Medicalpress
W nocy z soboty 28 na niedzielę 29 marca przesuniemy zegarki i będziemy spać o godzinę krócej. Jak wynika z badania Huawei CBG Polska, aż 39% Polaków źle znosi wiosenną zmianę czasu. Najczęściej objawia się to problemami z przestawieniem godzin snu (44%), sennością w ciągu dnia i gorszym samopoczuciem (po 34%). Co więcej, u ponad połowy osób negatywnie znoszących zmianę czasu (53%), powrót organizmu do równowagi trwa dłużej niż tydzień. Choć dla znacznej części z nas okres ten pozostaje neutralny (42%) lub ma wręcz pozytywny wpływ (19%) na funkcjonowanie organizmu, wyniki społecznej debaty są jednoznaczne – aż 61% Polaków opowiada się za całkowitym zniesieniem sezonowej zmiany czasu.
Zmiana czasu od lat budzi skrajne emocje i rokrocznie wzbudza żywe dyskusje. Choć dla części osób jest jedynie symboliczną korektą zegarka, dla innych oznacza realne rozregulowanie rytmu dobowego, pogorszenie samopoczucia i spadek efektywności w ciągu dnia. Najnowsze dane Huawei CBG Polska pokazują, że dla wielu Polaków zmiana czasu nie kończy się na jednej gorszej nocy – jej skutki mogą być odczuwalne przez kilka kolejnych dni, a nawet ponad tydzień.

Nie tylko jedna noc – skutki trwają dłużej

Wiosenne przejście z czasu zimowego na czas letni nie pozostaje bez wpływu na codzienne funkcjonowanie wielu z nas. Pozytywnie odbiera ją jedynie 19% respondentów, a 42% badanych deklaruje, że zmiana czasu nie ma dla nich znaczenia. Natomiast niemal 4 na 10 osób (39%) wskazuje na jej negatywne skutki. W tej grupie najczęściej wymienianymi konsekwencjami przestawienia zegarków o godzinę do tyłu są problemy z adaptacją do nowych godzin snu (44%), obniżone samopoczucie oraz odczuwana senność w ciągu dnia (po 34%). Co czwarty z nich doświadcza także trudności z zasypianiem (25%), a niemal co piąty (19%) wskazuje na problemy z koncentracją. Dla osób, które negatywnie znoszą zmianę czasu, proces adaptacji do nowego rytmu i równowagi również bywa czasochłonny – tylko 16% badanych potrzebuje na to od 1 do 3 dni, podczas gdy u 31% proces ten trwa od 4 do 7 dni. Ponad połowie (53%) zajmuje to więcej niż tydzień. Ekspert zdradza co zrobić, aby płynniej zaadaptować się do przestawienia godziny:

– Regularne pory wstawania odgrywają kluczową rolę w naszym zdrowiu psychicznym i fizycznym. Ważne jest, aby różnice w godzinach budzenia się nie przekraczały jednej godziny – w tym kontekście zmiana czasu na letni mieści się jeszcze w granicach tolerancji. Nie ma więc powodów do obaw ani potrzeby specjalnych przygotowań. Osoby, które martwią się, że zmiana czasu może jednak wpłynąć na jakość ich snu, mogą na tydzień lub kilka dni przed przestawieniem zegarków zacząć chodzić spać o 30 minut wcześniej niż zwykle i wstawać o tyle samo wcześniej. Z kolei kładzenie się dużo wcześniej tuż przed zmianą czasu nie ma sensu, ponieważ brak naturalnej potrzeby snu może utrudnić zasypianie. Po przestawieniu zegarków dobrze jest za to przez kilka kolejnych poranków korzystać z naturalnego światła słonecznego – im dłużej, tym lepiej. Dzięki temu szybciej dostosujemy nasz rytm okołodobowy, a wieczorem łatwiej będzie nam zasnąć – mówi Mateusz Majchrzak, psycholog i psychoterapeuta specjalizujący się w terapii bezsenności, członek Polskiego Towarzystwa Badań Nad Snem.

Odczuwalne skutki, brak działania

Choć zmiana czasu dla wielu osób oznacza realne pogorszenie samopoczucia, niewielu podejmuje działania, które mogłyby ułatwić organizmowi przystosowanie się do nowego rytmu. Aż połowa Polaków (50%) deklaruje, że nie robi w tym kierunku nic. Tylko nieliczni decydują się na podstawowe działania wspierające adaptację, takie jak wcześniejsze pora spania (17%) czy większa dbałość o higienę snu (12%). Niemal co 10 z nas monitoruje sen lub wspomaga się technologią (9%). Jednocześnie część Polaków sięga po rozwiązania doraźne – 16% zwiększa spożycie kawy lub napojów energetycznych, 10% korzysta z leków nasennych lub uspokajających, a odpowiednio po 7% częściej sięga po używki takie jak alkohol czy papierosy.

Polacy mają dość przestawiania zegarków

Zmęczenie konsekwencjami sezonowego przestawiania zegarków znajduje wyraźne odzwierciedlenie w opiniach społecznych. Aż 61% Polaków uważa, że zmiana czasu powinna zostać całkowicie zniesiona, podczas gdy jedynie 18% opowiada się za jej utrzymaniem, a co piąty badany (21%) nie ma w tej kwestii wyrobionej opinii. Najczęściej wskazywanym powodem sprzeciwu jest przekonanie, że zmiana czasu stanowi sztuczne „mieszanie w zegarze biologicznym” i niepotrzebną ingerencję w zdrowie (53%). Respondenci zwracają również uwagę, że jest to rozwiązanie przestarzałe (43%) oraz przynoszące więcej szkód niż korzyści (41%). Dla wielu osób problem ma także bardzo praktyczny wymiar – co 3 badany (33%) podkreśla, że zmiana czasu utrudnia codzienne funkcjonowanie, szczególnie w przypadku pracy zmianowej czy opieki nad dziećmi. Z kolei 28% wskazuje na dodatkowe koszty i chaos organizacyjny dla firm, szkół oraz instytucji.

Niewykorzystany potencjał technologii

W kontekście trudności z adaptacją do zmiany czasu szczególnego znaczenia nabiera rola technologii, która może wspierać monitorowanie snu i budowanie zdrowszych nawyków. Mimo, że ponad jedna trzecia Polaków (38%) posiada inteligentne urządzenia, takie jak smartwatch czy smartband, ich potencjał wciąż pozostaje w dużej mierze niewykorzystany. Jedynie 16% respondentów mierzy za ich pomocą parametry snu. Co więcej, nawet w tej grupie większość ogranicza się do biernego przeglądania danych – 70% nie analizuje wyników snu lub nie przywiązuje do nich większej wagi. Regularnej analizy i świadomego śledzenia zmian podejmuje się jedynie 29% z nich. Choć technologia może realnie wspierać proces adaptacji do zmiany czasu, kluczowe pozostaje aktywne korzystanie z dostępnych narzędzi i przekładanie danych na codzienne nawyki.

Źródło: Komunikat Prasowy

Coraz więcej Polaków zamienia treningi na siłowni na codzienne spacery, jazdę na rowerze czy spontaniczny ruch w drodze do pracy. Nowy trend redefiniuje pojęcie aktywności fizycznej – mniej chodzi o rywalizację, a bardziej o zdrowie, komfort i autentyczność. Eksperci podkreślają, że to dobry kierunek, o ile marki, trenerzy i instytucje nauczą się wspierać ten naturalny sposób bycia w ruchu. W przeciwnym razie może nas czekać fala otyłości i spadek kondycji zdrowotnej społeczeństwa.
Polacy coraz częściej traktują ruch jako element codzienności, a nie zorganizowaną formę aktywności fizycznej. Jak podaje Ministerstwo Sportu i Turystyki, 61% Polaków chodzi pieszo w celu przemieszczania się a 38% spełnia zalecenia WHO, jeśli wliczyć codzienny ruch transportowy. Z kolei raport MultiSport Index 2025 pokazuje, że 64% dorosłych deklaruje aktywność fizyczną co najmniej raz w miesiącu, co w praktyce oznacza sporadyczne ćwiczenia, które trudno uznać za element stylu życia realnie wpływający na zdrowie. Coraz częściej wybieramy wygodę zamiast rywalizacji. To dobra zmiana – pod warunkiem, że marki odzieżowe i trenerzy nauczą się za nią nadążać. Inaczej grozi nam nie tylko stagnacja, ale i fala otyłości, szacuje się, że w ciągu 10 lat odsetek osób otyłych zwiększy się do 35 proc., z obecnych 21 proc.

Aktywność, która dzieje się mimochodem

Po latach zachwytu nad siłowniami i treningami wyczynowymi Polacy ponownie docenili proste formy ruchu. Wybierają spacery, jazdę na rowerze, domowe ćwiczenia czy rekreacyjną jogę lub trekking.

Jak wskazuje Ministerstwo Sportu i Turystyki, aż 64% Polaków deklaruje, że regularnie podejmuje ruch w celu przemieszczania się – do pracy, sklepu czy szkoły. To tzw. spontaniczna aktywność fizyczna, czyli ruch wkomponowany w codzienne czynności. Nie wymaga specjalistycznego sprzętu ani planu treningowego – wymaga tylko decyzji, by się ruszyć.

Ten zwrot w stronę naturalnego, nienachalnego ruchu jest częścią szerszego trendu społecznego: wellness zamiast performance. Coraz więcej osób dba o ciało nie po to, by przekraczać granice, ale by czuć się dobrze – tu i teraz. I właśnie w tym punkcie pojawia się kolejna zmiana: zamiast szukać nowych form sportu, zaczynamy szukać nowego podejścia do ruchu. Nie chodzi już o wynik, ale o rytm. O to, by aktywność była przyjemnością, a nie zadaniem do odhaczenia.

Dlaczego przestajemy gonić za wynikiem

Jak wynika z danych MultiSport Index 2025, 80% Polaków tkwi w rutynie, powtarzając te same formy aktywności. Jedynie 16% spróbowało w ostatnim roku czegoś nowego, a 30% deklaruje, że chciałoby to zrobić. To wyraźny sygnał, że dotychczasowa narracja o motywacji i samodyscyplinie przestaje działać. Zamiast presji, konsumenci oczekują elastyczności, inspiracji i autentycznego komfortu.

To ważny sygnał nie tylko dla trenerów, ale i dla marek, w tym odzieżowych — zwłaszcza tych, które chcą budować długofalowe relacje z konsumentami. Zbyt silny nacisk na wynik czy formę może bardziej zniechęcać niż motywować, szczególnie w społeczeństwie, które dopiero uczy się traktować ruch jako naturalny element codzienności. Tymczasem wyzwania zdrowotne są coraz poważniejsze. Z prognoz NFZ wynika, że do 2035 roku ponad 35% dorosłych mężczyzn i ponad 25% kobiet będzie zmagać się z otyłością.

W tym kontekście aktywność fizyczna staje się nie tyle kwestią wyboru stylu życia, co zdrowia publicznego — a jej wspieranie wymaga nowego języka: empatii, prostoty i codziennej dostępności, nie presji i rywalizacji.

Zmiana podejścia do ruchu pociąga za sobą również ewolucję w sposobie myślenia o ubraniu. Skoro coraz więcej osób traktuje aktywność jako część codzienności, a nie odrębne „sportowe wydarzenie”, rośnie zapotrzebowanie na odzież, która pozwala funkcjonować w ruchu – bez przebierania się, bez sztywnego podziału na czas pracy i czas wolny – wskazuje Katarzyna Lamik, paterns. Dla współczesnych konsumentów komfort staje się czymś więcej niż fizyczną wygodą – to także psychiczny luz, poczucie autentyczności i swobody bycia sobą. Dlatego tak dużą popularność zyskują naturalne materiały, jak wełna merino, która oddycha, dostosowuje się do temperatury ciała i nie wymaga częstego prania. To właśnie one pozwalają projektować ubrania, które nie ograniczają, lecz wspierają codzienny ruch – od biura po górski szlak – dodaje.

Moda, która nadąża za codziennością

Nowe podejście do ruchu zmienia nie tylko to, jak ćwiczymy, ale też to, jak się ubieramy.  Kiedy aktywność staje się częścią codzienności, a nie zaplanowanym treningiem, potrzebujemy odzieży, która nadąża za nami — w pracy, w drodze, podczas codziennych aktywności.

Coraz więcej osób chce czuć się dobrze – nie tylko w czasie treningu, ale także między spotkaniami, w drodze po dziecko czy podczas spaceru po mieście. Wygoda przestaje być kategorią praktyczną – staje się emocjonalna. Oznacza spokój, swobodę, brak napięcia.

Dziś to nie intensywność, ale dostępność ruchu będzie wyznaczać kierunek zmian. Jeśli marki, trenerzy i instytucje nie dostosują się do tej nowej rzeczywistości, zamiast motywować – mogą zniechęcać. To szczególnie niebezpieczne w kraju, w którym coraz więcej osób zmaga się z nadwagą, a eksperci ostrzegają, że w nadchodzących latach otyłość może stać się jednym z głównych problemów zdrowotnych Polaków – podkreśla Katarzyna Lamik, paterns.

Źródło: Komunikat Prasowy

 
Aż 20 polskich klinicystów znalazło sie w nowo opublikowanym rankingu Top Medicine Scientists przygotowanym przez Research.com. Ranking uwzglednił dane dotyczące Indeksu Hirscha, cytowań oraz liczby publikacji naukowych w latach 2014- 2021. Wśród polskich naukowców najwyższe miejsce w rankingu zajął prof. Piotr Ponikowski, polski kardiolog, profesor nauk medycznych, rektor Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
W rankingu Top Medicine Scientists oceniano ponad 65 743 naukowców, a w ostatecznym wykazie znalazło się 16 241 badaczy, z indeksem Hirscha nie mniejszym niż 70.

Światowym numerem „jeden” został prof. Waltera C. Willett z Uniwersytetu Harvarda (IH 347)

Lista wyróżnionych, polskich badaczy wraz z ich miejscem w światowym rankingu:
Piotr Ponikowski (miejsce 949),
Jan Lubiński (2949),
Andrzej Budaj (5525),
Maciej Banach (5744),
Hania Szajewska (7422),
Piotr Rutkowski (8069),
Michał Tendera (8912),
Jacek Jassem (8911),
Adam Torbicki (8922),
Dariusz Dudek (10 262),
Andrzej Szczeklik (10 329),
Roman Topór-Mądry (11 574),
Marek L. Kowalski (11 842),
Godefridus J. Peters (11 972),
Tadeusz Robak (12 362),
Stanisław J. Konturek (12 411),
Krzysztof Selmaj (14 008),
Gabriel Nowak (14 135),
Janusz K. Rybakowski (16 085),
Andrzej Pilc (16 105)

Źródło: https://research.com/scientists-rankings/medicine/ 

Aż 20 polskich klinicystów znalazło sie w nowo opublikowanym rankingu Top Medicine Scientists przygotowanym przez Research.com. Ranking uwzglednił dane dotyczące Indeksu Hirscha, cytowań oraz liczby publikacji naukowych w latach 2014- 2021. Wśród polskich naukowców najwyższe miejsce w rankingu zajął prof. Piotr Ponikowski, polski kardiolog, profesor nauk medycznych, rektor Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
W rankingu Top Medicine Scientists oceniano ponad 65 743 naukowców, a w ostatecznym wykazie znalazło się 16 241 badaczy, z indeksem Hirscha nie mniejszym niż 70.

Światowym numerem „jeden” został prof. Waltera C. Willett z Uniwersytetu Harvarda (IH 347)

Lista wyróżnionych, polskich badaczy wraz z ich miejscem w światowym rankingu:
Piotr Ponikowski (miejsce 949),
Jan Lubiński (2949),
Andrzej Budaj (5525),
Maciej Banach (5744),
Hania Szajewska (7422),
Piotr Rutkowski (8069),
Michał Tendera (8912),
Jacek Jassem (8911),
Adam Torbicki (8922),
Dariusz Dudek (10 262),
Andrzej Szczeklik (10 329),
Roman Topór-Mądry (11 574),
Marek L. Kowalski (11 842),
Godefridus J. Peters (11 972),
Tadeusz Robak (12 362),
Stanisław J. Konturek (12 411),
Krzysztof Selmaj (14 008),
Gabriel Nowak (14 135),
Janusz K. Rybakowski (16 085),
Andrzej Pilc (16 105)

Źródło: https://research.com/scientists-rankings/medicine/ 

– Poziom aktywności fizycznej Polaków na pierwszy rzut oka wygląda nieźle, ale jest jeden szczegół, który – niczym łyżka dziegciu – psuje tę beczkę miodu. Aktywność raz w miesiącu nie jest wystarczająca. Niestety blisko 60 proc. Polaków wciąż nie wypełnia norm Światowej Organizacji Zdrowia, które mówią o minimum 75 minutach intensywnego bądź 150 minutach umiarkowanego wysiłku tygodniowo – mówi dr hab. n. med. Ernest Kuchar.
65 proc. Polaków deklaruje, że podejmuje aktywność fizyczną przynajmniej raz w miesiącu – wynika z badania MultiSport Index 2022. To dokładnie taki sam odsetek jak przed pandemią i nieco mniejszy niż przed rokiem. Większą popularnością cieszą się teraz spacery oraz treningi w klubach fitness. Ćwiczą przede wszystkim osoby młode w wieku 18–24 lata, z przewagą mężczyzn, aktywne zawodowo, z większych miast. Wcale nie oznacza to jednak, że sytuacja jest dobra, bo tylko dwóch na pięciu Polaków wypełnia zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące aktywności fizycznej. Po raz pierwszy w historii badania głównym motywatorem, który skłania Polaków do uprawiania sportu, jest potrzeba zadbania o swoje zdrowie psychiczne i dobrostan mentalny.

– Dwa lata pandemii i przymusowej bezczynności – spowodowanej lockdownami, wymuszoną pracą zdalną i dystansowaniem społecznym – spowodowały zaciągnięcie ogromnego długu zdrowotnego. Zastanawiam się, czy te bezpośrednie, niekorzystne skutki zdrowotne pandemii nie są mniejsze niż te pośrednie wynikające z niezdrowego trybu życia. Mówiąc krótko, społeczeństwa cywilizowane generalnie cierpią na przewlekły niedobór ruchu, a ten deficyt zaostrzył się jeszcze w związku z ograniczeniami przeciwpandemicznymi. Teraz musimy to odpracować – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. n. med. Ernest Kuchar, lekarz specjalista medycyny sportowej i chorób zakaźnych z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Najnowsza edycja cyklicznego badania MultiSport Index pokazuje, że po dwóch latach pandemii 65 proc. Polaków deklaruje podejmowanie aktywności fizycznej przynajmniej raz w miesiącu. To oznacza spadek o 3 pkt proc. względem danych z poprzedniego roku (68 proc.) i jednocześnie powrót do wartości sprzed wybuchu pandemii. Ćwiczą przede wszystkim ludzie młodzi. W grupie wiekowej 18–24 lata aktywnych jest aż 78 proc. osób, z przewagą mężczyzn. Więcej aktywnych jest także wśród osób pracujących (70 proc.) i z większych miast powyżej 200 tys. mieszkańców (75 proc.).

 Poziom aktywności fizycznej Polaków na pierwszy rzut oka wygląda nieźle, ale jest jeden szczegół, który – niczym łyżka dziegciu – psuje tę beczkę miodu. Aktywność raz w miesiącu nie jest wystarczająca. Niestety blisko 60 proc. Polaków wciąż nie wypełnia norm Światowej Organizacji Zdrowia, które mówią o minimum 75 minutach intensywnego bądź 150 minutach umiarkowanego wysiłku tygodniowo – mówi dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

Specjalista medycyny sportowej podkreśla, że nie każda forma aktywności jest równie efektywna. Dla 13 proc. aktywnych fizycznie Polaków spacer jest jedyną formą ruchu, jaką podejmują. To jednak nie wystarcza, żeby wypełnić rekomendacje WHO i wywołać korzystne zmiany zdrowotne.

 Wysiłek, który działa, to taki, który powoduje, że jest nam ciepło i mielibyśmy trudności ze śpiewaniem, chociaż jeszcze możemy porozumiewać się mową. To jest właśnie wysiłek o umiarkowanej intensywności – mówi lekarz specjalista medycyny sportowej i chorób zakaźnych. – Poza wysiłkiem wytrzymałościowym Światowa Organizacja Zdrowia zaleca również, aby przynajmniej dwa razy w tygodniu podejmować wysiłek wzmacniający nasze mięśnie, czyli ćwiczenia typowo siłowe, które trudno organizować w warunkach domowych, bez odpowiedniego wyposażenia.

Pozytywne jest to, że 28 proc. aktywnych fizycznie Polaków przyznaje, że chciałoby ćwiczyć częściej. Tak deklaruje też 35 proc. osób w wieku 18–64 lata, które nie wypełniają rekomendacji WHO. Obecnie najpopularniejszą aktywnością wśród Polaków są spacery (32 proc., wzrost o 7 pkt proc. względem 2021 roku). Wyprzedziły nawet znajdującą się od lat na pierwszym miejscu jazdę na rowerze (31 proc.). Do poziomu sprzed pandemii wróciło też zainteresowanie pływaniem (16 proc., wzrost o 8 pkt proc.). Z kolei co piąty aktywny fizycznie Polak (20 proc.) wybiera treningi w klubach fitness. Po prawie roku zamknięcia obiektów sportowo-rekreacyjnych to właśnie aktywność w klubach fitness, na siłowni czy basenie odnotowała największy wzrost popularności względem 2021 roku.

– Ruch jest niezbędny dla naszego zdrowia, nie ma zdrowia bez ruchu. Zwłaszcza osoby, które przeszły COVID-19 i cierpią na dolegliwości związane z tym zakażeniem, powinny zwracać na to szczególną uwagę, ponieważ jedynie wysiłek fizyczny jest w stanie skutecznie zrehabilitować, przywrócić utracone zdrowie – podkreśla dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

Co istotne, z MultiSport Index 2022 wynika, że po raz pierwszy w historii tego badania głównym motywatorem, który skłania Polaków do aktywności, jest potrzeba zadbania o swoje zdrowie psychiczne. Taką motywację wskazało aż 47 proc. aktywnych fizycznie Polaków. Ten czynnik okazuje się być ważny zwłaszcza dla pokolenia 30- i 40-latków.

– Okres pandemii miał negatywny wpływ na stan psychofizyczny Polaków. Doświadczaliśmy izolacji, zmiany stylu życia, zmiany stylu pracy. W efekcie Polacy szukają sposobów na poprawę swojego samopoczucia, a jednym z tych sposobów jest właśnie aktywność fizyczna – mówi Mateusz Banaszkiewicz, psycholog zdrowia z Uniwersytetu SWPS.

Przed wybuchem pandemii jako główny motywator ankietowani wskazywali wsparcie zdrowia fizycznego (47 proc.). To zaczęło się zmieniać w czasie COVID-19, kiedy Polacy odczuwali większy stres, problemy z kręgosłupem czy z nadmiernym przyrostem wagi. Istotne znaczenie dla częstotliwości i regularności aktywności fizycznej, a więc de facto czynników przyczyniających się m.in. do redukcji stresu czy przeciwdziałania problemom z kręgosłupem, mają świadczenia pozapłacowe wspierające zdrowy i aktywny styl życia.

 Co czwarty Polak uważa, że pracodawcy, którzy oferują benefity umożliwiające dostęp do obiektów sportowo-rekreacyjnych, najbardziej motywują ich do aktywności fizycznej. Jednocześnie te działania przekładają się na wyższy poziom aktywności – badania wykazały, że wśród posiadaczy popularnych kart MultiSport poziom aktywności fizycznej jest wyższy o 34 pkt proc. w porównaniu z ogółem społeczeństwa – mówi Mateusz Banaszkiewicz.

Z kart MultiSport korzysta 940 tys. osób, a 99 proc. ich użytkowników jest aktywnych fizycznie przynamniej raz w miesiącu. Aż 73 proc. przyznaje także, że dzięki karcie ćwiczy częściej, niż zanim ją posiadali.
Jak podkreślają eksperci, regularność przy aktywności fizycznej jest kluczowa – nie tylko dla efektów prozdrowotnych, lecz również dla wyrobienia w sobie odpowiednich nawyków.

 Wprowadzając aktywny tryb życia, warto pamiętać o tym, że aktywność fizyczna i ukształtowanie jej jako nawyku to proces. Według badań taki proces może trwać od 18 do 254 dni, a więc dość długo. Aby zwiększyć szansę na ukształtowanie takiego nawyku, warto z jednej strony przypominać sobie o tym, że aktywność fizyczna to inwestycja. Ona będzie dla nas korzystna po pewnym czasie, kiedy przyjdą korzyści zdrowotne i psychiczne – dodaje psycholog zdrowia z Uniwersytetu SWPS. – Z drugiej strony warto wybrać taki sport, który będzie dla nas przyjemny, i stosować metodę małych kroków. Pamiętajmy o tym, że gdy próbujemy tę aktywność wprowadzić, to lepiej nie stawiać sobie wyśrubowanych celów, aby nie przeżywać frustracji. Szczególnie na początku naszej przygody z aktywnością doceniajmy się za każdy trening i pamiętajmy, żeby chwalić samych siebie.

źródło: newseria
Na zdjęciu: dr hab. n. med. Ernest Kuchar, specjalista w zakresie medycyny sportowej oraz chorób zakaźnych, Warszawski Uniwersytet Medyczny

– Poziom aktywności fizycznej Polaków na pierwszy rzut oka wygląda nieźle, ale jest jeden szczegół, który – niczym łyżka dziegciu – psuje tę beczkę miodu. Aktywność raz w miesiącu nie jest wystarczająca. Niestety blisko 60 proc. Polaków wciąż nie wypełnia norm Światowej Organizacji Zdrowia, które mówią o minimum 75 minutach intensywnego bądź 150 minutach umiarkowanego wysiłku tygodniowo – mówi dr hab. n. med. Ernest Kuchar.
65 proc. Polaków deklaruje, że podejmuje aktywność fizyczną przynajmniej raz w miesiącu – wynika z badania MultiSport Index 2022. To dokładnie taki sam odsetek jak przed pandemią i nieco mniejszy niż przed rokiem. Większą popularnością cieszą się teraz spacery oraz treningi w klubach fitness. Ćwiczą przede wszystkim osoby młode w wieku 18–24 lata, z przewagą mężczyzn, aktywne zawodowo, z większych miast. Wcale nie oznacza to jednak, że sytuacja jest dobra, bo tylko dwóch na pięciu Polaków wypełnia zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące aktywności fizycznej. Po raz pierwszy w historii badania głównym motywatorem, który skłania Polaków do uprawiania sportu, jest potrzeba zadbania o swoje zdrowie psychiczne i dobrostan mentalny.

– Dwa lata pandemii i przymusowej bezczynności – spowodowanej lockdownami, wymuszoną pracą zdalną i dystansowaniem społecznym – spowodowały zaciągnięcie ogromnego długu zdrowotnego. Zastanawiam się, czy te bezpośrednie, niekorzystne skutki zdrowotne pandemii nie są mniejsze niż te pośrednie wynikające z niezdrowego trybu życia. Mówiąc krótko, społeczeństwa cywilizowane generalnie cierpią na przewlekły niedobór ruchu, a ten deficyt zaostrzył się jeszcze w związku z ograniczeniami przeciwpandemicznymi. Teraz musimy to odpracować – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. n. med. Ernest Kuchar, lekarz specjalista medycyny sportowej i chorób zakaźnych z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Najnowsza edycja cyklicznego badania MultiSport Index pokazuje, że po dwóch latach pandemii 65 proc. Polaków deklaruje podejmowanie aktywności fizycznej przynajmniej raz w miesiącu. To oznacza spadek o 3 pkt proc. względem danych z poprzedniego roku (68 proc.) i jednocześnie powrót do wartości sprzed wybuchu pandemii. Ćwiczą przede wszystkim ludzie młodzi. W grupie wiekowej 18–24 lata aktywnych jest aż 78 proc. osób, z przewagą mężczyzn. Więcej aktywnych jest także wśród osób pracujących (70 proc.) i z większych miast powyżej 200 tys. mieszkańców (75 proc.).

 Poziom aktywności fizycznej Polaków na pierwszy rzut oka wygląda nieźle, ale jest jeden szczegół, który – niczym łyżka dziegciu – psuje tę beczkę miodu. Aktywność raz w miesiącu nie jest wystarczająca. Niestety blisko 60 proc. Polaków wciąż nie wypełnia norm Światowej Organizacji Zdrowia, które mówią o minimum 75 minutach intensywnego bądź 150 minutach umiarkowanego wysiłku tygodniowo – mówi dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

Specjalista medycyny sportowej podkreśla, że nie każda forma aktywności jest równie efektywna. Dla 13 proc. aktywnych fizycznie Polaków spacer jest jedyną formą ruchu, jaką podejmują. To jednak nie wystarcza, żeby wypełnić rekomendacje WHO i wywołać korzystne zmiany zdrowotne.

 Wysiłek, który działa, to taki, który powoduje, że jest nam ciepło i mielibyśmy trudności ze śpiewaniem, chociaż jeszcze możemy porozumiewać się mową. To jest właśnie wysiłek o umiarkowanej intensywności – mówi lekarz specjalista medycyny sportowej i chorób zakaźnych. – Poza wysiłkiem wytrzymałościowym Światowa Organizacja Zdrowia zaleca również, aby przynajmniej dwa razy w tygodniu podejmować wysiłek wzmacniający nasze mięśnie, czyli ćwiczenia typowo siłowe, które trudno organizować w warunkach domowych, bez odpowiedniego wyposażenia.

Pozytywne jest to, że 28 proc. aktywnych fizycznie Polaków przyznaje, że chciałoby ćwiczyć częściej. Tak deklaruje też 35 proc. osób w wieku 18–64 lata, które nie wypełniają rekomendacji WHO. Obecnie najpopularniejszą aktywnością wśród Polaków są spacery (32 proc., wzrost o 7 pkt proc. względem 2021 roku). Wyprzedziły nawet znajdującą się od lat na pierwszym miejscu jazdę na rowerze (31 proc.). Do poziomu sprzed pandemii wróciło też zainteresowanie pływaniem (16 proc., wzrost o 8 pkt proc.). Z kolei co piąty aktywny fizycznie Polak (20 proc.) wybiera treningi w klubach fitness. Po prawie roku zamknięcia obiektów sportowo-rekreacyjnych to właśnie aktywność w klubach fitness, na siłowni czy basenie odnotowała największy wzrost popularności względem 2021 roku.

– Ruch jest niezbędny dla naszego zdrowia, nie ma zdrowia bez ruchu. Zwłaszcza osoby, które przeszły COVID-19 i cierpią na dolegliwości związane z tym zakażeniem, powinny zwracać na to szczególną uwagę, ponieważ jedynie wysiłek fizyczny jest w stanie skutecznie zrehabilitować, przywrócić utracone zdrowie – podkreśla dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

Co istotne, z MultiSport Index 2022 wynika, że po raz pierwszy w historii tego badania głównym motywatorem, który skłania Polaków do aktywności, jest potrzeba zadbania o swoje zdrowie psychiczne. Taką motywację wskazało aż 47 proc. aktywnych fizycznie Polaków. Ten czynnik okazuje się być ważny zwłaszcza dla pokolenia 30- i 40-latków.

– Okres pandemii miał negatywny wpływ na stan psychofizyczny Polaków. Doświadczaliśmy izolacji, zmiany stylu życia, zmiany stylu pracy. W efekcie Polacy szukają sposobów na poprawę swojego samopoczucia, a jednym z tych sposobów jest właśnie aktywność fizyczna – mówi Mateusz Banaszkiewicz, psycholog zdrowia z Uniwersytetu SWPS.

Przed wybuchem pandemii jako główny motywator ankietowani wskazywali wsparcie zdrowia fizycznego (47 proc.). To zaczęło się zmieniać w czasie COVID-19, kiedy Polacy odczuwali większy stres, problemy z kręgosłupem czy z nadmiernym przyrostem wagi. Istotne znaczenie dla częstotliwości i regularności aktywności fizycznej, a więc de facto czynników przyczyniających się m.in. do redukcji stresu czy przeciwdziałania problemom z kręgosłupem, mają świadczenia pozapłacowe wspierające zdrowy i aktywny styl życia.

 Co czwarty Polak uważa, że pracodawcy, którzy oferują benefity umożliwiające dostęp do obiektów sportowo-rekreacyjnych, najbardziej motywują ich do aktywności fizycznej. Jednocześnie te działania przekładają się na wyższy poziom aktywności – badania wykazały, że wśród posiadaczy popularnych kart MultiSport poziom aktywności fizycznej jest wyższy o 34 pkt proc. w porównaniu z ogółem społeczeństwa – mówi Mateusz Banaszkiewicz.

Z kart MultiSport korzysta 940 tys. osób, a 99 proc. ich użytkowników jest aktywnych fizycznie przynamniej raz w miesiącu. Aż 73 proc. przyznaje także, że dzięki karcie ćwiczy częściej, niż zanim ją posiadali.
Jak podkreślają eksperci, regularność przy aktywności fizycznej jest kluczowa – nie tylko dla efektów prozdrowotnych, lecz również dla wyrobienia w sobie odpowiednich nawyków.

 Wprowadzając aktywny tryb życia, warto pamiętać o tym, że aktywność fizyczna i ukształtowanie jej jako nawyku to proces. Według badań taki proces może trwać od 18 do 254 dni, a więc dość długo. Aby zwiększyć szansę na ukształtowanie takiego nawyku, warto z jednej strony przypominać sobie o tym, że aktywność fizyczna to inwestycja. Ona będzie dla nas korzystna po pewnym czasie, kiedy przyjdą korzyści zdrowotne i psychiczne – dodaje psycholog zdrowia z Uniwersytetu SWPS. – Z drugiej strony warto wybrać taki sport, który będzie dla nas przyjemny, i stosować metodę małych kroków. Pamiętajmy o tym, że gdy próbujemy tę aktywność wprowadzić, to lepiej nie stawiać sobie wyśrubowanych celów, aby nie przeżywać frustracji. Szczególnie na początku naszej przygody z aktywnością doceniajmy się za każdy trening i pamiętajmy, żeby chwalić samych siebie.

źródło: newseria
Na zdjęciu: dr hab. n. med. Ernest Kuchar, specjalista w zakresie medycyny sportowej oraz chorób zakaźnych, Warszawski Uniwersytet Medyczny

Fundacja My Pacjenci i Rzecznik Praw Pacjenta dzielą się kolejną częścią wyników badania dotyczącego „Opinii na temat funkcjonowania ochrony zdrowia”.[1] Tym razem przedstawione wyniki dotyczą zagadnień związanych z profilaktyką i szczepieniami. Pozytywny stosunek do badań profilaktycznych deklarowany przez respondentów może budzić optymizm. Oficjalne dane NFZ, dotyczące rzeczywistej zgłaszalności do akcji profilaktycznych nie są już jednak tak pozytywne.
Pozytywne deklaracje, niezadawalająca praktyka
Pozytywny stosunek do badań profilaktycznych deklarowany przez respondentów może budzić optymizm. Oficjalne dane NFZ, dotyczące rzeczywistej zgłaszalności do akcji profilaktycznych nie są już jednak tak pozytywne. Z informacji NFZ wynika, że przed wybuchem pandemii COVID-19 zgłaszalność do programów profilaktycznych – np. mammografii i cytologii była większa niż w trakcie pandemii. Średnio w pierwszym kwartale 2020 r. oraz na koniec 2019 r. procent osób, które wykonywały badania w ramach programu profilaktyki raka szyjki macicy wynosił około 16%, a w ramach profilaktyki raka piersi około 39%. W trakcie trwania pandemii, pomiędzy styczniem a grudniem 2021 r., liczba kobiet zgłaszających się na wskazane badania profilaktyczne spadła i wynosiła odpowiednio około 13 % w przypadku badań cytologicznych oraz około 33 % w przypadku mammografii.

Z przeprowadzonego wraz z Fundacją My Pacjenci badania wynika też, że prawie połowa kobiet potwierdziła, że w okresie ostatnich 12 miesięcy korzystała z akcji profilaktycznych. Porównując oficjalne dane NFZ, z informacjami wskazywanymi przez respondentów, wynikają znaczące rozbieżności pomiędzy rzeczywistą zgłaszalnością na badania, a deklarowanym uczestnictwem. Wynikać to może m.in. z tego, że w przypadku kobiet spora część z nich korzysta z badań profilaktycznych, wykonywanych prywatnie – szczególnie w zakresie cytologii. Nie zmienia to jednak faktu, że wyniki przeprowadzonego badania wskazują na pozytywny stosunek społeczeństwa do badań profilaktycznych oraz rozumienie potrzeby korzystania z nich. Kluczowe pozostają w takim wypadku sposoby dotarcia do pacjentów i bezpośrednie zachęcenie ich do aktywnego udziału w akcjach profilaktycznych.

Anna Gołębicka, strateg komunikacji, współpracująca z Centrum Adama Smitha a także z Zespołem Ekspertów Continuue Curatio,  także uważa, że wyzwaniem jest przełożenie tych deklaracji na praktykę.
 
 
Jak przełożyć deklaracje na praktykę? –  ZRÓB TO – badaj, nie gadaj!
Respondenci wskazali poniższe sposoby jako wpływające na wzrost wykonywania badań profilaktycznych:
– ponad 40 % oczekuje indywidualnych zaproszeń w dogodnej formie  komunikacji (list, mail, sms)
– ponad 30 % uważa, że skuteczne jest wręczanie zaproszeń podczas wizyty w POZ
– ponad 30 % uważa, że należy włączyć  badania profilaktyczne do badań medycyny pracy
– ponad 20 % – ustanowić premię za regularne wykonywanie badan profilaktycznych

Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji MY PACJENCI zauważa, że kluczowym wyzwaniem jest  skuteczne  uświadamianie od najmłodszych lat,  że zdrowie jako kluczowa wartość wymaga także osobistego zainteresowania, przyjęcia własnej „strategii na zdrowie”, wykonywania badan profilaktycznych np. rocznicę urodzin czy innych ustalony dzień. Rozwój i upowszechnienie spersonalizowanych narzędzi, takich jak smartfony może nam w tym skutecznie pomóc.  

Anna Gołębicka zwraca uwagę, że duży odsetek respondentów to osoby, które z różnych powodów poczyniły starania, by wykonać badania profilaktyczne (to aż 40% ), ale im się nie udało i w pierwszej kolejności należy umożliwić tym osobom wykonanie badań, czyli zlikwidować bariery dostępu – są  to przyszli ambasadorowie profilaktyki (sami poszukiwali, są świadomi). Organizacja profilaktyki wyraźnie odstaje od współczesnych realiów i oczekiwań, a chcemy traktować ją jak inną działalność usługową (umawiasz się, kiedy ci wygodnie). Uwagę zwraca  wysoka przychylność badanych do przymusowości – wprowadzić obowiązek badań profilaktycznych (badania przy medycynie pracy) i faktycznie tak zostaliśmy trochę nauczeni, że do tego, „co trzeba” państwo przymusza (podatki), a jak nie przymusza to nie idę ( łączy się to z deklaracjami dlaczego nie poszedłem na badania – bo mi lekarz nie powiedział) – podsumowuje Anna Gołębicka.
 
Deklaratywny stosunek do szczepień ochronnych
Zarówno w odniesieniu do szczepień dzieci (67,5 %), jak i dorosłych (66,6 %) Polacy deklarują pozytywny stosunek do szczepień ochronnych. Największy procent osób nastawionych pozytywnie i bardzo pozytywnie odnotowuje się wśród ludzi powyżej 40r.ż. Równocześnie, są to grupy z najniższym wskaźnikiem negatywnego stosunku do tej metody profilaktyki.
 
Jako źródła wiedzy o szczepieniach respondenci wskazywali:
– lekarz, pielęgniarka – 47,2 %
– strony internetowe z wiedzą medyczną – 40, 3 %
–  telewizja, radio, prasa – 32,6 %
– ogólnodostępne strony internetowe – 31,6 %
– rodzina/znajomi – 28,7 %
 
Wyniki wskazują, że wiedzę czerpiemy z różnych źródeł, jednak nadal istotna jest rola przedstawicieli zespołów medycznych.
 
– Cieszymy się, widząc, że w badaniu dominuje pozytywny stosunek do szczepień ochronnych. Pandemia przypomniała nam wszystkim, jak istotne w zapobieganiu chorobom zakaźnym jest szczepienie – mówi Michał Byliniak, Dyrektor Generalny Związku Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA. – Co więcej, wyniki wskazują, że zadeklarowani przeciwnicy szczepień są grupą relatywnie małą, choć głośną. Nie możemy jednak zapominać o przeciwnikach szczepień, którzy są bardzo aktywni – szczególnie w sieci. Na szczęście cały czas zwiększa się dostęp do rzetelnych źródeł wiedzy oraz rośnie świadomość społeczna. Nie można jednak lekceważyć problemu dezinformacji, której sami doświadczamy w naszej codziennej pracy.

Od 2015r. prowadzimy kampanię Zaszczep się wiedzą, która dziś jest największą akcją informacyjno-edukacyjną na temat szczepień w całej Polsce. Walczymy o to, aby decyzje kluczowe dla zdrowia były podejmowane racjonalnie, na podstawie danych naukowych a nie intuicji opartej o papkę internetową, a wątpliwości były rozwiewane przez rozmowę z przedstawicielem zawodów medycznych. Poza reagowaniem na bieżące fakenewsy zdarza nam się dementować nawet takie fałszywe wiadomości, które powstały np. w latach 90–tych lub jeszcze wcześniej… Mimo to nie ustajemy w działaniach. Zdajemy sobie sprawę, jak istotnym kanałem informacji jest dziś internet oraz media społecznościowe. Planujemy komunikację w taki sposób, żeby docierać do różnych odbiorców w tym młodych dorosłych, którzy w omawianym badaniu zadeklarowali najbardziej negatywny stosunek do szczepień ze wszystkich grup wiekowych. Świadomość na temat szczepień musimy podnosić nie tylko z powodu Covid19 , równie ważne są wszystkie inne szczepienia profilaktyczne, które chronią nas przed wieloma chorobami.

 
[1]  Badanie zrealizowano w grudniu 2021 metodą CATI na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków.

źródło: Fundacja MY PACJENCI
Fundacja My Pacjenci i Rzecznik Praw Pacjenta dzielą się kolejną częścią wyników badania dotyczącego „Opinii na temat funkcjonowania ochrony zdrowia”.[1] Tym razem przedstawione wyniki dotyczą zagadnień związanych z profilaktyką i szczepieniami. Pozytywny stosunek do badań profilaktycznych deklarowany przez respondentów może budzić optymizm. Oficjalne dane NFZ, dotyczące rzeczywistej zgłaszalności do akcji profilaktycznych nie są już jednak tak pozytywne.
Pozytywne deklaracje, niezadawalająca praktyka
Pozytywny stosunek do badań profilaktycznych deklarowany przez respondentów może budzić optymizm. Oficjalne dane NFZ, dotyczące rzeczywistej zgłaszalności do akcji profilaktycznych nie są już jednak tak pozytywne. Z informacji NFZ wynika, że przed wybuchem pandemii COVID-19 zgłaszalność do programów profilaktycznych – np. mammografii i cytologii była większa niż w trakcie pandemii. Średnio w pierwszym kwartale 2020 r. oraz na koniec 2019 r. procent osób, które wykonywały badania w ramach programu profilaktyki raka szyjki macicy wynosił około 16%, a w ramach profilaktyki raka piersi około 39%. W trakcie trwania pandemii, pomiędzy styczniem a grudniem 2021 r., liczba kobiet zgłaszających się na wskazane badania profilaktyczne spadła i wynosiła odpowiednio około 13 % w przypadku badań cytologicznych oraz około 33 % w przypadku mammografii.

Z przeprowadzonego wraz z Fundacją My Pacjenci badania wynika też, że prawie połowa kobiet potwierdziła, że w okresie ostatnich 12 miesięcy korzystała z akcji profilaktycznych. Porównując oficjalne dane NFZ, z informacjami wskazywanymi przez respondentów, wynikają znaczące rozbieżności pomiędzy rzeczywistą zgłaszalnością na badania, a deklarowanym uczestnictwem. Wynikać to może m.in. z tego, że w przypadku kobiet spora część z nich korzysta z badań profilaktycznych, wykonywanych prywatnie – szczególnie w zakresie cytologii. Nie zmienia to jednak faktu, że wyniki przeprowadzonego badania wskazują na pozytywny stosunek społeczeństwa do badań profilaktycznych oraz rozumienie potrzeby korzystania z nich. Kluczowe pozostają w takim wypadku sposoby dotarcia do pacjentów i bezpośrednie zachęcenie ich do aktywnego udziału w akcjach profilaktycznych.

Anna Gołębicka, strateg komunikacji, współpracująca z Centrum Adama Smitha a także z Zespołem Ekspertów Continuue Curatio,  także uważa, że wyzwaniem jest przełożenie tych deklaracji na praktykę.
 
 
Jak przełożyć deklaracje na praktykę? –  ZRÓB TO – badaj, nie gadaj!
Respondenci wskazali poniższe sposoby jako wpływające na wzrost wykonywania badań profilaktycznych:
– ponad 40 % oczekuje indywidualnych zaproszeń w dogodnej formie  komunikacji (list, mail, sms)
– ponad 30 % uważa, że skuteczne jest wręczanie zaproszeń podczas wizyty w POZ
– ponad 30 % uważa, że należy włączyć  badania profilaktyczne do badań medycyny pracy
– ponad 20 % – ustanowić premię za regularne wykonywanie badan profilaktycznych

Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji MY PACJENCI zauważa, że kluczowym wyzwaniem jest  skuteczne  uświadamianie od najmłodszych lat,  że zdrowie jako kluczowa wartość wymaga także osobistego zainteresowania, przyjęcia własnej „strategii na zdrowie”, wykonywania badan profilaktycznych np. rocznicę urodzin czy innych ustalony dzień. Rozwój i upowszechnienie spersonalizowanych narzędzi, takich jak smartfony może nam w tym skutecznie pomóc.  

Anna Gołębicka zwraca uwagę, że duży odsetek respondentów to osoby, które z różnych powodów poczyniły starania, by wykonać badania profilaktyczne (to aż 40% ), ale im się nie udało i w pierwszej kolejności należy umożliwić tym osobom wykonanie badań, czyli zlikwidować bariery dostępu – są  to przyszli ambasadorowie profilaktyki (sami poszukiwali, są świadomi). Organizacja profilaktyki wyraźnie odstaje od współczesnych realiów i oczekiwań, a chcemy traktować ją jak inną działalność usługową (umawiasz się, kiedy ci wygodnie). Uwagę zwraca  wysoka przychylność badanych do przymusowości – wprowadzić obowiązek badań profilaktycznych (badania przy medycynie pracy) i faktycznie tak zostaliśmy trochę nauczeni, że do tego, „co trzeba” państwo przymusza (podatki), a jak nie przymusza to nie idę ( łączy się to z deklaracjami dlaczego nie poszedłem na badania – bo mi lekarz nie powiedział) – podsumowuje Anna Gołębicka.
 
Deklaratywny stosunek do szczepień ochronnych
Zarówno w odniesieniu do szczepień dzieci (67,5 %), jak i dorosłych (66,6 %) Polacy deklarują pozytywny stosunek do szczepień ochronnych. Największy procent osób nastawionych pozytywnie i bardzo pozytywnie odnotowuje się wśród ludzi powyżej 40r.ż. Równocześnie, są to grupy z najniższym wskaźnikiem negatywnego stosunku do tej metody profilaktyki.
 
Jako źródła wiedzy o szczepieniach respondenci wskazywali:
– lekarz, pielęgniarka – 47,2 %
– strony internetowe z wiedzą medyczną – 40, 3 %
–  telewizja, radio, prasa – 32,6 %
– ogólnodostępne strony internetowe – 31,6 %
– rodzina/znajomi – 28,7 %
 
Wyniki wskazują, że wiedzę czerpiemy z różnych źródeł, jednak nadal istotna jest rola przedstawicieli zespołów medycznych.
 
– Cieszymy się, widząc, że w badaniu dominuje pozytywny stosunek do szczepień ochronnych. Pandemia przypomniała nam wszystkim, jak istotne w zapobieganiu chorobom zakaźnym jest szczepienie – mówi Michał Byliniak, Dyrektor Generalny Związku Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA. – Co więcej, wyniki wskazują, że zadeklarowani przeciwnicy szczepień są grupą relatywnie małą, choć głośną. Nie możemy jednak zapominać o przeciwnikach szczepień, którzy są bardzo aktywni – szczególnie w sieci. Na szczęście cały czas zwiększa się dostęp do rzetelnych źródeł wiedzy oraz rośnie świadomość społeczna. Nie można jednak lekceważyć problemu dezinformacji, której sami doświadczamy w naszej codziennej pracy.

Od 2015r. prowadzimy kampanię Zaszczep się wiedzą, która dziś jest największą akcją informacyjno-edukacyjną na temat szczepień w całej Polsce. Walczymy o to, aby decyzje kluczowe dla zdrowia były podejmowane racjonalnie, na podstawie danych naukowych a nie intuicji opartej o papkę internetową, a wątpliwości były rozwiewane przez rozmowę z przedstawicielem zawodów medycznych. Poza reagowaniem na bieżące fakenewsy zdarza nam się dementować nawet takie fałszywe wiadomości, które powstały np. w latach 90–tych lub jeszcze wcześniej… Mimo to nie ustajemy w działaniach. Zdajemy sobie sprawę, jak istotnym kanałem informacji jest dziś internet oraz media społecznościowe. Planujemy komunikację w taki sposób, żeby docierać do różnych odbiorców w tym młodych dorosłych, którzy w omawianym badaniu zadeklarowali najbardziej negatywny stosunek do szczepień ze wszystkich grup wiekowych. Świadomość na temat szczepień musimy podnosić nie tylko z powodu Covid19 , równie ważne są wszystkie inne szczepienia profilaktyczne, które chronią nas przed wieloma chorobami.

 
[1]  Badanie zrealizowano w grudniu 2021 metodą CATI na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków.

źródło: Fundacja MY PACJENCI