Medicalpress
Zatrzymać chaotyczny rytm serca i przywrócić jego prawidłową pracę – to cel defibrylacji serca. Kiedy i jak należy przeprowadzić taką interwencję, wyjaśnia dr n. med. Agnieszka Wojdyła-Hordyńska z Oddziału Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.
Nagłe zatrzymanie krążenia to jedna z najczęstszych przyczyn zgonów, a szybka reakcja często decyduje o przeżyciu. Jednym z kluczowych narzędzi ratunkowych jest defibrylator – urządzenie, które może przywrócić prawidłowy rytm serca w krytycznym momencie. Kiedy naprawdę należy go użyć? Jak działa defibrylacja i dlaczego wciąż tak wiele osób boi się sięgnąć po AED w sytuacjach zagrożenia życia?

Pani Doktor, czym jest defibrylacja serca?

Defibrylacja serca to zabieg ratujący życie. Przeprowadza się go w sytuacji nagłego zatrzymania krążenia (NZK). Warto wiedzieć, że defibrylacja serca nie musi być przeprowadzona jedynie w szpitalu, ale także wszędzie indziej, gdzie nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. Defibrylacji mogą (i powinni!) podjąć się świadkowie takiego zdarzenia, w tym osoby niezwiązane z medycyną. Pamiętajmy, że szybka defibrylacja zwiększa szanse na przeżycie osoby, u której wystąpiło nagłe zatrzymanie krążenia!

Na czym polega mechanizm defibrylacji?

Defibrylacja serca polega na wykorzystaniu kontrolowanego impulsu elektrycznego, odpowiedniej dawki energii elektrycznej, w celu chwilowego zatrzymania chaotycznego lub bardzo szybkiego rytmu serca i przywrócenia prawidłowego rytmu. Prąd elektryczny powoduje nagłą depolaryzację mięśnia sercowego i pozwala na przywrócenie normalnego rytmu.

Kiedy stosuje się defibrylację serca?

Defibrylacja jest niezwykle ważnym krokiem w akcjach ratunkowych, kiedy celem jest przywrócenie funkcji serca i płuc, tak zwanej resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO). Defibrylacja wskazana jest wyłącznie w określonych rodzajach arytmii serca, w szczególności w migotaniu komór (VF) i częstoskurczu komorowym bez tętna. Jeśli serce nie ma żadnego rytmu, defibrylacja nie jest wskazana. Defibrylacji nie można przeprowadzać, jeśli pacjent jest przytomny lub ma puls, ponieważ ta interwencja jest bolesna jedynie chory nieprzytomny nie będzie czuł bólu związanego ze wstrząsem. Nieprawidłowo przeprowadzony zabieg może wywołać groźną arytmię, na przykład migotanie komór.

Czym grozi migotanie komór?

Migotanie komór (VF – Ventricular Fibrillation) powoduje chaotyczne drganie komór, uniemożliwiające skuteczną pracę serca jako pompy. Prowadzi to do braku przepływu krwi i jest równoznaczne z zatrzymaniem krążenia. Defibrylacja jest stosowana w celu przywrócenia regularnego rytmu i funkcji serca. Częstoskurcz komorowy (VT – Ventricular Tachycardia) to kolejna arytmia, która może wymagać przeprowadzenia zabiegu defibrylacji. Jeśli częstoskurcz komorowy nie zostanie odpowiednio szybko przerwany, może przerodzić się w migotanie komór, dlatego defibrylacja jest często stosowana jako środek ratunkowy.

Jak przeprowadzić defibrylację serca?

Istnieją różne metody wykonania defibrylacji. Zależą one od rodzaju dostępnego urządzenia, ale najogólniej można powiedzieć, że do wykonania defibrylacji niezbędny jest defibrylator zewnętrzny. Od kilku lat defibrylatory automatyczne umieszczane są w miejscach publicznych: urzędach, centrach handlowych, na boiskach, dworcach, lotniskach, w szkołach. Defibrylator automatyczny jest prosty w obsłudze i nie wymaga od osoby, która się nim posługuje, podejmowania żadnych kluczowych decyzji. 
Istnieje również defibrylator zewnętrzny z funkcją półautomatyczną AED, najpopularniejszy. Ogólnodostępny defibrylator łączy cechy defibrylatora automatycznego AED i profesjonalnego defibrylatora manualnego, ale w rzeczywistości w obsłudze nie różni się wiele od defibrylatora automatycznego. Sam wykonuje analizę rytmu serca, ale wymaga ręcznego potwierdzenia przed dostarczeniem impulsu poprzez wciśnięcie odpowiedniego przycisku (zazwyczaj jest to czerwony, migający guzik z piorunem). Urządzenie wydaje komunikaty dźwiękowe, prowadzi osobę przeprowadzającą akcję ratunkową „za rękę”, więc nie ma ryzyka, że zrobi się coś niewłaściwie. W przypadku zaobserwowania zagrożenia warto śmiało reagować i sięgnąć po AED.

A jak defibrylację przeprowadzają profesjonaliści medyczni?

Manualny Defibrylator Zewnętrzny używany przez personel medyczny (ratowników medycznych, pielęgniarki, lekarzy), wymaga analizy rytmu serca i ręcznego dostarczenia impulsu elektrycznego przez ratownika. Daje osobie obsługującej pełną kontrolę nad procesem defibrylacji, w tym możliwość wyboru odpowiedniej mocy wyładowania oraz momentu aplikacji. Takie postępowanie wymaga zaawansowanej wiedzy i umiejętności i nie może być podjęte przez osoby postronne, nieposiadające odpowiednich kompetencji. 

Czy osoba, u której przeprowadzono defibrylację, powinna poddać się jakimś badaniom?

Pacjent po defibrylacji wymaga pilnej konsultacji kardiologa. Jeśli zabieg odbywał się poza szpitalem, pacjent wymaga pilnego transportu medycznego do ośrodka. Niezależnie od rodzaju defibrylacji, ważne jest ustalenie przyczyny arytmii i zaplanowanie dalszego leczenia tak, aby ocenić ryzyko nawrotu takiej sytuacji i zabezpieczyć chorego przed ponownym nagłym zatrzymaniem krążenia. Pacjenci po reanimacji z powodu migotania komór lub częstoskurczu komorowego mogą być zakwalifikowani do czasowego zabezpieczenia z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej (jeśli pacjent ma szansę na wyleczenie) lub do wszczepienia na stałe implantowalnego kardiowertera-defibrylatora.

Jakie badania mogą zostać zlecone?

Przebyte migotanie komór lub częstoskurcz komorowy wymaga przeprowadzenia podstawowej i rozszerzonej diagnostyki kardiologicznej, w tym wykonania badań:

Czy pacjent powinien szczególnie na coś uważać?

Wynikiem przeprowadzenia kompleksowej ewaluacji w postaci badań może być wdrożenie stałego leczenia farmakologicznego, czasem na całe życie. W takim przypadku niezwykle ważne jest przestrzeganie zaleceń lekarskich i regularne kontrole specjalistyczne. W zależności od przyczyny i ogólnego stanu serca, mogą zostać zalecone ograniczenia w aktywności fizycznej. Do kluczowych elementów leczenia i profilaktyki należy również rzucenie palenia, dieta uboga w sól, kontrola nadciśnienia i cukrzycy. W przypadku pacjentów, którzy w ramach leczenia otrzymali wszczepialny kardiowerter-defibrylator, konieczna jest regularna kontrola funkcji urządzenia (zdalnie lub w poradni). Ograniczenia związane z posiadanym urządzeniem nie są dokuczliwe i dotyczą głównie ograniczeń związanych z zawodowym prowadzeniem pojazdów mechanicznych, pracy z polem elektromagnetycznym. W przypadku wyładowania urządzenia ICD konieczna jest pilna kontrola w poradni kontroli rozruszników i defibrylatorów.

Defibrylacja to nie tylko procedura medyczna – to realna szansa na życie w sytuacjach granicznych. Jak podkreśla dr Wojdyła-Hordyńska, najważniejsze jest, aby nie zwlekać i nie bać się działać. Coraz szerszy dostęp do defibrylatorów AED oraz rosnąca świadomość społeczna to krok w dobrym kierunku, ale wciąż potrzebna jest edukacja i odwaga cywilna. Szybkie rozpoznanie problemu i podjęcie właściwych działań może uratować czyjeś życie – być może Twoje lub Twoich bliskich.

Źródło:Komunikat Prasowy

Lista stale przyjmowanych leków i suplementów diety z adnotacją o ewentualnych uczuleniach i kontaktem do osoby, którą należy powiadomić w razie potrzeby, pomaga lepiej dbać o zdrowie i może uratować życie. Sekcja Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego proponuje pacjentom gotowy formularz i zachęca: warto go wypełnić, wydrukować, sfotografować i mieć zawsze przy sobie – w formie papierowej i cyfrowej. To może uratować zdrowie, a nawet życie!
„Leczymy pacjenta, nie jeden objaw”
Wielu pacjentów może się zastanawiać, dlaczego lekarze podczas wizyty pytają ich o stale przyjmowane leki. Przecież do specjalisty przychodzi się z konkretnymi dolegliwościami, po co zatem pytania o przyjmowane leki, w tym także zupełnie niezwiązane z bieżącymi dolegliwościami?

Pytanie o stale przyjmowane leki, które jako lekarze zadajemy naszym pacjentom podczas wizyt, jest bardzo ważne. Proponując pacjentowi określoną strategię terapeutyczną związaną z aktualnymi dolegliwościami, po pierwsze musimy poznać możliwie najpełniejszy obraz sytuacji klinicznej chorego, po drugie mieć pewność, że proponując nowe leki, niechcący pacjentowi nie zaszkodzimy. Tak mogłoby się zdarzyć, gdybyśmy zalecili pacjentowi leki, które mogłyby potencjalnie wchodzić w niebezpieczne dla zdrowia interakcje z innymi przyjmowanymi już przez pacjenta preparatami (a o których przyjmowaniu przez pacjenta byśmy nie wiedzieli). To szczególnie ważne w przypadku osób w podeszłym wieku, nierzadko stosujących jednocześnie kilka lub nawet kilkanaście różnych leków. Jako lekarze często podkreślamy, że leczymy pacjenta (bywa, że z różnymi współistniejącymi schorzeniami) a nie tylko konkretną chorobę czy określony objaw. By czynić to skutecznie i bezpiecznie jednocześnie, musimy znać pełen kontekst kliniczny – zaznacza dr n. med. Paweł Życiński z Katedry I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, członek Zarządu Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Cel: optymalna strategia leczenia
Jak podkreślają specjaliści, informacja o stale przyjmowanych przez pacjenta lekach i suplementach jest nieocenioną pomocą i wsparciem w organizacji przebiegu wizyty lekarskiej. Dzięki pełnej liście przyjmowanych przez pacjenta leków lekarz może się skoncentrować przede wszystkim na bieżących dolegliwościach zgłaszanych przez pacjenta a nie na pozyskiwaniu dodatkowych – choć nie mniej istotnych – informacji.

– Kiedy weźmiemy pod uwagę, że pacjent na wizytę w poradni czeka nierzadko nawet kilka miesięcy, wydaje się oczywiste, że czas konsultacji (zwykle 15-20 minutowy) powinien być wykorzystany jak najlepiej – do maksimum. Niestety, częstym wyzwaniem w mojej codziennej praktyce klinicznej jest problem niewłaściwego przygotowania pacjentów do wizyty. Bywa, że pacjent zapytany o stale przyjmowane leki jest tym pytaniem zaskoczony. Zestresowany próbuje sobie przypomnieć nazwy preparatów. Bywa, że jak w teleturnieju wybiera „koło ratunkowe” i telefonuje do bliskich. Czy wymienił wszystkie stale przyjmowane preparaty? Nie zawsze jest pewność. To wszystko zajmuje cenny czas, który moglibyśmy poświęcić na dokładniejsze omówienie bieżących dolegliwości zgłaszanych przez pacjenta. Jako Sekcja Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego postanowiliśmy wyjść tym wyzwaniom naprzeciw i zaproponować naszym pacjentom (nie tylko kardiologicznym) prosty formularz, który może pomóc im w przygotowaniu do wizyty lekarskiej – mówi dr n. med. Paweł Życiński.

Formularz stale przyjmowanych leków i suplementów
Formularz stale przyjmowanych leków i suplementów diety zawiera miejsce na wypisanie stale przyjmowanych leków, suplementów diety oraz ich dawek. Kolejny moduł to miejsce na wpisanie informacji o ewentualnych uczuleniach. Ostatni akapit to pole do uzupełnienia danych kontaktowych do osoby, z którą należy się skontaktować w razie potrzeby. Eksperci Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zachęcają: warto poświęcić chwilę za zebranie wszystkich informacji i dokładne wypełnienie formularza. Jego wersję papierową i ewentualnie cyfrową (na przykład w postaci zdjęcia zapisanego w smartfonie), warto mieć zawsze przy sobie. To pomoże lepiej zadbać o zdrowie i może uratować życie.

Patrząc na kompletną informację o stale przyjmowanych lekach i suplementach lekarz ma wyobrażenie o tak zwanym profilu klinicznym pacjenta. Wie, jaką strategię terapeutyczną zaproponować, by leczenie było skuteczne i bezpieczne jednocześnie. Specjaliści przestrzegają przy tym: nie pomijajmy informacji o suplementach diety – bywają równie istotne, jak informacje o stale przyjmowanych lekach.

Suplementy – o nich także warto powiedzieć lekarzowi!
– O ile uzupełnienie poziomu magnezu nie niesie za sobą istotnego ryzyka dla zdrowia (ewentualny nadmiar tego pierwiastka jest na ogół sprawnie usuwany z organizmu), to już na przykład jony potasu przyjmowane bez kontroli laboratoryjnej mogą spowodować zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia! W mojej praktyce niejednokrotnie miałem do czynienia z sytuacjami, w których pacjenci przyjmujący leki podnoszące poziom potasu a dodatkowo na własną rękę suplementujący ten pierwiastek zgłaszali się do mnie z groźnymi zaburzeniami rytmu serca. Bywało, że z powodu przedawkowania potasu rytm serca pacjenta zwalniał tak bardzo, że niezbędna okazywała się pilna hospitalizacja i czasowa stymulacja serca – mówi dr n. med. Paweł Życiński.

Arytmia to nie jedyne ryzyko wiążące się z niekontrolowanym przyjmowaniem wielu różnych leków i suplementów. Specjaliści przypominają: leki i suplementy nie są obojętne dla zdrowia i dlatego nie powinniśmy przyjmować ich bez konsultacji z lekarzem, a jeśli już zażywamy jakieś preparaty, koniecznie poinformujmy o tym lekarza prowadzącego.

Zdaniem ekspertów spis leków oraz suplementów diety, informacja o uczuleniach i kontakt do opiekuna to nieocenione wsparcie, które oszczędza czas pacjenta i lekarza podczas wizyty lekarskiej i doskonale usprawnia proces leczenia. Może okazać się nieocenionym narzędziem także w nagłych wypadkach i konieczności interwencji pogotowia ratunkowego.

Dr n. med. Paweł Życiński zaznacza: forma formularza nie jest tak istotna, jak jego treść. – Wystarczy nawet odręcznie wypisana lista leków oraz suplementów, informacja o uczuleniach i numer kontaktowy do osoby, którą należy powiadomić w razie potrzeby. Alternatywą  może być nawet zapisana w telefonie fotografia zebranych razem wszystkich przyjmowanych przez pacjenta leków i suplementów. Taka forma również będzie bardzo pomocna – przekonuje specjalista.
 
źródło: SRS PTK
Lista stale przyjmowanych leków i suplementów diety z adnotacją o ewentualnych uczuleniach i kontaktem do osoby, którą należy powiadomić w razie potrzeby, pomaga lepiej dbać o zdrowie i może uratować życie. Sekcja Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego proponuje pacjentom gotowy formularz i zachęca: warto go wypełnić, wydrukować, sfotografować i mieć zawsze przy sobie – w formie papierowej i cyfrowej. To może uratować zdrowie, a nawet życie!
„Leczymy pacjenta, nie jeden objaw”
Wielu pacjentów może się zastanawiać, dlaczego lekarze podczas wizyty pytają ich o stale przyjmowane leki. Przecież do specjalisty przychodzi się z konkretnymi dolegliwościami, po co zatem pytania o przyjmowane leki, w tym także zupełnie niezwiązane z bieżącymi dolegliwościami?

Pytanie o stale przyjmowane leki, które jako lekarze zadajemy naszym pacjentom podczas wizyt, jest bardzo ważne. Proponując pacjentowi określoną strategię terapeutyczną związaną z aktualnymi dolegliwościami, po pierwsze musimy poznać możliwie najpełniejszy obraz sytuacji klinicznej chorego, po drugie mieć pewność, że proponując nowe leki, niechcący pacjentowi nie zaszkodzimy. Tak mogłoby się zdarzyć, gdybyśmy zalecili pacjentowi leki, które mogłyby potencjalnie wchodzić w niebezpieczne dla zdrowia interakcje z innymi przyjmowanymi już przez pacjenta preparatami (a o których przyjmowaniu przez pacjenta byśmy nie wiedzieli). To szczególnie ważne w przypadku osób w podeszłym wieku, nierzadko stosujących jednocześnie kilka lub nawet kilkanaście różnych leków. Jako lekarze często podkreślamy, że leczymy pacjenta (bywa, że z różnymi współistniejącymi schorzeniami) a nie tylko konkretną chorobę czy określony objaw. By czynić to skutecznie i bezpiecznie jednocześnie, musimy znać pełen kontekst kliniczny – zaznacza dr n. med. Paweł Życiński z Katedry I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, członek Zarządu Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Cel: optymalna strategia leczenia
Jak podkreślają specjaliści, informacja o stale przyjmowanych przez pacjenta lekach i suplementach jest nieocenioną pomocą i wsparciem w organizacji przebiegu wizyty lekarskiej. Dzięki pełnej liście przyjmowanych przez pacjenta leków lekarz może się skoncentrować przede wszystkim na bieżących dolegliwościach zgłaszanych przez pacjenta a nie na pozyskiwaniu dodatkowych – choć nie mniej istotnych – informacji.

– Kiedy weźmiemy pod uwagę, że pacjent na wizytę w poradni czeka nierzadko nawet kilka miesięcy, wydaje się oczywiste, że czas konsultacji (zwykle 15-20 minutowy) powinien być wykorzystany jak najlepiej – do maksimum. Niestety, częstym wyzwaniem w mojej codziennej praktyce klinicznej jest problem niewłaściwego przygotowania pacjentów do wizyty. Bywa, że pacjent zapytany o stale przyjmowane leki jest tym pytaniem zaskoczony. Zestresowany próbuje sobie przypomnieć nazwy preparatów. Bywa, że jak w teleturnieju wybiera „koło ratunkowe” i telefonuje do bliskich. Czy wymienił wszystkie stale przyjmowane preparaty? Nie zawsze jest pewność. To wszystko zajmuje cenny czas, który moglibyśmy poświęcić na dokładniejsze omówienie bieżących dolegliwości zgłaszanych przez pacjenta. Jako Sekcja Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego postanowiliśmy wyjść tym wyzwaniom naprzeciw i zaproponować naszym pacjentom (nie tylko kardiologicznym) prosty formularz, który może pomóc im w przygotowaniu do wizyty lekarskiej – mówi dr n. med. Paweł Życiński.

Formularz stale przyjmowanych leków i suplementów
Formularz stale przyjmowanych leków i suplementów diety zawiera miejsce na wypisanie stale przyjmowanych leków, suplementów diety oraz ich dawek. Kolejny moduł to miejsce na wpisanie informacji o ewentualnych uczuleniach. Ostatni akapit to pole do uzupełnienia danych kontaktowych do osoby, z którą należy się skontaktować w razie potrzeby. Eksperci Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zachęcają: warto poświęcić chwilę za zebranie wszystkich informacji i dokładne wypełnienie formularza. Jego wersję papierową i ewentualnie cyfrową (na przykład w postaci zdjęcia zapisanego w smartfonie), warto mieć zawsze przy sobie. To pomoże lepiej zadbać o zdrowie i może uratować życie.

Patrząc na kompletną informację o stale przyjmowanych lekach i suplementach lekarz ma wyobrażenie o tak zwanym profilu klinicznym pacjenta. Wie, jaką strategię terapeutyczną zaproponować, by leczenie było skuteczne i bezpieczne jednocześnie. Specjaliści przestrzegają przy tym: nie pomijajmy informacji o suplementach diety – bywają równie istotne, jak informacje o stale przyjmowanych lekach.

Suplementy – o nich także warto powiedzieć lekarzowi!
– O ile uzupełnienie poziomu magnezu nie niesie za sobą istotnego ryzyka dla zdrowia (ewentualny nadmiar tego pierwiastka jest na ogół sprawnie usuwany z organizmu), to już na przykład jony potasu przyjmowane bez kontroli laboratoryjnej mogą spowodować zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia! W mojej praktyce niejednokrotnie miałem do czynienia z sytuacjami, w których pacjenci przyjmujący leki podnoszące poziom potasu a dodatkowo na własną rękę suplementujący ten pierwiastek zgłaszali się do mnie z groźnymi zaburzeniami rytmu serca. Bywało, że z powodu przedawkowania potasu rytm serca pacjenta zwalniał tak bardzo, że niezbędna okazywała się pilna hospitalizacja i czasowa stymulacja serca – mówi dr n. med. Paweł Życiński.

Arytmia to nie jedyne ryzyko wiążące się z niekontrolowanym przyjmowaniem wielu różnych leków i suplementów. Specjaliści przypominają: leki i suplementy nie są obojętne dla zdrowia i dlatego nie powinniśmy przyjmować ich bez konsultacji z lekarzem, a jeśli już zażywamy jakieś preparaty, koniecznie poinformujmy o tym lekarza prowadzącego.

Zdaniem ekspertów spis leków oraz suplementów diety, informacja o uczuleniach i kontakt do opiekuna to nieocenione wsparcie, które oszczędza czas pacjenta i lekarza podczas wizyty lekarskiej i doskonale usprawnia proces leczenia. Może okazać się nieocenionym narzędziem także w nagłych wypadkach i konieczności interwencji pogotowia ratunkowego.

Dr n. med. Paweł Życiński zaznacza: forma formularza nie jest tak istotna, jak jego treść. – Wystarczy nawet odręcznie wypisana lista leków oraz suplementów, informacja o uczuleniach i numer kontaktowy do osoby, którą należy powiadomić w razie potrzeby. Alternatywą  może być nawet zapisana w telefonie fotografia zebranych razem wszystkich przyjmowanych przez pacjenta leków i suplementów. Taka forma również będzie bardzo pomocna – przekonuje specjalista.
 
źródło: SRS PTK
Upalne letnie dni, kiedy termometr wskazywał ponad 30℃, dla niektórych są miłym wspomnieniem, podczas gdy innym kojarzą się z największym koszmarem. Tych drugich jeszcze bardziej zaskoczy fakt, że ludzie korzystający z sauny znoszą temperatury wynoszące nawet do 110℃! Jakie są korzyści saunowania, a jakie zagrożenia czyhają za tą popularną w ostatnim czasie formą spędzania czasu?
Jak reaguje nasze ciało?
 
Temperatura ciała 38-39℃ podczas choroby to jawny sygnał, że najwyższy czas sięgnąć po leki zbijające gorączkę. Jednak to właśnie takie temperatury może osiągnąć organizm człowieka podczas pobytu w saunie. Stan ten wywołuje szereg reakcji, z których niektóre zaobserwujemy również podczas gorączki. Przede wszystkim połączenie ciepła i dużej wilgotności powietrza skutkuje wzmożonym wydzielaniem potu, wraz z którym tracimy wodę. Pojawia się również szybszy i pogłębiony oddech – płuca próbują w ten sposób pozbyć się nadmiaru ciepła z organizmu, a wzrost temperatury ciała o 1℃ powoduje przyspieszenie akcji serca nawet o 20 uderzeń na minutę. Ponadto naczynia krwionośne skóry ulegają rozszerzeniu – to kolejny sposób naszego ciała na walkę z przegrzaniem. Nasuwa się pytanie, kto w tej walce odnosi większe zwycięstwo i czy pobyt w saunie jest warty ryzyka?
 
Plusy saunowania
 
Istnieje wiele doniesień na temat zbawiennych właściwości sauny, z których część jest potwierdzona badaniami naukowymi, a część nie jest jeszcze do końca wyjaśniona. Liczne badania wykazują, że podczas pobytu w saunie organizm traci spore ilości sodu. Biorąc pod uwagę jego rolę w rozwoju nadciśnienia tętniczego, ta zależność z pewnością potwierdza pozytywny wpływ sauny na układ krążenia. Ponadto, przyspieszenie akcji serca powoduje lepsze dokrwienie innych narządów organizmu. Działanie relaksujące sauny również nie podlega wszelkim wątpliwościom – dla wielu osób jest to sposób poradzenia sobie ze szkodliwym dla zdrowia stresem i przemęczeniem. Pojawiają się też doniesienia o wpływie na zmniejszenie napięcia mięśni, poprawie ruchomości i zmniejszeniu bóli stawów, za co saunę uwielbiają osoby z chorobami reumatycznymi. Kilka innych badań wskazuje na mniejszą zapadalność na przeziębienia i zapalenie płuc u osób regularnie korzystających z sauny, a bardziej specjalistyczne testy ujawniły poprawę funkcjonowania śródbłonka, wyściełającego naczynia krwionośne.
 
Ukryte zagrożenia
 
Tak jak wszystko, również saunowanie ma drugą stronę medalu. Nagłe rozszerzenie naczyń krwionośnych i zwiększona akcja serca mogą stać się zbyt dużym obciążeniem dla osób, które zmagają się z chorobami krążenia. Dlatego pacjenci z niestabilną dławicą piersiową, przebytym niedawno zawałem serca lub niekontrolowanym ciśnieniem tętniczym, powinni zachować szczególną ostrożność przy podejmowaniu decyzji o skorzystaniu z sauny. W takim wyborze pomocne jest zasięgnięcie rady lekarza. Utrata dużej ilości wody, jaka wiąże się z dłuższym pobytem w saunie i brak jej właściwego uzupełnienia, jest szczególnie niebezpieczna u dzieci i osób w podeszłym wieku. Wiąże się to również ze wzrostem gęstości krwi, co zwiększa ryzyko zakrzepów. Ostrożność powinny zachować osoby z niedociśnieniem ortostatycznym – nagłe spadki ciśnienia tętniczego po wyjściu z sauny mogą być dla nich szczególnie niebezpieczne.


Autor: Aleksandra Bożym, redakcja Medicalpress, SKN Kardiologii przy 
I Katedrze i Klinice WUM

Źródła:

https://europepmc.org/article/med/3265298

https://www.nature.com/articles/s41371-017-0008-z

https://www.mayoclinicproceedings.org/article/S0025-6196(18)30275-1/fulltext

Upalne letnie dni, kiedy termometr wskazywał ponad 30℃, dla niektórych są miłym wspomnieniem, podczas gdy innym kojarzą się z największym koszmarem. Tych drugich jeszcze bardziej zaskoczy fakt, że ludzie korzystający z sauny znoszą temperatury wynoszące nawet do 110℃! Jakie są korzyści saunowania, a jakie zagrożenia czyhają za tą popularną w ostatnim czasie formą spędzania czasu?
Jak reaguje nasze ciało?
 
Temperatura ciała 38-39℃ podczas choroby to jawny sygnał, że najwyższy czas sięgnąć po leki zbijające gorączkę. Jednak to właśnie takie temperatury może osiągnąć organizm człowieka podczas pobytu w saunie. Stan ten wywołuje szereg reakcji, z których niektóre zaobserwujemy również podczas gorączki. Przede wszystkim połączenie ciepła i dużej wilgotności powietrza skutkuje wzmożonym wydzielaniem potu, wraz z którym tracimy wodę. Pojawia się również szybszy i pogłębiony oddech – płuca próbują w ten sposób pozbyć się nadmiaru ciepła z organizmu, a wzrost temperatury ciała o 1℃ powoduje przyspieszenie akcji serca nawet o 20 uderzeń na minutę. Ponadto naczynia krwionośne skóry ulegają rozszerzeniu – to kolejny sposób naszego ciała na walkę z przegrzaniem. Nasuwa się pytanie, kto w tej walce odnosi większe zwycięstwo i czy pobyt w saunie jest warty ryzyka?
 
Plusy saunowania
 
Istnieje wiele doniesień na temat zbawiennych właściwości sauny, z których część jest potwierdzona badaniami naukowymi, a część nie jest jeszcze do końca wyjaśniona. Liczne badania wykazują, że podczas pobytu w saunie organizm traci spore ilości sodu. Biorąc pod uwagę jego rolę w rozwoju nadciśnienia tętniczego, ta zależność z pewnością potwierdza pozytywny wpływ sauny na układ krążenia. Ponadto, przyspieszenie akcji serca powoduje lepsze dokrwienie innych narządów organizmu. Działanie relaksujące sauny również nie podlega wszelkim wątpliwościom – dla wielu osób jest to sposób poradzenia sobie ze szkodliwym dla zdrowia stresem i przemęczeniem. Pojawiają się też doniesienia o wpływie na zmniejszenie napięcia mięśni, poprawie ruchomości i zmniejszeniu bóli stawów, za co saunę uwielbiają osoby z chorobami reumatycznymi. Kilka innych badań wskazuje na mniejszą zapadalność na przeziębienia i zapalenie płuc u osób regularnie korzystających z sauny, a bardziej specjalistyczne testy ujawniły poprawę funkcjonowania śródbłonka, wyściełającego naczynia krwionośne.
 
Ukryte zagrożenia
 
Tak jak wszystko, również saunowanie ma drugą stronę medalu. Nagłe rozszerzenie naczyń krwionośnych i zwiększona akcja serca mogą stać się zbyt dużym obciążeniem dla osób, które zmagają się z chorobami krążenia. Dlatego pacjenci z niestabilną dławicą piersiową, przebytym niedawno zawałem serca lub niekontrolowanym ciśnieniem tętniczym, powinni zachować szczególną ostrożność przy podejmowaniu decyzji o skorzystaniu z sauny. W takim wyborze pomocne jest zasięgnięcie rady lekarza. Utrata dużej ilości wody, jaka wiąże się z dłuższym pobytem w saunie i brak jej właściwego uzupełnienia, jest szczególnie niebezpieczna u dzieci i osób w podeszłym wieku. Wiąże się to również ze wzrostem gęstości krwi, co zwiększa ryzyko zakrzepów. Ostrożność powinny zachować osoby z niedociśnieniem ortostatycznym – nagłe spadki ciśnienia tętniczego po wyjściu z sauny mogą być dla nich szczególnie niebezpieczne.


Autor: Aleksandra Bożym, redakcja Medicalpress, SKN Kardiologii przy 
I Katedrze i Klinice WUM

Źródła:

https://europepmc.org/article/med/3265298

https://www.nature.com/articles/s41371-017-0008-z

https://www.mayoclinicproceedings.org/article/S0025-6196(18)30275-1/fulltext

Walentynki kojarzą nam się z miłością, której symbolem jest serce. Co należy zrobić, żeby nasze serce pozostało jak najdłużej zdrowe, by mogło obdarowywać miłością? Wyjaśnia dr n. med. Krzysztof Kępa, kardiochirurg, Grupa American Heart of Poland.
Jak pracuje zakochane serce?
Serce to organ, który wykonuje swoją pracę nieustannie – podczas całego życia przeciętnego człowieka kurczy się średnio 2,5–3,5 mld razy. W ciągu jednej minuty przetacza ponad 5 litrów krwi. W skali całego życia daje to ponad 170 milionów litrów przepompowanej krwi – czyli mniej więcej tyle, ile wyniosłaby pojemność 50 basenów olimpijskich! A stan zakochania dodatkowo to bicie serca przyspiesza.

– Powiedzenie, że na widok ukochanej osoby serce nam mocniej zabiło, nie musi być tylko poetycką przenośnią – faktycznie w stanach zakochania nasze serce może intensywniej pracować. Wszystko to za sprawą hormonów, które towarzyszą temu stanowi, takich jak dopamina, oksytocyna i adrenalina. Stymulują one m.in. pracę serca i sprawiają, że czujemy euforię i ekscytację na samą myśl o danej osobie – wyjaśnia dr n. med. Krzysztof Kępa, kardiochirurg Grupy American Heart of Poland.

Co więcej, dalekie od prawdy nie jest również stwierdzenie, że w miłości dwa serca biją jak jedno. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis odkryli, że u par, które na co dzień żyją razem synchronizuje się wiele funkcji życiowych – w tym m.in. również rytm serca.
A co zrobić, by zarówno my, jak i nasi najbliżsi mogli się cieszyć zdrową pracą swoich serc prze długie lata?
 
Zadbaj o ruch
 – Zmieniając nawyki i styl życia zmniejszamy ryzyko wystąpienia zawału sera czy udaru mózgu o ponad 80%. Kluczowe pod tym kontem jest prawidłowe odżywianie się i aktywność fizyczna. Serce kocha ruch, a jego wrogiem jest nadwaga i siedzący tryb życia. Dlatego powinniśmy dbać o naszą kondycję i utrzymywanie prawidłowej masy ciała. Dla kobiet normy dotyczące obwodu w pasie to poniżej 80 cm, a dla mężczyzn poniżej 94 cm – mówi Krzysztof Kępa.

Jak podkreśla kardiochirurg Grupy American Heart of Poland, aktywność fizyczna wzmacnia serce oraz stymuluje sieć naczyń krwionośnych, poprawiając ich funkcje. Zalecana dawka ćwiczeń to minimum 75 minut intensywnego treningu na tydzień lub 150 minut treningu umiarkowanego. Najbardziej optymalny jest wysiłek aerobowy trwający minimum 30 minut, 5-7 dni w tygodniu. Wbrew pozorom od wysiłku fizycznego wcale nie powinny stronić osoby z chorobami serca. Wystarczy, że postawią na te dyscypliny, które nie są nadmiernie obciążające, ale angażują całe ciało, jak np. pływanie, jazda na rowerze czy nordic walking.

Uważaj na stres
Dane statystyczne wskazują, że do zawałów najczęściej dochodzi w poniedziałki, między godziną 6 a 12. To nie przypadek, lecz wpływ nagłego stresu na nasz organizm, którego często doświadczamy po powrocie do pracy z weekendu. Szacuje się, że u osób żyjących w warunkach przewlekłego stresu ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia może się zwiększać nawet o 60%!

– Na krótszą metę stres może działać na nas mobilizująco. Jeśli jednak staje się on długotrwały, zaczyna mieć destrukcyjny wpływ na cały nasz organizm – w tym również serce. Może przyczyniać się m.in. do niedokrwienia mięśnia sercowego oraz występowania epizodów zaburzenia rytmu serca. Ponadto stres zwiększa także ryzyko szybkiego wzrostu blaszki miażdżycowej i formowania się skrzeplin – przestrzega kardiochirurg. – Warto zatem zadbać o wypracowanie zdrowych technik na radzenie sobie z nerwowymi sytuacjami. Naszą odporność na stres znacząco obniża zmęczenie organizmu, dlatego pamiętajmy, by dostarczać naszemu organizmowi odpowiednią dawkę snu. Dla dorosłego człowieka jest to ok. 7-9 godzin. – tłumaczy.

Odrzuć używki
–Papierosy i alkohol to prawdziwa trucizna dla serca. Dym tytoniowy zawiera około 4 tysiące substancji chemicznych, z czego około 40 ma silne działanie rakotwórcze. Wiele z nich, z nikotyną w czołówce, przyczynia się także do występowania miażdżycy i nadkrzepliwości krwi. Palenie zwiększa także ryzyko zawału serca. A jeśli ktoś już ma zawał za sobą, a mimo to nie rezygnuje z papierosów, to ryzyko jego ponownego wystąpienia zwiększa się nawet dwukrotnie – wyjaśnia Krzysztof Kępa. – Pamiętajmy przy tym, że paląc, trujemy nie tylko siebie, ale również naszych bliskich, bowiem bierne palenie jest dla naszego organizmu równie szkodliwe.

Niebezpieczny dla naszego serca jest stan upojenia alkoholowego, gdy w ciągu 2 godzin przyjmujemy powyżej czterech standardowych porcji alkoholu. Dodatkowo długotrwałe spożywanie alkoholu zwiększa ryzyko zawału serca oraz udaru.

Pamiętaj o badaniach
Dopełnieniem dbałości o serce powinny być regularne badania kontrolne. Pierwsze EKG jest wskazane już po 20. roku życia. Od tego wieku co 4-6 lat warto sprawdzać też profil lipidowy (częściej u pacjentów kardiologicznych i z cukrzycą), a po ukończeniu 30 lat udać się na profilaktyczną wizytę do kardiologa. – Systematycznie kontrolujmy też poziom cukru, ciśnienie tętnicze, poziom cholesterolu oraz trójglicerydów w surowicy. Z lekarzem koniecznie powinniśmy się również skonsultować, gdy odczuwamy nawracające duszności. Szczególnie niepokojące są te występujące w pozycji leżącej, którym towarzyszą opuchnięte podudzia i zawroty głowy – dodaje dr n. med. Krzysztof Kępa.

źródło: AHOP

Walentynki kojarzą nam się z miłością, której symbolem jest serce. Co należy zrobić, żeby nasze serce pozostało jak najdłużej zdrowe, by mogło obdarowywać miłością? Wyjaśnia dr n. med. Krzysztof Kępa, kardiochirurg, Grupa American Heart of Poland.
Jak pracuje zakochane serce?
Serce to organ, który wykonuje swoją pracę nieustannie – podczas całego życia przeciętnego człowieka kurczy się średnio 2,5–3,5 mld razy. W ciągu jednej minuty przetacza ponad 5 litrów krwi. W skali całego życia daje to ponad 170 milionów litrów przepompowanej krwi – czyli mniej więcej tyle, ile wyniosłaby pojemność 50 basenów olimpijskich! A stan zakochania dodatkowo to bicie serca przyspiesza.

– Powiedzenie, że na widok ukochanej osoby serce nam mocniej zabiło, nie musi być tylko poetycką przenośnią – faktycznie w stanach zakochania nasze serce może intensywniej pracować. Wszystko to za sprawą hormonów, które towarzyszą temu stanowi, takich jak dopamina, oksytocyna i adrenalina. Stymulują one m.in. pracę serca i sprawiają, że czujemy euforię i ekscytację na samą myśl o danej osobie – wyjaśnia dr n. med. Krzysztof Kępa, kardiochirurg Grupy American Heart of Poland.

Co więcej, dalekie od prawdy nie jest również stwierdzenie, że w miłości dwa serca biją jak jedno. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis odkryli, że u par, które na co dzień żyją razem synchronizuje się wiele funkcji życiowych – w tym m.in. również rytm serca.
A co zrobić, by zarówno my, jak i nasi najbliżsi mogli się cieszyć zdrową pracą swoich serc prze długie lata?
 
Zadbaj o ruch
 – Zmieniając nawyki i styl życia zmniejszamy ryzyko wystąpienia zawału sera czy udaru mózgu o ponad 80%. Kluczowe pod tym kontem jest prawidłowe odżywianie się i aktywność fizyczna. Serce kocha ruch, a jego wrogiem jest nadwaga i siedzący tryb życia. Dlatego powinniśmy dbać o naszą kondycję i utrzymywanie prawidłowej masy ciała. Dla kobiet normy dotyczące obwodu w pasie to poniżej 80 cm, a dla mężczyzn poniżej 94 cm – mówi Krzysztof Kępa.

Jak podkreśla kardiochirurg Grupy American Heart of Poland, aktywność fizyczna wzmacnia serce oraz stymuluje sieć naczyń krwionośnych, poprawiając ich funkcje. Zalecana dawka ćwiczeń to minimum 75 minut intensywnego treningu na tydzień lub 150 minut treningu umiarkowanego. Najbardziej optymalny jest wysiłek aerobowy trwający minimum 30 minut, 5-7 dni w tygodniu. Wbrew pozorom od wysiłku fizycznego wcale nie powinny stronić osoby z chorobami serca. Wystarczy, że postawią na te dyscypliny, które nie są nadmiernie obciążające, ale angażują całe ciało, jak np. pływanie, jazda na rowerze czy nordic walking.

Uważaj na stres
Dane statystyczne wskazują, że do zawałów najczęściej dochodzi w poniedziałki, między godziną 6 a 12. To nie przypadek, lecz wpływ nagłego stresu na nasz organizm, którego często doświadczamy po powrocie do pracy z weekendu. Szacuje się, że u osób żyjących w warunkach przewlekłego stresu ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia może się zwiększać nawet o 60%!

– Na krótszą metę stres może działać na nas mobilizująco. Jeśli jednak staje się on długotrwały, zaczyna mieć destrukcyjny wpływ na cały nasz organizm – w tym również serce. Może przyczyniać się m.in. do niedokrwienia mięśnia sercowego oraz występowania epizodów zaburzenia rytmu serca. Ponadto stres zwiększa także ryzyko szybkiego wzrostu blaszki miażdżycowej i formowania się skrzeplin – przestrzega kardiochirurg. – Warto zatem zadbać o wypracowanie zdrowych technik na radzenie sobie z nerwowymi sytuacjami. Naszą odporność na stres znacząco obniża zmęczenie organizmu, dlatego pamiętajmy, by dostarczać naszemu organizmowi odpowiednią dawkę snu. Dla dorosłego człowieka jest to ok. 7-9 godzin. – tłumaczy.

Odrzuć używki
–Papierosy i alkohol to prawdziwa trucizna dla serca. Dym tytoniowy zawiera około 4 tysiące substancji chemicznych, z czego około 40 ma silne działanie rakotwórcze. Wiele z nich, z nikotyną w czołówce, przyczynia się także do występowania miażdżycy i nadkrzepliwości krwi. Palenie zwiększa także ryzyko zawału serca. A jeśli ktoś już ma zawał za sobą, a mimo to nie rezygnuje z papierosów, to ryzyko jego ponownego wystąpienia zwiększa się nawet dwukrotnie – wyjaśnia Krzysztof Kępa. – Pamiętajmy przy tym, że paląc, trujemy nie tylko siebie, ale również naszych bliskich, bowiem bierne palenie jest dla naszego organizmu równie szkodliwe.

Niebezpieczny dla naszego serca jest stan upojenia alkoholowego, gdy w ciągu 2 godzin przyjmujemy powyżej czterech standardowych porcji alkoholu. Dodatkowo długotrwałe spożywanie alkoholu zwiększa ryzyko zawału serca oraz udaru.

Pamiętaj o badaniach
Dopełnieniem dbałości o serce powinny być regularne badania kontrolne. Pierwsze EKG jest wskazane już po 20. roku życia. Od tego wieku co 4-6 lat warto sprawdzać też profil lipidowy (częściej u pacjentów kardiologicznych i z cukrzycą), a po ukończeniu 30 lat udać się na profilaktyczną wizytę do kardiologa. – Systematycznie kontrolujmy też poziom cukru, ciśnienie tętnicze, poziom cholesterolu oraz trójglicerydów w surowicy. Z lekarzem koniecznie powinniśmy się również skonsultować, gdy odczuwamy nawracające duszności. Szczególnie niepokojące są te występujące w pozycji leżącej, którym towarzyszą opuchnięte podudzia i zawroty głowy – dodaje dr n. med. Krzysztof Kępa.

źródło: AHOP

Wakacje oraz długie weekendy często wiążą się z dalszymi podróżami – a to oznacza nierzadko prowadzenie auta nawet przez kilkanaście godzin. Jak pokazują liczne doniesienia i statystyki, monitorujące sytuację na drogach w okresie wakacyjnym, takie podróże mogą być brzemienne w skutki, gdy kierowcy źle oceniają swoje możliwości zdrowotne i nie zachowują odpowiednich środków bezpieczeństwa pod kątem własnego zdrowia i wydolności organizmu. Sytuacja jest szczególnie niepokojąca w grupie zawodowych kierowców, ale dotyczy również tych osób, które na co dzień pokonują dużo mniejsze dystanse. O tym, jak zadbać o bezpieczeństwo swoje i pasażerów podczas prowadzenia auta, szczególnie w okresie letnim, mówi Maciej Pruski, ordynator oddziału Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Tychach z Grupy American Heart of Poland.
– Czynniki związane ze środowiskiem pracy wpływają na styl życia i zdrowie zawodowych kierowców. Spędzają oni wiele godzin w wymuszonej pozycji siedzącej, często nieregularnie się odżywiają, mają niski poziom aktywności fizycznej, do tego dochodzą długie godziny pracy, częste nocne podróże, które są związane z zaburzeniami snu. Skutkuje to szybszym starzeniem się serca; u zawodowych kierowców są one starsze nawet o 17 lat, niż wskazywałby na to ich wiek metrykalny – wyjaśnia Maciej Pruski.

Zawodowi kierowcy są narażeni na choroby, które stwarzają ryzyko nagłej niewydolności układu sercowo-naczyniowego lub oddechowego oraz osłabienia funkcji mózgowych.

– W trosce o bezpieczeństwo publiczne, związane z ryzykiem występowania wypadków komunikacyjnych, kierowcy, którzy wyjeżdżają na długie trasy, powinni szczególnie dbać o kondycję oraz o zdrowie. Kierowcy zawodowi należą do grupy, w której dwa razy częściej występuje nadciśnienie tętnicze, niż w całym społeczeństwie. Dlatego tak ważna jest profilaktyka mająca na celu wczesne wykrywanie groźnych dla życia schorzeń – dodaje.
 
Bicie naszego serca jest zgodne z wewnętrznym rytmem dobowym. Niezależnie od aktywności i stanu zdrowia są takie godziny, kiedy serce jest szczególnie „wrażliwe”.

– Często do wypadków samochodowych dochodzi między godziną 1:00 a 5:00 w nocy, ponieważ poziom czuwania naszego organizmu jest wtedy najniższy. Ciśnienie tętnicze charakteryzuje się rytmem dobowym.
W nocy powinno być o około 15% niższe, niż w dzień. Po godzinie 22:00 obniża się, a o 3:00 osiąga najniższą wartość – tłumaczy kardiolog z Grupy American Heart of Poland.
 
Nocna jazda samochodem może być pod pewnymi względami wygodniejsza, ze względu na mniejszy ruch na drodze, natomiast na pewno wymaga większego skupienia.

– Organizm, a w szczególności narządy zmysłów, szybciej się w nocy męczy. Wieczorem zegar biologiczny „wycisza” zmysły, przygotowując nas do snu. Jeżeli zdecydujemy się na podróż nocą, to należy być wypoczętym. Unikajmy obfitych posiłków, ponieważ wtedy większość krwi z układu krążenia kierowana jest do układu pokarmowego, który skupia się na trawieniu, tym samym osłabiając nasze zdolności odbierania bodźców. Stajemy się również bardziej senni. Koniecznie pamiętajmy o przerwach i dotlenieniu organizmu – dodaje.
 
Podczas podróży w upalny dzień musimy dbać w sposób szczególny o uzupełnianie płynów.
– Niski poziom cukru powoduje senność, zaburza pracę układu nerwowego – powoduje słabsze przewodnictwo nerwowe, a co za tym idzie – wydłużony czas reakcji. Kierowcy często „ratują” się napojami z kofeiną, ale należy pamiętać, że działają one odwadniająco – uzupełnia Maciej Pruski.
 
Zmęczenie może zakończyć się mikro-snem
– Szczególną naszą uwagę i zaniepokojenie powinno wzbudzić przede wszystkim: ziewanie, częste mruganie, masowanie twarzy i jej okolic, wpatrywanie się w jeden punkt, brak ruchu oczu. Kiedy kierowca odczuwa nadmierną senność, nie powinien dalej prowadzić pojazdu. Ponadto znużenie może wynikać z niedoboru tlenu w samochodzie lub po prostu monotonnej jazdy – tłumaczy.
 
Ostre zaburzenia pracy serca, których symptomem może być arytmia oraz zagrażający życiu zawał serca mięśniowego, występują najczęściej rano.

– Między godziną 6:00 a 12:00 odnotowuje się najwięcej zawałów serca mięśniowego, ponieważ wczesnym porankiem wzrasta poziom białka PAI-1 we krwi. Białko to jest m.in. odpowiedzialne za spowolnienie rozpuszczania skrzepów, co wiąże się z podwyższonym ryzykiem wystąpienia zawału i udaru – dodaje ekspert z Grupy American Heart of Poland.
 
Kontrola kardiologiczna przed podróżą
– Konieczne mogą okazać się regularne badania lekarskie dla kierowców zawodowych, których czeka długa podróż. Tętno, ciśnienie i inne ważne wskaźniki powinny być zweryfikowane przez lekarza i to on powinien podjąć decyzję o dopuszczeniu kierowcy do jazdy. Dzięki takiemu rozwiązaniu być może będziemy mogli zapobiec wielu wypadkom drogowym – tłumaczy.
 
Każdy kierowca, w szczególności kierowca zawodowy, powinien być świadomy objawów, które towarzyszą zawałowi mięśnia sercowego.

– Charakterystycznym objawem zawału jest ból w klatce piersiowej, który występuje u około 80% chorych. Może on promieniować w kierunku żuchwy, kończyn górnych (powodując ich drętwienie) lub nadbrzusza. Ból ten nigdy nie jest wyraźnie zlokalizowany – ma charakter rozlany. Innymi objawami towarzyszącymi zawałowi są duszność, zawroty głowy, bladość, zimny, lepki pot, spadek lub wzrost ciśnienia tętniczego, nieregularny puls, tachykardia, czyli wzrost częstości akcji serca, pobudzenie ruchowe związane z lękiem i strachem przed śmiercią – wyjaśnia kardiolog.
 
 
Grupa American Heart of Poland (Grupa AHoP) zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych w całym kraju kompleksową, ciągłą, wielospecjalistyczną i nowoczesną opiekę medyczną, integrującą edukację prozdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Jest obecnie liderem na rynku usług sercowo-naczyniowych w Centralnej Europie, zapewniając ponad 175 tysiącom pacjentów rocznie na terenie całego kraju dostęp do najwyższej klasy procedur medycznych, również w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Należące do nas podmioty realizują 50 tysięcy hospitalizacji rocznie, związanych z zabiegami wieńcowymi, co plasuje nas na pierwszym miejscu w kraju.
 
źródło: AHoP
Wakacje oraz długie weekendy często wiążą się z dalszymi podróżami – a to oznacza nierzadko prowadzenie auta nawet przez kilkanaście godzin. Jak pokazują liczne doniesienia i statystyki, monitorujące sytuację na drogach w okresie wakacyjnym, takie podróże mogą być brzemienne w skutki, gdy kierowcy źle oceniają swoje możliwości zdrowotne i nie zachowują odpowiednich środków bezpieczeństwa pod kątem własnego zdrowia i wydolności organizmu. Sytuacja jest szczególnie niepokojąca w grupie zawodowych kierowców, ale dotyczy również tych osób, które na co dzień pokonują dużo mniejsze dystanse. O tym, jak zadbać o bezpieczeństwo swoje i pasażerów podczas prowadzenia auta, szczególnie w okresie letnim, mówi Maciej Pruski, ordynator oddziału Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Tychach z Grupy American Heart of Poland.
– Czynniki związane ze środowiskiem pracy wpływają na styl życia i zdrowie zawodowych kierowców. Spędzają oni wiele godzin w wymuszonej pozycji siedzącej, często nieregularnie się odżywiają, mają niski poziom aktywności fizycznej, do tego dochodzą długie godziny pracy, częste nocne podróże, które są związane z zaburzeniami snu. Skutkuje to szybszym starzeniem się serca; u zawodowych kierowców są one starsze nawet o 17 lat, niż wskazywałby na to ich wiek metrykalny – wyjaśnia Maciej Pruski.

Zawodowi kierowcy są narażeni na choroby, które stwarzają ryzyko nagłej niewydolności układu sercowo-naczyniowego lub oddechowego oraz osłabienia funkcji mózgowych.

– W trosce o bezpieczeństwo publiczne, związane z ryzykiem występowania wypadków komunikacyjnych, kierowcy, którzy wyjeżdżają na długie trasy, powinni szczególnie dbać o kondycję oraz o zdrowie. Kierowcy zawodowi należą do grupy, w której dwa razy częściej występuje nadciśnienie tętnicze, niż w całym społeczeństwie. Dlatego tak ważna jest profilaktyka mająca na celu wczesne wykrywanie groźnych dla życia schorzeń – dodaje.
 
Bicie naszego serca jest zgodne z wewnętrznym rytmem dobowym. Niezależnie od aktywności i stanu zdrowia są takie godziny, kiedy serce jest szczególnie „wrażliwe”.

– Często do wypadków samochodowych dochodzi między godziną 1:00 a 5:00 w nocy, ponieważ poziom czuwania naszego organizmu jest wtedy najniższy. Ciśnienie tętnicze charakteryzuje się rytmem dobowym.
W nocy powinno być o około 15% niższe, niż w dzień. Po godzinie 22:00 obniża się, a o 3:00 osiąga najniższą wartość – tłumaczy kardiolog z Grupy American Heart of Poland.
 
Nocna jazda samochodem może być pod pewnymi względami wygodniejsza, ze względu na mniejszy ruch na drodze, natomiast na pewno wymaga większego skupienia.

– Organizm, a w szczególności narządy zmysłów, szybciej się w nocy męczy. Wieczorem zegar biologiczny „wycisza” zmysły, przygotowując nas do snu. Jeżeli zdecydujemy się na podróż nocą, to należy być wypoczętym. Unikajmy obfitych posiłków, ponieważ wtedy większość krwi z układu krążenia kierowana jest do układu pokarmowego, który skupia się na trawieniu, tym samym osłabiając nasze zdolności odbierania bodźców. Stajemy się również bardziej senni. Koniecznie pamiętajmy o przerwach i dotlenieniu organizmu – dodaje.
 
Podczas podróży w upalny dzień musimy dbać w sposób szczególny o uzupełnianie płynów.
– Niski poziom cukru powoduje senność, zaburza pracę układu nerwowego – powoduje słabsze przewodnictwo nerwowe, a co za tym idzie – wydłużony czas reakcji. Kierowcy często „ratują” się napojami z kofeiną, ale należy pamiętać, że działają one odwadniająco – uzupełnia Maciej Pruski.
 
Zmęczenie może zakończyć się mikro-snem
– Szczególną naszą uwagę i zaniepokojenie powinno wzbudzić przede wszystkim: ziewanie, częste mruganie, masowanie twarzy i jej okolic, wpatrywanie się w jeden punkt, brak ruchu oczu. Kiedy kierowca odczuwa nadmierną senność, nie powinien dalej prowadzić pojazdu. Ponadto znużenie może wynikać z niedoboru tlenu w samochodzie lub po prostu monotonnej jazdy – tłumaczy.
 
Ostre zaburzenia pracy serca, których symptomem może być arytmia oraz zagrażający życiu zawał serca mięśniowego, występują najczęściej rano.

– Między godziną 6:00 a 12:00 odnotowuje się najwięcej zawałów serca mięśniowego, ponieważ wczesnym porankiem wzrasta poziom białka PAI-1 we krwi. Białko to jest m.in. odpowiedzialne za spowolnienie rozpuszczania skrzepów, co wiąże się z podwyższonym ryzykiem wystąpienia zawału i udaru – dodaje ekspert z Grupy American Heart of Poland.
 
Kontrola kardiologiczna przed podróżą
– Konieczne mogą okazać się regularne badania lekarskie dla kierowców zawodowych, których czeka długa podróż. Tętno, ciśnienie i inne ważne wskaźniki powinny być zweryfikowane przez lekarza i to on powinien podjąć decyzję o dopuszczeniu kierowcy do jazdy. Dzięki takiemu rozwiązaniu być może będziemy mogli zapobiec wielu wypadkom drogowym – tłumaczy.
 
Każdy kierowca, w szczególności kierowca zawodowy, powinien być świadomy objawów, które towarzyszą zawałowi mięśnia sercowego.

– Charakterystycznym objawem zawału jest ból w klatce piersiowej, który występuje u około 80% chorych. Może on promieniować w kierunku żuchwy, kończyn górnych (powodując ich drętwienie) lub nadbrzusza. Ból ten nigdy nie jest wyraźnie zlokalizowany – ma charakter rozlany. Innymi objawami towarzyszącymi zawałowi są duszność, zawroty głowy, bladość, zimny, lepki pot, spadek lub wzrost ciśnienia tętniczego, nieregularny puls, tachykardia, czyli wzrost częstości akcji serca, pobudzenie ruchowe związane z lękiem i strachem przed śmiercią – wyjaśnia kardiolog.
 
 
Grupa American Heart of Poland (Grupa AHoP) zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych w całym kraju kompleksową, ciągłą, wielospecjalistyczną i nowoczesną opiekę medyczną, integrującą edukację prozdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Jest obecnie liderem na rynku usług sercowo-naczyniowych w Centralnej Europie, zapewniając ponad 175 tysiącom pacjentów rocznie na terenie całego kraju dostęp do najwyższej klasy procedur medycznych, również w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Należące do nas podmioty realizują 50 tysięcy hospitalizacji rocznie, związanych z zabiegami wieńcowymi, co plasuje nas na pierwszym miejscu w kraju.
 
źródło: AHoP
Niewydolność serca diagnozowana jest w Polsce w bardziej zaawansowanych stadiach niż w innych rozwiniętych krajach Europy. Polska ma także najwyższy wśród krajów OECD wskaźnik hospitalizacji związanych z tym schorzeniem. W naszym kraju udoskonalenia wymaga profilaktyka pierwotna i wtórna oraz etap następujący po terapii stanów ostrych, czyli leczenie przewlekłe. Nie ma wątpliwości, że warto i można stan opieki kardiologicznej w Polsce efektywnie zmieniać. To możliwe często przy już dostępnych zasobach i wiedzy – mówi dr n. med. Szymon Budrejko z Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Komentarz eksperta

Na początku warto przypomnieć, że niewydolność serca to nie tyle jedna choroba, co kliniczny zespół różnych objawów, który polega na tym, że u pacjenta występują różne mechanizmy sprawiające, że serce staje się niewydolne. Oznacza to, że organ nie jest w stanie prawidłowo pełnić swojej funkcji: nie jest w stanie dostarczyć wystarczającej ilości krwi i tlenu do wszystkich narządów organizmu. Taki stan może wynikać z różnych chorób lub zaburzeń czynności serca.

Do niewydolności serca może prowadzić upośledzenie funkcji skurczowej serca, czyli zdolności do pompowania krwi przez serce i upośledzenie funkcji rozkurczowej, czyli upośledzenie elastyczności serca prowadzące do zaburzenia jego funkcjonowania. Główną przyczyną niewydolności serca jeśli chodzi o inne schorzenia kardiologiczne jest choroba wieńcowa i przebyty zawał serca, ale także wady zastawkowe, kardiomiopatie genetyczne czy pozapalne. Do rozwoju niewydolności serca mogą prowadzić także schorzenia ogólnoustrojowe. W tym zakresie czynnikami ryzyka są między innymi: nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, miażdżyca. Rzadziej do rozwoju niewydolności serca prowadzą sytuacje szczególne, takie jak uszkodzenia toksyczne, na przykład polekowe, które mogą wystąpić u pacjentów onkologicznych leczonych chemioterapią toksyczną dla serca.

Do najczęstszych objawów niewydolności serca należą: duszność, męczliwość i obrzęki obwodowe. Do mniej specyficznych symptomów należą ogólne osłabienie i kaszel. Te ostatnie objawy bywają dla chorych mylące. Pacjenci rzadko wiążą je ze stanem serca, podejrzewając u siebie raczej schorzenia płuc czy, szerzej, górnych dróg oddechowych. W czasie pandemii COVID-19 objawy zakażenia koronawirusem ale także powikłań infekcji mogą dodatkowo komplikować rozpoznanie, a dodatkowo istotnie wpływać na pogorszenie stanu serca.

Chociaż mówi się wiele o rosnącej skali zachorowań na niewydolność serca, rzadko zdajemy sobie sprawę, że to schorzenie jest główną pojedynczą przyczyną zgonów w Polsce[1]. Chociaż to choroby onkologiczne kojarzą się powszechnie z najczęstszymi przyczynami zgonów, to w pierwszej czwórce tego zestawienia znajdują się w naszym kraju właśnie choroby układu krążenia: niewydolność serca, miażdżyca i choroba wieńcowa oraz zawał serca. Dopiero na kolejnym miejscu znajduje się rak płuca.

Niewydolność serca to bez wątpienia poważny problem zdrowotny, ale także społeczny. Z powodu tego klinicznego zespołu objawów w Polsce umiera rocznie 140 tys. osób[2]. W jednej trzeciej przypadków niewydolność serca jest bezpośrednią przyczyną zgonu, w pozostałych przypadkach – istotnym zespołem towarzyszącym innym chorobom.

Liczba pacjentów z niewydolnością serca stale wzrasta. Szacuje się, że obecnie w Polsce schorzenie to dotyczy 1,2 miliona osób – nieco ponad co trzydziestego mieszkańca naszego kraju. Niewydolność serca to schorzenie przewlekłe, które wymaga stałego leczenia, w tym także hospitalizacji. Istotne, że to właśnie hospitalizacje stanowią główny koszt leczenia niewydolności serca w Polsce.

Niewydolność serca jest schorzeniem nieuleczalnym. Szacuje się, że w ciągu pięciu lat od rozpoznania umiera 40 proc. pacjentów. Na szczęście z dekady na dekadę obserwuje się poprawę i wydłużenie czasu przeżycia chorych. Znaczącym wsparciem w tym zakresie jest rozwój różnych technologii terapeutycznych.

Ciekawym paradoksem jest fakt, że postęp w dziedzinie kardiologii z jednej stronie pomaga skuteczniej ratować i przedłużać życie chorych w fazie ostrej, na przykład u pacjentów z zawałem serca, ale z drugiej strony przebyty zawał prowadzi do przewlekłej fazy upośledzenia czynności serca i w dłuższej perspektywie przyczynia się do rozwoju niewydolności serca.

Niewydolność serca diagnozowana jest w naszym kraju stosunkowo późno, w bardziej zaawansowanych stadiach niż w innych rozwiniętych krajach Europy[3]. Niestety, Polska ma także najwyższy wśród krajów OECD wskaźnik hospitalizacji związanych z niewydolnością serca: 500 hospitalizacji na 100 tys. mieszkańców, gdy tymczasem średnia europejska wynosi 200-250 hospitalizacji na 100 tys. mieszkańców.[4] W Polsce wysoki jest także wskaźnik śmiertelności z powodu niewydolności serca[5]. Nie ma wątpliwości, że warto i można ten stan zmieniać.

Od wielu lat eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreślają, że kluczowym aspektem na drodze do poprawy sytuacji w obszarze niewydolności serca w Polsce jest uporządkowanie i zmodyfikowanie systemu opieki kardiologicznej. O ile w stanach nagłych, związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, opieka jest zorganizowana i funkcjonuje bez zastrzeżeń, to wyzwania rozpoczynają się wcześniej i później: na etapie profilaktyki pierwotnej oraz wtórnej i leczenia przewlekłego.

W zakresie profilaktyki warto prowadzić różne akcje świadomościowe nakierowane na skuteczną prewencję pierwotną i wtórną schorzeń sercowo-naczyniowych. Chodzi o to, by jak najmniej osób było narażonych na modyfikowalne czynniki ryzyka chorób kardiologicznych, w tym niewydolności serca, a z drugiej strony, aby osoby, które stają się już pacjentami kardiologicznymi, znały wpływ zdrowego stylu życia i przestrzegania zaleceń terapeutycznych na stan swojego serca, ale i całego organizmu.

Nie ma wątpliwości, że warto poprawiać suboptymalny dziś dostęp do opieki ambulatoryjnej, w tym do lekarza rodzinnego i kardiologa oraz różnych form badań, terapii i form opieki zgodnych z aktualną wiedzą medyczną, to jest zawartych w aktualnych wytycznych naukowych.

Ważnym aspektem jest stałe monitorowanie stanu pacjenta, w tym samomonitorowanie swojego stanu zdrowia przez chorego. Najistotniejszymi aspektami są: stałe monitorowanie regularnego przyjmowania zaleconej terapii, kontrola parametrów takich jak puls i ciśnienie tętnicze krwi, obserwacja pod kątem wystąpienia obrzęków mogących świadczyć o przewodnieniu organizmu i zaostrzeniu niewydolności serca. Istotne są regularne badania laboratoryjne a w przypadku pacjentów z urządzeniami wszczepialnymi implantowanymi w ramach terapii arytmii optymalny dostęp do telemonitoringu układów wszczepialnych. Nie są to kwestie nowe, ale z pewnością wymagające usystematyzowania, które przełożyłoby się na poprawę ich dostępności i stosowania.

Celem postulowanych przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne zmian jest umożliwienie wczesnej diagnostyki, wypracowanie systemu efektywnej opieki i kontroli stanu pacjenta, która w razie potrzeby będzie umożliwiała wczesną reakcję na ewentualne nieprawidłowości. Wiadomo, że w przypadku wczesnych objawów zaostrzenia niewydolności serca modyfikacja zaleconej farmakoterapii wraz z ewentualnymi dodatkowymi zaleceniami dotyczącymi stylu życia może skutecznie uchronić pacjentów przed hospitalizacją.

Środowisko kardiologiczne zaproponowało kilka lat temu założenia programu pt. „Kompleksowa Opieka nad Osobami z Niewydolnością Serca” – KONS. Program jest potrzebny w pełnym zakresie i w skali ogólnopolskiej – dziś różnice w poziomie dostępności opieki pomiędzy dużymi miastami a mniejszymi miejscowościami bywają znaczące. Dodatkowym argumentem przemawiającym za wdrożeniem programu KONS jest fakt, że sytuację chorych kardiologicznie dodatkowo pogorszyła pandemia COVID-19. Dostęp do konsultacji medycznych i właściwej opieki stał się jeszcze bardziej ograniczony.

Zmiany o charakterze administracyjno-organizacyjnym można często prowadzić przy dostępnych już zasobach i wiedzy. Warto wdrażać takie działania. Wiadomo, że poprawią efektywność opieki kardiologicznej, jakość życia i rokowanie pacjentów.
 

[1] Główny Urząd Statystyczny

[3] Sierpiński et al. 10 year trends in hospitalization rates due to heart failure and related in-hospital mortality in Poland (2010-2019), ESC Heart Fail. 2020 Oct 22;7(6):3365-3373. doi: 10.1002/ehf2.13060., np. Sosnowska-Pasiarska et al. Kardiol Pol. 2013;71(3):234-40. doi: 10.5603/KP.2013.0034.

Population of Polish patients participating in the Heart Failure Pilot Survey (ESC-HF Pilot)

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (2016): Niewydolność serca w Polsce – raport 2016, materiały informacyjne Sekcji Niewydolności Serca PTK, http://www.niewydolnosc- serca.pl/barometr.

Straburzyńska-Migaj E., Nessler J., Gackowski A., Rozentryt P. (2016): Niewydolność serca w Polsce – raport 2016. Materiały informacyjne Sekcji Niewydolności Serca PTK.

Niewydolność serca w Polsce. Realia, koszty, sugestie poprawy sytuacji. Porozumienie organizacji kardiologicznych Razem dla Serca. 2020.

[5] Nessler J., Kozierkiewicz A., Gackowski A. et al. (2019): Projekt pilotażowy Kompleksowej Opieki nad Osobami z Niewydolnością Serca – punkt wyjścia i spodziewane rezultaty. Kariologia Polska 2019, artykuł specjalny.

Straburzyńska-Migaj E., Nessler J., Gackowski A., Rozentryt P. (2016): Niewydolność serca w Polsce – raport 2016. Materiały informacyjne Sekcji Niewydolności Serca PTK.

źrodło: SRS PTK

Niewydolność serca diagnozowana jest w Polsce w bardziej zaawansowanych stadiach niż w innych rozwiniętych krajach Europy. Polska ma także najwyższy wśród krajów OECD wskaźnik hospitalizacji związanych z tym schorzeniem. W naszym kraju udoskonalenia wymaga profilaktyka pierwotna i wtórna oraz etap następujący po terapii stanów ostrych, czyli leczenie przewlekłe. Nie ma wątpliwości, że warto i można stan opieki kardiologicznej w Polsce efektywnie zmieniać. To możliwe często przy już dostępnych zasobach i wiedzy – mówi dr n. med. Szymon Budrejko z Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Komentarz eksperta

Na początku warto przypomnieć, że niewydolność serca to nie tyle jedna choroba, co kliniczny zespół różnych objawów, który polega na tym, że u pacjenta występują różne mechanizmy sprawiające, że serce staje się niewydolne. Oznacza to, że organ nie jest w stanie prawidłowo pełnić swojej funkcji: nie jest w stanie dostarczyć wystarczającej ilości krwi i tlenu do wszystkich narządów organizmu. Taki stan może wynikać z różnych chorób lub zaburzeń czynności serca.

Do niewydolności serca może prowadzić upośledzenie funkcji skurczowej serca, czyli zdolności do pompowania krwi przez serce i upośledzenie funkcji rozkurczowej, czyli upośledzenie elastyczności serca prowadzące do zaburzenia jego funkcjonowania. Główną przyczyną niewydolności serca jeśli chodzi o inne schorzenia kardiologiczne jest choroba wieńcowa i przebyty zawał serca, ale także wady zastawkowe, kardiomiopatie genetyczne czy pozapalne. Do rozwoju niewydolności serca mogą prowadzić także schorzenia ogólnoustrojowe. W tym zakresie czynnikami ryzyka są między innymi: nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, miażdżyca. Rzadziej do rozwoju niewydolności serca prowadzą sytuacje szczególne, takie jak uszkodzenia toksyczne, na przykład polekowe, które mogą wystąpić u pacjentów onkologicznych leczonych chemioterapią toksyczną dla serca.

Do najczęstszych objawów niewydolności serca należą: duszność, męczliwość i obrzęki obwodowe. Do mniej specyficznych symptomów należą ogólne osłabienie i kaszel. Te ostatnie objawy bywają dla chorych mylące. Pacjenci rzadko wiążą je ze stanem serca, podejrzewając u siebie raczej schorzenia płuc czy, szerzej, górnych dróg oddechowych. W czasie pandemii COVID-19 objawy zakażenia koronawirusem ale także powikłań infekcji mogą dodatkowo komplikować rozpoznanie, a dodatkowo istotnie wpływać na pogorszenie stanu serca.

Chociaż mówi się wiele o rosnącej skali zachorowań na niewydolność serca, rzadko zdajemy sobie sprawę, że to schorzenie jest główną pojedynczą przyczyną zgonów w Polsce[1]. Chociaż to choroby onkologiczne kojarzą się powszechnie z najczęstszymi przyczynami zgonów, to w pierwszej czwórce tego zestawienia znajdują się w naszym kraju właśnie choroby układu krążenia: niewydolność serca, miażdżyca i choroba wieńcowa oraz zawał serca. Dopiero na kolejnym miejscu znajduje się rak płuca.

Niewydolność serca to bez wątpienia poważny problem zdrowotny, ale także społeczny. Z powodu tego klinicznego zespołu objawów w Polsce umiera rocznie 140 tys. osób[2]. W jednej trzeciej przypadków niewydolność serca jest bezpośrednią przyczyną zgonu, w pozostałych przypadkach – istotnym zespołem towarzyszącym innym chorobom.

Liczba pacjentów z niewydolnością serca stale wzrasta. Szacuje się, że obecnie w Polsce schorzenie to dotyczy 1,2 miliona osób – nieco ponad co trzydziestego mieszkańca naszego kraju. Niewydolność serca to schorzenie przewlekłe, które wymaga stałego leczenia, w tym także hospitalizacji. Istotne, że to właśnie hospitalizacje stanowią główny koszt leczenia niewydolności serca w Polsce.

Niewydolność serca jest schorzeniem nieuleczalnym. Szacuje się, że w ciągu pięciu lat od rozpoznania umiera 40 proc. pacjentów. Na szczęście z dekady na dekadę obserwuje się poprawę i wydłużenie czasu przeżycia chorych. Znaczącym wsparciem w tym zakresie jest rozwój różnych technologii terapeutycznych.

Ciekawym paradoksem jest fakt, że postęp w dziedzinie kardiologii z jednej stronie pomaga skuteczniej ratować i przedłużać życie chorych w fazie ostrej, na przykład u pacjentów z zawałem serca, ale z drugiej strony przebyty zawał prowadzi do przewlekłej fazy upośledzenia czynności serca i w dłuższej perspektywie przyczynia się do rozwoju niewydolności serca.

Niewydolność serca diagnozowana jest w naszym kraju stosunkowo późno, w bardziej zaawansowanych stadiach niż w innych rozwiniętych krajach Europy[3]. Niestety, Polska ma także najwyższy wśród krajów OECD wskaźnik hospitalizacji związanych z niewydolnością serca: 500 hospitalizacji na 100 tys. mieszkańców, gdy tymczasem średnia europejska wynosi 200-250 hospitalizacji na 100 tys. mieszkańców.[4] W Polsce wysoki jest także wskaźnik śmiertelności z powodu niewydolności serca[5]. Nie ma wątpliwości, że warto i można ten stan zmieniać.

Od wielu lat eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreślają, że kluczowym aspektem na drodze do poprawy sytuacji w obszarze niewydolności serca w Polsce jest uporządkowanie i zmodyfikowanie systemu opieki kardiologicznej. O ile w stanach nagłych, związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, opieka jest zorganizowana i funkcjonuje bez zastrzeżeń, to wyzwania rozpoczynają się wcześniej i później: na etapie profilaktyki pierwotnej oraz wtórnej i leczenia przewlekłego.

W zakresie profilaktyki warto prowadzić różne akcje świadomościowe nakierowane na skuteczną prewencję pierwotną i wtórną schorzeń sercowo-naczyniowych. Chodzi o to, by jak najmniej osób było narażonych na modyfikowalne czynniki ryzyka chorób kardiologicznych, w tym niewydolności serca, a z drugiej strony, aby osoby, które stają się już pacjentami kardiologicznymi, znały wpływ zdrowego stylu życia i przestrzegania zaleceń terapeutycznych na stan swojego serca, ale i całego organizmu.

Nie ma wątpliwości, że warto poprawiać suboptymalny dziś dostęp do opieki ambulatoryjnej, w tym do lekarza rodzinnego i kardiologa oraz różnych form badań, terapii i form opieki zgodnych z aktualną wiedzą medyczną, to jest zawartych w aktualnych wytycznych naukowych.

Ważnym aspektem jest stałe monitorowanie stanu pacjenta, w tym samomonitorowanie swojego stanu zdrowia przez chorego. Najistotniejszymi aspektami są: stałe monitorowanie regularnego przyjmowania zaleconej terapii, kontrola parametrów takich jak puls i ciśnienie tętnicze krwi, obserwacja pod kątem wystąpienia obrzęków mogących świadczyć o przewodnieniu organizmu i zaostrzeniu niewydolności serca. Istotne są regularne badania laboratoryjne a w przypadku pacjentów z urządzeniami wszczepialnymi implantowanymi w ramach terapii arytmii optymalny dostęp do telemonitoringu układów wszczepialnych. Nie są to kwestie nowe, ale z pewnością wymagające usystematyzowania, które przełożyłoby się na poprawę ich dostępności i stosowania.

Celem postulowanych przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne zmian jest umożliwienie wczesnej diagnostyki, wypracowanie systemu efektywnej opieki i kontroli stanu pacjenta, która w razie potrzeby będzie umożliwiała wczesną reakcję na ewentualne nieprawidłowości. Wiadomo, że w przypadku wczesnych objawów zaostrzenia niewydolności serca modyfikacja zaleconej farmakoterapii wraz z ewentualnymi dodatkowymi zaleceniami dotyczącymi stylu życia może skutecznie uchronić pacjentów przed hospitalizacją.

Środowisko kardiologiczne zaproponowało kilka lat temu założenia programu pt. „Kompleksowa Opieka nad Osobami z Niewydolnością Serca” – KONS. Program jest potrzebny w pełnym zakresie i w skali ogólnopolskiej – dziś różnice w poziomie dostępności opieki pomiędzy dużymi miastami a mniejszymi miejscowościami bywają znaczące. Dodatkowym argumentem przemawiającym za wdrożeniem programu KONS jest fakt, że sytuację chorych kardiologicznie dodatkowo pogorszyła pandemia COVID-19. Dostęp do konsultacji medycznych i właściwej opieki stał się jeszcze bardziej ograniczony.

Zmiany o charakterze administracyjno-organizacyjnym można często prowadzić przy dostępnych już zasobach i wiedzy. Warto wdrażać takie działania. Wiadomo, że poprawią efektywność opieki kardiologicznej, jakość życia i rokowanie pacjentów.
 

[1] Główny Urząd Statystyczny

[3] Sierpiński et al. 10 year trends in hospitalization rates due to heart failure and related in-hospital mortality in Poland (2010-2019), ESC Heart Fail. 2020 Oct 22;7(6):3365-3373. doi: 10.1002/ehf2.13060., np. Sosnowska-Pasiarska et al. Kardiol Pol. 2013;71(3):234-40. doi: 10.5603/KP.2013.0034.

Population of Polish patients participating in the Heart Failure Pilot Survey (ESC-HF Pilot)

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (2016): Niewydolność serca w Polsce – raport 2016, materiały informacyjne Sekcji Niewydolności Serca PTK, http://www.niewydolnosc- serca.pl/barometr.

Straburzyńska-Migaj E., Nessler J., Gackowski A., Rozentryt P. (2016): Niewydolność serca w Polsce – raport 2016. Materiały informacyjne Sekcji Niewydolności Serca PTK.

Niewydolność serca w Polsce. Realia, koszty, sugestie poprawy sytuacji. Porozumienie organizacji kardiologicznych Razem dla Serca. 2020.

[5] Nessler J., Kozierkiewicz A., Gackowski A. et al. (2019): Projekt pilotażowy Kompleksowej Opieki nad Osobami z Niewydolnością Serca – punkt wyjścia i spodziewane rezultaty. Kariologia Polska 2019, artykuł specjalny.

Straburzyńska-Migaj E., Nessler J., Gackowski A., Rozentryt P. (2016): Niewydolność serca w Polsce – raport 2016. Materiały informacyjne Sekcji Niewydolności Serca PTK.

źrodło: SRS PTK