Medicalpress
Nierówne oskładkowanie różnych grup obywateli, brak mechanizmów wsparcia profilaktyki zdrowotnej, zmiany demograficzne i rosnące koszty opieki długoterminowej – to główne bariery dla obecnego budżetu NFZ zdiagnozowane przez ekspertów Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia. Ich zdaniem potrzebne są gruntowne reformy oparte m.in. na większym solidaryzmie w finansowaniu świadczeń oraz nacisku na prewencję.
Jak wynika z raportu Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia „Nowa architektura finansowania ochrony zdrowia w Polsce. Systemowa diagnoza i rekomendacje eksperckie”, który powołuje się na dane GUS, wydatki na zdrowie w Polsce w wartościach nominalnych rosną bardzo szybko. W 2014 roku było to 107,6 mld zł, w 2021 roku – 169,4 mld zł, a w 2024 roku – 293,6 mld zł. 

– Jeśli chodzi o wartość bezwzględną, finansowanie ochrony zdrowia oczywiście wzrosło. Natomiast jeżeli popatrzymy na inflację medyczną, rosnące potrzeby, to te środki zawsze będą niewystarczające. Szczególnie gdy za tym idzie konieczność obsługi dodatkowych świadczeń, regulacji płac i inne podobne czynniki. To pochłania 80 proc. dodatkowych kwot przekazanych NFZ-owi, czyli de facto jesteśmy na poziomie sprzed tej istotnej, prawie dwukrotnej podwyżki – mówi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

W 2023 roku poziom finansowania ochrony zdrowia osiągnął 7,2 proc. PKB po kilkunastu latach wahań między 6,27 proc. a 6,5 proc. Wciąż jednak pozostajemy poniżej średniej unijnej, która w 2023 roku wyniosła 10 proc. 

– Chodzi o to, żeby system, który opiera się w dużej mierze na środkach publicznych, był wydajniejszy. Tu chodzi nie tylko o to, czy pieniędzy jest za mało, ale również o to, że one nie zawsze są wydatkowane racjonalnie – podkreśla prof. Andrzej Fal. – Z przedstawionego raportu SGH wypływa kilka wniosków. Po pierwsze, jeżeli nie możemy zwiększyć przychodu do wydatkowania, to powinniśmy zmniejszyć koszty. Według ekspertów można to zrobić poprzez przesunięcie środków do profilaktyki jako najtańszej metody w medycynie. Po drugie, poprzez przesunięcie środków do dających się wycenić procedur jednodniowych. To może zmniejszyć koszty opieki zdrowotnej o mniej więcej 15 do 25 proc., rzecz niebanalna.

– Wiele mówi się o tym, że system ochrony zdrowia płaci za leczenie, za realizowane procedury, i na to zwracamy uwagę. Sądzimy, że powinien promować przede wszystkim efekty zdrowotne, ale także zdrową postawę i zachowania wśród świadczeniodawców, żeby działania profilaktycznie również były odzwierciedlone w mechanizmach finansowania – podkreśla dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, prof. SGH, kierowniczka Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Polacy odbyli 11,3 mln hospitalizacji, a średnio trwały 2,79 dnia. Daje to ponad 31,5 mln dni spędzonych przez polskich pacjentów w szpitalach. Udział wydatków na leczenie szpitalne wciąż dominuje w wydatkach NFZ. W 2024 roku stanowiły 49 proc. Dane z raportu pokazują, że polski system ochrony zdrowia charakteryzuje się wysoką liczbą hospitalizacji, których można było uniknąć. W ochronie zdrowia od lat wskazuje się na tzw. piramidę świadczeń. U jej podstaw powinny się znajdować: samoopieka, wyżej świadczenia domowe, opieka podstawowa, ambulatoryjna, szpitalna, a na samym szczycie – opieka wysokospecjalistyczna.

Zdaniem ekspertów przesunięcie strumienia finansowania w kierunku podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz koordynowanych ścieżek leczenia stanowi jedną z najważniejszych i najskuteczniejszych dróg do odwrócenia obecnej piramidy świadczeń, tym samym poprawy relacji wartości do kosztów. 

– W ochronie zdrowia próbowaliśmy już testować różne systemy finansowania. „Pieniądze idą za pacjentem” zawsze było niestety tylko hasłem. W tej chwili jest to kolejny krok, który trzeba zrobić. To jest też oszczędność i pokazanie, że finansowanie świadczeń na rzecz pacjenta jest wykonalne – tłumaczy prof. Andrzej Fal. – To dotyczy szczególnie szpitali, w których obłożenia są tak niskie, że one się nie finansują. Pacjenci ich nie wybierają. Jeśli byłaby ścisła reguła, że pacjent dostaje finansowanie tam, gdzie trafia, to nie byłoby teraz dyskusji o likwidacji szpitali. One same by się przebranżowiły bądź zmieniły, w zależności od wyboru pacjenta.

Głównym źródłem finansowania ochrony zdrowia pozostaje składka zdrowotna, ale jej udział w całkowitym budżecie maleje na rzecz dotacji podmiotowej uzupełniającej finansowanie do progu procentowego PKB, czyli do bieżących potrzeb NFZ. W obszarze środków publicznych szpitale (wraz z lekami w programach lekowych i chemioterapii) otrzymują ponad połowę środków budżetu NFZ na świadczenia. 9 proc. przypada na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, a 11 proc. trafia do POZ.

– W raporcie wskazujemy, że w kontekście finansowania problem dotyczy przede wszystkim tego, że nasz system jest niesolidarny. Zachęca do unikania oskładkowania, płacenia na zdrowie, niemyślenia w sposób całościowy o roli obywatela w kontekście dostępności do ochrony zdrowia całego społeczeństwa – uważa prof. Monika Raulinajtys-Grzybek.

Jak podkreślają eksperci, kluczowe jest uporządkowanie zasad solidaryzmu w finansowaniu świadczeń, w tym objęcie składką zdrowotną szerszych grup obywateli i usunięcie większości zwolnień z uczestnictwa w powszechnym oskładkowaniu. W 2023 roku średnia miesięczna składka w przeliczeniu na jednego opłacającego wyniosła 386,40 zł. Przyjmując, że w takiej wysokości byłaby opłacana za każdego uprawnionego do ochrony zdrowia, co w uproszczeniu odpowiada liczbie mieszkańców Polski, całkowite wpływy powinny wynieść ok. 173,6 mld zł. W tym samym roku NFZ wykazał w planie finansowym wpływy na poziomie 137,6 mld zł. Zdaniem ekspertów również fakt, że część dochodów gospodarstw domowych nie jest uwzględniana przy naliczaniu składki na ubezpieczenia zdrowotne, pogłębia dysproporcję między dochodem a obciążeniem składką zdrowotną.

– Dzisiaj w systemie ochrony zdrowia składki płaci około 70 proc. obywateli. Wydaje się, że to jest bardzo mało, natomiast pamiętajmy, że spora grupa to są dzieci. To jest grupa szczególnie traktowana, natomiast generująca wydatki. Oczywiście nie chcemy obciążać ani dzieci, ani ich rodziców, bo byłoby to sprzeczne z realizowaną polityką prorodzinną. Natomiast uważamy, że wpływ za dzieci jako uczestników sektora ochrony zdrowia powinien mieć miejsce i takie finansowanie mogłoby być wspólnym finansowaniem z budżetu państwa – wyjaśnia kierowniczka Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia.

Jak podkreśla, w Polsce występuje zjawisko arbitrażu. System podatkowy, w tym sposób naliczania składki zdrowotnej, jest bardzo złożony, co stwarza zachęty do szukania alternatywnych rozwiązań.

– Niezależnie od tego, czy mówimy o rolnikach, różnych formach prowadzenia działalności gospodarczej, czy też różnych formach naliczania składek zdrowotnych, one mogą mieć różne obciążenie. Skutkuje to niekorzystnym zjawiskiem optymalizacji podatkowej, która ma miejsce w kontekście podatku dochodowego i którą obserwujemy także w kontekście składki na ubezpieczenie zdrowotne – podkreśla prof. Monika Raulinajtys-Grzybek.

Autorzy raportu są zdania, że jasne, jednolite i przejrzyste zasady obliczania składki powiązane z poziomem majętności zwiększają akceptację obywateli dla własnej roli w systemie, wzmacniając poczucie sprawiedliwości i przejrzystości obciążeń. W Polsce nominalnie największe wpływy ze składki pochodzą z tytułu umów o pracę (70 mld zł), a następnie od osób pobierających emeryturę i rentę (33,3 mld zł) oraz osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą (23,7 mld zł). 

– Jeśli chodzi o solidaryzm sektora ochrony zdrowia, uważamy, że zdecydowanie powinien on być oparty na mechanizmach płacenia przez wszystkich bądź też finansowania ze środków publicznych dotyczącego wszystkich obywateli. Tak żeby każdy leczący się w Polsce miał poczucie, że leczenie i koszty, które generuje, są równoważne z wkładem do systemu, ze składką, która jest odprowadzana  uważa ekspertka.

Jak podkreślono w raporcie, doprowadzenie do takiego stanu wymaga radykalnych działań identyfikujących największe obszary nieefektywności w wydatkowaniu środków, a także określenia pewnych akceptowanych cen wszystkich zasobów nabywanych i angażowanych w tym systemie. Z drugiej strony konieczne jest określenie, jakie świadczenia wykraczają poza zakres gwarantowany i wymagają finansowania dodatkowym strumieniem.

Uporządkowanie tej kwestii jest konieczne także ze względu na niekorzystne zmiany demograficzne, czyli starzenie się społeczeństwa. Jak wskazuje raport, od 2006 roku obserwuje się stały wzrost udziału osób w wieku poprodukcyjnym. W połowie 2025 roku było ich 8,9 mln, co daje 23,9 proc. populacji Polski, podczas gdy w 2005 roku udział ten wynosił 15,4 proc.

– W perspektywie najbliższych kilku lat będziemy mieli do czynienia ze spadkiem wpływów z tytułu składek o jedną piątą. To powoduje, że jeśli nie chcemy takiej luki w systemie, to musimy zredefiniować system tak, żeby odpowiedzieć na ten brak – uważa kierowniczka Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia.

Starzenie się populacji i wzrost udziału osób chorych przewlekle oraz obciążonych wieloma schorzeniami już dziś powodują wzrost kosztów. Wydatki na leczenie osób powyżej 60. roku życia w 2022 roku w Polsce stanowiły ponad 55 proc. wszystkich wydatków na leczenie szpitalne i 48,6 proc. na ambulatoryjne.

– Ochrona zdrowia potrzebuje dodatkowych pieniędzy, ale jednocześnie restrukturyzacji wewnętrznej. Dokładanie pieniędzy bez zmian ćwiczymy od wielu lat i jest to nieskuteczne. Wręcz przeciwnie, umacnia to niektóre patologie – uważa prof. Andrzej Fal. – W końcu powinniśmy się zdecydować na gigantyczną rewolucję w postaci ustawy o świadczeniach publicznych, zwanej ustawą o NFZ sprzed już prawie dwóch dekad. Powinniśmy zmienić system w sposób przemyślany. Poświęcić na to rok, zrobić rewolucję, która poprawi sytuację, zarówno organizacyjną, jak i finansową na następne 20–25 lat.

Raport wskazuje jednak, że barierą jest brak akceptacji społecznej zarówno dla obecnego systemu, jak i do jego reformy. Może to wynikać z niedostatku przejrzystej komunikacji dotyczącej celów, kosztów i spodziewanych efektów zmian.

Źródło: Newseria

Nakłady publiczne na ochronę zdrowia w Polsce w ostatnich latach rosły w tempie dwucyfrowym, osiągając rekordowe wartości w latach 2023–2024. Jednak prognozy na kolejne lata pokazują wyraźne spowolnienie dynamiki wzrostu – nawet trzykrotnie. W 2029 r. nakłady wyniosą 313,4 mld zł, czyli 6,3% PKB, ale roczny wzrost ograniczy się do zaledwie 6%. To wywołuje pytania o realną wartość ustawy gwarantującej 7% PKB na zdrowie i o konieczność jej nowelizacji.
Ustawa o minimalnych nakładach na ochronę zdrowia została uchwalona w 2018 r. Jej celem było zapewnienie wzrostu nakładów na zdrowie w relacji do PKB. Początkowo przyjęto wzrost nakładów do poziomu 6% PKB w 2024 r. Dwukrotna nowelizacja regulacji sprawiła, że w obecnie obowiązującym kształcie zakłada się stopniowe osiągnięcie 7% PKB w 2027 r. Jednak w ustawie zawarto mechanizm, za pomocą którego wartość procentową wylicza się w oparciu o wskaźnik PKB sprzed dwóch lat, co sprawia, że faktyczne zagwarantowane nakłady są niższe.

Od 2019 r. nakłady publiczne na zdrowie rosły o kilkanaście procent rocznie. Wyjątkiem był 2022 r., kiedy z powodu pandemii oraz realizacji mniejszej liczby świadczeń Narodowy Fundusz Zdrowia zakończył rok dodatnim wynikiem finansowym. W kolejnych latach wzrost był ponownie dwucyfrowy. Przekładało się to również na duży wzrost nominalnych wydatków. Początkowo było to kilkanaście miliardów złotych. W 2023 r. oraz 2024 r. odnotowano rekordowe wartości na poziomie, odpowiednio, 29,6 mld zł oraz 28 mld zł.

Właśnie w tym okresie pojawiło się również nowe zjawisko. O ile do czasu pandemii kształtowano wydatki na zdrowie na poziomie zbliżonym do minimów ustawowych, o tyle w latach 2023-2024 wydatki znacząco przekraczały ten poziom.  Głównym powodem były rosnące wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia, związane z realizacją ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia oraz inne zobowiązania narzucane przez kolejne regulacje. Z drugiej strony, dotychczas każdego roku projekt planu finansowego Funduszu oraz projekt ustawy budżetowej kierują się właśnie minimami wskazanymi w ustawie „7 proc. PKB na zdrowie”.

Gwarancja wzrostu nakładów na ochronę zdrowia w relacji do PKB obowiązuje jeszcze tylko przez dwa lata. Od 2028 r. dynamika nakładów na zdrowie będzie znacząco niższa
i osiągnie poziom ok. 5-6% rocznie. Poprzednio tak niski wzrost był obserwowany w poprzedniej dekadzie. Na podstawie wieloletnich założeń makroekonomicznych na lata 2025-2029[1] można wyznaczyć ścieżkę wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 2031 r.

Choć ustawa o minimalnych nakładach na zdrowie miała zapewnić stabilny wzrost finansowania systemu, prognozy wskazują, że w praktyce Polska nie osiągnie poziomu 7% PKB – pozostając w granicach 6,2–6,3%. To poniżej średniej unijnej (7,1% w 2015 r.) i poniżej rosnących potrzeb systemu, obciążonego kosztami wynagrodzeń i nowych regulacji. Eksperci zwracają uwagę, że bez nowelizacji ustawy i zapewnienia dodatkowych środków Narodowy Fundusz Zdrowia może mieć trudności z realizacją swoich zadań w kolejnych latach.

Źródło: Komunikat Prasowy

Nakłady publiczne na ochronę zdrowia wyniosą w 2025 r. minimum 225,2 mld zł. To 16,6 mld zł więcej aniżeli planowane wydatki na ten rok. Oznacza to jednak spadek wydatków w stosunku do PKB z poziomu 6,78% do 6,6%, zgodnie z metodologią ustawy „7 proc. PKB na zdrowie”. Rośnie również liczba pacjentów, którzy nie mogą zaspokoić swoich potrzeb zdrowotnych w systemie publicznym. Sprawozdania kwartalne NFZ wskazują, że liczba pacjentów oczekujących w kolejkach do specjalistów w trybie pilnym przekracza 560 tys. osób. To wzrost o ponad 70% w stosunku do I kwartału 2022 r.
Federacja Przedsiębiorców Polskich opublikowała X edycję „Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia”. Celem projektu jest zapewnienie przejrzystości informacji dotyczących finansowania ochrony zdrowia. Staramy się pokazywać w przejrzysty sposób rozproszone informacje dotyczące finansowania jednej z najważniejszych polityk publicznych w Polsce – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji. Najnowszy kwartalnik uwzględnia informacje zawarte w przyjętym planie finansowym Narodowego Funduszu Zdrowia na 2025 r. oraz wskazuje na konieczne wydatki budżetowe na zdrowie. Z końcem miesiąca projekt ustawy budżetowej trafi do partnerów społecznych reprezentowanych w Radzie Dialogu Społecznego.

W 2025 r. nakłady na ochronę zdrowia muszą wynieść nie mniej niż 221,7 mld zł. Tymczasem poziom wydatków wynikający z przedstawionych planów można szacować na ok. 225,2 mld zł. Oznacza to, że w relacji do PKB z bieżącego roku wydatki na zdrowie nie ulegną zmianie i wyniosą 5,65% PKB. Jednak według metodologii ustawowej, odnoszącej wydatki na zdrowie w stosunku do PKB sprzed dwóch lat, nakłady spadają z poziomu 6,78% do 6,6%. Deklaracje resortu finansów jasno wskazują, że na etapie projektowania planu finansowego NFZ oraz prac nad ustawą budżetową instytucje publiczne będą zakładać wydatki na poziomie zbliżonym do minimum określonym w ustawie „7 proc. PKB na zdrowie” – mówi Łukasz Kozłowski i dodaje – zamrożenie poziomu wydatków w stosunku do bieżącego PKB może oznaczać, że nie będzie przestrzeni na zwiększenie dostępności ochrony zdrowia przez kolejny rok.

FPP pochyliło się również nad sprawozdaniami rocznymi Narodowego Funduszu Zdrowia, wskazującymi na liczbę realizowanych świadczeń w poszczególnych zakresach. Jak wynika z najnowszych dostępnych danych, nominalne finansowanie świadczeń realizowanych w ramach NFZ zwiększyło się od 2016 r. o ponad 130%. Nawet po uwzględnieniu efektów inflacji, był to wzrost w ujęciu realnym o ponad 50%, zaś po zdyskontowaniu o dynamikę nominalnego wzrostu PKB – o 16%. Jednocześnie, liczba wykonywanych świadczeń w głównych kategoriach objętych analizą wzrosła jedynie o 6,3%. Szczególnie niepokojąca jest niska dynamika świadczeń w zakresie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, których liczba zwiększyła się jedynie o 0,4%. Najnowsze dane obrazują utrzymujące się trudności z zapewnieniem odpowiedniego przełożenia wzrostu finansowania opieki zdrowotnej na faktyczną poprawę ich dostępności dla pacjentów.

Od dawna badania opinii publicznej wskazują, że zdaniem Polaków największym wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia są kolejki do specjalistów. Tymczasem widzimy, że liczba realizowanych świadczeń w zasadzie nie zwiększa się, a kolejki rosną. Sprawozdania kwartalne Narodowego Funduszu Zdrowia wskazują, że liczba pacjentów oczekujących na wizytę u specjalisty w trybie pilnym przekroczyła 560 tysięcy osób – przekonuje Arkadiusz Pączka, Wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich – To ponad 70% więcej niż dwa lata temu. Niezmiennie będziemy zabiegać, żeby wzrost finansowania ochrony zdrowia był racjonalnie dzielony pomiędzy zagwarantowane ustawowo podwyżki oraz wzrost dostępności świadczeń i nowe technologie.

Kwestie związane z koniecznością kierowania wzrostu wydatków na zdrowie dostrzegają również pacjenci. Rada Organizacji Pacjentów przy Ministrze Zdrowia przyjęła 31 lipca br. stanowisko, w którym wyraża zaniepokojenie informacjami dotyczącymi trudności związanych z finansowaniem świadczeń nielimitowanych oraz kierowaniem zdecydowanej większości wzrostu nakładów na ochronę zdrowia wyłącznie na pokrycie kosztów wzrostu wynagrodzeń pracowników medycznych. Ich zdaniem kierowanie generowanego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia powinno uwzględniać zwiększenie dostępności świadczeń oraz nowe technologie[1].
 
[1] https://www.gov.pl/attachment/1c905af2-4690-4da1-beb7-1edaf003721b.

źródło: FPP

Rada Ministrów przyjęła projekt budżetu na 2024 rok. Jak ogłosił Premier Mateusz Morawiecki jednym z trzech jego filarów ma stać się ochrona zdrowia. Tymczasem obiecane 190 mld to absolutne minimum, które Rząd musi przeznaczyć by zrealizować ustawowe założenia. Co więcej, sam koszt wzrostu wynagrodzeń pracowników medycznych w 2024 przekracza wzrost budżetu rok do roku wynikający z ustawy.
W ramach najnowszej edycji Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia, pokazujemy przede wszystkim, co oznacza dla systemu ochrony zdrowia nowy projekt budżetu państwa na 2024 r. oraz przyszłoroczny plan finansowy NFZ. Zaplanowane 190,9 mld zł na zdrowie to absolutny plan minimum, ponieważ ustawa o 7% PKB nie pozwala na wydanie niższej kwoty. W porównaniu z obecnymi planami na 2023 r., to wzrost nakładów o zaledwie 5,9 mld zł – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich

Zgodnie z ustawą zapewniającą wzrost nakładów na ochronę zdrowia, w 2024 r. poziom publicznych wydatków na zdrowie powinien wynieść minimum 6,20% PKB. Uwzględniając wielkości wynikające z uchwalonej ustawy budżetowej oraz planu finansowego NFZ publiczne wydatki na zdrowie w 2023 r. wyniosą 190,9 mld zł. Porównując tą wartość z PKB prognozowanym na 2024 r. (3770,9 mld zł), przekłada się to na wydatki na poziomie tylko 5,06% PKB, tj. o 1,14 pkt proc. poniżej wymaganego celu ustawowego. Jednak zgodnie z ustawą, wydatki za rok bieżący porównuje się z PKB sprzed dwóch lat (który w 2022 r. wynosił 3078,3 mld zł). W efekcie, tylko zgodnie z definicją przyjętą na potrzeby ustawy, wydatki na zdrowie wyniosą 6,20% PKB w 2024 r.

Planowane wzrosty finansowania nie gwarantują pokrycia dodatkowych kosztów wynagrodzeń
Opierając się o dostępne dane dotyczące liczby osób zatrudnionych w podmiotach leczniczych realizujących kontrakty NFZ oraz przedstawione w uzasadnieniu projektu ustawy budżetowej prognozowane kwoty przeciętnego wynagrodzenia, można szacować, że w kolejnych latach dodatkowe koszty związane z podwyżkami ustawowego najniższego wynagrodzenia w ochronie zdrowia będą sięgać aż 11 mld zł rocznie.

Wobec średniorocznego kosztu podwyżki najniższych wynagrodzeń o 10,6 mld zł w 2024 r., zagwarantowane finansowanie wystarcza na pokrycie co najwyżej tylko połowy tych zwiększonych wydatków – analizuje Łukasz Kozłowski. – Wydatki budżetu państwa na zdrowie co prawda zostaną prawie podwojone, ale po uwzględnieniu ponad 18-miliarodwej straty NFZ z 2023 r. oraz przekazaniu środków funduszu zapasowego do funduszu przeciwdziałania COVID-19, przestrzeń do działania po stronie Funduszu zostanie mocno ograniczona.

Lepsza dostępność świadczeń rehabilitacyjnych i paliatywno-hospicyjnych, niewielki postęp w podstawowych obszarach
W porównaniu z 2021 r., sprawozdanie z działalności NFZ za 2022 r. wykazuje znaczny wzrost liczby wykonywanych świadczeń. Zmniejszenie ograniczeń związanych z pandemią COVID-19 w niewątpliwy sposób umożliwiło realizację wielu świadczeń na większą skalę niż w poprzednich latach. W perspektywie średnioterminowej, wysoki wzrost liczby realizowanych świadczeń dotyczył jednak wyłącznie dwóch obszarów – opieki paliatywno-hospicyjnej oraz rehabilitacji leczniczej – zauważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Biorąc pod uwagę, że rehabilitacja jest najczęściej realizowanym typem świadczenia, jej wzrost przekłada się również w największym stopniu na wzrost wskaźnika liczby realizowanych świadczeń, który dla okresu od 2016 r. do 2022 r. wyniósł 33,8%. Jednak w przypadku głównych kategorii świadczeń – POZ, AOS oraz leczenia szpitalnego – poziom dostępności świadczeń nadal nie powrócił do wartości przedpandemicznych, nie wspominając o jego poprawie.

Ogółem, finansowanie analizowanych w ramach Monitora Finansowania Zdrowia głównych rodzajów świadczeń zwiększyło się w latach 2016-2022 o blisko 80% w wartościach nominalnych, po uwzględnieniu inflacji o niecałą 1/3, a w relacji do nominalnej dynamiki PKB (co obrazuje, czy wydatki w danej kategorii rosły szybciej od PKB) – o zaledwie 1,5%.

Obniżający się stan funduszu zapasowego NFZ
Jak wynika ze sprawozdania finansowego NFZ za 2022 r., na koniec ubiegłego roku w funduszu zapasowym NFZ zgromadzone były środki o wartości 18,4 mld zł, zaś kolejne 7,2 mld zł z tytułu zysku za 2022 r. zostało przeznaczonych na jego zwiększenie. Oznacza to, że w 2023 r. Fundusz dysponuje rezerwami o wartości ponad 25,6 mld zł na sfinansowanie dodatkowych wydatków, nie znajdujących pokrycia we wpływach z tytułu składki zdrowotnej oraz dotacji z budżetu państwa. Jak wynika jednak z najnowszej zmiany planu finansowego, strata NFZ w bieżącym roku została zaplanowana na poziomie 18,4 mld zł, zaś zgodnie z nowelizacją ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, środki o wartości maksymalnie 5,5 mld zł mogą zostać wytransferowane z funduszu zapasowego do funduszu przeciwdziałania COVID-19. W przypadku wykorzystania pełnego limitu, pozostałe rezerwy po zakończeniu bieżącego roku wyniosą 1,8 mld zł. Jak wynika z informacji NFZ, dostępne środki w funduszu zapasowym (po uwzględnieniu planowanego ujemnego wyniku finansowego) wynoszą obecnie 5,12 mld zł.

Ukazało się nowe, VII wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający od początku 2022 r. projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia: http://calpe.pl/monitor/

żródło: FPP

Wysoka inflacja w Polsce powoduje szybszy wzrost PKB. Nie idzie on jednak w parze z analogicznym zwiększeniem wydatków na ochronę zdrowia. W efekcie, mimo wzrostu planowanych nominalnych środków na zdrowie, ich wartość w relacji do PKB jest niższa niż wynikało to ze wcześniejszych prognoz. Biorąc pod uwagę stan realizacji ustawy o wzroście nakładów na zdrowie do 7 proc. PKB, luka w finansowaniu opieki zdrowotnej zwiększa się i wynosi już ponad 100 mld zł.

W ramach najnowszej edycji Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia, prezentujemy skutki najnowszych zmian w planie finansowym NFZ, w tym również tych dopiero projektowanych, w kontekście nowych prognoz makroekonomicznych przedstawionych przez rząd wraz z Wieloletnim Planem Finansowym Państwa na lata 2023-2026. Pokazujemy również stopień realizacji planu finansowego NFZ za poprzedni i bieżący rok. Nie mogło też zabraknąć odniesienia do najbardziej aktualnej kwestii, czyli zapowiedzi skutków rozszerzenia programu bezpłatnych leków o osoby od 65. i do 18. roku życia – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich
NFZ planuje większe wpływy i większe wydatki, mimo to nakłady jako proc. PKB maleją

Najnowszy Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia uwzględnia najbardziej aktualne dane o przewidywanych wydatkach NFZ, w tym oparte o niezatwierdzone jeszcze zmiany jego planu finansowego, które zostaną zaopiniowane przez Sejmową Komisję Zdrowia w środę 24 maja. Mimo że projektowane zmiany zakładają zwiększenie wpływów ze składki o 4,1 mld zł oraz zwiększenie wydatków Funduszu na świadczenia ogółem o blisko 4,8 mld zł, w porównaniu z poprzednią edycją Monitora, przewidywane nakłady publiczne na zdrowie obniżyły się z 5,11 proc. do 5,07 proc. PKB z tego samego roku. Wskaźnik ten ma się daleko do deklarowanego 6 proc. PKB, nie mówiąc już o ambitniejszym wskaźniku 7 proc. – który jest średnią wydatków w Unii Europejskiej.
Po uwzględnieniu planowanych zmian, wzrost wydatków sektora publicznego na ochronę zdrowia w porównaniu z 2022 r. wyniesie 19,4 mld zł – analizuje Łukasz Kozłowski. – To nie wystarczy jednak do zrównoważenia efektów szybszego wzrostu PKB, niż wynikało to z wcześniejszych przewidywań. Obecnie zakładane jest osiągnięcie poziomu 3.448 mld zł, podczas gdy w projekcie tegorocznego budżetu zapisano 3.318 mld zł. Należy przy tym zaznaczyć, że szybszy wzrost nominalnego PKB nie wynika z szybszego rozwoju naszej gospodarki, tylko szybszego podnoszenia się poziomu cen.
6,5 mld zł środków na świadczenia w 2022 r. nie zostało wydanych
Utrzymuje się tendencja planowania wydatków NFZ na świadczenia na istotnie wyższym poziomie niż faktycznie są później wykonywane – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Ze wstępnych danych wynika, że nie wykorzystano prawie 6,5 mld zł przewidzianych środków, z tego 2,7 mld zł na leczenie szpitalne. Po ostatecznym rozliczeniu umów, ta różnica może się zmniejszyć, ale w dalszym ciągu zapewne będzie wynosić kilka miliardów złotych. Odłożone środki pozwolą zasilić szybko kurczący się fundusz zapasowy w NFZ, ale jednocześnie oznacza to, że mniej środków ostatecznie trafiło na leczenie pacjentów.
Projektowane zmiany w planie finansowym NFZ przewidują zwiększenie prognozowanych wpływów ze składki zdrowotnej o 4,1 mld zł. W bieżącym roku warunki dla realizacji planowanych przychodów będą jednak trudniejsze niż w poprzednich okresach, ze względu na hamującą dynamikę zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, utrzymującą się ujemną realną dynamikę płac, a także wygaśnięcie efektów związanych ze zmianą zasad ustalania składki zdrowotnej z działalności gospodarczej w ramach Polskiego Ładu. W kwietniu br. dynamika wpływów ze składki przekazywanej z ZUS do NFZ wyhamowała do14 proc. r/r, wobec 19,2 proc. w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Bez zmian w modelu finansowanie bezpłatnych leków odbędzie się kosztem ograniczania innych świadczeń

Zgodnie z obowiązującymi od 1 stycznia 2023 r. przepisami wprowadzonymi przez nowelizację ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, koszt realizacji programu bezpłatnych leków (1,5 mld według Ministerstwa Zdrowia) jest w pełni ponoszony przez NFZ, który nie otrzymuje już dotacji z budżetu państwa na sfinansowanie wydatków z tego tytułu.

Oznacza to, że w ramach istniejącego obecnie systemu finansowania publicznej ochrony zdrowia, każde rozszerzenie programu bezpłatnych leków w sposób automatyczny przekłada się na zmniejszenie środków dostępnych na realizację pozostałych celów – nie przyrasta bowiem suma alokowanych wydatków, lecz musi jedynie zmienić się ich struktura poprzez redystrybucję między poszczególnymi kategoriami.

Aby zapobiec negatywnemu wpływowi zmian w programie bezpłatnych leków na dostępność innych świadczeń, niezbędne jest cofnięcie rozwiązań wprowadzonych od 1 stycznia br. i przywrócenie finansowania programu poprzez dotację z budżetu państwa.

Ukazało się nowe, VI wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający od początku 2022 r. projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).
 
Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia:
http://calpe.pl/monitor/

 
źródło: Federacja Przedsiębiorców Polskich

Wysoka inflacja w Polsce powoduje szybszy wzrost PKB. Nie idzie on jednak w parze z analogicznym zwiększeniem wydatków na ochronę zdrowia. W efekcie, mimo wzrostu planowanych nominalnych środków na zdrowie, ich wartość w relacji do PKB jest niższa niż wynikało to ze wcześniejszych prognoz. Biorąc pod uwagę stan realizacji ustawy o wzroście nakładów na zdrowie do 7 proc. PKB, luka w finansowaniu opieki zdrowotnej zwiększa się i wynosi już ponad 100 mld zł.

W ramach najnowszej edycji Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia, prezentujemy skutki najnowszych zmian w planie finansowym NFZ, w tym również tych dopiero projektowanych, w kontekście nowych prognoz makroekonomicznych przedstawionych przez rząd wraz z Wieloletnim Planem Finansowym Państwa na lata 2023-2026. Pokazujemy również stopień realizacji planu finansowego NFZ za poprzedni i bieżący rok. Nie mogło też zabraknąć odniesienia do najbardziej aktualnej kwestii, czyli zapowiedzi skutków rozszerzenia programu bezpłatnych leków o osoby od 65. i do 18. roku życia – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich
NFZ planuje większe wpływy i większe wydatki, mimo to nakłady jako proc. PKB maleją

Najnowszy Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia uwzględnia najbardziej aktualne dane o przewidywanych wydatkach NFZ, w tym oparte o niezatwierdzone jeszcze zmiany jego planu finansowego, które zostaną zaopiniowane przez Sejmową Komisję Zdrowia w środę 24 maja. Mimo że projektowane zmiany zakładają zwiększenie wpływów ze składki o 4,1 mld zł oraz zwiększenie wydatków Funduszu na świadczenia ogółem o blisko 4,8 mld zł, w porównaniu z poprzednią edycją Monitora, przewidywane nakłady publiczne na zdrowie obniżyły się z 5,11 proc. do 5,07 proc. PKB z tego samego roku. Wskaźnik ten ma się daleko do deklarowanego 6 proc. PKB, nie mówiąc już o ambitniejszym wskaźniku 7 proc. – który jest średnią wydatków w Unii Europejskiej.
Po uwzględnieniu planowanych zmian, wzrost wydatków sektora publicznego na ochronę zdrowia w porównaniu z 2022 r. wyniesie 19,4 mld zł – analizuje Łukasz Kozłowski. – To nie wystarczy jednak do zrównoważenia efektów szybszego wzrostu PKB, niż wynikało to z wcześniejszych przewidywań. Obecnie zakładane jest osiągnięcie poziomu 3.448 mld zł, podczas gdy w projekcie tegorocznego budżetu zapisano 3.318 mld zł. Należy przy tym zaznaczyć, że szybszy wzrost nominalnego PKB nie wynika z szybszego rozwoju naszej gospodarki, tylko szybszego podnoszenia się poziomu cen.
6,5 mld zł środków na świadczenia w 2022 r. nie zostało wydanych
Utrzymuje się tendencja planowania wydatków NFZ na świadczenia na istotnie wyższym poziomie niż faktycznie są później wykonywane – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Ze wstępnych danych wynika, że nie wykorzystano prawie 6,5 mld zł przewidzianych środków, z tego 2,7 mld zł na leczenie szpitalne. Po ostatecznym rozliczeniu umów, ta różnica może się zmniejszyć, ale w dalszym ciągu zapewne będzie wynosić kilka miliardów złotych. Odłożone środki pozwolą zasilić szybko kurczący się fundusz zapasowy w NFZ, ale jednocześnie oznacza to, że mniej środków ostatecznie trafiło na leczenie pacjentów.
Projektowane zmiany w planie finansowym NFZ przewidują zwiększenie prognozowanych wpływów ze składki zdrowotnej o 4,1 mld zł. W bieżącym roku warunki dla realizacji planowanych przychodów będą jednak trudniejsze niż w poprzednich okresach, ze względu na hamującą dynamikę zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, utrzymującą się ujemną realną dynamikę płac, a także wygaśnięcie efektów związanych ze zmianą zasad ustalania składki zdrowotnej z działalności gospodarczej w ramach Polskiego Ładu. W kwietniu br. dynamika wpływów ze składki przekazywanej z ZUS do NFZ wyhamowała do14 proc. r/r, wobec 19,2 proc. w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Bez zmian w modelu finansowanie bezpłatnych leków odbędzie się kosztem ograniczania innych świadczeń

Zgodnie z obowiązującymi od 1 stycznia 2023 r. przepisami wprowadzonymi przez nowelizację ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, koszt realizacji programu bezpłatnych leków (1,5 mld według Ministerstwa Zdrowia) jest w pełni ponoszony przez NFZ, który nie otrzymuje już dotacji z budżetu państwa na sfinansowanie wydatków z tego tytułu.

Oznacza to, że w ramach istniejącego obecnie systemu finansowania publicznej ochrony zdrowia, każde rozszerzenie programu bezpłatnych leków w sposób automatyczny przekłada się na zmniejszenie środków dostępnych na realizację pozostałych celów – nie przyrasta bowiem suma alokowanych wydatków, lecz musi jedynie zmienić się ich struktura poprzez redystrybucję między poszczególnymi kategoriami.

Aby zapobiec negatywnemu wpływowi zmian w programie bezpłatnych leków na dostępność innych świadczeń, niezbędne jest cofnięcie rozwiązań wprowadzonych od 1 stycznia br. i przywrócenie finansowania programu poprzez dotację z budżetu państwa.

Ukazało się nowe, VI wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający od początku 2022 r. projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).
 
Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia:
http://calpe.pl/monitor/

 
źródło: Federacja Przedsiębiorców Polskich
Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że zmieniona składka zdrowotna – zgodnie z założeniami autorów Polskiego Ładu – powinna przynieść 7 mld zł rocznie dodatkowych wpływów do NFZ. Jednak na mocy nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zniesiono dotacje z budżetu państwa do NFZ na realizację zadań o wartości 5,9 mld zł rocznie, a jednocześnie przeniesiono z budżetu państwa na NFZ obowiązek finansowania zadań kosztujących 1,2 mld zł rocznie – czyli łącznie 7,1 mld zł. W praktyce oznacza to, że Polski Ład wygenerował dodatkowe 7 mld zł rocznie wpływów do NFZ z tytułu składki zdrowotnej, a następnie całość tych środków została wykorzystana nie na leczenie pacjentów – lecz po to, by budżet państwa zaoszczędził na dotacjach.
Obiecywanych efektów nie przyniosła również ustawa o 7% PKB na zdrowie. Za sprawą przyjętej metody obliczania nakładów na ochronę zdrowia w relacji do poziomu PKB sprzed dwóch lat, regulacje te są w praktyce martwe i nie wywierają żadnego wpływu na poziom środków wydatkowanych na ochronę zdrowia. Wystarczy wspomnieć, że – porównując wydatki i PKB z tych samych lat – nakłady na zdrowie systematycznie maleją od 2021 r. z 5,4% do 4,8% PKB. Realny poziom nakładów na zdrowie wymagany ustawowo w tym samym czasie wzrósł z 4,60% do 4,74% PKB, co w praktyce stanowiło nieistotną zmianę.

„Rzeczywistość bardzo surowo zweryfikowała zapowiedzi. Składka zdrowotna w nowej formule znacząco utrudniła prowadzenie działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy dokonujący wyboru formy opodatkowania na kolejny rok stają przed nie lada wyzwaniem – muszą trafnie przewidzieć wielkość swoich dochodów i wskaźnik rentowności wybiegając co najmniej 10 miesięcy do przodu, aby wskazać w oświadczeniu optymalne dla nich rozwiązanie. Sama umiejętność trafnego przewidywania przyszłości jednak nie wystarczy, w sytuacji, gdy każda forma opodatkowania wiąże się z inną stawką oraz inną metodą ustalania podstawy wymiaru składki zdrowotnej, które muszą być jednocześnie zestawione z konkretnym sposobem obliczania podatku do zapłaty, co w wielu przypadkach wymaga skorzystania z płatnego doradztwa. Pułapki w składce zdrowotnej czyhają na firmy również w trakcie samego roku podatkowego – na przykład ryczałtowcom może nie opłacać się realizowanie zleceń na rzecz klientów pod koniec roku, bo dopłata składki z wyższego progu byłaby wyższa od ich zarobków. Skoro na przedsiębiorców nałożono dodatkowe obciążenia, należałoby przynajmniej oczekiwać przełożenia się ich w pozytywny sposób na poziom dofinansowania oraz jakość funkcjonowania publicznego systemu ochrony zdrowia” – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Ogłoszony w 2021 r. program Polski Ład obiecywał znaczącą poprawę sytuacji w publicznej ochronie zdrowia. Zapowiadane zmiany obejmowały w szczególności systematyczne zwiększanie nakładów na zdrowie do 7% PKB w ciągu 6 lat oraz zmiany w składce zdrowotnej, które miały zapewnić osiągnięcie tego celu. Podkreślano przy tym, że pandemia COVID-19 wyraźnie uwidoczniła znaczenie sprawnego systemu ochrony zdrowia, który od tej pory powinien znaleźć się w samym centrum zainteresowania polityki społecznej i gospodarczej w Polsce.

Jednocześnie narastają wyzwania związane z pokryciem bieżących kosztów funkcjonowania systemu. Od 1 lipca nastąpi kolejna waloryzacja najniższych wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne, niosąca ze sobą miliardowe koszty. Wobec przekazania w praktyce do budżetu państwa całości dodatkowych wpływów NFZ wynikających z Polskiego Ładu oraz czysto teoretycznym działaniu przepisów o nakładach w relacji do PKB na zdrowie, pacjenci w dalszym ciągu nie mogą liczyć na poprawę dostępności i jakości świadczeń opieki zdrowotnej.

źródło: FPP

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że zmieniona składka zdrowotna – zgodnie z założeniami autorów Polskiego Ładu – powinna przynieść 7 mld zł rocznie dodatkowych wpływów do NFZ. Jednak na mocy nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zniesiono dotacje z budżetu państwa do NFZ na realizację zadań o wartości 5,9 mld zł rocznie, a jednocześnie przeniesiono z budżetu państwa na NFZ obowiązek finansowania zadań kosztujących 1,2 mld zł rocznie – czyli łącznie 7,1 mld zł. W praktyce oznacza to, że Polski Ład wygenerował dodatkowe 7 mld zł rocznie wpływów do NFZ z tytułu składki zdrowotnej, a następnie całość tych środków została wykorzystana nie na leczenie pacjentów – lecz po to, by budżet państwa zaoszczędził na dotacjach.
Obiecywanych efektów nie przyniosła również ustawa o 7% PKB na zdrowie. Za sprawą przyjętej metody obliczania nakładów na ochronę zdrowia w relacji do poziomu PKB sprzed dwóch lat, regulacje te są w praktyce martwe i nie wywierają żadnego wpływu na poziom środków wydatkowanych na ochronę zdrowia. Wystarczy wspomnieć, że – porównując wydatki i PKB z tych samych lat – nakłady na zdrowie systematycznie maleją od 2021 r. z 5,4% do 4,8% PKB. Realny poziom nakładów na zdrowie wymagany ustawowo w tym samym czasie wzrósł z 4,60% do 4,74% PKB, co w praktyce stanowiło nieistotną zmianę.

„Rzeczywistość bardzo surowo zweryfikowała zapowiedzi. Składka zdrowotna w nowej formule znacząco utrudniła prowadzenie działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy dokonujący wyboru formy opodatkowania na kolejny rok stają przed nie lada wyzwaniem – muszą trafnie przewidzieć wielkość swoich dochodów i wskaźnik rentowności wybiegając co najmniej 10 miesięcy do przodu, aby wskazać w oświadczeniu optymalne dla nich rozwiązanie. Sama umiejętność trafnego przewidywania przyszłości jednak nie wystarczy, w sytuacji, gdy każda forma opodatkowania wiąże się z inną stawką oraz inną metodą ustalania podstawy wymiaru składki zdrowotnej, które muszą być jednocześnie zestawione z konkretnym sposobem obliczania podatku do zapłaty, co w wielu przypadkach wymaga skorzystania z płatnego doradztwa. Pułapki w składce zdrowotnej czyhają na firmy również w trakcie samego roku podatkowego – na przykład ryczałtowcom może nie opłacać się realizowanie zleceń na rzecz klientów pod koniec roku, bo dopłata składki z wyższego progu byłaby wyższa od ich zarobków. Skoro na przedsiębiorców nałożono dodatkowe obciążenia, należałoby przynajmniej oczekiwać przełożenia się ich w pozytywny sposób na poziom dofinansowania oraz jakość funkcjonowania publicznego systemu ochrony zdrowia” – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Ogłoszony w 2021 r. program Polski Ład obiecywał znaczącą poprawę sytuacji w publicznej ochronie zdrowia. Zapowiadane zmiany obejmowały w szczególności systematyczne zwiększanie nakładów na zdrowie do 7% PKB w ciągu 6 lat oraz zmiany w składce zdrowotnej, które miały zapewnić osiągnięcie tego celu. Podkreślano przy tym, że pandemia COVID-19 wyraźnie uwidoczniła znaczenie sprawnego systemu ochrony zdrowia, który od tej pory powinien znaleźć się w samym centrum zainteresowania polityki społecznej i gospodarczej w Polsce.

Jednocześnie narastają wyzwania związane z pokryciem bieżących kosztów funkcjonowania systemu. Od 1 lipca nastąpi kolejna waloryzacja najniższych wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne, niosąca ze sobą miliardowe koszty. Wobec przekazania w praktyce do budżetu państwa całości dodatkowych wpływów NFZ wynikających z Polskiego Ładu oraz czysto teoretycznym działaniu przepisów o nakładach w relacji do PKB na zdrowie, pacjenci w dalszym ciągu nie mogą liczyć na poprawę dostępności i jakości świadczeń opieki zdrowotnej.

źródło: FPP

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że wydatki na ochronę zdrowia mogą realnie spaść poniżej 5% w 2022 roku – pomimo, iż w matematycznych wyliczeniach wyniosą więcej niż 6%. Wynika to z nominalnego wzrostu w wyniku inflacji – wydajemy więcej pieniędzy, co matematycznie daje wyższy wskaźnik. Niestety, realnie za te wyższe kwoty nabywamy mniej. Podobnie będzie z wydatkami na ochronę zdrowia. Nominalnie będą one wyższe, ale realnie pozwolą na sfinansowanie znacznie mniejszej ilości zakupów i usług. Wyższa inflacja co do zasady ułatwia realizację ustawy obligującej do zwiększania nakładów na zdrowie (7 procent PKB), bez rzeczywistego wzrostu wydatków w stosunku do PKB w roku bieżącym.
Dynamicznie zmieniająca się sytuacja polskiej gospodarki oraz jej otoczenia ma ogromny wpływ na perspektywy finansowania sektora ochrony zdrowia. Aby osiągnąć poziom wydatków 7 procent PKB przy regule „t-2” wystarczy realnie wydawać na zdrowie jedynie 5,6 procent PKB. Zgodnie z tą regułą porównujemy bowiem wydatki na zdrowie w roku bieżącym, np. 2022, z poziomem PKB sprzed dwóch lat, czyli 2020 r. Jednak spełnianie założeń ustawy przy jednoczesnym braku realnego zwiększenia środków na zdrowie, to jedynie „wzrost na papierze” – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Obraz finansowania ochrony zdrowia w 2022 r. i kolejnych latach prezentuje się gorzej niż wynikało to z danych z poprzedniego kwartalnika. Jeśli nie zostaną zapowiedziane dodatkowe wydatki z NFZ lub budżetu państwa, realne nakłady na zdrowie w bieżącym roku spadną poniżej 5 proc. PKB, a więc do najniższego poziomu od 2019 r. Mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją, w której poprawia się poziom finansowania ochrony zdrowia zgodnie z kryterium ustawowym (7 procent PKB na zdrowie), ale w świetle obiektywnych wskaźników stosowanych przez GUS i Eurostat musimy liczyć się ze znacznym spadkiem nakładów zdrowotnych w stosunku do PKB.

Czy środki UE mogą być wliczane do wydatków na ochronę zdrowia?
Jak wynika z danych ujawnionych przez Ministerstwo Zdrowia do wydatków na zdrowie za 2022 r. zostały wliczone środki unijne w wysokości 1,6 miliarda zł. Oznacza to, że część środków europejskich w ramach perspektywy finansowej na lata 2021-2027 oraz Krajowego Planu Odbudowy zostanie potraktowana jako zwiększenie nakładów na zdrowie w ramach kryterium ustawowego. Jednak w ustawie o wzroście nakładów na zdrowie nie ma zapisów, które pozwalają na doliczenie środków z funduszy europejskich do wskaźnika wydatków.

Przyjęcie wychodzącej poza zapisy ustawowe definicji wydatków na zdrowie o środki europejskie będzie miało istotne konsekwencje – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Sam napływ funduszy unijnych w 2023 r. może zaspokajać 42 procent wymaganego przez ustawę (7 procent PKB) wzrostu rocznych wydatków na zdrowie. Oznacza to, że realizacja ustawy będzie mogła następować w przyszłym roku przy znacznie mniejszym zwiększaniu wydatków budżetu państwa lub NFZ niż dotychczas zakładano.

Ukazała się II edycja kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHORNY ZDROWIA, projektu Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych dotyczących finansowania systemu ochrony zdrowia w Polsce. Projekt jest realizowany przez Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) i służy informowaniu opinii publicznej o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia.

Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia:
http://calpe.pl/monitor/
 
Rewizja wartości nakładów w stosunku do danych opublikowanych w poprzednim MONITORZE FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA nastąpiła w wyniku przedstawienia przez Ministerstwo Finansów Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2022-2025 oraz Aktualizacji Programu Konwergencji (APK), zawierających zaktualizowane prognozy makroekonomiczne w stosunku do zapisów uzasadnienia projektu budżetu państwa na rok 2022.

źródło: FPP

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że wydatki na ochronę zdrowia mogą realnie spaść poniżej 5% w 2022 roku – pomimo, iż w matematycznych wyliczeniach wyniosą więcej niż 6%. Wynika to z nominalnego wzrostu w wyniku inflacji – wydajemy więcej pieniędzy, co matematycznie daje wyższy wskaźnik. Niestety, realnie za te wyższe kwoty nabywamy mniej. Podobnie będzie z wydatkami na ochronę zdrowia. Nominalnie będą one wyższe, ale realnie pozwolą na sfinansowanie znacznie mniejszej ilości zakupów i usług. Wyższa inflacja co do zasady ułatwia realizację ustawy obligującej do zwiększania nakładów na zdrowie (7 procent PKB), bez rzeczywistego wzrostu wydatków w stosunku do PKB w roku bieżącym.
Dynamicznie zmieniająca się sytuacja polskiej gospodarki oraz jej otoczenia ma ogromny wpływ na perspektywy finansowania sektora ochrony zdrowia. Aby osiągnąć poziom wydatków 7 procent PKB przy regule „t-2” wystarczy realnie wydawać na zdrowie jedynie 5,6 procent PKB. Zgodnie z tą regułą porównujemy bowiem wydatki na zdrowie w roku bieżącym, np. 2022, z poziomem PKB sprzed dwóch lat, czyli 2020 r. Jednak spełnianie założeń ustawy przy jednoczesnym braku realnego zwiększenia środków na zdrowie, to jedynie „wzrost na papierze” – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Obraz finansowania ochrony zdrowia w 2022 r. i kolejnych latach prezentuje się gorzej niż wynikało to z danych z poprzedniego kwartalnika. Jeśli nie zostaną zapowiedziane dodatkowe wydatki z NFZ lub budżetu państwa, realne nakłady na zdrowie w bieżącym roku spadną poniżej 5 proc. PKB, a więc do najniższego poziomu od 2019 r. Mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją, w której poprawia się poziom finansowania ochrony zdrowia zgodnie z kryterium ustawowym (7 procent PKB na zdrowie), ale w świetle obiektywnych wskaźników stosowanych przez GUS i Eurostat musimy liczyć się ze znacznym spadkiem nakładów zdrowotnych w stosunku do PKB.

Czy środki UE mogą być wliczane do wydatków na ochronę zdrowia?
Jak wynika z danych ujawnionych przez Ministerstwo Zdrowia do wydatków na zdrowie za 2022 r. zostały wliczone środki unijne w wysokości 1,6 miliarda zł. Oznacza to, że część środków europejskich w ramach perspektywy finansowej na lata 2021-2027 oraz Krajowego Planu Odbudowy zostanie potraktowana jako zwiększenie nakładów na zdrowie w ramach kryterium ustawowego. Jednak w ustawie o wzroście nakładów na zdrowie nie ma zapisów, które pozwalają na doliczenie środków z funduszy europejskich do wskaźnika wydatków.

Przyjęcie wychodzącej poza zapisy ustawowe definicji wydatków na zdrowie o środki europejskie będzie miało istotne konsekwencje – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Sam napływ funduszy unijnych w 2023 r. może zaspokajać 42 procent wymaganego przez ustawę (7 procent PKB) wzrostu rocznych wydatków na zdrowie. Oznacza to, że realizacja ustawy będzie mogła następować w przyszłym roku przy znacznie mniejszym zwiększaniu wydatków budżetu państwa lub NFZ niż dotychczas zakładano.

Ukazała się II edycja kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHORNY ZDROWIA, projektu Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych dotyczących finansowania systemu ochrony zdrowia w Polsce. Projekt jest realizowany przez Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) i służy informowaniu opinii publicznej o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia.

Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia:
http://calpe.pl/monitor/
 
Rewizja wartości nakładów w stosunku do danych opublikowanych w poprzednim MONITORZE FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA nastąpiła w wyniku przedstawienia przez Ministerstwo Finansów Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2022-2025 oraz Aktualizacji Programu Konwergencji (APK), zawierających zaktualizowane prognozy makroekonomiczne w stosunku do zapisów uzasadnienia projektu budżetu państwa na rok 2022.

źródło: FPP