Medicalpress
Ocet jabłkowy może nieznacznie wpływać na masę ciała i poziom glukozy we krwi, jednak dowody dotyczące jego skuteczności w odchudzaniu pozostają ograniczone i obarczone problemami metodologicznymi – wskazała dietetyczka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, powołując się na najnowsze analizy naukowe.
Ocet jabłkowy od lat jest przedstawiany jako domowy sposób na odchudzanie i poprawę metabolizmu. W ostatnim czasie jego popularność wzrosła za sprawą mediów społecznościowych oraz suplementów diety, wśród których są np. żelki z octem jabłkowym. Jak podkreśliła dietetyczka ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego dr nauk o zdrowiu Małgorzata Słoma-Krześlak, dostępne wyniki badań nie potwierdzają jednak spektakularnych efektów przypisywanych temu produktowi.

Najnowsze metaanalizy wskazują, że regularne spożywanie octu jabłkowego – najczęściej około 30 ml dziennie przez okres do 12 tygodni – wiązało się z niewielkim, statystycznie istotnym spadkiem masy ciała i wskaźnika BMI u osób z nadwagą, otyłością lub cukrzycą typu 2. Pewność tych dowodów pozostaje jednak ograniczona.

– Ocet jabłkowy może obniżać stężenie glukozy na czczo u osób z cukrzycą typu 2. Pewność dowodów dotyczących stężenia glukozy na czczo oceniono jako umiarkowaną, a analiza zależności dawka–odpowiedź sugerowała większy efekt przy wyższych dawkach, choć wyniki poszczególnych modeli statystycznych nie były w pełni spójne. W przypadku hemoglobiny glikowanej pewność dowodów oceniono jako niską – wyjaśniła dr Małgorzata Słoma-Krześlak.

Dietetyczka zwróciła uwagę, że jedna z najnowszych metaanaliz uwzględniała badanie, które w 2025 r. zostało wycofane z czasopisma naukowego z powodu poważnych zastrzeżeń dotyczących wiarygodności danych.

Chodzi o szeroko cytowane badanie opublikowane w 2024 r., opisujące duże efekty odchudzające u młodzieży. Artykuł został formalnie wycofany po wykazaniu przez innych badaczy nieprawidłowości w danych.

– To ważna lekcja: pojedyncze, chętnie udostępniane w mediach społecznościowych badanie nie jest dowodem samym w sobie, a rzetelna ocena naukowa wymaga czasu i krytycznej analizy metodologii – podkreśliła Słoma-Krześlak.

Autorka opracowania zaznaczyła, że obecnie nie ma wiarygodnych badań klinicznych oceniających skuteczność żelek z octem jabłkowym. Dostępne dowody dotyczą wyłącznie płynnego octu oraz, w jednym badaniu, kapsułek.

Według dietetyczki skład takich suplementów jest zróżnicowany, a producenci często nie podają rzeczywistej zawartości kwasu octowego, co uniemożliwia porównanie ich z dawkami stosowanymi w badaniach. Żelki mogą ponadto zawierać dodatek cukru lub substancji słodzących.

Słoma-Krześlak przypomniała również o możliwych działaniach niepożądanych. Nierozcieńczony ocet jabłkowy może podrażniać błony śluzowe i sprzyjać erozji szkliwa zębów, natomiast osoby stosujące insulinę, leki wywołujące hipoglikemię lub wpływające na gospodarkę potasową powinny skonsultować jego regularne stosowanie z lekarzem lub farmaceutą.

Dietetyczka podsumowała, że ocet jabłkowy nie jest metodą leczenia otyłości ani cukrzycy i nie powinien zastępować diety, aktywności fizycznej ani farmakoterapii.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

W ostatnich latach berberyna coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej jako „naturalny sposób” na poprawę metabolizmu. W mediach społecznościowych bywa zestawiana z lekami inkretynowymi, a nawet określana mianem „roślinnego Ozempiku”. Tego typu porównania sugerują prosty mechanizm działania i przewidywalny efekt. Przegląd Berberine in Bowel Health: Anti-Inflammatory and Gut Microbiota Modulatory Effects pokazuje jednak, że taka narracja jest zbyt dużym uproszczeniem, nie odzwierciedlającym ani mechanizmu działania berberyny, ani zakresu dowodów klinicznych.

Zespół badaczy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu podkreśla, że alkaloid ten nie działa jak lek hormonalny i nie aktywuje jednego, konkretnego receptora. Jej wpływ na metabolizm jest pośredni, rozproszony i silnie zależny od środowiska jelitowego.

Metabolizm zaczyna się w jelicie

Z perspektywy danych eksperymentalnych najlepiej udokumentowane są dziś mechanizmy związane z mikrobiotą jelitową oraz jej wpływem na stan zapalny i integralność bariery jelitowej. To właśnie na tym poziomie berberyna oddziałuje najsilniej.

– Najlepiej poznany jest poziom mikrobiotyczny oraz jego wpływ na barierę jelitową i procesy zapalne – wskazuje dr n. med. inż. Anna Duda-Madej. – Najbardziej zatem obiecująca pozostaje oś jelitowo-mózgowa, ale jej znaczenie kliniczne wymaga jeszcze wielu badań. W praktyce oznacza to, że berberyna nie „steruje” metabolizmem wprost, lecz moduluje warunki biologiczne, w których metabolizm się kształtuje.

Dlaczego efekty są tak różne

Jednym z kluczowych wniosków przeglądu jest podkreślenie roli zmienności osobniczej. Berberyna nie działa w oderwaniu od mikrobioty jelitowej, a jej efekty są w dużym stopniu zależne od składu i funkcji mikroorganizmów bytujących w jelicie.

– Berberyna nie działa w próżni mikrobiologicznej. Jej efekty są w dużym stopniu mikrobioto-zależne – zaznacza badaczka. Oznacza to, że u różnych osób dominować mogą odmienne efekty: przeciwzapalne, ochronne dla bariery jelitowej lub metaboliczne. U pacjentów po antybiotykoterapii lub z zaburzoną mikrobiotą odpowiedź może być słabsza lub opóźniona, co tłumaczy, dlaczego berberyna nie działa „tak samo” u wszystkich.

Biodostępność jako element biologicznej logiki

W przeglądzie pojawia się również wątek często uznawany za słabość berberyny, czyli jej niska biodostępność ogólnoustrojowa. Autorzy zwracają jednak uwagę, że w kontekście jelitowym może to sprzyjać jej działaniu.

– Niska biodostępność po podaniu doustnym sprawia, że berberyna intensywnie oddziałuje lokalnie w jelicie, gdzie zachodzi jej metabolizm z udziałem mikrobioty – wyjaśnia dr Duda-Madej. To właśnie ten lokalny metabolizm może prowadzić do powstawania bioaktywnych pochodnych i modulacji środowiska jelitowego, co pośrednio przekłada się na obserwowane efekty metaboliczne.

Dlaczego „uniwersalny suplement” to mit

Autorka przeglądu jednoznacznie dystansuje się od uproszczeń obecnych w przestrzeni medialnej: – Określenie “uniwersalny suplement metaboliczny” zupełnie nie jest trafne. Bardziej odpowiednia jest nazwa: modulator osi jelito–mikrobiota–układ immunologiczny – zaznacza dr Duda-Madej.

Zgodnie z informacjami podawanymi przez National Center for Complementary and Integrative Health, stosowanie berberyny wiąże się przede wszystkim z działaniami niepożądanymi ze strony przewodu pokarmowego, takimi jak nudności, bóle brzucha, wzdęcia, zaparcia czy biegunka.  Co istotne, berberyna wchodzi w interakcje z wieloma lekami, ponieważ hamuje aktywność enzymów uczestniczących w ich metabolizmie – m.in. z cyklosporyną, metforminą, lekami przeciwcukrzycowymi, przeciwzakrzepowymi oraz lekami o działaniu uspokajającym. Ponadto może być niebezpieczna w czasie ciąży i karmienia piersią, gdyż może wpływać na płód lub niemowlę, prowadząc do gromadzenia się bilirubiny i ryzyka uszkodzenia mózgu.

– Z tego powodu berberyna powinna być stosowana z dużą rozwagą i wyłącznie pod nadzorem lekarza – przestrzega badaczka.

Z naukowego punktu widzenia berberyna nie jest zamiennikiem leczenia farmakologicznego ani „naturalnym lekiem na wszystko”. Jest natomiast związkiem, który pozwala lepiej zrozumieć, jak bardzo metabolizm człowieka jest zakorzeniony w jelicie i jak silnie zależy od interakcji
z mikrobiotą.

Materiał powstał na podstawie artykułu: Berberine in Bowel Health: Anti-Inflammatory and Gut Microbiota Modulatory Effect. Anna Duda-Madej, Szymon Viscardi, Jakub Piotr Łabaz, Ewa Topola, Wiktoria Szewczyk, Przemysław Gagat, International Journal of Molecular Sciences 2025

Źródło: Komunikat Prasowy

Problem otyłości staje się w Polsce coraz poważniejszy, a statystyki rosną z roku na rok. Prognozy Narodowego Funduszu Zdrowia wskazują, że w 2025 roku 28% Polaków [1] będzie się zmagać z tą chorobą, która według definicji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) należy do chorób przewlekłych, a także przyczynia się do wielu problemów zdrowotnych. Firma Life Harmony Pharm, producent preparatów NO-sweet®, postanowiła zgłębić to zjawisko w swoim najnowszym raporcie „Otyłość dzisiaj w oczach Polaków”[2]. Czego się dowiedzieliśmy?
Otyłość pod lupą
Aby lepiej poznać zdanie Polaków na ten temat Centrum Badawczo-Rozwojowe BioStat w październiku 2024 przeprowadziło ankiety na zlecenie Life Harmony Pharm, producent preparatów NO-sweet®. W badaniu wzięło 1000 osób, wśród których znalazło się 525 kobiet i 475 mężczyzn z różnych województw.  Byli to przedstawiciele różnych grup wiekowych: 18-29 lat (14,9%), 30-39 lat (18,1%), 40-49 lat (19,8%), 50-59 lat (14,9%) oraz powyżej 60 roku życia (32,3%). Większość z nich posiadała wykształcenie średnie (37,1%), pozostali: poniżej średniego (35,7%) oraz wyższe (27,3%).
 
Co dokładnie myślimy o otyłości?
Według WHO jest to choroba przewlekła, ale czy większość Polaków sądzi podobnie? Okazuje się, że w tej kwestii jesteśmy w miarę zgodni. Na pytanie: czy otyłość jest chorobą twierdząco odpowiedziało aż 84% ankietowanych. Najczęściej tak twierdzili przedstawiciele najmłodszej badanej grupy, czyli osoby w wieku 18-29 lat (aż 91%). Z kolei najniższy odsetek wystąpił w grupie trzydziestolatków (81%).

Ankietowanych zapytano również o to, który z czynników uważają za najbardziej skuteczny w walce z otyłością. Do wyboru mieli: zmianę nawyków żywieniowych, eliminację cukru i słodyczy z diety, stosowanie leków na otyłość, operację zmniejszenia żołądka. Tu 75% ankietowanych wskazało, że to właśnie zmiana nawyków żywieniowych daje szansę pozbycia się nadprogramowych kilogramów. Drugą w kolejności odpowiedzią była eliminacja cukru z diety (18%). Leki wskazało zaledwie 2% ankietowanych, zaś operację tylko 4%. Proporcje w poszczególnych grupach wiekowych były niemal takie same. Jedynie wśród pięćdziesięciolatków nie pojawiła się ani jedna odpowiedź twierdząca, że skuteczne jest stosowanie leków na otyłość.
 
Co przyczynia się do powstania otyłości?
To pytanie zostało podzielone na sześć sekcji. W każdej z nich przedstawiono jedną z przyczyn otyłości, a pierwszą były niezdrowe nawyki żywieniowe. Z tym, że są one odpowiedzialne za dodatkowe kilogramy zdecydowanie zgodziło się aż 73% ankietowanych. Tylko 1% badanych absolutnie temu zaprzeczył.

Następnie zapytano ankietowanych o to, czy za otyłość odpowiada spożywanie cukru i słodyczy, z czym zdecydowanie zgodziło się 56%. Tylko w grupie 18-29 lat mniej niż połowa osób odpowiedziała właśnie w taki sposób. Niewiele, bo niespełna 4% ogółu stwierdziła, że nie zgadza się z tym stwierdzeniem, lub absolutnie się nie zgadza.

W kwestii nieregularnych godzin posiłków zdania były bardziej podzielone. Połowa Polaków odpowiedziała „tak” lub „zdecydowane tak”, 36% nie potrafiło jednoznacznie wskazać, czy zgadza się z tym stwierdzeniem, z kolei negatywnych głosów było ok. 13%. Bardziej wyraziste zdanie mamy z kolei na temat braku aktywności fizycznej. W tym przypadku 29% zgadza się, a 55% zdecydowanie się zgadza, że to jedna z przyczyn powstawania otyłości. Tylko niecałe 4% ankietowanych ma odmienne zdanie.

Kiedy z kolei zapytano, czy to czynniki genetyczne są winne otyłości, „tak” odpowiedziało 31% a „zdecydowane tak” 27%. Niewiele, bo zaledwie 12% sądzi odwrotnie. Na koniec pod lupę wzięto stres i problemy psychiczne, gdzie połowa Polaków stwierdziła, że mają one wpływ na nadprogramowe kilogramy. 12% nie widzi związku między nimi a otyłością, a 28% nie odpowiedziało ani „tak” ani „nie”. 
Ciekawostką tej części badania jest fakt, że zdecydowanie więcej osób za otyłość obwinia niezdrowe nawyki żywieniowe, czy ochotę na słodycze, niż geny.
 
Wpływ otyłości na życie
Kolejne pytanie brzmiało: Czy uważa Pani/Pan, że osoby otyłe spotykają się z dyskryminacją w społeczeństwie? W tym przypadku odpowiedzi często i czasami udzieliło kolejno 28 i 56%, czyli w sumie 84% ankietowanych sądzi, że jest taki problem. Nie dostrzega go jedynie 5% społeczeństwa. Te wyniki były podobne we wszystkich grupach wiekowych, jednak najwięcej odpowiedzi „często” udzielali zwłaszcza najmłodsi ankietowani (39% wśród osób w wieku 18-29 lat).

Pod lupę wzięto także emocje, jakie zwykle towarzyszą nam, gdy myślimy o swojej wadze. Okazuje się, że poczucie akceptacji ma w tym przypadku 44%, ale niewiele mniej osób czuje jednak zmartwienie (30%), 14% wskazuje frustrację, a tylko 11% zadowolenie. Zbliżone wartości towarzyszyły przedstawicielom wszystkich grup wiekowych.

Bardzo duży odsetek, bo aż 89% Polaków uważa, że otyłość jest dziś problemem społecznym. Ponad połowa ankietowanych sądzi, że jest on poważny (54%, z czego najwyższy odsetek był w grupie 40. i 60-latków, po 58%). Z kolei 35% wskazuje, że jest to problem społeczny, ale nie kluczowy. Tylko 7% respondentów odpowiedziało „nie”, przy jednoczesnym stwierdzeniu, że to indywidualna sprawa każdego człowieka.
 
Jak się pozbyć kilogramów?
W większości traktujemy otyłość jako problem społeczny, mamy też zdecydowany wzrost osób, które na nią cierpią. Jednocześnie poszukują one złotego środka i sposobu, by pomóc sobie w tej chorobie. Dlatego w badaniu padło również pytanie o to, czy uważamy, że otyłość wynika głównie z czynników, na które mamy wpływ, czy z przyczyn niezależnych od jednostki. Tu najwięcej, bo aż 41% osób wybrało jednak tę pierwszą opcję. Przykładem może być tu odpowiednia dieta czy aktywność fizyczna. Tylko 9% ankietowanych stwierdziła, że otyłość wynika głównie z przyczyn od nas niezależnych (np. genetyka, choroby), natomiast aż 47% uznała, że jest to kombinacja obu – zależnych od nas i tych, na które nie mamy wpływu.

Po części te odpowiedzi pokrywają się z udzielonymi na kolejne pytanie: którą z poniższych opcji wybrałaby Pani/Pan lub poleciła, aby zredukować masę ciała? W tej kwestii zdecydowanie wygrywa dieta i regularna aktywność fizyczna, co wskazało 83% ankietowanych. Tylko 7% przy odchudzaniu wsparłaby się lekami farmakologicznymi na receptę, a 6% wybrałaby suplementy diety. Najmniej osób, bo tylko 2% zdecydowałaby się na operację zmniejszenia żołądka oraz liposukcję (również 2%). Ogólnie niespecjalnie chcemy się wspomagać zabiegami. Tylko 27% ankietowanych zdecydowałaby się skorzystać z medycyny estetycznej, aby zredukować nadmierną masę ciała. Przeciwna takim praktykom jest jedna trzecia społeczeństwa, z kolei aż 40% nie ma zdania na ten temat. Przy tym pytaniu odpowiedzi nieznacznie różniły się w poszczególnych grupach wiekowych. Warto wspomnieć, że ku medycynie estetycznej skłaniałaby się przede wszystkim grupa trzydziestolatków (40%), natomiast najmniejszym zainteresowaniem cieszy się ona wśród najstarszych ankietowanych (tylko 14%).
 
Podsumowanie
Na podstawie raportu Otyłość dzisiaj w oczach Polaków” przygotowanego na zlecenie Life Harmony Pharm, producenta preparatów NO-sweet® dowiadujemy się, w jaki sposób postrzegamy ten problem w Polsce. Zdecydowanie na plus można uznać fakt, że coraz więcej z nas uważa otyłość za chorobę przewlekłą, o czym wciąż przypominają eksperci. Zdajemy też sobie sprawę z tego, że nie wystarczają tylko dobre chęci, by pozbyć się nadprogramowych kilogramów, ale duże znaczenie ma zmiana pewnych nawyków. Coraz więcej z nas zdaje sobie sprawę, jak wiele zależy od właściwej diety i aktywności fizycznej, a jako metody ostateczne traktuje farmakologię czy medycynę estetyczną. Niewątpliwie z badania wynika również, że życie z nadprogramowymi kilogramami nie jest łatwe, nie tylko z powodów zdrowotnych, ale także przez pryzmat postrzegania otyłych osób. W dużej większości mogą się one czuć dyskryminowane, zwłaszcza że we współczesnym świecie często stykamy się z wyimaginowanymi ideałami, a w social-mediach promowany jest kult szczupłej sylwetki. Niemniej, coraz więcej z nas dostrzega problem otyłości w społeczeństwie. Wszelkie kampanie edukacyjne oraz badania dotyczące tej choroby oraz sposobów radzenia sobie z nią są więc jak najbardziej potrzebne.
 
[1] Raport „Cukier, otyłość – konsekwencje”; – https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/prezentacja-raportu-cukier-otylosc-konsekwencje,7296.html
[2] N: 1000 osób, w tym 525 kobiet i 475 mężczyzn. Badanie przeprowadzone w październiku 2024 przez BIOSTAT na zlecenie Life Harmony Pharm producenta NO-sweet®
źródło: No Sweet
W ostatnich miesiącach analogi GLP-1, czyli glukagonopodobnego peptydu 1, stały się przedmiotem dużego zainteresowania. Z jednej strony są one promowane jako przełom w leczeniu otyłości, z drugiej narosło wokół nich wiele mitów, które budzą nieufność wśród pacjentów i opinii publicznej. dr hab. Alina Kuryłowicz, członek rady medycznej Kliniki Holi, omawia najczęstsze fakty i mity związane z analogami GLP-1.
Fakt: Analogi GLP-1 mają skuteczność potwierdzoną badaniami klinicznymi
Badania kliniczne jednoznacznie potwierdzają, że analogi GLP-1 skutecznie wspierają redukcję masy ciała. Pacjenci stosujący te leki mogą stracić od 10% do 15% swojej wagi w ciągu roku leczenia, co stanowi znaczący wynik w porównaniu z innymi metodami. Leki te działają między innymi poprzez kontrolowanie apetytu i opóźnianie opróżniania żołądka, co pomaga pacjentom ograniczyć spożycie kalorii.

Mit: Analogi GLP-1 mają poważne skutki uboczne
Chociaż leki z grupy analogów GLP-1 mogą powodować pewne skutki uboczne, są one zazwyczaj łagodne i przejściowe. Najczęstsze objawy to dolegliwości żołądkowo-jelitowe, takie jak nudności, wymioty czy biegunka, które zazwyczaj ustępują po kilku tygodniach stosowania leku. Badania kliniczne wykazały, że poważne powikłania są niezwykle rzadkie i związane głównie z istniejącymi wcześniej schorzeniami pacjentów. Zawsze natomiast leki te powinny być stosowane pod opieką lekarza i zgodnie z  jego zaleceniami.

Mit: Leki GLP-1 działają jak „cudowna pigułka”, która pozwala schudnąć bez wysiłku
Analogi GLP-1 nie zastąpią zdrowego stylu życia. Skuteczność tych leków w leczeniu otyłości jest największa, gdy pacjent jednocześnie przestrzega zdrowej diety i regularnie ćwiczy. Leki te pomagają zmniejszyć apetyt i kontrolować masę ciała, ale same w sobie nie są cudownym środkiem odchudzającym. Sukces w terapii zależy od kompleksowego podejścia, które łączy farmakoterapię z odpowiednimi zmianami w nawykach żywieniowych i aktywności fizycznej.

Fakt: Wyniki leczenia analogami GLP-1 są długotrwałe
Badania kliniczne wykazują, że pacjenci, którzy stosują analogi GLP-1 zgodnie z zaleceniami i kontynuują zdrowy styl życia, mogą utrzymać utratę masy ciała przez wiele lat. Leki te nie tylko pomagają schudnąć, ale także utrzymać wypracowane efekty, co bywa niezwykle trudne do osiągnięcia przy użyciu tradycyjnych metod. Poprzez kontrolę apetytu i regulację metabolizmu, analogi GLP-1 wspomagają pacjentów w długotrwałym procesie leczenia otyłości.
Mit: Analogi GLP-1 są dostępne dla każdego i można je stosować bez konsultacji z lekarzem
Chociaż analogi GLP-1 mogą być skuteczne, nie są odpowiednie dla wszystkich pacjentów. Coraz częściej obserwuje się jednak niepokojący trend stosowania tych leków na własną rękę, bez konsultacji z lekarzem, co niesie ze sobą realne ryzyko zdrowotne. Leczenie analogami GLP-1 wymaga dokładnej oceny stanu zdrowia pacjenta przez lekarza. Tylko specjaliści mogą zdecydować, czy dana osoba kwalifikuje się do terapii, na podstawie jej indywidualnych potrzeb i sytuacji zdrowotnej. W szczególności osoby z poważnymi schorzeniami, takimi jak zaburzenia funkcji nerek czy wątroby, muszą być monitorowane szczególnie ostrożnie.

Fakt: Analogi GLP-1 Przynoszą szerokie korzyści metaboliczne
Analogi GLP-1 nie tylko wspomagają redukcję masy ciała, ale również przynoszą szerokie korzyści metaboliczne. Pomagają regulować stężenie cukru we krwi, co jest szczególnie istotne dla pacjentów z cukrzycą typu 2. Dodatkowo leki te poprawiają kontrolę innych czynników ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego: obniżają poziom ciśnienia krwi i stężenia cholesterolu LDL, wspierają również funkcję wątroby i nerek. Dzięki temu pacjenci korzystający z analogów GLP-1 mogą cieszyć się długotrwałą poprawą zdrowia metabolicznego.
***
Klinika Holi to polska w pełni cyfrowa klinika zdrowia metabolicznego, która jako pierwsza w regionie CEE oferuje holistyczne podejście do leczenia otyłości i nadwagi, uwzględniające dietę, styl życia oraz nowoczesne leczenie farmakologiczne, w tym zastosowanie analogów GLP-1. Klinikę Holi tworzy zespół  dietetyków, lekarzy i psychologów, którzy zapewniają indywidualne podejście do pacjenta. Proponowany plan leczenia koncentruje się nie tylko na redukcji masy ciała, ale także na zmianie nawyków żywieniowych, poprawie ogólnego stanu zdrowia oraz na wsparciu psychicznym pacjenta, co jest niezbędne dla osiągnięcia długotrwałych rezultatów i poprawie stanu zdrowia metabolicznego.
 
Pełen raport „Holistycznie o problemie otyłości w Polsce” można pobrać na stronie:
www.klinikaholi.pl/raport

źródło: Klinika Holi

Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych porównali dwie zalecane przez władze federalne strategie żywienia, których celem jest redukcja tkanki tłuszczowej. Doszli do wniosku, że dieta złożona z produktów o wysokim indeksie sytości, bogata w warzywa i owoce, jest łatwiejsza do stosowania i daje lepsze długoterminowe efekty w utracie wagi niż jadłospis polegający na deficycie kalorycznym. Kolejne badania wykażą, czy dostarczenie wysokiej pożywki dla flory jelitowej pozwoli kontrolować wagę i poprawi parametry metaboliczne.
– Rozpoczęliśmy od planu porównania dwóch strategii dotyczących utraty wagi promowanych przez rząd USA. Według bardziej tradycyjnego podejścia zasadniczo nie trzeba się martwić o wybory żywieniowe, należy wyłącznie ograniczyć ilość pożywienia, aby wartość kaloryczna spożywanych posiłków tworzyła deficyt. Jeśli utrzymamy ujemny bilans kaloryczny przez pewien czas, pozwoli nam to zredukować nadmiar tkanki tłuszczowej w wyniku spożycia każdego dnia mniejszej ilości kalorii niż ta spalana w ramach aktywności metabolicznej, w tym ćwiczeń. Alternatywą dla tego podejścia jest przekonanie pacjentów do zdrowszego odżywiania, które zgodnie z danymi epidemiologicznymi charakteryzuje się obecnością produktów o wysokim indeksie sytości. Są to produkty, które zapewniają szybsze poczucie sytości przy niższej kaloryczności, wydłużając czas pomiędzy posiłkami, podczas którego nie odczuwamy głodu – mówi agencji Newseria Innowacje dr William J. McCarthy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.

W randomizowanym badaniu kontrolnym trwającym rok wzięło udział ponad 260 dorosłych latynoskich pacjentów z nadwagą o niskich dochodach. Naukowcom pomagali pracownicy służby zdrowia, którzy przeprowadzali wizyty edukacyjne w domach pacjentów i telefoniczne rozmowy instruktażowe. Część uczestników stosowała deficyt kaloryczny oparty na diecie programu zapobiegania cukrzycy Calorie Counting, a pozostałym zalecono dietę o wysokim indeksie sytości, MyPlate. Naukowcy porównali startowe wyniki z rezultatami odchudzania i wpływu diet na zdrowie po 6 i 12 miesiącach.

 Liczenie kalorii jest pracochłonne, a osobom, które nie są biegłe w arytmetyce, trudno jest się zaangażować w wykonywanie działań matematycznych, aby obliczyć liczbę kalorii, którą spożywają każdego dnia. Podejście oparte na wysokim indeksie sytości jest bardziej przyjazne dla pacjentów. Poza tym, według danych epidemiologicznych, osoby, które spożywają więcej owoców i warzyw, charakteryzują się niższym poziomem tkanki tłuszczowej. Pomyśleliśmy, że połączenie łatwości zastosowania diety przez pacjentów i skuteczności jej rezultatów poskutkuje większą trwałością podejmowanych działań – mówi badacz z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.

Okazało się, że zarówno pacjenci stosujący Calorie Counting, jak i MyPlate doświadczyli utraty wagi, zmniejszenia obwodu talii i satysfakcji z przypisanego im programu odchudzania. Zdaniem ekspertów podejście oparte na produktach o wysokim indeksie sytości może być praktykowane przez całe życie. Dieta oparta na ograniczeniu liczby kalorii jest w założeniu zaplanowana wyłącznie na pewien czas, a kontynuacja takiej strategii w dłuższej perspektywie ma niekorzystne skutki. Naukowcy zauważyli ponadto, że dieta o wysokim indeksie sytości obniża poziom skurczowego ciśnienia krwi w pierwszych sześciu miesiącach jej stosowania, ale z niewiadomych przyczyn efekt nie był długofalowy.

– Obniżenie poziomu skurczowego ciśnienia krwi związane było z zastosowaniem modelu żywienia w leczeniu nadciśnienia, czyli diety DASH (Dietary Approach to Stop Hypertension), która jest amerykańską wersją diety śródziemnomorskiej i zawiera dwukrotnie więcej owoców i warzyw niż przeciętna amerykańska dieta. Po sześciu miesiącach stosowania tego jadłospisu stwierdziliśmy obniżenie skurczowego ciśnienia krwi, lecz rezultaty te nie utrzymały się po upływie 12 miesięcy, pomimo że redukcja tkanki tłuszczowej nadal trwała. Byliśmy zaskoczeni tym odkryciem i pomyśleliśmy, że uczestnicy musieli spożywać więcej posiłków poza domem, ponieważ dania restauracyjne zawierają duże ilości sodu. Nie bardzo wiemy, jak to zinterpretować – przyznaje dr William J. McCarthy.

Badania nad skutecznością diety opartej na wysokim indeksie sytości potwierdziły istotną rolę, jaką odgrywa flora jelitowa w zachowaniu bilansu przyjmowanej i wydatkowanej energii. Zespół dr. Williama J. McCarthy’ego założył, że skoro stosowane w leczeniu cukrzycy leki naśladujące naturalny receptor GLP-1 występujący w organizmie pomagają w kontrolowaniu masy ciała, podobny skutek może odnieść dieta, która dostarcza bogatej pożywki dla flory jelitowej i stymuluje naturalne wytwarzanie wspomnianego receptora.

– Chociaż nie znaliśmy tych doniesień naukowych, rozpoczynając nasze badania, jesteśmy zadowoleni z ich potwierdzenia, zarówno w zakresie farmaceutyków, jak również w ramach randomizowanego kontrolowanego badania, które oparte jest na porównaniu diet, podobnie do naszego badania, i które wykazało, że to receptor GLP-1 bierze udział w uzyskiwaniu zamierzonych efektów diety – wyjaśnia ekspert.

Obecnie naukowcy testują dietę, która została opracowana specjalnie z myślą o florze jelitowej. Charakteryzuje się bardzo dużą zawartością błonnika, skrobi opornej i polifenoli. Produkty bogate w polifenole obejmują głównie świeże owoce i warzywa, przetworzone w minimalnym stopniu, co oznacza, że nie mają dodatku cukru, nasyconych kwasów tłuszczowych, soli czy emulgatorów.

– Naszym zdaniem połączenie większej ilości pożywki dla bakterii i niższej zawartości składników prozapalnych przyniesie znaczną poprawę kontroli wagi, jak również poprawę parametrów metabolicznych, takich jak poziom cholesterolu czy glukozy we krwi – mówi naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.

Według Światowej Organizacji Zdrowia w wyniku nadwagi lub otyłości co roku na świecie umiera 4 mln ludzi. Kiedyś nadmierna masa ciała była problemem spotykanym tylko w krajach o wysokich dochodach. Obecnie we wszystkich regionach z wyjątkiem Afryki Subsaharyjskiej i Azji więcej osób cierpi z powodu otyłości niż niedowagi. Wskaźnik ten dramatycznie rośnie w krajach o niskich i średnich dochodach, szczególnie w obszarach miejskich. 

Narodowy Fundusz Zdrowia podaje, że nadwagę ma już trzech na pięciu dorosłych Polaków, a co czwarty jest otyły. Nadmiar kilogramów prowadzi do wielu chorób, szczególnie cukrzycy, na którą co roku zapada w Polsce 400 tys. osób.

źródło: newseria