Medicalpress
Istnieją przesłanki sugerujące, że piwo bezalkoholowe może stanowić wstęp do spożywania alkoholu przez młodzież. Badania wskazują, że aż 78% młodzieży próbowało piwa za zgodą rodziców, a 50% nieletnich miało dostęp do piwa 0%[4]. Choć piwo bezalkoholowe nie zawiera alkoholu, jego smak, zapach i opakowanie są niemalże identyczne z wersją alkoholową, co może prowadzić do oswajania się z rytuałem picia i w konsekwencji do sięgania po alkoholowe odpowiedniki. Jest to swego rodzaju budowanie nawyku. – wskazuje dr hab. n. med. Andrzej Silczuk, Kierownik Zakładu Psychiatrii Środowiskowej WUM, prowadzący także własny ekspercki podcast na YouTube i Spotify.
Piwo zero staje się napojem coraz częściej wybieranym przez Polki i Polaków, jak podaje Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego jego udział w sprzedaży piwa wzrósł do 6,5%. Nie oznacza to jednak, że społeczeństwo rezygnuje z picia napojów alkoholowych. Przeciętny Polak wypija rocznie ok. 87 litrów piwa, przy czym aż 54% spożywanego w kraju alkoholu jest pod postacią piwa (dane KCPU).
 
Powodem do niepokoju nie jest fakt wzrostu konsumpcji piwa zero, lecz to, że piwo jest napojem, od którego zaczyna się inicjacja alkoholowa nieletnich, co potwierdzają dane międzynarodowego badania ESPAD, niezmienne od pierwszej jego edycji. Picie napojów alkoholowych wśród nieletnich jest na tyle rozpowszechnione, że w czasie ostatnich 30 dni przed badaniem piło 39,1% piętnasto-szesnastolatków i 73,3% siedemnasto-osiemnastolatków (dane ESPAD z 2024)[1] roku. Widać jednocześnie pozytywne zjawiska, chociażby fakt, zmniejszania się odsetka uczniów określających swój dostęp do zakupu alkoholu jako bardzo łatwy. Młodzież jest też coraz bardziej zorientowana w zakresie ryzyk zdrowotnych i społecznych związanych z piciem alkoholu. Niemniej jednak, problem wczesnej inicjacji alkoholowej i jej konsekwencji zarówno dla zdrowia psychicznego i fizycznego nieletnich oraz późniejszych dorosłych nie zniknął i nie zniknie samoistnie, zwłaszcza jeśli reklama piwa i jego ekspozycja w sklepach będą nadal wszechobecne, jak ma to miejsce aktualnie.
 
W opublikowanym kilka dni temu raporcie[2] branża piwna określa piwa zero jako „zdrowszą alternatywę”, co w kontekście osób dorosłych jest prawdą, jednak jak alarmują eksperci (psychiatrzy, terapeuci uzależnień, pediatrzy) oraz agendy takie jak Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, intensywna reklama i promocja piwa może być furtką do inicjacji alkoholowej nieletnich, poprzez budowanie przyzwyczajeń do smaku, marki czy samego „rytuału”.

W  stanowisku Ministerstwa Zdrowia[3] można przeczytać, że „badania naukowe, jednoznacznie wskazują na związek pomiędzy ekspozycją na reklamy napojów alkoholowych a piciem i upijaniem się, w szczególności wśród dzieci młodzieży. Wyniki badań jednoznacznie pokazują, że ekspozycja na reklamy alkoholu znacząco zwiększa ryzyko picia alkoholu przez nieletnich. W przypadku reklam telewizyjnych, których odbiorcą była młodzież, prawdopodobieństwo picia konkretnych marek napojów alkoholowych było aż pięciokrotnie większe, niż w przypadku młodzieży, która nie widziała reklam”.

 
Potwierdza to dr hab. Andrzej Silczuk, psychiatra, psychoterapeutaIstnieją przesłanki sugerujące, że piwo bezalkoholowe może stanowić wstęp do spożywania alkoholu przez młodzież. Badania wskazują, że aż 78% młodzieży próbowało piwa za zgodą rodziców, a 50% nieletnich miało dostęp do piwa 0%[4]. Choć piwo bezalkoholowe nie zawiera alkoholu, jego smak, zapach i opakowanie są niemalże identyczne z wersją alkoholową, co może prowadzić do oswajania się z rytuałem picia i w konsekwencji do sięgania po alkoholowe odpowiedniki. Jest to swego rodzaju budowanie nawyku. – mówi ekspert.
 
W opinii Polaków reklama piwa bezalkoholowego pozwala omijać ograniczenia dla reklamy alkoholu oraz powoduje, że zwykłe piwo odbierane jest jako mniej szkodliwe (50,7%)[5].
 
– W 2022 roku w telewizji wyemitowano 2972 godziny reklam piwa, co odpowiada 124 dniom ciągłej emisji. Taka ekspozycja wpływa na postrzeganie piwa jako nieszkodliwego napoju, co może prowadzić do wcześniejszej inicjacji alkoholowej wśród młodzieży. Badania ostatnich lat wskazują na to, że piwo jest pierwszym i najczęstszym wyborem inicjacji alkoholowej wśród nieletnich – wskazuje dr Silczuk.

Reklama alkoholi mocnych (np. wódki, whisky, wina i innych wysokoprocentowych napojów) jest zakazana zgodnie z Ustawą o wychodzeniu w trzeźwości, ta sama ustawa pozwala jednak na reklamę piwa, które również zawiera alkohol. To nielogiczne i niebezpieczne. Alkohol etylowy, niezależnie od formy, ma takie same właściwości uzależniające i szkodliwe dla zdrowia. Dopuszczanie reklamy piwa, a zakazywanie reklamy innych alkoholi, tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa spożywania piwa i może prowadzić do bagatelizowania ryzyka związanego z jego spożywaniem. Taka polityka może przyczyniać się do zwiększenia konsumpcji alkoholu w społeczeństwie, w szczególności stwarzać okoliczności sprzyjające próbowaniu alkoholu przez młodych alarmuje dr Andrzej Silczuk.

I dodaje – Wczesna inicjacja alkoholowa zwiększa ryzyko uzależnienia i innych problemów zdrowotnych w dorosłości. Młodzież, która zaczyna pić alkohol w młodym wieku, jest bardziej narażona na problemy z nauką, zachowaniami ryzykownymi oraz zaburzeniami psychicznymi a także powstawaniem różnorakich chorób.Na poziomie społecznym i ekonomicznym prowadzi to do zwiększenia obciążenia systemu opieki zdrowotnej i społecznej.

Zdaniem Doktora piwo bezalkoholowe i inne napoje bezalkoholowe sygnowane markami alkoholowymi powinny podlegać podobnym restrykcjom jak ich alkoholowe odpowiedniki. Obejmuje to zakaz reklamy, ograniczenia w ekspozycji w sklepach (do wydzielonych miejsc) oraz zakaz sprzedaży osobom niepełnoletnim. Takie działania mogą pomóc w ograniczeniu inicjacji alkoholowej wśród młodzieży i zmniejszeniu ryzyka uzależnień w przyszłości.

De facto, jak podkreślała niedawno w Senacie Anna Puchacz-Kozioł z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom zgodnie z obowiązującą Ustawą o Wychowaniu w Trzeźwości, art. 13 ust. 3, zabrania promocji towarów, które wykorzystują podobieństwo w jakikolwiek sposób do napojów alkoholowych, co oznacza, że piwa zero nie powinny być reklamowane. Zapis ten nie jest jednak w praktyce stosowany, co według KCPU jest niezrozumiałe.

Przyszedł czas na zmiany. Pierwszy krok został wykonany – resort zdrowia przedstawił niedawno projekt zmiany ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości[6], który jest obecnie konsultowany.

Polecamy podcast Doktora Silczuka nt. piw zero:
https://www.youtube.com/watch?v=OgRhyBxbPiI

 
Bibliografia:
[1] Badanie ESPAD 2024 https://kcpu.gov.pl/uzywanie-substancji-psychoaktywnych-przez-polska-mlodziez/#tresc
[2] https://www.browary-polskie.pl/wp-content/uploads/2025/04/2025-Raport-Piwa-Bezalkholowe-NAB_FIN.pdf
[3] https://www.gov.pl/web/zdrowie/petycja-z-26-czerwca-2023-r-w-sprawie-wprowadzenia-zakazu-reklamy-alkoholu-w-mediach-publicznych
[4] Raport „Inicjacja alkoholowa dzieci i młodzieży w Polsce – diagnoza problemu, przyczyny i konsekwencje, 2024
[5] Wyniki badania IBRIS 2024 https://strefabiznesu.pl/piwo-pod-ostrzalem-nawet-bezalkoholowe-nie-jest-swiete/ar/c3p2-27048037
[6] https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12395551
Wojciech Konieczny, wiceminister zdrowia, poinformował, że niebawem zapadnie decyzja w sprawie wpisania do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów rozwiązań dotyczących zakazu sprzedaży alkoholu przez internet, reklamy napojów alkoholowych oraz zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach 22-6. Wartość finansowanych świadczeń w zakresie leczenia uzależnienia od alkoholu wzrosła z 330 mln. zł w 2020 r. do 816 mln. zł w 2023 roku. Dostępność ekonomiczna napojów alkoholowych także znacznie rośnie. W 2023 roku było prawie 120 000 punktów sprzedaży alkoholu, czyli na jeden punkt przypada ok. 330 mieszkańców.
8 stycznia odbyło się posiedzenie sejmowych Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Zdrowia, poświęcone planom wprowadzenia ograniczeń w reklamie i sprzedaży alkoholu. Wojciech Konieczny, wiceminister zdrowia, poinformował, że niebawem zapadnie decyzja w sprawie wpisania do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów rozwiązań dotyczących zakazu sprzedaży alkoholu przez internet, reklamy napojów alkoholowych oraz zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach 22-6.

Wiceminister przytoczył dane – Wartość finansowanych świadczeń w zakresie leczenia uzależnienia od alkoholu wzrosła z 330 mln. zł w 2020 r. do 816 mln. zł w 2023 roku. Dostępność ekonomiczna napojów alkoholowych, zobrazowana przez liczbę butelek alkoholu jakie można kupić za średnie miesięczne wynagrodzenie wynosiła w 2023 roku: 1863 butelki piwa, 279 butelek wina oraz 221 butelek mocnego alkoholu. Oznacza to, że pomimo 10% podwyżki podatku akcyzowego w porównaniu do 2021 roku, dostępność ekonomiczna wzrosła znacznie – o 65 butelek piwa, 23 butelki wina i 4 butelki alkoholu wysokoprocentowego. W Polsce w 2023 roku było prawie 120 000 punktów sprzedaży alkoholu, czyli na jeden punkt przypada ok. 330 mieszkańców.

Jak argumentował Wojciech Konieczny, amerykańskie badania udowodniły, że w krajach o niskim i średnim dochodzie, najskuteczniejszym mechanizmem ograniczenia spożycia alkoholu jest ograniczenie dostępności fizycznej, zwłaszcza restrykcje w zakresie godzin sprzedaży. Szczególnie wpływa to na zmniejszenie konsumpcji wśród osób nieletnich oraz pijących nadmiernie. Ponadto, zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach nocnych ma dobrze udokumentowaną skuteczność, a sprzedaż alkoholi w internecie jest sprzeczna ze strategią WHO o ograniczeniu dostępności fizycznej do tych produktów.

Na ten moment zielone światło mają 3 z 6 mają propozycji Ministerstwa Zdrowia, które zmierzają do ograniczenia dostępności do alkoholu i przedwczesnej inicjacji alkoholowej:
Zmiany mają być one procedowane jako nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Założenia do wykazu prac rządu wpisano już w październiku ubiegłego roku. Na ten moment nie ma jednak pełnej zgody pomiędzy resortem zdrowia a resortem rozwoju, co do najistotniejszych propozycji. Ministerstwo Zdrowia jest za bardziej radykalnymi rozwiązaniami. Druga strona wskazuje na konstytucyjną zasadę wolności działalności gospodarczej i nie zgadza się na niektóre ograniczenia.

Podczas posiedzenia komisji sejmowych. poseł Ryszard Petru (Polska 2050, Trzecia Droga) zaproponował, żeby podczas zakupu alkoholu przez internet kupujący musiał potwierdzać swój wiek korzystając z e-dowodu, platformy Moje ID czy systemu mObywatel 2.0. W momencie dostawy musiałby okazać kurierowi dokument potwierdzający pełnoletniość. Jak podkreślił, to rozwiązanie uniemożliwi zakup napojów alkoholowych osobom niepełnoletnim, ale nie zakaże dystrybucji internetowej, która jest istotna dla niewielkich polskich firm wytwarzających produkty kategorii premium. Rekomendował też wprowadzenie bezwzględnego zakazu jakiejkolwiek reklamy napojów alkoholowych. Ponadto, zgodnie z propozycją Petru, wszystkie alkohole oraz „napoje imitujące alkohol” miałyby być umieszczone w „odpowiedniej strefie”. Według Petru, w sklepach samoobsługowych nakaz sprzedaży na wydzielonych stoiskach alkoholowych powinien dotyczyć także piwa (alkoholowego oraz bezalkoholowego), a kontrola dokumentu tożsamości powinna być obowiązkowa przy każdym zakupie napoju alkoholowego. Propozycja zakłada również, że znaki ostrzegawcze oraz informacje o zawartości alkoholu mają być umieszczane na wszystkich napojach alkoholowych, w tym na piwie.

– Jesteśmy otwarci na rozmowę i dialog, ale i realizację pewnych rozwiązań na poziomie prawnym – zapowiedział wiceminister rozwoju Michał Jaros. Potwierdził, że resort rozwoju będzie pracować z resortem zdrowia, aby wypracować jak najlepsze przepisy, które będą przede wszystkim działały na korzyść zdrowia obywateli. Wiceminister Jaros odniósł się też do planów ministerstwa zdrowia dot. ograniczenia sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach 22-6. Zaznaczył, że ograniczenie dostępności sprzedaży alkoholu nie może dotyczyć tylko wybranych firm, ale, jeśli jest wprowadzane, powinno obejmować wszystkich.

Poseł Grzegorz Napieralski (Platforma Obywatelska) zwróci uwagę, że problem alkoholizmu nie dotyczy tylko osób uzależnionych, ale całych rodzin i bliskich. – Nie możemy zapominać, że alkoholizm niesie za sobą ogromne straty społeczne i psychiczne, które ponoszą nie tylko osoby uzależnione, ale też rodziny i bliscy. Podkreślił również problem sprzedaży tzw. małpek, które w 90% kupują alkoholicy, a nie przeciętni konsumenci alkoholu. – Mamy duży problem, coraz więcej osób jest uzależnionych i współuzależnionych, coraz więcej dzieci cierpi w powodu uzależnienia rodziców i opiekunów i coraz więcej młodych ma też kontakt z alkoholem przed ukończeniem 18 r.ż.. – dodał.

– Jestem zdania, że sama profilaktyka i edukacja nie zmienią sytuacji, bez działań ekonomicznych. Kiedyś obowiązywały ograniczenia w liczbie i położeniu punktów sprzedaży alkoholu. Obecnie to erodowało. Jestem za wprowadzeniem radykalnych ograniczeń, wskazaniem liczby punktów, które mogą dystrybuować alkohol i za ograniczeniami w sprzedaży w nocy, nie tylko na stacjach benzynowych, ale w ogóle – mówił poseł Bolesław Piecha (PIS).

Adrian Kłos ze Stowarzyszenia „Natura i Ekologia” podkreślił, że codziennie w Polsce sprzedaje się 16 mln. sztuk piwa w opakowaniach półlitrowych, a polscy konsumenci spożywają najwięcej alkoholu w piwie – 55%, to aż 93 litry piwa na osobę rocznie. Piwo jest ogólnie zbyt łatwo dostępne, trafia do dzieci, reklama jest wszechobecna, reklamują je celebryci, nie jest traktowane jak alkohol – wskazywał.

– W zeszłym roku opublikowaliśmy raport dotyczący inicjacji alkoholowej dzieci i młodzieży. Dane są jednoznaczne, zdecydowana większość osób nieletnich rozpoczyna inicjację alkoholową od piwa. Tymczasem dostęp do niego jest nadal zbyt powszechny i łatwy, aż 31% respondentów wskazało, że bez większego problemu kupuje piwo, choć nie ukończyło 18 r.ż.. 70% z problemami, ale także udaje kupić piwo. Powinniśmy dążyć do zakazu reklamy piwa. Reklamy piwa pokazują świetną zabawę, jest luz, przyjaźń, sport, wszystko to sprawia, że mamy społeczne przyzwolenie na jego picie i nie traktuje się go jak alkoholu. Co ważne, w Polsce mamy wiele dobrych przepisów, ale nie są egzekwowane. dlatego tworząc nowe, trzeba pamiętać o mechanizmach ich przestrzegania i monitowania. – zaznaczył dr Janusz Krupa ze Stowarzyszenia Człowieka Świadomego.

Projekt resortu zdrowia ma zostać wkrótce opublikowany w całości opublikowany.

 
źródło: Sejm RP, redakcja A.B.
Powszechna reklama piwa jest jednym z trzech głównych czynników przedwczesnej inicjacji alkoholowej w Polsce, bo nie da się przed nią uchronić nieletnich. 77 proc. respondentów badania ICŚ stwierdziło[1], że spotkali się z reklamami piwa, kiedy byli niepełnoletni. Według KRRiTV w 2022 roku tylko w samej telewizji wyemitowano 2 972 godziny reklam piwa[2], co daje 124 dni emisji. Gdyby je skumulować do jednego kanału TV, przez ponad 4 miesiące nadawałby tylko reklamy piwa przez całą dobę!
Reklama piwa, przyzwolenie dorosłych oraz wpływ grupy rówieśniczej to trzy główne czynniki przedwczesnej inicjacji alkoholowej nieletnich w Polsce. Według ekspertów badających zjawisko na całym świecie, im wcześniejsze doświadczenia małoletnich z napojami alkoholowymi, tym większe ryzyko, że jako osoby dorosłe będą pili w sposób szkodliwy. Badania Instytutu Człowieka Świadomego, podobnie, jak 30 lat prowadzonych w Polsce badań ESPAD, wskazują, że pierwszym alkoholem, po który sięgają niepełnoletni jest piwo – 78 proc. z nich próbowało piwa za zgodą rodziców[3]. Młodzież przyznaje, że dostęp do piwa jest dla nich najłatwiejszy – 66 proc. nieletnich kupuje je z powodu niskiej ceny i dobrej dostępności w sklepach, a także dlatego, że dorosłym łatwo jest przymknąć oko na sprzedaż piwa małoletniemu.

Reklama normalizuje obecność piwa w przestrzeni publicznej

Wizerunek piwa w oczach młodych jest dokładnie taki, jak kreują go piwne reklamy. 77 proc. respondentów badania ICŚ[4] stwierdziło, że spotkali się z reklamami piwa, kiedy byli niepełnoletni. Jeśli do reklam w mediach dodamy sponsoring sportowy i kulturalny, a co za tym idzie obecności piwa na stadionach czy koncertach to przy tak dużej ekspozycji reklamowej, szczególnie kierowanej do młodych dorosłych odbiorców, niemożliwa jest całkowita ochrona nieletnich przed przekazem reklamowym. WHO wskazuje, że sponsoring tego typu wydarzeń, często transmitowanych do miliardów odbiorców na całym świecie, buduje pozytywne nastawienie do piwa jako kategorii oraz zwiększa jego społeczną akceptację[5]. Zdaniem 28 proc. respondentów w wieku 18+ badania omnibusowego Ariadna reklamy piwa przyczyniają się do zwiększenia spożycia alkoholu w Polsce, 22 proc. jest zdania, że zachęcają młodzież do picia piwa, a 26 proc. uważa, że nie powinny być dostępne dla nieletnich[6]. Powodują, że nawet picie piwa w miejscach publicznych jest bardziej społecznie akceptowane niż jakichkolwiek innych napojów alkoholowych (62 proc. respondentów)[7].

– Mózg nastolatka jest bardziej narażony na kontekstowe sygnały, które najpierw towarzyszą, a potem kojarzą się ze spożywaniem alkoholu, takie jak muzyka, zapachy czy dźwięki. Ta obserwacja ma ogromne znaczenie dla problemu reklamy w otoczeniu młodych ludzi, szczególnie przez promowany w reklamach atrakcyjny styl życia, któremu towarzyszy picie piwa. Szereg badań światowych wskazuje, że w odbiorze nieletnich reklamy napojów alkoholowych zachęcają ich do picia. Tym, co przyciąga i co podoba się młodym, nie jest sam produkt, ale prezentowany w spotach reklamowych styl życia osób pijących. Analiza wpływu reklam na świadomość młodych ludzi wskazuje, że są oni podatni na pozytywne warunkowanie picia alkoholu przez reklamę, a sama reklama pobudza ich ciekawość, zainteresowanie i wywołuje pozytywne nastawienie do alkoholu. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Polsce, gdzie powszechna jest reklama piwa, obecna we wszystkich mediach. – komentuje prof. dr hab. n. med. i n. o zdrowiu Marek Krzystanek, jeden z ekspertów raportu ICŚ.

Pobłażliwość dorosłych

Pomimo obowiązującego w Polsce zakazu sprzedaży napojów alkoholowych osobom poniżej 18. roku życia, niepełnoletnia młodzież nie ma problemu, by je zdobyć. 64 proc. respondentów badania ICŚ wskazało, że napoje alkoholowe były dla nich łatwe do kupienia, zanim osiągnęli pełnoletniość. 31 proc. z nich podejmowało samodzielne i udane próby ich zakupu w sklepach. Respondenci badania ICŚ, podobnie jak uczestnicy ESPAD, potwierdzają̨, że dla nastolatków najłatwiejszym do kupienia napojem alkoholowym jest piwo.
wykresy6.jpg
wykresy8.jpg
Łatwość zakupu piwa przez niepełnoletnich wynika w dużym stopniu z większej pobłażliwości sprzedających, którzy w takiej sytuacji są skłonni przymknąć oko na zakup napoju o niskiej zawartości alkoholu przez osobę, która nie jest pełnoletnia lub też nie weryfikować pełnoletniości kupującego. Badana młodzież jest zdania, że społeczeństwo lekceważy piwo, traktuje je zbyt lekko. Stwierdzenie „piwo to nie alkohol” pada często na imprezach, niby żartem, pod adresem kogoś, kto pije tylko piwo. Zdaniem respondentów w starszych pokoleniach jest większe pobłażanie i przyzwolenie na picie piwa, co jednoznacznie pokazują ich doświadczenia z wczesną inicjacją alkoholową w domu, za przyzwoleniem rodziców (78 proc. badanych miało okazję za zgodą rodziców poznać smak piwa)[8]. 65 proc. młodych przyznało również, że ich rodzice bardziej łagodnie traktowali wypicie piwa przez niepełnoletniego, niż innego alkoholu.

Polityka alkoholowa w Polsce jest niekonsekwentna

Eksperci ICŚ wskazują na brak konsekwencji w polityce alkoholowej państwa, szczególnie w obszarze ochrony nieletnich. Z jednej strony rząd w ciągu kilku dni rozprawił się z alkotubkami, których pojawienie się na rynku w kolorowych opakowaniach przypominających owocowe musy dla dzieci wywołało społeczne protesty. Słuszne zresztą, bo infantylizowanie napojów alkoholowych jest niedopuszczalne i nie może być akceptowane. Z drugiej strony ustawodawca pozwala promować piwo we mediach i podczas masowych imprez sportowych czy kulturalnych.

– Z medycznego punktu widzenia, każdy napój alkoholowy – i słaby, i mocny – ma taki sam wpływ na małoletnich, bo zawiera tę samą substancję chemiczną: etanol. Jednak państwo polskie traktuje etanol w piwie w sposób pobłażliwy i wyjątkowy, zezwalając na jego powszechną reklamę, szeroką dostępność, pozwala na promocje cenowe, które wprost są zachętą do kupowania i picia więcej. To wszystko w sposób bezpośredni wpływa zarówno na społeczną percepcję piwa, jak i na jego łatwą dostępność dla nieletnich, a od piwa zaczyna się ich inicjacja alkoholowa. – komentuje prof. Krzystanek.

Dr Janusz Krupa, prezes ICŚ dodaje:

– Jeżeli zadajemy sobie pytanie, co zrobić, aby inicjacja alkoholowa następowała jak najpóźniej, bo z każdym rokiem jej opóźnienia mamy szansę zmniejszyć nawet o 14% ryzyko uzależnienia od alkoholu w wieku dorosłym, to pierwszym wyzwaniem jest picie piwa przez nieletnich. Skoro więc oburzają nas alkotubki, bo udają owocowy nie-alkohol i stanowią zagrożenie dla małolatów, czas najwyższy, aby oburzyć się na powszechną promocję piwa, bo przyciąga nieletnich i utrwala szkodliwy mit, że piwo to taki nie-alkohol.

 


Instytut Człowieka Świadomego
Instytut Człowieka Świadomego (ICŚ) – to organizacja pozarządowa, zajmująca się tematyką związaną ze zdrowiem publicznym. Instytut został utworzony w 2017 roku, a jego misją jest podnoszenie świadomości społeczeństwa na temat profilaktyki i zachowań prozdrowotnych. ICŚ tworzą ludzie zaangażowani w edukację zdrowotną, eksperci ochrony zdrowia, lekarze, specjaliści ds. komunikacji i analitycy. Instytut wspiera pacjentów, kadry medyczne oraz instytucje ochrony zdrowia w stawianiu czoła największym wyzwaniom zdrowotnym naszych czasów, takim jak palenie tytoniu, otyłość, nadciśnienie i choroby układy krążenia, cukrzyca, nadmierne spożycie alkoholu. Działalność ICŚ skupia się na priorytetach zdrowotnych, które są zawarte w Krajowym Programie Transformacji (KPT) na lata 2022 – 2026. Dokument programowy ICŚ „Kluczowe ryzyka zdrowotne w Polsce stan na styczeń 2024” jest dostępny na stronie: https://instytutczlowiekaswiadomego.pl/projekty/

[1] Inicjacja alkoholowa i postawy wobec alkoholu, maj 2024, TG 18-22 lata, N= 656, Delikatesy Badawcze
[2] Dane Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
[3] Inicjacja alkoholowa i postawy wobec alkoholu, maj 2024, TG 18-22 lata, N=656, Delikatesy Badawcze
[4] Inicjacja alkoholowa i postawy wobec alkoholu, maj 2024, TG 18-22 lata, N= 656, Delikatesy Badawcze
[5] WHO, Reducing the harm from alcohol – by regulating cross-border alcohol marketing, advertising and promotion: a technical report 2022
[6] Omnibus CAWI na panelu Ariadna, TG: 18+, N=1152, kwiecień 2024
[7] Omnibus CAWI na panelu Ariadna, TG: 18+, N=1152, kwiecień 2024
[8] Inicjacja alkoholowa i postawy wobec alkoholu, maj 2024, TG 18-22 lata, N=656, Delikatesy Badawcze
źródło: Raport IĆS: „Inicjacja alkoholowa dzieci i młodzieży w Polsce – diagnoza problemu, przyczyny i konsekwencje”
Nie tak dawno do sprzedaży trafiły saszetki z alkoholem, przypominające tubki dla dzieci z musami owocowymi. Wybuchła fala krytyki i oburzenia. Produkt został wycofany, rząd obiecał zmianę przepisów. Pojawiło się jednak pytanie: co jeszcze wymyślą producenci, by zachęcić konsumentów do kupna swojego produktu? – Ktoś, kto używa reklam wie co w tej reklamie umieścić by wzbudzić pragnienie – mówi terapeuta uzależnień i pedagog Paweł Orman z prywatnej pracowni psychoterapeutycznej w Częstochowie, którego Medicalpress poprosił o rozmowę.
Katarzyna Redmerska: Alkohol w saszetkach, gdyby nie było to tak straszne, byłoby śmieszne.
 
Paweł Orman: Mając na uwadze jak wyniszczający i wiążący jest alkohol, z pewnością taka forma niesie podwójne zagrożenie ze względu na skojarzenia z czymś, co nie jest powiązane z ryzykiem.
 
Katarzyna Redmerska: W Ugandzie alkohol w saszetkach był bardzo popularny, kupowały go mniej zamożne osoby. Doprowadziło to do ogromnego wzrostu alkoholizmu w kraju. Według danych WHO za 2018 rok, co piąty Ugandyjczyk był alkoholikiem. W Pana opinii ten trend mógłby się przyjąć w Polsce?
 
Paweł Orman: Myślę, że wprowadzenie alkoholu w saszetkach, mogłoby nieść za sobą poważne konsekwencje społeczne propozycja tej formy nie jest przypadkowa, w Polsce moda na tzw. “małpki” trwa nieprzerwanie, natomiast dostępność alkoholu w saszetce może kojarzyć się niewinnie, dyskretnie maskując ciężkość zagrożenia.
 
Katarzyna Redmerska: Według raportu Instytutu Człowieka Świadomego, 80 proc. nastolatków w wieku 15-16 lat piło już alkohol, 78 proc. z nich sięga po piwo. Z każdym rokiem opóźnienia inicjacji alkoholowej o 14 proc. maleje prawdopodobieństwo uzależnienia od alkoholu, a ryzyko nadużywania o 8 proc.(1) Jednocześnie rośnie odsetek nastolatków przekonanych o ryzykach zdrowotnych picia alkoholu. Jak Pan skomentuje te wyniki?
 
Paweł Orman: Fakt, że 80 proc. nastolatków w wieku 15-16 lat sięga po alkohol nie napawa optymizmem, jeżeli mamy opóźnić inicjację alkoholową ważna jest profilaktyka, która powinna zaczynać się w domu rodzinnym, jak również praktykowana w szkołach jak i mass mediach, natomiast mam wrażenie, że kult picia nadal silnie wpływa na funkcjonowanie młodych ludzi.
 
Katarzyna Redmerska: Alkoholowy produkt w saszetkach w pojemnościach 100 i 200 ml i to w zróżnicowanej ofercie – od likierów przez nalewki aż do czystej wódki. Łudząco przypominający mus dla dzieci. Co jeszcze wymyślą producenci by przyciągnąć konsumentów?
  
Paweł Orman: Zapewne pomysły by przyciągnąć potencjalnych klientów będą się pojawiać, natomiast ważna jest odpowiedź społeczeństwa by skutecznie bronić się przed zachętą niosącą niebezpieczeństwo.
 
Katarzyna Redmerska: Kolejny problem to nikotyna w saszetkach. Okazuje się, że produkt już wszedł do polskich szkół. Czy może stać się nową plagą wśród uczniów?
 
Paweł Orman: Dostępność substancji silnie uzależniających, znajdujących się w placówkach, które mają edukować, zachęcać uczniów do rozwoju – trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego w miejscu, które ma być placówką pomagającą w życiu zaprasza się substancje, których używanie mocno niekorzystnie wpływają na stan zdrowotny. 
 
Katarzyna Redmerska: Na co dzień spotyka się Pan z osobami uzależnionymi. Co popycha pacjenta do uzależnienia?
 
Paweł Orman: Substancje psychoaktywne regulują stan emocjonalny, używanie ich często jest ucieczką przed problemem i na chwilę to działa odsuwając go, ale nie rozwiązując a tylko pogłębiając sytuację. Przyczyn może być wiele: trudne dzieciństwo, problem z uzależnieniami w rodzinie, nieradzenie sobie ze stresem, niska samoocena, traumy, presja społeczna.
 
Katarzyna Redmerska: Producenci alkoholi tworzą nowe atrakcyjne napoje alkoholowe oraz używają psychologicznych technik reklamy, wykorzystujące styl życia młodych ludzi. Czy rzeczywiście młody człowiek jest aż tak podatny na reklamę?
   
Paweł Orman: Myślę, że ktoś, kto używa reklam wie co w tej reklamie umieścić by wzbudzić pragnienie w młodym człowieku by kupił określony produkt. Badanie rynku dokładnie precyzuje, kto kupi określony wyrób.
 
Katarzyna Redmerska: Resort zdrowia zapowiada zmiany w prawie. Uregulowane zostaną zasady dotyczące opakowań dla napojów spirytusowych. Nie będzie się także sprzedawać nieletnim e-papierosów czy saszetek nikoptynowych. Czy to wystarczające działania?
 
Paweł Orman: Wystarczające na pewno nie, natomiast każda najdrobniejsza forma prewencji jest ważna.

Katarzyna Redmerska: Od przyszłego roku szkolnego rusza nowy przedmiot o zdrowiu w klasach 4-8 i w liceum z ocenami, liczącymi się do średniej. Jak ważna jest edukacja w walce z nałogami?

Paweł Orman: Myślę, że nie ma nic lepszego jak inwestycja w prozdrowotny tryb życia w rozwój młodego człowieka, profilaktyka uzależnień to zabezpieczenie społeczeństwa przed wieloma tragediami, ale nie tylko – jest wiele do wygrania – satysfakcjonujące i szczęśliwe życie.

Powiązane artykuły:

Dr Jerzy Gryglewicz: polityka fiskalna, to tylko element walki z tytoniem, potrzebna spójna strategia

Aż 80 proc. 16-latków ma już za sobą inicjację alkoholową 

1. Raport „Inicjacja alkoholowa dzieci i młodzieży w Polsce – diagnoza problemu, przyczyny i konsekwencje” (październik 2024)

https://instytutczlowiekaswiadomego.pl/wp-content/uploads/2024/10/Raport_Inicjacja-alkoholowa-_ONLINE_31024-ICS.pdf 

źródło: redakcja Medicalpress

Jeśli do kupienia jakiegoś preparatu namawia znany lekarski autorytet, pacjentowi powinna włączyć się „czerwona lampka”. Prawdopodobnie lekarz ten padł ofiarą kradzieży wizerunku, a pacjent ma do czynienia z oszustwem. Tego rodzaju spraw jest coraz więcej – informuje Prawo.pl. Jak podaje serwis, lekarze nie mogą reklamować leków, wyrobów medycznych i suplementów diety. Prawo jest tu rygorystyczne i zakazuje używania w reklamie nawet wizerunku lekarza.
Dziennikarze serwisu Prawo.pl przypominają, że w sierpniu tego roku prof. Michał Zembala, kardiochirurg, alarmował, że jego tożsamość wykorzystano do reklamy tabletek, które rzekomo cofają zmiany miażdżycowe i wzmacniają serce. Reprezentująca lekarza Kancelaria Sowisło Topolewski Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych zaznaczała, że wszelkie materiały sugerujące lub wskazujące, że profesor rekomenduje jakiekolwiek produkty lecznicze, wyroby medyczne lub suplementy diety są nieprawdziwe.

Ta sama kancelaria przekazała, że ofiarą oszustów padł kolejny lekarz, dr Michał Sutkowski. Przy wykorzystaniu twarzy lekarza, powstały fikcyjne wywiady w oparciu o tzw. deep fake (fałszywy wizerunek wytworzony przez sztuczną inteligencję). Kancelaria poinformowała o złożeniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.
Aneta Sieradzka z Kancelarii Prawnej Sieradzka&Partners zauważa, że tego rodzaju spraw jest coraz więcej.

„Znam co najmniej kilku lekarzy, których tożsamość ukradziono i wykorzystano ją w reklamie” – podkreśla na łamach serwisu Prawo.pl. Aneta Sieradzka.

Kilka lat temu prowadziła sprawę profesora Ryszarda Grendy (kierownika Kliniki Nefrologii, Transplantacji Nerek i Nadciśnienia Tętniczego w CZD w Warszawie), którego tożsamość ukradziono do utworzenia profilu na Facebooku.
Zdaniem Anety Sieradzkiej, podatne na autorytet lekarski mogą być starsze osoby. Mogą bowiem pamiętać autentycznych lekarzy występujących w reklamach.

Czytaj więcej na Prawo.pl: https://www.prawo.pl/zdrowie/kradziez-wizerunku-lekarza-do-reklamy-leku,524158.html 

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Aktualizacja rozporządzenia ws. wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, pierwszy przekrojowy raport na temat branży, inflacja i rosnące ceny surowców, a także legislacja na poziomie krajowym i europejskim – Ogólnopolska Izba Gospodarcza Wyrobów Medycznych POLMED podsumowuje 2022 i wskazuje najważniejsze tematy dla branży na 2023 rok.
Echa krajowej legislacji z 2022 r.
Od Nowego Roku zaczęło obowiązywać rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia z uaktualnionym wykazem wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, dzięki któremu pacjenci będą mieli zwiększony dostęp do wielu rodzajów wyrobów medycznych. Jak podkreśla Arkadiusz Grądkowski, prezes Izby POLMED, jest to ważny krok resortu, na którym skorzystają pacjenci. Zaznacza przy tym, że mimo licznych zmian w wykazie, nadal istnieją grupy wyrobów, które wymagają pilnego podniesienia poziomu finansowania. Izba wyraża głęboką nadzieję na konstruktywny dialog z Ministerstwem w tym zakresie w 2023 r.  W opinii Izby, doprecyzowania i pewnych modyfikacji wymagają również zmiany wprowadzone w zakresie m.in. wózków inwalidzkich czy środków chłonnych.  

– Zmiany dotyczące środków chłonnych wymagają pilnych rozmów i zmian. Obecne limity finansowania uzależnione są od chłonności, co oznacza, że najwyżej finansowane są produkty najbardziej chłonne. Tymczasem z punktu widzenia pacjenta, najistotniejsza nie jest chłonność i częstotliwość zmieniania, tylko komfort użytkowania. W zakresie wózków inwalidzkich, sugerujemy Ministerstwu dokonanie pewnych zmian, gdyż obecny kształt kategoryzacji wózków w wykazie umożliwia nieodpowiednie dopasowanie wózków do poszczególnych pozycji wykazu. Mając na względnie najlepszy interes zarówno płatnika, jak i pacjentów, wkrótce przedstawiamy propozycję dobrych praktyk kontraktacji wózków inwalidzkich. – mówi Arkadiusz Grądkowski, prezes Izby POLMED.

Zmiany w reklamie wyrobów medycznych
Tematem, który budził niepokój wśród branży była kwestia zmian w zasadach reklamy wyrobów medycznych. Zapisy dotyczące reklamy znajdują się zarówno w ustawie o wyrobach medycznych, jak
i Rozporządzeniu w sprawie reklamy wyrobów medycznych. Obowiązki wynikające z ustawy, zaczęły obowiązywać już od 1 stycznia 2023. Komisji Prawniczej. Wiele kwestii związanych z ograniczeniami
w reklamie wyrobów skierowanymi bezpośrednio do pacjentów, jak również z zakazem promocji produktów przeznaczonych dla profesjonalistów zostało rozwiązanych zgodnie z postulatami zgłaszanymi przez Izbę POLMED.

– Najważniejsze zmiany to m.in. rezygnacja z obowiązku wskazywania w reklamie przeciwwskazań do stosowania wyrobu i informacji o prawdopodobnym ryzyku związanym ze stosowaniem wyrobu,
a także skrócenie zarówno treści ostrzeżenia do: „dla bezpieczeństwa używaj zgodnie z instrukcją używania lub etykietą” oraz czasu odczytywania ostrzeżenia do 4 sekund. Również usunięcie kontrowersyjnego i bardzo rygorystycznego wymogu publikowania przez influencerów informacji o wszystkich uzyskanych korzyściach w związku z prowadzeniem reklamy wyrobu medycznego czy dodatkowy okres przejściowy zbieżny z przepisami ustawy o wyrobach medycznych to dobre zmiany zarówno dla producentów oraz pacjentów. Cieszymy się, że ustawodawca uwzględnił
zestaw wytycznych opracowanych przez Izbę POLMED oraz URPL, przedstawiających fundamentalne zasady prowadzenia działań reklamowych zgodnie z najnowszymi regulacjami zarówno krajowymi, jak i europejskimi – podkreśla Arkadiusz Grądkowski.

Pierwszy kompleksowy raport na temat rynku wyrobów medycznych
Jednym z ważniejszych dla Izby POLMED wydarzeń w 2022 roku było przygotowanie i publikacja pierwszego w historii raportu wpływu branży wyrobów medycznych na polską gospodarkę. Autorzy dokumentu podkreślają ogromne szanse i korzyści związane z rozwojem tego sektora, co wymaga jednak dopasowania poziomu finasowania i odpowiednich regulacji w obszarze technologii nielekowych, by zwiększyć dostępność innowacyjnych rozwiązań medycznych dla polskich pacjentów. Jak zaznacza Arkadiusz Grądkowski, ogólna wartość rynku wyrobów medycznych liczona przychodami firm to 17,5 mld złotych.

Tylko w 2020 roku ogólna wartość produkcji krajowej branży wyrobów medycznych wyniosła blisko 11 mld złotych. To imponujący wynik, na który złożyła się praca 682 podmiotów – wytwórców, importerów oraz dystrybutorów wyrobów medycznych oraz blisko 30 tysięcy pracowników zatrudnionych w tych firmach. Szacujemy, że ogólna wartość dodana, czyli przyrost wartości dóbr powstały w wyniku działalności podmiotów działających w branży wyrobów medycznych to 4,5 mld złotych. Jest to niebagatelny wkład branży do polskiego PKB zbliżony poziomem do tego, jaki generuje sektor farmaceutyczny.
Raport „Sektor wyrobów medycznych w Polsce” przygotowała Fundacja Innowo przy wsparciu Izby POLMED.
 
Dalsze prace nad ustawą refundacyjną
Jedną z kluczowych regulacji mających wpływ na kształt sektora wyrobów medycznych w Polsce będzie ustawa refundacyjna. W szczególności istotny będzie zapis, który umożliwia Ministerstwu Zdrowia nakładania jednostronnie cen urzędowych na wybrane wyroby medyczne, stosowane np.
w świadczeniach szpitalnych. Oznacza to możliwość ręcznego sterowania cenami całych kategorii wyrobów medycznych.

– Obecnie system finansowania wyrobów medycznych jest zbudowany w taki sposób, że do jednej kategorii trafiają zarówno produkty proste – zazwyczaj najtańsze, jak również produkty złożone, czyli wykorzystywane w bardziej specjalistycznych przypadkach, bądź bardziej zaawansowane technologicznie. Oznacza to, że cena produktów w danej kategorii potrafi być bardzo zróżnicowana i na jej ostateczny kształt wpływ ma wiele czynników, chociażby materiał, z którego dany produkt jest wykonany, technologia, poziom zaawansowania danego produktu, etc. Warto, żeby ministerstwo wzięło pod uwagę, że takie podejście do narzucenia cen za produkty może przełożyć się na wycofanie się przedsiębiorców z dystrybucji drogich modeli sprzętów takich jak endoprotezy, wszczepialne kardiowertery, stenty, itp. i w efekcie na brak lub ograniczenie dostępu dla pacjentów do produktów często ratujących życie – komentuje prezes Izby POLMED.

Rosnące koszty produkcji przytłaczają biznes
Zdaniem Izby rosnące koszty produkcji, surowców i transportu oraz wysoka inflacja będą jednymi z większych wyzwań, z jakimi będzie mierzyć się branża w 2023 roku. Przełoży się to niestety na wzrost cen poszczególnych kategorii wyrobów medycznych.
Podwyżki dotyczyć będą wszystkich grup technologii nielekowych. Zarówno tych wydawanych na zlecenie, czyli do zaopatrzenia indywidualnego pacjenta, jak również tych używanych w szpitalach i stosowanych przez specjalistów podczas udzielania świadczeń zdrowotnych.

Produkcja wyrobów medycznych jest energo- i surowcochłonna, dlatego ceny wyrobów medycznych musiały wzrastać. Ubolewamy nad tym, że ani wyceny procedur, które zawierają w sobie koszt zastosowanych w ramach procedury wyrobów, ani limity finansowania wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie nie są systematycznie aktualizowane o wskaźniki inflacyjne. W przypadku wyrobów wydawanych na zlecenie, zgodnie z obowiązującymi przepisami, w każdej kategorii musi być produkt, do którego pacjent nie musi dopłacać. Przy istotnym wzroście kosztów produkcji i dystrybucji i braku zwiększania limitów, staje się to praktycznie niemożliwe – mówi Arkadiusz Grądkowki.
 
źródło: Izba Polmed
Aktualizacja rozporządzenia ws. wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, pierwszy przekrojowy raport na temat branży, inflacja i rosnące ceny surowców, a także legislacja na poziomie krajowym i europejskim – Ogólnopolska Izba Gospodarcza Wyrobów Medycznych POLMED podsumowuje 2022 i wskazuje najważniejsze tematy dla branży na 2023 rok.
Echa krajowej legislacji z 2022 r.
Od Nowego Roku zaczęło obowiązywać rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia z uaktualnionym wykazem wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, dzięki któremu pacjenci będą mieli zwiększony dostęp do wielu rodzajów wyrobów medycznych. Jak podkreśla Arkadiusz Grądkowski, prezes Izby POLMED, jest to ważny krok resortu, na którym skorzystają pacjenci. Zaznacza przy tym, że mimo licznych zmian w wykazie, nadal istnieją grupy wyrobów, które wymagają pilnego podniesienia poziomu finansowania. Izba wyraża głęboką nadzieję na konstruktywny dialog z Ministerstwem w tym zakresie w 2023 r.  W opinii Izby, doprecyzowania i pewnych modyfikacji wymagają również zmiany wprowadzone w zakresie m.in. wózków inwalidzkich czy środków chłonnych.  

– Zmiany dotyczące środków chłonnych wymagają pilnych rozmów i zmian. Obecne limity finansowania uzależnione są od chłonności, co oznacza, że najwyżej finansowane są produkty najbardziej chłonne. Tymczasem z punktu widzenia pacjenta, najistotniejsza nie jest chłonność i częstotliwość zmieniania, tylko komfort użytkowania. W zakresie wózków inwalidzkich, sugerujemy Ministerstwu dokonanie pewnych zmian, gdyż obecny kształt kategoryzacji wózków w wykazie umożliwia nieodpowiednie dopasowanie wózków do poszczególnych pozycji wykazu. Mając na względnie najlepszy interes zarówno płatnika, jak i pacjentów, wkrótce przedstawiamy propozycję dobrych praktyk kontraktacji wózków inwalidzkich. – mówi Arkadiusz Grądkowski, prezes Izby POLMED.

Zmiany w reklamie wyrobów medycznych
Tematem, który budził niepokój wśród branży była kwestia zmian w zasadach reklamy wyrobów medycznych. Zapisy dotyczące reklamy znajdują się zarówno w ustawie o wyrobach medycznych, jak
i Rozporządzeniu w sprawie reklamy wyrobów medycznych. Obowiązki wynikające z ustawy, zaczęły obowiązywać już od 1 stycznia 2023. Komisji Prawniczej. Wiele kwestii związanych z ograniczeniami
w reklamie wyrobów skierowanymi bezpośrednio do pacjentów, jak również z zakazem promocji produktów przeznaczonych dla profesjonalistów zostało rozwiązanych zgodnie z postulatami zgłaszanymi przez Izbę POLMED.

– Najważniejsze zmiany to m.in. rezygnacja z obowiązku wskazywania w reklamie przeciwwskazań do stosowania wyrobu i informacji o prawdopodobnym ryzyku związanym ze stosowaniem wyrobu,
a także skrócenie zarówno treści ostrzeżenia do: „dla bezpieczeństwa używaj zgodnie z instrukcją używania lub etykietą” oraz czasu odczytywania ostrzeżenia do 4 sekund. Również usunięcie kontrowersyjnego i bardzo rygorystycznego wymogu publikowania przez influencerów informacji o wszystkich uzyskanych korzyściach w związku z prowadzeniem reklamy wyrobu medycznego czy dodatkowy okres przejściowy zbieżny z przepisami ustawy o wyrobach medycznych to dobre zmiany zarówno dla producentów oraz pacjentów. Cieszymy się, że ustawodawca uwzględnił
zestaw wytycznych opracowanych przez Izbę POLMED oraz URPL, przedstawiających fundamentalne zasady prowadzenia działań reklamowych zgodnie z najnowszymi regulacjami zarówno krajowymi, jak i europejskimi – podkreśla Arkadiusz Grądkowski.

Pierwszy kompleksowy raport na temat rynku wyrobów medycznych
Jednym z ważniejszych dla Izby POLMED wydarzeń w 2022 roku było przygotowanie i publikacja pierwszego w historii raportu wpływu branży wyrobów medycznych na polską gospodarkę. Autorzy dokumentu podkreślają ogromne szanse i korzyści związane z rozwojem tego sektora, co wymaga jednak dopasowania poziomu finasowania i odpowiednich regulacji w obszarze technologii nielekowych, by zwiększyć dostępność innowacyjnych rozwiązań medycznych dla polskich pacjentów. Jak zaznacza Arkadiusz Grądkowski, ogólna wartość rynku wyrobów medycznych liczona przychodami firm to 17,5 mld złotych.

Tylko w 2020 roku ogólna wartość produkcji krajowej branży wyrobów medycznych wyniosła blisko 11 mld złotych. To imponujący wynik, na który złożyła się praca 682 podmiotów – wytwórców, importerów oraz dystrybutorów wyrobów medycznych oraz blisko 30 tysięcy pracowników zatrudnionych w tych firmach. Szacujemy, że ogólna wartość dodana, czyli przyrost wartości dóbr powstały w wyniku działalności podmiotów działających w branży wyrobów medycznych to 4,5 mld złotych. Jest to niebagatelny wkład branży do polskiego PKB zbliżony poziomem do tego, jaki generuje sektor farmaceutyczny.
Raport „Sektor wyrobów medycznych w Polsce” przygotowała Fundacja Innowo przy wsparciu Izby POLMED.
 
Dalsze prace nad ustawą refundacyjną
Jedną z kluczowych regulacji mających wpływ na kształt sektora wyrobów medycznych w Polsce będzie ustawa refundacyjna. W szczególności istotny będzie zapis, który umożliwia Ministerstwu Zdrowia nakładania jednostronnie cen urzędowych na wybrane wyroby medyczne, stosowane np.
w świadczeniach szpitalnych. Oznacza to możliwość ręcznego sterowania cenami całych kategorii wyrobów medycznych.

– Obecnie system finansowania wyrobów medycznych jest zbudowany w taki sposób, że do jednej kategorii trafiają zarówno produkty proste – zazwyczaj najtańsze, jak również produkty złożone, czyli wykorzystywane w bardziej specjalistycznych przypadkach, bądź bardziej zaawansowane technologicznie. Oznacza to, że cena produktów w danej kategorii potrafi być bardzo zróżnicowana i na jej ostateczny kształt wpływ ma wiele czynników, chociażby materiał, z którego dany produkt jest wykonany, technologia, poziom zaawansowania danego produktu, etc. Warto, żeby ministerstwo wzięło pod uwagę, że takie podejście do narzucenia cen za produkty może przełożyć się na wycofanie się przedsiębiorców z dystrybucji drogich modeli sprzętów takich jak endoprotezy, wszczepialne kardiowertery, stenty, itp. i w efekcie na brak lub ograniczenie dostępu dla pacjentów do produktów często ratujących życie – komentuje prezes Izby POLMED.

Rosnące koszty produkcji przytłaczają biznes
Zdaniem Izby rosnące koszty produkcji, surowców i transportu oraz wysoka inflacja będą jednymi z większych wyzwań, z jakimi będzie mierzyć się branża w 2023 roku. Przełoży się to niestety na wzrost cen poszczególnych kategorii wyrobów medycznych.
Podwyżki dotyczyć będą wszystkich grup technologii nielekowych. Zarówno tych wydawanych na zlecenie, czyli do zaopatrzenia indywidualnego pacjenta, jak również tych używanych w szpitalach i stosowanych przez specjalistów podczas udzielania świadczeń zdrowotnych.

Produkcja wyrobów medycznych jest energo- i surowcochłonna, dlatego ceny wyrobów medycznych musiały wzrastać. Ubolewamy nad tym, że ani wyceny procedur, które zawierają w sobie koszt zastosowanych w ramach procedury wyrobów, ani limity finansowania wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie nie są systematycznie aktualizowane o wskaźniki inflacyjne. W przypadku wyrobów wydawanych na zlecenie, zgodnie z obowiązującymi przepisami, w każdej kategorii musi być produkt, do którego pacjent nie musi dopłacać. Przy istotnym wzroście kosztów produkcji i dystrybucji i braku zwiększania limitów, staje się to praktycznie niemożliwe – mówi Arkadiusz Grądkowki.
 
źródło: Izba Polmed
Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany w projekcie nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia dotyczą m.in. reklam suplementów diety. Nie będą mogli w nich występować prawdziwi i fikcyjni przedstawiciele zawodów medycznych, zakazane będzie także wykorzystywanie przedmiotów kojarzonych z zawodem lekarza. Za reklamę suplementu niezgodną z przepisami firma zapłaci karę od 10 tys. do miliona złotych – informuje Prawo.pl.
Jak podaje Prawo.pl, projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia trafił do konsultacji społecznych. Resort zdrowia uważa, że zmiany są konieczne, bo Polacy bardzo chętnie korzystają z suplementów, a pandemia przyczyniła się do wzrostu ich spożycia. Tymczasem nieodpowiednie stosowanie suplementów może przynieść szkody dla zdrowia, szczególnie w przypadku niekontrolowanego samoleczenia pacjentów, a także spożywania ich w połączeniu z lekami przepisanymi przez lekarza.

„Reklama suplementów sprawia, że Polacy naprawdę wierzą w preparaty, które w ich przekonaniu mogą wszystko. Często wręcz włączają je sami w swoje leczenie >>na wszelki wypadek<<. Dlatego bardzo istotne jest, by przepisy uregulowały kwestię reklam suplementów” – podkreśla dr hab. n. med. prof. UMP Agnieszka Neumann-Podczaska, ekspert Zespołu ds. Opieki Farmaceutycznej przy Ministerstwie Zdrowia oraz koordynator programu pilotażowego przeglądu lekowego, cytowana przez serwis.

Prawo.pl informuje, że według analiz firmy badawczej PMR Ltd. Sp. z o.o. wartość sprzedaży leków i suplementów diety (wraz z dietetycznymi środkami spożywczymi) w aptekach, sklepach i internecie wyniosła w 2020 r. ponad 15 mld zł. To prawie 4 proc. więcej niż przed pandemią Covid-19.

Serwis dodaje, że rośnie również rynek reklam suplementów. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego w Polsce tylko w 2018 r. firmy przemysłu farmaceutycznego wydały 4,2 mld zł na reklamę suplementów diety i leków bez recepty.

Agnieszka Neumann-Podczaska podkreśla, że istotną zmianą w nowelizowanej ustawie jest to, że podmiot gospodarczy będzie miał obowiązek zatwierdzenia reklamy na piśmie i będzie wiadomo, kto za nią odpowiada. Dotąd nie było to jednoznaczne.

Cytowana przez Prawo.pl ekspertka uważa także za szczególnie istotny zakaz używania w reklamie preparatów wizerunku przedstawicieli zawodów medycznych oraz urządzeń, które są z nimi kojarzone.

„To sprawi, że pacjenci nie będą mieli mylnego obrazu, że w reklamie lekarz czy farmaceuta zachęca do używania danego preparatu, a w rzeczywistości np. w ramach przeglądu lekowego, który ma szansę niebawem wejść do koszyka świadczeń gwarantowanych, farmaceuta każe odstawić ten sam preparat” – wyjaśnia Agnieszka Neumann-Podczaska.

W jej opinii proponowane zmiany nie rozwiążą wszystkich problemów związanych z rynkiem suplementów, jednak mają szansę wpłynąć na świadomość pacjentów.

Pełny tekst artykułu: https://www.prawo.pl/zdrowie/reklama-suplementow-diety-zmiany,519161.html

Źródło: PAP

Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany w projekcie nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia dotyczą m.in. reklam suplementów diety. Nie będą mogli w nich występować prawdziwi i fikcyjni przedstawiciele zawodów medycznych, zakazane będzie także wykorzystywanie przedmiotów kojarzonych z zawodem lekarza. Za reklamę suplementu niezgodną z przepisami firma zapłaci karę od 10 tys. do miliona złotych – informuje Prawo.pl.
Jak podaje Prawo.pl, projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia trafił do konsultacji społecznych. Resort zdrowia uważa, że zmiany są konieczne, bo Polacy bardzo chętnie korzystają z suplementów, a pandemia przyczyniła się do wzrostu ich spożycia. Tymczasem nieodpowiednie stosowanie suplementów może przynieść szkody dla zdrowia, szczególnie w przypadku niekontrolowanego samoleczenia pacjentów, a także spożywania ich w połączeniu z lekami przepisanymi przez lekarza.

„Reklama suplementów sprawia, że Polacy naprawdę wierzą w preparaty, które w ich przekonaniu mogą wszystko. Często wręcz włączają je sami w swoje leczenie >>na wszelki wypadek<<. Dlatego bardzo istotne jest, by przepisy uregulowały kwestię reklam suplementów” – podkreśla dr hab. n. med. prof. UMP Agnieszka Neumann-Podczaska, ekspert Zespołu ds. Opieki Farmaceutycznej przy Ministerstwie Zdrowia oraz koordynator programu pilotażowego przeglądu lekowego, cytowana przez serwis.

Prawo.pl informuje, że według analiz firmy badawczej PMR Ltd. Sp. z o.o. wartość sprzedaży leków i suplementów diety (wraz z dietetycznymi środkami spożywczymi) w aptekach, sklepach i internecie wyniosła w 2020 r. ponad 15 mld zł. To prawie 4 proc. więcej niż przed pandemią Covid-19.

Serwis dodaje, że rośnie również rynek reklam suplementów. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego w Polsce tylko w 2018 r. firmy przemysłu farmaceutycznego wydały 4,2 mld zł na reklamę suplementów diety i leków bez recepty.

Agnieszka Neumann-Podczaska podkreśla, że istotną zmianą w nowelizowanej ustawie jest to, że podmiot gospodarczy będzie miał obowiązek zatwierdzenia reklamy na piśmie i będzie wiadomo, kto za nią odpowiada. Dotąd nie było to jednoznaczne.

Cytowana przez Prawo.pl ekspertka uważa także za szczególnie istotny zakaz używania w reklamie preparatów wizerunku przedstawicieli zawodów medycznych oraz urządzeń, które są z nimi kojarzone.

„To sprawi, że pacjenci nie będą mieli mylnego obrazu, że w reklamie lekarz czy farmaceuta zachęca do używania danego preparatu, a w rzeczywistości np. w ramach przeglądu lekowego, który ma szansę niebawem wejść do koszyka świadczeń gwarantowanych, farmaceuta każe odstawić ten sam preparat” – wyjaśnia Agnieszka Neumann-Podczaska.

W jej opinii proponowane zmiany nie rozwiążą wszystkich problemów związanych z rynkiem suplementów, jednak mają szansę wpłynąć na świadomość pacjentów.

Pełny tekst artykułu: https://www.prawo.pl/zdrowie/reklama-suplementow-diety-zmiany,519161.html

Źródło: PAP