Medicalpress
Sytuacja w Ukrainie pogarsza się wraz z nadejściem kolejnej, czwartej już zimy w czasie trwania pełnoskalowej wojny. Po niemal trzech latach nieustannych ataków zbrojnych, miliony cywilów wchodzą w najtrudniejszy okres roku z ograniczonym dostępem do energii, ogrzewania, opieki zdrowotnej i podstawowych usług. Nadchodzące miesiące mogą okazać się jednymi z najbardziej dotkliwych od początku inwazji.
Według najnowszych danych ONZ i UNICEF, ponad 12 milionów osób w Ukrainie potrzebuje obecnie pilnej pomocy humanitarnej, w tym żywności, opieki medycznej, wsparcia psychologicznego oraz ochrony przed skutkami zimna. Około 3,5 miliona ludzi pozostaje wewnętrznie przesiedlonych, często mieszkając w prowizorycznych warunkach, bez stabilnego dostępu do ogrzewania i opieki zdrowotnej. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy ludzi starszych, dzieci oraz osób z chorobami przewlekłymi. Zbliżające się mrozy potęgują skutki zniszczeń infrastruktury cywilnej. Uszkodzone sieci energetyczne i grzewcze sprawiają, że przerwy w dostawach prądu i ciepła są codziennością w wielu regionach kraju. W warunkach, gdy temperatury zimą mogą spadać nawet do –20°C, brak ogrzewania staje się bezpośrednim zagrożeniem dla życia.

Zima w Ukrainie to dziś nie tylko pora roku, to również czas, w którym zagrożenia dla ludności cywilnej wchodzą na inny poziom. Gdy ludzie nie mają ciepła, prądu ani dostępu do lekarza, każda kolejna noc staje się walką – podkreśla Ewa Piekarska-Dymus, prezeska Polskiej Misji Medycznej. – Najbardziej narażeni są seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami i pacjenci wymagający stałej opieki medycznej

Kryzys szczególnie dotyka regionów położonych blisko linii frontu, gdzie regularny ostrzał z powietrza prowadzi do niszczenia domów, punktów medycznych i infrastruktury. Ograniczony dostęp do placówek zdrowia sprawia, że dla tysięcy mieszkańców jedną z najbardziej efektywnych form pomocy pozostają mobilne kliniki medyczne, docierające do tych miejscowości. Polska Misja Medyczna od wielu miesięcy prowadzi takie działania w obwodach charkowskim i sumskim. Zespoły lekarzy, pielęgniarek i psychologów zapewniają podstawową opiekę zdrowotną, diagnostykę, dostęp do leków oraz wsparcie psychologiczne osobom, które często od miesięcy nie miały kontaktu z systemem ochrony zdrowia. Istnieje też możliwość skorzystania z mobilnego laboratorium.

Skala potrzeb psychologicznych jest ogromna. Większość pacjentów zgłasza objawy silnego stresu, lęku lub bezsenności – mówi Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka pomocy humanitarnej z Polskiej Misji Medycznej. – Wojna trwa latami, a zmęczenie emocjonalne narasta. W zimie, gdy izolacja i trudne warunki bytowe się pogłębiają, wsparcie psychologiczne bywa tak samo ważne jak leczenie somatyczne

Zdecydowana większość mieszkańców Ukrainy od początku pełnoskalowej inwazji doświadcza silnego stresu, prowadzącego do problemów ze zdrowiem psychicznym. Długotrwałe narażenie na alarmy bombowe, bombardowania i niepewność jutra prowadzi do narastania depresji, zaburzeń lękowych i problemów psychosomatycznych – zarówno wśród cywilów, jak i personelu medycznego, który również narażony jest na ogromny stres. Mobilne kliniki Polskiej Misji Medycznej udzielają miesięcznie około tysiąca konsultacji medycznych, z czego znaczną część beneficjentów tej pomocy stanowią osoby starsze, mieszkające w rejonach przyfrontowych. Równolegle organizacja wspiera ukraińskie szpitale, w tym oddziały neonatologiczne, dostarczając sprzęt medyczny oraz prowadząc szkolenia dla personelu, m.in. w ramach projektów współfinansowanych przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP. Wraz z nadejściem zimy potrzeby humanitarne w Ukrainie będą rosły z każdym tygodniem.

Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:  

Źródło: Komunikat Prasowy

Polska Misja Medyczna jest nierozerwalnie połączona z medykami. Cenimy pracę wszystkich osób związanych ze służbą zdrowia, bo wiemy, że kiedy przy różnych okazjach życzymy sobie w Polsce zdrowia, to dzięki nim właśnie te życzenia mają szansę się spełnić. Nie wszędzie jednak dostęp do opieki medycznej jest tak oczywisty jak w naszym kraju. Takim miejsce jest obecnie Strefa Gazy.

Drodzy Państwo,

codziennie ratujecie życie i zdrowie każdego i każdej z nas. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, położne, wszyscy pracownicy służby zdrowia – to dzięki Wam, kiedy życzymy sobie w Polsce zdrowia, możemy liczyć na spełnienie się tych życzeń.

Niestety, są na świecie miejsca, w których dostęp do jakiejkolwiek opieki medycznej graniczy z cudem. To miejsca, w których leczenie ludzi naraża życie także tych, którzy niosą pomoc. Większość placówek medycznych nie funkcjonuje, sprzęt medyczny jest rozgrabiony lub zniszczony, a szpitale to często spalone ruiny. Polska Misja Medyczna zna je bardzo dobrze.

Takim miejscem jest obecnie Strefa Gazy, gdzie już 8 miesiąc trwa operacja wojskowa Izraela, która kosztowała życie już 35 tysięcy Palestyńczyków. Funkcjonuje tam zaledwie 12 z 36 szpitali, większość z nich zaledwie częściowo, prowadząc jedynie zabiegi medyczne ratujące życie. Pacjenci leżą na podłogach, brakuje zasilania, by obsłużyć respiratory, inkubatory czy monitory. Amputacje odbywają się bez znieczulenia, do dezynfekcji używa się octu winnego. Lekarze na miejscu są często bezsilni: nie mają środków do znieczuleń, antybiotyków, leków przeciwzapalnych, są w stanie pomóc zaledwie 3 z 10 osób, które przychodzą po wsparcie. Ludzie umierają, bo nie dostają pomocy medycznej ratującej życie, a którą powinien mieć zapewniony każdy, niezależnie od miejsca urodzenia, poglądów, koloru skóry czy narodowości.

Polska Misja Medyczna wspiera pracę tych, którzy ratują życie w Gazie. Palestyńscy lekarze nie mogli zawiesić swoich działań: żyją, pomagają i giną każdego dnia tego konfliktu. Na miejscu, w bombardowaniach, zginęło już niemal 500 pracowników medycznych: część z nich na służbie, ratując życie potrzebującym.

Chcemy zaapelować do Państwa o pomoc dla Waszych kolegów i koleżanek z Gazy. Dzięki wsparciu naszych darczyńców, do Gazy dotarły już dwie transzy pomocy, która obejmowała środki medyczne, odzież oraz mleko dla noworodków. Trzecia transza, na którą środki chcielibyśmy zebrać przy Waszej pomocy, przeznaczona zostanie na wsparcie pracy lekarzy w szpitalu w Dajr al-Balah, do którego nasz jordański partner organizuje zespoły ratunkowe. Dzięki zezwoleniom Izraela medycy  z Jordanii, Kataru i Omanu mogą bezpiecznie wjeżdżać do Strefy Gazy.

Razem z możemy uratować setki ludzkich istnień. Pomóżmy tym, którzy każdego dnia ryzykują życie, by ratować ludzi ze Strefy Gazy. My jesteśmy bezpieczni, nasi najbliżsi także, ale teraz Gaza potrzebuje naszej pomocy bardziej, niż jakiekolwiek inne miejsce na świecie.

Z wyrazami szacunku i medycznym pozdrowieniem
Zespół Polskiej Misji Medycznej

Wspieraj Polską Misję Medyczną:
źróło: PMM
Od początku wojny w Ukrainie Polska Misja Medyczna dostarczyła ukraińskim szpitalom ponad 160 transportów z pomocą medyczną. Od kilku miesięcy we współpracy z organizacją Frida wspiera również za pomocą klinik mobilnych mieszkańców obwodu charkowskiego, który znajduje się przy linii frontu. Lekarze w nich pracujący przeprowadzili już niemal 2000 konsultacji medycznych.
We współpracy z organizacją pozarządową FRIDA, Polska Misja Medyczna stworzyła zespół medyczny, który porusza się między mniejszymi miejscowościami na wschodzie kraju, w obwodzie charkowskim. Do dyspozycji medyków są dwa samochody wyposażone w najważniejsze urządzenia medyczne. W skład każdego zespołu wchodzi dwójka lekarzy i dwie pielęgniarki, dodatkowo wspierani przez farmaceutę. Regularne wizyty w wybranych miejscowościach pozwolą przeprowadzić dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić się w regionie.

Mobilny charakter klinik pozwala nam dotrzeć do większej liczby osób wymagających uwagi medycznej. To często osoby starsze i cierpiące na problemy z samodzielnym poruszaniem, nie mają one możliwości samodzielnego dojazdu do odległych placówek medycznych. Te trasy pokonują za nich nasze kliniki mobilne: od sierpnia przejechały już ponad 12 000 kilometrów – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej.

Medycy przeprowadzili jak dotychczas niemal 2000 konsultacji medycznych. Dotyczyły one zarówno chorób – przede wszystkim przewlekłych – jak i urazów pośrednio związanych z wojną. Obwód charkowski jest regionem, który przyjął największą liczbę uchodźców wewnętrznych (690 tysięcy ludzi), przede wszystkim ze wschodu i południa kraju. Dlatego w ramach wsparcia dla pacjentów prowadzone są również konsultacje psychologiczne – pomoc psychologiczna i psychiatryczna jest jedną z kluczowych potrzeb osób, które żyły i żyją w pobliżu linii frontu.

Ta pomoc to historie konkretnych ludzi. Jak choćby Viry spod Izium, która mówi nam, że dzięki opiece lekarzy i polepszeniu stanu zdrowia znów zachciało się jej żyć. Albo Ałły ze wsi Ruskie Tyszki, której niskie dochody nie pozwalały dotąd wykupywać potrzebnych leków – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.

 W związku z dużym zapotrzebowaniem na pomoc medyczną, Polska Misja Medyczna wzmocni zespół lekarzy w obwodzie charkowskim o trzecią klinikę mobilną. Jednocześnie organizacja wspiera nadal 10 szpitali z oddziałami neonatologicznymi w Ukrainie, szkoląc ich personel i kupując sprzęt niezbędny do ratowania życia ukraińskich noworodków. Według szacunków ONZ, pomocy humanitarnej na terenie Ukrainy potrzebuje nadal ponad 17 milionów osób.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
źródło: PMM
Od początku wojny w Ukrainie Polska Misja Medyczna zaangażowała się w pomoc ukraińskim placówkom opieki medycznej. W ramach rozszerzenia działalności ukraińskiego oddziału polskiej organizacji przez kolejnych sześć miesięcy po obwodzie charkowskim będą poruszać się dwie kliniki mobilne, świadczące pomoc mieszkańcom jednego z najbardziej dotkniętych wojną regionów.
We współpracy z izraelsko-ukraińską organizacją pozarządową FRIDA udało się stworzyć zespół medyczny, który będzie poruszać się między mniejszymi miejscowościami na wschodzie kraju. Do ich dyspozycji będą dwa samochody wyposażone w najważniejsze urządzenia medyczne. W skład każdego zespołu wchodzi dwójka lekarzy i dwie pielęgniarki, dodatkowo wspierani przez farmaceutę. Regularne wizyty w wybranych miejscowościach pozwolą przeprowadzić dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić się w regionie.   
 
– Mobilny charakter klinik pozwoli nam dotrzeć do większej liczby osób wymagających uwagi medycznej. Możemy się spodziewać, że część mieszkańców, szczególnie osoby starsze i mające problemy z samodzielnym poruszaniem, nie monitorowały swojego stanu zdrowia od czasów przed Covid-19. To oznacza, że część z nich nie przyjmowała leków albo nie zweryfikowała, czy przyjmowane środki są odpowiednie do stanu zdrowia, czy w związku z pojawieniem się kolejnych dolegliwości powinni być leczeni w inny sposób – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej.
 
Placówki medyczne, obecny w nich personel i pacjenci są nieprzerwanie narażeni na zagrożenie. Do końca maja bieżącego roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała 1004 ataki. W statystyki wliczane są nie tylko ostrzały, ale również wszelkie akty wpływające na dostęp do opieki zdrowotnej dla osób potrzebujących. Zginęło w nich 101 osób, zarówno pacjentów jak i personelu medycznego, wiele innych zostało rannych. Jeden na dziesięć ukraińskich szpitali został bezpośrednio uszkodzony w wyniku ataków, a największe zniszczenia odnotowano we wschodnich obwodach – charkowskim, donieckim, ługańskim, a także chersońskim i kijowskim.  
 
– Musieliśmy poświęcić dużo czasu żeby jak najlepiej przygotować się na zagrożenie, które może wpłynąć na naszą pracę w regionie. Jakość wykonywanych badań musi być zgodna ze standardami, lekarze muszą być w pełni skoncentrowani na pracy z pacjentami, choć cały czas będzie towarzyszyć im wizja konieczności natychmiastowej ewakuacji. Musimy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby zapewnić im warunki do pracy i bezpiecznego powrotu do domu – dodaje Marcin Choiński.   
 
W okresie od kwietnia do czerwca ubiegłego roku Polska Misja Medyczna prowadziła punkty pierwszej pomocy medycznej po ukraińskiej stronie przejść granicznych, lekarze odbywali również wyjazdowe wizyty do punktów recepcyjnych, gdzie przebywali uchodźcy ze wschodu Ukrainy. Te doświadczenia pozwoliły stworzyć nowy program wsparcia, tym razem zakładającego dotarcie do osób, które nie opuściły swoich domów. Krakowska organizacja wciąż przekazuje specjalistyczną pomoc do ukraińskich szpitali, umożliwiając ich dalsze funkcjonowanie poprzez uzupełnianie braków wynikających z trudnej sytuacji kraju.
źródło: PMM
Kryzys klimatyczny, pandemia COVID-19 oraz atak Rosji na Ukrainę – to trzy wielowymiarowe kryzysy, które najmocniej wpływały na świat w latach 2020-2023. W ich wyniku sytuacja ludzkości przestała się polepszać: po raz pierwszy od dekad wzrosła liczba osób cierpiących głód, ubóstwo oraz potrzebujących pomocy humanitarnej.
Od początku XXI wieku liczby mówiły nam jednoznacznie: ludziom na Ziemi żyje się coraz lepiej. Od 2001 do 2019 roku procent osób, żyjących w skrajnym ubóstwie, zmniejszył się na naszej planecie ponad 3-krotnie (z 26,9% w 2001 do 8,5% w 2019[1]) – oznaczało to, że pomimo zwiększonej globalnej populacji, ze skrajnego ubóstwa wyszło w tym okresie ponad miliard osób. Wiązało się to również z mniejszym odsetkiem osób cierpiących głód: o ile w 2001 roku było to 13% ludzi na świecie[2], to już w 2019 wskaźnik ten wynosił już tylko 8% (a rekordowo niski był w 2017 – 7,6%).

– Wszystko zmieniła pandemia w 2020 roku, która w największym stopniu dotknęła przecież tych najsłabszych i najuboższych, skutecznie paraliżując również mniej rozwinięte kraje – komentuje Jakub Belina-Brzozowski z Polskiej Misji Medycznej – Większość osób którym pomagamy nie jest zatrudniona w sektorach, które mogły przejść na tryb pracy zdalnej. Przykładowo w Jordanii zatrudnienie wśród uchodźców syryjskich spadło od 2020 roku aż o jedną czwartą, a w związku z kryzysem ekonomicznym nadal nie może wrócić do dawnego poziomu.

Pandemia była jednak tylko początkiem kryzysowego domina. Gdy świat zaczął wydobywać się ze spowodowanego nią zdrowotnego i ekonomicznego kryzysu, w lutym 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę. To koszmar, który wpłynął nie tylko na naszych wschodnich sąsiadów: zaburzony został światowy łańcuch dostaw zboża, skokowo wzrastała inflacja. To również najmocniej uderzało w najsłabszych: po raz pierwszy od początku wieku wzrosła liczba ludzi w skrajnym ubóstwie[3], znaczący był również skok wśród osób cierpiących przez głód[4].

– Najmocniej ten tragiczny trend widać w raportach Organizacji Narodów Zjednoczonych. W 2019 grupę osób potrzebujących pomocy humanitarnej szacowało się na 131 milionów. Na początku 2023 roku mówiliśmy już niemal o 3-krotnie większej liczbie ludzi. Głównymi „winnymi” tej sytuacji są pandemia oraz wojny: w Ukrainie i Etiopii – dodaje Jakub Belina-Brzozowski.

Jak zauważa w swoich książkach reporter Martín Caparrós, oprócz wojen, katastrof naturalnych i pandemii, za głód i skrajne ubóstwo odpowiada przede wszystkim nierówny podział dóbr i system żywnościowy na naszej planecie. Na świecie mamy dość jedzenia i pól uprawnych, by wyżywić całą ludzkość. Dopóki nie zmienimy sposobu, w jaki myślimy o innych ludziach i naszej planecie, wciąż potrzebna będzie jednak pomoc organizacji takich, jak Polska Misja Medyczna.

Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
 
[1] April 2022 global poverty update from the World Bank
[2] WFP Head releases World Hunger Map and warns of hunger „hot spots” in 2001 – Afghanistan | ReliefWeb
[3] Global poverty in the 2020s is on a new, worse course (worldbank.org)
[4] UN Report: Global hunger numbers rose to as many as 828 million in 2021 (fao.org)
źródło: PMM
Nie sprawdził się czarny scenariusz ws. wzrostu przypadków gruźlicy wielolekoopornej — powiedział w rozmowie z PAP prof. dr hab. n. med. Wojciech Naumnik. Eksperci obawiali się tego problemu w Polsce w związku z masową migracją obywateli Ukrainy, którzy uciekali do Polski przed wojną.

 

Jeżeli jest jakikolwiek wzrost liczby takich przypadków, to jest on bardzo nieznaczny. Rzeczywiście obawialiśmy się tego w związku z wojną na Ukrainie i masowym napływem obywateli tego kraju do Polski. Poczynione były nawet w związku z tym przygotowania, aby zabezpieczyć pacjentów w dostęp do leków stosowanych w gruźlicy wielolekoopornej. Takie leki zostały zabezpieczone, ale ja w klinice w Białymstoku nie widzę specjalnych wzrostów. Są to pojedyncze przypadki — tak jak było wcześniej – podkreślił ekspert w rozmowie z PAP.
W jego klinice leczyła się m.in. matka z dziećmi z Ukrainy, która jednak w pewnym momencie wypisała się na własne żądanie, bo postanowiła wrócić z rodziną do męża. „Nie znam dalszych losów tej pacjentki” – powiedział lekarz.

Prof. Naumnik jest kierownikiem I Kliniki Chorób Płuc i Gruźlicy Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, konsultantem wojewódzkim w dziedzinie chorób płuc. Specjalista wyjaśnił, że gruźlica wielolekooporna jest wywołana przez prątki, które uodporniły się na dwa najskuteczniejsze leki przeciwprątkowe. Chodzi o izoniazyd i ryfampicynę.
Obawy dotyczące tej choroby były związane z faktem jej znacznie częstszego występowania na wschód od Polski — na Ukrainie, ale także w innych krajach byłego ZSRR. Tam zdarzają się dość często przypadki gruźlicy, na którą nie działają żadne znane leki. To wynikało bardzo często z braku dyscypliny w leczeniu. Aby leczyć pacjenta chorego na gruźlicę, to należy przez odpowiednio długi czas (co najmniej pół roku), stosować co najmniej dwa, a często nawet cztery leki. Tam tego często nie stosowano. W Polsce — przed wybuchem wojny na Ukrainie, było w Polsce ok. 50 pacjentów chorych na gruźlicę wielolekooporną, a na Ukrainie mogło to być nawet 40 procent pacjentów chorych na gruźlicę (czyli tysiące chorych) – powiedział prof. Naumnik.
W jego ocenie być może część pacjentów z taką chorobą pojechała do krajów zachodniej Europy. Wielu zapewne walczy na froncie i nie zajmuje się obecnie swoim stanem zdrowia.

Dodał, że znacznie większym problemem jest dług zdrowotny po pandemii i zgłaszanie się do lekarzy osób, których stan choroby się mocno pogorszył. Chodzi zarówno o chorych na gruźlicę, jak i np. zaawansowanego raka płuc.
Populacja ukraińska w zakresie chorób pulmonologicznych okazała się bardzo podobna do naszej. U nas także mamy pacjentów chorych na raka płuca, chorych na astmę i inne schorzenia układu oddechowego, którzy nie leczyli się systematycznie. Z Ukrainy przyjeżdża także sporo takich pacjentów. Problemem jednak nie jest obecnie gruźlica wielolekooporna, której się rzeczywiście obawialiśmy – dodał ekspert. 

źródło: PAP

Na początku czerwca przeprowadzono kolejny Farmaceutyczny Egzamin Weryfikacyjny. Wzięła w nim udział rekordowa liczba farmaceutów spoza Polski, którzy chcą nabyć uprawnienia do pracy w Polsce. Wśród zdających dominowali farmaceuci z Ukrainy.
Farmaceutyczny Egzamin Weryfikacyjny wprowadzono wraz z ustawą o zawodzie farmaceuty, na wzór Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego. Mogą do niego przystępować wszyscy farmaceuci spoza krajów Unii Europejskiej, chcący podjąć pracę w Polsce. FEW jest dla nich alternatywną ścieżką uzyskiwania uprawnień – szybszą od procedury nostryfikacji dyplomów. To zresztą długotrwałość nostryfikacji było jednym z argumentów, który przytaczało Ministerstwo Zdrowia, wprowadzając to rozwiązanie.

Przeciwne wprowadzeniu Farmaceutycznego Egzaminu Weryfikacyjnego było polskie środowisko aptekarskie, które obawiało się „napływu farmaceutów z Ukrainy”. Naczelna Rada Aptekarska w marcu 2020 roku negatywnie oceniła propozycję wprowadzenia FEW, wydając stanowisko apelujące o usunięcie zapisów na ten temat z projektu ustawy o zawodzie farmaceuty.

NRA oceniała, że umożliwienie farmaceutom spoza Unii Europejskiej nabycia kwalifikacji zawodowych w drodze jednego egzaminu przyczyni się do powstania dwóch kategorii farmaceutów. Z jednej strony będą farmaceuci, których kwalifikacje są zbieżne z polskimi standardami kształcenia, potwierdzonymi w procesie nostryfikacji dyplomu oraz farmaceutów. A z drugiej strony pojawią się farmaceuci, których kwalifikacje zostaną potwierdzone jedynie w drodze Farmaceutycznego Egzaminu Weryfikacyjnego, określającym mniejsze wymagania.
Zaproponowany Farmaceutyczny Egzamin Weryfikacyjny jest egzaminem czysto teoretycznym, który nie gwarantuje prawidłowego zweryfikowania efektów kształcenia w zakresie umiejętności, które w przygotowaniu do wykonywania zawodu farmaceuty stanowią istotną część procesu kształcenia – wskazywała NRA.
Przeciwko wprowadzeniu FEW protestowali też młodzi farmaceuci, którzy skierowali w tej sprawie petycję do Ministra Zdrowia. Zaniepokojone tym rozwiązaniem było również środowisko akademickie.

Niska zdawalność FEW

Póki co obawy środowiska wydają się jednak przesadzone. Przez dwa lata funkcjonowania Farmaceutycznych Egzaminów Weryfikacyjnych, zdało je dopiero 15 osób. Do tej pory odbyły się cztery takie egzaminy, a z danych Centrum Egzaminów Medycznych wynika, że przystąpiły do nich 153 osoby. Trudno jednak ocenić jaka jest ich realna liczba. W rzeczywistości bowiem do kolejnych edycji FEW mogą przystępować osoby, które nie zdały go wcześniej. A tych jest całkiem sporo.

Zdawalność FEW

Jak wynika z danych, do których dotarła nasza redakcja, najwięcej osób zdało FEW w sesji wiosennej 2023. Ten egzamin odbył się 7 czerwca i zaliczyło go 6 osób. Stanowiło to jednak tylko 8% wszystkich zdających. Do egzaminu w tej sesji przystąpiła bowiem rekordowa liczba 72 farmaceutów spoza Polski.

Większą zdawalnością – w ujęciu procentowym – cieszyła się poprzednie sesja (jesienna 2022). Wtedy choć egzamin zdało 5 osób, to stanowiło to 13% wszystkich zdających, których było 39.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że na zwiększone zainteresowanie Farmaceutycznym Egzaminem Weryfikacyjnym wpłynął wybuch wojny w Ukrainie. W sesji jesiennej 2021 r. wzięło udział 11 farmaceutów z Ukrainy i 1 z Polski (z dyplomem ukraińskiej uczelni). Natomiast po wybuchu wojny (sesja wiosenna 2022 r. ) w FEW wzięło udział 22 farmaceutów z Ukrainy, 5 z Białorusi i 1 z Rosji. W tej sesji do egzaminu przystąpiło też 2 obywateli Polski z dyplomami ukraińskich uczelni.

Narodowość uczestników FEW

Od tego czasu udział ukraińskich farmaceutów w FEW stale rośnie. Sesji jesiennej 2022 roku przystąpiło do egzaminu 32 farmaceutów z Ukrainy, 5 z Białorusi i 2 z Polski. Natomiast w sesji wiosennej 2023 r. swoich sił w egzaminie spróbowało 62 farmaceutów z Ukrainy, 9 z Białorusi i jeden z Azerbejdżanu.

Nie taki łatwy, jak się wydaje…

Farmaceutyczny Egzamin Weryfikacyjny składa się z 200 pytań testowych (5 możliwości do wyboru i 1 odpowiedź prawidłowa). Przeprowadzany jest po polsku, a pytania testowe obejmują zagadnienia z takich dziedzin jak biomedyczne podstawy farmacji, fizykochemiczne podstawy farmacji, analiza, synteza i technologia leków, biofarmacja i skutki działania leków oraz praktyka farmaceutyczna. Do uzyskania pozytywnego wyniku egzaminu konieczne jest zdobycie co najmniej 60% maksymalnej liczby punktów z testu.
 
źródło: Mgr.farm
Na rynku ubezpieczeń dzieje się wiele. Pojawiają się polisy od pandemii, od skutków wojny, od zagrożeń technologicznych, m.in. ze strony sztucznej inteligencji, od kryzysu klimatycznego i katastrof. Polisy dotyczące zdrowia i dobrostanu nie pozostają w tyle. „Mamy rewolucję w ubezpieczeniach zdrowotnych” – mówi Anna Rulkiewicz, prezes zarządu LUXMED.
Eksperci – uczestnicy debaty „Rewolucja w ubezpieczeniach jako odpowiedź na doświadczenia kryzysów”, która odbyła się podczas drugiego dnia Europejskiego Kongresu Finansowego, potwierdzają, iż kryzysy ostatnich lat sprawiły, że można dziś ubezpieczyć wszystko co znane i elastycznie dopasować się do nowych wyzwań – pod warunkiem, że potrafimy je nazwać i zdefiniować.
Nie wyobrażaliśmy sobie pandemii czy wojny na terenie Europy, która spowodowała zakłócenie łańcucha dostaw i kryzys energetyczny. Tymczasem my te procesy gospodarcze, uzależnione od geopolityki i makroekonomii, ubezpieczamy, podobnie jak ryzyka związane z kryzysem klimatycznym czy katastrofami – mówi Dorota Fal, doradca zarządu w Polskiej Izbie Ubezpieczeń.
W 2022 r. polskie firmy ubezpieczyły obroty handlowe o wartości ponad 710 mld zł – 26,6 proc. PKB Polski. Ubezpieczenia dotykają dziś każdego obszaru życia i działalności człowieka. Jednak w przypadku nowych zagrożeń, głównie technologicznych, związanych m.in. z cyberbepieczeństwem, sztuczną inteligencją czy blockchainem, oszacowanie ryzyka i podzielenie go na populację zainteresowaną nabyciem polisy jest znacznie trudniejsze.

Na rynku ubezpieczeń zdrowotnych doświadczenia okresu pandemii, jak również pogłębiający się kryzys demograficzny, skutkują zapotrzebowaniem społeczeństwa i pracodawców na prywatne polisy, obejmujące leczenie szpitalne czy świadczenia związane z tzw. wellbeingiem (dobrostanem).

Anna Rulkiewicz, prezes zarządu LUXMED, wskazuje, że na koniec pierwszego kwartału 2023 r. prywatne ubezpieczenia zdrowotne posiadało w Polsce 4,3 mln osób wobec 3 mln w 2020 r., a wartość przypisanych składek wyniosła 454 mln zł.
Wiele osób dostrzega, że zarządzanie własnym zdrowiem za pomocą ubezpieczeń jest efektywne i przynosi oszczędności. Prywatne ubezpieczenia zdrowotne oferują korzystniejsze warunki zarówno klientom indywidualnym, jak i pracodawcom, dla których utrzymanie pracowników w dobrym zdrowiu przekłada się na efektywność pracy – wyjaśnia.
LUXMED – firma, która oprócz opieki medycznej realizowanej w sieci własnych placówek, specjalizuje się także w ubezpieczeniach zdrowotnych, oferuje pierwsze w Polsce polisy szpitalne na zasadzie świadczenia.
Nasze polisy pokrywają 80 proc. zdarzeń medycznych, realizują w szpitalach świadczenia w postaci dużych procedur medycznych, również dotyczące nagłych wypadków. To pierwsze takie ubezpieczenie w Polsce. Zapotrzebowanie pojawiło się w efekcie pandemii i długich kolejek w państwowych szpitalach – zaznacza Anna Rulkiewicz.
Eksperci wskazują, że dziedziną medycyny, która się błyskawicznie rozwija, jest medycyna stylu życia, ponieważ nasze zdrowie i dobrostan zależy w głównej mierze od sposobu, w jaki żyjemy i warunków, w jakich pracujemy.

Przemek Gdański, prezes zarządu BNP Paribas Bank Polska S.A. podkreśla, że zdrowsze dzisiaj zapewnia dłuższe, lepsze życie i bardziej wydajną pracę i mając to na uwadze ubezpiecza, jako pracodawca, swoich pracowników.
Nasiliło to nasze działania na dobrostan pracownika w realiach wysoce obciążających. Zapewniamy mu dostęp do psychologów, trenerów, masażystów, coachów, organizujemy webinary i spotkania z ludźmi z branży wellbeingowej czy okołosportowej – podkreśla Przemek Gdański.
Eksperci wskazują również, że jednym z większych zagrożeń jest starzejące się społeczeństwo – do 2050 populacja pracujących zmniejszy się o 25 proc.
Ludzie są coraz starsi, do tego dochodzą zaniedbania zdrowotne. Społeczeństwo żyje dłużej, ale w nienajlepszej kondycji zdrowotnej. Dlatego dbanie o zdrowie populacji pracującej jest absolutnie wielowymiarowe. Interesuje pracodawcę, bo mamy rynek pracownika, powinno też interesować rząd, bo finanse publiczne korzystają na składkach od pracujących – wskazuje Dorota Fal.
13. Europejski Kongres Finansowy odbywa się w dniach 5-7 czerwca 2023 r. w Sopocie.

źródło: PAP MediaRoom
 

Innowacyjne rozwiązania i technologie wspierające Pacjentów, promowanie zdrowego stylu życia i popularyzowanie ekologii w łańcuchu dostaw – to główne kroki z obszaru społecznej odpowiedzialności biznesu podjęte przez Gemini w 2022 roku. Działania te są zgodne z celami zrównoważonego rozwoju i zostały wykazane w wydanym właśnie Raporcie CSR za 2022 rok.

Dobre zdrowie i jakość życia, a także zapewnienie dostępu do ochrony zdrowia oraz edukacja zdrowotna są podstawą zrównoważonego rozwoju. W Gemini na pierwszym miejscu stawiamy Pacjentów i ich zdrowie. Niezależnie od wyzwań, jakie przyniósł nam 2022 rok i bardzo trudnej sytuacji makroekonomicznej, zapewniliśmy dostępność produktów leczniczych w kanale aptek stacjonarnych działających pod marką Gemini, jak i w kanale on-line. Po raz kolejny udowodniliśmy, że jako organizacja, kierująca się potrzebami Pacjentów i ich zdrowiem, rozwijamy się z myślą o obecnych i przyszłych pokoleniach – podkreśla Roman Pałac, Prezes Gemini. 
Zdrowie na pierwszym miejscu

Opieka zdrowotna to jeden z trzonów funkcjonowania społeczeństwa. Dobrze funkcjonujący system ochrony zdrowia pozwala rozwijać i propagować profilaktykę, co przekłada się na zdrowie obywateli. Farmaceuci pracujący w aptekach pod marką Gemini widzą siebie jako istotny element tego systemu poprzez między innymi realizowanie usług opieki farmaceutycznej. Propagowanie tej idei to jeden z priorytetów Gemini.

W 2022 roku w 153 aptekach działających pod marką Gemini farmaceuci zaszczepili przeciw COVID-19 i grypie ponad 150 tys. osób. Przystąpili także do ministerialnego pilotażu przeglądu lekowego. Aby skuteczniej wykonywać usługi farmaceutyczne, wprowadzono pokoje opieki farmaceutycznej, które pozwalają Pacjentom korzystać z profesjonalnego wsparcia farmaceuty. Ponadto, w 2022 roku apteki działające pod marką Gemini wykonały aż 150 tys. leków recepturowych. 

Dynamiczny rozwój obszaru e-commerce

Pandemia COVID-19 znacząco wpłynęła na rozwój obszaru e-commerce. Duża część konsumentów przeniosła się do kanałów online. Tylko w zakresie rynku farmaceutycznego w ostatnich 5 latach odsetek Polaków, którzy przyznali, że kupili lek w aptece internetowej wzrósł z 2 do 16 proc. Zauważalnym i rosnącym trendem jest też poszukiwanie przez internautów informacji na temat schorzeń i innych tematów z obszaru zdrowia.

Dlatego z końcem 2022 roku ruszyła Platforma Zdrowia Gemini.pl, która jest odpowiedzią na potrzeby użytkowników. To jeden z kroków, by obszar e-commerce stawał się jeszcze bardziej dostępną formą zaspokajania potrzeb w zakresie zdrowia i urody. Platforma Zdrowia to łatwy dostęp do szerokiego portfolio produktów i usług stworzonych z myślą o rosnących potrzebach społecznych. Dostępny na stronie Poradnik Gemini tworzony przez ekspertów w 2022 r. wzbogacił się o 1050 rzetelnych artykułów o tematyce medycznej.

Troska o środowisko naturalne

Gemini konsekwentnie zmniejsza swoje oddziaływanie na środowisko. Jednym z celów zrównoważonego rozwoju jest podjęcie pilnych działań w celu przeciwdziałania zmianom klimatu i ich skutkom. W 2022 roku Gemini wdrożyło liczne działania na rzecz zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko. Wypełniacze do paczek produkowane są samodzielnie przez zespół logistyki z pustych kartonowych opakowań. Dzięki temu, udało się zmniejszyć zakup papierowego wypełniacza aż o 88 ton. W zakresie dostaw online około 17% zamówień zostało dostarczanych do paczkomatów, a 16% do punktów odbioru w sklepach. Oznacza to, że do jednej lokalizacji trafia kilkanaście zamówień jednocześnie, co znacznie zmniejsza zużycie paliwa. Ślad węglowy w przeliczeniu na jedną paczkę jest więc znacznie mniejszy niż przy dostawach typu door to door.

Wsparcie dla Ukrainy

Pomoc jest wpisana w DNA Gemini. Firma angażowała się w pomoc medykom podczas pandemii COVID-19, a po wybuchu wojny w Ukrainie nie mogła zostać obojętna na potrzeby sąsiadów zza wschodniej granicy. Dlatego działania CSR w 2022 roku były w dużej mierze skupione na pomocy Ukrainie. Napływ dużej liczby uchodźców wymagał przemyślanej i sprawnej reakcji.

Gemini przekazało pomoc finansową i rzeczową o łącznej wartości 600 tysięcy złotych. Wszystkie apteki działające pod marką Gemini, w tym apteka internetowa, jako jedne z pierwszych zrezygnowały ze sprzedaży i zakupu towarów pochodzenia rosyjskiego i białoruskiego (w tym marek identyfikujących się z Rosją lub Białorusią). Podjęto także współpracę z Polskim Czerwonym Krzyżem i organizacją Pracodawcy RP. Na Gemini.pl udostępniono charytatywne zestawy produktów, które można było zakupić i skierować bezpośrednio do wybranej organizacji pomocowej. Całość zysku, dodatkowo podwojona przez Gemini, przeznaczona została na działania pomocowe prowadzone przez PCK. Wszystkie inicjatywy były zarówno wyrazem jedności z sąsiednim narodem, jak i dowodem, że Gemini stawia na odpowiedzialność społeczną.

Z całym raportem można zapoznać się pod linkiem: 
https://www.geminipolska.com.pl/media/Raport%20CSR%202022%20Grupa%20Gemini.pdf

źródło: Gemini

 

Nawet o połowę mniej dzieci rodzi się w trakcie wojny w ukraińskich szpitalach, którym pomaga Polska Misja Medyczna. W ankiecie, przeprowadzonej przez polską organizację w 10 neonatologicznych placówkach, wskazywały one również na wzrost liczby powikłań ciążowych, przedwczesnych narodzin oraz chorób wśród noworodków.  

Ankieta została przeprowadzona w drugiej połowie kwietnia, a odpowiedzi udzieliło 10 ukraińskich placówek neonatologicznych wspieranych przez Polskę Misją Medyczną. Są wśród nich zarówno placówki, które znajdują się blisko linii frontu (np. Charków czy Zaporoże), jak i te, które dzięki względnie bezpiecznej sytuacji przyjmują uciekinierów z całego kraju (Lwów). Szpitale dzieliły się z polską organizacją informacjami o tym, jak zmieniła się ich sytuacja od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji.
Większość szpitali zgłasza nam zmniejszoną liczbę porodów w porównaniu do czasów sprzed wojny – komentuje Milena Chodoła, koordynatorka projektu neonatologicznego Polskiej Misji Medycznej – Niestety, zwiększa się za to liczba powikłań ciążowych i przedwczesnych narodzin, co lekarze z nami współpracujący łączą z utrudnionym dostępem do opieki przedporodowej.
W przypadku niektórych placówek, liczba noworodków spada drastycznie: Centrum Matki i Dziecka w Dnieprze jeszcze w 2021 roku przyjęło 1106 porodów, by rok później mieć ich 606. W pierwszym kwartale 2023 roku w szpitalu urodziło się jedynie 90 dzieci. Jeśli ten trend się utrzyma, będzie oznaczać to spadek narodzin o niemal 70% w ciągu zaledwie dwóch lat. Lepiej wygląda sytuacja w miejscach takich jak Lwów, ale i tamtejszy Regionalny Szpital Kliniczny zgłosił spadek narodzin o prawie 1/3 w porównaniu z czasem sprzed wojny.

Szpitale zgłaszają również większy procent przedwczesnych porodów, jak i zwiększenie liczby patologii ciążowych. Przykładowo, w Instytucie Pediatrii, Położnictwa i Ginekologii w Kijowie 82% noworodków miało niską i skrajnie niską masę urodzeniową. Lekarze mierzą się też z większą liczbą infekcji przedporodowych, co związane jest z utrudnionym monitorowaniem ciąż na terenach bombardowanych przez Rosję oraz z koniecznością częstego ukrywania się kobiet w ciąży w zawilgoconych domowych piwnicach, które pełnią funkcję schronu.
Wszystkie szpitale zgłaszają, że w trakcie ostatniego roku przyjmowały porody w schronach, w części z nich dochodziło również do operacji chirurgicznych – dodaje Milena Chodoła z Polskiej Misji Medycznej – Co jakiś czas szpitale muszą przechodzić też na zasilanie agregatami prądotwórczymi, ze względu na przerwy w dostawach prądu.
Co zrozumiałe, placówki medyczne mają jednak inne potrzeby w zależności od tego, jak daleko znajdują się od linii frontu. Gdy lekarze ze szpitala w Lwowie mówią o potrzebie szkoleń i ciągłego podnoszenia swoich kompetencji, lekarze z Zaporoża proszą przede wszystkim o dostawy leków. Wszystkie jednostki zgodnie zgłaszają zaś potrzeby dotyczące sprzętu, od aparatów USG i dozowników do strzykawek, po respiratory dla noworodków. 

Polska Misja Medyczna pomaga ukraińskim szpitalom od początku wojny. W ponad 130 transportach medycznych dostarczyła im m.in. sprzęt specjalistyczny, leki oraz 5 wyposażonych karetek. W ramach swoich projektów szkoli również ukraiński personel medyczny, jak i prowadzi seminaria na temat praw ukraińskich pacjentów.

źródło: Polska Misja Medyczna

Nawet o połowę mniej dzieci rodzi się w trakcie wojny w ukraińskich szpitalach, którym pomaga Polska Misja Medyczna. W ankiecie, przeprowadzonej przez polską organizację w 10 neonatologicznych placówkach, wskazywały one również na wzrost liczby powikłań ciążowych, przedwczesnych narodzin oraz chorób wśród noworodków.  

Ankieta została przeprowadzona w drugiej połowie kwietnia, a odpowiedzi udzieliło 10 ukraińskich placówek neonatologicznych wspieranych przez Polskę Misją Medyczną. Są wśród nich zarówno placówki, które znajdują się blisko linii frontu (np. Charków czy Zaporoże), jak i te, które dzięki względnie bezpiecznej sytuacji przyjmują uciekinierów z całego kraju (Lwów). Szpitale dzieliły się z polską organizacją informacjami o tym, jak zmieniła się ich sytuacja od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji.
Większość szpitali zgłasza nam zmniejszoną liczbę porodów w porównaniu do czasów sprzed wojny – komentuje Milena Chodoła, koordynatorka projektu neonatologicznego Polskiej Misji Medycznej – Niestety, zwiększa się za to liczba powikłań ciążowych i przedwczesnych narodzin, co lekarze z nami współpracujący łączą z utrudnionym dostępem do opieki przedporodowej.
W przypadku niektórych placówek, liczba noworodków spada drastycznie: Centrum Matki i Dziecka w Dnieprze jeszcze w 2021 roku przyjęło 1106 porodów, by rok później mieć ich 606. W pierwszym kwartale 2023 roku w szpitalu urodziło się jedynie 90 dzieci. Jeśli ten trend się utrzyma, będzie oznaczać to spadek narodzin o niemal 70% w ciągu zaledwie dwóch lat. Lepiej wygląda sytuacja w miejscach takich jak Lwów, ale i tamtejszy Regionalny Szpital Kliniczny zgłosił spadek narodzin o prawie 1/3 w porównaniu z czasem sprzed wojny.

Szpitale zgłaszają również większy procent przedwczesnych porodów, jak i zwiększenie liczby patologii ciążowych. Przykładowo, w Instytucie Pediatrii, Położnictwa i Ginekologii w Kijowie 82% noworodków miało niską i skrajnie niską masę urodzeniową. Lekarze mierzą się też z większą liczbą infekcji przedporodowych, co związane jest z utrudnionym monitorowaniem ciąż na terenach bombardowanych przez Rosję oraz z koniecznością częstego ukrywania się kobiet w ciąży w zawilgoconych domowych piwnicach, które pełnią funkcję schronu.
Wszystkie szpitale zgłaszają, że w trakcie ostatniego roku przyjmowały porody w schronach, w części z nich dochodziło również do operacji chirurgicznych – dodaje Milena Chodoła z Polskiej Misji Medycznej – Co jakiś czas szpitale muszą przechodzić też na zasilanie agregatami prądotwórczymi, ze względu na przerwy w dostawach prądu.
Co zrozumiałe, placówki medyczne mają jednak inne potrzeby w zależności od tego, jak daleko znajdują się od linii frontu. Gdy lekarze ze szpitala w Lwowie mówią o potrzebie szkoleń i ciągłego podnoszenia swoich kompetencji, lekarze z Zaporoża proszą przede wszystkim o dostawy leków. Wszystkie jednostki zgodnie zgłaszają zaś potrzeby dotyczące sprzętu, od aparatów USG i dozowników do strzykawek, po respiratory dla noworodków. 

Polska Misja Medyczna pomaga ukraińskim szpitalom od początku wojny. W ponad 130 transportach medycznych dostarczyła im m.in. sprzęt specjalistyczny, leki oraz 5 wyposażonych karetek. W ramach swoich projektów szkoli również ukraiński personel medyczny, jak i prowadzi seminaria na temat praw ukraińskich pacjentów.

źródło: Polska Misja Medyczna
24 sierpnia mija pół roku od ataku Rosji na Ukrainę. Wojna wiąże się z olbrzymim cierpieniem mieszkańców Ukrainy: według danych ONZ śmierć poniosło ponad 5500 cywilów, a ponad 13 milionów z nich musiało opuścić swoje domy. Jednocześnie, do Ukrainy cały czas dociera pomoc humanitarna: otrzymało ją ponad 12 000 000 potrzebujących.
Pieniądze, materiały budowlane oraz leki i usługi medyczne – to trzy najpilniejsze potrzeby, jakie zgłaszają mieszkańcy Ukrainy w badaniach Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM)[1]. Aż 28% badanych deklaruje, że brakuje im dostępu do leków oraz usług medycznych. Sytuację pogarszają ataki na placówki medyczne: od 24 lutego odnotowano ich aż 459.

– Potrzeby ukraińskich placówek medycznych są ogromne. W ciągu tych kilku miesięcy listy potrzeb zmieniły się z kilkudziesięciu do kilku tysięcy pozycji. Zaczynając od najprostszych, jak wata i bandaże, przez łóżka, po sprzęt medyczny taki jak pompy infuzyjne czy respiratory – komentuje Jakub Belina-Brzozowski z Polskiej Misji Medycznej – Jesteśmy w kontakcie ze szpitalami, dostarczyliśmy zaopatrzenie do ponad 50 placówek w całym kraju.

Do naszych wschodnich sąsiadów Polska Misja Medyczna wysłała też m.in. 5 wyposażonych karetek czy szczepionki na tężec i błonicę. Według szacunków ONZ, wspólne wysiłki rządów, organizacji humanitarnych i osób z całego świata sprawiły, że pomoc humanitarna dotarła już nawet do 12 milionów Ukrainek i Ukraińców. Potrzeby są prozaiczne: oprócz pomocy medycznej, dostarczana jest choćby żywność czy środki finansowe na codzienne życie.

Pomoc humanitarna nie ogranicza się jednak tylko do osób, które zostały na terenie Ukrainy. Szacuje się, że poza granicami kraju schronienia szuka 6,7 miliona Ukrainek i Ukraińców, a 1 500 000 z nich znalazło je w Polsce. W naszym kraju wyzwania pomocowe są już zdecydowanie odmienne.

– Musimy nastawiać się na pomoc długofalową. Ważne są kwestie takie, jak pomoc psychologiczna czy nauka języka dla tych, którzy ze względu na niestabilną sytuację zostaną w naszym kraju na dłużej. Właśnie dlatego w całej Polsce uruchomiliśmy Przestrzenie Przyjazne Dzieciom, które są bezpiecznymi miejscami wsparcia zarówno dla dzieci jak i dorosłych – dodaje Jakub Belina-Brzozowski.

Niestety, końca wojny nie widać. Ze względu na kontynuowane działania zbrojne, ukraiński parlament przedłużył ostatnio czas obowiązywania stanu wojennego do 21 listopada. Nawet zaprzestanie walk nie oznaczać będzie jednak końca kryzysu humanitarnego. Jak pokazują przykłady Syrii czy Iraku, pomoc będzie potrzebna jeszcze na długo po zakończeniu wojny.

Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
 
[1] Źródło: International Organization for Migration (IOM), Ukraine Internal Displacement Report, Round 7, lipiec 2022
źródlo: PMM
24 sierpnia mija pół roku od ataku Rosji na Ukrainę. Wojna wiąże się z olbrzymim cierpieniem mieszkańców Ukrainy: według danych ONZ śmierć poniosło ponad 5500 cywilów, a ponad 13 milionów z nich musiało opuścić swoje domy. Jednocześnie, do Ukrainy cały czas dociera pomoc humanitarna: otrzymało ją ponad 12 000 000 potrzebujących.
Pieniądze, materiały budowlane oraz leki i usługi medyczne – to trzy najpilniejsze potrzeby, jakie zgłaszają mieszkańcy Ukrainy w badaniach Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM)[1]. Aż 28% badanych deklaruje, że brakuje im dostępu do leków oraz usług medycznych. Sytuację pogarszają ataki na placówki medyczne: od 24 lutego odnotowano ich aż 459.

– Potrzeby ukraińskich placówek medycznych są ogromne. W ciągu tych kilku miesięcy listy potrzeb zmieniły się z kilkudziesięciu do kilku tysięcy pozycji. Zaczynając od najprostszych, jak wata i bandaże, przez łóżka, po sprzęt medyczny taki jak pompy infuzyjne czy respiratory – komentuje Jakub Belina-Brzozowski z Polskiej Misji Medycznej – Jesteśmy w kontakcie ze szpitalami, dostarczyliśmy zaopatrzenie do ponad 50 placówek w całym kraju.

Do naszych wschodnich sąsiadów Polska Misja Medyczna wysłała też m.in. 5 wyposażonych karetek czy szczepionki na tężec i błonicę. Według szacunków ONZ, wspólne wysiłki rządów, organizacji humanitarnych i osób z całego świata sprawiły, że pomoc humanitarna dotarła już nawet do 12 milionów Ukrainek i Ukraińców. Potrzeby są prozaiczne: oprócz pomocy medycznej, dostarczana jest choćby żywność czy środki finansowe na codzienne życie.

Pomoc humanitarna nie ogranicza się jednak tylko do osób, które zostały na terenie Ukrainy. Szacuje się, że poza granicami kraju schronienia szuka 6,7 miliona Ukrainek i Ukraińców, a 1 500 000 z nich znalazło je w Polsce. W naszym kraju wyzwania pomocowe są już zdecydowanie odmienne.

– Musimy nastawiać się na pomoc długofalową. Ważne są kwestie takie, jak pomoc psychologiczna czy nauka języka dla tych, którzy ze względu na niestabilną sytuację zostaną w naszym kraju na dłużej. Właśnie dlatego w całej Polsce uruchomiliśmy Przestrzenie Przyjazne Dzieciom, które są bezpiecznymi miejscami wsparcia zarówno dla dzieci jak i dorosłych – dodaje Jakub Belina-Brzozowski.

Niestety, końca wojny nie widać. Ze względu na kontynuowane działania zbrojne, ukraiński parlament przedłużył ostatnio czas obowiązywania stanu wojennego do 21 listopada. Nawet zaprzestanie walk nie oznaczać będzie jednak końca kryzysu humanitarnego. Jak pokazują przykłady Syrii czy Iraku, pomoc będzie potrzebna jeszcze na długo po zakończeniu wojny.

Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
 
[1] Źródło: International Organization for Migration (IOM), Ukraine Internal Displacement Report, Round 7, lipiec 2022
źródlo: PMM