Medicalpress
Regularna i różnorodna aktywność fizyczna seniorów to podstawa zachowania zdrowia oraz samodzielności – przypomniała dr Ewa Niedzielska z AWF Warszawa, w informacji prasowej przesłanej PAP. Tymczasem ponad połowa Polaków po 60. roku życia nie podejmuje aktywności fizycznej nawet raz w miesiącu.
Badania z lutego 2026 r. opublikowane na łamach czasopisma „JAMA Network Open” potwierdzają, że regularny ruch i zachowanie siły są istotnymi czynnikami sprzyjającymi zdrowemu starzeniu się. Badania przeprowadzono wśród ponad 5 tys. kobiet w wieku od 66 do 93 lat; analizowano ich poziom aktywności fizycznej oraz siłę mięśniową. W ciągu ośmiu lat obserwacji ustalono, że wśród osób o większej sile mięśniowej ryzyko zgonu było niższe nawet o jedną trzecią – niezależnie od wieku, chorób współistniejących czy masy ciała (BMI). To oznacza, że siła mięśni jest jednym z biomarkerów zdrowego starzenia się, który może wpływać na długość życia.

„Siła mięśni powstaje w ruchu. Dlatego tak ważne jest zachowanie regularnej, ale też różnorodnej aktywności fizycznej na każdym etapie życia” – podkreśliła dr Ewa Niedzielska, cytowana w komunikacie prasowym.

Tymczasem z najnowszej edycji regularnie prowadzonego badania MultiSport Index 2025, wynika, że 55 proc. Polaków po 60. roku życia nie podejmuje aktywności fizycznej nawet raz w miesiącu – nawet tak podstawowych, jak spacer czy jazda na rowerze.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca osobom powyżej 65. roku życia podejmowanie co najmniej 150–300 minut umiarkowanej aktywności fizycznej tygodniowo, np. szybkiego marszu czy pływania, lub 75–150 minut intensywnej aktywności. W rekomendacjach pojawia się także konieczność wykonywania ćwiczeń wzmacniających mięśnie co najmniej dwa razy w tygodniu oraz – minimum trzy razy w tygodniu – treningów poprawiających równowagę i koordynację, które pomagają zapobiegać upadkom.

„Regularna aktywność fizyczna u osób starszych to nie kwestia sportowej ambicji, lecz fundament zachowania zdrowia i samodzielności. Brak ruchu w tym wieku to najkrótsza droga do sarkopenii (postępująca, związana z wiekiem utrata masy, siły i funkcji mięśni szkieletowych – przyp. PAP) i osteoporozy, które odbierają seniorom pewność kroku i stabilność krążenia” – wyjaśniła dr Niedzielska.

Z raportu MultiSport Index 2025 wynika, że 49 proc. Polaków po 60. roku życia deklaruje chęć zwiększenia poziomu aktywności fizycznej.

„Kluczem jest tworzenie rozwiązań i programów, które ułatwiają seniorom podejmowanie aktywności oraz oferują treningi dopasowane do ich potrzeb i możliwości” – oceniła specjalistka.

Dr Niedzielska jest koordynatorką programu „Senior w Dobrej Formie” Fundacji MultiSport. Jest to ogólnopolski, bezpłatny program, w ramach którego seniorzy mogą korzystać ze specjalnie przygotowanych treningów online. Dane CBOS wskazują, że współcześni seniorzy coraz częściej korzystają z nowych technologii – 66 proc. Polaków po 60. roku życia używa komputera lub internetu. Dlatego tego rodzaju zajęcia są dla nich łatwo dostępne.

„W ubiegłym roku frekwencja na takich sesjach treningowych objęła niemal 400 tysięcy uczestników, a blisko 10 tys. osób skorzystało ze spacerów nordic walking organizowanych w dziewięciu województwach” – podkreśliła dr Niedzielska.

Z badań przeprowadzonych w ramach inicjatywy „Senior w Dobrej Formie” wynika również, że aż 80 proc. uczestników programu chciałoby skorzystać np. z oferty sportowej w klubie fitness. Dlatego w 2026 r. w ramach projektu uruchomiono także bezpłatne zajęcia stacjonarne w klubach fitness w Warszawie i Gdańsku.

Jak zaznaczyła dr Niedzielska, aktywność fizyczna może mieć dla seniorów również ważny wymiar społeczny. „Prowadzone badania z udziałem uczestników programu wskazują, że aktywność fizyczna jest dla nich nie tylko sposobem na poprawę samopoczucia psychofizycznego i zachowanie sprawności, ale także okazją do spędzania czasu w towarzystwie” – powiedziała specjalistka. Jej zdaniem ma to szczególne znaczenie, ponieważ – jak wynika z danych Eurostatu – co piąty polski senior zmaga się z problemem samotności.

„Aktywność fizyczna jest więc sposobem nie tylko na dłuższe, ale także bardziej jakościowe życie w każdym wieku” – podsumowała dr Ewa Niedzielska. Więcej informacji o projekcie „Senior w Dobrej Formie” można znaleźć na stronie internetowej. (PAP)

Źródło: Naukawpolsce

Seniorom regularnie mierzy się ciśnienie, poziom glukozy, podaje leki, pilnuje rehabilitacji. Ale mało kto sprawdza, w jakim hałasie żyją – a to właśnie on decyduje o ich poczuciu bezpieczeństwa, spokoju i chęci do rozmowy. Hałas, echo czy niewyraźne głosy opiekunów nie są drobiazgiem. To realne bariery, które mogą wywołać lęk, dezorientację i izolację. Według Światowej Organizacji Zdrowia hałas to druga – po smogu – najgroźniejsza przyczyna środowiskowa pogarszająca zdrowie Europejczyków. W Międzynarodowym Dniu Osób Starszych warto zapytać –  czy naprawdę dbamy o komfort naszych najstarszych obywateli, skoro wciąż pomijamy ciszę i akustykę?
Hałas to nie tło, to zagrożenie
Nie jest on tylko uciążliwością. Z badań Europejskiej Agencji Środowiska wynika, że zanieczyszczenie hałasem odpowiada rocznie za ponad 16 tysięcy przedwczesnych zgonów w krajach Unii Europejskiej. WHO wskazuje, że skutki nadmiernego hałasu obejmują nie tylko problemy ze słuchem, ale również podniesiony poziom stresu, zaburzenia snu, choroby układu krążenia, pogorszenie koncentracji i funkcji poznawczych.

Dla seniorów, którzy i tak zmagają się z ograniczeniami zdrowotnymi, jest to dodatkowe obciążenie. Zamiast wspierać rekonwalescencję i dobrostan, źle zaprojektowana przestrzeń dźwiękowa pogłębia problemy. Hałas, który dla młodszych osób jest neutralnym tłem, dla seniorów bywa nie do zniesienia.

60% seniorów ma poważne problemy ze słuchem
To nie jednostkowe przypadki, ale codzienność. Aż 6 na 10 osób po 70. roku życia cierpi na istotne problemy ze słuchem. Jednocześnie badania pokazują, że nawet łagodna utrata słuchu podwaja ryzyko rozwoju demencji, umiarkowana – potraja, a znaczna – zwiększa je aż pięciokrotnie. Niedosłuch to także przyczyna izolacji społecznej, szybszego zmęczenia i spadku poczucia własnej wartości.

Brak zrozumienia rozmówcy przez osoby starsze to nie tylko irytacja. To wykluczenie, a często nawet społeczna izolacjamówi Monika Sadłowska, ekspertka ds. akustyki z firmy Ecophon Saint-Gobain.U seniorów, szczególnie z demencją, problemem bywa nie sam słuch, lecz mózgowa interpretacja dźwięku. Szmery, zniekształcone głosy, hałas – wszystko to może wywołać lęk, dezorientację, a nawet agresjępodkreśla ekspertka.

Akustyka nie powinna być projektowana na końcu. To nie dekoracja. To fundament opieki. Dźwięk wpływa na neurobiologię, nastrój, sen, relacje. To fizjologia, nie fanaberiadodaje Sadłowska.

Architektura, która wspiera
W wielu placówkach troska o przestrzeń kończy się na estetyce – kolorach ścian, zasłonach, meblach. Tymczasem seniorzy nie potrzebują wnętrz rodem z katalogu. Potrzebują przestrzeni, w której mogą się poczuć bezpiecznie i zrozumieć otoczenie.

Jednym z pierwszych ośrodków w Polsce, które potraktowały problem akustyki poważnie, jest Gdańskie Centrum Opieki Wytchnieniowej.

Zadbaliśmy o wyciszone wnętrza, odpowiednią akustykę, światło dzienne i zielone otoczenie. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń jak najbliższą domowej – zrozumiałą, spokojną, bezpiecznąmówi architektka Agata Semka, odpowiedzialna za projekt wnętrz Centrum.

Opiekujemy się osobami z wielochorobowością, niepełnosprawnościami i demencją. Dla nich zmiana otoczenia to duży stres. Jednym z kluczowych rozwiązań były sufity dźwiękochłonne, które redukują hałas i eliminują pogłos. Dzięki nim, mimo przestronnych korytarzy i otwartych przestrzeni, w naszym ośrodku panuje spokójmówi Agnieszka Wirpszo, dyrektor Centrum Opieki Wytchnieniowej. – Dziś widzimy, jak ogromne ma to znaczenie dla osób z nadwrażliwością na bodźce dźwiękowe.

Cisza to prawo, nie luksus
Starzenie się nie jest wyjątkiem – to kierunek, w którym zmierzamy wszyscy. W świecie, gdzie opieka nad seniorami staje się jednym z największych wyzwań systemowych, nie możemy traktować akustyki jak detalu. To fundament jakości życia.

Przestrzeń, która koi zamiast przytłaczać, powinna być standardem w każdej placówce. Cisza wspiera zdrowie psychiczne i fizyczne, ułatwia komunikację i daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli naprawdę chcemy zadbać o seniorów, musimy nauczyć się nie tylko mówić do nich, ale też stworzyć warunki, w których będą mogli nas usłyszeć. Dosłownie.
źródło: komunikat prasowy
Prezbiopia, znana również jako starczowzroczność, nie jest chorobą, ale związanym z wiekiem zaburzeniem ostrego widzenia. Zazwyczaj pierwsze jej objawy, czyli problemy z wyraźnym widzeniem w bliskich odległościach, zaczynają odczuwać osoby po 40 roku życia. Zgodnie z prognozami, do 2030 roku liczba osób dotkniętych prezbiopią na świecie osiągnie 2,1 miliarda[1]. W kontekście starzejącego się społeczeństwa, potrzeba skutecznej korekcji wzroku staje się coraz bardziej istotna.
Prezbiopia: jak z wiekiem zmienia się nasze widzenie?
Z upływem lat zdolność do wyraźnego widzenia z bliska pogarsza się – takie zjawisko jest naturalnie związane z procesem starzenia się organizmu. Soczewka wewnątrzgałkowa zaczyna tracić swoją elastyczność, co doprowadza stopniowo do zmniejszenia zakresu ostrego widzenia. Co więcej, zmianie ulega również głębia ostrości, ponieważ źrenice coraz słabiej reagują na zmiany oświetlenia.

Pojawienie się prezbiopii wiąże się z kilkoma charakterystycznymi objawami. Pierwsze z nich to wspomniane już trudności w dostrzeganiu szczegółów przedmiotów znajdujących się blisko oraz potrzeba odsuwania książek, gazet, czy smartfonów, by wyraźniej widzieć tekst. Czytanie staje się wyzwaniem, zwłaszcza w słabym oświetleniu, gdy oczy muszą się bardziej wysilać. Często towarzyszą temu bóle głowy, zmęczenie wzroku oraz potrzeba przeniesienia się do pomieszczenia z lepszym oświetleniem.

Problemy z widzeniem przedmiotów z bliska powstają poprzez zmiany zachodzące w strukturze soczewki odpowiadającej za akomodację. Akomodacja umożliwia nam wyostrzanie obrazu na różne odległości patrzenia. Soczewka, tracąc swoją elastyczność, a w efekcie zdolność do zmiany mocy optycznej, wpływa na proces akomodacji i ogranicza możliwość zmiany ostrości obrazu w zależności od odległości patrzenia. Prezbiopia najwcześniej jest odczuwalna u dalekowidzów, natomiast osoby krótkowzroczne mogą odczuwać jej objawy nieco później – tłumaczy Agnieszka Szopa, ekspertka firmy Hoya Lens Poland.

Choć te procesy są nieuniknione, istnieją skuteczne sposoby łagodzenia ich skutków poprzez odpowiednią korekcję wzroku.
 
Okulary progresywne szyte na miarę
Wiele osób mających problem z wyraźnym widzeniem z bliska posiada okulary „do czytania”. Konieczność ciągłej zmiany okularów na te przeznaczone do dali i do bliży bywa jednak uciążliwa. Dlatego coraz częstszym wyborem stają się okulary progresywne, które stanowią najbardziej zaawansowaną i uniwersalną metodę korekcji. Okulary z soczewkami progresywnymi można stosować praktycznie przy większości wad wzroku, co jest możliwe dzięki nowoczesnym technologiom optycznym oraz personalizacji soczewek, dostosowanych do indywidualnych potrzeb użytkownika.

Jak podkreślają eksperci, nie należy kupować okularów na własną rękę, w drogerii czy aptece. Niska jakość optyczna soczewek w takich okularach i brak indywidualnego dopasowania, m.in. do naszego rozstawu i wysokości ułożenia źrenic, to czynniki ograniczające ich funkcjonalność i komfort widzenia. Dlatego należy zasięgnąć porady u specjalisty, który dokona koniecznych pomiarów i zaproponuje rozwiązanie dopasowane do naszych potrzeb.

Okulary progresywne można dopasować idealnie, tak jak ubranie szyte na miarę. Podczas wizyty u specjalisty tworzony jest „indywidualny profil widzenia”, który, w połączeniu z najnowszą technologią projektowania i produkcji, umożliwia stworzenie unikalnych, w pełni spersonalizowanych soczewek progresywnych, zapewniających wyjątkową ostrość, komfort oraz naturalność widzenia. Co istotne, obecnie zaawansowane progresywne soczewki okularowe są projektowane z uwzględnieniem różnic wartości korekcyjnych oraz parametrów indywidualnych pomiędzy prawym a lewym okiem i odpowiednio skalkulowane, tak aby finalnie uzyskać najlepszą równowagę w widzeniu obuocznym. Dzięki niespotykanej dotąd personalizacji, proces adaptacji do nowych okularów przebiega bardzo szybko, a użytkownik cieszy się pełnym komfortem widzenia na każdą odległość, z naturalnie wyraźnymi obszarami widzenia – dodaje ekspertka. 
 
Jak działają okulary progresywne?
Soczewki progresywne mają specjalnie zaprojektowaną strukturę, w której moc soczewki płynnie zmienia się  od obszaru dali do bliży, umożliwiając wyraźne widzenie na różnych odległościach. W górnej części soczewek znajduje się strefa do dali, przeznaczona do wyraźnego widzenia na dalsze odległości. To dzięki niej komfortowo prowadzi się samochód, ogląda telewizję, filmy w kinie, czy podziwia krajobraz. Strefa pośrednia, zwana także strefą progresji, to środkowa część soczewek, gdzie moc soczewek stopniowo przechodzi od korekcji dali do korekcji bliży. Szerokość tej strefy zależy od indywidualnych potrzeb użytkownika, a jej zadaniem jest zapewnienie wyraźnego widzenia na średnie odległości, takie jak ekran komputera czy deska rozdzielcza samochodu. W dolnej części soczewek znajduje się strefa do bliży, idealna do czytania lub oglądania obiektów z bliska. To w tej części przyrost mocy soczewek jest największy, co gwarantuje odpowiednią ostrość widzenia w bliskich odległościach.
Na obrzeżach soczewek występują strefy peryferyjne, w których widzenie jest mniej wyraźne. Nie stanowią one problemu, pod warunkiem, że użytkownik przestrzega zaleceń dotyczących prawidłowego korzystania z okularów progresywnych.
 
Zanim poczujesz pełną wygodę – adaptacja do okularów progresywnych
Wiele osób obawia się wyzwań związanych z przyzwyczajeniem się do użytkowania okularów progresywnych. Kluczem do szybkiego przystosowania się do ich noszenia jest odpowiedni dobór soczewek oraz profesjonalna konsultacja u specjalisty. Problemy z adaptacją zwykle wynikają z trzech głównych przyczyn: błędnie przepisanych wartości korekcyjnych podczas badania wzroku, niewłaściwie przeprowadzonego procesu konsultacji oraz doboru rodzaju i konstrukcji soczewek, nieprawidłowych indywidualnych pomiarów centracji i nieprecyzyjnego wykonania okularów. Warto pamiętać, że podobne wyzwania mogą pojawić się również w przypadku okularów jednoogniskowych czy dwuogniskowych.

Jeśli pojawiają się problemy z jakością widzenia, najlepiej skontaktować się ze specjalistą ochrony wzroku, który pomoże zweryfikować wyniki badania refrakcji. W przypadku podejrzeń dotyczących precyzji wykonania okularów warto udać się do salonu, w którym zostały zakupione. W ten sposób można wyeliminować błędy techniczne i zyskać pewność, że okulary zostały właściwie dopasowane.

Proces adaptacji do okularów progresywnych trwa zazwyczaj od kilku dni do dwóch tygodni. W tym czasie użytkownicy mogą odczuwać pewne trudności, takie jak delikatne „pływanie” obrazu, czy problemy z równowagą. Objawy te są efektem przystosowywania się naszych oczu oraz  mózgu do nowych warunków widzenia. Te początkowe niedogodności stopniowo ustępują, szczególnie gdy użytkownik przestrzega zasad prawidłowego korzystania z soczewek progresywnych – dodaje ekspertka.

Korzystanie z okularów progresywnych wymaga zmiany nawyków patrzenia. Aby w pełni wykorzystać możliwości soczewek, należy ograniczyć horyzontalne ruchy oczu na rzecz delikatnych skrętów głowy, a w zakresie ruchów wertykalnych warto ograniczyć ruchy głowy na rzecz większego udziału ruchów oczu. Choć początkowo może to sprawiać trudności, zrozumienie zasad działania okularów i odrobina cierpliwości pozwalają szybko opanować nowy sposób widzenia. Regularne noszenie okularów oraz stosowanie się do zaleceń specjalistów sprawia, że adaptacja przebiega niemal bezproblemowo, a użytkownik może cieszyć się pełnym komfortem widzenia w każdej sytuacji.
 
Jak dbać o wzrok po 40. roku życia?
Choć starczowzroczność jest naturalnym procesem, odpowiednia profilaktyka może znacząco poprawić komfort widzenia. Oto kilka zasad, które warto wprowadzić do codziennej rutyny:
 
 
 
[1] Holden, B.A.; Fricke, T.R.; Wilson, D.A.; Jong, M.; Naidoo, K.S.; Sankaridurg, P.; Wong, T.Y.; Naduvilath, T.J.; Resnikoff, S. Global Prevalence of Myopia and High Myopia and Temporal Trends from 2000 through 2050. Ophthalmology 2016, 123, 1036–1042.
źródło: Hoya
Niedobór placówek opiekujących się seniorami stał się faktem. Lekarze biją na alarm: nie mamy wystarczającej ilości Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych zajmujących się pacjentami wymagającymi całodobowej opieki. – Sytuację ratuje prywatny sektor Instytucji Opieki, ale nie każdą rodzinę stać na świadczenia w pełni odpłatne – mówi prezes Krajowej Izby Domów Opieki, dr Andrzej Lejczak.
W Polsce na miejsce w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym oczekuje się bardzo długo (kilka miesięcy i dłużej). Sytuacja jest poważna, a biorąc pod uwagę wciąż starzejące się społeczeństwo – alarmująca. W opinii ekspertów, jeżeli nie nastąpią zmiany w polityce zdrowotnej, problem będzie tylko narastał.

Ludźmi starszymi, schorowanymi nie ma kto się zająć
Tysiące polskich pacjentów czeka na przyjęcie do ZOL. Często są to osoby bardzo schorowane, których stan ulega ciągłemu pogorszeniu. Jak wskazują dane MZ, na miejsce w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym czeka 2182 pacjentów (z oznaczeniem – przypadek pilny) oraz 12 990 pacjentów (z oznaczeniem – przypadek stabilny). Jeżeli chodzi o Zakłady Opiekuńczo-Pielęgnacyjne, to pilnych przypadków jest 755 a 3580 przypadków stabilnych. Dodajmy, że ponad 1000 pacjentów w oczekiwaniu na miejsce w ZOL lub ZPO, przebywa w szpitalu.
Najgorzej sytuacja przedstawia się w województwach: dolnośląskim, małopolskim i śląskim. 

Brakuje miejsc w ZOL-ach
Brakuje miejsc w ZOL-ach, co potwierdza raport MZ – mówi w rozmowie z medicalpress prezes Krajowej Izby Domów Opieki, dr Andrzej Lejczak, i dodaje: – Według raportu, prawie 20 tysięcy pacjentów oczekuje na przyjęcie do Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych, a ponad tysiąc czeka w szpitalach z powodu braku miejsc. Sytuację ratuje prywatny sektor Instytucji Opieki, ale nie każdą rodzinę stać na świadczenia w pełni odpłatne.

W Ośrodku Świętego Jerzego we Wrocławiu, w ramach pobytu refundowanego przez NFZ, pacjent czeka od kilku do kilkunastu miesięcy. Pobyt komercyjny realizowany jest na bieżąco, okres oczekiwania trwa nie dłużej niż 1-2 miesiące.

 – Obecnie realizujemy program Urzędu Miasta pn. „Miejsce Wytchnienia”, w ramach zadania publicznego czasowa opieka stacjonarna nad osobami niesamodzielnymi, przewlekle i nieuleczalnie chorymi – mówi dyrektor Ośrodka Świętego Jerzego we Wrocławiu, Iwona Skrzypczak. – Oferta skierowana jest do osób zamieszkałych we Wrocławiu. Pobyt pacjentów w ośrodku trwa 30 dni. Koszt pobytu to 200 zł za każdy osobodzień z czego pacjent płaci 50 proc. – pozostałą część kosztów pokrywa Gmina Wrocław.
Termin realizacji programu trwa od 17 czerwca do 17 grudnia br. Dzięki tej propozycji rodzina pacjenta ma możliwość wypoczynku, przeprowadzenia remontu i innych spraw, które byłyby niemożliwe podczas opieki nad niesamodzielną osobą.

Ministerstwo Zdrowia nie zdaje egzaminu z opieki długoterminowej
Niestety co widać gołym okiem, opieka długoterminowa wciąż nie jest priorytetem w polityce resortu zdrowia. Wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz wskazuje, że resort jest odpowiedzialny za wdrażanie inwestycji w obszarze Krajowego Planu Odbudowy (KPO), gdzie znajduje się także opieka długoterminowa i geriatryczna. W zakres inwestycji wchodzi wykonanie niezbędnych prac budowlanych i remontowych bądź kupno sprzętu dla szpitali powiatowych, w celu tworzenia miejsc opieki długoterminowej i geriatrycznej w ramach procesów przekształcenia łóżek szpitalnych.

Potrzebny jest dialog między Samorządem Ministerstwem Rodziny/Zdrowia/Polityki Senioralnej oraz organizacjami pozarządowymi reprezentującymi, zarówno domową jaki i instytucjonalną opiekę, które apelują o głos w dyskusji i konsultacjach społecznych – tłumaczy prezes KIDO dr Andrzej Lejczak.

Bon senioralny – wsparcie dla seniorów?
Seniorzy niebawem będą mogli liczyć na spore finansowe wsparcie (2313 zł miesięcznie) od rządu. Bon senioralny ma otrzymywać ponad pół miliona seniorów, potrzebujących wsparcia w życiu codziennym. Miał przysługiwać od początku 2025 roku, ale termin jego realizacji został przesunięty na 2026 rok.

Założenia tzw. bonu senioralnego zapisano w projekcie ustawy o systemie usług wspierających rodzinę w opiece nad osobą starszą. Świadczenie w postaci bonu pozwoli sfinansować usługi wsparcia o charakterze opiekuńczym w miejscu zamieszkania seniora.

W opinii prezesa Krajowej Izby Domów Opieki, dr Andrzeja Lejczaka, bon senioralny to interesujący pomysł. – Jego skuteczność zależy jednak od tego, jak zostanie wdrożony i czy senior będzie miał wybór między opieką domową, a opieką instytucjonalną – na wzór niemieckiego – Pflegegeld. Założenia Bonu już poznaliśmy, czekamy na konsultacje społeczne, które pozwolą nam wypracować stanowisko Stowarzyszenia Krajowa Izba Domów Opieki – podsumowuje.
 
Wszystkie instytucje opieki znajdziesz w serwisie: 
www.krdo.pl   

 
Autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress
Zdrowie, finanse, technologie i potrzeby społeczne seniorów w Polsce. To kluczowe obszary zainteresowania Fundacji SeniorApp w ramach prac nad IV edycją raportu „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”. Badanie na ogólnopolskiej próbie seniorów dobiegło końca, a zebrane dane i wnioski posłużą do przygotowania kompleksowego raportu, który zostanie opublikowany w październiku 2024 r.
Fundacja SeniorApp już od 4 lat realizuje badanie i wydaje raport pt. „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”. Dokument ma na celu określenie najważniejszych wyzwań i oczekiwań seniorów wobec państwa i społeczeństwa. W tegorocznej edycji badania przedstawiciele Fundacji skupili się zwłaszcza na 4 obszarach: potrzebach społecznych, funkcjonowaniu w świecie cyfrowym, zdrowiu oraz sytuacji finansowej polskich seniorów.

Z wyników otrzymanych ankiet możemy dowiedzieć się, że prawdziwymi problemami polskich seniorów są bieda, choroby i samotność. Czynniki te są zresztą ze sobą powiązane. Osoby, które oceniają swoją sytuację materialną jako złą lub bardzo złą, częściej czują się także samotne. Co ciekawe, dostrzegamy również korelację pomiędzy stanem zdrowia a samotnością. Im gorsza ocena stanu zdrowia, tym większe poczucie samotności – powiedział Przemysław Mroczek, Prezes Zarządu SeniorApp, komentując wyniki ankiety.

Senior ze smartfonem bankuje i robi zakupy w sieci
Wśród 39 pytań, na które odpowiadali ankietowani seniorzy, znalazły się m.in. pytania o obawy związane ze starością, aktywność seniorów w Internecie, czy też kwestie związane ze zdrowiem i profilaktyką. Z udzielonych odpowiedzi można dowiedzieć się m.in., że seniorzy w Polsce chętnie korzystają z sieci – aż 47% z nich przyznaje, że spędza dużo czasu online. Z kolei, jeżeli chodzi o urządzenia do przeglądania sieci, to dla niektórych może okazać się zaskakujące, że największą popularnością wśród seniorów cieszą się smartfony. Wraz z wiekiem udział smartfonów jako dominującego narzędzia do korzystania z Internetu maleje, na rzecz tabletów lub komputerów, ale nawet wśród osób w wieku powyżej 80 lat wciąż są one najczęściej wykorzystywane do tego celu.
Ankietowani przyznali, że najczęściej w Internecie szukają informacji (86% osób) i korzystają z bankowości elektronicznej (71%). Ciekawostką jest, że ponad połowa (55%) seniorów dokonuje zakupów online.

Zdrowie jednym z priorytetów
Wśród aplikacji, z których najczęściej korzystają seniorzy biorący udział w badaniu, pierwsze miejsce zajęło Internetowe Konto Pacjenta. Jest to odzwierciedleniem faktu, że dla polskich seniorów istotne znaczenie ma dbanie o stan zdrowia. W tym kontekście seniorzy byli pytani m.in. o profilaktykę i chęć korzystania ze szczepień ochronnych. Aż 89% seniorów uważa, że szczepienia dla seniorów powinny być nieodpłatne, np. w ramach listy bezpłatnych leków dla seniorów. Zapytani o to, co skłoniłoby ich do korzystania ze szczepień, najczęściej odpowiadają, że chęć zadbania o własne zdrowie. W tym obszarze występują jednak pewne różnice pomiędzy płciami. O ile dla kobiet to właśnie zdrowie ma priorytetowe znaczenie, o tyle panowie minimalnie częściej wskazywali, że do skorzystania ze szczepień ochronnych zachęciłby ich dostęp do bezpłatnych szczepień.
Szczepienia ochronne są jednym z narzędzi, które ma pomóc seniorom zachować samodzielność i uchronić przed powikłaniami wielu chorób, jak np. grypa, COVID-19 czy półpasiec. Jak bowiem wynika z ankiet, tym czego najbardziej obawiają się seniorzy na starość to choroby oraz niedołężność (47% ankietowanych) i obawa przed byciem ciężarem dla bliskich (38%). Te obawy są akcentowane nawet bardziej niż samotność (9%) czy złe warunki życia/bieda (6%).

Prezentacja raportu już w październiku
Odpowiedzią na potrzeby czy obawy zgłaszane przez seniorów stanowią m.in. nowoczesne technologie, jak np. aplikacja SeniorApp, która pomaga w zamówieniu różnorodnych usług – od sprzątania domu, przez prace ogrodnicze aż po wsparcie w zakresie opieki nad seniorem. – Coroczne badania, które prowadzimy wśród seniorów są niezwykle cennym źródłem wiedzy pod względem możliwości precyzyjnego określenia ich potrzeb. Widzimy, że polscy seniorzy coraz bardziej otwierają się na nowoczesne technologie. Należy zatem oczekiwać dalszego rozwoju rynku nie tylko usług, ale także np. aplikacji dla seniorów. Z SeniorApp w całej Polsce korzysta już ponad 50 tysięcy użytkowników – powiedział Przemysław Mroczek.

Więcej informacji na temat wyników tegorocznej edycji badania ankietowego przeprowadzonego wśród polskich kobiet i mężczyzn w wieku 55+, dostępnych będzie w raporcie, pt. „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”. Tegoroczna edycja będzie już IV, a szczegóły poznamy na konferencji prasowej organizowanej przez Fundację SeniorApp pod koniec października 2024 r. w Warszawie.

żródło: Fundacja SeniorApp

Szczepienia ochronne wśród seniorów były tematem obrad Podkomisji stałej do spraw zdrowia osób starszych, które odbyły się w godzinach wieczornych w czwartek 25 lipca. W trakcie ostatniego przedwakacyjnego posiedzenia eksperci rozmawiali m.in. o tym, jak uprościć system szczepień oraz co zrobić, by poprawić poziom wyszczepienia w społeczeństwie, zwłaszcza wśród osób w wieku powyżej 65. roku życia.
Prowadząca prace Podkomisji, prof. Alicja Chybicka na początku posiedzenia zwróciła uwagę, że zwołała je, ponieważ często zwracają się do niej seniorzy z całej Polski z pytaniami, jak się mogą szczepić, kiedy powinni się szczepić, gdzie i jakimi szczepionkami oraz ile to będzie kosztowało. Potrzebę dyskusji o szczepieniach zgłaszali także pacjenci z obniżonym poziomem odporności, np. po transplantacjach. W trakcie dyskusji przewodnicząca zapowiedziała, że również po wakacjach sejmowych będzie do tego tematu wracać na kolejnych posiedzeniach.

Zmiany w organizacji systemu szczepień
Dr hab. Ernest Kuchar, reprezentujący Ogólnopolski Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych oraz Polskie Towarzystwo Wakcynologii, zauważył, że działania mające na celu zachęcenie seniorów do korzystania ze szczepień są nieskuteczne, co potwierdzają niskie wskaźniki wyszczepienia np. na grypę. Jego zdaniem konieczne jest wyznaczenie celów, do których będziemy dążyć.  – Cel WHO to 75%. W Wielkiej Brytanii, w Holandii, Portugalii wyszczepialność przeciwko grypie jest powyżej 90%. Mówię celowo o tej Portugalii, bo ten kraj dokonał ogromnego skoku, czyli da się. Z wyszczepialności 40% skoczyli na ponad 90% w ciągu 2 czy 3 lat. Czyli da się to zrobić, ale trzeba sobie wyznaczyć cele – powiedział ekspert.

Jednym z głównych wyzwań, jakie uczestnicy dyskusji zidentyfikowali w obszarze szczepień ochronnych seniorów jest organizacja systemu. Do podstawowych problemów należy kwestia ścieżki pacjenta. O jej uproszczenie apelowała zarówno prof. Alicja Chybicka, jak też przedstawiciele pacjentów oraz farmaceutów.

Priorytetowym celem w mojej opinii jest skrócenie ścieżki pacjenta na taką, żeby osoba chcąca się zaszczepić, mogła to zrobić na jednej wizycie w POZ lub w aptece. To jest oczekiwanie pacjentów, systemu, również ekspertów – powiedział Igor Grzesiak z Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

Podobny postulat wysunął Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej:
Farmaceuta może wystawić receptę, ale niestety nierefundowaną. W związku z tym skrócenie tej ścieżki jest dla nas kluczowe, aby pacjent mógł przyjść do apteki, podać swoje dane, na podstawie dostępu do IKP czy do podstawowych danych, niestety, których dzisiaj farmaceuta nie ma, mógłby uzyskać informacje albo o chorobach współistniejących albo mógłby na podstawie algorytmu PESELu wydać szczepionkę jako refundowaną w całości albo w jakiejś części. To jest pierwsze wyzwanie, które przedstawiliśmy jako poprawkę do obecnie procedowanej ustawy o świadczeniach, dlatego że uważamy, że jest to bardzo ważne z punktu widzenia systemowego dla pacjenta. Czyli skracamy w tym momencie obecność pacjenta do jednej wizyty. Przychodzi pacjent, pobieramy dane, możemy wystawić receptę i ten pacjent świadczenie otrzymuje – powiedział.

Gotowość do wsparcia zwiększania dostępności do szczepień zgłosiła w imieniu diagnostów laboratoryjnych prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, Monika Pintal-Ślimak.

Ponad 1000 osób z diagnostów laboratoryjnych przeszło kursy na kwalifikację do szczepień, więc jak najbardziej należałoby wykorzystać kompetencje również tej grupy zawodowej. – Zaapelowała także o możliwość organizacji punktów szczepień również przy medycznym laboratorium diagnostycznym.

Szczepienia traktowane jako inwestycja w zdrowie
Główny Inspektor Sanitarny, dr Paweł Grzesiowski zwrócił z kolei uwagę, że nawet system finansowania szczepień tylko dla grupy seniorów jest niejednolity.

O tym, czy szczepionka jest bezpłatna czy nie, decyduje albo ustawa o refundacji albo ustawa o lekach darmowych dla seniora. T to wprowadza zamieszanie, bo niektóre ze szczepionek są objęte pełną refundacją, niektóre z nich są objęte częściową, na przykład przeciwko pneumokokom szczepionka w niektórych grupach jest objęta 50-procentową refundacją, szczepionka przeciwko półpaścowi też ma w pewnej wąskiej grupie osób refundację 50-procentową, więc tu jest pewien problem, ponieważ szczepionki dla dorosłych z zasady w większości są odpłatne – powiedział dr Paweł Grzesiowski.

Do kwestii kosztów odniosła się także Anna Kupiecka, prezes zarządu Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej. – To są pieniądze, które generują nam oszczędności, bo zaszczepiony pacjent to są zyskane pieniądze, a nie stracone pieniądze. Jestem przekonana o tym, że nasz system ochrony zdrowia stać na to, żeby ludzi szczepić bezpłatnie, ale nie stać nas na to, aby ich nie szczepić. Jeśli widzę, że na liście że jest szczepionka, która jest w 50% refundowana, jestem przekonana tak istotna, bo są rekomendacje bardzo wysokie, nie będziemy tutaj mówić o aspektach bólowych półpaśca, to z mojej punktu widzenia ona absolutnie natychmiast powinna się znaleźć na liście leków 65 plus – podkreśliła.

Z koniecznością zmiany w tym obszarze zgodziła się przewodnicząca Podkomisji, prof. Alicja Chybicka. – Trzeba powiedzieć, że półpasiec i wiatrówka u dzieci chorych na nowotwory i u seniorów jest nadzwyczaj groźna, często życie zabiera. My potrafimy uzyskać remisję i wyleczyć chorego z choroby nowotworowej, a on ginie na powikłanie choroby zakaźnej. To jest coś dla onkologa najgorszego i dlatego trzeba to zmienić, bo ten system jaki jest w tej chwili, to nie jest system dobry i przyjazny dla seniorów. Słusznie pani powiedziała, że to są pieniądze zaoszczędzone, bo senior będzie w domu, nie w szpitalu – zauważyła.

Wśród propozycji zmian pojawiła się także zgłoszona przez Marka Wójcika ze Związku Miast Polskich potrzeba powrotu do sytuacji, w której programy samorządowe mogły być współfinansowane ze środków NFZ nie tylko w zakresie świadczeń gwarantowanych. Zaproponował także, by nagradzać tych, którzy się szczepią, rodziców, którzy szczepią dzieci np. minimalnym obniżeniem wysokości ich składki zdrowotnej.

Zmiany będą, ale nie szybko
O tym, że trwają prace nad poprawą dostępności do szczepień mówiła Joanna Kujawa z Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia. Nie należy jednak spodziewać się ich błyskawicznego wprowadzenia, gdyż refundacja apteczna czy kwestia świadczeń gwarantowanych wymagają procedowania zmiany ustawowej, a na to potrzebny jest czas. Podkreślił to również dr Paweł Grzesiowski.

– Mogę zapewnić państwa o tym, że ze strony pani minister zdrowia i mam tutaj upoważnienie od pana ministra Koniecznego, mamy zielone światło na te zmiany. Tylko też musimy je racjonalnie przygotować, tak, żeby one mogły wejść w życie w miarę szybko. Chociaż boję się, że na ten sezon grypowy, który nas czeka, czyli od września 2024 niewiele da się zrobić. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo te zmiany, nawet jeżeli chodzi o rozporządzenia nie robi się w ciągu miesiąca. To nie są takie szybkie procesy – podsumował Główny Inspektor Sanitarny.

źródło: PublicPolicy
Środowisko pacjenckie coraz częściej zwraca uwagę na pogarszającą się dostępność aptek, którą szczególnie odczuwają osoby starsze oraz mieszkańcy mniejszych miejscowości. Według najnowszego ogólnopolskiego badania Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” oraz Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej 90 proc. respondentów w wieku 56+ oczekiwałoby apteki dyżurującej w najbliższej okolicy. Z kolei 80 proc. wszystkich badanych przy wyborze apteki kieruje się kryterium odległości. Raport „Apteka dla Pacjenta” przybliża potrzeby i oczekiwania pacjentów wobec placówek aptecznych. Koalicja chciałaby, aby wyniki badania zwróciły uwagę resortu zdrowia na aktualny obraz rynku aptecznego pod kątem rzeczywistych potrzeb pacjenta.
Najnowszy raport dwóch organizacji pozarządowych, Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” oraz Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, pt. „Apteka dla Pacjenta” pokazuje, na co pacjenci zwracają uwagę przy wyborze apteki. Jak się okazuje, kluczowymi czynnikami dla badanych są: dostępność leków (95 proc. wskazań), ich niska cena (92 proc.), duży wybór produktów (89 proc.), jakość obsługi (86 proc.) oraz bliskość placówki (80 proc.). Z kolei dla zdecydowanej większości ankietowanych było to zupełnie nieważne lub mało ważne, czy dana apteka należy do indywidualnego właściciela (81 proc.), czy do sieci aptecznej (67 proc.). Badanie przeprowadzono na dwóch grupach: – ogólnopolskiej (1000 osób) oraz wśród osób odpowiedzialnych za zakupy w gospodarstwie domowym (1000 osób) – badanie koszyka cenowego. Badanie zostało zrealizowane w okresie kwiecień-maj 2024 r. na grupie wiekowej 18-65+.

Pacjenci chcą mieć głos

Pacjenci są ostatecznymi beneficjentami usług w aptekach, ale z perspektywy mijających lat nie zauważają, żeby byli dostatecznie poważnie brani pod uwagę przy wprowadzanych zmianach na rynku aptecznym. Kwestia dostępności placówek aptecznych i dokonywanych w nich usług jest szczególnie istotna w obliczu postępującego starzenia się polskiego społeczeństwa. Prognozy GUS wskazują, że do 2060 roku seniorzy w wieku 65+ będą stanowić aż 30 proc. społeczeństwa. Równolegle na przestrzeni ostatnich 7 lat z mapy Polski zniknęło niemal 3000 aptek.

„Nie da się ukryć, że prowadzenie aptek jest specyficzną działalnością, bo występuje na styku biznesu i systemu ochrony zdrowia. Należy przy tym pamiętać, że najważniejszym interesariuszem tego systemu jest pacjent. Postanowiliśmy zbadać oczekiwania pacjentów wobec aptek i dać im głos w tym zakresie. Szczególnej uwagi wymagają ci, którym trudno jest samodzielnie realizować swoje potrzeby zdrowotne oraz seniorzy, których z roku na rok w Polsce przybywa. Małe miejscowości i obszary wiejskie również mają problem z dostępnością aptek – nasze badanie wykazało, że niemal 30 proc. mieszkańców wsi nie ma dostępu do apteki w odległości maksymalnie 15 minut” – tłumaczy Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”. A właśnie małe miejscowości i wsie to obszary, gdzie zauważa się największy odsetek osób, które w znacznym stopniu mają ograniczony dostęp do lekarzy specjalistów oraz pielęgniarek. To skutkuje brakiem jakiejkolwiek pomocy w stanach nagłych niewymagających konsultacji lekarskich, jak np. podwyższona temperatura, ból głowy czy zatrucie.

Przyczyn dynamicznego spadku liczby aptek upatruje się m.in. we wprowadzonych w ostatnich latach regulacjach na rynku aptecznym, potocznie zwanych „Apteka dla Aptekarza” (z 2017 r. oraz 2023 r.). Wraz z zamykaniem się aptek ograniczony został dostęp do leków dla pacjentów, a według badania Koalicji i Instytutu aż 95 proc. respondentów wskazało, że jest to istotny czynnik przy wyborze apteki. Mniejsza liczba aptek odbija się na niższej konkurencyjności rynku, a w konsekwencji na wyższych cenach, które bezpośrednio drenują kieszenie pacjentów. Raport „Apteka dla Pacjenta” wskazuje, że 61 proc. ankietowanym zdarzyło się zrezygnować z zakupu leku w aptece, ponieważ wiedzieli, że w innej aptece jest taniej.

Pacjenci ufają farmaceutom

Raport przedstawia również oczekiwania pacjentów wobec sektora aptecznego. Dla 87 proc. osób w wieku 56 lat lub starszych odległość do najbliższej apteki jest kluczowa. Z kolei 88 proc. ankietowanych wskazuje, że dostępność apteki prowadzącej dyżury w najbliższej okolicy jest dla nich bardzo ważna lub ważna. Najczęściej wskazywały to osoby starsze – aż 90 proc. Z kolei 89 proc. respondentów uznało duży wybór leków za bardzo ważny lub ważny czynnik przy wyborze placówki aptecznej. Nie mniej istotnym aspektem okazała się (niska) cena leków – wskazywało na nią aż 92 proc. badanych.

„Wyniki naszego badania jasno pokazują to, co tak naprawdę przez lata obserwujemy, czyli jakie są fundamentalne kryteria wyboru, jakimi kierują się pacjenci przy zakupie leków. I właśnie te aspekty z uwzględnieniem opinii i oczekiwań pacjentów powinny być brane pod uwagę w szerokiej dyskusji o kierunkach rozwoju branży aptecznej w Polsce” – mówi Igor Grzesiak, wiceprezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

W obliczu obecnie trwającej debaty publicznej dotyczącej własności aptek warto zwrócić uwagę, że większość pacjentów nie zwraca na to w ogóle uwagi. Niemal 70 proc. uznało przynależność apteki do sieci za mało ważną lub w ogóle nieważną, a nieco ponad 80 proc. miało podobne zdanie na temat aptek należących do indywidualnych właścicieli.

Badanie wykazało również, że 65 proc. respondentów chciałoby, aby apteki oprócz sprzedaży leków prowadziły również usługi farmaceutyczne. 62 proc. badanych uważa, że farmaceuci mają odpowiednie kompetencje do udzielania takich świadczeń. Pacjenci są zatem gotowi na to, by apteki w Polsce były czymś więcej niż tylko punktem sprzedaży leków i wyrobów medycznych.

„Wyniki badań pokazują nam, że potrzebne są takie zmiany systemowe, które zapewnią pacjentom niezakłócony dostęp do aptek i szerokiego asortymentu leków tam dostępnych. Potrzebujemy placówek aptecznych, które są blisko i które poza szeroką dostępnością leków zaoferują nam dodatkowe usługi specjalistyczne. Ufamy farmaceutom i wspieramy ich rozwój zawodowy – stąd zapewne chcielibyśmy w pełni korzystać z owoców ich wykształcenia. Przełoży się to przede wszystkim na wsparcie małych miejscowości i wsi, gdzie sytuacja jest najtrudniejsza” – wskazuje Magdalena Osińska-Kurzywilk.

Pacjentów przyciąga cena

Z badania „Apteka dla Pacjenta” wynika jasno, że cena odgrywa bardzo istotną rolę dla pacjentów. Dlatego też Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” wraz z Instytutem Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej zleciła również przeprowadzenie badania koszyka zakupowego. W ramach badania zrealizowano zakupy łącznie w 32 aptekach, w 4 największych polskich miastach – Warszawie, Krakowie, Łodzi i Wrocławiu. W badaniu uwzględniono zarówno apteki sieciowe (15), jak i prowadzone przez indywidualnych właścicieli, zrzeszone w sieci wirtualnej jednej z największych hurtowni (17). Do badania zostało wybranych 10 popularnych leków bez recepty i 1 wyrób medyczny, z dostępnością 90 proc. lub większą zgodnie z ogólnodostępnymi wyszukiwarkami, stosowane w różnych dolegliwościach i wskazaniach. Wśród 10 najtańszych koszyków większość pochodziła z aptek sieciowych (9 aptek sieciowych, 2 indywidualne – dwie apteki w zestawieniu występują ex aequo).

Badanie koszyka zakupowego wykazało, że apteki sieciowe oferują bardziej konkurencyjne ceny na większość leków w porównaniu z aptekami prowadzonymi przez indywidualnych właścicieli. Pacjenci, dla których cena jest kluczowym czynnikiem, mogą więc częściej wybierać apteki sieciowe. Jednak istnieją wyjątki, w których apteki indywidualne oferują lepsze ceny na określone produkty lecznicze, co może przyciągnąć klientów preferujących te placówki.

Pełne raporty są dostępne tutaj i tutaj.

O badaniach

Badanie ankietowe (CAWI) przeprowadzono w dwóch częściach – na grupie ogólnopolskiej (grupa 1000 osób) oraz wśród osób odpowiedzialnych za zakupy w gospodarstwie domowym (grupa 1000 osób) – badanie koszyka cenowego. Dane zebrano w okresie 11.04-14.04.2024 r. i 29.04-02.05.2024 r. Badania zostały przygotowane i opracowane przez Instytut Monitorowania Opinii przy pomocy platformy Omnisurv należącej do IQS Sp. z o.o.

O Koalicji

Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” jest związkiem stowarzyszeń, reprezentującym ponad 400 organizacji, instytucji oraz osób działających na rzecz niesamodzielnych i przewlekle chorych. Koalicja została utworzona w 2014 roku. Jej celem jest dążenie do poprawy jakości życia osób starszych, przewlekle chorych i niesamodzielnych, gdzie przez niesamodzielność należy rozumieć utratę niezależności fizycznej, psychicznej lub umysłowej.

O Instytucie

Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej to fundacja utworzona w 2004 roku z inicjatywy księdza dr Arkadiusza Nowaka. Współpracuje z ok. 300 organizacjami zrzeszającymi pacjentów z całej Polski oraz ekspertami w zakresie opieki zdrowotnej w Polsce i za granicą. Działalność Instytutu jest przede wszystkim ukierunkowana na wspieranie rozwiązań systemowych dążących do poprawy sytuacji pacjentów, zwiększenia świadomości obywatelskiej w zakresie postaw prozdrowotnych oraz oddziaływanie na kształtowanie polityki zdrowotnej państwa.

Źródło: Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”

W 2060 roku Polska będzie jednym z najstarszych krajów w Europie – nie jest na to przygotowana. Sytuacja opieki długoterminowej jest trudna i wymaga konstruktywnego podejścia do wprowadzenia zmian – podkreśla Anna Kaptacz, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarstwa Opieki Paliatywnej.
W Polsce sukcesywnie rośnie liczba seniorów 80+. Według danych raportu Caritas „Seniorzy obecni?” – w 2020 roku osoby 80+ stanowiły 4,4 proc. społeczeństwa. Wedle szacunków w 2030 roku będzie to około 6 proc. a w 2040 roku już, 9,5 proc. 

Mamy problem z opieką długoterminową 

Wiele osób starszych wraz z wiekem nabywa schorzeń, ma kłopoty z poruszaniem się, samodzielnym funkcjonowaniem i wymaga opieki – niestety polski system zdrowia i pomocy społecznej ma problem z jej zapewnieniem. Brakuje specjalistycznych ośrodków opieki długoterminowej; potrzebne są nie tylko całodobowe placówki, ale także dzienne domy opieki na wzór domów seniora.

Problem leży ponadto w brakach kadrowych, nie ma dostatecznej ilości wykwalifikowanego personelu. Polski senior nie może liczyć na kompleksową opiekę, bo brakuje lekarzy geriatrów. Nie można zapominać i o kwestii finansowej i niskim finansowaniu opieki długoterminowej, która wynosi zaledwie 0,5 proc. PKB gdy europejska średnia to 1,6 proc.  

„Sytuacja opieki długoterminowej jest trudna i wymaga konstruktywnego podejścia do wprowadzenia zmian w sektorze ochrony zdrowia i pomocy społecznej oraz współpracy tych dwóch sektorów” – mówi Anna Kaptacz, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarstwa Opieki Paliatywnej. 

W opinii Kaptacz, należy zwiększyć finansowanie pielęgniarskiej opieki długoterminowej domowej oraz stworzyć sprzyjające warunki do rozwoju Zakładów Opiekuńczo – Leczniczych i Zakładów Opiekuńczo – Pielęgnacyjnych. 

Jak wynika z „Mapy potrzeb zdrowotnych na lata 2022 – 2026” resortu zdrowia, w 2019 roku liczba osób, jaka skorzystała ze świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych w obszarze opieki długoterminowej finansowanej z NFZ – wyniosła 110 tys. Seniorzy do opieki długoterminowej najczęściej trafiają wskutek przebytego udaru (18 proc.) i choroby Alzheimera (15 proc.). 

„NFZ finansuje trzy formy opieki: opiekę stacjonarną całodobową, opiekę w domu pacjenta (deinstytucjonalizacja) i poradnię opieki paliatywnej, ale nie ma finansowania i takiej woli, żeby finansować istniejące oddziały dziennej opieki paliatywnej” – wskazuje prezes Kaptacz i dodaje: – „A to bardzo pożądana forma opieki, która przez długi czas utrzymuje osoby starsze i chore w dobrej formie fizycznej, psychicznej i społeczno – duchowej, pozwalającej na samodzielność osób starszych i ich dobrą kondycję zdrowotną” – podsumowuje. 

Opieka senioralna wciąż opiera się na rodzinie 

Polski system opieki senioralnej wciąż opiera się na rodzinie – niestety wraz z procesem starzenia się społeczeństwa, rola rodziny może ulec zmniejszeniu. Jak pokazują badania, liczba potencjalnych opiekunów systematycznie się zmniejsza.
 
Od listopada 2023 roku zostały wprowadzone w ramach usług opiekuńczych usługi sąsiedzkie, których zadaniem jest odciążyć rodziny. Projekt skierowany jest do osób po 60 – tym roku życia, mających problemy z samodzielnym funkcjonowaniem wskutek stanu zdrowia, które m.in. mieszkają z bliskimi, którzy nie są w stanie się nimi opiekować. Niestety projekt wciąż jest w fazie wdrażania.  

„Usługi sąsiedzkie w wielu powiatach nie zostały jeszcze uruchomione, albo w bardzo ograniczony sposób” – wyjaśnia Anna Kaptacz, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarstwa Opieki Paliatywnej, dodając, że w związku z tym nie można go jeszcze ocenić. 

Dobra zmiana nielimitowania świadczeń 

Anna Kaptacz, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarstwa Opieki Paliatywnej podkreśla, że w opiece paliatywnej dokonano dobrej zmiany dotyczącej nielimitowania świadczeń, co może wpłynąć na zmniejszenie kolejek do tej formy opieki. Wiele jest jednak do zrobienia. 

red. Katarzyna Redmerska
redakcja Medicalpress

Usługi dzienne i środowiskowe dla seniorów znacznie się w ostatnich latach rozwinęły. Równolegle szybko rośnie jednak popyt na nie i oczekiwania ze strony osób starszych. Około 30 proc. osób przebywających w domach opieki społecznej deklaruje, że przy odpowiednim zakresie usług środowiskowych mogłoby funkcjonować samodzielnie – wynika z „Ogólnopolskiej diagnozy deinstytucjonalizacyjnej usług społecznych”. Dotkliwy dla seniorów jest problem samotności i cyfrowego wykluczenia, ale często potrzebują pomocy w drobnych codziennych sprawach, jak sprzątanie czy gotowanie, albo w kwestiach urzędowych. Instytucje wsparcia deklarują, że są gotowe takie usługi środowiskowe uruchamiać. Wyzwaniem jest jednak zapewnienie kadr.
– „Ogólnopolska diagnoza w zakresie deinstytucjonalizacji usług społecznych na terenie 16 województw Polski” to jest bardzo istotne badanie, pierwsze tak wielkie badanie potrzeb odbiorców: osób starszych, niepełnosprawnych, niesamodzielnych, z różnymi problemami psychicznymi. Ponad 8,5 tys. osób uczestniczyło w tej diagnozie. A najważniejsze wnioski pokazują, że bardzo potrzebny jest rozwój usług społecznych, takich w domu, w środowisku, w którym te osoby mieszkają – mówi agencji Newseria Biznes Paweł Rabiej, kierownik projektu badawczego rozwoju usług społecznych na Uczelni Korczaka, współautor raportu.

Seniorzy to dziś ponad 1/4 populacji, ale przy obecnych trendach demograficznych za dwie dekady będą stanowić ponad 40 proc. To ta grupa społeczna jest w dużej mierze odbiorcą usług środowiskowych i to z jej strony zapotrzebowanie na nie szybko rośnie.

– Dzisiaj największy problem polega na tym, że seniorów, po pierwsze, mamy coraz więcej, po drugie, rodziny coraz mniej się nimi opiekują, jest coraz mniejsza chęć do tego, żeby poświęcać czas na opiekę nad osobami starszymi. Seniorzy cierpią również na samotność i potrzebują bardzo wielu usług po to, żeby pozostać w domu, a nie trafić np. do domu pomocy społecznej – mówi Paweł Rabiej. – Wielkim wyzwaniem jest zapewnienie tym osobom dobrej opieki w środowisku, skoro nie mogą tego zrobić rodziny.

30 proc. osób, które przebywają w domach pomocy społecznej, deklaruje, że przy odpowiednim wsparciu mogłyby funkcjonować samodzielnie. Zdaniem badanych instytucji pięć głównych obszarów usług, które należy w pierwszej kolejności rozwijać w środowisku seniorów, to usługa asystenta osobistego, wsparcie sąsiedzkie, opieka wytchnieniowa, specjalistyczne usługi opiekuńcze w środowisku i usługi transportowe.

 W polityce społecznej jest dużo trudnych słów, a jednym z najtrudniejszych jest deinstytucjonalizacja. My wolimy mówić o tym, że jest to po prostu rozwój usług społecznych. Bo w gruncie rzeczy chodzi o to, żeby osoby starsze nie trafiały do tak zwanych domów starców, czyli domów pomocy społecznej, ale żeby jak najdłużej w dobrym zdrowiu, w dobrym samopoczuciu mieszkały we własnym domu. I aby tak się stało, muszą po prostu być otoczone usługami społecznymi – podkreśla przedstawiciel Uczelni Korczaka.

38 proc. badanych seniorów wskazało, że potrzebuje wsparcia w załatwianiu spraw urzędowych. Podobny odsetek wskazał na wsparcie w samotności i złym nastroju, a 30 proc. – w zrobieniu zakupów.

– W badaniach „Ogólnopolska diagnoza rozwoju usług społecznych” zaskoczyło nas kilka rzeczy, ale jedną z najbardziej zaskakujących było to, że seniorzy potrzebują bardzo mocno wsparcia w zakresie spraw urzędowych i drobnych napraw domowych. Są takie sytuacje, że przepala się żarówka i osoba starsza nie jest w stanie przez dwa–trzy lata jej sobie wymienić, a wstydzi się poprosić sąsiada o pomoc – mówi współautor raportu. – Od czasu do czasu powinna przyjść do nich osoba, która pomoże im w sprzątaniu, gotowaniu, zapewni im usługę transportową. Jeżeli te usługi się rozwiną, to rzeczywiście sytuacja osób starszych może się diametralnie zmienić.

Wyniki badań potwierdzają, że dla osób starszych kluczowe są towarzystwo i kontakty międzyludzkie – 29 proc. oczekuje wsparcia w udziale w wydarzeniach kulturalnych i spotkaniach, a 27 proc. w zapewnieniu kontaktu z otoczeniem.
– To wszystko są kwestie, które na dobrostan seniorów bardzo mocno wpływają. Oczywiście także usługi medyczne, bardzo tego brakuje. Seniorzy potrzebują rehabilitacji, ale jak miałbym spojrzeć na to szeroko, to wydaje mi się, że najbardziej dzisiaj potrzebne jest ludzkie podejście, spojrzenie z empatią na to, że seniorzy, osoby starsze są częścią naszej społeczności, potrzebują uwagi i wsparcia – mówi Paweł Rabiej.
Z potrzeby rozwijania usług środowiskowych zdają sobie sprawę także badani przedstawiciele instytucji pomocy społecznej. Co istotne, instytucje te są gotowe do ich uruchamiania. 37 proc. z nich deklaruje, że w ciągu dwóch lat może uruchomić usługi wsparcia w gospodarstwie domowym, 30 proc. – opiekę wytchnieniową, a 29 proc. – wsparcie psychologiczne.

 Rzeczywiście badania pokazały, że w Polsce jest potencjał. Jednostki pomocy społecznej mogą szybko rozwinąć te usługi w środowisku. Potrzeba oczywiście pieniędzy, potrzeba dodatkowego wsparcia, ale jestem przekonany, że takie pomysły rządu jak bon senioralny będą tutaj bardzo mocno oddziaływały. Mamy bardzo mocne obciążenie tymi potrzebami osób starszych, jest dużo pracujących kobiet, które są podwójnie, a nawet potrójnie obciążone, bo opiekują się rodziną, swoim dzieckiem i jeszcze osobami starszymi, więc to jest sytuacja, w której usługi opiekuńcze rzeczywiście stają się potrzebą najbliższego dziesięciolecia – ocenia ekspert.

Jak podkreśliła ministra ds. polityki senioralnej Marzena Okła-Drewnowicz, obecna podczas prezentacji wyników diagnozy, w najbliższym czasie zostanie powołany międzyresortowy zespół, którego zadaniem będzie koordynacja wsparcia osób starszych. Istotnym wyzwaniem w tym zakresie będzie przygotowanie kadry, która będzie świadczyła usługi dla osób starszych.

– Dzisiaj mamy potężny kryzys kadr. Badania ogólnopolskie pokazały wyraźnie, że w sektorze wsparcia społecznego zarabia się bardzo mało, dużo mniej niż nauczyciele, którzy byli stawiani jako najmniej zarabiająca grupa społeczna. Więc jest olbrzymie wyzwanie, żeby jednak te płace urealnić. Zresztą takie postulaty już się pojawiają ze strony osób, które w sektorze wsparcia społecznego pracują, bo po prostu tak dalej nie da się funkcjonować – podkreśla Paweł Rabiej.

69 proc. badanych instytucji wsparcia ma problem ze znalezieniem kandydata do pracy, co wynika raczej z małego zainteresowania podjęciem pracy w tym sektorze niż z niedostatecznych kompetencji kandydatów. W 53 proc. podmiotów rekrutacja się nie powiodła ze względu na zbyt niskie oferowane wynagrodzenie. 68 proc. pracowników tych instytucji uważa swoje wynagrodzenie za niesatysfakcjonujące, a 31 proc. odczuwa wypalenie zawodowe

– Widać to wyraźnie, że mało kto chce pracować w segmencie opieki nad osobami starszymi, który wymaga nie tylko przygotowania, bo często tę osobę trzeba podnieść, zmienić pampersa, zrobić różne inne czynności wokół niej, ale wymaga też empatii. Potrzeby są olbrzymie i myślę, że to jest najwyższy czas, żeby dostrzec, że mamy ponad 200 tys. osób pracujących w sektorze, który jest wrażliwy obecnie – mówi ekspert Uczelni Korczaka.

źródło: newseria

23 lutego obchodzimy Światowy Dzień Walki z Depresją – choroby, na którą cierpi około 280 milionów ludzi na świecie. Szacuje się także, że globalnie zaburzenia depresyjne posiada około 5% dorosłych oraz 5,7% dorosłych w wieku powyżej 60 lat[1]. Według najnowszego raportu GUS[2] liczba pacjentów szpitali psychiatrycznych w Polsce w 2022 roku wzrosła blisko o 2% i wynosiła 179,6 tys. osób więcej niż w poprzednim – wiele z nich to osoby w zaawansowanym wieku zmagające się z głęboką depresją lub zaburzeniami psychicznymi pogłębianymi przez depresję. O ile świadomość konieczności diagnozowania i leczenia depresji u osób w młodszym wieku rośnie, o seniorach niewiele się mówi. Wiele osób starszych i ich rodzin nawet nie wie, że choroba dotyka właśnie ich. Polskie Stowarzyszenie Opieki Domowej zwraca uwagę na problem depresji wśród osób starszych i wraz z psychologiem radzi jak rozpoznać chorobę wśród bliskich oraz jak wspomagać leczenie.
W przekazach medialnych i kampaniach społecznych coraz częściej porusza się temat depresji. Dużo się ostatnio mówi o ludziach młodych cierpiących na tę chorobę, jednak zaburzenia depresyjne dotykają osób w każdym wieku. Szczególnie narażone na tą chorobę są osoby starsze, jednak błędem jest zakładanie, że choroba ta jest nieodłącznym elementem starości. Ponadto wiele seniorów i ich opiekunów może bagatelizować objawy, uważając je za normalną część procesu starzenia. Tymczasem jest to choroba, którą można i należy leczyć, by poprawić jakość życia osób starszych oraz ich rodzin, a także by ułatwić pracę opiekunów.

–  Opiekunowie, z którymi współpracujemy często zauważają u swoich podopiecznych zaburzenia mogące świadczyć o problemach psychicznych i informują o tym rodzinę. Często objawy te są początkowo bagatelizowane, ponieważ traktuje się je jak problemy z gorszym nastrojem. Niestety z doświadczenia wiem, że większość osób starszych, które trwale czują się gorzej psychicznie i są konsultowane ze specjalistą, otrzymują diagnozę: depresja. Wprowadzenie odpowiedniego leczenia może znacząco poprawić komfort życia osoby starszej i jej otoczenia, nie należy się obawiać zetknięcia z tym problemem. Właściwie poprowadzone leczenie farmakologiczne oraz dobre podejście rodziny i opiekunów najczęściej prowadzi do wyleczenia i podopieczni wracają do aktywnego życia  – mówi Ada Zaorska, przewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia Opieki Domowej (PSOD).

Wiele osób uważa, że kiepski nastrój to częsta dolegliwość seniorów. Jednak ważne jest to, aby umieć rozgraniczyć zły nastrój od choroby. Według eksperta PSOD, psycholog Martyny Kuklińskiej, która na co dzień pracuje z osobami starszymi oraz pacjentami onkologicznymi bardzo ważna jest wnikliwa obserwacja: Przebywając codziennie z danym seniorem coś może nam umknąć. Nie zawsze objawy są jasne. Przykładowo: starsza osoba zaczyna mieć problemy z koncentracją, uwagą, pamięcią. Pierwsze o czym pomyślimy to raczej zmiany neurologiczne, związane z wiekiem, czyli demencja, a nie depresja. Ogólne zmęczenie, osłabienie, zmniejszenie aktywności także przeważnie zrzucamy na karb wieku bądź występujących chorób. Depresja często bywa chorobą współistniejącą. Seniorzy są częściej obarczeni różnego rodzaju chorobami. Problemy kardiologiczne, kłopoty z działaniem układu nerwowego, zaburzenia hormonalne, choroby nowotworowe. Skupiamy się na leczeniu głównej choroby, tłumacząc sobie, że to właśnie przez nią starsza osoba jest w gorszym stanie, bo przecież jest w procesie leczenia – zapominamy w całym tym stresie sytuacyjnym o zadbaniu o aspekty psychiczne.

Jak wspierać osobę chorą na depresję?
Osoby starsze mogą obawiać się szukania pomocy ze względu na strach przed stygmatyzacją. Dlatego bardzo ważne jest, aby zachęcić seniora do konsultacji medycznej, jeśli mamy obawy o stan psychiczny. Podczas wizyty lekarz zadecyduje o sposobie leczenia być może będą to odpowiednio dobrane leki lub terapia. Opiekunowie i najbliższa rodzina często zastanawiają się jak mogą dodatkowo pomóc wyjść z choroby lub złagodzić jej objawy poprzez swoje działania. 

– Przede wszystkim być. Wydaje się to banalne, ale naprawdę jest to najlepsza forma pomocy. Nie dopytywać co chwilę, jak się taka osoba czuje, jak się ma. Takie zachowania mogą wywołać frustrację ze strony chorego. Tak samo jak słowa: „walcz”, „będzie dobrze”, często powodują dodatkową presję, przynoszą efekty odwrotne od oczekiwanego. Bardziej skupiamy się na mówieniu, że jesteśmy chętni do pomocy w razie potrzeby i jeżeli ze strony chorego będzie potrzeba rozmowy to zapraszamy. Rozmowa, przytulenie, potrzymanie za rękę, spędzenie wspólnie czasu to są najlepsze formy wsparcia jakie możemy dać – radzi psycholog Martyna Kuklińska.

Samopoczucie można także skutecznie poprawiać przez aktywizację seniora czy chociażby… stosowanie zbilansowanego odżywania.

– Bardzo ważna jest także zbilansowana dieta, która zawiera m.in. kwasy omega-3, witaminy z grupy B, D, magnez, cynk, selen. W związku z tym, że ogólnie jesteśmy społeczeństwem starzejącym się, to istnieje wiele miejsc, instytucji, które pomagają w aktywizacji starszych ludzi, co ułatwia sprawę i naprawdę pomaga. Istnieje też różnego rodzaju aktywność fizyczna, np. leczenie poprzez ruch, muzykoterapia, joga, aromaterapia. Powinno się szukać, sprawdzać, co odpowiada, pomaga, a co nie działa. W połączeniu to wszystko może przynieść naprawdę fajne rezultaty. Jestem zdania, że wszystko co przynosi widoczne i pozytywne efekty jest niezbędne do walki z depresją i powinno się korzystać z maksimum danych możliwości – zachęca psycholog.

Starsze osoby powinny być pod szczególną obserwacją, ponieważ mogą doświadczać depresji z różnych powodów (fizycznych, społecznych, emocjonalnych) związanych z procesem starzenia. Należy pamiętać, że konsultacja psychologiczna lub psychiatryczna to podstawa, kiedy pojawiają się obawy o stan psychiczny seniora. Obecnie depresję leczy się nie tylko poprzez farmakoterapię, ale także poprzez psychoterapię. Najważniejsze to, aby nie bagatelizować problemu – warto o tym pamiętać w Światowym Dniu Walki z Depresją.
[1] https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/depression
[2] https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/zdrowie/zdrowie/zdrowie-i-ochrona-zdrowia-w-2022-roku,1,13.html

źródło: PSOD

Według najnowszego raportu GUS dotyczącego sytuacji osób starszych w Polsce w 2022 roku liczba osób w wieku 60 lat i więcej wyniosła 9,8 mln i w stosunku do roku poprzedniego zwiększyła się o 0,7%. Najliczniejsza grupą wiekową wśród seniorów w naszym kraju są już osoby w wieku 65-69 lat. Wśród osób starszych przeważają kobiety, na 100 mężczyzn przypada 139 kobiet. A jakie są perspektywy na przyszłość? Dane nie pozostawiają wątpliwości – polskie społeczeństwo się starzeje w zatrważającym tempie: w 2060 r. w Polsce ma mieszkać 11,9 mln osób starszych, czyli o 21,0% więcej niż w 2022 r., stanowiąc 38,3% ogółu ludności.
Polskie Stowarzyszenie Opieki Domowej zwraca uwagę na pojawiające się nowe wyzwania związane z zapewnieniem podstawowej opieki. Wielu Polaków nie stać na zapewnienie odpowiednich warunków na starość sobie i swoim rodzinom. W Polsce nie istnieje również żadne ubezpieczenie, które zapewniłoby godną opiekę osobom, które tej pomocy będą wymagały. Tymczasem polska branża opiekuńcza rozwija się relatywnie dobrze… ale za granicą, głównie w Niemczech. Dzień Babci i Dziadka obchodzony w Polsce 21 i 22 stycznia jest dobrą okazją, aby zwrócić uwagę na rosnące potrzeby naszych seniorów.
 
Jak wynika z raportu GUS, większość osób w wieku senioralnym w Polsce zamieszkuje miasta. Największy odsetek osób powyżej 60 roku życia odnotowano w województwie świętokrzyskim. Według prognoz do 2060 roku spodziewany jest stały wzrost liczby seniorów. To wielkie wyzwanie dla państwa. Już teraz czas oczekiwania do lekarzy wybranych specjalności to kilka miesięcy, a nawet lat. Potrzebnych będzie więcej lekarzy geriatrów, których obecnie jest w Polsce jedynie ponad 500. Wielkim problemem będzie też zbyt mała liczba pracujących na polskim rynku opiekunów.
 
Starzenie to mało atrakcyjny temat
 
Raport GUS zwraca uwagę na ogromny problem starzejącego się polskiego społeczeństwa. Tymczasem, jak wskazuje Polskie Stowarzyszenie Opieki Domowej bardzo mało mówi się u nas o wyzwaniach z tym związanych. Polacy powinni domagać się lepszego systemowego zadbania o sprawy seniorów i właściwej opieki nad nimi, gdyż prognozy statystyczne nie pozostawiają złudzeń.
 
– Temat starzenia się wciąż nie zdobył należytego zainteresowania w Polsce, tymczasem konfrontacja z problemem zapewnienia opieki seniorom w ich własnych domach staje się nieunikniona. To istotne wyzwanie cywilizacyjne, ponieważ grozi nam nie tylko pogorszenie jakości życia mieszkańców, ale także całkowite załamanie systemu emerytalnego. Przybywa nam seniorów, a to dzieci osób starszych dziś najczęściej pełnią rolę opiekunów. Dlatego musimy pamiętać, że wraz z rosnącą rolą osób niesamodzielnych tracimy podwójnie, a czasem nawet potrójnie – osoby młodsze często rezygnują z pracy zawodowej by zająć się rodzicami, przestają płacić składki, a potem same podupadają na zdrowiu. Rozwiązaniem jest profesjonalna opieka, ale w obecnym systemie Polaków na nią nie stać. Konieczne są zmiany w systemie ubezpieczeniowym i staramy się zwrócić uwagę decydentów na tę kwestię. Problemem jest także zbyt mała i nieadekwatna do rosnących potrzeb pomoc samorządów, ponieważ to one odpowiadają za dofinansowanie i realizację usług opiekuńczych w danej gminie – mówi Ada Zaorska, przewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia Opieki Domowej.
 
Polska opiekunka nie dla Polaka?
Paradoksalnie, branża profesjonalnej, długoterminowej opieki jest w Polsce dobrze rozwinięta. Polskie firmy wiele lat temu dostrzegły ogromne zapotrzebowanie na opiekę domową w bogatych państwach starej Europy. Z czasem staliśmy się liderami w tej branży na unijnym rynku. Szkoda tylko, że rozwój w Polsce jest na ten moment niemożliwy, pomimo, że zapotrzebowanie jest ogromne. Nasze przedsiębiorstwa chciałyby działać w kraju, ale niestety obecnie niewielu rodaków stać na skorzystanie z ich usług, nawet gdyby opiekunowie zgodziliby się pracować za minimalne wynagrodzenie. Właściciele firm opiekuńczych jednogłośnie twierdzą, że ich podstawowym problemem w Polsce jest brak dofinansowania opieki domowej ze środków publicznych jak to ma miejsce np. w Niemczech. W Polsce nie istnieje żadne ubezpieczenie ani publiczny fundusz, który współfinansowałby opiekę nad seniorami w domu, mimo, że jest to najbardziej preferowana i korzystna dla nich forma opieki.

W Polsce zdecydowanie brakuje zaangażowania państwa w finansowanie długoterminowej opieki domowej. Musimy podjąć debatę społeczną w tej sprawie. Patrząc na statystyki, już teraz jest konieczne przeprowadzenie reformy ubezpieczeń społecznych, tak, aby uwzględniała wydatki związane z opieką nad osobami starszymi w domowym zaciszu – mówi Marcin Kurzyna, Prezes Zarządu HELPFUL HAND.

Przybywa seniorów, brakuje opiekunów
Wyzwaniem jest również mała atrakcyjność zawodu opiekuna w Polsce. Firmy opiekuńcze mają kłopot z pozyskaniem wystarczającej liczby chętnych do pracy. Starzejące się społeczeństwo oznacza rosnącą liczbę klientów, ale jednocześnie coraz mniej pracowników.

Problemem, z jakim borykają się polskie firmy opiekuńcze, to znaczny niedobór pracowników. Chociaż większość osób zatrudnionych w tym sektorze to kobiety w wieku 55 lat i więcej, należy pamiętać, że i te osoby w końcu przejdą na emeryturę. Aby zapewnić ciągłość świadczenia usług, konieczne jest zaangażowanie również młodszych pokoleń jako przyszłych opiekunów. W związku z tym istotne jest stworzenie atrakcyjnych zasad i odpowiednich ram prawnych dla tego zawodu, zważywszy na rosnące zapotrzebowanie na tego typu usługi z upływem lat – komentuje Ada Zaorska, PSOD.

Niewielka liczba zainteresowanych pracą jako opiekun osób starszych wynika z kilku czynników, takich jak umiarkowany, choć wzrastający poziom wynagrodzeń, wymagający fizycznie i psychicznie charakter pracy oraz stosunkowo niski prestiż tego zawodu. Opiekunowie sami uważają, że ich praca nie jest właściwie doceniana, przy czym nie chodzi tylko o kwestie finansowe. W społeczeństwie nie przywiązuje się do roli opiekunów takiej samej wartości jak do roli np. pielęgniarek. Tymczasem codzienne działania profesjonalnych opiekunów są równie istotne dla utrzymania zdrowia i dobrej kondycji osób starszych jak odpowiednia opieka medyczna.
 
Zawód opiekunki zasługuje na szacunek równy temu, jaki przysługuje pielęgniarce, ponieważ opiekunka jest odpowiedzialna za zdrowie, komfort i poczucie bezpieczeństwa swojego podopiecznego. Wynagradzanie wykwalifikowanej i doświadczonej opiekunki powinno być właściwie uregulowane, co skłaniałoby do większego zainteresowania doskonaleniem wiedzy, umiejętności i samym zawodem – dodaje Ada Zaorska, PSOD.

Polskie firmy opiekuńcze zwracają uwagę, że mało mówi się o istotnej roli społecznej branży. W publicznym przekazie kreowany jest fałszywie negatywny wizerunek opiekunów domowych ze względu na naturalne zainteresowanie mediów sytuacjami ekstremalnymi i sensacyjnymi. Tymczasem z usług polskich firm opiekuńczych korzystają setki tysięcy osób, chwalących umiejętności naszych specjalistów. Nie bez powodu utarło się w Niemczech stwierdzenie „Polnische Engel”, oddające w dwóch słowach zaangażowanie, dobroć, cierpliwość i doświadczenie opiekunów pochodzących znad Wisły.

Mamy olbrzymi potencjał, wiedzę polskich firm opiekuńczych i specjalistów w nich pracujących. Możemy to wykorzystać z pożytkiem dla naszych seniorów i nas samych w przyszłości. Musimy jednak zacząć rozmawiać o problemie, jakim jest starzejące się społeczeństwo i niedostateczna opieka, a następnie wdrażać odpowiednie rozwiązania systemowe. Dzień Babci i Dziadka to wspaniały moment na złożenie życzeń najbliższym seniorom, ale jednocześnie to okazja do tego, aby zadbać o sprawy osób starszych.

 
źródło: Polskie Stowarzyszenie Opieki Domowej
Przejście na emeryturę stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu. Niemniej, do szczęśliwej i pełnej długowieczności prowadzi wiele lat aktywności zawodowej, rozwoju osobistego, a także dbania o swoje zdrowie i samopoczucie. 
Według wyników raportu Nationale-Nederlanden „Długie jutro”, już 85 proc. Polaków deklaruje, że prowadzi życie warte przeżycia, a 73 proc. określa je jako pełne sensu i celu, co sprawia, że z optymizmem patrzą w stronę długowieczności. Połowa respondentów jest zgodna, że jednym z kluczowych czynników gwarantujących długie życie jest pielęgnowanie relacji z bliskimi oraz zaangażowanie w życie społeczności.

Percepcja starości
Postrzeganie starości ewoluuje w zależności od etapu życia oraz sytuacji zawodowej, co potwierdza raport „Długie jutro”. Osoby aktywne zawodowo uważają, że starość zaczyna się w wieku 76 lat, podczas gdy dla osób na emeryturze granica ta przesuwa się do 83 lat. Oczekiwania dotyczące długości życia także różnią się w zależności od perspektywy. Przyszli emeryci liczą na dożycie do 88 lat, choć realnie zakładają, że przeżyją 80 lat. Natomiast ci, którzy już korzystają z emerytury, aspirują do 90 lat, przewidując, że doczekają 85 lat.
Co ciekawe, blisko 90 proc. badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że wiek biologiczny w dużym stopniu determinuje zdolności człowieka. Ponad trzy czwarte respondentów z Polski uważa, że niezależnie od etapu życia, zawsze mają wpływ na proces starzenia się. Jednocześnie dwie trzecie ankietowanych ocenia swój dotychczasowy proces starzenia jako pozytywny. Niestety, w społeczeństwie pojawiają się również osoby uprzedzone, czy negatywnie nastawione do kwestii związanych z wiekiem, czy szeroko pojętą starością. Jak wynika z odpowiedzi ankietowanych, aż jedna czwarta polskich uczestników badania czuje się dyskryminowana ze względu na wiek.

Starość (nie) radość
Jak wynika z raportu, większość Polaków akceptuje proces starzenia się. Blisko dwie trzecie z nich (61 proc.) wyraziło przekonanie, że są w stanie zaakceptować swoją starość ze wszystkimi jej pozytywnymi i negatywnymi stronami. Niemal co szósty respondent z Polski zgodziłby się na wymianę jednego roku życia w doskonałej kondycji na dziesięć lat w przyzwoitym zdrowiu, nawet jeżeli oznaczałoby to zależność od innych osób. Co dziesiąty ankietowany z kolei nie może się doczekać, aby doświadczyć długowieczności w pełni.

Nowe wzorce społeczne wyraźnie wpływają na nasze indywidualne oczekiwania. Chcemy życia, które jest i długie, i wartościowe. Wielu Polkom i Polakom na myśl o „przygotowaniu na długie jutro” do głowy przychodzą nie tylko dosyć oczywiste czynniki, czyli zdrowie i bezpieczeństwo finansowe, lecz również posiadanie celu w życiu. Wierzymy, że mamy jeszcze dużo czasu na wyznaczanie i realizowanie nowych planów i jesteśmy otwarci na zmiany, wynikające z niezależnych od nas okoliczności. Niemniej w naszym wyobrażeniu sensowne życie na emeryturze powinny cechować głównie: mniej stresu, robienie przyjemnych rzeczy czy spędzanie czasu z bliskimi – mówi Diana Rychter, menedżerka ds. badań i analiz rynkowych w Nationale-Nederlanden.
W kontekście gotowości na długie życie Polska plasuje się na 8. miejscu wśród państw biorących udział w badaniu – 39 proc. respondentów wskazało, że są całkowicie lub bardzo na nią przygotowani. Najbardziej gotowi na długowieczność okazali się mieszkańcy Rumunii (73 proc.), Hiszpanii (60 proc.) oraz Grecji (50 proc.), najmniej z kolei – Turcji (33 proc.) i Japonii (20 proc.).  

Rola relacji na drodze do długiego życia
Budowanie i pielęgnowanie więzi w długowieczności jest nieoceniona. Człowiek potrzebuje bliskich relacji oraz poczucia przynależności. Rodzina ma istotne znaczenie dla wszystkich grup wiekowych, a subtelne różnice między nimi są prawdopodobnie związane z etapem życia. Osoby w wieku emerytalnym (65-79 lat) w najwyższym stopniu, bo aż w 91 proc., wskazały rodzinę jako najważniejszy element ich życia. Mimo że wskaźnik ten jest nieco niższy (85 proc.) wśród najmłodszych badanych (18-24 lata), to wciąż jest to wartość wysoka, pokazująca fundamentalne znaczenie rodziny w życiu człowieka. Ponadto, dla 56 proc. ogółu badanych to właśnie poświęcanie czasu bliskim jest kluczowe w osiągnięciu długiego jutra.

Relacje z najbliższymi nie są jednak jedynymi, które wpływają na jakość długiego jutra. Polacy starają się dbać również o wzajemne relacje z osobami spoza rodziny, a także o społeczności, w których żyją. Ponad trzy czwarte respondentów z Polski czuje się częścią jakiejś społeczności. Blisko trzy czwarte badanych, poświęca dużo czasu przyjaciołom, a niemal 60 proc. deklaruje, że ma wielu znajomych, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Polacy, mają więc głęboką świadomość tego, że o relacje należy dbać i je pielęgnować, ponieważ są jedną z najpewniejszych i najlepszych inwestycji na przeżycie długiego i wartościowego życia – podkreśla Diana Rychter.

***

Raport „Długie jutro”, który dostarcza unikalnego spojrzenia na to, jak ludzie z różnych krajów przygotowują się na długowieczność, został opracowany na podstawie badania zrealizowanego przez agencję Indiville na zlecenie Grupy NN. Bazuje on na analizie odpowiedzi 11 585 osób w tym 1 102 mieszkanek i mieszkańców Polski. Respondenci w wieku od 18 do 79 lat pochodzą z 11 krajów, w których ubezpieczyciel prowadzi swoją działalność. Badanie ilościowe przeprowadzono za pomocą metody CAWI (Computer-Assisted Web Interviewing) między styczniem a lutym 2023 roku.

Źródło: Nationale-Nederlanden

Powiedzieć, że starzejemy się jako społeczeństwo, to już niemal truizm. Według danych GUS w 2050 r., osoby powyżej 65 roku życia będą stanowić już ⅓ ludności Polski.  Jedyny sposób na zapewnienie im komfortu życia, to już teraz zatroszczyć się o ich samodzielność i niezależność na co dzień.
Opieka w Polsce opiera się na rodzinie
Jak z opieką nad przyrastającą liczbą seniorów radzą sobie Polacy? W Polsce, podobnie jak w całym regionie, preferowana jest opieka domowa. Różnica polega na tym, że w naszym kraju osobami starszymi opiekują się głównie ich bliscy, najczęściej kobiety (tzw. opiekunowie naturalni stanowią aż 85%), podczas gdy np. w Niemczech większość stanowią opiekunowie zawodowi, niespokrewnieni z osobą starszą. Opiekunowie profesjonalni to specjaliści, których na rynku brakuje, a w przyszłości będzie ich jeszcze mniej. Młodzi niechętnie wybierają ten zawód, a ci, którzy się zdecydują często stawiają na pracę za granicą. W obliczu rosnącego popytu ceny usług opiekuńczych rosną (w mieście taka usługa to koszt od 30 do 50 PLN za godzinę), co czyni je znacznym wydatkiem dla rodzin. W Polsce dość popularne jest dzielenie kosztów takiej opieki w rodzinie, np. pomiędzy dzieci osoby starszej, ale coraz częściej polskich rodzin nie stać na zapewnienie stałego monitoringu, więc tam, gdzie to możliwe szukamy innych rozwiązań, traktując zatrudnienie opiekuna zewnętrznego jako ostateczność. Rozwiązanie to nie jest rozwiązaniem złym, przeciwnie, seniorzy dobrze czują się w otoczeniu znajomych twarzy, a dla młodszych pokoleń kontakt z osobą starszą także niesie wiele korzyści.  Sami jednak coraz więcej i dłużej pracujemy, coraz częściej także z dala od rodzinnych miejscowości i nie jesteśmy w stanie zapewnić odpowiedniej opieki naszym bliskim, czy to starszym, czy cierpiącym na choroby przewlekłe, które mogą zaatakować pod naszą nieobecność, a takich jest wiele, jak choćby cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy choroby mięśnia sercowego.

Konieczność, ale też możliwość, wydłużania wieku samodzielnego funkcjonowania jest faktem i jest to dobra wiadomość. Seniorzy, także ci polscy, coraz dłużej cieszą się kondycją pozwalającą im na mieszkanie samodzielnie lub z partnerem w podobnym wieku. Wielu z nich oczywiście zmaga się z dolegliwościami czy chorobami typowymi dla starszego wieku, jednak na co dzień czują się na tyle dobrze, że nie wymagają stałej opieki. I ten stan należałoby utrzymać jak najdłużej.

Wszyscy cenimy sobie niezależność
Pracuję z osobami starszymi od lat. Seniorzy tak samo jak my wszyscy, lubią i chcą być niezależni. W naszej fundacji wierzymy, że kluczowe jest spędzenie jesieni życia we własnym domu, w znanym nam i kojącym otoczeniu. Powinniśmy wspierać ich w niezależności i sprawności tak długo, jak to możliwe. Dla osób starszych samowystarczalność to kwestia wolności, oni także mają swoje zwyczaje, upodobania, nawyki i wcale nie chcą naszej ingerencji w każdy aspekt swojego życia. Opiekować się seniorem trzeba z głową, to bardzo delikatna materia.” – tłumaczy Dagmara Szymczak, prezeska fundacji Dignum i coach senioralny.

Czy jednak jest to bezpieczne? To pytanie nie rzadko zadają sobie bliscy osób starszych, bywają nawet sytuacje pewnych różnic zdań, kiedy senior czy seniorka wręcz odrzuca pomoc, w imię niezależności. Oczywiście nic nie zastąpi wizyty rodziny, ale istnieją możliwości ograniczania ryzyka i w konsekwencji opóźnienie momentu, kiedy takie usługi staną się naprawdę niezbędne nam samym, czy naszym rodzinom. Z pomocą seniorom i ich opiekunom przychodzą nowe technologie.

Nowe technologie przychodzą w sukurs
Według danych GUS, w 2022 roku w naszym kraju mieszkało ponad 9 milionów osób w wieku 65+. Z roku na rok wzrasta również liczba seniorów, którzy mieszkają sami. Liczby te będą rosły, starzenie się społeczeństwa to fakt. Podobnie jednak jak rozwój technologiczny, dlatego można spodziewać się kolejnych innowacji technologicznych adresowanych właśnie do osób starszych.

Wszyscy poczuliśmy się nieco bardziej w kontakcie, odkąd na rynku upowszechniły się telefony komórkowe. Właściwie już nie pamiętamy czasów, gdy przez wiele godzin nie mieliśmy kontaktu z bliskimi, z powodu wizyty u lekarza czy wyjazdu na działkę. Teraz możemy ograniczyć także inne ryzyka. Rynek technologii dla seniorów rośnie, a oferta jest już naprawdę szeroka.
Odkąd do gry wkroczył Internet i zakupy online coraz częściej pomagamy seniorom w zakupach właśnie za ich pośrednictwem tak, aby kurier dostarczył im cięższe produkty pod same drzwi. Jednak dla codziennego bezpieczeństwa kluczowe jest przede wszystkim dobre zabezpieczenie przestrzeni domowej.  Coraz popularniejsze wśród opiekunów osób starszych staje się też monitorowanie zdalnie urządzeń z zakresu “smart home”. Ale są też inne rozwiązania.

Jak poprawić bezpieczeństwo w domu?
Jednym z większych niebezpieczeństw czyhających na seniorów są wypadki domowe.
“Szczególnie częste są upadki, obok nadciśnienia to najczęstszy powód interwencji ratowników naszego telecentrum.” – mówi Bartosz Kowalik odpowiedzialny za telecentrum obsługujące Locon SOS – usługę monitoringu zdrowia i lokalizacji dla seniorów. – “W starszym wieku każdy upadek może skończyć się trwałym unieruchomieniem, np. w wyniku uszkodzenia np. biodra, dlatego zdecydowanie lepiej zapobiegać, niż leczyć. To właśnie znając te dane liczbowe Locon postanowił wyposażyć opaski w czujnik upadku.”  W dużym uproszczeniu mamy tu do czynienia z opaską, która monitoruje parametry życiowe – ciśnienie tętnicze, puls, saturację i temperaturę oraz wykrywaj nagłe upadki. A w razie wypadku lub zachorowania ratownik udziela seniorowi pomocy zdalnie lub powiadamia służby medyczne. Usługa Locon  SOS  zapewnia stałe podłączenie do telecentrum, gdzie przez 7 dni w tygodniu, 24h na dobę dyżurują ratownicy medyczni oceniający na bieżąco stan pacjenta. Użytkownik może się z nimi przez opaskę SOS połączyć głosowo (opaska Locon z powodzeniem może zastąpić telefon, ponieważ wykonuje połączenia telefoniczne jak smartwatch), ale gdy nie jest w stanie tego zrobić, może skorzystać z przycisku SOS. W wielu krajach rozwiązania takie są już standardem stosowanym na szeroką skalę, w Polsce, choć wciąż są to usługi stosunkowo nowe, w szybkim tempie zyskują kolejnych użytkowników.

Oczywiście zanim sięgniemy po zaawansowane rozwiązania powinniśmy zabezpieczyć przestrzeń. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na powierzchnie nierówne (schodki) i śliskie (wanna, kafelki, przesuwające się dywaniki).

Przyczyną upadków nie zawsze są jednak potknięcia czy przeszkody fizyczne. Upadki równie często zdarzają się w wyniku zaburzenia równowagi, omdlenia, utraty przytomności. Z powodu nadciśnienia w Polsce codziennie umiera 250 osób,   Słowami dr n. med. Anny Szyndler z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego dla PAP, to tak jakby codziennie rozbił się jeden samolot, nikt jednak nie robi z tego tragedii. Dzieje się tak za sprawą niewłaściwego trybu życia i błędów dietetycznych Polaków, ale też dlatego, że nadciśnienie to choroba nie tylko podstępna, często bezobjawowa, a także wymagająca systematyczności. To cichy zabójca, który czyha nie tylko osoby starsze. Życie z nadciśnieniem wymaga nie tylko restrykcyjnego przestrzegania diety, ale także samodyscypliny w dokonywaniu i zapisywaniu pomiarów ciśnienia.

 “Niestety rzadko mierzymy ciśnienie w sposób regularny i właściwy, a jeszcze rzadziej notujemy wyniki dla lekarza prowadzącego. Naszą opaskę noszą coraz młodsze osoby, by zapewnić sobie kilka a nawet kilkanaście pomiarów w ciągu dnia, bez obaw, że zapomnimy o pomiarze, albo że wykonamy go niewłaściwie. Dodatkowo system monitoringu zachowuje wyniki wszystkich pomiarów i alarmuje nas, a w razie potrzeby także i ratownika, o nagłym skoku ciśnienia.” – tłumaczy Paweł Biadała, pomysłodawca usługi Locon SOS. O uruchomieniu alarmu przeciwupadkowego rodzina oraz bezpośrednio ratownicy są powiadamiani automatycznie, dzięki czemu interwencja przebiega szybciej niż przy samodzielnym wezwaniu pogotowia ratunkowego, a często gra o życie to wyścig z czasem.

Opaska tego typu ma jeszcze jedną zaletę – udostępnia lokalizację. I tu dochodzimy do kolejnego niebezpieczeństwa – gdy senior się gubi lub miewa kłopoty z pamięcią. Brak kontaktu z seniorem to także jedna z częstszych przyczyn zgłoszeń do służb telemedycznych. Dlatego warto zainwestować w opaskę koniecznie z lokalizatorem. Dzięki temu nie tylko rodzina jest spokojna o miejsce pobytu osoby starszej, ale w razie wypadku zna ją także ratownik z telecentrum, a co za tym idzie – powiadomione służby medyczne. Oprócz lokalizacji dostają one także wyniki pomiarów, fachową informację od ratownika, a często nawet informacje o przebytych chorobach czy zażywanych lekach umieszczone w karcie zdrowia. Zaalarmowana o zdarzeniu zostaje też oczywiście rodzina czy inny opiekun. Usługa lokalizacji jest oczywiscie nie do przecenienia także w przypadku osób z epizodami zaników pamięci o dowolnym podłożu. Dzięki takiemu rozwiązaniu osoba starsza może cieszyć się wolnością, ale zyskuje bezpieczeństwo, a jej opiekun może być spokojny.

Zaniedbania w farmakoterapii – stary problem, nowe rozwiązania
Seniorom (i nie tylko im, bo także każdej osobie zażywającej dużo lekarstw) zdarza się zaniedbywać codzienną rutynę zażywania leków, zapomnieć, pomylić opakowania, nazwy czy dawki. W tym przypadku dobrym wyjściem jest alarm ustawiony w telefonie, smartwatchu czy opasce monitorującej (w tym ostatnim przypadku zdarza się, że seniorzy w ogóle rezygnują z używania innych urządzeń jako bardziej skomplikowanych). Jeżeli problem wynika z czegoś więcej niż sporadyczne zapominalstwo, możemy skorzystać z inteligentnego pudełka na leki wraz ze specjalną aplikacją mobilną (rozwiązanie takie oferuje np. Pillbox), która nie tylko przypomina o zażyciu leków o odpowiedniej porze oraz uzupełnieniu zapasów, gdy leki się kończą, ale też wydaje odpowiednią dawkę i gromadzi dane dla lekarza.

Rozwiązania tego typu pozwalają seniorom zachować poczucie bezpieczeństwa i komfort życia, nawet jeśli mają ograniczone możliwości samodzielnego wykonywania wszystkich czynności. Kluczowe jest, aby seniorzy mieli dostęp do informacji o dostępnych rozwiązaniach i mogli wybrać te, które najlepiej odpowiadają ich potrzebom.

Żadna technologia oczywiście nie może wyprzeć kontaktu z drugim człowiekiem, niezwykle ważne jest, aby seniorzy mieli wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół. Nic nie zastąpi czujnej sąsiadki z mieszkania naprzeciwko czy herbaty z wnuczkiem. Osoby bliskie oczywiście powinny jak najczęściej pomagać seniorom, a także zapewniać im towarzystwo i wsparcie emocjonalne. Pomiędzy ich wizytami o bezpieczeństwo mogą zatroszczyć się jednak sami seniorzy, z drobną pomocą innowacji.

źródło: komunikat prasowy