Medicalpress
Rak pęcherza to nowotwór, o którym wciąż mówi się mniej, niż wskazywałaby na to obecność pacjentów w gabinetach urologów i onkologów. W praktyce klinicznej jest chorobą częstą, a jednocześnie wyjątkowo „podstępną” na starcie: potrafi długo nie dawać objawów, które kojarzymy z nowotworem, i bywa traktowany jak banalny problem urologiczny, który „sam przejdzie”. Tymczasem w tej jednostce czas ma znaczenie fundamentalne. O diagnostyce, leczeniu i realnych wyzwaniach pacjentów opowiada dr n. med. Iwona Skoneczna, onkolog kliniczny, kierownik Oddziału Chemioterapii w Szpitalu Grochowskim im. dr n. med. Rafała Masztaka w Warszawie.
Rak pęcherza krok po kroku
 
„W całej onkologii obserwujemy dziś, że w tak zwanych kohortach urodzeniowych zachorowania na większość nowotworów pojawiają się wcześniej niż kiedyś. W przypadku raka pęcherza nadal klasycznie częściej chorują mężczyźni. Około połowa tych nowotworów jest indukowana paleniem tytoniu, a jedna trzecia wiąże się z zawodową ekspozycją na substancje chemiczne. Jednocześnie widzimy wyraźny trend wzrostowy wśród kobiet – między innymi dlatego, że panie również palą, a wiele wykonywanych przez nie zawodów wiąże się dziś z kontaktem z różnymi chemikaliami. Problemem jest także lekceważenie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Zdarza się, że mimo zapylenia czy kontaktu z substancjami szkodliwymi środki ochrony indywidualnej pozostają nieużywane – maseczki czy inne zabezpieczenia leżą obok. W ten sposób, świadomie lub nieświadomie, zwiększamy ryzyko takiej ekspozycji” – wskazała dr Iwona Skoneczna.
 
Objawy: ten jeden sygnał, którego nie wolno zignorować
 
W raku pęcherza jest objaw, który powinien natychmiast włączać tryb „sprawdzam”. To zmiana zabarwienia moczu wynikająca z obecności krwi – od różowego odcienia, przez herbaciany, aż po wyraźnie czerwony mocz. Jednak jak wskazuje ekspertka problem polega na tym, że “nie przyglądamy się temu, jak wygląda nasz mocz. A klasycznym objawem raka pęcherza moczowego jest pojawiające się czerwone zabarwienie moczu, czyli krwiomocz. Bywa tak, że na początku choroby krwiomocz jest epizodyczny – pojawia się i znika – albo ma postać lekkiego, różowego zabarwienia moczu. Jeśli więc nie będziemy się temu przyglądać, możemy tego nie zauważyć. A kiedy coś się pojawia i znika, i nie boli, często niestety nie przykuwa naszej uwagi jako ludzi czy potencjalnych pacjentów. I właśnie dlatego, że ten nowotwór we wczesnym stadium nie boli i nie przeszkadza, u części osób rozpoznajemy go dopiero wtedy, gdy jest już zbyt zaawansowany”.
 
W praktyce do lekarza część pacjentów trafia dopiero wtedy, gdy krwawienie jest masywne, pojawiają się skrzepy i dochodzi do utrudnienia odpływu moczu. Wtedy pojawia się ból – często bardzo silny – wynikający z mechanicznej przeszkody. Paradoks w raku pęcherza polega na tym, że ból, który mobilizuje do działania, bywa objawem późnym, a nie wczesnym.
 
Trzeba też jasno powiedzieć: „krwiomocz nie zawsze oznacza raka pęcherza moczowego, ale jest jednym z objawów, za którymi może kryć się poważna choroba, dlatego zawsze warto ją wykluczyć. Oczywiście przyczyn krwiomoczu może być więcej. Może on towarzyszyć kamicy układu moczowego – schodzący kamień rani drogi moczowe i wywołuje krwawienie. Może pojawić się także u osób przyjmujących leki obniżające krzepliwość krwi, najczęściej z powodów kardiologicznych – wtedy krwawienie nie musi mieć podłoża nowotworowego. Szczególną grupę stanowią pacjenci po radioterapii, na przykład z powodu raka prostaty. W trakcie napromieniania prostata nie jest jedynym narządem w polu działania promieniowania – narażone są również sąsiednie struktury, takie jak pęcherz moczowy czy odbytnica. U części chorych mogą wówczas pojawić się objawy popromienne, w tym krwiomocz związany z odczynem w obrębie pęcherza.” – wyjaśnia dr Skoneczna.
 
To jednak nie jest argument uspokajający, tylko argument za tym, by wyjaśnić przyczynę. Rak pęcherza jest jedną z najpoważniejszych możliwości, jakie mogą stać za krwiomoczem, a wykluczenie go ma znaczenie fundamentalne.
 
Profilaktyka i rola POZ: proste badania, które mogą zmienić bieg wydarzeń
 
W idealnym modelu podstawowa opieka zdrowotna nie ogranicza się do reagowania na objawy, ale aktywnie wspiera pacjenta w redukowaniu ryzyka.
 
„Chcielibyśmy, aby lekarz rodzinny nie ograniczał się wyłącznie do diagnozowania choroby objawowej, ale miał też możliwość indywidualnego spojrzenia na każdego ze swoich podopiecznych. Aby zachęcał do rzucenia palenia oraz do wykonywania prostych badań, takich jak badanie ogólne moczu, które jest tanie i nieobciążające dla pacjenta. Dzięki temu można byłoby wcześniej wykryć obecność krwi w moczu – nawet wtedy, gdy nie jest ona widoczna gołym okiem, a ujawnia się dopiero w badaniu mikroskopowym lub w szybkich testach diagnostycznych” – podkreśliła dr Iwona Skoneczna.
 
To ważne, bo wczesny krwiomocz może być mikroskopowy i łatwy do przeoczenia bez badania.
 
Dr Skoneczna podkreśla, że: „krwiomocz nie zawsze oznacza raka, ale warto wykluczyć obecność takiego nowotworu. Problem polega na tym, że guz pęcherza moczowego może na początku udawać stan zapalny. Dlatego apelujemy, aby lekarze rodzinni nie leczyli zbyt długo pacjentów z powodu infekcji bez wykonania badań obrazowych. Oczekujemy szybkiego kierowania na USG jamy brzusznej z oceną pęcherza moczowego. To proste i stosunkowo mało kosztowne badanie powinno być dostępne w każdej sytuacji podejrzenia krwiomoczu czy utrzymujących się dłużej niż dwa tygodnie objawów zapalenia dróg moczowych.”
 
Długotrwałe dolegliwości ze strony układu moczowego, częste oddawanie moczu, utrzymujące się objawy „zapalne” – zwłaszcza jeśli trwają dłużej niż kilkanaście dni – to sytuacje, w których diagnostyka obrazowa powinna pojawić się szybko.
 
“Pacjenci nie powinni czekać miesiącami na USG, bo to czas, który oddajemy nowotworowi – czas, w którym może on przejść z postaci nieinwazyjnej, łatwiejszej do wyleczenia, w postać inwazyjną, wymagającą cięższego leczenia i generującą większe koszty dla systemu. Dlatego tak ważne jest, aby lekarze POZ mieli możliwość szybkiego kierowania pacjentów z niepokojącymi objawami, takimi jak krwiomocz czy częste oddawanie moczu, na badanie USG i aby dostęp do tego badania był realnie krótkoterminowy dla wszystkich pacjentów w Polsce.” – apelowała ekspertka.
 
„W sytuacji, gdy pojawia się krwiomocz, idealnie byłoby, aby pacjent mógł dostać się do lekarza już następnego dnia. Lekarz, słysząc o takim objawie, powinien mieć możliwość skierowania chorego na USG, najlepiej dostępne tego samego dnia lub w ciągu kilku dni. To standard, do którego powinniśmy dążyć, bo mówimy o objawie potencjalnie alarmującym. Taka diagnostyka powinna być w pełni finansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dziś badania te są dostępne, jednak często wiążą się z oczekiwaniem w kolejce – zarówno na USG, jak i na cystoskopię. W przypadku objawów sugerujących ryzyko choroby nowotworowej diagnostyka powinna przebiegać w trybie szybkiej ścieżki onkologicznej, bez wielotygodniowego oczekiwania.” –- dodaje dr Skoneczna.
 
USG nie rozwiązuje wszystkiego, ale może stać się krytycznym węzłem decyzyjnym: jeśli w pęcherzu widać zmianę, ścieżka diagnostyczna może być radykalnie przyspieszona. Jeśli zmiany nie widać, nadal potrzebna jest ocena urologiczna, ale już z inną dynamiką i inną mapą ryzyka.
 
Diagnostyka: od podejrzenia do rozpoznania, czyli dlaczego „zajrzenie do pęcherza” jest kluczowe
 
Jeżeli pojawia się podejrzenie raka pęcherza, naturalnym adresatem jest urolog. To on prowadzi diagnostykę narządową i wykonuje badanie, które w tej chorobie jest fundamentalne: cystoskopię, czyli oglądanie wnętrza pęcherza. To badanie bywa obciążone lękiem pacjentów, ale w praktyce jego znaczenie jest nie do przecenienia, bo pozwala zobaczyć, co dzieje się w pęcherzu, i zaplanować dalsze działania.
 
Dr Iwona Skoneczna podkreśla, że kluczowym momentem diagnostyki jest bezpośrednia ocena wnętrza pęcherza: „Pełna diagnostyka to jest zajrzenie do pęcherza moczowego, to jest wykonanie cystoskopii, czyli wizualna ocena, co się tam dzieje. W Polsce już kilka czy kilkanaście lat temu został zrobiony bardzo duży krok w tej diagnostyce – wprowadzono tak zwane giętkie cystoskopy do rutynowej praktyki urologicznej. Dzięki temu zabieg jest dużo mniej inwazyjny niż klasyczna cystoskopia z wykorzystaniem sztywnego optycznego cystoskopu.”
 
Z punktu widzenia pacjenta ma to znaczenie nie tylko komfortowe, ale też psychologiczne: im mniejsza bariera wejścia w diagnostykę, tym większa szansa, że nie będzie ona odwlekana.
 
Sama cystoskopia to jednak nie koniec. W onkologii obowiązuje zasada, że nie ma leczenia bez rozpoznania histopatologicznego. Dlatego kolejnym krokiem – jeśli w pęcherzu stwierdza się podejrzaną zmianę – jest zabieg przezcewkowy, podczas którego usuwa się zmianę lub jej fragment i przekazuje materiał do badania.
 
„Często dopiero od momentu rozpoznania histopatologicznego zaczyna się właściwa, pełna diagnostyka – ocena, czy nowotwór ma charakter inwazyjny oraz czy nie doszło już do rozsiewu. Rutynowo wykonujemy tomografię komputerową klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy. Coraz częściej, choć nadal nie w takim zakresie, w jakim byśmy chcieli, korzystamy również z rezonansu magnetycznego miednicy małej. Badanie to pozwala odróżnić chorobę nieinwazyjną, płytko naciekającą ścianę pęcherza, od postaci inwazyjnej, wrastającej głęboko w jego mięśniówkę. To narzędzie diagnostyczne, z którego korzystamy coraz częściej, jednak dostęp do tych badań wciąż nie jest tak szeroki, jakiego oczekiwalibyśmy.”
 
Przebieg leczenia raka pęcherza – co decyduje o wyborze terapii?
 
Rak pęcherza jest chorobą, w której granica między postacią nieinwazyjną a inwazyjną zmienia praktycznie wszystko. W postaci wczesnej – kiedy zmiana nie wrasta głęboko – często wystarcza przezcewkowe usunięcie guza.
 
„Wczesna postać raka pęcherza moczowego, określana jako rak nieinwazyjny, często może być skutecznie leczona za pomocą przezcewkowej elektroresekcji guza (TURBT), która pozwala na usunięcie całej zmiany. Po zabiegu oceniamy charakter nowotworu oraz ryzyko jego nawrotu. W przypadku nowotworów nieinwazyjnych naszym celem jest przede wszystkim zmniejszenie ryzyka nawrotu lub jego opóźnienie. W tym celu stosujemy leczenie dopęcherzowe. Ta dziedzina dynamicznie się rozwija i pojawia się coraz więcej możliwości terapeutycznych w tym stadium choroby. Klasycznie do pęcherza podaje się szczepionkę BCG, która zmniejsza ryzyko nawrotów, w tym nawrotów o charakterze inwazyjnym, i pomaga utrzymać chorobę pod kontrolą, tak aby uniknąć konieczności usunięcia całego pęcherza moczowego.” – tłumaczyła dr Iwona Skoneczna.
 
Jeżeli jednak nowotwór wrasta w mięśniówkę pęcherza, kiedy w wielu przypadkach nie da się już uzyskać kontroli choroby wyłącznie metodami endoskopowymi, standardem leczenia radykalnego staje się usunięcie pęcherza.
 
U mężczyzn operacja obejmuje zwykle także prostatę, u kobiet może wiązać się z usunięciem części narządu rodnego. To zabieg, który zmienia codzienność pacjenta nie tylko dlatego, że jest rozległy, ale dlatego, że wymusza wybór metody odprowadzania moczu.
 
Najczęściej stosowanym sposobem odprowadzenia moczu po usunięciu pęcherza jest urostomia. Polega ona na wykorzystaniu fragmentu jelita jako „łącznika” między układem moczowym a skórą – moczowody zostają wszyte w odcinek jelita, który następnie wyprowadzany jest na powłoki brzuszne. Do skóry przymocowuje się płytkę stomijną i worek, do którego odprowadzany jest mocz. To rozwiązanie technicznie najprostsze i najczęściej wybierane, ale wymagające od pacjenta adaptacji – nauki pielęgnacji stomii, właściwego doboru sprzętu, radzenia sobie z ewentualnymi przeciekami czy obawą przed odklejeniem płytki. Dla wielu osób istotnym wyzwaniem jest także zmiana obrazu własnego ciała i powrót do aktywności zawodowej czy towarzyskiej.
 
Alternatywą może być wytworzenie tzw. pęcherza jelitowego, najczęściej z fragmentu jelita cienkiego. Z chirurgicznego punktu widzenia jest to bardziej złożona procedura – z odpowiednio uformowanego jelita tworzy się zbiornik, który następnie zszywa się z cewką moczową. Pacjent może wtedy oddawać mocz drogą zbliżoną do naturalnej. Trzeba jednak podkreślić, że nie jest to „idealny” pęcherz. Taki zbiornik nie posiada naturalnych receptorów informujących o jego wypełnieniu, dlatego wymaga ścisłej samokontroli. Pacjent musi pamiętać o regularnym opróżnianiu – co trzy, cztery godziny, również w nocy. W przeciwnym razie może dojść do nadmiernego rozciągnięcia zbiornika, a w skrajnych przypadkach do jego uszkodzenia, co grozi wyciekiem moczu do jamy brzusznej i poważnymi powikłaniami, takimi jak zapalenie otrzewnej.
 
Dodatkowo w przebiegu pooperacyjnym mogą wystąpić powikłania mechaniczne, na przykład zwężenia w miejscu odpływu moczu, które utrudniają jego prawidłowe odprowadzanie i wymagają dalszego leczenia. Nie bez znaczenia są także warunki anatomiczne – tylko około 10–20 proc. pacjentów spełnia kryteria umożliwiające bezpieczne wytworzenie pęcherza jelitowego.
 
Choć dla części chorych odtworzenie pęcherza wydaje się rozwiązaniem najbardziej atrakcyjnym, nie jest to wybór uniwersalny. Wymaga dobrej ogólnej kondycji, odpowiednich warunków chirurgicznych oraz gotowości do zdyscyplinowanego funkcjonowania po operacji. Dlatego decyzja o sposobie odprowadzenia moczu powinna być podejmowana indywidualnie, w rozmowie z urologiem, z uwzględnieniem stanu zdrowia, możliwości organizmu i stylu życia pacjenta.
 
W tle leczenia chirurgicznego coraz większe znaczenie ma leczenie okołooperacyjne.
 
„W sytuacji, gdy nowotwór wrasta w mięśniówkę pęcherza, rośnie ryzyko, że komórki nowotworowe przedostaną się do naczyń krwionośnych i limfatycznych, a w konsekwencji dadzą przerzuty odległe. Dlatego przed planowaną operacją usunięcia pęcherza często stosujemy chemioterapię przedoperacyjną, aby zmniejszyć ryzyko obecności choroby mikroprzerzutowej – takiej, której nie widzimy jeszcze w badaniach obrazowych, ale wiemy, że może istnieć. W najbliższym czasie coraz większą rolę mogą odgrywać także skojarzenia chemioimmunoterapii oraz nowoczesne terapie, w tym koniugaty lekowe łączone z immunoterapią.” – wyjaśniła dr Skoneczna.
 
Po operacji, w zależności od wyniku badania materiału pooperacyjnego i stopnia zaawansowania choroby, możliwe jest zastosowanie leczenia uzupełniającego, na przykład immunoterapii. Współczesne leczenie raka pęcherza obejmuje więc nie tylko klasyczną chemioterapię, ale również immunoterapię oraz połączenie tych dwóch metod, a być może w najbliższym czasie również połączenie koniugatów lekowych z immunoterapią. Celem tych strategii jest zwiększenie szans na trwałe wyleczenie i wieloletnie przeżycie bez nawrotu choroby, tak aby radykalna operacja rzeczywiście dawała pacjentowi szansę na wieloletnie przeżycia bez nawrotu choroby.” – dodała ekspertka.
 
Ten obszar rozwija się szybko, a w planach terapeutycznych coraz częściej pojawiają się też nowoczesne kombinacje leczenia, które mają zwiększać odsetek trwałych wyleczeń.
 
Nie każdy pacjent może lub chce przejść rozległą operację usunięcia pęcherza. Populacja chorych się starzeje, a obciążenia internistyczne bywają duże. W takich sytuacjach wraca koncepcja leczenia oszczędzającego pęcherz, opartego na skojarzeniu metod, zwykle z udziałem radioterapii i chemioterapii. Dla niektórych pacjentów to szansa na leczenie radykalne bez natychmiastowego wycięcia narządu.
 
Po leczeniu – zwłaszcza w chorobie inwazyjnej – ryzyko wznowy istnieje, dlatego pacjenci są obejmowani schematami kontroli. Kontrole obejmują badania obrazowe i laboratoryjne, a ich częstotliwość wynika z oceny ryzyka i standardów postępowania.
 
Życie po leczeniu: rehabilitacja, adaptacja i codzienność, której nikt nie powinien zostawiać samej sobie
 
W raku pęcherza zakończenie leczenia nie oznacza automatycznie powrotu do dawnego życia. Zależnie od tego, jakie leczenie było zastosowane, pacjent może mierzyć się z innymi wyzwaniami. Jeśli doszło do wyłonienia stomii, zaczyna się proces oswajania sprzętu stomijnego i uczenia się pielęgnacji. W teorii dostępne są poradnie stomijne, ale w praktyce ich dostępność i jakość wsparcia bywa nierówna.
 
Jednocześnie ważne jest, by nie traktować stomii jako wyroku na aktywność. Przy dobrze dobranym sprzęcie i wsparciu edukacyjnym pacjenci mogą wracać do sportu, podróżować, pływać, funkcjonować zawodowo. Problem polega nie na tym, że powrót do sprawności jest niemożliwy, tylko na tym, że proces adaptacji wymaga jakościowej opieki i informacji. Jeśli pacjent zostaje z tym sam, rosną lęki, wycofanie i poczucie utraty kontroli.
 
W tle jest też aspekt psychoonkologiczny. Choroba nowotworowa uruchamia lęk nie tylko w momencie diagnozy, ale także później – w okresie kontroli, kiedy wraca pytanie o ryzyko wznowy. Pacjent, który rozumie swoją chorobę i ma wsparcie, rzadziej rezygnuje z kontroli, lepiej współpracuje w leczeniu, szybciej zgłasza niepokojące objawy i rzadziej „wypada” z systemu.
 
W świecie przeładowania informacjami największą wartością staje się nie ilość, tylko jakość i wiarygodność. Pacjentom i bliskim potrzebne są miejsca, które tłumaczą krok po kroku, co oznaczają badania, jakie są możliwości leczenia i gdzie szukać pomocy. W praktyce ważną rolę odgrywają organizacje pacjenckie, które potrafią tłumaczyć język medycyny na język życia, a także portale instytucjonalne, które systematyzują wiedzę o diagnostyce, leczeniu i rehabilitacji.
 
Koordynacja opieki: dlaczego pacjent wciąż gubi się w systemie
 
Rak pęcherza szczególnie boleśnie pokazuje, jak bardzo leczenie onkologiczne zależy od organizacji. Pacjent przemieszcza się między POZ, urologiem, diagnostyką obrazową, oddziałem zabiegowym, patomorfologią, onkologiem klinicznym, czasem radioterapią, poradnią stomijną, rehabilitacją i wsparciem psychoonkologicznym. Wystarczy, by na jednym etapie pojawiła się luka – brak terminu, brak opisu, brak informacji – aby cała ścieżka się wydłużyła.
 
Dlatego koordynatorzy w onkologii nie są luksusem, tylko narzędziem racjonalizacji. Dobrze przygotowany koordynator potrafi usprawnić przepływ badań, pomóc pacjentowi w umawianiu wizyt, poruszaniu się po systemach, a także wspierać zespół medyczny w sprawach administracyjnych, które w praktyce zabierają ogrom czasu. Problem polega na tym, że koordynacja jest trudną kompetencją: wymaga znajomości realiów leczenia, procedur, kodowania, sprawozdawczości i działania kilku równoległych systemów. Jeżeli stanowisko jest nisko wynagradzane, rotacja jest wysoka, a system nie inwestuje w stabilność i rozwój kompetencji, koordynacja nie ma szans stać się trwałym filarem. W efekcie pacjent, który i tak jest w kryzysie zdrowotnym, zostaje dodatkowo obciążony logistyką.
 
Na koniec dr Iwona Skoneczna zwraca uwagę, że ogromne znaczenie ma także samo przygotowanie pacjenta do wizyty:
 
„Idąc do lekarza, miejmy przygotowane kserokopie wszystkich swoich wyników oraz listę przyjmowanych leków. To naprawdę ma znaczenie. Jeśli pacjent wyciąga kartkę z precyzyjną listą leków, rozmowa może od razu dotyczyć najważniejszych kwestii – planu leczenia, możliwych działań niepożądanych czy pytań, które chce zadać. W przeciwnym razie zaczynamy od odtwarzania z pamięci nazw leków, co nie zawsze jest proste. Dlatego apelujemy do pacjentów, by przychodzili na wizytę przygotowani – to ułatwia współpracę i pozwala skupić się na tym, co w danym momencie najważniejsze.”
 
Informacja o podcaście i źródle
 
Tekst opracowano na podstawie rozmowy w podcaście Medicalpress w cyklu „Zdrowie – Wspólna Sprawa” (wydanie specjalne realizowane wspólnie z Fundacją Wygrajmy Zdrowie) pt. „Rak pęcherza: krok po kroku” oraz sesji pytań i odpowiedzi (Q&A).
 
 
Oglądaj:
Movember przez lata dorobił się w Polsce dziesiątek akcji, kampanii i medialnych fleszy. Mężczyźni zapuszczają wąsy, robią sobie zdjęcia, udostępniają posty, a wiele miast organizuje punkty badań PSA czy USG jąder w centrach handlowych. Ale jak wygląda rzeczywistość, kiedy kończy się listopad, a z kalendarza znikają wąsy? Co zostaje — poza symbolami?
Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn, poświęconego diagnozie, leczeniu i życiu z chorobami męskimi, eksperci bardzo wyraźnie pokazali, że za medialnymi akcjami stoi znacznie poważniejszy problem: mężczyźni w Polsce żyją krócej, chorują później i nie korzystają z badań, które mogłyby uratować im zdrowie, a często także życie.

Statystyki dotyczące zdrowia mężczyzn w Polsce nie pozostawiają złudzeń. Według danych Eurostatu mężczyźni żyją w naszym kraju ponad siedem lat krócej niż kobiety, co plasuje Polskę na jednym z ostatnich miejsc w Europie pod względem długości życia. Jednocześnie istnieje duża rozbieżność między subiektywnym poczuciem zdrowia a rzeczywistym stanem zdrowia — jak zauważa prof. Bolesław Samoliński, „świadomość mężczyzn dotycząca ich stanu zdrowia rozjeżdża się z faktycznym ich stanem zdrowia”. To zjawisko dotyczy wielu grup wiekowych: mężczyźni często deklarują dobre samopoczucie, mimo że przez lata nie odwiedzają lekarza, nie wykonują badań przesiewowych i trafiają do specjalisty dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana.

Między młodymi a starszymi mężczyznami powstaje nowa przepaść
Widoczny jest wyraźny rozdźwięk między postawami młodszych i starszych mężczyzn. Coraz więcej młodych mężczyzn jest gotowych korzystać z badań profilaktycznych, podczas gdy panowie w starszym wieku wciąż rzadko trafiają do lekarza, często dopiero w chwili pojawienia się zaawansowanych objawów. Przedstawiciele organizacji pacjenckich zwracali uwagę, że dobrze zaprojektowane akcje edukacyjne potrafią realnie zmieniać zachowania – zwłaszcza wtedy, gdy wychodzą z gabinetów lekarskich do przestrzeni, w których młodzi mężczyźni faktycznie spędzają czas.

Stowarzyszenie Gladiator, reprezentowane podczas posiedzenia przez Martę Bogucką, od kilku lat konsekwentnie szuka sposobów dotarcia do młodszych roczników. Organizacja zaczynała od kampanii informacyjnych i krótkich materiałów wideo, a następnie włączyła do działań znanych sportowców i raperów, którzy stali się wiarygodnymi ambasadorami profilaktyki jąder i prostaty. To połączenie języka popkultury z konkretną ofertą badań przyniosło wymierne efekty: podczas ostatniej akcji w jednej z warszawskich galerii handlowych, gdzie zaoferowano badania PSA i USG jąder, pojawili się młodzi mężczyźni z różnych dzielnic stolicy i okolicznych miejscowości. Wielu z nich przyznawało, że przyszło właśnie dlatego, że zobaczyli przekaz „swoich” idoli.

Doświadczenia Gladiatora pokazują, że młodzi mężczyźni chcą się badać, jeśli profilaktyka zostanie osadzona w przyjaznym, nieformalnym kontekście i nie będzie wymagała przebijania się przez kolejne progi systemu. Krótkie kolejki, brak konieczności wcześniejszej rejestracji i brak wymogu skierowania sprawiają, że badanie można wykonać „przy okazji”, bez dodatkowego stresu i poczucia stygmatyzacji. W takich warunkach profilaktyka przestaje być abstrakcyjnym hasłem, a staje się realną, dostęp­ną usługą, z której młodzi mężczyźni korzystają zaskakująco chętnie.

Jednocześnie Bogucka podkreślała, że organizacje pozarządowe są ograniczone finansowo. Deklarowała, że stowarzyszenie chętnie będzie promować akcje, robić kolejne kampanie i spoty edukacyjne, ale bez stabilnego wsparcia sponsorów trudno jest prowadzić działania przez cały rok, nie tylko w listopadzie. Zwracała uwagę, że dziewczynki i kobiety mają od lat zorganizowane programy badań profilaktycznych, natomiast w przypadku chłopców i młodych mężczyzn brakuje porównywalnych rozwiązań, które w naturalny sposób wprowadzałyby badania jąder czy konsultacje urologiczne do kalendarza wizyt zdrowotnych.

Działania kierowane do mężczyzn w wieku 20–40 lat mają kluczowe znaczenie, bo to okres, w którym kształtuje się świadomość zdrowotna i realne nawyki profilaktyczne. Jednocześnie wielu mężczyzn po pięćdziesiątce wciąż żyje w przekonaniu, że „nic im nie grozi”, a pierwsze poważniejsze badania wykonują dopiero wtedy, gdy pojawiają się wyraźne objawy choroby. Stowarzyszenie Gladiator pokazuje, jak ważna jest edukacja prowadzona z perspektywy osób, które same przeszły leczenie onkologiczne i potrafią przekazywać wiedzę w sposób wiarygodny i bliski doświadczeniu młodszych pokoleń. Problemem pozostają też formalne bariery — zwłaszcza konieczność uzyskania skierowania do urologa i długie terminy wizyt — które skutecznie zniechęcają wielu mężczyzn do wykonania badań we właściwym momencie.

Leczenie raka prostaty: wciąż za dużo przypadków trafia zbyt późno
Dr Bożena Sikora-Kupis z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie wskazuje, że mimo dostępu do nowoczesnych leków hormonalnych i rozbudowanych schematów leczenia, w Polsce nadal brakuje jednego z kluczowych elementów opieki nad pacjentami z zaawansowanym rakiem prostaty — terapii radioligandowej. To ważny etap postępowania, szczególnie dla chorych, którzy wyczerpali wcześniejsze linie leczenia, jednak obecnie metoda ta jest dostępna wyłącznie w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Taki model ogranicza liczbę pacjentów, którzy mogą z niej skorzystać, zwłaszcza że Narodowy Instytut Onkologii pozostaje jednym z nielicznych ośrodków w kraju, które prowadzą tę terapię, a przyjmowanie chorych spoza własnej populacji jest w praktyce utrudnione.

Radioligandoterapia wymaga też rozbudowanego zaplecza – współpracy z zakładem medycyny nuklearnej, odpowiedniego planowania dostaw leków i zespołu z odpowiednim doświadczeniem. Oznacza to, że nawet po wprowadzeniu refundacji liczba ośrodków zdolnych do jej realizacji nie będzie duża, podobnie jak miało to miejsce przy leczeniu radioizotopowym radem-223. Jednocześnie doświadczenia kliniczne pokazują, że ta forma terapii potrafi przynieść znaczące korzyści: zmniejszyć masę guza, złagodzić objawy i wydłużyć życie pacjentów.

W aktualnym krajobrazie leczenia raka prostaty widać wyraźnie, że polska onkologia dysponuje wieloma nowoczesnymi narzędziami, jednak brak systemowego finansowania radioligandoterapii pozostaje jednym z najistotniejszych brakujących elementów. Jej włączenie do programu lekowego byłoby realnym krokiem w stronę kompletnej, europejskiej jakości opieki nad chorymi z zaawansowaną postacią tego nowotworu.

Rak pęcherza – wciąż niedostrzegany problem mężczyzn
W rozmowie o zdrowiu mężczyzn nie można pomijać raka pęcherza, który dotyka panów czterokrotnie częściej niż kobiety. To nowotwór kojarzony zwykle ze starszym wiekiem i wieloletnim paleniem, choć w rzeczywistości coraz częściej pojawia się również u osób młodszych, zwłaszcza narażonych zawodowo na kontakt z substancjami chemicznymi. Wyższe ryzyko obserwuje się m.in. u pracowników przemysłu farbiarskiego i chemicznego oraz wśród strażaków mających kontakt z toksycznymi produktami spalania.

Leczenie raka pęcherza należy do najbardziej obciążających w całej urologii onkologicznej. W wielu przypadkach konieczne jest wyłonienie urostomii, co całkowicie zmienia codzienne funkcjonowanie i wymaga stałego, wyspecjalizowanego wsparcia, którego w Polsce nadal brakuje. Choć w ostatnich latach pojawiły się nowe metody leczenia – terapie celowane, immunoterapia i coraz bardziej obiecujące terapie skojarzone – dostęp do nich wciąż jest ograniczony, a ścieżka terapeutyczna pacjentów z rakiem pęcherza pozostaje jedną z najbardziej wymagających w całej onkologii.

Coraz więcej dowodów naukowych wskazuje także na związek między rakiem pęcherza a zanieczyszczeniem powietrza, również u osób niepalących i nienarażonych zawodowo. W szerszym kontekście zdrowia publicznego ten nowotwór staje się ważnym wskaźnikiem wpływu środowiska na zdrowie mężczyzn, a jednocześnie przypomnieniem, że tematyka Movember obejmuje znacznie więcej niż tylko gruczoł krokowy i jądra. Rak pęcherza, choć mniej obecny w debacie publicznej, pozostaje jednym z najbardziej wymagających wyzwań współczesnej urologii onkologicznej i powinien być równorzędnie uwzględniany w strategiach profilaktycznych i terapeutycznych dotyczących zdrowia mężczyzn.

Diagnozujemy późno i zbyt powierzchownie
Wciąż jednym z największych problemów w opiece nad mężczyznami pozostaje diagnostyka — nie tylko zbyt późna, ale również zbyt ograniczona i fragmentaryczna. Wiele procesów, od badań wstępnych po zaawansowane testy molekularne, nadal nie tworzy spójnej ścieżki, która pozwalałaby szybko i precyzyjnie ocenić ryzyko choroby oraz dobrać optymalne leczenie.

Dr hab. Andrzej Tysarowski wskazał, że rak prostaty „wymaga zaawansowanej diagnostyki… Obecny system finansowania badań genetycznych już przestaje wystarczać”. Ekspert wymienił kilka palących problemów: w Polsce nie finansuje się płynnej biopsji w raku prostaty, a kompleksowe profilowanie genomowe jest dostępne jedynie w ograniczonym zakresie. Dodatkowo u nawet połowy pacjentów pierwsza biopsja okazuje się niediagnostyczna. To prowadzi do powtarzanych procedur, niepotrzebnego stresu i opóźnień w terapii. Kolejnym problemem jest brak równoległego kierowania na badania genetyczne i patomorfologiczne, przez co czas od rozpoznania do momentu, kiedy pacjent może rozpocząć odpowiednie leczenie, wydłuża się o tygodnie, a czasem miesiące.

Szczególną uwagę zwrócono także na nadużywanie badań PSA. Wielu ekspertów podkreślało, że samo otrzymanie komunikatu z IKP „zrób PSA” nie jest równoznaczne z sensowną profilaktyką. Badanie to musi być wykonywane i interpretowane w określonym kontekście klinicznym, z uwzględnieniem wieku pacjenta, jego objawów, wywiadu rodzinnego i innych czynników ryzyka. Bez tego PSA staje się jedynie liczbą, która generuje lęk i nadrozpoznawalność u jednych, a fałszywe poczucie bezpieczeństwa u innych.

Słabo widoczny, a jednak fundamentalny wątek Movember: zdrowie seksualne i HPV
W trakcie posiedzenia pojawił się również temat, który dotychczas zbyt rzadko wybrzmiewa w debacie o Movember – profilaktyka pierwotna u chłopców i młodych mężczyzn, w tym szczepienia przeciw HPV. Jedna z uczestniczek, zaangażowana w edukację i warsztaty w szkołach, opowiadała o pracy z uczniami 6–8 klas szkoły podstawowej, podczas której uczy młodych chłopców samobadania jąder. Zderza się przy tym z wyraźną barierą, gdy próbuje wprowadzić temat szczepień HPV. Jak podkreślała, HPV jest jednym z czynników ryzyka nowotworów u chłopców i dorosłych mężczyzn, ale w przestrzeni publicznej wciąż kojarzy się niemal wyłącznie z dziewczętami i rakiem szyjki macicy.

Zwracała uwagę, że podczas ogólnopolskiej kampanii szczepień w materiałach promocyjnych pojawiała się wyłącznie dziewczynka, co wzmacniało przekonanie, że HPV „dotyczy kobiet”. Tymczasem zakażenie tym wirusem ma znaczenie również dla zdrowia mężczyzn – zarówno w kontekście nowotworów narządów płciowych, jak i nowotworów regionu głowy i szyi. Jej zdaniem konieczne jest tworzenie programów profilaktycznych skierowanych wprost do chłopców i młodych mężczyzn, tak aby mówić o HPV w sposób dla nich zrozumiały, a nie jedynie „przy okazji” kampanii dla dziewcząt.

Wypowiedź ta naturalnie połączyła się z dyskusją o znaczeniu poradnictwa genetycznego. Zwracano uwagę, że w wielu rodzinach, w których matka, ojciec, siostra czy brat zachorowali na nowotwór złośliwy, pacjenci próbują uzyskać skierowanie do poradni genetycznej, ale odbijają się od systemu – słyszą odmowę lub informację, że nie ma wskazań. Tymczasem w sytuacji obciążenia rodzinnego to właśnie szybki dostęp do diagnostyki genetycznej może pomóc zapobiec chorobie albo przynajmniej wykryć ją na bardzo wczesnym etapie.

Podkreślano też, że w materiałach kierowanych do rodziców w sprawie szczepień HPV wśród ekspertów wymieniani są ginekolodzy i lekarze różnych specjalności, ale często brakuje urologów. A to właśnie urolodzy obserwują konsekwencje braku szczepień i zaniedbań profilaktycznych u chłopców i dorosłych mężczyzn. Wartościowym efektem ostatnich kampanii było natomiast to, że zaangażowanie kobiet w programy profilaktyczne „otworzyło drzwi” także dla mężczyzn – to partnerki, żony i matki zaczęły pytać, kiedy ich bliscy będą mogli skorzystać z badań, i apelować o łatwiejszy dostęp do urologów, bez zbędnych barier administracyjnych.

Movember nie może kończyć się 30 listopada
Profilaktyka męskich nowotworów nie może być traktowana jako jednorazowa akcja ani temat pojawiający się tylko w listopadzie. Powinna stać się stałym, całorocznym elementem polityki zdrowotnej, bo to właśnie konsekwentne działania – nie sezonowe kampanie – realnie wpływają na zdrowie mężczyzn. Młodzi są gotowi się badać, jeśli mają stworzone sprzyjające warunki: brak wstydu, brak biurokratycznych przeszkód i szybki dostęp do specjalisty. Z kolei chorzy na raka prostaty, pęcherza i inne nowotwory urologiczne mogliby żyć dłużej i w lepszym stanie, gdyby system zapewniał im kompleksową diagnostykę, skuteczne terapie oraz odpowiednią opiekę w okresie leczenia i po jego zakończeniu.

Movember 2025 pokazał jednak, że choć symbole mają swoją siłę, nie zastąpią realnych działań. Mężczyźni w Polsce wciąż żyją zauważalnie krócej niż kobiety, a wiele ich problemów zdrowotnych pozostaje niewidocznych aż do momentu późnej diagnozy. Zmiana jest możliwa dopiero wtedy, gdy profilaktyka, diagnostyka i leczenie będą dostępne przez cały rok, a społeczne zainteresowanie męskim zdrowiem przestanie zależeć od kalendarza. Wtedy kampanijne wąsy przestaną być jedynie symbolem – staną się początkiem rzeczywistej poprawy zdrowia i jakości życia tysięcy mężczyzn.

źródło: redalcja Medicalpress na podstawie posiedzenia Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn z dnia 28.11.25
W ostatnich tygodniach o raku pęcherza moczowego zrobiło się głośniej za sprawą Lecha Wałęsy. Były prezydent w rozmowie z portalem gdansk.pl poinformował, że przeszedł w Gdańsku operację wycięcia guza. Kilka dni po zabiegu zapowiedział już podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie czeka go niemal 30 spotkań z amerykańską publicznością. „Mam 82 lata i to ma swoje prawa. Z męskich spraw zostało tylko golenie… Czy z tego się cieszyć? Trudno powiedzieć” – mówił w wywiadzie. Na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikował też zdjęcie ze szpitala, dziękując całemu zespołowi medycznemu: „Usunęli co niepotrzebne. Czuję się dobrze. Dzięki wam powoli wracam do zdrowia po operacji i zabiegach”.
Historia Wałęsy unaoczniła, że rak pęcherza to nowotwór, który może dotknąć każdego, niezależnie od wieku czy statusu. To choroba trudna do leczenia i podstępna, bo często rozwija się w ukryciu. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, w Polsce każdego dnia 17 osób słyszy diagnozę raka pęcherza, a 11 osób z jego powodu umiera. Niestety Polska notuje jedną z najwyższych w Europie śmiertelności związanych z tym nowotworem.

Co roku w Polsce roznaje się ponad 7000 nowych przypadków raka pęcherza, a roczna śmiertelność wynosi ok. 3800-4000 osób. Według szacunków ekspertów, u około 70-80 procent pacjentów rozpoznaje się nowotwór nienaciekający, czyli powierzchniowy. U około 20-30 procent chorych guz już w chwili rozpoznania ma charakter inwazyjny, naciekający mięśniówkę pęcherza, co w większości przypadków niesie za sobą konieczność usunięcia pęcherza. Rokowanie zależy od dobrej, sprawnej i szybko przeprowadzonej diagnostyki oraz niezwłocznego włączenia odpowiedniego leczenia.

Eksperci od lat zwracają uwagę, że pacjenci z rakiem pęcherza pozostają w cieniu innych nowotworów, takich jak rak prostaty czy rak płuca, wokół których udało się zbudować szerszą świadomość społeczną i lepsze ścieżki diagnostyczno-terapeutyczne. Tymczasem głównym czynnikiem ryzyka w raku pęcherza pozostaje palenie tytoniu – odpowiada nawet za 70 proc. zachorowań – a dodatkowe znaczenie mają ekspozycje zawodowe i środowiskowe na toksyny chemiczne. To sprawia, że profilaktyka i edukacja powinny być fundamentem działań, ale równie istotny jest szybki dostęp do właściwej diagnostyki i kompleksowego leczenia.

Rak pęcherza jest nowotworem, który w większości przypadków powstaje w wyniku działania czynników zewnętrznych – toksyn, które dostarczamy sami do organizmu albo jesteśmy na nie narażeni. Główną przyczyną zachorowań pozostaje palenie papierosów, odpowiadając za ok. 70% ogółu rozpoznań.  Dym tytoniowy przechodzi przez śródbłonek płuca, dostaje się do krwi, a potem jest filtrowany przez nerki i trafia do pęcherza moczowego, gdzie przez wiele godzin oddziałuje na nabłonek i z czasem może powodować powstanie nowotworu pęcherza. Wiele osób o tym nie wie.

Pacjenci uroonkologiczni, to niestety najbardziej zaniedbana grupa chorych i często nieświadoma zagrożeń. Pacjenci trafiają do gabinetu lekarza POZ najczęściej z krwiomoczem lub objawami podrażnienia/zapalenia dróg moczowych, czyli w sytuacjach nagłych. Niestety wiele osób przez długi czas bagatelizuje objawy ze strony układu moczowego, leczą się preparatami bez recepty i trafiają do lekarza późno


Od 2022 roku pacjenci w Polsce mają dostęp do pierwszego programu lekowego w raku pęcherza, co było przełomem po latach oczekiwania. W ramach programu lekowego B.141 refundowane są dziś m.in.: avelumab jako leczenie podtrzymujące po chemioterapii, niwolumab w terapii uzupełniającej po cystektomii i w połączeniu z chemioterapią w I linii, pembrolizumab w II linii po niepowodzeniu chemioterapii, erdafitynib dla pacjentów z mutacją FGFR3 oraz enfortumab wedotyny w II i III linii. To ogromny krok naprzód, bo jeszcze niedawno polscy pacjenci mogli korzystać jedynie z bardzo ograniczonych opcji.

Zmiany w genie FGFR3 należą do najczęściej obserwowanych i mają istotne znaczenie z punktu widzenia leczenia. Obecnie badania molekularne w tym zakresie są refundowane przez NFZ, co umożliwia ich powszechniejsze wykonywanie w codziennej praktyce. U chorych z zaawansowanym rakiem pęcherza rozpoznanie mutacji FGFR3 otwiera drogę do terapii ukierunkowanej molekularnie, np. z zastosowaniem erdafitynibu – inhibitora FGFR. Lek ten blokuje przekazywanie sygnałów sprzyjających namnażaniu się komórek nowotworowych, hamuje progresję choroby i indukuje ich zaprogramowaną śmierć (apoptozę). Rozwój metod diagnostycznych i terapeutycznych w raku pęcherza moczowego, stwarza realne perspektywy poprawy wyników leczenia. Kluczowe pozostaje jednak zwiększenie wiedzy i czujności zarówno w środowisku lekarskim, jak i wśród samych pacjentów – tak, aby w pełni wykorzystywać dostępne narzędzia diagnostyczne i nowe opcje terapeutyczne w walce z tym nowotworem.

Mimo wyraźnej poprawy w dostepie do leczenia, lista wyzwań wciąż jest długa. Nadal brakuje refundacji immunoterapii w drugiej linii dla pacjentów z progresją w trakcie chemioterapii paliatywnej – a to właśnie oni są w najtrudniejszej sytuacji. Nadal nie ma możliwości stosowania leczenia skojarzonego enfortumabu z pembrolizumabem, które na świecie zostało uznane za przełom i nowy standard. W praktyce klinicznej nie jest też powszechnie stosowana chemioterapia przedoperacyjna, która zwiększa skuteczność późniejszej immunoterapii. Barierą bywa również diagnostyka biomarkerów, takich jak PD-L1 – liczba pracowni jest ograniczona, badania są kosztowne, a na wyniki czeka się tygodniami.

Eksperci podkreślają, że dalsza aktualizacja programu lekowego nie może być odwlekana, bo polscy pacjenci wciąż są leczeni według schematów sprzed lat. Konieczne jest pełne dostosowanie do standardów europejskich i amerykańskich, które obejmują immunoterapię w wielu liniach leczenia, terapie celowane oraz sekwencyjne postępowanie dostosowane do indywidualnej sytuacji chorego. Równolegle trzeba wzmacniać system – centralizować chirurgię w ośrodkach z doświadczeniem, wdrażać Krajową Sieć Onkologiczną, poprawiać wyceny procedur i dostępność badań diagnostycznych.

Rak pęcherza moczowego pozostaje jednym z najgroźniejszych nowotworów. Dzisiejsze decyzje refundacyjne to krok we właściwym kierunku, ale prawdziwy przełom nastąpi dopiero wtedy, gdy nowoczesne leczenie będzie dostępne dla wszystkich grup pacjentów, a diagnostyka i organizacja opieki nie będą generować dramatycznych opóźnień. W przeciwnym razie wciąż będziemy świadkami tego samego scenariusza – zbyt późnych rozpoznań i dramatycznie wysokiej śmiertelności, której można byłoby uniknąć.

Może Cię zainteresować:

źródło: Medicalpress
Rak pęcherza moczowego pozostaje jednym z najczęstszych nowotworów urologicznych w Polsce, a opieka nad pacjentami z tym rozpoznaniem nadal wiąże się z licznymi wyzwaniami. Choć w ostatnich latach nastąpił postęp w zakresie dostępności nowoczesnych terapii, m.in. dzięki rozszerzeniu programów lekowych, wciąż zauważalny jest brak systemowego podejścia do kompleksowej opieki. Eksperci zwracają uwagę na konieczność poprawy wczesnej diagnostyki, koordynacji leczenia i dostępności rehabilitacji, które mają kluczowe znaczenie dla jakości życia pacjentów oraz skuteczności terapii.
Choć sytuacja pacjentów z nowotworem pęcherza moczowego dzięki nowemu programowi lekowemu uległa dużej poprawie, to klinicyści, eksperci i pacjenci mają nadzieję, że jest to wstęp do systemowych zmian w opiece: w profilaktyce, diagnostyce, dostępie do innowacyjnych terapii oraz rehabilitacji. Rak ten pozostaje jednym z najczęściej występujących nowotworów złośliwych wśród Polaków.

Co roku w naszym kraju stawia się ponad 7 tys. nowych rozpoznań raka pęcherza moczowego, a roczna śmiertelność wynosi ok. 3,8 – 4 tys. osób. Częściej występuje on u mężczyzn niż kobiet, zwłaszcza palących, otyłych, a także pracujących w zawodach wysokiego ryzyka (strażaków, pracowników przemysłu chemicznego – czyli osób narażonych na czynniki środowiskowe czy działanie środków chemicznych).

„Jeszcze do niedawna raka pęcherza moczowego nazywaliśmy >>zapomnianym<<, bowiem akurat ta grupa pacjentów onkologicznych była pozbawiona dostępu do jakiejkolwiek kompleksowej pomocy. Szczęśliwie, od 2022 roku funkcjonuje w Polsce program lekowy umożliwiający skorzystanie z nowoczesnych, innowacyjnych terapii, jednak nie możemy osiąść na laurach. Potrzebujemy kompleksowej ścieżki pacjenta z tym nowotworem, aby móc poprawić wyniki leczenia” – przekonywał Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie podczas debaty eksperckiej zorganizowanej w Centrum Prasowym PAP.

Konferencja została zorganizowana z dwóch, tylko pozornie niezwiązanych ze sobą powodów. Po pierwsze – maj to tradycyjnie miesiąc świadomości raka pęcherza moczowego, dedykowany zarówno pacjentom, jak i ich rodzinom oraz opiekującym się nimi specjalistom. Z kolei 4 maja obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Strażaka: a to właśnie ta, ciesząca się rekordowym zaufaniem społecznym grupa zawodowa jest szczególnie narażona na ten typ nowotworu.

„Najczęstszym objawem nowotworu pęcherza jest krwawienie z moczem, może to być czasem pojedynczy epizod krwawienia. Ważne jest, by tego nie lekceważyć, jak najszybciej wykonać badanie ogólne moczu i badanie ultrasonograficzne jamy brzusznej z oceną pęcherza moczowego. Jak zawsze: bezcennym wektorem jest czas, bo wykrycie zmian nowotworowych na ich wczesnym etapie umożliwia włączenie maksymalnie skutecznego leczenia” – wyjaśniał prof. Piotr Chłosta, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum (UJ CM) oraz kierownik Oddziału Klinicznego Urologii i Urologii Onkologicznej w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Poza krwiomoczem, powinniśmy również zwracać uwagę na ewentualne występowanie przewlekających się w czasie bądź nawracających objawów ze strony dróg moczowych, takich jak ból, pieczenie przy oddawaniu moczu, oddawanie go małymi porcjami albo dyskomfort w okolicy podbrzusza, kroczowej czy pachwinowej. Wszystkie z wymienionych symptomów nie stanowią jednoznacznie o obecności nowotworu – mogą być wywołane innymi, często błahymi czy niegroźnymi chorobami, jak zakażenia czy kamica dróg moczowych. Niemniej ich pojawienie się powinno być wskazaniem do diagnostyki, której celem jest ustalenia przyczyny rozwoju tej czy innej dolegliwości albo objawu. W przypadku zdiagnozowania raka, dalsze leczenie zależy od jego stadium i charakteru.

„W powierzchownym raku pęcherza moczowego leczenie ma zapobiegać nawrotowi nowotworu. W stadium inwazyjnym, gdy nowotwór wrasta głęboko w ścianę-mięsień pęcherza, podstawową metodą leczenia raka pęcherza moczowego jest całkowite operacyjne usunięcie pęcherza, czyli tzw. radykalna cystektomia. Część z chorych z zaawansowanym nowotworem pęcherza moczowego może wymagać dodatkowo chemioterapii lub naświetlań” – tłumaczył dr hab. med. Jakub Żołnierek, specjalista w dziedzinie urologii i onkologii klinicznej.

Ekspert dodał, że choć chemioterapia okołooperacyjna wciąż stanowi podstawę prowadzenia leczenia, to jednak wielu pacjentów nie może z niej korzystać, chociażby z powodu złej kondycji czy osłabionej odporności. To właśnie oni zawdzięczają najwięcej nowemu programowi lekowemu.

„Pozwala on na zastosowanie immunoterapii stymulujących układ immunologiczny do poszukiwania i niszczenia komórek nowotworowych. Dostępny w jego ramach jest także zaawansowany technologicznie lek, który, podawany dożylnie, w inteligentny sposób przykleja się do komórek nowotworowych, wnika w nie i niszczy od wewnątrz” – zaznaczył urolog.

Aktualnie obowiązujący program umożliwia także wykorzystanie immunoterapii po leczeniu operacyjnym, nawet po uprzednim przejściu przez pacjenta chemioterapii, w celu efektywnego poszukiwania mikroprzerzutów niewidzialnych w badaniach obrazowych.

Edukacja, promowanie profilaktyki, dostęp do nieinwazyjnych i nowoczesnych terapii – to szczególnie ważne elementy dla 30 tys. zawodowych strażaków w Państwowej Straży Pożarnej oraz ponad 700 tys. strażaków w Ochotniczych Strażach Pożarnych (OSP).
„Środki samorządowe i europejskie są inwestowane w poprawę jakości sprzętu używanego przez naszych bohaterów, wyjeżdżających na interwencję nawet 300 razy w roku, a zabezpieczającego ich przez groźnymi substancjami czy zanieczyszczeniami. Wiele mamy jednak jeszcze do zrobienia i to nawet w tak podstawowych kwestiach jak zakup profesjonalnych pralek do regularnego czyszczenia kombinezonów strażackich” – zauważył Tadeusz Tomaszewski, poseł na Sejm RP.

Specjalne instrukcje i zalecenia, minimalizujące ryzyko zachorowania na raka pęcherza moczowego, przygotowali już kilka lat temu sami strażacy, dzieląc się z nimi z dowódcami poszczególnych jednostek.

„Ważne, aby jak najwcześniej wykryć dany problem: dlatego zachęcamy do robienia regularnych badań, nie tylko okresowych, ale również specjalistycznych, nawet na własną rękę” – powiedział starszy kpt. Tomasz Milczarczyk, Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej.

Moderująca debatę Aleksandra Rudnicka, rzecznik prasowy Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Onkologicznego SANITAS, zaprosiła również do dyskusji Iwonę Król, pielęgniarkę prowadzącą w social mediach grupę wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza moczowego.

„Potrzebujemy naprawdę kompleksowej opieki nad chorymi i ich rodzinami, a także jasnej i drożnej ścieżki leczenia. Obecnie pacjenci trafiają do specjalistycznych ośrodków zbyt późno. Musimy jeszcze więcej inwestować w edukację, profilaktykę, a także budowę świadomości istnienia problemu wśród lekarzy rodzinnych, będących fundamentem sprawnego systemu” – przekonywała.
Między innymi te postulaty zostały zawarte w publicznym apelu wystosowanym przez Fundację Wygrajmy Zdrowie wraz z sześcioma innymi stowarzyszeniami. Jego autorzy zwracają uwagę m.in. na fakt, że na wizytę u urologa trzeba w Polsce czekać niekiedy ponad 250 dni.

„Polskę cechuje podobna zachorowalność na ten typ nowotworu jak w innych państwach regionu, ale z uwagi na jego późną wykrywalność zajmujemy niechlubne miejsce na końcu Europy, jeśli chodzi o liczbę zgonów. Możemy to zmienić, ale wymaga to ogromnego wysiłku i wprowadzenia głębokich, systemowych zmian” – podkreślił Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Foto: M. Kmieciński
– Wspólnie ze środowiskiem klinicznym powstała ścieżka postępowania. Rak pęcherza moczowego, choć nie jest najczęstszym nowotworem (4 wśród mężczyzn, 12 u kobiet), to dotyka wielu osób palących papierosy (tytoń) lub mających kontakt z substancjami toksycznymi, najczęściej w miejscu pracy. Chcielibyśmy, aby ścieżka pacjenta była określona od samego początku, od lekarza POZ, aby zbudowana została czujność na objawy takie jak krwiomocz, bóle w podbrzuszu, aby w pierwszej kolejności wyeliminować lub potwierdzić podejrzenie raka pęcherza moczowego. – o pozytywnych zmianach i wyzwaniach w opiece nad pacjentami z rakiem pęcherza moczowego mówi Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.
– Jako środowisko pacjenckie współpracujemy z Polskim Towarzystwem Onkologicznym, Polskim Towarzystwem Urologicznym, z konsultantami krajowymi, którzy zajmują się uro-onkologią. Rak pęcherza moczowego, przez lata, a nawet dekady był dość mocno zaniedbywany. Przypomnę tylko, że dopiero w 2022 roku po raz pierwszy uruchomiony został program lekowy w tym wskazaniu. W 2023 roku wprowadzone zostały jednak następne leki w kolejnych liniach, również immunoterapia, które są szansą dla pacjentów na dłuższe przeżycie. Wcześniej leczenie opierało się oczywiście na chirurgii (i nadal jest to podstawa) i chemioterapii. Niemniej jednak dla pacjentów, którzy byli już w zaawansowanym stadium choroby nie było skutecznych opcji leczenia. Teraz możemy spodziewać się kolejnych rejestracji i nowych opcji terapeutycznych. W końcu rak pęcherza moczowego został zaadresowany. – wskazywał Szymon Chrostowski.

– Wspólnie ze środiskiem klinicznym powstała także ścieżka postępowania. Rak pęcherza moczowego, choć nie jest najczęstszym nowotworem (4 wśród mężczyzn, 12 u kobiet), to dotyka wielu osób palących papierosy (tytoń) lub mających kontakt z substancjami toksycznymi, najczęściej w miejscu pracy. Chcielibyśmy, aby ścieżka pacjenta była określona od samego początku, od lekarza POZ, aby zbudowana została czujność na objawy takie jak krwiomocz, bóle w podbrzuszu, aby w pierwszej kolejności wyeliminować lub potwierdzić podejrzenie raka pęcherza moczowego.

Obejrzyj cały wywiad:

Zobacz raport:

Rak pęcherza moczowego. Ścieżka pacjenta i algorytm postępowania terapeutycznego

Zobacz takżerelację z debaty:

źródło: Medicalpress

Co palenie tytoniu ma wspólnego z rakiem pęcherza? Co może oznaczać krwiomocz? Czy rak pęcherza zawsze jest równoznaczny z radykalną cystektomią? To pytania, na które odpowiedzi szuka Fundacja Onkologiczna Życie z Rakiem w ramach kampanii edukacyjnej „Życie z rakiem pęcherza moczowego”. Organizatorzy obalają najczęstsze mity, a także prezentują historię Pana Kazimierza, który opowiada o życiu oraz leczeniu nowotworu.
Statystyki pokazują, że zapadalność na raka pęcherza moczowego rośnie z roku na rok. O ile w 2015 roku leczonych było ponad 44 000 pacjentów, o tyle w 2023 już 58 000.[1] Przewiduje się, że liczba zachorowań na ten nowotwór w ciągu najbliższych 10 lat wzrośnie aż o ok. 25 proc.[2] I mimo że według Krajowego Rejestru Nowotworów pod względem częstości rozpoznawania zajmuje on piąte miejsce u mężczyzn i czternaste u kobiet, jest jednym z raków o najwyższym odsetku umieralności – co druga osoba, u której zdiagnozowano raka pęcherza umrze z tego powodu[3]. Mimo, że rak pęcherza moczowego jest relatywnie często występującym nowotworem, a dodatkowo, liczba pacjentów systematycznie rośnie, w porównaniu do innych chorób onkologicznych mało o nim rozmawiamy. A to błąd! Im więcej każdy z nas będzie wiedział, tym ma większe szanse na zapobieżenie chorobie lub szybsze rozpoznanie objawów, ułatwiających diagnostykę – podkreśla Pola Król, prezeska Fundacji Życie z Rakiem. Co zatem warto wiedzieć?
 
FAKTY I MITY

KTO CHORUJE: Na raka pęcherza moczowego chorują tylko dojrzali mężczyźni
FAŁSZ
Rak pęcherza moczowego występuję najczęściej u mężczyzn powyżej 45. r.ż., natomiast nie oznacza to, że nie chorują także kobiety. Spośród wszystkich nowotworów występujących wśród kobiet, rak pęcherza moczowego stanowi 2,2 proc. przypadków.[4] Natomiast o ile wskaźnik zgonów z powodu tej choroby jest niższy niż wskaźnik zachorowalności u mężczyzn, o tyle u kobiet jest na tym samym poziomie.
 
PRZYCZYNY ROZWOJU: Palenie tytoniu jest głównym, znanym czynnikiem ryzyka rozwoju raka pęcherza moczowego
PRAWDA
Dokładne przyczyny rozwoju tego nowotworu nie zostały poznane, określono natomiast czynniki ryzyka wpływające na jego wystąpienie. Dane Krajowego Rejestru Nowotworów pokazują, że 50- 65 proc. przypadków zachorowania na raka pęcherza moczowego u mężczyzn i 20-30 proc. u kobiet, spowodowanych jest paleniem papierosów.[5] Wpływ ma również ekspozycja na pochodne składników chemicznych (szczególnie w przemyśle rafineryjnym, wulkanizacyjnym i garbarskim).
 
OBJAWY: Nawet jednorazowa obecność krwi w moczu może być objawem rozwoju choroby
PRAWDA
Krwiomocz, nawet jeśli pojawi się jedynie raz, powinien być sygnałem dla pacjenta do pilnej wizyty u lekarza. Nie zawsze musi towarzyszyć mu ból. Może to być jednorazowa sytuacja, którą pacjent uznana za incydentalną. Tymczasem, nawet jeśli krwiomocz ustąpił czy nie towarzyszył mu ból, powinien zawsze zostać skonsultowany ze specjalistą. Bagatelizowanie tej sytuacji opóźnia rozpoznanie choroby a tym samym zmniejsza możliwości skutecznego leczenia.
Do innych, niespecyficznych dla raka pęcherza moczowego, ale mogących pojawić się objawów, należą: częste oddawanie moczu; ból, pieczenie podczas oddawania moczu; uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza moczowego (parcie naglące); zatrzymanie moczu.
 
LECZENIE: Radykalna cystektomia to podstawa leczenia raka pęcherza
FAŁSZ
Usunięcie pęcherza moczowego jest postępowaniem z wyboru jedynie u 20-30 proc. pacjentów. W przypadku guza naciekającego mięsień pęcherza leczenia oszczędzające nie jest możliwe. U większości pacjentów standardem postępowania będzie podanie bezpośrednio po zabiegu TURBT (przezcewkowa resekcja guza pęcherza moczowego) pojedynczej wlewki chemioterapeutyku do pęcherza, co pozwoli uchronić przed nawrotem choroby i w większości przypadków oznacza zakończenie leczenia.
 
LECZENIE: Zaawansowany rak pęcherza moczowego może być skutecznie leczony
PRAWDA
Ostatnie lata przyniosły dostęp do nowoczesnych, skutecznych terapii stosowanych w zaawansowanej fazie tego nowotworu. Jedną z nich jest immunoterapia, którą można włączyć już na etapie leczenia okołooperacyjnego. Jest to forma terapii, która wykorzystuje układ odpornościowy pacjenta do niszczenia komórek nowotworowych. W ramach programu lekowego B.141.FM pacjenci z ekspresją PD-L1 > 1%, mogą otrzymać leczenie niwolumabem. Wymaga to dodatkowej diagnostyki – oceny ekspresji PD-L1 na etapie chemioterapii neoadjuwantowej i kwalifikacji do cystektomii. Niestety nie wszystkie ośrodki leczące raka pęcherza zlecą taką diagnostykę. Co oznacza, że mimo dostępu do skutecznego leczenia, wielu pacjentów straci szansę na dłuższe życie – dodaje Pola Król. Ta immunoterapia ratuje mi życie – mówi pan Kazimierz, żyjący z rakiem pęcherza moczowego. Nowotwór, na który ja zachorowałem, był bardzo złośliwy, więc niebezpieczeństwo nawrotu jest bardzo duże. Żeby organizm sobie poradził, zaproponowano mi immunoterapię, która przygotuje mój organizm do tego, aby walczyć z nowotworem, który będzie chciał wrócić.
 
Pacjent nic nie może
FAŁSZ
Edukacja i świadomość są pierwszymi krokami skutecznej profilaktyki. Wiedząc, jak możemy przeciwdziałać chorobie możemy podejmować świadome decyzje w zakresie naszego stylu życia. Wiedza na temat objawów wzmacnia czujność i pozwala szybciej zareagować w sytuacji tego wymagającej. Z kolei znajomość choroby i wiedza o możliwościach leczenia pozwoli pacjentowi przypilnować swojej terapii. Wiem jednocześnie, że edukacja jest procesem długofalowym, dlatego na ten moment chciałabym, abyśmy zapamiętali dwie rzeczy: palenie jest głównym czynnikiem wpływającym na rozwój choroby; krew w moczu to zawsze sygnał do konsultacji z lekarzem. Wierzę, że to dobre podstawy do dalszej rozmowy o raku pęcherza moczowego oraz pogłębiania świadomości społecznej w tym zakresie – podsumowuje Pola Król.
 
Więcej informacji na temat raka pęcherza moczowego, kampanii edukacyjnej oraz materiały video prezentujące historię Pana Kazimierza, znajdują się na profilu Fundacji Onkologicznej Życie z Rakiem: https://www.facebook.com/zyciezrakiem.fundacja
Patronat medialny nad kampanią „Życie z rakiem pęcherza moczowego” objął portal onkologiczny www.ZwrotnikRaka.pl
 
 
[1] Raport Rak pęcherza moczowego: https://www.mzdrowie.pl/wp-content/uploads/2024/10/raport-pecherz-2024-www-FINAL.pdf , str. 31, dostęp: 05.02.2025 r.
[2]Sytuacja pacjenta z rakiem pęcherza moczowego – aktualne wyzwania, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, 2022: https://tosieleczy.pl/wp-content/uploads/2022/09/Rak_PECHERZA_raport_2022_wygrajmyzdrowie-1.pdf
[3]Raport „Nowotwory Złośliwe w Polsce 2021”, Krajowy Rejestr Nowotworów: https://onkologia.org.pl/sites/default/files/publications/2024-01/0_krn-2023-book-2024-01-22.pdf
[4] Krajowy Rejestr Nowotworów, https://onkologia.org.pl/sites/default/files/P%C4%99cherz_moczowy.pdf , dostęp: 05.02.2025 r.
[5] Krajowy Rejestr Nowotworów, https://onkologia.org.pl/sites/default/files/P%C4%99cherz_moczowy.pdf , dostęp: 05.02.2025 r.
źródło: Fundacja Życie z Rakiem
Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że rak pęcherza moczowego jest jednym z najczęściej występujących nowotworów złośliwych wśród Polaków, czwartym u mężczyzn (po raku prostaty, płuca i jelita grubego) i dwunastym u kobiet. Niepokojące jest także, że jest on jednym z nowotworów z najwyższym odsetkiem umieralności. Dlaczego tak się dzieje, jak ważny jest czas i jakość diagnostyki oraz dostęp do kompleksowego leczenia wskazywali eksperci podczas debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
 
Relacja z debaty „Rak pęcherza moczowego – jak poprawić rokowania pacjentów”
 
Co roku stawia się ponad 7000 nowych rozpoznań raka pęcherza, a roczna śmiertelność wynosi ok. 3800- 4000 osób. Według szacunków ekspertów, u około 70-80 procent pacjentów rozpoznaje się nowotwór nienaciekający, czyli powierzchniowy. U około 20-30 procent chorych guz już w chwili rozpoznania ma charakter inwazyjny, naciekający mięśniówkę pęcherza, co w większości przypadków niesie za sobą konieczność usunięcia pęcherza. Rokowanie zależy od dobrej, sprawnej i szybko przeprowadzonej diagnostyki oraz niezwłocznego włączenia odpowiedniego leczenia.
 
W ostatnim czasie pojawiło się wiele nowych możliwości terapeutycznych w raku pęcherza moczowego, ale nadal mamy niską świadomość społeczną i zbyt długą ścieżkę diagnostyczną. W 2022 roku wprowadzono pierwszy program lekowy w tym wskazaniu, co niewątpliwie było ważną zmianą, ale niektóre z jego zapisów nadal wymagają aktualizacji. – podkreślił prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.
 
Rak pęcherza jest nowotworem, który w większości przypadków powstaje w wyniku działania czynników zewnętrznych – toksyn, które dostarczamy sami do organizmu albo jesteśmy na nie narażeni. Główną przyczyną zachorowań pozostaje dym tytoniowy, odpowiadając za ok. 70% ogółu rozpoznań. – W kwestii prewencji palenia papierosów jest wiele do zrobienia – mówił prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego. – Coraz częściej o tym rozmawiamy, aczkolwiek uważam, że zdecydowanie za mało.

Dym tytoniowy przechodzi przez śródbłonek płuca, dostaje się do krwi, a potem jest filtrowany przez nerki i trafia do pęcherza moczowego, gdzie przez wiele godzin oddziałuje na nabłonek i z czasem może powodować powstanie nowotworu pęcherza. Wiele osób o tym nie wie.

– Na toksyny, które sami wprowadzamy do organizmu nakładają się jeszcze substancje toksyczne środowiskowe, które również indukują raka pęcherza jak np. zanieczyszczone powietrze czy środowisko pracy z kontaktem z toksynami, np. w lakierniach, farbiarniach, praca z polimerami aromatycznymi w zakładach, które zajmują się wytwarzaniem opon czy gum – kontynuował profesor.

Jak podkreślali eksperci, pacjenci uroonkologiczni, to niestety najbardziej zaniedbana grupa chorych i często nieświadoma zagrożeń, z wyjątkiem raka prostaty, o którym od lat mówi się dużo i wiele zrobiono w kwestii edukacji społecznej i usprawnienia ścieżki pacjenta. W tym kontekście, niezwykle ważna jest rola lekarza rodzinnego, który może zidentyfikować pierwsze sygnały i zlecić badania diagnostyczne, które wykluczą lub potwierdzą podejrzenie raka pęcherza. Pacjenci trafiają do gabinetu lekarza POZ najczęściej z krwiomoczem lub objawami podrażnienia/zapalenia dróg moczowych, czyli w sytuacjach nagłych.

Niestety wiele osób przez długi czas bagatelizuje objawy ze strony układu moczowego, leczą się preparatami bez recepty i trafiają do lekarza późno. – Nowotwór pęcherza moczowego rozwija się dość szybko, dlatego oprócz świadomości samych pacjentów, istotna jest czujność lekarzy rodzinnych. Mianowicie, aby podstawowy objaw utajony – krwinkomocz, a potem krwiomocz był zawsze zdiagnozowany poprawnie. Wielu chorych jest leczonych całe tygodnie, czasem miesiące z powodu rzekomego zakażenia dolnych dróg moczowych, a w istocie był to rak pęcherza – dodał prof. Drewa.

Brakuje nam generalnie prostych opracowań dotyczących chorób nowotworowych, wczesnych objawów i zaleceń postępowania dot. wstępnego rozpoznania i kolejnych kroków dla lekarzy POZ. Jeżeli lekarz rodzinny będzie wiedział, że pojawienie się krwi w moczu czy krwinkomoczu bezobjawowego powinno kwalifikować pacjenta do wstępnej diagnostyki z zastosowaniem cystoskopii, to będziemy szybciej i wcześniej wykrywać nowotwory pęcherza – wskazywał prof. Piotr Wysocki, Kierownik Oddziału Onkologii, Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Cystoskopia to kluczowe badanie w diagnostyce raka pęcherza, ale eksperci podkreślili, że lekarz rodzinny jak i każdy inny specjalista, ma też do dyspozycji bardzo proste narzędzie, jakim jest USG z wypełnionym pęcherzem. Pacjent powinien być poinformowany jak się przygotować do takiego badania.

Dobra wiadomość jest taka, że powstają wytyczne dla lekarzy POZ. Przykładem jest wspólne opracowanie z Polskim Towarzystwem Lekarzy Rodzinnych – Razem z prof. Agnieszką Mastalerz-Migas podjęliśmy próbę opracowania prostych, krótkich zaleceń, jednoznacznego algorytmu postępowania dla lekarza podstawowej opieki – mówił Dominik Dziurda, ekspert ochrony zdrowia.

Sprowadzają się one do kilku kwestii: w sytuacji krwiomoczu związanego z podejrzeniem infekcji, rozważyć zastosowanie pojedynczego cyklu antybiotykoterapii i nie kontynuować antybiotykoterapii, która czasami przechodzi w leczenie przewlekłe bez właściwej diagnostyki; pacjent z krwiomoczem powinien kontynuować diagnostykę w ramach systemu DILO po skierowaniu przez lekarza POZ (niestety nadal ilość skierowań w ramach karty DILO dla pacjentów z podejrzeniem raka pęcherza jest stosunkowo mała); u pacjentów z krwinkomoczem bez czynników ryzyka powinna być przeprowadzona podstawowa diagnostyka obrazowa i skierowanie potem do poradni nefrologicznej lub urologicznej zgodnie z wynikami.

W przypadku potwierdzenia guza w pęcherzu moczowym, należy pobrać wycinek do badań histopatologicznych. Jeśli jest to możliwe, wycina się cały guz, jeśli nie, pobiera się miarodajne wycinki i pozostawia masę guza, której nie da się usunąć. Przed zabiegiem pacjent powinien mieć wykonany rezonans magnetyczny – To nam daje informacje jak zaawansowany jest nowotwór, jak głęboko rośnie w ścianę pęcherza moczowego. Barierą jest dostęp do tych badań i czas oczekiwania. W raku pęcherza czas oczekiwania nawet 3 tygodnie to jest dużo – wskazywał prof. Drewa.

Leczenie zależy od tego, czy mamy do czynienia z rakiem o charakterze bardziej powierzchownym, który ma niski stopień złośliwości, po wycięciu, nie ma ryzyka tworzenia przerzutów, czy też z rakiem naciekającym mięśniówkę, czyli głęboko wnikającym w pęcherz, o wysokiej złośliwości, który jest leczony dopęcherzowo, głównie przy pomocy szczepionek BCG, czasem chemioterapii do pęcherzowej. Eksperci zwrócili uwagę na problem logistyczny z dostępem do immunoterapii BCG w Polsce, im pacjenci mieszkają dalej od dużego ośrodka, tym mniejszy procent chorych korzysta z tej terapii. Dostępność do poradni, w których pacjent może otrzymać to świadczenie jest kluczowa, ale również odpowiednia wycena, która obecnie jest bardzo niska dla procedury, która trwa ponad 2 godziny. Prawdopodobnie powoduje to, że wiele poradni nie jest zainteresowanych jej realizacją.

Stwierdzenie raka pęcherza z naciekiem mięśniówki jest zawsze sygnałem, że chory musi mieć wykonany rozległy zabieg operacyjny – radykalna cystektomia (usunięcie pęcherza wraz z sąsiadującymi tkankami i narządzami) i pacjent wymaga także leczenia systemowego, w tym często chemioterapii przedoperacyjnej, która jest mniej toksyczna i lepiej tolerowana niż podana po zabiegu chirurgicznym – Jest to postępowanie, które wiąże się z bardzo wyraźną poprawą rokowania. Szanse na całkowite wyleczenie chorych gwałtownie rosną i powinien być to standard postępowania. Niestety implementacja tego standardu, nie tylko w Polsce, również na świecie, jest cały czas niezadowalająca – podkreślił prof. Wysocki. Aktualnie otrzymuje ją ok. 38% pacjentów, a powinna być to co najmniej połowa.

Ważne, aby pacjent trafiał do ośrodka, który ma doświadczenie w leczeniu nowotworów pęcherza. – Problem w ośrodkach z małym doświadczeniem w cystektomii jest również taki, że pacjenci są bardzo długo „przeciągani” i decyzja o usunięciu pęcherza jest podejmowana bardzo późno, kiedy kolejne resekcje nie dają rezultatu. Mamy w Polsce 130 oddziałów urologicznych, ale jedynie kilkanaście ośrodków wykonuje pond 30 zabiegów rocznie i ma rzeczywiście doświadczenie w leczeniu raka pęcherza metodą cystektomii radykalnej. Dlatego centralizacja chirurgii w tym obszarze ma znaczenie, pozwala też na prawidłowe leczenie powikłań po tym zabiegu. – dodał prof. Drewa.

W ostatnich latach wiele zmieniło się w farmakoterapii nowotworów pęcherza moczowego, szczególnie na znaczeniu zyskało leczenia skojarzone. Jak podkreślił prof. Piotr Wojcieszek, Kierownik Zakładu Brachyterapii w NIO-PIB w Gliwicach, najlepsze efekty uzyskuje się przy połączeniu 3 metod leczenia, chirurgii, radiochemioterapii i leczenia systemowego. Wymaga to jednak współpracy wielodyscyplinarnej i dobrej koordynacji. W polskich warunkach jest to dość trudne, ponieważ oddziały radioterapii najczęściej nie mieszczą się w pobliżu ośrodków urologicznych.
 
Mimo dużej liczby zachorowań, program lekowy w raku pęcherza powstał dopiero w 2022 roku. Po wielu latach dał on w końcu polskim pacjentom możliwość innowacyjnego leczeni terapią podtrzymującą awelumabem. Jak zauważył prof. Piotr Wysocki, ma on jednak swoje ograniczenia i wymaga aktualizacji. Postęp w leczeniu nowotworów pęcherza i raka urotelialnego w ciągu ostatnich 5 lat jest bardzo wyraźny.

– Potwierdzono wysoką immunogenność raków indukowanych długotrwałą ekspozycją na czynniki karcinogenne. Rak urotelialny pęcherza jest wysoce zmutowany, immunogenny, wysoce rozpoznawany przez układ odpornościowy, więc uruchomienie układu odpornościowego poprzez zastosowanie immunoterapii przynosi bardzo dużą korzyść w tej grupie chorych, zarówno jako leczenie skojarzone chemioimmunoterapią, jak i leczenie podtrzymujące po uzyskaniu kontroli choroby oraz leczenie po niepowodzeniu chemioterapii – zaznaczył prof. Piotr Wysocki. – Niestety, program lekowy do dzisiaj nie widzi w ogóle tej ostatniej grupy chorych, którzy nie odpowiedzieli na chemioterapię  – to grupa najgorzej rokujących pacjentów. W ich przypadku, pomimo podjętej interwencji, chorba nadal postępuje, dlatego powinni otrzymać immunoterapię w drugiej linii. Tymczasem, druga linia dla tych chorych nie istnieje. Jest to ogromny problem. Mam nadzieję, że w tym roku w końcu program lekowy zauważy tę grupę pacjentów, bo niestety, przez to, że nie dostają immunoterapii, nie mogą potem otrzymać najnowszych leków w kolejnej linii leczenia.

Prof. Wysoki zaznaczył, że wśród nowych terapii znajduje się m.in. koniugat przeciwciała skojarzony z lekiem cytotoksycznym – enfortumab wedotyny, który działa bardzo efektywnie w zakresie drugiej linii leczenia, a w połączeniu z immunoterapią jest zarejestrowany do stosowania w pierwszej linii jako leczenie podtrzymujące, co pozwala na bardzo wyraźną poprawę rokowania chorych. W programie lekowym nie ma jednak możliwości połączenia tego koniugatu z immunoterapią pembrolizumabem. Ta opcja terapeutyczna w 2023 roku na kongresie ESMO doczekała się owacji na stojąco. Jest pierwszą terapią od 30 lat która przełamała paradygmat rozpoczynania terapii przerzutowego raka urotelialnego od chemioterapii. Ta opcja leczenia zapewnia „bardzo wyraźną poprawę rokowania chorych, lepszą niż jakakolwiek inna dostępna opcja terapeutyczna”.
 
Zdaniem ekspertów program lekowy powinien być aktualizowany bez dalszej zwłoki w celu zbliżenia się do międzynarodowych wytycznych klinicznych i zapewnienia polskim chorym dostępu do skutecznego leczenia, w tym skojarzenia immunoterapii z koniugatem, immunoterapii podtrzymującej po chemioterapii oraz immunoterapii w drugiej linii leczenia.
 
Eksperci zgodzili się także, że rozwiązania, które mogą poprawić koordynację leczenia to stworzenie unitów uroonkologicznych oraz wdrożenie Krajowej Sieci Onkologicznej. Aktualnie w Agencji Badań Medycznych kontynuowane są też prace, aby opracowane zalecenia dla ścieżki pacjenta z rakiem pęcherza moczowego przełożyć na rekomendacje dla ministra zdrowia. Ważna jest także poprawa warunków realizacji świadczeń dla świadczeniodawców, w tym wycen procedur. Nieocenione znaczenie miałaby także ogólnopolska kampania świadomościowa uwrażliwiająca na konsekwencje palenia tytoniu, narażenia na toksyny w miejscu pracy oraz objawy i zalecenia postępowania w przypadku krwiomoczu czy krwinkomoczu.
 
Uczestnicy debaty podkreślili, że większe koszty powoduje brak właściwego leczenia, niż stosowanie najnowszych standardów postępowania, w tym wytycznych Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Polskiego Towarzystwa Urologicznego, które powinny być brane pod uwagę w momencie podejmowania decyzji refundacyjnych.

źródło: PTO, Medicalpress

Polskie Towarzystwo Onkologiczne wraz z redakcją Medicalpress zaprasza na kolejną debatę ekspercką z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” poświęconą wyzwaniom w diagnostyce i leczeniu raka pęcherza moczowego oraz rekomendacjom usprawnień w ścieżce pacjenta, mających na celu poprawę rokowań chorych. Trasmisja na żywo odbędzie się 14 stycznia 2025 r. o godz. 15:00.
Uczestnicy dyskusji:

Moderator: Marek Kustosz, redaktor naczelny Medicalpress.

Zagadnienia i tematyka spotkania:
Transmisja online:
https://www.youtube.com/live/-o8gbwh1xbc?si=nVrdAW4yq4IZVNHg
Minimalne wykorzystanie procedury wystawiania kart DiLO z powodu krwiomoczu, długi okres oczekiwania na wizytę u urologa oraz wynik badania histopatologicznego, ograniczona dostępność do cystoskopii giętkiej oraz zabiegu TURBT, niedostateczne wykorzystanie możliwości leczenia neoadjuwantowego pacjentów przed cystektomią, brak standardu oznaczenia ekspresji PD-L1, ograniczenia w dostępie do rehabilitacji dla pacjentów po usunięciu pęcherza oraz terapii rekomendowanych przez międzynarodowe towarzystwa naukowe. Czy możliwa jest poprawa sytuacji pacjentów chorujących na raka pęcherza moczowego w Polsce? Rekomendacje zmian dla tych i wielu innych problemów zaprezentowali eksperci w raporcie „Rak pęcherza moczowego. Ścieżka pacjenta i algorytm postępowania terapeutycznego”, którego premiera miała miejsce w środę, 2 października w Warszawie.
Rak pęcherza moczowego nie jest najczęstszym nowotworem złośliwym w Polsce. Według Krajowego Rejestru Nowotworów pod względem częstości rozpoznawania zajmuje piąte miejsce u mężczyzn i czternaste u kobiet. Jest natomiast nadal jednym z nowotworów z najwyższym odsetkiem umieralności – co druga osoba, u której zdiagnozowano tę chorobę umrze z jej powodu[1]. Ponadto przewiduje się, że liczba zachorowań na nowotwór pęcherza moczowego w ciągu najbliższych 10 lat wzrośnie o ok. 25 proc.[2] Mimo alarmujących danych aktualnie w Polsce nie istnieje program kompleksowej opieki nad pacjentami chorującymi na raka pęcherza. Dodatkowo, koordynacja leczenia nie jest jednoznacznie przypisana urologowi lub onkologowi, którzy zajmują się chorym w trakcie terapii.
 
Niedoskonały system
Raport „Rak pęcherza moczowego. Ścieżka pacjenta i algorytm postępowania terapeutycznego” jest odpowiedzią na potrzebę standaryzacji postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w raku pęcherza moczowego. To efekt końcowy realizowanego od 2023 roku w Warsaw Health Innovation Hub projektu „Opracowanie standardów w zakresie kompleksowej opieki pacjenta w ramach leczenia raka pęcherza moczowego w celu polepszenia koordynacji leczenia i efektów zdrowotnych”. Projekt ten był koordynowany przez Agencję Badań Medycznych, przy zaangażowaniu klinicystów, ekspertów systemowych, środowiska pacjentów i podmiotów z branży farmaceutycznej i medycznej, w tym Merck Sp. z o.o., Astellas Pharma Sp. z o.o., Bristol-Myers Squibb Sp. z o.o., Olympus Polska, Synthaverse S.A., od lipca 2024 r. MSD Polska Sp. z o.o. Pomysłodawcą projektu była Fundacja „Wygrajmy Zdrowie”.
 
– Od kilku lat obserwujemy i staramy się wpłynąć na sytuację polskich pacjentów chorujących na raka pęcherza moczowego. O konieczności ustalenia standardów koordynowanej opieki nad tą grupą chorych przeczytać można było już w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 27 lutego 2018 r. (Dz.U. 2018 poz. 469, z późn. zm.). Temat pojawił się w sejmowym raporcie z 18 lipca 2018 r. przygotowanym z inicjatywy Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjentów przy współpracy Polskiego Towarzystwa Urologicznego, Konsultanta Krajowego w Dziedzinie Urologii oraz Fundację Eksperci dla Zdrowia[3], a także w raporcie AOTMIT oraz opinii Rady Przejrzystości nr 223/2020 z 7 września 2020 r.[4]. Dlatego też celem prezentowanego raportu było w pierwszej kolejności zweryfikowanie obecnej ścieżki pacjenta w oparciu o dostępne w systemie ochrony zdrowia dane oraz wywiady z lekarzami, a następnie zaktualizowanie i opracowanie optymalnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej przy uwzględnieniu wytycznych klinicznych – polskich i międzynarodowych, opinii ekspertów medycznych i środowiska pacjentów, a także dobrych praktyk z innych krajów – tłumaczył Szymon Chrostowski, prezes Fundacji „Wygrajmy Zdrowie”.
 
Raport składa się z trzech części: analizy aktualnej praktyki klinicznej wraz z rekomendacjami dotyczącymi kierunków optymalizacji ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, graficznego algorytmu ścieżki, który powstał w oparciu o aktualne zalecenia towarzystw naukowych oraz propozycji wskaźników oceny jakości procesu diagnostyczno – terapeutycznego.
 
– Część analityczna raportu opiera się o wywiady pogłębione przeprowadzone z grupą ośmiu czołowych ekspertów klinicznych w dziedzinie medycyny rodzinnej, urologii oraz onkologii. Główne obszary, które zostały poddane analizie to diagnostyka oraz leczenie chorych z rakiem pęcherza moczowego. Uwzględnione zostały również ocena jakości i wyceny procedur medycznych oraz przedziały czasowe pomiędzy kolejnymi etapami w ścieżce diagnostyczno – terapeutycznej. Integralnym elementem diagnozy systemu są także pozyskane na potrzeby projektu wyniki analizy danych NFZ za lata 2018-2023 powiedział Krzysztof Jakubiak, prezes Modern Healthcare Institute, współautor raportu.

– Dokładna weryfikacja aktualnej ścieżki pacjenta pozwoliła zidentyfikować bariery, które wpływają na jej ostateczny, niedoskonały kształt, a co za tym idzie – rekomendacje zmian. W raporcie opracowaliśmy schematy postępowania oraz zalecenia dla poszczególnych etapów ścieżki, od diagnostyki krwiomoczu i krwinkomoczu w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, przez diagnostykę urologiczną, proces TURBT, konsylia lekarskie, po leczenie oraz zasady monitorowania pacjentów – podsumował Dominik Dziurda, HTA Formedis, współautor raportu.
 
Nowa ścieżka pacjenta
Według autorów raportu proces diagnostyki i leczenia powierzchniowego raka pęcherza moczowego wymaga wprowadzenia usprawnień na każdym jego etapie, od pierwszej wizyty u lekarza POZ, który wystawia stosowane skierowanie, przez cystoskopię – proste, szybkie endoskopowe badanie wziernikowe wykonywane za pomocą giętkiego wideocystoskopu, po procedurę TURBT, czyli leczenie endoskopowe nowotworu nienaciekającego. W przypadku 70-80 proc. przypadków pacjent nie wymaga leczenia operacyjnego usunięcia pęcherza. Jednakże z uwagi na tendencję do nawracania, standardem postępowania w leczeniu raka pęcherza jest podanie bezpośrednio po zabiegu TURBT pojedynczej wlewki chemioterapeutyku do pęcherza, co w większości przypadków oznacza zakończenie leczenia.
 
– Pojawienie się krwi w moczu zawsze powinno być sygnałem alarmującym dla lekarza. Konieczna staje się pogłębiona diagnostyka i wizyta u lekarza specjalisty, co w Polsce niestety oznacza czekanie w kolejce. Metodą na skrócenie tego czasu jest wystawienie przez lekarza rodzinnego karty DiLO z powodu krwiomoczu albo podejrzenia guza, co nadaje skierowaniu charakter priorytetowy – wyjaśnił dr hab. n. med. Krzysztof Tupikowski, kierownik Centrum Leczenia Nowotworów Urologicznych w Dolnośląskim Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii; konsultant merytoryczny raportu.. – Niestety nie wszędzie uda się zaoszczędzić czas. W Polsce nadal brakuje oddziałów urologicznych, które wykonują cystoskopię. Różnica w wycenie badania wykonanego w AOS i w trybie szpitalnym sprzyja hospitalizacji, co wpływa na wydłużenie kolejki oczekujących pacjentów. Dodatkowo wycena procedury cystoskopii giętkiej powinna uwzględnić szybszą zużywalność sprzętu. Niedostateczna jest również wydolność oddziałów i pracowni endoskopowych wykonujących procedurę TURBT, która w przypadku większości chorych wystarcza zwykle do opanowania choroby. Także czas oczekiwania na wynik badania histopatologicznego pozostawia wiele do życzenia – dodał prof. Tupikowski.
 
W przypadku guza naciekającego mięsień pęcherza, czyli u 20-30 proc. pacjentów, nie jest możliwe leczenie oszczędzające. Postępowaniem z wyboru jest wówczas wycięcie pęcherza. Ostatnie lata pokazały, że włączenie leczenia przedoperacyjnego, gdy choroba jest ograniczona tylko i wyłącznie do ściany pęcherza, może wydłużyć czas wolny od nawrotów choroby. Dodatkowo, wcześniejsze zastosowanie chemioterapii podnosi skuteczność immunoterapii. Od roku możliwe jest także włączenia leczenia pooperacyjnego immunoterapią, co wymaga dodatkowej diagnostyki. Konieczne są zatem zmiany w standardach postępowania. Niezbędna jest także współpraca urologów i onkologów oraz innych specjalistów w ramach konsyliów wielodyscyplinarnych, jak też monitoring efektów zabiegów oraz leczenia systemowego.
 
– Aktualnie w programie lekowym B.141.FM. mamy do dyspozycji immunoterapię oraz koniugat. W obecnym standardzie postępowania, jeżeli u chorego może być zastosowana chemioterapia cisplatyną lub karboplatyną z gemcytabiną jako leczenie pierwszego rzutu, to w dalszej kolejności, jeśli nie wystąpi progresja choroby, mamy możliwość podania pacjentowi podtrzymującego leczenia immunoterapią. Natomiast w przypadku progresji – stosujemy koniugat. Program lekowy powinien być dalej rozwijany i zbliżać się do międzynarodowych wytycznych klinicznych.-  To czego nam brakuje, to np. możliwość zastosowania w drugiej linii leczenia immunoterapią oraz dostępu do niedawno zarejestrowanej terapii skojarzonej wspomnianego koniugatu z inhibitorem punktów kontrolnych w pierwszej linii – tłumaczył dr hab. n. med. Jakub Kucharz, Klinika Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie; konsultant merytoryczny opracowania z ramienia onkologów. – Od listopada ubiegłego roku możemy zastosować immunoterapię także w leczeniu uzupełniającym, pooperacyjnym u pacjentów z ekspresją PD-L1 > 1%. Co jest równoznaczne z koniecznością wykonania oceny ekspresji PD-L1 na etapie chemioterapii neoadjuwantowej i kwalifikacji do cystektomii. Niestety nie ma standardów, które by to narzucały. W związku z tym wielu pacjentów traci szansę na skuteczne leczenie – podsumował prof. Kucharz
 
Utworzenie ścieżek pacjentów z rakiem pęcherza moczowego, określenie maksymalnych czasów trwania poszczególnych etapów diagnostyki i leczenia oraz określenie wskaźników jakości umożliwiających adekwatną wycenę świadczeń, a także dostosowanie leczenia systemowego zgodnie z wytycznymi międzynarodowymi pozwoli na widoczną zmianę efektów leczenia pacjentów z nowotworami urotelialnymi w Polsce, a co za tym idzie zmniejszenie śmiertelności w tej grupie pacjentów.

PRZECZYTAJ RAPORT

 

[1]Raport „Nowotwory Złośliwe w Polsce 2021”, Krajowy Rejestr Nowotworów: https://onkologia.org.pl/sites/default/files/publications/2024-01/0_krn-2023-book-2024-01-22.pdf

[2]Sytuacja pacjenta z rakiem pęcherza moczowego – aktualne wyzwania, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, 2022: https://tosieleczy.pl/wp-content/uploads/2022/09/Rak_PECHERZA_raport_2022_wygrajmyzdrowie-1.pdf

[3]Nowotwór pęcherza moczowego – rekomendacje z zakresie kompleksowej opieki nad pacjentem, Polskie Towarzystwo Urologiczne, Konsultant Krajowy w dziedzinie urologii, Fundacja Eksperci dla Zdrowia, 2018: https://ekspercidlazdrowia.pl/wp-content/uploads/2018/06/Raport_nowotwor_pecherza.pdf

[4]Opinia Rady Przejrzystości nr 223/2020 z dnia 7 września 2020 roku w sprawie opracowania odpowiednich rozwiązań organizacyjnych w zakresie kompleksowej opieki onkologicznej w nowotworach narządowych: nowotwory urologiczne – nowotwór złośliwy pęcherza moczowego (ICD-10 C67): https://bipold.aotm.gov.pl/assets/files/zlecenia_mz/2018/089/ORP/U_36_288_07092020_o_223_rak_pecherza_moczowego_31s_zacz.pdf
źródło: Fundacja Wygrajmy Zdrowie

Ministerstwo Zdrowia opublikowało obwieszczenia w sprawie kluczowych zaleceń w diagnostyce i leczeniu ośmiu nowotworów: raka piersi, płuca, prostaty, jajnika, nerki, raka wątrobowokomórkowego, pęcherza moczowego oraz okrężnicy, zgodnie z założenia Narodowej Strategii Onkologicznej.

Ustawa o Krajowej Sieci Onkologicznej, którą uchwalono w marcu 2023 r. w art. 24. 1 przewiduje, że Minister zdrowia ogłasza, w drodze obwieszczenia, kluczowe zalecenia w zakresie opieki onkologicznej, dotyczące organizacji i postępowania klinicznego dla poszczególnych jednostek chorobowych lub dziedzin medycyny w zakresie świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, mając na względzie ujednolicenie postępowania w praktyce klinicznej i poprawę jakości tej opieki.

Lista opublikowanych obwieszczeń:

Fundacja Wygrajmy Zdrowie ogłasza start kampanii edukacyjnej Krwiomocz? Działaj! mającej na celu zwiększenie świadomości społecznej na temat profilaktyki w kierunku raka urotelialnego. Kampania, której ambasadorami zostali aktor Jacek Borkowski i dziennikarz Zbigniew Urbański, skupia się na informowaniu o istotności wczesnego wykrywania tej groźnej choroby.

Rak urotelialny, występujący najczęściej w obrębie pęcherza moczowego, stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia publicznego. W Polsce rocznie notuje się ponad 8 tysięcy nowych przypadków raka urotelialnego, a każdy z nich wymaga szybkiego i skutecznego działania. Rak pęcherza moczowego jest drugim najczęstszym nowotworem urologicznym. Dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, jednak najczęściej atakuje mężczyzn po 60. roku życia – to czwarty nowotwór w tej populacji. Większość przypadków raka urotelialnego jest wykrywana na etapie, kiedy możliwe jest jeszcze leczenie radykalne, dające szansę na całkowite wyleczenie. Niestety, około 20% nowych rozpoznań dotyczy chorych, u których choroba została wykryta w fazie rozsiewu (przerzutów odległych), kiedy nie jest już możliwe wyleczenie. Dlatego badania profilaktyczne, w tym przede wszystkim regularne badania moczu, stanowią kluczowy element wczesnego wykrywania raka urotelialnego. Kolejnym ważnym badaniem, które powinien w pewnym wieku zrobić każdy z nas, jest USG dróg moczowych. I choć oba badania są proste i bezbolesne, a co najważniejsze finansowane przez NFZ i dostępne w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), to ze względu na niską świadomość choroby nadal zbyt mało osób się na nie decyduje.

Z inicjatywy Fundacji Wygrajmy Zdrowie wystartowała właśnie kampania edukacyjna KRWIOMOCZ? DZIAŁAJ!, która ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa, wiedzy pacjentów i zwrócenie uwagi lekarzy na tę chorobę.

– „Krwiomocz? Działaj!” nie jest jedynie hasłem przewodnim. Dla nas to wezwanie do działania, mobilizacja społeczeństwa, a jednocześnie wyraz naszego zaangażowania w walkę z rakiem pęcherza. Chcemy, aby każdy zrozumiał, jak kluczową rolę we wczesnym wykrywaniu raka urotelialnego odgrywa profilaktyka – powiedział Szymon Chrostowski, Prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie. – Jestem głęboko przekonany, że edukacja społeczna i wczesna diagnostyka są kluczowymi elementami walki z rakiem urotelialnym. Nasza kampania ma na celu dotarcie do jak największej liczby osób, przekazanie im rzetelnej wiedzy na temat tej choroby oraz zachęcenie do regularnych badań profilaktycznych. – dodaje.

W ramach kampanii planowane są działania edukacyjne, prowadzone na stronie www.krwiomoczdzialaj.pl gdzie można znaleźć najważniejsze informacje dotyczące profilaktyki raka urotelialnego, głównych czynników ryzyka, narażenia zawodowego, dostępnych metod leczenia, komentarze ekspertów czy interaktywną mapę z listą ośrodków, zajmujących się leczeniem.

Do regularnych badań profilaktycznych zachęcają ambasadorzy kampanii – aktor Jacek Borkowski oraz dziennikarz Zbigniew Urbański.

– Rak pęcherza moczowego początkowo przebiega bezobjawowo. Krwiomocz często jest jego pierwszym objawem. Kluczowym czynnikiem ryzyka jest palenie tytoniu, co znacznie zwiększa prawdopodobieństwo rozwoju tego rodzaju nowotworu. Ja paliłem przez 40 lat. Gdy zaczynałem, palenie było modne, nikt nie myślał o tym, czy jest to niebezpieczne dla zdrowia – palili wszyscy. Pokonałem nałóg kilka lat temu i wiem, że muszę badać się regularnie. Wystarczy profilaktyczne badanie moczu i krwi, tylko tyle. – mówi Jacek Borkowski

Do głównych czynników sprzyjających rozwojowi nowotworu pęcherza moczowego zalicza się również ekspozycję na substancje chemiczne. Dlatego na stronach kampanii można zobaczyć aktora i dziennikarza z elementami strojów strażaka czy pracownika technicznego.

– Przez prawie 20 lat pracowałem w Komendzie Głównej Policji, potem zacząłem pracować jako dziennikarz. Ta praca, jak i ta wcześniejsza, pozwoliła mi spotkać wielu ludzi na swojej drodze, którzy wykonywali różne zawody. Realizując materiały miałem okazję rozmawiać z pracownikami wielu branż – od technologicznej, przez produkcje skór, farb, gumy, tekstyliów, barwników, metalu, ropy i materiałów drukarskich. Wielu z nich szczerze kocha swoją prace, poświęca się jej, jednak muszą przy tym pamiętać, że praca w takich warunkach jest szczególnie niebezpieczna dla zdrowia. – komentuje Zbigniew Urbański

Rak urotelialny może jednak dotyczyć każdego, nie tylko osób z grup szczególnego ryzyka. Dlatego niezmiernie istotne jest, aby pacjenci byli świadomi choroby oraz nie bagatelizowali pozornie niewielkich objawów. Już podstawowe badanie moczu, umożliwiające wykrycie niewidocznej gołym okiem krwi, stanowi punkt wyjścia do bardziej zaawansowanej diagnostyki.

źródło: Fundacja Wygrajmy Zdrowie

Pojawia się wiele prac wskazujących, że w przypadku raka prostaty profilowanie genetyczne należy wykonać już w momencie postawienia diagnozy – mówi prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, podsumowując kongres EAU 2023.

W dniach 10-13 marca w Mediolanie (Włochy) odbył się 38. kongres Europejskiego Towarzystwa Urologicznego (European Association of Urology, EAU). Specjaliści w dziedzinie urologii spotkali się, aby dyskutować i oceniać praktyki kliniczne oraz najnowsze osiągnięcia nauki.

Doniesienia z kongresu EAU 2023: fokus na profilowanie genomowe
Podczas tegorocznego kongresu pojawiły się doniesienia, które mogą w istotny sposób zmienić wiele algorytmów postępowania w urologii – podkreśla prof. dr hab. n. med. Tomasz Drewa, FEBU, kierownik Kliniki Urologii Ogólnej i Onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Przedstawiono m.in. przełomowe wyniki badań dotyczące zastosowania przeciwciał anty-PD-1 i anty-PD-L1 w leczeniu wielu nowotworów urologicznych. Badania wskazały m.in. na skuteczność zastosowania tych przeciwciał w zaawansowanym raku nerkowokomórkowym. Omówiono także doniesienia na temat leczenia raka pęcherza moczowego – zarówno przed, jak i pooperacyjnego – przy pomocy chemioterapii wspomaganej immunoterapią. Analizy te mogą zmienić podejście do łączenia ze sobą różnego rodzaju terapii. W tej kwestii w uroonkologii czekają nas istotne zmiany – zaznacza ekspert.
Odnosząc się do nowoczesnych metod leczenia systemowego nowotworów urologicznych, prezes PTU zwrócił uwagę na znaczenie diagnostyki molekularnej w wyborze odpowiedniej terapii celowanej i zmian, jakie w tym obszarze zachodzą:
Zaleca się, aby w przypadku niektórych nowotworów wykonywać profilowanie genetyczne już w momencie rozpoznania, nie czekając na rozwój choroby. Wyniki takiego badania stanowią podstawę do zastosowania nowoczesnych metod leczenia. Pojawia się wiele prac wskazujących, że profilowanie genetyczne nowotworu należy wykonać od razu po postawieniu diagnozy także w przypadku raka prostaty – zaleca się oznaczanie ekspresji genów BRCA1 i BRCA2. Pozwala to na zastosowanie np. leku olaparib, który jest wskazany w leczeniu BRCA-dodatniego, zaawansowanego, opornego na hormonoterapię raka prostaty. W onkologii diagnostyka powinna rozwijać się równolegle z zastosowaniem nowoczesnych leków.

W którym kierunku powinno zmierzać leczenie schorzeń prostaty?

Europejscy urolodzy zastanawiali się także, jaka jest najlepsza metoda postępowania w przypadku chorych na raka gruczołu krokowego.
Do tej pory zebrano dużo sprzecznych danych, z których wynika, że zarówno obserwacja, jak i aktywne leczenie – operacyjne czy za pomocą radioterapii – dają takie same efekty. W związku z tym należy włożyć dużo pracy w uporządkowanie kwestii leczenia raka prostaty, ułożenie właściwej ścieżki postępowania, ale na to potrzeba czasu – zwraca uwagę prof. Tomasz Drewa.

Dużo się mówiło także na temat zasadności leczenia operacyjnego przerostu gruczołu krokowego – problemu, który dotyczy połowy populacji mężczyzn po 55. roku życia. Mimo że takie postępowanie jest znane od ponad 100 lat, wciąż do końca nie wiadomo, na jakim etapie zaawansowania przerostu prostaty powinien wkroczyć chirurg urolog. W tym kierunku przeprowadzono wiele badań. Ostatnio pojawiły się prace analizujące, który pacjent może odnieść korzyść z leczenia chirurgicznego, a u którego należy zastosować leczenie zachowawcze – dodaje.

Przyszłość technologii robotycznych w urologii

Kolejnym istotnym zagadnieniem poruszonym podczas 38. Kongresu Europejskiego Towarzystwa Urologicznego było leczenia endourologiczne, przede wszystkim kamicy dróg moczowych.
Pojawiło się bardzo dużo nowinek technologicznych dotyczących leczenia kamicy nerkowej – zarówno za pomocą lasera, jak i robota chirurgicznego. Wprowadzenie w Europie technologii robotycznych również w celu usuwania kamieni z dróg moczowych będzie przełomowym wydarzeniem – mówi prof. Tomasz Drewa.
Wątek robotów chirurgicznych powracał podczas kongresu EAU kilkakrotnie. Do tej pory w uroonkologii mówiło się o nich tylko w kontekście raka gruczołu krokowego. Okazuje się, że mogą one znaleźć zastosowanie także w innych nowotworach urologicznych.
Zastosowanie technologii robotycznych w raku prostaty jest tematem zamkniętym. Wszystkie badania kliniczne jednoznacznie potwierdzają, że operacje robotyczne tego nowotworu dają o wiele lepsze efekty czynnościowe w krótszym czasie niż zabiegi laparoskopowe, nie wspominając o operacjach otwartych, których obecnie nie powinno się już proponować pacjentom. Natomiast cały czas trwa debata dotycząca zastosowania robotów chirurgicznych w innych nowotworach urologicznych. Jednak biorąc pod uwagę dane kliniczne przedstawione podczas tegorocznego kongresu, wydaje się, że leczenie robotyczne jako metoda pierwszego wyboru w raku pęcherza moczowego jest kwestią czasu. Bardzo obiecujące są również badania dotyczące zastosowania tego typu technologii w raku nerkowokomórkowym, w celu częściowego usunięcia narządu. Analizy pokazują, że robot chirurgiczny jest również dobrym wyborem w przypadku operacji rekonstrukcyjnych moczowodu czy nerek – mówi prezes PTU.

Jeszcze w tym roku będzie to robot produkcji niemieckiej. Na chińskim rynku też funkcjonuje robot nowej generacji. Jest on podobny do tego, który produkują w USA. Technologii robotyczych będzie coraz więcej, co zwiększy konkurencję. Powinno to wpłynąć na obniżenie cen robotów, a to dobra wiadomość dla świadczeniodawców.

Testy genetyczne z moczu

Na dorocznym kongresie EAU naukowcy podzielili się również wynikami badań dotyczących prostego testu genetycznego analizującego próbkę moczu. Ma on określać obecność mutacji w 60 genach – w tym tych, które występują u osób z rakiem pęcherza moczowego. Badacze przekonują, że w ten sposób mutacje genów można wykryć nawet do 12 lat przed diagnozą.
Testy genetyczne z moczu w kierunku raka pęcherza są na rynku już od kilkunastu lat. Jednak problemem jest ich słaba specyficzność i/lub czułość. Testy te pomagają w diagnostyce, jednak nie widziałbym w tym obszarze przełomu. Obecnie w dalszym ciągu standardem postępowania jest cytologia moczu wykonywana przez patomorfologa – podkreśla prof. Tomasz Drewa.

Badania przesiewowe w kierunku raka prostaty

W Mediolanie trwała również dyskusja na temat badań przesiewowych w kierunku raka prostaty, w kształcie zaproponowanym przez Unię Europejską. Skrining ten opiera się na badaniu swoistego antygenu sterczowego (PSA) w połączeniu z obrazowaniem metodą rezonansu magnetycznego (MRI) jako badaniem kontrolnym.
Badanie przesiewowe w takiej formie zostało z powodzeniem zaimplementowane w Czechach. To pierwsze państwo Wspólnoty, które zdecydowało się objąć takim skriningiem populację mężczyzn w odpowiednim wieku. To jeden z kilku programów przesiewowych w kierunku nowotworów proponowanych przez Unię Europejską. W krajach, które zdecydują się na ich wprowadzenie, zajdą duże zmiany w organizacji ochrony zdrowia – przewiduje prezes PTU.

Ważny głos organizacji pacjenckich

Stałym punktem programu kongresu EAU są także sesje z udziałem organizacji pacjenckich.
Organizacja Europa UOMO [koalicja organizacji pacjenckich walczących z rakiem prostaty, mająca przedstawicielstwa w kilkunastu krajach europejskich] bardzo aktywnie współpracuje z Europejskim Towarzystwem Urologicznym w zakresie prac nad organizacją ochrony zdrowia. Podobnie jest zorganizowany kongres Polskiego Towarzystwa Urologicznego, podczas którego organizacje pacjenckie również mają swoje wystąpienia. Wspólnie działamy na rzecz zmian w organizacji ochrony zdrowia – zapewnia prof. Tomasz Drewa.
 
źródło: InfoWire

Pojawia się wiele prac wskazujących, że w przypadku raka prostaty profilowanie genetyczne należy wykonać już w momencie postawienia diagnozy – mówi prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, podsumowując kongres EAU 2023.

W dniach 10-13 marca w Mediolanie (Włochy) odbył się 38. kongres Europejskiego Towarzystwa Urologicznego (European Association of Urology, EAU). Specjaliści w dziedzinie urologii spotkali się, aby dyskutować i oceniać praktyki kliniczne oraz najnowsze osiągnięcia nauki.

Doniesienia z kongresu EAU 2023: fokus na profilowanie genomowe
Podczas tegorocznego kongresu pojawiły się doniesienia, które mogą w istotny sposób zmienić wiele algorytmów postępowania w urologii – podkreśla prof. dr hab. n. med. Tomasz Drewa, FEBU, kierownik Kliniki Urologii Ogólnej i Onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Przedstawiono m.in. przełomowe wyniki badań dotyczące zastosowania przeciwciał anty-PD-1 i anty-PD-L1 w leczeniu wielu nowotworów urologicznych. Badania wskazały m.in. na skuteczność zastosowania tych przeciwciał w zaawansowanym raku nerkowokomórkowym. Omówiono także doniesienia na temat leczenia raka pęcherza moczowego – zarówno przed, jak i pooperacyjnego – przy pomocy chemioterapii wspomaganej immunoterapią. Analizy te mogą zmienić podejście do łączenia ze sobą różnego rodzaju terapii. W tej kwestii w uroonkologii czekają nas istotne zmiany – zaznacza ekspert.
Odnosząc się do nowoczesnych metod leczenia systemowego nowotworów urologicznych, prezes PTU zwrócił uwagę na znaczenie diagnostyki molekularnej w wyborze odpowiedniej terapii celowanej i zmian, jakie w tym obszarze zachodzą:
Zaleca się, aby w przypadku niektórych nowotworów wykonywać profilowanie genetyczne już w momencie rozpoznania, nie czekając na rozwój choroby. Wyniki takiego badania stanowią podstawę do zastosowania nowoczesnych metod leczenia. Pojawia się wiele prac wskazujących, że profilowanie genetyczne nowotworu należy wykonać od razu po postawieniu diagnozy także w przypadku raka prostaty – zaleca się oznaczanie ekspresji genów BRCA1 i BRCA2. Pozwala to na zastosowanie np. leku olaparib, który jest wskazany w leczeniu BRCA-dodatniego, zaawansowanego, opornego na hormonoterapię raka prostaty. W onkologii diagnostyka powinna rozwijać się równolegle z zastosowaniem nowoczesnych leków.

W którym kierunku powinno zmierzać leczenie schorzeń prostaty?

Europejscy urolodzy zastanawiali się także, jaka jest najlepsza metoda postępowania w przypadku chorych na raka gruczołu krokowego.
Do tej pory zebrano dużo sprzecznych danych, z których wynika, że zarówno obserwacja, jak i aktywne leczenie – operacyjne czy za pomocą radioterapii – dają takie same efekty. W związku z tym należy włożyć dużo pracy w uporządkowanie kwestii leczenia raka prostaty, ułożenie właściwej ścieżki postępowania, ale na to potrzeba czasu – zwraca uwagę prof. Tomasz Drewa.

Dużo się mówiło także na temat zasadności leczenia operacyjnego przerostu gruczołu krokowego – problemu, który dotyczy połowy populacji mężczyzn po 55. roku życia. Mimo że takie postępowanie jest znane od ponad 100 lat, wciąż do końca nie wiadomo, na jakim etapie zaawansowania przerostu prostaty powinien wkroczyć chirurg urolog. W tym kierunku przeprowadzono wiele badań. Ostatnio pojawiły się prace analizujące, który pacjent może odnieść korzyść z leczenia chirurgicznego, a u którego należy zastosować leczenie zachowawcze – dodaje.

Przyszłość technologii robotycznych w urologii

Kolejnym istotnym zagadnieniem poruszonym podczas 38. Kongresu Europejskiego Towarzystwa Urologicznego było leczenia endourologiczne, przede wszystkim kamicy dróg moczowych.
Pojawiło się bardzo dużo nowinek technologicznych dotyczących leczenia kamicy nerkowej – zarówno za pomocą lasera, jak i robota chirurgicznego. Wprowadzenie w Europie technologii robotycznych również w celu usuwania kamieni z dróg moczowych będzie przełomowym wydarzeniem – mówi prof. Tomasz Drewa.
Wątek robotów chirurgicznych powracał podczas kongresu EAU kilkakrotnie. Do tej pory w uroonkologii mówiło się o nich tylko w kontekście raka gruczołu krokowego. Okazuje się, że mogą one znaleźć zastosowanie także w innych nowotworach urologicznych.
Zastosowanie technologii robotycznych w raku prostaty jest tematem zamkniętym. Wszystkie badania kliniczne jednoznacznie potwierdzają, że operacje robotyczne tego nowotworu dają o wiele lepsze efekty czynnościowe w krótszym czasie niż zabiegi laparoskopowe, nie wspominając o operacjach otwartych, których obecnie nie powinno się już proponować pacjentom. Natomiast cały czas trwa debata dotycząca zastosowania robotów chirurgicznych w innych nowotworach urologicznych. Jednak biorąc pod uwagę dane kliniczne przedstawione podczas tegorocznego kongresu, wydaje się, że leczenie robotyczne jako metoda pierwszego wyboru w raku pęcherza moczowego jest kwestią czasu. Bardzo obiecujące są również badania dotyczące zastosowania tego typu technologii w raku nerkowokomórkowym, w celu częściowego usunięcia narządu. Analizy pokazują, że robot chirurgiczny jest również dobrym wyborem w przypadku operacji rekonstrukcyjnych moczowodu czy nerek – mówi prezes PTU.

Jeszcze w tym roku będzie to robot produkcji niemieckiej. Na chińskim rynku też funkcjonuje robot nowej generacji. Jest on podobny do tego, który produkują w USA. Technologii robotyczych będzie coraz więcej, co zwiększy konkurencję. Powinno to wpłynąć na obniżenie cen robotów, a to dobra wiadomość dla świadczeniodawców.

Testy genetyczne z moczu

Na dorocznym kongresie EAU naukowcy podzielili się również wynikami badań dotyczących prostego testu genetycznego analizującego próbkę moczu. Ma on określać obecność mutacji w 60 genach – w tym tych, które występują u osób z rakiem pęcherza moczowego. Badacze przekonują, że w ten sposób mutacje genów można wykryć nawet do 12 lat przed diagnozą.
Testy genetyczne z moczu w kierunku raka pęcherza są na rynku już od kilkunastu lat. Jednak problemem jest ich słaba specyficzność i/lub czułość. Testy te pomagają w diagnostyce, jednak nie widziałbym w tym obszarze przełomu. Obecnie w dalszym ciągu standardem postępowania jest cytologia moczu wykonywana przez patomorfologa – podkreśla prof. Tomasz Drewa.

Badania przesiewowe w kierunku raka prostaty

W Mediolanie trwała również dyskusja na temat badań przesiewowych w kierunku raka prostaty, w kształcie zaproponowanym przez Unię Europejską. Skrining ten opiera się na badaniu swoistego antygenu sterczowego (PSA) w połączeniu z obrazowaniem metodą rezonansu magnetycznego (MRI) jako badaniem kontrolnym.
Badanie przesiewowe w takiej formie zostało z powodzeniem zaimplementowane w Czechach. To pierwsze państwo Wspólnoty, które zdecydowało się objąć takim skriningiem populację mężczyzn w odpowiednim wieku. To jeden z kilku programów przesiewowych w kierunku nowotworów proponowanych przez Unię Europejską. W krajach, które zdecydują się na ich wprowadzenie, zajdą duże zmiany w organizacji ochrony zdrowia – przewiduje prezes PTU.

Ważny głos organizacji pacjenckich

Stałym punktem programu kongresu EAU są także sesje z udziałem organizacji pacjenckich.
Organizacja Europa UOMO [koalicja organizacji pacjenckich walczących z rakiem prostaty, mająca przedstawicielstwa w kilkunastu krajach europejskich] bardzo aktywnie współpracuje z Europejskim Towarzystwem Urologicznym w zakresie prac nad organizacją ochrony zdrowia. Podobnie jest zorganizowany kongres Polskiego Towarzystwa Urologicznego, podczas którego organizacje pacjenckie również mają swoje wystąpienia. Wspólnie działamy na rzecz zmian w organizacji ochrony zdrowia – zapewnia prof. Tomasz Drewa.
 
źródło: InfoWire