Medicalpress
Ognisko zakażeń wirusem Andes związane ze statkiem Hondius pokazało, że w kryzysach zdrowotnych jednym z największych wyzwań bywa nie tylko sam patogen, ale także sposób, w jaki informacja o zagrożeniu zaczyna żyć własnym życiem. Choć hantawirus może być groźny dla pojedynczych pacjentów, obecnie nie ma potencjału pandemicznego. Mimo to sprawa szybko uruchomiła znane z czasu COVID-19 lęki, uproszczenia i fałszywe narracje. 
Historia statku Hondius rozpoczęła się od medycznego alertu: ciężkich zachorowań, kwarantanny, ewakuacji pasażerów oraz komunikatów instytucji zdrowia publicznego, w tym WHO i ECDC. Bardzo szybko stała się jednak także testem społecznej odporności na dezinformację. W przestrzeni publicznej pojawiły się pytania znane z czasu pandemii COVID-19: czy grozi nam nowa pandemia, czy służby przekazują pełne informacje i czy działania sanitarne nie staną się pretekstem do ograniczania wolności.

Groźny dla pacjentów, ale nie pandemiczny

W przypadku hantawirusa kluczowe znaczenie ma nie tylko samo zakażenie, lecz także wariant wirusa i droga transmisji. Ognisko związane ze statkiem Hondius dotyczyło wariantu Andes, innego niż hantawirusy typowo występujące w Europie. Porównania z pandemią COVID-19 są więc w tym przypadku mylące.

–  Wirus Andes przenosi się przede wszystkim przez gryzonie i trafia do ludzi ze środowiska. Transmisja międzyludzka, poza wyjątkowymi sytuacjami bliskiego kontaktu, praktycznie nie występuje. Dlatego z punktu widzenia populacyjnego nie mówimy o wirusie, który ma potencjał wywołania nowej pandemii – wyjaśnia dr Andrzej Jarynowski z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Dezinformacja szybsza niż wirus

Jednym z głównych źródeł chaosu informacyjnego było mylenie pojęć: osoby chorej, zakażonej, podejrzanej o zakażenie, objętej kwarantanną lub nadzorem epidemiologicznym. Stosowane w przestrzeni publicznej uproszczenia powodowały wrażenie, że liczba zakażeń jest większa, a sytuacja wymyka się spod kontroli. Tymczasem nadzór sanitarny czy kwarantanna po kontakcie nie oznaczają automatycznie potwierdzonego zakażenia.

Sprawa hantawirusa szybko została też włączona w znane schematy dezinformacyjne. W polskiej części internetu pojawiały się narracje o „nowej pandemii”, rzekomym „skutku ubocznym szczepionek” czy „ukrywaniu prawdy” przez instytucje zaufania publicznego. Część przekazów wykorzystywała prawdziwe elementy, na przykład obecność określonych zdarzeń w dokumentacji klinicznej, ale wyciągała z nich fałszywe wnioski.

–  W dokumentacji badań klinicznych nad szczepionkami odnotowuje się wszystkie zdarzenia medycznedotyczące uczestników badania, jak np. ciąża. To element monitorowania bezpieczeństwa, a nie automatyczny dowód związku ze szczepieniem. Prawdopodobnie pacjent niezależnie od szczepienia zakaził się w czasie badania hantawirusem i rozwinął hantawirusowy zespół płucny – wyjaśnia dr Jarynowski.  – Dezinformacja zaczyna się wtedy, gdy sam fakt raportowania takiego zdarzenia przedstawia się jako dowód szkodliwości szczepionki.

Właśnie dlatego w komunikacji zdrowotnej tak istotne jest szybkie tłumaczenie, jak działają procedury bezpieczeństwa i dlaczego techniczny język dokumentacji medycznej nie powinien być interpretowany poza kontekstem. Bez tego nawet neutralna informacja może stać się paliwem dla fałszywych narracji.

Ognisko na statku Hondius pokazało również, jak łatwo standardowe procedury sanitarne mogą zostać odczytane jako dowód katastrofy. Ewakuacja, izolacja, kwarantanna, kombinezony ochronne czy monitorowanie kontaktów są elementami zarządzania ryzykiem, ale w mediach społecznościowych mogą zostać przedstawione jako zapowiedź kolejnego globalnego kryzysu. Szczególnie po doświadczeniu COVID-19 część odbiorców interpretuje działania sanitarne nie jako środki ochronne, lecz jako zapowiedź ograniczeń.

Cisza informacyjna jako paliwo teorii spiskowych

Na podatny grunt trafił także brak relacji pasażerów publikowanych „na żywo” w mediach społecznościowych. W świecie, w którym niemal każde wydarzenie natychmiast pojawia się na TikToku, Instagramie czy YouTubie, cisza informacyjna z miejsca zdarzenia bywa odczytywana jako sygnał, że „coś jest ukrywane”. Ta luka szybko stała się pożywką dla spekulacji: pojawiły się teorie, że skoro nie ma bezpośrednich relacji, być może jest tam drugie dno – statek Hondius prowadzi działania wojskowe albo jakiś eksperyment.

–  Tymczasem Hondius był statkiem ekspedycyjnym, nie typowym ekskluzywnym wycieczkowcem. To droga, niszowa wyprawa, której uczestnikami były osoby starsze, dobrze sytuowane, niekoniecznie zainteresowane relacjonowaniem swojego życia w mediach społecznościowych. Brak masowych relacji nie musi więc oznaczać tajemnicy. Może wynikać po prostu z profilu pasażerów – wyjaśnia dr Jarynowski. Ten mechanizm pokazuje, że we współczesnej komunikacji kryzysowej problemem bywa nie tylko nadmiar informacji, ale także ich niedobór.

Komunikacja po COVID-19: szybciej, ale nadal z lukami

Jednocześnie dr Jarynowski ocenia, że komunikacja instytucji zdrowia publicznego była w tym przypadku skuteczniejsza niż w pierwszej fazie pandemii COVID-19. WHO, ECDC oraz krajowe służby szybciej publikowały komunikaty, przygotowywały materiały wyjaśniające i monitorowały reakcje społeczne. To pokazuje, że doświadczenie pandemii przełożyło się na lepsze procedury komunikacyjne i większą gotowość do reagowania na fałszywe narracje.

Nie oznacza to jednak, że sama dostępność komunikatów wystarcza. W kryzysach zdrowotnych instytucje muszą nie tylko podawać fakty, ale też wyjaśniać ich znaczenie: co oznacza kwarantanna, czym różni się podejrzenie zakażenia od potwierdzonego przypadku i dlaczego procedury ostrożnościowe nie są dowodem na katastrofalny scenariusz. Bez takiego kontekstu nawet szybka komunikacja może zostać wyparta przez emocjonalne i antyzdrowotne narracje.

Nieprecyzyjny język napędza kryzys

W kryzysach zdrowotnych precyzja języka jest równie ważna jak szybkość komunikacji. Nie wystarczy poinformować, że ktoś został objęty kwarantanną albo nadzorem epidemiologicznym – trzeba od razu doprecyzować zakres i znaczenie takich działań. Inaczej standardowe procedury zaczynają być odczytywane jako dowód, że sytuacja wymyka się spod kontroli.

– W tej sytuacji większym zagrożeniem społecznym okazuje się infodemia niż sam patogen. Hantawirus nie ma dziś potencjału epidemicznego w takim sensie, jakiego obawiamy się przy koronawirusach czy grypie ptaków. Natomiast fałszywe narracje rozchodzą się szybko, szczególnie wtedy, gdy ludzie pamiętają ograniczenia z czasów COVID-19 i boją się ich powrotu – podkreśla dr Andrzej Jarynowski.

Sprawa statku Hondius pokazuje, że przy kolejnych alarmach zdrowotnych stawką będzie nie tylko opanowanie samego zagrożenia, ale też szybkie zamknięcie przestrzeni dla domysłów. Wirus może wygasnąć po jednym ognisku. Dezinformacja zostaje dłużej – gotowa do użycia w następnym kryzysie.

Źródło: inf pras

Hantawirusy, mimo że mogą wywoływać ciężkie choroby u ludzi, nie są obecnie uznawane za realne źródło pandemii podobnej do COVID-19 – poinformowała PAP dr n. med. Barbara Sobala-Szczygieł ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

 
Jak wyjaśniła specjalistka chorób zakaźnych, hantawirusy są wirusami odzwierzęcymi, których głównym rezerwuarem są gryzonie. Do zakażenia człowieka dochodzi najczęściej drogą wziewną, poprzez kontakt z aerozolem zawierającym cząsteczki wirusa obecne w moczu, kale lub ślinie zwierząt.

Ryzyko rośnie m.in. podczas sprzątania zamkniętych przestrzeni – takich jak piwnice, stodoły czy magazyny – oraz w trakcie prac leśnych i rolniczych. Rzadziej zakażenia obserwowano w następstwie ugryzienia.

Dr Sobala-Szczygieł wskazała, że hantawirusy wywołują u ludzi dwa główne zespoły kliniczne: gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym (HFRS), typową dla Europy i Azji, oraz hantawirusowy zespół sercowo-płucny (HCPS/HPS), występujący w obu Amerykach. Oba schorzenia wiążą się z uszkodzeniem śródbłonka naczyń i zwiększoną ich przepuszczalnością, spadkiem liczby płytek krwi oraz ryzykiem wstrząsu, jednak różnią się dominującym zajęciem narządów – w HFRS przede wszystkim nerek, a w HCPS płuc i układu krążenia.

Początek choroby ma zwykle nieswoisty charakter. Jak podkreśliła ekspertka, obejmuje on m.in. gorączkę, dreszcze, bóle mięśni, ból głowy, osłabienie, nudności, wymioty i ból brzucha. W dalszym przebiegu może dochodzić do ciężkich powikłań – w HFRS do ostrej niewydolności nerek, a w HCPS do gwałtownego pogorszenia stanu z obrzękiem płuc, niedotlenieniem i wstrząsem.

Z przekazanych informacji wynika również, że obecnie nie ma powszechnie zatwierdzonego leczenia przeciwwirusowego hantawirusowych zakażeń. Leczenie ma charakter wspomagający i obejmuje m.in. kontrolę gospodarki płynowej i elektrolitowej, leczenie wstrząsu, tlenoterapię, wentylację mechaniczną oraz – w przypadku uszkodzenia nerek – dializoterapię.

Kluczowym czynnikiem ograniczającym potencjał pandemiczny hantawirusów jest – jak zaznaczyła dr Sobala-Szczygieł – bardzo niska zdolność transmisji między ludźmi. „Dla większości hantawirusów transmisja człowiek–człowiek nie jest typowa” – wskazała. Dodała, że jedynie pojedyncze ogniska zakażeń w Argentynie i Chile wiązano z bezpośrednim kontaktem z chorym, co dotyczyło wirusa Andes.

W ocenie specjalistki brak istotnej transmisji międzyludzkiej oraz brak dowodów na szerzenie się zakażeń przez osoby bezobjawowe sprawiają, że hantawirusy nie są obecnie rozpatrywane jako przyczyna kolejnej globalnej pandemii.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Po pandemii młodzież jest mniej aktywna fizycznie – szczególnie rzadziej chodzi pieszo lub wybiera aktywny dojazd do szkoły – wynika z badania naukowców z Polski i Czech. Ich analizy wskazują również na pogorszenie dobrostanu psychicznego zarówno u chłopców, jak i dziewcząt.
Polsko-czeski zespół naukowców (z Akademii Wychowania Fizycznego im. J. Kukuczki w Katowicach i Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu), prowadzi badania dotyczące aktywności dzieci i młodzieży od lat 90. ubiegłego wieku. Tym razem badacze – wraz ze wsparciem Uniwersytetu WSB Merito – postanowili odpowiedzieć na pytanie, jak zmieniły się związki między aktywnością fizyczną uczniów a ich samopoczuciem (kondycją psychiczną) – przed i po pandemii COVID-19. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „Healthcare” – przekazał PAP Mateusz Lipka, rzecznik prasowy Uniwersytetu WSB Merito Chorzów.

W badaniu wzięło udział 1001 uczniów szkół średnich z Polski i Czech (430 chłopców i 571 dziewczyn z 22 placówek). Były to badania przekrojowe, porównujące dwa okresy: przed i po pandemii (czyli po powrocie do nauki stacjonarnej).

W ocenie badaczy najbardziej widoczne zmiany dotyczą codziennego ruchu związanego ze szkołą. Jak bowiem wynika z analiz, po pandemii spadł poziom tzw. aktywnego transportu, czyli chodzenia lub dojeżdżania do szkoły w sposób wymagający wysiłku fizycznego (np. na rowerze). Wśród chłopców odsetek ten zmniejszył się z 67 proc. do 44 proc., a wśród dziewczyn – z 61 proc. do 44 proc.

Równolegle pogorszył się dobrostan psychiczny młodzieży. Średni wynik w skali WHO-5, mierzącej m.in. nastrój, poziom energii i ogólne zadowolenie z życia, spadł u chłopców z 15,5 do 13,9 punktów, a u dziewczyn – z 12,4 do 11,1.

Innym wnioskiem jest także rola zorganizowanej aktywności fizycznej. Jak podali badacze, uczestnictwo w treningach czy zajęciach sportowych zwiększa szanse na osiąganie zalecanego poziomu ruchu i jednocześnie wiąże się z wyższym poziomem dobrostanu – zarówno przed pandemią, jak i po niej.

Badanie pokazuje również pogorszenie nastawienia młodzieży do aktywności fizycznej i zajęć wychowania fizycznego. Po pandemii pozytywny stosunek do aktywności fizycznej deklaruje 51 proc. chłopców i 36 proc. dziewczyn. W przypadku lekcji WF spadki są jeszcze większe – do 36 proc. u chłopców i 15 proc. u dziewczyn.

W ocenie dr. Mateusza Ziemby z Uniwersytetu WSB Merito, jednego ze współautorów publikacji, wyniki – pokazujące, że większość nastolatków nie osiąga zalecanego minimum codziennej umiarkowanej lub intensywnej aktywności fizycznej, a okres pandemii dodatkowo pogłębił już wcześniej istniejące negatywne – wpisują się w globalnie obserwowany kryzys aktywności fizycznej, opisywany zarówno w raportach WHO, jak i w licznych badaniach.

„Spadek aktywności fizycznej jest ściśle związany ze wzrostem zachowań sedentarnych (czynności wykonywanych w pozycji siedzącej lub leżącej – przyp. PAP), cyfryzacją, zmianą sposobów spędzania czasu wolnego. Badania pokazują, że okres adolescencji (14-16 lat) jest momentem krytycznym – to właśnie wtedy młodzi ludzie zaczynają samodzielnie decydować o swoim stylu życia, a wykształcone nawyki bardzo często utrwalają się w dorosłości” – przekazał badacz, cytowany w przesłanej PAP informacji.

Ponadto, jak podkreślił, wyniki wskazują, że uniwersalne, niesprofilowane programy promocji aktywności fizycznej są niewystarczające.

„Przyszły rozwój działań powinien iść w kierunku zindywidualizowanych strategii, uwzględniających różnice płciowe, motywy, bariery oraz strukturę dnia młodzieży (przed szkołą, w szkole, po zajęciach). Nasze wyniki sugerują, że kluczowe znaczenie będzie miało rozwijanie elastycznych form zorganizowanej aktywności, możliwej do regularnej realizacji, oraz lepsze wykorzystanie narzędzi cyfrowych do monitorowania 24-godzinnych wzorców zachowań. Bez takich działań istnieje realne ryzyko, że niski poziom aktywności fizycznej dzieci i młodzieży stanie się »nową normą« zdrowotną w kolejnych dekadach” – podsumował dr Ziemba. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Coraz więcej Polaków choruje na COVID-19: w ostatnich tygodniach lekarze rodzinni zgłosili niemal 5 000 przypadków, podczas gdy wcześniej było to zaledwie 1 200–1 300. Takiego wzrostu nie notowano od początku roku — ostrzega Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski.
W tym sezonie obserwujemy pojawienie się dwóch nowych podtypów wariantu Omikron — o nazwach NP i LP. U młodszych wywołują one objawy przypominające silną anginę — zwłaszcza intensywny ból gardła. U starszych pacjentów istnieje ryzyko poważniejszych powikłań, w tym zapalenia płuc.

Milion szczepionek Moderna zmierza do Polski

W odpowiedzi na rosnące zagrożenie Ministerstwo Zdrowia i Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zakontraktowały 1 milion dawek szczepionki Moderna, z możliwością zwiększenia tej liczby. Dostawy są spodziewane do kraju między 8 a 10 września, a szczepienia — bezpłatne dla obywateli — ruszą w drugiej połowie miesiąca, realizowane przez apteki i placówki Podstawowej Opieki Zdrowotnej .

Chociaż szczepionka Moderna będzie dostępna bezpłatnie, inne komercyjne opcje — jak preparat Pfizera — prawdopodobnie także będą dostępne, choć za odpłatnością. Natomiast szczepionka białkowa Novavax może być niedostępna w Polsce w tym sezonie, ze względu na skoncentrowanie producenta na rynku amerykańskim.

Dlaczego właśnie teraz?

Choć aktywizacja COVID-19 następuje później niż w poprzednich sezonach (w zeszłym roku mieliśmy do czynienia z nią już w lipcu), obecne tendencje wskazują na wyraźny trend wzrostowy — zarówno pod względem zachorowań, jak i testów diagnostycznych.

Co to oznacza dla seniorów i osób z chorobami przewlekłymi?

Dr Grzesiowski podkreśla, że osoby powyżej 60. roku życia oraz te z chorobami przewlekłymi powinny być szczepione w pierwszej kolejności. Szczepionka została już zaktualizowana i uwzględnia nowe podwarianty SARS-CoV-2, co ma zwiększyć jej skuteczność.

Źródło: GOV.PL

Efektywne ratowanie życia nie zawsze zależy wyłącznie od kompetencji medycznych czy dostępu do zaawansowanej technologii. Często decyduje o tym coś bardziej przyziemnego: dostępność łóżka, obecność lekarza, rezerwa tlenu albo szybka decyzja, gdzie przewieźć pacjenta w stanie zagrożenia życia. W Polsce – jak pokazuje pandemia COVID-19 – do tej pory brakowało jednolitego, centralnego systemu, który umożliwiałby sprawne zarządzanie takimi zasobami. To ma się zmienić dzięki wdrożeniu Ewidencji Potencjału Świadczeniodawcy (EPS).
„Nowy centralny system teleinformatyczny – Ewidencja Potencjału Świadczeniodawcy (EPS) – umożliwi w czasie rzeczywistym monitorowanie materialnych i ludzkich zasobów systemu ochrony zdrowia” – poinformowało Ministerstwo Zdrowia. Projekt ustawy zmieniającej przepisy o systemie informacji w ochronie zdrowia został przyjęty przez Radę Ministrów 15 lipca 2025 roku.

System EPS nie będzie gromadził danych medycznych pacjentów. Jego rolą ma być przede wszystkim integracja informacji o dostępnych łóżkach, kadrze medycznej, infrastrukturze, sprzęcie, środkach ochrony, gazach medycznych oraz krwi. Obejmie również raportowanie przerw w udzielaniu świadczeń. Dane te mają trafiać do Ministerstwa Zdrowia i administracji rządowej w czasie rzeczywistym, co – jak deklaruje resort – pozwoli poprawić jakość opieki, w tym ograniczyć odmowy przyjęcia pacjenta w SOR-ach i izbach przyjęć.

Problem nie polegał dotąd na całkowitym braku danych, ale na ich rozproszeniu, braku integracji i niskiej jakości. „Na poziomie wojewódzkim pojawiały się niezależne od siebie rozwiązania oparte o systemy teleinformatyczne, niemniej jednak nie zostały one zintegrowane, jak również nie został zapewniony dostęp do gromadzonych danych z poziomu organów administracji rządowej. Wiele danych wprowadzanych było manualnie, co stanowiło znaczne obciążenie dla pracowników ochrony zdrowia, a wartość tych danych była często niewystarczającej jakości”.

EPS ma zmienić tę rzeczywistość, umożliwiając zautomatyzowany, ciągły przepływ informacji z istniejących już systemów szpitalnych. Dzięki temu „poprawi się jakość przekazywanych danych oraz zmniejszy się obciążenie obsługą administracyjną w tym zakresie”. Resort szacuje, że roczne oszczędności wynikające z automatyzacji sprawozdawczości mogą sięgnąć 30 milionów złotych. Dodatkowym efektem będzie ograniczenie kosztów lokalnych rozwiązań informatycznych.

Nowy system ma także konkretne przełożenie na bezpieczeństwo pacjentów – zwłaszcza w sytuacjach krytycznych. „Dzięki dostępowi do pełnej i aktualnej informacji z terenu np. powiatu lub województwa, będzie można skutecznie skierować karetkę z pacjentem w stanie zagrożenia życia lub zdrowia do miejsca, gdzie przyjęcie pacjenta i wykonanie zabiegu będzie możliwe w danej chwili. Ograniczy to przewożenie pacjenta pomiędzy szpitalami, pozwoli na zapewnienie diagnostyki oraz leczenia odpowiedniego do stanu pacjenta”.

Pandemia COVID-19 była dla systemu nie tylko testem wydolności, ale i zwierciadłem jego słabości. „Zła jakość [danych] utrudniała procesy decyzyjne” – przyznaje MZ. Przyjęte w ustawie rozwiązania mają więc znaczenie nie tylko dla codziennej organizacji opieki zdrowotnej, ale także dla zarządzania kryzysowego – podczas epidemii, katastrof naturalnych czy potencjalnych działań wojennych.

Z EPS będą mogli korzystać nie tylko decydenci resortu zdrowia, ale także komendanci wojskowi zabezpieczenia medycznego. System pozwoli też Państwowemu Ratownictwu Medycznemu na zgłaszanie zapotrzebowania na łóżka szpitalne. Obowiązek raportowania danych obejmie świadczeniodawców realizujących całodobowe i stacjonarne świadczenia opieki zdrowotnej.

Projekt przewiduje, że nowe rozwiązania wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku. To relatywnie krótki czas, biorąc pod uwagę skalę i złożoność systemu. Sukces EPS zależeć będzie nie tylko od technologii, ale także od zaufania i współpracy między placówkami medycznymi, personelem a administracją centralną. To właśnie ten element – ludzki – może się okazać najtrudniejszy do zaprogramowania.

Źródło: MZ

Jesienna fala COVID-19 już teraz jest bardzo trudna – ostrzega Główny Inspektor Sanitarny. Jak wynika z badań próbek ścieków, dzięki którym można wykryć ślady wirusa SARS-CoV-2, obecnie jest ich najwięcej od dwóch lat. Zdaniem specjalistów przebieg choroby jest obecnie dużo łagodniejszy niż w czasach pandemii. Chorzy zwykle dochodzą do zdrowia w warunkach domowych. Trzeba jednak pamiętać o możliwych powikłaniach. 

Choć statystyki zachorowań na COVID-19 nie są tak dokładne jak w czasach pandemii, specjaliści posiadają narzędzia, dzięki którym mogą określić aktualną skalę tego zjawiska. Wiadomości, jakie docierają z laboratoriów, nie są jednak optymistyczne. 

– Mamy już w tej chwili falę COVID-19 i można powiedzieć, że jesień już jest trudna, dlatego że mamy w tej chwili najwyższą liczbę zachorowań, jeżeli weźmiemy pod uwagę ślady wirusa w ściekach, to tych zachorowań jest w tej chwili najwięcej od dwóch lat – mówi Paweł Grzesiowski, lekarz, Główny Inspektor Sanitarny.

Lekarze nie mają wątpliwości co do łagodniejszego przebiegu choroby. Zwykle to kilkudniowa, ostra infekcja, której leczenie w większości przypadków może się odbywać w domu. Większość osób wraca do sprawności, choć zdarzają się powikłania i problemy, szczególnie wśród osób starszych lub cierpiących na przewlekłe schorzenia. 

– COVID-19, podobnie jak grypa, może wywołać u nich poważne powikłania i mieć ciężki przebieg. A teraz jeszcze zaczyna się sezon grypy, czyli nałożą nam się niestety dwie infekcje wirusowe o dużym nasileniu w tym samym czasie. Tak że jesień niewątpliwie może być trudna, a im szybciej spadną temperatury, im będzie gorsza pogoda, w sensie będzie chłodniej, to dojdzie nam jeszcze smog związany z ogrzewaniem, a jeżeli to się nałoży na choroby, to razem daje mieszankę bardzo niebezpieczną dla większości ludzi po 60. roku życia oraz przewlekle chorych – zauważa Paweł Grzesiowski.

Między innymi z tego powodu lekarze zachęcają do szczepień na grypę. Główny Inspektor Sanitarny zwraca uwagę, że jest to procedura dużo łatwiej dostępna niż pięć lat temu. Wpływ na to ma m.in. możliwość szczepienia w aptekach oraz w gabinetach, w których nie ma lekarza. Zgodnie z obecnymi wytycznymi samodzielną kwalifikację do takiego zabiegu w przypadku pacjentów pełnoletnich może wykonać pielęgniarka. Są osoby, które nie muszą się martwić wydatkami na samą szczepionkę. 

– Wiele grup ma w tej chwili szczepionki nieodpłatne przeciwko grypie w różnych mechanizmach, czy to w zakresie tzw. leków dla seniorów, czy tak jak kobiety w ciąży mają szczepionkę refundowaną w 100 proc., czy też dzieci do 18. roku życia. Mamy więc dużo mechanizmów, które zachęcają do szczepienia. Jest jedna bariera naczelna, która bardzo nas martwi i czekamy na jej zniesienie, to jest potrzeba recepty, czyli żeby mieć zniżkę na szczepionkę, trzeba skorzystać z recepty indywidualnej, wystawionej przez lekarza – zwraca uwagę Główny Inspektor Sanitarny. 

Taki stan rzeczy sprawia, że wiele osób zrezygnuje ze szczepienia. To właściwie jedyna poważna bariera, ponieważ o dostępność szczepień przeciwko grypie nie trzeba się martwić. Preparaty są dostępne zarówno w hurtowniach, jak i aptekach. 

– Potrzebujemy tylko zniesienia bariery polegającej na konieczności pozyskania recepty wypisanych przez lekarza, żeby uzyskać zniżkę na szczepionkę, czy to w ramach darmowych leków dla seniora, czy dla dziecka, czy powiedzmy dla kobiet w ciąży, a więc to jest bariera główna. Zniesienie tej bariery polega przede wszystkim chyba na tym, że farmaceuci uzyskają uprawnienia do wypisania recepty refundowanej, ale też może będą inne programy, bo chociażby są już od lat realizowane programy samorządowe szczepień przeciw grypie, gdzie szczepionka jest po prostu za darmo dla każdego, kto spełnia kryteria i kto się zgłosi – mówi dr n. med. Paweł Grzesiowski.

Jak wynika z informacji opublikowanej na stronie Głównego Inspektoratu Sanitarnego, objawy grypy zazwyczaj pojawiają się nagle. Szybko następuje także rozwój choroby. Pacjenci, u których zdiagnozowano grypę, uskarżają się głównie na wysoką gorączkę, dreszcze, bóle mięśni i głowy, a także uczucie rozbicia i osłabienia. Zgłaszają również pogorszenie samopoczucia.

Oprócz wymienionych objawów ogólnych lekarze zwracają uwagę także na objawy ze strony układu oddechowego. Są to suchy kaszel, ból gardła oraz niewielki katar. Według statystyk GIS choroba ustępuje samoistnie po trzech–siedmiu dniach. Kaszel, zmęczenie oraz pogorszone samopoczucie mogą się utrzymywać nawet dwa tygodnie. 

źródło: Newseria.pl

Połowa pracowników na całym świecie odczuwa napięcie nerwowe kilka razy w tygodniu. 15 proc. – przynajmniej raz w tygodniu. Jest jednak pozytyw: odsetek ten maleje. W pandemicznym 2021 roku wynosił on 19 proc., by rok później spaść do 16 proc. – wynika z raportu ADP „People at Work 2024: A Global Workforce View”.

Polscy pracownicy jednak są zestresowani bardziej niż światowa średnia. Według najnowszych danych codzienny stres odczuwa 17,1 proc. osób – minimalnie mniej niż rok wcześniej (17,6 proc.). W 2022 roku, kiedy świat jeszcze walczył z pandemią COVID—19, w pracy i pracą denerwowało się 22 proc. zatrudnionych w polskich firmach!  

Biorąc pod uwagę znaczenie zdrowia psychicznego dla produktywności i wydajności, pracodawcy powinni zwracać szczególną uwagę na zestresowanych pracowników. Tymczasem tylko 21 proc. ankietowanych zatrudnionych uważa, że ​​ich pracodawca w pełni dba o ich dobre samopoczucie psychiczne. Jednocześnie pracownicy, którzy czują to wsparcie, rzadziej zauważają u siebie wysoki poziom stresu.

Raport ADP dowodzi, że stres jest silnie związany z gorszym zdrowiem psychicznym i efektywnością. Pracownicy o wysokim poziomie stresu znacznie częściej twierdzą, że nie są w stanie wykonywać swojej pracy najlepiej, jak potrafią (33 proc.). Nawet jedna trzecia pracowników pod wpływem umiarkowanego stresu twierdzi, że ma problemy z koncentracją i potrzebuje więcej przerw (34%). Stres może też obniżać satysfakcję pracowników: pracownicy o wysokim poziomie stresu znacznie częściej rozważają zmianę pracy.

W globalnym ujęciu kobiety (17 proc.) zgłaszają nieco wyższy poziom stresu niż mężczyźni (14 proc.). Gorzej to wygląda w Polsce: codzienny stres odczuwa 18,3 proc. kobiet i 16 proc. mężczyzn. Kobiety zgłaszają umiarkowanie wyższy poziom stresu niż mężczyźni na każdym szczeblu hierarchii pracy i w każdej grupie wiekowej. W Polsce najwyższy poziom stresu zgłaszają pracownicy w wieku 25-34 lat (19,4 proc.) oraz 35-44 lat (18,8 proc.). Najniższy – pracownicy powyżej 55 lat. Można sądzić, że stres rosnący z wiekiem wiąże się również z awansem na stanowiska kierownicze. A jednak to stażyści, pracownicy tymczasowi (23,5 proc.) i niezależni wykonawcy (19 proc.) stresują się częściej. Wśród kierowników wyższego szczebla wynosi 19 proc., a wśród średniego szczebla – 19 proc.

Najwyższe pozycje w rankingu stresu zajmują pracownicy w Ameryce Północnej – aż jeden na pięciu ​​odczuwa stres codziennie.

Zwróćmy uwagę, że w Polsce niecałe 16 proc. badanych osób uważa, że ​​ich pracodawca w pełni wspiera ich dobre samopoczucie psychiczne. To bardzo mało i pracodawcy mają tu wielkie pole do poprawy. Wyniki naszego badania na całym świecie pokazują jedno: pracownicy mogący liczyć na wsparcie menedżerów i współpracowników, rzadziej odczuwają wysoki poziom stresu – mówi Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska.

Osoby z wysokim poziomem stresu często twierdzą, że ich pracodawcy nie są przygotowani do rozmawiania o zdrowiu psychicznym. Co ciekawe, pracownicy o niskim poziomie stresu deklarują, że chętniej angażują się w działania budujące zespół, biorą dni wolne i regularnie rozmawiają ze swoimi menedżerami.

Co więc należy zrobić, aby poprawić dobrostan pracowników? Wskazówek można szukać w odpowiedziach na pytania zadane w badaniu ADP. Wynika z nich, że warto zainwestować czas i uwagę w odczarowanie tematu zdrowia psychicznego w pracy i poruszanie go przez menedżerów w rozmowach z pracownikami. Dobrze też przyjrzeć się inicjatywom, które upowszechniają się po pandemii, a które – w ocenie pracowników – mają pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne. Polscy pracownicy wskazywali, że w ich miejscu pracy najczęściej są oferowane:

Najwięcej wskazań miał jednak brak jakichkolwiek działań – takiej odpowiedzi udzieliło aż 28,9 proc. badanych.

źródło: ADP Polska

Kryzys klimatyczny, pandemia COVID-19 oraz atak Rosji na Ukrainę – to trzy wielowymiarowe kryzysy, które najmocniej wpływały na świat w latach 2020-2023. W ich wyniku sytuacja ludzkości przestała się polepszać: po raz pierwszy od dekad wzrosła liczba osób cierpiących głód, ubóstwo oraz potrzebujących pomocy humanitarnej.
Od początku XXI wieku liczby mówiły nam jednoznacznie: ludziom na Ziemi żyje się coraz lepiej. Od 2001 do 2019 roku procent osób, żyjących w skrajnym ubóstwie, zmniejszył się na naszej planecie ponad 3-krotnie (z 26,9% w 2001 do 8,5% w 2019[1]) – oznaczało to, że pomimo zwiększonej globalnej populacji, ze skrajnego ubóstwa wyszło w tym okresie ponad miliard osób. Wiązało się to również z mniejszym odsetkiem osób cierpiących głód: o ile w 2001 roku było to 13% ludzi na świecie[2], to już w 2019 wskaźnik ten wynosił już tylko 8% (a rekordowo niski był w 2017 – 7,6%).

– Wszystko zmieniła pandemia w 2020 roku, która w największym stopniu dotknęła przecież tych najsłabszych i najuboższych, skutecznie paraliżując również mniej rozwinięte kraje – komentuje Jakub Belina-Brzozowski z Polskiej Misji Medycznej – Większość osób którym pomagamy nie jest zatrudniona w sektorach, które mogły przejść na tryb pracy zdalnej. Przykładowo w Jordanii zatrudnienie wśród uchodźców syryjskich spadło od 2020 roku aż o jedną czwartą, a w związku z kryzysem ekonomicznym nadal nie może wrócić do dawnego poziomu.

Pandemia była jednak tylko początkiem kryzysowego domina. Gdy świat zaczął wydobywać się ze spowodowanego nią zdrowotnego i ekonomicznego kryzysu, w lutym 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę. To koszmar, który wpłynął nie tylko na naszych wschodnich sąsiadów: zaburzony został światowy łańcuch dostaw zboża, skokowo wzrastała inflacja. To również najmocniej uderzało w najsłabszych: po raz pierwszy od początku wieku wzrosła liczba ludzi w skrajnym ubóstwie[3], znaczący był również skok wśród osób cierpiących przez głód[4].

– Najmocniej ten tragiczny trend widać w raportach Organizacji Narodów Zjednoczonych. W 2019 grupę osób potrzebujących pomocy humanitarnej szacowało się na 131 milionów. Na początku 2023 roku mówiliśmy już niemal o 3-krotnie większej liczbie ludzi. Głównymi „winnymi” tej sytuacji są pandemia oraz wojny: w Ukrainie i Etiopii – dodaje Jakub Belina-Brzozowski.

Jak zauważa w swoich książkach reporter Martín Caparrós, oprócz wojen, katastrof naturalnych i pandemii, za głód i skrajne ubóstwo odpowiada przede wszystkim nierówny podział dóbr i system żywnościowy na naszej planecie. Na świecie mamy dość jedzenia i pól uprawnych, by wyżywić całą ludzkość. Dopóki nie zmienimy sposobu, w jaki myślimy o innych ludziach i naszej planecie, wciąż potrzebna będzie jednak pomoc organizacji takich, jak Polska Misja Medyczna.

Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
 
[1] April 2022 global poverty update from the World Bank
[2] WFP Head releases World Hunger Map and warns of hunger „hot spots” in 2001 – Afghanistan | ReliefWeb
[3] Global poverty in the 2020s is on a new, worse course (worldbank.org)
[4] UN Report: Global hunger numbers rose to as many as 828 million in 2021 (fao.org)
źródło: PMM
Na rynku ubezpieczeń dzieje się wiele. Pojawiają się polisy od pandemii, od skutków wojny, od zagrożeń technologicznych, m.in. ze strony sztucznej inteligencji, od kryzysu klimatycznego i katastrof. Polisy dotyczące zdrowia i dobrostanu nie pozostają w tyle. „Mamy rewolucję w ubezpieczeniach zdrowotnych” – mówi Anna Rulkiewicz, prezes zarządu LUXMED.
Eksperci – uczestnicy debaty „Rewolucja w ubezpieczeniach jako odpowiedź na doświadczenia kryzysów”, która odbyła się podczas drugiego dnia Europejskiego Kongresu Finansowego, potwierdzają, iż kryzysy ostatnich lat sprawiły, że można dziś ubezpieczyć wszystko co znane i elastycznie dopasować się do nowych wyzwań – pod warunkiem, że potrafimy je nazwać i zdefiniować.
Nie wyobrażaliśmy sobie pandemii czy wojny na terenie Europy, która spowodowała zakłócenie łańcucha dostaw i kryzys energetyczny. Tymczasem my te procesy gospodarcze, uzależnione od geopolityki i makroekonomii, ubezpieczamy, podobnie jak ryzyka związane z kryzysem klimatycznym czy katastrofami – mówi Dorota Fal, doradca zarządu w Polskiej Izbie Ubezpieczeń.
W 2022 r. polskie firmy ubezpieczyły obroty handlowe o wartości ponad 710 mld zł – 26,6 proc. PKB Polski. Ubezpieczenia dotykają dziś każdego obszaru życia i działalności człowieka. Jednak w przypadku nowych zagrożeń, głównie technologicznych, związanych m.in. z cyberbepieczeństwem, sztuczną inteligencją czy blockchainem, oszacowanie ryzyka i podzielenie go na populację zainteresowaną nabyciem polisy jest znacznie trudniejsze.

Na rynku ubezpieczeń zdrowotnych doświadczenia okresu pandemii, jak również pogłębiający się kryzys demograficzny, skutkują zapotrzebowaniem społeczeństwa i pracodawców na prywatne polisy, obejmujące leczenie szpitalne czy świadczenia związane z tzw. wellbeingiem (dobrostanem).

Anna Rulkiewicz, prezes zarządu LUXMED, wskazuje, że na koniec pierwszego kwartału 2023 r. prywatne ubezpieczenia zdrowotne posiadało w Polsce 4,3 mln osób wobec 3 mln w 2020 r., a wartość przypisanych składek wyniosła 454 mln zł.
Wiele osób dostrzega, że zarządzanie własnym zdrowiem za pomocą ubezpieczeń jest efektywne i przynosi oszczędności. Prywatne ubezpieczenia zdrowotne oferują korzystniejsze warunki zarówno klientom indywidualnym, jak i pracodawcom, dla których utrzymanie pracowników w dobrym zdrowiu przekłada się na efektywność pracy – wyjaśnia.
LUXMED – firma, która oprócz opieki medycznej realizowanej w sieci własnych placówek, specjalizuje się także w ubezpieczeniach zdrowotnych, oferuje pierwsze w Polsce polisy szpitalne na zasadzie świadczenia.
Nasze polisy pokrywają 80 proc. zdarzeń medycznych, realizują w szpitalach świadczenia w postaci dużych procedur medycznych, również dotyczące nagłych wypadków. To pierwsze takie ubezpieczenie w Polsce. Zapotrzebowanie pojawiło się w efekcie pandemii i długich kolejek w państwowych szpitalach – zaznacza Anna Rulkiewicz.
Eksperci wskazują, że dziedziną medycyny, która się błyskawicznie rozwija, jest medycyna stylu życia, ponieważ nasze zdrowie i dobrostan zależy w głównej mierze od sposobu, w jaki żyjemy i warunków, w jakich pracujemy.

Przemek Gdański, prezes zarządu BNP Paribas Bank Polska S.A. podkreśla, że zdrowsze dzisiaj zapewnia dłuższe, lepsze życie i bardziej wydajną pracę i mając to na uwadze ubezpiecza, jako pracodawca, swoich pracowników.
Nasiliło to nasze działania na dobrostan pracownika w realiach wysoce obciążających. Zapewniamy mu dostęp do psychologów, trenerów, masażystów, coachów, organizujemy webinary i spotkania z ludźmi z branży wellbeingowej czy okołosportowej – podkreśla Przemek Gdański.
Eksperci wskazują również, że jednym z większych zagrożeń jest starzejące się społeczeństwo – do 2050 populacja pracujących zmniejszy się o 25 proc.
Ludzie są coraz starsi, do tego dochodzą zaniedbania zdrowotne. Społeczeństwo żyje dłużej, ale w nienajlepszej kondycji zdrowotnej. Dlatego dbanie o zdrowie populacji pracującej jest absolutnie wielowymiarowe. Interesuje pracodawcę, bo mamy rynek pracownika, powinno też interesować rząd, bo finanse publiczne korzystają na składkach od pracujących – wskazuje Dorota Fal.
13. Europejski Kongres Finansowy odbywa się w dniach 5-7 czerwca 2023 r. w Sopocie.

źródło: PAP MediaRoom
 

Innowacyjne rozwiązania i technologie wspierające Pacjentów, promowanie zdrowego stylu życia i popularyzowanie ekologii w łańcuchu dostaw – to główne kroki z obszaru społecznej odpowiedzialności biznesu podjęte przez Gemini w 2022 roku. Działania te są zgodne z celami zrównoważonego rozwoju i zostały wykazane w wydanym właśnie Raporcie CSR za 2022 rok.

Dobre zdrowie i jakość życia, a także zapewnienie dostępu do ochrony zdrowia oraz edukacja zdrowotna są podstawą zrównoważonego rozwoju. W Gemini na pierwszym miejscu stawiamy Pacjentów i ich zdrowie. Niezależnie od wyzwań, jakie przyniósł nam 2022 rok i bardzo trudnej sytuacji makroekonomicznej, zapewniliśmy dostępność produktów leczniczych w kanale aptek stacjonarnych działających pod marką Gemini, jak i w kanale on-line. Po raz kolejny udowodniliśmy, że jako organizacja, kierująca się potrzebami Pacjentów i ich zdrowiem, rozwijamy się z myślą o obecnych i przyszłych pokoleniach – podkreśla Roman Pałac, Prezes Gemini. 
Zdrowie na pierwszym miejscu

Opieka zdrowotna to jeden z trzonów funkcjonowania społeczeństwa. Dobrze funkcjonujący system ochrony zdrowia pozwala rozwijać i propagować profilaktykę, co przekłada się na zdrowie obywateli. Farmaceuci pracujący w aptekach pod marką Gemini widzą siebie jako istotny element tego systemu poprzez między innymi realizowanie usług opieki farmaceutycznej. Propagowanie tej idei to jeden z priorytetów Gemini.

W 2022 roku w 153 aptekach działających pod marką Gemini farmaceuci zaszczepili przeciw COVID-19 i grypie ponad 150 tys. osób. Przystąpili także do ministerialnego pilotażu przeglądu lekowego. Aby skuteczniej wykonywać usługi farmaceutyczne, wprowadzono pokoje opieki farmaceutycznej, które pozwalają Pacjentom korzystać z profesjonalnego wsparcia farmaceuty. Ponadto, w 2022 roku apteki działające pod marką Gemini wykonały aż 150 tys. leków recepturowych. 

Dynamiczny rozwój obszaru e-commerce

Pandemia COVID-19 znacząco wpłynęła na rozwój obszaru e-commerce. Duża część konsumentów przeniosła się do kanałów online. Tylko w zakresie rynku farmaceutycznego w ostatnich 5 latach odsetek Polaków, którzy przyznali, że kupili lek w aptece internetowej wzrósł z 2 do 16 proc. Zauważalnym i rosnącym trendem jest też poszukiwanie przez internautów informacji na temat schorzeń i innych tematów z obszaru zdrowia.

Dlatego z końcem 2022 roku ruszyła Platforma Zdrowia Gemini.pl, która jest odpowiedzią na potrzeby użytkowników. To jeden z kroków, by obszar e-commerce stawał się jeszcze bardziej dostępną formą zaspokajania potrzeb w zakresie zdrowia i urody. Platforma Zdrowia to łatwy dostęp do szerokiego portfolio produktów i usług stworzonych z myślą o rosnących potrzebach społecznych. Dostępny na stronie Poradnik Gemini tworzony przez ekspertów w 2022 r. wzbogacił się o 1050 rzetelnych artykułów o tematyce medycznej.

Troska o środowisko naturalne

Gemini konsekwentnie zmniejsza swoje oddziaływanie na środowisko. Jednym z celów zrównoważonego rozwoju jest podjęcie pilnych działań w celu przeciwdziałania zmianom klimatu i ich skutkom. W 2022 roku Gemini wdrożyło liczne działania na rzecz zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko. Wypełniacze do paczek produkowane są samodzielnie przez zespół logistyki z pustych kartonowych opakowań. Dzięki temu, udało się zmniejszyć zakup papierowego wypełniacza aż o 88 ton. W zakresie dostaw online około 17% zamówień zostało dostarczanych do paczkomatów, a 16% do punktów odbioru w sklepach. Oznacza to, że do jednej lokalizacji trafia kilkanaście zamówień jednocześnie, co znacznie zmniejsza zużycie paliwa. Ślad węglowy w przeliczeniu na jedną paczkę jest więc znacznie mniejszy niż przy dostawach typu door to door.

Wsparcie dla Ukrainy

Pomoc jest wpisana w DNA Gemini. Firma angażowała się w pomoc medykom podczas pandemii COVID-19, a po wybuchu wojny w Ukrainie nie mogła zostać obojętna na potrzeby sąsiadów zza wschodniej granicy. Dlatego działania CSR w 2022 roku były w dużej mierze skupione na pomocy Ukrainie. Napływ dużej liczby uchodźców wymagał przemyślanej i sprawnej reakcji.

Gemini przekazało pomoc finansową i rzeczową o łącznej wartości 600 tysięcy złotych. Wszystkie apteki działające pod marką Gemini, w tym apteka internetowa, jako jedne z pierwszych zrezygnowały ze sprzedaży i zakupu towarów pochodzenia rosyjskiego i białoruskiego (w tym marek identyfikujących się z Rosją lub Białorusią). Podjęto także współpracę z Polskim Czerwonym Krzyżem i organizacją Pracodawcy RP. Na Gemini.pl udostępniono charytatywne zestawy produktów, które można było zakupić i skierować bezpośrednio do wybranej organizacji pomocowej. Całość zysku, dodatkowo podwojona przez Gemini, przeznaczona została na działania pomocowe prowadzone przez PCK. Wszystkie inicjatywy były zarówno wyrazem jedności z sąsiednim narodem, jak i dowodem, że Gemini stawia na odpowiedzialność społeczną.

Z całym raportem można zapoznać się pod linkiem: 
https://www.geminipolska.com.pl/media/Raport%20CSR%202022%20Grupa%20Gemini.pdf

źródło: Gemini

 

Innowacyjne rozwiązania i technologie wspierające Pacjentów, promowanie zdrowego stylu życia i popularyzowanie ekologii w łańcuchu dostaw – to główne kroki z obszaru społecznej odpowiedzialności biznesu podjęte przez Gemini w 2022 roku. Działania te są zgodne z celami zrównoważonego rozwoju i zostały wykazane w wydanym właśnie Raporcie CSR za 2022 rok.

Dobre zdrowie i jakość życia, a także zapewnienie dostępu do ochrony zdrowia oraz edukacja zdrowotna są podstawą zrównoważonego rozwoju. W Gemini na pierwszym miejscu stawiamy Pacjentów i ich zdrowie. Niezależnie od wyzwań, jakie przyniósł nam 2022 rok i bardzo trudnej sytuacji makroekonomicznej, zapewniliśmy dostępność produktów leczniczych w kanale aptek stacjonarnych działających pod marką Gemini, jak i w kanale on-line. Po raz kolejny udowodniliśmy, że jako organizacja, kierująca się potrzebami Pacjentów i ich zdrowiem, rozwijamy się z myślą o obecnych i przyszłych pokoleniach – podkreśla Roman Pałac, Prezes Gemini. 
Zdrowie na pierwszym miejscu

Opieka zdrowotna to jeden z trzonów funkcjonowania społeczeństwa. Dobrze funkcjonujący system ochrony zdrowia pozwala rozwijać i propagować profilaktykę, co przekłada się na zdrowie obywateli. Farmaceuci pracujący w aptekach pod marką Gemini widzą siebie jako istotny element tego systemu poprzez między innymi realizowanie usług opieki farmaceutycznej. Propagowanie tej idei to jeden z priorytetów Gemini.

W 2022 roku w 153 aptekach działających pod marką Gemini farmaceuci zaszczepili przeciw COVID-19 i grypie ponad 150 tys. osób. Przystąpili także do ministerialnego pilotażu przeglądu lekowego. Aby skuteczniej wykonywać usługi farmaceutyczne, wprowadzono pokoje opieki farmaceutycznej, które pozwalają Pacjentom korzystać z profesjonalnego wsparcia farmaceuty. Ponadto, w 2022 roku apteki działające pod marką Gemini wykonały aż 150 tys. leków recepturowych. 

Dynamiczny rozwój obszaru e-commerce

Pandemia COVID-19 znacząco wpłynęła na rozwój obszaru e-commerce. Duża część konsumentów przeniosła się do kanałów online. Tylko w zakresie rynku farmaceutycznego w ostatnich 5 latach odsetek Polaków, którzy przyznali, że kupili lek w aptece internetowej wzrósł z 2 do 16 proc. Zauważalnym i rosnącym trendem jest też poszukiwanie przez internautów informacji na temat schorzeń i innych tematów z obszaru zdrowia.

Dlatego z końcem 2022 roku ruszyła Platforma Zdrowia Gemini.pl, która jest odpowiedzią na potrzeby użytkowników. To jeden z kroków, by obszar e-commerce stawał się jeszcze bardziej dostępną formą zaspokajania potrzeb w zakresie zdrowia i urody. Platforma Zdrowia to łatwy dostęp do szerokiego portfolio produktów i usług stworzonych z myślą o rosnących potrzebach społecznych. Dostępny na stronie Poradnik Gemini tworzony przez ekspertów w 2022 r. wzbogacił się o 1050 rzetelnych artykułów o tematyce medycznej.

Troska o środowisko naturalne

Gemini konsekwentnie zmniejsza swoje oddziaływanie na środowisko. Jednym z celów zrównoważonego rozwoju jest podjęcie pilnych działań w celu przeciwdziałania zmianom klimatu i ich skutkom. W 2022 roku Gemini wdrożyło liczne działania na rzecz zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko. Wypełniacze do paczek produkowane są samodzielnie przez zespół logistyki z pustych kartonowych opakowań. Dzięki temu, udało się zmniejszyć zakup papierowego wypełniacza aż o 88 ton. W zakresie dostaw online około 17% zamówień zostało dostarczanych do paczkomatów, a 16% do punktów odbioru w sklepach. Oznacza to, że do jednej lokalizacji trafia kilkanaście zamówień jednocześnie, co znacznie zmniejsza zużycie paliwa. Ślad węglowy w przeliczeniu na jedną paczkę jest więc znacznie mniejszy niż przy dostawach typu door to door.

Wsparcie dla Ukrainy

Pomoc jest wpisana w DNA Gemini. Firma angażowała się w pomoc medykom podczas pandemii COVID-19, a po wybuchu wojny w Ukrainie nie mogła zostać obojętna na potrzeby sąsiadów zza wschodniej granicy. Dlatego działania CSR w 2022 roku były w dużej mierze skupione na pomocy Ukrainie. Napływ dużej liczby uchodźców wymagał przemyślanej i sprawnej reakcji.

Gemini przekazało pomoc finansową i rzeczową o łącznej wartości 600 tysięcy złotych. Wszystkie apteki działające pod marką Gemini, w tym apteka internetowa, jako jedne z pierwszych zrezygnowały ze sprzedaży i zakupu towarów pochodzenia rosyjskiego i białoruskiego (w tym marek identyfikujących się z Rosją lub Białorusią). Podjęto także współpracę z Polskim Czerwonym Krzyżem i organizacją Pracodawcy RP. Na Gemini.pl udostępniono charytatywne zestawy produktów, które można było zakupić i skierować bezpośrednio do wybranej organizacji pomocowej. Całość zysku, dodatkowo podwojona przez Gemini, przeznaczona została na działania pomocowe prowadzone przez PCK. Wszystkie inicjatywy były zarówno wyrazem jedności z sąsiednim narodem, jak i dowodem, że Gemini stawia na odpowiedzialność społeczną.

Z całym raportem można zapoznać się pod linkiem: 
https://www.geminipolska.com.pl/media/Raport%20CSR%202022%20Grupa%20Gemini.pdf

źródło: Gemini

 

U osób w wieku 18–24 lata częstość występowania stanów depresyjnych, poczucia bezradności, a także zniechęcenia i znużenia osiągnęła w obliczu pandemii najwyższe poziomy na przestrzeni ostatnich dwóch dekad – wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Badań Opinii Społecznej. Psycholodzy potwierdzają, że to najmłodsze osoby najbardziej ucierpiały psychicznie w tym trudnym okresie, m.in. dlatego że nie miały zaspokajanych podstawowych potrzeb związanych z poczuciem bezpieczeństwa i przynależności. Jednocześnie eksperci zalecają, by w okresie popandemicznym w szczególności zadbać o zdrowie psychiczne, m.in. poprzez relaksację, medytację czy psychologię pozytywną.

Pandemia COVID-19 wpłynęła źle na zdrowie psychiczne właściwie nas wszystkich, jednakże w większości badań właśnie wśród młodych osób widać największe pogorszenie samopoczucia. W badaniach opinii publicznej w 2021 roku właśnie w grupie wiekowej 18–24 lata zauważono najwięcej stanów depresyjnych, poczucia bezradności, zniechęcenia, znużenia i były to właściwie najgorsze wyniki od ostatnich dwóch lat. Tak samo widać w raporcie UNICEF z 2020 roku: 27 proc. osób odczuwało niepokój, 15 proc. osób czuło depresję w ostatnich siedmiu dniach, a 46 proc. osób było zniechęconych do robienia rzeczy, które wcześniej właściwie lubiły robić – mówi agencji Newseria Biznes Anastazja Mołodecka, psycholożka z Centrum Badań Młodzieży przy Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie.
Również badania przeprowadzone podczas pandemii wśród studentów Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie wykazały, że 64 proc. respondentów było zmęczonych, 62 proc. objawiało wyczerpanie psychiczne, 60 proc. miewało wahania nastrojów, 59 proc. miało mniejszą motywację do nauki, a 56 proc. nie wypoczywało nawet w trakcie weekendowych przerw. W czasach pandemii to również osoby młode najczęściej miały problem z dostosowywaniem się do zaleceń epidemicznych. Prawidłowości te psycholodzy tłumaczą m.in., przywołując hierarchię potrzeb opracowaną przez Abrahama Maslowa.
Najważniejsze dla każdego z nas są potrzeby fizjologiczne. W trakcie pandemii COVID-19 nawet ta podstawowa potrzeba została trochę zachwiana, ponieważ nagle ludzie zaczęli się bać, czy będą mieli pracę, czy będą mogli zapłacić za podstawowe rzeczy, takie jak jedzenie. Można było zaobserwować wykupywanie podstawowych produktów w sklepach. Kolejna potrzeba – poczucie bezpieczeństwa. To chyba najbardziej zostało zachwiane, ponieważ ludzie bali się o życie swoje i swoich bliskich. Nie wiedzieliśmy, czy będzie lekarstwo, czy będą szczepienia. Kolejna potrzeba to poczucie przynależności. Szukamy miejsca przynależności w grupie rówieśniczej. W momencie, kiedy nie możemy wychodzić z domu, zajęcia są online, nie ma możliwości poczucia, że przynależymy do czegoś – wymienia Anastazja Mołodecka.
Kolejna teoria, której używają psycholodzy do wyjaśnienia szczególnego wpływu pandemii na młodzież, to rozwój psychospołeczny Eriksona. Według niej na każdym z ośmiu etapach życia człowiek musi rozwiązać pewien kryzys, by dostosować się do wymagań społecznych i zaspokoić swoje potrzeby. Rozwiązanie tego konfliktu na określonym etapie pomaga nam zdobyć cnotę, umiejętność, która z kolei będzie ważnym narzędziem radzenia sobie w kolejnych stadiach rozwoju psychospołecznego.
W okresie dojrzewania, około 8–12 lat, jest konflikt pracowitość a poczucie niższości, a cnota, którą się nabywa, to jest kompetencja. Dzieci w tym momencie uczą się własnej skuteczności, wychodzą ze swojej strefy komfortu, sprawdzają siebie. W momencie kiedy jest COVID-19, jesteśmy w domu, nie mamy możliwości nauczenia się, co potrafimy – wyjaśnia psycholożka. – W okresie młodzieńczym, 13–22 lata, mamy konflikt tożsamość a niepewność ról, a umiejętnością jest wierność. I tutaj chodzi o poznanie samego siebie, o zobaczenie, że różnię się od swojej rodziny, o poznanie nowych osób, odnalezienie samego siebie. W momencie, kiedy jesteśmy zamknięci w domu, tylko z rodziną swojego pochodzenia, nie mamy możliwości znalezienia siebie. Nie możemy zobaczyć, co nam odpowiada, nie mamy grupy rówieśniczej, żeby zobaczyć, co jest dla nas odpowiednie.
We wczesnej dorosłości (ok. 23–34 lata) człowiek staje przed konfliktem intymność a izolacja i rozwija w nim kompetencję nawiązywania intymnych relacji. Tutaj również COVID-19 i zamknięcie w domach na kilka miesięcy utrudniło młodym ludziom poznawanie innych i ćwiczenie relacji międzyludzkich. 

ukowcy podkreślają, że tendencje zaobserwowane u młodych ludzi w Polsce występowały również za granicą. Przykładowo w Holandii po zaostrzeniu restrykcji spowodowanych trzecią falą COVID-19 doszło do serii brutalnych protestów młodych ludzi, którzy nie chcieli się zgodzić na wprowadzenie godziny policyjnej.
ode osoby miały olbrzymie problemy z trzymaniem się tych ograniczeń i jest to w pełni zrozumiałe. Okres dojrzewania sam w sobie jest okresem buntu, więc połączenie z brakiem możliwości realizacji podstawowych potrzeb rozwojowych sprawiło, że zdrowie psychiczne młodych osób było najbardziej narażone na gorsze samopoczucie – zauważa psycholożka z Centrum Badań Młodzieży.
Tymczasem lekarze przypominają, że zdrowie psychiczne wpływa praktycznie na każdy obszar naszego życia, m.in. pracę czy relacje międzyludzkie. Podobnie jak w przypadku chorób o charakterze fizycznym również te psychiczne wymagają rehabilitacji i odpowiedniego podejścia terapeutycznego. W podstawowej strategii zalecane jest stosowanie technik relaksacyjnych takich jak medytacja, joga, świadomy oddech czy mindfulness. Niebagatelne znaczenie może odegrać też psychologia pozytywna.
obszar psychologii, który bada naukowo nasze poczucie szczęścia, co na nie wpływa, jak możemy je zmieniać. W psychologii pozytywnej zbadano, że w 50 proc. nasze szczęście zależy od genów, czyli to jest coś, na co absolutnie nie mamy wpływu, nie możemy tego zmienić. W 10 proc. zależy ono od wydarzeń, które się dzieją, czyli w sumie bardzo mało, a 40 proc. to jest nasza codzienna, regularna aktywność, czyli rzeczy, na które mamy wpływ, które możemy intencjonalnie zmieniać, starać się wprowadzać nowe nawyki. Przykładowo mindfulness, medytację, aktywność fizyczną, dbanie o odpoczynek, sen, relacje międzyludzkie, życie z naszymi wartościami, spotykanie się z bliskimi – wymienia Anastazja Mołodecka.
Jak podkreśla, w pomaganiu młodym ludziom bardzo istotna jest też uważność dorosłych na ich potrzeby i nastroje: pytanie o samopoczucie, potrzeby, wspólne spędzanie czasu, propozycja pomocy zamiast pouczania i dawania rad.

ódło: newseria

U osób w wieku 18–24 lata częstość występowania stanów depresyjnych, poczucia bezradności, a także zniechęcenia i znużenia osiągnęła w obliczu pandemii najwyższe poziomy na przestrzeni ostatnich dwóch dekad – wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Badań Opinii Społecznej. Psycholodzy potwierdzają, że to najmłodsze osoby najbardziej ucierpiały psychicznie w tym trudnym okresie, m.in. dlatego że nie miały zaspokajanych podstawowych potrzeb związanych z poczuciem bezpieczeństwa i przynależności. Jednocześnie eksperci zalecają, by w okresie popandemicznym w szczególności zadbać o zdrowie psychiczne, m.in. poprzez relaksację, medytację czy psychologię pozytywną.

Pandemia COVID-19 wpłynęła źle na zdrowie psychiczne właściwie nas wszystkich, jednakże w większości badań właśnie wśród młodych osób widać największe pogorszenie samopoczucia. W badaniach opinii publicznej w 2021 roku właśnie w grupie wiekowej 18–24 lata zauważono najwięcej stanów depresyjnych, poczucia bezradności, zniechęcenia, znużenia i były to właściwie najgorsze wyniki od ostatnich dwóch lat. Tak samo widać w raporcie UNICEF z 2020 roku: 27 proc. osób odczuwało niepokój, 15 proc. osób czuło depresję w ostatnich siedmiu dniach, a 46 proc. osób było zniechęconych do robienia rzeczy, które wcześniej właściwie lubiły robić – mówi agencji Newseria Biznes Anastazja Mołodecka, psycholożka z Centrum Badań Młodzieży przy Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie.
Również badania przeprowadzone podczas pandemii wśród studentów Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie wykazały, że 64 proc. respondentów było zmęczonych, 62 proc. objawiało wyczerpanie psychiczne, 60 proc. miewało wahania nastrojów, 59 proc. miało mniejszą motywację do nauki, a 56 proc. nie wypoczywało nawet w trakcie weekendowych przerw. W czasach pandemii to również osoby młode najczęściej miały problem z dostosowywaniem się do zaleceń epidemicznych. Prawidłowości te psycholodzy tłumaczą m.in., przywołując hierarchię potrzeb opracowaną przez Abrahama Maslowa.
Najważniejsze dla każdego z nas są potrzeby fizjologiczne. W trakcie pandemii COVID-19 nawet ta podstawowa potrzeba została trochę zachwiana, ponieważ nagle ludzie zaczęli się bać, czy będą mieli pracę, czy będą mogli zapłacić za podstawowe rzeczy, takie jak jedzenie. Można było zaobserwować wykupywanie podstawowych produktów w sklepach. Kolejna potrzeba – poczucie bezpieczeństwa. To chyba najbardziej zostało zachwiane, ponieważ ludzie bali się o życie swoje i swoich bliskich. Nie wiedzieliśmy, czy będzie lekarstwo, czy będą szczepienia. Kolejna potrzeba to poczucie przynależności. Szukamy miejsca przynależności w grupie rówieśniczej. W momencie, kiedy nie możemy wychodzić z domu, zajęcia są online, nie ma możliwości poczucia, że przynależymy do czegoś – wymienia Anastazja Mołodecka.
Kolejna teoria, której używają psycholodzy do wyjaśnienia szczególnego wpływu pandemii na młodzież, to rozwój psychospołeczny Eriksona. Według niej na każdym z ośmiu etapach życia człowiek musi rozwiązać pewien kryzys, by dostosować się do wymagań społecznych i zaspokoić swoje potrzeby. Rozwiązanie tego konfliktu na określonym etapie pomaga nam zdobyć cnotę, umiejętność, która z kolei będzie ważnym narzędziem radzenia sobie w kolejnych stadiach rozwoju psychospołecznego.
W okresie dojrzewania, około 8–12 lat, jest konflikt pracowitość a poczucie niższości, a cnota, którą się nabywa, to jest kompetencja. Dzieci w tym momencie uczą się własnej skuteczności, wychodzą ze swojej strefy komfortu, sprawdzają siebie. W momencie kiedy jest COVID-19, jesteśmy w domu, nie mamy możliwości nauczenia się, co potrafimy – wyjaśnia psycholożka. – W okresie młodzieńczym, 13–22 lata, mamy konflikt tożsamość a niepewność ról, a umiejętnością jest wierność. I tutaj chodzi o poznanie samego siebie, o zobaczenie, że różnię się od swojej rodziny, o poznanie nowych osób, odnalezienie samego siebie. W momencie, kiedy jesteśmy zamknięci w domu, tylko z rodziną swojego pochodzenia, nie mamy możliwości znalezienia siebie. Nie możemy zobaczyć, co nam odpowiada, nie mamy grupy rówieśniczej, żeby zobaczyć, co jest dla nas odpowiednie.
We wczesnej dorosłości (ok. 23–34 lata) człowiek staje przed konfliktem intymność a izolacja i rozwija w nim kompetencję nawiązywania intymnych relacji. Tutaj również COVID-19 i zamknięcie w domach na kilka miesięcy utrudniło młodym ludziom poznawanie innych i ćwiczenie relacji międzyludzkich. 

ukowcy podkreślają, że tendencje zaobserwowane u młodych ludzi w Polsce występowały również za granicą. Przykładowo w Holandii po zaostrzeniu restrykcji spowodowanych trzecią falą COVID-19 doszło do serii brutalnych protestów młodych ludzi, którzy nie chcieli się zgodzić na wprowadzenie godziny policyjnej.
ode osoby miały olbrzymie problemy z trzymaniem się tych ograniczeń i jest to w pełni zrozumiałe. Okres dojrzewania sam w sobie jest okresem buntu, więc połączenie z brakiem możliwości realizacji podstawowych potrzeb rozwojowych sprawiło, że zdrowie psychiczne młodych osób było najbardziej narażone na gorsze samopoczucie – zauważa psycholożka z Centrum Badań Młodzieży.
Tymczasem lekarze przypominają, że zdrowie psychiczne wpływa praktycznie na każdy obszar naszego życia, m.in. pracę czy relacje międzyludzkie. Podobnie jak w przypadku chorób o charakterze fizycznym również te psychiczne wymagają rehabilitacji i odpowiedniego podejścia terapeutycznego. W podstawowej strategii zalecane jest stosowanie technik relaksacyjnych takich jak medytacja, joga, świadomy oddech czy mindfulness. Niebagatelne znaczenie może odegrać też psychologia pozytywna.
obszar psychologii, który bada naukowo nasze poczucie szczęścia, co na nie wpływa, jak możemy je zmieniać. W psychologii pozytywnej zbadano, że w 50 proc. nasze szczęście zależy od genów, czyli to jest coś, na co absolutnie nie mamy wpływu, nie możemy tego zmienić. W 10 proc. zależy ono od wydarzeń, które się dzieją, czyli w sumie bardzo mało, a 40 proc. to jest nasza codzienna, regularna aktywność, czyli rzeczy, na które mamy wpływ, które możemy intencjonalnie zmieniać, starać się wprowadzać nowe nawyki. Przykładowo mindfulness, medytację, aktywność fizyczną, dbanie o odpoczynek, sen, relacje międzyludzkie, życie z naszymi wartościami, spotykanie się z bliskimi – wymienia Anastazja Mołodecka.
Jak podkreśla, w pomaganiu młodym ludziom bardzo istotna jest też uważność dorosłych na ich potrzeby i nastroje: pytanie o samopoczucie, potrzeby, wspólne spędzanie czasu, propozycja pomocy zamiast pouczania i dawania rad.

ódło: newseria