielęgniarek, gdyż to one mają najczęstszy kontakt z pacjentami – dodał. 
Jak przypomniała dr Anna Dańska-Bidzińska ze Szpitala Klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie, w ciągu ostatnich 20 lat podwoiła się w Polsce liczba zachorowań i zgonów w grupie kobiet powyżej 65. roku życia związanych z rakiem trzonu macicy. 
Być może wpływ na tę śmiertelność ma rozproszenie leczenia onkologicznego oraz deficyt diagnostyki obrazowej, skutkujące niedoszacowaniem stopnia klinicznego zaawansowania nowotworu– powiedziała. Dr Dańska-Bidzińska. 
Ekspertka dodała, że zalecenia Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników dokładnie określiły ścieżkę prowadzenia kobiet chorych na raka trzonu macicy.
Dziś wiemy, że nie jest to jedna choroba, ale cztery podtypy molekularne, z których każdy charakteryzuje się innym rokowaniem, innymi wskazaniami do leczenia i innym ryzykiem nawrotu. Tak naprawdę pacjentka na samym początku, kiedy kierowana jest na leczenie operacyjne, powinna zapytać, czy jest to ośrodek, który dysponuje możliwością diagnostyki molekularno-genetycznej – podkreśliła. 
Z kolei prof. Andrzej Deptała, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, opowiedział o leczeniu raka jelita grubego. Na tę chorobę zapada w Polsce rocznie ponad 18 tys. osób. 
Polki i Polacy niechętnie chodzą na badania profilaktyczne. Na kolonoskopię zgłasza się około 17 proc. osób, które mogłyby się zbadać. W takich warunkach trudno liczyć na poprawę statystyk w tym obszarze – wyjaśniał profesor.
Dr Agnieszka Kolasińska-Ćwikła z Kliniki Onkologii i Radioterapii COI w Warszawie, przypomniała, że chociaż rak tarczycy nie jest najczęściej występującym nowotworem (dziewiątym na świecie, jeśli chodzi o zachorowania), to dziś dotyka on pacjentów czterokrotnie częściej niż w latach dziewięćdziesiątych.
Nawet u trzydziestu procent chorych ten nowotwór nawraca lub się rozsiewa, przez co standardowe w innych przypadkach, dziesięcioletnie przeżycia, spadają do około dziesięciu procent. Z tego koło dziesięć-piętnaście procent chorych rozwija oporność na terapię jodem radioaktywnym, która jest jednym z elementów leczenie raka tarczycy, co dodatkowo pogarsza ich rokowania – powiedziała specjalistka.
Poważnym wyzwaniem w leczeniu pacjentów onkologicznych jest niedożywienie, stanowiące główną przyczynę zgonu co piątego pacjenta onkologicznego. 
Zależy nam na tym, żeby można było wprowadzić interwencję żywieniową bardzo wcześnie, unikając skrajnego wyniszczenia pacjentów. Niedożywienie oznacza zły stan ogólny, który powoduje nieskuteczność leczenia. Chodzi o to, żeby wprowadzić takie zasady na każdym etapie leczenia choroby nowotworowej, by pacjenci mieli szansę nie być niedożywionymi – powiedział prof. Przemysław Matras, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego.
Prof. Matras dodał, że całe środowisko związane z leczeniem żywieniowym postuluje stworzenie nowego stanowiska specjalisty: dietetyka klinicznego, który pracowałby w każdym szpitalu, zajmując się zarówno rozpoznawaniem niedożywienia, jak i kierowaniem pacjenta na odpowiednią ścieżkę. 
Znane jest badanie kliniczne wskazujące, że jedno euro wydane na problemy związane z żywieniem klinicznym przynosi pięćdziesiąt cztery euro oszczędności. Lepsza kondycja pacjentów zwiększa bowiem ich szansę szybszego powrotu do zdrowia – podkreślił prof. Matras. 

Źródło: PAP MediaRoom

Wyspecjalizowane i dostępne ośrodki leczenia, kompleksowe diagnozy, przeciwdziałanie niedożywieniu pacjentów – tylko w ten sposób, zdaniem lekarzy, możemy powstrzymać prawdziwą „epidemię” nowotworów. Każdego roku w Polsce nawet 170 tys. osób dowiaduje się, że choruje na raka.

Nowotwory, zaliczane do chorób cywilizacyjnych, każdego roku odpowiadają za około 25 proc. wszystkich zgonów w Polsce w ciągu roku — w tym ponurym zestawieniu wyprzedzają je jedynie choroby układu krążenia. Na świecie rak powoduje śmierć 41 mln osób rocznie, również plasując się tuż za problemami sercowo-naczyniowymi. Opracowanie standardów i strategii walki z tą „epidemią XXI wieku” była przedmiotem debaty pt. „Choroby cywilizacyjne — wyzwania organizacyjne i terapeutyczne w onkologii”, zorganizowanej przez „Puls Medycyny” w Centrum Prasowym PAP. 

Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia, powiedział, że jego resort koncentruje się obecnie na rozwoju diagnostyki genetycznej. 
Chodzi między innymi o stworzenie standardów, kiedy należy wykonać poszczególne badania. Pacjent po rozpoznaniu powinien mieć zapewnioną dokładną diagnozę molekularną oraz jasno wytyczoną ścieżkę dalszego leczenia – powiedział minister Miłkowski.
Kontynuując ten wątek, dr Katarzyna Pogoda z Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, opowiedziała o znaczeniu badań molekularnych BRCA 1 i BRCA 2 w profilaktyce i leczeniu raka piersi. 
Diagnostyka genetyczna dla pacjentek z tym nowotworem jest dla nas kluczowa. Przede wszystkim w kontekście profilaktyki oraz potencjalnej operacji przy wczesnym raku, podczas której chirurg może, w ramach jednego zabiegu, wykonać obustronną mastektomię i wyleczyć daną osobę z nowotworu – tłumaczyła ekspertka. 
Anna Kupiecka, założycielka i prezeska Fundacji „Onkocafe – Razem Lepiej”, wyjaśniała, jak ważna dla pacjentów jest pełna informacja na temat wszystkich możliwych badań, uzyskana na jak najwcześniejszym etapie. 
Gabinet lekarski powinien być miejscem, w którym pacjenci dostają wyczerpującą pomoc i wsparcie. Trudno wymagać od nich, zwłaszcza na pierwszym etapie choroby, gdy ciągle towarzyszy im stres i napięcie, by to oni podpowiadali lekarzom, jakie badania powinni mieć zrobione – zaapelowała Anna Kupiecka. 
Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, wśród wyzwań stojących przed polską onkologią wymienił m.in. potrzebę większej kompleksowości postępowania, zwiększającej dostęp do wszystkich możliwych metod leczenia. 
Ten cel można osiągnąć poprzez tworzenie kompleksowych ośrodków diagnostyczno-terapeutycznych – powiedział profesor. – Ponadto potrzebna jest kontrola jakości leczenia oraz nowoczesne kształcenie nie tylko lekarzy, ale też pielęgniarek, gdyż to one mają najczęstszy kontakt z pacjentami – dodał. 
Jak przypomniała dr Anna Dańska-Bidzińska ze Szpitala Klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie, w ciągu ostatnich 20 lat podwoiła się w Polsce liczba zachorowań i zgonów w grupie kobiet powyżej 65. roku życia związanych z rakiem trzonu macicy. 
Być może wpływ na tę śmiertelność ma rozproszenie leczenia onkologicznego oraz deficyt diagnostyki obrazowej, skutkujące niedoszacowaniem stopnia klinicznego zaawansowania nowotworu– powiedziała. Dr Dańska-Bidzińska. 
Ekspertka dodała, że zalecenia Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników dokładnie określiły ścieżkę prowadzenia kobiet chorych na raka trzonu macicy.
Dziś wiemy, że nie jest to jedna choroba, ale cztery podtypy molekularne, z których każdy charakteryzuje się innym rokowaniem, innymi wskazaniami do leczenia i innym ryzykiem nawrotu. Tak naprawdę pacjentka na samym początku, kiedy kierowana jest na leczenie operacyjne, powinna zapytać, czy jest to ośrodek, który dysponuje możliwością diagnostyki molekularno-genetycznej – podkreśliła. 
Z kolei prof. Andrzej Deptała, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, opowiedział o leczeniu raka jelita grubego. Na tę chorobę zapada w Polsce rocznie ponad 18 tys. osób. 
Polki i Polacy niechętnie chodzą na badania profilaktyczne. Na kolonoskopię zgłasza się około 17 proc. osób, które mogłyby się zbadać. W takich warunkach trudno liczyć na poprawę statystyk w tym obszarze – wyjaśniał profesor.
Dr Agnieszka Kolasińska-Ćwikła z Kliniki Onkologii i Radioterapii COI w Warszawie, przypomniała, że chociaż rak tarczycy nie jest najczęściej występującym nowotworem (dziewiątym na świecie, jeśli chodzi o zachorowania), to dziś dotyka on pacjentów czterokrotnie częściej niż w latach dziewięćdziesiątych.
Nawet u trzydziestu procent chorych ten nowotwór nawraca lub się rozsiewa, przez co standardowe w innych przypadkach, dziesięcioletnie przeżycia, spadają do około dziesięciu procent. Z tego koło dziesięć-piętnaście procent chorych rozwija oporność na terapię jodem radioaktywnym, która jest jednym z elementów leczenie raka tarczycy, co dodatkowo pogarsza ich rokowania – powiedziała specjalistka.
Poważnym wyzwaniem w leczeniu pacjentów onkologicznych jest niedożywienie, stanowiące główną przyczynę zgonu co piątego pacjenta onkologicznego. 
Zależy nam na tym, żeby można było wprowadzić interwencję żywieniową bardzo wcześnie, unikając skrajnego wyniszczenia pacjentów. Niedożywienie oznacza zły stan ogólny, który powoduje nieskuteczność leczenia. Chodzi o to, żeby wprowadzić takie zasady na każdym etapie leczenia choroby nowotworowej, by pacjenci mieli szansę nie być niedożywionymi – powiedział prof. Przemysław Matras, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego.
Prof. Matras dodał, że całe środowisko związane z leczeniem żywieniowym postuluje stworzenie nowego stanowiska specjalisty: dietetyka klinicznego, który pracowałby w każdym szpitalu, zajmując się zarówno rozpoznawaniem niedożywienia, jak i kierowaniem pacjenta na odpowiednią ścieżkę. 
Znane jest badanie kliniczne wskazujące, że jedno euro wydane na problemy związane z żywieniem klinicznym przynosi pięćdziesiąt cztery euro oszczędności. Lepsza kondycja pacjentów zwiększa bowiem ich szansę szybszego powrotu do zdrowia – podkreślił prof. Matras. 

Źródło: PAP MediaRoom

Tylko 27% pacjentów onkologicznych ma świadomość zwiększonego zapotrzebowania na białko z powodu choroby nowotworowej. Chorzy wymieniają aż 15 źródeł, w których poszukują informacji dot. prawidłowego odżywiania w chorobie[1], stąd tak istotne jest stworzenie platformy dostarczającej wiarygodnych i sprawdzonych informacji. Taki cel przyświeca istnieniu portalu internetowego – Poradnik Żywienia Medycznego. To kompendium wiedzy przygotowane przez ekspertów Nestlé Health Science z zakresu wsparcia żywieniowego i żywienia medycznego w chorobie nowotworowej.
Prawidłowe odżywianie w trakcie choroby nowotworowej odgrywa istotną rolę w przebiegu leczenia i powrocie do zdrowia. Pacjenci i ich opiekunowie często poszukują w różnych źródłach: wiedzy, porad i wskazówek związanych z prawidłowym odżywianiem oraz komponowaniem codziennego jadłospisu. Źródła te mogą być bardzo różne pod względem merytorycznym i pod kątem wiarygodności zawartych w nich informacji. W celu zwiększania świadomości oraz szerzenia rzetelnej wiedzy w zakresie prawidłowego odżywiania i żywienia medycznego w chorobie nowotworowej, stworzono Poradnik Żywienia Medycznego, dostępny w internecie pod adresem www.poradnikzywieniamedycznego.pl

Poradnik Żywienia Medycznego zawiera porady w zakresie planowania posiłków tak, aby były one wsparciem żywieniowym i dostarczały pacjentowi niezbędnych składników. Strona przygotowana przez specjalistów z zakresu dietetyki onkologicznej, zawiera szereg informacji związanych z diagnozą, etapami choroby czy dolegliwościami ze strony układu pokarmowego. Pacjenci i ich opiekunowie znajdą tu odpowiedzi na takie pytania, jak np.: czym jest niedożywienie, jak powinna zmieniać się dieta u pacjentów onkologicznych, jakie są fakty i mity w zakresie żywienia czy najczęstsze problemy ze strony układu pokarmowego i sposoby na radzenie sobie z nimi.  

Ponadto na stronie Poradnika Żywienia Medycznego znaleźć można e-booki oraz linki do prowadzonych przez ekspertkę Nestlé Health Science w zakresie żywienia klinicznego – dr inż. Katarzynę Zadkę, webinarów dla osób chorujących na nowotwory i ich opiekunów. Dotychczas poruszane tematy webinarów to m.in.: co jeść w trakcie choroby nowotworowej, walka z nowotworem a utrata masy ciała, rola opiekuna we wsparciu żywieniowym, operacja onkologiczna – przygotowanie i rekonwalescencja czy problemy z żywieniem w trakcie choroby nowotworowej i jak sobie z nimi radzić. Pełna lista webinarów dostępna na dedykowanej zakładce: https://www.nestlehealthscience.pl/poradnik-zywienia-medycznego/webinary 
 
Zapotrzebowanie na białko w trakcie choroby onkologicznej wzrasta o ok. 70% w porównaniu do zapotrzebowania zdrowej osoby o takiej samej masie ciała. Pacjenci często nie mają świadomości, jak dużą rolę odgrywa białko w trakcie terapii, a co więcej – gdy pojawiają się problemy ze spożywaniem posiłków, nie wiedzą, w jaki sposób temu zaradzić, co i jak spożywać. Dlatego na stronie Poradnika Żywienia Medycznego dostępna jest również sekcja poświęcona żywności medycznej – która stanowi wsparcie żywieniowe dla pacjentów onkologicznych przygotowujących się do leczenia, będących w trakcie i po zakończeniu terapii przeciwnowotworowej – mówi Monika Krajewska, Marketing Manager Nestlé Health Science Polska.
 
O Nestlé Health Science
Nestlé Health Science jest specjalistyczną jednostką firmy Nestlé, koncentrującą się na dziedzinie nauk o żywieniu. Nestlé Health Science oferuje szerokie portfolio opartych na najnowszych osiągnięciach naukowych preparatów z zakresu żywienia medycznego, korzystając z rozległej sieci badawczej. Nestlé Health Science, z siedzibą w Szwajcarii, zatrudnia ponad 11 000 pracowników na świecie, a produkty dostępne są w ponad 140 krajach. W Polsce Nestlé Health Science rozpoczęło działalność w 2011 r. W swoim portfolio oferuje żywność medyczną w postaci preparatów odżywczych takich marek jak m.in. Resource, Peptamen, Isosource. Dostarczają one niezbędnej energii oraz składników odżywczych pacjentom, którzy z powodu choroby i jej następstw nie są w stanie przyjąć ich wraz z tradycyjnym pożywieniem. Nestlé Health Science aktywnie wspiera też konsumentów w zdobywaniu wiedzy, która pozwala  wzmacniać zdrowie poprzez żywienie. Dowiedz się więcej na www.nestlehealthscience.pl oraz www.poradnikzywieniamedycznego.pl 
 
 
[1] Badanie pt. „Świadomość pacjentów onkologicznych i ich opiekunów nt. żywienia  w chorobie i rekonwalescencji” zrealizowane wśród pacjentów onkologicznych i ich opiekunów przez ARC Rynek i Opinia, na zlecenie Nestlé Health Science. Badanie zrealizowane na przełomie września i października 2022 r. na grupie 103 pacjentów onkologicznych oraz 105 opiekunów osób, które cierpią bądź cierpiały na nowotwór.
źródło: komunikat
Tylko 27% pacjentów onkologicznych ma świadomość zwiększonego zapotrzebowania na białko z powodu choroby nowotworowej. Chorzy wymieniają aż 15 źródeł, w których poszukują informacji dot. prawidłowego odżywiania w chorobie[1], stąd tak istotne jest stworzenie platformy dostarczającej wiarygodnych i sprawdzonych informacji. Taki cel przyświeca istnieniu portalu internetowego – Poradnik Żywienia Medycznego. To kompendium wiedzy przygotowane przez ekspertów Nestlé Health Science z zakresu wsparcia żywieniowego i żywienia medycznego w chorobie nowotworowej.
Prawidłowe odżywianie w trakcie choroby nowotworowej odgrywa istotną rolę w przebiegu leczenia i powrocie do zdrowia. Pacjenci i ich opiekunowie często poszukują w różnych źródłach: wiedzy, porad i wskazówek związanych z prawidłowym odżywianiem oraz komponowaniem codziennego jadłospisu. Źródła te mogą być bardzo różne pod względem merytorycznym i pod kątem wiarygodności zawartych w nich informacji. W celu zwiększania świadomości oraz szerzenia rzetelnej wiedzy w zakresie prawidłowego odżywiania i żywienia medycznego w chorobie nowotworowej, stworzono Poradnik Żywienia Medycznego, dostępny w internecie pod adresem www.poradnikzywieniamedycznego.pl

Poradnik Żywienia Medycznego zawiera porady w zakresie planowania posiłków tak, aby były one wsparciem żywieniowym i dostarczały pacjentowi niezbędnych składników. Strona przygotowana przez specjalistów z zakresu dietetyki onkologicznej, zawiera szereg informacji związanych z diagnozą, etapami choroby czy dolegliwościami ze strony układu pokarmowego. Pacjenci i ich opiekunowie znajdą tu odpowiedzi na takie pytania, jak np.: czym jest niedożywienie, jak powinna zmieniać się dieta u pacjentów onkologicznych, jakie są fakty i mity w zakresie żywienia czy najczęstsze problemy ze strony układu pokarmowego i sposoby na radzenie sobie z nimi.  

Ponadto na stronie Poradnika Żywienia Medycznego znaleźć można e-booki oraz linki do prowadzonych przez ekspertkę Nestlé Health Science w zakresie żywienia klinicznego – dr inż. Katarzynę Zadkę, webinarów dla osób chorujących na nowotwory i ich opiekunów. Dotychczas poruszane tematy webinarów to m.in.: co jeść w trakcie choroby nowotworowej, walka z nowotworem a utrata masy ciała, rola opiekuna we wsparciu żywieniowym, operacja onkologiczna – przygotowanie i rekonwalescencja czy problemy z żywieniem w trakcie choroby nowotworowej i jak sobie z nimi radzić. Pełna lista webinarów dostępna na dedykowanej zakładce: https://www.nestlehealthscience.pl/poradnik-zywienia-medycznego/webinary 
 
Zapotrzebowanie na białko w trakcie choroby onkologicznej wzrasta o ok. 70% w porównaniu do zapotrzebowania zdrowej osoby o takiej samej masie ciała. Pacjenci często nie mają świadomości, jak dużą rolę odgrywa białko w trakcie terapii, a co więcej – gdy pojawiają się problemy ze spożywaniem posiłków, nie wiedzą, w jaki sposób temu zaradzić, co i jak spożywać. Dlatego na stronie Poradnika Żywienia Medycznego dostępna jest również sekcja poświęcona żywności medycznej – która stanowi wsparcie żywieniowe dla pacjentów onkologicznych przygotowujących się do leczenia, będących w trakcie i po zakończeniu terapii przeciwnowotworowej – mówi Monika Krajewska, Marketing Manager Nestlé Health Science Polska.
 
O Nestlé Health Science
Nestlé Health Science jest specjalistyczną jednostką firmy Nestlé, koncentrującą się na dziedzinie nauk o żywieniu. Nestlé Health Science oferuje szerokie portfolio opartych na najnowszych osiągnięciach naukowych preparatów z zakresu żywienia medycznego, korzystając z rozległej sieci badawczej. Nestlé Health Science, z siedzibą w Szwajcarii, zatrudnia ponad 11 000 pracowników na świecie, a produkty dostępne są w ponad 140 krajach. W Polsce Nestlé Health Science rozpoczęło działalność w 2011 r. W swoim portfolio oferuje żywność medyczną w postaci preparatów odżywczych takich marek jak m.in. Resource, Peptamen, Isosource. Dostarczają one niezbędnej energii oraz składników odżywczych pacjentom, którzy z powodu choroby i jej następstw nie są w stanie przyjąć ich wraz z tradycyjnym pożywieniem. Nestlé Health Science aktywnie wspiera też konsumentów w zdobywaniu wiedzy, która pozwala  wzmacniać zdrowie poprzez żywienie. Dowiedz się więcej na www.nestlehealthscience.pl oraz www.poradnikzywieniamedycznego.pl 
 
 
[1] Badanie pt. „Świadomość pacjentów onkologicznych i ich opiekunów nt. żywienia  w chorobie i rekonwalescencji” zrealizowane wśród pacjentów onkologicznych i ich opiekunów przez ARC Rynek i Opinia, na zlecenie Nestlé Health Science. Badanie zrealizowane na przełomie września i października 2022 r. na grupie 103 pacjentów onkologicznych oraz 105 opiekunów osób, które cierpią bądź cierpiały na nowotwór.
źródło: komunikat
Eksperci coraz częściej podkreślają, że niewłaściwa dieta może zwiększać ryzyko rozwoju choroby nowotworowej, w tym nowotworów głowy i szyi. Nie zapominajmy jednak, że podczas leczenia onkologicznego odpowiednie żywienie ma również bardzo duże znaczenie, o czym mówią aktualne zalecenia Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN). W onkologii często skupiamy się na nowoczesnym, drogim leczeniu, a zapominamy o tak prostych metodach, jak wsparcie żywieniowe pacjenta – komentuje dr n. med. Aleksandra Kapała, specjalista w dziedzinie onkologii klinicznej, chorób wewnętrznych oraz żywienia klinicznego.
Profilaktyka to również odpowiednia dieta
Już na etapie profilaktyki nowotworowej istotne znaczenie ma nie tylko dbanie o zdrowy tryb życia, ale także sposób odżywiania. –  Jak wykazały duże, wieloośrodkowe badania, na nowotwory głowy i szyi częściej zapadają osoby stosujące dietę ubogą w owoce i warzywa, natomiast bogatą w czerwone mięso, szczególnie w postaci przetworzonejwyjaśnia dr n. med. Aleksandra Kapała. Profilaktyka nowotworów głowy i szyi to przede wszystkim dbanie o zdrowy styl życia, a więc zerwanie z nałogiem palenia tytoniu, nadużywania alkoholu. Ważne jest także stosowanie diety bogatej w antyoksydanty, a więc w owoce i warzywa.

Leczenie i… odpowiednie odżywienie organizmu
Leczenie nowotworów głowy i szyi wymaga długotrwałej i agresywnej terapii. Już na etapie przygotowania warto pamiętać, że chorzy onkologicznie często nie są w stanie dostarczyć swojemu organizmowi odpowiedniej ilości niezbędnych składników odżywczych, co wynika m.in. z problemów z przełykaniem, stanu zapalnego i szeroko pojętego stresu. W efekcie, pacjenci zagrożeni są niedożywieniem, które skutkuje obniżeniem odporności, zwiększeniem ryzyka zakażeń, wydłużeniem lub nawet przerwaniem leczenia.

Objawy niedożywienia lub wyniszczenia występują u 30-85 proc. chorych na nowotwory[1]
Szczególnie narażeni na niedożywienie są pacjenci z nowotworami głowy i szyi – krtani, jamy ustnej, gardła, zatok przynosowych i gruczołów ślinowych.

Ryzyko niedożywienia występuje właściwie w każdym typie nowotworu, przy czym największe jest ono u chorych z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego (przełyk, żołądek, trzustka) oraz u chorych z nowotworami narządów głowy i szyi. U tych pacjentów ryzyko niedożywienia wynosi od 60-90%, co w praktyce oznacza, że jeśli chory nie jest niedożywiony na etapie diagnozy choroby, to pewnością będzie w kolejnych miesiącach terapii i/lub rozwoju nowotworu. Zagrożeni są również chorzy na raka płuca, jelita grubego, nowotwory narządów rodnych czy układu krwiotwórczego tłumaczy dr n. med. Aleksandra Kapała, kierownik Kliniki Diagnostyki Onkologicznej, Kardioonkologii i Medycyny Paliatywnej w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie.

Dlatego zwłaszcza u pacjentów z nowotworami głowy i szyi ważne jest zadbanie o odpowiednie odżywianie.  Na co należy zwrócić uwagę? Przede wszystkim na dostarczenie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, w tym m.in.:
Kwasy omega-3 szczególnie zadbają o odpowiednie odżywienie pacjenta
Kwasy tłuszczowe omega-3 działają przeciwzapalnie, mogą  zmniejszać nasilenie kacheksji nowotworowej (wyniszczenia), poprawiać apetyt i przyczyniać się do stabilizacji lub wzrostu masy ciała. Mają także znaczenie dla procesu leczenia, gdyż nasilony stan zapalny w organizmie może zwiększać toksyczność zastosowanych terapii przeciwnowotworowych. Spożywanie produktów bogatych w ten składnik jest szczególnie ważne, ponieważ ludzki organizm nie jest w stanie go samodzielnie wytworzyć.

Znaczenie kwasów tłuszczowych omega-3 znalazło odzwierciedlenie w aktualnych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN), zgodnie z którymi zaleca się ich stosowanie w celu stabilizacji lub poprawy apetytu, spożycia pokarmów oraz regulacji masy ciała u pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową poddawanych chemioterapii, u których istnieje ryzyko utraty masy ciała lub niedożywionych. Wytyczne te są oparte o rzetelne badania naukowe, w związku z czym z pewnością warto je wprowadzić w życie – mówi dr n. med. A. Kapała.

Korzyści wynikające z wyciszenia stanu zapalnego obserwowane są przy spożywaniu 1,5-2,0 g kwasów tłuszczowych omega-3 na dobę. Warto podkreślić, że mowa o konkretnie 2 kwasach: EPA (kwas eikozapentaenowy) i DHA (kwas dokozaheksaenowy), których źródłem są tłuste ryby morskie, jak np. łosoś, makrela oraz oleje roślinne (np. lniany czy rzepakowy).
 
[1] Muscaritoli M, Arends J, Bachmann P, et al. ESPEN practical guideline: Clinical Nutrition in cancer. Clin Nutr. 2021;40(5):2898-2913. doi:10.1016/j.clnu.2021.02.005

źródło: komunikat

Eksperci coraz częściej podkreślają, że niewłaściwa dieta może zwiększać ryzyko rozwoju choroby nowotworowej, w tym nowotworów głowy i szyi. Nie zapominajmy jednak, że podczas leczenia onkologicznego odpowiednie żywienie ma również bardzo duże znaczenie, o czym mówią aktualne zalecenia Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN). W onkologii często skupiamy się na nowoczesnym, drogim leczeniu, a zapominamy o tak prostych metodach, jak wsparcie żywieniowe pacjenta – komentuje dr n. med. Aleksandra Kapała, specjalista w dziedzinie onkologii klinicznej, chorób wewnętrznych oraz żywienia klinicznego.
Profilaktyka to również odpowiednia dieta
Już na etapie profilaktyki nowotworowej istotne znaczenie ma nie tylko dbanie o zdrowy tryb życia, ale także sposób odżywiania. –  Jak wykazały duże, wieloośrodkowe badania, na nowotwory głowy i szyi częściej zapadają osoby stosujące dietę ubogą w owoce i warzywa, natomiast bogatą w czerwone mięso, szczególnie w postaci przetworzonejwyjaśnia dr n. med. Aleksandra Kapała. Profilaktyka nowotworów głowy i szyi to przede wszystkim dbanie o zdrowy styl życia, a więc zerwanie z nałogiem palenia tytoniu, nadużywania alkoholu. Ważne jest także stosowanie diety bogatej w antyoksydanty, a więc w owoce i warzywa.

Leczenie i… odpowiednie odżywienie organizmu
Leczenie nowotworów głowy i szyi wymaga długotrwałej i agresywnej terapii. Już na etapie przygotowania warto pamiętać, że chorzy onkologicznie często nie są w stanie dostarczyć swojemu organizmowi odpowiedniej ilości niezbędnych składników odżywczych, co wynika m.in. z problemów z przełykaniem, stanu zapalnego i szeroko pojętego stresu. W efekcie, pacjenci zagrożeni są niedożywieniem, które skutkuje obniżeniem odporności, zwiększeniem ryzyka zakażeń, wydłużeniem lub nawet przerwaniem leczenia.

Objawy niedożywienia lub wyniszczenia występują u 30-85 proc. chorych na nowotwory[1]
Szczególnie narażeni na niedożywienie są pacjenci z nowotworami głowy i szyi – krtani, jamy ustnej, gardła, zatok przynosowych i gruczołów ślinowych.

Ryzyko niedożywienia występuje właściwie w każdym typie nowotworu, przy czym największe jest ono u chorych z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego (przełyk, żołądek, trzustka) oraz u chorych z nowotworami narządów głowy i szyi. U tych pacjentów ryzyko niedożywienia wynosi od 60-90%, co w praktyce oznacza, że jeśli chory nie jest niedożywiony na etapie diagnozy choroby, to pewnością będzie w kolejnych miesiącach terapii i/lub rozwoju nowotworu. Zagrożeni są również chorzy na raka płuca, jelita grubego, nowotwory narządów rodnych czy układu krwiotwórczego tłumaczy dr n. med. Aleksandra Kapała, kierownik Kliniki Diagnostyki Onkologicznej, Kardioonkologii i Medycyny Paliatywnej w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie.

Dlatego zwłaszcza u pacjentów z nowotworami głowy i szyi ważne jest zadbanie o odpowiednie odżywianie.  Na co należy zwrócić uwagę? Przede wszystkim na dostarczenie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, w tym m.in.:
Kwasy omega-3 szczególnie zadbają o odpowiednie odżywienie pacjenta
Kwasy tłuszczowe omega-3 działają przeciwzapalnie, mogą  zmniejszać nasilenie kacheksji nowotworowej (wyniszczenia), poprawiać apetyt i przyczyniać się do stabilizacji lub wzrostu masy ciała. Mają także znaczenie dla procesu leczenia, gdyż nasilony stan zapalny w organizmie może zwiększać toksyczność zastosowanych terapii przeciwnowotworowych. Spożywanie produktów bogatych w ten składnik jest szczególnie ważne, ponieważ ludzki organizm nie jest w stanie go samodzielnie wytworzyć.

Znaczenie kwasów tłuszczowych omega-3 znalazło odzwierciedlenie w aktualnych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN), zgodnie z którymi zaleca się ich stosowanie w celu stabilizacji lub poprawy apetytu, spożycia pokarmów oraz regulacji masy ciała u pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową poddawanych chemioterapii, u których istnieje ryzyko utraty masy ciała lub niedożywionych. Wytyczne te są oparte o rzetelne badania naukowe, w związku z czym z pewnością warto je wprowadzić w życie – mówi dr n. med. A. Kapała.

Korzyści wynikające z wyciszenia stanu zapalnego obserwowane są przy spożywaniu 1,5-2,0 g kwasów tłuszczowych omega-3 na dobę. Warto podkreślić, że mowa o konkretnie 2 kwasach: EPA (kwas eikozapentaenowy) i DHA (kwas dokozaheksaenowy), których źródłem są tłuste ryby morskie, jak np. łosoś, makrela oraz oleje roślinne (np. lniany czy rzepakowy).
 
[1] Muscaritoli M, Arends J, Bachmann P, et al. ESPEN practical guideline: Clinical Nutrition in cancer. Clin Nutr. 2021;40(5):2898-2913. doi:10.1016/j.clnu.2021.02.005

źródło: komunikat

Jeśli choroba uniemożliwia pacjentowi samodzielne jedzenie, należy tak szybko, jak tylko jest to możliwe zastosować interwencję żywieniową w postaci żywienia dojelitowego. Daje to szansę na krótszą hospitalizację, mniej powikłań, szybszy powrót do zdrowia dla pacjenta i niższe koszty dla szpitala. Skąd mimo to bierze się lęk przed tą formą żywienia i dlaczego wciąż korzysta z niej mniej chorych niż powinno?
Pacjent musi jeść. Zarówno ten z niedrożnością górnego odcinka przewodu pokarmowego, spowodowanego np. guzem nowotworowym, jak i ten z zaburzeniami połykania na skutek przebytego udaru mózgu,  jak również chory nieprzytomny po wypadku. Kiedy żywienie doustne, czyli naturalna droga przyjmowania pokarmów jest niewystarczająca lub niemożliwa, należy wdrożyć żywienie dojelitowe bezpośrednio do żołądka lub jelita (nazywane też żywieniem dojelitowym przez sztuczny dostęp). Co ważne, powinno to nastąpić możliwie szybko. Przykładowo, maks. w przeciągu 72 godzin od przyjęcia na oddział u pacjentów z ciężkimi zaburzeniami połykania po udarze mózgu, do 48 godzin u pacjentów przebywających w oddziale intensywnej terapii, do 24 godzin po operacji u pacjentów z zespoleniem  jelita grubego – wynika z aktualnych wytycznych międzynarodowych towarzystw zajmujących się żywieniem, ESPEN i ERAS1.

 Istotne jest zidentyfikowanie ryzyka niedożywienia już na samym początku leczenia, w momencie przyjęcia pacjenta do szpitala. Konieczność wdrożenia żywienia dojelitowego najczęściej zachodzi u pacjentów neurologicznych, w tym osób, które przeszły udar mózgu oraz krytycznie chorych, wymagających intensywnej terapii. Potrzeba zastosowania żywienia przez sztuczny dostęp może pojawić się również w przypadku pacjentów onkologicznych, szczególnie tych u których zmiana nowotworowa zlokalizowana jest w obrębie głowy i szyi czy górnego odcinka przewodu pokarmowego. Tą metodą żywieni są zarówno dorośli, jak i dzieci, osoby w szpitalach i w domach, także te ciągle aktywne zawodowo. Może być ona bowiem wskazana na różnych etapach choroby  wyjaśnia dr hab. n. med. Dorota Mańkowska-Wierzbicka, Prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu POLSPEN.

Jak podkreśla ekspertka, szereg badań potwierdza korzystny wpływ tej formy interwencji na mniejszą częstotliwość występowania powikłań infekcyjnych, szybszą regenerację czy krótszy pobyt w szpitalu. Celem stosowania żywienia dojelitowego jest poprawa lub utrzymanie stanu odżywienia, a co za tym idzie wpływ na rokowania i ustabilizowanie stanu pacjenta oraz umożliwienie mu szybszego powrotu do zdrowia lub życie w dobrej jakości mimo choroby podstawowej.

Standardy, procedury i dobro pacjenta
Wciąż jednak z żywienia dojelitowego korzysta mniej chorych niż powinno. Jak wynika z wyliczeń Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu POLSPEN, 1/3 pacjentów hospitalizowanych w Polsce wymaga natychmiastowej interwencji żywieniowej, jednak większość z nich jej nie otrzymuje2. Dotyczy to również pacjentów potrzebujących długotrwałej opieki żywieniowej, z czym wiąże się zazwyczaj skierowanie do programu żywienia dojelitowego w warunkach domowych (w skrócie HEN) lub do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego (w skrócie ZOL). Oni również wymagają założenia sztucznego dostępu do przewodu pokarmowego jeszcze na etapie pobytu w szpitalu. Powodem zaniechania jest zwykle brak wiedzy i praktycznych umiejętności personelu medycznego. O włączeniu żywienia dojelitowego decyduje lekarz. Tymczasem, jak przyznaje 85% studentów oraz lekarzy pracujących w polskich szpitalach, na podstawie wiedzy zdobytej podczas studiów nie byłoby w stanie samodzielnie zainicjować i poprowadzić interwencji żywieniowej3.

Ale samo wyłonienie sztucznego dostępu nie wystarczy. Ważne jest również to, co jest przez niego pacjentowi podawane. Zgodnie ze Standardami żywienia dojelitowego i pozajelitowego Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu POLSPEN z 2019 roku, interwencja żywieniowa, nazywana przez specjalistów leczeniem żywieniowym (czym de facto jest żywienie dojelitowe) powinno być prowadzone wyłącznie za pomocą diet przemysłowych, czyli specjalistycznych, gotowych preparatów, charakteryzujących się stałym, ściśle określonym składem podanym na opakowaniu. Standardy te znajdują swój wyraz w przepisach. Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje wyłącznie interwencję żywieniową prowadzoną za pomocą diet przemysłowych. Z kolei niezgodne ze standardami POLSPEN, nieobjęte finansowaniem przez NFZ, a przede wszystkim szkodliwe dla pacjenta jest podawanie przez sztuczny dostęp tzw. miksu kuchennego, czyli zmiksowanych posiłków, które przygotowywane są  dla osób odżywiających się doustnie.

 Każda dieta zmiksowana i upłynniona – rozcieńczona by uzyskać konsystencję możliwą do podania przez zgłębnik jest nieokreślona, niedoborowa, a oszacowanie jej rzeczywistej wartości odżywczej jest w codziennej praktyce w zasadzie niemożliwe – wyjaśnia dr hab. n. med. Dorota Mańkowska-Wierzbicka.

Obawy o „rurkę w brzuchu”
Pacjenci przebywający w domach, jak również ich opiekunowie, często decyzję o wdrożeniu żywienia dojelitowego odkładają w czasie.Wynika to z różnych obaw, np. że „rurka w brzuchu” uniemożliwi im prowadzenie dotychczasowego życia, że nie podołają obsłudze sprzętu czy wiążącym się z tym kosztom. Nierzadkie jest również przekonanie, że skoro chory nie może jeść normalnie, to musi być z nim już bardzo źle. Stąd pojawia się silna motywacja, by tak długo, jak tylko jest to możliwe, odżywiać się doustnie.

–  Z doświadczenia pracy z pacjentami i ich bliskimi wiem, że te obawy bardzo szybko mijają. Każdy z opiekunów chorych zakwalifikowanych do leczenia żywieniowego w domu przechodzi specjalistyczne szkolenie, jak posługiwać się sprzętem do żywienia dojelitowego, jakie  zasady podaży i przechowywania diet, jak reagować w określonych sytuacjach. Z czasem sami się przekonują, że obsługa nowoczesnego dziś oprzyrządowania jest niemalże intuicyjna i nie powoduje u pacjenta dyskomfortu – tłumaczy Honorata Kołodziejczyk, pielęgniarka koordynująca z poradni żywieniowej Nutrimed.

Co ważne, żywienie dojelitowe w warunkach domowych jest procedurą całkowicie refundowaną przez NFZ. W praktyce oznacza to, że ani pacjent ani jego rodzina nie ponoszą żadnych związanych z tym kosztów. Finansowane są zarówno preparaty żywieniowe, jak i sprzęt do ich podaży oraz obsługa personelu medycznego – dotyczy to również pacjentów przebywających w prywatnych placówkach opiekuńczych. Mało tego, większość poradni żywieniowych zapewnia pacjentowi pełną opiekę w jego domu, co w przypadku osób obłożnie chorych, jest ogromnym ułatwieniem.

Jak podkreślają eksperci, z wdrożeniem żywienia dojelitowego nie wolno zwlekać. Każdy kolejny dzień zwiększa niedobory białkowo-energetyczne organizmu, tym samym pogłębiając lub podwyższając ryzyko niedożywienia, co wpływa niekorzystnie na wyniki leczenia, długość pobytu pacjenta w szpitalu i związane z tym koszty opieki medycznej.

 Niedożywienie jest globalnym problemem, a w Europie może dotyczyć nawet 30 milionów osób. Dlatego opieka żywieniowa staje się niezbędną potrzebą osób chorych – komentuje dr hab. n. med. Dorota Mańkowska-Wierzbicka. – Wyraz temu daje Deklaracja Wiedeńska, podpisana we wrześniu tego roku podczas Kongresu Europejskiego Stowarzyszenia Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN) przez przedstawicieli ponad 75 międzynarodowych towarzystw naukowych i organizacji. Jej celem jest zapewnienie ludziom prawa do zachowania zdrowia poprzez właściwe odżywanie, które w przypadku osób chorych często oznacza właśnie leczenie żywieniowe: dojelitowe czy też pozajelitowe a w niektórych przypadkach mieszane.

źródło: Fundacja Nutricia

Jeśli choroba uniemożliwia pacjentowi samodzielne jedzenie, należy tak szybko, jak tylko jest to możliwe zastosować interwencję żywieniową w postaci żywienia dojelitowego. Daje to szansę na krótszą hospitalizację, mniej powikłań, szybszy powrót do zdrowia dla pacjenta i niższe koszty dla szpitala. Skąd mimo to bierze się lęk przed tą formą żywienia i dlaczego wciąż korzysta z niej mniej chorych niż powinno?
Pacjent musi jeść. Zarówno ten z niedrożnością górnego odcinka przewodu pokarmowego, spowodowanego np. guzem nowotworowym, jak i ten z zaburzeniami połykania na skutek przebytego udaru mózgu,  jak również chory nieprzytomny po wypadku. Kiedy żywienie doustne, czyli naturalna droga przyjmowania pokarmów jest niewystarczająca lub niemożliwa, należy wdrożyć żywienie dojelitowe bezpośrednio do żołądka lub jelita (nazywane też żywieniem dojelitowym przez sztuczny dostęp). Co ważne, powinno to nastąpić możliwie szybko. Przykładowo, maks. w przeciągu 72 godzin od przyjęcia na oddział u pacjentów z ciężkimi zaburzeniami połykania po udarze mózgu, do 48 godzin u pacjentów przebywających w oddziale intensywnej terapii, do 24 godzin po operacji u pacjentów z zespoleniem  jelita grubego – wynika z aktualnych wytycznych międzynarodowych towarzystw zajmujących się żywieniem, ESPEN i ERAS1.

 Istotne jest zidentyfikowanie ryzyka niedożywienia już na samym początku leczenia, w momencie przyjęcia pacjenta do szpitala. Konieczność wdrożenia żywienia dojelitowego najczęściej zachodzi u pacjentów neurologicznych, w tym osób, które przeszły udar mózgu oraz krytycznie chorych, wymagających intensywnej terapii. Potrzeba zastosowania żywienia przez sztuczny dostęp może pojawić się również w przypadku pacjentów onkologicznych, szczególnie tych u których zmiana nowotworowa zlokalizowana jest w obrębie głowy i szyi czy górnego odcinka przewodu pokarmowego. Tą metodą żywieni są zarówno dorośli, jak i dzieci, osoby w szpitalach i w domach, także te ciągle aktywne zawodowo. Może być ona bowiem wskazana na różnych etapach choroby  wyjaśnia dr hab. n. med. Dorota Mańkowska-Wierzbicka, Prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu POLSPEN.

Jak podkreśla ekspertka, szereg badań potwierdza korzystny wpływ tej formy interwencji na mniejszą częstotliwość występowania powikłań infekcyjnych, szybszą regenerację czy krótszy pobyt w szpitalu. Celem stosowania żywienia dojelitowego jest poprawa lub utrzymanie stanu odżywienia, a co za tym idzie wpływ na rokowania i ustabilizowanie stanu pacjenta oraz umożliwienie mu szybszego powrotu do zdrowia lub życie w dobrej jakości mimo choroby podstawowej.

Standardy, procedury i dobro pacjenta
Wciąż jednak z żywienia dojelitowego korzysta mniej chorych niż powinno. Jak wynika z wyliczeń Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu POLSPEN, 1/3 pacjentów hospitalizowanych w Polsce wymaga natychmiastowej interwencji żywieniowej, jednak większość z nich jej nie otrzymuje2. Dotyczy to również pacjentów potrzebujących długotrwałej opieki żywieniowej, z czym wiąże się zazwyczaj skierowanie do programu żywienia dojelitowego w warunkach domowych (w skrócie HEN) lub do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego (w skrócie ZOL). Oni również wymagają założenia sztucznego dostępu do przewodu pokarmowego jeszcze na etapie pobytu w szpitalu. Powodem zaniechania jest zwykle brak wiedzy i praktycznych umiejętności personelu medycznego. O włączeniu żywienia dojelitowego decyduje lekarz. Tymczasem, jak przyznaje 85% studentów oraz lekarzy pracujących w polskich szpitalach, na podstawie wiedzy zdobytej podczas studiów nie byłoby w stanie samodzielnie zainicjować i poprowadzić interwencji żywieniowej3.

Ale samo wyłonienie sztucznego dostępu nie wystarczy. Ważne jest również to, co jest przez niego pacjentowi podawane. Zgodnie ze Standardami żywienia dojelitowego i pozajelitowego Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu POLSPEN z 2019 roku, interwencja żywieniowa, nazywana przez specjalistów leczeniem żywieniowym (czym de facto jest żywienie dojelitowe) powinno być prowadzone wyłącznie za pomocą diet przemysłowych, czyli specjalistycznych, gotowych preparatów, charakteryzujących się stałym, ściśle określonym składem podanym na opakowaniu. Standardy te znajdują swój wyraz w przepisach. Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje wyłącznie interwencję żywieniową prowadzoną za pomocą diet przemysłowych. Z kolei niezgodne ze standardami POLSPEN, nieobjęte finansowaniem przez NFZ, a przede wszystkim szkodliwe dla pacjenta jest podawanie przez sztuczny dostęp tzw. miksu kuchennego, czyli zmiksowanych posiłków, które przygotowywane są  dla osób odżywiających się doustnie.

 Każda dieta zmiksowana i upłynniona – rozcieńczona by uzyskać konsystencję możliwą do podania przez zgłębnik jest nieokreślona, niedoborowa, a oszacowanie jej rzeczywistej wartości odżywczej jest w codziennej praktyce w zasadzie niemożliwe – wyjaśnia dr hab. n. med. Dorota Mańkowska-Wierzbicka.

Obawy o „rurkę w brzuchu”
Pacjenci przebywający w domach, jak również ich opiekunowie, często decyzję o wdrożeniu żywienia dojelitowego odkładają w czasie.Wynika to z różnych obaw, np. że „rurka w brzuchu” uniemożliwi im prowadzenie dotychczasowego życia, że nie podołają obsłudze sprzętu czy wiążącym się z tym kosztom. Nierzadkie jest również przekonanie, że skoro chory nie może jeść normalnie, to musi być z nim już bardzo źle. Stąd pojawia się silna motywacja, by tak długo, jak tylko jest to możliwe, odżywiać się doustnie.

–  Z doświadczenia pracy z pacjentami i ich bliskimi wiem, że te obawy bardzo szybko mijają. Każdy z opiekunów chorych zakwalifikowanych do leczenia żywieniowego w domu przechodzi specjalistyczne szkolenie, jak posługiwać się sprzętem do żywienia dojelitowego, jakie  zasady podaży i przechowywania diet, jak reagować w określonych sytuacjach. Z czasem sami się przekonują, że obsługa nowoczesnego dziś oprzyrządowania jest niemalże intuicyjna i nie powoduje u pacjenta dyskomfortu – tłumaczy Honorata Kołodziejczyk, pielęgniarka koordynująca z poradni żywieniowej Nutrimed.

Co ważne, żywienie dojelitowe w warunkach domowych jest procedurą całkowicie refundowaną przez NFZ. W praktyce oznacza to, że ani pacjent ani jego rodzina nie ponoszą żadnych związanych z tym kosztów. Finansowane są zarówno preparaty żywieniowe, jak i sprzęt do ich podaży oraz obsługa personelu medycznego – dotyczy to również pacjentów przebywających w prywatnych placówkach opiekuńczych. Mało tego, większość poradni żywieniowych zapewnia pacjentowi pełną opiekę w jego domu, co w przypadku osób obłożnie chorych, jest ogromnym ułatwieniem.

Jak podkreślają eksperci, z wdrożeniem żywienia dojelitowego nie wolno zwlekać. Każdy kolejny dzień zwiększa niedobory białkowo-energetyczne organizmu, tym samym pogłębiając lub podwyższając ryzyko niedożywienia, co wpływa niekorzystnie na wyniki leczenia, długość pobytu pacjenta w szpitalu i związane z tym koszty opieki medycznej.

 Niedożywienie jest globalnym problemem, a w Europie może dotyczyć nawet 30 milionów osób. Dlatego opieka żywieniowa staje się niezbędną potrzebą osób chorych – komentuje dr hab. n. med. Dorota Mańkowska-Wierzbicka. – Wyraz temu daje Deklaracja Wiedeńska, podpisana we wrześniu tego roku podczas Kongresu Europejskiego Stowarzyszenia Żywienia Klinicznego i Metabolizmu (ESPEN) przez przedstawicieli ponad 75 międzynarodowych towarzystw naukowych i organizacji. Jej celem jest zapewnienie ludziom prawa do zachowania zdrowia poprzez właściwe odżywanie, które w przypadku osób chorych często oznacza właśnie leczenie żywieniowe: dojelitowe czy też pozajelitowe a w niektórych przypadkach mieszane.

źródło: Fundacja Nutricia

Zastosowanie żywienia medycznego na wczesnym etapie choroby nowotworowej u pacjentów niedożywionych lub zagrożonych niedożywieniem może wpływać na efekty leczenia onkologicznego, zmniejszać ilość powikłań, poprawiać jakość życia i w rezultacie prowadzić do jego wydłużenia – mówili eksperci podczas sesji Żywienie chorych na nowotwory złośliwe, odbywającej się w ramach XII Letniej Akademii Onkologicznej, która w dn. 17-19 sierpnia miała miejsce w Warszawie. Partnerem wydarzenia była Fundacji Nutricia.
Według różnych danych, problem niedożywienia dotyka od 30% do 85% pacjentów onkologicznych. Szacuje się, że prawie co piąta osoba z nowotworem umiera nie bezpośrednio z powodu choroby, lecz właśnie z powodu niedożywienia. – Niedożywienie nie zaczyna się tam, gdzie kończy się życie pacjenta onkologicznego, tylko tam gdzie zaczyna się choroba onkologiczna – mówił prof. Przemysław Matras, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego z I Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Leczenia Żywieniowego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, podkreślając, że ryzyko rozwoju niedożywienia powinno być brane pod uwagę już w momencie diagnozy. Tym bardziej, że cofnięcie tego procesu jest trudne i długotrwałe, podczas gdy jego skutki są bolesne. – Niedożywienie jest najczęstszą przyczyną wydłużania przerw między cyklami chemioterapii czy między operacją a zastosowaniem leczenia wspomagającego, co jak nietrudno sobie wyobrazić pogarsza rokowania chorego – dodał prof. Matras.

Dlaczego tak się dzieje? – Wysiłek dla organizmu związany z interwencją medyczną, taką jak np. duża operacja chirurgiczna, jest porównywalny do przebiegnięcie maratonu. Nikt sobie nie wyobraża, by pokonać 42 km na głodnego, a jednak wiele osób nie ma oporów, by proponować leczenie ludziom skrajnie lub przewlekle niedożywionym – tłumaczył dr Paweł Kabata z Kliniki Chirurgii Onkologicznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant szpitalny w zakresie leczenia żywieniowego, nawiązując do faktu, że rola właściwego żywienia pacjentów onkologicznych często jest niedoceniana. Tymczasem chory lepiej odżywiony bardziej skorzysta z zastosowanego leczenia. Proces regeneracji organizmu wymaga bowiem znacznego nakładu energii i odpowiedniej ilości składników odżywczych. Kluczowe jest zwłaszcza białko, stanowiące podstawowy budulec organizmu, zapotrzebowanie na które w chorobie nowotworowej wzrasta prawie dwukrotnie! – Niedożywienie jest przede wszystkim brakiem białka, spowodowane tym, że chory onkologicznie ma często trudności w trawieniu, wchłanianiu oraz metabolizowaniu tego,  co je – podsumował prof. Matras.

Jak rozpoznać niedożywienie i kto jest w grupie ryzyka?
Każdy pacjent, nie tylko onkologiczny, po przyjęciu do szpitala powinien zostać poddany przesiewowej ocenie stanu odżywienia. Może być ona wsparta badaniami biochemicznymi, oceną antropometryczną czy analizą składu ciała, która w praktyce wykonywana jest tylko w niektórych ośrodkach. To narzędzia, jakie mają do dyspozycji specjaliści, lekarze i dietetycy. Ale sygnały wskazujące na ryzyko rozwoju niedożywiania może również rozpoznać sam pacjent lub jego opiekun. – Jest to przede wszystkim niezamierzona utrata masy ciała. Niepokoić powinna już utrata około 5% masy w ostatnich 3 miesiącach, co przy pacjentce ważącej 60 kg będzie oznaczało zaledwie 3 kg mniej. Natomiast niezamierzona utrata 10% masy ciała w ciągu 3 miesięcy będzie już równoznaczna z koniecznością wdrożenia wsparcia żywieniowego – wyjaśniała dr n. med. Joanna Grupińska, dietetyk z Katedry i Zakładu Chemii Medycznej i Medycyny Laboratoryjnej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Wielkopolskiego Centrum Onkologii. W praktyce pacjenci często jednak nie potrafią udzielić odpowiedzi na pytanie, czy i ile schudli, gdyż na co dzień się nie ważą. W takim przypadku przydatnym parametrem może być informacja o tym, że ubrania zaczęły być na nich luźne. Warto też dopytać pacjenta, ile zjada z podanego talerza. Czy jest to np. połowa czy trzy czwarte porcji, którą zjadał wcześniej, przed diagnozą.
Niedożywienie może wystąpić właściwie w każdym typie nowotworu. – Mieliśmy pacjentki z rakiem piersi, u których musieliśmy stosować bardzo zaawansowane techniki leczenia żywieniowego, mieliśmy chorych z nowotworami jelita grubego wymagających takiej interwencji – wylicza dr Paweł Kabata. Aczkolwiek największe ryzyko, bo dotyczące od 60 do nawet 90% przypadków, dotyczy pacjentów z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego i nowotworami narządów głowy oraz szyi. Często w ich przebiegu występują zaburzenia połykania albo guz stanowi fizyczną przeszkodę uniemożliwiającą jedzenie.

Komu jakie wsparcie żywieniowe?
Każdy chory onkologicznie na każdym etapie choroby może wymagać wsparcia żywieniowego. Pierwsze pytanie, które zadają sobie lekarze, dobierając jego rodzaj brzmi: czy pacjent jest w stanie samodzielnie jeść. Jeśli tak, to prawdopodobnie wystarczy modyfikacja sposobu odżywiania, często wsparta stosowaniem doustnych preparatów odżywczych o dużej zawartości białka. – W ten sposób jesteśmy w stanie skutecznie pomóc wielu pacjentom i w dobrym stanie odżywienia doprowadzić ich do rozpoczęcia leczenia onkologicznego i przeprowadzić przez okres pooperacyjny – wyjaśnił dr Paweł Kabata.

Jeśli natomiast pacjent nie może przyjmować pokarmów drogą doustną, należy mu je wówczas dostarczyć tzw. drogą sztucznego dostępu. – Pierwszym wyborem powinno być w takiej sytuacji żywienie dojelitowe, a więc podawanie specjalistycznych preparatów bezpośrednio do żołądka lub jelita cienkiego przez tzw. zgłębniki lub dostęp stały, czyli gastrostomię lub jejunostomię. Ostatnią metodą z wyboru jest żywienie pozajelitowe, w postaci kroplówki podawanej do żyły centralnej – tłumaczył dr Kabata. Jak podkreślił, obie metody odżywiania dostępne są nie tylko w szpitalu, ale również dla pacjentów przebywających w domu. Mamy bowiem w Polsce refundowany program żywienia w warunkach domowych, w ramach którego każdy chory wymagający długoterminowego żywienia może otrzymać profesjonalną opiekę żywieniową, z czego nie wszyscy pacjenci i ich opiekunowie zdają sobie sprawę.

Kiedy najlepiej reagować?
Wsparcie w postaci doustnych preparatów do żywienia medycznego z dużą ilością białka niemalże od razu po operacji zaczął stosować Robert, mąż Elżbiety Brzozowskiej, u którego w wieku 45 lat rozpoznano raka jelita grubego. – W trakcie choroby męża wielokrotnie konsultowaliśmy się z dietetykiem klinicznym, który uświadomił nam, że w okresie rekonwalescencji organizm chorego potrzebuje i wydatkuje znacznie więcej energii. Również lekarz z poradni leczenia ran, pod której byliśmy opieką, od początku dbał nie tylko o oczyszczenie i opatrznie rany, ale na każdej wizycie upewniał się, czy Robert odpowiednio się odżywia i stosuje żywienie medyczne o dużej zawartości białka – opowiadała Ela. Gdy mąż już mógł normalnie gryźć i połykać, zamiast preparatów w płynie zaczął wspierać się wysokobiałkowym preparatem w proszku, który dosypywał do posiłków. Od tamtego czasu minęło 2 lata. Robert jest zdrowy.

–  Im wcześniej zareagujemy, tym niższy będzie stopień niedożywienia chorego, i tym łatwiej i szybciej zastosowana interwencja przyniesie rezultaty. Dlatego tak ważne jest, by lekarz przewidywał możliwe następstwa choroby nowotworowej i zalecił wdrożenie żywienia medycznego zanim pojawi się problem – komentował prof. Przemysław Matras. Eksperci biorący udział w debacie jednogłośnie przyznali, że dbając o właściwe odżywienie organizmu chorego, zmniejszamy ryzyko wystąpienia różnych konsekwencji niedożywienia – możemy nie tylko poprawić efekty leczenia antynowotworowego, ale również jakość życia pacjenta, co może przełożyć się na wydłużenie jego życia. To jeden z głównych powodów, dlaczego opieka żywieniowa powinna stanowić integralny element leczenia onkologicznego.

Organizatorami XII Letniej Akademia Onkologicznej dla Dziennikarzy są Fundacja im. dr. Macieja Hilgiera oraz Polska Liga Walki z Rakiem. To największe tego typu spotkanie ekspertów z dziedziny onkologii oraz przedstawicieli mediów zainteresowanych tematyką nowotworów – ich profilaktyki, diagnozowania i leczenia.
O kampanii „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą”
 
Kampania edukacyjna „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą” ma na celu budowanie świadomości na temat żywienia medycznego jako integralnego elementu opieki zdrowotnej oraz wsparcie pacjentów i ich opiekunów w procesie leczenia. Od pierwszej edycji zrealizowanej w 2016 działania obejmowały edukację na temat wsparcia żywieniowego w chorobie nowotworowej. W kolejnych latach kampania została poszerzona o aktywności dedykowane neurologii, a także dotyczące żywienia dojelitowego przez specjalny dostęp do przewodu pokarmowego (bezpośrednio do żołądka lub jelita) z uwzględnieniem różnych jednostek chorobowych, w których jest ono stosowane. Inicjatywa została powołana w 2016 roku przez firmę Nutricia. Od V edycji realizowana jest przez Fundację Nutricia.
 
Kampanię od początku powstania wspiera wiele towarzystw naukowych i organizacji pacjentów. 
www.zywieniemedyczne.pl
 
O Fundacji Nutricia
 
Fundacja Nutricia została powołana w 1996 r. przez firmę Nutricia Polska Sp. z o.o. Od początku swojej działalności Fundacja podnosi świadomość na temat roli żywienia, początkowo angażując się m.in. w edukację żywieniową w okresie 1000 pierwszych dni życia dziecka. Od 2019 r. misją Fundacji Nutricia jest edukacja o roli żywienia na różnych etapach życia człowieka. Swoje działania Fundacja kieruje do dzieci i rodziców, pacjentów oraz ich bliskich, przedstawicieli środowiska medycznego, instytucji publicznych i organizacji pozarządowych. Fundacja prowadzi ogólnopolskie programy edukacyjne, takie jak: „1000 pierwszych dni dla zdrowia” czy kampania „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą”. Realizuje także ogólnopolski konkurs grantowy, umożliwiając naukowcom prowadzenie badań naukowych z zakresu żywienia człowieka.
www.fundacjanutricia.pl
https://www.facebook.com/FundacjaNutricia
https://www.instagram.com/jestemopiekunem/  

źródło: Fundacja Nutricia

Zastosowanie żywienia medycznego na wczesnym etapie choroby nowotworowej u pacjentów niedożywionych lub zagrożonych niedożywieniem może wpływać na efekty leczenia onkologicznego, zmniejszać ilość powikłań, poprawiać jakość życia i w rezultacie prowadzić do jego wydłużenia – mówili eksperci podczas sesji Żywienie chorych na nowotwory złośliwe, odbywającej się w ramach XII Letniej Akademii Onkologicznej, która w dn. 17-19 sierpnia miała miejsce w Warszawie. Partnerem wydarzenia była Fundacji Nutricia.
Według różnych danych, problem niedożywienia dotyka od 30% do 85% pacjentów onkologicznych. Szacuje się, że prawie co piąta osoba z nowotworem umiera nie bezpośrednio z powodu choroby, lecz właśnie z powodu niedożywienia. – Niedożywienie nie zaczyna się tam, gdzie kończy się życie pacjenta onkologicznego, tylko tam gdzie zaczyna się choroba onkologiczna – mówił prof. Przemysław Matras, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego z I Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Leczenia Żywieniowego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, podkreślając, że ryzyko rozwoju niedożywienia powinno być brane pod uwagę już w momencie diagnozy. Tym bardziej, że cofnięcie tego procesu jest trudne i długotrwałe, podczas gdy jego skutki są bolesne. – Niedożywienie jest najczęstszą przyczyną wydłużania przerw między cyklami chemioterapii czy między operacją a zastosowaniem leczenia wspomagającego, co jak nietrudno sobie wyobrazić pogarsza rokowania chorego – dodał prof. Matras.

Dlaczego tak się dzieje? – Wysiłek dla organizmu związany z interwencją medyczną, taką jak np. duża operacja chirurgiczna, jest porównywalny do przebiegnięcie maratonu. Nikt sobie nie wyobraża, by pokonać 42 km na głodnego, a jednak wiele osób nie ma oporów, by proponować leczenie ludziom skrajnie lub przewlekle niedożywionym – tłumaczył dr Paweł Kabata z Kliniki Chirurgii Onkologicznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant szpitalny w zakresie leczenia żywieniowego, nawiązując do faktu, że rola właściwego żywienia pacjentów onkologicznych często jest niedoceniana. Tymczasem chory lepiej odżywiony bardziej skorzysta z zastosowanego leczenia. Proces regeneracji organizmu wymaga bowiem znacznego nakładu energii i odpowiedniej ilości składników odżywczych. Kluczowe jest zwłaszcza białko, stanowiące podstawowy budulec organizmu, zapotrzebowanie na które w chorobie nowotworowej wzrasta prawie dwukrotnie! – Niedożywienie jest przede wszystkim brakiem białka, spowodowane tym, że chory onkologicznie ma często trudności w trawieniu, wchłanianiu oraz metabolizowaniu tego,  co je – podsumował prof. Matras.

Jak rozpoznać niedożywienie i kto jest w grupie ryzyka?
Każdy pacjent, nie tylko onkologiczny, po przyjęciu do szpitala powinien zostać poddany przesiewowej ocenie stanu odżywienia. Może być ona wsparta badaniami biochemicznymi, oceną antropometryczną czy analizą składu ciała, która w praktyce wykonywana jest tylko w niektórych ośrodkach. To narzędzia, jakie mają do dyspozycji specjaliści, lekarze i dietetycy. Ale sygnały wskazujące na ryzyko rozwoju niedożywiania może również rozpoznać sam pacjent lub jego opiekun. – Jest to przede wszystkim niezamierzona utrata masy ciała. Niepokoić powinna już utrata około 5% masy w ostatnich 3 miesiącach, co przy pacjentce ważącej 60 kg będzie oznaczało zaledwie 3 kg mniej. Natomiast niezamierzona utrata 10% masy ciała w ciągu 3 miesięcy będzie już równoznaczna z koniecznością wdrożenia wsparcia żywieniowego – wyjaśniała dr n. med. Joanna Grupińska, dietetyk z Katedry i Zakładu Chemii Medycznej i Medycyny Laboratoryjnej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Wielkopolskiego Centrum Onkologii. W praktyce pacjenci często jednak nie potrafią udzielić odpowiedzi na pytanie, czy i ile schudli, gdyż na co dzień się nie ważą. W takim przypadku przydatnym parametrem może być informacja o tym, że ubrania zaczęły być na nich luźne. Warto też dopytać pacjenta, ile zjada z podanego talerza. Czy jest to np. połowa czy trzy czwarte porcji, którą zjadał wcześniej, przed diagnozą.
Niedożywienie może wystąpić właściwie w każdym typie nowotworu. – Mieliśmy pacjentki z rakiem piersi, u których musieliśmy stosować bardzo zaawansowane techniki leczenia żywieniowego, mieliśmy chorych z nowotworami jelita grubego wymagających takiej interwencji – wylicza dr Paweł Kabata. Aczkolwiek największe ryzyko, bo dotyczące od 60 do nawet 90% przypadków, dotyczy pacjentów z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego i nowotworami narządów głowy oraz szyi. Często w ich przebiegu występują zaburzenia połykania albo guz stanowi fizyczną przeszkodę uniemożliwiającą jedzenie.

Komu jakie wsparcie żywieniowe?
Każdy chory onkologicznie na każdym etapie choroby może wymagać wsparcia żywieniowego. Pierwsze pytanie, które zadają sobie lekarze, dobierając jego rodzaj brzmi: czy pacjent jest w stanie samodzielnie jeść. Jeśli tak, to prawdopodobnie wystarczy modyfikacja sposobu odżywiania, często wsparta stosowaniem doustnych preparatów odżywczych o dużej zawartości białka. – W ten sposób jesteśmy w stanie skutecznie pomóc wielu pacjentom i w dobrym stanie odżywienia doprowadzić ich do rozpoczęcia leczenia onkologicznego i przeprowadzić przez okres pooperacyjny – wyjaśnił dr Paweł Kabata.

Jeśli natomiast pacjent nie może przyjmować pokarmów drogą doustną, należy mu je wówczas dostarczyć tzw. drogą sztucznego dostępu. – Pierwszym wyborem powinno być w takiej sytuacji żywienie dojelitowe, a więc podawanie specjalistycznych preparatów bezpośrednio do żołądka lub jelita cienkiego przez tzw. zgłębniki lub dostęp stały, czyli gastrostomię lub jejunostomię. Ostatnią metodą z wyboru jest żywienie pozajelitowe, w postaci kroplówki podawanej do żyły centralnej – tłumaczył dr Kabata. Jak podkreślił, obie metody odżywiania dostępne są nie tylko w szpitalu, ale również dla pacjentów przebywających w domu. Mamy bowiem w Polsce refundowany program żywienia w warunkach domowych, w ramach którego każdy chory wymagający długoterminowego żywienia może otrzymać profesjonalną opiekę żywieniową, z czego nie wszyscy pacjenci i ich opiekunowie zdają sobie sprawę.

Kiedy najlepiej reagować?
Wsparcie w postaci doustnych preparatów do żywienia medycznego z dużą ilością białka niemalże od razu po operacji zaczął stosować Robert, mąż Elżbiety Brzozowskiej, u którego w wieku 45 lat rozpoznano raka jelita grubego. – W trakcie choroby męża wielokrotnie konsultowaliśmy się z dietetykiem klinicznym, który uświadomił nam, że w okresie rekonwalescencji organizm chorego potrzebuje i wydatkuje znacznie więcej energii. Również lekarz z poradni leczenia ran, pod której byliśmy opieką, od początku dbał nie tylko o oczyszczenie i opatrznie rany, ale na każdej wizycie upewniał się, czy Robert odpowiednio się odżywia i stosuje żywienie medyczne o dużej zawartości białka – opowiadała Ela. Gdy mąż już mógł normalnie gryźć i połykać, zamiast preparatów w płynie zaczął wspierać się wysokobiałkowym preparatem w proszku, który dosypywał do posiłków. Od tamtego czasu minęło 2 lata. Robert jest zdrowy.

–  Im wcześniej zareagujemy, tym niższy będzie stopień niedożywienia chorego, i tym łatwiej i szybciej zastosowana interwencja przyniesie rezultaty. Dlatego tak ważne jest, by lekarz przewidywał możliwe następstwa choroby nowotworowej i zalecił wdrożenie żywienia medycznego zanim pojawi się problem – komentował prof. Przemysław Matras. Eksperci biorący udział w debacie jednogłośnie przyznali, że dbając o właściwe odżywienie organizmu chorego, zmniejszamy ryzyko wystąpienia różnych konsekwencji niedożywienia – możemy nie tylko poprawić efekty leczenia antynowotworowego, ale również jakość życia pacjenta, co może przełożyć się na wydłużenie jego życia. To jeden z głównych powodów, dlaczego opieka żywieniowa powinna stanowić integralny element leczenia onkologicznego.

Organizatorami XII Letniej Akademia Onkologicznej dla Dziennikarzy są Fundacja im. dr. Macieja Hilgiera oraz Polska Liga Walki z Rakiem. To największe tego typu spotkanie ekspertów z dziedziny onkologii oraz przedstawicieli mediów zainteresowanych tematyką nowotworów – ich profilaktyki, diagnozowania i leczenia.
O kampanii „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą”
 
Kampania edukacyjna „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą” ma na celu budowanie świadomości na temat żywienia medycznego jako integralnego elementu opieki zdrowotnej oraz wsparcie pacjentów i ich opiekunów w procesie leczenia. Od pierwszej edycji zrealizowanej w 2016 działania obejmowały edukację na temat wsparcia żywieniowego w chorobie nowotworowej. W kolejnych latach kampania została poszerzona o aktywności dedykowane neurologii, a także dotyczące żywienia dojelitowego przez specjalny dostęp do przewodu pokarmowego (bezpośrednio do żołądka lub jelita) z uwzględnieniem różnych jednostek chorobowych, w których jest ono stosowane. Inicjatywa została powołana w 2016 roku przez firmę Nutricia. Od V edycji realizowana jest przez Fundację Nutricia.
 
Kampanię od początku powstania wspiera wiele towarzystw naukowych i organizacji pacjentów. 
www.zywieniemedyczne.pl
 
O Fundacji Nutricia
 
Fundacja Nutricia została powołana w 1996 r. przez firmę Nutricia Polska Sp. z o.o. Od początku swojej działalności Fundacja podnosi świadomość na temat roli żywienia, początkowo angażując się m.in. w edukację żywieniową w okresie 1000 pierwszych dni życia dziecka. Od 2019 r. misją Fundacji Nutricia jest edukacja o roli żywienia na różnych etapach życia człowieka. Swoje działania Fundacja kieruje do dzieci i rodziców, pacjentów oraz ich bliskich, przedstawicieli środowiska medycznego, instytucji publicznych i organizacji pozarządowych. Fundacja prowadzi ogólnopolskie programy edukacyjne, takie jak: „1000 pierwszych dni dla zdrowia” czy kampania „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą”. Realizuje także ogólnopolski konkurs grantowy, umożliwiając naukowcom prowadzenie badań naukowych z zakresu żywienia człowieka.
www.fundacjanutricia.pl
https://www.facebook.com/FundacjaNutricia
https://www.instagram.com/jestemopiekunem/  

źródło: Fundacja Nutricia

Od ponad 20 lat powtarzam, że człowiek musi jeść, musi oddychać i musi spać. Cała reszta to jest ogromnie względna sprawa i tak na dobrą sprawę bez właściwej opieki żywieniowej nie ma leczenia żadnej poważnej choroby przewlekłej. Nawet Covid-19 nam doskonale pokazał jak nieprawdopodobną rolę pełni właściwe żywienie chorych. Natomiast onkologia to jest absolutnie szczególny obszar – tutaj żywienie kliniczne wręcz niekiedy umożliwia rozpoczęcie leczenia. – podkreśla dr Aleksandra Kapała, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.
Pani Doktor, jakiś czas temu ukazał się raport na bazie badania wśród pacjentów chorujących na raka płuca, w którym poruszono także aspekty związane z żywieniem. Wyniki badania ankietowego pokazują, że wiedza pacjentów chorych na raka płuca na temat żywienia jest nadal niewystarczająca. Ponad połowa respondentów odpowiedziała, że ma wiedzę bardzo małą albo żadną na temat. Tylko 11% respondentów kiedykolwiek skorzystało z odpłatnej porady dietetyka. Jak Pani skomentowałaby takie wyniki, czy są one specyficzne dla obszaru raka płuca, czy problem jest szerszy?

Tak naprawdę myślę, że wyniki badania są bardziej optymistyczne niż nasza rzeczywistość. W większości bowiem byli to respondenci młodsi i sprawniejsi w systemie opieki zdrowotnej, którzy potrafią sobie może więcej i lepiej pewne rzeczy załatwić – głownie pacjenci z aktywnych Grup Wsparcia na Facebook. Osoby starsze, które nie mają dostępu do takich nowoczesnych technologii, są w gorszej sytuacji.

Realistycznie rzecz ujmując myślę, że temat żywienia klinicznego w onkologii to jest właściwie sprawa, która jest bardzo młoda i bardzo rozwojowa i z pewnością jest ogromne, po prostu przeogromne jeszcze „pole do zaorania”, pielęgnowania i do wzrastania. Dietetycy kliniczni obejmują opieką nadal niewielką ilość pacjentów, a powinno być ich znacznie więcej. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim brakuje specjalistów z zakresu żywienia klinicznego w Polsce. Dietetyka nadal nie jest usankcjonowana w Polsce jako zawód medycznym, co też rodzi bardzo wiele nieporozumień, i tak na dobrą sprawę to jest obszar, który w Polsce po prostu raczkuje.

Nie brzmi to optymistycznie. Proszę powiedzieć czy taki problem występuje w całej Europie lub jej części? Skąd taka sytuacja?
Przede wszystkim problem polega na modelu kształcenia lekarzy. Żywienie kliniczne, przynajmniej w naszym kraju, zostało dopiero dołączone do obowiązkowego programu nauczania na studiach medycznych po roku 2000. Dlatego większość specjalistów na rynku, w tym momencie, traktuje temat żywienia klinicznego jako rzecz nieznaną, z którą muszą się oswoić, do której muszą się w jakimś sensie jeszcze merytorycznie przygotować.

Żywienie kliniczne w onkologii jest rzeczą nieprawdopodobnie trudną, dlatego że, tak naprawdę, trzeba podchodzić bardzo indyscyplinarnie, żeby właściwie pacjentowi pomóc i dobrać odpowiedni model opieki żywieniowej do rodzaju choroby, stopnia jej zaawansowania, typu leczenia, które jest prowadzone, wieku, płci i tak naprawdę wielu innych zmiennych. Mówiąc wprost, jest to po prostu osobna specjalizacja, która w Polsce nawet nie jest uznana za specjalizację medyczną. My tę specjalizację robimy często jeżdżąc za granicę.

Jeżeli chodzi o Europę to tam również procedury związane z żywieniem klinicznym nie są wcale tak idealnie wprowadzane w życie. Nie tylko nasz kraj odstaje, natomiast to co nas odróżnia to fakt, że przynajmniej w większości krajów Europy status zawodu dietetyka jest lepiej uregulowany, a zakres obowiązków tej grupy zawodowej jest po prostu lepiej opisany i to ratuje te systemy zdrowotne w kontekście opieki żywieniowej. To jest ta przewaga.

Żywienie onkologiczne jest szczególnie istotne, ale przecież odgrywa ono jedną z kluczowych ról także w innych obszarach terapeutycznych np. w kardiologii?
Od ponad 20 lat powtarzam, że człowiek musi jeść, musi oddychać i musi spać. Cała reszta to jest ogromnie względna sprawa i tak na dobrą sprawę bez właściwej opieki żywieniowej nie ma leczenia żadnej poważnej choroby przewlekłej. Nawet Covid-19 nam doskonale pokazał jak nieprawdopodobną rolę pełni właściwe żywienie chorych. Natomiast onkologia to jest absolutnie szczególny obszar – tutaj żywienie kliniczne wręcz niekiedy umożliwia rozpoczęcie leczenia. Bardzo często jest tak, że my stawiamy chorego na nogi, umożliwiamy mu w ogóle dojście do siebie, zarówno poprzez odżywienia ale też żywienie medyczne – pozajelitowe i dojelitowe. To bardzo często otwiera drogę do rozpoczęcia leczenia, do operacji, ale także pomaga w przypadku wsparcia organizmu przy powikłaniach leczenia onkologicznego.

Rak płuca jest jednym z wyniszczających nowotworów, dlatego żywienie jest tu bardzo ważne. Ale mamy również takie nowotwory jak raki głowy i szyi, górnego odcinka przewodu pokarmowego czy trzustki, gdzie ryzyko niedożywienia jest tak ogromne, że na 100% wiemy, że chory będzie niedożywiony. Nawet jeśli w chwili rozpoznania choroby pacjent przychodzi do nas otyły, to odsetki niedożywienia sięgają nawet 90%. Rak płuca podobnie jak rak jelita grubego, jak nowotwory ginekologiczne, hematoonkologiczne – to jest ok. 50% ryzyko wystąpienia niedożywienia. Połowa tych chorych będzie niedożywiona więc absolutnie warto w tej grupie pacjentów zająć się opieką żywieniową. Tutaj naprawdę ułatwi życie i zmniejszy częstość powikłań. W tej chwili mamy już twarde dowody naukowe na to, że metody żywieniowe wydłużają także przeżycie. Jak pokazują najnowsze dane europejskie w przypadku żywienia pozajelitowego na przykład raków żołądka są to aż 4 miesiące. To ogromne wydłużenie mediany przeżycia, wiele leków stosowanych w onkologii może pozazdrościć takiego wyniku, a nadal tak rzadko sięgamy po to wsparcie. To znaczne wsparcie dla onkologów, specjalista prowadzący leczenie onkologiczne ma naprawdę lżej, ma mniej powikłań, ma chorego w lepszym stanie sprawności, w lepszej kondycji, może to leczenie prowadzić bezpieczniej i dłużej.

To jest niesamowite jakie wyniki daje żywienie i podnosi jakość życia.
To prawda, bardzo często podkreślam to, że niedożywienie boli. Jeżeli pacjent jest skrajnie wyniszczony to dla niego nawet siedzenie na krześle może być procesem bolesnym. To są rzeczy, których nie zrozumie osoba, której masa ciała jest prawidłowa, chory wyniszczony ma problem dosłownie ze wszystkim, z utrzymaniem szklanki z płynem, z utrzymaniem pozycji siedzącej, ze zrobieniem kilku kroków, aby najprostsze czynności wokół siebie wykonać.  Chcę jednocześnie stanowczo podkreślić, że musimy działać wcześniej i nie dopuszczać do sytuacji, w której chory trafi w tak złym stanie sprawności, bo bardzo często wtedy jesteśmy już zupełnie nieskuteczni. Dlatego opiekę żywieniową należy rozpoczynać wcześnie, zaraz po rozpoznaniu choroby nowotworowej. Nie ma znaczenia czy w tym momencie pacjent jest otyły, ma nadwagę, czy odżywia się zupełnie normalnie. Ocenia się pacjenta perspektywicznie, wiedząc jakie to jest rozpoznanie, jakiej terapii chory będzie poddany. Możemy również przewidzieć co będzie działo się z masą ciała i zaproponować wyprzedzająco kroki, które ochronią chorego przed znacznym spadkiem masy ciała. Zwłaszcza w przypadku diagnozy nowotworów regionu głowy i szyi, raka żołądka, przełyku, trzustki, nowotworów ginekologicznych, rak płuca, rak jelita grubego – absolutnie konieczne jest skierowanie do zespołów żywieniowych –  powinno być to po prostu rutynowa praktyka w szpitalach.

Przechodząc właśnie do wątku procedur, wiemy, że opieka żywieniowa nadal nie jest standardem w placówkach onkologicznych. Jak się Pani Doktor udało doprowadzić do powstania oddziału żywienia klinicznego w Narodowym Centrum Onkologii w Warszawie? Trudno mówić o budowaniu priorytetu żywienia klinicznego przy przyjmowaniu pacjenta do ośrodka, jeśli takiej opieki nie ma.
Tak to prawda, rzeczywiście powinien być to zespół ludzi oddanych temu zagadnieniu, bo jeśli to się wrzuci na głowę onkologowi, który ma np. 50 wizyt dziennie, to nie ma w ogóle takiej szansy, żeby zająć się jeszcze problematyką żywieniową. Poza tym, to trzeba robić dobrze, po to są standardy, to jest ogromny zasób wiedzy. Konsultacja żywieniowa zajmuje min. 30 minut. Trzeba zrobić bioimpedancję, ocenić bieżący pobór kalorii, ocenić ryzyko niedoborów u takiego chorego i wiele innych zmiennych.

Pyta Pan jak się mi to udało. Ja od 20 lat wydeptuję tę ścieżkę tak naprawdę, to chyba upór i cierpliwość. Jak mnie wyrzucali oknem to wracałam drzwiami i tak dalej, aż w końcu, w którymś momencie dyrekcja podjęła decyzję, widząc po prostu owoce tej pracy, że to naprawdę wiele zmienia w funkcjonowaniu chorych. Jestem bardzo wdzięczna za zielone światło dla rozwoju dedykowanej jednostki żywienia. W tej chwili mamy siedmioro dietetyków klinicznych, którzy naprawdę są oddani pacjentom i zajmują się tylko opieką żywieniową i to jest ten sukces.

Dyrektorzy szpitali muszą zrozumieć, że żywienie przyniesie im globalne zyski, gdyż będą mieli mniej powikłań, mniej kłopotliwych pacjentów, mniej zakażeń i mniej zgonów w ich wyniku. Żywienie jest jedną z metod, która bezwzględnie wykazuje wpływ na zmniejszenie częstości zakażeń. To także korzyści finansowe, mniej zużytych antybiotyków, mniej hospitalizacji na oddziałach intensywnej terapii, chory jest w lepszym stopniu sprawności, ma mniej powikłań. To powinno być argumentem dla dyrektora szpitala, a nie to że musi wydać na pensję dietetyka, bo finalnie wszystkim się nam to opłaci. Pragnę podkreślić, że żywienie kliniczne jest metodą w 100% refundowaną przez NFZ. Zarówno żywienie dojelitowe jak i pozajelitowe jest refundowane w tak zwanych osobo dniach dopisywanych do każdej, podkreślam każdej hospitalizacji, w związku z czym, nikt na tym nie traci. Oprócz leczenia szpitalnego, mamy również poradnię chorób metabolicznych, gdzie w trybie ambulatoryjnym może przyjść do nas każdy pacjent z chorobą nowotworową i uzyskać poradę dietetyczną lub być zakwalifikowanym do pobytu żywieniowego szpitalnego, kiedy wiemy, że musimy już pacjentowi założyć jakieś dostępy endoskopowe czy żywić dożylnie w sposób zabiegowy. Wszystkie te procedury są refundowane i można je rozliczyć.

Są to niewątpliwe korzyści i argument za tym, żeby inwestować w takie poradnie i oby było ich jak najwięcej. Dziękuję i za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym rozwoju żywienia klinicznego w Polsce.

Rozmawiał Marek Kustosz, redaktor naczelny Medicalpress

Od ponad 20 lat powtarzam, że człowiek musi jeść, musi oddychać i musi spać. Cała reszta to jest ogromnie względna sprawa i tak na dobrą sprawę bez właściwej opieki żywieniowej nie ma leczenia żadnej poważnej choroby przewlekłej. Nawet Covid-19 nam doskonale pokazał jak nieprawdopodobną rolę pełni właściwe żywienie chorych. Natomiast onkologia to jest absolutnie szczególny obszar – tutaj żywienie kliniczne wręcz niekiedy umożliwia rozpoczęcie leczenia. – podkreśla dr Aleksandra Kapała, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.
Pani Doktor, jakiś czas temu ukazał się raport na bazie badania wśród pacjentów chorujących na raka płuca, w którym poruszono także aspekty związane z żywieniem. Wyniki badania ankietowego pokazują, że wiedza pacjentów chorych na raka płuca na temat żywienia jest nadal niewystarczająca. Ponad połowa respondentów odpowiedziała, że ma wiedzę bardzo małą albo żadną na temat. Tylko 11% respondentów kiedykolwiek skorzystało z odpłatnej porady dietetyka. Jak Pani skomentowałaby takie wyniki, czy są one specyficzne dla obszaru raka płuca, czy problem jest szerszy?

Tak naprawdę myślę, że wyniki badania są bardziej optymistyczne niż nasza rzeczywistość. W większości bowiem byli to respondenci młodsi i sprawniejsi w systemie opieki zdrowotnej, którzy potrafią sobie może więcej i lepiej pewne rzeczy załatwić – głownie pacjenci z aktywnych Grup Wsparcia na Facebook. Osoby starsze, które nie mają dostępu do takich nowoczesnych technologii, są w gorszej sytuacji.

Realistycznie rzecz ujmując myślę, że temat żywienia klinicznego w onkologii to jest właściwie sprawa, która jest bardzo młoda i bardzo rozwojowa i z pewnością jest ogromne, po prostu przeogromne jeszcze „pole do zaorania”, pielęgnowania i do wzrastania. Dietetycy kliniczni obejmują opieką nadal niewielką ilość pacjentów, a powinno być ich znacznie więcej. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim brakuje specjalistów z zakresu żywienia klinicznego w Polsce. Dietetyka nadal nie jest usankcjonowana w Polsce jako zawód medycznym, co też rodzi bardzo wiele nieporozumień, i tak na dobrą sprawę to jest obszar, który w Polsce po prostu raczkuje.

Nie brzmi to optymistycznie. Proszę powiedzieć czy taki problem występuje w całej Europie lub jej części? Skąd taka sytuacja?
Przede wszystkim problem polega na modelu kształcenia lekarzy. Żywienie kliniczne, przynajmniej w naszym kraju, zostało dopiero dołączone do obowiązkowego programu nauczania na studiach medycznych po roku 2000. Dlatego większość specjalistów na rynku, w tym momencie, traktuje temat żywienia klinicznego jako rzecz nieznaną, z którą muszą się oswoić, do której muszą się w jakimś sensie jeszcze merytorycznie przygotować.

Żywienie kliniczne w onkologii jest rzeczą nieprawdopodobnie trudną, dlatego że, tak naprawdę, trzeba podchodzić bardzo indyscyplinarnie, żeby właściwie pacjentowi pomóc i dobrać odpowiedni model opieki żywieniowej do rodzaju choroby, stopnia jej zaawansowania, typu leczenia, które jest prowadzone, wieku, płci i tak naprawdę wielu innych zmiennych. Mówiąc wprost, jest to po prostu osobna specjalizacja, która w Polsce nawet nie jest uznana za specjalizację medyczną. My tę specjalizację robimy często jeżdżąc za granicę.

Jeżeli chodzi o Europę to tam również procedury związane z żywieniem klinicznym nie są wcale tak idealnie wprowadzane w życie. Nie tylko nasz kraj odstaje, natomiast to co nas odróżnia to fakt, że przynajmniej w większości krajów Europy status zawodu dietetyka jest lepiej uregulowany, a zakres obowiązków tej grupy zawodowej jest po prostu lepiej opisany i to ratuje te systemy zdrowotne w kontekście opieki żywieniowej. To jest ta przewaga.

Żywienie onkologiczne jest szczególnie istotne, ale przecież odgrywa ono jedną z kluczowych ról także w innych obszarach terapeutycznych np. w kardiologii?
Od ponad 20 lat powtarzam, że człowiek musi jeść, musi oddychać i musi spać. Cała reszta to jest ogromnie względna sprawa i tak na dobrą sprawę bez właściwej opieki żywieniowej nie ma leczenia żadnej poważnej choroby przewlekłej. Nawet Covid-19 nam doskonale pokazał jak nieprawdopodobną rolę pełni właściwe żywienie chorych. Natomiast onkologia to jest absolutnie szczególny obszar – tutaj żywienie kliniczne wręcz niekiedy umożliwia rozpoczęcie leczenia. Bardzo często jest tak, że my stawiamy chorego na nogi, umożliwiamy mu w ogóle dojście do siebie, zarówno poprzez odżywienia ale też żywienie medyczne – pozajelitowe i dojelitowe. To bardzo często otwiera drogę do rozpoczęcia leczenia, do operacji, ale także pomaga w przypadku wsparcia organizmu przy powikłaniach leczenia onkologicznego.

Rak płuca jest jednym z wyniszczających nowotworów, dlatego żywienie jest tu bardzo ważne. Ale mamy również takie nowotwory jak raki głowy i szyi, górnego odcinka przewodu pokarmowego czy trzustki, gdzie ryzyko niedożywienia jest tak ogromne, że na 100% wiemy, że chory będzie niedożywiony. Nawet jeśli w chwili rozpoznania choroby pacjent przychodzi do nas otyły, to odsetki niedożywienia sięgają nawet 90%. Rak płuca podobnie jak rak jelita grubego, jak nowotwory ginekologiczne, hematoonkologiczne – to jest ok. 50% ryzyko wystąpienia niedożywienia. Połowa tych chorych będzie niedożywiona więc absolutnie warto w tej grupie pacjentów zająć się opieką żywieniową. Tutaj naprawdę ułatwi życie i zmniejszy częstość powikłań. W tej chwili mamy już twarde dowody naukowe na to, że metody żywieniowe wydłużają także przeżycie. Jak pokazują najnowsze dane europejskie w przypadku żywienia pozajelitowego na przykład raków żołądka są to aż 4 miesiące. To ogromne wydłużenie mediany przeżycia, wiele leków stosowanych w onkologii może pozazdrościć takiego wyniku, a nadal tak rzadko sięgamy po to wsparcie. To znaczne wsparcie dla onkologów, specjalista prowadzący leczenie onkologiczne ma naprawdę lżej, ma mniej powikłań, ma chorego w lepszym stanie sprawności, w lepszej kondycji, może to leczenie prowadzić bezpieczniej i dłużej.

To jest niesamowite jakie wyniki daje żywienie i podnosi jakość życia.
To prawda, bardzo często podkreślam to, że niedożywienie boli. Jeżeli pacjent jest skrajnie wyniszczony to dla niego nawet siedzenie na krześle może być procesem bolesnym. To są rzeczy, których nie zrozumie osoba, której masa ciała jest prawidłowa, chory wyniszczony ma problem dosłownie ze wszystkim, z utrzymaniem szklanki z płynem, z utrzymaniem pozycji siedzącej, ze zrobieniem kilku kroków, aby najprostsze czynności wokół siebie wykonać.  Chcę jednocześnie stanowczo podkreślić, że musimy działać wcześniej i nie dopuszczać do sytuacji, w której chory trafi w tak złym stanie sprawności, bo bardzo często wtedy jesteśmy już zupełnie nieskuteczni. Dlatego opiekę żywieniową należy rozpoczynać wcześnie, zaraz po rozpoznaniu choroby nowotworowej. Nie ma znaczenia czy w tym momencie pacjent jest otyły, ma nadwagę, czy odżywia się zupełnie normalnie. Ocenia się pacjenta perspektywicznie, wiedząc jakie to jest rozpoznanie, jakiej terapii chory będzie poddany. Możemy również przewidzieć co będzie działo się z masą ciała i zaproponować wyprzedzająco kroki, które ochronią chorego przed znacznym spadkiem masy ciała. Zwłaszcza w przypadku diagnozy nowotworów regionu głowy i szyi, raka żołądka, przełyku, trzustki, nowotworów ginekologicznych, rak płuca, rak jelita grubego – absolutnie konieczne jest skierowanie do zespołów żywieniowych –  powinno być to po prostu rutynowa praktyka w szpitalach.

Przechodząc właśnie do wątku procedur, wiemy, że opieka żywieniowa nadal nie jest standardem w placówkach onkologicznych. Jak się Pani Doktor udało doprowadzić do powstania oddziału żywienia klinicznego w Narodowym Centrum Onkologii w Warszawie? Trudno mówić o budowaniu priorytetu żywienia klinicznego przy przyjmowaniu pacjenta do ośrodka, jeśli takiej opieki nie ma.
Tak to prawda, rzeczywiście powinien być to zespół ludzi oddanych temu zagadnieniu, bo jeśli to się wrzuci na głowę onkologowi, który ma np. 50 wizyt dziennie, to nie ma w ogóle takiej szansy, żeby zająć się jeszcze problematyką żywieniową. Poza tym, to trzeba robić dobrze, po to są standardy, to jest ogromny zasób wiedzy. Konsultacja żywieniowa zajmuje min. 30 minut. Trzeba zrobić bioimpedancję, ocenić bieżący pobór kalorii, ocenić ryzyko niedoborów u takiego chorego i wiele innych zmiennych.

Pyta Pan jak się mi to udało. Ja od 20 lat wydeptuję tę ścieżkę tak naprawdę, to chyba upór i cierpliwość. Jak mnie wyrzucali oknem to wracałam drzwiami i tak dalej, aż w końcu, w którymś momencie dyrekcja podjęła decyzję, widząc po prostu owoce tej pracy, że to naprawdę wiele zmienia w funkcjonowaniu chorych. Jestem bardzo wdzięczna za zielone światło dla rozwoju dedykowanej jednostki żywienia. W tej chwili mamy siedmioro dietetyków klinicznych, którzy naprawdę są oddani pacjentom i zajmują się tylko opieką żywieniową i to jest ten sukces.

Dyrektorzy szpitali muszą zrozumieć, że żywienie przyniesie im globalne zyski, gdyż będą mieli mniej powikłań, mniej kłopotliwych pacjentów, mniej zakażeń i mniej zgonów w ich wyniku. Żywienie jest jedną z metod, która bezwzględnie wykazuje wpływ na zmniejszenie częstości zakażeń. To także korzyści finansowe, mniej zużytych antybiotyków, mniej hospitalizacji na oddziałach intensywnej terapii, chory jest w lepszym stopniu sprawności, ma mniej powikłań. To powinno być argumentem dla dyrektora szpitala, a nie to że musi wydać na pensję dietetyka, bo finalnie wszystkim się nam to opłaci. Pragnę podkreślić, że żywienie kliniczne jest metodą w 100% refundowaną przez NFZ. Zarówno żywienie dojelitowe jak i pozajelitowe jest refundowane w tak zwanych osobo dniach dopisywanych do każdej, podkreślam każdej hospitalizacji, w związku z czym, nikt na tym nie traci. Oprócz leczenia szpitalnego, mamy również poradnię chorób metabolicznych, gdzie w trybie ambulatoryjnym może przyjść do nas każdy pacjent z chorobą nowotworową i uzyskać poradę dietetyczną lub być zakwalifikowanym do pobytu żywieniowego szpitalnego, kiedy wiemy, że musimy już pacjentowi założyć jakieś dostępy endoskopowe czy żywić dożylnie w sposób zabiegowy. Wszystkie te procedury są refundowane i można je rozliczyć.

Są to niewątpliwe korzyści i argument za tym, żeby inwestować w takie poradnie i oby było ich jak najwięcej. Dziękuję i za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym rozwoju żywienia klinicznego w Polsce.

Rozmawiał Marek Kustosz, redaktor naczelny Medicalpress

O roli żywienia klinicznego w onkologii oraz obecnej sytuacji i miejscu żywienia klinicznego w kompleksowej opiece nad pacjentami onkologicznymi rozmawiamy z dr Aleksandrą Kapałą, Kierownik Działu Żywienia Klinicznego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu.


źródło: rozmowa redakcji Medicalpress