Medicalpress
Z okazji Dnia Raka Nerki (18 czerwca) eksperci alarmują: koszty leczenia drastycznie przerastają możliwości finansowe Polaków. Choć publiczny system refunduje podstawowe zabiegi, długie kolejki zmuszają chorych do szukania ratunku na własną rękę. Sytuację pogarsza fakt, że ten podstępny nowotwór aż w ponad 50% przypadków wykrywany jest przypadkowo.
Rak nerki (najczęściej rak nerkowokomórkowy – RCC) to jeden z najbardziej podstępnych nowotworów. W Polsce zapada na niego około 5 000 osób rocznie, a statystyki rosną w tempie 2–3% każdego roku. Ponieważ choroba przez długi czas nie daje żadnych objawów, ponad 50% przypadków wykrywanych jest przypadkowo, przy okazji rutynowych badań obrazowych (USG lub tomografii) wykonywanych z zupełnie innych powodów.

Dla pacjenta i jego bliskich diagnoza to początek dramatycznego wyścigu z czasem, w którym przeszkodą stają się nie tylko procedury medyczne, ale i barierę finansową.

Prywatna ścieżka kontra kolejka NFZ: Ile naprawdę kosztuje zdrowie?

W onkologii liczy się każdy dzień. Czas oczekiwania na kluczowe badania w ramach NFZ bywa mierzony w tygodniach, co skłania pacjentów do korzystania z prywatnej opieki medycznej. Koszt szybkiej diagnostyki (USG, tomografia z kontrastem, rezonans, konsultacje) to wydatek rzędu od 1 500 do nawet 10 000 zł.

Jeżeli pacjent decyduje się na skrócenie czasu oczekiwania na operację chirurgiczną, sam zabieg prywatnego usunięcia nerki (nefrektomia) to koszt około 20 000 zł. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w zaawansowanym stadium choroby, gdy konieczne jest leczenie systemowe poza restrykcyjnym programem lekowym B.10 NFZ.

Leczenie nowotworu to obciążenie, które dotyka całą strukturę domowego budżetu. Rodziny pacjentów zmagają się z tzw. kosztami ukrytymi, które narastają miesiąc po miesiącu.

Realne wydatki pacjentów i ich rodzin daleko wykraczają poza to, co pokrywa system publiczny. Dojazdy do wyspecjalizowanych ośrodków oddalonych o setki kilometrów, specjalistyczna dieta niskobiałkowa, leki osłonowe redukujące skutki uboczne terapii oraz prywatna rehabilitacja po ciężkiej operacji to stałe obciążenia. Dodatkowo dochodzi do tego utrata dochodu, gdy najbliższy opiekun musi zrezygnować z pracy, by zająć się chorym. – opowiada Katarzyna Kalińska, asystentka zarządu Pomagam.pl.

Crowdfunding medyczny jako odpowiedź na kryzys finansowy

Gdy pełne koszty walki z rakiem nerki zaczynają sięgać 200 000 – 400 000 zł, większość polskich rodzin staje pod ścianą. Z danych BIG InfoMonitor wynika, że aż 43% Polaków dysponuje oszczędnościami nieprzekraczającymi 10 000 zł. Zaciąganie kredytów konsumenckich czy pożyczek w momentach kryzysowych rodzi ryzyko pętli zadłużenia.

W takich sytuacjach kluczowym wsparciem staje się crowdfunding, czyli zbiórki społecznościowe online. Badania opinii społecznej pokazują, że Polacy uznają zbiórki internetowe za najbardziej przejrzystą (ocena 3,39 w skali 1-5) i skuteczną metodę mobilizacji pomocy w trudnych sytuacjach życiowych. Platforma Pomagam.pl, będąca liderem w tym segmencie w Polsce, ułatwia natychmiastowe uruchomienie wsparcia, umożliwiając założenie darmowej zbiórki online – bez prowizji i opłat.

W Dniu Raka Nerki przypominamy, że walka z nowotworem to wyzwanie nie tylko medyczne, ale i społeczne. Tam, gdzie publiczna ochrona zdrowia nie jest w stanie zapewnić natychmiastowego lub pełnego finansowania, solidarność internetowa staje się realnym pomostem ratującym ludzkie życie.

Załóż darmową zbiórkę online: https://pomagam.pl/nowa-zbiorka

Źródło: inf pras

Aktualna oraz kompleksowa analiza stanu lecznictwa przeciwnowotworowego w Polsce, odwołująca się do przykładów raka płuca oraz nerki została przedstawiona w najnowszym raporcie pt.: „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych”.
Raport pt.: „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych” to jeden z projektów realizowanych przez inicjatywę All.Can Polska w roku 2024. Publikacja została opracowana przez firmę IQVIA na zlecenie All.Can Polska przy wsparciu firmy MSD Polska i prezentuje aktualną oraz kompleksową analizę stanu lecznictwa przeciwnowotworowego w Polsce, odwołując się w wybranych miejscach do przykładów raka płuca oraz nerki. Głównym celem raportu jest zidentyfikowanie barier w rozwoju leczenia innowacyjnego wynikających z finansowania oraz organizacji leczenia i diagnostyki, a także wskazanie propozycji rozwiązań systemowych i klinicznych.

W publikacji „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych” autorzy poddali szczegółowej analizie obecne możliwości systemowego leczenia chorych na raka płuca i raka nerki. Autorzy przedstawili wartościowe rekomendacje działań, które mogą poprawić sytuację w zakresie postępowania przeciwnowotworowego. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów liczba nowych zachorowań to około 170 tys. przypadków rocznie, liczba zgonów sięga ok. 100 tys. Obecnie ponad 1,17 mln Polaków żyje z chorobą nowotworową. Dlatego, bez względu na to jak wiele zostało już zrobione – zarówno w zakresie poprawy diagnostyki, organizacji opieki czy dostępu do innowacyjnych leków niezbędne są zmiany, które będą skutkować dalszą poprawą efektywności leczenia nowotworów w Polsce. Narastająca skala problemu powinna skłaniać nas do podejmowania działań rozważnie, ale też szybkowyjaśnia Szymon Chrostowski, Przewodniczący Prezydium All.Can Polska.
 
Nowotwory są poważnym problemem zdrowotnym
Dostępność leczenia przeciwnowotworowego jest tematem aktualnym, gdyż tylko w 2021 roku w Polsce odnotowano 171,6 tys. nowych zachorowań na nowotwory i 93,6 tys. zgonów z ich powodu. Same nowotwory złośliwe stanowią drugą przyczynę zgonów w Polsce, odpowiadając w 2021 roku za 18,8% zgonów mężczyzn i 17,2% zgonów kobiet.

Nowotwory są poważnym problemem zdrowotnym, głównie dla osób w wieku od 25 do 64 lat. W szczególności dotyczy to kobiet, u których od pewnego czasu nowotwory są najczęstszą przyczyną zgonów przed 65. rokiem życia, stanowiącą aż 24,6% wszystkich zgonów w tej grupie wiekowej[1].

Rak płuca jest najczęściej diagnozowanym nowotworem złośliwym oraz najczęstszą przyczyną zgonów z powodu nowotworu złośliwego w Polsce. Nowotwory nerek występują rzadziej. Według Krajowego Rejestru Nowotworów (KRN), w Polsce w 2021 roku liczba nowych przypadków nowotworów oskrzeli oraz płuc (ICD10: C34) i nerek oraz miedniczki nerkowej (ICD10: C64+C65) wyniosła odpowiednio 20 572 oraz 5 342 przypadków[2].

Celem raportu „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych” była analiza istniejących w polskim systemie ochrony zdrowia barier związanych z dostępem do nowoczesnego leczenia onkologicznego, na przykładzie dwóch wybranych nowotworów – płuca oraz nerki.

Opracowanie skupia się na problematyce opieki onkologicznej, w której dostępność leczenia warunkowana jest nie tylko statusem refundacyjnym poszczególnych leków, ale także szeroko rozumianą organizacją opieki zdrowotnej, gdyż proces diagnostyczno-terapeutyczny dla pacjentów onkologicznych, szczególnie na etapie zaawansowanej choroby nowotworowej, w ramach którego istotną rolę odgrywa leczenie farmakologiczne, może być zrealizowany wyłącznie przy udziale interdyscyplinarnych zespołów specjalistów.
 
Jak zminimalizować zagrożenia i poprawić leczenie nowotworów złośliwych?
Pierwszym obszarem wymagającym poprawy jest zwiększenie skuteczności profilaktyki pierwotnej i wtórnej – większa świadomość znaczenia zachowań prozdrowotnych społeczeństwa i poprawienie wskaźników zgłaszalności na szczepienia oraz badania przesiewowe mogą znacząco zmniejszyć zachorowalność i umieralność. Kolejnym obszarem, który wymaga poprawienia, jest sprawność diagnostyki – należy doprowadzić do przyspieszenia postępowania diagnostycznego, w tym – uwzględnienia bardziej racjonalnej i kompleksowej diagnostyki molekularnej. Dostęp i realizacja diagnostyki molekularnej stopniowo zwiększa się w ostatnim czasie, jednak na tym polu widzimy obszar do pilnej poprawy – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski, Kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy, Konsultant Krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, Prezes PTOK, Członek Prezydium All.Can Polska.

Niewątpliwie należy poprawić system w zakresie wykorzystywania możliwości skojarzonego leczenia – w przypadku większości nowotworów złośliwych konieczne jest łączenie metod leczenia miejscowego – chirurgii, radioterapii z chemioterapią i nowoczesnymi lekami ukierunkowanymi molekularnie lub immunoterapią. Nie bez znaczenia jest poprawienie możliwości rehabilitacji po leczeniu i wspierania chorych w zakresie powracania do normalnego funkcjonowania. Obserwacja chorych po leczeniu powinna być bardziej racjonalna, co – między innymi – obejmuje udział podstawowej opieki zdrowotnej – dodaje dr hab. n. med. Adam Płużański, Naczelny Specjalista Onkologii Klinicznej Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy, Konsultant Wojewódzki w dziedzinie onkologii klinicznej.

Ostatnie lata przyniosły zmiany dla chorych, u których zdiagnozowano raka nerkowokomórkowego. Program lekowy umożliwia w dużej mierze realizację zaleceń diagnostyczno-terapeutycznych, przygotowanych przez Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej i Polskie Towarzystwo Urologiczne. Od września 2023 dysponujemy również możliwością zastosowania uzupełniającej immunoterapii, która pozwala  zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby. Dużym wyzwaniem jest leczenie chorych na przerzutowego raka nerki. U 30% chorych w momencie rozpoznania stwierdza się przerzuty odległe, a u około połowy pozostałych chorych pojawiają się one w toku obserwacji. Przebieg i manifestacja choroby przerzutowej bywają bardzo różne, od powolnego i skąpoobjawowego po bardzo agresywny, stąd konieczny jest dostęp do różnych schematów leczenia, pozwalający na zastosowanie terapii adekwatnej do sytuacji klinicznej – tłumaczy dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii.
 
Autorzy raportu podkreślają, że w ostatnich latach nastąpił szybki rozwój programów lekowych w Polsce, co doprowadziło do objęcia refundacją wielu rekomendowanych substancji leczniczych. Istniejące nadal braki wynikają głównie z nieskładania wniosków refundacyjnych od producentów leków. Co ważne, nie mają one na ogół istotnego znaczenia klinicznego, ponieważ są rekompensowane dostępnością innych substancji o podobnym działaniu i skuteczności. Równocześnie jednak nie udało się dotychczas rozwiązać wielu systemowych problemów polskiej opieki onkologicznej, takich jak jej nadmierne rozproszenie, niedobory kadr i zasobów medycznych, niewłaściwa struktura finansowania wybranych procedur diagnostycznych i leczniczych czy długotrwałość podejmowania decyzji administracyjnych i finansowych. W efekcie to właśnie te czynniki, a nie polityka refundacyjna Państwa, są główną przyczyną wciąż niewystarczającego dostępu do innowacyjnych terapii – podsumowuje prof. dr hab. n. med. Jacek Jassem, Gdański Uniwersytet Medyczny, Członek All.Can Polska.
 
Rekomendacje autorów raportu dotyczące poprawy leczenia onkologicznego
Określenie barier w rozwoju leczenia innowacyjnego na przykładzie raka płuca i nerki pozwoliło ekspertom i autorom publikacji „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych” na określenie zestawu rekomendacji umożliwiających wdrożenie zmian systemowych. Wśród kwestii priorytetowych należy wymienić:
Jednym z głównych wniosków płynących z Raportu, jest stwierdzenie, że bariery w dostępie do innowacyjnego leczenia coraz częściej wychodzą poza obszar standardowo rozumianej polityki lekowej Państwa – sytuacja w zakresie dostępności refundacyjnej, mierzonej odsetkiem nowoczesnych terapii, uległa znaczącej poprawie w ostatnich latach. Mianowicie, w przypadku raka płuca w ramach systemu publicznego finansowanych jest aż 56% substancji czynnych rekomendowanych przez wytyczne kliniczne, w raku nerki sytuacja ta jest jeszcze lepsza, gdyż odsetek ten wynosi 71%. Jak wynika z komentarzy ekspertów klinicznych, braki refundacyjne są jednak w większości zastępowalne przez inne dostępne w refundacji leki i nie można już mówić o istotnej „luce refundacyjnej” w tych obszarach, tak jak miało to miejsce w poprzednich latach. Uwagę należy natomiast skoncentrować na problemach systemowych, związanych choćby z faktyczną dostępnością do refundowanych nowoczesnych terapii. Kwalifikacja do leczenia celowanego wymaga przeprowadzenia diagnostyki genetycznej i molekularnej, której rozpowszechnienie, jak wynika z danych NFZ, wciąż jest dalekie od oczekiwanego – szacunkowo jedynie w 27% nowo rozpoznanych przypadków raka płuca przeprowadzane są badania genetyczne w kierunku oznaczenia markerów nowotworowych, będących podstawą do kwalifikacji do innowacyjnych terapii. Wynik też można przypisać wielu czynnikom, m.in. niskiej świadomości części lekarzy, istotnemu rozproszeniu ośrodków diagnostyczno-terapeutycznych w Polsce oraz niedofinansowaniu diagnostyki genetycznej, w szczególności patomorfologicznej – zaznacza Andrzej Mazurek, Associate Director Public Health & PPG IQVIA.

Odrębnym problemem jest organizacja finansowania leczenia w ramach programów lekowych, którymi objęte są nowoczesne terapie przeciwnowotworowe. W tym obszarze należy wskazać przede wszystkim na brak waloryzacji świadczeń opieki zdrowotnej od 2018 roku i ogólne niedofinansowanie programów lekowych, a także znaczącą biurokratyzację obsługi pacjenta i włączania nowych leków to programów lekowych, która powoduje istotne, bo nawet 9 miesięczne opóźnienia w faktycznym dostępnie do nowych opcji terapeutycznych. Dodatkowo, należy zwrócić uwagę na obowiązujące reguły finansowania, które prowadzą do, de facto, zjawiska „kredytowania” NFZ przez świadczeniodawców, co należy uznać za istotny problem, w szczególności w obliczu trudnej sytuacji gospodarczej szpitali w Polsce – dodaje Jacek Wieczorek, Manager Consulting IQVIA.

Wierzę, że wskazane przez autorów rekomendacje działań mogą przyczynić się do poprawy sytuacji w zakresie postępowania przeciwnowotworowego. Zachęcam do lektury wszystkie osoby, strony zaangażowane w proces opieki nad pacjentami onkologicznymi w Polscepodsumowuje Szymon Chrostowski, Przewodniczący Prezydium Grupy Sterującej All.Can Polska.

All.Can Polska to inicjatywa, która zrzesza przedstawicieli ekspertów medycznych, farmaceutów, koderów medycznych, organizacji pacjentów, ekspertów systemu opieki zdrowotnej oraz reprezentantów innowacyjnego przemysłu farmaceutycznego.

Celem inicjatywy jest zwrócenie uwagi opinii publicznej oraz decydentów na konieczność poprawy efektywności i stabilności opieki onkologicznej, a także  sytuacji pacjentów, poprzez efektywne wykorzystanie dostępnych zasobów finansowych.

Inicjatywa All.Can Polska jest częścią All.Can International z siedzibą w Brukseli, działa od 2016 roku. Inicjatywa przygotowuje cykliczne raporty dotyczące obszaru onkologii w Polsce, min. „Diagnoza zmian w opiece onkologicznej i hematoonkologicznej w roku 2023”, który diagnozuje zmiany, jakie nastąpiły w minionym roku, mające wpływ na poprawę jej efektywności i jakości, ale także wskazuje dalsze wyzwania i potrzeby. Więcej informacji na temat działań All.Can Polska znaleźć można na stronie internetowej https://all-can.pl/.
 
 
[1] 1 KRN. Krajowy Rejestr Nowotworów. Dostęp online: https://onkologia.org.pl/pl/raporty, data dostępu: 05.01.2024.
[2] ibidem
źrósło: All Can Polska
Ministerstwo Zdrowia opublikowało obwieszczenia w sprawie kluczowych zaleceń w diagnostyce i leczeniu ośmiu nowotworów: raka piersi, płuca, prostaty, jajnika, nerki, raka wątrobowokomórkowego, pęcherza moczowego oraz okrężnicy, zgodnie z założenia Narodowej Strategii Onkologicznej.

Ustawa o Krajowej Sieci Onkologicznej, którą uchwalono w marcu 2023 r. w art. 24. 1 przewiduje, że Minister zdrowia ogłasza, w drodze obwieszczenia, kluczowe zalecenia w zakresie opieki onkologicznej, dotyczące organizacji i postępowania klinicznego dla poszczególnych jednostek chorobowych lub dziedzin medycyny w zakresie świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, mając na względzie ujednolicenie postępowania w praktyce klinicznej i poprawę jakości tej opieki.

Lista opublikowanych obwieszczeń:

1 sierpnia obchodzimy Światowy Dzień Raka Płuca, z tej okazji zapytaliśmy dr Barbarę Lisiecką, Kierownik Zakładu Radioterapii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie o rolę i zastosowanie innowacyjnej radioterapii w leczeniu nowotworów płuca oraz innych narządów. – Nóż cybernetyczny jest urządzeniem, który ma akcelerator emitujący promieniowanie fotonowe, ale jest on umieszczony na ramieniu robota, który potrafi się obrócić się o 360 stopni pod wieloma kątami. Dlatego umożliwia podanie wiązki z bardzo wielu kierunków, w taki sposób, że jest ona bardzo wąska. Możemy zatem skoncentrować dawkę promieniowania w sposób bezpieczny dla pacjenta, a więc nie koncentruje się na tych obszarach, na których nie powinna się koncentrować, jak tkanki zdrowe czy narządy krytyczne. – podkreśla dr Lisiecka.

Od niedawna Państwa placówka dysponuje innowacyjnym aparatem do radioterapii tzw. CyberKnife. Jakie możliwości w terapii pacjentów onkologicznych daje taka technologia? Kiedy ma zastosowanie?

Od niedawna Szpital Uniwersytecki w Krakowie dysponuje urządzeniem o nazwie nóż cybernetyczny albo CyberKnife. Jest to urządzenie do napromieniania, czyli wykorzystywania promieniowania jonizującego do leczenia zarówno chorób nowotworowych, jak i oczywiście chorób nienowotworowych, czyli schorzeń, gdzie promienie jonizujące mają zastosowanie. Wachlarz tych chorób jest oczywiście bardzo obszerny, ale myślę, że warto się skupić na tych, w których nóż cybernetyczny ma szczególną przewagę i zastosowanie, czyli takich, gdzie użycie klasycznego przyspieszacza (klasycznego akceleratora), który wytwarza promieniowanie jonizujące, jest gorszym rozwiązaniem dla pacjenta. Rozpoznania, w których nóż cybernetyczny, ma przewagę i można go użyć w sposób bezpieczny i skuteczny dla pacjenta, to przede wszystkim schorzenia umiejscowione, w taki sposób, że napromienianie obszarów, gdzie się znajdują, mogło być dla pacjenta ryzykowne, czyli są to schorzenia zlokalizowane w ośrodkowym systemie nerwowym, czyli zarówno w samym mózgu, jak i w rdzeniu, w ogóle we wnętrzu czaszki, blisko również struktur nerwowych, niekoniecznie w mózgowiu, ale nawet w okolicach mózgu np. pojedyncze węzły chłonne zlokalizowane wewnątrzczaszkowo, ale niekoniecznie w mózgu. Są to również schorzenia trudno dostępne chirurgicznie albo takie, których nie można operować, a zlokalizowane są w jamie brzusznej np. nieoperacyjne guzy trzustki, guzy wątroby, zarówno te przerzutowe, jak i te pierwotne, również guzy nerek nieoperacyjne. Oczywiście, są to także guzy w płucach, te które nie nadają się do zabiegu operacyjnego i są to pojedyncze zmiany, gdzie napromienianie małego obszaru, gdzie znajduje się guz, może dać pacjentowi wyleczenie bez zabiegu operacyjnego. Są to również nowotwory, prostaty, guzy przerzutowe położone w bardzo wielu miejscach, to są np. guzy przerzutowe w kościach kręgosłupa, blisko rdzenia, gdzie też podanie wysokiej dawki jest konieczne do wyleczenia, a precyzja podania jest kluczowa.

Pani Doktor, powiedzmy naszym czytelnikom, na czym polega radioterapia i jakie są różnice pomiędzy konwencjonalną a innowacyjną radioterapią?
Napromienianie, czyli wykorzystanie promieniowania jonizującego do leczenia schorzeń, najczęściej jest realizowane przy użyciu klasycznych akceleratorów, które wytwarzają wiązkę promieniowania fotonowego, najczęściej, bo może być to również promieniowanie protonowe, jak w przypadku protonoterapii (dostępna również w Krakowie, w Bronowicach) może być to promieniowanie elektronowe, ale najczęściej stosuje się promieniowanie fotonowe. Ma ono za zadanie uszkodzić strukturę DNA komórki nowotworowej, która z założenia różni się od komórki zdrowej najczęściej, czyli jest komórką szybko proliferującą, szybko namnażającą się i to promieniowanie, uszkadzając uszkadzając strukturę DNA, również uniemożliwia dalszy wzrost i namnażanie się tych komórek nowotworowych. Aby uzyskać taki efekt, czyli uszkodzenie komórek nowotworowych, potrzebne jest podanie określonej wielkości dawki promieniowania w określony sposób, czyli frakcjonując, dzieląc ją na mniejsze części i w określone miejsca, żeby uzyskać wiązką promieniowania dostosowaną do danej zmiany nowotworowej, najczęściej nowotworowej. Oczywiście takie promieniowanie przechodzi przez wszystko po drodze, co znajduje się między przyspieszaczem a zmianą nowotworową, np. wyobraźmy sobie zmianę nowotworową, która znajduje się w płucu, żeby wiązka dotarła do tej zmiany, to przechodzi przez ścianę klatki piersiowej zbudowaną z żeber, mięśni, są tam naczynia, nerwy jest również zdrowe płuco, jest serce, jest gruczoł piersiowy. Dlatego lekarz, który planuje napromienianie takiego obszaru, musi uwzględnić wszystkie zdrowe tkanki wokół takiego guza, aby nie uległy uszkodzeniu.

I tu są pewne ograniczenia przyspieszaczy tradycyjnych, które formułują wiązkę w pewien określony sposób, przede wszystkim mają możliwość podania wiązki tylko do pewnej wielkości ograniczonej, nie tak małej jak np. nóż cybernetyczny. Mogą ją podać pod pewnymi kontami albo taką techniką łukową, czyli z różnych stron, ale w pewnej płaszczyźnie, czasem w kilku płaszczyznach, ale tylko w płaszczyznach i w związku z tym, stworzenie takiego modelu skoncentrowania tego promieniowania w jednym miejscu jest trudne, dlatego że zawsze po drodze formując tę wiązkę napotykamy tzw. narządy krytyczne. My tak nazywamy te obszary, które nie mogą uzyskać wysokiej dawki promieniowania (np. serce).

CyberKnife jest urządzeniem, który również oczywiście ma akcelerator emitujący promieniowanie fotonowe, ale jest on umieszczony na ramieniu robota, który potrafi się obrócić się o 360 stopni pod wieloma kątami. Dlatego umożliwia podanie wiązki z bardzo wielu kierunków. Można powiedzieć, że można tę wiązkę podać z olbrzymiej ilości kierunków w taki sposób, że jest ona bardzo wąska. My ją nazywamy „pencil beam”, czyli wiązka ołówkowa, cieniusieńka. Kolimatory, czyli części przyspieszaczy, które kształtują tę wiązkę, są bardzo małe. W związku z tym, wiązka, która przechodzi przez ciało człowieka, jest bardzo niewielkiej wielkości i może być podawana z wielu kierunków. Możemy zatem skoncentrować dawkę promieniowania w sposób bezpieczny dla pacjenta, ponieważ wiązka przechodzi z wielu miejsc z wielu kierunków, a więc nie koncentruje się na tych obszarach, na których nie powinna się koncentrować. Ponadto, liczne osie i wielkość związki, dają nam możliwość podania bardzo wysokiej dawki promieniowania, w sposób bezpieczny dla tych narządów, które znajdują się wokół guza nowotworowego, a jak już wspomniałem na początku, przedmiotem naszego zainteresowania, narządy krytyczne, jak mózg, pień mózgu, skrzyżowania nerwów wzrokowych, są to obszary, w których nie możemy sobie pozwolić, lecząc pacjenta na ich uszkodzenie. To jest główna przewaga CyberKnife. Dodatkowo możemy w sposób bezpieczny podać wysoką dawkę promieniowania, a jest bardzo wiele zmian nowotworowych, które szczególnie reagują na takie promieniowanie, które jest jednorazowo bardzo wysokie i tych frakcji podawanych jest niewiele. W klasycznym przyspieszaczu nie możemy podawać promieniowania o takiej nominalnej dawce pojedynczej frakcji powyżej 5 Gy (grejów). Tu możemy podać nawet jednorazową dawkę kilkudziesięciu grejów w sposób bezpieczny dla pacjenta, a co za tym idzie również skuteczniejszy, jeżeli chodzi o potencjalne wyleczenie.

Nóż cybernetyczny ma istotne znaczenie w leczeniu raka płuca. Kiedy i dlaczego?
Nóż cybernetyczny ma istotne znaczenie w leczeniu raka płuca, ale nie w każdym przypadku. Tutaj warto nadmienić, że nóż cybernetyczny jest rzeczywiście przeznaczony do zmian niewielkich, małych. Maksymalna zmiana, jaką możemy leczyć nożem cybernetycznym w sposób skuteczny, to 9 cm. Może to nie brzmi, że to jest mało, ale 9 cm, czasem w przypadku guzów płuca to nie jest tak dużo. Dlatego leczenie raka płuca radioterapią często wymaga zastosowania przyspiesza tradycyjnego i napromienienia wielkich pól, czyli zarówno guza, jak i przestrzeni zajętych przez przerzuty, np. węzły chłonne. I tu wielu pacjentów skorzysta na takim leczeniu, ale są nowotwory płuca, które są szczególnie przeznaczone do CyberKnife i pacjent, z takiego leczenia skorzysta.
Są to zazwyczaj guzy małe, położone w miąższu płuc u pacjentów, którzy nie mogą być operowani z wielu względów, dlatego, że są obciążeni bardzo licznymi chorobami i znieczulenie, zabieg torakochirurgiczny byłby dla nich poważnym obciążeniem. Czasem pacjenci też po prostu nie godzą się na taki zabieg operacyjny lub mamy do czynienia z guzami położonymi tak, że operacja byłaby trudna do wykonania. Tu przede wszystkim wkracza właśnie nóż cybernetyczny, którym w sposób bezpieczny możemy przeprowadzić coś na kształt operacji torakochirurgicznej, czyli spowodować zniszczenie guza nowotworowego przy pomocy promieniowania. To leczenie jest również możliwe przy użyciu przyspieszaczy tradycyjnych, ale nie uwzględniają one śledzenia ruchów oddechowych małego guza nowotworowego. Normalnie, kiedy napromieniamy takie guzy tradycyjnym akceleratorem, musimy zaplanować podanie dawki w danym obszarze, jak i uwzględnić margines na tzw. ruchomość oddechową i ta ruchomość oddechowa u pacjenta jest duża, nawet do 15 mm osi długiej pacjenta.

W związku z tym, żeby skutecznie napromienić pacjenta z takim guzem, powinniśmy uwzględnić ten margines, planując to leczenie. Ten margines to nic innego jak zdrowa tkanka, którą też musimy napromienić, żeby mieć pewność, że dawka została podana do guza, dlatego że wiązka promieniowania wydzielana przez zwykły przyspieszacz, nie widzi, gdzie guz się porusza. Napromieniając tradycyjnym przyspieszaczem taki guz musimy usunąć tę ruchomość oddechową i napromieniamy wówczas więcej tkanki zdrowej płuca. A tak jak wspomniałam, często pacjenci, którzy są poddani takiemu leczeniu, to pacjenci już ze współchorobowością, często ludzie starsi z chorobami płuc, POChP, z chorobami serca, gdzie objętość napromienionych płuc ma duże znaczenie.
Nóż cybernetyczny, którym dysponujemy, ma taką unikalną zdolność z wykorzystania takiego systemu „synchrony”, czyli synchronizacji ruchów akceleratora, który znajduje się na ramieniu robota z ruchami pacjenta. Rozpoczynamy leczenie w ten sposób, że uczymy najpierw pacjenta, jak oddychać prawidłowo, następnie uczymy przyspieszać CyberKnife jak pacjent oddycha, jak się porusza wraz z guzem nowotworowym i następnie CyberKnife śledzi te ruchy oddechowe. Przy pomocy tego systemu „synchrony” podaje wiązkę promieniowania cały czas, tylko do guza z minimalnym, dwumilimetrowym czasem marginesem. Taki błąd (do 2mm) zawsze musi być wliczony. Pacjent czasem głębiej odetchnie, czasem coś się wydarzy. W związku z tym, margines jest konieczny. Podsumowując, CyberKnife ma zastosowanie szczególnie w tych przypadkach, gdzie zabieg operacyjny jest trudny lub niemożliwy do wykonania, guz jest mały (do 9 cm) i napromienianie pacjenta z małym marginesem, z oszczędzeniem zdrowej tkanki płuc przyniesie mu zdecydowane korzyści.

Dlaczego wg Pani Doktor inwestycje w innowacyjne technologie w radioterapii się opłacają? Jak ważne jest wsparcie samorządów i rządu w tym zakresie?
Na pytanie to trudno mi jest odpowiedzieć, gdyż jestem po prostu zwykłym lekarzem, radioterapeutą, któremu do dyspozycji w pracy klinicznej oddano wyjątkowe urządzenia. W naszym zakładzie dysponujemy nie tylko nożem cybernetycznym, ale innymi wyjątkowymi, innowacyjnymi urządzeniami do leczenia promieniami. Na pewno, bez wsparcia finansowego dla szpitala, który chciał zakupić takie urządzenie, nie byłoby to możliwe, bo nie ukrywajmy, jest urządzenie bardzo drogie, zdecydowanie droższe niż zwykły przyspieszacz. Dlaczego jest ważne, żeby pacjent miał do takiego właśnie leczenia dostęp? Myślę, że jest to myśl naszych czasów. Dążymy do tego, żeby pacjenci byli leczeni na światowym poziomie w sposób taki, jaki dyktują nam aktualne doniesienia z najnowszych badań, aby pacjent wyleczony był człowiekiem zdrowym, a nie okaleczonym tym leczeniem, żeby po okresie rekonwalescencji i rehabilitacji mógł wrócić do życia lub te objawy leczenia nie były gorsze niż objawy samej choroby. Dlatego bez innowacyjności w leczeniu, bez poszukiwania takich, a nie innych technologii leczenia, jest to po prostu niemożliwe.

Radioterapia jest akurat dziedziną medycyny, dziedziną onkologii, która rozwija się niezwykle dynamicznie i wszystko w radioterapii można powiedzieć jest już innowacyjne i nowe. Nie ma już tej radioterapii, o której czasem jeszcze mówią nasi pacjenci, sprzed wielu, wielu lat, obawiając się tzw. poparzeń, znacznych skutków niepożądanych – tej radioterapii w Polsce już nie ma. W Polsce jest radioterapia tylko i wyłącznie Innowacyjna, nowoczesna, oparta o najnowocześniejsze systemy komputerowe. Wszyscy lekarze, radioterapeuci stosują się do najnowszych wytycznych, które mówią o tym, jaką technikę leczenia zastosować, aby pacjent mógł po prostu odzyskać zdrowie. Do tego dąży polska onkologia – aby pacjent żył długo po leczeniu i nie odczuwał negatywnych skutków tego leczenia.

źródło: Medicalpress

Wrześniowa lista refundacyjna przynosi wiele zmian z perspektywy pacjentów onkologicznych. W niektórych wskazaniach dostęp do nowych terapii może zwiększyć szanse na trwałe wyleczenie. Zostały także udostępnione nowe leki, które przynoszą nadzieję pacjentkom i pacjentom dotychczas pozbawionym możliwości innowacyjnego leczenia.
Jak informuje Ministerstwo Zdrowia w podsumowaniu zmian refundacyjnych, od września finansowaniem ze środków publicznych zostanie objętych 14 cząsteczkowskazań onkologicznych. Jedną z najważniejszych zmian jest zapewnienie dostępu do immunoterapii w raku trzonu macicy. Dotychczas pacjentki mogły otrzymać to leczenie tylko w wyjątkowych sytuacjach w ramach procedury ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Od 1 września leczenie dostarlimabem będzie możliwe w ramach programu lekowego.

Z moich doświadczeń współpracy z pacjentkami chorymi na raka endometrium wynika, że jest to grupa kobiet, która nie była dotąd objęta właściwą opieką. A statystyki pokazują, że problem narasta i liczba rozpoznań tego nowotworu najprawdopodobniej dalej będzie się zwiększać. W Polsce obserwujemy jednak niewystępujący powszechnie na świecie, alarmujący trend rosnącej śmiertelności w raku trzonu macicy. Jako organizacja postanowiliśmy podjąć różnorodne inicjatywę, by poprawić te sytuację i bardzo cieszę się, że właśnie możemy obserwować jeden z efektów naszych aktywności. Dostęp do nowoczesnego leczenia przynosi nową nadzieję wielu pacjentkom i liczę na to, że będzie jednym z wielu kroków na drodze do zapewnienia poziomu opieki zgodnego z najnowszymi wytycznymi i rekomendacjami – komentuje Anna Kupiecka, Prezes Zarządu Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.

Zapewnienie dostępu do immunoterapii w raku trzonu macicy to niejedyna ważna zmiana w systemie opieki nad pacjentami onkologicznymi od 1 września. Bardzo istotne jest również wprowadzenie możliwości leczenia okołooperacyjnego. Mowa o 2 wskazaniach: raku płuca z możliwością stosowania atezolizumabu i raku nerki z pembrolizumabem.

Nieustannie podkreślamy, że udostępnienie skutecznego leczenia na początku ścieżki pacjenta czy też umożliwienie leczenia adjuwantowego, mającego uzupełnić leczenie chirurgiczne, a tym samym poprawić wyniki terapii, przynosi szereg korzyści tak systemowi, jak, przede wszystkim, pacjentom. Doceniamy tę pozytywną zmianę i za nią również dziękujemy. Warto jednak pamiętać, że optymalne leczenie jest możliwe przy zastosowaniu odpowiedniej diagnostyki i wczesnym wykryciu zmian. Ma to ogromne znaczenie np. w raku płuca, gdzie jedynie wczesne wykrycie nowotworu pozwala wykorzystać potencjał leczenia chirurgicznego i okołooperacyjnego. Dlatego należy zadbać o odpowiednie programy profilaktyczne i skriningowe – powiedziała Anna Kupiecka. – W kontekście zmian w leczeniu raka płuca, należy zauważyć, że program powinien zostać uzupełniony poprzez udostępnienie amiwantamabu dla pacjentów z zaawansowanym NDRP u pacjentów z mutacją w genie EGFR – dodaje.

Na liście nowych cząsteczkowskazań na wykazie refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych na 1 września 2023 r. znajdziemy także finansowaną ze środków Funduszu Medycznego terapię CAR-T dla pacjentów z chłoniakiem z komórek płaszcza. Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej, jako lider HematoKoalicji prowadzi w tym roku wiele działań właśnie związanych z nowotworami układu chłonnego.

Postanowiliśmy ogłosić rok 2023 rokiem chłoniaków, bo dostrzegliśmy, że w tym obszarze w hematoonkologii w ostatnich latach brakowało nieco dynamiki w zakresie dostępu do nowych terapii. Sytuacja ulega stopniowej poprawie wraz z ogłaszaniem kolejnych list refundacyjnych. Liczymy, że ten trend się utrzyma. Wciąż czekamy na przesunięcie do wcześniejszych linii leczenia immunotoksyn: polatuzumabu wedotyny do I linii leczenia chłoniaka rozlanego z dużych komórek B (DLBCL) czy brentuksymabu wedotyny do I linii leczenia chłoaniaka Hodgkina. Liczymy także na refundację przeciwciał bispecyficznych dla pacjentów z nawrotowym, opornym chłoniakiem grudkowym – komentuje Anna Kupiecka.

W odniesieniu do szeregu innych potrzeb pacjentów, Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej liczy na pozytywne zmiany także na kolejnej, listopadowej liście refundacyjnej.

Od września Ministerstwo wydało decyzję o przedłużeniu refundacji stosowania znacznie dogodniejszej dla pacjentek podskórnej formy trastuzumabu w raku piersi. To bardzo dobra wiadomość dla pacjentek. Jednocześnie liczymy na to, że refundacją zostanie objęte również skojarzenie trastuzumabu z pertuzumabem właśnie w formie podskórnej. Ponadto ciągle oczekujemy na refundację trastuzumabu derukstekanu w HER2 dodatnim raku piersi.  – wylicza Anna Kupiecka. – Śladem działania w innych obszarach, oczekujemy na przeniesienie bewzcyzumabu do katalogu chemioterapii w raku jajnika. Warto pamiętać również, że na dostęp do nowoczesnej farmakoterapii skojarzeniem relugoliksu, estradiolu i octanu noretysteronu czekają pacjentki z mięśniakami macicy. W tym przypadku istotny jest nie tylko wpływ leczenia na poprawę jakości życia pacjentki, ale także np. na możliwość zachowania płodności. Możliwość wyboru optymalnej terapii ma również znaczenie w grupie chorych na wrażliwego na kastrację raka gruczołu krokowego o małym obciążeniu przerzutami, czyli tzw. low volume. W tym obszarze również liczymy na pozytywne zmiany – dodaje.
 
źródło: Onkocafe
Wskaźnik przeżyć 5-letnich u osób z rakiem nerki w naszym kraju wynosi 62 proc., podczas gdy w Wielkiej Brytanii jest on o osiem, a w Stanach Zjednoczonych nawet o dziesięć procent wyższy. Oprócz edukacji i promowania profilaktyki, eksperci apelują również o włączenie leczenia uzupełniającego do obowiązującego programu lekowego, zgodnie ze światowymi standardami.
W Polsce każdego roku rozpoznaje się około pięciu tysięcy nowych przypadków raka nerki. Nie charakteryzuje się on więc wysoką częstotliwością występowania (około 3 proc. wszystkich rozpoznań), jednak tak dla chorych, jak i onkologów stanowi szczególne wyzwanie kliniczne. Rak nerki jest bowiem wyjątkowo oporny na klasyczne formy leczenia – chociażby powszechna w leczeniu innych nowotworów chemioterapia ma, w jego przypadku, właściwie, marginalne zastosowanie.
Nowotwór wykryty na odpowiednio wczesnym etapie jest potencjalnie wyleczalny, a główną rolę w tym procesie pełni leczenie operacyjne — chirurg usuwa część lub całość narządu wraz z guzem, a w przypadku, gdy to możliwe, bezpieczne i zasadne – także pojedyncze zmiany przerzutowe. W leczeniu rozsiewu raka nerki posługujemy się również specjalistycznymi lekami nowych generacji ukierunkowanymi molekularnie, względnie immunoterapią nowej generacji – tłumaczy prof. Jakub Żołnierek, onkolog kliniczny, prezes Stowarzyszenia Polska Grupa Raka Nerki.
Niestety, ponad 40 proc. pacjentów po nefrektomii radykalnej (czyli usunięciu całej nerki) – jako zabiegu przeprowadzonego z intencją wyleczenia – doświadcza jednak nawrotu choroby, a u 30 proc. dochodzi do powstania przerzutów odległych. Co więcej, już na etapie guza pierwotnego, zidentyfikowanego jako jedyne ognisko chorobowe, u niektórych chorych istnieje większe ryzyko rozsiewu. Są to specyficzne sytuacje kliniczne, w których – jeszcze przed usunięciem nerki wraz z guzem – nowotwór mógł rozprzestrzenić się w organizmie.
Współcześnie nie jesteśmy w stanie ocenić rzeczywistego zaawansowania choroby – na poziomie komórkowym. Oprócz wielkości guza pierwotnego oraz faktu naciekania przezeń różnych struktur anatomicznych, na ryzyko tak wczesnego rozsiewu procesu nowotworowego wpływ ma typ histologiczny raka (a rozróżniamy kilkanaście typów raków nerki) oraz tzw. stopień jego histologicznej złośliwości. W uproszczeniu należy stwierdzić, że im większy guz i >>bardziej złośliwy<< – tym ryzyko wczesnego rozsiewu i nawrotu wyższe. Niemniej pamiętać należy o tym, iż w określonej, niekorzystnej, konfiguracji tych zmiennych – nawet przy małym guzie, który teoretycznie nie powinien stwarzać ryzyka rozsiewu, pojedyncze komórki nowotworowe mogą już krążyć po organizmie i w przyszłości doprowadzić do nawrotu w postaci przerzutów odległych – wyjaśnia profesor.
W tym momencie wspomnieć należy o leczeniu adjuwantowym (czyli uzupełniającym), które, w przypadku raka nerki, oznacza podawanie pacjentom dożylnie immunoterapii nowej generacji (pembrolizumabu). Mechanizm działania tych leków polega na pobudzaniu komórek układu immunologicznego do aktywnego poszukiwania komórek nowotworowych w organizmie oraz ich eliminacji. Odblokowanie systemu immunologicznego jest efektywne już na etapie widocznych przerzutów – eksperci intuicyjnie oceniają więc, że takie same, pozytywne rezultaty można osiągnąć również w przypadku mikroskopowych, niewidocznych ognisk choroby nowotworowej.
W przypadku rozsianego raka nerki udało nam się wydłużyć średni czas życia chorych z 12 do ponad 40 miesięcy. To obrazuje ogromny postęp osiągnięty w ostatnich dwóch dekadach dzięki stworzeniu i wprowadzeniu do praktyki klinicznej nowoczesnych leków ukierunkowanych molekularnie i immunoterapii. Niemniej należy dążyć do tego, by chorobę nowotworową rozpoznać na etapie jej ograniczonego zaawansowania, a tam, gdzie pojawia się jednak ryzyko nawrotu, zapobiegać jego rozwojowi. Przede wszystkim za wszelką cenę powinniśmy starać się zapobiec rozsiewowi raka bowiem to przerzuty odległe stwarzają zwykle zagrożenie dla zdrowia i życia chorego — stąd jednoznaczne stanowisko Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w kwestii włączenia leczenia uzupełniającego do obowiązującego programu lekowego – podkreśla prof. Jakub Żołnierek.
Jednak obowiązujący w polskim systemie ochrony zdrowia program lekowy B.10, dotyczący leczenia zaawansowanego raka nerki, pomimo wprowadzenia do niego w ostatnim czasie kilku nowoczesnych leków, nie odpowiada standardom prezentowanym zarówno we wspomnianych wytycznych, jak i przez światowe gremia naukowe. Pacjenci nadal nie mają dostępu do leczenia uzupełniającego z wykorzystaniem immunoterapii nowej generacji, zarejestrowanego w 2022 roku. Co więcej, leczenie adjuwantowe jest już od jakiegoś czasu standardem m.in. w leczeniu czerniaka czy raka piersi. Tymczasem wniosek refundacyjny dotyczący leczenia uzupełniającego immunoterapią w raku nerki, od wielu miesięcy oczekuje na rozstrzygnięcie Ministerstwa Zdrowia.

Profesor Żołnierek przypomina również że, podobnie jak w przypadku innych nowotworów, tak i w przypadku raka nerki, kluczową rolę odgrywa czas. Pacjenci i potencjalni chorzy powinni być świadomi, jakie symptomy i sygnały daje im organizm, by nie bagatelizować objawów, nie zwlekać i reagować odpowiednio wcześnie. Na wczesnym etapie rozwoju guza mogą to być: uczucie osłabienia ogólnego, stany podgorączkowe lub gorączka pojawiające się bez uchwytnej przyczyny infekcyjnej, niezamierzony spadek masy ciała, a więc objawy często bagatelizowane lub wręcz niezauważone. Bardziej oczywiste, takie jak ból w obrębie jamy brzusznej, krwiomocz, duszność czy kaszel, choć sugestywne i alarmujące pojawiają się późno oznaczając zwykle już zaawansowane stadium choroby.
W związku z tym szalenie istotna jest profilaktyka polegająca na budowaniu świadomości zdrowotnej obywateli, regularnych kontrolach internistycznych oraz okresowym wykonywaniu badania USG jamy brzusznej. To >>nieformalny skryning<< raka nerki, ale jako że mówimy o badaniach tanich, łatwo dostępnych i nieinwazyjnych – godny polecenia. Ryzyko zachorowania na ten nowotwór zwiększają również konkretne czynniki: nadwaga bądź otyłość – będące pochodnymi nadmiernie kalorycznej diety oraz niewystarczającej aktywności ruchowej, nadciśnienie tętnicze, choroby układu sercowo-naczyniowego czy palenie tytoniu”– przypomina prof. Jakub Żołnierek.
 
 
źródło: PAP MediaRoom
Wskaźnik przeżyć 5-letnich u osób z rakiem nerki w naszym kraju wynosi 62 proc., podczas gdy w Wielkiej Brytanii jest on o osiem, a w Stanach Zjednoczonych nawet o dziesięć procent wyższy. Oprócz edukacji i promowania profilaktyki, eksperci apelują również o włączenie leczenia uzupełniającego do obowiązującego programu lekowego, zgodnie ze światowymi standardami.
W Polsce każdego roku rozpoznaje się około pięciu tysięcy nowych przypadków raka nerki. Nie charakteryzuje się on więc wysoką częstotliwością występowania (około 3 proc. wszystkich rozpoznań), jednak tak dla chorych, jak i onkologów stanowi szczególne wyzwanie kliniczne. Rak nerki jest bowiem wyjątkowo oporny na klasyczne formy leczenia – chociażby powszechna w leczeniu innych nowotworów chemioterapia ma, w jego przypadku, właściwie, marginalne zastosowanie.
Nowotwór wykryty na odpowiednio wczesnym etapie jest potencjalnie wyleczalny, a główną rolę w tym procesie pełni leczenie operacyjne — chirurg usuwa część lub całość narządu wraz z guzem, a w przypadku, gdy to możliwe, bezpieczne i zasadne – także pojedyncze zmiany przerzutowe. W leczeniu rozsiewu raka nerki posługujemy się również specjalistycznymi lekami nowych generacji ukierunkowanymi molekularnie, względnie immunoterapią nowej generacji – tłumaczy prof. Jakub Żołnierek, onkolog kliniczny, prezes Stowarzyszenia Polska Grupa Raka Nerki.
Niestety, ponad 40 proc. pacjentów po nefrektomii radykalnej (czyli usunięciu całej nerki) – jako zabiegu przeprowadzonego z intencją wyleczenia – doświadcza jednak nawrotu choroby, a u 30 proc. dochodzi do powstania przerzutów odległych. Co więcej, już na etapie guza pierwotnego, zidentyfikowanego jako jedyne ognisko chorobowe, u niektórych chorych istnieje większe ryzyko rozsiewu. Są to specyficzne sytuacje kliniczne, w których – jeszcze przed usunięciem nerki wraz z guzem – nowotwór mógł rozprzestrzenić się w organizmie.
Współcześnie nie jesteśmy w stanie ocenić rzeczywistego zaawansowania choroby – na poziomie komórkowym. Oprócz wielkości guza pierwotnego oraz faktu naciekania przezeń różnych struktur anatomicznych, na ryzyko tak wczesnego rozsiewu procesu nowotworowego wpływ ma typ histologiczny raka (a rozróżniamy kilkanaście typów raków nerki) oraz tzw. stopień jego histologicznej złośliwości. W uproszczeniu należy stwierdzić, że im większy guz i >>bardziej złośliwy<< – tym ryzyko wczesnego rozsiewu i nawrotu wyższe. Niemniej pamiętać należy o tym, iż w określonej, niekorzystnej, konfiguracji tych zmiennych – nawet przy małym guzie, który teoretycznie nie powinien stwarzać ryzyka rozsiewu, pojedyncze komórki nowotworowe mogą już krążyć po organizmie i w przyszłości doprowadzić do nawrotu w postaci przerzutów odległych – wyjaśnia profesor.
W tym momencie wspomnieć należy o leczeniu adjuwantowym (czyli uzupełniającym), które, w przypadku raka nerki, oznacza podawanie pacjentom dożylnie immunoterapii nowej generacji (pembrolizumabu). Mechanizm działania tych leków polega na pobudzaniu komórek układu immunologicznego do aktywnego poszukiwania komórek nowotworowych w organizmie oraz ich eliminacji. Odblokowanie systemu immunologicznego jest efektywne już na etapie widocznych przerzutów – eksperci intuicyjnie oceniają więc, że takie same, pozytywne rezultaty można osiągnąć również w przypadku mikroskopowych, niewidocznych ognisk choroby nowotworowej.
W przypadku rozsianego raka nerki udało nam się wydłużyć średni czas życia chorych z 12 do ponad 40 miesięcy. To obrazuje ogromny postęp osiągnięty w ostatnich dwóch dekadach dzięki stworzeniu i wprowadzeniu do praktyki klinicznej nowoczesnych leków ukierunkowanych molekularnie i immunoterapii. Niemniej należy dążyć do tego, by chorobę nowotworową rozpoznać na etapie jej ograniczonego zaawansowania, a tam, gdzie pojawia się jednak ryzyko nawrotu, zapobiegać jego rozwojowi. Przede wszystkim za wszelką cenę powinniśmy starać się zapobiec rozsiewowi raka bowiem to przerzuty odległe stwarzają zwykle zagrożenie dla zdrowia i życia chorego — stąd jednoznaczne stanowisko Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w kwestii włączenia leczenia uzupełniającego do obowiązującego programu lekowego – podkreśla prof. Jakub Żołnierek.
Jednak obowiązujący w polskim systemie ochrony zdrowia program lekowy B.10, dotyczący leczenia zaawansowanego raka nerki, pomimo wprowadzenia do niego w ostatnim czasie kilku nowoczesnych leków, nie odpowiada standardom prezentowanym zarówno we wspomnianych wytycznych, jak i przez światowe gremia naukowe. Pacjenci nadal nie mają dostępu do leczenia uzupełniającego z wykorzystaniem immunoterapii nowej generacji, zarejestrowanego w 2022 roku. Co więcej, leczenie adjuwantowe jest już od jakiegoś czasu standardem m.in. w leczeniu czerniaka czy raka piersi. Tymczasem wniosek refundacyjny dotyczący leczenia uzupełniającego immunoterapią w raku nerki, od wielu miesięcy oczekuje na rozstrzygnięcie Ministerstwa Zdrowia.

Profesor Żołnierek przypomina również że, podobnie jak w przypadku innych nowotworów, tak i w przypadku raka nerki, kluczową rolę odgrywa czas. Pacjenci i potencjalni chorzy powinni być świadomi, jakie symptomy i sygnały daje im organizm, by nie bagatelizować objawów, nie zwlekać i reagować odpowiednio wcześnie. Na wczesnym etapie rozwoju guza mogą to być: uczucie osłabienia ogólnego, stany podgorączkowe lub gorączka pojawiające się bez uchwytnej przyczyny infekcyjnej, niezamierzony spadek masy ciała, a więc objawy często bagatelizowane lub wręcz niezauważone. Bardziej oczywiste, takie jak ból w obrębie jamy brzusznej, krwiomocz, duszność czy kaszel, choć sugestywne i alarmujące pojawiają się późno oznaczając zwykle już zaawansowane stadium choroby.
W związku z tym szalenie istotna jest profilaktyka polegająca na budowaniu świadomości zdrowotnej obywateli, regularnych kontrolach internistycznych oraz okresowym wykonywaniu badania USG jamy brzusznej. To >>nieformalny skryning<< raka nerki, ale jako że mówimy o badaniach tanich, łatwo dostępnych i nieinwazyjnych – godny polecenia. Ryzyko zachorowania na ten nowotwór zwiększają również konkretne czynniki: nadwaga bądź otyłość – będące pochodnymi nadmiernie kalorycznej diety oraz niewystarczającej aktywności ruchowej, nadciśnienie tętnicze, choroby układu sercowo-naczyniowego czy palenie tytoniu”– przypomina prof. Jakub Żołnierek.
 
 
źródło: PAP MediaRoom
W poniedziałek 27 marca podczas posiedzenia Rady Przejrzystosci AOTMIT, przygotuje stanowiska sprawie oceny leków Opdivo (nivolumabum) w ramach programu lekowego B.58. „Leczenie chorych na zaawansowanego raka przełyku i żołądka”, Berinert 3000/Berinert 2000 (inhibitor C1-esterazy, ludzki) w ramach programu lekowego „Leczenie zapobiegawcze chorych z nawracającymi napadami dziedzicznego obrzęku naczynioruchowego o ciężkim przebiegu oraz Tukysa (tucatinibum) w ramach programu lekowego w ramach programu lekowego B.9.FM. „Leczenie chorych na raka piersi”.
Porządek obrad Rady Przejrzystości AOTMiT obejmuje:
1. Przygotowanie opinii w sprawie zasadności przesunięcia wieku kwalifikującego:
2. Przygotowanie stanowiska w sprawie oceny zasadności zakwalifikowania świadczeń opieki zdrowotnej:
3. Przygotowanie opinii w sprawie zasadności włączenia do świadczeń gwarantowanych z zakresu zaopatrzenia w wyroby medyczne wydawane na zlecenie:
4. Przygotowanie stanowisk w sprawie oceny leków:
5. Przygotowanie opinii w sprawie zasadności przeniesienia produktów leczniczych zawierających substancję czynną:
6. Przygotowanie opinii w sprawie zasadności objęcia refundacją, produktów leczniczych zawierających substancję czynną:
7. Przygotowanie opinii o projektach programów polityki zdrowotnej jednostek samorządu terytorialnego: „Program rehabilitacji dla mieszkańców Gminy Żary o statusie miejskim w wieku od 40 r.ż. do 64 r.ż.”.

źródło: AOTMiT

W poniedziałek 27 marca podczas posiedzenia Rady Przejrzystosci AOTMIT, przygotuje stanowiska sprawie oceny leków Opdivo (nivolumabum) w ramach programu lekowego B.58. „Leczenie chorych na zaawansowanego raka przełyku i żołądka”, Berinert 3000/Berinert 2000 (inhibitor C1-esterazy, ludzki) w ramach programu lekowego „Leczenie zapobiegawcze chorych z nawracającymi napadami dziedzicznego obrzęku naczynioruchowego o ciężkim przebiegu oraz Tukysa (tucatinibum) w ramach programu lekowego w ramach programu lekowego B.9.FM. „Leczenie chorych na raka piersi”.
Porządek obrad Rady Przejrzystości AOTMiT obejmuje:
1. Przygotowanie opinii w sprawie zasadności przesunięcia wieku kwalifikującego:
2. Przygotowanie stanowiska w sprawie oceny zasadności zakwalifikowania świadczeń opieki zdrowotnej:
3. Przygotowanie opinii w sprawie zasadności włączenia do świadczeń gwarantowanych z zakresu zaopatrzenia w wyroby medyczne wydawane na zlecenie:
4. Przygotowanie stanowisk w sprawie oceny leków:
5. Przygotowanie opinii w sprawie zasadności przeniesienia produktów leczniczych zawierających substancję czynną:
6. Przygotowanie opinii w sprawie zasadności objęcia refundacją, produktów leczniczych zawierających substancję czynną:
7. Przygotowanie opinii o projektach programów polityki zdrowotnej jednostek samorządu terytorialnego: „Program rehabilitacji dla mieszkańców Gminy Żary o statusie miejskim w wieku od 40 r.ż. do 64 r.ż.”.

źródło: AOTMiT

Pierwszy w Polsce zabieg przezskórnej krioablacji raka nerki pod kontrolą tomografii komputerowej wykonali – w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie – specjaliści II Zakładu Radiologii WUM.
Zabieg wykonywali radiolodzy interwencyjni z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – dr n. med. Grzegorz Rosiak, lek. med. Dariusz Konecki i dr n. med. Krzysztof Milczarek oraz zespół anestezjologiczny kierowany przez dr Alicję Kwiatkowską, a pomagała pielęgniarka Barbara Dąbrowska.

Dr Grzegorz Rosiak poinformował PAP, że podczas zabiegu dzięki nawigacji tomografii komputerowej wprowadzono igły do wnętrza guza, a następnie ich końcówki zostały schłodzone do temperatury -20 st.C. Tak niska temperatura zniszczyła guz i niewielki margines tkanek wokół niego bez konieczności wykonywania operacji.

Pacjent został skierowany na ablację ze względu ogólny stan zdrowia, tradycyjna operacja była u niego zbyt ryzykowna. Zabieg trwał około 3 godzin i był zdalnie nadzorowany przez dr Patricka Knüsela, radiologa interwencyjnego ze Szwajcarii. „Dr Knüsel miał stały podgląd obrazów tomografii, USG, aparatu do ablacji oraz pola operacyjnego. Zdalny nadzór nad zabiegiem pozwolił uniknąć ryzyka zakażenia, z którym wiążą się podróże w czasie pandemii” – wyjaśnia dr Rosiak.

Specjalista podkreśla, że skuteczność przezskórnej krioablacji raka nerki jest zbliżona do operacji (sięga około 95 proc.), a powikłania są bardzo rzadkie – przy niemal zerowej śmiertelności. Niestety obecnie najprawdopodobniej w żadnym polskim szpitalu nie wykonuje się takich zabiegów. Ze względu na znaczną przewagę tomografii komputerowej nad USG w krioablacji, zabiegi takie są wymagające sprzętowo.

Poddany zabiegowi pacjent jest pod opieką chirurgów z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Chorób Naczyń WUM kierowanej przez prof. Zbigniewa Gałązkę, a na stałe jest prowadzony przez dr Roberta Nowakowskiego z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, kierowanej przez prof. Tomasza Demkowa.

Radiologia interwencyjna to dziedzina zajmująca się zabiegami małoinwazyjnymi, wykonywanymi pod kontrolą badań obrazowych takich jak USG, tomografia komputerowa czy fluoroskopia rentgenowska. Dzięki takim zabiegom można leczyć wiele typów nowotworów u pacjentów, którzy nie mogą być poddani operacji.

Na świecie radiologia interwencyjna jest jednym z czterech filarów leczenia onkologicznego obok chirurgii, chemioterapii i radioterapii. W Polsce – podkreśla dr Rosiak – jest to dziedzina mało rozwinięta i nasze działania mają na celu rozpowszechnienie tych metod leczenia.

„W okresie pandemii, kiedy mamy do czynienia z niedoborem łóżek i personelu, krótszy pobyt pacjenta w szpitalu – zwykle wychodzi on na drugi dzień po zabiegu – jest szczególnie istotny” – podkreśla specjalista Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

źródło: Nauka w Polsce, PAP
foto: Krioablacja raka nerki przed i po.– po stronie lewej widoczny jest guz, a po prawej – martwica w miejscu po zniszczonym guzie. Fot. Rafał Śledziński / Boston Scientific Polska

Pierwszy w Polsce zabieg przezskórnej krioablacji raka nerki pod kontrolą tomografii komputerowej wykonali – w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie – specjaliści II Zakładu Radiologii WUM.
Zabieg wykonywali radiolodzy interwencyjni z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – dr n. med. Grzegorz Rosiak, lek. med. Dariusz Konecki i dr n. med. Krzysztof Milczarek oraz zespół anestezjologiczny kierowany przez dr Alicję Kwiatkowską, a pomagała pielęgniarka Barbara Dąbrowska.

Dr Grzegorz Rosiak poinformował PAP, że podczas zabiegu dzięki nawigacji tomografii komputerowej wprowadzono igły do wnętrza guza, a następnie ich końcówki zostały schłodzone do temperatury -20 st.C. Tak niska temperatura zniszczyła guz i niewielki margines tkanek wokół niego bez konieczności wykonywania operacji.

Pacjent został skierowany na ablację ze względu ogólny stan zdrowia, tradycyjna operacja była u niego zbyt ryzykowna. Zabieg trwał około 3 godzin i był zdalnie nadzorowany przez dr Patricka Knüsela, radiologa interwencyjnego ze Szwajcarii. „Dr Knüsel miał stały podgląd obrazów tomografii, USG, aparatu do ablacji oraz pola operacyjnego. Zdalny nadzór nad zabiegiem pozwolił uniknąć ryzyka zakażenia, z którym wiążą się podróże w czasie pandemii” – wyjaśnia dr Rosiak.

Specjalista podkreśla, że skuteczność przezskórnej krioablacji raka nerki jest zbliżona do operacji (sięga około 95 proc.), a powikłania są bardzo rzadkie – przy niemal zerowej śmiertelności. Niestety obecnie najprawdopodobniej w żadnym polskim szpitalu nie wykonuje się takich zabiegów. Ze względu na znaczną przewagę tomografii komputerowej nad USG w krioablacji, zabiegi takie są wymagające sprzętowo.

Poddany zabiegowi pacjent jest pod opieką chirurgów z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Chorób Naczyń WUM kierowanej przez prof. Zbigniewa Gałązkę, a na stałe jest prowadzony przez dr Roberta Nowakowskiego z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, kierowanej przez prof. Tomasza Demkowa.

Radiologia interwencyjna to dziedzina zajmująca się zabiegami małoinwazyjnymi, wykonywanymi pod kontrolą badań obrazowych takich jak USG, tomografia komputerowa czy fluoroskopia rentgenowska. Dzięki takim zabiegom można leczyć wiele typów nowotworów u pacjentów, którzy nie mogą być poddani operacji.

Na świecie radiologia interwencyjna jest jednym z czterech filarów leczenia onkologicznego obok chirurgii, chemioterapii i radioterapii. W Polsce – podkreśla dr Rosiak – jest to dziedzina mało rozwinięta i nasze działania mają na celu rozpowszechnienie tych metod leczenia.

„W okresie pandemii, kiedy mamy do czynienia z niedoborem łóżek i personelu, krótszy pobyt pacjenta w szpitalu – zwykle wychodzi on na drugi dzień po zabiegu – jest szczególnie istotny” – podkreśla specjalista Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

źródło: Nauka w Polsce, PAP
foto: Krioablacja raka nerki przed i po.– po stronie lewej widoczny jest guz, a po prawej – martwica w miejscu po zniszczonym guzie. Fot. Rafał Śledziński / Boston Scientific Polska

To skandal i sytuacja karygodna, że nowotwór, który jest w pierwszej piątce, jeśli chodzi o częstość zachorowań wśród mężczyzn, a także śmiertelność, jest nowotworem zupełnie zapomnianym, pozostającym bez programu lekowego. Rak pęcherza moczowego jest jednym z podstawowych problemów zdrowotnych, a tymczasem nie mamy dostępu do skutecznych leków. Bardzo liczę na to, że wkrótce się to zmieni i powstanie program lekowy, dedykowany temu nowotworowi – mówił prof. dr hab. n. med. Paweł Wiechno z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Narodowym Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie, podczas debaty „Uroonkologia – problemy nie tylko męskie”, która odbyła się w ramach XII Letniej Akademii Onkologicznej.
Na raka pęcherza moczowego zapada rocznie prawie 8 tys. osób w Polsce, a prawie 4 tys. pacjentów umiera z powodu tej choroby. To oznacza, że efektywność leczenia nie jest dobra. Żeby poprawić wyniki leczenia konieczne jest spełnienie trzech warunków: wcześniejsze rozpoznawanie tego nowotworu, interdyscyplinarne leczenie skojarzone z zaangażowaniem zarówno urologa, jak i onkologa oraz dostęp do terapii o udowodnionej skuteczności, które przekładają się na konkretne korzyści dla chorych – podkreślał prof. dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Narodowym Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie.

Dr n. med. Jakub Żołnierek z Narodowego Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie dodał, że możliwe jest też zmniejszenie liczby zachorowań, bo nowotwór pęcherza, podobnie jak nowotwory dróg moczowych, jest silnie tytoniozależny. Większość pacjentów z rozpoznanym rakiem pęcherza moczowego to osoby palące, najczęściej palący mężczyźni. Rakotwórcze substancje toksyczne zawarte w papierosach, po przedostaniu się do organizmu, są z niego usuwane z moczem i drażnią śluzówkę dróg moczowych i pęcherza. Stąd wynika mocno zwiększone ryzyko zachorowania u palaczy. Co więcej, jeżeli pacjent z rakiem pęcherza nie zarzuci palenia po rozpoznaniu choroby, to nawet po usunięciu guza, występuje u niego znacząco wyższe ryzyko nawrotu nowotworu i to nawrotu w wyższym stopniu złośliwości, a także pojawienia się przerzutów w płucach – przestrzegał ekspert.

Krew w moczu – objaw alarmujący
Aby wcześnie wykryć raka pęcherza, co jest kluczowe dla skutecznego leczenia, nie wolno bagatelizować niepokojących objawów ze strony układu moczowego. Czerwonym światłem, które powinno skłonić do natychmiastowej wizyty u lekarza, jest pojawienie się krwi w moczu. Lekarz rodzinny powinien w takim przypadku zlecić wizytę u specjalisty urologa, a przed tą wizytą warto wykonać badania ogólne moczu oraz badanie USG dróg moczowych i pęcherza moczowego. Świadomość zarówno pacjentów, jak i lekarzy rodzinnych na temat postępowania w przypadkach krwiomoczu jest niezbędna do tego, żeby nowotwory pęcherza wykrywać w stadium, gdy są one jeszcze w pełni uleczalne – podkreślali paneliści.

W oczekiwaniu na program lekowy
Największym postępem, jaki dokonał się w ostatnich latach w leczeniu raka pęcherza, jest wprowadzenie immunoterapii podtrzymującej, czyli stosowanej u pacjentów z chorobą uogólnioną, u których udało się uzyskać kontrolę choroby po zastosowaniu chemioterapii 1. linii. Celem chemioterapii jest zatrzymanie progresji nowotworu i jeśli to się uda, powinno się, zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi, a także wytycznymi Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, zastosować immunoterapię, która ma innym mechanizm działania niż chemioterapia i której zadaniem jest wydłużenie tego pozytywnego efektu, osiągniętego dzięki chemioterapii. Zaktualizowane wyniki badania klinicznego JAVIER BLADDER 100 pokazują, że takie postępowanie wydłuża medianę przeżycia całkowitego chorych o ponad 5 miesięcy. W przypadku uogólnionego raka pęcherza to bardzo dużo – mówił prof. Jakub Kucharz.

Niestety, immunoterapia podtrzymująca, podobnie jak immunoterapia stosowana w 2. linii leczenia raka pęcherza (czyli po niepowodzeniu chemioterapii), nie jest w dostępna dla polskich pacjentów.  Leczenie to nie jest refundowane i dotychczas nie został utworzony program lekowy dotyczący raka pęcherza moczowego. Rak pęcherza jest jednym z podstawowych problemów zdrowotnych, dlatego brak programu lekowego jest sytuacją karygodną. Być może zmieni się to w listopadzie tego roku. Mam nadzieję, że już jesienią pojawi się taki program i znajdzie się w nim zarówno immunoterapia podtrzymująca, czyli lek awelumab, jak i immunoterapia 2. linii – apelował prof. Paweł Wiechno.

Ważnym, tegorocznym wydarzeniem, w kontekście postępów w leczeniu raka pęcherza, była też europejska rejestracja leku enfortumab vedotin – to nowoczesny, inteligentny lek trzecioliniowy, który może być z dobrym efektem stosowany u pacjentów, którzy wcześniej otrzymali chemioterapię i immunoterapię.

Leczenie interdyscyplinarne
Kto powinien leczyć pacjenta z rakiem pęcherza: urolog czy onkolog kliniczny? To zależy od etapu choroby, ale z pewnością na każdym etapie powinna być współpraca i przepływ informacji między różnymi specjalistami, bo rak pęcherza wymaga interdyscyplinarnego podejścia. Od lekarza rodzinnego pacjent z podejrzeniem raka pęcherza powinien najpierw trafić do urologa, który może wykonać cystoskopię czyli wziernikowanie pęcherza. Podczas tego zabiegu urolog może też pobrać wycinki do badania histopatologicznego i postawić rozpoznanie histologiczne. Urolog jest także tym specjalistą, który leczy raka pęcherza radykalnie, wykonując operację. Jednak metodą, która poprawia efekty leczenia operacyjnego, jest zastosowanie przedoperacyjnej chemioterapii, a to oznacza, że musi dojść do współpracy urologa z onkologiem, bo to onkolog kwalifikuje chorego do takiej chemioterapii. Optymalnie byłoby, gdyby nowotwory pęcherza były leczone w ośrodkach, które zapewniają taką interdyscyplinarną opiekę i odpowiednią sekwencję leczenia – podsumował temat raka pęcherza prof. Jakub Kucharz.

Ważne zmiany w leczeniu raka nerki
Podczas debaty eksperci przybliżyli także temat zmian, jakie dokonały się w ostatnim czasie w leczeniu raka nerki. To specyficzny nowotwór, ponieważ w przypadku jego rozsiewu u chorych nie stosujemy klasycznej chemioterapii,  z tego powodu, że komórki tego nowotworu na nią nie reagują. U tych pacjentów stosujemy nowoczesne leki ukierunkowane molekularnie, które hamują konkretne białka, kluczowe dla postępu choroby. Drugą opcją terapeutyczną jest immunoterapia z zastosowaniem tzw. inhibitorów punktów kontrolnych. Są to leki kosztowne, refundowane w ramach programu lekowego. W maju tego roku dokonały się znaczące, korzystne zmiany, jeśli chodzi o zapisy tego programu, pozwalające na bardziej elastyczne i dostosowane do sytuacji klinicznej podejście do terapii. Dopuszczono np. możliwość leczenia pacjentów z różnymi typami histologicznymi raka nerki, które wcześniej były wykluczone z programu. Pojawiła się też możliwość wymiany leków w obrębie tej samej linii leczenia, jeśli zaistnieje taka konieczność, z uwagi na złą tolerancję przez pacjenta. Ponadto, program został rozszerzony o trzecią linię leczenia. Niestety zabrakło wprowadzenia szeregu kombinacji leków ukierunkowanych molekularnie i immunoterapii, które są na świecie powszechnie stosowane i traktowane jako standard w leczeniu rozsianego raka nerki. Wyniki badań klinicznych dowodzą, że takie leczenie skojarzone podwaja skuteczność terapii. Czekamy również na możliwość zastosowania immunoterapii nowej generacji, jako leczenia uzupełniającego, u pacjentów leczonych radykalnie, nie mających jeszcze rozsiewu nowotworu, ale zidentyfikowanych jako mających podwyższone ryzyko nawrotu choroby – tłumaczył dr n. med. Jakub Żołnierek.

Rak prostaty – najczęstszy nowotwór u mężczyzn
Trzecim omówionym przez panelistów nowotworem urologicznym był rak gruczołu krokowego. Prof. Paweł Wiechno zwrócił uwagę, że co roku diagnozowanych jest w Polsce około 20 tys. przypadków tego nowotworu i jest to drugi nowotwór, jeśli chodzi o śmiertelność z przyczyn nowotworowych wśród mężczyzn. Wysoka śmiertelność z powodu raka prostaty jest alarmująca, biorąc pod uwagę fakt, że jest to nowotwór, który można wcześnie wykryć i wówczas skutecznie wyleczyć. Jest jednak ogromne zamieszanie w całej Europie na temat tego, czy należy aktywnie w populacji poszukiwać tego nowotworu, wykonując badania skriningowe poziomu antygenu PSA. Wiadomo, że podwyższone stężenie tego białka koreluje z ryzykiem wystąpienia raka prostaty. Ale żeby wykryć tego raka, trzeba przeprowadzić biopsję gruboigłową stercza, która jest trudnym, inwazyjnym zabiegiem, mogącym dawać różne powikłania. Poddając temu zabiegowi wszystkich pacjentów ze stwierdzonym w ramach skriningu podwyższonym poziomem PSA, dużą część z nich narażamy na niego niepotrzebnie. Zwłaszcza, że często nowotwór, który wykryjemy, nie ma znaczenia klinicznego. Mając te dane, w ostatnim czasie zaczęto w Europie zniechęcać do przesiewowych badań PSA. W efekcie odejścia od skriningu, wykrywamy obecnie przypadki bardziej zaawansowane, znacznie trudniejsze do leczenia – mówił prof. Paweł Wiechno.

Nowotwory urologiczne, będące tematem debaty, stanowią około 20% wszystkich chorób nowotworowych. Choć wśród pacjentów dominują mężczyźni, na wiele z tych nowotworów – jak rak pęcherza moczowego czy rak nerki – chorują również kobiety. Warto o tym pamiętać i zachować czujność onkologiczną, nie lekceważąc żadnych niepokojących objawów.

źródło: materiał prasowy, LAO

To skandal i sytuacja karygodna, że nowotwór, który jest w pierwszej piątce, jeśli chodzi o częstość zachorowań wśród mężczyzn, a także śmiertelność, jest nowotworem zupełnie zapomnianym, pozostającym bez programu lekowego. Rak pęcherza moczowego jest jednym z podstawowych problemów zdrowotnych, a tymczasem nie mamy dostępu do skutecznych leków. Bardzo liczę na to, że wkrótce się to zmieni i powstanie program lekowy, dedykowany temu nowotworowi – mówił prof. dr hab. n. med. Paweł Wiechno z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Narodowym Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie, podczas debaty „Uroonkologia – problemy nie tylko męskie”, która odbyła się w ramach XII Letniej Akademii Onkologicznej.
Na raka pęcherza moczowego zapada rocznie prawie 8 tys. osób w Polsce, a prawie 4 tys. pacjentów umiera z powodu tej choroby. To oznacza, że efektywność leczenia nie jest dobra. Żeby poprawić wyniki leczenia konieczne jest spełnienie trzech warunków: wcześniejsze rozpoznawanie tego nowotworu, interdyscyplinarne leczenie skojarzone z zaangażowaniem zarówno urologa, jak i onkologa oraz dostęp do terapii o udowodnionej skuteczności, które przekładają się na konkretne korzyści dla chorych – podkreślał prof. dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Narodowym Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie.

Dr n. med. Jakub Żołnierek z Narodowego Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie dodał, że możliwe jest też zmniejszenie liczby zachorowań, bo nowotwór pęcherza, podobnie jak nowotwory dróg moczowych, jest silnie tytoniozależny. Większość pacjentów z rozpoznanym rakiem pęcherza moczowego to osoby palące, najczęściej palący mężczyźni. Rakotwórcze substancje toksyczne zawarte w papierosach, po przedostaniu się do organizmu, są z niego usuwane z moczem i drażnią śluzówkę dróg moczowych i pęcherza. Stąd wynika mocno zwiększone ryzyko zachorowania u palaczy. Co więcej, jeżeli pacjent z rakiem pęcherza nie zarzuci palenia po rozpoznaniu choroby, to nawet po usunięciu guza, występuje u niego znacząco wyższe ryzyko nawrotu nowotworu i to nawrotu w wyższym stopniu złośliwości, a także pojawienia się przerzutów w płucach – przestrzegał ekspert.

Krew w moczu – objaw alarmujący
Aby wcześnie wykryć raka pęcherza, co jest kluczowe dla skutecznego leczenia, nie wolno bagatelizować niepokojących objawów ze strony układu moczowego. Czerwonym światłem, które powinno skłonić do natychmiastowej wizyty u lekarza, jest pojawienie się krwi w moczu. Lekarz rodzinny powinien w takim przypadku zlecić wizytę u specjalisty urologa, a przed tą wizytą warto wykonać badania ogólne moczu oraz badanie USG dróg moczowych i pęcherza moczowego. Świadomość zarówno pacjentów, jak i lekarzy rodzinnych na temat postępowania w przypadkach krwiomoczu jest niezbędna do tego, żeby nowotwory pęcherza wykrywać w stadium, gdy są one jeszcze w pełni uleczalne – podkreślali paneliści.

W oczekiwaniu na program lekowy
Największym postępem, jaki dokonał się w ostatnich latach w leczeniu raka pęcherza, jest wprowadzenie immunoterapii podtrzymującej, czyli stosowanej u pacjentów z chorobą uogólnioną, u których udało się uzyskać kontrolę choroby po zastosowaniu chemioterapii 1. linii. Celem chemioterapii jest zatrzymanie progresji nowotworu i jeśli to się uda, powinno się, zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi, a także wytycznymi Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, zastosować immunoterapię, która ma innym mechanizm działania niż chemioterapia i której zadaniem jest wydłużenie tego pozytywnego efektu, osiągniętego dzięki chemioterapii. Zaktualizowane wyniki badania klinicznego JAVIER BLADDER 100 pokazują, że takie postępowanie wydłuża medianę przeżycia całkowitego chorych o ponad 5 miesięcy. W przypadku uogólnionego raka pęcherza to bardzo dużo – mówił prof. Jakub Kucharz.

Niestety, immunoterapia podtrzymująca, podobnie jak immunoterapia stosowana w 2. linii leczenia raka pęcherza (czyli po niepowodzeniu chemioterapii), nie jest w dostępna dla polskich pacjentów.  Leczenie to nie jest refundowane i dotychczas nie został utworzony program lekowy dotyczący raka pęcherza moczowego. Rak pęcherza jest jednym z podstawowych problemów zdrowotnych, dlatego brak programu lekowego jest sytuacją karygodną. Być może zmieni się to w listopadzie tego roku. Mam nadzieję, że już jesienią pojawi się taki program i znajdzie się w nim zarówno immunoterapia podtrzymująca, czyli lek awelumab, jak i immunoterapia 2. linii – apelował prof. Paweł Wiechno.

Ważnym, tegorocznym wydarzeniem, w kontekście postępów w leczeniu raka pęcherza, była też europejska rejestracja leku enfortumab vedotin – to nowoczesny, inteligentny lek trzecioliniowy, który może być z dobrym efektem stosowany u pacjentów, którzy wcześniej otrzymali chemioterapię i immunoterapię.

Leczenie interdyscyplinarne
Kto powinien leczyć pacjenta z rakiem pęcherza: urolog czy onkolog kliniczny? To zależy od etapu choroby, ale z pewnością na każdym etapie powinna być współpraca i przepływ informacji między różnymi specjalistami, bo rak pęcherza wymaga interdyscyplinarnego podejścia. Od lekarza rodzinnego pacjent z podejrzeniem raka pęcherza powinien najpierw trafić do urologa, który może wykonać cystoskopię czyli wziernikowanie pęcherza. Podczas tego zabiegu urolog może też pobrać wycinki do badania histopatologicznego i postawić rozpoznanie histologiczne. Urolog jest także tym specjalistą, który leczy raka pęcherza radykalnie, wykonując operację. Jednak metodą, która poprawia efekty leczenia operacyjnego, jest zastosowanie przedoperacyjnej chemioterapii, a to oznacza, że musi dojść do współpracy urologa z onkologiem, bo to onkolog kwalifikuje chorego do takiej chemioterapii. Optymalnie byłoby, gdyby nowotwory pęcherza były leczone w ośrodkach, które zapewniają taką interdyscyplinarną opiekę i odpowiednią sekwencję leczenia – podsumował temat raka pęcherza prof. Jakub Kucharz.

Ważne zmiany w leczeniu raka nerki
Podczas debaty eksperci przybliżyli także temat zmian, jakie dokonały się w ostatnim czasie w leczeniu raka nerki. To specyficzny nowotwór, ponieważ w przypadku jego rozsiewu u chorych nie stosujemy klasycznej chemioterapii,  z tego powodu, że komórki tego nowotworu na nią nie reagują. U tych pacjentów stosujemy nowoczesne leki ukierunkowane molekularnie, które hamują konkretne białka, kluczowe dla postępu choroby. Drugą opcją terapeutyczną jest immunoterapia z zastosowaniem tzw. inhibitorów punktów kontrolnych. Są to leki kosztowne, refundowane w ramach programu lekowego. W maju tego roku dokonały się znaczące, korzystne zmiany, jeśli chodzi o zapisy tego programu, pozwalające na bardziej elastyczne i dostosowane do sytuacji klinicznej podejście do terapii. Dopuszczono np. możliwość leczenia pacjentów z różnymi typami histologicznymi raka nerki, które wcześniej były wykluczone z programu. Pojawiła się też możliwość wymiany leków w obrębie tej samej linii leczenia, jeśli zaistnieje taka konieczność, z uwagi na złą tolerancję przez pacjenta. Ponadto, program został rozszerzony o trzecią linię leczenia. Niestety zabrakło wprowadzenia szeregu kombinacji leków ukierunkowanych molekularnie i immunoterapii, które są na świecie powszechnie stosowane i traktowane jako standard w leczeniu rozsianego raka nerki. Wyniki badań klinicznych dowodzą, że takie leczenie skojarzone podwaja skuteczność terapii. Czekamy również na możliwość zastosowania immunoterapii nowej generacji, jako leczenia uzupełniającego, u pacjentów leczonych radykalnie, nie mających jeszcze rozsiewu nowotworu, ale zidentyfikowanych jako mających podwyższone ryzyko nawrotu choroby – tłumaczył dr n. med. Jakub Żołnierek.

Rak prostaty – najczęstszy nowotwór u mężczyzn
Trzecim omówionym przez panelistów nowotworem urologicznym był rak gruczołu krokowego. Prof. Paweł Wiechno zwrócił uwagę, że co roku diagnozowanych jest w Polsce około 20 tys. przypadków tego nowotworu i jest to drugi nowotwór, jeśli chodzi o śmiertelność z przyczyn nowotworowych wśród mężczyzn. Wysoka śmiertelność z powodu raka prostaty jest alarmująca, biorąc pod uwagę fakt, że jest to nowotwór, który można wcześnie wykryć i wówczas skutecznie wyleczyć. Jest jednak ogromne zamieszanie w całej Europie na temat tego, czy należy aktywnie w populacji poszukiwać tego nowotworu, wykonując badania skriningowe poziomu antygenu PSA. Wiadomo, że podwyższone stężenie tego białka koreluje z ryzykiem wystąpienia raka prostaty. Ale żeby wykryć tego raka, trzeba przeprowadzić biopsję gruboigłową stercza, która jest trudnym, inwazyjnym zabiegiem, mogącym dawać różne powikłania. Poddając temu zabiegowi wszystkich pacjentów ze stwierdzonym w ramach skriningu podwyższonym poziomem PSA, dużą część z nich narażamy na niego niepotrzebnie. Zwłaszcza, że często nowotwór, który wykryjemy, nie ma znaczenia klinicznego. Mając te dane, w ostatnim czasie zaczęto w Europie zniechęcać do przesiewowych badań PSA. W efekcie odejścia od skriningu, wykrywamy obecnie przypadki bardziej zaawansowane, znacznie trudniejsze do leczenia – mówił prof. Paweł Wiechno.

Nowotwory urologiczne, będące tematem debaty, stanowią około 20% wszystkich chorób nowotworowych. Choć wśród pacjentów dominują mężczyźni, na wiele z tych nowotworów – jak rak pęcherza moczowego czy rak nerki – chorują również kobiety. Warto o tym pamiętać i zachować czujność onkologiczną, nie lekceważąc żadnych niepokojących objawów.

źródło: materiał prasowy, LAO