Medicalpress
Po pięciu latach funkcjonowania opłaty cukrowej oraz publikacji sprawozdania Narodowego Funduszu Zdrowia za 2025 rok Polskie Stowarzyszenie Diabetyków i Forum Ekspertów ds. Cukrzycy przedstawili wspólne stanowisko dotyczące sposobu wykorzystania środków pochodzących z tego mechanizmu. Choć eksperci pozytywnie oceniają rozwój opieki diabetologicznej, zwracają uwagę, że zdecydowana większość pieniędzy nadal przeznaczana jest na finansowanie świadczeń realizowanych od lat, natomiast działania profilaktyczne i edukacyjne pozostają marginalnym elementem całego systemu.
Z analizy sprawozdania NFZ wynika, że w 2025 roku refundacja leków przeciwcukrzycowych wyniosła 645,3 mln zł, czyli o 2,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie kolejny rok z rzędu spadły wydatki na refundację pasków do samokontroli glikemii – z 456,4 mln zł w 2023 roku do 409,6 mln zł w 2025 roku. Zdaniem autorów stanowiska warto przeanalizować, czy jest to efekt coraz szerszego wykorzystania nowoczesnych systemów monitorowania glikemii oraz czy uwolnione w ten sposób środki są inwestowane w dalszy rozwój nowoczesnej opieki diabetologicznej.

Pozytywnie oceniono natomiast systematyczny wzrost finansowania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej w diabetologii i chorobach metabolicznych. W ciągu dwóch lat wydatki w tym obszarze wzrosły z 282,6 mln zł do 356,4 mln zł, co – zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków i Forum Ekspertów ds. Cukrzycy – odpowiada rosnącym potrzebom pacjentów i jest kierunkiem, który warto kontynuować.

Autorzy stanowiska podkreślają jednak, że największym problemem pozostaje brak możliwości jednoznacznego wskazania, które działania zostały uruchomione lub rozszerzone właśnie dzięki środkom z opłaty cukrowej. Znaczna część wydatków wykazywanych w sprawozdaniu obejmuje bowiem świadczenia finansowane przez NFZ jeszcze przed wprowadzeniem tego rozwiązania, takie jak refundacja leków, pasków do pomiaru glukozy czy świadczeń diabetologicznych. W opinii organizacji pacjentów dodatkowe środki powinny przekładać się na widoczną wartość dodaną dla chorych oraz rozwój nowoczesnej opieki.

Eksperci zwracają również uwagę na konieczność dalszego zwiększania transparentności wydatkowania środków publicznych. Chociaż tegoroczne sprawozdanie NFZ jest bardziej szczegółowe niż wcześniejsze, nadal brakuje danych pozwalających ocenić nie tylko wysokość ponoszonych nakładów, ale również efekty zdrowotne osiągane dzięki ich wykorzystaniu.

Prof. Paweł Koczkodaj podkreśla, że nowoczesne systemy ochrony zdrowia coraz częściej oceniają skuteczność interwencji nie tylko przez pryzmat wydanych pieniędzy, ale przede wszystkim osiąganych rezultatów zdrowotnych. Jego zdaniem środki z opłaty cukrowej powinny być traktowane jako długofalowa inwestycja w zdrowie publiczne, obejmująca nie tylko leczenie, ale również profilaktykę, edukację zdrowotną i działania ograniczające rozwój otyłości oraz cukrzycy.

Jeszcze bardziej krytycznie wyniki sprawozdania ocenia prof. Leszek Czupryniak. Jak wskazuje, obecnie aż 95,6 proc. wpływów z opłaty cukrowej przeznaczanych jest na finansowanie rutynowych świadczeń związanych z leczeniem cukrzycy. Tymczasem pierwotnym celem tego mechanizmu było stworzenie dodatkowego impulsu do rozwoju profilaktyki, edukacji oraz nowoczesnych metod diagnostyki i leczenia chorób metabolicznych. Zdaniem eksperta środki te powinny w znacznie większym stopniu wspierać działania zapobiegające otyłości i cukrzycy oraz poprawiać dostęp do innowacyjnych technologii medycznych.

W swoim stanowisku Polskie Stowarzyszenie Diabetyków oraz Forum Ekspertów ds. Cukrzycy proponują szereg działań systemowych. Wśród nich znalazły się dalszy rozwój dostępu do nowoczesnych terapii i technologii zgodnych z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, zwiększenie transparentności wydatkowania środków z opłaty cukrowej poprzez publikowanie porównywalnych danych rok do roku oraz wyraźne zwiększenie finansowania działań profilaktycznych i edukacyjnych.

Organizacje proponują również powołanie przy Ministerstwie Zdrowia zespołu ds. opłaty cukrowej, złożonego z przedstawicieli środowiska medycznego, ekonomistów i organizacji pacjentów. Jego zadaniem byłoby opracowanie zasad wydatkowania środków w sposób zapewniający ich maksymalną efektywność zdrowotną oraz większą przejrzystość całego procesu.

Zdaniem autorów stanowiska pacjenci mają prawo oczekiwać, że środki pochodzące z opłaty cukrowej będą nie tylko finansować bieżące funkcjonowanie systemu, ale również przyczyniać się do realnego rozwoju profilaktyki, nowoczesnej diabetologii oraz poprawy zdrowia publicznego.

Pełna treść stanowiska:

https://diabetyk.org.pl/stanowisko-polskiego-stowarzyszenia-diabetykow-i-forum-ekspertow-ds-cukrzycy-w-sprawie-wydatkowania-srodkow-z-oplaty-cukrowej-w-2025-roku/ 

źródło: PSD

Z pozoru sytuacja wygląda obiecująco – statystyki się poprawiają, dostęp do terapii się zwiększa, a świadomość społeczna rośnie. Polska diabetologia poczyniła znaczące postępy na przestrzeni ostatnich lat, a zmiany systemowe, takie jak wprowadzenie opłaty cukrowej czy rekomendacje Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, miały być krokiem w stronę lepszej profilaktyki i leczenia cukrzycy. Dlaczego więc pacjenci nadal czują się pozostawieni w tyle, a eksperci alarmują o braku refundacji innowacyjnych terapii i niewystarczającym wykorzystaniu środków z podatku cukrowego?
Wedle wyliczeń ekspertów już co 12. mieszkaniec Polski żyje z cukrzycą, a ok. milion Polaków ma niezdiagnozowaną chorobę lub stan przedcukrzycowy. W Unii Europejskiej z cukrzycą żyje ponad 32 miliony dorosłych i 170 tys. dzieci. Chorych przybywa, szczególnie wśród dzieci i młodych dorosłych, u których wykrywana jest cukrzyca typu 1. Okazją do przypomnienia wyzwań, przeglądu nowości diabetologicznych i oczekiwań refundacyjnych był zakończony w minioną sobotę Ogólnopolski Dzień Diabetyka, organizowany od lat przez Polskie Stowarzyszenie Diabetyków (PSD).

Prezes zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków (PSD) – Monika Kaczmarek – przypomniała, że w Polsce w latach 2018 – 2025 (stan na styczeń 2025) nastąpiły istotne zmiany w leczeniu cukrzycy. Poprawiły się też statystyki dotyczące tzw. stopy cukrzycowej – do niedawna Polska była niechlubnym liderem rankingu OECD w zakresie amputacji kończyny dolnej u chorych na cukrzycę. W 2021 roku zaczęła też obowiązywać tzw. opłata cukrowa, czyli podatek od słodzonych napojów gazowanych, którego celem jest wspieranie prozdrowotnych wyborów konsumenckich i profilaktyka.

„Jesteśmy na dobrej drodze do poprawy jakości życia pacjentów z cukrzycą i nieustannie zabiegamy o to, by diabetologia była traktowana jako jeden z priorytetów zdrowotnych przez wszystkich interesariuszy systemowych, decydentów i płatników. Dążymy do pełnego dostępu do nowoczesnych terapii, by w miarę normalnie funkcjonować – pracować, zakładać rodziny, pielęgnować i rozwijać swoje pasje, spełniać marzenia. To długi i wyboisty proces, ale nie składamy broni i staramy się, by nasze działania przynosiły wymierne skutki” – komentuje Monika Kaczmarek.

Nadal jednak nie nadążamy za światowymi standardami. Pomimo rekomendacji Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego z 2024 roku o złagodzenie dostępu i poszerzenie kryteriów refundacyjnych do terapii hipoglikemizujących, poziom refundacji flozyn i inkretyn w Polsce nie spełnia oczekiwanych standardów. Eksperci są zgodni, że tylko szersze włączenie innowacyjnych leków do systemu refundacyjnego pozwoli powstrzymać rozwój epidemii cukrzycy, która zbiera coraz większe żniwo. Należy przypomnieć, że cukrzyca jest chorobą przewlekłą, która powinna być wcześnie zdiagnozowana, skutecznie leczona oraz monitorowana. W przeciwnym razie prowadzi do licznych powikłań sercowo-naczyniowych oraz śmierci.

Niepokojący jest również fakt, że czas oczekiwania od rejestracji na refundację w Polsce wynosi aż – 1943 dni i jest on najdłuższy w porównaniu z krajami Grupy Wyszechradzkiej (dla porównania na Węgrzech wynosi 475 dni). Z kolei opłata cukrowa, której celem było pozyskanie dodatkowych środków na działania związane z promocją zdrowego stylu życia, profilaktyką chorób dietozależnych oraz rozwój innowacyjnych terapii, nie jest wykorzystywana zgodnie z oczekiwaniami środowiska pacjentów diabetologicznych. Opublikowany niedawno raport Najwyższej Izby Kontroli ujawnił liczne nieprawidłowości, m.in. brak przejrzystości w raportowaniu, nieefektywne wykorzystanie środków oraz traktowanie wpływów z opłaty jako alternatywnego źródła finansowania zamiast jako dodatkowego zasobu. Zdaniem Moniki Kaczmarek podatek powinien być potencjalnym źródłem finansowania kolejnych inwestycji w diabetologii.

Wg danych EFPIA, ponad połowa bezpośrednich wydatków na cukrzycę wiąże się z powikłaniami. Zgodnie z raportem NFZ z 2019 r. poniesione przez NFZ koszty powikłań cukrzycy (m.in. retinopatii cukrzycowej, niewydolności nerek, choroby niedokrwiennej serca, udaru mózgu, czy neuropatii) w 2018 r. wyniosły co najmniej 2,14 mld zł. Aby zapobiec kosztownemu leczeniu przewlekłych powikłań, potrzebne są konkretne działania. Takie zostały zaproponowane w ramach inicjatywy zespół ekspertów ds. cukrzycy, w skład którego weszli czołowi diabetolodzy, farmakoekonomiści oraz prezeska PSD – Monika Kaczmarek. Rekomendacje zostały zebrane w raporcie pt. „Diabetologia w Polce na tle Unii Europejskiej. Bilans z okazji polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej”.

Kluczowe obszary i propozycje zmian wskazane przez Członków Forum to:

– Zmiany systemowe: lepsze zarządzanie środkami z podatku cukrowego, zapewnienie dostępu do nowoczesnych terapii zgodnych z wytycznymi klinicznymi, wzmocnienie roli ambulatoryjnej opieki diabetologicznej, poprawa wyceny świadczeń diabetologicznych.
– Profilaktyka i edukacja: wprowadzenie edukacji zdrowotnej do programów szkolnych, rozważenie wdrożenia medycyny szkolnej.
– Lepsze wykorzystanie zasobów systemu zdrowia: większe zaangażowanie pielęgniarek i farmaceutów w opiekę nad pacjentami, rozwój opieki koordynowanej w POZ, promocja badań przesiewowych i wczesnej diagnostyki.
Pełną treść raportu można pobrać ze strony: https://diabetyk.org.pl/raport-diabetologia-w-polsce-na-tle-unii-europejskiej-bilans-z-okazji-polskiej-prezydencji-w-radzie-unii-europejskiej/ 

Źródło informacji: Polskie Stowarzyszenie Diabetyków
Foto: Polskie Stowarzyszenie Diabetyków

2023 był trzecim rokiem obowiązywania w Polsce tzw. opłaty cukrowej. Po tym czasie jednym z najważniejszych wniosków – a jednocześnie największych wyzwań – w tym zakresie pozostaje nie tylko potrzeba uszczelnienia przepisów w zakresie egzekwowania należności, ale przede wszystkim właściwa alokacja zgromadzonych środków. W sprawozdaniu NFZ za rok 2023 r. – które Stowarzyszenie otrzymało w ramach dostępu do informacji publicznej – brak jednak szczegółowej informacji na co i w jakiej wysokości przeznaczono 1,45 miliarda złotych z tytułu opłaty cukrowej. Trudno zatem ocenić, czy są one wydawane zgodnie z ustawowym przeznaczeniem i czy polscy pacjenci faktycznie na tym korzystają.
POTRZEBA ZMIAN
Po publikacji sprawozdań za lata 2021 oraz 2022 PSD podkreślało – w wystąpieniach medialnych i konferencjach, na posiedzeniach w Parlamencie RP oraz w formalnej komunikacji z decydentami – że zmiany w tym obszarze są koniecznością, jeśli instrument ma być efektywny, a jego funkcjonowanie traktowane jako zasadne i potrzebne.

Od samego początku istnienia tego instrumentu Forum Ekspertów ds. Cukrzycy oraz Polskie Stowarzyszenia Diabetyków – w ramach wypracowywanych rekomendacji – wskazują kierunki potrzebnych zmian dot. podatku cukrowego. Są to w szczególności z obszarów:
• ewidencjonowania wydatkowania środków – wskazywanie w ramach sprawozdania Narodowego Funduszu Zdrowia, jaka część środków przeznaczonych na opiekę diabetologiczną pochodziła z podatku cukrowego i jakie kwoty przeznaczono na realizację poszczególnych zadań;
• planowania alokacji środków – poprawa zarządzania środkami z opłaty cukrowej poprzez wprowadzenie konieczności regularnego, możliwie precyzyjnego planowania wydatkowania środków z opłaty cukrowej w kolejnym roku;
• kierunkowego wydatkowania środków – planowana alokacja ma na celu zapewnienie, że środki z opłaty cukrowej będą „znaczone” i wydatkowane zgodnie z ustawowym przeznaczeniem – tj. m.in. na wczesne interwencje – ze szczególnym uwzględnieniem profilaktyki chorób cywilizacyjnych oraz edukacji zdrowotnej oraz zapewnianie dostępu do nowoczesnych terapii, wyrobów medycznych oraz profilaktyki powikłań cukrzycy wraz z zapewnieniem dostępu do ich właściwego leczenia – ze szczególnym uwzględnieniem stopy cukrzycowej oraz powikłań sercowo-naczyniowych i nerkowych.

Dotychczas podsumowania Funduszu stanowiły w zasadzie zbiór wszystkich działań z obszaru profilaktyki i leczenia chorób metabolicznych – refundację produktów leczniczych w cukrzycy, realizacja KOS-BAR, realizacja świadczeń w ramach AOS, portal diety NFZ i jego promocja, akcja Środy z profilaktyka, Akademia NFZ, treści na stronie pacjent.gov.pl, działania stacjonarne w zakresie profilaktyki otyłości, stanowiska ds. profilaktyki w oddziałach wojewódzkich NFZ oraz stacjonarne wydarzenia profilaktyczne.

Wierzymy, że w niedalekiej przyszłości uda się wprowadzić wskazywane i oczekiwane przez liczne środowiska zmiany, dzięki czemu kolejne sprawozdania Narodowego Funduszu Zdrowia wreszcie dadzą nam odpowiedź, czy środki z opłaty cukrowej wydatkowane są efektywnie i czy polski pacjent rzeczywiście jest ich beneficjentem.

źródło: PTD
Nawet część środków z podatku cukrowego pozwoliłaby na znaczącą modernizację systemu opieki diabetologicznej. Potrzebujemy zmiany ustawy i ponownie postulujemy, aby przynajmniej część środków została przeznaczona bezpośrednio na poprawę sytuacji pacjentów z cukrzycą –  mówi Anna Śliwińska, Prezes Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
Wprowadzenie ustawy o podatku cukrowym miało doprowadzić do poprawy zdrowia publicznego oraz unowocześnienia systemu opieki m.in. nad pacjentami z cukrzycą. Sprawozdanie z wykorzystania środków z opłaty wprowadzonej w 2021 r. opublikowane w ostatnich dniach dowodzi, że niespełna półtora miliarda złotych dodatkowych środków, którymi dysponował Narodowy Fundusz Zdrowia, nie posłużyły realizacji drugiego z tych celów. 

Ustawa o promocji prozdrowotnych wyborów konsumentów weszła w życie z początkiem 2021 r. Zgodnie z wprowadzoną regulacją wprowadzono nowy podatek, który objął m.in. napoje z dodatkiem cukrów oraz innych substancji słodzących, kofeiny i tauryny. Zdecydowana większość tej kwoty (96,5%) trafia do Narodowego Funduszu Zdrowia. Zgodnie z uzasadnieniem ustawy uchwalonej przez Parlament niespełna dwa lata temu, NFZ powinien skierować te środki na działania o charakterze edukacyjnym i profilaktycznym oraz poprawę stanu zdrowia pacjentów z chorobami związanymi z niekorzystnymi wyborami i zachowaniami zdrowotnymi[1]. Zgodnie z ustawą, do 15 kwietnia każdego roku Prezes NFZ przekazuje ministrowi zdrowia sprawozdanie w wykonania tych pieniędzy[2].

Według opublikowanego sprawozdania, przekazanego Ministrowi Adamowi Niedzielskiemu 13 kwietnia br, dodatkowe wpływy związane z podatkiem cukrowym wyniosły 1,42 mld zł, podczas gdy środki wydatkowane w ubiegłym roku wyniosły niewiele ponad 1 mld zł. Według informacji znajdujących się w dokumencie środki z opłaty zostały przeznaczone na kontynuowanie projektu „Środa z Profilaktyką” oraz rozwój portalu diety.nfz.gov.pl, jak również przygotowanie materiałów zamieszczanych na stronie Akademii NFZ.

Chociaż dokument określa wydatki na niektóre świadczenia związane z opieką w trybie ambulatoryjnym oraz szpitalnym nad pacjentami z cukrzycą oraz chorobami metabolicznymi, nie wiadomo jaka część tych środków pochodziła z podatku cukrowego. Dokument nie zawiera również informacji czy wprowadzenie nowej opłaty doprowadziło do wzrostu wydatków na diagnostykę oraz leczenie tych chorób. W dokumencie Bernard Waśko, Zastępca Prezesa NFZ ds. Medycznych stwierdził – Jednocześnie wskazuję że zapisy wyżej wymienionej ustawy poza wskazaniem przeznaczenia opłaty, nie określają̨ sposobu podziału opłaty pomiędzy poszczególne zadania (o charakterze edukacyjnym, profilaktycznym i świadczenia opieki zdrowotnej), ani nie ustanawiają szczególnych zasad ewidencji, w tym w szczególności w zakresie kosztów. Z tego też względu przychody z opłaty i finansowane z nich koszty realizacji zadań ewidencjonowane są na zasadach ogólnych, mających zastosowane do przychodów ze składek na ubezpieczenie zdrowotne oraz kosztów świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych z tych składek.

– Sprawozdanie jest zauważalnie skromne. Ponadto liczyliśmy na to, że wprowadzenie podatku cukrowego doprowadzi nie tylko do uchwalenia przepisów, które mają szansę zmienić nawyki żywieniowe wielu osób, lecz także pozwoli na poprawę systemu opieki nad pacjentami z cukrzycą – komentuje Anna Śliwińska i dodaje – należy stwierdzić, że pieniądze z podatku cukrowego rozpłynęły się w systemie, a pacjenci z cukrzycą nie są beneficjentami tej zmiany. Z tego powodu postulujemy zmianę przepisów oraz zobligowanie Narodowego Funduszu Zdrowia do przekazania części środków na poprawę dostępności opieki dla chorych zmagających się z cukrzycą.
 
 
[1] https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/druk.xsp?nr=210.
[2] Art. 12k ustawy o zdrowiu publicznym.
żródło: komunikat
Nawet część środków z podatku cukrowego pozwoliłaby na znaczącą modernizację systemu opieki diabetologicznej. Potrzebujemy zmiany ustawy i ponownie postulujemy, aby przynajmniej część środków została przeznaczona bezpośrednio na poprawę sytuacji pacjentów z cukrzycą –  mówi Anna Śliwińska, Prezes Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
Wprowadzenie ustawy o podatku cukrowym miało doprowadzić do poprawy zdrowia publicznego oraz unowocześnienia systemu opieki m.in. nad pacjentami z cukrzycą. Sprawozdanie z wykorzystania środków z opłaty wprowadzonej w 2021 r. opublikowane w ostatnich dniach dowodzi, że niespełna półtora miliarda złotych dodatkowych środków, którymi dysponował Narodowy Fundusz Zdrowia, nie posłużyły realizacji drugiego z tych celów. 

Ustawa o promocji prozdrowotnych wyborów konsumentów weszła w życie z początkiem 2021 r. Zgodnie z wprowadzoną regulacją wprowadzono nowy podatek, który objął m.in. napoje z dodatkiem cukrów oraz innych substancji słodzących, kofeiny i tauryny. Zdecydowana większość tej kwoty (96,5%) trafia do Narodowego Funduszu Zdrowia. Zgodnie z uzasadnieniem ustawy uchwalonej przez Parlament niespełna dwa lata temu, NFZ powinien skierować te środki na działania o charakterze edukacyjnym i profilaktycznym oraz poprawę stanu zdrowia pacjentów z chorobami związanymi z niekorzystnymi wyborami i zachowaniami zdrowotnymi[1]. Zgodnie z ustawą, do 15 kwietnia każdego roku Prezes NFZ przekazuje ministrowi zdrowia sprawozdanie w wykonania tych pieniędzy[2].

Według opublikowanego sprawozdania, przekazanego Ministrowi Adamowi Niedzielskiemu 13 kwietnia br, dodatkowe wpływy związane z podatkiem cukrowym wyniosły 1,42 mld zł, podczas gdy środki wydatkowane w ubiegłym roku wyniosły niewiele ponad 1 mld zł. Według informacji znajdujących się w dokumencie środki z opłaty zostały przeznaczone na kontynuowanie projektu „Środa z Profilaktyką” oraz rozwój portalu diety.nfz.gov.pl, jak również przygotowanie materiałów zamieszczanych na stronie Akademii NFZ.

Chociaż dokument określa wydatki na niektóre świadczenia związane z opieką w trybie ambulatoryjnym oraz szpitalnym nad pacjentami z cukrzycą oraz chorobami metabolicznymi, nie wiadomo jaka część tych środków pochodziła z podatku cukrowego. Dokument nie zawiera również informacji czy wprowadzenie nowej opłaty doprowadziło do wzrostu wydatków na diagnostykę oraz leczenie tych chorób. W dokumencie Bernard Waśko, Zastępca Prezesa NFZ ds. Medycznych stwierdził – Jednocześnie wskazuję że zapisy wyżej wymienionej ustawy poza wskazaniem przeznaczenia opłaty, nie określają̨ sposobu podziału opłaty pomiędzy poszczególne zadania (o charakterze edukacyjnym, profilaktycznym i świadczenia opieki zdrowotnej), ani nie ustanawiają szczególnych zasad ewidencji, w tym w szczególności w zakresie kosztów. Z tego też względu przychody z opłaty i finansowane z nich koszty realizacji zadań ewidencjonowane są na zasadach ogólnych, mających zastosowane do przychodów ze składek na ubezpieczenie zdrowotne oraz kosztów świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych z tych składek.

– Sprawozdanie jest zauważalnie skromne. Ponadto liczyliśmy na to, że wprowadzenie podatku cukrowego doprowadzi nie tylko do uchwalenia przepisów, które mają szansę zmienić nawyki żywieniowe wielu osób, lecz także pozwoli na poprawę systemu opieki nad pacjentami z cukrzycą – komentuje Anna Śliwińska i dodaje – należy stwierdzić, że pieniądze z podatku cukrowego rozpłynęły się w systemie, a pacjenci z cukrzycą nie są beneficjentami tej zmiany. Z tego powodu postulujemy zmianę przepisów oraz zobligowanie Narodowego Funduszu Zdrowia do przekazania części środków na poprawę dostępności opieki dla chorych zmagających się z cukrzycą.
 
 
[1] https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/druk.xsp?nr=210.
[2] Art. 12k ustawy o zdrowiu publicznym.
żródło: komunikat
Wielu cukrzyków mierzy poziom glukozy znacznie rzadziej, niż wynika to z medycznych zaleceń. Powodów może być wiele – brak systematyczności, niepraktyczność lub niewygoda związana ze stosowaniem tradycyjnego glukometru, czy wreszcie stan wypalenia cukrzycowego. Mimo że na rynku są dostępne nowoczesne urządzenia półinwazyjne, które znacząco poprawiają jakość życia cukrzyków, dostęp do nich wciąż jest utrudniony, a tego typu rozwiązania nie zawsze podlegają refundacji. W efekcie sam koszt bezbolesnego pomiaru glukozy może wynosić nawet 1000 złotych miesięcznie. Polski start-up GlucoActive chce zmienić tę sytuację.
Wielu cukrzyków nie jest świadomych tego, że codziennie powinni dokonywać serii pomiarów, aby monitorować stan swojego organizmu. Często skarżą się jednak na uciążliwości związane z codziennym nakłuwaniem palca i drobiazgowym, ręcznym prowadzeniem notatek z wynikami. Pominięcie kilku pomiarów wpływa jednak na rzetelność wyciąganych wniosków i może utrudniać leczenie.
 
Do popularyzacji tzw. półwinazyjnych lub bezinwazyjnych (a więc niewymagających ani nakłuwania palca, ani kontaktu z żadnym z płynów ustrojowych) metod pomiaru glukozy niezbędne jest wsparcie organów państwowych, aby były one dostępne dla jak najszerszego grona potrzebujących.
 
– Jak pokazuje praktyka, brak refundacji takich rozwiązań lub ograniczona refundacja np. kwotowo albo ze względu na wiek pacjenta, wpływa na ich znacznie wolniejszą popularyzację na świecie[1]. A szkoda, bo technologie te nie tylko ułatwiają codzienne życie diabetyków, ale też przyczyniają się do promocji profilaktyki cukrzycy – tłumaczy Robert Stachurski, prezes GlucoActive, polskiego start-upu pracującego nad bezinwazyjnym glukometrem.
 
Cena za lepszą jakość życia
 
Jak potwierdzają branżowe raporty, stosowanie nowoczesnych systemów monitorowania glikemii znacząco poprawia skuteczność, jakość oraz bezpieczeństwo opieki nad cukrzykiem. Już w 2021 roku eksperci z Modern Healthcare Institute wskazywali, że tego typu urządzenia półinwazyjne (wyposażone w elektrodę, za pomocą której badany jest poziom glukozy w płynie śródtkankowym) mogłyby być finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, m.in. dzięki wykorzystaniu wpływów z opłaty cukrowej, wprowadzonej w Polsce na początku ubiegłego roku. Wysokość pozyskanych w ten sposób środków szacuje się bowiem na 2,7 miliardów złotych rocznie[2]. To znacznie więcej niż wynosi w tej chwili wartość całego rynku glukometrów w Polsce.
 
Codzienność jednak rozmija się z tymi postulatami. Obecnie w Polsce systemy Ciągłego Monitorowania Glikemii (CGM) są refundowane wyłącznie dla osób z cukrzycą typu 1, pod warunkiem nieprzekroczenia 26. roku życia. Z kolei czujniki FGM, które nie działają w sposób w pełni zautomatyzowany, są dostępne dla dzieci i młodzieży z cukrzycą typu 1 w wieku 4-18 lat[3].
 
To oznacza, że dorośli cukrzycy często są pozostawieni bez wyboru, jako że dla wielu nich jedynym dostępnym budżetowo rozwiązaniem pozostaje tradycyjny glukometr paskowy. Tymczasem każdy z nas powinien mieć dostęp do nowoczesnych rozwiązań, bez względu na wiek czy sytuację finansową.
 
W Europie Zachodniej portfel cukrzyka jest mniej nadwyrężony
 
W innych krajach Europy sytuacja cukrzyków wydaje się bardziej komfortowa. W państwach takich jak Wielka Brytania, Irlandia, Niemcy czy Norwegia od wielu lat obowiązuje pełna refundacja dla wszystkich osób, które muszą regularnie dozować sobie insulinę. W praktyce oznacza to, że nowoczesna profilaktyka dostępna jest dla pacjentów praktycznie za darmo. W niektórych państwach, podobnie jak w Polsce, istnieją pewne ograniczenia, np. dotyczące typu cukrzycy, wieku chorego lub innych okoliczności towarzyszących (na przykład w Holandii systemy monitorowania glikemii są finansowane z ubezpieczenia w przypadku osób poniżej 18. roku życia, z wysokimi poziomami glukozy lub ciężarnych).
 
Nie wszędzie na świecie sytuacja jest jednak tak dobra, jak w Europie Zachodniej – mowa nawet o krajach wysokorozwiniętych, takich jak na przykład Stany Zjednoczone. W USA cena samej insuliny od lat rośnie w tempie ok. 15 proc. rocznie. W efekcie jedna fiolka niezbędnego dla milionów Amerykanów hormonu kosztuje od 175 do nawet 300 dolarów[4], przy czym znaczna część pacjentów cukrzycowych potrzebuje minimum 2-3 fiolek miesięcznie. O refundacje niezwykle trudno, gdyż w większości zależą one od posiadanego przez dorosłego człowieka ubezpieczenia od pracodawcy. Jednak 31 marca amerykańska Izba Reprezentantów przegłosowała akt prawny, który może zmienić sytuację poprzez ograniczenie kosztu jednej fiolki insuliny do maksymalnej wysokości 35 dolarów. Aby prawo weszło w życie, musi jeszcze uzyskać poparcie w Senacie[5].
 
Tymczasem dorosły chorujący na cukrzycę Polak może wydawać na badanie się i leczenie nawet do 1200 zł miesięcznie. Ta kwota obejmuje m.in. wkłucia, strzykawki, pompy insulinowe, glukometry, paski glukozowe czy zabiegi[6]. Już w 2019 roku dla większości zdiagnozowanych pacjentów takie wydatki stanowiły nawet do 10 proc. rodzinnego budżetu[7].
 
Polacy pracują nad glukometrem bez kłucia
 
W GlucoActive, wrocławskim start-upie, trwają prace nad odpowiedzią na wyzwania nie tylko polskich pacjentów. GlucoStation to pierwszy na świecie przebadany w warunkach klinicznych bezinwazyjny glukometr, który będzie poddany komercjalizacji – a więc będzie w zasięgu kosztowym szerokiego grona pacjentów. Produkt będzie stanowić atrakcyjną alternatywę zarówno dla glukometrów paskowych, jak i rozwiązań półinwazyjnych. Spełniając rygorystyczne normy, urządzenie dostarczać będzie dokładne wyniki pomiarów bez konieczności nakłuwania ciała i pobierania jakichkolwiek płynów fizjologicznych. Sprzężona z urządzeniem aplikacja automatycznie zapisze zaś mierzone parametry i poinformuje użytkownika o potencjalnie niepokojących rezultatach. Co istotne, zakup takiego urządzenia będzie wydatkiem jednorazowym. Nie ma więc mowy o dokupowaniu pasków, igieł czy sensorów.
 
– Stacjonarne urządzenie GlucoStation może trafić do sprzedaży już na początku 2023 roku. Aby jego zakup nie był zbyt dużym obciążeniem dla domowego budżetu, planujemy także wprowadzenie sprzedaży ratalnej bądź abonamentowej. Równolegle będziemy prowadzić rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wszystko po to, aby pierwszy na świecie bezinwazyjny glukometr medyczny mógł być refundowany dla polskich pacjentów –  podsumowuje Robert Stachurski z GlucoActive.
 
Obecnie trwają prace nad finalną konfiguracją GlucoStation. Finalna wersja nowego urządzenia zostanie zaprezentowana w połowie tego roku.
 
[1] https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(21)01211-3/fulltext?rss=yes
[2] https://diabetyk.org.pl/wp-content/uploads/2021/06/Raport-glikemia-final.pdf
[3] https://diabetyk.org.pl/wp-content/uploads/2021/06/Raport-glikemia-final.pdf
[4]https://www.forbes.com/sites/joshuacohen/2021/01/05/insulins-out-of-pocket-cost-burden-to-diabetic-patients-continues-to-rise-despite-reduced-net-costs-to-pbms/
[5] https://www.nytimes.com/2022/03/31/health/insulin-price-house-bill-democrats.html
[6] https://www.medonet.pl/magazyny/wszystko-o-cukrzycy,tak-sie-zyje-z-cukrzyca-w-polsce–miesiecznie-wydaje-1200-zl,artykul,52161874.html
[7] https://www.politykazdrowotna.com/41724,cukrzyca-realne-koszty-i-bariery-w-leczeniu
źródło: komunikat
Wielu cukrzyków mierzy poziom glukozy znacznie rzadziej, niż wynika to z medycznych zaleceń. Powodów może być wiele – brak systematyczności, niepraktyczność lub niewygoda związana ze stosowaniem tradycyjnego glukometru, czy wreszcie stan wypalenia cukrzycowego. Mimo że na rynku są dostępne nowoczesne urządzenia półinwazyjne, które znacząco poprawiają jakość życia cukrzyków, dostęp do nich wciąż jest utrudniony, a tego typu rozwiązania nie zawsze podlegają refundacji. W efekcie sam koszt bezbolesnego pomiaru glukozy może wynosić nawet 1000 złotych miesięcznie. Polski start-up GlucoActive chce zmienić tę sytuację.
Wielu cukrzyków nie jest świadomych tego, że codziennie powinni dokonywać serii pomiarów, aby monitorować stan swojego organizmu. Często skarżą się jednak na uciążliwości związane z codziennym nakłuwaniem palca i drobiazgowym, ręcznym prowadzeniem notatek z wynikami. Pominięcie kilku pomiarów wpływa jednak na rzetelność wyciąganych wniosków i może utrudniać leczenie.
 
Do popularyzacji tzw. półwinazyjnych lub bezinwazyjnych (a więc niewymagających ani nakłuwania palca, ani kontaktu z żadnym z płynów ustrojowych) metod pomiaru glukozy niezbędne jest wsparcie organów państwowych, aby były one dostępne dla jak najszerszego grona potrzebujących.
 
– Jak pokazuje praktyka, brak refundacji takich rozwiązań lub ograniczona refundacja np. kwotowo albo ze względu na wiek pacjenta, wpływa na ich znacznie wolniejszą popularyzację na świecie[1]. A szkoda, bo technologie te nie tylko ułatwiają codzienne życie diabetyków, ale też przyczyniają się do promocji profilaktyki cukrzycy – tłumaczy Robert Stachurski, prezes GlucoActive, polskiego start-upu pracującego nad bezinwazyjnym glukometrem.
 
Cena za lepszą jakość życia
 
Jak potwierdzają branżowe raporty, stosowanie nowoczesnych systemów monitorowania glikemii znacząco poprawia skuteczność, jakość oraz bezpieczeństwo opieki nad cukrzykiem. Już w 2021 roku eksperci z Modern Healthcare Institute wskazywali, że tego typu urządzenia półinwazyjne (wyposażone w elektrodę, za pomocą której badany jest poziom glukozy w płynie śródtkankowym) mogłyby być finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, m.in. dzięki wykorzystaniu wpływów z opłaty cukrowej, wprowadzonej w Polsce na początku ubiegłego roku. Wysokość pozyskanych w ten sposób środków szacuje się bowiem na 2,7 miliardów złotych rocznie[2]. To znacznie więcej niż wynosi w tej chwili wartość całego rynku glukometrów w Polsce.
 
Codzienność jednak rozmija się z tymi postulatami. Obecnie w Polsce systemy Ciągłego Monitorowania Glikemii (CGM) są refundowane wyłącznie dla osób z cukrzycą typu 1, pod warunkiem nieprzekroczenia 26. roku życia. Z kolei czujniki FGM, które nie działają w sposób w pełni zautomatyzowany, są dostępne dla dzieci i młodzieży z cukrzycą typu 1 w wieku 4-18 lat[3].
 
To oznacza, że dorośli cukrzycy często są pozostawieni bez wyboru, jako że dla wielu nich jedynym dostępnym budżetowo rozwiązaniem pozostaje tradycyjny glukometr paskowy. Tymczasem każdy z nas powinien mieć dostęp do nowoczesnych rozwiązań, bez względu na wiek czy sytuację finansową.
 
W Europie Zachodniej portfel cukrzyka jest mniej nadwyrężony
 
W innych krajach Europy sytuacja cukrzyków wydaje się bardziej komfortowa. W państwach takich jak Wielka Brytania, Irlandia, Niemcy czy Norwegia od wielu lat obowiązuje pełna refundacja dla wszystkich osób, które muszą regularnie dozować sobie insulinę. W praktyce oznacza to, że nowoczesna profilaktyka dostępna jest dla pacjentów praktycznie za darmo. W niektórych państwach, podobnie jak w Polsce, istnieją pewne ograniczenia, np. dotyczące typu cukrzycy, wieku chorego lub innych okoliczności towarzyszących (na przykład w Holandii systemy monitorowania glikemii są finansowane z ubezpieczenia w przypadku osób poniżej 18. roku życia, z wysokimi poziomami glukozy lub ciężarnych).
 
Nie wszędzie na świecie sytuacja jest jednak tak dobra, jak w Europie Zachodniej – mowa nawet o krajach wysokorozwiniętych, takich jak na przykład Stany Zjednoczone. W USA cena samej insuliny od lat rośnie w tempie ok. 15 proc. rocznie. W efekcie jedna fiolka niezbędnego dla milionów Amerykanów hormonu kosztuje od 175 do nawet 300 dolarów[4], przy czym znaczna część pacjentów cukrzycowych potrzebuje minimum 2-3 fiolek miesięcznie. O refundacje niezwykle trudno, gdyż w większości zależą one od posiadanego przez dorosłego człowieka ubezpieczenia od pracodawcy. Jednak 31 marca amerykańska Izba Reprezentantów przegłosowała akt prawny, który może zmienić sytuację poprzez ograniczenie kosztu jednej fiolki insuliny do maksymalnej wysokości 35 dolarów. Aby prawo weszło w życie, musi jeszcze uzyskać poparcie w Senacie[5].
 
Tymczasem dorosły chorujący na cukrzycę Polak może wydawać na badanie się i leczenie nawet do 1200 zł miesięcznie. Ta kwota obejmuje m.in. wkłucia, strzykawki, pompy insulinowe, glukometry, paski glukozowe czy zabiegi[6]. Już w 2019 roku dla większości zdiagnozowanych pacjentów takie wydatki stanowiły nawet do 10 proc. rodzinnego budżetu[7].
 
Polacy pracują nad glukometrem bez kłucia
 
W GlucoActive, wrocławskim start-upie, trwają prace nad odpowiedzią na wyzwania nie tylko polskich pacjentów. GlucoStation to pierwszy na świecie przebadany w warunkach klinicznych bezinwazyjny glukometr, który będzie poddany komercjalizacji – a więc będzie w zasięgu kosztowym szerokiego grona pacjentów. Produkt będzie stanowić atrakcyjną alternatywę zarówno dla glukometrów paskowych, jak i rozwiązań półinwazyjnych. Spełniając rygorystyczne normy, urządzenie dostarczać będzie dokładne wyniki pomiarów bez konieczności nakłuwania ciała i pobierania jakichkolwiek płynów fizjologicznych. Sprzężona z urządzeniem aplikacja automatycznie zapisze zaś mierzone parametry i poinformuje użytkownika o potencjalnie niepokojących rezultatach. Co istotne, zakup takiego urządzenia będzie wydatkiem jednorazowym. Nie ma więc mowy o dokupowaniu pasków, igieł czy sensorów.
 
– Stacjonarne urządzenie GlucoStation może trafić do sprzedaży już na początku 2023 roku. Aby jego zakup nie był zbyt dużym obciążeniem dla domowego budżetu, planujemy także wprowadzenie sprzedaży ratalnej bądź abonamentowej. Równolegle będziemy prowadzić rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wszystko po to, aby pierwszy na świecie bezinwazyjny glukometr medyczny mógł być refundowany dla polskich pacjentów –  podsumowuje Robert Stachurski z GlucoActive.
 
Obecnie trwają prace nad finalną konfiguracją GlucoStation. Finalna wersja nowego urządzenia zostanie zaprezentowana w połowie tego roku.
 
[1] https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(21)01211-3/fulltext?rss=yes
[2] https://diabetyk.org.pl/wp-content/uploads/2021/06/Raport-glikemia-final.pdf
[3] https://diabetyk.org.pl/wp-content/uploads/2021/06/Raport-glikemia-final.pdf
[4]https://www.forbes.com/sites/joshuacohen/2021/01/05/insulins-out-of-pocket-cost-burden-to-diabetic-patients-continues-to-rise-despite-reduced-net-costs-to-pbms/
[5] https://www.nytimes.com/2022/03/31/health/insulin-price-house-bill-democrats.html
[6] https://www.medonet.pl/magazyny/wszystko-o-cukrzycy,tak-sie-zyje-z-cukrzyca-w-polsce–miesiecznie-wydaje-1200-zl,artykul,52161874.html
[7] https://www.politykazdrowotna.com/41724,cukrzyca-realne-koszty-i-bariery-w-leczeniu
źródło: komunikat