Medicalpress
Połowa pacjentów z EGPA i HES, rzadkimi chorobami eozynofilowymi, umiera w ciągu trzech–pięciu lat od postawienia diagnozy, jeśli nie jest poddawana leczeniu. Standardowa terapia obejmuje leczenie sterydami i immunosupresję, jednak rozwiązania te stanowią ogromne obciążenie dla organizmu, powodując szereg dodatkowych chorób. Lekarze podkreślają, że innowacyjna terapia przeciwciałami monoklonalnymi – mepolizumabem – jest w tych wskazaniach skuteczna i bezpieczna, jednak nie jest obecnie refundowana. Leczenie takie jest dostępne dla chorych z innymi chorobami eozynofilowymi: astmą i polipami nosa, ale wyśrubowane kryteria włączenia sprawiają, że leczony jest zaledwie co 10. pacjent.
 Choroby eozynofilowe, takie jak HES (zespół hipereozynofilowy) i EGPA (eozynofilowa ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń), nie są częste w populacji. Problem z nimi polega na tym, że są to choroby, które dają bardzo ciężkie powikłania, łącznie z ryzykiem zgonu. Choroby te dotyczą osób młodych, bardzo często mogą się zaczynać niewinnie. Jeżeli rozszerzymy trochę wiedzę na ich temat, to liczba chorych będzie na pewno dużo większa – wyjaśnia w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje prof. dr hab. n. med. Brygida Kwiatkowska z Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji im. prof. dr hab. med. Eleonory Reicher, konsultantka krajowa w dziedzinie reumatologii.

Obok wymienionych dwóch do chorób eozynofilowych zalicza się jeszcze astmę ciężką i przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN). Podstawowym problemem w diagnostyce rzadkich chorób eozynofilowych jest to, że pacjenci prezentują bardzo zróżnicowane objawy. Tymczasem podejrzenie chorób eozynofilowych może się lekarzowi nasunąć już po wykonaniu podstawowego badania krwi z rozmazem, w którym można oznaczyć stężenie eozynofili.

 Jeżeli ta liczba przekracza 300, to już budzi niepokój, powinniśmy wysłać takiego pacjenta na konsultację przede wszystkim do alergologa. Ale jeżeli pacjent ma już astmę, zapalenie zatok czy inne choroby eozynofilowe, a liczba eozynofili przekracza 150 u leczonego pacjenta, to jest to sygnał, że coś się może zadziać złego – mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Kuna z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Najczęściej zauważane są te objawy, które wiążą się z dysfunkcjami układu oddechowego. W efekcie czas, jaki upływa od pojawienia się objawów do rozpoznania, to średnio 7–10 lat.

 W przypadku EGPA chory może w pierwszej kolejności mieć objawy astmy oskrzelowej albo trafić do laryngologa z objawami polipów w nosie czy ze zmianami w zatokach. Na tym etapie wiedza niektórych lekarzy może się skończyć. Dalsza progresja tej choroby polega na zajęciu wielonarządowym. Nie ma narządu i układu, który w przebiegu tej choroby nie mógłby być zajęty. Jeśli jakiś narząd albo wiele narządów jest uszkodzonych, to doprowadza to do śmierci chorego – dodaje prof. Brygida Kwiatkowska.

Rozpoznane, ale nieleczone EGPA lub HES u połowy pacjentów prowadzą do śmierci w ciągu trzech–pięciu lat. Standardowa terapia obejmuje przewlekłe stosowanie leków steroidowych oraz środki o działaniu immunosupresyjnym. Oba te rozwiązania są jednak obarczone niezwykle wysokim ryzykiem powikłań – rośnie ryzyko wystąpienia sepsy, choroby zatorowo-zakrzepowej, nadciśnienia tętniczego czy cukrzycy. Przełomem w terapii chorób eozynofilowych jest lek biologiczny – inhibitor interleukiny 5, mepolizumab. Dla polskich pacjentów jest dostępny od kilku lat w programie lekowym astmy ciężkiej, a od października znalazł się również w programie lekowym B.156 „Leczenie chorych z zapaleniem nosa i zatok przynosowych z polipami nosa”.

 Mepolizumab, czyli przeciwciało monoklonalne skierowane przeciwko interleukinie 5, jest absolutnie podstawowym lekiem biologicznym w leczeniu astmy ciężkiej z wysoką eozynofilią – to jest ponad 80 proc. pacjentów. Jeśli mamy astmę ciężką, oznaczamy morfologię, jest eozynofilia, decyzja jest prosta: dajemy mepolizumab. To nie jest lek, który w mgnieniu oka wszystko zmieni, tylko lek, który z jednej strony zapobiegnie powstawaniu eozynofilów, ich przeżyciu, naciekaniu tkanek, ale z drugiej strony ma bardzo istotne mechanizmy regulacyjne, które przywracają naturalną homeostazę odporności. To jest wpływ na inne komórki, to jest wpływ na inne cytokiny, to jest wpływ na remodeling czy mniej zaostrzeń. Jednocześnie jest to lek bardzo bezpieczny i to jest kluczowe, że leczymy skutecznie i bezpiecznie – podkreśla prof. dr hab. n. med. Piotr Kuna z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

– Wyniki badań naukowych jasno wskazują, że terapia biologiczna może modyfikować historię naturalną astmy, czyli jesteśmy w stanie indukować remisję właśnie poprzez wpływ leków biologicznych, m.in. na procesy remodelingu, przebudowy dróg oddechowych – dodaje prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Mimo że lek jest już refundowany w dwóch wspomnianych wskazaniach, to kryteria włączenia do programu lekowego w przypadku astmy ciężkiej są na tyle rygorystyczne, że leczonych jest zaledwie 10 proc. pacjentów. Terapia polipów nosa, która jest refundowana od 1 października, dołącza do programu lekowego, który wchodzi w życie od kwietnia z dużymi opóźnieniami w polskich ośrodkach. W przypadku EGPA toczy się proces refundacyjny, a dla HES program lekowy jeszcze nie został opracowany. Klinicyści postulują, by był on wspólny dla obu jednostek, ponieważ podłoże choroby, mimo zróżnicowanego obrazu klinicznego, jest wspólne.

– Opłaca się dobrze leczyć pacjentów z ciężkimi postaciami tych chorób. Koszty opieki nad pacjentem z ciężką astmą czy ciężkim zapaleniem zatok i nawracającymi polipami nosa są olbrzymie. Wymagają oni stosowania sterydów systemowych, nieplanowanych wizyt lekarskich, a w przypadku zapalenia zatok i polipów – powtarzanych reoperacji. To są wysokie koszty. Staramy się przekonać płatnika, żeby dostęp do terapii biologicznej był szerszy. Pewnym pomysłem jest odwrócenie piramidy świadczeń. Część pacjentów z dobrze kontrolowanymi chorobami może być pod opieką w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, ale musi to być tak naprawdę indukowane przez zmianę w sposobie finansowania programu lekowego. To jest podstawowy bodziec, który może ukierunkować i umożliwić naszym pacjentom dostęp do nowoczesnych terapii – ocenia prof. Maciej Kupczyk.

źródło: newseria

Od 1 października 2024 roku do refundacji wchodzi mepolizumab w ramach programu B.156 „Leczenie chorych z zapaleniem nosa i zatok przynosowych z polipami nosa”. Jest to druga terapia biologiczna w tym programie. W przypadkach chorób o podłożu eozynofilowym terapia daje rezultaty, które przewyższają oczekiwania pacjentów i lekarzy. Po informacji o systemowej refundacji leku, kluczowe dla pacjentów jest jak najszybsze zakontraktowanie świadczeń przez ośrodki, aby nie musieli czekać na leczenie.

Obecność polipów dramatycznie upośledza jakość życia chorego

Towarzyszące chorobie polipy bardzo często są objawem zapalenia o podłożu eozynofilowym i mogą występować również w przebiegu astmy eozynofilowej, eozynofilowej ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń (EGPA) oraz w zespole hipereozynofilowym (HES). Dodatkowo u części chorych może pojawić się zespół nietolerancji niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ).

To współistnienie wielu chorób powoduje czasami problemy nie tylko z postawieniem diagnozy, lecz także z wieloma objawami oraz trudnością w ich leczeniu. Agnieszka Kustos choruje od prawie 20 lat na PZZPzPN, której współtowarzyszą: astma eozynofilowa, nietolerancja NLPZ, aspiryny i alergia na pyłki traw. Pacjentka zmagała się z ciągłymi stanami zapalnymi i bólami zatok, utratą węchu, trudnościami w oddychaniu i przede wszystkim z ciągle odrastającymi polipami w nosie.

– Po pierwszej operacji zatok, gdy już po trzech miesiącach okazało się, że muszę mieć drugą operację na polipy, które w tak krótkim czasie znowu odrosły, pojawiło się uczucie bezradność, zarówno u mnie, jak i u lekarzy, którzy się mną zajmowali. Żyłam od jednej do drugiej operacji, pomiędzy przeróżnymi terapiami – opowiada.

Obecność polipów dramatycznie upośledza jakość życia chorego. – Myślę, że największym wyzwaniem i obciążeniem dla pacjentów jest stały rozrost polipów, które trzeba było co pewien czas usuwać. Dla chorych oznacza to wielokrotne zabiegi operacyjne, które są nie tylko bolesne, ale również obarczone ryzykiem powikłań – opowiada Grzegorz Baczewski, członek Rady Fundacji Centrum Walki z Alergią.

Każdy taki zabieg wiąże się z wizytami u lekarza, pobytem w szpitalu oraz absencją w pracy. Oprócz kolejnych interwencji medycznych, leczenie generuje koszty społeczne i systemowe. Pacjenci wymagają szczególnej opieki medycznej przez złożoność objawów choroby.

– Codzienność życia z polipami jest koszmarem. Szczególnie dotkliwe są problemy ze snem spowodowane blokadą nosa. Bardzo niska jakość snu wpływa zaś na codzienne funkcjonowanie, życie rodzinne i zawodowe. Pojawiają się przewlekłe bóle głowy, chroniczne zmęczenie, nierzadko chorzy tracą węch. Wielu z nich zmaga się z problemami psychicznymi i emocjonalnymi. Są zniechęceni i rozczarowani, niespełnieni z powodu trudności w realizacji swoich potrzeb życiowych. Nic dziwnego, że wielu pacjentów zmaga się równocześnie ze stanami depresyjnymi – dodaje Grzegorz Baczewski

Refundacja jest, pacjenci czekają na leczenie                                                    

W ostatnim czasie zaczęły się pojawiać nowe możliwości leczenia chorób, których podłożem jest zapalenie eozynofilowe, jak w przewlekłym zapaleniu zatok z polipami.

W kwietniu tego roku do refundacji wszedł jeden z leków biologicznych, dupilumab. Od października następuje rozszerzenie programu B.156 o kolejny lek biologiczny – mepolizumab, dedykowany chorym z ciężkimi postaciami zapalenia zatok, któremu towarzyszą polipy nosa o podłożu eozynofilowym.

– Są to leki działające na tzw. zapalenie typu 2 (T2), które toczy się w górnych drogach oddechowych. Za jego rozwój przede wszystkim odpowiadają komórki eozynofilowe. T2 leży u podstaw wielu chorób zapalnych: alergicznego nieżytu nosa, astmy oskrzelowej, atopowego zapalenia skóry i właśnie polipów nosa. Pierwsze doświadczenia leczenia polipów za pomocą leków biologicznych wynikło z możliwości leczenia astmy ciężkiej w programie lekowym B.44 „Leczenie chorych z ciężką postacią astmy”. Dzięki temu programowi mamy już kilkuletnie doświadczenia z codziennej praktyki klinicznej, która pokazuje, że przy zastosowaniu leków biologicznych poprawa następuje również w górnych drogach oddechowych, co dotyczy także polipów. Poza tym skuteczność i bezpieczeństwo tych terapii jest udokumentowana szeregiem prac naukowych i badaniami klinicznymi. Na pewno szerszy dostęp do tego leczenia będzie przełomem dla wielu pacjentów – wyjaśnia dr n. med. Magdalena Arcimowicz, specjalista otolaryngolog i alergolog z Katedry i Kliniki Otorynolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

– Na dziś wydaje się, że jest to najlepszy sposób leczenia, jakiego do tej pory nie było. Leki biologiczne, w tym mepolizumab okazały się strzałem w dziesiątkę, ponieważ w przypadkach chorób o podłożu eozynofilowym daje rezultaty, które przewyższyły oczekiwania pacjentów i lekarzy. Przywraca ich do życia i codziennego funkcjonowania. Pacjenci wracają do normalności – podkreśla Grzegorz Baczewski.

Potwierdza to pacjentka, Agnieszka Kustos: – Po rozpoczęciu leczenia biologicznego poczułam się tak, jakbym wygrała los na loterii. Polipy się cofnęły, zaczęłam mieć bardzo dobrą wydolność płuc, zaczęłam regularnie ćwiczyć, biegać na bieżni i jeździć na rowerze.

Kwestią do rozwiązania jest jednak zapewnienie pacjentom realnej dostępności do terapii. Kolejnym krokiem po ogłoszeniu informacji o refundacji leku jest rozpisanie przez NFZ konkursów na prowadzenie świadczenia i jego zakontraktowanie przez ośrodki medyczne. Do tego czasu pacjenci muszą jednak czekać.

Jak pokazuje przykład jednej z pierwszych terapii biologicznych włączonych do refundacji w leczeniu polipów, czas oczekiwania może się przedłużać.

– Mam długą listę pacjentów, których przy najbardziej restrykcyjnych kryteriach mogłabym włączyć do programu leczenia biologicznego, jednak nie jest on dostępny w woj. mazowieckim. W innych województwach już funkcjonuje, a w naszym regionie nie ma jeszcze żadnego ośrodka, który go realizuje. Przypuszczam, że problem polega również na tym, że został skierowany tylko i wyłącznie do środowiska laryngologicznego. Tymczasem bardzo duże doświadczenie w leczeniu biologicznym mają ośrodki alergologiczne. Mając na uwadze współchorobowość w polipach nosa, jako laryngolog i alergolog uważam, że należałoby wprowadzić wielospecjalistyczne ośrodki leczenia biologicznego, a program nie powinien być dedykowany wyłącznie dla jednej specjalności – opowiada dr Arcimowicz.

– Jeżeli jest informacja, że możliwość leczenia staje się realna, to dla pacjentów jest to światełko w tunelu. Dostajemy wiele pytań od chorych i ich rodzin odnośnie tego, gdzie mogą podjąć leczenie. Na razie wiemy, że są to tylko pojedyncze ośrodki w Polsce, a możliwości są znacznie większe. Wierzymy, że nastąpi przyspieszenie rozpisywania konkursów przez NFZ i ich rozstrzyganie, tym bardziej teraz, gdy są dostępne dwie terapie. Polipy nosa to postępująca i ciężka choroba, wymagająca szybkiego dostępu do terapii, by nie dopuścić do kolejnych zabiegów operacyjnych – podkreśla Grzegorz Baczewski.

– Mimo tych wszystkich obecnie zawirowań związanych z wdrożeniem programu B.156, pragniemy wyrazić naszą wdzięczność Ministerstwu Zdrowia za zauważenie potrzeb pacjentów z polipami nosa i podjęcie pozytywnej decyzji refundacyjnej dla mepolizumabu. Zwracamy się również przy tym do Pani Izabeli Leszczyny, Minister Zdrowia z prośbą o rozpatrzenie postulatów środowiska medycznego, do którego również się dołączamy dotyczącego możliwości leczenia pacjentów z polipami nosa także przez alergologów, którzy mają w tym zakresie olbrzymie doświadczenie, oczywiście przy wsparciu specjalistów laryngologów. Wierzymy, że to rozwiązałoby wiele problemów z leczeniem i opieką nad tymi pacjentami – dodaje.

Źródło: Fundacja Centrum Walki z Alergią

Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa, to poważna choroba układu oddechowego, która może prowadzić do wielu zaburzeń w zdrowiu i życiu pacjentów. Nieproporcjonalnie do skali problemu, świadomość tej choroby w polskim społeczeństwie jest bardzo niska, również wśród osób doświadczających schorzenia. Diagnoza często stawiana jest zbyt późno, dopiero po kilku latach, kiedy dochodzi już do zaawansowanego etapu choroby. Światowy Dzień Przewlekłego Zapalenia Zatok Przynosowych z Polipami Nosa (PZZPzPN) to okazja nie tylko do edukacji, ale również do przedstawienia skali problemu z jakimi mierzą się polscy pacjenci.
PZZPzPN to utrzymujący się powyżej 12 tygodni stan zapalny błony śluzowej nosa i zatok o nawrotowym charakterze. Uciążliwe objawy i ich przewlekły charakter powodują, że pacjenci opisują swoją jakość życia jako niższą niż pacjenci z chorobą Parkinsona albo z chorobami układu wieńcowego.
 
Nieskuteczne leczenie i walka z ciągle nawracającymi objawami rozwijają u chorych stany lękowe i depresyjne dodatkowo powodują obniżenie aktywności społecznej i zawodowej.

– Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa to poważna choroba o podłożu zapalnym, często współwystępująca z innymi chorobami np. z astmą, atopowym zapaleniem skóry czy alergią. Objawy choroby typu przewlekły ból głowy, zatkany nos, trudności w oddychaniu, utrata częściowa lub całkowita węchu w dużym stopniu uniemożliwiają chorym normalne funkcjonowanie. Polipy nosa są trudnym do leczenia przewlekłym i nawracającym schorzeniem, często nabierają takich rozmiarów, że stają się widoczne na zewnątrz nosa, powodując silną frustrację i poczucie wstydu u pacjentów. Te wszystkie objawy i bezsilność w walce z chorobą są przyczyną niskiej jakości życia chorych, rozwoju depresji, częstych absencji w pracy i zwolnień lekarskich. Dzisiaj przy okazji Światowego Dnia Przewlekłego Zapalenia Zatok Przynosowych z Polipami Nosa szczególnie chcemy zaznaczyć ten problem, bo dotyczy wielu pacjentów w Polsce – podkreśla Grzegorz Baczewski z Rady Fundacji Centrum Walki z Alergią.

Potwierdzają to dane ZUS dotyczące absencji chorobowej, według których PZZPzPN tylko w 2022 roku było przyczyną 461 712 dni absencji chorobowych i aż 50 237 wystawionych zwolnień.
 
Rozwój choroby
Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) to endogenne zapalenie błony śluzowej nosa i zatok przynosowych spowodowane nadmierną reaktywnością układu immunologicznego tzw. zapalenie typu 2[1], wywołane przez szereg potencjalnych czynników uszkadzających (np. wirusy, bakterie, alergeny czy zanieczyszczenie środowiska), prowadzące do napływu komórek zapalnych do dróg oddechowych, uszkodzenia otaczających tkanek, ich przebudowy i formowania polipów.

Polipy nosa są dość powszechną chorobą występującą u ponad 4% populacji dorosłych. Występują one najczęściej u osób w średnim i starszym wieku, zwykle między 30. a 60. rokiem życia oraz częściej u mężczyzn – podkreśla prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz[2].

Do zwiększonej grupy ryzyka rozwoju polipów nosa należą osoby doświadczające astmy, w tym astmy aspirynowej, u których występuje reakcja alergiczna na aspirynę lub inne leki z grupy NLPZ (niesteroidowe leki przeciwzapalne), alergiczne grzybicze zapalenie zatok, mukowiscydozę, zespół Churga iStrauss (zapalenie naczyń), a także u osób, u których w wywiadzie rodzinnym występowały polipy nosa.[3]

Polipy mają kształt „kropel wody” lub „uszypułowanych winogron” i nie są zmianami o charakterze nowotworowym. Najczęściej dochodzi do ich rozwoju u osób z obustronnymi zmianami zapalnymi, powstającymi początkowo w zatokach przynosowych. W późniejszym czasie mogą się one rozrastać do przewodów nosowych, powodując liczne i dokuczliwe objawy. W powstawaniu polipów nosa uczestniczą eozynofile, limfocyty Th2 oraz wiele mediatorów reakcji immunologicznej, których aktywność składa się na obraz zapalenia typu 2[4].

Objawy choroby i diagnostyka
PZZPzPN jest odpowiedzialne za szereg objawów, które w sposób istotny wpływają na codzienne życie: przewlekły katar, niedrożność nosa, upośledzenie lub utrata węchu, spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła, uczucie rozpierania u nasady nosa, bóle głowy wynikające z zablokowania naturalnych ujść zatok, niekiedy łzawienie. W zaawansowanych przypadkach można zaobserwować przerost polipów na zewnątrz nosa i jego deformację.
Pacjenci z objawami przewlekłego zapalenia zatok, najczęściej w przypadku nasilenia się objawów, po wizycie u lekarza POZ i otrzymaniu skierowania, trafiają na dalszą diagnostykę do specjalisty. Rozpoznanie PZZPzPN stawia najczęściej laryngolog (otolaryngolog) na podstawie wywiadu, badań fizykalnych i obrazowych. Podstawowym badaniem fizykalnym jest badanie endoskopowe (fiberoskopowe) jam nosa, które pozwala na rozpoznanie choroby w jej wczesnym stadium. Istotnym badaniem uzupełniającym jest tomografia komputerowa zatok przynosowych, która najczęściej wykonywana jest na etapie po wdrożeniu leczenia, w przypadku braku wyraźnej poprawy. Lekarz może także zlecić badania cytologiczne wydzieliny z jam nosa.

Możliwości leczenia
Leczenie przewlekłego zapalenia zatok przynosowych z polipami nosa rozpoczyna się standardowo od farmakoterapii polegającej na donosowym podawaniu leków sterydowych oraz doustnym podawaniu leków antyhistaminowych, które pozwalają zmniejszyć zapalenie błony śluzowej oraz złagodzić objawy związane z obrzękiem i obniżeniem drożności nosa, zaburzeniami w oddychaniu, upośledzeniem węchu.

W przypadkach braku odpowiedzi na leczenie zachowawcze lub nasilenia się objawów, konieczne może okazać się przeprowadzenie zabiegu chirurgicznego, który polega na usunięciu polipów oraz otwarciu i odblokowaniu ujść wszystkich zatok przynosowych tzw. endoskopowa operacja zatok przynosowych. Należy podkreślić, że leczenie chirurgiczne jest zazwyczaj rozważane, gdy inne metody nie przynoszą oczekiwanych efektów. W przypadkach nawracających polipów nosa, zwłaszcza jeśli wcześniejsze metody leczenia nie przyniosły poprawy, zastosowanie mają leki biologiczne, które wpływają na układ immunologiczny zaangażowany w procesy zapalne i rozrost polipów nosa. Jest to nowa, skuteczna metoda, której zadaniem jest blokowanie kaskady procesów zapalnych w błonie śluzowej. Każdy przypadek polipów nosa jest oceniany indywidualnie przez specjalistę, a wybór leczenia biologicznego zależy od wielu czynników m.in. nasilenia objawów, wyników badań laboratoryjnych i reakcji na inne formy leczenia, jak również od dostępności danej terapii w danym kraju.

Terapia biologiczna i jakość życia
O pozytywnej zmianie w jakości życia przy zastosowaniu terapii biologicznej wypowiadają się sami pacjenci, którzy po wykorzystaniu farmakoterapii i leczenia chirurgicznego otrzymali możliwość w ramach badań klinicznych lub ratunkowego dostępu do leczenia (RTDL) skorzystania z terapii biologicznej.

– Po rozpoczęciu leczenia biologicznego poczułam się tak, jakbym wygrała los na loterii – mówi Agnieszka Kustos, zmagająca się z przewlekłym zapaleniem zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) od blisko 20 lat. – Polipy się cofnęły, zaczęłam mieć bardzo dobrą wydolność płuc, zaczęłam regularnie ćwiczyć, biegać na bieżni, jeździć na rowerze. Po latach życia z tą chorobą zaczęłam funkcjonować jak zdrowy człowiek – dodaje. Jak dowodzą liczne badania terapia biologiczna zasadniczo zmienia leczenie chorych na ciężką astmę eozynofilową z polipami zatok. Pacjenci mają szansę na istotną poprawę jakości życia, a także na remisję samej astmy. Żyją jednak w Polsce w niepokoju. Ponieważ lek jest finansowany w ramach dostępu ratunkowego, cały czas jest niepewność, jak długo to leczenie będzie finansowane. Wszystko uzależnione jest od decyzji Ministerstwa Zdrowia. Mam w sobie dużo lęku związanego z tym, że bez dostępu do leczenia czeka mnie kolejna operacja, a potem następna. Bo tak było przed leczeniem. Po takim zabiegu bardzo często wracałam do domu zalana łzami i z depresją utrzymującą się przez następne kilka tygodni. To był trudny okres w moim życiu – podsumowuje pacjentka.

– Od 1.kwietnia 2024 r. został objęty refundacją w programie lekowym B. 156 pierwszy lek biologiczny – dupilumab w leczeniu dorosłych pacjentów chorych na ciężkie, przewlekłe zapalenie nosa i zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN), u których leczenie ogólnoustrojowymi kortykosteroidami i przebyte co najmniej 2 zabiegi operacyjne zatok (lub przeciwwskazania do zabiegu) nie zapewniają kontroli choroby.

– Cieszymy się, ze zmian jakie zachodzą w leczeniu chorych na PZZPzPN, były bardzo oczekiwane przez środowisko pacjenckie. Dostęp do leczenia biologicznego znacząco poprawia jakość życia chorych, pozwala im na przyjmowanie terapii w warunkach domowych i na powrót do normalnego życia, do aktywności zawodowej i społecznej – mówi Joanna Zawadzka, prezes Fundacji Centrum Walki z Alergią i dodaje – Wiemy, że obecnie wpłynął kolejny wniosek o objęcie finansowaniem ze środków publicznych następnej terapii biologicznej w tym wskazaniu – mepolizumabu. Byłby on dedykowany chorym, u których do rozwoju polipów nosa doszło na tle zapalnym wywołanym przez wysokie stężenia eozynofilów. Liczymy na pozytywną opinię AOTMiT i na dostęp do tej terapii w najbliższym czasie, tak by pacjenci z PZZPzNP byli zaopiekowani kompleksowo – podkreśla.
 
 
[1] https://www.ptca.pl/wp-content/uploads/2023/03/polipy-nosa-prof-krzeski-druk_PTCA.pdf
[2] Prof. Dariusz Jurkiewicz, Raport PZZPzPN – jak pomóc pacjentom_online_240823.p df.pdf
[3]https://www.mp.pl/pacjent/otolaryngologia/choroby/choroby-nosa-i-zatok/106002,polipy-nosa
[4] Prof. dr hab. n. med. Karina Jahnz-Różyk, Raport PZZPzPN – jak pomóc pacjentom_online_240823.p df.pdf
żródło: Fundacja Walki z Alergią
Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN), u którego podłoża leży zapalenie typu 2 dotyka aż 4% populacji, a ciężki przebieg choroby stwierdza się u ponad 17 000 chorych. Jak wynika z przygotowanego przez Fundację Wygrajmy Zdrowie i Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych raportu „Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) – jak pomóc pacjentom?” ta niesłusznie bagatelizowana przez społeczeństwo i nawracająca choroba znacznie obniża jakość życia pacjentów, negatywnie wpływa na ich zdrowie fizyczne i psychiczne, aktywność społeczną i zawodową oraz jest przyczyną licznych hospitalizacji i nadmiernych zwolnień chorobowych.
Według danych ZUS przewlekłe zapalenie zatok przynosowych tylko w 2022 roku było przyczyną 461 712 dni absencji chorobowych i aż 50 237 wystawionych zwolnień.

To znacznie więcej zwolnień niż generuje łuszczyca, padaczka czy niejeden typ nowotworu np. tarczycy, jajnika, gruczołu krokowego, a nawet płuca – podkreślają Hubert Godziątkowski prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych i Szymon Chrostowski prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie inicjatorzy raportu. Jak zatem pomóc pacjentom w walce z nawracającym PZZPzPN?

Zdaniem ekspertów niezbędne jest zwiększenie świadomości społecznej na temat PZZPzPN, zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy rodzinnych, diagnoza choroby na jak najwcześniejszym etapie oraz zapewnienie chorym dostępu do skutecznego leczenia w postaci rekomendowanej przez polskie i międzynarodowe towarzystwa naukowe terapii biologicznej, stosowanej już z powodzeniem w takich jednostkach jak astma czy atopowe zapalenie skóry.

 
Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) to przewlekła choroba o nawrotowym charakterze, której objawy bardzo często są niesłusznie bagatelizowane zarówno przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, jak i samych pacjentów, mimo że negatywnie wpływają zarówno na jakość życia pacjenta, jak i jego codzienne funkcjonowanie.
Najczęstszymi dolegliwościami, z jakimi na co dzień zmagają się pacjenci, są: zatkany nos, upośledzenie lub utrata węchu czy smaku, spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła, przewlekły katar, a także niekończące się bóle oraz uczucie rozpierania głowy. Trudności w oddychaniu i nasilające się w godzinach nocnych objawy powodują problemy ze snem i bezdech senny.
 
– Niewystarczający lub nieodpowiedni sen może prowadzić do zmęczenia, drażliwości, trudności w koncentracji i pogorszenia ogólnego samopoczucia, a także obniżenia wydajności w pracy. U chorych z polipami nosa występuje większa skłonność do zakażeń górnych dróg oddechowych, co może wymagać częstych wizyt u lekarza i stosowania antybiotyków – zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej w Wojskowym Instytucie Medycznym Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi.

Bagatelizowanie objawów i potrzeba edukacji
Ze względu na stopniowy rozwój i rozłożone w czasie nasilanie się objawów, często wielu pacjentów przyzwyczaja się do nich i pomimo obniżającej się stopniowo jakości życia, stara się żyć w miarę normalnie. Stosują tzw. samoleczenie objawowe w postaci leków obkurczających błonę śluzową nosa czy środków przeciwbólowych. Do lekarza, chorzy trafiają dopiero w momencie nasilenia objawów lub gdy już żadne ze stosowanych produktów dostępnych bez recepty nie przynoszą ulgi. A i tu nie zawsze od razu są szybko i prawidłowo diagnozowani oraz leczeni.  Zdaniem autorów raportu przyczyna tkwi w braku świadomości lekarzy POZ na temat PZZPzPN, skutków zdrowotnych i społecznych oraz bagatelizowania objawów.

Dopiero w przypadku braku efektów leczenia antybiotykoterapią, lekarz rodzinny kieruje pacjenta do specjalisty. W zależności od dominujących objawów klinicznych są to odpowiednio alergolog, pulmonolog lub laryngolog. Dopiero lekarz specjalista stawia prawidłowe rozpoznanie i podejmuje leczenie.
 
– Postępowanie terapeutyczne obejmuje płukanie jam nosa, leczenie objawowe oraz podawanie glikokortykosteroidów, najczęściej w postaci kropli do nosa, okresowo w postaci tabletek. Leki te hamują procesy zapalne. Pomimo tego u podgrupy pacjentów objawy ponownie nawracają, co wymaga leczenia operacyjnego. – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk, specjalista chorób wewnętrznych, chorób płuc i alergologii z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.
 
Jak wynika z raportu, leczenie chirurgiczne, które wdrażane jest w przypadku nasilania się objawów choroby, pomimo stosowania farmakoterapii, jest skuteczne i bezpieczne, jednak często wiąże się również z ryzykiem nawrotu choroby odrośnięcia polipów i potrzebą wielokrotnych reoperacji średnio po 22 miesiącach od zabiegu. Operacje zatok nie pozostają także bez konsekwencji, mogą powodować poważne powikłania i zwiększać uciążliwość przewlekłego zapalenia zatok przynosowych i są niejednokrotnie przyczyną bolesnych i traumatycznych doświadczeń dla pacjentów.
 
Szacuje się, że u około 15-20 tysięcy pacjentów w Polsce widzimy obraz ciężkiego zapalenia, z nawracającymi polipami. Prowadzi to do wielokrotnie powtarzanych operacji, co stanowi olbrzymie obciążenie dla pacjentów, ich rodzin, ale też dla płatnika i systemu opieki zdrowia – zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk, specjalista chorób wewnętrznych, chorób płuc i alergologii z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.
Dlaczego PZZPzPN ma tendencje do nawrotu?
U podłoża przewlekłego zapalenia zatok z polipami nosa leży tzw. zapalenie typu 2.

– Pod tym pojęciem kryją się procesy układu immunologicznego wywołane przez szereg potencjalnych czynników uszkadzających (np. wirusy, bakterie, alergeny czy zanieczyszczenie środowiska), prowadzące do napływu komórek zapalnych do dróg oddechowych, uszkodzenia otaczających tkanek, ich przebudowy i formowania polipów. Przy braku optymalnego leczenia zapalenie nasila się, a u pacjenta obserwujemy nawrót objawów choroby. Tylko działając na przyczynę tej choroby, jesteśmy w stanie skutecznie i trwale leczyć pacjentów – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk, specjalista chorób wewnętrznych, chorób płuc i alergologii z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

–  Znaczne obniżenie jakości życia pacjentów ze względu na przewlekły i nawrotowy charakter schorzenia oraz towarzyszący mu ciągły ból i uczucie rozpierania głowy, konieczność wielokrotnych operacji, powoduje u pacjentów znaczne obciążenie emocjonalne, wyczerpanie, zmęczenie i brak energii do wykonywania codziennych czynności. W konsekwencji nierzadko ta choroba prowadzi do depresji i wykluczenia społecznego
– zwraca uwagę Szymon Chrostowski.
 
Szansa w postaci leczenia biologicznego
 
Jedyną szansą dla pacjentów z ciężkim przebiegiem choroby i nieskutecznością standardowego leczenia lub przeciwskazaniami do operacji byłaby terapia biologiczna, która z powodzeniem stosowana jest w innych chorobach wywołanych zapaleniem typu 2 takich jak AZS czy astma i jest rekomendowana zarówno przez klinicystów, jak i towarzystwa naukowe – podkreśla Hubert Godziątkowski. Refundacja leczenia biologicznego dla pacjentów z PZZPzPN pozwoliłaby nie tylko na lepszą kontrolę objawów i poprawę jakości życia pacjentów ich powrót do aktywności społecznej i zawodowej, ale również miałaby wpływ na spadek kosztów pośrednich i bezpośrednich związanych z chorobą – dodaje Hubert Godziątkowski.

– Przykładem takiego leku jest dupilumab, który blokując aktywność interleukin 4 i 13 hamuje procesy zapalenia typu 2. Lek ten wykazał doskonałą skuteczność w zmniejszeniu objawów choroby, poprawie jakości życia, spadku zapotrzebowanie na leki i ponowne zabiegi operacyjne. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli również zastosować tą nowoczesną i bezpieczną terapię u naszych pacjentów z PZZPzPN – puentuje dr hab. n. med. Maciej Kupczyk, specjalista chorób wewnętrznych, chorób płuc i alergologii z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

Na pozytywną decyzję Ministra Zdrowia odnośnie do refundacji tego leku czekają zarówno pacjenci, jak i lekarze. – Będzie ona kluczowa do uzyskania dostępności leczenia dupilumabem pacjentów z PZZPzPN w Polsce. – doprecyzowała prof. Dr hab. n. med. Kirina Jahnz-Różyk, Konsultant krajowa w dziedzinie alergologii, Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej, Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie.

Link do raportu:
Raport PZZPzPN_finał.pdf

źródło: Fundacja Wygrajmy Zdrowie, PTCA

Zatkany nos, uczucie bólu i rozpierania w zatokach oraz nawracające zakażenia dróg oddechowych mogą być objawami zapalenia zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN), na które choruje nawet 4 proc. społeczeństwa. Mimo to niewiele osób ma w ogóle świadomość istnienia tej choroby i leczy się na własną rękę, lekami dostępnymi w aptece bez recepty. Dlatego też czas, który mija do momentu postawienia właściwej diagnozy, zajmuje nawet kilka lat. Tymczasem u pacjentów, którzy zostaną zdiagnozowani na wczesnym etapie i wdrożą skuteczne leczenie, będzie można uniknąć podawania inwazyjnych leków i przeprowadzania powtarzających się operacji – podkreślają organizatorzy ogólnopolskiej kampanii „Masz to w nosie”.

Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami to jedna z najczęstszych chorób górnych dróg oddechowych, po alergicznym nieżycie błony śluzowej nosa. Występuje najczęściej u młodych dorosłych, początkowo rozwija się na tle alergii lub infekcji wirusowej. Przewlekła postać tej choroby jest niezwykle uciążliwa dla pacjentów, bo daje dokuczliwe objawy: blokadę i wydzielinę z nosa, uczucie bólu w okolicy czołowej i rozpierania w zatokach, utratę węchu i smaku oraz nawracające zakażenia dróg oddechowych – wymienia w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) to często lekceważony i marginalizowany problem, mimo że dotyczy on ok. 4 proc. populacji.

Badanie, które przeprowadziliśmy, jednoznacznie pokazuje, że wiedza na temat tej choroby jest w społeczeństwie niewielka, także wśród samych pacjentów. Prawie 45 proc. ankietowanych nigdy o niej nie słyszało. Bardzo wielu chorych – pomimo objawów, które są charakterystyczne dla polipów nosa – w ogóle nie wie, że choruje – mówi Hubert Godziątkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych.

Wbrew powszechnej opinii to poważna choroba układu oddechowego, która ma wyjątkowo negatywny wpływ na życie pacjentów. Jej uciążliwe objawy są spowodowane zablokowaniem naturalnych ujść zatok oraz zaburzeniami przepływu powietrza przez polipy – miękkie guzki, które powstają w wyniku rozrostu błony śluzowej nosa i zatok przynosowych.

Ta jednostka chorobowa często współistnieje z innymi chorobami, jak np. astma oskrzelowa, dając obraz ciężkiego zapalenia dolnych i górnych dróg oddechowych – mówi prof. Maciej Kupczyk. – Około 15–20 tys. osób w Polsce cierpi też na ciężką postać PZZPzPN, która charakteryzuje się nawracającymi zmianami. To są pacjenci, którzy wymagają intensywnej pomocy medycznej. W ich przypadku często wymagane są leki, takie jak glikokortykosteroidy miejscowe, niekiedy systemowe, których skutki uboczne mogą być niebezpieczne dla pacjenta. Widzimy też powtarzające się zabiegi operacyjne.

Według badania przeprowadzonego na początku tego roku dla Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych aż 70 proc. pacjentów, u których zdiagnozowano PZZPzPN, określiło negatywny wpływ tej choroby na jakość swojego życia jako duży albo bardzo duży. Wśród najczęstszych objawów, na które skarżą się pacjenci, wymieniane są m.in.: nieustannie zatkany nos (84 proc. wskazań), upośledzenie lub utrata węchu (66 proc.), spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła (56 proc.), przewlekły katar (50 proc.) i bóle głowy (32 proc.).

Pacjenci chorujący na PZZPzPN skarżą się też na trudności w oddychaniu, co z kolei wpływa na jakość ich snu – problem bezdechu sennego dotyczy aż 23 proc. osób zmagających się z tą chorobą. To zaś prowadzi nie tylko do przewlekłego zmęczenia i rozdrażnienia, ale i zaburzeń funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego, co grozi poważnymi powikłaniami.

Nieleczone przewlekłe zapalenie zatok utrudnia nam kontrolowanie chorób współistniejących, np. astmy. Dla pacjentów oznacza zaś uciążliwe objawy, potrzebę stosowania wysokich dawek leków, nawracające infekcje i zakażenia, absencję chorobową i generalne upośledzenie jakości życia – mówi dr hab. n. med. Maciej Kupczyk. – W Polsce mamy jednak problem z wczesnym rozpoznaniem i wdrożeniem odpowiedniego leczenia.

Według naszych badań czas, który mija od pojawienia się objawów do postawienia prawidłowej diagnozy, to jest nawet pięć–sześć lat – dodaje Hubert Godziątkowski.

Według badań większość pacjentów z pierwszymi objawami zapalenia zatok podejmuje też próby samoleczenia produktami dostępnymi bez recepty, co często prowadzi do nadużywania leków obkurczających błonę śluzową nosa.

Na początku pacjent może wykupić leki dostępne w aptece i próbować leczyć się sam, jest to dopuszczalne również przez wytyczne europejskie. Jednak to samoleczenie nie może trwać dłużej niż 6–12 tygodni. Po tym czasie powinien zgłosić się do lekarza POZ, który przeprowadzi wywiad, wypyta o choroby współistniejące, może zlecić dalsze leczenie, płukanie jam nosa, sterydy donosowe. Jeżeli nie ma poprawy, pacjent powinien zostać skierowany do laryngologa, który zleci poszerzoną diagnostykę – mówi prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej w Wojskowym Instytucie Medycznym, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi.

Diagnostyka polipów nosa opiera się przede wszystkim na wywiadzie uwzględniającym cztery objawy charakterystyczne dla tej choroby: niedrożność nosa, wyciek z nosa, zaburzenia węchu i bóle twarzoczaszki.

Potwierdzeniem powinny być badania endoskopowe nosa, które pokazują nam, czy w jamach nosa są zmiany polipowate. Kolejnym etapem może być też wykonanie tomografii komputerowej zatok, dzięki której możemy dokładnie ocenić światło zatok, ich ujścia i to, co dzieje się w jamach nosowych – wyjaśnia prof. Dariusz Jurkiewicz.

Lekarze podkreślają, że u pacjentów, którzy zostaną zdiagnozowani na wczesnym etapie i wdrożą skuteczne leczenie, będzie można uniknąć podawania inwazyjnych leków i przeprowadzania powtarzających się operacji.

Nie jesteśmy w stanie całkowicie wyleczyć tej choroby, ale możemy ją leczyć. Przy zastosowaniu skutecznego leczenia – zarówno zachowawczego, jak i chirurgicznego – jesteśmy w stanie dobrze lub w miarę dobrze kontrolować objawy choroby pacjenta. Jednak to leczenie musi obejmować praktycznie całe życie – wyjaśnia przewodniczący Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi.

Dla pacjentów dotkliwym problemem mogą być jednak nawroty polipów nosa pomimo stosowania środków farmakologicznych i leczenia chirurgicznego. W badaniu Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych aż 93 proc. chorych zadeklarowało, że leczenie farmakologiczne polipów nosa nie przyniosło trwałych rezultatów, mimo że ponad połowa (55 proc.) stosowała sterydy o silnym działaniu.

Powszechnie stosowane procedury chirurgicznego usuwania polipów (chirurgia endoskopowa w znieczuleniu ogólnym albo zabieg usuwania polipów nosa w znieczuleniu miejscowym) – mimo że są bezpieczne i skuteczne – też wiążą się z ryzykiem nawrotu i reoperacji. Ponad 88 proc. pacjentów określiło efekt swoich operacji jako nietrwały, a nawrót choroby wśród wszystkich pacjentów leczonych chirurgicznie występował średnio już po 22 miesiącach. To zaś powoduje konieczność powrotu pod opiekę lekarza i ponowną walkę z objawami, która prowadzi do kolejnej operacji chirurgicznej. Są pacjenci, którzy przechodzili je już nawet po kilkanaście razy.

Konieczność hospitalizacji i długie okresy rekonwalescencji po przebytych operacjach wiążą się z nieobecnością w pracy – zwolnienia lekarskie po zabiegu usuwania polipów trwają średnio 15 dni, ale część pacjentów wskazuje, że ich zwolnienie sięgało nawet kilku miesięcy. Dodatkowe dni wolne są zmuszeni brać też wtedy, kiedy występuje u nich nasilenie objawów i podczas nawracających infekcji górnych dróg oddechowych, które towarzyszą tej chorobie.

Przyszłością terapii jest dostęp do terapii biologicznych – mówi prof. Maciej Kupczyk. – Mamy już leki biologiczne wpływające na zapalenie typu 2, które leży u podłoża przewlekłego zapalenia zatok z polipami nosa i odpowiada za jego nawrotowy charakter. Dostęp do takiego leczenia będzie oznaczać, po pierwsze, lepszą kontrolę objawów i poprawę jakości życia pacjentów, a po drugie – spadek kosztów dla systemu opieki zdrowotnej.

Eksperci wskazują, że szeroka edukacja na temat objawów przewlekłego zapalenia zatok jest niezbędna, aby można było pomóc pacjentom, zanim ich choroba przeistoczy się w ciężką postać z polipami nosa. Temu właśnie ma służyć rozpoczęta niedawno ogólnopolska kampania edukacyjna „Masz to w nosie”, której inicjatorami są Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych oraz Fundacja Wygrajmy Zdrowie.

Na stronie kampanii masztownosie.pl można znaleźć informacje dotyczące samej choroby i jej mechanizmów, dostępnych form terapeutycznych, ale też ulotki czy wyniki badań, które przeprowadziliśmy ostatnio w zakresie sytuacji pacjentów z polipami nosa – mówi prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych.

źródło: newseria

Zatkany nos, uczucie bólu i rozpierania w zatokach oraz nawracające zakażenia dróg oddechowych mogą być objawami zapalenia zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN), na które choruje nawet 4 proc. społeczeństwa. Mimo to niewiele osób ma w ogóle świadomość istnienia tej choroby i leczy się na własną rękę, lekami dostępnymi w aptece bez recepty. Dlatego też czas, który mija do momentu postawienia właściwej diagnozy, zajmuje nawet kilka lat. Tymczasem u pacjentów, którzy zostaną zdiagnozowani na wczesnym etapie i wdrożą skuteczne leczenie, będzie można uniknąć podawania inwazyjnych leków i przeprowadzania powtarzających się operacji – podkreślają organizatorzy ogólnopolskiej kampanii „Masz to w nosie”.

Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami to jedna z najczęstszych chorób górnych dróg oddechowych, po alergicznym nieżycie błony śluzowej nosa. Występuje najczęściej u młodych dorosłych, początkowo rozwija się na tle alergii lub infekcji wirusowej. Przewlekła postać tej choroby jest niezwykle uciążliwa dla pacjentów, bo daje dokuczliwe objawy: blokadę i wydzielinę z nosa, uczucie bólu w okolicy czołowej i rozpierania w zatokach, utratę węchu i smaku oraz nawracające zakażenia dróg oddechowych – wymienia w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) to często lekceważony i marginalizowany problem, mimo że dotyczy on ok. 4 proc. populacji.

Badanie, które przeprowadziliśmy, jednoznacznie pokazuje, że wiedza na temat tej choroby jest w społeczeństwie niewielka, także wśród samych pacjentów. Prawie 45 proc. ankietowanych nigdy o niej nie słyszało. Bardzo wielu chorych – pomimo objawów, które są charakterystyczne dla polipów nosa – w ogóle nie wie, że choruje – mówi Hubert Godziątkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych.

Wbrew powszechnej opinii to poważna choroba układu oddechowego, która ma wyjątkowo negatywny wpływ na życie pacjentów. Jej uciążliwe objawy są spowodowane zablokowaniem naturalnych ujść zatok oraz zaburzeniami przepływu powietrza przez polipy – miękkie guzki, które powstają w wyniku rozrostu błony śluzowej nosa i zatok przynosowych.

Ta jednostka chorobowa często współistnieje z innymi chorobami, jak np. astma oskrzelowa, dając obraz ciężkiego zapalenia dolnych i górnych dróg oddechowych – mówi prof. Maciej Kupczyk. – Około 15–20 tys. osób w Polsce cierpi też na ciężką postać PZZPzPN, która charakteryzuje się nawracającymi zmianami. To są pacjenci, którzy wymagają intensywnej pomocy medycznej. W ich przypadku często wymagane są leki, takie jak glikokortykosteroidy miejscowe, niekiedy systemowe, których skutki uboczne mogą być niebezpieczne dla pacjenta. Widzimy też powtarzające się zabiegi operacyjne.

Według badania przeprowadzonego na początku tego roku dla Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych aż 70 proc. pacjentów, u których zdiagnozowano PZZPzPN, określiło negatywny wpływ tej choroby na jakość swojego życia jako duży albo bardzo duży. Wśród najczęstszych objawów, na które skarżą się pacjenci, wymieniane są m.in.: nieustannie zatkany nos (84 proc. wskazań), upośledzenie lub utrata węchu (66 proc.), spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła (56 proc.), przewlekły katar (50 proc.) i bóle głowy (32 proc.).

Pacjenci chorujący na PZZPzPN skarżą się też na trudności w oddychaniu, co z kolei wpływa na jakość ich snu – problem bezdechu sennego dotyczy aż 23 proc. osób zmagających się z tą chorobą. To zaś prowadzi nie tylko do przewlekłego zmęczenia i rozdrażnienia, ale i zaburzeń funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego, co grozi poważnymi powikłaniami.

Nieleczone przewlekłe zapalenie zatok utrudnia nam kontrolowanie chorób współistniejących, np. astmy. Dla pacjentów oznacza zaś uciążliwe objawy, potrzebę stosowania wysokich dawek leków, nawracające infekcje i zakażenia, absencję chorobową i generalne upośledzenie jakości życia – mówi dr hab. n. med. Maciej Kupczyk. – W Polsce mamy jednak problem z wczesnym rozpoznaniem i wdrożeniem odpowiedniego leczenia.

Według naszych badań czas, który mija od pojawienia się objawów do postawienia prawidłowej diagnozy, to jest nawet pięć–sześć lat – dodaje Hubert Godziątkowski.

Według badań większość pacjentów z pierwszymi objawami zapalenia zatok podejmuje też próby samoleczenia produktami dostępnymi bez recepty, co często prowadzi do nadużywania leków obkurczających błonę śluzową nosa.

Na początku pacjent może wykupić leki dostępne w aptece i próbować leczyć się sam, jest to dopuszczalne również przez wytyczne europejskie. Jednak to samoleczenie nie może trwać dłużej niż 6–12 tygodni. Po tym czasie powinien zgłosić się do lekarza POZ, który przeprowadzi wywiad, wypyta o choroby współistniejące, może zlecić dalsze leczenie, płukanie jam nosa, sterydy donosowe. Jeżeli nie ma poprawy, pacjent powinien zostać skierowany do laryngologa, który zleci poszerzoną diagnostykę – mówi prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej w Wojskowym Instytucie Medycznym, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi.

Diagnostyka polipów nosa opiera się przede wszystkim na wywiadzie uwzględniającym cztery objawy charakterystyczne dla tej choroby: niedrożność nosa, wyciek z nosa, zaburzenia węchu i bóle twarzoczaszki.

Potwierdzeniem powinny być badania endoskopowe nosa, które pokazują nam, czy w jamach nosa są zmiany polipowate. Kolejnym etapem może być też wykonanie tomografii komputerowej zatok, dzięki której możemy dokładnie ocenić światło zatok, ich ujścia i to, co dzieje się w jamach nosowych – wyjaśnia prof. Dariusz Jurkiewicz.

Lekarze podkreślają, że u pacjentów, którzy zostaną zdiagnozowani na wczesnym etapie i wdrożą skuteczne leczenie, będzie można uniknąć podawania inwazyjnych leków i przeprowadzania powtarzających się operacji.

Nie jesteśmy w stanie całkowicie wyleczyć tej choroby, ale możemy ją leczyć. Przy zastosowaniu skutecznego leczenia – zarówno zachowawczego, jak i chirurgicznego – jesteśmy w stanie dobrze lub w miarę dobrze kontrolować objawy choroby pacjenta. Jednak to leczenie musi obejmować praktycznie całe życie – wyjaśnia przewodniczący Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi.

Dla pacjentów dotkliwym problemem mogą być jednak nawroty polipów nosa pomimo stosowania środków farmakologicznych i leczenia chirurgicznego. W badaniu Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych aż 93 proc. chorych zadeklarowało, że leczenie farmakologiczne polipów nosa nie przyniosło trwałych rezultatów, mimo że ponad połowa (55 proc.) stosowała sterydy o silnym działaniu.

Powszechnie stosowane procedury chirurgicznego usuwania polipów (chirurgia endoskopowa w znieczuleniu ogólnym albo zabieg usuwania polipów nosa w znieczuleniu miejscowym) – mimo że są bezpieczne i skuteczne – też wiążą się z ryzykiem nawrotu i reoperacji. Ponad 88 proc. pacjentów określiło efekt swoich operacji jako nietrwały, a nawrót choroby wśród wszystkich pacjentów leczonych chirurgicznie występował średnio już po 22 miesiącach. To zaś powoduje konieczność powrotu pod opiekę lekarza i ponowną walkę z objawami, która prowadzi do kolejnej operacji chirurgicznej. Są pacjenci, którzy przechodzili je już nawet po kilkanaście razy.

Konieczność hospitalizacji i długie okresy rekonwalescencji po przebytych operacjach wiążą się z nieobecnością w pracy – zwolnienia lekarskie po zabiegu usuwania polipów trwają średnio 15 dni, ale część pacjentów wskazuje, że ich zwolnienie sięgało nawet kilku miesięcy. Dodatkowe dni wolne są zmuszeni brać też wtedy, kiedy występuje u nich nasilenie objawów i podczas nawracających infekcji górnych dróg oddechowych, które towarzyszą tej chorobie.

Przyszłością terapii jest dostęp do terapii biologicznych – mówi prof. Maciej Kupczyk. – Mamy już leki biologiczne wpływające na zapalenie typu 2, które leży u podłoża przewlekłego zapalenia zatok z polipami nosa i odpowiada za jego nawrotowy charakter. Dostęp do takiego leczenia będzie oznaczać, po pierwsze, lepszą kontrolę objawów i poprawę jakości życia pacjentów, a po drugie – spadek kosztów dla systemu opieki zdrowotnej.

Eksperci wskazują, że szeroka edukacja na temat objawów przewlekłego zapalenia zatok jest niezbędna, aby można było pomóc pacjentom, zanim ich choroba przeistoczy się w ciężką postać z polipami nosa. Temu właśnie ma służyć rozpoczęta niedawno ogólnopolska kampania edukacyjna „Masz to w nosie”, której inicjatorami są Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych oraz Fundacja Wygrajmy Zdrowie.

Na stronie kampanii masztownosie.pl można znaleźć informacje dotyczące samej choroby i jej mechanizmów, dostępnych form terapeutycznych, ale też ulotki czy wyniki badań, które przeprowadziliśmy ostatnio w zakresie sytuacji pacjentów z polipami nosa – mówi prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych.

źródło: newseria