Medicalpress
Ponad miesiąc trwa już zawieszenie broni w Strefie Gazy. Sytuacja humanitarna pozostaje trudna: funkcjonuje tylko 18 z 36 szpitali, a ponad połowa kluczowych leków (m. in. pediatrycznych czy onkologicznych) jest całkowicie niedostępna. Pomimo zawieszenia broni, cały czas giną ludzie: od 10 października zabitych zostało co najmniej 266 Palestyńczyków.
 
10 października w życie weszło zawieszenie broni w Strefie Gazy. W założeniu – oprócz wymiany zakładników i więźniów – miało ono umożliwić swobodny dostęp do pomocy humanitarnej oraz zapobiec codziennym ofiarom wśród ludności cywilnej. Niestety, oba cele spełnione są w najlepszym przypadku połowicznie. W ciągu miesiąca zginęło 245 Palestynek i Palestyńczyków: jeśli założyć, że tak jak dotychczas procent ofiar cywilnych wynosi około 80%, to w trakcie zawieszenia broni w Strefie Gazy ginie podobna liczba cywili, co w toczącej się równolegle, pełnoskalowej wojnie na terenie Ukrainy.

Również dostęp do pomocy humanitarnej pozostaje bardzo ograniczony. W porozumieniu pokojowym deklarowano, że do Gazy powinno wjeżdżać około 600 ciężarówek z pomocą dziennie. Na ten moment, każdego dnia wjeżdża ich pomiędzy 100 a 150. Ciężarówki ONZ i jej partnerów nadal czekają dniami na przepakowanie i dystrybucje na terenie Strefy Gazy. W związku z tym, wciąż brakuje kluczowych produktów, choćby takich jak leki: ponad połowa kluczowych leków (np. pediatrycznych czy onkologicznych) jest w Strefie Gazy całkowicie niedostępna. Brakuje też materiałów medycznych, potrzebnych przy zabiegach i operacjach.

– Nasi lekarze przekazują nam, że sytuacja w szpitalu Al-Aksa w Dajr al-Balah polepsza się, ale jest daleka od ideału. W końcu jest czas na planowe zabiegi, które wcześniej uniemożliwiało ciągłe przyjmowanie osób rannych w ostrzałach i bombardowaniach. Jedzenia jest więcej, ale wciąż za mało: znaczna część pacjentów nadal cierpi na niedożywienie. To utrudnia ich leczenie i regenerację organizmu

– komentuje Ewa Piekarska-Dymus z Polskiej Misji Medycznej.

Problemem pozostaje sam dostęp do pomocy medycznej: nie funkcjonuje 2/3 punktów medycznych, w tym połowa szpitali. Niemal co drugi mieszkaniec Strefy Gazy żyje w tymczasowych obozach dla uchodźców wewnętrznych: ma to związek zarówno z masową destrukcją budynków, jak i tzw. „żółtą linią”. Tereny pozostające za nią są pod kontrolą armii Izraela – to 51% terenu enklawy.

– Ludzie w Strefie Gazy żyją w trudnych warunkach, w przepełnionych namiotach i budynkach. Wielu z nich brakuje też dostępu do czystej wody. Nie pomaga tu fakt, że dostawy materiałów do uzdatniania i oczyszczania wody były w ostatnich tygodniach blokowane – dodaje Ewa Piekarska-Dymus.

Polska Misja Medyczna nie ustaje we wspieraniu cywilów w Strefie Gazy. Każdego miesiąca wysyła do szpitala w Dajr al-Balah kilkuosobowy zespół medyków z Jordanii: są to zazwyczaj ortopedzi, chirurdzy, anestezjolodzy czy pielęgniarze. Miesięcznie przeprowadzają oni około 150 operacji i ponad 1000 konsultacji lekarskich.

Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej w Strefie Gazy:  

Od końca stycznia stopniowo trwa wymiana więźniów i zakładników między Izraelem i Hamasem. To element pierwszej fazy zawieszenia broni, która umożliwia także większe dotarcie z pomocą humanitarną do Palestyńczyków w Strefie Gazy. Codziennie wjeżdża do niej ok. 300–400 ciężarówek m.in. z żywnością, wodą i lekami, jednak to tylko kropla w morzu przy ogromnej skali potrzeb po 15 miesiącach nieprzerwanych ataków wojsk izraelskich. System opieki zdrowotnej w Strefie Gazy praktycznie nie istnieje, a ewakuacji medycznej wymaga ok. 15 tys. chorych i rannych.

Zawieszeni broni weszło w życie 19 stycznia i zakłada przede wszystkim zaprzestanie działań zbrojnych oraz wymianę izraelskich zakładników, porwanych przez Hamas 7 października 2023 roku, na więźniów palestyńskich przebywających w izraelskich więzieniach. To pierwsza z trzech faz zawieszenia broni, od której realizacji będzie zależeć przebieg dwóch następnych. W trakcie 15 miesięcy wojny, jak podaje Ministerstwo Zdrowia Strefy Gazy, zginęło co najmniej 47,5 tys. osób, a ponad 111 tys. zostało rannych. Ataki izraelskie doprowadziły do zniszczenia 60–70 proc. budynków. Z danych OCHA, Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej, wynika, że 92 proc. budynków mieszkalnych zostało zniszczonych całkowicie lub częściowo. To oznacza, że blisko 1,9 mln osób potrzebuje schronienia.

Zawieszenie broni w Strefie Gazy oznacza dla wielu ludzi tam mieszkających nadzieję, że odetchną od ciągłego ostrzału i obawy o to, co się dzieje z ich najbliższymi, co się stanie z nimi samymi. W tym momencie wiele z tych osób próbowało udać się do swojego byłego miejsca zamieszkania, zobaczyć, jak wyglądają ich domy, ale wiele z tych osób opowiada o tym, że one po prostu już nie istnieją. Więc w tym momencie jest bardzo dużo osób, które z jednej strony szukają swoich najbliższych, próbują ich odnaleźć i dowiedzieć się, co się z nimi stało, z drugiej strony udaje nam się rozdzielić więcej pomocy humanitarnej, niż kiedy trwał ostrzał – mówi agencji Newseria Draginja Nadaždin, dyrektorka generalna Lekarzy bez Granic w Polsce. – Cały czas jest ogromne poczucie niepewności ze względu na to, że zawieszenie broni ma swój ograniczony charakter, mimo że Lekarze bez Granic i inne organizacje humanitarne obecne na miejscu domagały się trwałego zawieszenia broni.

W ramach porozumienia osiągniętego przy udziale Kataru, Egiptu i USA Izrael zezwolił na wwóz pomocy humanitarnej. Z raportu OCHA z początku lutego wynika, że w ciągu kilku dni od zawieszenia broni ponad milion osób otrzymało pomoc żywnościową. Przed eskalacją wojny do Strefy Gazy codziennie wjeżdżało ok. 500 ciężarówek m.in. z paliwem, żywnością, wodą i lekami dla potrzebujących. Po 7 października 2023 roku pomoc była blokowana przez Izrael, do Palestyńczyków docierał niewielki odsetek tego, co wcześniej.

Niewiele ciężarówek mogło przekroczyć granicę ze względu na kontrole i decyzje izraelskiego wojska, które było na granicach. Teraz możemy tam docierać z większą ilością pomocy, to jest mniej więcej 300–400 ciężarówek dziennie. Natomiast cały czas musimy pamiętać o tym, że zniszczenia, które miały miejsce od października 2023 roku, są ogromne i potrzeby ludzi na miejscu też, ponieważ zniszczona jest infrastruktura, domy, brakuje lekarstw, nie ma normalnych aptek, ponieważ one też zostały zniszczone, brakuje sprzętu w przychodniach, same przychodnie są albo zniszczone, albo uszkodzone – wymienia Draginja Nadaždin.

OCHA wskazuje, że w Strefie Gazy funkcjonuje 18 z 36 szpitali (wszystkie tylko częściowo) i 55 z 141 przychodni (z tego tylko siedem w pełni). Zniszczona została także większość ośrodków zdrowia prowadzonych przez UNRWA, czyli Agencję NZ ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie.

Infrastruktura medyczna od samego początku była niszczona i uszkadzana. W tym momencie tak naprawdę mamy do czynienia z nieistniejącym systemem opieki zdrowotnej, z tego powodu, że bardzo niewiele szpitali w całej Strefie Gazy może w ogóle pełnić swoją funkcję, chociażby częściowo – mówi dyrektorka generalna Lekarzy bez Granic w Polsce.

Brak dostępu do placówek ochrony zdrowia, sprzętu medycznego i leków pogłębia tragiczną sytuację zdrowotną Palestyńczyków, z których 90 proc. w ciągu ponad roku wojny musiało opuścić swoje domy i szukać schronienia gdzie indziej, często wielokrotnie przenosząc się z miejsca na miejsce.

– Przez cały czas trwania wojny w Gazie osoby, które mają różne choroby przewlekłe, nie mogły otrzymywać normalnej terapii, normalnych zabiegów, które by im pomogły. Dlatego szacuje się, według informacji pozyskanych ze Światowej Organizacji Zdrowia, że ponad 15 tys. mieszkańców Gazy potrzebuje ewakuacji medycznej, ponieważ opieka zdrowotna na miejscu, nawet teraz po zawieszeniu broni, nie jest możliwa – podkreśla dyrektorka generalna Lekarzy bez Granic w Polsce. – To są osoby, które zostały ranne i potrzebują zabiegów czy rehabilitacji, osoby, które doznały oparzeń, które cierpią z powodu tego, że były w miejscach, gdzie dochodziło do niszczenia budynków. To bardzo krytyczna sytuacja, która wymaga z jednej strony, żeby pomyśleć o tym, co można zrobić dla tych ludzi, w jaki sposób można zorganizować ewakuację medyczną, gdzie można im udzielić pomocy, ale z drugiej strony też musimy pamiętać o tym, że infrastruktura systemu opieki zdrowotnej wymaga całkowitej odbudowy.

Od maja 2024 roku do 15 stycznia br. przeprowadzono ewakuację medyczną tylko 458 pacjentów, w tym 276 dzieci. W ostatnich dniach takich osób stopniowo przybywa. OCHA wskazuje, że w ciągu pierwszych trzech dni lutego 105 rannych i chorych ewakuowano do Egiptu.

Poza leczeniem chorób przewlekłych i ran odniesionych w wyniku nalotów i ostrzałów ogromnym wyzwaniem pozostają choroby wynikające z głodu, niedożywienia, braku dostępu do wody pitnej oraz choroby zakaźne. Lekarze bez Granic w swoim raporcie „Gaza: życie w śmiertelnej pułapce” wskazują, że przymusowe wysiedlenia zepchnęły ludzi do nieludzkich i niehigienicznych warunków życia, w których choroby szybko się rozprzestrzeniają. Zespoły tej organizacji leczą dużą liczbę osób z powodu chorób skóry, infekcji dróg oddechowych i biegunki. Dzieciom brakuje podstawowych szczepień, co naraża je na choroby takie jak odra i polio. Te czynniki powodują, że liczba zgonów związanych z wojną jest prawdopodobnie znacznie wyższa.

Dla nas jest wyzwaniem dotrzeć do tych osób, do których jeszcze nam się nie udało dotrzeć, bo pomimo zawieszenia broni nie jest tak, że organizacje międzynarodowe mają pozwolenie dotarcia do wszystkich części Strefy Gazy. My w tym momencie skoncentrowaliśmy się na tym, żeby korzystać ze swojego doświadczenia i dostarczyć ludziom wodę pitną, również żeby dotrzeć do jak największej liczby ludzi z lekarstwami i naszymi zespołami medycznymi, które udzielają pomocy medycznej – wyjaśnia Draginja Nadaždin. – Dostarczenie wody pitnej w tym momencie jest bardzo problematyczne, jest bardzo niewiele punktów, gdzie można ją pobrać. Nie działają oczyszczalnie wody, brakuje też części do takich oczyszczalni i paliwa w wystarczającej ilości, żeby produkować prąd w generatorach.

Raport organizacji Lekarze bez Granic wskazuje, że w ciągu pierwszego roku działań wojennych pracownicy tej organizacji przeprowadzili ponad 27,5 tys. konsultacji w związku z przemocą i 7,5 tys. interwencji chirurgicznych. W tym okresie doświadczyli też 41 ataków, w tym nalotów, ostrzałów placówek i konwojów, 17 razy byli zmuszeni pilnie ewakuować pacjentów i personel medyczny, często w bezpośrednim zagrożeniu dla życia, a tylko w trzech obiektach organizacja mogła wznowić działalność.

Podczas tej wojny w Strefie Gazy zginęło bardzo wielu pracowników humanitarnych i medycznych, w tym dziewięciu współpracowników palestyńskich z Lekarzy bez Granic. To jest niedopuszczalna sytuacja, kiedy giną ludzie, którzy powinni być szczególnie chronieni w takich sytuacjach ze względu na to, że udzielają pomocy i leczą ludzi – mówi dyrektorka generalna organizacji w Polsce.

W raporcie zauważono także, że nawet gdyby izraelska ofensywa na Strefę Gazy została dziś zakończona na dobre, jej długoterminowe skutki i tak byłyby bezprecedensowe ze względu na skalę zniszczeń i ogromne wyzwania związane z zapewnieniem opieki medycznej na tym terenie. Wielu rannych jest narażonych na ryzyko infekcji, amputacji i trwałej niepełnosprawności, wielu będzie wymagało wieloletniej opieki rehabilitacyjnej. Do tego dochodzą także psychiczne urazy spowodowane ekstremalną przemocą, utratą bliskich i domów, przymusowymi przesiedleniami i nieludzkimi warunkami życia

źródło: newseria

Zawieszenie broni w Strefie Gazy oszczędzi życie przynajmniej kilkudziesięciu osób dziennie. Nie wiadomo jednak, co realnie zmieni się w sytuacji humanitarnej na miejscu. Bez swobodnych i bezpiecznych dostaw leków, żywności i innych niedostępnych w ostatnich miesiącach dóbr, Strefa Gazy pozostanie centrum humanitarnej katastrofy. „Zawieszenie broni to dopiero początek. To danie nam szansy, byśmy mogli pomagać naprawdę skutecznie” – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. 
Doniesienia o uzgodnionym już zawieszeniu broni pomiędzy Hamasem oraz Izraelem wzbudziły nadzieję, że kryzys humanitarny w Strefie Gazy spotka się wreszcie z należytą odpowiedzią. Jak dotąd, pomoc na miejscu była utrudniana – tylko w ostatnim kwartale 2024 roku, ONZ podjęła 165 prób przejazdu do północnej części Strefy Gazy, a Izrael zablokował aż 149 z nich. Dochodziło też do grabieży konwojów, które zostały przepuszczone przez granicę.

– W ostatnich miesiącach podjęliśmy decyzję, że dopóki sytuacja się nie zmieni, nasza pomoc w Strefie Gazy będzie wyłącznie medyczna. Nie mieliśmy pewności, czy pomoc rzeczowa miałaby szansę trafić na czas do potrzebujących – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektor programu pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej – Nasi lekarze także cierpią z powodu braku dostaw. Same umiejętności i wiedza nie wystarczą, jeśli nie masz na miejscu dezynfektantów, nici do szwów czy podstawowych leków na choroby przewlekłe.

To, czy zawieszenie broni w Strefie Gazy będzie równoznaczne także z szerokim otwarciem granic i bezpiecznym dostępem do podstawowych dóbr, okaże się dopiero w najbliższych tygodniach. To otwarcie jest niezbędne, by rozpocząć skuteczną odpowiedź na katastrofę humanitarną na miejscu. „Katastrofę”, bo liczby są nieubłagane: 9 na 10 osób w Strefie Gazy można uznać za uchodźców wewnętrznych, a w wyniku wojny i spowodowanych nią zniszczeń ponad 70% mieszkańców Strefy Gazy żyje w obozowych namiotach[1]. Nawet przy stałym zawieszeniu broni, duża część z nich nie będzie miała gdzie wrócić. Centrum Satelitarne ONZ szacuje, że w Strefie Gazy uszkodzonych jest 69% budynków[2].

– Nawet jeśli zawieszenie broni się utrzyma, powrót do stanu względnej normalności będzie trwać lata – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej – W szpitalach od miesięcy nie były przeprowadzane planowe operacje: lekarze operowali tylko nagłe przypadki. Ludzie stracili domy, bliskich i zdrowie. Jeżeli otworzą się na to możliwości, jako Polska Misja Medyczna na pewno zaangażujemy się w protezowanie osób, które straciły w tym konflikcie kończyny.

Według danych Ministerstwa Zdrowia Strefy Gazy, od początku eskalacji konfliktu zginęło 46 707 Palestynek i Palestyńczyków[3] (choć według badań opublikowanych w czasopiśmie Lancet, liczba ofiar może być nawet o 40% większa[4]). Szacuje się, że około 75-80% to ofiary cywilne. Po stronie izraelskiej zginęło ponad 1700 osób, z czego niemal 50% to cywile, którzy byli ofiarami ataku z 7 października 2023 roku.
 
Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej w Strefie Gazy:  
 
[1] Humanitarian Situation Update #241 | Gaza Strip – occupied Palestinian territory | ReliefWeb
[2] UNOSAT assessment
[3] Humanitarian Situation Update #255 | Gaza Strip | United Nations Office for the Coordination of Humanitarian Affairs – occupied Palestinian territory
[4] Gaza death toll may be 41% more than official figures, study says

źródło: PMM

Obchodzone 19 sierpnia święto pracowników pomocy humanitarnej przebiega pod hasłem #ActForHumanity, czyli „działaj na rzecz ludzkości”. W ostatnich latach coraz częściej za chęć pomocy ludzie płacą własnym życiem. Tylko w tym roku zginęło już 173 pracowników humanitarnych (najwięcej w Strefie Gazy). Tymczasem ich pomoc jest niezwykle potrzebna – według danych ONZ, wsparcia potrzebuje aż 311 milionów osób na świecie.
Bezpieczeństwo pracowników humanitarnych i cywilów jest kluczową sprawą w przypadku każdego konfliktu zbrojnego – oni nie są i nigdy nie byli stroną żadnej wojny. To bezpieczeństwo z każdym rokiem jednak maleje. Mimo międzynarodowych regulacji w wielu miejscach świata wciąż trwają ataki na cywilów i osoby niosące pomoc potrzebującym. Taka sytuacja ma miejsce m.in. w Ukrainie oraz w Strefie Gazy.

Tereny, na które ewakuuje się cywili w Strefie Gazy, są bezpiecznie tylko z nazwy. Tam też spadają bomby i giną ludzie. Kiedy ogłaszane są ewakuacje, ataki często zaczynają się, zanim uchodźcom uda się wyruszyć w drogę – relacjonuje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej – Na podstawie dostępnych nam danych, szacujemy, że cywile to nawet około 85% ofiar w Strefie Gazy. To również w Strefie Gazy zginęło 129 ze 173 pracowników humanitarnych, którzy stracili życie w tym roku.

Obecnie 83% terenu Strefy Gazy nie jest już realnie dostępna dla cywilów. Na skrawku ziem, które mają być dla nich „bezpieczne”, próbuje schronić się większość ponad 2-milionowej populacji Strefy Gazy. Liczba ofiar po stronie palestyńskiej to ponad 39 000 osób, w tym ponad 500 pracowników służby zdrowia. Polska Misja Medyczna wspiera w Gazie przede wszystkim potrzebującą pilnego wsparcia służbę zdrowia, której brakuje dosłownie wszystkiego. W Ukrainie, w której PMM prowadzi m.in. kliniki mobilne niosące pomoc osobom potrzebującym, które z różnych przyczyn nie mogły lub nie chciały opuścić niebezpiecznych terenów przyfrontowych, również jest bardzo niebezpiecznie.

Medykom cały czas towarzyszy wizja konieczności natychmiastowej ewakuacji. My natomiast musimy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby zapewnić im warunki do pracy i bezpiecznego powrotu do domu – zapewnia Małgorzata Olasińska-Chart, opowiadając o projekcie klinik mobilnych w Ukrainie. – Pomoc we wschodniej Ukrainie to jeden z naszych priorytetów. Naszymi pacjentami są tam głównie seniorzy: to oni są często najbardziej bezbronni wobec toczącego się konfliktu.

Według danych ONZ obecnie pomocy humanitarnej wciąż potrzebuje 311,3 milionów osób. Często najbardziej dotyka ich brak żywności. U najmłodszych długo utrzymujący się stan niedożywienia prowadzi do wielu chorób i problemów rozwojowych. Polska Misja Medyczna walczy z głodem i niedożywieniem m.in. w Etiopii, Senegalu i miejscach objętych konfliktami zbrojnymi, w których łańcuchy sprawnych dostaw żywności zostały przerwane.

Polska Misja Medyczna od 25 lat stara się zapewnić bezpieczeństwo najbardziej bezbronnym i potrzebującym. Od początku swojego istnienia, zapewniała niezbędną pomoc medyczną ponad milionowi osób na całym świecie.
Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:  
źródło: PMM
Kolejny nakaz ewakuacji z Chan Junus pokazuje, w jak skrajnie niestabilnych warunkach żyją uchodźcy w Strefie Gazy. Zaledwie dwa miesiące temu, w trakcie ewakuacji Rafah, Chan Junus wskazywane było jako bezpieczny cel ucieczki. Łącznie już 83% terenu Strefy Gazy nie jest dostępna dla cywilów – są to tereny ewakuowane lub uznane przez armię izraelską za strefy „no-go”. Duża część osób uciekających z Chan Junus kieruje się w stronę Dajr al-Balah, gdzie pracują jordańscy lekarze Polskiej Misji Medycznej.
Od poniedziałku ponad 150 tysięcy osób miało opuścić wschodnią część Chan Juus – to efekt nakazu ewakuacji, wydanego przez armię izraelską. Krótko po wydaniu nakazu, rozpoczęły się ataki na miasto. Strona palestyńska podaje, że zginęło w nich przynajmniej 80 osób. Ci, którym udaje się uciec, kierują się między innymi do Dajr al-Balah, gdzie personel tamtejszego szpitala wspierają jordańscy lekarze Polskiej Misji Medycznej.
 
– Osoby, które ewakuują się teraz z Chan Junus, uciekają często już po raz piąty albo szósty w trakcie tej dziewięciomiesięcznej wojny – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej – Według ONZ z domów uciekło już prawie dwa miliony Palestyńczków. To oznacza, że dziewięć na dziesięć osób w Strefie Gazy to uchodźcy wewnętrzni.
 
Dajr al-Balah oraz zachodnia część Chan Junus, gdzie przemieszczają się obecnie cywile, to miejsca, które już wcześniej były znacznie przepełnione. Trudno się temu dziwić: 83% terenu Strefy Gazy nie jest już realnie dostępna dla cywilów[1]. Na skrawku ziem, które mają być dla nich „bezpieczne”, próbuje schronić się większość ponad 2-milionowej populacji Strefy Gazy.
 
– Tereny, na które ewakuowani są cywile, są bezpiecznie tylko z nazwy, tam też spadają bomby i giną ludzie. Ataki często zaczynają się, zanim uchodźcom uda się wyruszyć w drogę – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart.
 
Liczba ofiar po stronie palestyńskiej to ponad 39 000 osób, w tym ponad 500 pracowników służby zdrowia. Po stronie izraelskiej ofiar jest ponad 1200, to głównie osoby, które zginęły w ataku Hamasu 7 października.
 
Polska Misja Medyczna nieustannie udziela pomocy w Strefie Gazy. W szpitalu w Dajr al-Balah pracują zespoły medyczne współorganizowane przez Polską Misję Medyczną oraz jej jordańskiego partnera JHAS (Jordan Health Aid Society). Lekarze wyjeżdżają tam na miesięczne zmiany, przywożąc ze sobą leki oraz wspierając w codziennej pracy palestyński personel szpitala.
 
Wspieraj Polską Misję Medyczną:
 
[1] UNRWA Situation Report #123 on the situation in the Gaza Strip and the West Bank, including East Jerusalem (All information from 18–22 July 2024, valid as of 22 July 2024 at 22:30) [EN/AR] – occupied Palestinian territory | ReliefWeb
źródło: PMM

W Strefie Gazy każdego dnia ludzie giną w wyniku nieustających ataków z powietrza, lądu i morza, a służba zdrowia jest w całkowitej ruinie. Polska Misja Medyczna we współpracy z Allegro Charytatywni i Siepomaga zorganizowała aukcję, która ma na celu wysłanie trzeciej transzy pomocy do potrzebujących w Strefie Gazy. Można wylicytować na niej dzieła Wilhelma Sasnala, a także przedmioty ofiarowane m. in. przez Agnieszkę Holland, Anitę Sokołowską i Karolinę Korwin-Piotrowską.

Przekazując książki, dzieła sztuki i przedmioty osobiste na aukcję Polskiej Misji Medycznej, która trwa na Allegro Charytatywni, inicjatywę wsparli już m.in. Wilhelm Sasnal, Agnieszka Holland, Katarzyna Swinarska, Karolina Korwin-Piotrowska, Anita Sokołowska, Sylwia Chutnik, Justyna Suchecka, Bartłomiej Kiełbowicz i wiele innych osób związanych ze światem kultury. Każdego dnia do tej inicjatywy dołączają kolejny darczyńcy. Dzięki temu zaangażowaniu i hojności osób licytujących aukcyjne przedmioty – Polska Misja Medyczna ma szansę zorganizować i dostarczyć potrzebującym w Strefie Gazy trzecią transzę pomocową. Wsparcie medyków pracujących na miejscu jest kluczowe dla ratowania życia i zdrowia ich pacjentów.

Dlaczego pomoc jest tak bardzo potrzebna? Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że ilość dostarczanych do Strefy Gazy środków medycznych jest niewystarczająca do utrzymania funkcjonującego systemu opieki zdrowotnej. Dodatkowo wszystkie ewakuacje medyczne poza Gazę są wstrzymane. Medykom pracującym na miejscu brakuje obecnie wszystkiego: znieczuleń, antybiotyków, leków przeciwzapalnych. W szpitalach często nie ma zasilania, a więc nie działają respiratory, inkubatory czy monitory. Pacjenci leżą na podłogach, ponieważ nie ma dla nich nawet szpitalnych łóżek. Niektóre z operacji ratujących życie, jak amputacje, odbywają się bez znieczulenia. Do dezynfekcji medycy używają octu winnego, ponieważ nie mają do dyspozycji profesjonalnych antyseptyków. Brakuje specjalistów z zakresu ortopedii, chirurgii plastycznej, szczękowo-twarzowej i neurochirurgii. Bez zażegnania tego kryzysu, liczba ofiar będzie stale rosnąć.

Od 7 października 2023 do 23 czerwca 2024, według Ministerstwa Zdrowia w Gazie, zginęło co najmniej 37 626 Palestyńczyków, a 86 098 zostało rannych. Lekarze starają się pomóc poszkodowanym mimo niewystarczającej ilości leków i sprzętu w placówkach medycznych. Wiele osób umiera z powodów chorób i dolegliwości, które w innych okolicznościach nie stanowiłyby żadnego zagrożenia. Liczy się każda minuta i każdy gest dobrej woli.

 
– Ta aukcja i powiązana z nią zbiórka dają nam szansę, by zebrać środki na dalszą, ratującą życie pomoc w Strefie Gazy – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektor programu pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej – Wiemy już, że nasza pomoc będzie potrzebna na miejscu także po zakończeniu wojny, że wielu pacjentów w obecnych warunkach nie dostaje potrzebnej im pomocy. Robimy wszystko, co możemy, by uratować jak najwięcej ofiar tego humanitarnego koszmaru.

Polska Misja Medyczna wspiera pracę tych, którzy starają się ratować ludzkie życie w Strefie Gazy. Do tej pory wspólnie z Palestinian Medical Relief Society przekazała potrzebującym dwie transze pomocowe, w których znalazły się: środki medyczne, odzież oraz mleko dla noworodków. Dzięki zaangażowaniu znanych osób w aukcję Allegro Charytatywni prowadzoną przy wsparciu Siepomaga, Polska Misja Medyczna ma szansę przekazać trzecią transzę pomocową, złożoną z rzeczy najpotrzebniejszych z perspektywy osób potrzebujących pomocy.

Zostanie ona przeznaczona na wsparcie pracy lekarzy w szpitalu w Dajr al-Balah. Pracują w nim już zespoły medyczne współorganizowane przez Polską Misję Medyczną oraz jej jordańskiego partnera JHAS (Jordan Health Aid Society – przyp. red) działającego wraz z organizacją Project HOPE.  Ich nieocenione poświęcenie może uratować wiele istnień.

źródło: Polska Misja Medyczna

Polska Misja Medyczna jest nierozerwalnie połączona z medykami. Cenimy pracę wszystkich osób związanych ze służbą zdrowia, bo wiemy, że kiedy przy różnych okazjach życzymy sobie w Polsce zdrowia, to dzięki nim właśnie te życzenia mają szansę się spełnić. Nie wszędzie jednak dostęp do opieki medycznej jest tak oczywisty jak w naszym kraju. Takim miejsce jest obecnie Strefa Gazy.

Drodzy Państwo,

codziennie ratujecie życie i zdrowie każdego i każdej z nas. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, położne, wszyscy pracownicy służby zdrowia – to dzięki Wam, kiedy życzymy sobie w Polsce zdrowia, możemy liczyć na spełnienie się tych życzeń.

Niestety, są na świecie miejsca, w których dostęp do jakiejkolwiek opieki medycznej graniczy z cudem. To miejsca, w których leczenie ludzi naraża życie także tych, którzy niosą pomoc. Większość placówek medycznych nie funkcjonuje, sprzęt medyczny jest rozgrabiony lub zniszczony, a szpitale to często spalone ruiny. Polska Misja Medyczna zna je bardzo dobrze.

Takim miejscem jest obecnie Strefa Gazy, gdzie już 8 miesiąc trwa operacja wojskowa Izraela, która kosztowała życie już 35 tysięcy Palestyńczyków. Funkcjonuje tam zaledwie 12 z 36 szpitali, większość z nich zaledwie częściowo, prowadząc jedynie zabiegi medyczne ratujące życie. Pacjenci leżą na podłogach, brakuje zasilania, by obsłużyć respiratory, inkubatory czy monitory. Amputacje odbywają się bez znieczulenia, do dezynfekcji używa się octu winnego. Lekarze na miejscu są często bezsilni: nie mają środków do znieczuleń, antybiotyków, leków przeciwzapalnych, są w stanie pomóc zaledwie 3 z 10 osób, które przychodzą po wsparcie. Ludzie umierają, bo nie dostają pomocy medycznej ratującej życie, a którą powinien mieć zapewniony każdy, niezależnie od miejsca urodzenia, poglądów, koloru skóry czy narodowości.

Polska Misja Medyczna wspiera pracę tych, którzy ratują życie w Gazie. Palestyńscy lekarze nie mogli zawiesić swoich działań: żyją, pomagają i giną każdego dnia tego konfliktu. Na miejscu, w bombardowaniach, zginęło już niemal 500 pracowników medycznych: część z nich na służbie, ratując życie potrzebującym.

Chcemy zaapelować do Państwa o pomoc dla Waszych kolegów i koleżanek z Gazy. Dzięki wsparciu naszych darczyńców, do Gazy dotarły już dwie transzy pomocy, która obejmowała środki medyczne, odzież oraz mleko dla noworodków. Trzecia transza, na którą środki chcielibyśmy zebrać przy Waszej pomocy, przeznaczona zostanie na wsparcie pracy lekarzy w szpitalu w Dajr al-Balah, do którego nasz jordański partner organizuje zespoły ratunkowe. Dzięki zezwoleniom Izraela medycy  z Jordanii, Kataru i Omanu mogą bezpiecznie wjeżdżać do Strefy Gazy.

Razem z możemy uratować setki ludzkich istnień. Pomóżmy tym, którzy każdego dnia ryzykują życie, by ratować ludzi ze Strefy Gazy. My jesteśmy bezpieczni, nasi najbliżsi także, ale teraz Gaza potrzebuje naszej pomocy bardziej, niż jakiekolwiek inne miejsce na świecie.

Z wyrazami szacunku i medycznym pozdrowieniem
Zespół Polskiej Misji Medycznej

Wspieraj Polską Misję Medyczną:
źróło: PMM

5 kontynentów, 30 krajów, ponad 1 000 000 osób, do których dotarła pomoc – to efekty 25 lat działalności Polskiej Misji Medycznej. Jedna z najbardziej znanych polskich organizacji pomocowych zaczynała pomagać podczas konfliktu w Kosowie, a dziś wspiera potrzebujących m. in. w Strefie Gazy, Ukrainie, Syrii czy Etiopii.

Wszystko zaczęło się w 1999 roku, podczas konfliktu w Kosowie. Na miejscu trwa kryzys humanitarny, jego ofiary uciekają do sąsiednich krajów. Czterech znajomych – Wiesław Latuszek-Łukasiewicz, Wojciech Bodzoń, Przemysław Guła i Jarosław Gucwa – postanawia pojechać do Albanii, pomagać uchodźcom.

Łączą się ze strażakami z Nowego Sącza, środowiskiem zorganizowanym wokół Medycyny Praktycznej i wspólnie organizują transport. Kupują leki, a w miejscowości Ndroq zakładają szpital polowy. Zamiast zaplanowanych dwóch tygodni, spędzają tam sześć miesięcy. Po powrocie zakładają Polską Misję Medyczną. Cel? Pomoc humanitarna, edukacja, programy medyczne i rozwojowe.

– Bardzo szybko przekonaliśmy się na własnej skórze, że pomoc powinna być możliwie długofalowa, że w przypadku większości kryzysów, dwa tygodnie to o wiele za mało – komentuje Jarosław Gucwa, lekarz chirurg, do dziś członek zarządu Polskiej Misji Medycznej.

– Potem rozpoczęło się już budowanie struktur i organizacji: dołączyły osoby takie jak wieloletnia dyrektorka PMM, Elżbieta Lipska oraz wiele innych osób. Szybko ruszyliśmy do działania w Afganistanie, Iranie, Pakistanie czy Algierii.

Organizacja nie zatrzymywała się też w kolejnych latach. Pracowników w charakterystycznej dla Polskiej Misji Medycznej czerwieni, zobaczyć można było w tak odległych od siebie krajach jak Papua Nowa Gwinea czy Wenezuela. Przez 25 lat działalności, Polska Misja Medyczna działała w ponad 30 krajach na 5 kontynentach. Pomoc medyczna dotarła dzięki temu do ponad miliona osób.

– Pomoc medyczna jest priorytetowa, bo to zazwyczaj ratowanie życia i zdrowia. Czy to poprzez bezpośrednią interwencję medyczną, czy przez zakup sprzętu, który potem przez lata służy lokalnej społeczności
– komentuje Ewa Piekarska-Dymus, prezeska Polskiej Misji Medycznej. – Dziś też pomagamy tam, gdzie jesteśmy najbardziej potrzebni: udzielamy pomocy medycznej w Syrii, nasze kliniki mobline jeżdżą po wschodniej Ukrainie, wspieramy palestyńskich lekarzy walczących o ludzkie życia w Strefie Gazy.

Pomoc to również konkretne osoby: 14-letni Hamza z Syrii, któremu PMM zapewniła protezę nogi. 8-letnia Samantha z Wenezueli, której zapewniono przygotowanie do operacji ścięgien Achillesa. Emerytka Olena, która dzięki klinice mobilnej dojeżdżającej do jej wsi, może pozostać pod opieką lekarzy.

– Ponad milion osób, które udało się nam wesprzeć, to ponad milion ludzkich historii. Wyjątkowych i niepowtarzalnych. Nigdy nie będą dla nas statystyką – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektor programu pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej.

Polska Misja Medyczna pomaga obecnie w miejscach takich jak Ukraina, Strefa Gazy, Syria, Wenezuela, Etiopia czy Senegal. Tylko w 2023 roku zapewniła 138 nowych protez, przeszkoliła ponad 1300 medyków oraz dostarczyła sprzęt ponad 20 szpitalom na całym świecie. 

źródło: Polska Misja Medyczna

Tymczasowe zawieszenie broni w Strefie Gazy to ulga dla ponad 2 milionów cywilów, pozostających na terenie enklawy. Wciąż panuje tam jednak krytyczna sytuacja humanitarna: brakuje leków, karetek, pomocy medycznej, wody i żywności. Z tego powodu rozprzestrzeniają się choroby: według WHO na ostre zapalenie dróg oddechowych choruje obecnie ponad 111 000 osób na terenie enklawy. Szerzy się również zakaźna biegunka, śmiertelnie groźna dla najmłodszych dzieci.
Najnowsza odsłona konfliktu izraelsko-palestyńskiego rozpoczęła się od ataków Hamasu, w wyniku których zginęło około 1400 osób, a 242 osoby zostały porwane. To przede wszystkim obywatele Izraela oraz krajów zagranicznych. Działania militarne armii izraelskiej oraz blokada Strefy Gazy przyniosły kolejne ofiary, tym razem po stronie palestyńskiej: Ministerstwo Zdrowia Strefy Gazy szacuje, że na terenie enklawy zginęło już ponad 15 tysięcy osób. Liczba ta wzrosła w trakcie przerwy w walkach: umożliwiła ona dotarcie do ciał znajdujących się
dotąd m.in. pod gruzami.

-– W przepełnionych budynkach, funkcjonujących jako schrony, mieszka obecnie prawie półtora miliona ludzi – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej – Utrzymanie odpowiedniej higieny i warunków sanitarnych jest tam praktycznie niemożliwe. To sprawia, że świetnie warunki do rozprzestrzeniania się mają choroby zakaźne. WHO szacuje, że na ostre zapalenie dróg oddechowych choruje ponad 111 000 osób w Strefie Gazy. Dużym problemem jest także zakaźna biegunka, na którą cierpi już ponad 70 tysięcy dzieci. W skali globu jest ona jedną z najczęstszych na świecie przyczyn śmierci dzieci do lat 5.

– Te choroby byłyby o wiele mniej groźne, gdyby normalnie funkcjonowała służba zdrowia – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart – Tymczasem, pomimo zawieszenia broni, nie funkcjonuje wciąż ponad połowa szpitali w Strefie Gazy. Warunki, w których żyją wewnętrzni uchodźcy w Strefie Gazy, szybko się niestety nie zmienią. Według szacunków Ministerstwa Robót Publicznych i Mieszkalnictwa Strefy Gazy, uszkodzonych lub zniszczonych może być 60% budynków w enklawie. To sprawia, że nawet jeśli nastąpiłoby trwałe zawieszenie broni oraz zakończenie konfliktu, wiele osób nie będzie miało gdzie wracać. Właśnie dlatego Polska Misja Medyczna chce zabezpieczyć potrzebujących dostawą kocy, materacy oraz innych produktów, które ułatwią im przetrwanie zimowych miesięcy. Pomoc dostarczać będzie wraz z organizacją Terre des Hommes Italia oraz Palestinian Medical Relief Society.

Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
· ustaw płatność cykliczną w Twoim banku na działania PMM lub na https://pmm.org.pl/chce-pomoc
· przekaż darowiznę na numer konta Polskiej Misji Medycznej: 62 1240 2294 1111 0000 3718 5444
· załóż własną zbiórkę na platformie http://misjapomoc.pmm.org.pl

Źródło informacji: Polska Misja Medyczna

Od początku wojny w Ukrainie Polska Misja Medyczna dostarczyła ukraińskim szpitalom ponad 160 transportów z pomocą medyczną. Od kilku miesięcy we współpracy z organizacją Frida wspiera również za pomocą klinik mobilnych mieszkańców obwodu charkowskiego, który znajduje się przy linii frontu. Lekarze w nich pracujący przeprowadzili już niemal 2000 konsultacji medycznych.
We współpracy z organizacją pozarządową FRIDA, Polska Misja Medyczna stworzyła zespół medyczny, który porusza się między mniejszymi miejscowościami na wschodzie kraju, w obwodzie charkowskim. Do dyspozycji medyków są dwa samochody wyposażone w najważniejsze urządzenia medyczne. W skład każdego zespołu wchodzi dwójka lekarzy i dwie pielęgniarki, dodatkowo wspierani przez farmaceutę. Regularne wizyty w wybranych miejscowościach pozwolą przeprowadzić dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić się w regionie.

Mobilny charakter klinik pozwala nam dotrzeć do większej liczby osób wymagających uwagi medycznej. To często osoby starsze i cierpiące na problemy z samodzielnym poruszaniem, nie mają one możliwości samodzielnego dojazdu do odległych placówek medycznych. Te trasy pokonują za nich nasze kliniki mobilne: od sierpnia przejechały już ponad 12 000 kilometrów – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej.

Medycy przeprowadzili jak dotychczas niemal 2000 konsultacji medycznych. Dotyczyły one zarówno chorób – przede wszystkim przewlekłych – jak i urazów pośrednio związanych z wojną. Obwód charkowski jest regionem, który przyjął największą liczbę uchodźców wewnętrznych (690 tysięcy ludzi), przede wszystkim ze wschodu i południa kraju. Dlatego w ramach wsparcia dla pacjentów prowadzone są również konsultacje psychologiczne – pomoc psychologiczna i psychiatryczna jest jedną z kluczowych potrzeb osób, które żyły i żyją w pobliżu linii frontu.

Ta pomoc to historie konkretnych ludzi. Jak choćby Viry spod Izium, która mówi nam, że dzięki opiece lekarzy i polepszeniu stanu zdrowia znów zachciało się jej żyć. Albo Ałły ze wsi Ruskie Tyszki, której niskie dochody nie pozwalały dotąd wykupywać potrzebnych leków – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.

 W związku z dużym zapotrzebowaniem na pomoc medyczną, Polska Misja Medyczna wzmocni zespół lekarzy w obwodzie charkowskim o trzecią klinikę mobilną. Jednocześnie organizacja wspiera nadal 10 szpitali z oddziałami neonatologicznymi w Ukrainie, szkoląc ich personel i kupując sprzęt niezbędny do ratowania życia ukraińskich noworodków. Według szacunków ONZ, pomocy humanitarnej na terenie Ukrainy potrzebuje nadal ponad 17 milionów osób.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
źródło: PMM
Obchodzone 19 sierpnia święto pracowników pomocy humanitarnej w tym roku przebiega pod hasłem #NoMatterWhat. „Bez względu na wszystko” potrzebna jest pomoc w krajach, które ucierpiały z powodów konfliktów zbrojnych czy katastrof naturalnych. Między innymi dlatego Polska Misja Medyczna rozpoczyna pomoc w Etiopii, której mieszkańcy cierpią w jednym z największych kryzysów humanitarnych na świecie.
W minionym roku z Jemenu, Etiopii i Sudanu dotarły do nas tragiczne informacje o śmiertelnych atakach na pracowników sektora pomocy humanitarnej. Osoby, które poświęciły swoje życie pomocy innym, same zapłaciły za to najwyższą cenę. Także tuż za naszą wschodnią granicą pracownicy i wolontariusze dostarczający pomoc dla pozostających w kraju mieszkańców Ukrainy są nieustannie narażeni na ataki.
 
Wskaźnik zapotrzebowania na pomoc humanitarną w ciągu ostatniego roku gwałtownie wzrósł – obecnie według danych ONZ potrzebuje jej 360 milionów osób, o 30% więcej niż rok temu. Najpoważniejszym brakiem jest żywność – ponad 260 milionów ludzi boryka się z poważnym brakiem bezpieczeństwa żywnościowego, a części z nich grozi głód.
 
Niedożywienie, szczególnie wśród najmłodszych, ma wielowymiarowy wpływ na zdrowie dziecka. Jego skutkiem są choroby takie jak anemia czy krzywica, powoduje również. Spowalnia również rozwój fizyczny i umysłowy, prowadzi do apatii. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy wspierali najmłodszych na całym świecie – mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. Krakowska organizacja jest aktualnie obecna m.in. w Ukrainie, Wenezueli, Syrii, Senegalu i Etiopii.
 
W Etiopii organizacja rozpoczyna projekt polepszania jakości opieki neonatologicznej i pomocy medycznej dla dzieci do 5 roku życia. W kraju wskaźnik liczby lekarzy do pacjentów wynosi 1:50 000, a pielęgniarek 1:5000 i jest najniższy w Afryce Subsaharyjskiej. Zróżnicowana geografia Rogu Afryki i trudności z pokonywaniem odległości miedzy domem a szpitalem zagrażają najmłodszym pacjentom. Sytuacji w służbie zdrowia nie polepszyła też dwuletnia wojna domowa, w której wyniku w 2022 roku zginęło więcej osób, niż w wojnie na terenie Ukrainy[1]. Dlatego Polska Misja Medyczna w Etiopii pokrywa koszty leczenia szpitalnego wcześniaków oraz dzieci z niedożywieniem oraz zapewnia jedzenie opiekunom dzieci przyjętych do szpitala. Wyposaży również oddział noworodkowy szpitala w Waliso w niezbędny sprzęt do ratowania życia maluchów.
 
­– Etiopia odniosła niezwykły sukces w zmniejszeniu śmiertelności noworodków i matek w ostatnich dziesięcioleciach, ale pozostaje jednym z sześciu krajów o najwyższym współczynniku śmiertelności matek na świecie. Wielu z nich można by uniknąć dzięki przeszkolonemu personelowi, ale pomimo wysiłków rządu, 79% porodów nadal odbywa się w domu – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart.
 
Innym projektem, który rozpoczyna teraz Polska Misja Medyczna, są kliniki mobilne, które docierać będą do najbardziej potrzebujących pacjentów w obwodzie charkowskim w Ukrainie. Mając przed sobą miliony osób potrzebujących pomocy, organizacje pomocy humanitarnej stają ramię w ramię, by wspólnie docierać tam, gdzie jest to niezbędne. Niezależnie od dystansu, przyczyn problemów i trudności napotykanych na drodze.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
[1] New figures show conflict-related deaths at 28-year high, largely due to Ethiopia and Ukraine wars – Peace Research Institute Oslo (PRIO)

źródło: PMM

Od początku wojny w Ukrainie Polska Misja Medyczna zaangażowała się w pomoc ukraińskim placówkom opieki medycznej. W ramach rozszerzenia działalności ukraińskiego oddziału polskiej organizacji przez kolejnych sześć miesięcy po obwodzie charkowskim będą poruszać się dwie kliniki mobilne, świadczące pomoc mieszkańcom jednego z najbardziej dotkniętych wojną regionów.
We współpracy z izraelsko-ukraińską organizacją pozarządową FRIDA udało się stworzyć zespół medyczny, który będzie poruszać się między mniejszymi miejscowościami na wschodzie kraju. Do ich dyspozycji będą dwa samochody wyposażone w najważniejsze urządzenia medyczne. W skład każdego zespołu wchodzi dwójka lekarzy i dwie pielęgniarki, dodatkowo wspierani przez farmaceutę. Regularne wizyty w wybranych miejscowościach pozwolą przeprowadzić dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić się w regionie.   
 
– Mobilny charakter klinik pozwoli nam dotrzeć do większej liczby osób wymagających uwagi medycznej. Możemy się spodziewać, że część mieszkańców, szczególnie osoby starsze i mające problemy z samodzielnym poruszaniem, nie monitorowały swojego stanu zdrowia od czasów przed Covid-19. To oznacza, że część z nich nie przyjmowała leków albo nie zweryfikowała, czy przyjmowane środki są odpowiednie do stanu zdrowia, czy w związku z pojawieniem się kolejnych dolegliwości powinni być leczeni w inny sposób – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej.
 
Placówki medyczne, obecny w nich personel i pacjenci są nieprzerwanie narażeni na zagrożenie. Do końca maja bieżącego roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała 1004 ataki. W statystyki wliczane są nie tylko ostrzały, ale również wszelkie akty wpływające na dostęp do opieki zdrowotnej dla osób potrzebujących. Zginęło w nich 101 osób, zarówno pacjentów jak i personelu medycznego, wiele innych zostało rannych. Jeden na dziesięć ukraińskich szpitali został bezpośrednio uszkodzony w wyniku ataków, a największe zniszczenia odnotowano we wschodnich obwodach – charkowskim, donieckim, ługańskim, a także chersońskim i kijowskim.  
 
– Musieliśmy poświęcić dużo czasu żeby jak najlepiej przygotować się na zagrożenie, które może wpłynąć na naszą pracę w regionie. Jakość wykonywanych badań musi być zgodna ze standardami, lekarze muszą być w pełni skoncentrowani na pracy z pacjentami, choć cały czas będzie towarzyszyć im wizja konieczności natychmiastowej ewakuacji. Musimy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby zapewnić im warunki do pracy i bezpiecznego powrotu do domu – dodaje Marcin Choiński.   
 
W okresie od kwietnia do czerwca ubiegłego roku Polska Misja Medyczna prowadziła punkty pierwszej pomocy medycznej po ukraińskiej stronie przejść granicznych, lekarze odbywali również wyjazdowe wizyty do punktów recepcyjnych, gdzie przebywali uchodźcy ze wschodu Ukrainy. Te doświadczenia pozwoliły stworzyć nowy program wsparcia, tym razem zakładającego dotarcie do osób, które nie opuściły swoich domów. Krakowska organizacja wciąż przekazuje specjalistyczną pomoc do ukraińskich szpitali, umożliwiając ich dalsze funkcjonowanie poprzez uzupełnianie braków wynikających z trudnej sytuacji kraju.
źródło: PMM
Po 12 latach wojny i niedawnym trzęsieniu ziemi, Syryjki i Syryjczycy wciąż doświadczają jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie. W północno-zachodniej części kraju, gdzie schroniła się duża część uchodźców wewnętrznych, pomocy humanitarnej potrzebuje nawet 90% osób, a prawie co drugi mieszkaniec regionu żyje w obozie. Lekarze współpracujący z Polską Misją Medyczną przyznają, że szpitale nie są w stanie przyjąć wszystkich potrzebujących pacjentów.
Wojna w Syrii wywołała jeden z największych kryzysów humanitarnych w XXI wieku. 12 lat po rozpoczęciu walk, pomocy humanitarnej na terenie kraju potrzebuje według ONZ ponad 15 milionów ludzi. Warunki życia uchodźców w krajach ościennych również są na bardzo niskim poziomie, gdzie także potrzebna jest regularna pomoc. Sytuacja w Syrii wpłynęła na funkcjonowanie organizacji humanitarnych na całym Bliskim Wschodzie. 

Od lat pomagamy zarówno w samej Syrii, jak i krajach sąsiadujących, jak choćby w Jordanii – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji MedycznejMusimy pamiętać, że najwięcej uchodźców na świecie pochodzi właśnie z Syrii. Wiele z tych osób chciałoby wrócić do kraju, ale nie jest to dla nich bezpieczne ze względu na wciąż trwające bombardowania, a teraz dodatkowo na zniszczenie tysięcy budynków w trzęsieniu ziemi i ryzyko powtórnego przeżycia traumy związanej z bezpośrednim zagrożeniem życia.

W północno-zachodniej Syrii, na terenach niekontrolowanych przez rząd, na początku roku pomocy humanitarnej potrzebowało do 90% mieszkańców. Katastrofa zniszczyła część infrastruktury niezbędnej do ratowania zdrowia i życia – uszkodzonych zostało co najmniej 55 punktów pomocy medycznej. To tylko pogorszyło tragiczną sytuację służby zdrowia w tym regionie: wojna sprawiła, że pełną zdolność operacyjną straciła wcześniej nawet połowa szpitali i placówek medycznych.

Po trzęsieniu ziemi, w wyniku zwiększonego natężenia pracy, część z naszych urządzeń medycznych przestała działać. Potrzebujemy też więcej paliwa do generatorów i jedzenia dla lekarzy i chorych. Codziennie przyjmujemy pacjentów, skierowanych do nas z innych szpitali w regionie – mówi dr Abdul Hameed Al Hussein, dyrektor medyczny syryjskiego szpitala Szamarin, któremu pomaga Polska Misja Medyczna.

Lekarz dodaje, że oprócz sprzętu medycznego, w szpitalu brakuje odpowiednich zapasów leków: powinni je dostawać zarówno pacjenci przyjmowani, jak i ci wychodzący ze szpitala. Problemem jest też epidemia cholery. Od sierpnia do połowy lutego w Syrii stwierdzono ponad 90 000 przypadków, ponad połowa z nich w prowincjach Idlib i Aleppo. Utrudniona higiena i ograniczony dostęp do czystej wody sprawia, że po trzęsieniu ziemi choroba może rozprzestrzeniać się jeszcze szybciej.

W reakcji na trzęsienie ziemi Polska Misja Medyczna pokrywa koszty m.in. uruchomienia ostrego dyżuru i chirurgii urazowej w szpitalu w Szamarin. Dostarcza także niezbędne leki do ośrodków zdrowia, gotowe posiłki dla osób przesiedlonych i paliwo dla potrzebujących placówek służby zdrowia. PMM pomaga na terenie północno-zachodniej Syrii od 2017 roku.

źródło: Polska Misja Medyczna