Medicalpress

Tegoroczne obchody Światowego Dnia Zdrowia odbędą się pod hasłem „Moje zdrowie, moje prawo”. Przesłanie to ma zwrócić uwagę na szereg wyzwań, przed którymi stoją społeczeństwa, w tym zapewnienie odpowiedniego odżywienia. Zostało ono wskazane jako warunek zachowania zdrowia obok dostępu do usług zdrowotnych, edukacji i informacji, a także do bezpiecznej wody pitnej, czystego powietrza, wysokiej jakości mieszkań, godnych warunków pracy i środowiska oraz wolności od dyskryminacji. Troska o zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego polskim pacjentom jest ważnym elementem misji Nutricia Polska, oferującej m.in. żywność specjalnego przeznaczenia medycznego.

Niedożywienie pacjentów istotnym wyzwaniem

Ważnym aspektem upowszechniania dostępu do żywności medycznej jest zwiększanie wiedzy na temat samego niedożywienia, którego ryzyko występuje u 33 mln pacjentów w Europie[1]. Specjalnego żywienia wymagają m.in. pacjenci onkologiczni, neurologiczni, chorzy metabolicznie, osoby z alergią. U niektórych konieczne jest wdrożenie specjalistycznego żywienia dojelitowego. Badania pokazują, że problemy z odżywieniem dotyczą 64% chorych onkologicznie[2] oraz 55% chorych po 65. r.ż.[3], co ma szczególne znaczenie wobec starzenia się społeczeństwa. Jednocześnie ze skutkami niewłaściwego odżywiania zmagają się pacjenci w każdym wieku.

Warto zauważyć, że oprócz dolegliwości fizycznych, niedożywienie generuje także niepokojące problemy mentalno-psychiczno-społeczne, jak np. poczucie smutku, rezygnacja ze spotkań z ludźmi czy dotychczasowego hobby. Pokazują to m.in. badania dotyczące chorych onkologicznie[4] –  wskazuje Artur Ludwiczak, prezes zarządu Nutricia Polska.

Jak pokazały dane z raportu EconMed na zlecenie Nutricia pt. „Nieprawidłowy stan odżywienia po zakończeniu leczenia szpitalnego — ocena konsekwencji zdrowotnych” 1/3 pacjentów w Polsce jest niedożywionych już w momencie przyjęcia do szpitala.

Przesłanie tegorocznego Światowego Dnia Zdrowia, „Moje zdrowie, moje prawo” wpisuje się w naszą misję wspierania pacjentów, którzy wymagają żywienia medycznego, będącego integralną częścią opieki nad chorymi. Chcemy zwiększać świadomość wpływu właściwego poziomu odżywienia nie tylko na stan fizyczny osób chorujących, ale też ich samopoczucie, co ma znaczenie dla przebiegu procesu leczenia i rekonwalescencję – mówi Artur Ludwiczak, prezes zarządu Nutricia Polska.

Konieczne działania edukacyjne

Nutricia Polska prowadzi działania na rzecz zwiększenia świadomości dotyczącej roli żywienia medycznego w procesie leczenia, w tym wiele działań w mediach, kompleksowy serwis wspierający pacjentów czy szeroką edukację pracowników ochrony zdrowia. Dane pokazują, jak duże pole pozostaje do zagospodarowania w tej kwestii – obecnie mniej niż 1 na 4 osoby[5] wie czym jest żywność specjalnego przeznaczenia medycznego.

Jesteśmy przekonani, że Światowy Dzień Zdrowia jest okazją do dyskusji na temat wyzwań związanych z dostępem do zasobów, które mają fundamentalne znaczenie dla zachowania zdrowia. Naszym zadaniem jest konsekwentne uświadamianie jak ważne jest właściwe żywienie podczas procesu leczenia i rekonwalescencji, jednak pamiętajmy, że to lekarz zawsze ocenia potrzeby żywieniowe w chorobie i rekomenduje odpowiednią dietę – dodaje Artur Ludwiczak, prezes zarządu Nutricia Polska.

Jeszcze większe bezpieczeństwo żywieniowe polskich pacjentów

Nutricia Polska oferuje żywność specjalnego przeznaczenia medycznego do podaży doustnej, dojelitowej oraz usługę żywienia dojelitowego w warunkach domowych. W ubiegłym roku poinformowano o rozbudowie Zakładów Produkcyjnych Nutricia w Opolu, znanych dotąd z produkcji artykułów dla niemowląt i małych dzieci. Po ukończeniu tej wartej 230 mln zł inwestycji rozpoczną one działalność w zupełnie nowym obszarze produktów do żywienia dojelitowego, które były dotychczas importowane. Tym samym firma rozszerzy swoją rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego kraju oraz polskich pacjentów. Będzie także jedyną firmą na rynku żywienia dojelitowego w Polsce, której produkty powstają lokalnie.

Produkty żywienia dojelitowego opracowano z myślą o pacjentach, którzy nie mogą przyjmować pokarmów drogą doustną, m.in. pacjentach po udarze mózgu czy onkologicznych z nowotworami zlokalizowanymi w obrębie głowy i szyi lub górnego odcinka przewodu pokarmowego.

[1] Medical Nutrition International Industry (MNI): Better care through better nutrition: Value and effects of Medical Nutrition, SUMMARY, BOOKLET, 2018.
[2] Badanie “Nutrition in cancer care” zostało przeprowadzone w okresie 21.07-28.08.2023 na próbie 700 respondentów, chorych na raka obecnie (n=270) lub w przeszłości (n=430, ostatnie leczenie zastosowane 5 lat temu) za pomocą kwestionariusza online. Pacjenci pochodzą z 7 krajów (100/kraj) tj. Francja, Hiszpania, Niemcy, Włochy, Wielka Brytania, Holandia oraz Polska.
[3] Söderström L, Rosenblad A, Adolfsson ET, Saletti A: Nutritional status predicts death in older people: A prospective cohort study. Clin. Nutr., 2014; 33: 291–295, Szczygieł B: Żywienie w Geriatrii. https://www.mp.pl/geriatria/wytyczne/124752,zywienie-w-geriatrii
[4] Badanie “Nutrition in cancer care”.
[5] Badanie “Nutrition in cancer care”.

źródło: DANONE

4 lutego, w Światowy Dzień Walki z Rakiem, cały świat jednoczy się z milionami pacjentów onkologicznych. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na trudności, z którymi mierzą się oni na co dzień. Według badania Ipsos przeprowadzonego na zlecenie Nutricia – producenta żywności specjalnego przeznaczenia medycznego – 64% europejskich pacjentów cierpiących na nowotwór doświadcza problemów z jedzeniem i odżywianiem w wyniku choroby lub procesu jej leczenia. Tymczasem odpowiednie odżywienie organizmu może korzystnie wpływać na rezultaty stosowanej terapii i rekonwalescencję.

 
Światowy Dzień Walki z Rakiem ma na celu edukowanie i podnoszenie świadomości ludzi na temat choroby nowotworowej. Jak wynika z badań, w tym również z badania „Rola żywienia w leczeniu raka”1, jednym z problemów, z którym zmagają się pacjenci onkologiczni jest niedożywienie. – Problemy z odżywianiem dotyczą znacznej większości chorych (64%) i wymagają niezwłocznych działań. Wyniki badań pokazują, że oprócz dolegliwości fizycznych, niedożywienie generuje także niepokojące problemy psychiczno-społeczne, np. poczucie smutku, rezygnacja ze spotkań z ludźmi czy z dotychczasowego hobby – wskazuje Artur Ludwiczak, prezes zarządu Nutricia Polska. Jak wynika z badania Ipsos Cancer Study1 przeprowadzonego na zlecenie Nutricia, wskaźnik osób, które uważają, że rola odżywiania w trakcie choroby i w okresie rekonwalescencji jest ważna, prezentuje się optymistycznie – wynosi 83%, a dla Polski 93%1. Jednak tylko 1 na 3 badanych w Europie wie, czym jest żywność specjalnego przeznaczenia medycznego (inaczej żywność medyczna). W Polsce jeszcze mniej – 1 na 4 osoby1. – Świadomość w zakresie istotności odżywiania w chorobie okazuje się być wysoka, natomiast nie przekłada się jednoznacznie na codzienne postępowanie. Właśnie dlatego Nutricia niezmiennie podejmuje się inicjatyw mających na celu dbanie o odpowiednie odżywienie pacjentów. Pomóc w tym może żywność specjalnego przeznaczenia medycznego, natomiast musimy pamiętać, że ostateczna decyzja o wprowadzeniu jej do diety pacjenta należy do lekarza – dodaje Ludwiczak.

Konsekwencje niedożywienia

Kwestia stanu odżywienia pacjentów, w tym chorych onkologicznie, jest poruszana i analizowana od lat. Badania z 2015 r. wykazały, że objawy niedożywienia lub wyniszczenia organizmu występowały u 30-85% pacjentów cierpiących na raka, a w 5-20% przypadków wyniszczenie było bezpośrednią przyczyną zgonu. W 2023 r. 64% przebadanych przez Ipsos Europejczyków, w tym 71% Polaków przyznało, że w trakcie choroby miewa problemy związane z jedzeniem i odżywianiem, co w konsekwencji może skutkować pogorszeniem stanu odżywienia. Może ono przyczynić się m.in. do częstszego występowania powikłań, zwiększenia ryzyka wystąpienia zakażeń i odleżyn, obniżenia jakości życia, zmniejszenia tolerancji stosowanej terapii, co może prowadzić do jej wydłużenia lub przerwania, wydłużenia czasu rehabilitacji, a także częstotliwości hospitalizacji i dłuższego pobytu w szpitalu. Jednym z objawów niedożywienia jest często utrata masy ciała. Według badania Ipsos, w Europie doświadcza jej 61% pacjentów onkologicznych, z czego więcej niż połowa (57%) traci na wadze ponad 10% masy swojego ciała. W Polsce jest takich osób najwięcej – 75%, przy czym 64% traci więcej niż 10% swojej dotychczasowej masy ciała.

Z chorobą nowotworową wiąże się wiele trudności, które się na siebie nakładają i wpływają na codzienne życie. Problemy dotyczące zdrowia psychicznego, aktywności fizycznej, udziału w życiu społecznym czy odżywiania, dotykają ciepiących na choroby onkologiczne Polaków częściej niż mieszkańców innych przebadanych krajów Europy.

Rola odpowiedniego odżywienia organizmu

Najwięcej uczestników badania Ipsos chorowało lub choruje na raka piersi, skóry oraz prostaty7. Jak wynika ze statystyk, rak piersi jest najczęstszy wśród pacjentek onkologicznych zarówno w UE, jak i w Polsce, a rak prostaty wśród Europejczyków oraz Polaków, przy czym w przypadku tych drugich, równie częsty jest rak płuca. Świadomość o znaczeniu żywienia w chorobie i styczność z żywnością medyczną nie są jednak wprost proporcjonalne do dużej liczby chorych. Alarmujący jest fakt, że 19% cierpiących na raka prostaty uważa, że rola żywienia w ich leczeniu nie jest zbyt ważna (najwięcej w porównaniu do chorujących na inne typy nowotworów) oraz że 15% chorujących na raka skóry sądzi, że nie jest ona ważna w ogóle (najwięcej w porównaniu do chorujących na inne typy nowotworów).

Jak pokazują badania, odpowiednie odżywienie organizmu pozytywnie wpływa na proces leczenia nowotworu i rekonwalescencji7. Szansą na podniesienie jakości żywienia pacjentów niedożywionych lub zagrożonych niedożywieniem jest żywność specjalnego przeznaczenia medycznego oferowana przez Nutricię, w tym żywność do podaży doustnej oraz dojelitowej. Firma zapewnia pacjentom również sprzęt do podaży żywienia dojelitowego oraz usługę żywienia dojelitowego w warunkach domowych, a także prowadzi liczne działania edukacyjne w tym zakresie. – Chcemy wykorzystywać swoją pozycję lidera wśród producentów żywności medycznej w Polsce do ciągłego edukowania pacjentów, ich opiekunów i całego społeczeństwa o tym, jak ważną rolę odgrywa żywienie w trakcie leczenia. Robimy to m.in. poprzez kampanie edukacyjne, jak np. „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą” realizowaną przez Fundację Nutricia. Chcemy też jak najlepiej odpowiadać na potrzeby pacjentów, dlatego stale monitorujemy sytuację osób chorych, np. przeprowadzając badania, aby jak najlepiej poznać ich potrzeby – podkreśla Artur Ludwiczak. Zważywszy na fakt, że w Polsce najczęstszym źródłem pozyskiwania informacji o żywieniu, a także o żywności medycznej są samodzielne poszukiwania (odpowiednio 49% i 41%), działania edukacyjne i informacyjne na ten temat są cały czas potrzebne. W badaniu Ipsos Cancer Studies znaczna większość pacjentów, którym lekarz zalecił spożywanie produktów do żywienia medycznego deklaruje, że odczuwa ich pozytywne działanie, takie jak: wsparcie podczas leczenia – 85%, odzyskanie energii – 83%, zmniejszenie obaw dotyczących jedzenia– 77% (wśród ankietowanych Polaków wartości we wszystkich tych trzech kategoriach przekraczają 90%). Mimo to, po żywność medyczną sięga zaledwie 32% respondentów z Polski.

Produkty do żywienia dojelitowego z Polski

Dzięki wartej 230 mln zł inwestycji, znane dotąd z produktów dla niemowląt i małych dzieci zakłady produkcyjne Nutricia w Opolu, rozpoczną działalność w zupełnie nowym obszarze produktów do żywienia dojelitowego, które były dotychczas importowane. Tym samym firma rozszerzy swoją rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego kraju oraz polskich pacjentów. Będzie także jedyną firmą na rynku żywienia dojelitowego, której produkty powstają lokalnie w Polsce. Są one przeznaczone dla pacjentów, którzy nie są w stanie przyjmować pokarmów drogą doustną, przez co nie są w stanie pokryć zapotrzebowania swojego organizmu na składniki odżywcze. Korzystają z nich m.in. pacjenci onkologiczni z nowotworami zlokalizowanymi w obrębie głowy i szyi lub górnego odcinka przewodu pokarmowego.

O Nutricia:
Nutricia służy ludziom najlepszą opieką żywieniową w najwrażliwszych momentach ich życia. Firma jest liderem w sprzedaży produktów dla niemowląt i małych dzieci oraz żywności medycznej dla osób wymagających specjalnej diety. Od ponad 120 lat tworzy wartościowe produkty, dopasowane do potrzeb konsumentów na różnych etapach życia i dostosowane do zróżnicowanych potrzeb żywieniowych. W ofercie firmy znajdują się m.in. produkty dla niemowląt i małych dzieci (mleka modyfikowane marki Bebiko 2, Bebilon 2, żywność uzupełniająca marki BoboVita), a także żywność specjalnego przeznaczenia medycznego do podaży doustnej (m.in. Nutridrink, Nutridrink Protein, Nutridrink Protein Omega 3, Nutridrink Skin Repair), jak również do podaży przez zgłębnik (m.in. preparaty linii Nutrini i Nutrison). Receptury wszystkich produktów oparte są na najnowszych osiągnięciach naukowych oraz szerokiej wiedzy na temat składników odżywczych i ich roli w organizmie. Nutricia Polska powstała w 1993 roku z połączenia polskiej firmy i zagranicznego inwestora. Dziś firma w warszawskiej siedzibie oraz w dwóch fabrykach w kraju – w Opolu oraz w Krotoszynie – zatrudnia ponad 1100 pracowników.
Fundacja Nutricia, od 1996 roku konsekwentnie edukuje w obszarze żywienia niemowląt i małych dzieci oraz pacjentów ze specjalnymi potrzebami żywieniowymi, a także wspiera działalność badawczo-naukową środowiska medycznego.
Nutricia jest częścią grupy spółek DANONE. DANONE to światowy lider na rynku żywności, któremu we wszystkich działaniach przyświeca dbanie o zdrowie. W Polsce DANONE działa w 3 obszarach istotnych dla prawidłowego żywienia: produkty mleczne oraz pochodzenia roślinnego (Danone), woda i napoje (Żywiec Zdrój), żywienie specjalistyczne, obejmujące żywność dla niemowląt i małych dzieci oraz żywność specjalnego przeznaczenia medycznego (Nutricia). Wszystkie spółki DANONE łączy podwójne zobowiązanie na rzecz zrównoważonego rozwoju gospodarczego i społecznego oraz misja niesienia zdrowia poprzez żywność tak wielu ludziom, jak to możliwe. Poprzez oferowane produkty oraz realizowane projekty i programy – w myśl wspólnej wizji One Planet. One Health – spółki DANONE zachęcają do podejmowania właściwych wyborów żywieniowych na co dzień, a także przyczyniają się do zdrowia kolejnych pokoleń i lepszego stanu naszej planety. W 8 lokalizacjach w kraju zatrudnienie znajduje ponad 3 000 osób, rozwijających się zawodowo w bezpiecznym i przyjaznym środowisku pracy. Poznaj grupę spółek DANONE, odwiedzając nową stronę internetową www.danone.pl.

Źródło informacji: 24/7 Communication

Szacuje się, że około połowa chorych przyjmowanych do szpitala jest niedożywiona. W trakcie hospitalizacji nawet u 70% pacjentów dochodzi do pogorszenia stanu odżywienia, bez względu na specjalizację oddziału szpitalnego, a po wypisie do domu problem ten zwykle się pogłębia – wynika z opublikowanego właśnie raportu „Nieprawidłowy stan odżywienia po zakończeniu leczenia szpitalnego – ocena konsekwencji zdrowotnych”[1]. Jak potwierdza szereg badań naukowych, pomocnym rozwiązaniem w tej sytuacji może być zastosowanie żywienia medycznego w trakcie i po hospitalizacji.
Na rozwój niedożywienia ma wpływ wiele czynników, a jednym z najważniejszych jest choroba i jej konsekwencje, począwszy od związanego ze złym samopoczuciem zmniejszenia apetytu, przez zaburzenia połykania, wchłaniania i zmiany w metabolizmie, po trudności w samodzielnym przygotowywaniu i spożywaniu posiłków. Pobyt w środowisku szpitalnym zwykle ten problem nasila. W rezultacie niedożywienie jest powszechnym zjawiskiem w szpitalach na całym świecie, włączając w to zamożne i rozwinięte społeczeństwa. Przyjmuje się, że dotyka od 15 do 50-60% hospitalizowanych dorosłych. U dużej części chorych dochodzi w trakcie pobytu w szpitalu do pogorszenia stanu odżywienia – według danych światowych może to dotyczyć nawet do 70% pacjentów. Według polskich, co trzeci pacjent jest niedożywiony podczas przyjęcia na oddział, a ten stan pogłębia się u dalszych 20-30% podczas hospitalizacji.

W sytuacji braku zdiagnozowanego niedożywienia, chorzy po wypisie do domu nadal tracą na wadze. Problem występuje u różnych grup pacjentów i na różnych oddziałach szpitalnych, szczególnie często na onkologii, geriatrii, pulmonologii, neurologii, gastroenterologii i endokrynologii – czytamy w raporcie firmy konsultingowej EconMed Europe, opracowanym na podstawie doniesień z kilku ostatnich lat w bazie PubMed (największa baza piśmiennictwa medycznego na świecie) i ogólnodostępnych źródeł informacji.

Wpływ niedożywienia na leczenie
Choć właściwe odżywianie powinno być traktowane jako nieodzowna część procesu leczenia, to jednak nie zawsze się tak dzieje. Uwaga personelu medycznego skupia się w głównej mierze na właściwej terapii, z kolei pacjenci i ich rodziny – jak zwracają uwagę autorzy raportu –„niesłusznie uważają utratę masy ciała za nieuniknioną”. Widać to dotkliwie u pacjentów po udarze mózgu: pół roku po incydencie aż dwie trzecie z nich dostarcza organizmowi mniej niż 90% potrzebnej energii, a co czwarty spożywa za mało białka. Tymczasem gdy chory lub rekonwalescent na skutek braku apetytu, trudności z przełykaniem lub innych procesów chorobowych nie jest w stanie pokryć swojego, często zwiększonego zapotrzebowania żywieniowego za pomocą zwykłej diety (zapotrzebowanie na białko w przebiegu wielu chorób wzrastać może nawet dwukrotnie!), konsekwencje mogą być poważne.

Zły stan odżywienia, jakim jest niedożywienie, niesie ze sobą szereg skutków wpływających na sam proces leczenia, jak i późniejszej rehabilitacji czy rekonwalescencji. Należy do nich np. upośledzona odporność, co wiąże się z większą częstością występowania infekcji oraz powikłań nieinfekcyjnych (np. odleżyn), a to z kole przekłada się na dłuższy pobyt w szpitalu (przeciętnie o 2-3 dni) i nierzadko konieczność ponownej hospitalizacji. 

Niedożywienie związane z chorobą oprócz konsekwencji odczuwanych przez pacjenta i jego opiekunów, wpływa również na funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej, ponieważ powoduje wzrost nakładów finansowych na opiekę medyczną. Według danych przytoczonych w raporcie, koszt leczenia pacjenta niedożywionego wynosi nawet 2-3 razy więcej niż chorego właściwie odżywionego!

Poprawa na wielu polach
Zważywszy na poważne konsekwencje zdrowotne oraz ekonomiczne łączące się z niedożywieniem, istnieje ogromna potrzeba zadbania o właściwe żywienie chorych w trakcie i po hospitalizacji. Udowodnioną metodą wsparcia procesu leczenia i rekonwalescencji jest żywienie medyczne. Jedną z jego łatwo dostępnych, choć stosowanych pod nadzorem lekarza, i prostych do spożycia postaci są doustne preparaty odżywcze (w skrócie ONS, z ang. Oral Nutritional Supplements), które w małej objętości zawierają niezbędne składniki odżywcze. Dlatego w raporcie przeanalizowano dane na temat korzyści wynikających z zastosowania u pacjentów po wypisie ze szpitala interwencji żywieniowej w postaci ONS.

Z dostępnych badań wynika, że interwencja żywieniowa z wykorzystaniem doustnych preparatów odżywczych przez pacjentów z niedożywieniem lub ryzykiem jego wystąpienia znacznie poprawia podaż energii oraz istotnych składników odżywczych, tj. białko, i w efekcie prowadzi do lepszego stanu odżywienia. Dotyczy to zarówno chorych wypisywanych do domów własnych, jak i domów opieki, a także różnych grup pacjentów: kardiologicznych, gastroenterologicznych, onkologicznych, po udarach czy po złamaniu szyjki kości udowej.

W okresie 1 do 3 miesięcy po wypisie dochodzi do znacznej poprawy siły mięśniowej pacjenta. Wyraża się to nie tylko w uścisku dłoni, ale również w dystansie przebytym podczas 6-minutowego marszu czy tempie zużywania tlenu podczas ćwiczeń. Rekonwalescent ma więcej siły na rehabilitację, spacery, jest też bardziej samodzielny, nie wymaga czasochłonnej opieki ze strony osób trzecich, ma większy apetyt, co przekłada się na jego jakość życia. Pozytywnym zmianom ulegają funkcje poznawcze, a lepsza samoocena stanu zdrowia i mniejsze nasilenie objawów depresyjnych jest wprost proporcjonalne do wzrostu masy ciała.

Ponadto, poprawia stanu odżywienia zmniejsza ilość powikłań wymagających interwencji farmakologicznej (np. antybiotyków) oraz wspiera proces gojenia ran. Istotnie niższe jest również ryzyko wystąpienia komplikacji zdrowotnych u pacjentów opuszczających szpital. Prawie co drugi pacjent sięgający po ONS jest po 3 miesiącach od wypisu klasyfikowany jako dobrze odżywiony, gdy w grupie bez takich zaleceń – niespełna co trzeci. W efekcie znacznie zmniejsza się również ryzyko ponownej hospitalizacji, zarówno w perspektywie miesiąca, jak i w okresie roku po wypisie. Szczególnie widać to u pacjentów onkologicznych, gdzie powroty do szpitala w okresie pierwszych 30 dni po wypisie spadają o prawie połowę!

Korzyści dla pacjenta, lekarza i systemu
Podsumowując, skala niedożywienia wśród pacjentów hospitalizowanych wskazuje na potrzebę wprowadzenia u nich interwencji żywieniowej. Dane zaprezentowane w raporcie dostarczają dowodów, że wsparcie żywieniowe mające na celu poprawę lub utrzymanie stanu odżywienia jest istotne zarówno podczas hospitalizacji, jak i po wypisie ze szpitala. Tym samym uzasadniona jest rekomendacja stosowania u takich pacjentów doustnych preparatów odżywczych. Uzyskanie z ich pomocą właściwego stanu odżywienia przynosi szereg korzyści. Po pierwsze, sam pacjent i jego rodzina mogą cieszyć się wymierną poprawą jakości życia. Po drugie, lekarz jest w stanie mniejszym nakładem pracy osiągnąć u chorego lepszy efekt terapeutyczny. Po trzecie, umożliwia zmniejszenie kosztów leczenia, co jest ważne zarówno na poziomie systemu ochrony zdrowia, jak i funkcjonowania pojedynczych placówek szpitalnych.

Wyniki raportu „Nieprawidłowy stan odżywienia po zakończeniu leczenia szpitalnego – ocena konsekwencji zdrowotnych” będą tematem dyskusji z udziałem ekspertów, zorganizowanej przez czasopismo „Puls medycyny”, która zostanie wyemitowana 22.06 na portalu www.pulsmedycyny.pl.
 
Kampania edukacyjna „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą” ma na celu budowanie świadomości na temat żywienia medycznego jako integralnego elementu opieki zdrowotnej oraz wsparcie pacjentów i ich opiekunów w procesie leczenia. Inicjatywa została powołana w 2016 roku przez firmę Nutricia. Od 3 edycji realizowana jest przez Fundację Nutricia. Więcej informacji: www.fundacjanutricia.pl; www.zywieniemedyczne.pl, https://www.facebook.com/FundacjaNutricia, https://www.instagram.com/jestemopiekunem/
 
[1] Raport „Nieprawidłowy stan odżywienia po zakończeniu leczenia szpitalnego – ocena konsekwencji zdrowotnych” został przygotowany w kwietniu 2022 roku przez firmę konsultingową EconMed Europe na zlecenie Nutricia Polska. Jego pełna wersja dostępna jest pod linkiem: https://akademianutricia.pl/pdf/2022/Nieprawidlowy-stan-odzywienia-po-zakonczeniu-leczenia-szpitalnego%E2%80%93ocena-konsekwencji-zdrowotnych.pdf (9.06.2022)
Szacuje się, że około połowa chorych przyjmowanych do szpitala jest niedożywiona. W trakcie hospitalizacji nawet u 70% pacjentów dochodzi do pogorszenia stanu odżywienia, bez względu na specjalizację oddziału szpitalnego, a po wypisie do domu problem ten zwykle się pogłębia – wynika z opublikowanego właśnie raportu „Nieprawidłowy stan odżywienia po zakończeniu leczenia szpitalnego – ocena konsekwencji zdrowotnych”[1]. Jak potwierdza szereg badań naukowych, pomocnym rozwiązaniem w tej sytuacji może być zastosowanie żywienia medycznego w trakcie i po hospitalizacji.
Na rozwój niedożywienia ma wpływ wiele czynników, a jednym z najważniejszych jest choroba i jej konsekwencje, począwszy od związanego ze złym samopoczuciem zmniejszenia apetytu, przez zaburzenia połykania, wchłaniania i zmiany w metabolizmie, po trudności w samodzielnym przygotowywaniu i spożywaniu posiłków. Pobyt w środowisku szpitalnym zwykle ten problem nasila. W rezultacie niedożywienie jest powszechnym zjawiskiem w szpitalach na całym świecie, włączając w to zamożne i rozwinięte społeczeństwa. Przyjmuje się, że dotyka od 15 do 50-60% hospitalizowanych dorosłych. U dużej części chorych dochodzi w trakcie pobytu w szpitalu do pogorszenia stanu odżywienia – według danych światowych może to dotyczyć nawet do 70% pacjentów. Według polskich, co trzeci pacjent jest niedożywiony podczas przyjęcia na oddział, a ten stan pogłębia się u dalszych 20-30% podczas hospitalizacji.

W sytuacji braku zdiagnozowanego niedożywienia, chorzy po wypisie do domu nadal tracą na wadze. Problem występuje u różnych grup pacjentów i na różnych oddziałach szpitalnych, szczególnie często na onkologii, geriatrii, pulmonologii, neurologii, gastroenterologii i endokrynologii – czytamy w raporcie firmy konsultingowej EconMed Europe, opracowanym na podstawie doniesień z kilku ostatnich lat w bazie PubMed (największa baza piśmiennictwa medycznego na świecie) i ogólnodostępnych źródeł informacji.

Wpływ niedożywienia na leczenie
Choć właściwe odżywianie powinno być traktowane jako nieodzowna część procesu leczenia, to jednak nie zawsze się tak dzieje. Uwaga personelu medycznego skupia się w głównej mierze na właściwej terapii, z kolei pacjenci i ich rodziny – jak zwracają uwagę autorzy raportu –„niesłusznie uważają utratę masy ciała za nieuniknioną”. Widać to dotkliwie u pacjentów po udarze mózgu: pół roku po incydencie aż dwie trzecie z nich dostarcza organizmowi mniej niż 90% potrzebnej energii, a co czwarty spożywa za mało białka. Tymczasem gdy chory lub rekonwalescent na skutek braku apetytu, trudności z przełykaniem lub innych procesów chorobowych nie jest w stanie pokryć swojego, często zwiększonego zapotrzebowania żywieniowego za pomocą zwykłej diety (zapotrzebowanie na białko w przebiegu wielu chorób wzrastać może nawet dwukrotnie!), konsekwencje mogą być poważne.

Zły stan odżywienia, jakim jest niedożywienie, niesie ze sobą szereg skutków wpływających na sam proces leczenia, jak i późniejszej rehabilitacji czy rekonwalescencji. Należy do nich np. upośledzona odporność, co wiąże się z większą częstością występowania infekcji oraz powikłań nieinfekcyjnych (np. odleżyn), a to z kole przekłada się na dłuższy pobyt w szpitalu (przeciętnie o 2-3 dni) i nierzadko konieczność ponownej hospitalizacji. 

Niedożywienie związane z chorobą oprócz konsekwencji odczuwanych przez pacjenta i jego opiekunów, wpływa również na funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej, ponieważ powoduje wzrost nakładów finansowych na opiekę medyczną. Według danych przytoczonych w raporcie, koszt leczenia pacjenta niedożywionego wynosi nawet 2-3 razy więcej niż chorego właściwie odżywionego!

Poprawa na wielu polach
Zważywszy na poważne konsekwencje zdrowotne oraz ekonomiczne łączące się z niedożywieniem, istnieje ogromna potrzeba zadbania o właściwe żywienie chorych w trakcie i po hospitalizacji. Udowodnioną metodą wsparcia procesu leczenia i rekonwalescencji jest żywienie medyczne. Jedną z jego łatwo dostępnych, choć stosowanych pod nadzorem lekarza, i prostych do spożycia postaci są doustne preparaty odżywcze (w skrócie ONS, z ang. Oral Nutritional Supplements), które w małej objętości zawierają niezbędne składniki odżywcze. Dlatego w raporcie przeanalizowano dane na temat korzyści wynikających z zastosowania u pacjentów po wypisie ze szpitala interwencji żywieniowej w postaci ONS.

Z dostępnych badań wynika, że interwencja żywieniowa z wykorzystaniem doustnych preparatów odżywczych przez pacjentów z niedożywieniem lub ryzykiem jego wystąpienia znacznie poprawia podaż energii oraz istotnych składników odżywczych, tj. białko, i w efekcie prowadzi do lepszego stanu odżywienia. Dotyczy to zarówno chorych wypisywanych do domów własnych, jak i domów opieki, a także różnych grup pacjentów: kardiologicznych, gastroenterologicznych, onkologicznych, po udarach czy po złamaniu szyjki kości udowej.

W okresie 1 do 3 miesięcy po wypisie dochodzi do znacznej poprawy siły mięśniowej pacjenta. Wyraża się to nie tylko w uścisku dłoni, ale również w dystansie przebytym podczas 6-minutowego marszu czy tempie zużywania tlenu podczas ćwiczeń. Rekonwalescent ma więcej siły na rehabilitację, spacery, jest też bardziej samodzielny, nie wymaga czasochłonnej opieki ze strony osób trzecich, ma większy apetyt, co przekłada się na jego jakość życia. Pozytywnym zmianom ulegają funkcje poznawcze, a lepsza samoocena stanu zdrowia i mniejsze nasilenie objawów depresyjnych jest wprost proporcjonalne do wzrostu masy ciała.

Ponadto, poprawia stanu odżywienia zmniejsza ilość powikłań wymagających interwencji farmakologicznej (np. antybiotyków) oraz wspiera proces gojenia ran. Istotnie niższe jest również ryzyko wystąpienia komplikacji zdrowotnych u pacjentów opuszczających szpital. Prawie co drugi pacjent sięgający po ONS jest po 3 miesiącach od wypisu klasyfikowany jako dobrze odżywiony, gdy w grupie bez takich zaleceń – niespełna co trzeci. W efekcie znacznie zmniejsza się również ryzyko ponownej hospitalizacji, zarówno w perspektywie miesiąca, jak i w okresie roku po wypisie. Szczególnie widać to u pacjentów onkologicznych, gdzie powroty do szpitala w okresie pierwszych 30 dni po wypisie spadają o prawie połowę!

Korzyści dla pacjenta, lekarza i systemu
Podsumowując, skala niedożywienia wśród pacjentów hospitalizowanych wskazuje na potrzebę wprowadzenia u nich interwencji żywieniowej. Dane zaprezentowane w raporcie dostarczają dowodów, że wsparcie żywieniowe mające na celu poprawę lub utrzymanie stanu odżywienia jest istotne zarówno podczas hospitalizacji, jak i po wypisie ze szpitala. Tym samym uzasadniona jest rekomendacja stosowania u takich pacjentów doustnych preparatów odżywczych. Uzyskanie z ich pomocą właściwego stanu odżywienia przynosi szereg korzyści. Po pierwsze, sam pacjent i jego rodzina mogą cieszyć się wymierną poprawą jakości życia. Po drugie, lekarz jest w stanie mniejszym nakładem pracy osiągnąć u chorego lepszy efekt terapeutyczny. Po trzecie, umożliwia zmniejszenie kosztów leczenia, co jest ważne zarówno na poziomie systemu ochrony zdrowia, jak i funkcjonowania pojedynczych placówek szpitalnych.

Wyniki raportu „Nieprawidłowy stan odżywienia po zakończeniu leczenia szpitalnego – ocena konsekwencji zdrowotnych” będą tematem dyskusji z udziałem ekspertów, zorganizowanej przez czasopismo „Puls medycyny”, która zostanie wyemitowana 22.06 na portalu www.pulsmedycyny.pl.
 
Kampania edukacyjna „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą” ma na celu budowanie świadomości na temat żywienia medycznego jako integralnego elementu opieki zdrowotnej oraz wsparcie pacjentów i ich opiekunów w procesie leczenia. Inicjatywa została powołana w 2016 roku przez firmę Nutricia. Od 3 edycji realizowana jest przez Fundację Nutricia. Więcej informacji: www.fundacjanutricia.pl; www.zywieniemedyczne.pl, https://www.facebook.com/FundacjaNutricia, https://www.instagram.com/jestemopiekunem/
 
[1] Raport „Nieprawidłowy stan odżywienia po zakończeniu leczenia szpitalnego – ocena konsekwencji zdrowotnych” został przygotowany w kwietniu 2022 roku przez firmę konsultingową EconMed Europe na zlecenie Nutricia Polska. Jego pełna wersja dostępna jest pod linkiem: https://akademianutricia.pl/pdf/2022/Nieprawidlowy-stan-odzywienia-po-zakonczeniu-leczenia-szpitalnego%E2%80%93ocena-konsekwencji-zdrowotnych.pdf (9.06.2022)
Niedożywienie szpitalne to poważny problem – pogarsza rokowanie, doprowadza do większej liczby powikłań, znaczącego przedłużenia pobytu w szpitalu i wyższych kosztów leczenia. Jak wynika z raportu „Ocena terapii żywieniowej w polskich szpitalach” Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu 11 proc. chorych rozwija objawy niedożywienia już w trakcie pobytu w szpitalu.
Co dziesiąty pacjent, który umiera w szpitalu, odchodzi na skutek powikłań związanych z niedożywieniem – alarmują specjaliści. Sprawdź, jak zadbać o dobre odżywianie w szpitalu i przyspieszyć rekonwalescencję po hospitalizacji.

Niedożywienie szpitalne to poważny problem – pogarsza rokowanie, doprowadza do większej liczby powikłań, znaczącego przedłużenia pobytu w szpitalu i wyższych kosztów leczenia. Jak wynika z raportu „Ocena terapii żywieniowej w polskich szpitalach” Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu 11 proc. chorych rozwija objawy niedożywienia już w trakcie pobytu w szpitalu.

Ale jest gorzej.

Mniej więcej 1/3 pacjentów nadaje się do interwencji żywieniowej jeszcze zanim trafi do szpitala, a u wielu chorych w zasadzie „na dzień dobry” powinniśmy podjąć jakieś kroki, żeby poprawić ich status żywieniowy – zauważa lek. Marcin Gendźwiłł z Działu Medycznego Nutricia Advanced Medical Nutrition.

Skąd bierze się niedożywienie w szpitalu

Jest co najmniej kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. M.in.

1. Wiele badań musi być wykonanych na czczo. Na przykład zanim dojdzie do kolonoskopii, pacjent musi w jak najlepszym stopniu pozbyć się zawartości jelit. Odbywa się to za pomocą środków czynnych osmotycznie, a na prawie kilkanaście godzin przed badaniem pacjent nie dostaje nic do jedzenia. Nie ma większego problemu, jeśli plan się powiedzie i u pacjenta zostanie wykonana kolonoskopia. Jeśli jednak badanie się nie uda lub nie dojdzie do niego z innych przyczyn, przekłada się je na kolejny dzień. Bywa, że na tym nie koniec.

Kiedyś nie udało się zrobić badania pacjentowi w piątek, został więc przepisany na poniedziałek. W zaleceniach miał wpisane „na czczo” i nikomu nie przyszło do głowy, że to kwestia głodowania przez trzy dni. Rekordziści potrafią nie jeść przez tydzień, ponieważ są „w trakcie badania” – opowiada lek. Marcin Gendźwiłł.

2. Większość ludzi, zwłaszcza chorych, na stres reaguje utratą apetytu. Jeśli dotyczy to pacjenta wycieńczonego chorobą, jego niechęć do jedzenia i – w efekcie – przyjmowanie małych ilości jedzenia – może prowadzić do poważnych kłopotów. Problem był jeszcze dotkliwszy w dobie pandemii: nie było odwiedzin, poza personelem medycznym nikt więc nie pilnował pacjentów, by jedli.

3. Nie jest tajemnicą, że szpitalne posiłki wciąż w wielu placówkach, delikatnie mówiąc, nie wyglądają zachęcająco. W czasie pandemii, kiedy pacjenci muszą przebywać wyłącznie w swoich salach, nie mogą skorzystać z baru lub sklepiku na terenie szpitala, gdy nikt nie przyniesie im obiadu z domu, chorzy często niedojadają.  

To się poprawia, jednak wciąż jedzenie serwowane pacjentom w szpitalach na ogół nie nadaje się do jedzenia. Trudno to zmienić, gdy stawka żywieniowa wnosi mniej więcej 10 zł na osobę na cały dzień. Szpital – rekordzista, zdradzę tylko, że chodzi o placówkę w województwie mazowieckim – miał stawkę 4 zł na pacjenta na dobę. A przypomnijmy, że mowa o osobach chorych, które powinny  być karmione w sposób szczególny i które często wymagają interwencji żywieniowej – zwraca uwagę specjalista.

4. Niektórzy specjaliści uważają, że w szpitalach mamy do czynienia z niedożywieniem systemowym – ze względów logistycznych posiłki wydawane są o 8:00, 12:00 i 16:00 godzinie – wszystko odbywa się więc w ciągu 8 godzin, a przez kolejnych 16 godzin pacjenci mają przerwę w jedzeniu. Nie ma osób odpowiedzialnych za to, żeby dopilnować, czy pacjent coś zjadł, w większości szpitali w dokumentacji chorego nie znajdziemy informacji na ten temat. Wciąż niewiele placówek ma realnie działający zespół żywieniowy, a jeden dietetyk najczęściej nie jest w stanie dopilnować wszystkich pacjentów w szpitalu.

5. Brak specjalistów od żywienia osób chorych.

Mało kto w szpitalu tak naprawdę zna się na żywieniu medycznym. Jedynie trzy specjalizacje medyczne: anestezjolog, chirurg i gastroenterolog mają w trakcie nauczania kurs żywieniowy, lekarze innych specjalności nie mają tego typu zajęć. Douczenie się tego to więc tylko dobra wola lekarza, a przeciążeni pracą najczęściej mają wiele innych spraw na głowie – mówi Gendźwiłł.

Pacjent w szpitalu lub po hospitalizacji? Zadbaj o białko!

Białko jest bowiem podstawowym budulcem naszego organizmu, odpowiada za jego wzrost, rozwój, ale także właśnie za regenerację, np. po przebytej operacji czy urazie. To ono odpowiada za budowę i pracę mięśni, jest też składnikiem enzymów i hormonów, co pozwala na prawidłową regulację procesów metabolicznych. Bierze również udział w transporcie witamin i składników mineralnych do odpowiednich miejsc w organizmie zapewniając, ich właściwe wykorzystanie.

Jeśli ciężko chory pacjent nie będzie miał odpowiedniej ilości białka w pożywieniu, należy się liczyć z wolniejszym powrotem do zdrowia, powikłaniami, a nawet przyspieszeniem śmierci. Warto pamiętać, że najczęściej w czasie choroby zapotrzebowanie na białko, ale i inne składniki, wzrasta.

Jedną z metod, by dodatkowo nie obciążać pacjenta niedożywieniem jest tzw. fortyfikacja diety, która polega na tym, że do posiłków dodajemy wszystko, co chory lubi, a może jeść: cukier, masło, majonez – tak aby podnieść kaloryczność diety. Możemy to robić za pomocą substancji naturalnych na przykład dodając jajko, bądź też przy użyciu gotowych produktów komercyjnych – odpowiednich odżywek czy żywności specjalnego przeznaczenia medycznego dosypując kczy dolewając kilka miarek gotowego produktu do każdego dania.

Nawet leżący pacjent może ćwiczyć

Poza żywieniem trzeba zadbać także o kondycję fizyczną pacjentów, oczywiście dostosowując ćwiczenia do ich aktualnych możliwości. Utrata masy mięśniowej wraz z wiekiem jest naturalną koleją rzeczy, jednak choroby i unieruchomienie przyspieszają ten proces. Brak aktywności powoduje, że w całym organizmie toczą się procesy zapalne i przyśpiesza katabolizm, czyli powolny procesu rozpadu tkanek. Dlatego liczy się każda aktywność, chociażby spacerowanie czy ćwiczenia rozciągające w łóżku oraz masaż: każdy ruch pobudza mięśnie i pozwala ograniczyć ich utratę.

Spadek masy mięśniowej powoduje obniżenie żywotność ogólnoustrojowej, pacjent przestaję się ruszać, popada w apatię i przestaje walczyć. Dlatego tak ważne jest wspomożenie go na różne sposoby – wymienia lek. Marcin Gendźwiłł.

Nie można zapominać o regularnym nawadnianiu (ok. 40 ml płynów na kilogram masy ciała) – to szczególnie ważne w przypadku starszych pacjentów, u których odwodnienie jest częstą przyczyną hospitalizacji.

Trafiają do szpitala już niemal bez kontaktu, a po uzupełnieniu elektrolitów następuje cudowne uzdrowienie – mówi lekarz.

Jest jeszcze jeden aspekt – pobyt w szpitalu dla wielu osób wiąże się ze stresem, którego negatywny wpływ na zdrowie jest od dawna udowodniony.

Dieta ze wspomaganiem

W sytuacji, gdy chory nie ma apetytu, odmawia jedzenia albo ma inne trudności uniemożliwiające mu pokrycie jego zapotrzebowania na składniki odżywcze tradycyjną dietą, lekarz zalecić może doustne preparaty odżywcze, na przykład tzw. nutridrinki, które zawierają niezbędne składniki odżywcze skoncentrowane w małej objętości, a dzięki płynnej formie są łatwe do spożycia – mówi Paweł Urbańczyk, pielęgniarz opieki długoterminowej z Poradni Żywieniowej Nutrimed.

To tzw. FSMP – produkty medycznego przeznaczenia. I nie chodzi o to, żeby zastępować nimi normalne jedzenie i zjadać FSMP zamiast śniadania czy obiadu, lecz żeby pomiędzy posiłkami wypić buteleczkę specjalnego napoju. Trzeba tylko pamiętać, że trzeba pić je powoli, przynajmniej na początku, bo zbyt szybkie wypicie takiego napoju możne przyprawić pacjenta o rozwolnienie.

Jak pokazują badania, wysokobiałkowe produkty z grupy ONS, czyli doustne suplementy pokarmowe redukują 90-dniową śmiertelność po wypisie ze szpitala. Dostarczanie dodatkowej ilości białka pacjentom, szczególnie ciężko doświadczonym podczas pobytu szpitalnego, ma więc sens, bo nie tylko poprawia ich ogólne samopoczucie, ale naprawdę może komuś uratować życie – uważa lek. Gendźwiłł.

źródło: PAP

Niedożywienie szpitalne to poważny problem – pogarsza rokowanie, doprowadza do większej liczby powikłań, znaczącego przedłużenia pobytu w szpitalu i wyższych kosztów leczenia. Jak wynika z raportu „Ocena terapii żywieniowej w polskich szpitalach” Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu 11 proc. chorych rozwija objawy niedożywienia już w trakcie pobytu w szpitalu.
Co dziesiąty pacjent, który umiera w szpitalu, odchodzi na skutek powikłań związanych z niedożywieniem – alarmują specjaliści. Sprawdź, jak zadbać o dobre odżywianie w szpitalu i przyspieszyć rekonwalescencję po hospitalizacji.

Niedożywienie szpitalne to poważny problem – pogarsza rokowanie, doprowadza do większej liczby powikłań, znaczącego przedłużenia pobytu w szpitalu i wyższych kosztów leczenia. Jak wynika z raportu „Ocena terapii żywieniowej w polskich szpitalach” Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu 11 proc. chorych rozwija objawy niedożywienia już w trakcie pobytu w szpitalu.

Ale jest gorzej.

Mniej więcej 1/3 pacjentów nadaje się do interwencji żywieniowej jeszcze zanim trafi do szpitala, a u wielu chorych w zasadzie „na dzień dobry” powinniśmy podjąć jakieś kroki, żeby poprawić ich status żywieniowy – zauważa lek. Marcin Gendźwiłł z Działu Medycznego Nutricia Advanced Medical Nutrition.

Skąd bierze się niedożywienie w szpitalu

Jest co najmniej kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. M.in.

1. Wiele badań musi być wykonanych na czczo. Na przykład zanim dojdzie do kolonoskopii, pacjent musi w jak najlepszym stopniu pozbyć się zawartości jelit. Odbywa się to za pomocą środków czynnych osmotycznie, a na prawie kilkanaście godzin przed badaniem pacjent nie dostaje nic do jedzenia. Nie ma większego problemu, jeśli plan się powiedzie i u pacjenta zostanie wykonana kolonoskopia. Jeśli jednak badanie się nie uda lub nie dojdzie do niego z innych przyczyn, przekłada się je na kolejny dzień. Bywa, że na tym nie koniec.

Kiedyś nie udało się zrobić badania pacjentowi w piątek, został więc przepisany na poniedziałek. W zaleceniach miał wpisane „na czczo” i nikomu nie przyszło do głowy, że to kwestia głodowania przez trzy dni. Rekordziści potrafią nie jeść przez tydzień, ponieważ są „w trakcie badania” – opowiada lek. Marcin Gendźwiłł.

2. Większość ludzi, zwłaszcza chorych, na stres reaguje utratą apetytu. Jeśli dotyczy to pacjenta wycieńczonego chorobą, jego niechęć do jedzenia i – w efekcie – przyjmowanie małych ilości jedzenia – może prowadzić do poważnych kłopotów. Problem był jeszcze dotkliwszy w dobie pandemii: nie było odwiedzin, poza personelem medycznym nikt więc nie pilnował pacjentów, by jedli.

3. Nie jest tajemnicą, że szpitalne posiłki wciąż w wielu placówkach, delikatnie mówiąc, nie wyglądają zachęcająco. W czasie pandemii, kiedy pacjenci muszą przebywać wyłącznie w swoich salach, nie mogą skorzystać z baru lub sklepiku na terenie szpitala, gdy nikt nie przyniesie im obiadu z domu, chorzy często niedojadają.  

To się poprawia, jednak wciąż jedzenie serwowane pacjentom w szpitalach na ogół nie nadaje się do jedzenia. Trudno to zmienić, gdy stawka żywieniowa wnosi mniej więcej 10 zł na osobę na cały dzień. Szpital – rekordzista, zdradzę tylko, że chodzi o placówkę w województwie mazowieckim – miał stawkę 4 zł na pacjenta na dobę. A przypomnijmy, że mowa o osobach chorych, które powinny  być karmione w sposób szczególny i które często wymagają interwencji żywieniowej – zwraca uwagę specjalista.

4. Niektórzy specjaliści uważają, że w szpitalach mamy do czynienia z niedożywieniem systemowym – ze względów logistycznych posiłki wydawane są o 8:00, 12:00 i 16:00 godzinie – wszystko odbywa się więc w ciągu 8 godzin, a przez kolejnych 16 godzin pacjenci mają przerwę w jedzeniu. Nie ma osób odpowiedzialnych za to, żeby dopilnować, czy pacjent coś zjadł, w większości szpitali w dokumentacji chorego nie znajdziemy informacji na ten temat. Wciąż niewiele placówek ma realnie działający zespół żywieniowy, a jeden dietetyk najczęściej nie jest w stanie dopilnować wszystkich pacjentów w szpitalu.

5. Brak specjalistów od żywienia osób chorych.

Mało kto w szpitalu tak naprawdę zna się na żywieniu medycznym. Jedynie trzy specjalizacje medyczne: anestezjolog, chirurg i gastroenterolog mają w trakcie nauczania kurs żywieniowy, lekarze innych specjalności nie mają tego typu zajęć. Douczenie się tego to więc tylko dobra wola lekarza, a przeciążeni pracą najczęściej mają wiele innych spraw na głowie – mówi Gendźwiłł.

Pacjent w szpitalu lub po hospitalizacji? Zadbaj o białko!

Białko jest bowiem podstawowym budulcem naszego organizmu, odpowiada za jego wzrost, rozwój, ale także właśnie za regenerację, np. po przebytej operacji czy urazie. To ono odpowiada za budowę i pracę mięśni, jest też składnikiem enzymów i hormonów, co pozwala na prawidłową regulację procesów metabolicznych. Bierze również udział w transporcie witamin i składników mineralnych do odpowiednich miejsc w organizmie zapewniając, ich właściwe wykorzystanie.

Jeśli ciężko chory pacjent nie będzie miał odpowiedniej ilości białka w pożywieniu, należy się liczyć z wolniejszym powrotem do zdrowia, powikłaniami, a nawet przyspieszeniem śmierci. Warto pamiętać, że najczęściej w czasie choroby zapotrzebowanie na białko, ale i inne składniki, wzrasta.

Jedną z metod, by dodatkowo nie obciążać pacjenta niedożywieniem jest tzw. fortyfikacja diety, która polega na tym, że do posiłków dodajemy wszystko, co chory lubi, a może jeść: cukier, masło, majonez – tak aby podnieść kaloryczność diety. Możemy to robić za pomocą substancji naturalnych na przykład dodając jajko, bądź też przy użyciu gotowych produktów komercyjnych – odpowiednich odżywek czy żywności specjalnego przeznaczenia medycznego dosypując kczy dolewając kilka miarek gotowego produktu do każdego dania.

Nawet leżący pacjent może ćwiczyć

Poza żywieniem trzeba zadbać także o kondycję fizyczną pacjentów, oczywiście dostosowując ćwiczenia do ich aktualnych możliwości. Utrata masy mięśniowej wraz z wiekiem jest naturalną koleją rzeczy, jednak choroby i unieruchomienie przyspieszają ten proces. Brak aktywności powoduje, że w całym organizmie toczą się procesy zapalne i przyśpiesza katabolizm, czyli powolny procesu rozpadu tkanek. Dlatego liczy się każda aktywność, chociażby spacerowanie czy ćwiczenia rozciągające w łóżku oraz masaż: każdy ruch pobudza mięśnie i pozwala ograniczyć ich utratę.

Spadek masy mięśniowej powoduje obniżenie żywotność ogólnoustrojowej, pacjent przestaję się ruszać, popada w apatię i przestaje walczyć. Dlatego tak ważne jest wspomożenie go na różne sposoby – wymienia lek. Marcin Gendźwiłł.

Nie można zapominać o regularnym nawadnianiu (ok. 40 ml płynów na kilogram masy ciała) – to szczególnie ważne w przypadku starszych pacjentów, u których odwodnienie jest częstą przyczyną hospitalizacji.

Trafiają do szpitala już niemal bez kontaktu, a po uzupełnieniu elektrolitów następuje cudowne uzdrowienie – mówi lekarz.

Jest jeszcze jeden aspekt – pobyt w szpitalu dla wielu osób wiąże się ze stresem, którego negatywny wpływ na zdrowie jest od dawna udowodniony.

Dieta ze wspomaganiem

W sytuacji, gdy chory nie ma apetytu, odmawia jedzenia albo ma inne trudności uniemożliwiające mu pokrycie jego zapotrzebowania na składniki odżywcze tradycyjną dietą, lekarz zalecić może doustne preparaty odżywcze, na przykład tzw. nutridrinki, które zawierają niezbędne składniki odżywcze skoncentrowane w małej objętości, a dzięki płynnej formie są łatwe do spożycia – mówi Paweł Urbańczyk, pielęgniarz opieki długoterminowej z Poradni Żywieniowej Nutrimed.

To tzw. FSMP – produkty medycznego przeznaczenia. I nie chodzi o to, żeby zastępować nimi normalne jedzenie i zjadać FSMP zamiast śniadania czy obiadu, lecz żeby pomiędzy posiłkami wypić buteleczkę specjalnego napoju. Trzeba tylko pamiętać, że trzeba pić je powoli, przynajmniej na początku, bo zbyt szybkie wypicie takiego napoju możne przyprawić pacjenta o rozwolnienie.

Jak pokazują badania, wysokobiałkowe produkty z grupy ONS, czyli doustne suplementy pokarmowe redukują 90-dniową śmiertelność po wypisie ze szpitala. Dostarczanie dodatkowej ilości białka pacjentom, szczególnie ciężko doświadczonym podczas pobytu szpitalnego, ma więc sens, bo nie tylko poprawia ich ogólne samopoczucie, ale naprawdę może komuś uratować życie – uważa lek. Gendźwiłł.

źródło: PAP

26 marca szczególną uwagę zwraca się na osoby chorujące na epilepsję, których na świecie żyje ok. 50 milionów, a w samej Polsce ok. 400-500 tysięcy. Podstawową metodą ich leczenia jest farmakoterapia. Niestety, u co trzeciego pacjenta nie przynosi ona efektów[i]. W takiej sytuacji skutecznym rozwiązaniem może być zastosowanie diety ketogennej, z czego nie zdaje sobie sprawy 89% Polaków[ii]– wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Nutricia w związku z obchodami Międzynarodowego Dnia Epilepsji.
Patrząc na 7-letniego Wojtka, trudno uwierzyć, że choruje na epilepsję. Dziś jest radosnym, pełnym energii chłopcem, który uczy się arytmetyki i bawi się ze starszym bratem samochodami. Ale nie zawsze tak było. Kiedy miał niespełna 6 lat, rodzice zaczęli zauważać u niego nietypowe ruchy gałek ocznych, coś w rodzaju tików. To były pierwsze objawy epilepsji. Diagnoza wiązała się z długim, niemal dwumiesięcznym pobytem w szpitalu. Niestety, stan Wojtka pogarszał się z dnia na dzień: chłopiec stawał się coraz słabszy, a liczba epizodów padaczkowych rosła. – Podano mu jedno lekarstwo, potem drugie, ale nie przynosiło to żadnego skutku – opowiada Jacek, tata chłopca. – Po lekach syn był nie do poznania – dopowiada Małgorzata, jego mama. – Tylko leżał i spał. Przebudzał się zaledwie na chwilę, po czym znów tracił z nami kontakt. To był dla nas bardzo trudny czas. W końcu lekarze zdecydowali się na zastosowanie u Wojtusia diety ketogennej. Dzięki niej, jak zgodnie przyznają rodzice chłopca, życie ich rodziny wróciło do normalności.

Epilepsja (inaczej padaczka) jest przewlekłym zaburzeniem czynności mózgu i najczęstszą chorobą układu nerwowego u dzieci. Około 75% przypadków zachorowań ujawnia się jeszcze przed 19. rokiem życia, z czego najwięcej już w okresie niemowlęcym[iii]. W celu zmniejszenia liczby wyniszczających mózg napadów padaczkowych wykorzystuje się farmakoterapię. Jeśli pomimo zastosowania terapii dwoma lekami liczba napadów się nie zmniejsza, co dotyczy dwóch na pięciu pacjentów, mamy wówczas do czynienia z padaczką lekooporną. W takiej sytuacji może pomóc dieta ketogenna, nazywana również ketogeniczną.

Mało znana, bardzo skuteczna metoda
Mimo jej wysokiej skuteczności i ponad stuletniej historii stosowania, 84% Polaków nadal nie wie, że dieta ketogenna jest metodą leczenia – wynika z badań SW Research wykonanych na zlecenie Fundacji Nutricia. Co trzeci ankietowany (32%) uważa, że celem stosowania tego rodzaju diety jest redukcja tkanki tłuszczowej, co piąty (21%) sądzi, że ma ona pomóc w budowaniu masy mięśniowej, a prawie co dziesiąty (12%) kojarzy ją z jadłospisem mającym poprawić samopoczucie.

Nawet respondenci deklarujący wiedzę na temat medycznego zastosowania omawianej diety, w 77% przypadkach jako jej cel terapeutyczny błędnie wskazują inne schorzenia – poczynając od chorób wątroby, trzustki, przez niewydolność nerek, po kamicę dróg żółciowych. Zaledwie 12% Polaków potrafi udzielić poprawnej odpowiedzi, że dieta ketogenna jest stosowana w leczeniu padaczki.

 – Wiedza na temat diety ketogennej, wskazań do jej stosowania i sposobu prowadzenia, jest niewielka i często „przekłamana”. Powszechne jest przekonanie, że jest to po prostu sposób odżywania sprzyjający utracie nadmiernej wagi, czy poprawie kondycji fizycznej u osób uprawiających sport – komentuje dr n. med. Magdalena Dudzińska, ordynator Oddziału Neurologii Dziecięcej ZSM w Chorzowie. – Dieta ketogenna jako metoda leczenia padaczki wymaga ścisłego przestrzegania zasad, a w praktyce ogromnego zaangażowania i konsekwencji od pacjentów i ich bliskich. Zrozumienie i wsparcie ze strony otoczenia bardzo sprzyja jej skuteczności. Dlatego tak ważna jest szeroko prowadzona edukacja społeczna na temat tej coraz szerzej stosowanej terapii padaczki.

Dieta ketogenna – na czym polega?
Charakteryzuje się ona wysoką zawartością tłuszczu przy odpowiedniej ilości białka i niskiej zawartości węglowodanów. W zależności od zaleceń lekarza i dietetyka, proporcja tłuszczu do łącznej ilości białek i węglowodanów może wynosić 4:1 lub 3:1. Dzięki temu organizm jako główne źródło energii przestaje zużywać węglowodany, a zaczyna wykorzystywać głównie tłuszcz. W efekcie ludzka wątroba produkuje ciała ketonowe, które skutecznie przenikają do ośrodkowego układu nerwowego i działają jak substytut glukozy w przemianach metabolicznych. Wzrost stężenia ciał ketonowych nazywa się ketozą. To właśnie osiągnięcie tego stanu u znacznej części osób z padaczką prowadzi do zmniejszenia liczby napadów.

 Terapia dietą ketogenną wymaga niezwykłego zdyscyplinowania. Natomiast syn chyba szybko zauważył, że mu ona służy, że może wrócić do aktywności które lubi, a których nie mógł wykonywać w trakcie leczenia lekami – opowiada mama Wojtusia. Pierwsze efekty w postaci zmniejszenia liczby napadów padaczkowych były widoczne już po 2-3 dniach. Chłopiec nabrał sił i wrócił do zerówki. – Obecnie, po dwóch latach terapii dietą nie ma żadnych ataków, jest super dzieckiem – mówi jego tata.

Skuteczność diety ketogennej jest bardzo wysoka: u ponad połowy leczonych nią dzieci obserwuje się zmniejszenie liczby napadów o ponad 50%, u 1/3 redukcja napadów jest większa niż 90%, a u ok. 10-15% dochodzi do całkowitego ustąpienia napadów.

– Dieta ketogenna nie tylko wpływa na zmniejszenie liczby napadów padaczkowych, ale także na poprawę funkcjonowania dzieci, a w rezultacie na ich rozwój – podkreśla dr n. med. Magdalena Dudzińska, neurolog dziecięcy.  U około 80% pacjentów stosujących tę metodę terapii, nawet niezależnie od stopnia redukcji napadów, obserwuje się poprawę koncentracji i zdolności uczenia się. Wśród jej korzystnych efektów można też wymienić poprawę nastroju dziecka, jego snu, łatwiejszą adaptację do otoczenia czy współpracę przy rehabilitacji. Ale pozytywne zmiany mogą dotyczyć również wykonywania prostych, codziennych czynności, tj. samodzielnego picia, jedzenia czy nauki chodzenia.

Ekspert dodaje, że u około 30% dzieci stosujących dietę ketogenną pojawia się możliwość zmniejszenia ilości stosowanych dotychczas leków przeciwpadaczkowych, a nawet ich odstawienia. Oczywiście nie u każdego obserwuje się poprawę we wszystkich przytoczonych aspektach. Jednak z całą pewnością można stwierdzić, że u zdecydowanej większości dzieci kontynuujących terapię dietą ketogenną przyczynia się ona do poprawy jakości życia nie tylko ich samych, ale i całej rodziny. U niektórych pacjentów efekt terapeutyczny utrzymuje się nawet po odstawieniu diety, w rezultacie mogą oni zapomnieć o chorobie!

Tak też się stało w przypadku małej pacjentki będącej pod opieką chorzowskiego Oddziału Neurologii Dziecięcej, 6,5-letniej Mai. – Już od 2. miesiąca terapii dietą ketogenną rodzice i nauczyciele zauważyli wyraźną poprawę funkcjonowania dziewczynki. Od 3. miesiąca leczenia nie zaobserwowano u niej napadów padaczkowych, a od 5. miesiąca zapis EEG (przyp. red. – elektroencefalografia, badanie aktywności mózgu) był prawidłowy. Wtedy też zaczęto stopniowo odstawiać kolejne leki przeciwpadaczkowe. Po 14. miesiącach diety ketogennej Maja nie zażywała już żadnych leków przeciwpadaczkowych. Po zakończeniu leczenia utrzymuje się jego bardzo dobry efekt. Napady nie wróciły, jest zdrowym dzieckiem  opowiada dr Dudzińska.

Dieta ketogenna – w każdym wieku, choć nie dla każdego
Ta metoda leczenia może być stosowana praktycznie w każdym wieku – zarówno przez osobę dorosłą, jak i nastolatka, dziecko w wieku szkolnym, przedszkolaka czy niemowlę. – Dietę ketogenną możemy włączyć nawet u tak maleńkiego dziecka jak jednomiesięczne niemowlę czy noworodek. Myślę, że coraz częściej będziemy mieć do czynienia z takimi przypadkami. Ma to związek z aktualnie szerokim zastosowaniem badań genetycznych we wczesnej diagnostyce padaczki i chorób metabolicznych, np. deficyt transportera glukozy, które stanowią wskazanie do tej diety – wyjaśnia dr Dudzińska.

Dieta ketogenna, tak jak każda metoda leczenia padaczki, musi być prowadzona przez lekarza specjalizującego się w tej terapii, a ponadto przez doświadczonego dietetyka. Przecież leków przeciwpadaczkowych też nie zażywa się na podstawie „instrukcji” z internetu. Istnieją schorzenia, w których nie może być ona absolutnie stosowana np. choroby serca, wątroby, nerek, czy szereg zaburzeń w przemianach metabolicznych, które tylko lekarz może wykluczyć. Nie rozpoznane, w połączeniu z dietą ketogenną, mogą powodować nawet dramatyczne pogorszenie stanu zdrowia dziecka. Dodatkowo konieczne jest też stosowanie właściwie dobranych witamin czy minerałów.

Tylko ścisłe przestrzeganie tych zasad umożliwia uzyskanie odpowiedniego dla danego pacjenta poziomu ketozy, a co za tym idzie skuteczności leczenia i unikania niepożądanych reakcji. Dieta ketogenna jest bardzo wartościową metodą leczenia padaczki, lecz absolutnie nie może być stosowana na własną rękę – podkreśla dr Dudzińska.

Rodzice Wojtka przyznają, że początki stosowania diety były dla nich bardzo stresujące. Komponowanie i podawanie posiłków zgodnie z wytycznymi wydawało im się niezwykle trudne do opanowania. Na szczęście trafili na cudowną panią dietetyk, która z cierpliwością uczyła ich ważenia i przygotowania posiłków. – Obawy, że dieta ketogenna bardzo zmieni nasze życie codzienne i wszystko się skomplikuje, okazały się wyolbrzymione – mówi Małgorzata, mama Wojtka. – Wszystko da się zorganizować, zwłaszcza kiedy widać tak imponujące efekty.
 
[i] https://dieta-ketogenna.pl/blog/rola-diety-ketogennej-w-leczeniu-padaczki-lekoopornej
[ii] Badanie opinii „Dieta ketogenna jako metoda leczenia” w dn. 15-16.02.2022 przez agencję badawczą SW Research na grupie 1025 Polaków
[iii] https://akademianutricia.pl/dieta-ketogenna

źródło: Fundacja Nutricia

26 marca szczególną uwagę zwraca się na osoby chorujące na epilepsję, których na świecie żyje ok. 50 milionów, a w samej Polsce ok. 400-500 tysięcy. Podstawową metodą ich leczenia jest farmakoterapia. Niestety, u co trzeciego pacjenta nie przynosi ona efektów[i]. W takiej sytuacji skutecznym rozwiązaniem może być zastosowanie diety ketogennej, z czego nie zdaje sobie sprawy 89% Polaków[ii]– wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Nutricia w związku z obchodami Międzynarodowego Dnia Epilepsji.
Patrząc na 7-letniego Wojtka, trudno uwierzyć, że choruje na epilepsję. Dziś jest radosnym, pełnym energii chłopcem, który uczy się arytmetyki i bawi się ze starszym bratem samochodami. Ale nie zawsze tak było. Kiedy miał niespełna 6 lat, rodzice zaczęli zauważać u niego nietypowe ruchy gałek ocznych, coś w rodzaju tików. To były pierwsze objawy epilepsji. Diagnoza wiązała się z długim, niemal dwumiesięcznym pobytem w szpitalu. Niestety, stan Wojtka pogarszał się z dnia na dzień: chłopiec stawał się coraz słabszy, a liczba epizodów padaczkowych rosła. – Podano mu jedno lekarstwo, potem drugie, ale nie przynosiło to żadnego skutku – opowiada Jacek, tata chłopca. – Po lekach syn był nie do poznania – dopowiada Małgorzata, jego mama. – Tylko leżał i spał. Przebudzał się zaledwie na chwilę, po czym znów tracił z nami kontakt. To był dla nas bardzo trudny czas. W końcu lekarze zdecydowali się na zastosowanie u Wojtusia diety ketogennej. Dzięki niej, jak zgodnie przyznają rodzice chłopca, życie ich rodziny wróciło do normalności.

Epilepsja (inaczej padaczka) jest przewlekłym zaburzeniem czynności mózgu i najczęstszą chorobą układu nerwowego u dzieci. Około 75% przypadków zachorowań ujawnia się jeszcze przed 19. rokiem życia, z czego najwięcej już w okresie niemowlęcym[iii]. W celu zmniejszenia liczby wyniszczających mózg napadów padaczkowych wykorzystuje się farmakoterapię. Jeśli pomimo zastosowania terapii dwoma lekami liczba napadów się nie zmniejsza, co dotyczy dwóch na pięciu pacjentów, mamy wówczas do czynienia z padaczką lekooporną. W takiej sytuacji może pomóc dieta ketogenna, nazywana również ketogeniczną.

Mało znana, bardzo skuteczna metoda
Mimo jej wysokiej skuteczności i ponad stuletniej historii stosowania, 84% Polaków nadal nie wie, że dieta ketogenna jest metodą leczenia – wynika z badań SW Research wykonanych na zlecenie Fundacji Nutricia. Co trzeci ankietowany (32%) uważa, że celem stosowania tego rodzaju diety jest redukcja tkanki tłuszczowej, co piąty (21%) sądzi, że ma ona pomóc w budowaniu masy mięśniowej, a prawie co dziesiąty (12%) kojarzy ją z jadłospisem mającym poprawić samopoczucie.

Nawet respondenci deklarujący wiedzę na temat medycznego zastosowania omawianej diety, w 77% przypadkach jako jej cel terapeutyczny błędnie wskazują inne schorzenia – poczynając od chorób wątroby, trzustki, przez niewydolność nerek, po kamicę dróg żółciowych. Zaledwie 12% Polaków potrafi udzielić poprawnej odpowiedzi, że dieta ketogenna jest stosowana w leczeniu padaczki.

 – Wiedza na temat diety ketogennej, wskazań do jej stosowania i sposobu prowadzenia, jest niewielka i często „przekłamana”. Powszechne jest przekonanie, że jest to po prostu sposób odżywania sprzyjający utracie nadmiernej wagi, czy poprawie kondycji fizycznej u osób uprawiających sport – komentuje dr n. med. Magdalena Dudzińska, ordynator Oddziału Neurologii Dziecięcej ZSM w Chorzowie. – Dieta ketogenna jako metoda leczenia padaczki wymaga ścisłego przestrzegania zasad, a w praktyce ogromnego zaangażowania i konsekwencji od pacjentów i ich bliskich. Zrozumienie i wsparcie ze strony otoczenia bardzo sprzyja jej skuteczności. Dlatego tak ważna jest szeroko prowadzona edukacja społeczna na temat tej coraz szerzej stosowanej terapii padaczki.

Dieta ketogenna – na czym polega?
Charakteryzuje się ona wysoką zawartością tłuszczu przy odpowiedniej ilości białka i niskiej zawartości węglowodanów. W zależności od zaleceń lekarza i dietetyka, proporcja tłuszczu do łącznej ilości białek i węglowodanów może wynosić 4:1 lub 3:1. Dzięki temu organizm jako główne źródło energii przestaje zużywać węglowodany, a zaczyna wykorzystywać głównie tłuszcz. W efekcie ludzka wątroba produkuje ciała ketonowe, które skutecznie przenikają do ośrodkowego układu nerwowego i działają jak substytut glukozy w przemianach metabolicznych. Wzrost stężenia ciał ketonowych nazywa się ketozą. To właśnie osiągnięcie tego stanu u znacznej części osób z padaczką prowadzi do zmniejszenia liczby napadów.

 Terapia dietą ketogenną wymaga niezwykłego zdyscyplinowania. Natomiast syn chyba szybko zauważył, że mu ona służy, że może wrócić do aktywności które lubi, a których nie mógł wykonywać w trakcie leczenia lekami – opowiada mama Wojtusia. Pierwsze efekty w postaci zmniejszenia liczby napadów padaczkowych były widoczne już po 2-3 dniach. Chłopiec nabrał sił i wrócił do zerówki. – Obecnie, po dwóch latach terapii dietą nie ma żadnych ataków, jest super dzieckiem – mówi jego tata.

Skuteczność diety ketogennej jest bardzo wysoka: u ponad połowy leczonych nią dzieci obserwuje się zmniejszenie liczby napadów o ponad 50%, u 1/3 redukcja napadów jest większa niż 90%, a u ok. 10-15% dochodzi do całkowitego ustąpienia napadów.

– Dieta ketogenna nie tylko wpływa na zmniejszenie liczby napadów padaczkowych, ale także na poprawę funkcjonowania dzieci, a w rezultacie na ich rozwój – podkreśla dr n. med. Magdalena Dudzińska, neurolog dziecięcy.  U około 80% pacjentów stosujących tę metodę terapii, nawet niezależnie od stopnia redukcji napadów, obserwuje się poprawę koncentracji i zdolności uczenia się. Wśród jej korzystnych efektów można też wymienić poprawę nastroju dziecka, jego snu, łatwiejszą adaptację do otoczenia czy współpracę przy rehabilitacji. Ale pozytywne zmiany mogą dotyczyć również wykonywania prostych, codziennych czynności, tj. samodzielnego picia, jedzenia czy nauki chodzenia.

Ekspert dodaje, że u około 30% dzieci stosujących dietę ketogenną pojawia się możliwość zmniejszenia ilości stosowanych dotychczas leków przeciwpadaczkowych, a nawet ich odstawienia. Oczywiście nie u każdego obserwuje się poprawę we wszystkich przytoczonych aspektach. Jednak z całą pewnością można stwierdzić, że u zdecydowanej większości dzieci kontynuujących terapię dietą ketogenną przyczynia się ona do poprawy jakości życia nie tylko ich samych, ale i całej rodziny. U niektórych pacjentów efekt terapeutyczny utrzymuje się nawet po odstawieniu diety, w rezultacie mogą oni zapomnieć o chorobie!

Tak też się stało w przypadku małej pacjentki będącej pod opieką chorzowskiego Oddziału Neurologii Dziecięcej, 6,5-letniej Mai. – Już od 2. miesiąca terapii dietą ketogenną rodzice i nauczyciele zauważyli wyraźną poprawę funkcjonowania dziewczynki. Od 3. miesiąca leczenia nie zaobserwowano u niej napadów padaczkowych, a od 5. miesiąca zapis EEG (przyp. red. – elektroencefalografia, badanie aktywności mózgu) był prawidłowy. Wtedy też zaczęto stopniowo odstawiać kolejne leki przeciwpadaczkowe. Po 14. miesiącach diety ketogennej Maja nie zażywała już żadnych leków przeciwpadaczkowych. Po zakończeniu leczenia utrzymuje się jego bardzo dobry efekt. Napady nie wróciły, jest zdrowym dzieckiem  opowiada dr Dudzińska.

Dieta ketogenna – w każdym wieku, choć nie dla każdego
Ta metoda leczenia może być stosowana praktycznie w każdym wieku – zarówno przez osobę dorosłą, jak i nastolatka, dziecko w wieku szkolnym, przedszkolaka czy niemowlę. – Dietę ketogenną możemy włączyć nawet u tak maleńkiego dziecka jak jednomiesięczne niemowlę czy noworodek. Myślę, że coraz częściej będziemy mieć do czynienia z takimi przypadkami. Ma to związek z aktualnie szerokim zastosowaniem badań genetycznych we wczesnej diagnostyce padaczki i chorób metabolicznych, np. deficyt transportera glukozy, które stanowią wskazanie do tej diety – wyjaśnia dr Dudzińska.

Dieta ketogenna, tak jak każda metoda leczenia padaczki, musi być prowadzona przez lekarza specjalizującego się w tej terapii, a ponadto przez doświadczonego dietetyka. Przecież leków przeciwpadaczkowych też nie zażywa się na podstawie „instrukcji” z internetu. Istnieją schorzenia, w których nie może być ona absolutnie stosowana np. choroby serca, wątroby, nerek, czy szereg zaburzeń w przemianach metabolicznych, które tylko lekarz może wykluczyć. Nie rozpoznane, w połączeniu z dietą ketogenną, mogą powodować nawet dramatyczne pogorszenie stanu zdrowia dziecka. Dodatkowo konieczne jest też stosowanie właściwie dobranych witamin czy minerałów.

Tylko ścisłe przestrzeganie tych zasad umożliwia uzyskanie odpowiedniego dla danego pacjenta poziomu ketozy, a co za tym idzie skuteczności leczenia i unikania niepożądanych reakcji. Dieta ketogenna jest bardzo wartościową metodą leczenia padaczki, lecz absolutnie nie może być stosowana na własną rękę – podkreśla dr Dudzińska.

Rodzice Wojtka przyznają, że początki stosowania diety były dla nich bardzo stresujące. Komponowanie i podawanie posiłków zgodnie z wytycznymi wydawało im się niezwykle trudne do opanowania. Na szczęście trafili na cudowną panią dietetyk, która z cierpliwością uczyła ich ważenia i przygotowania posiłków. – Obawy, że dieta ketogenna bardzo zmieni nasze życie codzienne i wszystko się skomplikuje, okazały się wyolbrzymione – mówi Małgorzata, mama Wojtka. – Wszystko da się zorganizować, zwłaszcza kiedy widać tak imponujące efekty.
 
[i] https://dieta-ketogenna.pl/blog/rola-diety-ketogennej-w-leczeniu-padaczki-lekoopornej
[ii] Badanie opinii „Dieta ketogenna jako metoda leczenia” w dn. 15-16.02.2022 przez agencję badawczą SW Research na grupie 1025 Polaków
[iii] https://akademianutricia.pl/dieta-ketogenna

źródło: Fundacja Nutricia