Medicalpress
Depresja poporodowa najczęściej kojarzona jest z kobietami, jednak trudności ze zdrowiem psychicznym po narodzinach dziecka mogą dotyczyć również mężczyzn. Eksperci zwracają uwagę, że objawy depresji poporodowej występują u około jednego na dziesięciu świeżo upieczonych ojców. Mimo to wielu z nich nie otrzymuje diagnozy ani odpowiedniego wsparcia, ponieważ problem nadal pozostaje mało rozpoznawalny.
Nie tylko matki doświadczają kryzysu po narodzinach dziecka

Według ekspertów z Hackensack Meridian Health okres okołoporodowy to czas ogromnych zmian nie tylko dla kobiet, ale także dla mężczyzn. Nowi ojcowie mierzą się z nową rolą, odpowiedzialnością oraz zmianami w życiu rodzinnym i zawodowym.

Jak podkreśla dr Brett A. Biller, psycholog i dyrektor ds. zdrowia psychicznego w Audrey Hepburn Children’s House przy Hackensack University Medical Center, w tym okresie dochodzi również do zmian hormonalnych. U mężczyzn obserwuje się m.in. spadek poziomu testosteronu oraz wzrost stężenia estrogenu i kortyzolu. Mechanizmy te sprzyjają budowaniu więzi z dzieckiem, ale jednocześnie mogą zwiększać podatność na depresję i zaburzenia lękowe.

Objawy mogą wyglądać inaczej niż u kobiet

Eksperci zwracają uwagę, że depresja poporodowa u ojców często przebiega inaczej niż u matek.

Zamiast smutku czy wycofania częściej pojawiają się:
Takie objawy mogą pozostawać niezauważone zarówno przez samych ojców, jak i ich otoczenie.

Dlaczego tak niewielu mężczyzn szuka pomocy?

Zdaniem ekspertów jednym z największych problemów jest niska świadomość społeczna. Wielu mężczyzn nie zdaje sobie sprawy, że ich trudności mogą być objawem depresji poporodowej.

Dodatkowo silne pozostaje przekonanie, że ojciec powinien być przede wszystkim wsparciem dla partnerki i dziecka. W efekcie wielu mężczyzn odczuwa poczucie winy, wstyd lub przekonanie, że proszenie o pomoc świadczy o słabości.

Na pogorszenie samopoczucia wpływają również czynniki związane z codziennym funkcjonowaniem, takie jak niedobór snu, większa presja finansowa, zmiana relacji z partnerką czy brak wsparcia skierowanego do ojców.

Według szacunków cytowanych przez ekspertów oficjalnie rozpoznawanych jest jedynie około 10% przypadków depresji poporodowej u mężczyzn, co oznacza, że wielu ojców może zmagać się z problemem bez odpowiedniej pomocy.

Konsekwencje odczuwa cała rodzina

Nieleczona depresja poporodowa u ojców może wpływać nie tylko na ich zdrowie psychiczne, ale również na funkcjonowanie całej rodziny. Może pogarszać relacje partnerskie, utrudniać budowanie więzi z dzieckiem oraz – jak wskazują eksperci – zwiększać ryzyko problemów językowych i zaburzeń zachowania u dzieci.

Ryzyko wystąpienia depresji u ojca jest również większe, jeśli podobnych trudności doświadcza jego partnerka.

Warto szukać pomocy

Eksperci podkreślają, że depresja poporodowa jest problemem zdrowotnym, który można skutecznie leczyć. W przypadku utrzymujących się objawów warto skonsultować się z lekarzem lub psychologiem. Jedną z metod o potwierdzonej skuteczności jest terapia poznawczo-behawioralna.

Jak podkreśla dr Brett A. Biller, szukanie pomocy nie jest oznaką słabości, lecz ważnym krokiem w kierunku poprawy zdrowia psychicznego i dobrostanu całej rodziny.
Źródło: Hackensack Meridian Health. News Medical Life Sciences: Paternal postpartum depression affects more fathers than widely recognized
15 tysięcy dzieci urodziło się w ciągu dwóch lat od startu programu pn. Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028. Z tej okazji z rodzinami uczestniczącymi w programie spotkał się premier Donald Tusk, minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda i wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska.
– Patrzę dziś na dzieci i szczęśliwych rodziców. Ale to szczęście całych rodzin. Jako babcia jestem naprawdę wzruszona. Dziś, na chwilę zostałam babcią dla tych kilkunastu maluchów. To jest największe szczęście, które spotkało rodziny po latach oczekiwań. Jako ministerstwo zdrowia otaczamy szczególną opieką dzieciaczki. Niech się zdrowo chowają. A w przyszłości spełniają swoje marzenia – mówiła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

– To jest jeden z najpiękniejszych Dni Dziecka. Dzięki Waszym wysiłkom i procedurze, która jest bardzo wymagająca, macie możliwość mieć upragnionego skarba. Każda cena jest warta zapłacenia za to szczęście. Wiem, co oznacza radość rodzica, szczególnie wtedy, kiedy na nie się długo czeka. To jest również niezwykle ważne z punktu widzenia państwa – powiedział premier Donald Tusk. – Chcę podkreślić, jak ważne jest, abyśmy wszyscy mobilizowali nasze siły, aby w Polsce było jak najwięcej dzieci. Żeby były bezpieczne i rodzice mieli poczucie bezpieczeństwa materialnego. Od tego zależy nasza przyszłość – dodał.

Rodzice mieli okazję porozmawiać o swoich doświadczeniach związanych z programem i drogą do rodzicielstwa oraz o polskiej polityce prorodzinnej. A to wszystko w specjalnie przygotowanej strefie z myślą o najmłodszych gościach.

Program wystartował 1 czerwca 2024 r. Pierwsze dzieci zaczęły przychodzić na świat w marcu 2025 roku. Od początku, do programu realizowanego w 58 klinikach w całym kraju, dołączyło ponad 50 tys. par. Mogą z niego skorzystać pary, u których stwierdzono niepłodność lub nieskuteczne leczenie w ciągu 12 miesięcy przed zgłoszeniem, a także pary posiadające zarodki z wcześniejszych procedur. Zapewnia dostęp do maksymalnie 6 procedur in vitro, w tym do 4 cykli z własnymi komórkami rozrodczymi, do 2 cykli z oocytami od dawczyń oraz do 6 cykli z dawstwem zarodków.

Program zapewnia też pełne finansowanie zabezpieczenia płodności na przyszłość u osób leczonych onkologicznie. Kobiety i mężczyźni, którzy muszą poddać się leczeniu onkologicznemu – wycieńczającemu organizm, czasem powodującemu niepłodność – mogą zabezpieczyć płodność na przyszłość – program umożliwia zamrożenie komórek, aby móc skorzystać z nich po zakończeniu terapii. Do tej pory do zabezpieczenia płodności zgłosiło się ponad 2 200 osób, a gamety zamroziło ponad 1900.

Na pięcioletni program przeznaczono w budżecie państwa 2,5 mld zł, czyli 500 mln zł rocznie. W ubiegłym roku budżet poszerzono o 100 mln zł. Również na rok 2026 r. do ustawy budżetowej zostało zgłoszone zabezpieczenie środków na ten cel w wysokości 600 mln zł.

Stowarzyszenie Nasz Bocian przeprowadziło w ostatnich miesiącach badania ankietowe na grupie 767 pacjentów uczestniczących w programie oraz 37 realizatorów. Zarówno pacjenci, jak i realizatorzy oceniają założenia programu bardzo pozytywnie. Badani docenili dostępność leczenia, organizację procedury oraz merytoryczność programu.

Źródło: MZ
Foto: MZ

 

Fundacja Powszechnego Czytania zainaugurowała IV edycję ogólnopolskiej kampanii #TataTeżCzyta, która zachęca ojców i mężczyzn do wspólnego czytania z dziećmi. Tegoroczna odsłona odbywa się pod hasłem „bo czytanie rozwija mózg”, a jej ambasadorem został Zbigniew Boniek. Organizatorzy podkreślają, że wspólna lektura nie tylko wspiera rozwój poznawczy dzieci, ale także buduje relacje i wzmacnia rolę czytających męskich wzorców w rodzinie. Kampania potrwa do 23 czerwca.
W Muzeum Gazowni Warszawskiej odbyła się inauguracja IV edycji ogólnopolskiej kampanii proczytelniczej #TataTeżCzyta, organizowanej przez Fundację Powszechnego Czytania. Wydarzenie poprowadził Szymon Jachimek, a część naukową gościnnie przygotowali Adam Mirek oraz Dorota Ossowska z Fundacji Poznawczej. Podczas spotkania premierowo zaprezentowano spot tegorocznej odsłony kampanii, która ma potrwać do 23 czerwca.

Tegoroczne hasło brzmi: „bo czytanie rozwija mózg”. Kampania zachęca mężczyzn, przede wszystkim ojców, ale też wszystkich, którzy mogą stać się męskimi wzorcami do aktywnego włączania się we wspólną lekturę z dziećmi – i pokazuje, że czytanie w rodzinie buduje zarówno kompetencje poznawcze, jak i trwałe relacje. Partnerem strategicznym kampanii jest marka Lajkonik.

Nowy spot już dostępny – zobacz i udostępnij.

Podczas wydarzenia odbyła się premiera tegorocznego spotu z udziałem Zbigniewa Bońka, który wspiera inicjatywę. Były piłkarz i trener na planie w Big Book Cafe spotkał się z grupą dzieci, przy okazji dnia zdjęciowego nie zabrakło wspólnego czytania i rozmów. Spot zrealizowany został ponownie według koncepcji agencji kreatywnej Brain, wyprodukowany przez OTO.Film i Orka Film, w tegorocznej odsłonie wyreżyserowany przez Macieja Kowalczuka, będzie emitowany w telewizji, kinie oraz radiu.

Spot dostępny jest online: Oficjalny spot kampanii #TataTeżCzyta2026.

Różne środowiska, jeden przekaz

Tegoroczną edycję wspiera szerokie grono ambasadorów – i właśnie ta różnorodność jest sygnałem: czytanie nie jest dla wszystkich. Kampanię reprezentują m.in. Tomasz Majewski, Anna Dereszowska, Łukasz Orbitowski, Tomasz Rożek, Tomasz Smokowski, Wojciech i Marcin Mannowie, Łukasz Stanek oraz Michał Gulczyński. Sportowcy, ludzie kultury, naukowcy, ojcowie z mediów społecznościowych – każdy z nich, kobiety także, są doskonałymi przykładami i mówią do innej grupy odbiorców.

Dlaczego tata TEŻ czyta?

Kampania pokazuje jak, co i dlaczego warto czytać z dzieckiem. Zwraca też uwagę na konieczność budowania męskich czytających wzorców – bo zaangażowani ojcowie spędzają czas z dziećmi na różnych aktywnościach – uprawiają sport, bawią się, robią wiele ciekawych rzeczy, ale też czytają. Organizatorzy chcą, aby było to widoczne, a samo czytanie stawało się naturalnym elementem życia codziennego. Wczesne sięganie po książkę rozwija mózg, buduje relacje, kształtuje nawyki. Badania pokazują też, że ojcowie podczas wspólnego czytania znacznie częściej wychodzą poza tekst, odnoszą historię do doświadczeń dziecka, zadają pytania otwarte, inicjują dyskusję, kłócą się z bohaterami, improwizują, performują głosem, skłaniają dziecko do myślenia abstrakcyjnego i interpretacji[i]. Wprowadzają tym samym, własny, nieco inny styl – i dlatego właśnie ważne jest, aby to oboje rodzice czytali.

Kampania, którą już zna co siódmy Polak

#TataTeżCzyta odbywa się co roku, na przełomie maja i czerwca, kiedy obchodzimy Dzień Mamy, Dzień Dziecka i Dzień Ojca – doskonałe okazje, które warto wykorzystać do wręczania książkowych prezentów do wspólnego czytania i budowania domowych biblioteczek. Według badań, osoby ze średnim wykształceniem dorastające w domach, gdzie było minimum
80 książek, mają takie same kompetencje, jak absolwenci studiów wyższych z domów, gdzie książek było niewiele.

Dzięki trzem dotychczasowym edycjom kampania zbudowała już rozpoznawalność na poziomie 14% w skali całego kraju – to wynik, który plasuje ją wysoko wśród inicjatyw proczytelniczych w Polsce.

Dołącz – każdy głos się liczy

Kampania ma otwartą formułę – mogą dołączać do niej szkoły, biblioteki, księgarnie, rodzice, firmy. Chodzi o to, aby zaprosić wszystkich do tego, żeby w maju i czerwcu mówić w swoim otoczeniu głośno – że czytamy codziennie, bo naprawdę warto.

Podczas inauguracji wystartowało też wyzwanie online do bycia offline. Organizatorzy przygotowali gotowe grafiki do pobrania i wykorzystania w postach oraz stories z hasłem: „Nie ma mnie tu. Czytam [dziecku]. A Ty?” Paradoks jest zamierzony – social media jako narzędzie do zachęcenia innych, żeby na chwilę je odłożyli. Bo najlepsza odpowiedź na to pytanie brzmi: też czytam. I jest zdjęcie na dowód. Bezpłatne materiały i poradnik wraz z poleceniami książkowymi są dostępne na: www.tatatezczyta.pl

Źródło: Fundacja Powszechnego Czytania

Ponad 40 proc. dzieci w Polsce deklaruje, że nie czuje się szczęśliwe – wynika z najnowszego badania UNICEF. Tymczasem aż 82 proc. rodziców jest przekonanych, że ich dzieci są zadowolone z życia. Różnica w postrzeganiu pokazuje, jak odmiennie dorośli i dzieci rozumieją szczęście. Młodzi coraz częściej zmagają się z presją, stresem i przeciążeniem codziennością, a jesień – dla dorosłych czas refleksji i spokoju – dla wielu dzieci bywa okresem obniżonego nastroju. Eksperci apelują: zatrzymajmy się, posłuchajmy i spróbujmy zrozumieć emocje najmłodszych, zanim niewypowiedziane uczucia przerodzą się w samotność.
Jesień dla wielu dorosłych to czas nostalgii, spokoju, ale i chwilowego spadku energii. Krótsze dni, mniej słońca i chłód za oknem potrafią wpłynąć na nasz nastrój. Warto jednak zapytać: czy te same emocje odczuwają nasze dzieci?

Pomoc w zrozumieniu emocji

Rodzicielstwo to codzienna nauka empatii i cierpliwości. Według wyników badania UNICEF tylko 49% ankietowanych dzieci „raczej” lub „zdecydowanie” odczuwa szczęście. Jest to spadek aż o 26 p.p. w porównaniu z raportem sprzed 5 lat. Wyniki wśród rodziców wyglądają̨ nieco bardziej optymistycznie. Większość́ dorosłych uważa, że ich dzieci są̨ szczęśliwe (82 proc.), z dominacją wskazań́ „raczej” (68 proc.).

Te liczby stanowią dla nas sygnał: warto zatrzymać się i posłuchać, zanim niewypowiedziane emocje przerodzą się w zniechęcenie lub samotność. Badania takie jak te dają do myślenia i zmuszają do autorefleksji, w końcu w naszych rękach leżą losy tych małych, zdolnych ludzi. Warto pamiętać również, że dzieci uczą się poprzez doświadczenie i obserwację. Kiedy widzą, że rodzic potrafi mówić o swoich uczuciach, uczą się tego samego.

Głos dziecka, który łatwo przeoczyć

Dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć wprost, że coś je martwi. Zamiast tego pokazują emocje przez zachowanie – bywają rozdrażnione, wycofane lub przeciwnie – nadmiernie pobudzone. W pośpiechu dorosłego świata łatwo uznać to za „gorszy dzień” albo „humory”, ale często to pierwsze sygnały, że dziecko przeżywa coś trudnego. Kluczowym jest by poświęcić dziecku wystarczająco dużo uwagi i nie chodzi tu o godzinne rozmowy, lecz o obecność. Wystarczy zapytać: „Jak się czujesz?” lub „Czy coś sprawiło Ci dzisiaj trudność?” i naprawdę posłuchać odpowiedzi. Słuchać to nie to samo, co wysłuchać i na to należy zwracać szczególną uwagę!

Jesień, z jej spokojniejszym rytmem, może stać się naturalnym sprzymierzeńcem w odbudowywaniu więzi z dzieckiem. Wspólny spacer po parku, układanie bukietu z liści czy rozmowa przy herbacie – to chwile, w których łatwiej dostrzec emocje, których na co dzień nie widać– podkreśla Katarzyna Spieszko, Marketing Manager, MGA Entertainment Poland.

Czas, by się zatrzymać

Jesień może być idealnym czasem, aby bliżej przyjrzeć się emocjom, ponieważ spędzamy więcej czasu razem w domu. Dlatego dobrze jest znaleźć chwilę, by porozmawiać z dzieckiem lub obserwować jego zachowanie. Warto korzystać z dostępnych materiałów pomocniczych, które wspierają rozmowę z dzieckiem o emocjach. Jednym z nich jest e-book „Zrozumieć dziecięcy świat. Poradnik świadomego rodzica” powstał we współpracy Przemka Staronia wraz z MGA Entertainment i BABY born. Pełen refleksji, przykładów i prostych narzędzi, które pomagają lepiej rozumieć świat uczuć najmłodszych. To inspiracja dla każdego rodzica, który chce nie tylko reagować na emocje dziecka, ale też je wspólnie przeżywać. Zamiast gonić codzienność, zatrzymajmy się – choćby na chwilę. Posłuchajmy, co mówi nasze dziecko, kiedy opowiada o szkole, przyjaciołach czy swoich marzeniach. Być może to właśnie teraz, wśród kasztanów i liści, jest najlepszy moment, by odkryć, co sprawia, że naprawdę jest szczęśliwe.

Źródło: Komunikat Prasowy

Czasem jedno słowo wystarczy, by opisać sens wielu lat starań, trudnych decyzji i emocjonalnych wzlotów i upadków. Dla Patrycji tym słowem było „mama”. Jej historia to nie tylko opowieść o determinacji i sile, ale także dowód na to, jak ogromną rolę w leczeniu niepłodności odgrywa dziś nowoczesna medycyna. W Światowy Dzień In Vitro przypominamy, że dla setek tysięcy par w Polsce to właśnie ta metoda jest jedyną szansą na upragnione rodzicielstwo.
Patrycja zawsze marzyła o tym, by usłyszeć to jedno, najważniejsze słowo: „mama”. Choć lata starań nie przyniosły cudu – nie poddawała się. Jej historia to przejmująca opowieść o determinacji – i o tym, jak dzięki osiągnięciom medycyny można spełniać marzenia. Mała Wandzia, podobnie jak dziesiątki tysięcy dzieci w Polsce, przyszła na świat dzięki leczeniu metodą in vitro. Światowy Dzień In Vitro, obchodzony 2 czerwca, to moment, by głośno mówić o szansie, którą ta metoda daje osobom zmagającym się z niepłodnością. W Polsce to nawet 1,5 miliona par. Dla wielu z nich in vitro to jedyna droga do rodzicielstwa.

Pragnienie bycia mamą, tak naturalne i bliskie wielu kobietom, towarzyszyło Patrycji od zawsze. Przez ponad dekadę dążyła do tego, aby stało się rzeczywistością.

Rodzicielstwo to największe marzenie tysięcy par. Coraz częściej na ich drodze pojawiają się przeszkody zdrowotne. Na szczęście współczesna medycyna pozwala je skutecznie diagnozować i leczyć. Historia pani Patrycji i jej rodziny pokazuje, że nawet po wielu latach, mimo ogromnego obciążenia emocjonalnego związanego z tak długim okresem starań, marzenie o dziecku może się spełnić – mówi lek. Piotr Lachowski, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności Invimed we Wrocławiu, lekarz prowadzący pacjentki.

To historia pełna nadziei, łez, niepewności i determinacji. Patrycja i jej mąż marzyli, by ich rodzina powiększyła się – lecz, pomimo starań, kolejne lata mijały bez upragnionego dziecka. Gdy naturalne metody zawiodły, rozpoczęli specjalistyczne leczenie. Przechodzili pogłębioną diagnostykę, kolejne procedury medyczne. Mimo wielu prób upragniona ciąża nie nadchodziła. Okazało się, że Patrycja mierzy się z endometriozą i insulinoopornością, a dodatkowo w wyniku powikłań po jednym z badań straciła zdrowy jajnik.

Nasze starania o dziecko trwały 11 lat. W czterech klinikach leczenia niepłodności odbyliśmy 6 procedur in vitro i 11 transferów zarodków – mówi Patrycja – Za tymi liczbami kryją się ogromne emocje: kolejne tygodnie i miesiące przynosiły nowe nadzieje, ale i chwile zwątpienia. Każda nieudana próba była ciosem, za którym szły trudne przeżycia, a pytania pozostawały bez odpowiedzi.

Czy ze mną coś nie tak?”, „Czy kiedyś się uda?”, „Czy zostaniemy rodzicami?” – te wątpliwości towarzyszyły im na co dzień, a miesiące zmieniały się w lata. Patrycja i jej mąż żyli w cyklach nadziei i rozczarowań. Przeżywali trudne momenty – łzy, bezradność, zmęczenie. Ale nigdy się nie poddali.

Wiele razy słyszałam, że „wystarczy odpuścić, a ciąża sama się pojawi”. Dla wielu kobiet zmagających się z niepłodnością to zdanie brzmi jak policzek. Bo jak odpuścić, kiedy pragnienie macierzyństwa wypełnia każdą myśl? – mówi Patrycja.

Przełom wydarzył się w 2024 roku. Patrycja i jej mąż dojrzewali do decyzji o poddaniu się po raz kolejny zapłodnieniu in vitro, które dla wielu par jest jedyną szansą na rodzicielstwo. Znaleźli klinikę leczenia niepłodności Invimed i tam zostali objęci ogólnopolskim refundowanym programem wsparcia in vitro. Poznali lekarza, przy którym poczuli się spokojnie i bezpiecznie.

Doktor wyczerpująco odpowiedział na wszystkie nasze pytania. Był konkretny i rzeczowy, uważnie nas słuchał. Od początku czuliśmy się zaopiekowani. Jasno przedstawił nam plan leczenia, szczegółowo omówił z nami każdy krok dbając o to, abyśmy wszystko dobrze zrozumieli – opowiada Patrycja.

I wtedy stało się coś, na co czekali od lat.

Po 11 latach starań usłyszałam upragnione słowa: jest Pani w ciąży – opowiada Patrycja – Szok, niedowierzanie, łzy – nie tylko radości, ale też strachu, by to marzenie nie zniknęło.

Moment potwierdzenia ciąży to najpiękniejsza chwila w naszej pracy. Bywa tak wzruszający, że emocje dosłownie ściskają gardło – mówi lek. Piotr Lachowski.

Dla Patrycji ciąża była spełnieniem marzeń, ale też ogromnym wyzwaniem – szczególnie po długim czasie starań, oczekiwań i niepewności. Przyznaje, że radość mieszała się z lękiem. Każdy, nawet najdrobniejszy objaw, odczytywała jako potencjalne zagrożenie, co prowadziło do wyczerpującego emocjonalnie sprawdzania informacji w internecie. W końcu postawiła sobie jasną granicę – i zdecydowała się jej trzymać.

Ciąża po in vitro różni się od tej poczętej spontanicznie przede wszystkim tym, że pacjentki mają za sobą często długą i trudną drogę. Ich wcześniejsze doświadczenia, związane z problemami z zajściem w ciążę, bywają źródłem traum. Ten bagaż emocjonalny potrafi obciążyć ciążę od samego początku. Z fizjologicznego punktu widzenia taka ciąża przebiega podobnie jak spontaniczna, choć zazwyczaj wymaga dodatkowego wsparcia hormonalnego – dodaje lekarz.

11 kwietnia 2025 roku to był piątek. Niebo nad Dolnym Śląskiem, gdzie mieszka rodzina, było lekko zachmurzone, a temperatura niezbyt wysoka. Ale dla tych dwojga ludzi to był najcieplejszy i najbardziej słoneczny dzień w ich życiu. Wówczas na świecie pojawiła się ich wyczekiwana córeczka. Dziś Patrycja z dumą mówi: – Zostałam mamą dzięki in vitro. Jestem wdzięczna medycynie, lekarzom, wsparciu najbliższych i swojej własnej sile, że wytrwałam.

– Dzięki postępom współczesnej medycyny, metoda in vitro daje milionom ludzi na całym świecie realną szansę na rodzicielstwo – nawet po wielu latach bezskutecznych starań – podkreśla lek. Piotr Lachowski. – Dla wielu par to często jedyna nadzieja, dlatego dostęp do nowoczesnych metod leczenia niepłodności jest kluczowy.

– Dziś patrzę na Nią. Oddycham z ulgą. I płaczę – z wdzięczności. Bo wiem, że ta droga – choć brutalnie trudna – nie była bez sensu. Wiem, że każda łza, każda walka, każdy transfer i każdy moment zwątpienia zaprowadziły mnie właśnie tutaj. Do Niej. Z całego serca dziękuję doktorowi Piotrowi Lachowskiemu i zespołowi kliniki za ogromne serce, za mądrość i wiedzę – napisała Patrycja po urodzeniu Wandzi.

Dziś Patrycja apeluje: każda kobieta powinna mieć prawo i szansę aby zostać mamą. Ona sama chce pomagać innym i tworzyć społeczność wsparcia dla kobiet przechodzących przez podobne doświadczenia. O swojej drodze do macierzyństwa, w tym o radzeniu sobie z trudnymi emocjami, mówi w wideo https://www.youtube.com/watch?v=5GK5UIbisw4 oraz na swoim profilu IQ Płodności na Instagramie. A jej obserwatorki komentują: „Dziękuję, że mówisz to głośno”, „Nie czuję się już sama”, „Twoja historia daje mi siłę”.

A wdrożony 1 czerwca 2024 Rządowy program leczenia niepłodności metodą in vitro na lata 2024–2028 to kompleksowe wsparcie dla par pragnących zostać rodzicami.

 
O ekspercie:
Lek. Piotr Lachowski specjalista ginekolog-położnik, lekarz z 20.-letnim doświadczeniem. Absolwent Akademii Medycznej we Wrocławiu, Wydziału Lekarskiego, posiada I i II stopień specjalizacji z położnictwa i ginekologii. Związany z kliniką leczenia niepłodności Invimed od 12 lat.
 
O klinikach leczenia niepłodności Invimed
Invimed to sieć klinik leczenia niepłodności, obecna na rynku od 24 lat. Dziś Invimed to 6 specjalistycznych placówek w: Warszawie (2 kliniki), Wrocławiu, Poznaniu, Gdyni i Katowicach. Wszystkie kliniki Invimed realizują rządowy program refundacji in vitro. 
 
Fundacja Koalicja dla wcześniaka została uhonorowana prestiżową nagrodą Global Foundation for the Care of Newborn Infants (GFCNI) za wieloletnie, systemowe działania na rzecz najmłodszych dzieci i ich rodzin. Wyróżnienie zostało wręczone podczas międzynarodowego spotkania organizacji rodzicielskich w Monachium. To ważne międzynarodowe uznanie dla pracy społecznej i eksperckiej na rzecz wcześniaków oraz noworodków wymagających szczególnej opieki.
To nagroda za Wasze niestrudzone zaangażowanie przez tyle lat i za wiele wspaniałych projektów, które zainicjowałyście. Wasza praca jest doskonałym przykładem tego, co można osiągnąć, gdy połączy się współczucie, determinację i przywództwo społeczne – powiedziała Silke Mader, współzałożycielka i przewodnicząca GFCNI podczas wręczania nagrody, którą odebrały prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka i Elżbieta Brzozowska.

Podczas laudacji Silke Mader podkreśliła zaangażowanie Fundacji Koalicja dla wcześniaka w działania, które zainicjowała i w które angażowała się w Polsce w 2024 roku – prace nad wydłużeniem urlopu macierzyńskiego dla rodziców chorych i przedwcześnie urodzonych noworodków, stworzenie Pogotowia Kangurowego dla dzieci, których rodzice znaleźli się w trudnej sytuacji społecznej. Podkreśliła również niezmienne od wielu lat zaangażowanie Fundacji w działania na rzecz powstawania banków mleka kobiecego oraz rozszerzenia programu profilaktyki zakażeń RSV dla wcześniaków, a obecnie dla wszystkich noworodków i niemowląt. Nagroda została przyznana również za pomoc Ukrainie – Fundacja od wielu lat wspiera ukraińskich neonatologów szkoląc ich w zakresie komunikacji z rodzicami wcześniaków, a po wybuchu wojny w Ukrainie zaangażowała się w pomoc dla ukraińskich oddziałów neonatologicznych.

To dla nas ogromny zaszczyt, jesteśmy wzruszone i bardzo szczęśliwe, że międzynarodowa organizacja zauważyła i doceniła nasze działania na rzecz najmłodszych dzieci. To niezwykle cenna nagroda, która utwierdza nas w przekonaniu, że to co robimy dla najmniejszych dzieci ma realne znaczenie i ogromny sens. Nasza praca to codzienne towarzyszenie najmłodszym wojownikom i ich bliskim w najtrudniejszych chwilach. A jeżeli udaje się sprawić, że stają się one choć trochę łatwiejsze – to dla nas największy sukces. Dziękujemy za docenienie naszych działań na forum międzynarodowym i za to ogromne wyróżnienie. Obiecujemy, że nie przestaniemy działać, bo każde życie jest cudem, a każdy cud zasługuje na wsparcie – powiedziała prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

Wręczenie nagrody odbyło się podczas corocznego spotkania organizacji rodzicielskich i pacjenckich zrzeszonych w GFCNI w Monachium. Oprócz Fundacji z Polski nagrodę GFCNI Awards otrzymały także organizacje rodzicielskie z Belgii i Ugandy. Tegoroczni trzej laureaci są przykładem poświęcenia, innowacyjności i współdziałania.

Babywearing, czyli noszenie noworodków i niemowląt w chuście cieszy się coraz większą popularnością. Nie bez powodu, chustowanie niesie za sobą bowiem cały szereg korzyści, zarówno dla dziecka, jak i rodziców. Dlaczego warto nosić dziecko w chuście i jak rozpocząć swoją przygodę z chustowaniem?

Jeszcze kilkanaście lat temu widok kobiety niosącej swoje maleństwo w chuście był w naszym kraju zupełnie egzotyczny, obecnie coraz częściej można spotkać mamy korzystające z takiego rozwiązania. Noszenie dziecka w chuście to prawdziwe wybawienie dla współczesnych rodziców, którzy muszą pogodzić opiekę nad maluchem z obowiązkami domowymi, towarzyskimi i pracą zawodową. Chustonoszenie uwalnia ręce, dzięki czemu rodzic może sprzątać, gotować czy robić zakupy, cały czas zapewniając swojemu dziecku poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Co więcej, dziecko noszone w chuście można zabrać ze sobą praktycznie wszędzie – w przeciwieństwie do wózka. W przypadku chusty nie ograniczają nas również żadne bariery architektoniczne. Możliwość uczestniczenia dziecka w codziennych czynnościach rodziców dostarcza mu dodatkowych bodźców, które sprzyjają rozwojowi układu nerwowego. Dzięki nim dziecko lepiej się rozwija, jest bardziej otwarte i ciekawe świata, a w przyszłości łatwiej odnajduje się w nowych sytuacjach.

Zalety:

Najlepszym sposobem na rozpoczęcie przygody z noszeniem dziecka w chuście jest zapisanie się na kurs chustowania. Profesjonalny doradca chustonoszenia nie tylko podpowie jaką chustę wybrać i nauczy różnych metod wiązania, ale też odpowie na wszystkie nurtujące pytania. Zajęcia realizowane są najczęściej w domu, co zapewnia pełną wygodę i poczucie komfortu. Naukę można rozpocząć jeszcze przed pojawieniem się dziecka na świecie. – mówi Aleksandra Skrzyńska z serwisu Prezentmarzeń.
Nauka rozpoczyna się wykładem teoretycznym, podczas którego doradca wyjaśni dlaczego warto nosić dziecko w chuście i w jaki sposób wpływa to na samopoczucie dziecka oraz bezpieczeństwo, zdrowie i odciążenie kręgosłupa osoby noszącej. Część praktyczną stanowią ćwiczenia wiązania chusty, które powtarzane są aż do opanowania perfekcji. Najczęściej nauka obejmuje 1-2 wiązania. Jednak liczba wiązań uzależniona jest od indywidualnych predyspozycji kursanta. Doradca zapewnia na czas szkolenia niezbędny sprzęt tj. chusty oraz lalkę treningową.

źródło: infowire