Medicalpress
Choć ten czas zwykle uchodzi za beztroski, nie brakuje w nim niepotrzebnych napięć. Stereotypy, spotkania kilku pokoleń przy wigilijnym stole to główne przyczyny nieporozumień. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” przeprowadzonego na zlecenie Gedeon Richter Polska wynika, że są oni bardziej wrażliwi, niż się nam wydaje. Może zatem w te święta warto spojrzeć na nich łaskawym okiem?
Im bliżej do świąt, tym większość z nas żyje w coraz większym napięciu. I choć wszechobecne piękne dekoracje i dobrze znane piosenki zachęcają do poczucia „tej wyjątkowej atmosfery” to dla niektórych nadchodzący czas może wydać się mocno stresujący. Jak się okazuje, rozmowa przy wigilijnym stole zaczyna przypominać prawdziwą szkołę przetrwania. Nierzadko w takiej właśnie sytuacji znajdują się… mężczyźni.

Czas na rozmowę!
Chociaż to na ogół kobiety wydają się tymi, które bardziej przejmują się wszystkim wokół, nie do końca tak jest. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” przeprowadzonego na zlecenie Gedeon Richter Polska[1] wynika, że raz na zawsze powinniśmy zerwać ze stereotypowym postrzeganiem współczesnych Polaków. Przede wszystkim wynika z niego, że są oni bardziej wrażliwi niż do tej pory się wydawało.

Aż 70 proc. respondentów zauważyło, że mężczyźni stali się bardziej emocjonalni niż kiedyś, co odnosi się do pokolenia ich ojców i dziadków. Współczesny Polak bardziej dostrzega rolę uczuć i chce o nich rozmawiać. To także czuły, bardziej zaangażowany ojciec, bo aż 86 proc. ankietowanych zaznaczyło, że ta właśnie rola jest najważniejsza w ich życiu – mówi Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i trenerka zajmująca się od 20 lat zagadnieniem dobrostanu, w tym relacyjnego i seksualnego. Z raportu wynika także, że aż 65% ankietowanych chciałaby mieć z kim porozmawiać o emocjach, z czego 61% dotyczy panów w związkach, a 74% singli. Te dane świadczą więc o tym, że typowy Polak niekoniecznie zamyka się w sobie, dlatego warto wykorzystać przedświąteczny czas jako pretekst i spróbować z nim porozmawiać. Ponieważ jednak większość mężczyzn czuje się z tym niekomfortowo, najlepiej robić to w domowym zaciszu, by uniknąć skrępowania. Trzeba też dodać, że najtrudniejszymi rozmówcami są panowie w wieku 56-69 lat. To w tej grupie najwięcej ankietowanych przyznało, że są mniej skłonni do rozmów o emocjach, co argumentują głównie tym, że nie lubią tego robić i obawiają się reakcji drugiej strony.

Młodość nie oznacza beztroski
Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” wynika, że panowie w wieku 18-25 lat najczęściej przyznają, że nie mają z kim rozmawiać o problemach i swoich obawach (54% vs 41% ogólnie). Badania pokazują też, że są oni w gorszej kondycji psychicznej niż pozostali, bo częściej odczuwają osamotnienie, jak również smutek czy zniechęcenie. Warto o tym pamiętać zwłaszcza w świątecznym czasie, gdy każdy z nas potrzebuje bliskości drugiego człowieka i wsparcia. – Te dane mnie zasmuciły, ale nie zaskoczyły. W raporcie jest też informacja o tym, że większość mężczyzn, niezależenie od wieku, na ogół rozmawia o pozytywnych emocjach (42%), a o negatywnych tylko 31%, a przecież rozmowa z drugim człowiekiem i poczucie akceptacji to nasza podstawowa ludzka potrzeba – mówi Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i trenerka zajmująca się od 20 lat zagadnieniem dobrostanu, w tym relacyjnego i seksualnego. W cytowanym raporcie pojawia się także dość wysoki odsetek Polaków (24%), którzy wciąż przyznają, że mężczyzna nie powinien płakać.
– Pamiętajmy, że dla wielu osób rozmawianie o emocjach zwłaszcza przy świątecznym stole może wydawać się krępujące. Nie można więc na nikogo naciskać, dopytywać: dlaczego jesteś smutny, zły, bo to nie jest do końca miejsce na „wywnętrzanie się”. Biorąc pod uwagę fakt, że w czasie wigilijnej kolacji mamy przedstawicieli różnych pokoleń, nie zawsze zwłaszcza ci najmłodsi mężczyźni mogą spotkać się z pełnym zrozumieniem – mówi Kamila Raczyńska

Niewygodne pytania, inteligentne odpowiedzi 
Nie tylko rozmowy same w sobie, ale także ich przebieg może wydawać się problematyczną kwestią w czasie Świąt. Kto z nas nie był w sytuacji przy rodzinnym stole, gdy musiał odpowiadać na niewygodne pytania o posiadanie dzieci, czy obecny związek. W tej ostatniej kwestii problem z odpowiedzią może mieć aż co trzeci Polak w wieku 18-25 lat. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” wynika, że zaledwie 36% ankietowanych w tym wieku deklaruje, że ma stałą partnerkę. Z kolei tylko 51% ma za sobą inicjację seksualną, co wydaje się dalekie od wszechobecnych opinii na temat młodych Polaków. A jak radzić sobie z odpowiedziami w krępujących kwestiach?

– Warto przede wszystkim rozróżniać, które z zadanych pytań jest ewidentnie przekraczające i ma na celu ośmieszenie nas, a które jest żartem lub jest zwyczajnie nieprzemyślane. Na celowo złośliwe zaczepki nie należy pozwalać. Jeśli nie zareagujemy, może to tylko wywołać lawinę kolejnych niewygodnych pytań. Na niewinny żart, nawet jeśli dla nas niewygodny, można oczywiście odpowiadać również żartem. Niestety nie ma nigdy gwarancji, że osoba po drugiej stronie zrozumie, co mamy na myśli i przestanie drążyć niewygodny temat. Zwykle najwięcej pytań słyszy się o sytuację relacyjną. Jeśli nie chcemy opowiadać o tym, możemy albo jasno i asertywnie postawić granicę, albo zmienić temat, albo właśnie zażartować. Pamiętajmy też, że czasami niektóre osoby bywają wścibskie i niedelikatne nieświadomie. Niewygodne pytania nie muszą wynikać ze złej intencji. Czasem ktoś po prostu nie ma pomysłu, co powiedzieć lub myśli, że jest zabawny – dodaje Kamila Raczyńska.

Więcej informacji:  https://zdrowa-ona.pl/zrozumiec-meskosc-rzeczywistosc-polskiego-mezczyzny/

 
 
[1] Metoda badawcza: Badanie internetowe CAWI zrealizowana na panelu badawczym reaktoropinii.pl należącym do Instytutu Badań Pollster. Próba badawcza: reprezentatywna próba mężczyzn w wieku 18- 69 lat (zgodna ze strukturą populacji dostarczaną przez GUS w ramach spisu powszechnego). W ramach badania przeprowadzono 1078 ankiet. Termin realizacji badania: lipiec 2024
źródlo: Gedeon Richter
Prof. Ewa Straburzyńska-Migaj kardiolog z I Kliniki Kardiologii UM w Poznaniu, Szpital Kliniczny Przemienienia Pańskiego podkreśla jak ważna jest kontynuacja leczenia i monitoring stanu zdrowia pacjenta z niewydolnością serca, nawet w przypadku znacznej poprawy frakcji wyrzutowej powyżej 50%. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu.

Rozmowa redakcji Medicalpress miała miejsce podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Asocjacji Wad Zastawkowych Serca PTK oraz II Warszawskich Zimowych Warsztatach Niewydolności Serca i Wad Zastawkowych, które odbyły się w dniach 13-14 stycznia 2023.

Rozmawiała: Aleksandra Bożym
Materiał powstał we współpracy z SKN Kardiologii przy I Katedrze i Klinice WUM

Prof. Ewa Straburzyńska-Migaj kardiolog z I Kliniki Kardiologii UM w Poznaniu, Szpital Kliniczny Przemienienia Pańskiego podkreśla jak ważna jest kontynuacja leczenia i monitoring stanu zdrowia pacjenta z niewydolnością serca, nawet w przypadku znacznej poprawy frakcji wyrzutowej powyżej 50%. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu.

Rozmowa redakcji Medicalpress miała miejsce podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Asocjacji Wad Zastawkowych Serca PTK oraz II Warszawskich Zimowych Warsztatach Niewydolności Serca i Wad Zastawkowych, które odbyły się w dniach 13-14 stycznia 2023.

Rozmawiała: Aleksandra Bożym
Materiał powstał we współpracy z SKN Kardiologii przy I Katedrze i Klinice WUM

Najnowsze badania Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna pokazują, że nawet samo mówienie o problemach psychicznych lub poważnych kryzysach życiowych stanowi dla nas trudność. Tymczasem milczenie pogłębia problem. Roli komunikacji w czasie kryzysu poświęcona jest kampania społeczna „WYstarczy zapytać”, która wystartowała 10 października, w Światowym Dniu Zdrowia Psychicznego. Przez cały październik specjaliści z Mind Health będą prowadzić działania psychoedukacyjne w obszarze dialogu i postępowania w kryzysach psychicznych i emocjonalnych. Dostępne też będą bezpłatne konsultacje psychologiczne.
Psycholodzy i psychiatrzy Mind Health zwracają uwagę na rolę osób towarzyszących w kryzysie. Obecność bliskich ma ogromne znaczenie w pokonywaniu kryzysów psychicznych, z czego rzadko zdajemy sobie sprawę. W sierpniu br. na zlecenie Centrum Medycznego Damiana Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna przeprowadził badania na temat kondycji psychicznej Polaków[1]. Wyniki są dalekie od optymistycznych:
– Badani Polacy wprost przyznają, że stres powoduje u nich problemy z koncentracją, zasypianiem, organizacją dnia i wykonywaniem rutynowych czynności, co w zasadzie jest naturalne. Ale niestety, jako sposoby rozładowywania stresu wybieramy najczęściej rozwiązania mało prozdrowotne, takie jak sięganie po przekąski lub słodycze, palenie papierosów oraz picie alkoholu. Znacznie rzadziej stosujemy bardziej konstruktywne strategie, takie jak uprawianie  sportu, pójście na spacer, czy rozmowa z bliskimi osobami. Dlatego promowanie higieny psychicznej jest tak ważne – zauważa dr Tomasz Baran z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Kampania „WYstarczy zapytać” zwraca uwagę na konstruktywne podejście do sytuacji kryzysowych, podkreślając rolę kontaktu międzyludzkiego. Przekaz kampanii skierowany jest do ludzi, którzy mają
w swym bliskim otoczeniu zmagającymi się z kryzysami życiowymi. Temat przeżywania depresji, identyfikowania choroby, został już w dużej mierze oswojony w społeczeństwie. Nadal jednak brakuje nam umiejętności radzenia sobie ze stanami, które mogą przerodzić się w depresję i inne zaburzenia.

– Niektóre tematy, jak śmierć lub choroba w rodzinie, dziecko z niepełnosprawnością lub chorobą przewkleką, rozpad związku czy bezowocne poszukiwanie pracy, są obudowane murem milczenia. Tymczasem ważnym elementem w budowaniu zdrowia psychicznego i niedopuszczania do choroby jest szczery, spełniający, międzyludzki kontakt i poczucie wsparcia. W Kampanii „WYstarczy zapytać” mówimy o udzielaniu wsparcia. Jak kontaktować się z osobami mierzącymi się z kryzysem, aby nie czuły się odtrącone i czuły się zdolne poprosić o potrzebną im pomoc? Jak zadbać o własne potrzeby emocjonalne i nie wypalić się, pomagając rozwiązać problemy innych osób? W ostatnich miesiącach te pytania są bardziej aktualne niż kiedykolwiek – podkreśla Agnieszka Dziedzic–Pasik, dyrektor zarządzająca w Centrum Medycznym Damiana. – Na nasze zdrowie psychiczne wpływają problemy, na które jako jednostki nie mamy wpływu. To wojna, kryzys uchodźczy, inflacja i rosnące koszty życia, widmo kryzysu energetycznego i ogólna niepewność związana z codziennym bytem. Każdy z nas ma lub będzie miał też w swoim otoczeniu osoby mierzące się z nowotworami i innymi ciężkimi chorobami. Takich przypadków będzie coraz więcej. Rola kontaktu międzyludzkiego, bycia razem w problemach jest więc tym ważniejsza.

W ramach kampanii „WYstarczy zapytać” specjaliści Mind Health prowadzą bezpłatne konsultacje psychologiczne w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Gdańsku, Poznaniu, Toruniu i Wrocławiu. Zapisy na nie będą prowadzone w dniach 10-14 października pod nr tel. 22 566 22 24 na hasło: Kampania Wystarczy Zapytać. Konsultacje są dostępne dla osób pełnoletnich.

W ramach kampanii przygotowano również cykl webinarów. Zapraszamy do śledzenia mediów społecznościowych Mind Health oraz Centrum Medycznego Damiana, gdzie będą pojawiać się linki do zapisów:
Partnerami „WYstarczy zapytać” są Stowarzyszenie Aktywnie Przeciwko Depresji oraz Miasto Stołeczne Warszawa. W październiku warszawiacy będą mogli zobaczyć w komunikacji miejskiej informacje na temat kampanii.

Od niemal dwudziestu lat walczymy z wykluczaniem społecznym osób z zaburzeniami psychicznymi i zajmujemy się edukacją społeczną, zarówno osób zmagających się chorobą, jak i ich otoczenia. Podkreślamy potrzebę empatii, budowania mostów między chorym a jego bliskimi. Kampania zwraca uwagę na rolę kontaktu w profilaktyce chorób. Odpowiednie zajęcie się problemem, zauważenie go w porę bardzo często może sprawić, że osoba szybciej stanie na nogi i lepiej przejdzie przez kryzys, który nie spowoduje takich spustoszeń w psychice. Jako społeczeństwo musimy dopiero się tego nauczyć – wskazuje Joanna Chatizow, prezes Stowarzyszenia Aktywnie Przeciwko Depresji.

Organizatorem kampanii „WYstarczy zapytać” jest Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego – sieć ambulatoryjnych placówek zdrowia psychicznego, zarządzanych przez Centrum Medyczne Damiana.  Zapraszamy na stronę kampanii www.wystarczyzapytac.pl
 
Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego powstało w odpowiedzi na problemy współczesnego świata z przekonania, że zdrowie psychiczne to obszar specjalistyczny, w którym nie ma miejsca na kompromisy na poziomie jakości i wiarygodności. To sieć placówek w siedmiu miastach oferująca pomoc specjalistów z zakresu zdrowia psychicznego – m.in. psychologów, psychiatrów, neuropsychologów, psychoterapeutów, seksuologów, logopedów i innych. Prowadzi Ośrodki Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej w ramach 1. poziomu referencyjnego NFZ, a także Mazowiecki Szpital Mind Health im. prof. Antoniego Kępińskiego w Warszawie.
 
Centrum Medyczne Damiana (CMD) istnieje od 1994 r. Zapewnia pacjentom szeroki zakres opieki medycznej w ośmiu przychodniach w Warszawie oraz w Szpitalu. Pracują w nich lekarze wszystkich specjalności, z wieloletnią praktyką kliniczną zdobytą w wiodących placówkach polskich i zagranicznych.
 
Centrum Medyczne Damiana oferuje kompleksowy zakres konsultacji lekarzy, badań diagnostycznych; obrazowych i laboratoryjnych, rehabilitację i profilaktykę zdrowotna. W Szpitalu Damiana wykonywane są operacje w zakresie chirurgii ogólnej, ortopedii, okulistyki, laryngologii i ginekologii.
 
Zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów gwarantowane są w oparciu o długoletnie doświadczenie lekarzy pracujących w Centrum Medycznym Damiana i najwyższe standardy w procesie leczenia. Wysoka jakość znalazła odzwierciedlenie w zdobytych przez CMD certyfikatach i nagrodach, takich jak: „Akredytacja Centrum Monitorowania Jakości”, Certyfikat ISO, „Szpital bez bólu”, „Bezpieczny Pacjent”, „Godło Quality International 2017” oraz „Miejsce przyjazne przyszłej Mamie”.
 
W ciągu 27 lat swojego istnienia Centrum Medyczne Damiana ugruntowało swoją silną pozycję na rynku prywatnych usług medycznych. O unikatowości jego usług świadczą: indywidualne, przyjazne podejście do pacjentów, kompleksowa opieka medyczna, wysokie kwalifikacje personelu, a także zwracanie szczególnej uwagi na profilaktykę zdrowia.
 
Centrum Medyczne Damiana angażuje się także w działania charytatywne i współpracuje z m.in. z takimi organizacjami jak: UNICEF Polska, WOŚP oraz Fundacja Spełniamy Marzenia.
 
Stowarzyszenie AKTYWNIE PRZECIWKO DEPRESJI im. DR DARIUSZA WASILEWSKIEGO powstało w 2003 roku w odpowiedzi na problem społeczny, jakim wciąż pozostaje stygmatyzacja i wykluczenie społeczne osób chorujących psychicznie. Zajmuje się szeroko pojętą edukacją społeczną, nie tylko poprzez przekazywanie podstawowej wiedzy z zakresu psychopatologii, ale poprzez próby odwoływania się do potrzeby empatii oraz konieczności respektowaniu społecznej normy równości.
 
[1] Badanie przeprowadzono metodą CAWI na próbie ogólnopolskiej 1071 osób powyżej 18 roku życia w dniach 19-22 sierpnia 2022

źrodło: komunikat prasowy

Najnowsze badania Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna pokazują, że nawet samo mówienie o problemach psychicznych lub poważnych kryzysach życiowych stanowi dla nas trudność. Tymczasem milczenie pogłębia problem. Roli komunikacji w czasie kryzysu poświęcona jest kampania społeczna „WYstarczy zapytać”, która wystartowała 10 października, w Światowym Dniu Zdrowia Psychicznego. Przez cały październik specjaliści z Mind Health będą prowadzić działania psychoedukacyjne w obszarze dialogu i postępowania w kryzysach psychicznych i emocjonalnych. Dostępne też będą bezpłatne konsultacje psychologiczne.
Psycholodzy i psychiatrzy Mind Health zwracają uwagę na rolę osób towarzyszących w kryzysie. Obecność bliskich ma ogromne znaczenie w pokonywaniu kryzysów psychicznych, z czego rzadko zdajemy sobie sprawę. W sierpniu br. na zlecenie Centrum Medycznego Damiana Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna przeprowadził badania na temat kondycji psychicznej Polaków[1]. Wyniki są dalekie od optymistycznych:
– Badani Polacy wprost przyznają, że stres powoduje u nich problemy z koncentracją, zasypianiem, organizacją dnia i wykonywaniem rutynowych czynności, co w zasadzie jest naturalne. Ale niestety, jako sposoby rozładowywania stresu wybieramy najczęściej rozwiązania mało prozdrowotne, takie jak sięganie po przekąski lub słodycze, palenie papierosów oraz picie alkoholu. Znacznie rzadziej stosujemy bardziej konstruktywne strategie, takie jak uprawianie  sportu, pójście na spacer, czy rozmowa z bliskimi osobami. Dlatego promowanie higieny psychicznej jest tak ważne – zauważa dr Tomasz Baran z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Kampania „WYstarczy zapytać” zwraca uwagę na konstruktywne podejście do sytuacji kryzysowych, podkreślając rolę kontaktu międzyludzkiego. Przekaz kampanii skierowany jest do ludzi, którzy mają
w swym bliskim otoczeniu zmagającymi się z kryzysami życiowymi. Temat przeżywania depresji, identyfikowania choroby, został już w dużej mierze oswojony w społeczeństwie. Nadal jednak brakuje nam umiejętności radzenia sobie ze stanami, które mogą przerodzić się w depresję i inne zaburzenia.

– Niektóre tematy, jak śmierć lub choroba w rodzinie, dziecko z niepełnosprawnością lub chorobą przewkleką, rozpad związku czy bezowocne poszukiwanie pracy, są obudowane murem milczenia. Tymczasem ważnym elementem w budowaniu zdrowia psychicznego i niedopuszczania do choroby jest szczery, spełniający, międzyludzki kontakt i poczucie wsparcia. W Kampanii „WYstarczy zapytać” mówimy o udzielaniu wsparcia. Jak kontaktować się z osobami mierzącymi się z kryzysem, aby nie czuły się odtrącone i czuły się zdolne poprosić o potrzebną im pomoc? Jak zadbać o własne potrzeby emocjonalne i nie wypalić się, pomagając rozwiązać problemy innych osób? W ostatnich miesiącach te pytania są bardziej aktualne niż kiedykolwiek – podkreśla Agnieszka Dziedzic–Pasik, dyrektor zarządzająca w Centrum Medycznym Damiana. – Na nasze zdrowie psychiczne wpływają problemy, na które jako jednostki nie mamy wpływu. To wojna, kryzys uchodźczy, inflacja i rosnące koszty życia, widmo kryzysu energetycznego i ogólna niepewność związana z codziennym bytem. Każdy z nas ma lub będzie miał też w swoim otoczeniu osoby mierzące się z nowotworami i innymi ciężkimi chorobami. Takich przypadków będzie coraz więcej. Rola kontaktu międzyludzkiego, bycia razem w problemach jest więc tym ważniejsza.

W ramach kampanii „WYstarczy zapytać” specjaliści Mind Health prowadzą bezpłatne konsultacje psychologiczne w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Gdańsku, Poznaniu, Toruniu i Wrocławiu. Zapisy na nie będą prowadzone w dniach 10-14 października pod nr tel. 22 566 22 24 na hasło: Kampania Wystarczy Zapytać. Konsultacje są dostępne dla osób pełnoletnich.

W ramach kampanii przygotowano również cykl webinarów. Zapraszamy do śledzenia mediów społecznościowych Mind Health oraz Centrum Medycznego Damiana, gdzie będą pojawiać się linki do zapisów:
Partnerami „WYstarczy zapytać” są Stowarzyszenie Aktywnie Przeciwko Depresji oraz Miasto Stołeczne Warszawa. W październiku warszawiacy będą mogli zobaczyć w komunikacji miejskiej informacje na temat kampanii.

Od niemal dwudziestu lat walczymy z wykluczaniem społecznym osób z zaburzeniami psychicznymi i zajmujemy się edukacją społeczną, zarówno osób zmagających się chorobą, jak i ich otoczenia. Podkreślamy potrzebę empatii, budowania mostów między chorym a jego bliskimi. Kampania zwraca uwagę na rolę kontaktu w profilaktyce chorób. Odpowiednie zajęcie się problemem, zauważenie go w porę bardzo często może sprawić, że osoba szybciej stanie na nogi i lepiej przejdzie przez kryzys, który nie spowoduje takich spustoszeń w psychice. Jako społeczeństwo musimy dopiero się tego nauczyć – wskazuje Joanna Chatizow, prezes Stowarzyszenia Aktywnie Przeciwko Depresji.

Organizatorem kampanii „WYstarczy zapytać” jest Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego – sieć ambulatoryjnych placówek zdrowia psychicznego, zarządzanych przez Centrum Medyczne Damiana.  Zapraszamy na stronę kampanii www.wystarczyzapytac.pl
 
Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego powstało w odpowiedzi na problemy współczesnego świata z przekonania, że zdrowie psychiczne to obszar specjalistyczny, w którym nie ma miejsca na kompromisy na poziomie jakości i wiarygodności. To sieć placówek w siedmiu miastach oferująca pomoc specjalistów z zakresu zdrowia psychicznego – m.in. psychologów, psychiatrów, neuropsychologów, psychoterapeutów, seksuologów, logopedów i innych. Prowadzi Ośrodki Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej w ramach 1. poziomu referencyjnego NFZ, a także Mazowiecki Szpital Mind Health im. prof. Antoniego Kępińskiego w Warszawie.
 
Centrum Medyczne Damiana (CMD) istnieje od 1994 r. Zapewnia pacjentom szeroki zakres opieki medycznej w ośmiu przychodniach w Warszawie oraz w Szpitalu. Pracują w nich lekarze wszystkich specjalności, z wieloletnią praktyką kliniczną zdobytą w wiodących placówkach polskich i zagranicznych.
 
Centrum Medyczne Damiana oferuje kompleksowy zakres konsultacji lekarzy, badań diagnostycznych; obrazowych i laboratoryjnych, rehabilitację i profilaktykę zdrowotna. W Szpitalu Damiana wykonywane są operacje w zakresie chirurgii ogólnej, ortopedii, okulistyki, laryngologii i ginekologii.
 
Zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów gwarantowane są w oparciu o długoletnie doświadczenie lekarzy pracujących w Centrum Medycznym Damiana i najwyższe standardy w procesie leczenia. Wysoka jakość znalazła odzwierciedlenie w zdobytych przez CMD certyfikatach i nagrodach, takich jak: „Akredytacja Centrum Monitorowania Jakości”, Certyfikat ISO, „Szpital bez bólu”, „Bezpieczny Pacjent”, „Godło Quality International 2017” oraz „Miejsce przyjazne przyszłej Mamie”.
 
W ciągu 27 lat swojego istnienia Centrum Medyczne Damiana ugruntowało swoją silną pozycję na rynku prywatnych usług medycznych. O unikatowości jego usług świadczą: indywidualne, przyjazne podejście do pacjentów, kompleksowa opieka medyczna, wysokie kwalifikacje personelu, a także zwracanie szczególnej uwagi na profilaktykę zdrowia.
 
Centrum Medyczne Damiana angażuje się także w działania charytatywne i współpracuje z m.in. z takimi organizacjami jak: UNICEF Polska, WOŚP oraz Fundacja Spełniamy Marzenia.
 
Stowarzyszenie AKTYWNIE PRZECIWKO DEPRESJI im. DR DARIUSZA WASILEWSKIEGO powstało w 2003 roku w odpowiedzi na problem społeczny, jakim wciąż pozostaje stygmatyzacja i wykluczenie społeczne osób chorujących psychicznie. Zajmuje się szeroko pojętą edukacją społeczną, nie tylko poprzez przekazywanie podstawowej wiedzy z zakresu psychopatologii, ale poprzez próby odwoływania się do potrzeby empatii oraz konieczności respektowaniu społecznej normy równości.
 
[1] Badanie przeprowadzono metodą CAWI na próbie ogólnopolskiej 1071 osób powyżej 18 roku życia w dniach 19-22 sierpnia 2022

źrodło: komunikat prasowy

Do fizjoterapeuty uroginekologicznego zgłaszają się pacjentki z różnymi problemami np. nietrzymaniem moczu czy nietrzymaniem gazów, z obniżeniem narządów miednicy mniejszej, przez różne zespoły bólowe miednicy mniejszej, bolesnym miesiączkowaniem, bolesnym współżyciem czy endometriozą. To jest szeroka grupa pacjentek, które w świadomy sposób chcą przygotować się do porodu czy siłami natury czy cięcia cesarskiego. – podkreśla mgr Magdalena Lewandowska, fizjoterapeuta Centrum Medycznego Damiana w rozmowie z redakcją Medicalpress.

Pani magister czym zajmuje się fizjoterapeuta uroginekologiczny i czy to jest jakaś nowa specjalizacja?

Fizjoterapia uroginekologiczna to jest gałąź fizjoterapii, podobnie jak mamy fizjoterapię pediatryczną, ortopedyczną, neurologiczną, tak samo mamy do dyspozycji fizjoterapię uroginekologiczną i nie jest to wcale taka nowa dziedzina, ale faktycznie od niedawna się o niej słyszy, mówi także za sprawą różnych social mediów, także dziękuję za zaproszenie do rozmowy i za możliwość przybliżenia tematu właśnie fizjoterapii uroginekologicznej.

Czym się w ogóle zajmuje fizjoterapeuta urologinekologiczny?
Do fizjoterapeuty uroginekologicznego zgłaszają się pacjentki ze spektrum ginekologicznym i urologicznym tak jak sama nazwa wskazuje, więc chodzi o kwestie począwszy od nietrzymania moczu czy nietrzymania gazów, stolca, przez obniżenie narządów miednicy mniejszej, przez różne zespoły bólowe miednicy mniejszej, to jest na przykład bolesne miesiączkowanie, to jest bolesne współżycie, to jest endometrioza i inne zespoły bólowe tego obszaru. To jest szeroka grupa pacjentek, które w świadomy sposób chcą przygotować się do porodu czy siłami natury czy cięcia cesarskiego, a więc opieka okołoporodowa. Myślę tutaj także o niwelowaniu dolegliwości bólowych, o terapii rozejścia mięśnia prostego brzucha, o mobilizacji blizny czy po cięciu cesarskim czy po nacięciu krocza, o indywidualnie dobranych ćwiczeniach na czas ciąży przygotowujących do porodu czy też ćwiczeniach pozwalających wrócić do aktywności fizycznej sprzed porodu. To jest też szeroka grupa pacjentów przygotowujących się do operacji urologicznych albo ginekologicznych i też cała rehabilitacja pooperacyjna, a zatem spektrum działania jest tutaj szerokie.

Dziękuję, a jakie metody stosuje się w fizjoterapii uroginekologicznej i jak szybko można uzyskać efekty stosując te metody?
Jeżeli chodzi o metody to one są podobne jak w fizjoterapii ogólnej czyli mamy tutaj terapię manualną, w tym różne techniki osteopatyczne, mamy kinezyterapię, mamy kinezjotaping czyli to są takie kolorowe taśmy – plastry, które przyklejamy na skórę dla przedłużenia efektów terapii prowadzonej w gabinecie, mamy fizykoterapię czyli różnego rodzaju urządzenia i energię, ultradźwięki, elektrostymulację, mamy też  metodę biofeedbacku, która bardzo fajnie sprawdza się przy ukrytych mięśniach dna miednicy, tak ważnych w fizjoterapii uroginekologicznej i tutaj w zależności od tego czym dysponujemy to może być biofeedback za pomocą aparatu USG, mogą być różne sondy ciśnieniowe, w zależności od gabinetu i fizjoterapeuty ale też jest to szeroko wykorzystywana metoda. Jeżeli chodzi o 2 część pytania, jak szybko można spodziewać się efektów, to jest bardzo trudne pytanie, bo to wszystko zależy od tego z czym się do nas zgłasza pacjent i jaki to jest problem, jakie jest źródło tego problemu i jak zaangażowany jest sam pacjent w proces rehabilitacji. Efekt może być już odczuwalny po jednym zabiegu jeżeli zgłasza się na przykład pacjent z jakimiś dolegliwościami bólowymi i po jednym zabiegu może się okazać, że tych dolegliwości już nie ma albo może być to liczone bardziej w tygodniach, jeżeli mówimy np. o nietrzymaniu moczu czy terapii rozejścia mięśnia prostego brzucha. Nie ukrywam też, że duży wpływ na cały proces ma sam pacjent, właściwie największy wpływ ma sam pacjent.

Częściowo odpowiedziała już Pani na moje kolejne pytanie, jaka jest zatem rola pacjenta, czy dostaje zadania do ćwiczenia w domu?
Tak, praktycznie zawsze moi pacjenci dostają jakieś zadania do domu. Oczywiście te zadania, i zalecenia przerabiamy sobie na wizycie, po to żeby wyćwiczyć odpowiednio, zobaczyć czy pacjent potrafi poprawnie sam wykonać dane ćwiczenie, dane zadanie, żeby mieć pewność, że te zalecenia będą w domu dobrze realizowane. Oczywiście też dużą grupą pacjentek są pacjentki po porodzie te, które często mają już dzieci i są mocno ograniczone czasowo, więc staramy się zawsze ćwiczenia dobrać też do możliwości po prostu danego pacjenta, również tych czasowych, natomiast zawsze jakieś zadania do domu są, bo pacjent ma tak jak powiedziałam właściwie największy wpływ na proces rehabilitacji. Od zaangażowania i systematyczności zależy jak będzie ten proces przebiegał i jak długo będzie trwała ta rehabilitacja.

Dziękuję bardzo, na koniec trochę podsumowując, proszę powiedzieć dlaczego warto korzystać z porad fizjoterapeuty uroginekologicznego?
Uważam, że z fizjoterapii należy korzystać, nie tylko  tej uroginekologicznej, żeby po prostu podnieść jakość swojego życia. W kontekście fizjoterapii uroginekologicznej warto sobie zdać sprawę, że to nie jest normalne, że co miesiąc mamy bolesne miesiączki czy owulacje, to nie jest taka uroda kobiety że seks boli. Nie musimy się wycofywać się z aktywności fizycznych, które lubimy albo nawet z życia towarzyskiego, bo często pacjenci zaczynają się wycofywać z właśnie takich spotkań towarzyskich na przykład mając nietrzymanie moczu podczas śmiechu Fizjoterapia wpływa zatem nie tylko na ten aspekt fizyczności ale to ma dużo szersze ramy. Mamy też ten aspekt psychologiczny, socjologiczny czasem również ekonomiczny, bo pacjenci często modyfikują swoją pracę pod daną swoją dysfunkcję, więc trzeba na to troszkę szerzej spojrzeć. Zachęcam zatem wszystkich do korzystania z fizjoterapii ogólnie, żeby po prostu podnieść jakość swojego życia.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Zagrajek, Medicapress

źródło: redakcja Medicalpress

Do fizjoterapeuty uroginekologicznego zgłaszają się pacjentki z różnymi problemami np. nietrzymaniem moczu czy nietrzymaniem gazów, z obniżeniem narządów miednicy mniejszej, przez różne zespoły bólowe miednicy mniejszej, bolesnym miesiączkowaniem, bolesnym współżyciem czy endometriozą. To jest szeroka grupa pacjentek, które w świadomy sposób chcą przygotować się do porodu czy siłami natury czy cięcia cesarskiego. – podkreśla mgr Magdalena Lewandowska, fizjoterapeuta Centrum Medycznego Damiana w rozmowie z redakcją Medicalpress.

Pani magister czym zajmuje się fizjoterapeuta uroginekologiczny i czy to jest jakaś nowa specjalizacja?

Fizjoterapia uroginekologiczna to jest gałąź fizjoterapii, podobnie jak mamy fizjoterapię pediatryczną, ortopedyczną, neurologiczną, tak samo mamy do dyspozycji fizjoterapię uroginekologiczną i nie jest to wcale taka nowa dziedzina, ale faktycznie od niedawna się o niej słyszy, mówi także za sprawą różnych social mediów, także dziękuję za zaproszenie do rozmowy i za możliwość przybliżenia tematu właśnie fizjoterapii uroginekologicznej.

Czym się w ogóle zajmuje fizjoterapeuta urologinekologiczny?
Do fizjoterapeuty uroginekologicznego zgłaszają się pacjentki ze spektrum ginekologicznym i urologicznym tak jak sama nazwa wskazuje, więc chodzi o kwestie począwszy od nietrzymania moczu czy nietrzymania gazów, stolca, przez obniżenie narządów miednicy mniejszej, przez różne zespoły bólowe miednicy mniejszej, to jest na przykład bolesne miesiączkowanie, to jest bolesne współżycie, to jest endometrioza i inne zespoły bólowe tego obszaru. To jest szeroka grupa pacjentek, które w świadomy sposób chcą przygotować się do porodu czy siłami natury czy cięcia cesarskiego, a więc opieka okołoporodowa. Myślę tutaj także o niwelowaniu dolegliwości bólowych, o terapii rozejścia mięśnia prostego brzucha, o mobilizacji blizny czy po cięciu cesarskim czy po nacięciu krocza, o indywidualnie dobranych ćwiczeniach na czas ciąży przygotowujących do porodu czy też ćwiczeniach pozwalających wrócić do aktywności fizycznej sprzed porodu. To jest też szeroka grupa pacjentów przygotowujących się do operacji urologicznych albo ginekologicznych i też cała rehabilitacja pooperacyjna, a zatem spektrum działania jest tutaj szerokie.

Dziękuję, a jakie metody stosuje się w fizjoterapii uroginekologicznej i jak szybko można uzyskać efekty stosując te metody?
Jeżeli chodzi o metody to one są podobne jak w fizjoterapii ogólnej czyli mamy tutaj terapię manualną, w tym różne techniki osteopatyczne, mamy kinezyterapię, mamy kinezjotaping czyli to są takie kolorowe taśmy – plastry, które przyklejamy na skórę dla przedłużenia efektów terapii prowadzonej w gabinecie, mamy fizykoterapię czyli różnego rodzaju urządzenia i energię, ultradźwięki, elektrostymulację, mamy też  metodę biofeedbacku, która bardzo fajnie sprawdza się przy ukrytych mięśniach dna miednicy, tak ważnych w fizjoterapii uroginekologicznej i tutaj w zależności od tego czym dysponujemy to może być biofeedback za pomocą aparatu USG, mogą być różne sondy ciśnieniowe, w zależności od gabinetu i fizjoterapeuty ale też jest to szeroko wykorzystywana metoda. Jeżeli chodzi o 2 część pytania, jak szybko można spodziewać się efektów, to jest bardzo trudne pytanie, bo to wszystko zależy od tego z czym się do nas zgłasza pacjent i jaki to jest problem, jakie jest źródło tego problemu i jak zaangażowany jest sam pacjent w proces rehabilitacji. Efekt może być już odczuwalny po jednym zabiegu jeżeli zgłasza się na przykład pacjent z jakimiś dolegliwościami bólowymi i po jednym zabiegu może się okazać, że tych dolegliwości już nie ma albo może być to liczone bardziej w tygodniach, jeżeli mówimy np. o nietrzymaniu moczu czy terapii rozejścia mięśnia prostego brzucha. Nie ukrywam też, że duży wpływ na cały proces ma sam pacjent, właściwie największy wpływ ma sam pacjent.

Częściowo odpowiedziała już Pani na moje kolejne pytanie, jaka jest zatem rola pacjenta, czy dostaje zadania do ćwiczenia w domu?
Tak, praktycznie zawsze moi pacjenci dostają jakieś zadania do domu. Oczywiście te zadania, i zalecenia przerabiamy sobie na wizycie, po to żeby wyćwiczyć odpowiednio, zobaczyć czy pacjent potrafi poprawnie sam wykonać dane ćwiczenie, dane zadanie, żeby mieć pewność, że te zalecenia będą w domu dobrze realizowane. Oczywiście też dużą grupą pacjentek są pacjentki po porodzie te, które często mają już dzieci i są mocno ograniczone czasowo, więc staramy się zawsze ćwiczenia dobrać też do możliwości po prostu danego pacjenta, również tych czasowych, natomiast zawsze jakieś zadania do domu są, bo pacjent ma tak jak powiedziałam właściwie największy wpływ na proces rehabilitacji. Od zaangażowania i systematyczności zależy jak będzie ten proces przebiegał i jak długo będzie trwała ta rehabilitacja.

Dziękuję bardzo, na koniec trochę podsumowując, proszę powiedzieć dlaczego warto korzystać z porad fizjoterapeuty uroginekologicznego?
Uważam, że z fizjoterapii należy korzystać, nie tylko  tej uroginekologicznej, żeby po prostu podnieść jakość swojego życia. W kontekście fizjoterapii uroginekologicznej warto sobie zdać sprawę, że to nie jest normalne, że co miesiąc mamy bolesne miesiączki czy owulacje, to nie jest taka uroda kobiety że seks boli. Nie musimy się wycofywać się z aktywności fizycznych, które lubimy albo nawet z życia towarzyskiego, bo często pacjenci zaczynają się wycofywać z właśnie takich spotkań towarzyskich na przykład mając nietrzymanie moczu podczas śmiechu Fizjoterapia wpływa zatem nie tylko na ten aspekt fizyczności ale to ma dużo szersze ramy. Mamy też ten aspekt psychologiczny, socjologiczny czasem również ekonomiczny, bo pacjenci często modyfikują swoją pracę pod daną swoją dysfunkcję, więc trzeba na to troszkę szerzej spojrzeć. Zachęcam zatem wszystkich do korzystania z fizjoterapii ogólnie, żeby po prostu podnieść jakość swojego życia.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Zagrajek, Medicapress

źródło: redakcja Medicalpress

Każdego dnia, począwszy od 24 lutego, zza wschodniej granicy dociera do nas coraz więcej tragicznych informacji, które wywołują paraliżujący stres, lęk i niepokój. Emocje te kumulują się i nie dają o sobie zapomnieć. Są nowe i trudne dla dorosłych, nie mówiąc już o najmłodszych, którzy zwykle nawet nie rozumieją, co się tak naprawdę dzieje. Jakich słów użyć i jaką postawę przyjąć, żeby dziecko nie zamknęło się w sobie? Jak rozmawiać z nim o wojnie? – podpowiada Michał Polak, psycholog dzieci i młodzieży w Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego.
Jak wojnę przeżywają dorośli?
Podczas podróży samolotem to najpierw rodzic powinien ochronić siebie i włożyć maskę tlenową – dopiero wtedy jest w stanie uratować dziecko. To samo dotyczy świata emocji. W pierwszej kolejności powinniśmy o nie zadbać sami, żeby stać się wspierającymi opiekunami naszych dzieci.
Codziennie czytamy o czymś, co jest abstrakcyjne dla naszego umysłu, a co, jak podkreśla psycholog Michał Polak, nagle stało się pewnego rodzaju „koszulą, która jest coraz bliżej naszego ciała”. Odebrano bądź zachwiano dwa bardzo istotne dla naszego zdrowia psychicznego stany: poczucia bezpieczeństwa oraz poczucia kontroli, bazujące dziś na pewnego rodzaju próbie odzyskania ich poprzez śledzenie każdej wiadomości napływającej od sąsiadów. A co w takim razie czują dzieci?

Dzieci przeżywają to samo!
Dzieci przeżywają to samo, co my, ale w zależności od poziomu rozwoju i komunikacji, nie zawsze są w stanie wyrazić tego słowami w klarowny sposób, czasami nie mówią w ogóle. My, dorośli, mówimy o emocjach i potrafimy je opisywać. Nasuwa się więc pytanie, czy gdy moje dziecko nie mówi o wojnie, to czy o niej nie myśli? Odpowiedź brzmi: myśli i wie! Jeśli chodzi do przedszkola, korzysta z Internetu, jeździ komunikacją miejską, nie ma możliwości, żeby ominęły je informacje o tym, co się dzieje w Ukrainie.

Kiedy więc zacząć rozmowę?
Każde dziecko będzie gotowe na rozmowę o wojnie w innym momencie. Nie należy jednak zaczynać od długich i obszernych opowieści, ponieważ może to wywołać efekt odwrotny do zamierzonego. Ważna jest więc obserwacja i sygnały wysyłane przez dziecko, np. podczas zabawy, przez którą się komunikuje. Gdy widzimy, że ustawione na podłodze tory, kolejka i stacje, wysadzane są przez bomby i ulegają zniszczeniu, a w zwykłym lesie stoją wojska, może to oznaczać, że dziecko ma potrzebę rozmowy. Oczywiście należy pamiętać o tym, że zabawy w wojnę pojawiają się od tak, również bez żadnego „drugiego dna”, a wręcz są rozwojowe, ćwiczą bowiem zdrową rywalizację. Gdy w wyobraźnię dzieci wkradają się jednak wizje katastroficzne o nalotach, śmierci i bombardowaniu, należy zareagować.

Od ogółu do szczegółu
Warto wybadać, ile dziecko już wie. „Widzę, że bawisz się w wojnę, giną ludzie, a bomby spadają z nieba. Może coś ostatnio słyszałeś/słyszałaś?” – proponuje Michał Polak jako wstęp do rozmowy. Zaczynajmy od ogółu i przechodźmy powoli do detali. Dziecko może od razu powiedzieć, że nic nie wie, warto wtedy poczekać i wrócić do tematu ponownie za jakiś czas. Kluczowa jest zatem gotowość. Czasem można dołączyć do zabawy, żeby pokazać, że w świecie istnieje dobro i zło, nie tylko wojna. Wystarczy wprowadzić do gry pozytywnego bohatera bądź uratować kogoś, kto ucieka przed wrogiem. Wówczas dziecko zobaczy pewnego rodzaju równowagę. Świat jest bardzo złożony, to że widzimy dookoła zło, nie wyklucza tego, że możemy z innych powodów przeżywać radość.

Dziecko mówi, nie mówiąc…
Wyobraźmy sobie sytuację, w której maluch gra w piłkarzyki i jego drużyna przybrała barwy flagi ukraińskiej. Dziecko zapytane, czy słyszało coś o sytuacji u naszych sąsiadów, zdecydowanie zaprzecza. Czasem sygnały wysyłane przez najmłodszych mówią wprost, że są one przejęte wojną, ale mimo to nie wykazują gotowości na rozmowę. Ważnym pojęciem są tu także zaburzenia psychosomatyczne, czyli dolegliwości bądź objawy cielesne, mające swoje podłoże w psychice, np. ból gardła, żołądka albo wymioty. Warto zapytać wtedy, czy dzieje się coś trudnego. Zawsze kluczowa jest obecność, uważność, zrozumienie i dostępność, które gwarantują poczucie bezpieczeństwa. Należy więc często mówić dzieciom, że jesteśmy dla nich i zawsze, kiedy mają ochotę i potrzebę, mogą do nas przyjść i porozmawiać. Istotne jest również zachowanie i pielęgnowanie codziennych rutyn: wspólnych posiłków lub wizyt na basenie, a także rodzinne bycie razem, czyli nic innego jak poczucie wspólnoty.

A może w ogóle nie rozmawiać o wojnie?
Tego, czego nie wolno robić, to przenosić na dzieci naszych lęków, niepokoju, bezradności. Najlepiej dyskutować o sytuacji jedynie w gronie dorosłych. To, co możemy przekazać dzieciom, to fakty, których bezwzględnie należy się trzymać. Nie cytujmy im komentarzy publicystycznych albo fragmentów analiz. Mówmy o agresorze – Rosji i kraju, który się broni – Ukrainie. Niektórzy rodzice w tym momencie na pewno myślą o całkowitej izolacji dziecka od doniesień medialnych, telewizji czy social media. Może to jednak doprowadzić do eskalacji wizji katastroficznych w jego wyobraźni, braku możliwości zadania pytań, na które tylko rodzic potrafi odpowiedzieć. Ponadto głównym źródłem informacji powinna być osoba dorosła, nie Internet. Dlaczego? Ponieważ rodzic najlepiej zna swoje dziecko, a nie wszystko, co pojawia się w sieci jest prawdziwe i powinno być uprzednio przeselekcjonowane.

A co, gdy dziecko nic nie mówi?
A co, jeśli mamy do czynienia z bardzo skrytym nastolatkiem albo maluchem, który nie ujawnia żadnych zachowań wskazujących na próbę odreagowania sytuacji? Jest wiele odpowiedzi na to pytanie w zależności od przyczyny. Może to oznaczać, że dziecko próbuje się ochronić i zablokowało się na komunikaty z zewnątrz o wojnie w Ukrainie. Ponadto maluchy mają różny czas reakcji, czasem rodzic musi zachować się jak „zdarta płyta” – mówić o tym, że jest gotowy odpowiedzieć, gdy pojawią się pytania.

Ucieczka przed wojną
Temat konfliktu zbrojnego w Ukrainie rozpoczyna również wątek życia i śmierci. Rodzic może więc w takiej sytuacji, wytłumaczyć na początku rozmów, kim są uchodźcy oraz na czym polega pomoc humanitarna. Z drugiej jednak strony, należy pamiętać o daniu sobie i dziecku czasu, tematy mogą być bowiem zbyt trudne.
Nie ma gotowego scenariusza na rozmowy z dziećmi o wojnie. Żeby zacząć temat, sprawdzi się metoda prób i błędów. Żeby jednak takową zastosować, należy przede wszystkim poznać swoje dziecko. Wtedy dzięki intuicji, wyczujemy, kiedy i co możemy powiedzieć, a kiedy potrzeba będzie więcej czasu, uważności lub obecności. Żeby jednak z kolei poznać swoje dziecko i zastosować się do wszystkich wskazówek, wymienionych w tekście, trzeba dobrze poznać… siebie i wprowadzić do własnego życia równowagę, stabilność i otwartość na to co przeżywamy- my i nasze dzieci.

Więcej w webinarze pt. „Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie?”

źrodło: komunikat

Każdego dnia, począwszy od 24 lutego, zza wschodniej granicy dociera do nas coraz więcej tragicznych informacji, które wywołują paraliżujący stres, lęk i niepokój. Emocje te kumulują się i nie dają o sobie zapomnieć. Są nowe i trudne dla dorosłych, nie mówiąc już o najmłodszych, którzy zwykle nawet nie rozumieją, co się tak naprawdę dzieje. Jakich słów użyć i jaką postawę przyjąć, żeby dziecko nie zamknęło się w sobie? Jak rozmawiać z nim o wojnie? – podpowiada Michał Polak, psycholog dzieci i młodzieży w Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego.
Jak wojnę przeżywają dorośli?
Podczas podróży samolotem to najpierw rodzic powinien ochronić siebie i włożyć maskę tlenową – dopiero wtedy jest w stanie uratować dziecko. To samo dotyczy świata emocji. W pierwszej kolejności powinniśmy o nie zadbać sami, żeby stać się wspierającymi opiekunami naszych dzieci.
Codziennie czytamy o czymś, co jest abstrakcyjne dla naszego umysłu, a co, jak podkreśla psycholog Michał Polak, nagle stało się pewnego rodzaju „koszulą, która jest coraz bliżej naszego ciała”. Odebrano bądź zachwiano dwa bardzo istotne dla naszego zdrowia psychicznego stany: poczucia bezpieczeństwa oraz poczucia kontroli, bazujące dziś na pewnego rodzaju próbie odzyskania ich poprzez śledzenie każdej wiadomości napływającej od sąsiadów. A co w takim razie czują dzieci?

Dzieci przeżywają to samo!
Dzieci przeżywają to samo, co my, ale w zależności od poziomu rozwoju i komunikacji, nie zawsze są w stanie wyrazić tego słowami w klarowny sposób, czasami nie mówią w ogóle. My, dorośli, mówimy o emocjach i potrafimy je opisywać. Nasuwa się więc pytanie, czy gdy moje dziecko nie mówi o wojnie, to czy o niej nie myśli? Odpowiedź brzmi: myśli i wie! Jeśli chodzi do przedszkola, korzysta z Internetu, jeździ komunikacją miejską, nie ma możliwości, żeby ominęły je informacje o tym, co się dzieje w Ukrainie.

Kiedy więc zacząć rozmowę?
Każde dziecko będzie gotowe na rozmowę o wojnie w innym momencie. Nie należy jednak zaczynać od długich i obszernych opowieści, ponieważ może to wywołać efekt odwrotny do zamierzonego. Ważna jest więc obserwacja i sygnały wysyłane przez dziecko, np. podczas zabawy, przez którą się komunikuje. Gdy widzimy, że ustawione na podłodze tory, kolejka i stacje, wysadzane są przez bomby i ulegają zniszczeniu, a w zwykłym lesie stoją wojska, może to oznaczać, że dziecko ma potrzebę rozmowy. Oczywiście należy pamiętać o tym, że zabawy w wojnę pojawiają się od tak, również bez żadnego „drugiego dna”, a wręcz są rozwojowe, ćwiczą bowiem zdrową rywalizację. Gdy w wyobraźnię dzieci wkradają się jednak wizje katastroficzne o nalotach, śmierci i bombardowaniu, należy zareagować.

Od ogółu do szczegółu
Warto wybadać, ile dziecko już wie. „Widzę, że bawisz się w wojnę, giną ludzie, a bomby spadają z nieba. Może coś ostatnio słyszałeś/słyszałaś?” – proponuje Michał Polak jako wstęp do rozmowy. Zaczynajmy od ogółu i przechodźmy powoli do detali. Dziecko może od razu powiedzieć, że nic nie wie, warto wtedy poczekać i wrócić do tematu ponownie za jakiś czas. Kluczowa jest zatem gotowość. Czasem można dołączyć do zabawy, żeby pokazać, że w świecie istnieje dobro i zło, nie tylko wojna. Wystarczy wprowadzić do gry pozytywnego bohatera bądź uratować kogoś, kto ucieka przed wrogiem. Wówczas dziecko zobaczy pewnego rodzaju równowagę. Świat jest bardzo złożony, to że widzimy dookoła zło, nie wyklucza tego, że możemy z innych powodów przeżywać radość.

Dziecko mówi, nie mówiąc…
Wyobraźmy sobie sytuację, w której maluch gra w piłkarzyki i jego drużyna przybrała barwy flagi ukraińskiej. Dziecko zapytane, czy słyszało coś o sytuacji u naszych sąsiadów, zdecydowanie zaprzecza. Czasem sygnały wysyłane przez najmłodszych mówią wprost, że są one przejęte wojną, ale mimo to nie wykazują gotowości na rozmowę. Ważnym pojęciem są tu także zaburzenia psychosomatyczne, czyli dolegliwości bądź objawy cielesne, mające swoje podłoże w psychice, np. ból gardła, żołądka albo wymioty. Warto zapytać wtedy, czy dzieje się coś trudnego. Zawsze kluczowa jest obecność, uważność, zrozumienie i dostępność, które gwarantują poczucie bezpieczeństwa. Należy więc często mówić dzieciom, że jesteśmy dla nich i zawsze, kiedy mają ochotę i potrzebę, mogą do nas przyjść i porozmawiać. Istotne jest również zachowanie i pielęgnowanie codziennych rutyn: wspólnych posiłków lub wizyt na basenie, a także rodzinne bycie razem, czyli nic innego jak poczucie wspólnoty.

A może w ogóle nie rozmawiać o wojnie?
Tego, czego nie wolno robić, to przenosić na dzieci naszych lęków, niepokoju, bezradności. Najlepiej dyskutować o sytuacji jedynie w gronie dorosłych. To, co możemy przekazać dzieciom, to fakty, których bezwzględnie należy się trzymać. Nie cytujmy im komentarzy publicystycznych albo fragmentów analiz. Mówmy o agresorze – Rosji i kraju, który się broni – Ukrainie. Niektórzy rodzice w tym momencie na pewno myślą o całkowitej izolacji dziecka od doniesień medialnych, telewizji czy social media. Może to jednak doprowadzić do eskalacji wizji katastroficznych w jego wyobraźni, braku możliwości zadania pytań, na które tylko rodzic potrafi odpowiedzieć. Ponadto głównym źródłem informacji powinna być osoba dorosła, nie Internet. Dlaczego? Ponieważ rodzic najlepiej zna swoje dziecko, a nie wszystko, co pojawia się w sieci jest prawdziwe i powinno być uprzednio przeselekcjonowane.

A co, gdy dziecko nic nie mówi?
A co, jeśli mamy do czynienia z bardzo skrytym nastolatkiem albo maluchem, który nie ujawnia żadnych zachowań wskazujących na próbę odreagowania sytuacji? Jest wiele odpowiedzi na to pytanie w zależności od przyczyny. Może to oznaczać, że dziecko próbuje się ochronić i zablokowało się na komunikaty z zewnątrz o wojnie w Ukrainie. Ponadto maluchy mają różny czas reakcji, czasem rodzic musi zachować się jak „zdarta płyta” – mówić o tym, że jest gotowy odpowiedzieć, gdy pojawią się pytania.

Ucieczka przed wojną
Temat konfliktu zbrojnego w Ukrainie rozpoczyna również wątek życia i śmierci. Rodzic może więc w takiej sytuacji, wytłumaczyć na początku rozmów, kim są uchodźcy oraz na czym polega pomoc humanitarna. Z drugiej jednak strony, należy pamiętać o daniu sobie i dziecku czasu, tematy mogą być bowiem zbyt trudne.
Nie ma gotowego scenariusza na rozmowy z dziećmi o wojnie. Żeby zacząć temat, sprawdzi się metoda prób i błędów. Żeby jednak takową zastosować, należy przede wszystkim poznać swoje dziecko. Wtedy dzięki intuicji, wyczujemy, kiedy i co możemy powiedzieć, a kiedy potrzeba będzie więcej czasu, uważności lub obecności. Żeby jednak z kolei poznać swoje dziecko i zastosować się do wszystkich wskazówek, wymienionych w tekście, trzeba dobrze poznać… siebie i wprowadzić do własnego życia równowagę, stabilność i otwartość na to co przeżywamy- my i nasze dzieci.

Więcej w webinarze pt. „Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie?”

źrodło: komunikat