Medicalpress
Od 1 października 2025 r. pacjenci onkologiczni w Polsce zyskają dostęp do 22 nowych terapii lekowych, które znalazły się na najnowszej liście refundacyjnej. To niemal połowa spośród 50 nowych pozycji wprowadzonych w tym obwieszczeniu. Skala zmian jest bezprecedensowa – po raz pierwszy tak duża część wykazu została poświęcona nowotworom, co wyraźnie podkreśla wysoki priorytet leczenia chorób nowotworowych w polityce zdrowotnej państwa.
Nowe terapie dla pacjentek z chorobami ginekologicznymi

W obszarze ginekologii onkologicznej pacjentki zyskują dostęp do pięciu nowych terapii. Obejmują one leczenie raka jajnika, szyjki macicy oraz endometrium. To przełom dla kobiet, u których do tej pory dostęp do innowacyjnych leków był ograniczony.

– W obecnej sytuacji stajemy się krajem, gdzie możliwości terapeutyczne u chorych na nowotwory ginekologiczne są na najwyższym światowym poziomie. Dla wielu Polek cierpiących na nowotwory jest to szansa na skuteczne leczenie i powrót do zdrowia. Zarówno zastosowanie leków z grupy koniugatów, jak i poszerzenie wskazań do immunoterapii, to kolejny krok we wprowadzaniu nowoczesnych metod terapii w obszarze ginekologii onkologicznej – komentuje zmiany prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

Rak piersi z największą liczbą refundacyjnych nowości
Najliczniejszą grupę refundacyjnych nowości stanowią terapie w raku piersi – w sumie aż siedem. Obejmują one zarówno schematy leczenia HER2-dodatniego, jak i HER2-ujemnego raka piersi. Wśród nich znalazły się terapie stosowane u pacjentek we wczesnych stadiach choroby, jak i w przypadkach zaawansowanych czy przerzutowych. To ogromny krok naprzód w leczeniu najczęściej diagnozowanego nowotworu złośliwego u kobiet w Polsce.
– Od października zyskujemy możliwość stosowania u naszych chorych z rakiem piersi HER2-dodatnim, zarówno w zaawansowaniu miejscowym, jak i w chorobie przerzutowej, innowacyjnej terapii podskórnej PHESGO zawierającej dwie terapie celowane anty-HER2: pertuzumab i trastuzumab – wyjaśnia onkolog kliniczna dr Ewa Szombara z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej NIO-PIB. – Ta forma leczenia poprawi komfort terapii onkologicznej, ponieważ pozwoli ograniczyć liczbę iniekcji dożylnych, a tym samym ewentualnych powikłań. Ponadto skróci się zdecydowanie czas pobytu w ośrodku onkologicznym, a pacjent zyska cenny czas na rozmowę z lekarzem oraz ze swoimi bliskimi. Ta forma leczenia, w porównaniu z iniekcjami dożylnymi pertuzumabu i trastuzumabu, ma ten sam profil toksyczności, bezpieczeństwa oraz skuteczności, zgodnie z wynikami badań klinicznych, m.in. FEDERICA, w którym Narodowy Instytut Onkologii uczestniczył przed wieloma laty.

Nowoczesne wsparcie dla chorych na raka płuca
W obszarze nowotworów płuca refundacją objęto dwie terapie: ozymertynib dla pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca oraz topotekan dla osób z nawrotowym drobnokomórkowym rakiem płuca.
– Zastosowanie konsolidującego leczenia anty-EGFR ozymertynibem po wcześniejszej radiochemioterapii u chorych na miejscowo zaawansowanego raka płuca, będących poza możliwościami leczenia chirurgicznego, stanowi istotny postęp, ponieważ – w porównaniu do placebo – zmniejsza ryzyko progresji choroby o 84% (mediany czasu przeżycia wolnego od choroby wyniosły odpowiednio 39 i 6 miesięcy) – tłumaczy prof. Maciej Krzakowski, kierujący Kliniką Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej NIO. – Warunkiem uzyskania korzyści jest potwierdzenie obecności aktywującej mutacji w genie EGFR oraz uzyskanie odpowiedzi lub przynajmniej stabilizacji po radiochemioterapii.

Spersonalizowane leczenie w nowotworach układu pokarmowego

Do wykazu refundacyjnego trafiły także dwie nowe terapie przeznaczone dla pacjentów z nowotworami układu pokarmowego: frukwintynib w leczeniu zaawansowanego raka jelita grubego oraz trastuzumab derukstekan dla chorych z HER2-dodatnim rakiem żołądka.

– Frukwintynib jest już trzecią nową terapią nakierowaną na angiogenezę u chorych z zaawansowanym rakiem jelita grubego, która została zrefundowana w ciągu ostatniego roku. Tym samym pacjenci, u których doszło do progresji choroby na chemioterapii, uzyskali dostęp do wszystkich znanych obecnie terapii stosowanych w tym rozpoznaniu – komentuje prof. Lucjan Wyrwicz, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii NIO.

Ekspert dodaje, że trastuzumab derukstekan znany jest onkologom jako nowoczesny lek stosowany uprzednio w leczeniu pacjentek z rakiem piersi: – Jest to koniugat lek–przeciwciało, gdzie przeciwciało (trastuzumab) pozwala, aby silny lek onkologiczny (derukstekan) trafiał wyłącznie wybiórczo do komórek nowotworowych. Terapia tym lekiem u pacjentów z rakiem żołądka z nadekspresją HER2 wykazała się wyjątkową skutecznością względem standardowej chemioterapii.

Immunoterapia daje szansę w czerniaku
Pacjenci z czerniakiem uzyskają dostęp do refundowanej immunoterapii w schemacie niwolumab + ipilimumab. Terapia będzie stosowana w leczeniu neoadjuwantowym u chorych w III stopniu zaawansowania.

– Polska jest na czele innowacji w leczeniu chorych na czerniaka. Dołączamy do nielicznej grupy krajów, gdzie możliwe jest stosowanie leczenia przedoperacyjnego u chorych z klinicznymi przerzutami czerniaka do regionalnych węzłów chłonnych. Zastosowanie neoadjuwantowej immunoterapii skojarzonej w 60% daje szansę na uniknięcie długiego leczenia pooperacyjnego, a wyniki takiej terapii są około 20% lepsze od standardowego podejścia – komentuje prof. Piotr Rutkowski, kierujący Kliniką Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków NIO.

Szersze możliwości leczenia raka głowy i szyi

Poszerzono również wskazania refundacyjne dla cetuksymabu, leku stosowanego w terapii raka płaskonabłonkowego głowy i szyi. To przeciwciało monoklonalne blokujące receptor EGFR, który odgrywa kluczową rolę w rozwoju tego rodzaju nowotworów.
W leczeniu nawrotowych lub przerzutowych raków płaskonabłonkowych głowy i szyi standardem w 1. linii jest obecnie immunoterapia pembrolizumabem – w monoterapii lub w skojarzeniu z chemioterapią opartą na pochodnych platyny i 5-FU u chorych z CPS ≥ 1, zgodnie z wynikami badania KEYNOTE-048 i wytycznymi ESMO/NCCN (wersja polska). W przypadkach, gdy immunoterapia nie jest dostępna lub przeciwwskazana (np. przy ujemnej ekspresji PD-L1), stosuje się schematy chemioterapii takie jak EXTREME (pochodne platyny + 5-FU + cetuksymab) lub jego wariant TPEx (pochodne platyny + docetaksel + cetuksymab), preferowany u pacjentów, u których nie można zastosować 5-FU. W kolejnych liniach leczenia, po progresji choroby, standard stanowi immunoterapia anty-PD-1 (niwolumab) lub chemioterapia taksanami (paklitakselem, docetakselem). Te metody pozostają uznanymi opcjami terapeutycznymi.

– Na tym tle szczególne znaczenie ma decyzja o rozszerzeniu wskazań refundacyjnych dla cetuksymabu. Lek został wpisany na listę refundacyjną i może być stosowany nie tylko w wymienionych powyżej schematach, lecz także w monoterapii oraz w połączeniu z taksanami jako leczenie kolejnych linii. Daje to istotne możliwości terapeutyczne w praktyce klinicznej – zwłaszcza po niepowodzeniu immunoterapii i chemioterapii z pochodnymi platyny, stosowanych jako leczenie jednoczasowe lub sekwencyjne. Nowe
wskazanie refundacyjne doskonale wpisuje się w algorytm postępowania, zapewniając większą elastyczność i dostępność skutecznych opcji dla pacjentów z nawrotowymi lub przerzutowymi rakami płaskonabłonkowymi rejonu głowy i szyi – podkreśla dr n. med. Bartosz Spławski z Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi NIO.

Rak głowy i szyi wiąże się często z bardzo dużym obciążeniem – utrudnia oddychanie, jedzenie czy mówienie. Nowoczesne terapie, takie jak cetuksymab, dają możliwość lepszego kontrolowania przebiegu choroby i większej personalizacji leczenia.

Terapia wspomagająca

Na liście refundacyjnej znalazło się również rozszerzone wskazanie dla denosumabu (Xgeva), który od teraz obejmuje szerszą grupę pacjentów z guzami litymi. Choć to tylko jedna terapia, ma ogromne znaczenie w kontekście leczenia powikłań przerzutów do kości.

Onkologia największym beneficjentem zmian

– Na najnowszej liście znalazło się 50 nowych terapii – to najobszerniejsze obwieszczenie od początku funkcjonowania ustawy o refundacji. Najważniejszym elementem jest zwiększenie puli terapeutycznej dla pacjentów z chorobami onkologicznymi – podkreślają przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia.
Łącznie pacjenci zyskają dostęp do 22 nowych terapii onkologicznych. To szalenie istotny krok w rozwoju polskiej onkologii, który może diametralnie zmienić szanse na skuteczne leczenie tysięcy pacjentów.

źródło: NiO-PIB
Eksperci nie mają wątpliwości: nowotwory układu pokarmowego – choć często możliwe do wykrycia i leczenia na wczesnym etapie – w Polsce nadal zbyt często rozpoznawane są zbyt późno. Problemem nie są brak technologii czy terapii, ale ich niewystarczające wykorzystanie. Winna jest nieefektywna organizacja systemu.
Rak jelita grubego: profilaktyka, diagnostyka, leczenie – i co dalej? 

Choć rak jelita grubego od lat pozostaje jednym z największych wyzwań onkologicznych w Polsce, system ochrony zdrowia wciąż nie wykorzystuje w pełni dostępnych narzędzi diagnostycznych, prewencyjnych i terapeutycznych. – To nowotwór, który – obok raka płuca – stanowi najpoważniejsze wyzwanie epidemiologiczne w populacji ogólnej. Jego zachorowalność niestety nadal rośnie, a diagnoza często stawiana jest w zaawansowanym stadium. – zaznaczył prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, otwierając debatę ekspercką.

Według prof. Lucjana Wyrwicza, kierownika Kliniki Onkologii i Radioterapii NIO-PIB w Warszawie, mimo wcześniejszych sygnałów poprawy – częściowo wynikających z realizowanego przed pandemią programu badań przesiewowych – obecnie trudno mówić o trwałym wzroście wskaźników przeżywalności. Widzimy wyraźnie wzrost zachorowań w młodszych grupach wiekowych – 40–45, 45–50 lat – które nie są objęte programem skriningu. A dane z Krajowego Rejestru Nowotworów potwierdzają ten trend. – podkreślił. Jednocześnie zaznaczył, że Polska nie odstaje istotnie od Europy Zachodniej w zakresie dostępności metod leczenia radykalnego – problemem jest późna diagnostyka i brak odpowiedniej koordynacji.

Dr Nastazja Dagny Pilonis z Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej NIO-PIB w Warszawie zwróciła uwagę, że rak jelita grubego jest chorobą, wobec której badania przesiewowe mają wyjątkowy potencjał prewencyjny. Polipy – stadia przedrakowe – rozwijają się latami. Kolonoskopia pozwala je usunąć, zanim zmienią się w nowotwór. A wczesne postacie raka jelita grubego, w stadium T1, możemy często wyleczyć endoskopowo – bez znieczulenia ogólnego, w ramach chirurgii jednego dnia. – wyjaśniła. Problemem jest jednak niska zgłaszalność i brak koordynacji programu przesiewowego po 2021 r., kiedy to jego finansowanie zostało przekazane do NFZ.

Z programu zniknęła centralna koordynacja – i to był ogromny błąd. Sama kolonoskopia pozostała w koszyku świadczeń, ale bez nadzoru jakości, standardów, weryfikacji. To zredukowało efektywność całego systemu. – powiedziała dr Pilonis. Dodała, że nawet test FIT, rekomendowany jako równoważny kolonoskopii przesiewowej, wykonywany poza kontrolą, może dawać mylące wyniki ze względu na brak jednolitych standardów oznaczania w różnych laboratoriach. Takie rozproszone działania nie przełożą się na poprawę trendów epidemiologicznych – to będzie zmarnowana inwestycja. – ostrzegła.

Prof. Andrzej Rutkowski, kierujący Kliniką Chirurgii Nowotworów Układu Pokarmowego NIO-PIB, prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, zaznaczył, że wczesne wykrycie raka znacząco zwiększa skuteczność leczenia chirurgicznego i pozwala na szersze wykorzystanie technik małoinwazyjnych. W Polsce coraz więcej pacjentów operuje się technikami laparoskopowymi i robotowymi – w specjalistycznych ośrodkach udział tych operacji przekracza już 50%. Ale potrzebujemy danych, monitorowania wyników i koncentracji przypadków w ośrodkach wyspecjalizowanych. – podkreślił.

O doświadczeniu w chirurgii robotowej mówił dr hab. Marek Zawadzki, kierownik Katedry Nauk Klinicznych Zabiegowych Politechniki Wrocławskiej. Zwrócił uwagę, że wybór techniki operacyjnej musi być dostosowany indywidualnie do pacjenta – nie każdy przypadek można leczyć robotycznie. Robot to tylko narzędzie – nie zastąpi doświadczenia chirurga. Kluczowa jest jakość operacji onkologicznej, niezależnie od użytej technologii.

Eksperci zgodnie podkreślali również rolę diagnostyki molekularnej – nie tylko w kwalifikacji do leczenia, ale już na etapie rozpoznania. – Pacjent często trafia do mnie z walizką, gotowy na chemioterapię, a ja zlecam badania molekularne, na wyniki, których czekamy 3–4 tygodnie. To nie jest optymalna ścieżka. – wskazał lek. Maciej Kawecki, onkolog kliniczny z Kliniki Onkologii i Radioterapii NIO-PIB w Warszawie. Jego zdaniem diagnostyka molekularna powinna być zlecana już przy ocenie patomorfologicznej. W raku jelita grubego potrzebujemy oznaczeń takich jak KRAS, NRAS, BRAF, MSI – i te badania są refundowane, ale logistycznie nadal działają zbyt późno. – dodał.

Nowoczesne leczenie raka jelita grubego obejmuje nie tylko chirurgię, ale także immunoterapię i terapie celowane. – W przypadku pacjentów z mutacjami w genach KRAS, NRAS, BRAF, a także z niestabilnością mikrosatelitarną (MSI), dostępne są ukierunkowane terapie molekularne, które znacząco wpływają na rokowanie – tłumaczył lek. Kawecki. Eksperci zwracali uwagę, że choć zakres refundowanych terapii systematycznie się poszerza – np. o inhibitory kinaz, takie jak regorafenib czy triflurydyna-tipiracyl – to nadal brakuje m.in. podwójnej immunoterapii w pierwszej linii leczenia pacjentów z MSI-H (wysoką niestabilnością mikrosatelitarną).

Wśród nowych terapii wymienianych przez ekspertów pojawił się również frukwintynib – ukierunkowany molekularnie lek przeznaczony w sytuacji wcześniej leczonego przerzutowego raka jelita grubego (mCRC), który budzi duże nadzieje w praktyce klinicznej. Jak podkreślono, wyzwaniem staje się dziś nie tylko dostępność poszczególnych cząsteczek, ale także umiejętne planowanie całej ścieżki terapeutycznej – przy rosnącej liczbie dostępnych linii leczenia konieczna jest jasna strategia ich stosowania i indywidualizacja decyzji terapeutycznych.

Prof. Wyrwicz przypomniał, że nowoczesne leczenie nie musi oznaczać hospitalizacji. Chemioterapia w trybie ambulatoryjnym z użyciem infuzorów to nie tylko komfort dla pacjenta, ale też ogromna oszczędność dla systemu. A mimo to wciąż są szpitale, które tego nie wdrażają – i pacjenci trafiają na wielodniowe hospitalizacje bez uzasadnienia. – mówił. Infuzory to niewielkie urządzenia służące do podawania leków – np. cytostatyków – w sposób ciągły, bez konieczności hospitalizacji. Pozwalają pacjentowi otrzymywać leczenie np. w warunkach domowych lub w ramach tzw. jednodniowej terapii, co istotnie zmniejsza obciążenie oddziałów onkologii.

W podsumowaniu tego bloku dyskusji eksperci wskazali również na potrzebę rozwoju wyspecjalizowanych ośrodków Colorectal Cancer Units – które umożliwiają kompleksową opiekę nad pacjentami z rakiem jelita grubego. – Unity to ważny krok w stronę standaryzacji opieki – ale bez systematycznego audytu i monitorowania wyników leczenia nawet wysoka liczba wykonywanych zabiegów nie gwarantuje wysokiej jakości terapii – podkreślił prof. Andrzej Rutkowski.

Rak żołądka, dróg żółciowych i wątroby: wciąż zbyt późno wykrywane, wciąż trudne w leczeniu

Nowotwory górnego odcinka przewodu pokarmowego – żołądka i przełyku, dróg żółciowych orazwątroby – to obszar, który wciąż pozostaje w cieniu bardziej nagłośnionych problemów onkologicznych. Tymczasem skala wyzwań, jakie niosą, jest ogromna. To choroby diagnozowane często zbyt późno. Mimo że znamy czynniki ryzyka, świadomość społeczna i lekarska wciąż jest niewystarczająca – przyznał prof. Lucjan Wyrwicz. Co roku rozpoznaje się w sumie ok. 10 tys. nowych przypadków.

Eksperci wskazywali, że szczególnie rak żołądka i rak dróg żółciowych wymagają pilnych zmian systemowych. W przypadku raka żołądka 5-letnie przeżycie wynosi obecnie zaledwie 10% – w dużej mierze dlatego, że nowotwór rozpoznawany jest już w zaawansowanym stadium. To nowotwór, który rozwija się podstępnie. Pacjenci długo nie zgłaszają się do lekarza, a objawy – jeśli już są – bywają niespecyficzne. Efekt? Gdy trafiają do nas, szanse na wyleczenie są minimalne. – zaznaczył prof. Andrzej Rutkowski.

Jednocześnie pojawiają się realne zmiany terapeutyczne. Immunoterapia zaczyna przynosić konkretne korzyści w leczeniu raka żołądka, szczególnie w populacji chorych bez ekspresji HER2. Istotnym krokiem naprzód byłby udostępnienie w ramach obecnego programu lekowego, pembrolizumabu, dołączonego do standardowego schematu leczenia z zastosowaniem transtuzumabu i chemioterapii. – To nie jest może bardzo liczna grupa chorych, ale dla tych pacjentów to realna zmiana wpływająca na długość przeżycia – zaznaczył prof. Wyrwicz. Obiecujące wyniki – również z polskim udziałem – zaprezentowano niedawno podczas sesji plenarnej ASCO. – Dodanie immunoterapii w leczeniu okołooperacyjnym istotnie poprawia odsetek całkowitych odpowiedzi i wydłuża czas wolny od nawrotu. Neoadjuwantowa immunoterapia w połączeniu z chemioterapią może w najbliższych latach zrewolucjonizować sposób leczenia chorych na raka żołądka – podkreślił prof. Wyrwicz. W przypadku raka dróg żółciowych kluczowym wyzwaniem jest brak dostępu do leczenia celowanego. Jak zauważył prof. Wyrwicz, mimo że w badaniach molekularnych jest już możliwewykrycie mutacji, które kwalifikują pacjentów do terapii celowanej, to leczenie takie nie jest dziś refundowane. Mamy narzędzia diagnostyczne, ale bez możliwości wdrożenia terapii. Przykład: mutacja genu IDH1 czy zaburzenia genu FGFR2 – badamy w ramach sekwencjonowania wielkoskalowego. Jeśli jej nie oznaczymy, pacjent nie będzie mógł poszukiwać skutecznego leczenia celowanego. – podkreślił.

Eksperci dodali, że problemem jest także samo pozyskanie odpowiedniej jakości materiału do badań. – W raku dróg żółciowych mamy często wymazy szczoteczkowe, a nie pełny materiał histopatologiczny – co ogranicza możliwości diagnostyczne. Do tego dochodzi ograniczona dostępność technologii, np. testów wykrywających fuzje genów FGFR, które nie są rutynowo wykonywane w każdej pracowni. – podkreślono. Dr Leszek Kraj zauważył, że mimo postępów w organizacji badań molekularnych, nadal brakuje standardów i odpowiednich narzędzi: Pojawiły się zapisy umożliwiające finansowanie badań, ale technicznie nadal stanowi to problem – bo jeśli nie mamy rozpoznania histopatologicznego, nie zrobimy dobrej jakości badań. Do tego dochodzi kwestia kompetencji – nie każda pracownia potrafi wykonać badanie w kierunku fuzji FGFR, która może kwalifikować chorego do leczenia. Mamy pistolet, ale brakuje nam naboi.

Lek. Maciej Kawecki zauważył, że dostępność terapii systemowych w raku żołądka i wątroby poprawia się, ale nie nadąża za postępem nauki. Coraz więcej leków – od immunoterapii po przeciwciała monoklonalne – uzyskuje rejestrację w Europie i USA. Ale zanim trafią do pacjentów w Polsce, mija zbyt dużo czasu. Potrzebujemy szybszego wdrażania nowych opcji leczenia i szerszego wykorzystania profilowania molekularnego.

Wśród najnowszych możliwości terapeutycznych w raku żołądka eksperci wymieniali także zolbetuksymab – przeciwciało skierowane przeciwko nowemu biomarkerowi klaudyny CLDN18.2. – To pierwsza terapia w swojej klasie. Ale by z niej skorzystać, pacjent musi mieć oznaczenie klaudyny, a do tego potrzebny jest dostęp do nowoczesnych badań molekularnych – najlepiej od razu po diagnozie. zaznaczył prof. Lucjan Wyrwicz.

W odniesieniu do raka wątrobowokomórkowego wskazano, że choć dostępnych jest kilka opcji terapeutycznych, to nadal brakuje podwójnej immunoterapii w pierwszej linii leczenia – standardu dostępnego już w wielu krajach europejskich. – W lipcu do programu mają dołączyć dwa leki antyangiogenne – regorafenib oraz ramucyrumab – ale wciąż brakuje podwójnej immunoterapii w 1. linii leczenia. – mówił prof. Wyrwicz. Dr Leszek Kraj potwierdził, że mimo pojawiających się nowych opcji, codzienna praktyka kliniczna nie pozwala w pełni wykorzystać ich potencjału. To choroba rzadka, ale bardzo trudna. I właśnie dlatego potrzebujemy więcej niż tylko jednej czy dwóch nowych cząsteczek. Rak wątrobowokomórkowy wymaga przemyślanego planowania leczenia – musimy wiedzieć, w jakiej kolejności stosować dostępne terapie i jak najlepiej wykorzystać to, co mamy. Zwłaszcza że niektóre z tych terapii są dostępne tylko przez RDTL lub badania kliniczne – zauważył.

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich omawianych nowotworów była potrzeba lepszej koordynacji – od wczesnej diagnostyki, przez decyzje terapeutyczne, po leczenie skojarzone. To są choroby, które wymagają współpracy – gastroenterologa, patomorfologa, chirurga, onkologa klinicznego. Tylko wtedy możemy mówić o prawdziwej personalizacji terapii. – podkreśliła dr Nastazja Pilonis.

Eksperci zgodnie zaznaczyli, że bez systemowego wsparcia – rozwoju jednostek referencyjnych, standaryzacji diagnostyki i szybkiego dostępu do leczenia – nie uda się poprawić wyników leczenia nowotworów przewodu pokarmowego. Mamy technologię, mamy wiedzę. Teraz potrzebujemy organizacji i woli działania – podkreślił prof. Piotr Rutkowski.

Potrzeba realnych zmian – nie tylko technologii, ale i organizacji

Z debaty ekspertów Polskiego Towarzystwa Onkologicznego jawi się jednoznaczny obraz: polska onkologia dysponuje dziś technologiami, doświadczeniem i wiedzą, by skuteczniej diagnozować i leczyć nowotwory przewodu pokarmowego. Problemem nie jest brak narzędzi, lecz ich niewystarczające wykorzystanie – wynikające z braku koordynacji, rozproszenia systemu i niedostosowania organizacyjnego.

– Nie chodzi o to, żeby mieć kilka superośrodków – chodzi o to, żeby wszystkie leczące szpitale reprezentowały przynajmniej średni, wysoki poziom. A to wymaga danych, audytów, standaryzacji – zaznaczył dr hab. Marek Zawadzki, odnosząc się do potrzeby monitorowania wyników leczenia i rozwoju colorectal cancer units.

Te wyspecjalizowane ośrodki, jak podkreślali eksperci, powinny stać się fundamentem kompleksowej opieki nad pacjentami z rakiem jelita grubego – oferując nie tylko dostęp do wszystkich metod leczenia, ale też płynność w podejmowaniu decyzji, krótsze ścieżki diagnostyczne i większą precyzję w dopasowaniu terapii. To nie są schematy z książki. Pacjent może mieć 30 lat, może mieć 90. Leczenie musi być indywidualizowane, a doświadczenie zespołu ma znaczenie. – mówił prof. Lucjan Wyrwicz, podkreślając wagę współpracy wielospecjalistycznej.

To samo dotyczy raka żołądka, wątroby czy dróg żółciowych – gdzie mimo postępu medycyny, dostęp do nowoczesnych terapii i diagnostyki molekularnej jest nadal ograniczony. Jak podkreślił lek. Maciej KaweckiOnkologia kliniczna to ciągłe gonienie króliczka – ale musimy mieć szansę gonić go w tym samym tempie, co reszta Europy.

Eksperci nie mają złudzeń – bez zmian w organizacji badań przesiewowych i opieki onkologicznej nie uda się przełożyć potencjału współczesnej medycyny na realną poprawę wyników leczenia. To już nie jest kwestia przyszłości. To zadanie na teraz – podsumował prof. Piotr Rutkowski.



Źródło: Polskie Towarzystwo Onkologiczne / Medicalpress

Polskie Towarzystwo Onkologiczne zaprasza na kolejną debatę ekspercką z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” poświęconą wyzwaniom w diagnostyce i leczeniu nowotworów układu pokarmowego, w szczególności raka jelita grubego, żołądka oraz nowotworów wątroby. Transmisja debaty 17 czerwca 2025 r. o godz. 14:30.
Prelegenci:

Transmisja na żywo 17 czerwca godz. 14:30:

Na temat jednego z najbardziej śmiercionośnych nowotworów wiadomo już wiele, ale wciąż wiedza ta nie jest wystarczająco powszechna. Dodatkowo, część krążących na jego temat opinii to szkodliwe mity, które mogą utrudnić profilaktykę lub wczesne rozpoznanie choroby. Nieprawdziwe informacje dotyczące raka żołądka oraz odpowiedzialnej za ok. 80 proc. zachorowań bakterii Helicobacter pylori postanowili zdemaskować twórcy kolejnej już odsłony kampanii „Servier – Wyłącz Raka”. Jednocześnie oprócz mitów popularyzują fakty, których znajomość może ratować życie.
Każdego roku w Polsce diagnozowanych jest ok. 5  tys. przypadków raka żołądka, częściej u mężczyzn i w większości przypadków w stadium zaawansowanym. Aż 90-99 proc. diagnoz stanowią tzw. gruczolaki, trudne do leczenia w późniejszych stadiach choroby. Przyczyną powstawania większości z nich jest bakteria Helicobacter pylori, którą można zakazić się drogą pokarmową, najczęściej jeszcze w dzieciństwie. Choć w ostatnich dekadach poprawiły się ogólne warunki sanitarno-higieniczne i możliwości skutecznego leczenia, zakażona tym patogenem jest nadal znaczna część społeczeństwa.  To z kolei kluczowa informacja w kontekście profilaktyki raka żołądka.

FAKT: Helicobacter pylori jest czynnikiem powodującym zachorowania na raka żołądka.
Helicobacter pylori została uznana przez WHO za karcynogen, czyli czynnik rakotwórczy pierwszej grupy. W uproszczeniu można więc powiedzieć, że związek Helicobacter pylori z rakiem żołądka jest udowodniony tak samo mocno, jak związek palenia tytoniu z rakiem płuc. Według ogólnoświatowych danych, bakteria odpowiada za ok. 80 proc. wszystkich zachorowań na raka żołądka.

MIT: Zakażenie Helicobacter pylori zawsze daje objawy.
Bakteria po dostaniu się do przewodu pokarmowego z reguły wywołuje krótkotrwałe, objawowe zapalenie. Jednak po jego zaniku wciąż bytuje w błonie śluzowej żołądka. Może wtedy nie dawać żadnych objawów swojej obecności, jednocześnie wywołując przewlekły stan zapalny prowadzący do zaniku błony śluzowej żołądka, a następnie jej metaplazji i dysplazji, czyli zmian w budowie tkanki komórkowej. To zaś pierwszy krok do rozwoju nowotworu – zwłaszcza, jeśli u pacjenta występują niekorzystne czynniki środowiskowe.

FAKT: Rak żołądka jest trudny do zdiagnozowania.
Im szybsza diagnoza nowotworu, tym większe szanse jego zwalczenia. Niestety rak żołądka na wczesnych etapach swojego rozwoju często nie daje żadnych objawów. Sygnałem zapalającym w naszej głowie czerwoną lampkę alarmową mogą być jednak objawy typowe dla infekcji Helicobacter pylori. To przede wszystkim objawy dyspeptyczne, czyli takie, które powodują dyskomfort związany z przyjmowaniem i trawieniem pokarmów: uczucie pełności, nawracające bóle brzucha, nudności czy wymioty. Z kolei objawy takie jak spadek masy ciała, silne bóle brzucha, niedokrwistość oraz krwawe wymioty to objawy już zaawansowanych zmian nowotworowych w żołądku.
 
MIT: Styl życia i dieta nie mają żadnego znaczenia dla zachorowalności na raka żołądka.
Wśród czynników ryzyka, które mogą sprzyjać występowaniu choroby, lekarze zgodnie wymieniają W tej sytuacji higieniczny tryb życia, unikanie używek i stosowanie zdrowej diety jak najbardziej mogą pomóc organizmowi w uniknięciu zachorowania na nowotwór żołądka.

FAKT: Przypadek wystąpienia raka żołądka u najbliższych członków rodziny powinien zwiększyć naszą czujność względem tej choroby.
Wystąpienie przypadków nowotworu żołądka w rodzinie, zwłaszcza u krewnych pierwszego stopnia, powinno motywować do regularnych badań w kierunku tej choroby. Zwiększone ryzyko zachorowania może wiązać się nie tylko z czynnikami genetycznymi, ale także rodzinnymi infekcjami Helicobacter pylori. Ich wykrycie i wyleczenie jest szczególnie istotne w przypadku, gdy w wywiadzie rodzinnym znajdują się chorzy na nowotwór żołądka.

MIT: Test na Helicobacter pylori z krwi jest miarodajny.
Test z krwi wykrywa przeciwciała, jakie organizm wytwarza w odpowiedzi na zakażenie Helicobacter pylori. Nie wykrywa jednak samej bakterii, nie daje również odpowiedzi, czy samo zakażenie już minęło, czy też dalej trwa. Dlatego za miarodajny w wykrywaniu obecności Helicobacter pylori należy uznać test z kału. Najlepiej wykonać go w profesjonalnym laboratorium diagnostycznym, ponieważ testy do samodzielnego przeprowadzenia mają znacznie niższą czułość i miarodajność niż te wykonywane w laboratoriach. W przeprowadzeniu diagnostyki sprawdzają się również testy oddechowe, które są jednak droższe i trudniej dostępne. Zaś najbardziej efektywną metodą diagnostyczną jest gastroskopia, ale nie zawsze istnieją wskazania do jej przeprowadzenia.

FAKT: Reinfekcja u osób, które podjęły się leczenia Helicobacter pylori, zdarza się bardzo rzadko.
Osoby, które przeszły przez proces eradykacji, czyli leczenia zakażenia, rzadko chorują ponownie. Taki przypadek obserwuje się jedynie u 4 proc. pacjentów. Fakt, że ktoś zachorował ponownie, bardzo często może świadczyć o tym, że tak naprawdę nigdy się nie wyleczył i nie wykonał ponownych testów diagnostycznych w laboratorium po zakończeniu leczenia.

MIT: Alternatywne metody, takie jak spożywanie miodu manuka czy siemienia lnianego, także mogą pomóc wyleczyć Helicobacter pylori.
Nie istnieją żadne badania ani inne dowody na to, aby alternatywne, domowe sposoby leczyły zakażenie Helicobacter pylori. Jedyną skuteczną i potwierdzoną naukowo metodą jest tylko i wyłącznie antybiotykoterapia. Oczywiście może się zdarzyć i zdarza się, że organizm sam zwalcza infekcję, ale są to rzadkie przypadki.

FAKT: Podstawowe zasady higieny pomagają uchronić się przed infekcją Helicobacter pylori.
Bakteria Helicobacter pylori jest bakterią o charakterze wysoce patogennym, a więc nie jest bardzo zaraźliwa. Można jednak zarazić się nią np. poprzez używanie wspólnych naczyń z nosicielem i niemycie rąk po kontakcie z taką osobą. Z tych właśnie powodów do zakażeń bakterią najczęściej dochodzi u dzieci, które często wsadzają sobie do ust palce i brudne przedmioty. Dlatego przestrzeganie podstawowych zasad sanitarnych takich jak dokładne mycie naczyń i dłoni oraz niedzielenie się posiłkami może uchronić przed infekcją, nawet jeśli na co dzień mieszka się z osobą zakażoną.

MIT: Proces leczenia Helicobacter pylori zawsze jest trudny dla pacjenta.
Proces leczenia może przebiegać różnie, w zależności od organizmu i indywidualnych predyspozycji. Faktem jest, że do zwalczenia infekcji Helicobacter pylori stosowana jest złożona antybiotykoterapia, która trwa 14 dni. U niektórych pacjentów może być gorzej tolerowana, dlatego w tym czasie nie powinno się planować podróży czy też ważnych wydarzeń i uroczystości. Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku zaawansowanej nietolerancji, przepisana farmakologia może zostać zmieniona na alternatywne środki, które są zwykle lepiej przyjmowane przez organizm. Należy też podkreślić, że dla części pacjentów antybiotykoterapia przebiega bezobjawowo i w żaden sposób nie wpływa na ich ogólne samopoczucie. 
 
***
O kampanii „Servier – wyłącz raka”
Dotychczas odbyły się już 4 edycje programu, podczas których firma Servier koncentrowała się na profilaktyce raka jelita grubego. Wówczas na badania kolonoskopii zostało skierowanych ponad 1 300 pacjentów, a kampania dotarła do ponad 2 mln odbiorców. Każdą edycję wspiera strona www.wylaczraka.pl, na której publikowane są najnowsze doniesienia naukowe, materiały edukacyjne i wydarzenia związane z przebiegiem kampanii.

źródło: Servier

Na temat jednego z najbardziej śmiercionośnych nowotworów wiadomo już wiele, ale wciąż wiedza ta nie jest wystarczająco powszechna. Dodatkowo, część krążących na jego temat opinii to szkodliwe mity, które mogą utrudnić profilaktykę lub wczesne rozpoznanie choroby. Nieprawdziwe informacje dotyczące raka żołądka oraz odpowiedzialnej za ok. 80 proc. zachorowań bakterii Helicobacter pylori postanowili zdemaskować twórcy kolejnej już odsłony kampanii „Servier – Wyłącz Raka”. Jednocześnie oprócz mitów popularyzują fakty, których znajomość może ratować życie.
Każdego roku w Polsce diagnozowanych jest ok. 5 tys. przypadków raka żołądka, częściej u mężczyzn i w większości przypadków w stadium zaawansowanym. Aż 90-99 proc. diagnoz stanowią tzw. gruczolaki, trudne do leczenia w późniejszych stadiach choroby. Przyczyną powstawania większości z nich jest bakteria Helicobacter pylori, którą można zakazić się drogą pokarmową, najczęściej jeszcze w dzieciństwie. Choć w ostatnich dekadach poprawiły się ogólne warunki sanitarno-higieniczne i możliwości skutecznego leczenia, zakażona tym patogenem jest nadal znaczna część społeczeństwa. To z kolei kluczowa informacja w kontekście profilaktyki raka żołądka.

FAKT: Helicobacter pylori jest czynnikiem powodującym zachorowania na raka żołądka.
Helicobacter pylori została uznana przez WHO za karcynogen, czyli czynnik rakotwórczy pierwszej grupy. W uproszczeniu można więc powiedzieć, że związek Helicobacter pylori z rakiem żołądka jest udowodniony tak samo mocno, jak związek palenia tytoniu z rakiem płuc. Według ogólnoświatowych danych, bakteria odpowiada za ok. 80 proc. wszystkich zachorowań na raka żołądka.

MIT: Zakażenie Helicobacter pylori zawsze daje objawy.
Bakteria po dostaniu się do przewodu pokarmowego z reguły wywołuje krótkotrwałe, objawowe zapalenie. Jednak po jego zaniku wciąż bytuje w błonie śluzowej żołądka. Może wtedy nie dawać żadnych objawów swojej obecności, jednocześnie wywołując przewlekły stan zapalny prowadzący do zaniku błony śluzowej żołądka, a następnie jej metaplazji i dysplazji, czyli zmian w budowie tkanki komórkowej. To zaś pierwszy krok do rozwoju nowotworu – zwłaszcza, jeśli u pacjenta występują niekorzystne czynniki środowiskowe.
FAKT: Rak żołądka jest trudny do zdiagnozowania.
Im szybsza diagnoza nowotworu, tym większe szanse jego zwalczenia. Niestety rak żołądka na wczesnych etapach swojego rozwoju często nie daje żadnych objawów. Sygnałem zapalającym w naszej głowie czerwoną lampkę alarmową mogą być jednak objawy typowe dla infekcji Helicobacter pylori. To przede wszystkim objawy dyspeptyczne, czyli takie, które powodują dyskomfort związany z przyjmowaniem i trawieniem pokarmów: uczucie pełności, nawracające bóle brzucha, nudności czy wymioty. Z kolei objawy takie jak spadek masy ciała, silne bóle brzucha, niedokrwistość oraz krwawe wymioty to objawy już zaawansowanych zmian nowotworowych w żołądku.
MIT: Styl życia i dieta nie mają żadnego znaczenia dla zachorowalności na raka żołądka.
Wśród czynników ryzyka, które mogą sprzyjać występowaniu choroby, lekarze zgodnie wymieniają W tej sytuacji higieniczny tryb życia, unikanie używek i stosowanie zdrowej diety jak najbardziej mogą pomóc organizmowi w uniknięciu zachorowania na nowotwór żołądka.
FAKT: Przypadek wystąpienia raka żołądka u najbliższych członków rodziny powinien zwiększyć naszą czujność względem tej choroby.
Wystąpienie przypadków nowotworu żołądka w rodzinie, zwłaszcza u krewnych pierwszego stopnia, powinno motywować do regularnych badań w kierunku tej choroby. Zwiększone ryzyko zachorowania może wiązać się nie tylko z czynnikami genetycznymi, ale także rodzinnymi infekcjami Helicobacter pylori. Ich wykrycie i wyleczenie jest szczególnie istotne w przypadku, gdy w wywiadzie rodzinnym znajdują się chorzy na nowotwór żołądka.
MIT: Test na Helicobacter pylori z krwi jest miarodajny.
Test z krwi wykrywa przeciwciała, jakie organizm wytwarza w odpowiedzi na zakażenie Helicobacter pylori. Nie wykrywa jednak samej bakterii, nie daje również odpowiedzi, czy samo zakażenie już minęło, czy też dalej trwa. Dlatego za miarodajny w wykrywaniu obecności Helicobacter pylori należy uznać test z kału. Najlepiej wykonać go w profesjonalnym laboratorium diagnostycznym, ponieważ testy do samodzielnego przeprowadzenia mają znacznie niższą czułość i miarodajność niż te wykonywane w laboratoriach. W przeprowadzeniu diagnostyki sprawdzają się również testy oddechowe, które są jednak droższe i trudniej dostępne. Zaś najbardziej efektywną metodą diagnostyczną jest gastroskopia, ale nie zawsze istnieją wskazania do jej przeprowadzenia.

FAKT: Reinfekcja u osób, które podjęły się leczenia Helicobacter pylori, zdarza się bardzo rzadko.
Osoby, które przeszły przez proces eradykacji, czyli leczenia zakażenia, rzadko chorują ponownie. Taki przypadek obserwuje się jedynie u 4 proc. pacjentów. Fakt, że ktoś zachorował ponownie, bardzo często może świadczyć o tym, że tak naprawdę nigdy się nie wyleczył i nie wykonał ponownych testów diagnostycznych w laboratorium po zakończeniu leczenia.
MIT: Alternatywne metody, takie jak spożywanie miodu manuka czy siemienia lnianego, także mogą pomóc wyleczyć Helicobacter pylori.
Nie istnieją żadne badania ani inne dowody na to, aby alternatywne, domowe sposoby leczyły zakażenie Helicobacter pylori. Jedyną skuteczną i potwierdzoną naukowo metodą jest tylko i wyłącznie antybiotykoterapia. Oczywiście może się zdarzyć i zdarza się, że organizm sam zwalcza infekcję, ale są to rzadkie przypadki.
FAKT: Podstawowe zasady higieny pomagają uchronić się przed infekcją Helicobacter pylori.
Bakteria Helicobacter pylori jest bakterią o charakterze wysoce patogennym, a więc nie jest bardzo zaraźliwa. Można jednak zarazić się nią np. poprzez używanie wspólnych naczyń z nosicielem i niemycie rąk po kontakcie z taką osobą. Z tych właśnie powodów do zakażeń bakterią najczęściej dochodzi u dzieci, które często wsadzają sobie do ust palce i brudne przedmioty. Dlatego przestrzeganie podstawowych zasad sanitarnych takich jak dokładne mycie naczyń i. dłoni oraz niedzielenie się posiłkami może uchronić przed infekcją, nawet jeśli na co dzień mieszka się z osobą zakażoną.
MIT: Proces leczenia Helicobacter pylori zawsze jest trudny dla pacjenta.
Proces leczenia może przebiegać różnie, w zależności od organizmu i indywidualnych predyspozycji. Faktem jest, że do zwalczenia infekcji Helicobacter pylori stosowana jest złożona antybiotykoterapia, która trwa 14 dni. U niektórych pacjentów może być gorzej tolerowana, dlatego w tym czasie nie powinno się planować podróży czy też ważnych wydarzeń i uroczystości. Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku zaawansowanej nietolerancji, przepisana farmakologia może zostać zmieniona na alternatywne środki, które są zwykle lepiej przyjmowane przez organizm. Należy też podkreślić, że dla części pacjentów antybiotykoterapia przebiega bezobjawowo i w żaden sposób nie wpływa na ich ogólne samopoczucie.
 
O kampanii „Servier – wyłącz raka”
Dotychczas odbyły się już 4 edycje programu, podczas których firma Servier koncentrowała się na profilaktyce raka jelita grubego. Wówczas na badania kolonoskopii zostało skierowanych ponad 1 300 pacjentów, a kampania dotarła do ponad 2 mln odbiorców. Każdą edycję wspiera strona www.wylaczraka.pl, na której publikowane są najnowsze doniesienia naukowe, materiały edukacyjne i wydarzenia związane z przebiegiem kampanii.
O Servier Polska
Firma Servier to globalna grupa farmaceutyczna zarządzana przez fundację. Założona, aby służyć zdrowiu, pragnie także wywierać znaczący wpływ społeczny, zarówno dla dobra pacjentów, jak i na rzecz zrównoważonego rozwoju świata. Dzięki wyjątkowej strukturze właścicielskiej firma może w pełni poświęcić się swojej misji w oparciu o długofalową wizję: współtworzenie postępu w medycynie w celu zaspokojenia potrzeb pacjentów. Ta misja inspiruje 21,4 tys. pracowników Grupy do codziennego wysiłku w celu jej realizacji.
Będąc światowym liderem w kardiologii, Grupa Servier dąży do osiągnięcia pozycji uznanego, wyspecjalizowanego i innowacyjnego podmiotu w onkologii poprzez skupienie się na trudnych w leczeniu nowotworach, w obszarach o niezaspokojonych potrzebach medycznych. Z tego względu Grupa przeznacza ponad połowę środków z budżetu badawczo-rozwojowego na rozwój leków onkologicznych.
Przyszłymi obszarami rozwoju będą także neurologia i choroby immunozapalne. W tych obszarach firma Servier koncentruje się na ograniczonej liczbie schorzeń, w przypadku których dokładne profilowanie pacjentów umożliwia stosowanie ukierunkowanych strategii terapeutycznych w ramach medycyny precyzyjnej. Firma Servier z siedzibą we Francji jest także szeroko obecna na świecie, w ponad 150 krajach, w Polsce od. ponad 30 lat. Dziś firma Servier Polsce zatrudnia 600 pracowników, z czego 250 w warszawskiej fabryce.
Firma Servier prowadząc swoją działalność w Polsce, wspiera działalność naukowo-badawczą oraz rozwój lokalnej, nowoczesnej produkcji leków. Blisko 100% opakowań leków firmy Servier przeznaczonych na polski rynek produkowanych jest w warszawskim Zakładzie Produkcyjnym Servier-Anpharm, są to głównie leki stosowane w kardiologii, cukrzycy i psychiatrii. Natomiast poprzez działalność edukacyjną wspiera ważne z punktu widzenia ochrony zdrowia cele społeczne. Od ponad dwóch dekad firma Servier regularnie prowadzi bezpłatne programy profilaktyczno-edukacyje w obszarach kardiologii, onkologii i depresji o zasięgu ogólnopolskim. Organizując trzy ogólnopolskie kampanie społeczne: Servier dla Serca, Servier – Wyłącz Raka i Forum Przeciw Depresji forma Servier jest aktywnie zaangażowana w zdrowotną edukację polskiego społeczeństwa i promocję profilaktyki.
Dodatkowe informacje można znaleźć na stronie internetowej Servier Polska: www.servier.pl oraz naszych profilach w mediach społecznościowych: Linkedin i Facebook

Źródło informacji: KPLUS Agency

Nowotwory górnego odcinka układu pokarmowego stanowią nadal duże wyzwanie zarówno w profilaktyce, diagnostyce jak i leczeniu. Co roku odnotowujemy ok. 10 tysięcy zachorowań łącznie na raka żołądka, wątroby i trzustki. Objawy tych nowotworów są często niespecyficzne lub skąpe, nie wprowadzono do tej pory dedykowanych programów przesiewowych, leczenie bywa rozproszone, a rokowania pacjentów są złe, zwłaszcza w przypadku raka trzustki i dróg żółciowych – podkreślali eksperci podczas kolejnej debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
Co można zatem zrobić, aby oprawić los pacjentów? – Kluczowe jest przestrzeganie przez specjalistów medycznych wytycznych diagnostyczno-terapeutycznych, stosowanie w praktyce klinicznej nowych terapii, koncentracja leczenia lokoregionalnego w ośrodkach, które mają doświadczenie w leczeniu tych nowotworów (ośrodki referencyjne) oraz udrożnienie ścieżki pacjenta w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej. – podkreślił prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący PTO. – Ogromną rolę odgrywa kompleksowa, wielodyscyplinarna opieka nad pacjentem.

Palenie papierosów, alkohol i niezdrowia dieta – główni winowajcy
Na całym świecie zachorowalność na raka wątrobowokomórkowego, dróg żółciowych, wewnątrz i wewnątrz wątrobowych jest bardzo zróżnicowana. Polska plasuje się gdzieś w środku stawki. – W naszym kraju z jednej strony mamy skuteczny program szczepień przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B oraz skuteczne metody leczenia zakażeń typu A, B, C, z drugiej zaś, zwiększające się spożycie alkoholu w społeczeństwie i rosnącą epidemię otyłości. A to będzie przekładać się na dalszy wzrost zachorowań. – mówił prof. Michał Grąt, Kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby, WUM.
 
Problem stanowi też niska zgłaszalność na badania w kierunku zakażenia HCV, który powoduje WZW C i w konsekwencji raka wątroby. Dobrym kierunkiem byłoby włączenie tych badań do medycyny pracy oraz do profilaktyki w gabinecie lekarza POZ. Trzeba uświadamiać społeczeństwo, że palenie tytoniu, nadmierne spożywanie alkoholu i otyłość to są główne przyczyny występowania wielu nowotworów, którym można by zapobiec. Niestety kampanie dotychczasowe były mało skuteczne, potrzebne są rozwiązania systemowe. – wskazywali eksperci.
 
Co roku diagnozuje się ok. 3 tysięcy raków trzustki, w tym 90% to raki gruczołowe o najgorszym rokowaniu. – Głównym czynnikiem modyfikowalnym ryzyka rozwoju tego nowotworu jest palenie tytoniu, obok alkoholu i otyłości. Nie należy także zapominać o pacjentach chorujących na przewlekłe zapalenia trzustki czy cukrzycę typu 2, którzy znajdują się w grupie ryzyka. Świeżo wykryta cukrzyca u pacjentów powyżej 50 r.ż. skojarzona ze spadkiem masy ciała, dolegliwościami bólowymi, wskazuje na konieczność przeprowadzenia badań diagnostycznych w kierunku raka trzustki. – podkreślał prof. Sławomir Mrowiec, Kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Przewodu Pokarmowego Wydziału Nauk Medycznych, SUM.

Najczęstszy z tej grypy nowotworów, rak żołądka, odpowiada za ok. 5 tysięcy zachorowań rocznie, a średni wiek zachorowania wynosi 60 lat. Jak zaznaczył prof. Lucjan Wyrwicz, Kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii, NIO-PIB w Warszawie – Każdy pacjent z chorobą wrzodową powinien mieć wykonaną diagnostyczną gastroskopię, ponieważ często pierwsze objawy u chorego z zaawansowanym rakiem żołądka przypominają chorobę wrzodową.
 
Drugą kwestią jest zakażenie bakterią Helicobacter pylori, bardzo częste w społeczeństwie, choć rzadko diagnozowane, a powoduje zapalenia żołądka. –  Jak mantrę będziemy też powtarzać – wśród winowajców są alkohol i palenie papierosów. Pacjenci często lekceważą objawy takie jak zgaga i leczą je preparatami bez recepty. Tutaj powinniśmy skonsultować się z lekarzem rodzinnym, który może zlecić kontrolne USG lub gastroskopię, jeśli będą ku temu wskazania. – dodał prof. Wyrwicz.

Niespecyficzne objawy
Nowotwory górnego odcinka układu pokarmowego we wczesnej fazie rozwoju nie dają żadnych lub skąpe objawy. We wczesnym raku trzustki może być to nowo rozpoznana cukrzyca, niespecyficzne bóle brzucha. Wczesny rak wątroby nie daje objawów. Więcej symptomów jest związanych z chorobą podstawową, wątroby, czyli przewlekłym zapaleniem wątroby lub marskością, niż samym nawet kilkucentymetrowym rakiem wątrobokomórkowym. Taki guz może nie dawać żadnych specyficznych objawów, ani bólu, ani żółtaczki, ani zmęczenia.

Pacjenci pojawiają się u nas zbyt późno. Osobiście widzę wielu, którzy lekceważą spadek masy ciała rzędu 10-15 kg oraz dolegliwości bólowe w obszarze brzucha promieniujące do pleców czy występujące w okolicach lędźwiowych. Lekceważą nietolerancję pewnych pokarmów i uczucie wzdęcia. Wielu z nich mogłoby mieć wcześnie wykryty nowotwór trzustki, gdyby udali się wcześniej do lekarza rodzinnego i mieli wykonane USG jamy brzusznej. Wczesne stadium, daje możliwość resekcji i lepsze rokowania niż choroba zaawansowana. Bardzo ważnym, kluczowym wręcz badaniem jest po USG tomografia komputerowa i tutaj chciałbym zaapelować o częstsze stosowanie tego narzędzia –  zaapelował prof. Mrowiec.

Leczenie skojarzone poprawia rokowania
Znaczny postęp w leczeniu nowotworów układu pokarmowego przyniosło leczenie skojarzone, okołooperacyjne. – Potrafimy w tej chwili ocenić, czy rak trzustki jest rakiem, a priori, czyli na etapie resekcyjnym i wtedy chorego kwalifikujemy do leczenia operacyjnego, czy jest to już nowotwór granicznie resekcyjny lub nieresekcyjny. Wówczas pierwszą linią leczenia powinna być chemioterapia przedoperacyjna. To jest trend obserwowany na całym świecie. Tylko 15-20% pacjentów w pierwszym stadium zaawansowania jest resekcyjnych, ale kolejne 30% dzięki chemioterapii przedoperacyjnej może stać się potencjalnie resekcyjnymi. Bardzo ważna jest zatem ścisła współpraca chirurga i onkologa. – podkreślił prof. Mrowiec. – Jesteśmy obecnie w trakcie prac nad polskim konsensusem leczenia chorych na raka trzustki. – dodał.

W przypadku raka wątroby podobnie podstawą jest wysokiej jakości chirurgia, ale każdy chory powinien również być przynajmniej wstępnie oceniony w ośrodku transplantacyjnym. – Obecnie mamy coraz większe możliwości leczenia raka wątrobokomórkowego. Od leczenia neoadiuwantowego, chemoembolizację, czy wreszcie poddanie skutecznej immunoterapii. może zupełnie zmienić rokowanie chorego, jeśli będziemy odpowiednio reagować na zmieniający się obraz choroby nowotworowej. – powiedział prof. Grąt.

Na świecie dąży się do koncentracji leczenia tych nowotworów, które wymaga dużego doświadczenia np. w ramach „Pancreatic Units”. Koncentralcja nie tylo dotyczy odpowiedniej liczby wykonywanych reszekcji. Ośrodek powinien zapewniać kompleksową diagnostykę, posiadać zespół doświadczonych gastroenterologów, radiologów, onkologów i chirurgów.

Obecnie coraz częściej rozpoczynamy leczenia od chemioterapii neoadjuwantowej. Leczenie przedoperacyjne nowotworów wątroby i dróg żółciowych pozwala u chorych pierwotnie nieoperacyjnych, doprowadzić do przeszczepu.

Zmiana paradygmatu leczenia widoczna jest także w raku żołądka. – Obecnie pacjent z zaawansowaną postacią raka żołądka, z zajęciem węzłów chłonnych jest kwalifikowany do leczenia przedoperacyjnego, i już po rozpoczęciu chemioterapii, przygotowuje się aktywnie do operacji, poprawia się stopień odżywienia i ogólnej kondycji w ramach tzw. prehabilitacji. Leczenie okołooperacyjne to jest już standard. – zaznaczył prof. Wyrwicz. – Tutaj ogromna rola prof. Rutkowskiego i Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, które przez lata szkoliło chirurgów i dziś mamy tego rezultaty. – dodał.
 
Przełom w refundacji
Jak podkreślił prof. Lucjan Wyrwicz po kilku latach, gdzie chorzy mieli dostęp do nowoczesnych terapii raka wątroby tylko w badaniach klinicznych, teraz refundacja w Polsce leków w chorobach zaawansowanych, przerzutowych jest naprawdę dobra. – W raku wątroby mamy dostęp do wszystkiego, co najważniejsze, atezolizumab z bewacyzumabem w pierwszej linii, kabozantynib w drugiej linii, a sorafenib w katalogu chemioterapii czyli z dużą swobodą stosowania. W raku trzustki mamy już od lat dobry dostęp do nab-paklitakselu z gemcytabiną. Brakuje nam jeszcze dostępu do nanosomalnej postaci irynotekanu – nowoczesnego chemioterapeutyku. W raku żołądka, jeszcze rok temu, nie było prawie nic. A tymczasem w ciągu ostatnich miesięcy uzyskaliśmy dostęp do immunoterapii niwolumabem w pierwszej linii leczenia, ramucyrumabu w II linii leczenia, który w standardach pojawił się 10 lat temu i dopiero w tym roku trafił do refundacji oraz dostęp do triflurydyny z tipiracylem w III trzeciej linii leczenia.

– Posiadając taki szeroki repertuar leków w programach lekowych i standardy leczenia skojarzonego, życzylibyśmy sobie, aby chorzy byli wykrywani na wcześniejszych etapach zaawansowania, ale też byli dobrze przygotowani, w dobrym stanie ogólnym, bez niedożywienia, aby mogli skorzystać z postępu w leczeniu. – podkreślił prof. Wyrwicz.

Pełna relacja z debaty:

Wzdęcia, odbijanie, brak łaknienia, ból brzucha – łatwo zlekceważyć takie objawy, bo trudno je przypisać jednej, konkretnej chorobie. Jeśli się utrzymują, lepiej poszukać przyczyn dolegliwości – zdarza się, że są to objawy raka żołądka. Im wcześniej wykryty, tym lepiej, choć obecnie są też opcje leczenia dla pacjentów z zaawansowanym stadium. Można zmniejszyć ryzyko jego rozwoju i zwiększyć szanse na wczesne jego wykrycie. Dowiedz się więcej.
Pani Anita o tym, że ma raka żołądka, dowiedziała się przypadkiem – nie miała żadnych niepokojących objawów, nic jej nie dolegało. Po prostu któregoś razu jeden z lekarzy zlecił dodatkowe badanie w związku z anemią złośliwą, z którą borykała się od lat. W gastroskopii lekarz zauważył dwucentymetrowy guz, który okazał się złośliwy… Miała wtedy 40 lat.
 

„Dziś wiem, że miałam szczęście w nieszczęściu, chociaż diagnoza była dla mnie szokiem, bo w naszej rodzinie nikt nie chorował na nowotwór” – wspomina pani Anita. 

„Rak żołądka jest podstępną chorobą, która bardzo długo nie daje objawów lub są one na tyle niespecyficzne, że długo pozostają lekceważone. Gdy pojawiają się te charakterystyczne (guz wyczuwalny w badaniu palpacyjnym czy stały ból w nadbrzuszu) rak żołądka jest już najczęściej zaawansowany i trudny do wyleczenia. Dlatego należy uważnie obserwować swój organizm i zgłosić się do lekarza, gdy tylko zauważymy takie symptomy jak wzdęcia, odbijanie, nudności, brak łaknienia, nadmierne chudnięcie czy utrzymujący się ból w nad brzuszu, z powodu których dotychczas nie robiliśmy żadnych badań” – radzi gastroenterolog prof. Jarosław Reguła kierownik Kliniki Gastroenterologii Klinicznej Instytutu Onkologii PIB oraz CMKP w Warszawie.

 

Najstosowniejszym w takiej sytuacji badaniem jest gastroskopia, bo pozwala na wykrycie raka żołądka we wczesnym stadium (i każdym późniejszym). W diagnozowaniu raka żołądka pomocne są także inne badania obrazowe, ale raczej po to, by uściślić rozpoznanie. Jeśli są jakieś niepokojące sygnały, bardzo ważne jest, aby zrobić badanie u dobrego specjalisty, ponieważ postać śródścienna tego nowotworu bywa „przegapiana” podczas wykonywania endoskopii, gdyż błona śluzowa może nie być zmieniona nowotworowo. Rozpoznanie wczesnego raka żołądka wymaga perfekcyjnej techniki badania, doświadczenia i odpowiedniego sprzętu.
Do postawienia diagnozy potrzebna jest ocena histologiczna pobranych ze ścian żołądka wycinków – powinno ich być nie mniej niż sześć.

Wczesne objawy raka żołądka

Niestety, bywa, że ich po prostu nie ma. Pacjent może odczuwać dyskomfort w nadbrzuszu, mieć wzdęcie brzucha, nudności, odbijanie. Jeśli jest w formie owrzodzenia najczęściej powoduje ból w nadbrzuszu. Krwawienia z przewodu pokarmowego na tym etapie występują rzadko.
Objawy raka żołądka zaawansowanego
Skąd bierze się rak żołądka
Rak żołądka to często efekt złej diety, jedzenia żywności wysokoprzetworzonej (dania typu instant – gotowe do odgrzania w mikrofalówce, zupki chińskie, fast-food, napoje gazowane), spożywanie nadmiernej ilości produktów wędzonych, picia wysokoprocentowych alkoholi, palenia papierosów czy otyłości związanej z brakiem ruchu. Jednak na rozwój tej choroby wpływ mogą mieć także mutacje genetyczne – szczególnie jeśli rak żołądka rozwija się wcześnie.  
Czynnikiem predysponującym do zachorowania jest także zakażenie Helicobacter pylori oraz niski poziom czerwonych krwinek.
Z powyższych dwóch akapitów wynika, że w pewnym stopniu można się przed tym nowotworem chronić za pomocą zdrowej diety, abstynencji tytoniowej. Warto też od czasu do czasu badać się na obecność Helicobater Pyroli i w razie stwierdzenia infekcji natychmiast ją wyleczyć (kuracja jest prosta za pomocą odpowiednich antybiotyków). Od czasu do czasu warto też poddawać się badaniu na krew utajoną w kale i regularnie poddawać się morfologii krwi. I oczywiście, nie lekceważyć utrzymujących się objawów nudności, wzdęcia, dyskomfortu w nadbrzuszu.

Życie bez żołądka

Jak w przypadku wszystkich nowotworów, najlepiej diagnozę otrzymać na wczesnym etapie rozwoju raka żołądka. Ale nawet w zaawansowanym stadium chorzy nie są już pozbawieni szansy skutecznej pomocy.
Rak żołądka to nowotwór operacyjny i polega na usunięciu większości lub całości żołądka. Jeśli jest to wczesne stadium, nowotworowa tkanka może być usunięta endoskopowo.
To nowotwór, który rzadko poddaje się chemioterapii. Niemniej jednak pacjenci z tą diagnozą często chemioterapię otrzymują.

„Celem takiego postępowania jest ograniczenie zasięgu nowotworu (w tym zapobieganie przerzutom) i umożliwienie przeprowadzenia radykalnej operacji. To poprawia wyniki leczenia” – mówi prof. Zoran Stojcev, kierownik pododdziału Chirurgii Onkologicznej Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie. 

Pani Anita nie ma już żołądka. Jej przełyk jest połączony z jelitem.

„Wiele osób pyta mnie, jak się żyje bez żołądka? Kiedy lekarz powiedział mi, że konieczne jest jego usunięcie, myślałam, że do końca życia będę podłączona do jakiś rurek, urządzeń. Ale prawda jest taka, że żyje się prawie normalnie. Mam pewne ograniczenia dietetyczne. Nie powinnam jeść niektórych rzeczy, ale moje jelita jak na razie dobrze sobie radzą z każdym rodzajem pożywienia. Jedyna różnica, którą odczuwam, jest związana z przełykaniem potraw i ich przemieszczaniem się przez układ pokarmowy. Nie ma „worka” (żołądka), do którego wpada jedzenie, a więc czuję, jak ono wędruje. To niezbyt miłe doznanie. Oczywiście uczę się trochę inaczej jeść, aby uwolnić się od tego uczucia. Dlatego każdy kęs bardzo starannie rozgryzam. Nie ma mowy o jedzeniu w pośpiechu – to prowokuje wymioty. Krótko mówiąc – stosuję dietę lekkostrawną, warzywa jem zwykle gotowane lub pieczone, ale mogę sobie też pozwolić na odrobinę lekko obsmażonego mięsa” – opowiada pani Anita na stronie EuropaColon, Fundacji wspierającej pacjentów z nowotworami układu pokarmowego.

Działania chirurgiczne nie zawsze są możliwe. 

„Dotychczas w takich przypadkach stosowaliśmy chemioterapię, ale od niedawna do dyspozycji mamy także immunoterapię oraz w ramach programu lekowego, leczenie molekularne. W 2023 roku program lekowy B.58 został poszerzony o kolejne opcje terapeutyczne. To nowe możliwości zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy” – mówi dr Paweł Potocki, onkolog kliniczny ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

U chorych na wszystkie nowotwory, ale na nowotwory układu pokarmowego w szczególności – ogromne znaczenie ma też żywienie kliniczne. 

„Usytuowanie nowotworu powoduje problemy z trawieniem. 60 proc. tych chorych tuż po diagnozie jest niedożywionych i waga nie ma tu nic do rzeczy, niedożywienie może dotyczyć także osób otyłych” – zwraca uwagę dr Aleksandra Kapała, kierownik Działu Żywienia Klinicznego w NIO w Warszawie.

Po resekcji żołądka możliwości odżywiania zmieniają się radykalnie. U zdecydowanej większości pacjentów konieczne jest włączenie żywienia medycznego, by zapewnić im niezbędne składniki odżywcze. Specjalne mieszanki odżywcze podawane są bezpośrednio do jelita cienkiego, a czasowo również dożylnie. 

Możesz oczekiwać pomocy

 
Diagnoza nowotworu to jedna z najbardziej stresujących sytuacji, w jakich może znaleźć się człowiek. Może jej towarzyszyć lęk, poczucie winy, obniżenie samooceny czy poczucie utraty sensu życia. Dodatkowym czynnikiem stresującym jest niewątpliwie zmieniająca się nagle sytuacja życia – pobyty w szpitalu, nieobecność w pracy, konieczność zmiany planów, zmiana trybu dnia itp. 
 

„Warto pamiętać, że osoby zmagające się ze schorzeniami, których skutki wywołują istotny, ograniczający wpływ na funkcjonowanie, a więc również pacjenci onkologiczni, mogą liczyć na wsparcie ze strony państwa. Obowiązujący w Polsce system zabezpieczenia społecznego przewiduje dość szeroki katalog wsparcia – od zasiłków, przez renty, po dodatki – a także różne świadczenia niepieniężne, w tym usługi opiekuńcze czy ułatwienia zawiązane z organizacją pracy” – zwraca uwagę Monika Szawłowska, pracownik socjalny Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.

Ponieważ łatwo pogubić się w gąszczu informacji i procedur administracyjnych zachęca ona każdego pacjenta onkologicznego do odnalezienia w placówce, w której się leczy, osoby odpowiedzialnej za tę sferę pomocy (więcej na ten temat wkrótce na łamach Serwisu Zdrowie).
 
Pacjenci przyjmują różne strategie radzenia sobie z nową sytuacją. 

„Nie zamierzałam się poddać. Wyznaczyłam sobie różne zadania i podeszłam do tematu projektowo. Wizyta u chirurga, przyjęcie chemioterapii, operacja i tak dalej. Konsekwentnie realizowałam kolejne zadania. Myślę, że takie podejście do ciężkiej choroby jest najlepsze, bo wtedy koncentrujemy się na „zaliczeniu” kolejnego etapu i nie tracimy energii na rozpamiętywanie przeszłości, przyszłości czy zadawanie pytania – dlaczego mnie to spotkało” – opowiada pani Anita.

„Udowodniono, że pozytywne nastawienie w trakcie leczenia powoduje, że pacjenci łatwiej znoszą terapię. Występuje u nich mniej działań niepożądanych, takich jak np. nudności czy wymioty w trakcie chemioterapii” – dodaje dr Potocki. 

Ale nie każdy tak potrafi, dlatego warto w tym czasie skorzystać z pomocy specjalisty – psychologa lub psychiatry.

„Zadaniem psychoonkologa jest stworzenie przestrzeni, w której osoba chora może nazwać swoje obawy, emocje, znaleźć sposoby na radzenie sobie z chorobą na wszystkich jej etapach i w sposób świadomy zadbać o jakość swojego życia” – mówi Maria Kosowicz  kierująca Poradnią Zdrowia Psychicznego w NIO w Warszawie. 

Pamiętajmy też, że choroba nowotworowa zmienia życie nie tylko pacjenta, ale i jego rodziny. Bliscy chorego również często potrzebują wsparcia psychologicznego. 
Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl
Tekst powstał po konferencji prasowej inaugurującej kampanię Fundacji EuropaColon Polska „Zaopiekuj się żołądkiem”, która odbyła się 20.11.2023 r. 
https://www.mp.pl/pacjent/gastrologia/choroby/zoladek/50796,rak-zoladka-przyczyny-objawy-diagnoza-i-leczenie 

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Polskie Towarzystwo Onkologiczne zaprasza na kolejną debatę z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” pt. „Wyzwania w diagnostyce i leczeniu górnego odcinka układu pokarmowego (wątroby, żołądka i trzustki)”, która odbędzie się 28 listopada 2023 r., o godz. 15:00 w formule online.
Uczestnicy debaty:
• prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego,
• prof. Lucjan Wyrwicz, Kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii, Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa Otwartego, Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie,
• Prof. Michał Grąt, Kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby, Warszawski Uniwersytet Medyczny,
• Prof. Sławomir Mrowiec, Kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii, Przewodu Pokarmowego Wydziału Nauk Medycznych, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach

Tematyka spotkania:
• Skala problemu i epidemiologia nowotworów górnego odcinka układu pokarmowego
• Czynniki ryzyka (behawioralne, genetyczne)
• Jak usprawnić proces diagnostyki nowotworów górnego odcinka układu pokarmowego: wątroby, trzustki, żołądka?
• Rola wczesnego rozpoznania i diagnostyki molekularnej? Największe wyzwania.
• Jak leczymy nowotwory wątroby, trzustki i żołądka: stan obecny vs wytyczne i oczekiwania
• Jak poprawić rokowania chorych na nowotwory wątroby, trzustki i żołądka: w Polsce – rekomendacje
Zachęcamy do komentowania i zadawania pytań na żywo.

Rak żołądka to jeden z najczęstszych i najbardziej śmiercionośnych nowotworów wykrywanych w Polsce. Diagnozę o raku żołądka kolejny Polak słyszy średnio co 2 godziny. Tymczasem zaledwie 1 proc. z nas wie, co jest jednym z najczęstszych czynników ryzyka powstawania tego nowotworu. Mowa o wciąż mało znanej bakterii Helicobacter pylori, która jest antybohaterką ogólnopolskiej kampanii społecznej „Servier – Wyłącz Raka”. Kampania ma za zadanie informować o czynnikach ryzyka oraz zachęcać do skutecznej diagnostyki.
Rak żołądka jest piątym najczęściej diagnozowanym rodzajem raka na świecie. Zajmuje trzecie miejsce na liście nowotworów złośliwych powodujących najwięcej zgonów[i]. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że co roku nad Wisłą diagnozuje się go u około 5 tysięcy osób. W grupie ryzyka są przede wszystkim osoby powyżej 45. roku życia. Choroba dotyka mężczyzn dwukrotnie częściej niż kobiety. Aby zmniejszyć zagrożenia związane z tym nowotworem, kluczowe jest budowanie świadomości społeczeństwa na temat objawów choroby, czynników ryzyka i podstawowej diagnostyki.

Nowotwór żołądka to podstępna choroba
Rak żołądka jest groźny głównie z powodu braku specyficznych objawów. Szybkie wykrycie choroby zwiększa szansę na jej skuteczne wyleczenie. Niestety, wczesny rak żołądka najczęściej przebiega bezobjawowo, a więc jego dostrzeżenie i rozpoznanie nie jest łatwe. O wczesnej postaci tego nowotworu mówimy, gdy jest on ograniczony do niewielkiej zmiany – nienaciekającej na błonę mięśniową. Zdarza się jednak, że nowotwór już na tak wczesnym stadium daje pewne objawy niespecyficzne, takie jak: dyskomfort lub ból brzucha, uczucie pełności w żołądku nawet po lekkim posiłku (wzdęty brzuch), nudności i wymioty, a także zgaga, odbijanie i kwaśny smak w ustach, utrata apetytu czy duża utrata masy ciała bez wyraźnej przyczyny.

– Jeśli chodzi o objawy wczesne, to ich nie ma. Najczęściej te objawy, które są specyficzne dla danego nowotworu, pojawiają się późno, gdy choroba jest już zaawansowana. Objawy mogą być, ale są niespecyficzne, co oznacza, że pojawiają się również u osób, które nie mają tego raka – np. bóle brzucha są bardzo powszechne. Dlatego mówimy często, że do rozpoznania raka żołądka dochodzić może przypadkowo – mówi prof. Jarosław Reguła, Konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii.

Główny winowajca to bakteria
Główną przyczyną raka żołądka jest zakażenie bakterią Helicobacter pylori. Im dłuższa infekcja, tym większe ryzyko rozwoju nowotworu. Helicobacter pylori  doskonale radzi sobie z kwasem żołądkowym. Wytwarza w dużych ilościach ureazę, neutralizując kwas solny w żołądku. Zatem żeby pojawił się rak, musi zadziałać podstawowy czynnik ryzyka, czyli zakażenie bakterią. Dochodzi do niego najczęściej w dzieciństwie. Infekcja u dorosłych drogą pokarmową to tylko 4 proc. przypadków. Następnie nowotwór może rozwijać się nawet przez kilkadziesiąt lat. Właśnie dlatego, w Polsce rak żołądka występuje na ogół u osób starszych, powyżej 50. roku życia. Zapadalność rośnie wraz z wiekiem.

– Rak żołądka to ciągle duży problem – odnotowujemy ponad milion zachorowań rocznie na świecie, a wydaje się, że można by nad tym zapanować. Znamy przecież podstawowy czynnik ryzyka, czyli Helicobacter pylori, więc skuteczne leczenie tej bakterii mogłoby ryzyko raka żołądka znacząco zmniejszać. Nie mówiąc o innym podstawowym czynniku minimalizującym ryzyko, czyli zdrowym trybie życia, co oznacza na przykład zdrową dietę czy dbanie o prawidłową masę ciała. Wiemy, że to może uchronić przed zachorowaniem – wyjaśnia prof. Grażyna Rydzewska, Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii.

1 na 100 osób zna główny czynnik ryzyka
W badaniu, zrealizowanym w październiku 2023 r. na zlecenie organizatora kampanii „Servier – Wyłącz Raka”, zapytano Polaków o główne czynniki ryzyka, zwiększające prawdopodobieństwo raka żołądka. Ankietowani wskazywali przede wszystkim na złą dietę, nadużywanie alkoholu i palenie papierosów. Istotna grupa respondentów nie potrafiła w ogóle odpowiedzieć na pytanie. Zaledwie 1 proc. Polaków w odpowiedzi spontanicznej trafnie wskazał na Helicobacter pylori.

– Z naszych badań wynika, że Polacy mają trudność ze zidentyfikowaniem czynników ryzyka związanych z występowaniem nowotworu żołądka. Jedna piąta badanych otwarcie przyznaje, że nie jest w stanie wymienić żadnego z nich, a niemal połowa wskazuje złą dietę jako główną przyczynę zachorowań. Niemal kompletnie nieznane jest im niebezpieczeństwo kryjące się pod postacią Helicobacter pylori. To z kolei utrudnia prawidłową i wczesną diagnozę, która daje największe szanse na wyleczenie. Chcemy to zmienić i uświadomić społeczeństwu, jak efektywnie i mądrze diagnozować zagrożenia związane z rozwojem raka żołądka. Jednocześnie wskazujemy na czynniki ryzyka, których większość z nas kompletnie nie brała dotychczas pod uwagępodkreśla Ewa Ciepałowicz, Kierownik ds. CSR i Komunikacji Wewnętrznej Servier Polska, przedstawiciel organizatora kampanii.

Z badania zrealizowanego dla Servier Polska wynika również, że Polacy nie zdają sobie sprawy ze skali i powszechności zjawiska. Uśredniając, według ankietowanych problem zakażenia bakterią dotyczy 1/3 społeczeństwa. W rzeczywistości, zainfekowanych jest… aż 9 na 10 osób.

Wczesne wykrycie raka jest możliwe. Pójdź na badania lub zachęć swoich bliskich
Aż 69 proc. Polaków nie jest w stanie samodzielnie wskazać metod diagnostycznych umożliwiających wykrycie obecności Helicobacter pylori w organizmie. Tymczasem wczesne wykrycie zakażenia bakterią jest możliwe. Pierwszym krokiem może być prosty test apteczny na obecność Helicobacter pylori oraz konsultacja lekarska.
Do tego również będzie zachęcać kampania „Servier – Wyłącz Raka”, adresowana do dwóch głównych grup odbiorców. Pierwszą są osoby powyżej 45. roku życia, wśród których ryzyko rozwoju choroby rośnie. Przekaz ma płynąć także do ich bliskich, którzy mogą zachęcać członków swojej rodziny lub znajomych do prawidłowej diagnostyki, zwiększającej szanse na wczesne wykrycie choroby i skuteczne leczenie.

W ramach kampanii chcielibyśmy również dotrzeć do środowiska medycznego, któremu zaprezentujemy najnowsze wytyczne dotyczące postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w przypadku raka żołądka. Z wielką satysfakcją dzielimy się zebraną wiedzą i doświadczeniem w tym zakresie. Mamy przy tym jeden cel, czyli zwiększenie świadomości, a co za tym idzie, poprawę jakości i długości życia Polaków. Jesteśmy przekonani, że ogólnopolska dyskusja na ten temat ma dużą wartość i w przyszłości pozytywnie wpłynie na wczesne wykrywanie objawów nowotworu żołądkadodaje Ewa Ciepałowicz z Servier Polska.

Bakteria „antybohaterką” kampanii
Aby jeszcze mocniej dotrzeć do świadomości odbiorców, organizatorzy kampanii zdecydowali, że główną antybohaterką kampanii będzie Helicobacter pylori, w której rolę wcieli się brzuchomówca – Pan Piotr Boruta. Bakteria będzie główną bohaterką spotów radiowych i kampanii w social mediach. Kampania rozpoczyna się w listopadzie – miesiącu świadomości raka żołądka. W jej nagłośnienie zaangażowani będą eksperci medyczni, influencerzy i jeden z czołowych rysowników.  

Rak nigdy nie był i nie będzie łatwym tematem do dyskusji. Dlatego stawiamy na przystępną i pozytywną formułę komunikacji. Chcemy pokazać Polakom, że w zakresie naszego zdrowia wiele zależy od naszej wiedzy, od tego, co z nią zrobimy, jak szybko poddamy się diagnostyce i konsultacji lekarskiej. Medycyna stoi dziś na zupełnie innym poziomie niż jeszcze 10 czy 20 lat temu. Warto z tego skorzystać i walczyć o zdrowie podsumowuje Ewa Ciepałowicz z Servier Polska.

Tegorocznej kampanii społecznej „Servier – Wyłącz Raka” merytorycznego wsparcia udzielili: Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej. Za koordynację kampanii odpowiada K+Group, a realizacyjnie wszystkie spółki z Grupy, czyli K+PR, K+Research, K+Digital, K+Creative.

Kampania rusza pod koniec października i potrwa do stycznia 2024 roku. Inicjatywa została objęta patronatem przez Fundację EuropaColon Polska, Polskie Towarzystwo Stomijne POL-ILKO, Fundację Onkologiczną Rakiety, Fundację MYPacjenci, Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Fundację Onkologiczna ALIVIA.
 
 
 
[i] The Global Cancer Observatory. Stomach cancer. http://gco. iarc.fr/today/data/factsheets/cancers/7-Stomach-fact-sheet.pdf. [Dostęp: 25.10.2023].
źródło: Servier
Rak żołądka, przełyku oraz jelita grubego stanowią około 15 proc. wszystkich zachorowań na nowotwory w Polsce. Te schorzenia odpowiadają za ok. 20 proc. zgonów z przyczyn onkologicznych i stanowią rosnący problem społeczny – wynika z raportu „Aktualna sytuacja pacjentów z nowotworami układu pokarmowego w Polsce”.
Raport „Aktualna sytuacja pacjentów z nowotworami układu pokarmowego w Polsce” przygotowany przez Fundację Onkologiczną Nadzieja oraz Fundację EuropaColon Polska to kompleksowe opracowanie na temat raka jelita grubego, raka żołądka i raka przełyku. Nowotwory te często diagnozowane są w późnym stadium zaawansowania, gdy choroba dała już przerzuty.

„Na tym etapie możliwości terapeutyczne są niestety bardzo ograniczone, a rokowania pacjenta niekorzystne – 5-letnie przeżycia pacjenta nie przekraczają zwykle 15 proc. Raport to początek dyskusji o diagnostyce, stylu życia i leczeniu nowotworów przewodu pokarmowego” – komentowała decyzję o podjęciu prac nad raportem Joanna Konarzewska-Król, dyrektor Fundacji Onkologicznej Nadzieja.

Podobnie jak w przypadku innych chorób onkologicznych powodzenie leczenia w bardzo dużym stopniu uzależnione jest od stopnia zaawansowania nowotworu. Jego wczesne wykrycie znacznie zwiększa szansę na wyleczenie pacjenta, stąd też ogromne znaczenie mają badania przesiewowe. Te dostępne w Polsce dotyczą wyłącznie prewencji raka jelita grubego i nie cieszą się popularnością. Kolonoskopia to jedyne badanie, podczas którego jednocześnie wykrywane są polipy, które można usunąć.

„W Polsce od lat borykamy się z problemem niskiego odsetka osób zgłaszających się na kolonoskopię w Programie Badań Przesiewowych Raka Jelita Grubego. Po badaniu histopatologicznym wiemy, czy są to zmiany nowotworowe, które wykrywamy w co najmniej 25 proc. kolonoskopii. Jednak ze względu na obawę przed bólem i dyskomfortem związanym z przeprowadzeniem badania niewiele osób decydowało się na nie” – wskazywał prof. dr hab. n. med. Jarosław Reguła, konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii.

Według ekspertów rozwiązaniem problemu niskiej zgłaszalności na badanie przesiewowe mogłoby być wprowadzenie, jako pierwszego etapu programu przesiewowego, testu immunochemicznego na krew utajoną w stolcu (testu FIT), co sugerują zarówno doświadczenia z innych krajów Unii Europejskiej, jak i badanie PICCOLINO przeprowadzone na grupie 12 tys. osób z polskiej populacji.

„Miejmy nadzieję, że program z prawdziwego zdarzenia, z użyciem ilościowego testu FIT wraz z monitorowaniem wyników oraz z finansowaniem i nadzorowaniem jakości kolonoskopii wykonywanej u osób z dodatnim wynikiem, stanie się rzeczywistością w najbliższych miesiącach” – przekonywał prof. Jarosław Reguła.

Jedną z ważniejszych zmian, jakie w ostatnich latach dokonały się w obszarze opieki onkologicznej, było wprowadzenie Centrów Kompetencji, dedykowanych konkretnemu nowotworowi. Model kompleksowej opieki onkologicznej nad pacjentem z nowotworem jelita grubego wszedł w życie w 2021 roku i w tym momencie funkcjonuje w 36 ośrodkach w Polsce, przyczyniając się do poprawy dostępności i skuteczności leczenia, a także komfortu pacjenta.

Eksperci są zgodni co do faktu, że obecnie jednym z największych wyzwań, jakie stoją przed ośrodkami zajmującymi się leczeniem nowotworów przewodu pokarmowego, jest zapewnienie dostępu do szybkiej i kompleksowej diagnostyki genetycznej.

„W dobie medycyny spersonalizowanej wiemy, że nie ma dobrego leczenia bez kompleksowej diagnostyki, w tym molekularnej. Musimy poznać typ nowotworu, a nie tylko narząd, z którego się wywodzi. Diagnostyka pozwala poznać jego charakter, określić, na jakie terapie będzie reagował. Niesłychanie ważną kwestią jest usprawnienie procesu diagnostycznego poprzez zwiększenie dostępu do badań molekularnych przeprowadzanych przez certyfikowane laboratoria diagnostyczne” – przekonywał dr n. med. Paweł Potocki, onkolog kliniczny, Katedra i Klinika Onkologii UJ CM.

Kluczową rolę w procesie leczenia pacjenta z rakiem jelita grubego, przełyku i żołądka odgrywa leczenie chirurgiczne – operacja, przeprowadzona w odpowiednim stopniu zaawansowania i zakresie, zwiększa szansę na dłuższe przeżycie pacjenta.

„W wyleczeniu tych nowotworów udział chirurgii jest niezbędny. Dobrze zrobiona operacja wydłuża życie. Chirurdzy kiedyś byli pierwsi w kontakcie z nowotworem, teraz chorzy leczeni są farmakologicznie już przed operacją” – zauważył prof. dr hab. n. med. Andrzej Rutkowski, NIO-PIB w Warszawie.

Zebrane w raporcie informacje pokazują, że w przypadku nowotworów złośliwych rokowanie zależne jest w dużej mierze od dostępności skutecznego leczenia farmakologicznego i jest lepsze u chorych z rakiem jelita grubego, gdzie w porównaniu z rakiem przełyku i żołądka – liczba nowoczesnych terapii jest znacznie większa. Bardzo ważna jest dostępność zarówno leczenia adjuwantowego (rak przełyku) jak i leczenia w chorobie zaawansowanej (rak przełyku, rak żołądka).

„Ostatnie decyzje Ministerstwa Zdrowia, dotyczące m.in. refundacji immunoterapii i podwójnej immunoterapii w leczeniu chorych z rakiem jelita grubego, poprawiają dostęp do nowoczesnego leczenia w pewnych grupach chorych, ale mamy nadzieję, że to tylko początek dobrych zmian” – mówiła dr hab. n. med. Barbara Radecka, onkolog kliniczny z Opolskiego Centrum Onkologii w Opolu i Uniwersytetu Opolskiego.

W przypadku nowotworu jelita grubego wyniki immunoterapii są spektakularne.

„Skala przeżyć pacjentów w czasie 4 lat wzrosła do 40 proc. Niestety, te leki są kierowane do małej grupy chorych, ale mam nadzieje, że to się zmieni wraz z rozwojem nauki” – zapowiadał Przemysław Ryś z HTA Consulting.

„Czekamy na poszerzenie wachlarza dostępnych w ramach refundacji terapii o rekomendowane przez wytyczne kliniczne terapii celowanych, ale też immunoterapii – w leczeniu pierwszej linii płaskonabłonkowego raka przełyku oraz gruczolakoraka żołądka, połączenia żołądkowo-przełykowego lub przełyku” – podsumowuje dr Potocki.

Raport wskazuje proponowane kierunki dalszych działań w zakresie leczenia nowotworów układu pokarmowego. Poza zwiększeniem dostępności do nowoczesnych terapii – immunoterapii i terapii celowanych, raport wskazuje na potrzebę: zwiększenia dostępu do najnowszych danych epidemiologicznych w obszarze onkologii oraz udoskonalenie prowadzenia rejestru zachorowań na nowotwory, zwiększenia działań w ramach profilaktyki pierwotnej poprzez prowadzenie kampanii edukacyjnych i informacyjnych przez Ministerstwo Zdrowia oraz organizacje pacjenckie, a także zwiększenia działań w ramach profilaktyki wtórnej poprzez realizowanie działań Narodowej Strategii Onkologicznej, działania informacyjne dla społeczeństwa oraz szeroką realizację w obszarze dostępnych programów badań przesiewowych.

Według ekspertów równie ważne jest usprawnienie procesu diagnostycznego poprzez poszerzenie dostępu do zaawansowanej diagnostyki molekularnej i genetycznej oraz certyfikowanie laboratoriów diagnostycznych. Istotne jest także kompleksowe leczenie pacjentów onkologicznych, zapewniające wysoką jakość opieki i skuteczność terapii poprzez współpracę między specjalistami – zwłaszcza z dziedziny chirurgii, radiologii, radioterapii, onkologii i patomorfologii.

„Mamy nadzieję, że raport będzie przyczynkiem do podjęcia dyskusji na temat sytuacji pacjentów z rakiem jelita grubego, przełyku i żołądka. Jednym z ważniejszych wniosków płynących z raportu jest zwiększenie działań w ramach profilaktyki pierwotnej i wtórnej. Wciąż mamy dużo do zrobienia, jeśli chodzi o edukację społeczeństwa na temat czynników ryzyka rozwoju chorób nowotworowych oraz postrzegania własnego wkładu w profilaktykę. Czekamy też na konkretne działania dotyczące zmian w programie przesiewowym i przyspieszenie procesu refundacji terapii” – podsumowała Iga Rawicka, prezes Fundacji EuropaColon Polska.

Raport dostępny pod linkiem: 
GI_raport_online_finalPDF (europacolonpolska.pl)


Źródło: PAP MediaRoom

Rak żołądka, przełyku oraz jelita grubego stanowią około 15 proc. wszystkich zachorowań na nowotwory w Polsce. Te schorzenia odpowiadają za ok. 20 proc. zgonów z przyczyn onkologicznych i stanowią rosnący problem społeczny – wynika z raportu „Aktualna sytuacja pacjentów z nowotworami układu pokarmowego w Polsce”.
Raport „Aktualna sytuacja pacjentów z nowotworami układu pokarmowego w Polsce” przygotowany przez Fundację Onkologiczną Nadzieja oraz Fundację EuropaColon Polska to kompleksowe opracowanie na temat raka jelita grubego, raka żołądka i raka przełyku. Nowotwory te często diagnozowane są w późnym stadium zaawansowania, gdy choroba dała już przerzuty.

„Na tym etapie możliwości terapeutyczne są niestety bardzo ograniczone, a rokowania pacjenta niekorzystne – 5-letnie przeżycia pacjenta nie przekraczają zwykle 15 proc. Raport to początek dyskusji o diagnostyce, stylu życia i leczeniu nowotworów przewodu pokarmowego” – komentowała decyzję o podjęciu prac nad raportem Joanna Konarzewska-Król, dyrektor Fundacji Onkologicznej Nadzieja.

Podobnie jak w przypadku innych chorób onkologicznych powodzenie leczenia w bardzo dużym stopniu uzależnione jest od stopnia zaawansowania nowotworu. Jego wczesne wykrycie znacznie zwiększa szansę na wyleczenie pacjenta, stąd też ogromne znaczenie mają badania przesiewowe. Te dostępne w Polsce dotyczą wyłącznie prewencji raka jelita grubego i nie cieszą się popularnością. Kolonoskopia to jedyne badanie, podczas którego jednocześnie wykrywane są polipy, które można usunąć.

„W Polsce od lat borykamy się z problemem niskiego odsetka osób zgłaszających się na kolonoskopię w Programie Badań Przesiewowych Raka Jelita Grubego. Po badaniu histopatologicznym wiemy, czy są to zmiany nowotworowe, które wykrywamy w co najmniej 25 proc. kolonoskopii. Jednak ze względu na obawę przed bólem i dyskomfortem związanym z przeprowadzeniem badania niewiele osób decydowało się na nie” – wskazywał prof. dr hab. n. med. Jarosław Reguła, konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii.

Według ekspertów rozwiązaniem problemu niskiej zgłaszalności na badanie przesiewowe mogłoby być wprowadzenie, jako pierwszego etapu programu przesiewowego, testu immunochemicznego na krew utajoną w stolcu (testu FIT), co sugerują zarówno doświadczenia z innych krajów Unii Europejskiej, jak i badanie PICCOLINO przeprowadzone na grupie 12 tys. osób z polskiej populacji.

„Miejmy nadzieję, że program z prawdziwego zdarzenia, z użyciem ilościowego testu FIT wraz z monitorowaniem wyników oraz z finansowaniem i nadzorowaniem jakości kolonoskopii wykonywanej u osób z dodatnim wynikiem, stanie się rzeczywistością w najbliższych miesiącach” – przekonywał prof. Jarosław Reguła.

Jedną z ważniejszych zmian, jakie w ostatnich latach dokonały się w obszarze opieki onkologicznej, było wprowadzenie Centrów Kompetencji, dedykowanych konkretnemu nowotworowi. Model kompleksowej opieki onkologicznej nad pacjentem z nowotworem jelita grubego wszedł w życie w 2021 roku i w tym momencie funkcjonuje w 36 ośrodkach w Polsce, przyczyniając się do poprawy dostępności i skuteczności leczenia, a także komfortu pacjenta.

Eksperci są zgodni co do faktu, że obecnie jednym z największych wyzwań, jakie stoją przed ośrodkami zajmującymi się leczeniem nowotworów przewodu pokarmowego, jest zapewnienie dostępu do szybkiej i kompleksowej diagnostyki genetycznej.

„W dobie medycyny spersonalizowanej wiemy, że nie ma dobrego leczenia bez kompleksowej diagnostyki, w tym molekularnej. Musimy poznać typ nowotworu, a nie tylko narząd, z którego się wywodzi. Diagnostyka pozwala poznać jego charakter, określić, na jakie terapie będzie reagował. Niesłychanie ważną kwestią jest usprawnienie procesu diagnostycznego poprzez zwiększenie dostępu do badań molekularnych przeprowadzanych przez certyfikowane laboratoria diagnostyczne” – przekonywał dr n. med. Paweł Potocki, onkolog kliniczny, Katedra i Klinika Onkologii UJ CM.

Kluczową rolę w procesie leczenia pacjenta z rakiem jelita grubego, przełyku i żołądka odgrywa leczenie chirurgiczne – operacja, przeprowadzona w odpowiednim stopniu zaawansowania i zakresie, zwiększa szansę na dłuższe przeżycie pacjenta.

„W wyleczeniu tych nowotworów udział chirurgii jest niezbędny. Dobrze zrobiona operacja wydłuża życie. Chirurdzy kiedyś byli pierwsi w kontakcie z nowotworem, teraz chorzy leczeni są farmakologicznie już przed operacją” – zauważył prof. dr hab. n. med. Andrzej Rutkowski, NIO-PIB w Warszawie.

Zebrane w raporcie informacje pokazują, że w przypadku nowotworów złośliwych rokowanie zależne jest w dużej mierze od dostępności skutecznego leczenia farmakologicznego i jest lepsze u chorych z rakiem jelita grubego, gdzie w porównaniu z rakiem przełyku i żołądka – liczba nowoczesnych terapii jest znacznie większa. Bardzo ważna jest dostępność zarówno leczenia adjuwantowego (rak przełyku) jak i leczenia w chorobie zaawansowanej (rak przełyku, rak żołądka).

„Ostatnie decyzje Ministerstwa Zdrowia, dotyczące m.in. refundacji immunoterapii i podwójnej immunoterapii w leczeniu chorych z rakiem jelita grubego, poprawiają dostęp do nowoczesnego leczenia w pewnych grupach chorych, ale mamy nadzieję, że to tylko początek dobrych zmian” – mówiła dr hab. n. med. Barbara Radecka, onkolog kliniczny z Opolskiego Centrum Onkologii w Opolu i Uniwersytetu Opolskiego.

W przypadku nowotworu jelita grubego wyniki immunoterapii są spektakularne.

„Skala przeżyć pacjentów w czasie 4 lat wzrosła do 40 proc. Niestety, te leki są kierowane do małej grupy chorych, ale mam nadzieje, że to się zmieni wraz z rozwojem nauki” – zapowiadał Przemysław Ryś z HTA Consulting.

„Czekamy na poszerzenie wachlarza dostępnych w ramach refundacji terapii o rekomendowane przez wytyczne kliniczne terapii celowanych, ale też immunoterapii – w leczeniu pierwszej linii płaskonabłonkowego raka przełyku oraz gruczolakoraka żołądka, połączenia żołądkowo-przełykowego lub przełyku” – podsumowuje dr Potocki.

Raport wskazuje proponowane kierunki dalszych działań w zakresie leczenia nowotworów układu pokarmowego. Poza zwiększeniem dostępności do nowoczesnych terapii – immunoterapii i terapii celowanych, raport wskazuje na potrzebę: zwiększenia dostępu do najnowszych danych epidemiologicznych w obszarze onkologii oraz udoskonalenie prowadzenia rejestru zachorowań na nowotwory, zwiększenia działań w ramach profilaktyki pierwotnej poprzez prowadzenie kampanii edukacyjnych i informacyjnych przez Ministerstwo Zdrowia oraz organizacje pacjenckie, a także zwiększenia działań w ramach profilaktyki wtórnej poprzez realizowanie działań Narodowej Strategii Onkologicznej, działania informacyjne dla społeczeństwa oraz szeroką realizację w obszarze dostępnych programów badań przesiewowych.

Według ekspertów równie ważne jest usprawnienie procesu diagnostycznego poprzez poszerzenie dostępu do zaawansowanej diagnostyki molekularnej i genetycznej oraz certyfikowanie laboratoriów diagnostycznych. Istotne jest także kompleksowe leczenie pacjentów onkologicznych, zapewniające wysoką jakość opieki i skuteczność terapii poprzez współpracę między specjalistami – zwłaszcza z dziedziny chirurgii, radiologii, radioterapii, onkologii i patomorfologii.

„Mamy nadzieję, że raport będzie przyczynkiem do podjęcia dyskusji na temat sytuacji pacjentów z rakiem jelita grubego, przełyku i żołądka. Jednym z ważniejszych wniosków płynących z raportu jest zwiększenie działań w ramach profilaktyki pierwotnej i wtórnej. Wciąż mamy dużo do zrobienia, jeśli chodzi o edukację społeczeństwa na temat czynników ryzyka rozwoju chorób nowotworowych oraz postrzegania własnego wkładu w profilaktykę. Czekamy też na konkretne działania dotyczące zmian w programie przesiewowym i przyspieszenie procesu refundacji terapii” – podsumowała Iga Rawicka, prezes Fundacji EuropaColon Polska.

Raport dostępny pod linkiem: 
GI_raport_online_finalPDF (europacolonpolska.pl)


Źródło: PAP MediaRoom

– Zmiany na liście leków refundowanych wprowadzone od początku listopada 2022 r., to kolejny krok w kierunku kompleksowego zabezpieczania nowoczesnego leczenia dla polskich pacjentów onkologicznych – komentuje wejście w życie nowego obwieszczenia refundacyjnego Anna Kupiecka, prezes zarządu Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej. Najnowsze obwieszczenie przyniosło pozytywne zmiany m.in. w leczeniu systemowym raka piersi, raka żołądka i przełyku, raka urotelialnego czy raka jajnika.
Obwieszczenie z dnia 20 października 2022 r. Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych na 1 listopada 2022 r. wprowadziło szereg istotnych z punktu widzenia pacjentów zmian zarówno w ramach istniejących programów lekowych, jak i w postaci nowych programów. Jednym z obszarów, w którym udostępnione zostały nowe technologie lekowe jest rak piersi.
 
– Koniec różowego października przyniósł nam bardzo pozytywne informacje dotyczące systemowego leczenia raka piersi. Zmiany te dotyczą m.in. dostępności nowych terapii dla poszczególnych grup pacjentek z HER2-ujemnym rakiem piersi. Szczególną uwagę warto zwrócić też na udostępnienie nowoczesnych technologii lekowych dla potrójnie ujemnego raka piersi w chorobie nawrotowej i zaawansowanej, bowiem jest to podtyp trudny do leczenia, często określany dotychczas mianem białej plamy. Dzięki zabezpieczeniu tej grupy pacjentek, program leczenia raka piersi w Polsce jest już bardzo dobry. Postęp w medycynie jednak nie zwalnia i wciąż zachwyca, dlatego będziemy wypatrywać dalszych zmian. Czekamy na udostępnienie kolejnego koniugatu o spektakularnych wynikach, czyli trastuzumabu derukstekanu u chorych na HER2-dodatniego raka piersi, a także immunoterapii w potrójnie ujemnym raku piersi (atezolizumab, pembrolizumab) oraz terapii olaparybem dla pacjentek z mutacją BRCA1/2. Liczymy, że wkrótce i w tych obszarach polskie pacjentki uzyskają nowe możliwości terapeutyczne, co zapewni naprawdę szeroki dostęp do nowoczesnego leczenia – komentuje Anna Kupiecka.
 
Warto zwrócić również uwagę, że w przypadku udostępnionej terapii sacytuzumabem gowitekanem w potrójnie ujemnym nawrotowym i zaawansowanym raku piersi, źródłem finansowania jest Fundusz Medyczny, gdyż lek znalazł się na liście technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności. Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej była jednym z sygnatariuszy apelu do Ministra Zdrowia o podjęcie działań na rzecz uruchomienia środków pozostających w dyspozycji Funduszu Medycznego na w celu zapewnienia szerszego dostępu do terapii. Wśród organizacji, które zabiegały o uruchomienie środków z Funduszu Medycznego była także Ogólnopolska Federacja Onkologiczna. – Udostępnienie polskim pacjentom terapii w ciągu kilku miesięcy od jej zarejestrowania to scenariusz, jaki chcielibyśmy obserwować jak najczęściej. Mam nadzieję, że wkrótce stanie się to nowym standardem i nadrobimy dystans do czołowych państw europejskich – powiedziała Dorota Korycińska, prezes zarządu OFO.
 
Listopadowa lista refundacyjna zawiera także inne terapie onkologiczne, które są już dostępne dla polskich pacjentów. Mowa o zapewnieniu II linii leczenia w przypadku raka żołądka i przełyku poprzez refundację niwolumabu i ramucyrumabu. Powstał również nowy program lekowy dla chorych z rakiem urotelialnym, w ramach którego pacjenci uzyskają dostęp do awelumabu. Natomiast pacjenci z gruczolakorakiem trzustki z mutacją w genach BRCA1/2 po chemioterapii otrzymali dostęp do leczenia podtrzymującego olaparybem.
 
Kolejne zmiany objęły leczenie raka jajnika w zakresie terapii inhibitorami PARP. Pierwsza z nich to zapewnienie dostępu do leczenia olaparybem w skojarzeniu z bewacyzumabem dla pacjentek z nowo zdiagnozowanym zawansowanym, rakiem jajnika (stopień zaawansowania FIGO IV lub III) z obecnością mutacji w genach BRCA1/2 lub potwierdzonym niedoborem homologicznej rekombinacji (HRD) bez względu na obecność choroby resztkowej. Dzięki postępom w leczeniu dzisiaj już wiemy, że inhibitory PARP, które stosowane są z największym powodzeniem u pacjentek z mutacją w genach BRCA1/2 są też skuteczne u szerszej grupy –  u pacjentek z HRD. By można było w pełni wykorzystać potencjał dostępnego leczenia, potrzebny jest jednak kolejny krok w postaci refundacji diagnostyki HRD. Jednocześnie rozszerzono możliwości zastosowania niraparibu u chorych z rakiem jajnika bez choroby resztkowej. Może być on stosowany niezależnie od obecności mutacji w genach BRCA1/BRCA2 oraz niezależnie od potwierdzenia niedoboru homologicznej rekombinacji (HRD). Dzięki tym zmianom pacjentki ze stopniem zaawansowania FIGO III po zabiegu chirurgicznym z kompletną cytoredukcją, które nie miały dotychczas dostępu do nowoczesnego leczenia otrzymają możliwość stosowania terapii podtrzymującej.

Każda zmiana refundacyjna, która rozszerza dostęp do terapii czy zapewnia leczenie nowym grupom chorych, to z perspektywy pacjentów, społeczeństwa, ale także gospodarki, inwestycja w najcenniejsze dobro – w ludzi. Nowoczesne terapie onkologiczne umożliwiają wielu pacjentom w różnych stadiach choroby kontrolować jej przebieg, a często także powrócić do życia społecznego czy zawodowego, co ma szczególne znaczenie zwłaszcza w tych trudnych czasach. – komentuje Anna Kupiecka.

Jak podkreśla prezes Fundacji OnkoCafe, zmiany, jakie zaszły na przestrzeni ostatnich miesięcy i lat zarówno w leczeniu, jak i dostępności do terapii pozwalają patrzeć na choroby onkologiczne z zupełnie innej perspektywy niż jeszcze kilka lat temu. To jednak nie oznacza, że temat potrzeb zdrowotnych poszczególnych grup chorych został wyczerpany. – Pacjenci wciąż jeszcze czekają na objęcie finansowaniem technologii stosowanych w leczeniu raka płuca, raka trzonu macicy, czy też raka gruczołu krokowego. W obszarze hematoonkologii, np. w przewlekłej białaczce limfocytowej niezbędne jest umożliwienie korzystania z inhibitorów BTK (akalabrutynib, ibrutynib) u chorych wysokiego ryzyka już od 1. linii leczenia oraz w całej grupie pacjentów opornych i nawrotowych. Od wielu lat na dostęp do skutecznego i bezpiecznego leczenia czekają chorzy z chłoniakiem z komórek płaszcza. Na leczenie daratumabem lub rozszerzenie tego leczenia w skutecznych i powszechnie stosowanych schematach w 1. lub 2. linii leczenia oczekują pacjenci ze szpiczakiem plazmocytowym. Mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia odpowie na te potrzeby i będziemy kontynuowali trend rozszerzania dostępnych opcji terapeutycznych, zapewniając polskim pacjentom jak najlepsze warunki leczenia w kraju – podsumowuje Anna Kupiecka.

źrodło: Onkocafe

– Zmiany na liście leków refundowanych wprowadzone od początku listopada 2022 r., to kolejny krok w kierunku kompleksowego zabezpieczania nowoczesnego leczenia dla polskich pacjentów onkologicznych – komentuje wejście w życie nowego obwieszczenia refundacyjnego Anna Kupiecka, prezes zarządu Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej. Najnowsze obwieszczenie przyniosło pozytywne zmiany m.in. w leczeniu systemowym raka piersi, raka żołądka i przełyku, raka urotelialnego czy raka jajnika.
Obwieszczenie z dnia 20 października 2022 r. Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych na 1 listopada 2022 r. wprowadziło szereg istotnych z punktu widzenia pacjentów zmian zarówno w ramach istniejących programów lekowych, jak i w postaci nowych programów. Jednym z obszarów, w którym udostępnione zostały nowe technologie lekowe jest rak piersi.
 
– Koniec różowego października przyniósł nam bardzo pozytywne informacje dotyczące systemowego leczenia raka piersi. Zmiany te dotyczą m.in. dostępności nowych terapii dla poszczególnych grup pacjentek z HER2-ujemnym rakiem piersi. Szczególną uwagę warto zwrócić też na udostępnienie nowoczesnych technologii lekowych dla potrójnie ujemnego raka piersi w chorobie nawrotowej i zaawansowanej, bowiem jest to podtyp trudny do leczenia, często określany dotychczas mianem białej plamy. Dzięki zabezpieczeniu tej grupy pacjentek, program leczenia raka piersi w Polsce jest już bardzo dobry. Postęp w medycynie jednak nie zwalnia i wciąż zachwyca, dlatego będziemy wypatrywać dalszych zmian. Czekamy na udostępnienie kolejnego koniugatu o spektakularnych wynikach, czyli trastuzumabu derukstekanu u chorych na HER2-dodatniego raka piersi, a także immunoterapii w potrójnie ujemnym raku piersi (atezolizumab, pembrolizumab) oraz terapii olaparybem dla pacjentek z mutacją BRCA1/2. Liczymy, że wkrótce i w tych obszarach polskie pacjentki uzyskają nowe możliwości terapeutyczne, co zapewni naprawdę szeroki dostęp do nowoczesnego leczenia – komentuje Anna Kupiecka.
 
Warto zwrócić również uwagę, że w przypadku udostępnionej terapii sacytuzumabem gowitekanem w potrójnie ujemnym nawrotowym i zaawansowanym raku piersi, źródłem finansowania jest Fundusz Medyczny, gdyż lek znalazł się na liście technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności. Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej była jednym z sygnatariuszy apelu do Ministra Zdrowia o podjęcie działań na rzecz uruchomienia środków pozostających w dyspozycji Funduszu Medycznego na w celu zapewnienia szerszego dostępu do terapii. Wśród organizacji, które zabiegały o uruchomienie środków z Funduszu Medycznego była także Ogólnopolska Federacja Onkologiczna. – Udostępnienie polskim pacjentom terapii w ciągu kilku miesięcy od jej zarejestrowania to scenariusz, jaki chcielibyśmy obserwować jak najczęściej. Mam nadzieję, że wkrótce stanie się to nowym standardem i nadrobimy dystans do czołowych państw europejskich – powiedziała Dorota Korycińska, prezes zarządu OFO.
 
Listopadowa lista refundacyjna zawiera także inne terapie onkologiczne, które są już dostępne dla polskich pacjentów. Mowa o zapewnieniu II linii leczenia w przypadku raka żołądka i przełyku poprzez refundację niwolumabu i ramucyrumabu. Powstał również nowy program lekowy dla chorych z rakiem urotelialnym, w ramach którego pacjenci uzyskają dostęp do awelumabu. Natomiast pacjenci z gruczolakorakiem trzustki z mutacją w genach BRCA1/2 po chemioterapii otrzymali dostęp do leczenia podtrzymującego olaparybem.
 
Kolejne zmiany objęły leczenie raka jajnika w zakresie terapii inhibitorami PARP. Pierwsza z nich to zapewnienie dostępu do leczenia olaparybem w skojarzeniu z bewacyzumabem dla pacjentek z nowo zdiagnozowanym zawansowanym, rakiem jajnika (stopień zaawansowania FIGO IV lub III) z obecnością mutacji w genach BRCA1/2 lub potwierdzonym niedoborem homologicznej rekombinacji (HRD) bez względu na obecność choroby resztkowej. Dzięki postępom w leczeniu dzisiaj już wiemy, że inhibitory PARP, które stosowane są z największym powodzeniem u pacjentek z mutacją w genach BRCA1/2 są też skuteczne u szerszej grupy –  u pacjentek z HRD. By można było w pełni wykorzystać potencjał dostępnego leczenia, potrzebny jest jednak kolejny krok w postaci refundacji diagnostyki HRD. Jednocześnie rozszerzono możliwości zastosowania niraparibu u chorych z rakiem jajnika bez choroby resztkowej. Może być on stosowany niezależnie od obecności mutacji w genach BRCA1/BRCA2 oraz niezależnie od potwierdzenia niedoboru homologicznej rekombinacji (HRD). Dzięki tym zmianom pacjentki ze stopniem zaawansowania FIGO III po zabiegu chirurgicznym z kompletną cytoredukcją, które nie miały dotychczas dostępu do nowoczesnego leczenia otrzymają możliwość stosowania terapii podtrzymującej.

Każda zmiana refundacyjna, która rozszerza dostęp do terapii czy zapewnia leczenie nowym grupom chorych, to z perspektywy pacjentów, społeczeństwa, ale także gospodarki, inwestycja w najcenniejsze dobro – w ludzi. Nowoczesne terapie onkologiczne umożliwiają wielu pacjentom w różnych stadiach choroby kontrolować jej przebieg, a często także powrócić do życia społecznego czy zawodowego, co ma szczególne znaczenie zwłaszcza w tych trudnych czasach. – komentuje Anna Kupiecka.

Jak podkreśla prezes Fundacji OnkoCafe, zmiany, jakie zaszły na przestrzeni ostatnich miesięcy i lat zarówno w leczeniu, jak i dostępności do terapii pozwalają patrzeć na choroby onkologiczne z zupełnie innej perspektywy niż jeszcze kilka lat temu. To jednak nie oznacza, że temat potrzeb zdrowotnych poszczególnych grup chorych został wyczerpany. – Pacjenci wciąż jeszcze czekają na objęcie finansowaniem technologii stosowanych w leczeniu raka płuca, raka trzonu macicy, czy też raka gruczołu krokowego. W obszarze hematoonkologii, np. w przewlekłej białaczce limfocytowej niezbędne jest umożliwienie korzystania z inhibitorów BTK (akalabrutynib, ibrutynib) u chorych wysokiego ryzyka już od 1. linii leczenia oraz w całej grupie pacjentów opornych i nawrotowych. Od wielu lat na dostęp do skutecznego i bezpiecznego leczenia czekają chorzy z chłoniakiem z komórek płaszcza. Na leczenie daratumabem lub rozszerzenie tego leczenia w skutecznych i powszechnie stosowanych schematach w 1. lub 2. linii leczenia oczekują pacjenci ze szpiczakiem plazmocytowym. Mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia odpowie na te potrzeby i będziemy kontynuowali trend rozszerzania dostępnych opcji terapeutycznych, zapewniając polskim pacjentom jak najlepsze warunki leczenia w kraju – podsumowuje Anna Kupiecka.

źrodło: Onkocafe