Medicalpress
Od początku września do 3 marca w Polsce odnotowano blisko 14 mln porad ambulatoryjnych udzielonych z powodu ostrych infekcji układu oddechowego, w tym grypy. Najskuteczniejszą metodą zapobiegania zachorowaniu są szczepienia. W Polsce poziom wyszczepialności od dwóch sezonów spada i wynosi zaledwie 5,5 proc. Lekarze apelują o ułatwienie i skrócenie procedur. Niezbędna jest jednak przede wszystkim edukacja pacjentów.
– Kiedy rozpoczął się sezon zachorowań na infekcje dróg oddechowych, to początkowo dominowały zakażenia wywołane przez wirus RSV, co jest typowym wzorem takiego występowania sezonowego, następnie zdominowały naszą populację i oddziały zachorowania wywołane przez SARS–CoV–2, czyli COVID–19, a w tej chwili rządzi grypa – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Aneta Nitsch–Osuch, pediatra i epidemiolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Według informacji gromadzonych przez Centrum e–Zdrowie od początku sezonu infekcyjnego (od września) do początku marca 2024 roku odnotowano prawie blisko 14 mln porad ambulatoryjnych udzielonych z powodu ostrych infekcji układu oddechowego, w tym m.in. grypy.

Tygodniowy raport WHO wskazuje, że w 12 krajach europejskich częstość występowania chorób grypopodobnych jest podwyższona powyżej poziomów wyjściowych. W całym regionie odsetek próbek od pacjentów zgłaszających się do ośrodków w zintegrowanym systemie nadzoru epidemiologicznego SENTINEL, które dały wynik pozytywny w kierunku grypy, utrzymują się powyżej 10 proc. progu epidemii (11 proc.). Dla porównania w przypadku RSV jest to 4 proc., a SARS–CoV–2 – ok. 2 proc.

– Dane nie tylko polskie, ale światowe wskazują, że np. u osób po 65. roku życia główną przyczyną hospitalizacji z powodu infekcji dróg oddechowych był COVID–19, a tuż za nim grypa – dodaje ekspertka.
Podstawową metodą profilaktyki są szczepienia, które dają największą szansę na łagodny przebieg choroby. W Polsce jednak poziom wyszczepialności jest znacznie niższy niż w krajach Europy Zachodniej i obecnie wynosi 5,5 proc. Choć w Polsce bezpłatne szczepionki są w większości refundowane, to zrealizowanych zostało niecałe 2,1 mln szczepień.

– Obserwowaliśmy nieco większe zainteresowanie na początku pandemii, potem był blisko 20–proc. spadek wyszczepialności, a w tej chwili mamy nadal obserwowany spadek, może nie aż taki drastyczny, bo o 2 proc., ale jednak tendencja jest spadkowa – zauważa epidemiolog WUM.

Nadal największą grupę osób szczepiących się w Polsce stanowią seniorzy, z 20 proc. wyszczepialnością. W części krajów UE ten wskaźnik sięgał 70 proc. To efekt wprowadzanych ułatwień w dostępie do szczepionek, np. we Francji już od kilku lat przeciw grypie można się zaszczepić w każdej aptece. W Czechach pacjenci mają zaś szybki dostęp do innowacyjnych szczepionek.

W Polsce wciąż jednak pokutuje mit, że grypa to cięższe przeziębienie, stąd np. niski poziom wykonanych szczepień w grupach najmłodszych (w wieku 0–4 lata – 2 proc.; 5–14 – 1,9 proc.). Tymczasem to dzieci uznaje się za główne źródło i transmiter grypy. W porównaniu z dorosłymi są one bardziej podatne na zakażenie i mogą wydalać wirusa w większych ilościach. Gdyby został zwiększony odsetek wyszczepialności dzieci do 20 proc., to ryzyko wystąpienia grypy w całym społeczeństwie zmniejszyłoby się o połowę.

– Nadal jako pacjenci, ale także być może jako personel medyczny, po prostu grypę bagatelizujemy. Uznajemy ją za chorobę rzadką albo w większości przypadków łagodnie przebiegającą, samoograniczającą się. Tutaj bądźmy szczerzy, nie pomaga fakt, że w tym sezonie ograniczono dostęp do danych epidemiologicznych, bo nie wiemy, ilu pacjentów z powodu grypy było hospitalizowanych, ilu zmarło z powodu grypy. A takie dane były nam potrzebne, chociażby po to, żeby budować w społeczeństwie świadomość na temat choroby i zagrożeń związanych z zachorowaniem – przekonuje prof. Aneta Nitsch–Osuch.

W szybko starzejących się społeczeństwach, a takim jest Polska, rekomendowany przez WHO poziom wyszczepialności społeczeństwa powinien wynosić 75 proc. Grypa jest jedną z 10 najczęstszych przyczyn zgonów u osób powyżej 65. roku życia i dotyczy około 80 proc. Statystycznie seniorzy posiadają co najmniej dwie choroby współistniejące (m.in. choroby układu krążenia i płuc, nowotwory czy cukrzycę) i odsetek ten wzrasta wraz z wiekiem. Eksperci z Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych informują o konieczności uruchomienia Programu Profilaktyki Zdrowotnej, który umożliwiłby bezpłatne szczepienia seniorów powyżej 60. roku życia przy użyciu nowej, wysokodawkowej szczepionki przeciw grypie.

– Wirusy nie znają się na PESEL–u i mogą powodować zachorowania niezależnie od wieku, a szczepienia nie kończą się z uzyskaniem pełnoletności. Jednak osoby starsze, ze względu na to, że starzeje się układ immunologiczny, stają się bardziej wrażliwe na zachorowania wywołane wirusami oddechowymi, ale z drugiej strony wiemy też, że z wiekiem zwiększa się szansa na to, że będzie nam dolegać przynajmniej jedna, a często wiele chorób przewlekłych, które stanowią czynnik ryzyka ciężkiego przebiegu zachorowań, na przykład na grypę – tłumaczy ekspertka.

Statystyki dotyczące liczby wykonanych szczepień mogłoby poprawić ułatwienie i skrócenie procedur. Obecnie szczepionki przeciw grypie są bezpłatne dla dzieci od szóstego miesiąca do 18 lat, kobiet w ciąży oraz osób 65+. Z 50-proc. refundacją szczepionki są dostępne dla dorosłych od 18. do 64. roku życia i dorosłych  z grup ryzyka. Aby jednak otrzymać 50–proc. refundację lub uzyskać bezpłatną szczepionkę przeciw grypie, wymagana jest recepta wystawiona przez lekarza. Receptę na szczepionkę bez refundacji (pełnopłatną) może wystawić również farmaceuta. Szczepienia mogą być z kolei wykonywane w ogólnodostępnych aptekach tylko w przypadku osób dorosłych.

– Wiele się zmienia na korzyść, chociażby fakt, że szczepienia przeciw grypie są w pełni refundowane, czyli są bezpłatne. W takich grupach jak kobiety w ciąży, dzieci czy seniorzy okazuje się, że jest to ważny czynnik, który należy niwelować, jeżeli rozpatrujemy go w kontekście bariery. Natomiast to nie wystarcza, bo oczywiście musimy budować świadomość społeczną i nadal edukować społeczeństwo, ale też uprościć cały proces wykonania szczepienia, czyli nadal promocja wykonawstwa szczepień w aptekach, sprawienie, że droga pacjenta od decyzji o szczepieniu do wykonania szczepienia jest maksymalnie skrócona – przekonuje prof. Aneta Nitsch–Osuch.

źródło: newseria

Ubiegłoroczny sezon infekcji wirusowych, w porównaniu z poprzednimi, był wyjątkowo długi oraz intensywny. Wirusowe zapalenia gardła, krtani oraz zatok przynosowych wiodły prym w liczbie wizyt lekarskich w POZ w sezonie jesienno-zimowym.  Pacjenci z infekcjami dróg oddechowych zgłaszali się nawet w okresie późnej wiosny, czy początków lata, co w poprzednich sezonach było rzadkością. – podsumowuje Profesor Agnieszka Mastalerz – Migas, Konsultant Krajowa Medycyny Rodzinnej.  
Nowe narzędzia diagnostyczne w POZ wspierają zaufanie pacjentów do leczenia objawowego i przeciwzapalnego
 
Od lipca 2022 roku, po raz pierwszy w POZ, możliwe było bezpłatne wykonanie szybkich testów CRP dla pacjentów do ukończenia 6 roku życia oraz Strep-testów niezależnie od wieku. Od stycznia 2023 roku podjęto decyzję o finansowaniu tzw. testów combo, czyli testów antygenowych służących do diagnostyki COVID-19, grypy oraz wirusa RSV. Niewątpliwie narzędzia te ułatwiły codzienną pracę w podstawowej opiece zdrowotnej. Umożliwiły diagnostykę różnicową nie tylko pomiędzy infekcją bakteryjną a wirusową, ale także rozróżnienie COVID-19, grypy czy też RSV, których obraz kliniczny może być bardzo zbliżony.

„Ukazanie pacjentowi dodatniego wyniku testu po pierwsze wpływało pozytywnie na budowanie zaufania na linii pacjent-lekarz oraz stanowiło obiektywne potwierdzenie etiologii wirusowej schorzenia. Dzięki temu pacjenci wykazywali większą tolerancję dotyczącą czasu leczenia oraz zrozumienia swojej choroby. Wydaje się również, że określenie etiologii choroby utwierdzało w przekonaniu pacjenta o skuteczności i zasadności leczenia objawowego, a leczenie przyczynowe (leki przeciwwirusowe, antybiotykoterapia) zarezerwowano jedynie w razie określonych wskazań.– ocenia doktor Jacek Krajewski, Prezes Porozumienia Zielonogórskiego.
 
Leczenie objawowe wirusowego zapalenia gardła – aktualne wytyczne.[1]
 
Najczęstszymi drobnoustrojami wywołującymi ostre zapalenie gardła i  migdałków podniebiennych są wirusy.  Odpowiadają one za 90-95% przypadków tej choroby u dorosłych. Leczenie takich infekcji powinno być objawowe i przeciwzapalne. Nie ma podstaw do stosowania antybiotyków, które są skuteczne jedynie w przypadku infekcji bakteryjnych.

Zgodnie z wytycznymi w ostrym zapaleniu gardła i migdałków podniebiennych stosujemy leczenie objawowe:
Łagodzenie bólu gardła i stanu zapalnego miejscowo
Łagodzenie dolegliwości bólowych i gorączki
W przypadku braku skuteczności jednego z nich można je stosować naprzemiennie
 
Dodatkowo w leczeniu objawowym możemy zastosować:
Niezbędna edukacja, że antybiotyk nie „jest na wszystko”.
 
Eksperci/Lekarze zwracają uwagę, że w Polsce nadal pokutuje mit/stereotyp, że antybiotykiem można leczyć infekcje powszechnie nazywane przeziębieniem, które mają podłoże wirusowe Potwierdzają to wyniki badania świadomości przeprowadzone przez Ipsen na zlecenie Reckitt:
– co 4 badany niesłusznie/ błędnie uważa, że infekcje wywołaną wirusami należy leczyć antybiotykiem
– 35 % osób stosowało antybiotyk do leczenia infekcji infekcji gardła bez zalecenia lekarza.
 
 
Profesor Agnieszka Mastalerz – Migas podkreśla, że „antybiotyk przyjmowany przy infekcji wirusowej nie dość że nie zadziała, to wpłynie jedynie negatywnie na nasze  zdrowie, niszcząc florę bakteryjną.”

Reckitt jako właściciel marki najbardziej zaufanej[2] w obszarze leczenia górnych dróg oddechowych, której celem jest m.in. poprawa standardów samoleczenia oraz ochrona antybiotyków prowadzi działania edukacyjne skierowane zarówno do profesjonalistów medycznych, jak i pacjentów „Antybiotykooporność jest poważnym wyzwaniem globalnym, Polska znajduje się w negatywnej czołówce państw europejskich, gdzie antybiotyki są nadużywane, dlatego  edukację w tym zakresie uznajemy za kluczową/niezwykle istotną. W tym roku przygotowaliśmy koncepcję wizualną, która, mamy nadzieję, dotrze do wielu osób, zwracając ich uwagę na problem – mówi Inga Songin, Regional Marketing Director Reckitt.  
 
[1] Diagnostyka i leczenie wybranych infekcji oraz stanów zapalnych dróg oddechowych. Wytyczne dla lekarzy POZ – Andrzej M. Fal, Mateusz Babicki, Eliza Brożek-Mądry, Paweł Dobrzyński, Ewa Jaźwińska-Tarnawska, Piotr Karniej, Ernest Kuchar, Agnieszka Mastalerz-Migas, Piotr Rzymski, Anna Wiela-Hojeńska
[2] IPSOS, Strepsils Poland Brand Equity, 04.2022
źródło: enmedica
Maksymalne skrócenie ścieżki medycznej dla chcącego się zaszczepić pacjenta i możliwość przyjęcia szczepionki w każdej aptece – to rozwiązania, które innym państwom UE pozwoliły osiągnąć znacznie wyższy poziom wyszczepialności dorosłych, niż ma to miejsce w Polsce. „Naszym priorytetem jest walka z grypą, gdyż ta pozornie niewinna choroba, zwłaszcza dla seniorów, niesie olbrzymie zagrożenie” – powiedziała Daniela Duta, dyrektor generalna Vaccines Sanofi w Polsce.

Daniela Duta, reprezentując Sanofi, innowacyjną firmę biofarmaceutyczną o zasięgu globalnym, jak i lokalnym, wzięła udział w panelu eksperckim poświęconym profilaktyce pierwotnej podczas XXXII Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

„Mamy nadzieję, że wyszczepialność przeciw grypie będzie rosnąć, ponieważ obecnie wynosi ok 5 proc., co plasuje Polskę na jednym z ostatnich miejsc w Europie. Dlatego nieustannie poszukujemy nowych rozwiązań dla naszych pacjentów i udoskonalamy te istniejące. Planujemy wprowadzić do Polski dwa kolejne typy szczepionek przeciw grypie: jedną tradycyjną, ale ze zwielokrotnioną ilością antygenów oraz drugą, rekombinowaną” – wyjaśniała Daniela Duta.

Dostęp do innowacyjnych szczepionek to jedno – jednak kluczem do osiągnięcia pozytywnych efektów na poziomie całej populacji jest edukacja wszystkich dorosłych Polaków w zakresie istotności profilaktyki pierwotnej. Poziom wyszczepienia dorosłych Polaków na tle innych Europejczyków wciąż pozostawia bowiem wiele do życzenia. W zeszłym sezonie grypowym przeciw tej chorobie zaszczepiło się u nas około 20 proc. seniorów – podczas gdy w niektórych krajach UE odsetek ten sięga ponad 70 proc.

„W pierwszej kolejności musimy docierać do grup tak zwanego zwiększonego ryzyka: seniorów i osób cierpiących na choroby przewlekłe. Przypominajmy im, że grypa może powodować poważne powikłania układu krążenia czy zaostrzenie schorzeń układu oddechowego. Jest również ekstremalnie niebezpieczna dla pacjentów cierpiących na cukrzycę typu 1 i 2. Szczepienia przeciw grypie pomagają chronić nas, naszych bliskich i przyczyniają się do lepszej kondycji zdrowotnej społeczeństwa” – tłumaczyła dyrektor generalna Vaccines Sanofi Polska.

Warto również czerpać z doświadczeń innych krajów Europy, w których poziom wyszczepienia dorosłych wielokrotnie przerasta polskie statystki.

„We Francji już kilka lat temu wprowadzono możliwość zaszczepienia się przeciw grypie w każdej aptece i okazało się to ogromnym sukcesem. Również w sąsiednich Czechach funkcjonuje system umożliwiający pacjentom szybki dostęp do innowacyjnych szczepionek” – zaznaczyła Daniela Duta.

Jej zdaniem promocji szczepień pomogłoby maksymalne skrócenie ścieżki medycznej, jaką przemierzyć musi dziś każdy pacjent chcący zabezpieczyć się przed infekcją grypy.

„Wiele krajów dąży do uproszczenia całej procedury m.in. poprzez odejście od wystawiania recept na szczepionkę czy obowiązkowej wizyty w POZ. Ich doświadczenie pokazuje, że im bardziej przyjęcie szczepionki staje się rutynową, niewymagającą wysiłku czynnością, tym więcej osób korzysta z tej możliwości” – podkreślała Daniela Duta.

Z kolei Nicolas Radziszewski, dyrektor generalny Sanofi Vaccines na Europę Centralną i Południową dodał, że poziom wyszczepienia obywateli naszego kraju mógłby pozytywnie wpływać na zmiany systemowe ułatwiające wprowadzanie na rynek innowacyjnych terapii.

„Rejestracja nowej szczepionki nad Wisłą i pozyskanie dla niej finansowania to kwestia od trzech do nawet dziesięciu lat, podczas gdy w innych państwach działa to zdecydowanie szybciej” – zauważył Nicolas Radziszewski.

W Karpaczu odbyło się 32. Forum Ekonomiczne – jedno z największych i najbardziej prestiżowych wydarzeń w naszej części Europy. Tysiące gości – liderzy polityki, gospodarki, samorządu, wybitni przedstawiciele świata kultury i nauki z całego świata, dyskutowało o najistotniejszych wyzwaniach stojących obecnie przed Polską i całym kontynentem.

Źródło: PAP MediaRoom

Od 1 września dzieci i młodzież mogą korzystać z bezpłatnych leków, które znajdują się na najnowszej liście refundacyjnej. Są tam też antybiotyki, których użycie wzrośnie najpewniej w najbliższym sezonie infekcyjnym. Specjaliści ostrzegają, by nie traktować tej grupy leków jako panaceum na wszystkie choroby. W gabinecie lekarz ma coraz więcej narzędzi do oceny klinicznej pacjenta. Dowiedz się więcej.
Zasady racjonalnej antybiotykoterapii przypomniała konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas, prof. Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Podczas webinaru przygotowanego przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej zaznaczyła, że pewnie ze strony niektórych rodziców pojawi się presja, by przepisywać antybiotyki praktycznie przy większości infekcji, skoro są bezpłatne.

„Pamiętajmy, że to na lekarzach spoczywa odpowiedzialność za prawidłowe ordynowanie leków, w tym antybiotyków. Nie włączamy antybiotykoterapii na życzenie pacjenta, w tym przypadku rodziców pacjenta” – podkreśliła specjalistka.

Równocześnie zauważyła, że 90 proc. infekcji górnych dróg oddechowych wywołanych jest przez wirusy, a nie bakterie, więc w zdecydowanej większości przypadków antybiotyk nie jest wskazany.

„Zatem u 90 pacjentów na stu, których przyjmiemy z infekcją nosa, gardła, zatok, tchawicy, oskrzeli, będą to infekcje wirusowe, a zatem u takich pacjentów nie będziemy stosować antybiotyku, bo jak wiadomo antybiotyk nie działa osłonowo, nie zapobiega nadkażeniu bakteryjnemu, wręcz przeciwnie – może mu sprzyjać w sytuacji, gdy zastosujemy go za wcześnie” – wyjaśniła dr Mastalerz-Migas.

Argumenty w rękach lekarza

W tej chwili specjalistom powinno być łatwiej przekonać też pacjenta do tego, że nie potrzebuje antybiotyku, bowiem lekarz oprócz oceny objawów (stanu klinicznego) może w diagnostyce wykorzystać testy, które wskazują na rodzaj infekcji. W tym sezonie ma do dyspozycji narzędzia:

„Te testy wspomagają nas w podejmowaniu decyzji. Pomagają  również w edukacji pacjentów, bo pokazują nijako czarno na białym, że infekcja jest wirusowa” – podkreśliła konsultantka krajowa ds. medycyny rodzinnej.

CRP – szybki test ilościowy

Badanie to jest finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, gdy pacjent nie ukończył 6 lat. Test pokazuje dokładnie wartość CRP (białko C-reaktywne). Jest to białko ostrej fazy wydzielane wtedy, gdy mamy do czynienia ze stanem zapalnym. Tak naprawdę CRP może być podwyższone zarówno w infekcjach wirusowych, bakteryjnych, jak i w chorobach autoimmunologicznych i nowotworowych.

Niemniej jednak – jak wyjaśniła prof. Mastalerz-Migas – u dzieci występuje stosunkowo niewiele chorób autoimmunologicznych czy  nowotworowych, a więc ryzyko, że wartość CRP jest podwyższona właśnie z powodu tych chorób jest „relatywnie niewielkie”. Zawsze też konieczne jest badanie i ocena stanu klinicznego pacjenta.

„To jest test, który zawsze oczywiście korelujemy ze stanem klinicznym pacjenta, ale jeśli mamy CRP poniżej 10 mg/L to właściwie prawdopodobieństwo, że jest to ostra infekcja bakteryjna jest naprawdę bliskie zeru. Oczywiście może to być bardzo wczesny etap (takiej  infekcji – przyp. red.) i na przykład u części dzieci potrzebna będzie kontrola i ocena dynamiki tego parametru”- podkreśliła ekspertka.

Jednocześnie zaznaczyła, że nie można wykluczyć, że wirus spowoduje także podwyższenie wartości tego białka do kilkudziesięciu jednostek. 

„Także jeśli dziecko ma CRP rzędu 50 mg/L czy 60 mg/L to też nie musi oznaczać, że ma infekcję bakteryjną. Natomiast jeśli CRP przekracza 100 mg/L to prawdopodobieństwo, że jest to infekcja bakteryjna jest dosyć duże. I jeżeli mamy niemowlę z takim wynikiem, to warto rozważyć nawet hospitalizację” – powiedziała prof. Mastalerz-Migas.

Strep-test – do wykrywania anginy

Ekspertka przypomniała, że infekcje gardła są najczęstszą przyczyną błędnie włączanej antybiotykoterapii. Tylko 10 proc . z nich stanowią infekcje bakteryjne, a 90 proc. z nich  wywołuje paciorkowiec A.

„Strep-test jest testem jakościowym, który służy do wykluczenia bądź potwierdzenia etiologii paciorkowcowej. Oczywiście jak każdy test, nie ma stuprocentowej specyficzności i czułości, więc u niektórych pacjentów mogą nam pozostać wątpliwości” – zaznaczyła prof. Mastalerz-Migas.

Podkreśliła, że gdy pacjent przychodzi z infekcją gardła potrzebne jest też określenie w jakim stopniu występują u niego objawy kliniczne. Do tego wykorzystuje się skalę Centrora/McIsaaca i przydziela punkty za określone objawy (zero lub jeden, a za wiek powyżej 45 lat odejmuje jeden punkt). Maksymalnie pacjent może otrzymać 5 punktów.

Do ocenianych objawów należy kolejno: 

Najczęściej dopiero przy czterech punktach można podejrzewać anginę i rozważyć włączenie antybiotyku.

Test combo

Test antygenowy w kierunku grypy/COVID-19/RSV można wykonać przede wszystkim u pacjenta z podejrzeniem infekcji wirusowej i z grupy podwyższonego ryzyka lub u pacjenta, który ma nasilone objawy. W przypadku grypy i COVID-19 można zastosować leczenie objawowe, w przypadku RSV takiego leczenia nie ma. Już sam dodatni wynik testu, czyli wskazanie, że pacjent z dużym prawdopodobieństwem jest zainfekowany konkretnym wirusem wpływa na decyzję o zastosowaniu odpowiedniej terapii.

 „Już sama informacja, że mamy do czynienia z którąś z tych chorób ma istotne znaczenie, bo pacjent będzie się izolował. Powinien dostać takie zalecenie. Po drugie jeśli ma tego rodzaju infekcję wirusową to antybiotyku nie włącza się” – przypomniała lekarka.

Zaznaczyła, że wykonywanie testów nie tylko pozwala postawić trafniejszą diagnozę, ale także jest argumentem w rozmowie z pacjentem, który „domaga się antybiotyku”.

„Testy dają nam potwierdzenie naszych słów. Wypisywanie antybiotyków na wszelki wypadek, na zapas jest działaniem nie tyle niepotrzebnym, co szkodliwym” – podsumowała.

Źródło: Serwis Zdrowie

Viatris, globalna firma zajmująca się opieką zdrowotną, ogłasza, że rozpoczęła dystrybucję dawek czterowalentnej szczepionki przeciw grypie w Polsce, w ramach przygotowań do sezonu 2023-24. Tym samym szczepionka jest już dostępna w hurtowniach farmaceutycznych i aptekach. Umożliwi to środowisku medycznemu efektywnie rozpocząć realizację szczepienia profilaktycznego i już dziś zabezpieczyć pacjenta na sezon grypowy 2023-2024.
Co istotne, z dniem 1 lipca 2023 nastąpiła ważna zmiana w zakresie refundacji szczepionki przeciwko grypie. Wierzymy, że taka zmiana wpłynie na poprawę poziomu wyszczepialności wśród polskich pacjentów.
 
W nadchodzącym sezonie grypowym z refundacji 50% będzie mógł skorzystać każdy pacjent w wieku powyżej 6. miesiąca życia, a więc zarówno dorośli jak i dzieci. Dla kobiet w ciąży i pacjentów 75+ szczepionka będzie bezpłatna.
 
Wraz ze zbliżającym się końcem lata, sezon grypowy czeka tuż za rogiem
 
Najlepszym sposobem na zmniejszenie ryzyka zachorowania na grypę sezonową i rozwoju jej potencjalnie ciężkich powikłań jest coroczne szczepienie1. Szczepienia rekomendowane są każdej osobie od 6 miesiąca życia, w tym przede wszystkim dla osób szczególnie narażonych na ciężki przebieg oraz rozwój powikłań, takich jak kobiety w ciąży, dzieci poniżej 59 miesiąca życia, osoby w wieku podeszłym, czy pacjenci z wybranymi chorobami przewlekłymi oraz i pracownicy służby zdrowia2. Szczepienie przeciwko grypie chroni osoby w Twoim otoczeniu, ponieważ w rzeczywistości również rodzina i znajomi osób z grup ryzyka ciężkiego przebiegu i rozwoju powikłań mogą narażać swoich bliskich.
 
Szczepieniaważnym elementem strategii zapobiegania grypie: najlepszym sposobem na zmniejszenie ryzyka zachorowania na grypę sezonową i rozwojowi jej potencjalnie ciężkich powikłań jest coroczne  przyjmowanie szczepienia przeciwko grypie.
 
Zdaniem eksperta najskuteczniejszym sposobem zapobiegania zakażeniom są szczepienia: „Szczepienia przeciwko wirusowi grypy to 90 lat historii i mają ugruntowaną pozycję w profilaktyce. (..) Szczepienia to rutynowe postępowanie medyczne, które polega na immunizacji w celach profilaktycznych. Zawsze profilaktyka jest tańsza niż leczenie skutków choroby”wskazał prof. Antczak w rozmowie z redakcją Cowzdrowiu.pl. 7Zaszczepienie już co piątego dziecka zmniejszy ryzyko wystąpienia grypy wśród reszty populacji o blisko 50%. Jako przykład wskazuje się Wielką Brytanię, gdzie szczepienia dzieci na grypę prowadzone są w szkołach, co wpłynęło na odsetek zaszczepionych dzieci, który wynosi ok. 70%” – podkreśla prof. Jackowska. Prof. Jackowska dodaje że dzięki takim działaniom można ograniczyć występowanie grypy w całym społeczeństwie. 8
 
W ostatnim sezonie grypa powróciła po prawie dwóch latach niskiego poziomu zakażeń. Sezon grypowy w Europie rozpoczął się w minionym sezonie wcześniej niż w czterech poprzednich: zapadalność na  grypę w pierwszych 21 tygodniach znacznie przewyższyła tę zgłaszaną w tym samym okresie w poprzednich latach, a liczba przyjęć do szpitali z powodu grypy rosła od jesieni ubiegłego roku4,5,6. Epidemia grypy trwała dłużej niż zwykle, do końca lutego 2023 r., z 5,2-krotnym wzrostem liczby wykryć w porównaniu z tym samym okresem sezonu 2021-2022.
Biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzedniego sezonu, jeszcze ważniejsze jest zidentyfikowanie i wdrożenie środków zapobiegawczych w celu ograniczenia potencjalnie poważnych w skutkach epidemii grypy w kolejnych sezonach. Pierwszym krokiem w celu ochrony ludzi przed grypą jest terminowe dostarczanie dawek szczepionki przeciw grypie, a nawet przewidywanie terminów przed rozpoczęciem sezonu grypowego.
 
Wczesne zaopatrzenie oznacza gotowość do stawienia czoła nadchodzącemu sezonowi grypowemu, kiedy tylko się rozpocznie. W Viatris, gdzie naszą misją jest zapewnienie ludziom na całym świecie najwyższej jakości opiekę na wszystkich etapach życia, dążymy do zaspokojenia potrzeb rynku, ściśle współpracując z instytucjami w celu zapewnienia dostępu do naszej szczepionki przeciw grypie, demonstrując nasze zdecydowane zaangażowanie w ochronę osób w wieku od 6. miesiąca życia.
 
Literatura:
 
  1. Healthy Habits to Help Protect Against Flu [Zdrowe nawyki chroniące przed grypą]. Dostępne pod adresem: https://www.cdc.gov/flu/prevent/actions-prevent-flu.htm (dostęp: czerwiec 2023 r.)
  2. Influenza (Seasonal) [Grypa (sezonowa)]. Dostępne pod adresem: https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/influenza-(seasonal) (dostęp: czerwiec 2023 r.)
  3. 5 Reasons It Is Important for Adults to Get Vaccinated [5 ważnych powodów, aby dorośli szczepili się]. Dostępne pod adresem: https://www.cdc.gov/vaccines/adults/reasons-to-vaccinate.html (dostęp: czerwiec 2023 r.)
  4. Influenza virus characterization [ECDC. Charakterystyka wirusa grypy]. Dostępne pod adresem: https://www.ecdc.europa.eu/sites/default/files/documents/Influenza-characterisation-February-2023.pdf (dostęp 23 czerwca)
  5. Joint statement – Influenza season epidemic kicks off early in Europe as concerns over RSV rise and COVID-19 is still a threat [Wspólne oświadczenie – Sezon epidemii grypy rozpoczyna się wcześnie w Europie, podczas gdy rosną obawy dotyczące RSV, a COVID-19 nadal stanowi zagrożenie]. Dostępne pod adresem: https://www.who.int/europe/news/item/01-12-2022-joint-statement—influenza-season-epidemic-kicks-off-early-in-europe-as-concerns-over-rsv-rise-and-covid-19-is-still-a-threat (dostęp 23 czerwca)
  6. Flu News Europe. Season overview [Przegląd sezonu grypowego w Europie]. Dostępny pod adresem: https://flunewseurope.org/SeasonOverview (dostęp 23 czerwca)
  7. Wypowiedź z dnia 2022-11-24 dla redakcji „Co w zdrowiu” , https://cowzdrowiu.pl/aktualnosci/post/prof-a-antczak-bac-nalezy-sie-chorob-a-nie-szczepien; dostęp z dnia 11.08.2023
  8. Wypowiedź z dnia 2021/12/22 dla redakcji Świat Lekarza: https://swiatlekarza.pl/szczepienie-przeciw-grypie-zmniejsza-ryzyko-powiklan-u-dzieci/; dostęp z dnia 11.08.23
 
źrodło: Viatris
Jesteśmy w okres zwiększonej liczby infekcji dotyczących dróg oddechowych. W tym roku w Polsce mamy wyjątkowo duży wzrost zachorowań na grypę. Nieprawidłowo leczona choroba może powodować wiele powikłań. Jednym ze sposobów jej zwalczania jest profilaktyka. Co zrobić, żeby nie dać się grypie? Radzi doktor Tomasz Stefaniak – lekarz medycyny ogólnej/rodzinnej Grupy American Heart of Poland. 
Grypa to wirusowa choroba zakaźna. Wirus przenosi się drogą kropelkową podczas kontaktu z chorym. Na przebieg grypy wpływa patogen, który ją spowodował. Grypa typu B i C jest stosunkowo łagodna u dorosłych. Dużo poważniejszą postać przybiera typ A.
 
Czy można się przed nią bronić?
– Tak  jak  w  poprzednich sezonach   epidemicznych   najlepszą   profilaktyką    zachorowania  na  grypę jest  szczepienie. Coroczne szczepienie  zaleca się wszystkim osobom  w  wieku   od   6  miesiąca  życia   u  których    nie  stwierdza  się  przeciwwskazań  do  szczepienia. Szczepienia  najlepiej  wykonać  przed rozpoczęciem  okresu zachorowalności  na  grypę  w  danej  populacji, optymalnie  w  okresie  od  września do  października – mówi doktor Tomasz Stefaniak – lekarz medycyny ogólnej/rodzinnej Grupy American Heart of Poland.  
 
Jeśli  jednak  pacjent  z  różnych powodów  nie  mógł  zaszczepiony odpowiednio wcześnie , szczepienie  można wykonać  w  dowolnym  momencie  okresu  epidemicznego.
 
– Do  grupy pacjentów  którym szczególnie  zaleca  się  coroczne  szczepienie  przeciwko  grypie   z  uwagi  na  ryzyko  ciężkiego  przebiegu  choroby   i   jej  powikłań   należą   dzieci w  wieku   6- 59  miesiąca  życia , osoby  w  wieku powyżej  50   roku   życia , chorzy (  niezależnie  od  wieku )  na  przewlekłe   choroby   układu  oddechowego, sercowo-naczyniowego, choroby nerek,  wątroby, układu    nerwowego,  krwiotwórczego    i  metaboliczne  ( w tym  cukrzycę),   osoby  z upośledzeniem  odporności, kobiety, które  są   lub    będą  w  ciąży    w   okresie  epidemicznym oraz  osoby  z  otyłością olbrzymią – wyjaśnił doktor.
 
Naturalnie  ważna  jest też kondycja naszego organizmu w obronie  przed  czynnikiem infekcyjnym. Dieta musi  być zróżnicowana, należy zapewniać organizmowi odpowiednią ilość witamin i  mikroelementów które  zapewnią prawidłowe funkcjonowanie układu  immunologicznego i  jego gotowość   do  walki z czynnikiem  infekcyjnym.
 
–  Swoją dietę warto wzbogacić o produkty bogate w witaminę C. Jest ona przeciwutleniaczem, a jej zadaniem jest wzmocnić organizm i wyeliminować toksyny. Warto sięgać po owoce cytrusowe, paprykę oraz zielone i ciemne warzywa liściaste są idealne. Ponadto pokarmy bogate w witaminę A –  zabezpiecza podszewkę płuc i gardła, ratując przed infekcjami. Do diety włączmy zielone i ciemne warzywa, żółcie, pomarańcze i czerwienie, a także żywność pochodzenia zwierzęcego, taka jak makrela lub wątroba. Należy również dbać o dostarczenie witaminy B. Działa ona korzystnie na układ nerwowy, zapewnia właściwości immunostymulujące, czyli ma wpływ na wzmocnienie układu odpornościowego. Zawierają ją pełne ziarna, zielone warzywa, rośliny strączkowe i grzyby.

Istotny w naszej diecie jest również cynk. Wykazuje właściwości przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne. Cynk zawierają jajka, warzywa i warzywa (takie jak seler, bakłażan lub szparagi), owoce morza i wątróbka – wyjaśnił Stefaniak.
 
W  zapobieganiu   przed  zakażeniem  grypą   a  także  innymi  patogenami   układu  oddechowego  należy przestrzegać  podstawowych  zasad higieny.

– Pamiętajmy  o częstym myciu rąk, zasłanianiu ust  chusteczką jednorazową  podczas kichania   szczególnie  w  sezonie  epidemicznym oraz  stosowanie jednorazowych  masek . Należy  unikać  dużych  skupisk  ludzkich podczas.
 
Na rynku dostępne  są  suplementy diety podnoszące sprawność układu  immunologicznego opartych głównie na  bazie  preparatów  ziołowych,  witaminach i  minerałach.
 
–  Można się nimi wspomagać,  ale musimy pamiętać  przede  wszystkim  o prawidłowej  diecie i   zdrowym  stylu  życia . Jeśli   chodzi    o  diagnostykę  grypy  to   od kilku  lat    stosowane  są  testy skaningowe  tzw.  testy  przyłóżkowe , pozwalają   na  bezpośrednią    wizualna  detekcję  antygenu  wirusa   A i B  w  ciągu   około  15-30m min . Aktualnie   dysponujemy  testami   różnicującymi  zakażenie   grypy,  wirusem RSV  i    COVIDF-19  – dodał.
 
Pamiętajmy o czynnikach, które niekorzystnie oddziałują na funkcjonowanie układu odpornościowego m.in. alkohol, papierosy, przetworzona żywność, silny stres, a także nieprawidłowa higiena snu. Jeśli zaobserwujesz u siebie objawy grypy, skonsultuj je ze swoim lekarzem. 

źródło: AHOP
Jesteśmy w okres zwiększonej liczby infekcji dotyczących dróg oddechowych. W tym roku w Polsce mamy wyjątkowo duży wzrost zachorowań na grypę. Nieprawidłowo leczona choroba może powodować wiele powikłań. Jednym ze sposobów jej zwalczania jest profilaktyka. Co zrobić, żeby nie dać się grypie? Radzi doktor Tomasz Stefaniak – lekarz medycyny ogólnej/rodzinnej Grupy American Heart of Poland. 
Grypa to wirusowa choroba zakaźna. Wirus przenosi się drogą kropelkową podczas kontaktu z chorym. Na przebieg grypy wpływa patogen, który ją spowodował. Grypa typu B i C jest stosunkowo łagodna u dorosłych. Dużo poważniejszą postać przybiera typ A.
 
Czy można się przed nią bronić?
– Tak  jak  w  poprzednich sezonach   epidemicznych   najlepszą   profilaktyką    zachorowania  na  grypę jest  szczepienie. Coroczne szczepienie  zaleca się wszystkim osobom  w  wieku   od   6  miesiąca  życia   u  których    nie  stwierdza  się  przeciwwskazań  do  szczepienia. Szczepienia  najlepiej  wykonać  przed rozpoczęciem  okresu zachorowalności  na  grypę  w  danej  populacji, optymalnie  w  okresie  od  września do  października – mówi doktor Tomasz Stefaniak – lekarz medycyny ogólnej/rodzinnej Grupy American Heart of Poland.  
 
Jeśli  jednak  pacjent  z  różnych powodów  nie  mógł  zaszczepiony odpowiednio wcześnie , szczepienie  można wykonać  w  dowolnym  momencie  okresu  epidemicznego.
 
– Do  grupy pacjentów  którym szczególnie  zaleca  się  coroczne  szczepienie  przeciwko  grypie   z  uwagi  na  ryzyko  ciężkiego  przebiegu  choroby   i   jej  powikłań   należą   dzieci w  wieku   6- 59  miesiąca  życia , osoby  w  wieku powyżej  50   roku   życia , chorzy (  niezależnie  od  wieku )  na  przewlekłe   choroby   układu  oddechowego, sercowo-naczyniowego, choroby nerek,  wątroby, układu    nerwowego,  krwiotwórczego    i  metaboliczne  ( w tym  cukrzycę),   osoby  z upośledzeniem  odporności, kobiety, które  są   lub    będą  w  ciąży    w   okresie  epidemicznym oraz  osoby  z  otyłością olbrzymią – wyjaśnił doktor.
 
Naturalnie  ważna  jest też kondycja naszego organizmu w obronie  przed  czynnikiem infekcyjnym. Dieta musi  być zróżnicowana, należy zapewniać organizmowi odpowiednią ilość witamin i  mikroelementów które  zapewnią prawidłowe funkcjonowanie układu  immunologicznego i  jego gotowość   do  walki z czynnikiem  infekcyjnym.
 
–  Swoją dietę warto wzbogacić o produkty bogate w witaminę C. Jest ona przeciwutleniaczem, a jej zadaniem jest wzmocnić organizm i wyeliminować toksyny. Warto sięgać po owoce cytrusowe, paprykę oraz zielone i ciemne warzywa liściaste są idealne. Ponadto pokarmy bogate w witaminę A –  zabezpiecza podszewkę płuc i gardła, ratując przed infekcjami. Do diety włączmy zielone i ciemne warzywa, żółcie, pomarańcze i czerwienie, a także żywność pochodzenia zwierzęcego, taka jak makrela lub wątroba. Należy również dbać o dostarczenie witaminy B. Działa ona korzystnie na układ nerwowy, zapewnia właściwości immunostymulujące, czyli ma wpływ na wzmocnienie układu odpornościowego. Zawierają ją pełne ziarna, zielone warzywa, rośliny strączkowe i grzyby.

Istotny w naszej diecie jest również cynk. Wykazuje właściwości przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne. Cynk zawierają jajka, warzywa i warzywa (takie jak seler, bakłażan lub szparagi), owoce morza i wątróbka – wyjaśnił Stefaniak.
 
W  zapobieganiu   przed  zakażeniem  grypą   a  także  innymi  patogenami   układu  oddechowego  należy przestrzegać  podstawowych  zasad higieny.

– Pamiętajmy  o częstym myciu rąk, zasłanianiu ust  chusteczką jednorazową  podczas kichania   szczególnie  w  sezonie  epidemicznym oraz  stosowanie jednorazowych  masek . Należy  unikać  dużych  skupisk  ludzkich podczas.
 
Na rynku dostępne  są  suplementy diety podnoszące sprawność układu  immunologicznego opartych głównie na  bazie  preparatów  ziołowych,  witaminach i  minerałach.
 
–  Można się nimi wspomagać,  ale musimy pamiętać  przede  wszystkim  o prawidłowej  diecie i   zdrowym  stylu  życia . Jeśli   chodzi    o  diagnostykę  grypy  to   od kilku  lat    stosowane  są  testy skaningowe  tzw.  testy  przyłóżkowe , pozwalają   na  bezpośrednią    wizualna  detekcję  antygenu  wirusa   A i B  w  ciągu   około  15-30m min . Aktualnie   dysponujemy  testami   różnicującymi  zakażenie   grypy,  wirusem RSV  i    COVIDF-19  – dodał.
 
Pamiętajmy o czynnikach, które niekorzystnie oddziałują na funkcjonowanie układu odpornościowego m.in. alkohol, papierosy, przetworzona żywność, silny stres, a także nieprawidłowa higiena snu. Jeśli zaobserwujesz u siebie objawy grypy, skonsultuj je ze swoim lekarzem. 

źródło: AHOP
– Wyszczepialność w Polsce jest porównywalna z Gambią czy Senegalem. Nie można jej porównać do krajów starej Europy, bo tam jest ona dużo wyższa. W przypadku grypy sięga 70 proc., a w Polsce miejscami jest na poziomie 2 proc., więc różnica jest dramatyczna. Wszyscy, którzy pracują w ochronie zdrowia, powinni systematycznie, spokojnie, małymi krokami przekonywać pacjentów do szczepień. Chodzi o to, żeby przyszedł w Polsce taki czas, że ludzie będą chcieli się szczepić, ponieważ patogeny nam nie odpuszczą. – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski.
– Zastanawiam się, dlaczego wielu ludzi przestało wierzyć w postęp nauki. Przecież każdy chce wsiąść do nowego samochodu czy pojechać nowoczesnym pociągiem, mieć w ręku nowoczesny telefon lub komputer, a jednocześnie boimy się szczepień. To jest niezrozumiałe, bo przecież dążymy do postępu i trzeba z niego korzystać – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski, prezes Fundacji Razem w Chorobie. Jak ocenia, podejście Polaków do szczepień się pogarsza, co obrazuje chociażby przykład wyszczepialności przeciw grypie, który w Polsce jest rekordowo niski i oscyluje raptem wokół 7 proc. W tym roku sytuacja epidemiczna z powodu grypy jest najpoważniejsza od 10 lat.

– Podejście Polaków do szczepień się pogorszyło. Wcześniej nie obserwowano tak silnych ruchów antyszczepionkowych, szczepienia były obowiązkowe i wszyscy się szczepili, dzięki czemu jako kraj po II wojnie światowej poradziliśmy sobie z całą masą chorób zakaźnych i wydawało się, że będzie wspaniale. Ale nie było, co pokazała pandemia wirusa SARS-CoV-2, która zabrała w Polsce prawie 120 tys. ludzi. Wielu z nich żyłoby, gdyby było zaszczepionych – mówi agencji Newseria Biznes dr n. farm. Leszek Borkowski.

W Polsce pandemia COVID-19, która zaczęła się w marcu 2020 roku, spowodowała dotąd blisko 6,4 mln zakażeń i prawie 119 tys. zgonów. Walkę z wirusem, okupioną dotkliwymi dla gospodarki restrykcjami i lockdownami, umożliwiły dopiero szczepionki, które pojawiły się pod koniec grudnia 2020 roku. Do 8 stycznia br. podano w Polsce łącznie blisko 57,9 mln dawek, a liczba osób w pełni zaszczepionych przekracza 22,6 mln. To ok. 60 proc. populacji.

– Wyszczepialność w Polsce jest porównywalna z Gambią czy Senegalem. Nie można jej porównać do krajów starej Europy, bo tam jest ona dużo wyższa. W przypadku grypy sięga 70 proc., a w Polsce miejscami jest na poziomie 2 proc., więc różnica jest dramatyczna – mówi prezes Fundacji Razem w Chorobie. – Wszyscy, którzy pracują w ochronie zdrowia, powinni systematycznie, spokojnie, małymi krokami przekonywać pacjentów do szczepień. Chodzi o to, żeby przyszedł w Polsce taki czas, że ludzie będą chcieli się szczepić, ponieważ patogeny nam nie odpuszczą. COVID-19 nie był z pewnością ostatnią pandemią i nie wiadomo, kiedy pojawi się nowa. Może to być za 50 lat, a może za dwa lata.

W badaniu CBOS z października 70 proc. ankietowanych Polaków zadeklarowało, że zaszczepiło się przeciwko COVID-19 przynajmniej jedną dawką. Ponad jedna czwarta poprzestała na podstawowej dawce i nie zdecydowała się na szczepienia przypominające. W kolejnych tego typu badaniach widać rosnący odsetek osób, które deklarują nieszczepienie się (30 proc.). Eksperci łączą to ze spadającą liczbą zakażeń i lżejszym przebiegiem COVID-19 w ostatnich miesiącach, co z kolei wpływa na mniejszą presję społeczną w kwestii szczepień. Przytaczane w ramach rządowej kampanii „Chcę zrozumieć” badania, które zostały opublikowane w magazynie „Lancet”, wskazują, że w trakcie rocznej akcji (od grudnia 2021 do grudnia 2022 roku) szczepionki przeciwko COVID-19 zapobiegły prawie 20 mln zgonom w 185 krajach.
– Zastanawiam się, dlaczego wielu ludzi przestało wierzyć w postęp nauki. Przecież każdy chce wsiąść do nowego samochodu, pociągu, mieć w ręku nowoczesny telefon lub komputer, a jednocześnie boimy się szczepień. To jest niezrozumiałe, bo przecież dążymy do postępu i trzeba z niego skorzystać – podkreśla dr n. farm. Leszek Borkowski. – Wszystkie te bzdury, które krążą o wszczepianiu chipów, są równie dobre jak opowiadanie, że na Księżycu są niedźwiedzie. Czasami takie nierozsądne i nieprzemyślane opinie krążą, żyją własnym życiem, ale człowiek po to ma rozum, żeby z niego korzystał. I kiedy to robi, to mniej choruje.
Prezes Fundacji Razem w Chorobie wskazuje, że żadna szczepionka nie chroni przed zachorowaniem w 100 proc., a jej skuteczność często zależy m.in. od upływu czasu i indywidualnych predyspozycji. Mimo to szczepienia pozostają podstawową metodą profilaktyki i dają największą szansę na łagodny przebieg choroby.
– Szczepienie nie jest wieczne, każde szczepienie daje słabszy efekt w czasie i to zależy od rodzaju szczepionki i organizmu pacjenta. Jeden zaszczepiony w dzieciństwie będzie wciąż odporny po czterdziestce, drugi już nie. To wychodzi, kiedy badamy przeciwciała, czyli odporność na daną infekcję, np. w związku z wyjazdem do egzotycznego kraju. Okazuje się, że dorośli ludzie często tych przeciwciał nie mają, więc trzeba doszczepiać – mówi farmakolog.
Oprócz COVID-19 w tym sezonie jesienno-zimowym największym zmartwieniem szpitali i przychodni jest również wirus RSV, szczególnie niebezpieczny dla małych dzieci, seniorów, osób z chorobami kardiologicznymi albo układu oddechowego, a także silny nawrót zachorowań na grypę, która może prowadzić do bardzo poważnych powikłań zdrowotnych. Jej transmisję ułatwia brak obostrzeń antycovidowych, które w pandemicznych latach ograniczyły liczbę zachorowań. Dlatego – choć organizacje zdrowia publicznego co roku przypominają o tym, jak ważne są szczepienia przeciw grypie – w tym roku te zalecenia mogą się okazać szczególnie ważne. 
Jak informuje OPZG, tak poważnej sytuacji epidemicznej z powodu grypy nie było w Polsce od 10 lat. Przytaczane przez program dane epidemiologiczne Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny wskazują, że w okresie od 1 września do 31 grudnia 2022 roku doszło do ponad 2,43 mln przypadków zachorowań na grypę oraz 12,2 tys. skierowań pacjentów do szpitali. W trakcie dwóch ostatnich tygodni grudnia zmarły 24 osoby. Dlatego OPZG apeluje o rozwiązania, które mają odciążyć placówki podstawowej opieki medycznej. Chodzi m.in. o możliwość szczepienia dzieci przez farmaceutów czy uruchomienie mobilnych punktów szczepień, wprowadzenie powszechnego systemu e-skierowań na szczepienia przeciw grypie dla wszystkich Polaków, przy uwzględnieniu ich refundacji.
W Polsce tymczasem poziom wyszczepialności przeciw grypie jest bardzo niski – w sezonie 2021/2022 nie sięgnął nawet 7 proc., co i tak było wynikiem dwukrotnie wyższym niż w ostatnich 10 latach (dane Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy). Wciąż bowiem pokutuje mit, że grypa to cięższe przeziębienie, przez co wielu pacjentów – zamiast się szczepić lub odwiedzić lekarza – woli przechorować ją w domu.
 Wszystko, co robimy, powinno być poparte rzetelną wiedzą. Samoleczenie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ odciąża gabinety lekarskie i SOR-y w szpitalach z błahych problemów, ale powinno być to robione z umiarem. Trzeba pamiętać, że leki to nie cukierki i im mniej, tym lepiej. Namawiam, żeby brać je rozsądnie i jeżeli nie posiadamy wystarczającej wiedzy, korzystać z fachowej porady farmaceutów w ramach opieki farmaceutycznej. Dziś łatwiej się dostać do apteki, których mamy w Polsce dużo, niż odczekać w przychodni wśród zainfekowanych – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski.

źródło: newseria

– Wyszczepialność w Polsce jest porównywalna z Gambią czy Senegalem. Nie można jej porównać do krajów starej Europy, bo tam jest ona dużo wyższa. W przypadku grypy sięga 70 proc., a w Polsce miejscami jest na poziomie 2 proc., więc różnica jest dramatyczna. Wszyscy, którzy pracują w ochronie zdrowia, powinni systematycznie, spokojnie, małymi krokami przekonywać pacjentów do szczepień. Chodzi o to, żeby przyszedł w Polsce taki czas, że ludzie będą chcieli się szczepić, ponieważ patogeny nam nie odpuszczą. – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski.
– Zastanawiam się, dlaczego wielu ludzi przestało wierzyć w postęp nauki. Przecież każdy chce wsiąść do nowego samochodu czy pojechać nowoczesnym pociągiem, mieć w ręku nowoczesny telefon lub komputer, a jednocześnie boimy się szczepień. To jest niezrozumiałe, bo przecież dążymy do postępu i trzeba z niego korzystać – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski, prezes Fundacji Razem w Chorobie. Jak ocenia, podejście Polaków do szczepień się pogarsza, co obrazuje chociażby przykład wyszczepialności przeciw grypie, który w Polsce jest rekordowo niski i oscyluje raptem wokół 7 proc. W tym roku sytuacja epidemiczna z powodu grypy jest najpoważniejsza od 10 lat.

– Podejście Polaków do szczepień się pogorszyło. Wcześniej nie obserwowano tak silnych ruchów antyszczepionkowych, szczepienia były obowiązkowe i wszyscy się szczepili, dzięki czemu jako kraj po II wojnie światowej poradziliśmy sobie z całą masą chorób zakaźnych i wydawało się, że będzie wspaniale. Ale nie było, co pokazała pandemia wirusa SARS-CoV-2, która zabrała w Polsce prawie 120 tys. ludzi. Wielu z nich żyłoby, gdyby było zaszczepionych – mówi agencji Newseria Biznes dr n. farm. Leszek Borkowski.

W Polsce pandemia COVID-19, która zaczęła się w marcu 2020 roku, spowodowała dotąd blisko 6,4 mln zakażeń i prawie 119 tys. zgonów. Walkę z wirusem, okupioną dotkliwymi dla gospodarki restrykcjami i lockdownami, umożliwiły dopiero szczepionki, które pojawiły się pod koniec grudnia 2020 roku. Do 8 stycznia br. podano w Polsce łącznie blisko 57,9 mln dawek, a liczba osób w pełni zaszczepionych przekracza 22,6 mln. To ok. 60 proc. populacji.

– Wyszczepialność w Polsce jest porównywalna z Gambią czy Senegalem. Nie można jej porównać do krajów starej Europy, bo tam jest ona dużo wyższa. W przypadku grypy sięga 70 proc., a w Polsce miejscami jest na poziomie 2 proc., więc różnica jest dramatyczna – mówi prezes Fundacji Razem w Chorobie. – Wszyscy, którzy pracują w ochronie zdrowia, powinni systematycznie, spokojnie, małymi krokami przekonywać pacjentów do szczepień. Chodzi o to, żeby przyszedł w Polsce taki czas, że ludzie będą chcieli się szczepić, ponieważ patogeny nam nie odpuszczą. COVID-19 nie był z pewnością ostatnią pandemią i nie wiadomo, kiedy pojawi się nowa. Może to być za 50 lat, a może za dwa lata.

W badaniu CBOS z października 70 proc. ankietowanych Polaków zadeklarowało, że zaszczepiło się przeciwko COVID-19 przynajmniej jedną dawką. Ponad jedna czwarta poprzestała na podstawowej dawce i nie zdecydowała się na szczepienia przypominające. W kolejnych tego typu badaniach widać rosnący odsetek osób, które deklarują nieszczepienie się (30 proc.). Eksperci łączą to ze spadającą liczbą zakażeń i lżejszym przebiegiem COVID-19 w ostatnich miesiącach, co z kolei wpływa na mniejszą presję społeczną w kwestii szczepień. Przytaczane w ramach rządowej kampanii „Chcę zrozumieć” badania, które zostały opublikowane w magazynie „Lancet”, wskazują, że w trakcie rocznej akcji (od grudnia 2021 do grudnia 2022 roku) szczepionki przeciwko COVID-19 zapobiegły prawie 20 mln zgonom w 185 krajach.
– Zastanawiam się, dlaczego wielu ludzi przestało wierzyć w postęp nauki. Przecież każdy chce wsiąść do nowego samochodu, pociągu, mieć w ręku nowoczesny telefon lub komputer, a jednocześnie boimy się szczepień. To jest niezrozumiałe, bo przecież dążymy do postępu i trzeba z niego skorzystać – podkreśla dr n. farm. Leszek Borkowski. – Wszystkie te bzdury, które krążą o wszczepianiu chipów, są równie dobre jak opowiadanie, że na Księżycu są niedźwiedzie. Czasami takie nierozsądne i nieprzemyślane opinie krążą, żyją własnym życiem, ale człowiek po to ma rozum, żeby z niego korzystał. I kiedy to robi, to mniej choruje.
Prezes Fundacji Razem w Chorobie wskazuje, że żadna szczepionka nie chroni przed zachorowaniem w 100 proc., a jej skuteczność często zależy m.in. od upływu czasu i indywidualnych predyspozycji. Mimo to szczepienia pozostają podstawową metodą profilaktyki i dają największą szansę na łagodny przebieg choroby.
– Szczepienie nie jest wieczne, każde szczepienie daje słabszy efekt w czasie i to zależy od rodzaju szczepionki i organizmu pacjenta. Jeden zaszczepiony w dzieciństwie będzie wciąż odporny po czterdziestce, drugi już nie. To wychodzi, kiedy badamy przeciwciała, czyli odporność na daną infekcję, np. w związku z wyjazdem do egzotycznego kraju. Okazuje się, że dorośli ludzie często tych przeciwciał nie mają, więc trzeba doszczepiać – mówi farmakolog.
Oprócz COVID-19 w tym sezonie jesienno-zimowym największym zmartwieniem szpitali i przychodni jest również wirus RSV, szczególnie niebezpieczny dla małych dzieci, seniorów, osób z chorobami kardiologicznymi albo układu oddechowego, a także silny nawrót zachorowań na grypę, która może prowadzić do bardzo poważnych powikłań zdrowotnych. Jej transmisję ułatwia brak obostrzeń antycovidowych, które w pandemicznych latach ograniczyły liczbę zachorowań. Dlatego – choć organizacje zdrowia publicznego co roku przypominają o tym, jak ważne są szczepienia przeciw grypie – w tym roku te zalecenia mogą się okazać szczególnie ważne. 
Jak informuje OPZG, tak poważnej sytuacji epidemicznej z powodu grypy nie było w Polsce od 10 lat. Przytaczane przez program dane epidemiologiczne Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny wskazują, że w okresie od 1 września do 31 grudnia 2022 roku doszło do ponad 2,43 mln przypadków zachorowań na grypę oraz 12,2 tys. skierowań pacjentów do szpitali. W trakcie dwóch ostatnich tygodni grudnia zmarły 24 osoby. Dlatego OPZG apeluje o rozwiązania, które mają odciążyć placówki podstawowej opieki medycznej. Chodzi m.in. o możliwość szczepienia dzieci przez farmaceutów czy uruchomienie mobilnych punktów szczepień, wprowadzenie powszechnego systemu e-skierowań na szczepienia przeciw grypie dla wszystkich Polaków, przy uwzględnieniu ich refundacji.
W Polsce tymczasem poziom wyszczepialności przeciw grypie jest bardzo niski – w sezonie 2021/2022 nie sięgnął nawet 7 proc., co i tak było wynikiem dwukrotnie wyższym niż w ostatnich 10 latach (dane Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy). Wciąż bowiem pokutuje mit, że grypa to cięższe przeziębienie, przez co wielu pacjentów – zamiast się szczepić lub odwiedzić lekarza – woli przechorować ją w domu.
 Wszystko, co robimy, powinno być poparte rzetelną wiedzą. Samoleczenie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ odciąża gabinety lekarskie i SOR-y w szpitalach z błahych problemów, ale powinno być to robione z umiarem. Trzeba pamiętać, że leki to nie cukierki i im mniej, tym lepiej. Namawiam, żeby brać je rozsądnie i jeżeli nie posiadamy wystarczającej wiedzy, korzystać z fachowej porady farmaceutów w ramach opieki farmaceutycznej. Dziś łatwiej się dostać do apteki, których mamy w Polsce dużo, niż odczekać w przychodni wśród zainfekowanych – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski.

źródło: newseria

Od początku września w Polsce odnotowano ponad milion zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę, z czego ponad 50 proc. wśród dzieci do 14. roku życia. Oddziały pediatryczne stają się przepełnione, a szczyty zachorowań są jeszcze przed nami. Wobec tego eksperci apelują o szczepienie dzieci przeciw grypie.
ak wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w tym sezonie już ponad milion Polaków zachorowało na grypę lub choroby grypopodobne. Alarmujący jest odsetek liczby dzieci, który wynosi aż 661 794. Z powodu powikłań grypowych hospitalizowano aż 4193 pacjentów[i].
 
Z uwagi na nie w pełni rozwinięty układ odpornościowy dzieci są narażone nie tylko na zachorowanie, ale także na groźne powikłania pogrypowe, takie jak: zapalenie ucha środkowego, zapalenie płuc, zapalenie zatok obocznych nosa, drgawki gorączkowe. Skutki wzrostu zachorowań dzieci na grypę są widoczne w przedszkolach i żłobkach. Frekwencja spada, a sale pustoszeją. Należy jednak pamiętać, że choroba dziecka ma znaczący wpływ na funkcjonowanie całej rodziny i wiąże się z koniecznością zapewnienia opieki nad chorym. W większości przypadków jeden z rodziców musi skorzystać ze zwolnienia lekarskiego, co z kolei przekłada się na jego absencję w pracy, zaległości oraz niższe miesięczne wynagrodzenie.
 
Najnowsze badania wykazują pozytywny wpływ szczepionek na oporność na antybiotyki w przypadku szczepionek wirusowych, takich jak szczepionki zapobiegające grypie. Takie szczepienie może skutkować zmniejszeniem niewłaściwie przepisanych antybiotyków na chorobę wirusową[ii]. Może także zmniejszyć częstość zakażeń bakteryjnych, które wymagałyby takiego leczenia. Badania na pacjentach zaszczepionych przeciw grypie dowiodły też zmniejszenia liczby przepisanych antybiotyków[iii]. Z drugiej strony niepowodzenie szczepień może oznaczać wzrost ich stosowania, a aktualnym priorytetem zdrowotnym powinno być zapobieganie rozprzestrzenianiu się antybiotykooporności i zakażeń lekoopornych.
 
„Szczepiąc dzieci przeciw grypie mamy większe prawdopodobieństwo, że nadchodzące święta i ferie spędzimy zdrowi w towarzystwie naszych najbliższych. To właśnie szczepienie może uchronić dzieci od poważnych powikłań, które obserwujemy obecnie na oddziałach pediatrycznych. Mamy jeszcze czas na szczepienie, wykorzystajmy go rozsądnie” – podkreśla prof. dr hab. n. med. Marcin Czech, Specjalista epidemiologii, Specjalista zdrowia publicznego, Kierownik Zakładu Farmakoekonomiki, Kierownik Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych Instytutu Matki i Dziecka.
 
Jak wynika z badań, po pandemii COVID-19 jesteśmy nawet o 60 proc. bardziej podatni na zachorowanie na grypę. Naukowcy, którzy opublikowali artykuł w medycznym piśmie „The Lancet”, są zdania, że w tym roku grypa może zaatakować nawet pięć razy mocniej. Zapadalność na grypę wzrosła w tym roku też w Wielkiej Brytanii, co jest najbardziej widoczne w szpitalach i oddziałach intensywnej terapii. Lokalny departament zdrowia wezwał rodziców do podania wszystkim dzieciom szczepionki przeciw grypie. Dzięki szybkiemu i zdecydowanemu działaniu, popartemu wysokim poziomem edukacji obywateli na temat szczepień oraz jednym najwyższych poziomem wszczepialności w Europie, istnieje szansa na wyraźne zmniejszenie zachorowalności i rozprzestrzeniania się wirusów grypy.

„Wzrost infekcji sezonowych wśród dzieci jest przed nami. Spodziewamy się w kolejnych tygodniach, miesiącach, większej liczby chorób wirusowych typowych dla okresu jesienno-zimowego. Można się ponownie spodziewać epidemii grypy, ponieważ zaszczepionych przeciwko temu wirusowi jest niecałe 10 proc. osób – ostrzegała w rozmowie z Radio Kraków dr Lidia Stopyra ze Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. Warto zaznaczyć, że szczyt zachorowań na grypę zwykle przypada na styczeń, luty i marzec. Można się więc spodziewać, że liczby zakażeń będą rosły.
 
Na każde 10 dzieci, które opuściły szkołę z powodu grypy, zachorować może 8 nowych członków gospodarstw domowych. A zaszczepienie już co piątego dziecka może zmniejszyć ryzyko wystąpienia grypy w całym społeczeństwie prawie o połowę. To najwyższy czas na mobilizację i szczepienie przeciw grypie najmłodszych.
 
W tym sezonie dzieci w Polsce można zaszczepić tylko w placówkach leczniczych. Szczepionka jest refundowana w aptece, więc konieczna jest recepta, umówienie wizyty szczepiennej w przychodni, wykupienie szczepionki w aptece, a następnie wizyta w przechodni w celu zrealizowania szczepienia. Podczas wizyty lekarz zbada dziecko – zakwalifikuje do szczepienia, a pielęgniarka poda szczepionkę. Często to właśnie strach przed ukłuciem staję się powodem rezygnacji ze szczepienia, szczególnie wśród najmłodszych. Dlatego warto zaznaczyć, że w aptekach mamy dostępne szczepionki donosowe (w postaci aerozolu do nosa), w których niepo
 
[i] Meldunki epidemiologiczne NIZP-PZH, link: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/grypa/index.htm
[ii] The role of vaccines in combatting antimicrobial resistance, Nature Reviews Microbiology, link: https://www.nature.com/articles/s41579-020-00506-3
[iii] The role of vaccines in fighting antimicrobial resistance (AMR), Kathrin U. Jansen & Annaliesa S. Anderson, link: https://www.tandfonline.com/doi/pdf/10.1080/21645515.2018.1476814
źródło: IMiD
Od początku września w Polsce odnotowano ponad milion zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę, z czego ponad 50 proc. wśród dzieci do 14. roku życia. Oddziały pediatryczne stają się przepełnione, a szczyty zachorowań są jeszcze przed nami. Wobec tego eksperci apelują o szczepienie dzieci przeciw grypie.
ak wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w tym sezonie już ponad milion Polaków zachorowało na grypę lub choroby grypopodobne. Alarmujący jest odsetek liczby dzieci, który wynosi aż 661 794. Z powodu powikłań grypowych hospitalizowano aż 4193 pacjentów[i].
 
Z uwagi na nie w pełni rozwinięty układ odpornościowy dzieci są narażone nie tylko na zachorowanie, ale także na groźne powikłania pogrypowe, takie jak: zapalenie ucha środkowego, zapalenie płuc, zapalenie zatok obocznych nosa, drgawki gorączkowe. Skutki wzrostu zachorowań dzieci na grypę są widoczne w przedszkolach i żłobkach. Frekwencja spada, a sale pustoszeją. Należy jednak pamiętać, że choroba dziecka ma znaczący wpływ na funkcjonowanie całej rodziny i wiąże się z koniecznością zapewnienia opieki nad chorym. W większości przypadków jeden z rodziców musi skorzystać ze zwolnienia lekarskiego, co z kolei przekłada się na jego absencję w pracy, zaległości oraz niższe miesięczne wynagrodzenie.
 
Najnowsze badania wykazują pozytywny wpływ szczepionek na oporność na antybiotyki w przypadku szczepionek wirusowych, takich jak szczepionki zapobiegające grypie. Takie szczepienie może skutkować zmniejszeniem niewłaściwie przepisanych antybiotyków na chorobę wirusową[ii]. Może także zmniejszyć częstość zakażeń bakteryjnych, które wymagałyby takiego leczenia. Badania na pacjentach zaszczepionych przeciw grypie dowiodły też zmniejszenia liczby przepisanych antybiotyków[iii]. Z drugiej strony niepowodzenie szczepień może oznaczać wzrost ich stosowania, a aktualnym priorytetem zdrowotnym powinno być zapobieganie rozprzestrzenianiu się antybiotykooporności i zakażeń lekoopornych.
 
„Szczepiąc dzieci przeciw grypie mamy większe prawdopodobieństwo, że nadchodzące święta i ferie spędzimy zdrowi w towarzystwie naszych najbliższych. To właśnie szczepienie może uchronić dzieci od poważnych powikłań, które obserwujemy obecnie na oddziałach pediatrycznych. Mamy jeszcze czas na szczepienie, wykorzystajmy go rozsądnie” – podkreśla prof. dr hab. n. med. Marcin Czech, Specjalista epidemiologii, Specjalista zdrowia publicznego, Kierownik Zakładu Farmakoekonomiki, Kierownik Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych Instytutu Matki i Dziecka.
 
Jak wynika z badań, po pandemii COVID-19 jesteśmy nawet o 60 proc. bardziej podatni na zachorowanie na grypę. Naukowcy, którzy opublikowali artykuł w medycznym piśmie „The Lancet”, są zdania, że w tym roku grypa może zaatakować nawet pięć razy mocniej. Zapadalność na grypę wzrosła w tym roku też w Wielkiej Brytanii, co jest najbardziej widoczne w szpitalach i oddziałach intensywnej terapii. Lokalny departament zdrowia wezwał rodziców do podania wszystkim dzieciom szczepionki przeciw grypie. Dzięki szybkiemu i zdecydowanemu działaniu, popartemu wysokim poziomem edukacji obywateli na temat szczepień oraz jednym najwyższych poziomem wszczepialności w Europie, istnieje szansa na wyraźne zmniejszenie zachorowalności i rozprzestrzeniania się wirusów grypy.

„Wzrost infekcji sezonowych wśród dzieci jest przed nami. Spodziewamy się w kolejnych tygodniach, miesiącach, większej liczby chorób wirusowych typowych dla okresu jesienno-zimowego. Można się ponownie spodziewać epidemii grypy, ponieważ zaszczepionych przeciwko temu wirusowi jest niecałe 10 proc. osób – ostrzegała w rozmowie z Radio Kraków dr Lidia Stopyra ze Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. Warto zaznaczyć, że szczyt zachorowań na grypę zwykle przypada na styczeń, luty i marzec. Można się więc spodziewać, że liczby zakażeń będą rosły.
 
Na każde 10 dzieci, które opuściły szkołę z powodu grypy, zachorować może 8 nowych członków gospodarstw domowych. A zaszczepienie już co piątego dziecka może zmniejszyć ryzyko wystąpienia grypy w całym społeczeństwie prawie o połowę. To najwyższy czas na mobilizację i szczepienie przeciw grypie najmłodszych.
 
W tym sezonie dzieci w Polsce można zaszczepić tylko w placówkach leczniczych. Szczepionka jest refundowana w aptece, więc konieczna jest recepta, umówienie wizyty szczepiennej w przychodni, wykupienie szczepionki w aptece, a następnie wizyta w przechodni w celu zrealizowania szczepienia. Podczas wizyty lekarz zbada dziecko – zakwalifikuje do szczepienia, a pielęgniarka poda szczepionkę. Często to właśnie strach przed ukłuciem staję się powodem rezygnacji ze szczepienia, szczególnie wśród najmłodszych. Dlatego warto zaznaczyć, że w aptekach mamy dostępne szczepionki donosowe (w postaci aerozolu do nosa), w których niepo
 
[i] Meldunki epidemiologiczne NIZP-PZH, link: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/grypa/index.htm
[ii] The role of vaccines in combatting antimicrobial resistance, Nature Reviews Microbiology, link: https://www.nature.com/articles/s41579-020-00506-3
[iii] The role of vaccines in fighting antimicrobial resistance (AMR), Kathrin U. Jansen & Annaliesa S. Anderson, link: https://www.tandfonline.com/doi/pdf/10.1080/21645515.2018.1476814
źródło: IMiD
Według informacji przekazanych przez Ministerstwo Zdrowia (MZ) w tym sezonie odnotowano już prawie 700 tys. zachorowań na grypę. Specjaliści obawiają się, że nadchodzi typowy po pandemii sezon wyrównawczy i zalecają, by się do niego przygotować. Zobacz jak.
Okres jesienny tradycyjnie jest czasem, w którym co tydzień przybywa zachorowań na grypę, jesteśmy więc na krzywej wzrostowej – i to nie jest nic nadzwyczajnego. Specjaliści obawiają się jednak powtórzenia scenariusza z Australii, gdzie na początku tamtejszego sezonu odnotowano gwałtowny wzrost zachorowań na grypę, nastał bowiem tak zwany sezon wyrównawczy – zjawisko często spotykane po pandemii.

„Obawiamy się, że po 2 latach bardzo małej liczby zakażeń na grypę i chorób grypopodobnych w Polsce i w całej Europie dojdzie do epidemii grypy” – mówi pulmonolog prof. Adam Antczak z Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej UM w Łodzi.

Zagrożeniem są też inne zakażenia, w tym zakażenia pneumokokowe i ciężkie postacie inwazyjnej choroby pneumokokowej – do września odnotowano już prawie 2 razy więcej takich zakażeń niż w poprzednich sezonach. Specjaliści prognozują, że najprawdopodobniej w całym 2022 roku będzie co najmniej 2 razy więcej bardzo ciężkich zapaleń płuc wywołanych przez pneumokoki.

Najpierw mniej, teraz więcej

Pamiętajmy, że sezony są nierówne pod względem liczby zakażeń. Abstrahując od pandemii z jaką mamy do czynienia sezony są do siebie niepodobne – w przypadku grypy mówimy o tzw. sezonach wysokich, gdy jest bardzo dużo zakażeń (ok. 4-5 milionów zachorowań rocznie) i sezony nieco niższe, kiedy ta liczba plasuje się między 3- 4 milionów zachorowań. To naturalne fluktuacje epidemiologiczne. Obostrzenia podjęte w pandemii zmniejszyły nie tylko liczbę zakażeń na COVID 19, ale także innych.

„Jako lekarz, który zajmuje się chorobami płuc, między marcem 2020 roku a marcem 2021 roku wypisałem 20 razy mniej antybiotyków! To pokazuje, że podjęte kroki epidemiczne były skuteczne w zakresie prewencji zakażeń” – ocenia prof. Antczak.

Teraz już przestaliśmy się bać COVID-19, a tym bardziej grypy, której nigdy nie ocenialiśmy jako groźnej. Ale specjaliści ostrzegają, że to błędne myślenie.

„Grypy, która została na jakiś czas wyparta przez COVID 19, nie da się łatwo wyeliminować, dlatego boimy się, że wróci ze zdwojoną siłą. Pamiętajmy, że mówiąc o zdrowym trybie życia powinniśmy mieć na myśli aktywność fizyczną, zdrową dietę, ograniczanie używek, wysiłek intelektualny, ale także przyjmowanie szczepionek – one także są elementem zdrowego życia. Szczepienia są nam potrzebne przede wszystkim po to, by ciężko nie chorować i nie mieć powikłań, a nie zapominajmy, że grypa – podobnie jak COVID-19 – jest wirusem, który może namnażać się np. w mózgu czy w sercu, powodując uszkodzenia tych narządów” – ostrzega lekarz.

Wciąż nie ufamy szczepieniom

Dlaczego więc, skoro mamy tak szeroki dostęp do szczepionek, skoro możemy zaszczepić się nawet od razu po wykupieniu recepty, na miejscu w aptece – nie korzystamy z tego dobrodziejstwa? Specjaliści oceniają, że w Polsce jest niska kultura szczepień i małe zaufanie do tej formy profilaktyki.

Inna sprawa, że oswoiliśmy się z potencjalnym ryzykiem zakażenia i po prostu przestaliśmy się bać wirusów. Ale pamiętajmy, że wpływ na to, czy epidemia jest w odwrocie ma fakt, że 60% populacji jest w pełni zaszczepiona.

Wydaje się, że świat wraca do starych kolein i błędnego myślenia: mnie to nie dotyczy. Tymczasem nawet „zwykłe” zapalenie płuc może być groźne – stanowi jedną z głównych przyczyn chorobowości i umieralności także tu, w Polsce, nie tylko w krajach trzeciego świata – argumentuje prof. Antczak.

Pod względem stanu zaszczepienia przeciw grypie jesteśmy na jednym z ostatnich miejsc w Europie. Według danych Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy w sezonie szczepień 2021/2022 poziom wyszczepialności przeciw grypie w Polsce osiągnął wynik 7 proc. będąc prawie dwukrotnością wyników sprzed ostatnich 10 lat. Chociaż najwyższy poziom zaszczepienia odnotowywany jest w grupie osób w wieku powyżej 65 lat, to i tak szczepi się ok. 20 proc. seniorów, podczas gdy w tej grupie wieku w krajach UE poziom zaszczepienia wynosi ok. 44 proc. – w Holandii powyżej 75 proc., a w Wielkiej Brytanii – 68 proc.

Specjaliści tłumaczą, że szczepienie to zamierzona, przemyślana ingerencja w układ odpornościowy po to, by chronić nasz organizm przed fatalnymi skutkami zakażenia wirusowego. Nie należy się jej bać – pamiętajmy, że szczepienia przeciw grypie mają swoją 90-letnią historię i podano ich już miliardy dawek – to najlepsza rekomendacja bezpieczeństwa.

Warto się szczepić, także przeciw grypie

Choć umieralność z powodu grypy jest co najmniej 10 razy mniejsza niż z powodu COVID-19, to nie znaczy nie ma miejsca. Musimy uzmysłowić sobie, że taki wirus jest w stanie dotrzeć do kilku milionów osób i zakazić nawet w sposób bezobjawowy – a przecież wśród nas są osoby starsze, schorowane, nieodporne, które chorują ciężej i wirusy są dla nich niebezpieczne. W tej grupie są także kobiety w ciąży, dlatego dla nich, podobnie jak dla osób 75+, szczepienie przeciw grypie jest bezpłatne.

Groźny stres

Pandemia, wojna, recesja – to wszystko sprawia, że wielu z nas żyje od dłuższego czasu w permanentnym stresie, a stres jak wiemy osłabia odporność i sprawia, że jesteśmy bardziej podatni na choroby.

„Stres, szczególnie przewlekły, działa immunosupresyjnie. Z historii wiemy, że osoby, które przeżyły Holokaust częściej zapadały na choroby nowotworowe właśnie dlatego, że przez długi czas żyły w przewlekłym stresie. Doświadczamy tego zresztą i teraz – u wielu osób, po długim stresie pojawia się opryszczka czy zakażenia układu oddechowego, bo stres bardzo nas osłabia immunologicznie. Dlatego właśnie osoby, które doświadczają przewlekłego stresu tym bardziej powinny się szczepić” – namawia specjalista.

Lekarze szczególnie zalecają szczepienia przeciw grypie, przeciw COVID 19 oraz pneumokokom. I choć może nam się wydawać, że tych szczepień jest bardzo dużo i co chwila „każą nam” się szczepić, to pamiętajmy, że wcale nie jest ich za dużo – ostatecznie przyjęcie szczepionki raz na kilka miesięcy, to nie jest duży wysiłek, szczególnie że szczepionki są obecnie łatwo dostępne a system szczepień dobrze zorganizowany.

„Nie tracimy dużo czasu, a zyskujemy poczucie bezpieczeństwa, zdrowie, a być może nawet życie” – podsumowuje prof. Antczak.


Źródło: Ogólnopolski Program Zwalczania Grypy

Według informacji przekazanych przez Ministerstwo Zdrowia (MZ) w tym sezonie odnotowano już prawie 700 tys. zachorowań na grypę. Specjaliści obawiają się, że nadchodzi typowy po pandemii sezon wyrównawczy i zalecają, by się do niego przygotować. Zobacz jak.
Okres jesienny tradycyjnie jest czasem, w którym co tydzień przybywa zachorowań na grypę, jesteśmy więc na krzywej wzrostowej – i to nie jest nic nadzwyczajnego. Specjaliści obawiają się jednak powtórzenia scenariusza z Australii, gdzie na początku tamtejszego sezonu odnotowano gwałtowny wzrost zachorowań na grypę, nastał bowiem tak zwany sezon wyrównawczy – zjawisko często spotykane po pandemii.

„Obawiamy się, że po 2 latach bardzo małej liczby zakażeń na grypę i chorób grypopodobnych w Polsce i w całej Europie dojdzie do epidemii grypy” – mówi pulmonolog prof. Adam Antczak z Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej UM w Łodzi.

Zagrożeniem są też inne zakażenia, w tym zakażenia pneumokokowe i ciężkie postacie inwazyjnej choroby pneumokokowej – do września odnotowano już prawie 2 razy więcej takich zakażeń niż w poprzednich sezonach. Specjaliści prognozują, że najprawdopodobniej w całym 2022 roku będzie co najmniej 2 razy więcej bardzo ciężkich zapaleń płuc wywołanych przez pneumokoki.

Najpierw mniej, teraz więcej

Pamiętajmy, że sezony są nierówne pod względem liczby zakażeń. Abstrahując od pandemii z jaką mamy do czynienia sezony są do siebie niepodobne – w przypadku grypy mówimy o tzw. sezonach wysokich, gdy jest bardzo dużo zakażeń (ok. 4-5 milionów zachorowań rocznie) i sezony nieco niższe, kiedy ta liczba plasuje się między 3- 4 milionów zachorowań. To naturalne fluktuacje epidemiologiczne. Obostrzenia podjęte w pandemii zmniejszyły nie tylko liczbę zakażeń na COVID 19, ale także innych.

„Jako lekarz, który zajmuje się chorobami płuc, między marcem 2020 roku a marcem 2021 roku wypisałem 20 razy mniej antybiotyków! To pokazuje, że podjęte kroki epidemiczne były skuteczne w zakresie prewencji zakażeń” – ocenia prof. Antczak.

Teraz już przestaliśmy się bać COVID-19, a tym bardziej grypy, której nigdy nie ocenialiśmy jako groźnej. Ale specjaliści ostrzegają, że to błędne myślenie.

„Grypy, która została na jakiś czas wyparta przez COVID 19, nie da się łatwo wyeliminować, dlatego boimy się, że wróci ze zdwojoną siłą. Pamiętajmy, że mówiąc o zdrowym trybie życia powinniśmy mieć na myśli aktywność fizyczną, zdrową dietę, ograniczanie używek, wysiłek intelektualny, ale także przyjmowanie szczepionek – one także są elementem zdrowego życia. Szczepienia są nam potrzebne przede wszystkim po to, by ciężko nie chorować i nie mieć powikłań, a nie zapominajmy, że grypa – podobnie jak COVID-19 – jest wirusem, który może namnażać się np. w mózgu czy w sercu, powodując uszkodzenia tych narządów” – ostrzega lekarz.

Wciąż nie ufamy szczepieniom

Dlaczego więc, skoro mamy tak szeroki dostęp do szczepionek, skoro możemy zaszczepić się nawet od razu po wykupieniu recepty, na miejscu w aptece – nie korzystamy z tego dobrodziejstwa? Specjaliści oceniają, że w Polsce jest niska kultura szczepień i małe zaufanie do tej formy profilaktyki.

Inna sprawa, że oswoiliśmy się z potencjalnym ryzykiem zakażenia i po prostu przestaliśmy się bać wirusów. Ale pamiętajmy, że wpływ na to, czy epidemia jest w odwrocie ma fakt, że 60% populacji jest w pełni zaszczepiona.

Wydaje się, że świat wraca do starych kolein i błędnego myślenia: mnie to nie dotyczy. Tymczasem nawet „zwykłe” zapalenie płuc może być groźne – stanowi jedną z głównych przyczyn chorobowości i umieralności także tu, w Polsce, nie tylko w krajach trzeciego świata – argumentuje prof. Antczak.

Pod względem stanu zaszczepienia przeciw grypie jesteśmy na jednym z ostatnich miejsc w Europie. Według danych Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy w sezonie szczepień 2021/2022 poziom wyszczepialności przeciw grypie w Polsce osiągnął wynik 7 proc. będąc prawie dwukrotnością wyników sprzed ostatnich 10 lat. Chociaż najwyższy poziom zaszczepienia odnotowywany jest w grupie osób w wieku powyżej 65 lat, to i tak szczepi się ok. 20 proc. seniorów, podczas gdy w tej grupie wieku w krajach UE poziom zaszczepienia wynosi ok. 44 proc. – w Holandii powyżej 75 proc., a w Wielkiej Brytanii – 68 proc.

Specjaliści tłumaczą, że szczepienie to zamierzona, przemyślana ingerencja w układ odpornościowy po to, by chronić nasz organizm przed fatalnymi skutkami zakażenia wirusowego. Nie należy się jej bać – pamiętajmy, że szczepienia przeciw grypie mają swoją 90-letnią historię i podano ich już miliardy dawek – to najlepsza rekomendacja bezpieczeństwa.

Warto się szczepić, także przeciw grypie

Choć umieralność z powodu grypy jest co najmniej 10 razy mniejsza niż z powodu COVID-19, to nie znaczy nie ma miejsca. Musimy uzmysłowić sobie, że taki wirus jest w stanie dotrzeć do kilku milionów osób i zakazić nawet w sposób bezobjawowy – a przecież wśród nas są osoby starsze, schorowane, nieodporne, które chorują ciężej i wirusy są dla nich niebezpieczne. W tej grupie są także kobiety w ciąży, dlatego dla nich, podobnie jak dla osób 75+, szczepienie przeciw grypie jest bezpłatne.

Groźny stres

Pandemia, wojna, recesja – to wszystko sprawia, że wielu z nas żyje od dłuższego czasu w permanentnym stresie, a stres jak wiemy osłabia odporność i sprawia, że jesteśmy bardziej podatni na choroby.

„Stres, szczególnie przewlekły, działa immunosupresyjnie. Z historii wiemy, że osoby, które przeżyły Holokaust częściej zapadały na choroby nowotworowe właśnie dlatego, że przez długi czas żyły w przewlekłym stresie. Doświadczamy tego zresztą i teraz – u wielu osób, po długim stresie pojawia się opryszczka czy zakażenia układu oddechowego, bo stres bardzo nas osłabia immunologicznie. Dlatego właśnie osoby, które doświadczają przewlekłego stresu tym bardziej powinny się szczepić” – namawia specjalista.

Lekarze szczególnie zalecają szczepienia przeciw grypie, przeciw COVID 19 oraz pneumokokom. I choć może nam się wydawać, że tych szczepień jest bardzo dużo i co chwila „każą nam” się szczepić, to pamiętajmy, że wcale nie jest ich za dużo – ostatecznie przyjęcie szczepionki raz na kilka miesięcy, to nie jest duży wysiłek, szczególnie że szczepionki są obecnie łatwo dostępne a system szczepień dobrze zorganizowany.

„Nie tracimy dużo czasu, a zyskujemy poczucie bezpieczeństwa, zdrowie, a być może nawet życie” – podsumowuje prof. Antczak.


Źródło: Ogólnopolski Program Zwalczania Grypy