Medicalpress
Choć to osoby starsze najczęściej kojarzone są z samotnością, lękiem o przyszłość i pogarszającym się samopoczuciem, najnowsze badanie pokazuje zupełnie inny obraz. Raport dotyczący postrzegania długowieczności wskazuje, że to młodzi dorośli częściej odczuwają osamotnienie, przemęczenie i brak wiary w przyszłość. Tymczasem seniorzy częściej deklarują satysfakcję z życia, poczucie sensu oraz większy spokój niż przedstawiciele najmłodszego pokolenia.
To nie seniorzy, lecz młodzi dorośli z większym niepokojem patrzą w przyszłość. To właśnie oni mówią o samotności, przemęczeniu, a co piąty młody Polak uważa, że nie dożyje 60. urodzin. Z kolei osoby po 70. częściej deklarują satysfakcję z życia i poczucie jego sensu. Skąd bierze się to pokoleniowe pęknięcie? Odpowiedzi przynosi najnowszy raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością”, przygotowany na zlecenie Gedeon Richter.

Stereotypowy obraz starości nie należy do optymistycznych. Kojarzy się przede wszystkim z samotnością, zależnością od innych i utratą sensu życia. Tymczasem raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością”, przygotowany na zlecenie Gedeon Richter, pokazuje, że rzeczywistość wygląda inaczej. Największym zaskoczeniem badania nie jest jednak to, jak o starości myślą seniorzy. Znacznie bardziej niepokojące okazuje się podejście najmłodszych Polaków w wieku 18-29 lat. Chociaż wydawałoby się, że są w najlepszym momencie życia, to właśnie oni najczęściej patrzą na swoją przyszłość z lękiem i sceptycyzmem. W ich odpowiedziach wyraźnie widać nie tylko obawy związane ze starzeniem, ale także szerszy problem związany z brakiem wiary we własną przyszłość. Skalę tego zjawiska wyraźnie pokazują najnowsze badania.

Młodzi bardziej boją się przyszłości niż starości

To właśnie wśród ankietowanych w wieku 18–29 lat odnotowano najwyższy poziom samotności, przemęczenia i pesymizmu wobec własnej przyszłości. Szczególnie niepokojący jest fakt, że co piąty ankietowany z tej grupy uważa, że nie dożyje 60. roku życia. Dla porównania, w całej badanej populacji podobnie sądzi zaledwie 8% respondentów. Ale smutne wnioski nasuwają się nie tylko w kwestii przewidywanej długości życia. Aż 28% badanych w wieku 18–29 lat deklaruje, że często lub zawsze czuje się samotnie, niemal co trzeci nie odczuwa sensu życia, a około 70% doświadcza zmęczenia mimo odpoczynku. Wyłania się z tego obraz pokolenia, które zamiast z nadzieją patrzeć w kolejne etapy życia, coraz częściej doświadcza niepewności, przeciążenia i poczucia osamotnienia. Najbardziej uderzający jest jednak rozdźwięk między marzeniami a przekonaniami. Aż 69% osób w wieku 18–29 lat chciałoby dożyć co najmniej 80 lat, jednak jedynie 46% wierzy, że rzeczywiście tyle przeżyje. To niemal 25-punktowa różnica między tym, czego młodzi pragną, a tym, co uznają za realne.

Skąd bierze się ten pesymizm? Można tu wskazać co najmniej kilka powodów, począwszy od pogarszającego się samopoczucia psychicznego młodych ludzi, przez niepewność jutra i presję codzienności. Nie bez znaczenia jest też sposób, w jaki mówi się dziś o starzeniu, co może częściowo tłumaczyć, dlaczego młodzi badani z takim niepokojem myślą o kolejnych etapach życia.

Jeżeli kultura pokazuje, że kulminacją naszego zdrowia, szczęścia, urody i możliwości jest młody wiek, powiedzmy 25 lat, to z tej perspektywy żyjemy w przekonaniu, że później może już być tylko gorzej. Spójrzmy na komunikaty wokół nas: ciągłe doszlifowywanie się, odmładzanie, poprawianie. Wszystko ma nas odmładzać – zauważa dr n. med. Robert Kowalczyk, prof. UMW, psycholog i seksuolog kliniczny.

Seniorzy vs. stereotypy

Raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością” pokazuje, że mylimy się zarówno w myśleniu o młodości, jak i o starości. Obraz przeciętnego dwudziestolatka nie jest więc beztroski i pełen optymizmu. Podobnie jest w przypadku osób starszych, którym daleko do naszych wyobrażeń. Dane pokazują, że wraz z wiekiem jesteśmy bardziej zadowoleni z naszej codzienności. Wśród osób po 70. roku życia aż 90% deklaruje, że widzi sens swojego życia, podczas gdy w grupie 18–29 lat odsetek ten wynosi 61%. Podobnie wygląda poziom satysfakcji z życia – od 55% wśród najmłodszych do 89% wśród najstarszych badanych. Seniorzy znacznie rzadziej niż młodzi zmagają się z samotnością. Wśród osób po 70. roku życia deklaruje ją około 10% badanych, podczas gdy w grupie najmłodszych niemal trzy razy więcej. To właśnie tutaj najwyraźniej widać pokoleniowe pęknięcie ujawnione w badaniu. Podczas gdy najmłodsi częściej patrzą na swoją przyszłość z niepokojem, osoby po 70. roku życia znacznie częściej deklarują satysfakcję z życia, poczucie sensu i większy spokój. Okazuje się więc, że to nie starość, lecz sposób myślenia o niej najmocniej dzieli dziś pokolenia.

Przyszłość pod znakiem zapytania

Raport Gedeon Richter pokazuje coś więcej niż tylko stosunek Polaków do długowieczności, lecz także głęboką zmianę społeczną. Pokolenie, które powinno z największą nadzieją patrzeć w przyszłość, coraz częściej patrzy na nią z niepokojem. Tymczasem osoby najbliższe starości częściej odnajdują sens, akceptację i satysfakcję z życia.

Każda dekada ma swój potencjał. I warto patrzeć na ten potencjał z ciekawością, a nie przez pryzmat tego, co już utraciliśmy. Jeśli będziemy przekonani, że cały potencjał życia ulokowany jest między dwudziestką a trzydziestką, to co nam pozostaje? Tylko opłakiwanie strat – podsumowuje dr Robert Kowalczyk.

Problemem nie jest dziś samo starzenie się, ale sposób, w jaki o nim myślimy. Najbardziej poruszający wniosek z raportu nie dotyczy jednak samej długości życia, lecz tego, jak myślimy o przyszłości. Bo jeśli to osoby, które mają przed sobą najwięcej lat, patrzą na każdy nadchodzący rok z lękiem i zwątpieniem, być może największym wyzwaniem współczesności nie jest już samo wydłużanie życia, ale zrozumienie skąd ten pesymizm.

Pełen raport z badania dostępny jest na: zdrowa-ona.pl

Źródło: inf pras

Choć samotność dotyka coraz większej liczby osób, wciąż pozostaje tematem tabu. Nowe badania naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu rzucają światło na to, jak głęboko zakorzeniona jest społeczna stygmatyzacja tego stanu. Okazuje się, że wielu Polaków nie przyznaje się do samotności nie dlatego, że jej nie odczuwa – lecz dlatego, że się jej wstydzi. Zwłaszcza mężczyźni oraz osoby pozostające w związkach ukrywają swoje emocje z obawy przed negatywną oceną otoczenia. Wyniki eksperymentalnego badania ujawniają rozbieżność między rzeczywistym doświadczeniem samotności a deklaracjami respondentów, wskazując na ciche cierpienie, które coraz częściej przybiera rozmiary społecznej epidemii.
W eksperymentalnym badaniu wzięło udział 3376 osób z całej Polski powyżej 18 roku życia. W pierwszej kolejności naukowcy z UMW zastosowali skalę DJGLS (De Jong Gierveld Loneliness Scale) – narzędzie, które pośrednio oceniało nasilenie samotności. Słowo to nie pojawiło się jednak w żadnym stwierdzeniu, a badani opisywali m.in. swój stan emocjonalny, poczucie bliskości i relacje społeczne. Następnie wykorzystano skalę oceny zjawiska stygmatyzacji samotności (np. „Bycie samotnym(ą) oznaczałoby, że coś jest ze mną nie tak”„Gdybym był(a) samotny(a), inni zakładaliby, że nie włożyłem(am) wystarczającego wysiłku, aby nie czuć się w ten sposób”). Na końcu – na podstawie jednego ze stwierdzeń skali Center for Epidemiologic Studies Depression (CES-D) – respondenci odpowiadali na bezpośrednio zadane pytanie o poczucie osamotnienia i częstość jego występowania.

Uczucie, które zawstydza

Wyniki były zaskakujące: w badaniu opartym na skali DJGLS aż 61 proc. osób przyznało, że odczuwa samotność, a 27 proc. doświadcza jej w nasilonej formie. Gdy jednak zapytano wprost, liczby wyraźnie spadły – samotność zadeklarowało 34 proc. ankietowanych, a 6,5 proc. wskazało, że towarzyszy im ona przez większość tygodnia. Skąd taka rozbieżność?

– To nie jest kwestia błędu pomiarowego. Wyniki wcześniejszych badań również pokazały, że samotność, choć coraz bardziej powszechna, jest jednym z najbardziej wypieranych stanów emocjonalnych. Ludzie nie przyznają się do niej, zwłaszcza gdy są pytani bezpośrednio. To oznacza, że naukowcy, chcąc rzetelnie poznać skalę zjawiska, powinni sięgać po inne narzędzia badawcze – ocenia prof. Błażej Misiak, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, który z Kacprem Żełabowskim, studentem kierunku lekarskiego na UMW, pracuje nad artykułem Silent suffering: Exploring the link between loneliness stigma and its underreporting in the general population sample” („Ciche cierpienie: Związek między stygmatyzacją samotności a jej zaniżonym zgłaszaniem w populacji ogólnej”), podsumowującym rezultaty badań. Projekt jest finansowany ze środków uczelni w ramach zadania „UMW w Świetle Doskonałości Naukowej 2024-2026”.

Dlaczego ukrywamy samotność?

To jednak nie koniec – badacze postanowili sprawdzić, dlaczego nie przyznajemy się do samotności. Analiza wyników kwestionariusza mierzącego stopień stygmatyzacji tego stanu – zarówno z perspektywy społecznej, jak i osobistej – nie pozostawia wątpliwości. Za milczeniem stoi obawa przed oceną innych, którzy mogliby uznać, że np. brak przyjaciół wynika z naszej winy, że nie umiemy rozmawiać z ludźmi, że nie dość staramy się, aby nawiązać wartościowe kontakty.

– Osoby, które są samotne, odczuwają wstyd i skrępowanie. Boją się do tego przyznać nie tyle przed sobą, co przed innymi, ponieważ spodziewają się, że będą napiętnowane przez otoczenie. Im silniejsze jest przekonanie, że opinia społeczna postrzega samotność jako coś niewłaściwego, tym bardziej respondenci ukrywają ten stan – dodaje prof. Błażej Misiak i przyznaje, że są grupy, które szczególnie niechętnie mówią o doświadczaniu samotności.

Mężczyźni przeżywają ją w ciszy

Na czele listy znajdują się mężczyźni, którzy najrzadziej przyznawali się do poczucia osamotnienia. Wiąże się to z kulturowym stereotypem osoby silnej, samowystarczalnej i emocjonalnie stabilnej. – Dodatkowo panowie częściej przejawiają cechy narcystyczne, co kłóci się z tradycyjnym wyobrażeniem osoby samotnej. Trudniej im też mówić o emocjach, ponieważ postrzegają to jako oznakę słabości – tłumaczy prof. Błażej Misiak.

Kolejną grupą są osoby pozostające w związkach. Dla nich świadomość, że mimo obecności partnera czują się samotne, jest trudna do zaakceptowania. Uważają, że przyznanie się do tego może być odebrane jako sygnał, że związek nie jest szczęśliwy, relacja przechodzi kryzys lub para jest niedobrana. Dlatego wypierają samotność i tłumią emocje.

W przypadku osób z objawami depresyjnymi i lękowymi, zespół zaobserwował odwrotną zależność: im większe ich nasilenie, tym większa otwartość w mówieniu o samotności. – Prawdopodobnie można to tłumaczyć silniejszą tendencją do odczuwania i relacjonowania negatywnych emocji – wyjaśnia kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii UMW, dodając, że dokładniejszych danych i możliwości interpretacji związków czasowych ocenianych zjawisk dostarczy drugi etap badania, zaplanowany po sześciu miesiącach od wyjściowej oceny ankietowanych.

Niedoszacowana epidemia

Wnioski są jednak niepokojące. – Zjawisko samotności może być większe niż dotychczas wskazywano, a jego niedoszacowanie oznacza, że problem staje się epidemią, którą wiele osób przeżywa w milczeniu – podkreśla prof. Błażej Misiak. – Musimy temu przeciwdziałać, choćby poprzez edukację i głośne mówienie, że samotność to stan, który może dotknąć każdego i nie powinien być ani powodem do wstydu, ani kojarzony z porażką.

Źródło: Komunikat Prasowy

Wielkanoc to święta pełne tradycji i rodzinnego ciepła, jednak dla wielu samotnych seniorów stają się bolesnym przypomnieniem o utracie bliskich. Aby przywrócić im radość i poczucie wspólnoty, Stowarzyszenie mali bracia Ubogich organizuje świąteczne śniadania w 14 miastach. To okazja, by seniorzy mogli podzielić się jajkiem, złożyć życzenia i – co najważniejsze – poczuć bliskość drugiego człowieka.

Wielkanoc to święta głęboko zakorzenione w polskiej tradycji. Według sondażu CBOS[1] dla  65% Polaków Wielkanoc to przede wszystkim święta rodzinne. W drugiej kolejności są miłą tradycją (41%) i niemal równie często (39%) są  przeżyciem religijnym. Dla osób starszych to nie tylko czas święcenia pokarmów i dzielenia się jajkiem, ale przede wszystkim wspomnienie chwil spędzonych z rodziną. Niestety, wiele starszych osób nie ma już z kim celebrować tych tradycji – zamiast radości, święta przynoszą im smutek i poczucie osamotnienia. Wspólne przygotowania, rodzinne spotkania i zwyczaje, które przez lata były nieodłącznym elementem ich życia, dziś znikają w ciszy pustego mieszkania.

Wiele starszych, opuszczonych osób spędza święta w samotności – tak jak poprzedzające je tygodnie, miesiące i lata. A przecież nie zawsze tak było. Dawniej wspólnie z rodzicami szli ze święconką, w rodzinnym gronie piekli mazurka, obchodzili śmigus-dyngus z sąsiadami. Samotne Święta wielkanocne są tak bardzo dojmujące, bo w samotności, razem z tradycjami, umiera poczucie wspólnoty. Dziś te starsze osoby są same, wykluczone i zapomniane. mówi Joanna Mielczarek, Dyrektor Operacyjna Stowarzyszenia mali bracia Ubogich, która organizuje akcję od ponad 20 lat.

Święta tradycyjnie rodzinne mają dla seniorów szczególne znaczenie

„Było nas czworo – dwa lata młodszy Tadek, siostra Danuta i najstarszy Jan. Miał na imię tak jak tata”. – wspomina pani Jasia. Wielkanoc to dla niej jedno z najważniejszych wspomnień z dzieciństwa: „Szliśmy na szkolny plac ze »święcakiem«. Jak nie było kiełbasy, to nieśliśmy jajka, sól, miód i chrzan”. Dziś seniorka jest bardzo samotna. Siostra mieszka w Kanadzie, a bracia już nie żyją. „Całe życie chorowałam, a żyję najdłużej z rodziny!” – dziwi się pani Jasia. „Na starość jestem sama. Koleżanka przez pięć lat namawiała mnie, żebym zgłosiła się do Stowarzyszenia, a ja się bardzo krępowałam. W końcu się zdecydowałam”. – opowiada seniorka. Jak wspomina, pierwsze spotkanie świąteczne odmieniło jej życie: „Poczułam się jak w rodzinie – taka jedność panowała, wszyscy wokół zadowoleni, uśmiechnięci”.

Co roku w okresie Wielkanocy, Stowarzyszenie mali bracia Ubogich organizuje świąteczne śniadania dla osób starszych. W czasie tego wydarzenia seniorzy mają okazję spotkać się, podzielić jajkiem i życzeniami, ale przede wszystkim – przypomnieć sobie radość wynikającą z bliskości drugiego człowieka. Stowarzyszenie nie zapomina także o tych, którzy z powodu choroby czy ograniczeń ruchowych nie mogą opuścić swoich domów. Wolontariusze odwiedzą ich osobiście, przynosząc wielkanocne potrawy, upominek i swoją obecność.

Śniadanie, które łączy pokolenia i buduje poczucie wspólnoty

Uroczyste śniadanie wielkanocne organizowane przez Stowarzyszenie mali bracia Ubogich  jest czasem wzmacniania relacji. To spotkania, które pokazują, że choć uczestników dzieli, czasami, znacząca różnica wieku, to łączy ich potrzeba bliskości i wspólnoty. Seniorzy, będący skarbnicą wiedzy o dawnych zwyczajach i tradycjach, mają okazję podzielić się swoimi wspomnieniami z młodszymi wolontariuszami. Z kolei młode osoby wnoszą energię i otwartość na rozmowę. To wyjątkowe połączenie pozwala obu stronom czerpać z tego doświadczenia coś niezwykle wartościowego.

Wielkanoc jest czasem radości i nadziei, ale też poczucia wspólnoty. Ten czas jest szczególnie ważny dla seniorów, którzy chętnie dzielą się swoimi wspomnieniami z młodości oraz tradycjami. Seniorzy są skarbnicą wiedzy o tradycjach. Dzięki takim akcjom jak nasze spotkania mogą dzielić się swoimi doświadczeniami z młodszymi pokoleniami, co ma ogromne znaczenie dla ich samopoczucia i poczucia wartości. Rozmowy przy wielkanocnym stole to momenty, do których wracają potem jeszcze długo. – podkreśla Elżbieta Prządka, koordynatorka akcji. – Wiemy, że nasi podopieczni, osamotnieni seniorzy, wyczekują listu z zaproszeniem na wielkanocne spotkanie w Stowarzyszeniu. Bardzo chcemy je zorganizować – dla blisko 900 seniorów, którzy tęsknią za kontaktem z drugim człowiekiem.

Ufunduj wielkanocne spotkanie dla samotnego seniora

Stowarzyszenie mali bracia Ubogich zachęca do wsparcia świątecznej akcji i ufundowania wielkanocnego spotkania dla samotnych seniorów. Dzięki darczyńcom osoby starsze, które na co dzień mierzą się z samotnością, będą mogły spędzić ten wyjątkowy czas przy wspólnym stole, w ciepłej i serdecznej atmosferze.

Każda wpłata to realna pomoc – świąteczny posiłek, chwila rozmowy i poczucie, że ktoś o nich pamięta.Akcję można wesprzeć na stronie:www.malibracia.org.pl/wielkanoc

 

[1] Wielki Post i Wielkanoc 2024, CBOS, Marzec 2024

źródło: Stowarzyszenie mali bracia Ubogich

Kto cierpliwie i z empatią porozmawia z samotnym seniorem? Kto lepiej zrozumie starszą osobę niż ta w podobnym wieku i w podobnej sytuacji życiowej? DOZ Fundacja uruchomiła ogólnopolski telefon życzliwości i wsparcia dla seniorów. Pod numerem +42 200 60 50 wolontariusze-seniorzy przez sześć dni tygodniu czekają na telefon od tych, którzy potrzebują kontaktu z innym człowiekiem. Dzwonić można w każdej sprawie.

Wolontariusze-seniorzy, którzy odbierają telefony, podkreślają, że osoby dzwoniące mają świadomość, iż rozmawiają ze swoimi rówieśnikami. Bardzo ułatwia to nawiązanie dobrego kontaktu i pomaga otworzyć się temu, kto dzwoni, ponieważ czuje się samotny.

„Myślę, że dlatego, że my, wolontariusze i osoby, które dzwonią, jesteśmy w podobnym wieku, mogą one poruszać różne tematy. Miałam kilka telefonów, jeden był bardzo przyjemny, zadzwoniła pani, którą interesowała Łódź pod względem turystycznym. Dobrze, że mam trochę wiedzy na ten temat, więc bardzo przyjemnie mi się z tą panią rozmawiało – opowiada swoje wrażenia z dyżurów pani Krystyna Polak, wolontariuszka-seniorka. Dodaje, że bywają też trudne rozmowy, np. pewna osoba oczekiwała pomocy materialnej. – Te rozmowy to także taki sprawdzian dla mnie, bo jestem osobą trochę zamkniętą, a kiedy rozmawiam z innymi, to mnie samej to pomaga” – przyznaje pani Krystyna Polak.

„Zapadł mi w pamięci telefon od samotnej pani, która porusza się na wózku. Przez dwie godziny opowiadała mi o swoim króliczku. Ta pani przeżywała swoją samotność. Ja też jestem człowiekiem samotnym, nieraz siedzę sam w domu, więc ta rozmowa >>nakręcała<< mnie na pomaganie innym, bo lubię pomagać, nie tylko jako wolontariusz przez telefon” – mówi pan Tadeusz Rokicki, wolontariusz-senior.

Samotność dotyka w Polsce coraz większej liczby osób. Z badania na temat potrzeb seniorów, które przeprowadziła Dbam O Zdrowie (DOZ) Fundacja, wspólnie z Fundacją SeniorApp, wynika, że dla ponad 25 proc. ankietowanych najważniejsze jest zaspokojenie potrzeby poczucia bliskości. 

„W poprzednim roku w taki sposób odpowiedziało tylko sześć procent ankietowanych, czyli widać, że ta liczba znacząco wzrosła. Jest to zapewne związane z tym, że mamy coraz więcej seniorów, którzy przechodzą na emeryturę, a w pierwszym odczuciu ludzie pozbawieni stałego zajęcia, zaczynają czuć się samotni” – wyjaśnia Elżbieta Łacina, prezeska DOZ Fundacji. 
Samotność doskwiera szczególnie tym seniorom, którzy bądź utracili najbliższych, bądź kontakt z nimi z różnych powodów jest trudny lub wręcz niemożliwy. Dotyka ona zarówno osoby sprawne fizycznie, jak i te, które z powodu niesprawności nie mogą opuszczać miejsca zamieszkania albo choroba przykuła je do łóżka. Samotność jest dla nich szczególnie dotkliwa w czasie, który kojarzy się ze spędzaniem go w gronie rodziny bądź przyjaciół jak np. święta czy wakacje. 

„Okres wakacyjny może konfrontować ze świadomością, że inni wyjeżdżają, cieszą się. Może też konfrontować ze wspomnieniami, jakie możliwości były kiedyś, a jakie są teraz. Ta konfrontacja z samotnością, ograniczonymi możliwościami, może wiązać się z dużym obciążeniem psychicznym, pogorszeniem nastroju, czasem takimi smutnymi myślami” – wyjaśnia dr Sławomir Murawiec, psychiatra.

Taki stan psychiczny może mieć nawet negatywny wpływ stan fizyczny osoby samotnej. Dlatego bardzo ważne jest, aby osoby te miały możliwość kontaktu, choćby słownego, z ludźmi życzliwymi, najlepiej równolatkami, u których mogą liczyć na zrozumienie i wsparcie. 

„Chciałbym podkreślić znaczenie takiego telefonu, dzięki któremu osoby starsze mogą porozmawiać z osobami starszymi. Myślę, że to jest bezcenna inicjatywa, która może dać bardzo dużo zarówno tym, którzy dzwonią, ale i tym, którzy odbierają te telefony. Może dać ukojenie, poczucie kontaktu, porozumienia i przeciwdziałać poczuciu samotności” – wyjaśnia dr Murawiec.

Taki ogólnopolski telefon, dla wszystkich samotnych seniorów, którzy potrzebują rozmowy, wysłuchania, przebywania przez chwilę w kontakcie z innym człowiekiem, uruchomiła DOZ Fundacja. Telefon Wsparcia dla Seniora, którego credo brzmi: Słuchamy – Wspieramy, czynny jest od poniedziałku do soboty w godzinach 16.00-20.00. Pod numerem +42 200 60 50 na rozmowę z osobami samotnymi czekają seniorzy-wolontariusze. Ponadto we wtorki na telefony od seniorów czeka dietetyk, a w środy – farmaceuta.

Gabriela Kwestarz-Biczysko, menadżer projektu społecznego DOZ Fundacja, wyjaśnia, że ta linia telefoniczna działa na zasadzie call center.

„Telefony łączone są do konsultantów, którzy w danym dniu pełnią dyżur. To dwie lub trzy osoby, aby dzwoniący nie spotkał się z taką sytuacją, że numer jest zajęty. Zdarza się, że te cztery godziny dyżuru wypełnione są rozmowami. Seniorzy najczęściej dzwonią w poniedziałki, kiedy po weekendzie wyjeżdża rodzina i wtedy zdają sobie sprawę ze swojej samotności, jak również w soboty, kiedy przychodzi weekend i wtedy nie mają z kim się spotkać i porozmawiać” – wyjaśnia Gabriela Kwestarz-Biczysko.

DOZ Fundacja działa od sześciu lat. Jej misja brzmi: pomagamy seniorom cieszyć się życiem.
„Organizujemy bardzo wiele spotkań z starszymi osobami i podczas rozmów okazało się, że wiele osób, które uczestniczą w naszych konferencjach, zna samotnych seniorów, którzy nie mogą, z różnych powodów, tak jak oni cieszyć się aktywnym życiem i brakuje im kontaktu z innymi ludźmi. Dlatego postanowiliśmy stworzyć telefon dla seniora, aby takie osoby mogły mieć poczucie kontaktu z innym człowiekiem” – wyjaśnia prezeska fundacji Elżbieta Łacina.

Źródło: PAP MediaRoom