Medicalpress
Pierwsze kąpieliska nad Bałtykiem zostały zamknięte z powodu zakwitu sinic jeszcze przed rozpoczęciem szczytu sezonu wakacyjnego. Naukowcy od lat wskazują, że ocieplanie się Morza Bałtyckiego i utrzymująca się eutrofizacja sprzyjają coraz częstszym zakwitom sinic. Według HELCOM aż 94 proc. powierzchni Bałtyku jest dotknięte eutrofizacją.
– Sinice to bakterie, które rozwijają się w wyniku przeżyźnienia wody. Do Bałtyku trafiają substancje odżywcze, co samo w sobie brzmi pozytywnie, ale docierają ich zbyt duże ilości. W ten sposób karmią” one sinice, które rozwijają się szczególnie intensywnie przy wysokiej temperaturze wody – mówi agencji Newseria Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic.

Eutrofizacja to proces nadmiernego użyźniania wód związkami azotu i fosforu. Substancje te trafiają do Bałtyku przede wszystkim wraz ze ściekami komunalnymi oraz spływami z terenów rolniczych. W morzu działają jak nawóz dla glonów i sinic. Ich nadmierny rozwój ogranicza dopływ światła do głębszych warstw wody, a rozkład obumarłych organizmów prowadzi do powstawania tzw. martwych stref, w których zaczyna brakować tlenu.

Bałtyk jest szczególnie podatny na ten proces. Jest morzem półzamkniętym, a pełna wymiana jego wód z Morzem Północnym trwa ok. 30 lat. Jednocześnie jest płytki – jego średnia głębokość wynosi zaledwie ok. 52 m. Do morza wpływa ok. 250 rzek, a w jego zlewni mieszka blisko 90 mln ludzi. To sprawia, że zanieczyszczenia kumulują się przez wiele lat, a poprawa stanu ekosystemu postępuje bardzo powoli. Według HELCOM aż siedem z 10 największych morskich martwych stref na świecie znajduje się właśnie w Bałtyku.

 Sinice coraz częściej wpływają na korzystanie z kąpielisk, dlatego że coraz częściej mamy bardzo ciepłe lato. Bałtyk jest drugim na świecie morzem, jeżeli chodzi o przyrost temperatury, ustępuje tylko Morzu Czarnemu, co sprzyja zakwitowi sinic – tłumaczy Marcin Kotlarek.

Morze Bałtyckie należy do akwenów szczególnie silnie odczuwających skutki zmian klimatu. Według projektu Klimada 2.0 tempo wzrostu temperatury w jego zlewni jest wyższe od średniej światowej. Jednocześnie średnia temperatura wód Bałtyku wzrosła w ciągu ostatnich ok. 30 lat o 1,5°C, czyli trzykrotnie bardziej niż średnia temperatura światowych oceanów. To tworzy coraz lepsze warunki do rozwoju sinic.

 Możemy się spodziewać coraz częstszych zakwitów sinic. Z jednej strony wynika to ze zwiększającej się temperatury powietrza, co przekłada się na wzrost temperatury wody. Drugi ważny aspekt to docierające do Bałtyku zanieczyszczenia. Od kilkudziesięciu lat do Bałtyku wpływają tysiące ton fosforu i azotu ze ścieków czy rolnictwa. Bałtyk jest bardziej nasycony tymi substancjami odżywczymi, które karmią sinice. Połączenie tych dwóch rzeczy – podwyższonej temperatury i zwiększonej zawartości fosforu i azotu – sprawia, że zakwitów sinic jest coraz więcej  ocenia prezes Fundacji Race for the Baltic.

Eksperci podkreślają, że poprawa stanu Bałtyku będzie wymagała czasu. To morze półzamknięte, dlatego skutki zanieczyszczeń utrzymują się znacznie dłużej niż w większości innych akwenów. Związki azotu i fosforu gromadzone przez dziesięciolecia nadal pozostają w jego ekosystemie i nawet po ograniczeniu dopływu biogenów ich wpływ na środowisko będzie odczuwalny jeszcze przez wiele lat.

Zakwit sinic nie zawsze oznacza obecność toksyn, jednak na podstawie samego wyglądu wody nie da się ocenić, czy jest bezpieczny. Dlatego służby sanitarne zalecają, aby nie wchodzić do wody o zmienionej barwie lub z widocznym kożuchem sinicowym.

 Sinice to bakterie, które są szkodliwe dla organizmu. Dlatego należy unikać kontaktu z wodą objętą zakwitem sinic. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i zwierząt – zaznacza Marcin Kotlarek.

Jak podkreśla Fundacja Race for the Baltic, źródła problemu znajdują się często setki kilometrów od wybrzeża. Ograniczenie eutrofizacji wymaga dalszego ograniczania dopływu związków azotu i fosforu do Bałtyku – m.in. dzięki inwestycjom w gospodarkę ściekową, zmniejszaniu spływu biogenów z terenów rolniczych oraz ograniczaniu zanieczyszczeń trafiających do rzek. Na ten problem zwraca uwagę m.in. kampania „Widzisz sinice?”, realizowana przez Fundację Race for the Baltic w ramach projektu „Bałtyk zaczyna się na lądzie”.

Źródło: Newseria

Wysokie temperatury to nie tylko dyskomfort, ale także realne zagrożenie dla zdrowia. Udar cieplny, odwodnienie, zaburzenia koncentracji czy zaostrzenie chorób przewlekłych to tylko część problemów, jakie mogą pojawić się podczas upałów. Szczególnie narażone są dzieci, seniorzy oraz osoby przyjmujące leki wpływające na gospodarkę wodno-elektrolitową. Eksperci przypominają, jak bezpiecznie przetrwać gorące dni i rozpoznać pierwsze objawy przegrzania organizmu.
Wraz ze wzrostem temperatur znacząco wzrasta ryzyko odwodnienia oraz przegrzania organizmu. Upał może doprowadzi do wystąpienia udaru słonecznego lub cieplnego, który jest stanem zagrażającym zdrowiu, a nawet życiu.

Jego objawy to: zmęczenie, silne bóle i zawroty głowy, nudności, gorączka, szum w uszach, drgawki, wzrost temperatury ciała zagrażający życiu, większa częstotliwość bicia serca i oddechu.

Upał wpływa również na układ nerwowy człowieka. Wysokie temperatury mogą powodować ospałość, zdenerwowanie, a także wpływają na poziom koncentracji i efektywność pracy – musisz o tym pamiętać, np. prowadząc samochód.

Jeśli odczuwasz zawroty głowy, osłabienie, niepokój lub dotkliwe pragnienie i ból głowy zadzwoń pod numer alarmowy (tel. 112). Jeśli to możliwe przenieś się w chłodne miejsce.

Jeżeli przyjmujesz leki, bądź w stałym kontakcie z lekarzem, aby sprawdzić jaki mają wpływ na termoregulację i równowagę wodno-elektrolitową. Upał jest szczególnie niebezpieczny dla osób starszych i dzieci. Trzeba również zadbać o zwierzęta, gdyż wysoka temperatura także u nich może prowadzić do przegrzania organizmu. Pamiętaj, zwierzęta stałocieplne, które nie mają gruczołów potowych, regulują ciepłotę ciała innymi sposobami, np. psy wykorzystują odparowywanie śliny z jęzora podczas dyszenia. Dlatego pozostawiając psa w samochodzie na słońcu narażasz go na śmierć.

Jak chronić się przed upałem?

W ciągu dnia zamknij w domu okna i żaluzje, by ograniczyć napływ gorącego powietrza do pomieszczeń (szczególnie po stronie nasłonecznionej). Okna otwieraj nocą, kiedy temperatura jest niższa – jeżeli oczywiście warunki bezpieczeństwa na to pozwalają.

Noś lekką i przewiewną odzież z tkanin naturalnych, w jasnych kolorach. Wspomoże to właściwą termoregulację organizmu.

Unikaj skrajnych temperatur – jeżeli pracujesz w klimatyzowanych pomieszczeniach nie wychodź od razu na zewnątrz, gdzie panuje upał – może to spowodować szok termiczny, zwłaszcza u starszych i bardzo młodych ludzi.

Ogranicz opalanie, ponieważ zbyt długie przebywanie na słońcu jest szkodliwe dla organizmu, który łatwo może ulec przegrzaniu, a skóra poparzeniu. Przebywaj na słońcu nie dłużej niż maksymalnie 2 godz., stosując przy tym kremy ochronne.

Unikaj forsownego wysiłku fizycznego w najgorętszej porze dnia. Wysiłek fizyczny, jak np. bieganie może doprowadzić do odwodnienia, skurczów mięśni spowodowanych odwodnieniem i utratą minerałów, przegrzaniem organizmu lub udaru cieplnego.

Będąc nad wodą pamiętaj, że nie wolno gwałtownie wchodzić do niej bezpośrednio po opalaniu – zanim zaczniesz pływać, opłucz ciało (twarz, klatkę piersiową) wodą do której wchodzisz i dopiero wtedy powoli się w niej zanurz.

Podróżując samochodem, częściej rób przerwy i odpoczywaj w zacienionych miejscach, aby złagodzić negatywny wpływ wysokiej temperatury na koncentrację.

Nawadniaj organizm – pij dużo wody, najlepiej niegazowanej

W upalne dni przygotowuj lekkie posiłki, bazujące na owocach i warzywach, które dostarczają organizmowi niezbędnych składników mineralnych i witamin. Unikaj tłustych, smażonych i wysokokalorycznych dań, które dodatkowo obciążają i tak zmęczony upałem organizm.

Wysokie temperatury sprzyjają rozwojowi bakterii salmonelli, dlatego unikaj pokarmów z surowych jajek, a także często i dokładnie myj ręce. Unikaj alkoholu, ponieważ sprzyja odwodnieniu organizmu.

Dzieci

Pod żadnym pozorem nie zostawiaj dzieci i zwierząt w zaparkowanym pojeździe. Temperatura w nagrzanym samochodzie może dochodzić do 50 – 60 °C.
Dzieci podczas upałów nie powinny wychodzić z domu. Jeżeli musisz wyjść, ubierz dziecko w lekką, przepuszczającą powietrze, jasną odzież. Pamiętaj o czapce, najlepiej z daszkiem.
Chroń dziecko przed słońcem, m.in. używając parasolki nad wózkiem nawet wtedy, kiedy ten stoi w ocienionym miejscu.
Podawaj dziecku letnie, lecz nie zimne napoje, w szczególności ziołowe i/lub owocowe herbatki, a także wodę mineralną lub sok.
Kąp dziecko w letniej (nie zimnej!) wodzie.

Seniorzy

Seniorzy podczas upałów nie powinni wychodzić z domu. Jeżeli jest to niezbędne, to koniecznie z nakryciem głowy. Osoby starsze zwykle przyjmują większe ilości leków. Podczas upałów, gdy organizm się odwadnia, ich stężenie w organizmie może się zwiększyć nawet do zagrażającego życiu. W związku z tym, powinny one bardzo uważnie monitorować swoje samopoczucie, a przede wszystkim stosować się do zaleceń związanych z postępowaniem podczas upałów.

Warto wiedzieć

Podczas opalania stosuj kremy z filtrem SPF – (sun protection factor). Pamiętaj jednak, że kosmetyki z filtrem nie zapewniają bezkarnego opalania. Zmniejszają jedynie ryzyko powstania poparzeń.

Stopnie ochrony:
SPF 2-6 – SŁABY
SPF 9-12 – ŚREDNI
SPF 15-25 – WYSOKI
SPF 30-50 – BARDZO WYSOKI
SPF >50 – ULTRA WYSOKI

Kosmetyki z filtrem zawsze nanoś na skórę przed wyjściem na słońce.
Pamiętaj, że efektywność ochrony przed promieniowaniem UV spada z czasem.
Pamiętaj, aby ponownie posmarować się kremem gdy się spocisz, po pływaniu, po wytarciu skóry ręcznikiem. Nanoś na skórę odpowiednią ilość kosmetyku – obrazowo – to około 6 łyżeczek na ciało dorosłego człowieka.

Upał jest wtedy, gdy temperatura powietrza przy powierzchni ziemi przekracza 30 st. C. W ciągu dnia, najwyższa temperatura występuje pomiędzy godziną 15 a 18, a nie jak się powszechnie sądzi – w południe, za największe promieniowanie UV notowane jest w godzinach 12.00-13.00.

Źródło: MZ

Od 3 czerwca dzieci i młodzież do 16. roku życia korzystające z rowerów, hulajnóg elektrycznych oraz innych urządzeń transportu osobistego muszą obowiązkowo używać kasków ochronnych. Za nieprzestrzeganie nowych przepisów przewidziano mandat w wysokości 100 zł. Zmiana ma poprawić bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników jednośladów, jednak eksperci podkreślają, że same regulacje prawne nie rozwiążą problemu.
Dane Komendy Głównej Policji pokazują, że w 2025 roku doszło do blisko 6 tys. zdarzeń z udziałem rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych. Wśród nich było około 1,1 tys. wypadków z udziałem osób poniżej 17. roku życia.

– W 2025 roku mieliśmy blisko 6 tys. zdarzeń z udziałem rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych, w tym blisko 1,1 tys. wypadków z udziałem osób do 17. roku życia – wskazuje nadkom. Emilia Kosma z Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.

Najwięcej takich zdarzeń odnotowywanych jest w okresie wakacyjnym, kiedy dzieci częściej korzystają z rowerów i hulajnóg, a jednocześnie spędzają więcej czasu poza domem bez bezpośredniego nadzoru dorosłych.

Urazy głowy należą do najpoważniejszych konsekwencji wypadków

Ministerstwo Infrastruktury zwraca uwagę, że urazy głowy stanowią około jednej trzeciej wszystkich obrażeń użytkowników hulajnóg elektrycznych. Jazda bez kasku zwiększa ryzyko ciężkich urazów czaszkowo-mózgowych, które mogą prowadzić do trwałej niepełnosprawności lub zagrożenia życia.

Jednocześnie dane europejskiego projektu Trendline wskazują, że Polska należy do krajów o stosunkowo niskim poziomie korzystania z kasków ochronnych. Kask nosi jedynie około połowa rowerzystów do 14. roku życia i niespełna jedna czwarta starszych nastolatków.

Eksperci podkreślają, że skuteczność nowych regulacji będzie zależała nie tylko od kontroli i egzekwowania przepisów, ale przede wszystkim od budowania nawyków bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwa trzeba uczyć w praktyce

Zdaniem specjalistów dzieci często znają zasady ruchu drogowego i potrafią je wymienić, jednak nie zawsze stosują je w codziennych sytuacjach.

Dlatego coraz większy nacisk kładzie się na edukację opartą na ćwiczeniach praktycznych, analizie rzeczywistych sytuacji oraz rozwijaniu umiejętności oceny ryzyka. Chodzi nie tylko o znajomość przepisów, ale również o wykształcenie odruchów pozwalających odpowiednio reagować w sytuacjach zagrożenia.

Eksperci przypominają również, że wraz ze zbliżającymi się wakacjami warto rozmawiać z dziećmi nie tylko o bezpieczeństwie na drodze, ale także o zasadach zachowania nad wodą, w domu czy podczas samodzielnego spędzania czasu.

Według badań przywoływanych przez Fundację MultiSport niemal co trzeci dorosły Polak deklaruje, że nie zna zasad udzielania pomocy dziecku w sytuacji zagrożenia. Pokazuje to, że edukacja dotycząca bezpieczeństwa powinna obejmować nie tylko najmłodszych, ale również ich rodziców i opiekunów.

Nowe przepisy dotyczące obowiązkowych kasków są więc kolejnym elementem poprawy bezpieczeństwa dzieci. Specjaliści zgodnie podkreślają jednak, że największe znaczenie będzie miało codzienne utrwalanie właściwych nawyków oraz konsekwentne stosowanie zasad bezpieczeństwa zarówno przez dzieci, jak i dorosłych.

Źródło: Newseria, Komenda Główna Policji, Ministerstwo Infrastruktury

Od 3 czerwca dzieci i młodzież do 16. roku życia poruszające się rowerami oraz hulajnogami elektrycznymi mają obowiązek jazdy w kasku ochronnym. Za nieprzestrzeganie nowych przepisów przewidziano mandat w wysokości 100 zł. Zmiana ma poprawić bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników jednośladów, jednak eksperci podkreślają, że skuteczna ochrona dzieci wymaga nie tylko regulacji prawnych, ale także systematycznej edukacji i kształtowania bezpiecznych nawyków.
Od 3 czerwca osoby do 16. roku życia korzystające z rowerów i hulajnóg elektrycznych będą miały obowiązek jazdy w kasku. Za jego brak będzie groził mandat w wysokości 100 zł. To kolejna regulacja, która ma na celu zwiększenie ochrony nieletnich użytkowników jednośladów, bo wypadki z ich udziałem wciąż zdarzają się zbyt często. Eksperci podkreślają jednak, że same przepisy nie wystarczą i potrzebna jest praktyczna edukacja dotycząca bezpieczeństwa.

– W 2025 roku mieliśmy blisko 6 tys. zdarzeń z udziałem rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych, w tym blisko 1,1 tys. wypadków z udziałem osób do 17. roku życia – mówi agencji Newseria nadkom. Emilia Kosma, ekspertka Wydziału Profilaktyki Społecznej z Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.

Dane KGP wskazują, że sprawcami części tych zdarzeń byli niepełnoletni rowerzyści (221 osób w wieku 0–17 lat) oraz użytkownicy hulajnóg elektrycznych (596 osób w wieku 7–17 lat). Najwięcej wypadków z ich udziałem Policja odnotowuje w czasie wakacji, których rozpoczęcie zbiega się z wejściem w życie obowiązku noszenia kasku.

Ministerstwo Infrastruktury wskazuje, że urazy głowy stanowią jedną trzecią wszystkich obrażeń użytkowników hulajnóg elektrycznych, a jazda bez kasku zwiększa ryzyko ciężkich urazów głowy, w tym urazowego uszkodzenia mózgu. Dane europejskiego raportu Trendline współfinansowanego przez Unię Europejską wskazują, że w Polsce kask zakłada zaledwie połowa rowerzystów do 14. roku życia i niemal jedna czwarta spośród tych, którzy ukończyli 15 lat. To jedne z najniższych wyników w Unii Europejskiej.

– Niestety Polacy nie są na szczycie listy państw w Unii Europejskiej, których obywatele chętnie korzystają z kasków. Dlatego bardzo ważne jest to, żebyśmy edukowali dzieci, ale też dorosłych, w jaki sposób zachowywać się bezpiecznie podczas aktywności fizycznej – mówi Justyna Rysiak, prezeska Fundacji MultiSport.

Obowiązek jazdy w kasku to kolejna regulacja, która ma wzmocnić ochronę niepełnoletnich użytkowników jednośladów. W marcu tego roku wprowadzono przepisy, które zabraniają użytkowania hulajnóg elektrycznych dzieciom do 13. roku życia poza strefą zamieszkania i bez nadzoru dorosłego opiekuna.

– Wierzymy, że przepisy realnie wpłyną na bezpieczeństwo, ale mamy też świadomość, że potrzebujemy edukacji. Według naszych badań blisko 60 proc. Polaków twierdzi, że ten temat powinien być częściej obecny w szkole. Jest on wprawdzie w podstawie programowej, ale wiemy, że nie zawsze nauczyciele mają dobre materiały na wyciągnięcie ręki, żeby przeprowadzić ciekawe dla dzieci lekcje. Stąd nasz pomysł na MultiBezpieczeństwo i przekazanie im gotowych scenariuszy lekcji – mówi Justyna Rysiak.

Program MultiBezpieczeństwo powstał we współpracy Fundacji MultiSport m.in. z Policją, Komendą Główną Straży Pożarnej i Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym (WOPR). Obejmuje siedem scenariuszy lekcji dotyczących bezpieczeństwa na drodze, nad wodą, w domu i w przestrzeni miejskiej.

– Program MultiBezpieczeństwo daje nauczycielom bezpłatne scenariusze lekcji i pokazuje, jak rozmawiać z dziećmi o bezpieczeństwie w sposób ciekawy i angażujący – mówi prezeska Fundacji MultiSport. – Materiały trafiły już do 14 tys. szkół podstawowych i skorzystało z nich ponad 650 nauczycieli.

Lekcje programu dotyczą sytuacji, z którymi dzieci spotykają się na co dzień. Zamiast tradycyjnych wykładów wykorzystują gry edukacyjne, analizę konkretnych sytuacji i ćwiczenia praktyczne. Eksperci zwracają uwagę, że dzieci nie powinny się uczyć zasad bezpieczeństwa wyłącznie poprzez zakazy i ostrzeżenia.

– Rodzice i nauczyciele powinni zmienić komunikację i zaprzestać języka, który buduje ograniczenia: nie ruszaj, nie dotykaj, nie wolno. To komunikaty, które uczą nas unikania kary, a nie uczą budowania nawyków. Zasady bezpieczeństwa to nie tabliczka mnożenia, której nauczę się na pamięć. Nie możemy jej traktować jako wyznacznik tego, co robić, bo to musi być odruch – tłumaczy Ilona Gregorczyk, ekspertka edukacyjna programu MultiBezpieczeństwo z Fundacji MultiSport.

Jak podkreśla, dzieci powinny umieć rozpoznać zagrożenie, przeanalizować sytuację i adekwatnie na nią zareagować. Dlatego ważniejsze niż wpajanie zasad jest pokazanie, dlaczego coś się może wydarzyć, jakie zagrożenia się z tym wiążą i jakie mogą być tego skutki. W dodatku potrzebna jest odpowiednia forma takiego przekazu, dostosowana do możliwości dzieci.

 Stąd metoda multisensoryczna, która została wprowadzona w naszym projekcie, aby móc poprzez ruch, emocje, gry edukacyjne i symulacje przeprowadzić ucznia przez dosyć trudne zagadnienia, ale takie, które nie będą wyłącznie instrukcją użytkowania, ale będą się odnosić do ich własnych doświadczeń – mówi Ilona Gregorczyk.

 Program MultiBezpieczeństwo wpisuje się w codzienną pracę szkoły, można go realizować na godzinach wychowawczych i zawiera wszystkie potrzebne elementy, żeby wyposażyć dzieci w praktyczną i teoretyczną wiedzę na temat bezpieczeństwa – mówi Agnieszka Cieniuszek, nauczycielka i wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 366 w Warszawie. – Dzieci dziś mają dużą wiedzę teoretyczną, są w stanie wyrecytować wszystkie zasady, natomiast nie zawsze w praktyce o nich pamiętają. Dlatego przypominanie i korzystanie z różnych aktywnych programów jest bardzo ważne.

Okazją do rozmów i lekcji na temat bezpieczeństwa są zbliżające się wakacje, kiedy dzieci mają więcej czasu na aktywność fizyczną, ale też więcej przestrzeni do samodzielności.

– W wakacje część dzieci, zwłaszcza starszych, może coraz częściej przebywać samodzielnie. Dzieci nie zawsze wiedzą, jak postępować w sytuacji zagrożenia, dlatego rodzice i nauczyciele powinni rozmawiać z nimi o zasadach wzywania pomocy i potencjalnych zagrożeniach w domu – mówi sekc. Mariola Główka z Wydziału Prasowego Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. – Dom kojarzy nam się z bezpieczeństwem, spokojem, ale to może uśpić naszą czujność na potencjalne niebezpieczne zdarzenia. Warto pamiętać, że np. podłączenie wielu urządzeń do jednej listwy, zaśnięcie obok ładującego się urządzenia pod poduszką, tuż obok głowy, może stwarzać wiele niebezpieczeństw.

– Jeśli jesteśmy nad morzem czy na kąpieliskach, zwracajmy dzieciom uwagę, żeby nie oddalały się za bardzo od miejsca, w którym plażujemy, żeby nigdy nie wchodziły do wody same, tylko zawsze pod opieką dorosłego. Powinniśmy się też kąpać tylko w miejscach do tego dozwolonych, czyli strzeżonych kąpieliskach – przypomina Patryk Znamirowski z WOPR.

Jak podkreśla, choć wiedza na temat bezpieczeństwa nad wodą rośnie, WOPR co roku podejmuje setki interwencji. W ubiegłym roku od kwietnia do września utonęło w Polsce 200 osób, w tym 12 dzieci.

Eksperci wskazują, że uczenie dzieci zasad bezpieczeństwa może być dobrą okazją dla rodziców do odświeżenia swojej wiedzy na ten temat. Z badania przeprowadzonego przez Fundację MultiSport wynika, że co trzeci dorosły Polak nie zna zasad udzielania pomocy dzieciom w sytuacji zagrożenia.

Źródło: Newseria

Wakacje to dla wielu dzieci czas swobody, zabawy i beztroski. Niestety, z punktu widzenia lekarzy oznacza to również sezon wypadków i urazów. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu liczba dzieci trafiających na oddział chirurgii urazowo-ortopedycznej rośnie w tym okresie nawet trzykrotnie. Powód? Zabawy bez zabezpieczeń, jazda bez kasku, skoki do nieznanej wody – czyli szybka zabawa, która może skończyć się długotrwałą rehabilitacją, a czasem nawet trwałym kalectwem.
„Najczęściej są to pacjenci z urazami kończyn górnych i dolnych, które powstają wskutek upadków z roweru, hulajnogi, deskorolki czy podczas zabawy na trampolinie” – mówi dr hab. Wiktor Urbański, neurochirurg i kierownik Oddziału Klinicznego Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Dziecięcej USK. „Letnie miesiące sprzyjają aktywności, ale niestety nie zawsze idzie za tym zachowanie zasad bezpieczeństwa, zwłaszcza u dzieci i nastolatków”.

Statystyki mówią same za siebie – w całym 2024 roku pod opiekę ortopedów USK we Wrocławiu trafiło 691 dzieci. Tymczasem tylko do trzeciej dekady czerwca 2025 roku leczono już 398 dzieci z urazami. Większość to niegroźne złamania, skręcenia czy stłuczenia, ale wraz z wiekiem pacjentów rośnie także skala obrażeń. U nastolatków i młodych dorosłych coraz częściej mamy do czynienia z poważnymi urazami głowy, kręgosłupa, czy wielonarządowymi obrażeniami.

„Wypadki przy wysokiej prędkości na hulajnodze, motocyklu czy rowerze, szczególnie w połączeniu z brakiem kasku, mogą skutkować urazami głowy, złamaniami kręgosłupa, a nawet trwałym kalectwem” – ostrzega dr Krzysztof Kołtowski, ortopeda i traumatolog dziecięcy z USK. Jak zaznacza, ofiarami są często nie tylko kierujący, ale też przypadkowi przechodnie, którzy nagle znajdą się na drodze rozpędzonego pojazdu.

Do jednych z najniebezpieczniejszych wakacyjnych aktywności należą skoki do wody. Szczególnie niebezpieczne są te wykonywane „na główkę”, w nieznanym miejscu lub do płytkiej wody. Dr Goutham Chourasia, zastępca kierownika Szpitalnego Oddziału Ratunkowego USK, przypomina: „W najgorszym przypadku może dojść do uszkodzenia rdzenia kręgowego i czterokończynowego porażenia. Liczne kampanie społeczne przynoszą efekty, bo jeszcze kilka lat temu w wakacje tak zwany skoczek trafiał się co najmniej raz w tygodniu, teraz to jest raczej jeden taki przypadek na miesiąc, ale i tak. To dalej o jeden przypadek za dużo”.

Wrocławski szpital dysponuje jedynym na Dolnym Śląsku Centrum Leczenia Urazów Wielonarządowych i Mnogich dla dzieci. Trafiają tu najmłodsi pacjenci z najcięższymi obrażeniami, którzy następnie przekazywani są pod opiekę odpowiednich specjalistów. To miejsce, w którym medycyna ratunkowa działa na najwyższym poziomie – także latem.

Zespół lekarzy zwraca również uwagę na inne niepokojące zjawisko: wzrost liczby wypadków związanych z zażyciem alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Niestety, część przypadków dotyczy prób samobójczych wśród młodzieży. Dlatego, jak podkreślają specjaliści, wakacje to także czas, w którym warto rozmawiać – z dziećmi, z rodzeństwem, z przyjaciółmi. Jedna szczera rozmowa może okazać się kluczowa.

Choć w wakacje liczba nagłych przyjęć wzrasta, Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Dziecięcej USK nie przerywa zaplanowanych hospitalizacji. Część rodzin – świadomie lub intuicyjnie – wykorzystuje letnią przerwę na przeprowadzenie mniej skomplikowanych zabiegów, aby dzieci zdążyły dojść do siebie przed wrześniem. Lekarze przyznają, że przy prostych procedurach taka strategia może być sensowna, ale przestrzegają przed planowaniem dużych zabiegów chirurgicznych w okresie największych upałów – wysoka temperatura i trudniejsze warunki domowe mogą utrudnić gojenie ran.

„W przededniu wakacji apelujemy do rodziców i opiekunów o większą czujność, a do młodzieży o rozwagę. Wakacje to czas odpoczynku i nie powinien kończyć się na szpitalnym oddziale” – podsumowuje dr hab. Wiktor Urbański.

Pozostaje mieć nadzieję, że te słowa dotrą nie tylko do rodziców, ale przede wszystkim do młodych ludzi – bo choć dzieciństwo rządzi się swoimi prawami, to zdrowie i bezpieczeństwo muszą być priorytetem, niezależnie od pogody.

Źródło: USK we Wrocławiu

Zbliżają się wakacje, a wielu z nas zastanawia się, czy zdąży przed nimi z formą. Jak poprawić sylwetkę na urlop? Sekret dobrej diety opiera się na zasadach 7U, czyli zasadach prawidłowego żywienia według Profesora Bergera. Od początku działalności zawodowej zainteresowania naukowe Profesora Stanisława Bergera koncentrowały się wokół zagadnień fizjologii i biochemii żywienia, , a także szeroko rozumianej nauki o żywieniu człowieka. Według zasad 7U, prawidłowo skomponowana dieta umożliwia dostarczenie organizmowi wszystkich niezbędnych składników potrzebnych do jego prawidłowego funkcjonowania, w odpowiedni sposób i w odpowiedniej ilości.

1U – Urozmaicenie

Rekomenduje się stosowanie urozmaiconej diety, z dużym udziałem różnorodnej żywności pochodzenia roślinnego ma dobre podstawy naukowe. Każdego dnia należy jeść różnorodne świeże i nieprzetworzone lub mało przetworzone produkty spożywcze dostarczające witamin, składników mineralnych, błonnika pokarmowego, białka, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych n-3 i n-6 oraz składników o działaniu przeciwutleniającym (np. polifenoli, karotenoidów). Powinno się wybierać różnorodną żywność, ponieważ każdy produkt ma inną wartość odżywczą – w wyborze żywności warto się kierować „Talerzem zdrowego żywienia”. Codzienna dieta powinna zawierać dużo warzyw, owoców, pełnoziarnistych produktów zbożowych.

2U – Umiarkowanie

Należy unikać cukru, soli i nasyconych kwasów tłuszczowych, aby znacznie zmniejszyć ryzyko występowania nadwagi, otyłości, chorób serca i naczyń krwionośnych, cukrzycy i niektórych rodzajów nowotworów. Warto stosować dietą o umiarkowanej kaloryczności, czyli nie przejadać się. Pamiętajmy również, że każda żywność, nawet ta wydająca się najbardziej odpowiednia (np. owoce, orzechy) również zawiera kalorie.

 

3U – Uregulowanie

Na dobrą formę wpływa także uregulowany tryb życia i regularne spożywanie pokarmów. Uregulowany styl życia oznacza odpowiednią ilość snu, zgodnie z naturalnym rytmem biologicznym człowieka, jak również regularna aktywność fizyczna. Ważne jest, aby spożywać kilka posiłków dziennie, zwykle o podobnej porze i zachowywać pomiędzy nimi przerwy. Nie podjadać, ani nie objadać się na noc.

 

4U – Umiejętność przyrządzania potraw

W skład sztuki kulinarnej wchodzą również receptury, techniki i zasady przyrządzania potraw. Przyrządzanie potraw to nie tylko gotowanie, ale i wiedza Są to umiejętności i wiadomości ważne i bardzo potrzebne każdemu człowiekowi przez całe życie. Zwykle umiejętności te są wypełnione wiedzą technologiczną: o sposobie przechowywania półproduktów i przyrządzanych dań, o normach czystości i przepisach sanitarnych. Praktyki przygotowywania posiłków, receptury i sposób przyrządzania oraz smak potraw – stanowią ważny element każdej dobrej diety. Należy unikać smażenia w głębokim tłuszczu, używać odpowiednich olejów do smażenia, stosować odpowiednie przyprawy, itp.

 

5U – Uprawianie sportu

Na tak zwany zdrowy styl życia składa się prawidłowe odżywianie, regeneracja oraz ruch. Jeśli to możliwe, staraj się codziennie spacerować. Wykonuj regularnie ćwiczenia fizyczne dostosowane do możliwości i warunków. W trakcie wykonywania pracy siedzącej wykonuj krótkie ćwiczenia odprężające, aby zmienić pozycję ciała.

 

6U – Unikanie nadmiaru

Najważniejsza jest dawka, czyli ilość spożywanej żywności. Można sięgnąć po kawałek pizzy czy ciasta, ale jeśli dzieje się to tylko od czasu do czasu, a nie regularnie czy bez umiaru. Działa to także w drugą stronę, jeśli będziemy objadać się zalecanymi produktami, takimi jak owoce to też będziemy tyć.

 

7U – Uśmiechnij się

Uśmiech powoduje wyrzut endorfin,  czyli hormonu szczęścia. Pamiętaj, że radość bardzo pozytywnie wpływa na stan zdrowia, a także na proces zdrowienia.

źródło: SGGW

Przed wyjazdem na wakacje warto zadbać o swoje zdrowie i przygotować się pod względem medycznym. Nawet jedna porada u lekarza medycyny podróży wystarczy, by zaszczepić się np. pierwszą dawką przeciw WZW A i skonsultować się w zakresie profilaktyki.
 
Ważnym elementem przygotowań do wyjazdu, także w celach wypoczynkowych, jest zadbanie o swoje i swoich bliskich zdrowie. Jest to szczególnie ważne, gdy w planach mamy podróż w inny rejon świata, bez względu na to, czy udajemy się na wakacje w ramach wyjazdu zorganizowanego czy w pojedynkę. Przeglądając listę atrakcji turystycznych, warto sprawdzić, jaki klimat panuje w danym miejscu, co ułatwi nam choćby skompletowanie garderoby oraz jakie dania są serwowane w lokalnym menu – pod kątem ewentualnych alergii. Pamiętajmy, że nawet na południu Europy jako turyści jesteśmy narażeni na wiele niebezpieczeństw zdrowotnych, z którymi nie mamy do czynienia w Polsce – od poparzeń słonecznych, udarów cieplnych, przez biegunkę podróżnych, po pogryzienia przez egzotyczne zwierzęta i owady. Jak zadbać o zdrowie w trakcie urlopu i co robić w przypadku wystąpienia sytuacji zdrowotnej wytłumaczy lekarz medycyny podróży.

Oto kilka wskazówek, które mogą pomóc w bezpiecznym spędzeniu wakacji:
1. umów się na poradę do lekarza medycyny podróży – w ramach teleporady lub wizyty tradycyjnej – zwłaszcza jeśli chorujesz przewlekle, masz alergie, jesteś w trakcie leczenia. Z takiej konsultacji powinny także skorzystać kobiety w ciąży lub planujące macierzyństwo oraz rodzice z dziećmi. Lekarz może m.in. doradzić i wykonać szczepienia zalecane lub wymagane dla miejsca, do którego się wybierasz. Sprawdź: https://szczepieniapodrozne.medicover.pl/,

2. upewnij się, że masz wystarczającą ilość swoich leków na cały okres wyjazdu. Jeśli przyjmujesz na stałe leki w iniekcjach np. z powodu cukrzycy, omów to z lekarzem, który doradzi Ci, komu należy taki fakt zgłosić. Ponadto warto spakować na wyjazd również podstawowe leki przeciwbólowe, środki na biegunkę, gorączkę oraz plastry i środki opatrunkowe. Które leki zabrać, a także jak je przyjmować, omówisz z lekarzem medycyny podróży,

3. wyrób sobie kartę EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego), która uprawnia do leczenia – bezpłatnego lub częściowo odpłatnego – w krajach Unii Europejskiej. Jeśli wybierasz się pozą Unię, sprawdź swoje ubezpieczenie zdrowotne i upewnij się, że jest ważne w miejscu docelowym oraz obejmuje ewentualne koszty leczenia za granicą,

4. zbierz zestaw podstawowych leków i materiałów opatrunkowych do apteczki podróżnej. Warto mieć przy sobie preparaty na choroby układu pokarmowego, np. antybiotyki na leczenie biegunki podróżnych, w regionie występowania malarii również leki na malarię, a także środki chroniące przed ukąszeniami owadów, szczególnie komarów,

5. uważaj na to, co i gdzie jesz oraz staraj się spożywać posiłki w miejscach, które są czyste i cieszą się dobrą opinią. Dobrym zwyczajem jest robienie zdjęć potrawom, które są nam serwowane. Nawet jeśli nie zapamiętamy nazwy np. egozotycznej ryby, to w przypadku trafienia do lekarza będziemy mogli pokazać jej zdjęcie, a to skróci czas potrzebny na postawienie diagnozy i rozpoczęcie leczenia,

6. pij tylko wodę butelkowaną lub przegotowaną, zwłaszcza w krajach o niższych standardach higienicznych,
7. w niektórych regionach występują choroby przenoszone przez owady, takie jak malaria, żółta febra, japońskie zapalenie mózgu czy denga. Skonsultuj się z lekarzem medycyny podróży w celu uzyskania odpowiedniej profilaktyki przed podróżą,

8. podczas wakacji, szczególnie w gorących krajach, unikaj długotrwałej ekspozycji na słońce, szczególnie w najgorętszych porach dnia. Pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu, pij dużo wody, korzystaj z cienia, a ciało zabezpieczaj kremami UV A+B z wysokim faktorem,

9. w niektórych krajach Afryki i Ameryki Południowej przez wjazdem należy okazać certyfikat szczepienia przeciw żółtej febrze. Skonsultuj się z lekarem medycyny podróży, który określi, czy podlegasz obowiązkowi szczepienia i zakwalifikuje do podania szczepionki.

10. w zależności od indywidualnych potrzeb i zaleceń lekarskich, spakuj specjalistyczny sprzęt medyczny, taki jak inhalator, glukometr czy termometr.

Warto także zapoznać się z informacjami na temat systemu opieki zdrowotnej w kraju, do którego się udajesz, abyś w razie potrzeby wiedzieć, gdzie szukać pomocy medycznej. Ponadto, jeśli planujemy podróż z dzieckiem, należy zweryfikować, czy ma ono wykonane wszystkie obowiązkowe szczepienia.

Pamiętaj, że przygotowanie się pod względem medycznym jest kluczowe, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek podczas wakacji i móc cieszyć się podróżą w pełni.

Medicover od ponad 28 lat dba o zdrowie pacjentów, także tych planujących wakacje czy dłuższe wyjazdy np. służbowe. W ramach swej oferty firma proponuje cykliczne pakiety badań profilaktycznych, na podstawie których można dokonać szybkiej oceny stanu zdrowia, a także wykonać najważniejsze szczepienia. Wśród nich są takie jak: przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu, cholerze, wściekliźnie, żółtej febrze, WZW A i B, błonicy, krztuścowi, durowi brzusznemu, tężcowi i polio oraz wielu innym. Więcej na www.medicover.pl

źródło Medicover

Podczas wakacyjnych wyjazdów, kiedy słońce daje się we znaki, dzieci często mają mniejszy apetyt niż na co dzień. Nowe otoczenie i dodatkowe bodźce zewnętrzne to również czynniki, które mogą spowodować, że nasza pociecha może jeść inaczej niż w domu. I nie powinno nas to dziwić. W jaki sposób przygotować się do wakacyjnego wyjazdu i jakich zasad przestrzegać, żeby zapewnić maluchowi pełnowartościowe posiłki, które mimo wszystko będzie zjadał? Jak rozmawiać z dzieckiem i czy system kar i nagród sprawdza się w sytuacjach, kiedy malec odmawia jedzenia? Wspólnie z psychodietetyczką oraz dietetyczką przedstawiamy praktyczne porady na wakacyjne wyjazdy z dziećmi w wieku 1‑3 lat.
Organizm małego człowieka – szczególnie do 3. roku życia – rozwija się bardzo intensywnie. W związku z tym dziecko ma inne wymagania żywieniowe niż osoba dorosła – również podczas wakacji, kiedy często pozwalamy sobie „na więcej”. Jego jadłospis w przeważającej mierze zależy od przygotowania rodziców i ich podejścia do żywienia malucha.

Wiele sposobów na nawodnienie małego organizmu
Odpowiednie nawodnienie organizmu dziecka to podstawa podczas wakacyjnych wojaży. Dzieci od 1. do 3. roku życia potrzebują około 1300 ml płynów dziennie. To zapotrzebowanie w trakcie upalnych dni wzrasta[1] i maluchy – już nawet te roczne – komunikują potrzebę nawodnienia organizmu. Podczas wakacyjnych wyjazdów dobrym i wygodnym sposobem na dostarczenie dziecku nie tylko składników odżywczych, ale i płynów jest mleko mamy, jeśli kobieta nadal karmi piersią. W upalne dni organizm mamy dopasowuje się do potrzeb dziecka i produkuje mleko bardziej wodniste, żeby zapewnić odpowiednie nawodnienie maluszka.
Jeśli z kolei dziecko pije mleko modyfikowane, rodzice jeszcze przed wyjazdem powinni zaopatrzyć się w zapas produktu podawanego maluszkowi na co dzień oraz butelkę, do której przyzwyczajona jest pociecha. Wakacje nie są dobrym czasem na testowanie nowych rozwiązań, jeśli mowa o mleku modyfikowanym – tym bardziej że jego wybór warto skonsultować z lekarzem. I mimo że dzieci w wieku 1-3 lat mają coraz bardziej urozmaicony jadłospis, to mleko – również modyfikowane – nadal stanowi ważny element ich diety, dostarczając wapń, białko czy niedoborowe składniki odżywcze, np. żelazo i witaminę D. Przynajmniej 3 porcje mleka i produktów mlecznych w codziennym menu malucha to podstawa! Jakie inne napoje warto podawać dziecku w upalne dni?

Czy soki owocowe to dobry wybór?

– Dziecko wraz z mlekiem wypija już określoną ilość płynów. Poza mlekiem podstawowym i bardzo ważnym źródłem nawodnienia małego organizmu powinna być woda, a z soków powinniśmy zrezygnować. Pamiętajmy jednak, że maluch nawadnia się dodatkowo przecierami owocowymi, kaszkami zalanym większą ilością płynów, zupkami czy warzywami i owocami, a w te ostatnie obfituje sezon letni. Właśnie wtedy warzywa i owoce są najsmaczniejsze, a poza nawodnieniem organizmu dostarczają mu witamin. Istotny jest też czynnik ekonomiczny – w sezonie warzywa i owoce z reguły są atrakcyjne cenowo – mówi Karolina Łukaszewicz-Marszał, dietetyczka, ekspertka programu edukacyjnego Fundacji Nutricia „1000 pierwszych dni dla zdrowia”.

Czy na wakacjach należy podawać dziecku 5 posiłków dziennie?
Podstawą diety dziecka od 1. do 3. roku życia – również na wakacjach – powinno być 4-5 posiłków dziennie, w tym 3 główne, pełnowartościowe oraz 1-2 przekąski. I choć może się wydawać, że podczas wyjazdu takie rozplanowanie posiłków może stanowić wyzwanie – tym bardziej że dziecko je inne posiłki niż osoba dorosła – to są sposoby, żeby ułatwić ten proces:
– Podczas wakacyjnych wyjazdów dzień wygląda zupełnie inaczej niż w „zwykłym” tygodniu – plan dnia obfituje wtedy w dodatkowe aktywności. Mimo tego powinniśmy zadbać o stałe godziny posiłków dziecka i ich regularność. W przypadku roczniaków, które zazwyczaj nie uczęszczają do żłobka, trzymajmy się trybu jedzenia przyjętego w domu i nie odchodźmy od rozszerzania diety. Jeśli natomiast mowa o nieco większych dzieciach – do 3. roku życia – starajmy się przyjąć pory posiłków analogiczne do tych ze żłobka. W przeciwnym razie możemy mieć problem z rozdźwiękiem między potrzebami żywieniowymi dziecka a jego zachciankami. Na początku wyjazdu ustalmy z góry zasady, których się trzymamy zarówno my jako rodzice, jak i nasze dzieci: mamy stałe posiłki – śniadanie, obiad, kolację – a pomiędzy tymi posiłkami zdrowe przekąski, które raz na jakiś czas może zastąpić, np. sorbet lodowy, niesłodzony, ze sprawdzonego źródła. Praktyczna wskazówka jest taka, że jeśli nasza „atrakcja żywieniowa” w dużej mierze będzie się składała z węglowodanów, to możemy dodać do niej białko, np. w postaci kefiru, jogurtu naturalnego czy maślanki i/lub źródło zdrowych tłuszczów, podając uprzednio przygotowane orzechy, żeby posiłek był lepiej zbilansowany – wyjaśnia Sylwia Lenartowicz-Wojciechowska, dietetyczka dziecięca, psychodietetyczka. – W kontekście żywienia naszej pociechy istotne jest pytanie, jak prowadzimy swoje dziecko – czy podążamy za jego zachciankami, czy staramy się na co dzień wprowadzić jasne zasady dotyczące jedzenia. Wyjazd to swego rodzaju próba zasad, które ustalamy z dzieckiem nie tylko podczas wakacji – dodaje ekspertka.

Czy system kar i nagród to dobry pomysł na przekonanie dziecka do jedzenia podczas wyjazdu?
Może się jednak zdarzyć, że mimo przygotowania rodziców 3-letni maluch nie będzie chciał jeść, rozpłacze się, wpadnie w histerię. Niejednemu rodzicowi przyjdzie wtedy do głowy technika nagradzania dziecka za zjedzenie posiłku. Tylko czy to na pewno dobry pomysł?

Tak jak nie nagradzamy dziecka za zrobienie siusiu czy kupki, nie powinniśmy go nagradzać za jedzenie – inną podstawową czynność. Kiedy maluch odmówi jedzenia i wpadnie w histerię, pomóżmy mu się uspokoić, rozpoznać emocje i sobie z nimi radzić. Podstawa to odpowiednia komunikacja z dzieckiem, bo jeśli zaczniemy tłumić jego emocje i je negować, nie będzie ono wiedziało, co się dzieje – mały człowiek dopiero uczy się rozpoznawać emocje. W praktyce warto wtedy ukucnąć na wysokości dziecka i powiedzieć: Spójrz na mnie, jestem tutaj, wszystko jest dobrze. Porozmawiajmy, na pewno się dogadamy. Warto też nawiązać do ustaleń, np.: Pamiętasz? Umawialiśmy się, że idziemy jeść obiad. Tego rodzaju rozmowy powinny być podbudowane zasadami, które ustalamy z dzieckiem na początku wyjazdu. To praca u podstaw, bo dobre nawyki żywieniowe i zasady, które wypracujemy w ciągu trzech pierwszych i pod wieloma względami najważniejszych lat życia dziecka, zostaną z nami na długie lata. Kiedy dziecko będzie starsze (4- i 5-latki) wzrasta jego autonomia, a decyzyjność zaczyna się robić dużo większa i jeśli nie mamy ustalonych zasad, które nasza pociecha zna od najmłodszych lat, to będzie nam bardzo trudno – radzi Sylwia Lenartowicz-Wojciechowska, dietetyczka dziecięca, psychodietetyczka.

Poza dozą empatii na wakacyjne wyjazdy warto też zabrać ulubione akcesoria malucha – kubeczek, łyżeczkę czy talerzyk. Dziecko różnie reaguje na zmianę otoczenia i znane akcesoria pomagają w oswajaniu się z posiłkami.
 
 
O kampanii: Ogólnopolski program edukacyjny „1000 pierwszych dni dla zdrowia” wspiera Rodziców w prawidłowym żywieniu dzieci w kluczowym okresie rozwoju i wzrostu dziecka, a więc w 1000 pierwszych dni życia począwszy od poczęcia. Prawidłowe żywienie w tym kluczowym okresie to najlepszy sposób na wykorzystanie niepowtarzalnego okna możliwości w rozwoju dziecka. Dbając o dietę dziecka przez 1000 pierwszych dni mamy realny wpływ na zdrowie dziecka, długość i jakość jego życia! Program realizowany jest od 2013 r. Więcej na: www.1000dni.pl
 
O inicjatorze: Inicjatorem ogólnopolskiego programu jest Fundacja Nutricia, której misją jest edukacja o roli żywienia na różnych etapach życia człowieka. Wspieramy dzieci i rodziców, pacjentów oraz ich bliskich, jak również przedstawicieli środowiska medycznego, instytucji publicznych i organizacji pozarządowych, realizując działania edukacyjne na temat roli żywienia oraz finansując badania naukowe. Za pomocą naszych działań dążymy do: edukowania przyszłych rodziców, rodziców i opiekunów najmłodszych dzieci o kluczowej roli prawidłowego żywienia w okresie 1000 pierwszych dni życia, ograniczenia skali problemu niedożywienia w chorobie oraz budowania nawyków umożliwiających zdrowe starzenie się. Więcej na: www.fundacjanutricia.pl
 
[1] Za: Poradnik żywienia dziecka w wieku od 1. do 3. roku życia, http://www.imid.med.pl/images/do-pobrania/poradnik.pdf (dostęp: 18.07.2023).
żródło Fundacja Nutricia
Wysokie temperatury i palące słońce mogą być niebezpieczne dla osób w każdym wieku, jednak upalne dni są szczególnym wyzwaniem dla osób powyżej 60. roku życia. Jak zadbać o zdrowie seniorów by mogli się oni cieszyć  wakacyjną pogodą? Jak uniknąć odwodnienia, jakie posiłki zaplanować i co zapakować ze sobą w podróż? Skorzystaj z praktycznych porad farmaceuty!
Upalna pogoda może być dla seniorów bardzo niebezpieczna, dlatego w letnie dni osobom starszym należy się szczególna uwaga. Nietrudno o odwodnienie organizmu, a przegrzanie może prowadzić do udaru cieplnego. Warto wdrożyć poniższe zasady, by móc czerpać radość z letnich dni – tłumaczy mgr farmacji Izabela Baj, dyrektor ds. opieki farmaceutycznej Gemini Polska.
 
Jak chronić się przed upałami? 
Wbrew powszechnej opinii, najwyższa temperatura w ciągu dnia występuje pomiędzy godziną 15:00 a 18:00. W tym czasie seniorzy powinni unikać wysiłku fizycznego, a najlepiej – zostać w domu. Warto zasłonić okna po nasłonecznionej stronie. Jeśli osoba starsza musi wyjść na zewnątrz, powinna ubrać lekkie i przewiewne ubranie. Konieczne są: nakrycie głowy (kapelusz z szerokim rondem lub czapka z daszkiem), okulary przeciwsłoneczne i krem z filtrem UV.

Jeśli wystąpią ból i zawroty głowy lub ogólny niepokój, senior powinien udać się w chłodne miejsce i napić się wody. Z kolei gorączka, większa częstotliwość bicia serca, przyśpieszony oddech i rozgrzana, czerwona skóra mogą być objawami udaru cieplnego. W takim przypadku, należy niezwłocznie wezwać pomoc dzwoniąc na numer alarmowy 112 – tłumaczy mgr farmacji Agnieszka Mikołajczak, specjalista ds. opieki farmaceutycznej Gemini Polska.

Dlaczego należy stosować krem z filtrem UV? 
Kremy z filtrem UV to podstawowa profilaktyka zapobiegająca rozwojowi raka skóry. Najlepiej wybrać krem z filtrem SPF 50 i ponawiać aplikację co 2-3 godziny. Najbardziej narażone miejsca to te niechronione ubraniem, czyli twarz, kark, uszy, ramiona i ręce.  Warto pamiętać, że promieniowanie UV przenika przez chmury, dlatego oparzenie słoneczne może pojawić się także w pochmurne dni. Dobrym wsparciem okazuje się odzież z filtrem UV, która jest coraz częściej dostępna w sklepach. Raz w roku warto zgłosić się do dermatologa, który skontroluje znamiona barwnikowe przy użyciu dermatoskopu.  

Jak uniknąć odwodnienia? 
Osoby starsze w słabszy sposób odczuwają pragnie, w związku z czym bardzo często dochodzi do zaburzeń gospodarki wodno-elektrolitowej. Aby uniknąć groźnego odwodnienia, należy pić wodę często, małymi łykami, nawet wtedy, gdy nie odczuwa się potrzeby sięgnięcia po napój.

Podczas upalnych dni konieczne jest uzupełnienie elektrolitów. Doustny płyn nawadniający można kupić w formie saszetek lub tabletek do rozpuszczenia. Do ich przygotowania należy użyć wody przegotowanej lub źródlanej butelkowanej, w ilości zaleconej przez producenta. Tylko wówczas powstaną oczekiwane stężenia soli – radzi mgr farmacji Agnieszka Mikołajczak, specjalista ds. opieki farmaceutycznej Gemini Polska.

Co jeść latem? 
Nierzadko seniorzy w okresie letnim odczuwają mniejszy apetyt. Warto przygotowywać lekkostrawne posiłki w małych porcjach i spożywać je 5-6 razy dziennie w regularnych odstępach. Najlepiej postawić na warzywa, nabiał oraz produkty zbożowe.  W trakcie upałów świetnie sprawdzą się chłodniki, które orzeźwią i dostarczą cennych wartości odżywczych.   Jeśli senior choruje na cukrzycę, dobrym wyborem będą owoce sezonowe o niskim indeksie glikemicznym, np. maliny, porzeczki czy brzoskwinie.

Co zabrać ze sobą w podróż? 
Wybierając się na wakacyjny wyjazd, senior powinien zabrać ze sobą zapas leków, listę obecnie przyjmowanych preparatów, dokumentację medyczną, niezbędne zaświadczenia od lekarza, książeczkę szczepień lub certyfikaty oraz mały żel antybakteryjny, bo choć obostrzenia przeciwko COVID-19 zostały zniesione, a ryzyko zarażenia jest małe, to wciąż istnieje – podsumowuje mgr farmacji Izabela Baj, dyrektor ds. opieki farmaceutycznej Gemini Polska.
 
źródło: Gemini Polska

Odpoczynek ma istotne znaczenie dla zdrowia i samopoczucia każdego z nas. Dla osób z problemami sercowo-naczyniowymi odpowiedni wypoczynek jest szczególnie ważny, ponieważ pozwala na regenerację organizmu i redukcję stresu. 

Bez względu na to, czy wybieramy góry, morze czy lesiste równiny, klimat odgrywa kluczową rolę – ciśnienie atmosferyczne, wilgotność powietrza, skład atmosferyczny i nasłonecznienie mają wpływ na nasze zdrowie i komfort – mówi dr hab. n. med. Adam Janas, kardiolog American Heart of Poland.
Osoby z nadciśnieniem powinny unikać gór i terenów położonych na skraju dużych jezior. Spore wahania ciśnienia mogą im bowiem zaszkodzić. Urlop powinny spędzić w miejscach, gdzie temperatura powietrza nie przekracza 25 stopni Celsjusza i nie podlega zbyt dużym wahaniom między dniem a nocą. 
W przypadku osób z nadciśnieniem skrajne temperatury, wysoka wilgotność powietrza i nasilające się wahania atmosferyczne mogą wpływać negatywnie na ciśnienie tętnicze i ogólne samopoczucie. Wysoka temperatura powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych, co prowadzi do obniżenia ciśnienia tętniczego. Jednak u osób z nadciśnieniem, które przyjmują leki rozszerzające naczynia krwionośne, może to skutkować nadmiernym obniżeniem ciśnienia, co z kolei prowadzi do uczucia osłabienia, zawrotów głowy i innych nieprzyjemnych objawów – wyjaśnia doktor.
Słońce a serce?
Szczególnie osoby z nadciśnieniem tętniczym powinny unikać nadmiernego opalania się i długotrwałego przebywania na gorącym słońcu. Wysokie temperatury mogą powodować rozszerzenie naczyń krwionośnych, przegrzanie organizmu i odwodnienie. Leki stosowane w leczeniu nadciśnienia działają rozszerzająco na naczynia krwionośne, co może zwiększyć reakcję fizjologiczną organizmu na działanie słońca, takie jak przegrzanie, zaczerwienienie twarzy czy obrzęki podudzi – dodaje Janas.  
Jaki jest wpływ morskiej atmosfery na zdrowie?
Pobyt nad morzem doskonale wpływa na dotlenienie organizmu, dzięki obecności bogatego w tlen powietrza, które dodatkowo jest nasycone leczniczymi pierwiastkami. Gdy fale morskie rozbijają się o brzeg, uwalniane są kryształki chlorku sodu, soli magnezu i cząsteczki jodu, tworząc aerozol morski. Ten aerozol doskonale odżywia śluzówki i wspiera ich regenerację. Morskie powietrze jest często czystsze i zawiera mniejszą ilość zanieczyszczeń w porównaniu do powietrza miejskiego. Odpoczynek nad morzem i wdychanie świeżego powietrza może pomóc w redukcji stresu i poprawie ogólnego samopoczucia. Pobyt nad morzem oferuje możliwości do aktywności fizycznej, takich jak np. spacery po plaży. Regularna aktywność fizyczna jest ważna dla kontroli ciśnienia krwi i ogólnego zdrowia serca. W przypadku nadciśnienia, zaleca się umiarkowany wysiłek fizyczny, który może pomóc w obniżeniu ciśnienia krwi.  Pobyt nad morzem może być korzystny dla redukcji stresu, który może wpływać na wzrost ciśnienia krwi – wyjaśnia doktor.
Pacjenci z nadciśnieniem powinni unikać wyjazdów w wysokie góry, powyżej 1500 m n.p.m.
Zmiany ciśnienia powietrza w górach są zauważalne i mają wpływ na nasze organizmy. Wraz ze wzrostem wysokości maleje stężenie tlenu, co może prowadzić do problemów z oddychaniem i nasilających się duszności. Na popularnych polskich szczytach, takich jak Giewont (1894 m n.p.m.), ciśnienie wynosi około 805 hPa, na Rysach (2499 m n.p.m.) około 746 hPa, a na Śnieżce (1602 m n.p.m.) około 835 hPa. Im wyżej się znajdujemy, tym trudniej jest dostarczyć organizmowi wystarczającą ilość tlenu. Dlatego człowiek zaczyna oddychać szybciej. Pacjenci przyjmujący tzw. beta-blokery muszą pamiętać, że te preparaty ograniczają wzrost akcji serca w czasie wysiłku fizycznego. Osoby z nadciśnieniem, ale stabilnymi wartościami, mogą sobie pozwolić na wycieczki na umiarkowanych wysokościach – informuje kardiolog.
W górach często występują nagłe zmiany warunków atmosferycznych, które mogą wpływać na samopoczucie. 
Nawet osoby z normalnym ciśnieniem mogą odczuwać zmiany ciśnienia. Przy nagłym skoku ciśnienia mogą wystąpić objawy takie jak zaczerwienienie twarzy, problemy z oddychaniem, zawroty głowy, ból oczu, ból w klatce piersiowej, drżenie rąk. Natomiast osoby z niskim ciśnieniem mogą skarżyć się na szybkie zmęczenie i zawroty – ostrzega kardiolog Janas. 
Nadciśnienie a lot samolotem – czy to bezpieczne?
W samolocie panuje zmniejszone ciśnienie atmosferyczne, które może wpływać na organizm. W przypadku osób z nadciśnieniem, może to powodować nieznaczny wzrost ciśnienia krwi. Osoby z nadciśnieniem powinny regularnie wstawać i poruszać się po kabinie samolotu, aby poprawić krążenie i uniknąć ewentualnych powikłań. Przed podjęciem podróży samolotem z nadciśnieniem zaleca się skonsultowanie się z lekarzem, aby uzyskać indywidualne zalecenia i wskazówki dotyczące bezpiecznego podróżowania – informuje Janas.
Wakacyjne zalecenia 
Kiedy temperatura przekracza 30 stopni, niezależnie od tego, czy jesteśmy nad morzem czy w innych miejscach, warto przebywać w cieniu. Pamiętajmy o regularnym uzupełnianiu płynów, nawet jeśli nie odczuwamy pragnienia. Najlepiej pić często i w niewielkich ilościach. Możemy wspierać nasz organizm sokami warzywnymi, które są szczególnie korzystne dla osób z nadciśnieniem, takimi jak sok z pomidorów, buraka czy napoje z dodatkiem aronii. Jeśli planujemy kąpiel w morzu czy jeziorze, zanurzajmy się powoli, aby organizm mógł stopniowo przyzwyczaić się do różnicy temperatury. To pomoże uniknąć nagłego skoku ciśnienia tętniczego – rekomenduje doktor.
Ważne jest także dbanie o odpowiednią dietę. 
Nie należy spożywać alkoholu, unikajmy potraw tłustych z grilla, kiełbas, karkówek, czerwonego mięsa oraz wysoko przetworzonych produktów spożywczych z dużą ilością sodu, ponieważ mogą one negatywnie wpływać na nasze zdrowie sercowo-naczyniowe, w tym na nadciśnienie – dodaje Janas.
Przestrzeganie tych zaleceń pomoże utrzymać nasze zdrowie i samopoczucie w dobrej kondycji podczas długiego weekendu, niezależnie od tego, czy spędzamy go nad morzem czy w innych miejscach. 

źródło: American Heart of Poland

66 proc. rodziców biorących udział w badaniu zrealizowanym dla One przyznało, że ich dzieci przynajmniej raz zachorowały w czasie wakacyjnego odpoczynku. Jednocześnie aż 41 proc. z nich twierdzi, że planując wakacje szuka informacji o tym, jak pod kątem zdrowotnym przygotować się do wyjazdu na forach dyskusyjnych, blogach, w social mediach czy na portalach internetowych. W przeszłości, kiedy ich dziecko chorowało podczas urlopu, biorący udział w badaniu rodzice najczęściej korzystali z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielnie kupowali leki w aptece.
Według danych opublikowanych przez Polską Organizację Turystyczną na letni wyjazd turystyczno-wypoczynkowy w tym roku planowało udać się 65 proc. Polaków. 7 na 10 (71 proc.) badanych chciało spędzić wakacje w kraju, a co piąty (19 proc.) – za granicą.
 
– Nie jest odkryciem, że urlopy korzystnie wpływają na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Musimy jednak pamiętać, że w czasie wyjazdu bardziej niż na co dzień jesteśmy narażeni na wystąpienie dolegliwości i infekcji, a im młodszy organizm tym większe ryzyko. Wydawałoby się, że wybuch pandemii oraz związana z tą sytuacją wzmożona edukacja zdrowotna zmieniają percepcję Polaków i przekonają ich do korzystania z naprawdę rzetelnych źródeł informacji również w ramach przygotowań do wakacyjnych wyjazdów. Tymczasem okazuje się, że w tej sytuacji rodzice częściej niż z konsultacji z pediatrą, korzystają z forów dyskusyjnych, blogów, mediów społecznościowych i portali internetowych czy porad bliskich – mówi Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP.
 

Co trzeci rodzic korzysta z porady lekarza przed wyjazdem z dzieckiem
Jak pokazuje badanie przeprowadzone na zlecenie Doctor.One – wśród rodziców przygotowujących się pod kątem zdrowotnym do wakacyjnego wyjazdu z dzieckiem najpopularniejszym źródłem informacji jest internet. Nie są to jednak np. rządowe serwisy czy objęte patronatem stowarzyszeń lekarskich – te znalazły się dopiero na 3. miejscu, lecz fora dyskusyjne, blogi, social media oraz portale internetowe (41 proc. ankietowanych). Istotnie częściej informacji szukają na nich rodzice dzieci w wieku 1-3 lata (56 proc.). Na 2. miejscu jako źródło zdrowotnych informacji znaleźli się znajomi i rodzina (39 proc.). Z porad lekarza przed wyjazdem na wakacje z dzieckiem korzysta tylko 33 proc. rodziców, przy czym ta opcja jest istotnie częściej wybierana przez rodziców dzieci do 12. miesiąca życia (55 proc.).

 
– Dane Doctor.One pokazują, że 66 proc. dzieci przynajmniej raz zachorowało podczas wakacyjnego urlopu. Dlatego też tak ważne jest odbycie „przedwyjazdowej” wizyty u pediatry, zbadanie malucha i dopytanie lekarza, co należy zrobić w razie wystąpienia dolegliwości. Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci przewlekle chorych, ponieważ może zajść konieczność przedłużenia leku, wykupienia nowego lub poinstruowania rodziców o sposobach postępowania z dzieckiem w innym kraju. Wizyta u specjalisty jest również ważna w przypadku niemowląt oraz młodszych pociech – im mniejsze dziecko, tym mniej specyficzne są objawy choroby – tłumaczy Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP i dodaje: Podczas takiej wizyty lekarz może np. stwierdzić infekcję wirusową, która na wczesnym etapie umknęła rodzicom, a jest ona przeciwwskazaniem do odbycia podróży. Podczas wizyty można również omówić zawartość apteczki, którą planujemy ze sobą zabrać – lekarz najlepiej doradzi, co powinno się w niej znaleźć, uwzględniając przy tym wiek oraz stan zdrowia dziecka. Korzystanie z nierzetelnych informacji podczas przygotowań może spowodować, że opiekunowie za późno udadzą się z dzieckiem do specjalisty, nie będą potrafili poradzić sobie z gorączką lub nie będą wiedzieli, że w przypadku danej dolegliwości mogą użyć leku z zabranej ze sobą apteczki.
 
Wyniki badania pokazują również, że 27 proc. badanych w ogóle nie sprawdza informacji na temat chorób i ewentualnego leczenia dziecka w trakcie urlopu. Tę grupę w większości stanowili jednak rodzice trojga lub większej liczby dzieci oraz starszych pociech – w wieku powyżej 11 lat. Można więc w pewnym stopniu tłumaczyć mniejszą potrzebę poszukiwania informacji posiadanym już przez nich doświadczeniem.
 

Wakacyjna apteczka pierwsza deską ratunku w czasie choroby
Jakie kroki podejmują polscy rodzice w razie choroby dziecka w czasie wakacyjnego wyjazdu? 49 proc. z nich w takiej sytuacji w przeszłości skorzystało z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielnie kupiło leki w aptece. Była to najczęściej wskazywana odpowiedź niezależnie od wieku dziecka. Istotnie częściej na taki krok decydowały się kobiety niż mężczyźni (53 proc. vs. 44 proc.) oraz osoby w wieku od 35 do 44 lat – co może wskazywać na posiadane przez nich doświadczenie z zakresu postępowania w przypadku drobnych dolegliwości.

– Dziecięce dolegliwości w czasie wakacyjnych wyjazdów zazwyczaj są spowodowane: zmianą klimatu i temperatury, wyczerpaniem fizycznym, nieprawidłowym nawodnieniem, brakiem odpowiedniej ochrony przed słońcem, a także nową dla układu immunologicznego florą bakteryjną. Do najczęściej występujących objawów możemy zaliczyć: bóle głowy, gorączkę, wymioty i biegunkę czy świąd. Z reguły nie są one poważne, a zatem rodzice bez problemu mogą sobie z nimi poradzić za pomocą dobrze wyposażonej apteczki. Nic więc dziwnego, że jest to najczęściej wybierany sposób postępowania. Jednak w każdym wypadku należy obserwować stan zdrowia dziecka i skonsultować się z lekarzem, jeśli nie poprawi się, mimo podjętych kroków. Niezwłocznie natomiast należy udać się do pediatry m.in., jeżeli po urazie głowy wystąpiły objawy ogólne, jak zawroty, wymioty, senność itp., w przypadku gorączki niereagującej na leki i utrzymującej się dłużej niż 3 dni, odwodnienia powodującego brak mikcji i osłabienie, a także wystąpienia masywnego obrzęku – radzi Alicja Sapała – Smoczyńska.

 
W przypadku wystąpienia dolegliwości u dziecka w czasie wyjazdu 38 proc. rodziców szukało pomocy u lokalnego lekarza, częściej byli to jednak starsi opiekunowie – w wieku 45 lat i więcej. Kontakt z zaufanym pediatrą wybrało 18 proc. rodziców – najczęściej taki krok podejmowały osoby zamieszkujące miasta powyżej 500 tys. mieszkańców (26 proc.). Z kolei możliwych sposobów postępowania w internecie szukało 17 proc. ankietowanych. Na szybszy powrót do domu spowodowany chorobą dziecka, zdecydowało się 15 proc. rodziców – istotnie częściej byli to rodzice dzieci do 12. miesiąca życia (37 proc.). Tylko 14 proc. badanych skorzystało z teleporady lekarza pediatry.
 

– Jeśli podczas wakacji zajdzie potrzeba skonsultowania objawów dziecka z lekarzem i rodzice mają taką możliwość to sugerowałabym w pierwszej kolejności kontakt ze swoim zaufanym pediatrą. Lekarz, który zna pacjenta jest najlepszym źródłem informacji – wie m.in. jak dziecko reaguje na leki i poszczególne objawy, czy jest w stanie przełknąć tabletkę, czy można je obudzić w nocy, by podać lek, a także kiedy wolniejsza lub szybsza odpowiedź organizmu na dolegliwości lub przyjęty sposób postępowania będzie prawidłowa, a kiedy nie. Jego porada zatem nie opiera się wyłącznie na obecnym stanie zdrowia oraz obeznaniu w aktualnych wytycznych i najnowszych lekach Jeśli natomiast rodzice wybiorą wizytę lub teleporadę pediatry, którego nie znają to oprócz opowiedzenia mu o niedawnych dolegliwościach i aktualnych objawach malucha, powinni również poinformować go o przeprowadzonych szczepieniach oraz chorobach przewlekłych. W takim przypadku należy mieć przy sobie dowód tożsamości dziecka, a jeśli maluch choruje przewlekle – również karty z pobytów w szpitalach oraz informacje od lekarzy specjalistów, dotyczące chorób i przyjmowanych leków –
mówi Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP.
 
Wizyta u lokalnego lekarza najchętniej wybieranym rodzajem konsultacji w razie choroby dziecka
Teleporada aktualnie dostępnego lekarza to wśród badanych najrzadziej wybierana opcja w sytuacji, kiedy inne formy konsultacji są równie dostępne. W razie choroby dziecka podczas wakacyjnego wyjazdu zdecydowałoby się z niej skorzystać tylko 16 proc. rodziców. Większość (55 proc.) wybrałaby natomiast stacjonarną wizytę u lokalnego lekarza. Dla porównania – 29 proc. ankietowanych najchętniej skontaktowałoby się ze swoim zaufanym pediatrą za pomocą telefonu, e-maila czy wiadomości SMS. Co ciekawe tę opcję częściej wskazywali mieszkańcy miast o wielkości od 20 do 99 tys. osób niż innej wielkości miejscowości.

– Jako społeczeństwo jesteśmy przyzwyczajeni do wizyt stacjonarnych, nic więc dziwnego, że większość osób preferuje właśnie taką formę kontaktu, nawet przy założeniu, że będzie to lekarz, którego nie znają. Dopiero pandemia sprawiła, że ludzie – zazwyczaj z braku innych opcji – zaczęli częściej korzystać z telemedycyny. Niestety ten format, podobnie jak standardowy model opieki zdrowotnej w Polsce, jest oparty najczęściej na kontakcie anonimowego pacjenta z dowolnym, aktualnie dostępnym specjalistą. Zakładam, że właśnie z tego względu była to najmniej chętnie wybierana opcja przez badanych. Problematyczny jest też brak narzędzi na rynku, które pozwalałyby pacjentom i ich zaufanym lekarzom na szybki i bezpośredni kontakt. Dlatego też stworzyliśmy platformę do stałej opieki medycznej. Wierzymy, że w ten sposób przywrócimy bliskie relacje między lekarzami i pacjentami, które kiedyś były przecież normą – mówi Tomasz Rudolf, współzałożyciel i prezes Doctor.One.

 
A jak wygląda sytuacja w przypadku stacjonarnych wizyt lekarskich podczas zagranicznych wakacji? Okazuje się, że aż 88 proc. rodziców zdecydowałoby się skorzystać z porady lokalnego lekarza, jednak tylko 18 proc. z nich wybrałoby tę opcję bez względu na okoliczności. Tę odpowiedź najczęściej wskazywali rodzicie dzieci w wieku 14-17 lat. 26 proc. zdecydowałoby się na taki krok tylko w kraju, w którym czują się bezpiecznie, a 21 proc., gdyby mieli tłumacza. Z kolei 23 proc. ankietowanych chciałby potwierdzić diagnozę i zalecenia z polskim lekarzem – taka możliwość była szczególnie ważna dla rodziców najmłodszych pociech (do 6 r.ż.). Wśród badanych, którzy nie zdecydowaliby się na konsultację z lokalnym lekarzem pediatrą w razie choroby dziecka podczas zagranicznego wyjazdu, najczęściej wskazywaną przyczyną była obawa o wysokie koszty leczenia (7 proc.).

 
Konsultacja lekarska zyskuje na znaczeniu w przypadku choroby dziecka
Jak pokazują wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie Doctor.One, większość polskich rodziców zdaje sobie sprawę z ryzyka zachorowania dziecka podczas wakacyjnego wyjazdu i w związku z tym przygotowuje się do podróży pod kątem zdrowotnym. Niestety najpopularniejsze w tej sytuacji są niezbyt wiarygodne źródła informacji, jak fora dyskusyjne, blogi, social media oraz portale internetowe. Ważne, aby korzystając z nich zwrócić uwagę na kompetencje autorów wypowiedzi lub artykułów, a wszelkie wątpliwości, a także specjalne potrzeby dziecka omówić z zaufanym lekarzem. Badanie wskazuje również, że znaczenie konsultacji pediatrycznej rośnie w przypadku zachorowania dziecka w czasie wyjazdu – o ile najpopularniejszą metodą postępowania jest skorzystanie z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielne wykupienie leków w aptece to wizyta u lokalnego lekarza była drugą najczęściej wybieraną opcją, a konsultacja z zaufanym pediatrą – trzecią. 

 
Badanie dla Doctor.One zostało zrealizowane przez Maison&Partners w czerwcu 2022 r. metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu badawczym Ariadna na grupie 532 osób reprezentatywnej (pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania) dla rodziców dzieci do 18 r.ż. 
 
Lek. Alicja Sapała – Smoczyńska – pediatra, certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP. Absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. W ramach swojej specjalizacji zajmuje się opisywaniem polisomnografii dziecięcej – ukończyła w tym zakresie kurs certyfikowany przez Polskie Towarzystwo Badań nad Snem. Doświadczenie zawodowe zdobywała zarówno w kraju, jak i za granicą, m.in. w Szpitalu Bielańskim i Schlafmedizin Campus-Charite w Berlinie, a także prywatnych placówkach medycznych. W ramach prowadzonej praktyki lekarskiej oferuje swoim pacjentom dostęp do stałej opieki medycznej za pośrednictwem platformy Doctor.One.

źródło: DoctorOne

66 proc. rodziców biorących udział w badaniu zrealizowanym dla One przyznało, że ich dzieci przynajmniej raz zachorowały w czasie wakacyjnego odpoczynku. Jednocześnie aż 41 proc. z nich twierdzi, że planując wakacje szuka informacji o tym, jak pod kątem zdrowotnym przygotować się do wyjazdu na forach dyskusyjnych, blogach, w social mediach czy na portalach internetowych. W przeszłości, kiedy ich dziecko chorowało podczas urlopu, biorący udział w badaniu rodzice najczęściej korzystali z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielnie kupowali leki w aptece.
Według danych opublikowanych przez Polską Organizację Turystyczną na letni wyjazd turystyczno-wypoczynkowy w tym roku planowało udać się 65 proc. Polaków. 7 na 10 (71 proc.) badanych chciało spędzić wakacje w kraju, a co piąty (19 proc.) – za granicą.
 
– Nie jest odkryciem, że urlopy korzystnie wpływają na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Musimy jednak pamiętać, że w czasie wyjazdu bardziej niż na co dzień jesteśmy narażeni na wystąpienie dolegliwości i infekcji, a im młodszy organizm tym większe ryzyko. Wydawałoby się, że wybuch pandemii oraz związana z tą sytuacją wzmożona edukacja zdrowotna zmieniają percepcję Polaków i przekonają ich do korzystania z naprawdę rzetelnych źródeł informacji również w ramach przygotowań do wakacyjnych wyjazdów. Tymczasem okazuje się, że w tej sytuacji rodzice częściej niż z konsultacji z pediatrą, korzystają z forów dyskusyjnych, blogów, mediów społecznościowych i portali internetowych czy porad bliskich – mówi Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP.
 

Co trzeci rodzic korzysta z porady lekarza przed wyjazdem z dzieckiem
Jak pokazuje badanie przeprowadzone na zlecenie Doctor.One – wśród rodziców przygotowujących się pod kątem zdrowotnym do wakacyjnego wyjazdu z dzieckiem najpopularniejszym źródłem informacji jest internet. Nie są to jednak np. rządowe serwisy czy objęte patronatem stowarzyszeń lekarskich – te znalazły się dopiero na 3. miejscu, lecz fora dyskusyjne, blogi, social media oraz portale internetowe (41 proc. ankietowanych). Istotnie częściej informacji szukają na nich rodzice dzieci w wieku 1-3 lata (56 proc.). Na 2. miejscu jako źródło zdrowotnych informacji znaleźli się znajomi i rodzina (39 proc.). Z porad lekarza przed wyjazdem na wakacje z dzieckiem korzysta tylko 33 proc. rodziców, przy czym ta opcja jest istotnie częściej wybierana przez rodziców dzieci do 12. miesiąca życia (55 proc.).

 
– Dane Doctor.One pokazują, że 66 proc. dzieci przynajmniej raz zachorowało podczas wakacyjnego urlopu. Dlatego też tak ważne jest odbycie „przedwyjazdowej” wizyty u pediatry, zbadanie malucha i dopytanie lekarza, co należy zrobić w razie wystąpienia dolegliwości. Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci przewlekle chorych, ponieważ może zajść konieczność przedłużenia leku, wykupienia nowego lub poinstruowania rodziców o sposobach postępowania z dzieckiem w innym kraju. Wizyta u specjalisty jest również ważna w przypadku niemowląt oraz młodszych pociech – im mniejsze dziecko, tym mniej specyficzne są objawy choroby – tłumaczy Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP i dodaje: Podczas takiej wizyty lekarz może np. stwierdzić infekcję wirusową, która na wczesnym etapie umknęła rodzicom, a jest ona przeciwwskazaniem do odbycia podróży. Podczas wizyty można również omówić zawartość apteczki, którą planujemy ze sobą zabrać – lekarz najlepiej doradzi, co powinno się w niej znaleźć, uwzględniając przy tym wiek oraz stan zdrowia dziecka. Korzystanie z nierzetelnych informacji podczas przygotowań może spowodować, że opiekunowie za późno udadzą się z dzieckiem do specjalisty, nie będą potrafili poradzić sobie z gorączką lub nie będą wiedzieli, że w przypadku danej dolegliwości mogą użyć leku z zabranej ze sobą apteczki.
 
Wyniki badania pokazują również, że 27 proc. badanych w ogóle nie sprawdza informacji na temat chorób i ewentualnego leczenia dziecka w trakcie urlopu. Tę grupę w większości stanowili jednak rodzice trojga lub większej liczby dzieci oraz starszych pociech – w wieku powyżej 11 lat. Można więc w pewnym stopniu tłumaczyć mniejszą potrzebę poszukiwania informacji posiadanym już przez nich doświadczeniem.
 

Wakacyjna apteczka pierwsza deską ratunku w czasie choroby
Jakie kroki podejmują polscy rodzice w razie choroby dziecka w czasie wakacyjnego wyjazdu? 49 proc. z nich w takiej sytuacji w przeszłości skorzystało z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielnie kupiło leki w aptece. Była to najczęściej wskazywana odpowiedź niezależnie od wieku dziecka. Istotnie częściej na taki krok decydowały się kobiety niż mężczyźni (53 proc. vs. 44 proc.) oraz osoby w wieku od 35 do 44 lat – co może wskazywać na posiadane przez nich doświadczenie z zakresu postępowania w przypadku drobnych dolegliwości.

– Dziecięce dolegliwości w czasie wakacyjnych wyjazdów zazwyczaj są spowodowane: zmianą klimatu i temperatury, wyczerpaniem fizycznym, nieprawidłowym nawodnieniem, brakiem odpowiedniej ochrony przed słońcem, a także nową dla układu immunologicznego florą bakteryjną. Do najczęściej występujących objawów możemy zaliczyć: bóle głowy, gorączkę, wymioty i biegunkę czy świąd. Z reguły nie są one poważne, a zatem rodzice bez problemu mogą sobie z nimi poradzić za pomocą dobrze wyposażonej apteczki. Nic więc dziwnego, że jest to najczęściej wybierany sposób postępowania. Jednak w każdym wypadku należy obserwować stan zdrowia dziecka i skonsultować się z lekarzem, jeśli nie poprawi się, mimo podjętych kroków. Niezwłocznie natomiast należy udać się do pediatry m.in., jeżeli po urazie głowy wystąpiły objawy ogólne, jak zawroty, wymioty, senność itp., w przypadku gorączki niereagującej na leki i utrzymującej się dłużej niż 3 dni, odwodnienia powodującego brak mikcji i osłabienie, a także wystąpienia masywnego obrzęku – radzi Alicja Sapała – Smoczyńska.

 
W przypadku wystąpienia dolegliwości u dziecka w czasie wyjazdu 38 proc. rodziców szukało pomocy u lokalnego lekarza, częściej byli to jednak starsi opiekunowie – w wieku 45 lat i więcej. Kontakt z zaufanym pediatrą wybrało 18 proc. rodziców – najczęściej taki krok podejmowały osoby zamieszkujące miasta powyżej 500 tys. mieszkańców (26 proc.). Z kolei możliwych sposobów postępowania w internecie szukało 17 proc. ankietowanych. Na szybszy powrót do domu spowodowany chorobą dziecka, zdecydowało się 15 proc. rodziców – istotnie częściej byli to rodzice dzieci do 12. miesiąca życia (37 proc.). Tylko 14 proc. badanych skorzystało z teleporady lekarza pediatry.
 

– Jeśli podczas wakacji zajdzie potrzeba skonsultowania objawów dziecka z lekarzem i rodzice mają taką możliwość to sugerowałabym w pierwszej kolejności kontakt ze swoim zaufanym pediatrą. Lekarz, który zna pacjenta jest najlepszym źródłem informacji – wie m.in. jak dziecko reaguje na leki i poszczególne objawy, czy jest w stanie przełknąć tabletkę, czy można je obudzić w nocy, by podać lek, a także kiedy wolniejsza lub szybsza odpowiedź organizmu na dolegliwości lub przyjęty sposób postępowania będzie prawidłowa, a kiedy nie. Jego porada zatem nie opiera się wyłącznie na obecnym stanie zdrowia oraz obeznaniu w aktualnych wytycznych i najnowszych lekach Jeśli natomiast rodzice wybiorą wizytę lub teleporadę pediatry, którego nie znają to oprócz opowiedzenia mu o niedawnych dolegliwościach i aktualnych objawach malucha, powinni również poinformować go o przeprowadzonych szczepieniach oraz chorobach przewlekłych. W takim przypadku należy mieć przy sobie dowód tożsamości dziecka, a jeśli maluch choruje przewlekle – również karty z pobytów w szpitalach oraz informacje od lekarzy specjalistów, dotyczące chorób i przyjmowanych leków –
mówi Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP.
 
Wizyta u lokalnego lekarza najchętniej wybieranym rodzajem konsultacji w razie choroby dziecka
Teleporada aktualnie dostępnego lekarza to wśród badanych najrzadziej wybierana opcja w sytuacji, kiedy inne formy konsultacji są równie dostępne. W razie choroby dziecka podczas wakacyjnego wyjazdu zdecydowałoby się z niej skorzystać tylko 16 proc. rodziców. Większość (55 proc.) wybrałaby natomiast stacjonarną wizytę u lokalnego lekarza. Dla porównania – 29 proc. ankietowanych najchętniej skontaktowałoby się ze swoim zaufanym pediatrą za pomocą telefonu, e-maila czy wiadomości SMS. Co ciekawe tę opcję częściej wskazywali mieszkańcy miast o wielkości od 20 do 99 tys. osób niż innej wielkości miejscowości.

– Jako społeczeństwo jesteśmy przyzwyczajeni do wizyt stacjonarnych, nic więc dziwnego, że większość osób preferuje właśnie taką formę kontaktu, nawet przy założeniu, że będzie to lekarz, którego nie znają. Dopiero pandemia sprawiła, że ludzie – zazwyczaj z braku innych opcji – zaczęli częściej korzystać z telemedycyny. Niestety ten format, podobnie jak standardowy model opieki zdrowotnej w Polsce, jest oparty najczęściej na kontakcie anonimowego pacjenta z dowolnym, aktualnie dostępnym specjalistą. Zakładam, że właśnie z tego względu była to najmniej chętnie wybierana opcja przez badanych. Problematyczny jest też brak narzędzi na rynku, które pozwalałyby pacjentom i ich zaufanym lekarzom na szybki i bezpośredni kontakt. Dlatego też stworzyliśmy platformę do stałej opieki medycznej. Wierzymy, że w ten sposób przywrócimy bliskie relacje między lekarzami i pacjentami, które kiedyś były przecież normą – mówi Tomasz Rudolf, współzałożyciel i prezes Doctor.One.

 
A jak wygląda sytuacja w przypadku stacjonarnych wizyt lekarskich podczas zagranicznych wakacji? Okazuje się, że aż 88 proc. rodziców zdecydowałoby się skorzystać z porady lokalnego lekarza, jednak tylko 18 proc. z nich wybrałoby tę opcję bez względu na okoliczności. Tę odpowiedź najczęściej wskazywali rodzicie dzieci w wieku 14-17 lat. 26 proc. zdecydowałoby się na taki krok tylko w kraju, w którym czują się bezpiecznie, a 21 proc., gdyby mieli tłumacza. Z kolei 23 proc. ankietowanych chciałby potwierdzić diagnozę i zalecenia z polskim lekarzem – taka możliwość była szczególnie ważna dla rodziców najmłodszych pociech (do 6 r.ż.). Wśród badanych, którzy nie zdecydowaliby się na konsultację z lokalnym lekarzem pediatrą w razie choroby dziecka podczas zagranicznego wyjazdu, najczęściej wskazywaną przyczyną była obawa o wysokie koszty leczenia (7 proc.).

 
Konsultacja lekarska zyskuje na znaczeniu w przypadku choroby dziecka
Jak pokazują wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie Doctor.One, większość polskich rodziców zdaje sobie sprawę z ryzyka zachorowania dziecka podczas wakacyjnego wyjazdu i w związku z tym przygotowuje się do podróży pod kątem zdrowotnym. Niestety najpopularniejsze w tej sytuacji są niezbyt wiarygodne źródła informacji, jak fora dyskusyjne, blogi, social media oraz portale internetowe. Ważne, aby korzystając z nich zwrócić uwagę na kompetencje autorów wypowiedzi lub artykułów, a wszelkie wątpliwości, a także specjalne potrzeby dziecka omówić z zaufanym lekarzem. Badanie wskazuje również, że znaczenie konsultacji pediatrycznej rośnie w przypadku zachorowania dziecka w czasie wyjazdu – o ile najpopularniejszą metodą postępowania jest skorzystanie z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielne wykupienie leków w aptece to wizyta u lokalnego lekarza była drugą najczęściej wybieraną opcją, a konsultacja z zaufanym pediatrą – trzecią. 

 
Badanie dla Doctor.One zostało zrealizowane przez Maison&Partners w czerwcu 2022 r. metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu badawczym Ariadna na grupie 532 osób reprezentatywnej (pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania) dla rodziców dzieci do 18 r.ż. 
 
Lek. Alicja Sapała – Smoczyńska – pediatra, certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP. Absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. W ramach swojej specjalizacji zajmuje się opisywaniem polisomnografii dziecięcej – ukończyła w tym zakresie kurs certyfikowany przez Polskie Towarzystwo Badań nad Snem. Doświadczenie zawodowe zdobywała zarówno w kraju, jak i za granicą, m.in. w Szpitalu Bielańskim i Schlafmedizin Campus-Charite w Berlinie, a także prywatnych placówkach medycznych. W ramach prowadzonej praktyki lekarskiej oferuje swoim pacjentom dostęp do stałej opieki medycznej za pośrednictwem platformy Doctor.One.

źródło: DoctorOne

Aktywność fizyczna w wakacje? Doktor nauk medycznych, Bartosz Skwarna – kardiolog, ordynator oddziału Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Ustroniu – w ramach akcji Grupy American Heart of Poland Serce kocha sport przedstawia powody, dla których warto wejść do wody oraz mówi o bezpiecznej kąpieli latem.
Ta dyscyplina sportu kojarzy się przede wszystkim z czasem letnim, nie jest jednak jedynie przyjemnym sposobem na ochłodę w czasie lata.

 
 – Jak wiemy mięśnie lubią ruch, a serce to mięsień, dlatego ta dyscyplina jest nieoceniona dla poprawy pracy mięśnia sercowego. Obniża ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca, obniża ciśnienie krwi. Poziome ułożenie ciała w czasie pływania powoduje, że serce tłoczy krew bez oporów wynikających z działania grawitacji, dzięki temu rośnie rozciągliwość mięśnia sercowego, objętość krwi wypływającej z serca przy jednym skurczu zwiększa się o 20%, a tętno spoczynkowe spada. Warto podkreślić, iż osoby regularnie uczęszczające na basen mają aż o 60% większe szanse na uniknięcie chorób serca w porównaniu z osobami nieuprawiającymi regularnie żadnej aktywności fizycznej – mówi dr n. med. Bartosz Skwarna – Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca, Grupa American Heart of Poland.
 
Jest również jednym z niewielu sportów, do których nie ma przeciwskazań.
 
– Środowisko wodne jest wskazane dla wszystkich grup wiekowych. Poprzez odciążenie stawów – ćwiczenia są bezpieczniejsze, a przy jednoczesnym stawianym przez wodę oporze, treningi są efektywniejsze. Ta dyscyplina sportowa wskazana jest jako forma rehabilitacji kardiologicznej np. po zawałach – wyjaśnia Skwarna.
 
Regularne pływanie zwiększa nie tylko pojemność płuc.
 
– Standardowa pojemność płuc to 5 litrów, natomiast u pływaka płuca mogą zwiększyć swoją pojemność nawet do 11 litrów. Ponadto pływanie angażuje wszystkie duże grupy mięśni. Można dzięki temu jednocześnie zadbać o plecy, nogi czy ramiona. Aby ciało pokonało jakiś odcinek, pracuje ponad 40 mięśni. Kształtuje sylwetkę – spala tkankę tłuszczową – koryguje postawę ciała. W ciągu godzinnego treningu tracimy od 400-800 kcal. Warto podkreślić, iż pływanie oddziałuje pozytywnie nawet na układ nerwowy: wydzielają się endorfiny, poprawiają się funkcje poznawcze, a jednocześnie zmniejsza się ilość bodźców, co przynosi ulgę i daje poczucie spokoju – oznajmia doktor B. Skwarna.
 
Doktor apeluje przy tym o rozsądek podczas zażywania kąpieli.
 
– Najlepiej korzystać wyłącznie z kąpielisk strzeżonych, dodatkowo o wejściu do wody powinniśmy kogoś poinformować. W lato należy stopniowo ochłodzić organizm przez ochlapanie wodą karku, klatki piersiowej, brzucha i nóg. Szok termiczny może wystąpić przy zanurzeniu nawet tylko jednej części ciała, na przykład nóg. Narażone są na to również osoby zdrowe, które mają bardzo dobrą kondycję fizyczną, oczywiście im powstaniom sprzyjają takie czynniki jak: zmęczenie, zmarznięcie, wpłynięcie w zimne prądy, kąpiel po obfitym posiłku, obecność alkoholu we krwi. W efekcie pływanie na krytych pływalniach jest nie tylko przyjemne, ale także bezpieczne. Tym bardziej, że ilość chloru, z jaką mamy do czynienia na basenie, nie jest szkodliwa dla zdrowia – oznajmia.
 
Latem doskonałą alternatywą może być otwarty basen – jednocześnie nie tracisz słońca i możesz cieszyć się bliskością wody. W ramach cyklu Serce kocha sport American Heart of Poland emituje bezpłatne porady ekspertów zachęcających do aktywności fizycznej. Publikujemy je w każdy piątek w mediach społecznościowych Grupy American Heart of Poland – na Facebooku, Instagramie, YouTubie, stronie internetowej www.ahop.pl oraz na Facebooku Liga AHoP – Serce kocha sport.

źródło: AHoP