Medicalpress
Szczepienia ochronne pozostają jednym z najważniejszych narzędzi w walce z chorobami zakaźnymi – mimo spadku ich popularności, nadal skutecznie ratują zdrowie i życie. Podczas konferencji poświęconej najnowszemu raportowi „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025”, prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowa konsultant ds. epidemiologii, podkreśliła ich kluczową rolę w utrzymaniu bezpieczeństwa epidemiologicznego kraju.
Sytuacja epidemiologiczna w kraju zależy od wielu czynników, najważniejsze z nich to biologiczne, środowiskowe i społeczno-ekonomiczne. Wśród czynników biologicznych kluczowe są szczepienia ochronne, które, choć tracą na popularności, wciąż skutecznie chronią nas przed chorobami zakaźnymi, poprawiając długość i jakość życia – wskazała prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, zastępczyni kierownika Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH-PIB, i konsultant krajowy ds. epidemiologii podczas konferencji prezentującej raport pt.: „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025”.

Eksperci są zgodni – aby zapewnić zdrowie publiczne i odporność populacyjną, konieczne jest utrzymanie wysokiego poziomu wyszczepialności. Jak przypomina prof. Paradowska-Stankiewicz, szczepienia to nie tylko indywidualna ochrona, ale także fundament strategii zdrowia publicznego. W dobie rosnących wyzwań epidemiologicznych, inwestycja w profilaktykę szczepienną staje się kluczowa dla przyszłości systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Źródło: PAP MediaRoom

Foto: PAP MediaRoom
Zdrowie obywateli to nie tylko fundament dobrostanu społeczeństwa, ale również kluczowy element bezpieczeństwa narodowego i stabilności państwa. 30 czerwca 2025 r. w Pałacu Staszica w Warszawie odbyła się debata Medycznej Racji Stanu pt. „Zdrowie i bezpieczeństwo narodowe”, zorganizowana pod patronatem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej oraz Przewodniczącego Rady ds. Współpracy z Ukrainą. Wydarzenie zgromadziło ekspertów, decydentów, lekarzy, organizacje pacjenckie oraz przedstawicieli przemysłu medycznego i farmaceutycznego, którzy wspólnie zastanawiali się, jak efektywnie budować odporność systemów ochrony zdrowia w obliczu rosnących wyzwań.
Wg WHO, zdrowie „to stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby lub kalectwa. Korzystanie z najwyższego osiągalnego poziomu zdrowia jest jednym z podstawowych praw każdego człowieka bez względu na rasę, religię, przekonania polityczne, sytuację ekonomiczną czy społeczną”. Zdrowie wszystkich narodów ma fundamentalne znaczenie dla osiągnięcia pokoju i bezpieczeństwa i zależy od najpełniejszej współpracy jednostek i państw. Osiągnięcia każdego państwa w promocji i ochronie zdrowia mają wartość dla wszystkich. Rządy ponoszą odpowiedzialność za zdrowie swoich narodów, którą można spełnić jedynie poprzez zapewnienie odpowiednich środków zdrowotnych i socjalnych.

Zdrowie – element bezpieczeństwa strategicznego
W debacie podkreślano, że ochrona zdrowia musi być traktowana na równi z bezpieczeństwem militarnym czy energetycznym. Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, kryzysy klimatyczne i cyberataki uwypukliły konieczność budowania odporności zdrowotnej zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym.

Europejska Unia Zdrowotna – wspólna odpowiedź na wspólne zagrożenia
Podczas wydarzenia szeroko omawiano priorytety polityki zdrowotnej UE, w tym budowę Europejskiej Unii Zdrowotnej, reformę prawa farmaceutycznego, przeciwdziałanie nierównościom zdrowotnym oraz inwestycje w profilaktykę. Podkreślano, że zdrowie to nie koszt, lecz inwestycja, przynosząca wymierne korzyści ekonomiczne i społeczne.

Sukcesy polskiej prezydencji
Wśród kluczowych osiągnięć Polski jako przewodniczącej Rady UE wymieniono przyjęcie reformy pakietu farmaceutycznego, uchwalenie aktu o lekach krytycznych oraz działania na rzecz zdrowia psychicznego młodzieży, profilaktyki i bezpieczeństwa lekowego.

Priorytety systemowe: adherencja, zdrowie psychiczne, szczepienia
Eksperci apelowali o poprawę przestrzegania zaleceń terapeutycznych (adherencji), rozwój zintegrowanych systemów leczenia (np. dla diabetyków), szeroki dostęp do szczepień ochronnych – szczególnie dorosłych – oraz intensyfikację działań w zakresie zdrowia psychicznego i profilaktyki zakażeń HIV i HCV.

Bezpieczeństwo lekowe jako wyzwanie strategiczne
Debata podkreśliła znaczenie krajowej produkcji leków, stabilnych łańcuchów dostaw oraz systemowych inwestycji w nowe terapie – w tym refundację terapii nowotworowych czy systemów dla pacjentów z cukrzycą typu 1.

Debata Medycznej Racji Stanu pokazała, że zdrowie publiczne powinno być traktowane jako centralny komponent strategii bezpieczeństwa narodowego. Polityki zdrowotne – zarówno krajowe, jak i unijne – muszą odpowiadać na rosnące zagrożenia cywilizacyjne i geopolityczne. Konieczna jest zmiana paradygmatu: z leczenia chorób na inwestowanie w zdrowie i profilaktykę. Jak podkreślali uczestnicy debaty, zdrowie to nie koszt – to warunek przetrwania i rozwoju społeczeństw.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że od 15 maja 2025 r. obowiązuje nowy wykaz zalecanych szczepień ochronnych, których zakup finansowany jest z budżetu państwa. Wprowadzono ważną zmianę w schemacie szczepienia przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV).
Nowością są zmiany w schemacie szczepień przeciwko HPV. Od 15 maja br. wszystkim dzieciom, które rozpoczęły szczepienie, czyli przyjęły pierwszą dawkę, do ukończenia 14. roku życia, drugą dawkę można podać po ukończeniu 14. roku życia. Dotychczas rozpoczęty 2-dawkowy schemat szczepienia trzeba było zrealizować do ukończenia 14 lat, a wyjątek stanowiły jedynie dzieci z rocznika 2010. Nadal obowiązuje natomiast warunek zachowania odstępu od 6 do 12 miesięcy między jednym a drugim szczepieniem.

Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) jest, przypomnijmy, główną przyczyną raka szyjki macicy i innych chorób onkologicznych, jak rak sromu, prącia czy odbytu. Rocznie ok. 2,4–2,5 tys. kobiet zachorowuje w Polsce na raka szyjki macicy, a około 1,6 tys. z powodu tej choroby umiera.

Zmodyfikowany schemat szczepienia przeciw HPV:
To elastyczne podejście ułatwi realizację szczepień w grupie młodzieży, która z różnych powodów nie zdążyła zakończyć cyklu szczepienia w przewidzianym wcześniej czasie.

Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) jest uznawany za główną przyczynę:

W Polsce co roku na raka szyjki macicy choruje ok. 2,4–2,5 tys. kobiet, a blisko 1,6 tys. umiera z jego powodu. Skuteczne szczepienia są kluczowym elementem profilaktyki onkologicznej.

Lista szczepień objętych finansowaniem publicznym

Na dzień 15 maja 2025 r. wykaz szczepień ochronnych zalecanych i refundowanych przez Ministerstwo Zdrowia obejmuje:

  1. Szczepienie przeciw HPV

    • Dla dzieci i młodzieży w wieku 9–14 lat

    • Dwudawkowy schemat (rozpoczęcie przed ukończeniem 14. roku życia)

  2. Szczepienie przeciw COVID-19

    • Dla osób powyżej 6. miesiąca życia

    • Schemat wielodawkowy, zgodnie z aktualnymi wytycznymi MZ

  3. Szczepienie przeciw krztuścowi dla kobiet w ciąży

    • Zalecane w 27.–36. tygodniu ciąży

    • W uzasadnionych przypadkach: po 20. tygodniu

    • Schemat jednodawkowy

Zmiany mają na celu:
Warto pamiętać, że szczepienia zalecane, mimo iż nie są obowiązkowe, są w pełni refundowane i dostępne bezpłatnie dla osób uprawnionych.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia / PAP MediaRoom

Na podstawie rekomendacji Zespołu ds. Szczepień Ochronnych z 2 października 2024 r., zaleceń WHO, CDC, oraz Grupy zadaniowej ds. sytuacji nadzwyczajnych (ETF) działającej przy Europejskiej Agencji Leków (EMA), Minister Zdrowia informuje, że będzie możliwość skorzystania z bezpłatnych szczepień przeciw COVID-19. Szczepienia stanowią kontynuację szczepień wykonywanych w ramach Narodowego Programu Szczepień. Szczepionki są zakupione przez Ministra Zdrowia, a koszt usługi (kwalifikacji do szczepienia i jego wykonania) zostanie sfinansowany ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia.

Szczepienie jest jednorazowe niezależnie od wcześniej przyjętych dawek szczepionki. Zaleca się zachowanie odstępu co najmniej 3 miesięcy od ostatniej dawki szczepienia przeciw COVID-19.

W pierwszej kolejności szczepienia będą realizowane u osób w wieku 12 lat i starszych jednodawkową szczepionką Spikevax JN.1 0,5 ml. 

Szczepienia powinny być wykonywane u osób o największym ryzyku przebiegu ciężkiego COVID-19, do których należą osoby w wieku 60 lat i starsze, dzieci, młodzież i dorośli z chorobami współistniejącymi zwiększającymi ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19, tj. otyłością (BMI≥25), cukrzycą, przewlekłą chorobą płuc, przewlekłą chorobą nerek, chorobą układu sercowo-naczyniowego, zaburzeniami neurorozwojowymi, aktywną chorobą nowotworową, chorobą immunosupresyjną lub leczeniem immunosupresyjnym.

Podanie sezonowe szczepionki przeciw COVID-19 wraz ze szczepionką przeciw grypie jest postępowaniem powszechnie zalecanym i bezpiecznym. Szczepionkę przeciw COVID-19 można podawać w dowolnym czasie przed podaniem lub po podaniu innych szczepionek, w tym „żywych”, inaktywowanych, a także szczepionek zalecanych kobietom w ciąży.

Informacja dla Pacjenta
1.Szczepienia przeciw COVID-19 będą przeprowadzane na podstawie e-skierowania, które zostanie wystawione automatycznie i będzie dostępne na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP). W przypadku braku automatycznie wystawionego e-skierowania osoba uprawniona w punkcie szczepień może je samodzielnie wystawić oceniając wiek oraz odstęp od przyjęcia ostatniej dawki. Wystawianie skierowań rozpoczęło się 18 października br. 

2.Szczepienia wykonywane są przez:
przychodnie POZ,
apteki ogólnodostępne, które zawarły umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia na realizację szczepień zalecanych.
3.Pacjenci mogą zapisać się na szczepienie za pośrednictwem IKP (w przypadku gdy punkt szczepień udostępni terminy w e-Rejestracji) lub bezpośrednio w punkcie szczepień.
4.Wykaz punktów szczepień zostanie udostępniony na stronie pacjent.gov.pl
5.Szczepienie wykonane szczepionką kupioną samodzielnie przez pacjenta (dopuszczoną do obrotu na terytorium RP):
– w aptece ogólnodostępnej podlega rozliczeniu przez NFZ na takich samych zasadach jak usługa wykonana szczepionką zakupioną przez Ministra Zdrowia, 
– w POZ koszt świadczenia jest wykonany w ramach stawki kapitacyjnej (przychodnia w której pacjent złożył deklarację) i nie podlega odrębnemu rozliczeniu przez NFZ.

Informacja dla punktów szczepień 
1.Szczegółowe informacje dot. zasad realizacji szczepień zostały zawarte w dokumencie „Ogólne wytyczne Ministra Zdrowia dla świadczeniodawców dotyczące realizacji szczepień przeciw COVID-19 z wykorzystaniem szczepionek zakupionych przez ministra właściwego do spraw zdrowia.”
2.Podmioty uprawnione do realizacji szczepień przeciw COVID-19 składają do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) zapotrzebowanie na szczepionki od dnia 22 października br.
3.Podmiot dotychczas nie posiadający uprawnień do składania zamówień w systemie RARS PUE powinien wystosować prośbę o nadanie uprawnień na adres: szczepionkacovid@rars.gov.pl
4.Do szczepionek mRNA Spikevax JN.1, dostarczanych do punktów szczepień dołączane są igły.
5.Weryfikacja zużycia szczepionek następuje poprzez raportowanie ich podania do elektronicznej Karty Szczepień, a strat poprzez system PUE RARS.
6.Szczepionki powinny być zamawiane zgodnie z bieżącymi potrzebami z uwzględnieniem wskazania ich nazwy i ilości dawek. Może być wprowadzony tygodniowy limit dostaw do punktu szczepień/podmiotu leczniczego w zależności od wielkości zamówienia.
7.Sposób transportowania i przechowywania szczepionek w warunkach tzw. „zimnego łańcucha”, czyli w temperaturze między +2 a +8 stopni przebiega w oparciu o Charakterystykę Produktu Leczniczego oraz przyjęte wytyczne w sprawie przyjmowania i przechowywania szczepionek do szczepień przeciw COVID-19 https://www.gov.pl/web/gis/zasady-dystrybucji-szczepionek. 

Uwaga! 
1.Do składania zapotrzebowania na szczepionki przeciw COVID-19 przeznaczonych do realizacji szczepień u kobiet w ciąży uprawnione są wyłącznie przychodnie POZ.
2.Szpitale pozostają jednostkami uprawnionymi do składania zapotrzebowań na szczepionki przeciw COVID-19 do RARS w celu przeprowadzenia szczepień wśród własnych pracowników. Obowiązkowe jest raportowanie wykonanych szczepień do elektronicznej Karty Szczepień, a ewentualnych strat poprzez system PUE RARS. Wykonane szczepienia nie podlegają  rozliczeniu z NFZ.

źródło: Ministerstwo Zdrowia

Prawie 80 proc. Polaków uważa zapalenie płuc za groźną chorobę. Podobny odsetek boi się jej w mniejszym lub większym stopniu. Jednak o pneumokokach – które są przyczyną większości pozaszpitalnych zapaleń płuc – wiedzą niewiele, podobnie jak o szczepieniach przeciwko tej bakterii – wynika z raportu IPPEZ „Polki i Polacy a zapalenie płuc i pneumokoki”. Szczególnie wśród seniorów świadomość problemu jest znikoma, choć czują się oni najmocniej zagrożeni zapaleniem płuc. To przekłada się na niski poziom podejmowanych działań profilaktycznych, mimo że seniorzy mogą skorzystać z bezpłatnych szczepień przeciwko grypie i pneumokokom i zaszczepić się podczas jednej wizyty u lekarza rodzinnego.
Pomimo że zdecydowana większość badanych Polek i Polaków postrzega zapalenie płuc i pneumokoki jako poważne zagrożenie zdrowotne, z badania wynika, że im starsze osoby, tym większa obawa przed zapaleniem płuc, ale jednocześnie tym mniejsza wiedza na temat szczepień przeciwko pneumokokom i niższa gotowość do poddania się szczepieniu. Z kolei młodsze osoby, mimo że rzadziej boją się tej choroby, mają większą wiedzę na temat szczepień i częściej decydują się na ten krok.

– Z badań, które przeprowadziliśmy na reprezentatywnej próbie Polek i Polaków, wynika, że bardzo wysokie jest poczucie zagrożenia zapaleniem płuc jako chorobą. Jest spora grupa, ponad 40 proc., która uznaje tę chorobę za bardzo groźną i prowadzącą do śmierci – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. n. med. i n. o zdr. Tomasz Sobierajski, prof. UW, kierownik Ośrodka Badań Socjomedycznych Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW.

Najczęściej występującą przyczyną zapalenia płuc jest zakażenie pneumokokami, zwanymi dwoinkami zapalenia płuc. 74 proc. badanych słyszało o nich, ale nie potrafiło wyjaśnić, czym są, co 10. nigdy o nich nie słyszał, a tylko 16,4 proc. respondentów zna tę nazwę i wie, czym są pneumokoki. To jedna z najgroźniejszych dla człowieka bakterii, która może prowadzić do hospitalizacji, zaostrzenia chorób towarzyszących (dobrze „współpracuje” z wszystkimi wirusami), a w niektórych przypadkach nawet zgonu – pneumokoki są odpowiedzialne za najwyższą śmiertelność w grupie zakażeń bakteryjnych.

– Najlepszym sposobem ochrony przed pneumokokowym zapaleniem płuc jest szczepienie przeciwko pneumokokom, które jest rekomendowane szczególnie dla osób, które mają choroby przewlekłe i po 60. roku życia – mówi dr hab. Tomasz Sobierajski. – Nasze badanie wskazuje, że wiedza na temat szczepień przeciwko pneumokokom jest bardzo niska. Widać bardzo wyraźnie różnicę pomiędzy różnymi grupami wiekowymi. Wśród młodszych wprawdzie jest większa świadomość istnienia szczepień, ale jest mniejsze poczucie zagrożenia zapaleniem płuc. Z kolei seniorzy czują się bardzo mocno jako grupa zagrożeni zapaleniem płuc i uważają, że to jest bardzo groźna choroba, natomiast mają bardzo małą wiedzę na temat szczepień. Ja to nazwałem paradoksem pneumokokowym, bo rzeczywiście najstarsze grupy powinny być zaszczepione, ale też wyczulone na tę wiedzę, podczas gdy zaszczepione są w bardzo małym stopniu.

Lekarze potwierdzają – zapalenie płuc nie jest cięższym przeziębieniem, ale ciężką chorobą z potencjalnie groźnymi konsekwencjami dla zdrowia, bo jest jedną z najczęstszych przyczyn hospitalizacji osób dorosłych, a nawet dla życia, bo każdego roku ponad 1,5 mln ludzi na świecie umiera z powodu zakażeń pneumokokowych, którym można byłoby zapobiec. To tak, jakby każdego roku znikało miasto wielkości Warszawy.

– Zapalenie płuc, wbrew naszym prostym skojarzeniom, nie dotyczy tylko płuc. W przebiegu tej ciężkiej choroby może dojść do upośledzenia funkcji wielu narządów i często te zmiany są nieodwracalne. Płuca są ściśle związane z sercem, układem nerwowymi i nerkami – tego nie można oddzielać i mówić, że choroba jest tylko w jednym miejscu – mówi dr hab. n. med. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, ekspert Sojuszu Polska Zdrowo Oddycha. – Generalnie im ktoś jest starszy, im ktoś jest w słabszym ogólnym stanie zdrowia, tym ciężej choruje. Dokładają się do tego choroby przewlekłe – w zasadzie trudno byłoby wymienić chorobę, która nie predysponuje do ciężkiego zapalenia płuc.

Bakterie pneumokokowe stają się coraz bardziej oporne na działanie antybiotyków, dlatego wywołane przez nie zakażenia trudno się leczą. W przypadku pacjentów hospitalizowanych z powodu zapalenia płuc, również pneumokokowego, średni pobyt w szpitalu trwa ponad 12 dni, jedna osoba na osiem będzie wymagała leczenia na OIOM lub będzie musiała zostać podłączona do respiratora.

– Oprócz zapalenia płuc pneumokoki mogą wywołać także sepsę i ropne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Na szczęście te choroby są znacznie rzadsze niż zapalenie płuc. Natomiast jasno powiem: z zapalenia płuc się zdrowieje, ale nie jest się już takim samym człowiekiem jak przed jego wystąpieniem – podkreśla dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

Zakażenia pneumokokami występują we wszystkich grupach wiekowych, ale najbardziej narażone są małe dzieci do dwóch lat i osoby starsze powyżej 65. lat. Z tym że dzieci są częściej zabezpieczone dzięki obowiązkowym szczepieniom.

Jednak – jak wskazuje badanie IPPEZ – przeciw pneumokokom zaszczepionych jest niecałe 10 proc. respondentów. Co piąty nie zaszczepił się, ponieważ nie wiedział o istnieniu szczepionki, a blisko 42 proc. nie zdecydowało się na nią, choć wiedzą o takiej możliwości.

– Zaszczepić powinien się generalnie ten, kto jest zagrożony zachorowaniem. My prowadzimy w tej chwili w Polsce powszechne szczepienia dzieci, bo to jest jedna z grup ryzyka. W populacji dorosłych są to wszystkie osoby starsze – umownie musimy tę granicę przyjąć, to może być 50., 60. bądź 65. rok życia, ale też osoby młodsze z chorobami przewlekłymi – wymienia specjalista chorób zakaźnych z WUM.

Wyniki badania są niepokojące także pod względem zaleceń medycznych – tylko co 10. badany otrzymał zalecenie od lekarza dotyczące szczepienia przeciw pneumokokom. Co więcej, jedynie 3,8% seniorów otrzymało zalecenie od lekarza, aby zaszczepić się przeciwko pneumokokom, co stanowi znacznie niższy odsetek niż w młodszych grupach wiekowych.

– Należy zauważyć, że w badaniu wzięły udział głównie osoby zmagające się z chorobami przewlekłymi – dwie trzecie badanych wskazało, że cierpi na takie schorzenia jak nadciśnienie, otyłość, cukrzyca czy astma. Osoby z chorobami przewlekłymi są szczególnie narażone na powikłania związane z pneumokokowym zapaleniem płuc, dlatego to one powinny być pierwszymi, którym zaleca się szczepienia. Niestety, jak wynika z raportu, tylko co 10. badana osoba otrzymała od lekarza zalecenie zaszczepienia się przeciwko pneumokokom. To pokazuje ogromną lukę w systemie ochrony zdrowia, gdzie brak jest odpowiedniej komunikacji między pacjentami a lekarzami na temat dostępnych metod profilaktyki –  mówi prof. Tomasz Sobierajski.

Wśród najczęstszych powodów tłumaczących brak szczepienia respondenci wskazywali właśnie brak rekomendacji ze strony lekarza, ale też obawy o powikłania po szczepieniu, brak wystarczającej wiedzy na jej temat i zaufania do niej. Wprawdzie ponad połowa respondentów zadeklarowała chęć zaszczepienia się po zapoznaniu się z informacjami o pneumokokowym zapaleniu płuc, jednak wciąż duży odsetek – ponad 40 proc. – mimo tej wiedzy nadal nie zdecydowałby się na szczepienie.

– Lekarze mają wiele możliwości, żeby wpłynąć pozytywnie na odsetek wyszczepień wśród populacji dorosłej przeciwko pneumokokom. Przede wszystkim mogą rozmawiać na ten temat z pacjentami, nie bać się tych rozmów. Moje badania, które przeprowadziłam w 2013 roku na populacji pediatrycznej, pokazały, że wystarczy jedna minuta do tego, żeby przekonać rodziców, aby szczepili swoje dzieci. Myślę, że warto też spróbować robić to wśród dorosłych – podkreśla dr n. med. Justyna Tymińska, lekarz rodzinny, przedstawicielka Wydziału Medycznego Uczelni Łazarskiego w Warszawie i Sojuszu Polska Zdrowo Oddycha.

– Z badań prof. Sobierajskiego wynika, że zbyt mało informujemy pacjentów na temat szczepień przeciwko pneumokokom. My, lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, ciągle narzekamy na brak czasu, ale nie powinno być to dla nas wymówką. Osoby powyżej 65. roku życia, zwłaszcza te, które chorują przewlekle, są w grupie ryzyka rozwoju ciężkich zapaleń płuc, które wywoływane są przez pneumokoki, w związku z tym właśnie ta grupa powinna być dla nas, lekarzy, bardzo ważna – mówi dr n. med. Justyna Tymińska.

Dla osób powyżej 65. roku życia ze zwiększonym ryzykiem choroby pneumokokowej szczepionka przeciw pneumokokom jest bezpłatna od września 2023 roku. Szczepienie można wykonać na jednej wizycie u lekarza, równolegle ze szczepieniem przeciwko grypie, i co istotne – nie trzeba go powtarzać co roku.

– Najlepiej się zaszczepić wtedy, kiedy mamy na to czas, czyli mówiąc krótko, jak najszybciej. Wiemy, jakie są czynniki sprzyjające, wiemy, że infekcje wirusowe, takie jak grypa, RSV czy COVID-19, torują drogę pneumokokom, a przecież to są kwestie losowe. Wiemy, że zachorowań na zakażeń dolnych dróg oddechowych jest więcej wraz z chłodną porą roku, czyli teraz jest świetna pora, żeby szczepienie przeciwko pneumokokom wykonać. Zwłaszcza jak ktoś dobrze wie, że ma czynniki ryzyka, które sprawiają, że prawdopodobieństwo rozwoju choroby pneumokokowej jest u niego znacznie większe – podkreśla dr hab. Ernest Kuchar.

źródło: newseria

Nie mamy zaufania do szczepień. Tylko kilka procent Polaków szczepi się co roku na grypę. Jak pokazują badania, zazwyczaj jesteśmy mniej skłonni do szczepień, gdy nie czujemy presji zagrożenia. – Szczepienia ochronne to najlepsza inwestycja w zdrowie – mówi lek. Agnieszka Motyl specjalista medycyny rodzinnej i specjalista epidemiologii.
W lipcu br. media poinformowały, że Polska straciła odporność populacyjną na odrę. Było to pokłosie oświadczenia UNICEF, który wskazał, że w Polsce spadła znacząco wyszczepialność dzieci przeciw odrze. Ministerstwo Zdrowia zdementowało informacje a minister zdrowia Izabela Leszczyna zapewniła, że Polska nie utraciła odporności populacyjnej na odrę.
 
Próg odporności zbiorowiskowej jest w przypadku odry wysoki, szacowany od 90 do nawet 95 proc. Jeżeli liczba osób odpornych (zaszczepionych lub po przebyciu choroby) spadnie poniżej tej wartości to możliwe jest pojawienie się ognisk zachorowań – tłumaczy w rozmowie z medicalpress lek. Agnieszka Motyl specjalista medycyny rodzinnej, specjalista epidemiologii. Dyrektor Działu Jakości i Standardów Medycznych Medicover Sp. z o.o. – Z danych PZH wynika, że poziom zaszczepienia dzieci przeciwko odrze obniża się z roku na rok. W 2022 roku zaledwie 90,9 proc. dzieci urodzonych w 2020 roku otrzymało pierwszą dawkę szczepionki, a drugą dawkę przewidzianą w 6 roku życia otrzymało jedynie 77,4 proc. dzieci z rocznika 2016.
 
Ogniska odry występują w pewnych obszarach
 
Jak wskazała minister zdrowia Izabela Leszczyna, występuje zróżnicowanie poziomu szczepień w poszczególnych województwach i odra pojawia się w pewnych obszarach, co jest skutkiem między innymi napływu do Polski imigrantów zza wschodniej granicy.
 
Obserwujemy znaczne różnice pomiędzy poziomem zaszczepienia w poszczególnych województwach  (85,7 proc.-96,9 proc. dla rocznika 2020). W miejscach, gdzie odsetek zaszczepionych dzieci jest niewystarczający tzn. poniżej 90-95 proc., będą występować zachorowania wśród osób podatnych – wyjaśnia lek. Agnieszka Motyl, dodając: – Najbardziej narażone są małe dzieci dotychczas nieszczepione, ale również dzieci, nastolatki i osoby dorosłe, które przyjęły tylko jedną dawkę szczepionki. Osoby zaszczepione 2 dawkami oraz te, które przechorowały odrę w przeszłości, są chronione. Osoby urodzone przed wprowadzeniem szczepień (przed 1973 rokiem) zazwyczaj chorowały na odrę w dzieciństwie.
 
Dziecko zmarło na krztusiec
 
Mamy w Polsce pierwszy przypadek śmierci dziecka wskutek krztuśca. Jak mówi lek. Agnieszka Motyl, takich zdarzeń może być więcej ponieważ zwiększa się liczba zachorowań a więc rośnie ryzyko kontaktu z tym drobnoustrojem w populacji.
 
Krztusiec najbardziej zagraża noworodkom i młodym niemowlętom do 6 miesiąca życia, ponieważ w tym wieku zachorowaniu mogą towarzyszyć powikłania neurologiczne to jest drgawki, krwawienie wewnątrzczaszkowe, niedotlenienie. Mogą też wystąpić trwałe następstwa np. niepełnosprawność intelektualna czy głuchota – mówi specjalistka, zaznaczając, że zachorowanie na krztuśca u małego dziecka w pierwszych miesiącach życia może w 0,5-1 proc. przypadków prowadzić do zgonu. –Małe dzieci najczęściej zarażają się krztuścem od starszego rodzeństwa i dorosłych opiekunów, dlatego tak ważna jest terminowa realizacja szczepień u niemowląt oraz szczepienia przeciw krztuścowi kobiet w ciąży, które zabezpieczają dziecko przez zachorowaniem w pierwszych miesiącach życia.
 
Po pierwsze edukacja
 
Lek. Agnieszka Motyl podkreśla, że edukacja zdrowotna i promocja zdrowia powinny być elementem zarówno systemu opieki medycznej jak i edukacji dzieci i młodzieży.
 
Lekarze i inni pracownicy medyczni np. pielęgniarki, położne, farmaceuci, powinni zalecać szczepienia ochronne w kontekście stanu zdrowia i potrzeb danego pacjenta, pokazując korzyści, jakie daje zaszczepienie i ryzyka, jakie się wiążą z zachorowaniem. Wymaga to od nich nie tylko dobrego przygotowania merytorycznego, ale również umiejętności komunikacyjnych. Pracownicy medyczni powinni również sami być dobrym przykładem dla swoich pacjentów, realizując szczepienia rekomendowane dla swojej grupy zawodowej.
 

autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress
Ministerstwo Zdrowia ogłosiło przetarg na zakup szczepionki przeciwko pneumokokom, która będzie stosowana w ramach Programu Szczepień Ochronnych. Czy zostanie podjęta racjonalna decyzja dotycząca ochrony przed pneumokokami? Poprzedni rząd przez wiele lat kierował się wyłącznie kryterium ceny. Na polskim rynku dostępne są dwie szczepionki przeciwko pneumokokom – jedna z nich nie zawiera serotypu 19A, który jest najbardziej rozpowszechniony w Polsce i jest główną przyczyną inwazyjnej choroby pneumokokowej (IChP), która może zakończyć się śmiercią. To oznacza, że dotychczas polskie dzieci nie były zabezpieczane przed IChP, pomimo szczepienia. Prezes Fundacji Koalicja dla wcześniaka – prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka – apeluje do Ministerstwa Zdrowia, aby publiczne pieniądze wydawać w sposób racjonalny i kierować się danymi epidemiologicznymi, a nie jedynie ceną przy wyborze szczepionki.
Podobną prośbę przedstawiło Polskie Towarzystwo Pediatryczne i Ogólnopolski Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych (OPZCI). Fundacja Koalicja dla wcześniaka zwróciła się również z prośbą o wsparcie w tej sprawie do Rzeczniczki Praw Dziecka i Rzecznika Praw Pacjenta.

Poniżej treść listu skierowanego do Ministry Zdrowia – Izabeli Leszczyny.

Szanowna Pani Ministro,
W ogłoszonym 22 maja br. przetargu dotyczącym zakupu szczepionki przeciwko pneumokokom dla dzieci – do szczepień populacyjnych w ramach Programu Szczepień Ochronnych zauważyłam, że podstawowym kryterium wyboru preparatu jest cena (waga: 60), a nie jakość (waga: 40). Jako prezes Fundacji, której jednym z celów są działania w zakresie zapobiegania chorobom zakaźnym u dzieci chciałabym przekazać swoje stanowisko w tej sprawie.  Bakterie Streptococcus pneumoniae (pneumokoki) to jedne z groźniejszych bakterii wywołujących zapalenie płuc, zapalenie ucha środkowego, a w najcięższych przypadkach zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, a nawet posocznicę (sepsę), które zagrażają najmłodszym dzieciom i osobom starszym, po 60. roku życia. To dlatego szczepienia przeciwko pneumokokom zostały wpisane do Programu Szczepień Ochronnych, jako szczepienia obowiązkowe – aby uzyskać populacyjną ochronę i zminimalizować ryzyko ciężkich infekcji. W przypadku pneumokoków nie wystarczy jednak tylko zaszczepić dziecko – kluczowe jest, aby ochrona była jak najszersza, a szczepionka zabezpieczała przed serotypami, które są najbardziej rozpowszechnione w danym kraju. Jest to zgodne ze stanowiskiem Światowej Organizacji Zdrowia, które wskazuje, że przy wyborze szczepionki przeciw pneumokokom do szczepień powszechnych powinno być brane pod uwagę regionalne  występowanie serotypów szczepionkowych.

Według danych epidemiologicznych KOROUN serotypami najczęściej występującymi w Polsce w 2023 roku w populacji dzieci do 5. roku życia były serotypy 19A i 3, a w całej populacji serotypy 3 i 19A1. Kluczowe więc jest, aby preparat podawany w ramach PSO zabezpieczał zwłaszcza przed tymi serotypami, bo tylko w ten sposób będziemy w stanie ograniczyć liczbę infekcji. Skład szczepionek dostępnych na polskim rynku jednoznacznie pokazuje, że jedynie szczepionka 13-walentna jest w stanie zapewnić optymalną ochronę, bo w jej składzie znajdują się najczęściej występujące w Polsce serotypy. Niestety szczepionka 10-walenta nie zabezpiecza ani przed serotypem 19A, ani przed serotypem 3 najczęściej odpowiedzialnym za infekcje wśród naszych dzieci. Znamy przypadki dzieci, które pomimo zaszczepienia szczepionką 10-walentną w poprzednich latach zachorowały na infekcje wywołane przez serotypy pneumokoków, przeciwko którym nie działa szczepionka 10-walentna. Czy więc wybór preparatu do ochrony w ramach PSO oparty wyłącznie na cenie jest właściwy? Czy polskie dzieci nie zasługują, aby otrzymać ochronę zgodną z aktualnymi danymi epidemiologicznymi, aby zaoszczędzić im niepotrzebnych infekcji, bólu i stresu? Kto weźmie odpowiedzialność za śmierć dziecka zaszczepionego nieodpowiednią szczepionką?

Kryterium ceny był kluczowy w poprzednio ogłaszanych przetargach. Działając dla dobra polskich dzieci zgłaszaliśmy nasze uwagi i wątpliwości poprzedniej ekipie rządzącej, niestety nasz głos nigdy nie był wysłuchany i wzięty pod uwagę. Mam nadzieję, że obecna władza będzie racjonalnie podchodzić do tematu i opierać swoją decyzję na podstawie aktualnych danych epidemiologicznych. O to chciałabym prosić Panią Ministrę, jako lekarz.
Zdrowie i życie najmniejszych dzieci jest najważniejsze i bezcenne, a ochrona przed groźnymi chorobami zakaźnymi powinna być optymalna i jak najszersza.
 
Licząc na zrozumienie, łączę wyrazy szacunku,
Prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka
Prezes Fundacji Koalicja dla wcześniaka
                       
  1. Źródło: https://koroun.nil.gov.pl/wp-content/uploads/2024/03/Inwazyjna-Choroba-Pneumokokowa-IChP-w-Polsce-w-2023-roku.pdf

Koalicja dla Wcześniaka

Życie i zdrowie dziecka są bezcenne i muszą się znaleźć środki na to, aby wprowadzić program, który będzie zabezpieczał je przed groźnym wirusem RS i konsekwencjami zakażenia – tak posłanka Alicja Chybicka podsumowała posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci, które było w całości poświęcone profilaktyce zakażeń RSV u całej populacji najmłodszych. Przedstawiciele Koalicji RSV wzięli udział w spotkaniu. Obecni na posiedzeniu eksperci podkreślili, że środowisko medyczne jest jednomyślne w sprawie wprowadzenia Programu Profilaktyki Zdrowotnej, który zapewni wszystkim dzieciom jednodawkową immunizację bierną chroniącą przed wirusem RS.

Wirus RS czyli syncytialny wirus nabłonka oddechowego (ang. respiratory syncytial virus)  jest jedną z najczęstszych przyczyn zakażeń dolnych dróg oddechowych (LRTI) u niemowląt i dzieci poniżej 1. roku życia na świecie. W Polsce w sezonie zakażeń 2022/23 odnotowano ponad 20 700 hospitalizacji z powodu zakażeń RSV z czego 70% dotyczyło dzieci poniżej 12. miesiąca życia.

Prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczapa, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego podkreślił, że w tej chwili dzieci, które są hospitalizowane z powodu infekcji RSV, to dzieci urodzone o czasie i wcześniej zdrowe. Właśnie takie dzieci trzeba zabezpieczać przed RSV w ramach Programu Profilaktyki Zdrowotnej, który został złożony w Ministerstwie Zdrowia w marcu br. W tej chwili profilaktyką są objęte dzieci z grup ryzyka – wcześniaki, dzieci z dysplazją oskrzelowo-płucną, dzieci z wrodzonymi wadami serca, dzieci z SMA i mukowiscydozą. Ale to jedynie 1,5% wszystkich dzieci do 1. roku życia.

Wśród dzieci poniżej 1. roku życia hospitalizowanych w Polsce w ostatnich 8 sezonach 94,7% nie miało czynników ryzyka. Profilaktyka zakażeń RSV monoklonalnym przeciwciałem w grupach o zwiększonym ryzyku jest skuteczna – czas objąć ochroną wszystkie dzieci z ryzykiem ciężkiego zakażenia RSV w Polsce, tak jak w innych krajach UE – podkreślił prof. dr hab. n. med. Jan Mazela, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Perinatalnej.

Program Profilaktyki Zdrowotnej RSV zakłada zabezpieczenie dzieci przed wirusem RS wykorzystując nowe jednodawkowe przeciwciało monoklonalne – nirsewimab, które zabezpiecza na cały sezon zakażeń.

 – W sytuacji, kiedy pojawiają się nowe możliwości lecznicze należy po nie sięgać możliwie jak najszybciej. Nowy preparat jest preparatem, którego czas półtrwania jest dłuższy. Jedna iniekcja na początku sezonu zakażeń zabezpiecza cały ten 5-miesięczny okres. A podawanie preparatu kilka razy w ciągu sezonu, to nie tylko ból dla dziecka, ale również obciążenie ośrodków i dodatkowe koszty. Gdyby Ci, którzy decydują o wdrożeniu Programu widzieli chociaż raz duszące się dziecko, to decyzja byłaby podjęta szybciej – powiedziała prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, krajowa konsultant w dziedzinie neonatologii.

Prof. Jan Mazela przedstawił wyliczenia, które pokazują, że średni koszt hospitalizacji dziecka to ok. 6 000 zł. To oznacza, że hospitalizacje w sezonie 2022/23 kosztowały budżet państwa prawie 130 mln złotych, które można byłoby zaoszczędzić, gdyby dzieci były zabezpieczane przed RSV. Z danych GIS wynika, że w pierwszych 4 miesiącach 2024 roku  zgłoszono ponad 37 tys. przypadków infekcji RSV – to 25 razy więcej niż w tym samym okresie w 2023 roku.

Eksperci obecni na posiedzeniu podkreślali, że nie można patrzeć tylko na koszty bezpośrednie, bo infekcje RSV i hospitalizacje dzieci wpływają pośrednio na obniżenie produktywności ich rodziców, generują koszty związane ze zwolnieniami lekarskimi w tytułu opieki nad dzieckiem przebywającym w szpitalu. Dodatkowo dzieci są wektorem szerzenia się infekcji RSV wśród całej populacji. Należałoby również wziąć pod uwagę koszty hospitalizacji dorosłych i seniorów, którzy zakazili się od swoich wnucząt wirusem RS, a które można ograniczyć zabezpieczając najmłodszych.

Należy pamiętać również o skutkach długoterminowych infekcji RSV. Pani Marta Łapkowska, mama Stasia opowiedziała historię swojego synka, która nie zakończyła się wraz z zakończeniem pobytu dziecka w szpitalu. Staś pierwszą infekcję RSV przeszedł w wieku 11 miesięcy, drugą gdy miał 3 lata. Już podczas pierwszego pobytu w szpitalu stwierdzono astmę wczesnodziecięcą i chłopiec jest pod stałą opieką specjalistów. Ale to nie jedyny skutek przebytej infekcji. W tej chwili Staś jest pod opieką neurologów, psychologów, neurologopedów, laryngologów ponieważ stwierdzono u niego opóźnienie rozwoju psychoruchowego.

Staś do dziś nie mówi. Te jego problemy są najprawdopodobniej konsekwencją niedotlenienia, które towarzyszyło pierwszej infekcji RSV. Obawiam się bardzo o zdrowie Stasia i dlatego zrobię wszystko, aby ustrzec inne mamy, inne dzieci przed tym, co ta choroba może zrobić. To nie jest tylko pobyt w szpitalu i jego koszt, ale wszystko to, co do dziś się za nami ciągnie – powiedziała Marta Łapkowska, mama Stasia.

Ochrona przed wirusem RS to ogromna potrzeba zdrowotna, dlatego Polskie Towarzystwo Pediatryczne złożyło w marcu br. w Ministerstwie Zdrowia Program Profilaktyki Zdrowotnej RSV, którego celem jest ochrona wszystkich dzieci w 1. roku życia przed wirusem RS i zmniejszenie liczby zakażeń i hospitalizacji. Program ma poparcie Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego, Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, Polskiego Towarzystwa Medycyny Perinatalnej, a także wszystkich 15 ekspertów zrzeszonych przez prof. dr hab. n. med. Marię Katarzynę Borszewską-Kornacką w Radzie Naukowej Koalicji na rzecz profilaktyki zakażeń RSV (Koalicji RSV).

Prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego przedstawiła założenia Programu Profilaktyki Zdrowotnej i wyjaśniła, dlaczego właśnie taka forma finansowania jest najlepsza.

Program Lekowy jest realizowany w ograniczonej liczbie ośrodków, a jego realizacja jest związana z dużym obciążeniem administracyjnym. Otwarta refundacja to niepotrzebnie wydłużona ścieżka, bo rodzic musiałby pójść do lekarza po receptę, potem do apteki i wrócić do placówki na podanie leku. Poza tym nie byłoby możliwości podać leku zakupionego samodzielnie przed rodzica w trakcie pobytu dziecka w szpitalu po urodzeniu. Program Profilaktyki Zdrowotnej jest najbardziej odpowiedni, bo umożliwia uodpornienie jak największej liczby noworodków urodzonych zarówno w sezonie – w trakcie pobytu na oddziale noworodkowym – oraz poza sezonem – w placówkach ambulatoryjnych. Może być realizowany wraz z rutynowo wykonywanymi szczepieniami ochronnymi, jest uproszczona procedura związana z dystrybucją oraz podaniem leku, a realizacja Programu uwzględnia też działania związane z edukacją, co jest bardzo ważne – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska.

Program uodpornienia dzieci, realizowany w warunkach szpitalnych, został już zdrożony w Hiszpani, Francji i Luksemburgu. Dane jednoznacznie potwierdzają jego skuteczność – zainteresowanie 90% rodziców i zmniejszenie liczby hospitalizacji o ponad 80%. Warto skorzystać z doświadczeń innych krajów i jak najszybciej wprowadzić podobne rozwiązania w Polsce. Tym bardziej, że jak podkreśliła Elżbieta Brzozowska, wiceprezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka rodzice chcą zabezpieczać swoje dzieci przed wirusem RS. Z badania przeprowadzonego przez firmę PEX PharmaSequence w grudniu 2023 roku wśród rodziców dzieci do 2. roku życia i kobiet w ciąży wynika, że 54% ankietowanych zadeklarowało chęć podania dziecku jednodawkowej profilaktyki biernej, aby zabezpieczyć je przed wirusem RS, 82% uważa, że immunizacja bierna powinna być bezpłatna i obowiązkowa dla każdego dziecka w ramach Programu Szczepień Ochronnych, a 18% ankietowanych uważa, że powinna być zalecana i opłacana przez rodziców.

Przeciwciało jest zbyt drogie, żeby rodzice sami mogli ponosić ten koszt. Państwo powinno zrobić wszystko, aby to było finansowane – dodała Elżbieta Brzozowska.

Prof. Chybicka zakończyła spotkanie zapewniając, że zrobi wszystko, aby Program Profilaktyki Zdrowotnej RSV został wdrożony. Podkreśliła, że zdrowie dziecka jest bezcenne i muszą się znaleźć pieniądze na zabezpieczenie przed RSV.

Popieram całym sercem Program Profilaktyki Zdrowotnej RSV i zrobię wszystko, aby został wdrożony. Porozmawiam w tej sprawie z Panem Ministrem Wojciechem Koniecznym, a jak będzie taka potrzeba, to również z Panią Ministrą Izabelą Leszczyną. Jak nas raz wyrzucą, to pójdziemy drugi raz i trzeci, i załatwimy. Potrzebujemy społeczeństwa zdrowego, a nie chorego. A zdrowie i życie dzieci jest bezcenne. To jest program, na który muszą znaleźć się pieniądze – podsumowała prof. dr hab.n. med. Alicja Chybicka, posłanka, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci.

Teraz ruch jest po stronie Ministerstwa Zdrowia, a na osoby odpowiedzialne za wdrożenie programu zwrócone są oczy zarówno środowiska medycznego, jak i pacjentów.

źródło: Koalicja RSV

Zagadnienie szczepień ochronnych dla osób dorosłych ma interdyscyplinarny charakter. Dotyczy różnych grup pacjentów, ale także osób zdrowych. O tym, jak istotne są szczepienia z różnych perspektyw opowiadali eksperci kliniczni uczestniczący w debacie pt. „Interdyscyplinarne spojrzenie na szczepienia dla osób dorosłych na przykładzie półpaśca” podczas VII Kongresu Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość.
Gama szczepień ochronnych dla osób dorosłych jest coraz szersza. Na rynku pojawiają się nowe preparaty, jako forma profilaktyki chorób zakaźnych, przed którymi wcześniej nie można było się skutecznie chronić. Taką szczepionką jest szczepionka przeciwko półpaścowi, od niedawna dostępna w Polsce. O tym dlaczego warto skorzystać ze szczepienia i jak istotna z punktu widzenia zarówno indywidualnych pacjentów jak i całego systemu ochrony zdrowia jest profilaktyka, rozmawiali uczestnicy panelu „Interdyscyplinarne spojrzenie na szczepienia dla osób dorosłych na przykładzie półpaśca”.
 
Specjalistami, którzy stosunkowo często mają do czynienia z pacjentami z półpaścem są dermatolodzy. Do objawów półpaśca należą m.in. zmiany skórne. Jak mówiła prof. dr hab. n. med. Irena Walecka z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie i Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, mogą one być łagodne, ale nie jest to regułą. Jak zaznaczyła, największym wyzwaniem związanym z półpaścem nie są jednak wcale widoczne gołym okiem zmiany.
 
– Największym problemem jest to, że czasami po półpaścu zostają inne powikłania, np. ból popółpaścowy, taki który trwa niezmiennie czasami miesiącami, latami, ale również okazuje się, że półpasiec może być przyczyną udarów w ośrodkowym układzie nerwowym jak i zawałów. To wszystko jest udokumentowane, dlatego, że statystyki są dosyć duże. Zdecydowanie, jeżeli chodzi o leczenie, lepiej jest stosować profilaktykę niż leczyć – zaznaczyła prof. Walecka.
 
Na kwestię powikłań bólowych po przebyciu półpaśca uwagę zwróciła również dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska z Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.
 
Neuralgia popółpaścowa jest najbardziej dokuczliwym powikłaniem przebytego półpaśca. Rzeczywiście dotyka głównie pacjentów w wieku podeszłym. Im starszy pacjent tym ryzyko utrwalenia się bólu ostrego i przejścia tego bólu w neuralgię popółpaścową jest większe. Jeżeli pacjent ma 70 lat i przechorował półpasiec, to ryzyko, że zostanie u niego ból w postaci neuralgii popółpaścowej to jest nawet 70-75% – zaalarmowała dr Magdalena Kocot-Kępska – Ze względu na fakt, że jest to ból neuropatyczny, jest bardzo trudny do leczenia i nawet leczenie zgodne z naukowymi wytycznymi często nie daje spodziewanego efektu. (…) Wprowadzenie szczepionki, która jest w stanie zapobiegać przede wszystkim półpaścowi, a tym samym neuralgii popółpaścowej jest na pewno przełomem w medycynie bólu. To jest unikalna metoda profilaktyki bólu przewlekłego. W żadnym innym zespole bólu przewlekłego takiej możliwości profilaktyki w tej chwili nie mamy. Stąd też nasze patrzenie w przyszłość z nadzieją, że neuralgia popółpaścowa za parę, paręnaście lat stanie się tylko opisem w podręczniku a tych pacjentów będziemy widzieli dużo, dużo mniej –dodała dr Kocot-Kępska z Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.
 
Ból towarzyszący neuralgii popółpaścowej jest tak silny, że pacjenci porównują go np. z bólami porodowymi. Jednak głównie wyzwanie stanowi fakt, że ma on charakter długotrwały, co często uniemożliwia chorym normalne funkcjonowanie, a czasami prowadzi do drastycznych decyzji.
 
Ostatnio był analizowany szerszy wpływ półpaśca na sytuację psychologiczną pacjentów. Neuralgia popółpaścowa jest piątą co do częstości przyczyną samobójstw w Stanach Zjednoczonych – powiedział prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów. W przypadku grup pacjentów, z którymi pracuje na co dzień – np. chorych na szpiczaka plazmocytowego czy przewlekłą białaczkę limfocytową – szczepienia ochronne na choroby zakaźne są jednym z podstawowych zaleceń dla tych pacjentów. Zalecenia te obejmują m.in. szczepienie przeciwko półpaścowi.
 
Szczepionka, która jest teraz zarejestrowana, nowej generacji rekombinowana szczepionka, ona ma też adiuwant, który zdecydowanie wzmacnia skuteczność tego szczepienia, również były analizy w grupach pacjentów z upośledzoną odpornością i muszę powiedzieć że te wyniki są dla nas co najmniej satysfakcjonujące. Czyli te wyniki w ogólnej populacji w granicach 97% tutaj też w okolicach 90% nawet w starszych grupach wiekowych, to jest świetne zabezpieczenie naszych pacjentów przed infekcją i przed powikłaniami – zaznaczył nowy prezes PTHiT.
 
Jak wskazują eksperci kliniczni szczepienie przeciwko półpaścowi wskazane jest jednak nie tylko pacjentom z tzw. grup podwyższonego ryzyka, czyli pacjentom z obniżonym poziomem odporności. Półpasiec jest wywoływany przez wirusa, którego nosicielem jest zdecydowana większość społeczeństwa, może on aktywować się w zasadzie u każdej osoby, która przebyła ospę wietrzną. Oprócz pacjentów immunoniekompetentnych do grupy podwyższonego ryzyka należą osoby w wieku powyżej 50 lat, o czym mówią zalecenia opracowane przez ekspertów 5 polskich towarzystw naukowych.
 
Profilaktyka półpaśca jest jednym z tych elementów, który zwiększa szanse na to, że będziemy starzeć się zdrowo, czyli będziemy w pełni sprawni. Stąd te rekomendacje, które wspólnie opracowaliśmy. One powinny być przede wszystkim proste, żeby nie były trudne w implementacji. Wszyscy, którzy skończyli 50 lat powinni się przeciwko półpaścowi zaszczepić. Ja powiem, że ja już się zaszczepiłem pierwszą dawką – powiedział prof. Kuchar – W grupie dorosłych w zasadzie nie ma choroby przewlekłej, która nie stanowiłaby czynnika ryzyka szybszego, cięższego przebiegu półpaśca – dodał.
 
Uczestnicy dyskusji zwrócili uwagę również na to, że wskazany jest już także rekomendowany wiek, w którym powinniśmy przyjąć szczepionkę przeciwko półpaścowi.
 
Żyjemy dłużej, będziemy żyć dłużej z wielochorobowością i pewne sytuacje i stany w naszym życiu mogą nam uniemożliwić po prostu dobrą odpowiedź. Szczepmy się wtedy, kiedy faktycznie jest na to najbardziej optymalny moment. Według zaleceń funkcjonującej na naszym rynku szczepionki, to jest grupa 50 plus w przypadku pacjentów z grup ryzyka to jest grupa pacjentów 18 plus, tutaj też wato o tym pamiętać. Generalnie, jeżeli weźmiemy statystycznie zdrowego człowieka, kończymy 50. rok życia i właściwie powinniśmy pomyśleć o tej możliwości profilaktyki, bo może się okazać, że jest to najlepszy moment z możliwych, jaki możemy sobie wybrać – zaznaczyła dr n. med. Ilona Małecka z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.
 
Wszyscy eksperci zgodzili się z tym, że wprowadzenie możliwości korzystania ze szczepień ochronnych, w tym także przeciwko półpaścowi, w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia jest jak najbardziej uzasadnione.
– Nasze spotkanie, mam nadzieję, przekona decydentów, że trzeba też o profilaktyce półpaśca i wszystkich jego powikłań zaczynając od neuralgii popółpaścowej z udarem włącznie pomyśleć, bo to przyniesie korzyści zdrowotne nam wszystkim – podsumował prof. Ernest Kuchar.

źródło: PP
Autorytet lekarzy nie przekonuje, że szczepienia to najbezpieczniejsza forma profilaktyki przed chorobami zakaźnymi. Jak widać z aktualnych statystyk GIS, w Polsce nadal zwiększa się liczba rodziców odmawiających szczepienia dzieci. Największy przyrost – ponad 20 proc. – uchylających się od szczepień odnotowano w województwach: małopolskim i łódzkim.
  • W Polsce przybywa dzieci, które nie są poddawane obowiązkowym szczepieniom. W 2021 r. było ponad 60 tys. odmów szczepienia, podczas gdy 10 lat wcześniej mniej niż 5 tys.
  • W ostatnim czasie największy wzrost takich przypadków odnotowano w województwach: małopolskim (wzrost o 24,8 proc.) oraz województwa łódzkiego (wzrost o 20,5 proc.).
Każdego roku w Polsce zwiększa się liczba rodziców odmawiających szczepienia dzieci. Jak przekazuje nam rzecznik GIS Szymon Cienki, w 2021 r. nie zostało poddanych szczepieniom ochronnym 60 620 dzieci, w porównaniu do 53 530 dzieci w 2020 r. (wzrost o 13,8 proc.).

Dane GIS wskazują, że pod tym względem jesteśmy na fali wznoszącej. W 2019 r. w kraju niezaszczepionych dzieci było 47 790, a w 2018 r. 38 416. Dla porównania w 2010 liczba przypadków uchylania się od obowiązkowych szczepień wynosiła 3437, w 2011 roku – 4689, a w roku 2020 – 50 575.

Analiza geograficzna rozpowszechnienia zjawiska uchylania się od obowiązku szczepień w 2021 r. wskazuje, że ulegało ono nasileniu we wszystkich województwach. W przypadku niektórych regionów sytuacja jest szczególnie niepokojąca.

– Największy przyrost odsetka dzieci nieszczepionych w następstwie uchylania się rodziców od obowiązku poddawania dzieci szczepieniom dotyczył województwa małopolskiego (wzrost o 24,8 proc.) oraz województwa łódzkiego (wzrost o 20,5 proc.) – informuje rzecznik GIS.
W ciągu dekady lawinowy wzrost odmów szczepień
Rosnący sceptycyzm wobec szczepień widać też w udostępnianych przez NIZP PZH danych dotyczących uchyleń od obowiązkowych szczepień (WAŻNE: odmowa kilku szczepień w przypadku jednego dziecka jest liczona jako 1 odmowa, NIZP uwzględnia też w tych danych odmowy cofnięte i szczepienia odroczone np. z powodów zdrowotnych – szczegóły w ramce poniżej):
W 2010 roku odnotowano 3437 uchylających się od szczepień obowiązkowych,
w 2011 roku – 4689 uchylających,
w 2012 roku – 5340 uchylających,
w 2013 roku – 7248 uchylających,
w 2014 roku – 12 681 uchylających,
w 2015 roku – 16 689 uchylających,
w 2016 roku – 23 147 uchylających,
w 2017 roku – 30 090 uchylających,
w 2018 roku – 40 342 uchylających,
w 2019 roku – 48 609 uchylających,
w 2020 roku – 50 575 uchylających,
w 2021 roku – 61 368 uchylających.

Warto wiedzieć
Przypadki uchylania się od obowiązkowych szczepień przewidzianych w PSO monitorowane są od 2003 roku. Dane na ten temat gromadzi Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – PIB.
Liczba uchylających się od szczepień obowiązkowych jest opracowywana na podstawie raportów pracowników ochrony zdrowia przekazywanych do Inspekcji Sanitarnej. Stan zaszczepienia uaktualniany jest co kwartał, a raz w roku publikowany pełny raport.

Liczba uchylających dotyczy dzieci i młodzieży w wieku od 0 do 19 lat, objętych sprawozdaniami w danym roku. W liczbie uchylających się od szczepień zawarte są również odmowy, które później zostały cofnięte. Wśród uchylających się raportowane są również osoby, które miały odroczone szczepienia np. z powodów zdrowotnych, ale po jakimś czasie zostały zaszczepione lub rodzice przekonali się do szczepień i zgodzili się na szczepienie dziecka.
Odmowa kilku szczepień w przypadku jednego dziecka jest liczona jako 1 odmowa.
Dane za 2022 r. mogą być porażające
Liczba przypadków uchylania się od obowiązkowych szczepień w przeliczeniu na 1 000 osób w wieku 0-19 lat wynosiła: 0,7 w 2012 roku; 0,97 w 2013 roku; 1,71 w 2014 roku; 2,3 w 2015 roku; 3,2 w 2016 roku; 4,1 w 2017 roku, 5,5 w 2018 roku, 6,6 w 2019 roku, 6,9 w 2020 roku oraz 8,3 w 2021 roku.
Z cząstkowych danych za 2023 r. Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB wynika, że w ubiegłym roku ten wskaźnik jeszcze wzrósł – w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2022 roku odnotowano 68 789 uchyleń od szczepień (9,5/1000 osób w wieku 0-19 lat).
Ważne!
Warunkiem osiągnięcia odporności w skali populacji jest wysoki odsetek zaszczepionych osób. Ten efekt przynosi zwykle zaszczepienie ok. 90 proc. populacji. Eksperci alarmują, że jeśli spadek liczby zaszczepionych w populacji pogłębi się do 80-85 proc., to dojdzie do powrotu chorób, które dotychczas były skutecznie zwalczane, np. odry i krztuśca.
Czemu przybywa niezaszczepionych dzieci?
GIS analizując przyczyny nasilania się zjawiska uchylania się od obowiązku szczepień, zauważa, że najszybszy wzrost liczby osób uchylających się w 2021 r. dotyczył osób, u których (lub u ich bliskich) wcześniej wystąpiły odczyny poszczepienne (wzrost o 10,8 proc.) oraz osób nieuzasadniających powodów niezaszczepienia dziecka– najczęściej w wyniku zaniedbań (wzrost o 13,5 proc.).

W znikomym stopniu wzrost ten dotyczył osób motywowanych względami odrębności kulturowej, etnicznej lub religijnej, lub osób pozostających pod wpływami środowisk propagujących tzw. medycynę alternatywną.

Działania podejmowane w celu egzekwowania wykonania obowiązku szczepień ochronnych

W 2021 r. służby sanitarne wystosowały do osób uchylających się od wykonania obowiązku poddania dzieci szczepieniom ochronnym:
2 186 upomnień z wezwaniem do wykonania obowiązku szczepień ochronnych z zagrożeniem skierowania sprawy na drogę egzekucji administracyjnej (w 2020 r. – 1 471, w 2019 r. – 6 183, w 2018 r. – 4 478, w 2017 r. – 4 405, w 2016 r. – 4 081, w 2015 r. – 4 411, w 2014 r. – 4 081),
1 134 tytuły wykonawcze (w 2020 r. – 696, w 2019 r. – 3 397, w 2018 r. – 2 677, w 2017 r. – 2 519, w 2016 r. – 2 002, w 2015 r. – 1 661, w 2014 r. – 1 090)
i skierowali
1 066 wniosków do wojewodów o egzekucję administracyjną obowiązku szczepień (w 2020 r. – 704, w 2019 r. – 3 301, w 2018 r. – 2 557, w 2017 r. – 2 287, w 2016 r. – 1 851, w 2015 r. – 1 604, w 2014 r. – 901).

Katarzyna Lisowska
źródło: infowire, Puls Med.
Autorytet lekarzy nie przekonuje, że szczepienia to najbezpieczniejsza forma profilaktyki przed chorobami zakaźnymi. Jak widać z aktualnych statystyk GIS, w Polsce nadal zwiększa się liczba rodziców odmawiających szczepienia dzieci. Największy przyrost – ponad 20 proc. – uchylających się od szczepień odnotowano w województwach: małopolskim i łódzkim.
  • W Polsce przybywa dzieci, które nie są poddawane obowiązkowym szczepieniom. W 2021 r. było ponad 60 tys. odmów szczepienia, podczas gdy 10 lat wcześniej mniej niż 5 tys.
  • W ostatnim czasie największy wzrost takich przypadków odnotowano w województwach: małopolskim (wzrost o 24,8 proc.) oraz województwa łódzkiego (wzrost o 20,5 proc.).
Każdego roku w Polsce zwiększa się liczba rodziców odmawiających szczepienia dzieci. Jak przekazuje nam rzecznik GIS Szymon Cienki, w 2021 r. nie zostało poddanych szczepieniom ochronnym 60 620 dzieci, w porównaniu do 53 530 dzieci w 2020 r. (wzrost o 13,8 proc.).

Dane GIS wskazują, że pod tym względem jesteśmy na fali wznoszącej. W 2019 r. w kraju niezaszczepionych dzieci było 47 790, a w 2018 r. 38 416. Dla porównania w 2010 liczba przypadków uchylania się od obowiązkowych szczepień wynosiła 3437, w 2011 roku – 4689, a w roku 2020 – 50 575.

Analiza geograficzna rozpowszechnienia zjawiska uchylania się od obowiązku szczepień w 2021 r. wskazuje, że ulegało ono nasileniu we wszystkich województwach. W przypadku niektórych regionów sytuacja jest szczególnie niepokojąca.

– Największy przyrost odsetka dzieci nieszczepionych w następstwie uchylania się rodziców od obowiązku poddawania dzieci szczepieniom dotyczył województwa małopolskiego (wzrost o 24,8 proc.) oraz województwa łódzkiego (wzrost o 20,5 proc.) – informuje rzecznik GIS.
W ciągu dekady lawinowy wzrost odmów szczepień
Rosnący sceptycyzm wobec szczepień widać też w udostępnianych przez NIZP PZH danych dotyczących uchyleń od obowiązkowych szczepień (WAŻNE: odmowa kilku szczepień w przypadku jednego dziecka jest liczona jako 1 odmowa, NIZP uwzględnia też w tych danych odmowy cofnięte i szczepienia odroczone np. z powodów zdrowotnych – szczegóły w ramce poniżej):
W 2010 roku odnotowano 3437 uchylających się od szczepień obowiązkowych,
w 2011 roku – 4689 uchylających,
w 2012 roku – 5340 uchylających,
w 2013 roku – 7248 uchylających,
w 2014 roku – 12 681 uchylających,
w 2015 roku – 16 689 uchylających,
w 2016 roku – 23 147 uchylających,
w 2017 roku – 30 090 uchylających,
w 2018 roku – 40 342 uchylających,
w 2019 roku – 48 609 uchylających,
w 2020 roku – 50 575 uchylających,
w 2021 roku – 61 368 uchylających.

Warto wiedzieć
Przypadki uchylania się od obowiązkowych szczepień przewidzianych w PSO monitorowane są od 2003 roku. Dane na ten temat gromadzi Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – PIB.
Liczba uchylających się od szczepień obowiązkowych jest opracowywana na podstawie raportów pracowników ochrony zdrowia przekazywanych do Inspekcji Sanitarnej. Stan zaszczepienia uaktualniany jest co kwartał, a raz w roku publikowany pełny raport.

Liczba uchylających dotyczy dzieci i młodzieży w wieku od 0 do 19 lat, objętych sprawozdaniami w danym roku. W liczbie uchylających się od szczepień zawarte są również odmowy, które później zostały cofnięte. Wśród uchylających się raportowane są również osoby, które miały odroczone szczepienia np. z powodów zdrowotnych, ale po jakimś czasie zostały zaszczepione lub rodzice przekonali się do szczepień i zgodzili się na szczepienie dziecka.
Odmowa kilku szczepień w przypadku jednego dziecka jest liczona jako 1 odmowa.
Dane za 2022 r. mogą być porażające
Liczba przypadków uchylania się od obowiązkowych szczepień w przeliczeniu na 1 000 osób w wieku 0-19 lat wynosiła: 0,7 w 2012 roku; 0,97 w 2013 roku; 1,71 w 2014 roku; 2,3 w 2015 roku; 3,2 w 2016 roku; 4,1 w 2017 roku, 5,5 w 2018 roku, 6,6 w 2019 roku, 6,9 w 2020 roku oraz 8,3 w 2021 roku.
Z cząstkowych danych za 2023 r. Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB wynika, że w ubiegłym roku ten wskaźnik jeszcze wzrósł – w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2022 roku odnotowano 68 789 uchyleń od szczepień (9,5/1000 osób w wieku 0-19 lat).
Ważne!
Warunkiem osiągnięcia odporności w skali populacji jest wysoki odsetek zaszczepionych osób. Ten efekt przynosi zwykle zaszczepienie ok. 90 proc. populacji. Eksperci alarmują, że jeśli spadek liczby zaszczepionych w populacji pogłębi się do 80-85 proc., to dojdzie do powrotu chorób, które dotychczas były skutecznie zwalczane, np. odry i krztuśca.
Czemu przybywa niezaszczepionych dzieci?
GIS analizując przyczyny nasilania się zjawiska uchylania się od obowiązku szczepień, zauważa, że najszybszy wzrost liczby osób uchylających się w 2021 r. dotyczył osób, u których (lub u ich bliskich) wcześniej wystąpiły odczyny poszczepienne (wzrost o 10,8 proc.) oraz osób nieuzasadniających powodów niezaszczepienia dziecka– najczęściej w wyniku zaniedbań (wzrost o 13,5 proc.).

W znikomym stopniu wzrost ten dotyczył osób motywowanych względami odrębności kulturowej, etnicznej lub religijnej, lub osób pozostających pod wpływami środowisk propagujących tzw. medycynę alternatywną.

Działania podejmowane w celu egzekwowania wykonania obowiązku szczepień ochronnych

W 2021 r. służby sanitarne wystosowały do osób uchylających się od wykonania obowiązku poddania dzieci szczepieniom ochronnym:
2 186 upomnień z wezwaniem do wykonania obowiązku szczepień ochronnych z zagrożeniem skierowania sprawy na drogę egzekucji administracyjnej (w 2020 r. – 1 471, w 2019 r. – 6 183, w 2018 r. – 4 478, w 2017 r. – 4 405, w 2016 r. – 4 081, w 2015 r. – 4 411, w 2014 r. – 4 081),
1 134 tytuły wykonawcze (w 2020 r. – 696, w 2019 r. – 3 397, w 2018 r. – 2 677, w 2017 r. – 2 519, w 2016 r. – 2 002, w 2015 r. – 1 661, w 2014 r. – 1 090)
i skierowali
1 066 wniosków do wojewodów o egzekucję administracyjną obowiązku szczepień (w 2020 r. – 704, w 2019 r. – 3 301, w 2018 r. – 2 557, w 2017 r. – 2 287, w 2016 r. – 1 851, w 2015 r. – 1 604, w 2014 r. – 901).

Katarzyna Lisowska
źródło: infowire, Puls Med.
Fundacja My Pacjenci i Rzecznik Praw Pacjenta dzielą się kolejną częścią wyników badania dotyczącego „Opinii na temat funkcjonowania ochrony zdrowia”.[1] Tym razem przedstawione wyniki dotyczą zagadnień związanych z profilaktyką i szczepieniami. Pozytywny stosunek do badań profilaktycznych deklarowany przez respondentów może budzić optymizm. Oficjalne dane NFZ, dotyczące rzeczywistej zgłaszalności do akcji profilaktycznych nie są już jednak tak pozytywne.
Pozytywne deklaracje, niezadawalająca praktyka
Pozytywny stosunek do badań profilaktycznych deklarowany przez respondentów może budzić optymizm. Oficjalne dane NFZ, dotyczące rzeczywistej zgłaszalności do akcji profilaktycznych nie są już jednak tak pozytywne. Z informacji NFZ wynika, że przed wybuchem pandemii COVID-19 zgłaszalność do programów profilaktycznych – np. mammografii i cytologii była większa niż w trakcie pandemii. Średnio w pierwszym kwartale 2020 r. oraz na koniec 2019 r. procent osób, które wykonywały badania w ramach programu profilaktyki raka szyjki macicy wynosił około 16%, a w ramach profilaktyki raka piersi około 39%. W trakcie trwania pandemii, pomiędzy styczniem a grudniem 2021 r., liczba kobiet zgłaszających się na wskazane badania profilaktyczne spadła i wynosiła odpowiednio około 13 % w przypadku badań cytologicznych oraz około 33 % w przypadku mammografii.

Z przeprowadzonego wraz z Fundacją My Pacjenci badania wynika też, że prawie połowa kobiet potwierdziła, że w okresie ostatnich 12 miesięcy korzystała z akcji profilaktycznych. Porównując oficjalne dane NFZ, z informacjami wskazywanymi przez respondentów, wynikają znaczące rozbieżności pomiędzy rzeczywistą zgłaszalnością na badania, a deklarowanym uczestnictwem. Wynikać to może m.in. z tego, że w przypadku kobiet spora część z nich korzysta z badań profilaktycznych, wykonywanych prywatnie – szczególnie w zakresie cytologii. Nie zmienia to jednak faktu, że wyniki przeprowadzonego badania wskazują na pozytywny stosunek społeczeństwa do badań profilaktycznych oraz rozumienie potrzeby korzystania z nich. Kluczowe pozostają w takim wypadku sposoby dotarcia do pacjentów i bezpośrednie zachęcenie ich do aktywnego udziału w akcjach profilaktycznych.

Anna Gołębicka, strateg komunikacji, współpracująca z Centrum Adama Smitha a także z Zespołem Ekspertów Continuue Curatio,  także uważa, że wyzwaniem jest przełożenie tych deklaracji na praktykę.
 
 
Jak przełożyć deklaracje na praktykę? –  ZRÓB TO – badaj, nie gadaj!
Respondenci wskazali poniższe sposoby jako wpływające na wzrost wykonywania badań profilaktycznych:
– ponad 40 % oczekuje indywidualnych zaproszeń w dogodnej formie  komunikacji (list, mail, sms)
– ponad 30 % uważa, że skuteczne jest wręczanie zaproszeń podczas wizyty w POZ
– ponad 30 % uważa, że należy włączyć  badania profilaktyczne do badań medycyny pracy
– ponad 20 % – ustanowić premię za regularne wykonywanie badan profilaktycznych

Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji MY PACJENCI zauważa, że kluczowym wyzwaniem jest  skuteczne  uświadamianie od najmłodszych lat,  że zdrowie jako kluczowa wartość wymaga także osobistego zainteresowania, przyjęcia własnej „strategii na zdrowie”, wykonywania badan profilaktycznych np. rocznicę urodzin czy innych ustalony dzień. Rozwój i upowszechnienie spersonalizowanych narzędzi, takich jak smartfony może nam w tym skutecznie pomóc.  

Anna Gołębicka zwraca uwagę, że duży odsetek respondentów to osoby, które z różnych powodów poczyniły starania, by wykonać badania profilaktyczne (to aż 40% ), ale im się nie udało i w pierwszej kolejności należy umożliwić tym osobom wykonanie badań, czyli zlikwidować bariery dostępu – są  to przyszli ambasadorowie profilaktyki (sami poszukiwali, są świadomi). Organizacja profilaktyki wyraźnie odstaje od współczesnych realiów i oczekiwań, a chcemy traktować ją jak inną działalność usługową (umawiasz się, kiedy ci wygodnie). Uwagę zwraca  wysoka przychylność badanych do przymusowości – wprowadzić obowiązek badań profilaktycznych (badania przy medycynie pracy) i faktycznie tak zostaliśmy trochę nauczeni, że do tego, „co trzeba” państwo przymusza (podatki), a jak nie przymusza to nie idę ( łączy się to z deklaracjami dlaczego nie poszedłem na badania – bo mi lekarz nie powiedział) – podsumowuje Anna Gołębicka.
 
Deklaratywny stosunek do szczepień ochronnych
Zarówno w odniesieniu do szczepień dzieci (67,5 %), jak i dorosłych (66,6 %) Polacy deklarują pozytywny stosunek do szczepień ochronnych. Największy procent osób nastawionych pozytywnie i bardzo pozytywnie odnotowuje się wśród ludzi powyżej 40r.ż. Równocześnie, są to grupy z najniższym wskaźnikiem negatywnego stosunku do tej metody profilaktyki.
 
Jako źródła wiedzy o szczepieniach respondenci wskazywali:
– lekarz, pielęgniarka – 47,2 %
– strony internetowe z wiedzą medyczną – 40, 3 %
–  telewizja, radio, prasa – 32,6 %
– ogólnodostępne strony internetowe – 31,6 %
– rodzina/znajomi – 28,7 %
 
Wyniki wskazują, że wiedzę czerpiemy z różnych źródeł, jednak nadal istotna jest rola przedstawicieli zespołów medycznych.
 
– Cieszymy się, widząc, że w badaniu dominuje pozytywny stosunek do szczepień ochronnych. Pandemia przypomniała nam wszystkim, jak istotne w zapobieganiu chorobom zakaźnym jest szczepienie – mówi Michał Byliniak, Dyrektor Generalny Związku Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA. – Co więcej, wyniki wskazują, że zadeklarowani przeciwnicy szczepień są grupą relatywnie małą, choć głośną. Nie możemy jednak zapominać o przeciwnikach szczepień, którzy są bardzo aktywni – szczególnie w sieci. Na szczęście cały czas zwiększa się dostęp do rzetelnych źródeł wiedzy oraz rośnie świadomość społeczna. Nie można jednak lekceważyć problemu dezinformacji, której sami doświadczamy w naszej codziennej pracy.

Od 2015r. prowadzimy kampanię Zaszczep się wiedzą, która dziś jest największą akcją informacyjno-edukacyjną na temat szczepień w całej Polsce. Walczymy o to, aby decyzje kluczowe dla zdrowia były podejmowane racjonalnie, na podstawie danych naukowych a nie intuicji opartej o papkę internetową, a wątpliwości były rozwiewane przez rozmowę z przedstawicielem zawodów medycznych. Poza reagowaniem na bieżące fakenewsy zdarza nam się dementować nawet takie fałszywe wiadomości, które powstały np. w latach 90–tych lub jeszcze wcześniej… Mimo to nie ustajemy w działaniach. Zdajemy sobie sprawę, jak istotnym kanałem informacji jest dziś internet oraz media społecznościowe. Planujemy komunikację w taki sposób, żeby docierać do różnych odbiorców w tym młodych dorosłych, którzy w omawianym badaniu zadeklarowali najbardziej negatywny stosunek do szczepień ze wszystkich grup wiekowych. Świadomość na temat szczepień musimy podnosić nie tylko z powodu Covid19 , równie ważne są wszystkie inne szczepienia profilaktyczne, które chronią nas przed wieloma chorobami.

 
[1]  Badanie zrealizowano w grudniu 2021 metodą CATI na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków.

źródło: Fundacja MY PACJENCI
Fundacja My Pacjenci i Rzecznik Praw Pacjenta dzielą się kolejną częścią wyników badania dotyczącego „Opinii na temat funkcjonowania ochrony zdrowia”.[1] Tym razem przedstawione wyniki dotyczą zagadnień związanych z profilaktyką i szczepieniami. Pozytywny stosunek do badań profilaktycznych deklarowany przez respondentów może budzić optymizm. Oficjalne dane NFZ, dotyczące rzeczywistej zgłaszalności do akcji profilaktycznych nie są już jednak tak pozytywne.
Pozytywne deklaracje, niezadawalająca praktyka
Pozytywny stosunek do badań profilaktycznych deklarowany przez respondentów może budzić optymizm. Oficjalne dane NFZ, dotyczące rzeczywistej zgłaszalności do akcji profilaktycznych nie są już jednak tak pozytywne. Z informacji NFZ wynika, że przed wybuchem pandemii COVID-19 zgłaszalność do programów profilaktycznych – np. mammografii i cytologii była większa niż w trakcie pandemii. Średnio w pierwszym kwartale 2020 r. oraz na koniec 2019 r. procent osób, które wykonywały badania w ramach programu profilaktyki raka szyjki macicy wynosił około 16%, a w ramach profilaktyki raka piersi około 39%. W trakcie trwania pandemii, pomiędzy styczniem a grudniem 2021 r., liczba kobiet zgłaszających się na wskazane badania profilaktyczne spadła i wynosiła odpowiednio około 13 % w przypadku badań cytologicznych oraz około 33 % w przypadku mammografii.

Z przeprowadzonego wraz z Fundacją My Pacjenci badania wynika też, że prawie połowa kobiet potwierdziła, że w okresie ostatnich 12 miesięcy korzystała z akcji profilaktycznych. Porównując oficjalne dane NFZ, z informacjami wskazywanymi przez respondentów, wynikają znaczące rozbieżności pomiędzy rzeczywistą zgłaszalnością na badania, a deklarowanym uczestnictwem. Wynikać to może m.in. z tego, że w przypadku kobiet spora część z nich korzysta z badań profilaktycznych, wykonywanych prywatnie – szczególnie w zakresie cytologii. Nie zmienia to jednak faktu, że wyniki przeprowadzonego badania wskazują na pozytywny stosunek społeczeństwa do badań profilaktycznych oraz rozumienie potrzeby korzystania z nich. Kluczowe pozostają w takim wypadku sposoby dotarcia do pacjentów i bezpośrednie zachęcenie ich do aktywnego udziału w akcjach profilaktycznych.

Anna Gołębicka, strateg komunikacji, współpracująca z Centrum Adama Smitha a także z Zespołem Ekspertów Continuue Curatio,  także uważa, że wyzwaniem jest przełożenie tych deklaracji na praktykę.
 
 
Jak przełożyć deklaracje na praktykę? –  ZRÓB TO – badaj, nie gadaj!
Respondenci wskazali poniższe sposoby jako wpływające na wzrost wykonywania badań profilaktycznych:
– ponad 40 % oczekuje indywidualnych zaproszeń w dogodnej formie  komunikacji (list, mail, sms)
– ponad 30 % uważa, że skuteczne jest wręczanie zaproszeń podczas wizyty w POZ
– ponad 30 % uważa, że należy włączyć  badania profilaktyczne do badań medycyny pracy
– ponad 20 % – ustanowić premię za regularne wykonywanie badan profilaktycznych

Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji MY PACJENCI zauważa, że kluczowym wyzwaniem jest  skuteczne  uświadamianie od najmłodszych lat,  że zdrowie jako kluczowa wartość wymaga także osobistego zainteresowania, przyjęcia własnej „strategii na zdrowie”, wykonywania badan profilaktycznych np. rocznicę urodzin czy innych ustalony dzień. Rozwój i upowszechnienie spersonalizowanych narzędzi, takich jak smartfony może nam w tym skutecznie pomóc.  

Anna Gołębicka zwraca uwagę, że duży odsetek respondentów to osoby, które z różnych powodów poczyniły starania, by wykonać badania profilaktyczne (to aż 40% ), ale im się nie udało i w pierwszej kolejności należy umożliwić tym osobom wykonanie badań, czyli zlikwidować bariery dostępu – są  to przyszli ambasadorowie profilaktyki (sami poszukiwali, są świadomi). Organizacja profilaktyki wyraźnie odstaje od współczesnych realiów i oczekiwań, a chcemy traktować ją jak inną działalność usługową (umawiasz się, kiedy ci wygodnie). Uwagę zwraca  wysoka przychylność badanych do przymusowości – wprowadzić obowiązek badań profilaktycznych (badania przy medycynie pracy) i faktycznie tak zostaliśmy trochę nauczeni, że do tego, „co trzeba” państwo przymusza (podatki), a jak nie przymusza to nie idę ( łączy się to z deklaracjami dlaczego nie poszedłem na badania – bo mi lekarz nie powiedział) – podsumowuje Anna Gołębicka.
 
Deklaratywny stosunek do szczepień ochronnych
Zarówno w odniesieniu do szczepień dzieci (67,5 %), jak i dorosłych (66,6 %) Polacy deklarują pozytywny stosunek do szczepień ochronnych. Największy procent osób nastawionych pozytywnie i bardzo pozytywnie odnotowuje się wśród ludzi powyżej 40r.ż. Równocześnie, są to grupy z najniższym wskaźnikiem negatywnego stosunku do tej metody profilaktyki.
 
Jako źródła wiedzy o szczepieniach respondenci wskazywali:
– lekarz, pielęgniarka – 47,2 %
– strony internetowe z wiedzą medyczną – 40, 3 %
–  telewizja, radio, prasa – 32,6 %
– ogólnodostępne strony internetowe – 31,6 %
– rodzina/znajomi – 28,7 %
 
Wyniki wskazują, że wiedzę czerpiemy z różnych źródeł, jednak nadal istotna jest rola przedstawicieli zespołów medycznych.
 
– Cieszymy się, widząc, że w badaniu dominuje pozytywny stosunek do szczepień ochronnych. Pandemia przypomniała nam wszystkim, jak istotne w zapobieganiu chorobom zakaźnym jest szczepienie – mówi Michał Byliniak, Dyrektor Generalny Związku Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA. – Co więcej, wyniki wskazują, że zadeklarowani przeciwnicy szczepień są grupą relatywnie małą, choć głośną. Nie możemy jednak zapominać o przeciwnikach szczepień, którzy są bardzo aktywni – szczególnie w sieci. Na szczęście cały czas zwiększa się dostęp do rzetelnych źródeł wiedzy oraz rośnie świadomość społeczna. Nie można jednak lekceważyć problemu dezinformacji, której sami doświadczamy w naszej codziennej pracy.

Od 2015r. prowadzimy kampanię Zaszczep się wiedzą, która dziś jest największą akcją informacyjno-edukacyjną na temat szczepień w całej Polsce. Walczymy o to, aby decyzje kluczowe dla zdrowia były podejmowane racjonalnie, na podstawie danych naukowych a nie intuicji opartej o papkę internetową, a wątpliwości były rozwiewane przez rozmowę z przedstawicielem zawodów medycznych. Poza reagowaniem na bieżące fakenewsy zdarza nam się dementować nawet takie fałszywe wiadomości, które powstały np. w latach 90–tych lub jeszcze wcześniej… Mimo to nie ustajemy w działaniach. Zdajemy sobie sprawę, jak istotnym kanałem informacji jest dziś internet oraz media społecznościowe. Planujemy komunikację w taki sposób, żeby docierać do różnych odbiorców w tym młodych dorosłych, którzy w omawianym badaniu zadeklarowali najbardziej negatywny stosunek do szczepień ze wszystkich grup wiekowych. Świadomość na temat szczepień musimy podnosić nie tylko z powodu Covid19 , równie ważne są wszystkie inne szczepienia profilaktyczne, które chronią nas przed wieloma chorobami.

 
[1]  Badanie zrealizowano w grudniu 2021 metodą CATI na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków.

źródło: Fundacja MY PACJENCI