Medicalpress
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu tworzy europejskie centrum doskonałości w obszarze niewydolności serca. Jako jedna z trzech polskich instytucji naukowych znalazł się w gronie laureatów ostatniego konkursu „Teaming for Excellence” programu Horyzont Europa i otrzyma 30 mln euro dofinansowania.
 
„Teaming for Excellence” to jeden z najbardziej prestiżowych grantów europejskich, którego głównym celem jest tworzenie nowych Centrów Doskonałości w krajach UE o mniejszym potencjale badawczym poprzez nawiązanie ścisłej współpracy z najlepszymi instytucjami naukowymi z innych państw. Co ważne, oceniany jest zarówno dorobek wybitnych badaczy, jak i potencjał całej instytucji do wejścia do europejskiej elity naukowej.

– Od lat mówiąc o Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu z dumą dodajemy – najlepsza polska uczelnia medyczna w światowych rankingach. Teraz mamy kolejny powód do dumy – mówi rektor UMW prof. Piotr Ponikowski.

To kierowany przez niego Instytut Chorób Serca stworzy Centrum Doskonałości RAPTOR-HF. Międzynarodowe konsorcjum złożone jest także z Charité – Universitätsmedizin Berlin oraz University of Oxford. Współpraca z partnerami należącymi do światowej czołówki gwarantuje transfer najlepszych praktyk i doświadczeń.

Zespół projektowy, którego liderem jest Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, otrzyma od Komisji Europejskiej 15 mln euro. Drugą, równoważną, część finansowania przekaże Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa
Wyższego.

– Kiedy zaczynałem swoją pracę naukową, odbyłem dwuletni staż w Royal Brompton Hospital w Londynie. Ten ośrodek uchodził za mekkę europejskiej kardiologii. Był to modelowy przykład połączenia procesu naukowego, dydaktycznego i klinicznego – kardiologiczny think-tank. Doświadczyłem wtedy, jak może wyglądać organizacja procesu naukowego integralnie związanego z działalnością kliniczną; zrozumiałem, jak ważny jest mentor i regularne omawianie wyników pracy i pojawiających się problemów. To miejsce przyciągało wówczas najbardziej ambitnych młodych ludzi z całej Europy. I nie zawiodło ich oczekiwań. Wielu spośród tych, których wtedy poznałem w Brompton, kieruje dziś najlepszymi ośrodkami kardiologicznymi na całym świecie. Trzydzieści lat temu nie przypuszczałem, że dziś we Wrocławiu dostaniemy szansę stworzenia podobnego ośrodka – przyznaje prof. Piotr Ponikowski.

Projekt, który potrwa sześć lat, pozwoli stworzyć unikatowe w Polsce centrum wspierające w innowacyjny sposób badania prowadzone na uczelni – autonomiczne w zakresie zarządzania programem badawczym, ale również silnie osadzone w strukturach UMW i ściśle współpracujące z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym we Wrocławiu. RAPTOR-HF to projekt kompleksowy – od organizacji pracy naukowej, przez współpracę międzynarodową, zarządzanie projektami, rozwój kadr i efektywne wykorzystanie infrastruktury klinicznej, po zwiększenie zdolności do przyciągania młodych badaczy z zagranicy oraz skutecznego konkurowania o kolejne środki europejskie.

RAPTOR-HF będzie pełnił funkcję ośrodka integrującego i wzmacniającego badania translacyjne w obszarze niewydolności serca – choroby, która pozostaje jedną z głównych przyczyn zachorowalności i śmiertelności w Europie. Punktem wyjścia dla prac naukowych będą realne problemy kliniczne, a ich celem – rozwiązania możliwe do wykorzystania w praktyce lekarskiej.

– Chcemy odejść od modelu, w którym wszyscy chorzy są leczeni w ten sam sposób – przyszłość to medycyna precyzyjna, czyli „szyta na miarę”. Niewydolność serca ma różne przyczyny i odmienny przebieg, dlatego kluczowe jest lepsze dopasowanie terapii do konkretnego pacjenta – tłumaczy dr Michał Tkaczyszyn z Instytutu Chorób Serca USK oraz Katedry Kardiologii UMW. – Dzięki projektowi możliwe będzie dokładniejsze rozpoznawanie różnych postaci niewydolności serca oraz skuteczniejsze dobieranie metod postępowania. Oznacza to szansę na mniejszą liczbę hospitalizacji oraz wcześniejsze wykrywanie choroby u osób narażonych na jej rozwój, a w przyszłości – nowe metody diagnostyczne i leki.

Do konkursu „Teaming for Excellence” wpłynęło 340 zgłoszeń. Do drugiego etapu zakwalifikowano 67 wniosków, z których niezależni eksperci wybrali 19 najlepszych. Pod uwagę brany był nie tylko bardzo dobry pomysł naukowy.

– Trzeba było pokazać, że instytucja jest gotowa, przy wsparciu uznanych partnerów międzynarodowych, stworzyć nowoczesne centrum doskonałości, które będzie rozwijać współpracę międzynarodową oraz mieć realny wpływ na rozwój nauki i innowacji. Oceniana była nie tylko jakość badań, ale także wiarygodność planu rozwoju centrum, sposób zarządzania nim, stabilność finansowa, kwestie prawne oraz strategia zapewnienia trwałości centrum po zakończeniu finansowania. Przygotowanie wniosku wymagało ścisłej współpracy wielu jednostek uczelni – podkreśla Elżbieta Olejnik kierująca Centrum Zarządzania Projektami.

Źródło: UMW

Niewydolność serca od lat pozostaje jedną z głównych przyczyn chorobowości, umieralności i wykorzystania zasobów ochrony zdrowia na świecie. Jej przewlekły, postępujący charakter sprawia, że generuje nie tylko ogromne obciążenie kliniczne, ale także społeczne i ekonomiczne – szczególnie w starzejących się populacjach. Najnowsza analiza danych Narodowego Funduszu Zdrowia z lat 2015–2025, opublikowana 6 lutego 2026 r. w Polish Heart Journal przez zespół pod kierunkiem prof. Agnieszki Pawlak, pokazuje, że Polska nie jest tu wyjątkiem – a skala wyzwań systemowych jest większa, niż mogłoby się wydawać.
Autorzy przeanalizowali zagregowane dane NFZ obejmujące liczbę pacjentów, świadczeń, hospitalizacji oraz koszty refundacyjne w ujęciu rocznym, a także różnice między kobietami i mężczyznami. Analiza ma charakter opisowy, populacyjny i pokazuje kierunek zmian w całym systemie ochrony zdrowia.

Stabilna liczba pacjentów, gwałtowny wzrost po pandemii
W latach 2015–2023 liczba pacjentów leczonych z powodu niewydolności serca pozostawała względnie stabilna i oscylowała wokół 630–627 tys. rocznie. Wyraźny spadek odnotowano w okresie pandemii COVID-19, co – jak można przypuszczać – wiązało się z ograniczonym dostępem do diagnostyki i opieki specjalistycznej. Już w 2024 r. liczba pacjentów z nowym rozpoznaniem wzrosła jednak o niemal 5% w porównaniu z rokiem poprzednim i osiągnęła 660 tys. osób.

Co więcej, dane cząstkowe za pierwszy kwartał 2025 r. wskazują na dalszy wzrost – liczba pacjentów zwiększyła się o 286 979 w stosunku do roku poprzedniego. Autorzy przypominają jednocześnie, że według Map Potrzeb Zdrowotnych populacja chorych na niewydolność serca w Polsce miała wzrosnąć z 1,2 mln w 2021 r. do 1,4 mln w 2025 r. Oznacza to, że skala problemu wyraźnie przekracza liczbę pacjentów aktywnie raportowanych w systemie w danym roku.

1,9 mln świadczeń rocznie. Choroba, która wymaga ciągłej opieki
Jeszcze bardziej wymowna jest liczba udzielanych świadczeń. W latach 2015–2023 ich roczna liczba mieściła się w przedziale 1,67–1,73 mln. W 2024 r. osiągnęła 1,89 mln, czyli o 161 tys. więcej niż rok wcześniej. Już w pierwszym kwartale 2025 r. zarejestrowano 498 668 świadczeń.

Ta rozbieżność między liczbą pacjentów a liczbą świadczeń pokazuje kluczową cechę niewydolności serca: jest to choroba wymagająca wielokrotnych wizyt, monitorowania, modyfikacji leczenia i reagowania na zaostrzenia. To nie jest jednorazowa interwencja medyczna, lecz stała obecność pacjenta w systemie ochrony zdrowia.

Hospitalizacje – wciąż najtwardszy wskaźnik
Najbardziej dynamiczne zmiany dotyczą hospitalizacji. W 2019 r., jeszcze przed pandemią, odnotowano 153 tys. hospitalizacji wśród mężczyzn i 140 tys. wśród kobiet. W 2020 r. nastąpił gwałtowny spadek, prawdopodobnie związany z ograniczeniem dostępu do opieki stacjonarnej w czasie COVID-19.

Od 2021 r. liczby te ponownie zaczęły rosnąć. W 2023 r. przekroczyły poziom sprzed pandemii, a w 2024 r. osiągnęły najwyższą wartość w analizowanym okresie. W 2024 r. hospitalizacji wśród mężczyzn było 161 tys., a wśród kobiet 141 tys. Polska – jak przypominają autorzy w konkluzjach – nadal należy do krajów OECD o najwyższym wskaźniku hospitalizacji z powodu niewydolności serca.

Hospitalizacja pozostaje więc centralnym punktem ciężkości całego systemu opieki nad pacjentem z HF – zarówno klinicznie, jak i finansowo.

Gdzie leczy się niewydolność serca?
Struktura świadczeń pokazuje wyraźną dominację podstawowej opieki zdrowotnej oraz opieki szpitalnej. POZ odpowiada za 55,4% wszystkich świadczeń i obejmuje 50,4% pacjentów. Opieka szpitalna stanowi 16,8% świadczeń i obejmuje 24,9% pacjentów, ale jej udział w kosztach jest nieproporcjonalnie wysoki.

Specjalistyczna opieka ambulatoryjna odpowiada za 15,4% świadczeń i 16% pacjentów, pełniąc istotną rolę w długoterminowym monitorowaniu choroby. Mniejsze, lecz klinicznie istotne komponenty systemu to opieka pielęgniarska i opiekuńcza (7,3%), ratownictwo medyczne (1,8%), rehabilitacja (1,3%) oraz programy pilotażowe (0,2–3,1%).

Warto zauważyć, że po 2021 r. wyraźnie wzrósł udział rehabilitacji i programów pilotażowych, co autorzy interpretują jako sygnał przesuwania modelu opieki w stronę bardziej zintegrowanych rozwiązań.

4,2 miliarda euro. 90% kosztów w szpitalach
Najmocniejszym wnioskiem analizy jest koncentracja kosztów w opiece szpitalnej. W latach 2015–2025 całkowite wydatki na hospitalizacje z powodu niewydolności serca wyniosły 4,2 mld euro i stanowiły 90,6% wszystkich kosztów związanych z HF.
Dla porównania: opieka pielęgniarska i paliatywna odpowiadała za 5,5% kosztów, specjalistyczna opieka ambulatoryjna i rehabilitacja po 1,7%, natomiast podstawowa opieka zdrowotna – mimo że obsługuje największą liczbę świadczeń – zaledwie 0,1% całkowitej refundacji.
Koszty opieki szpitalnej wzrosły z 1,75 mln euro w 2015 r. do 769,6 mln euro w 2024 r., z przejściowym spadkiem w 2020 r. Specjalistyczna opieka ambulatoryjna zwiększyła swoje koszty z 3,3 mln euro do 18,4 mln euro w tym samym okresie, a wydatki na POZ po 2021 r. zaczęły wyraźnie rosnąć, osiągając ponad 1,8 mln euro w 2024 r.

System finansowo „reaguje” więc dopiero wtedy, gdy pacjent trafia do szpitala. Wydatki na wczesną interwencję i stabilne leczenie ambulatoryjne pozostają marginalne w porównaniu z kosztami ostrych dekompensacji.

Kobiety i mężczyźni – różne profile obciążenia
Analiza potwierdza znane z literatury różnice płciowe. Kobiety stanowią większą część populacji starszych pacjentów z niewydolnością serca, natomiast mężczyźni są przeciętnie młodsi. W 2024 r. liczba mężczyzn i kobiet z HF była już niemal równa, jednak to mężczyźni generowali wyższe koszty leczenia.
Mężczyźni częściej byli hospitalizowani, częściej korzystali z opieki szpitalnej i ogółem otrzymywali więcej świadczeń. W 2024 r. odpowiadali za 59% całkowitej refundacji świadczeń związanych z HF, podczas gdy kobiety za 41%, co oznacza 18% wyższe koszty leczenia po stronie mężczyzn.
Autorzy sugerują, że może to odzwierciedlać różnice w przebiegu choroby, ciężkości stanu klinicznego lub schematach kierowania do szpitala.

Wnioski systemowe: bez wzmocnienia opieki ambulatoryjnej nie będzie przełomu
Z danych NFZ wyłania się spójny obraz: rosnąca liczba pacjentów, wysoka intensywność świadczeń, koncentracja kosztów w hospitalizacjach i utrzymujące się wysokie wskaźniki przyjęć do szpitala. Niewydolność serca pozostaje jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce.

Autorzy podkreślają, że przyszłe strategie powinny koncentrować się na wzmocnieniu podstawowej opieki zdrowotnej, rozwoju ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz rehabilitacji, aby ograniczyć liczbę hospitalizacji i związane z nimi koszty, a w konsekwencji poprawić długoterminowe wyniki leczenia.

Jeżeli niemal 91% środków pochłania leczenie szpitalne, oznacza to, że system nadal reaguje głównie na zaostrzenia, a nie zapobiega im skutecznie na wcześniejszych etapach. Najnowsza analiza z Polish Heart Journal nie tylko dokumentuje skalę problemu w liczbach, lecz także pokazuje kierunek niezbędnych zmian – od modelu hospitalizacyjnego do modelu koordynowanej, ambulatoryjnej opieki nad pacjentem z przewlekłą niewydolnością serca.

Na podstawie:
Polish Heart Journal DOI: 10.33963/v.phj.111073
https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/111073/87821 
Opublikowane w lutym 2025 roku pierwsze polskie badanie rejestrowe dotyczące kamizelki defibrylującej[1] potwierdziło wysoką skuteczność tej technologii w doraźnym zabezpieczeniu chorych z podwyższonym ryzkiem nagłego zgonu sercowego (NZS) w warunkach polskich. Wykazano także, że zastosowanie kamizelki defibrylującej w połączeniu z optymalną farmakoterapią pozwala na uniknięcie wszczepienia kardiowertera-defibrylatora (ang. implantable cardioverter-defibrillator, ICD) u ponad połowy chorych.
Trwa proces administracyjny zmierzający do objęcia refundacją technologii kamizelki defibrylującej (ang. wearable cardioverter-defibrillator, WCD). W 2025 roku ukazały się nowe polskie publikacje naukowe dotyczące WCD. Wnioski:
W tegorocznych publikacjach zagranicznych najważniejsze są: kolejne wskazanie do stosowania WCD w najnowszych wytycznych ESC oraz ważne wnioski płynące z badania SCD-PROTECT.
 
Pierwszy polski rejestr WCD: wysoka efektywność kliniczna

Opublikowane w lutym 2025 roku pierwsze polskie badanie rejestrowe dotyczące kamizelki defibrylującej[1] potwierdziło wysoką skuteczność tej technologii w doraźnym zabezpieczeniu chorych z podwyższonym ryzkiem nagłego zgonu sercowego (NZS) w warunkach polskich. Wykazano także, że zastosowanie kamizelki defibrylującej w połączeniu z optymalną farmakoterapią pozwala na uniknięcie wszczepienia kardiowertera-defibrylatora (ang. implantable cardioverter-defibrillator, ICD) u ponad połowy chorych.

W piśmiennictwie podkreśla się, że wielu pacjentów, u których stwierdzono zwiększone ryzyko NZS, w miarę upływającego czasu po zastosowaniu optymalnej terapii, odnotowuje stopniowy wzrost frakcji wyrzutowej lewej komory serca i poprawę stanu ogólnego, co powoduje, że przestają oni być kandydatami do implantacji układu na stałe. Dotyczy to różnych wskazań, takich jak zawał mięśnia sercowego, zapalenie mięśnia sercowego, nowo zdiagnozowana niewydolność serca i wiele innych, gdzie obniżona frakcja wyrzutowa lewej komory serca jest jednym z najważniejszych predyktorów NZS. Możliwość czasowego i nieinwazyjnego zabezpieczenia chroni tych chorych przed niepotrzebnym wszczepieniem układu na stałe. Dodatkowo, w opinii ekspertów takie rozwiązanie jest przewidywalne i, jak wykazano, efektywne w ujęciu całego procesu diagnostyczno-terapeutycznego.

Jak wyjaśnił prof. Maciej Sterliński[2] z Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie, przewodniczący Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w latach 2017-2019, Członek EHRA Advocacy, Quality Improvement and Health Economics Committee (AQIHEC), pomimo dużej niejednorodności klinicznej grup chorych kwalifikowanych do WCD, środowisko klinicystów w Polsce jest w stanie dobrze zidentyfikować i prowadzić pacjentów, którzy pozostają istotnie zagrożeni nagłym zgonem sercowym w sposób potencjalnie odwracalny. W ten sposób, z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej klinicyści mogą pomóc chorym bezpiecznie doczekać chwili, w której u większości z nich nie będzie konieczności wszczepiania urządzenia defibrylującego na całe życie.

Analiza farmakoekonomiczna: WCD efektywna kosztowo

Wyniki opublikowanej we wrześniu 2025 roku pierwszej analizy farmakoekonomicznej, uwzględniającej polskie uwarunkowania dotyczące kamizelki defibrylującej[3], dowiodły systemowej opłacalności zabezpieczenia pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym z wykorzystaniem tej technologii. W analizie porównywano wykorzystanie WCD w odniesieniu do standardowych i powszechnie akceptowalnych form terapii. Analiza została przeprowadzona z perspektywy płatnika w oparciu o wyniki badania VEST i polskiego rejestru, uwzględniając koszty leczenia chorych po przebytym zawale serca.

Jak zaznaczył prof. Przemysław Mitkowski2, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego w Poznaniu, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w latach 2021-2023, chociaż okazało się, że w ujęciu bezpośrednim koszt terapii z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej jest wyższy od kosztu terapii standardowej, to osiąga się oszczędności związane z brakiem jednej z najbardziej kosztochłonnych form opieki, czyli hospitalizacji. Inkrementalny współczynnik użyteczności kosztowej (ang. incremental cost-utility ratio, ICUR) kształtował się na poziomie około 40% poniżej progu efektywności kosztowej w Polsce.

Dodatkowo, w przypadku kamizelki defibrylującej osiąga się wyższy wskaźnik quality-adjusted life year (QALY, czyli inaczej lata życia skorygowane o jakość – wskaźnik ten służy do pomiaru skuteczności różnych rodzajów interwencji medycznych w wydłużaniu i/lub poprawianiu jakości życia pacjentów). Zdaniem prof. Przemysława Mitkowskiego wnioski płynące z analizy mogą mieć kluczowe znaczenie dla decyzji refundacyjnych i przyszłości leczenia pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym.

Wytyczne ESC 2025: WCD z kolejnym wskazaniem
W opublikowanych w sierpniu 2025 roku nowych wytycznych[4] Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (The European Society of Cardiology, ESC) poświęconych leczeniu zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia, kamizelka defibrylująca zyskała klasę wskazań IIa.

WCD została tu ujęta jako potencjalna forma czasowego (pomostowego) zabezpieczenia osób z ostrym zapaleniem mięśnia sercowego w okresie 3 do 6 miesięcy po komorowym arytmicznym incydencie sercowym, to jest do czasu, kiedy wskazania do implantacji ICD zostaną jednoznacznie potwierdzone lub wykluczone. Jest to kolejne wskazanie w wytycznych ESC, gdzie kamizelka defibrylująca może lub powinna być uwzględniona w procesie leczenia jako potencjalna forma czasowego zabezpieczenia pacjentów z podwyższonym ryzykiem NZS.

Badanie SCD-PROTECT
Opublikowane w sierpniu 2025 roku badanie rejestrowe SCD-PROTECT[5] reprezentuje największą jak dotąd kohortę pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym zabezpieczonych kamizelką defibrylującą (19 598 chorych). Zdaniem specjalistów kluczowym wnioskiem z badania SCD-PROTECT jest fakt, iż pomimo rozpoczęcia optymalnej terapii farmakologicznej zgodnie z obowiązującymi wytycznymi, ryzyko potencjalnie śmiertelnych zdarzeń arytmicznych pozostaje znacząco podwyższone w początkowej fazie po incydencie sercowo-naczyniowym.

Jak zauważył prof. David Duncker, FESC, FHRS, FEHRA, Head of Hannover Heart Rhythm Center Department of Cardiology and Angiology Hannover Medical School, obserwacja ta obala błędne dotychczasowe przekonanie, że postępy w leczeniu farmakologicznym zmniejszają ryzyko nagłego zgonu sercowego we wszystkich fazach czasowych od wystąpienia incydentu. W badaniu wykazano, że ryzyko to utrzymuje się znacząco w okresie ostrym. Ochronny efekt działania optymalnej farmakoterapii w odniesieniu do obniżenia ryzyka NZS staje się mierzalny dopiero po 3-6 miesiącach osiągnięcia optymalnego dawkowania leków, a nie tuż po rozpoczęciu farmakoterapii.

Zdaniem eksperta wnioski z badania SCD-PROTECT, uzupełnione dowodami z badania HF-OPT[6] i metaanalizy Matteucciego[7], skłaniają do stwierdzenia przekonujących przesłanek naukowych do ponownego rozważenia roli kamizelki defibrylującej w zapobieganiu nagłemu zgonowi sercowemu. Wysoka częstość potencjalnie śmiertelnych zdarzeń arytmicznych w początkowej fazie po postawionej diagnozie, niezależnie od podstawowej etiologii, identyfikuje krytyczne okno terapeutyczne, podczas którego należy poważnie rozważyć czasową, nieinwazyjną formę zabezpieczenia pacjentów przed NZS.

Jak zaznaczył prof. David Duncker, kamizelka defibrylująca pełni podwójną funkcję: jako układ ratujący życie, zapewniający natychmiastową ochronę przed nagłą śmiercią sercową oraz jako narzędzie służące stratyfikacji ryzyka wystąpienia NZS, umożliwiające bardziej świadome decyzje dotyczące implantacji na stałe kardiowertera-defibrylatora. Możliwość ochrony pacjentów podczas optymalizacji terapii farmakologicznej przy jednoczesnym umożliwieniu powrotu funkcji skurczowej lewej komory serca w znaczącej części przypadków odzwierciedla paradygmatyczną zmianę w podejściu klinicznym do nowo zdiagnozowanych incydentów sercowo-naczyniowych.

W Polsce z zabezpieczenia przed nagłym zgonem sercowym z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej od 2020 roku skorzystało 650 chorych. Po okresie zabezpieczenia i zastosowanym leczeniu ponad połowa pacjentów nie wymagała wszczepienia na stałe kardiowertera-defibrylatora.
[1] https://journals.viamedica.pl/%20polish_heart_journal/article/%20view/104890
[2] „ARYTMIE 2025 – rozwiązania jutra”, chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://rytmserca.ptkardio.pl/resources/data/sections/13/arytmie_2025.pdf, str. 22-25
[3] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/108491
[4] https://www.escardio.org/Guidelines/Clinical-Practice-Guidelines/Myocarditis-and-Pericarditis#
[5] https://academic.oup.com/eurheartj/advance-article/doi/10.1093/eurheartj/ehaf668/8243891
[6] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36695885/
[7] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40992797/

źródło: mat. pras.

Ponad 140 tysięcy zgonów rocznie, 1,4 miliona chorych, dramatyczne tempo wzrostu zachorowań – niewydolność serca to dziś jedno z największych i najbardziej palących wyzwań zdrowotnych w Polsce. Pomimo ogromnego postępu w medycynie, skutecznych terapii i dostępnych nowoczesnych leków, rokowania pacjentów pozostają dramatyczne. Eksperci alarmują: zbyt wielu pacjentów umiera, ponieważ system ochrony zdrowia nie jest przygotowany do długofalowej, kompleksowej opieki. Kluczową barierą pozostaje tzw. inercja terapeutyczna – skuteczne terapie istnieją, ale nie są wdrażane na szeroką skalę.
Dane, które nie pozostawiają złudzeń

Narodowy Fundusz Zdrowia podaje, że tylko w 2024 roku świadczenia związane z niewydolnością serca udzielono 660 tysiącom pacjentów – to rekord w skali kraju. W całym systemie jest już ponad 1,4 mln osób z tym rozpoznaniem. Koszt opieki rośnie lawinowo: w 2024 r. sięgnął 3,6 miliarda złotych, czyli czterokrotnie więcej niż dekadę wcześniej. 

W strukturze wiekowej przeważają osoby starsze – 90% kobiet i 75% mężczyzn z NS to pacjenci powyżej 65. roku życia – ale aż co piąty chory ma mniej niż 65 lat. Dodatkowo, statystyki pokazują znaczne różnice regionalne – wskaźnik liczby pacjentów z niewydolnością serca na tysiąc mieszkańców jest niemal dwukrotnie wyższy w województwach łódzkim i świętokrzyskim niż w pomorskim czy dolnośląskim. – To dane, które dosłownie odbierają dech. Jeszcze bardziej dramatyczne niż sądziliśmy – skomentowała prof. Agnieszka Pawlak, podkreślając, że powinny być one silnym sygnałem alarmowym dla całego systemu ochrony zdrowia.

W statystykach ZUS widać rosnące obciążenie społeczne i ekonomiczne – w 2023 roku liczba dni niezdolności do pracy z powodu niewydolności serca wzrosła do 755 tysięcy. Choroba coraz częściej eliminuje pacjentów z rynku pracy, a świadczenia wypłacane z tego tytułu kosztują dziesiątki miliardów złotych.

– Niewydolność serca nie jest tylko problemem medycznym. To coraz poważniejsze wyzwanie dla gospodarki i całego społeczeństwa – podkreślali eksperci.

System, który musi się zmienić

Polska należy do krajów OECD z najwyższą liczbą hospitalizacji z powodu niewydolności serca. Szpital zbyt często staje się pierwszym etapem opieki, zamiast być ostatecznością. – Czas odwrócić tę piramidę. Musimy skuteczniej monitorować i leczyć pacjentów wcześniej, zanim trafią do szpitala – wskzywała senator dr Agnieszka Gorgoń-Komor.

Nadzieją na uporządkowanie opieki jest Krajowa Sieć Kardiologiczna, która ma stworzyć jednolity model koordynowanej opieki w całym kraju. Jej filarami będą: standaryzacja postępowania, rola koordynatorów, elektroniczna karta pacjenta i silniejsze wsparcie podstawowej opieki zdrowotnej.

– Niewydolność serca to konsekwencja wielu chorób kardiologicznych. Dlatego ten obszar musi być absolutnym priorytetem dla systemu – zaznaczył prof. Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Edukacja i nowoczesna terapia

– Każda hospitalizacja związana z niewydolnością serca skraca życie pacjenta – przypominała dr hab. Marta Kałużna-Oleksy, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów z Niewydolnością Serca. Według niej najważniejsze jest utrzymanie stabilności chorego dzięki odpowiedniej farmakoterapii i edukacji. To pacjent musi umieć rozpoznać pierwsze sygnały pogorszenia i zareagować zanim dojdzie do zaostrzenia choroby.

Eksperci podkreślają, że skuteczna opieka wymaga trzech elementów: konsekwentnego stosowania nowoczesnej terapii, edukacji pacjenta oraz współpracy POZ i kardiologów. Bez tego niewydolność serca będzie nadal zbierać tragiczne żniwo.

– Skuteczność leczenia zależy nie tylko od dostępności leków, ale także od sposobu prowadzenia pacjenta. – podkreśliła prof. Agnieszka Pawlak, kluczowe jest konsekwentne stosowanie się do zaleceń terapeutycznych. – Musimy mówić pacjentowi nie tylko o objawach, ale też o terapii. Kontynuacja leczenia, które wiemy, że poprawia rokowanie, to kluczowy element skutecznej opieki nad pacjentem z niewydolnością serca – podkreślała. O sukcesie leczenia decyduje też jakość rozmowy w gabinecie – zrozumiałej, partnerskiej, budującej zaufanie.

Czas na priorytetyzację

Niewydolność serca to choroba, która nie może czekać. Wymaga natychmiastowych decyzji i działań: od zmian w finansowaniu świadczeń, przez rozwój koordynacji opieki, po refundację nowoczesnych terapii i szeroko zakrojoną edukację pacjentów.

– Niewydolność serca nie poczeka. Ale jeśli działać wspólnie, mądrze i systemowo – można jej stawić czoła – podsumował Marek Kustosz, prezes Fundacji TO SIĘ LECZY.

Pełną debatę ekspercką „Plaga niewydolności serca – wyzwanie dla medycyny i systemu ochrony zdrowia”
można obejrzeć tutaj:

źródło: redakcja Medicalpress

Data publikacji: 30.09.2025
 
W poniedziałek, 15 września, w Ministerstwie Zdrowia odbyła się konferencja prasowa, podczas której wiceminister Katarzyna Kacperczyk zaprezentowała główne założenia nowej listy leków refundowanych. Dokument zacznie obowiązywać od 1 października 2025 r. W spotkaniu z dziennikarzami uczestniczyli także przedstawiciele Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji, m.in. jego zastępca Mateusz Oczkowski. Zmiany mają poprawić dostęp do terapii dla pacjentów z chorobami przewlekłymi i nowotworowymi.

Rekordowa liczba nowych terapii i szerzenie refundacji. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że październikowa lista leków refundowanych, obowiązująca od 1 października 2025 r., będzie wyjątkowa nie tylko z powodu czasu publikacji – jak podkreślała wiceminister Katarzyna Kacperczyk, to ostatnia taka lista w 2025 roku, ale i ze względu na skalę zmian. Według oficjalnych danych, na nowej liście znajdzie się 50 nowych terapii, co stanowi rekordową ilość w historii refundacji w Polsce. Z tej puli – 22 terapie onkologiczne, 28 nieonkologicznych. Dodatkowo refundacją objętych zostanie aż 12 terapii dla chorób rzadkich i ultrarzadkich.

Nowa lista to wyraźny krok w stronę zwiększenia dostępności leczenia dla pacjentów zmagających się z najpoważniejszymi chorobami. Spośród nowo wprowadzonych terapii niemal połowa dotyczy onkologii, a pozostałe obejmują leczenie chorób przewlekłych, w tym tych rzadkich i ultrarzadkich. W sumie aż dwanaście terapii odnosi się do schorzeń, z którymi pacjenci przez lata pozostawali bez skutecznych opcji terapeutycznych. Wprowadzenie ich do refundacji otwiera nowy rozdział w walce o wyrównywanie szans w dostępie do opieki medycznej.

Jak podkreślała wiceminister Kacperczyk, wiele z nowych pozycji na liście to technologie lekowe o wysokim stopniu innowacyjności. Finansowane będą również z Funduszu Medycznego, co oznacza, że resort konsekwentnie realizuje strategię inwestowania w nowoczesne rozwiązania terapeutyczne. Co więcej, cztery leki onkologiczne trafią do grupy terapii o ugruntowanej skuteczności, a to w praktyce oznacza ich szerszą dostępność i bardziej powszechne stosowanie w systemie ochrony zdrowia.

Na szczególną uwagę zasługuje refundacja pierwszego w Polsce trójskładnikowego leku na endometriozę. To przełom nie tylko z perspektywy medycyny, lecz także polityki zdrowotnej państwa wobec kobiet, które od lat wskazywały na ogromne braki w systemowej opiece nad tą przewlekłą chorobą. Co ważne, lek będzie dostępny zarówno dla pacjentek po leczeniu chirurgicznym, jak i dla tych, które korzystają z terapii farmakologicznych. Zniesiono też wymóg potwierdzenia choroby wyłącznie metodą operacyjną – to znacząco poszerzy grono kobiet, które mogą skorzystać z refundacji. Decyzja ta wpisuje się w ogłoszony latem kompleksowy model leczenia endometriozy, obejmujący specjalistyczne ośrodki referencyjne i wieloaspektową opiekę.

Zmiany dotyczą także rozszerzenia wskazań dla leków już obecnych na liście. Dzięki temu dotychczas stosowane terapie będą mogły być dostępne dla szerszych grup pacjentów, co w praktyce przełoży się na większą skuteczność całego systemu. Wprowadzono również długo wyczekiwaną szczepionkę przeciwko wirusowi RSV dla osób starszych, co ma ogromne znaczenie w kontekście profilaktyki chorób zakaźnych w grupach szczególnego ryzyka.

Lista leków refundowanych to narzędzie, które bezpośrednio wpływa na życie setek tysięcy pacjentów. To właśnie dzięki niej wiele osób może sięgać po nowoczesne i skuteczne terapie, nie martwiąc się o barierę finansową. W praktyce oznacza to, że państwo przejmuje na siebie część kosztów zakupu leków, zapewniając równość w dostępie do leczenia. Aktualizowana co dwa miesiące lista odzwierciedla priorytety polityki zdrowotnej państwa – tym razem jednak nie jest to zwykła korekta, lecz zdecydowany sygnał, że Polska wkracza w nowy etap w polityce lekowej.

Dla pacjentów i ich rodzin to obietnica realnej poprawy jakości życia. Dla lekarzy – narzędzie, które pozwala stosować nowoczesne metody leczenia zgodnie z międzynarodowymi standardami. A dla systemu – wyzwanie, by utrzymać tempo tych zmian i zapewnić, że refundacja przełoży się na rzeczywiste korzyści zdrowotne. Wiceminister Kacperczyk podsumowała to krótko: „To lista historyczna”. I trudno znaleźć lepsze określenie.

– „Największa jednorazowa refundacja w formie obwieszczenia. I myślę, że takie są też moje założenia, że razem z Departamentem nie będziemy zwalniać tempa. Pacjenci czekają na zwiększenie dostępności leków i wdrażanie innowacyjnych terapii” – powiedziała wiceminister Kacperczyk.

TERAPIE W CHOROBACH KOBIECYCH:

1. Kisqali (rybocyklib) – Leczenie uzupełniające wczesnego HR-dodatniego, HER2-ujemnego raka piersi w skojarzeniu z inhibitorem aromatazy.
2. Phesgo (pertuzumab+trastuzumab) – Leczenie dorosłych pacjentów na HER2 dodatniego raka piersi w formie podań podskórnych.
3. Truqap (kapiwasertyb) – Leczenie II lub III linii w skojarzeniu z fulwestrantem, u dorosłych pacjentów na
miejscowo zaawansowanego lub przerzutowego raka piersi HER2-ujemnego
4. Trodelvy (sacytyzumab gowetikan) – Leczenie chorych z przerzutowym lub miejscowo zaawansowanym HER2-ujemnym rakiem piersi od III lub IV linii.
5. Eksemestan – Leczenie zaawansowanego raka piersi u kobiet w okresie naturalnego lub wywołanego leczeniem stanu po menopauzie, u których choroba uległa postępowi po zastosowaniu terapii antyestrogenowej.
6. Anastrozol – Leczenie zaawansowanego raka piersi u kobiet po menopauzie, u których stwierdzono w guzie obecność receptora estrogenowego
7. Letrozol – Leczenie zaawansowanego raka piersi u kobiet po menopauzie występującej fizjologicznie lub wywołanej sztucznie, u których wystąpił nawrót lub progresja procesu nowotworowego, a które były leczone lekami o działaniu antyestrogenowym.
8. Elahere (mirwetuksymab sorawtanzyna) – Leczenie dorosłych pacjentek z nabłonkowym rakiem jajnika, rakiem jajowodu lub pierwotnym rakiem otrzewnej z dodatnim receptorem folianowym alfa.
9. Keytruda (pembrolizumab) – Leczenie dorosłych pacjentek z pierwotnym, nowozdiagnozowanym, miejscowo zaawansowanym rakiem szyjki macicy
10. Keytruda (pembrolizumab) – Leczenie I linii dorosłych pacjentek na pierwotnie zaawansowanego lub nawrotowego raka endometrium.
11. Imfinzi (durwalumab) – monoterapia raka endometrium – Leczenie dorosłych pacjentek na pierwotnie zaawansowanego lub nawrotowego raka endometrium.
12. Imfinzi (durwalumab) + Lynparza (olaparyb) – terapia skojarzona raka endometrium – Leczenie dorosłych pacjentek na pierwotnie zaawansowanego lub nawrotowego raka endometrium.
13. Ryego (relugoliks+estradiol+octan noretysteronu) – Objawowe leczenie endometriozy u dorosłych kobiet w wieku rozrodczym, które wcześniej były leczone farmakologicznie lub chirurgicznie.

TERAPIE ONKOLOGICZNE

1. Tagrisso (ozymertynib) – Leczenie konsolidujące dorosłych pacjentów z miejscowo zaawansowanym, nieoperacyjnym niedrobnokomórkowym rakiem płuca.
2. Hycamtin (topotekan) – Leczenie dorosłych pacjentów z nawrotowym rakiem drobnokomórkowym płuca.
3. Fruzaqla (frukwintynib) – Leczenie chorych z zaawansowanym rakiem jelita grubego, po niepowodzeniu wcześniejszego leczenia przeciwnowotworowego.
4. Enhertu (trastuzumab deruteksan) – Leczenie pacjentów z HER2-dodatnim zaawansowanym gruczolakorakiem żołądka lub połączenia żołądkowo-przełykowego.
5. Opdivo+Yervoy (niwolumab+ipilimumab)) – Leczenie neoadjuwantowe dorosłych pacjentów z czerniakiem w stopniu zaawansowania III.
6. Xgeva (denosumab) – Rozszerzenie zakresu kodów ICD-10 guzów litych oraz przeniesienie do chemioterapii.
7. Erbitux (cetuximab)- Nowy zakres wskazań pozarejestracyjnych w terapii raka płaskonabłonkowego głowy i szyi.

TERAPIE PEDIATRYCZNE

1. Altuvoct (efanesoctocog alfa) – pierwszy czynnik krzepnięcia podawany raz na tydzień. Czynnik krzepnięcia VIII o ultraprzedłużonym działaniu.
2. Hemlibra (emicizumab) – zniesienie kryterium wiekowego u dzieci. Rozszerzenie wskazań na pełną populację pediatryczną oraz o pacjentów z umiarkowaną postacią hemofilii A przy ciężkim fenotypie krwotocznym.
3. Finlee+Spexotras (dabrafenib+trametynib) – pierwsza celowana terapia na glejaka. Leczenie dzieci i młodzieży chorych na glejaka o niskim stopniu złośliwości (LGG), u pacjentów z mutacją BRAF V600E.
4. Finlee+Spexotras (dabrafenib+trametynib) – pierwsza celowana terapia na glejaka. Leczenie dzieci i młodzieży chorych na glejaka o wysokim stopniu złośliwości (HGG), u pacjentów z mutacją BRAF V600E.
5. Cibinqo (abrocytynib) – Rozszerzenie o pacjentów z ciężką postacią AZS w wieku od 12 r. ż

TERAPIE HEMATOLOGICZNE

1. Voydeya (danikopan) – pierwsza doustna terapia w leczeniu PNH. Leczenie dorosłych pacjentów z PNH danikopanem w skojarzeniu z rawulizumabem lub ekulizumabem.
2. Piasky (krowalimab) – Leczenie pacjentów z PNH w wieku od 12 roku życia wcześniej nieleczonych inhibitorami C5 (C5i) lub stabilnych, leczonych C5i co najmniej 6 miesięcy.
3. Omjjara (momelotynib) – Leczenie pacjentów z mielofibrozą pierwotną, w przebiegu czerwienicy prawdziwej lub w przebiegu nadpłytkowości samoistnej

TERAPIE W CHOROBACH CYWILIZACYJNYCH

1. Praluent (alirokumab) – znacząca redukcja wymagań przy kwalifikacji, dostęp dla nowej populacji. Leczenie dorosłych pacjentów z bardzo wysokim i ekstremalnym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego oraz dorosłych i pediatrycznych pacjentów z heterozygotyczną
hipercholesterolemią rodzinną.
2. Repatha (ewolokumab) – znacząca redukcja wymagań przy kwalifikacji, dostęp dla nowej populacji. Leczenie dorosłych pacjentów z bardzo wysokim i ekstremalnym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego oraz dorosłych pacjentów z
heterozygotyczną hipercholesterolemią rodzinną.
3. Leqvio (inklisiran) – znacząca redukcja wymagań przy kwalifikacji, dostęp dla nowej populacji. Leczenie dorosłych pacjentów z bardzo wysokim i ekstremalnym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego oraz dorosłych pacjentów z heterozygotyczną hipercholesterolemią
rodzinną.
4. Forxiga (dapagliflozyna) – Rozszerzenie wskazania refundacyjnego poprzez obniżenie wymaganego poziomu hemoglobiny glikowanej, wprowadzenie konieczności stosowania co najmniej jednego leku hipoglikemizującego.
5. Forxiga (dapagliflozyna) – Rozszerzenie wskazania refundacyjnego do pełnego zakresu frakcji wyrzutowej lewej komory serca (LVEF)

TERAPIE NEUROLOGICZNE

1. Qalsody(tofersen) – pierwsza terapia celowana w stwardnieniu zanikowym bocznym. Leczenie chorych na stwardnienie zanikowe boczne (ALS, SLA) związane z mutacją w genie dysmutazy ponadtlenkowej 1 (SOD1).
2. Buccolam (midazolam) – Przedłużone, ostre napady drgawkowe u dorosłych. Lek interwencyjny o podaniu
dopoliczkowym.

TERAPIE W CHOROBACH ZAPALNYCH

1. Remsima (infliksymab) – podskórna forma infliksymabu w 6 wskazaniach. Leczenie chorych z chorobą Leśniowskiego-Crohna, reuamtoidalnym zapaleniem stawów, łuszczycowym zapaleniem stawów, zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa, łuszczycą plackowatą, z ciężką lub umiarkowaną postacią WZJG infliksymabem w podskórnej postaci leku.
2. Fasenra (benralizumab) – Leczenie pacjentów od 18 r. ż. chorych na eozynofilową ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń w nowej, dedykowanej części programu
3. Różne produkty handlowe (rutyksymab). Leczenie rytuksymabem pacjentów z chorobą śródmiąższową płuc.
4. Leczenie pacjentów z toczniem rumieniowatym układowym w wieku ≥ 18 lat oraz dzieci po okresie dojrzewania.
5. Różne produkty handlowe (tocilizumab) – Leczenie pacjentów z chorobą śródmiąższową płuc związaną z twardziną układową
(SSc-ILD)

SZCZEPIENIA I LEKI ODCZULAJĄCE

1. Oralair (wyciąg alergenów z pyłków traw). W objawowym leczeniu alergicznego nieżytu nosa.
2. Staloral 300 (mieszanki wyciągów alergenowych roztoczy kurzu domowego). Leczenie umiarkowanego do ciężkiego alergicznego nieżytu nosa spowodowanego kurzem domowym – rozszerzenie populacji o dzieci w wieku 5-11 lat.
3. Staloral 300 (mieszanki wyciągów alergenowych pyłków tymotki, brzozy i traw). Leczenie schorzeń alergicznych u dzieci od 5 r.ż. i młodzieży do 18 r.ż. spowodowanych pyłkami tymotki łąkowej, brzozy, traw
4. Acarizax (standaryzowany wyciąg alergenowy roztoczy kurzu domowego). Leczenie umiarkowanego do ciężkiego alergicznego nieżytu nosa spowodowanego kurzem domowym – rozszerzenie populacji o dzieci w wieku 5-11 lat.
5. Arexvy (szczepionka przeciw wirusowi RSV). Profilaktyka zakażeń RSV u pacjentów w wieku 60 lat i starszych

Projekt obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, który wejdzie w życie 1 października 2025 r.

Źródło: MZ

Nagły zgon sercowy to stan, w którym dochodzi do gwałtownego zatrzymania akcji serca, zazwyczaj w wyniku arytmii komorowych, prowadząc do śmierci, jeśli nie zostanie wdrożona natychmiastowa resuscytacja. Profesor Agnieszka Pawlak podkreśliła, że że mamy między 6 a 9 milionów zgonów rocznie z powodu nagłego zgonu sercowego, co pokazuje skalę problemu.
Nagły zgon sercowy (SCD) to jedno z najpoważniejszych zagrożeń zdrowotnych u pacjentów z niewydolnością serca, prowadzące do milionów zgonów rocznie na całym świecie. Współczesna kardiologia dostarcza jednak coraz skuteczniejszych narzędzi diagnostycznych i terapeutycznych, które mogą znacząco zmniejszyć ryzyko SCD. Asocjacja Niewydolności Serca PTK promuje kompleksowe podejście do profilaktyki i leczenia nagłego zatrzymania krążenia, obejmujące zarówno aspekty profilaktyki, diagnostyki, jak i zaawansowane metody terapii.

Epidemiologia i czynniki ryzyka nagłego zgonu sercowego
Nagły zgon sercowy to stan, w którym dochodzi do gwałtownego zatrzymania akcji serca, zazwyczaj w wyniku arytmii komorowych, prowadząc do śmierci, jeśli nie zostanie wdrożona natychmiastowa resuscytacja. Profesor Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK podkreśliła, „Mamy między 6 a 9 milionów zgonów rocznie z powodu nagłego zgonu sercowego”, co pokazuje skalę problemu. Najczęstszą przyczyną SCD jest choroba niedokrwienna serca (CAD), jednak istnieje wiele innych czynników predysponujących, w tym:
  • Kardiomiopatie (przerostowa, rozstrzeniowa, arytmogenna),
  • Genetyczne zaburzenia rytmu serca (kanałopatie, mutacje genetyczne, np. LMNA, DES, FLNC),
  • Zaburzenia metaboliczne i strukturalne (otyłość, nadciśnienie tętnicze, wady zastawkowe),
  • Niski status społeczno-ekonomiczny,
  • Wiek i płeć (mężczyźni są bardziej narażeni niż kobiety),
  • Wywiad rodzinny nagłego zgonu sercowego.
Strategie zapobiegania nagłemu zgonowi sercowemu
Zapobieganie SCD wymaga wieloaspektowego podejścia, obejmującego systemowe rozwiązania edukacyjne, prewencyjne i terapeutyczne.
  1. Systemowe rozwiązania i edukacja
Jednym z kluczowych elementów profilaktyki SCD jest edukacja społeczeństwa na temat resuscytacji krążeniowo-oddechowej (CPR) oraz stosowania defibrylatorów AED. W badaniach amerykańskich wykazano, że intensywna edukacja w tym zakresie spowodowała wzrost odsetka świadków nagłego zatrzymania krążenia, którzy podjęli się resuscytacji, z 20% do 45% w ciągu 10 lat. W efekcie wzrosła również przeżywalność pacjentów po nagłym zatrzymaniu krążenia.
  1. Diagnostyka i ocena ryzyka
Wczesna identyfikacja pacjentów wysokiego ryzyka SCD pozwala na wdrożenie skutecznych strategii prewencyjnych. Kluczowe znaczenie mają:
  • Badania genetyczne u pacjentów z rodzinnym wywiadem SCD,
  • Obrazowanie serca (rezonans magnetyczny, echokardiografia) w celu oceny włóknienia mięśnia sercowego,
  • Screening rodzinny (EKG, testy wysiłkowe, echokardiografia) u krewnych pacjentów po SCD,
  • Ocena frakcji wyrzutowej lewej komory (LVEF), która jest jednym z głównych wskaźników ryzyka SCD.
  1. Leczenie farmakologiczne i terapia z wykorzystaniem urządzeń medycznych
Nowoczesna farmakoterapia
Nowe leki stosowane w niewydolności serca znacznie zmniejszają ryzyko nagłego zatrzymania krążenia poprzez poprawę funkcji serca. Wśród najważniejszych substancji wymienia się:
  • Sakubitryl/Walsartan (ARNI) – poprawia frakcję wyrzutową i redukuje ryzyko SCD. W badaniu PARADIGM-HF wykazano, że lek ten zmniejsza śmiertelność sercowo-naczyniową o 20%.
  • Flozyny (SGLT-2i, np. dapagliflozyna, empagliflozyna) – zmniejszają ryzyko SCD u pacjentów z niewydolnością serca, niezależnie od frakcji wyrzutowej.
  • Beta-blokery i inhibitory ACE – stanowią podstawę leczenia niewydolności serca i arytmii komorowych.
Terapia urządzeniowa
Pacjenci wysokiego ryzyka SCD mogą skorzystać z terapii urządzeniowej, obejmującej:
  • Kardiowerter-defibrylator (ICD) – stosowany u pacjentów z LVEF < 35% w celu prewencji pierwotnej i wtórnej SCD.
  • Kamizelkowy kardiowerter-defibrylator (WCD) – tymczasowe rozwiązanie dla pacjentów oczekujących na implantację ICD lub u pacjentów, u których istnieją przeciwwskazania do natychmiastowego wszczepienia ICD.
Nowe strategie leczenia i długość optymalnej terapii
Zastosowanie intensywnej terapii farmakologicznej prowadzi do poprawy frakcji wyrzutowej u wielu pacjentów, co może eliminować konieczność wszczepienia ICD. W badaniach wykazano, że po 6 miesiącach leczenia sakubitryl/walsartanem 62% pacjentów poprawiło frakcję LVEF powyżej 35%, co wykluczało ich z grupy wymagającej ICD. W związku z tym Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC) rekomenduje okres co najmniej 3-miesięcznej optymalnej terapii przed podjęciem decyzji o implantacji ICD.

Pacjenci z niewydolnością serca stanowią grupę wysokiego ryzyka nagłego zgonu sercowego. Wdrożenie nowoczesnych metod diagnostycznych, skutecznej terapii farmakologicznej oraz terapii urządzeniowej pozwala na skuteczne zmniejszenie ryzyka SCD i poprawę przeżywalności pacjentów.

„Skutecznie leczeni pacjenci z niewydolnością serca przy nowoczesnej terapii w bardzo dużym odsetku, bo około 50 proc. w różnych publikacjach, dochodzą do poprawy frakcji wyrzutowej i utraty wskazań do wszczepienia kardiowertera-defibrylatora. – podkreśliła prof. Agnieszka Pawlak.

Zalecenia dla Praktyki Klinicznej:
  1. Wczesna identyfikacja pacjentów wysokiego ryzyka SCD poprzez badania obrazowe i genetyczne.
  2. Intensywna terapia farmakologiczna jako pierwszy krok w redukcji ryzyka SCD.
  3. Rozważenie implantacji ICD u pacjentów, u których frakcja wyrzutowa nie poprawia się mimo optymalnej terapii.
  4. Edukacja pacjentów i ich rodzin w zakresie nagłego zatrzymania krążenia i resuscytacji.
Retransmisja szkolenia dla lekarzy jest dostepna na stronie Asocjacji (materiał tylko dla lekarzy):
https://www.niewydolnosc-serca.pl/webinary.html

źródło: ANS PTK, NIL, warsztat edukacyjny

– Od 1 lipca b.r. flozyny (empagliflozyny) będą refundowane w całym spektrum niewydolności serca. Oznacza to, że zarówno pacjenci ze zredukowaną frakcją wyrzutową lewej komory, ale też łagodnie upośledzoną oraz z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory będą mogli skorzystać z nowoczesnego leczenia empagliflozyną. To przełom, na który czekaliśmy – wszyscy pacjenci bez względu na frakcję wyrzutową będą mieli szanse na skuteczną terapię i zatrzymanie lub spowolnienie postępu choroby. – mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.
Skuteczna farmakoterapia, oparta o aktualne wytyczne krajowe i europejskie, jest jednym z kluczowych elementów zapewnienia stabilizacji stanu pacjenta oraz zabiegania zaostrzeniom i niepotrzebnym hospitalizacjom. Niewydolność serca (NS) jest ciężką, postępującą chorobą, z którą w Polsce żyje już ok 1,4 mln. osób, a nawet 140 000 rocznie umiera, jednak dzięki postępowi w medycynie można jej zapobiegać i skutecznie leczyć.

Bez względu na typ niewydolności serca, fundamentem leczenia jest terapia modyfikująca przebieg choroby. W przypadku pacjentów z obniżoną frakcją wyrzutową serca kluczowe znaczenie mają cztery grupy leków: beta-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny (ACE) lub leki z grupy ARNI, antagoniści receptora mineralokortykoidowego oraz flozyny. U chorych z zachowaną lub łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową – jedyną grupą leków, która wykazała skuteczność, są flozyny (dapagliflozyna i empagliflozyna). Dlatego pełna dostępność refundacyjna flozyn, niezależnie o typu NS, zapewnia klinicystom możliwości odpowiedniego doboru terapii do potrzeb pacjenta.
 
Ministerstwo Zdrowia zawarło długo oczekiwane poszerzenie wskazań do flozyn w najnowszym projekcie lipcowej listy refundacyjnej.Z rozszerzenia wskazań refundacyjnych dostępnych w aptece terapii nieonkologicznych skorzystają m.in. pacjenci z cukrzycą typu 2., przewlekłą niewydolnością serca i przewlekłą chorobą nerek. To ważne zmiany nie tylko dla setek tysięcy, ale może już nawet miliona osób. – mówił podczas konferencji prasowej resortu zdrowia, wiceminister Marek Kos.
 
Od lipca b.r. empagliflozyna będzie refundowana w nowych wskazaniach:
– Skuteczność leczenia zależy także od edukacji i sposobu prowadzenia pacjenta. – Musimy mówić pacjentowi nie tylko o objawach, ale też o celach terapii. Kontynuacja leczenia, które wiemy, że poprawia rokowanie, to kluczowy element skutecznej opieki nad pacjentem z niewydolnością serca – podkreśla prof. Pawlak.
 
Ponadto, zrozumienie istoty choroby, sposobu działania zastosowanych terapii oraz przede wszystkim umiejętność monitorowania progresji niewydolności serca, oceny swoich objawów np. przewodnienia i znajomości czynników, które mogą te objawy nasilać – wspierają skuteczność leczenia i zmniejszają ryzyko dekompensacji i hospitalizacji, które skracają życie.

 – Ważne jest, aby pacjenci czynnie uczestniczyli w procesie leczenia i mieli do tego potrzebne narzędzia. Mamy świadomość, że pobyt w szpitalu nie zaspokaja potrzeb edukacyjnych, głównie ze względu na to, że procesy dzieją się tam bardzo szybko, a pacjent jest w dużym stresie. Dlatego od 2024 roku prowadzimy Centrum Edukacji i Wparcia Pacjenta z Niewydolnością Serca KARDIOLINIAplatformę edukacyjną, która zapewnia przestrzeń dla Pacjentów i ich Bliskich/Opiekunów, gdzie w przypadku pytań, wątpliwości (np. po zakończonej hospitalizacji, z niedawno rozpoznaną niewydolnością serca) mogą porozmawiać z profesjonalistą – Edukatorem (certyfikowaną Pielęgniarką Niewydolności Serca). – dodaje prof. Agnieszka Pawlak.
 
 
 
 źródło: ANS PTK
W debacie „Po pierwsze: KARDIOLOGIA – wyzwania dla zdrowego życia”, zorganizowanej podczas Polskiego Kongresu Gospodarczego, eksperci z różnych obszarów systemu ochrony zdrowia dyskutowali o pilnej potrzebie wzmocnienia działań profilaktycznych, reformie opieki nad pacjentami z chorobami przewlekłymi oraz skuteczniejszej koordynacji ścieżki pacjenta kardiologicznego. Zgodnie podkreślano, że to nie tylko kwestia medycyny, ale również efektywności gospodarczej i społecznej.
Już na początku dyskusji zwrócono uwagę na zaniechania, jakie przez lata narastały w zakresie prewencji. Jak zauważyła dr Agnieszka Gorgoń-Komor, senator RP i kardiolog, „Nie odrobiliśmy lekcji z profilaktyki – ani jako system, ani jako społeczeństwo”. Zasugerowała, że potencjał absolwentów uczelni zdrowia publicznego – edukatorów zdrowotnych – mógłby zostać lepiej wykorzystany m.in. w szkołach, po uzupełnieniu ich wykształcenia o komponent pedagogiczny. Edukacja zdrowotna powinna być obecna nie tylko jako idea, ale jako systemowo wspierany i realizowany proces.
 
Senator przypomniała również o uchwale Senatu RP ustanawiającej rok 2025 Rokiem Profilaktyki i Zdrowego Stylu Życia. „Nie może to być tylko czas konferencji i dyskusji – potrzebujemy realnych efektów zdrowotnych i społecznych” – podkreśliła, wskazując, że skuteczna koordynacja przynosi wymierne rezultaty: krótsze zwolnienia lekarskie, szybszy powrót pacjentów do pracy i życia rodzinnego.
 
Z dużą nadzieją komentowano nowe narzędzia systemowe – zwłaszcza program „Moje Zdrowie”, który w przeciwieństwie do 40+ jest bardziej dostępny i realnie skoordynowany z opieką POZ. Jak zaznaczył Konrad Korbiński, Dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia, program obejmuje również młodsze roczniki – od 20. roku życia – i pozwala na regularne bilanse zdrowia. Po wykonaniu badań pacjent otrzymuje indywidualny plan zdrowotny, a osoby z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym objęte są już na tym etapie elektroniczną kartą opieki kardiologicznej. Dzięki temu możliwe jest nie tylko monitorowanie stanu zdrowia, ale też edukowanie pacjenta i planowanie jego dalszej opieki.
 
Jak wyjaśniał przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia, program „Moje Zdrowie” ma też duży potencjał analityczny: zebrane dane mogą służyć nie tylko do zarządzania ryzykiem, ale również jako materiał do badań naukowych i kształtowania polityki zdrowotnej. Padła także propozycja, by podobne rozwiązania wdrażać w onkologii – jako część szerszej strategii poprawy wczesnej wykrywalności i diagnostyki chorób przewlekłych.
 
Prof. Jarosław J. Fedorowski zwrócił uwagę, że największe koszty ochrony zdrowia pochłania niewielka grupa – pacjenci z chorobami przewlekłymi. „Powinniśmy odejść od silosowego myślenia o POZ, AOS i szpitalu. Potrzebne są organizacje koordynowanej ochrony zdrowia, które będą wynagradzane za utrzymywanie pacjentów w zdrowiu, a nie za liczbę procedur” – zaznaczył, wskazując jako wzorzec model value-based healthcare. Zwrócił uwagę, że koncepcja „szpitala bez ścian” staje się realna, a koordynowana opieka nie powinna być rozdrobniona sektorowo, lecz oparta na efektach zdrowotnych.
 
Lek. Krzysztof Przyśliwski, dyrektor Medyczny Wielospecjalistycznego Szpitala Medicover wskazał z kolei, że choć efektywność jest słowem kluczem w działalności przedsiębiorców, to równie ważna jest jakość życia pacjenta. Przypomniał, że choroby układu krążenia są wciąż główną przyczyną zgonów w Polsce – blisko 200 tys. rocznie, z czego 67 tys. z powodu zawału serca. Jednocześnie przypomniał, że niemal pół miliona osób w kraju żyje po zawale i to właśnie im należy zapewnić skuteczną, długofalową opiekę.
 
Wskazywano również na nierówności w dostępie do świadczeń – zarówno regionalne, jak i instytucjonalne – oraz potrzebę włączenia prywatnych placówek w systemową opiekę koordynowaną. „30% hospitalizacji kardiologicznych realizują podmioty prywatne – ta współpraca jest kluczowa i należy ją rozwijać” – zauważono.
 
Prof. Agnieszka Pawlak z Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreśliła wagę wczesnej diagnostyk w chorobach sercowo-naczyniowych – Kluczowa jest wczesna diagnostyka, gdy choroba nie zdąży się zaawansować. Dziś mamy precyzyjne narzędzia: diagnostykę obrazową, a coraz częściej także genetyczną – pozwalającą identyfikować chorobę i dobrać lek do profilu pacjenta. Ponadto wskazała na istotną rolę edukacji pacjentów po hospitalizacji, zwłaszcza tych z niewydolnością serca. „Celem jest nie tylko wydłużenie życia, ale poprawa jego jakości” – mówiła. Zwróciła uwagę na działania podejmowane przez Asocjację Niewydolności Serca PTK, która przygotowuje materiały edukacyjne i narzędzia mające wspierać pacjentów w codziennym życiu z chorobą. Tego typu wsparcie – jak zaznaczyła – może przyczynić się do ograniczenia liczby ponownych hospitalizacji i zwiększenia bezpieczeństwa chorego w warunkach domowych.
 
Uczestnicy zgodzili się, że jednym z kluczowych kroków powinna być standaryzacja opieki i rozwój centrów referencyjnych, które zapewnią najwyższą jakość diagnostyki i leczenia – również w zakresie genetyki i nowoczesnej diagnostyki obrazowej.
 
Na zakończenie panelu zgodnie padła najważniejsza rekomendacja: koordynacja, koordynacja i jeszcze raz koordynacja – nie tylko w wymiarze organizacyjnym, ale przede wszystkim z myślą o pacjencie, który musi umieć odnaleźć się w systemie i być prowadzony przez całą ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną.

 
źródło: redakcja Medicalpress, panel „Po Pierwsze Kardiologia” Polski Kongres Gospodarczy
Zdjęcie: PracodawcyRP,
Alexey_pilipenko
Nadciśnienie tętnicze nazywane jest „cichym zabójcą” – przez długie lata może bowiem nie dawać objawów, a nieleczone prowadzi do poważnych powikłań. W Polsce z tą chorobą zmaga się nawet 10 milionów osób. – Spora część z nich nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia – mówi dr n. med. Tomasz Deptuch, kardiolog American Heart of Poland, przypominając o istotnej roli profilaktyki.
W Polsce problem nadciśnienia tętniczego dotyczy niemal co trzeciego dorosłego. Choroba ta jest jedną z głównych przyczyn zgonów z powodu chorób układu krążenia. Co gorsza, wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że już choruje.

– Wciąż spora część pacjentów pozostaje niezdiagnozowana, bo nie wykonuje regularnych pomiarów lub lekceważy pierwsze niecharakterystyczne objawy. A dane te są bardzo niepokojące, ponieważ nieleczone nadciśnienie może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia i życia – podkreśla dr n. med. Tomasz Deptuch, kardiolog American Heart of Poland.

Groźne powikłania

Nieuregulowane nadciśnienie tętnicze przez lata może nie dawać żadnych wyraźnych sygnałów ostrzegawczych. Czasem pojawia się ból głowy, uczucie kołatania serca, łatwe męczenie się, ale są to objawy na tyle niecharakterystyczne, że łatwo je zbagatelizować. Niestety, im dłużej choroba pozostaje nieleczona, tym większe spustoszenie sieje w organizmie.

– Nieleczone nadciśnienie prowadzi do rozwoju miażdżycy, niewydolności serca, migotania przedsionków, uszkodzenia nerek, a także zwiększa ryzyko udaru mózgu nawet 3-6 razy – wylicza ekspert American Heart of Poland.

Skąd bierze się nadciśnienie?

Przyczyny nadciśnienia są złożone, ale w dużej mierze zależą od stylu życia. Palenie papierosów, nadmierne spożywanie alkoholu, dieta bogata w tłuszcze nasycone, nadmiar soli, brak aktywności fizycznej, otyłość i przewlekły stres to najważniejsze czynniki ryzyka. Nie bez znaczenia są również predyspozycje genetyczne i zmiany hormonalne.

– W codziennej praktyce kardiologicznej widzimy, że zmiana nawyków ma ogromny wpływ na wartości ciśnienia. Pacjenci, którzy zaczynają się więcej ruszać, ograniczają sól i zrzucają zbędne kilogramy, często zauważają poprawę już po kilku tygodniach – mówi dr n. med. Tomasz Deptuch. Warto podkreślić, że modyfikacja stylu życia przynosi ogromne korzyści nie tylko w profilaktyce, ale także na każdym etapie rozwoju choroby nadciśnieniowej. Nigdy nie jest na nią za późno, nawet u osób z wieloletnim nadciśnieniem pozwala obniżyć wartości ciśnienia tętniczego, zmniejszyć dawki leków niezbędne do kontroli choroby a co najważniejsze – zredukować ryzyko zawału czy udaru.

Jak się chronić?

Lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego regularny pomiar ciśnienia tętniczego powinien być nawykiem nie tylko osób starszych, ale również młodych, szczególnie w rodzinach z obciążeniem genetycznym. Kardiolog American Heart of Poland przypomina też o podstawowych zasadach profilaktyki. Niezwykle istotna jest zdrowa, zbilansowana dieta, bogata w warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, zdrowe tłuszcze roślinne i ryby. Równie ważne jest ograniczenie spożycia soli oraz tłuszczów nasyconych, które przyczyniają się do podwyższenia ciśnienia tętniczego i rozwoju miażdżycy. Nie można też zapominać o codziennej aktywności fizycznej – już 30 minut umiarkowanego ruchu dziennie, jak szybki spacer czy jazda na rowerze, potrafi znacząco obniżyć ryzyko chorób serca. Konieczna jest także rezygnacja z używek, takich jak papierosy czy alkohol. – Gdy ciśnienie przekracza prawidłowe wartości, konieczna jest konsultacja lekarska i – w razie potrzeby – wdrożenie odpowiedniego leczenia – zaznacza dr n. med. Tomasz Deptuch.

Świadomość ratuje życie

Światowy Dzień Nadciśnienia Tętniczego to doskonała okazja do tego, aby przypomnieć sobie o konieczności dbania o zdrowie układu krążenia. Nadciśnienie tętnicze można skutecznie kontrolować. –  Dzięki wczesnej diagnozie i konsekwentnemu leczeniu wielu powikłań można uniknąć, a jakość życia pacjenta znacząco się poprawia – podsumowuje kardiolog.

Źródło: Ahop.pl

Depresja, lęk, zaburzenia snu – choć nie są bezpośrednim objawem niewydolności serca, mogą decydować o rokowaniach, skuteczności leczenia i jakości życia pacjentów. Eksperci alarmują: czas włączyć zdrowie psychiczne do standardu opieki kardiologicznej. – Pacjent, który cierpi na depresję, nie zadba o siebie. Nie będzie brał leków, nie zmieni stylu życia, nie podejmie rehabilitacji. A to przekłada się nie tylko na jakość życia, ale i na ryzyko zgonu. – mówiła prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Schorzenie milionów – i jego niewidzialna twarz

Niewydolność serca dotyczy dziś 1–2% populacji i jest jedną z głównych przyczyn zgonów oraz hospitalizacji. W Polsce choruje na nią blisko 1,4 mln osób. Mimo postępu medycyny, odsetek zgonów w tej grupie pozostaje dramatycznie wysoki – nawet 50–75% pacjentów umiera w ciągu 5 lat od diagnozy. Co gorsza, oprócz obciążenia fizycznego, niewydolność serca często niesie za sobą poważne konsekwencje psychiczne: depresję, lęk, bezsenność, a u starszych pacjentów również epizody majaczeniowe.[1]
Związek między chorobami układu krążenia a zaburzeniami psychicznymi od lat potwierdzają badania naukowe. U pacjentów z niewydolnością serca depresję diagnozuje się u 42%, a aż połowa z nich ma jej postać ciężką. Nawet 50% pacjentów doświadcza objawów lękowych. Obecność tych zaburzeń znacząco zwiększa ryzyko zgonu (o 32%) i zdarzeń sercowo-naczyniowych (o 19%). Zaburzenia snu zgłasza aż 73% chorych – a ich konsekwencją są gorsze wyniki testów wysiłkowych, spadek aktywności, większa liczba hospitalizacji i pogorszenie jakości życia.[2]

Mimo tych danych, zdrowie psychiczne pacjentów kardiologicznych wciąż bywa pomijane. – Pacjent, który cierpi na depresję, nie zadba o siebie. Nie będzie brał leków, nie zmieni stylu życia, nie podejmie rehabilitacji. A to przekłada się nie tylko na jakość życia, ale i na ryzyko zgonu. – mówiła prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Luka między wiedzą a praktyką

– Zachęceni doświadczeniem pracy nad dokumentem eksperckim, postanowiliśmy zapytać lekarzy i pacjentów o to, jak wygląda rzeczywista praktyka kliniczna w tym zakresie. – mówiła prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

W badaniu ankietowym przeprowadzonym przez Asocjację Niewydolności Serca  PTK i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne niemal 80% lekarzy (kardiolodzy, lekarze POZ i innych specjalizacji) zadeklarowało, że miesięcznie leczy ponad 10 pacjentów z niewydolnością serca, a połowa – ponad 20. Mimo to tylko 21% z nich przeprowadza wywiad w kierunku zaburzeń psychicznych u wszystkich swoich pacjentów. Tymczasem z danych międzynarodowych wynika, że nawet 50–60% pacjentów z NS może doświadczać depresji, lęku lub innych zaburzeń psychicznych.[3]
Najczęściej zaburzenia psychiczne pojawiają się w czasie zaostrzenia choroby, hospitalizacji, czyli wtedy, gdy pacjent najbardziej potrzebuje wsparcia. – tłumaczyła prof. Pawlak. Ale często nie są rozpoznawane, bo pacjenci nie zgłaszają tych objawów lub nie łączą ich z chorobą. A lekarze nie zawsze pytają.

Tylko 12% lekarzy zadeklarowało pełną gotowość do wdrażania leczenia psychiatrycznego. Pozostali podejmują decyzję jedynie w łagodnych przypadkach lub odsyłają pacjentów do specjalistów – co niestety w praktyce oznacza opóźnienia lub nawet brak leczenia, zwłaszcza poza dużymi ośrodkami.

Obraz wyłaniający się z odpowiedzi pacjentów z NS również nie napawa optymizmem. Tylko 18% respondentów deklaruje, że znajduje się pod stałą opieką kardiologiczną. 30% leczy się prywatnie, a aż 52% – nie korzysta z żadnej specjalistycznej opieki. 72% nigdy nie było leczonych psychiatrycznie, mimo że deklarowali objawy obniżonego nastroju, lęku czy bezsenności.
– Często wystarczy zadać dwa proste pytania przesiewowe, by wykryć depresję. To może uratować życie. – przekonywała prof. Dudek. – Nie chodzi o to, by każdy pacjent był diagnozowany przez psychiatrę. Chodzi o czujność i gotowość do działania każdego lekarza.

Koordynacja leczenia: brakujące ogniwo systemu

Prof. Paweł Rubiś, przewodniczący-elekt ANS PTK. zwrócił uwagę na konieczność systemowego wdrażania wsparcia psychologicznego już w warunkach szpitalnych. – W naszym ośrodku niemal każdy pacjent hospitalizowany z powodu niewydolności serca ma kontakt z psychologiem. Coraz częściej sięgamy też po bezpieczne kardiologicznie leki przeciwdepresyjne. To nie kwestia dobrej woli lekarza. Mamy na to twarde dane – leczenie depresji poprawia przeżycie, zmniejsza liczbę hospitalizacji, poprawia współpracę pacjenta – podkreślił.

O potrzebie włączenia wsparcia psychologicznego w opiekę nad pacjentem mówił także dr Aleksander Biesiada z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej. Wskazywał na dwa newralgiczne momenty: tuż po diagnozie oraz w fazie utraty samodzielności pacjenta. Niestety, jak podkreślał, POZ nie ma dziś dostępu do psychologów i psychiatrów. – Możemy kierować pacjentów dalej, ale to często oznacza duże opóźnienia i utrudnienia w dostępie. Potrzebujemy bardziej dostępnych rozwiązań – i lepszej współpracy między lekarzami rodzinnymi a specjalistami.

W kontekście działań systemowych eksperci wskazują na potencjał programu opieki koordynowanej nas pacjentami kardiologicznymi w POZ. Dziś koncentruje się on na opiece poszpitalnej, jednak – jak wynika z opinii ANS PTK i PTP – warto go rozszerzyć o komponent zdrowia psychicznego.

Wprowadzenie prostych skal przesiewowych w szpitalu, zapewnienie dostępu do konsultacji psychiatrycznej, a także gotowość kardiologów do inicjowania leczenia w przypadkach łagodnych – to konkretne i możliwe do wdrożenia kroki. Kardiolog, w tym modelu, staje się osobą integrującą opiekę i przekierowującą pacjenta, gdy sytuacja tego wymaga.

Zdrowie psychiczne to nie dodatek – to warunek skutecznej terapii
Eksperci zgodnie podkreślają, że integracja opieki kardiologicznej i psychiatrycznej to nie luksus, lecz konieczność. W dokumencie[4] opracowanym przez ANS PTK i PTP znalazły się konkretne postulaty:
Niewydolność serca to nie tylko choroba ciała – to wyzwanie psychiczne, społeczne i systemowe. Jak pokazują zarówno dane naukowe, jak i doświadczenia kliniczne, bez uwzględnienia aspektu psychicznego trudno mówić o skutecznej terapii. A skoro mamy narzędzia, wiedzę i rekomendacje – pozostaje jedno: zacząć działać.

Niewydolność serca nas nie zatrzyma!
Niedawno zakończyły się tegoroczne obchody Dni Świadomości Niewydolności Serca – kampanii edukacyjnej organizowanej m.in. przez Asocjację Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. W jego trakcie odbyła się konferencja online poświęcona relacji między sercem a psychiką, podczas której zaprezentowano wyniki ankiet wśród lekarzy i pacjentów oraz wspólne stanowisko ANS PTK i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. To pierwszy tego typu dokument w Polsce, który tak jednoznacznie wskazuje, że bez troski o zdrowie psychiczne nie ma skutecznej terapii kardiologicznej.

Opinia ekspercka opublikowana w Polish Heart Journal dostępna jest pod adresem: https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958.

 
 
[1] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[2] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[3] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[4] Opinia ekspertów Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego dotycząca postępowania z chorymi z niewydolnością serca i wybranymi zaburzeniami psychicznymi, https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958

źródło: ANS PTK

 
Czy można zatrzymać chorobę, która dotyka ponad 1,4 miliona osób w Polsce? Czy możliwe jest życie z niewydolnością serca bez lęku o każdy kolejny dzień? Czy da się przełamać statystyki i odmienić rokowania, które są dziś gorsze niż w przypadku wielu nowotworów? Odpowiedzią na te pytania są działania lekarzy, pacjentów, ich rodzin, organizacji społecznych i decydentów, które spotkały się w jednym miejscu – podczas Dni Świadomości Niewydolności Serca 2025. Tegoroczne hasło kampanii – „Niewydolność serca nas nie zatrzyma” – wybrzmiało 6 maja podczas konferencji online, otwierającej polskie obchody. Inicjatorem wydarzenia była Asocjacja Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ANS PTK).

W dniach 5–11 maja 2025 r. w całej Europie trwają Dni Świadomości Niewydolności Serca (Heart Failure Awareness Days), zainicjowane przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne. W Polsce kampanię od lat realizuje ANS PTK, kierując swój przekaz do pacjentów, ich rodzin, środowiska medycznego i opinii publicznej. Celem tegorocznych obchodów jest pokazanie, że z niewydolnością serca – choć to poważna, przewlekła choroba – można żyć aktywnie, realizować pasje, wracać do pracy i mieć wpływ na własne zdrowie. Warunkiem jest dostęp do właściwego leczenia, zaangażowanie pacjenta i dobre systemowe wsparcie.
Jeszcze kilka lat temu szacowaliśmy liczbę pacjentów na 1,2 mln. Obecnie jest ich co najmniej 1,4 mln – to niepokojący trend. – mówiła podczas konferencji prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji. – Dlatego zdecydowaliśmy się na zmianę optyki – krzywa, którą przedstawiamy na plakacie kampanii, symbolizuje, że dzięki terapii, edukacji i współpracy można wyjść z choroby na prostą.

Tegoroczna kampania ma więc nieść przede wszystkim nadzieję i motywację. Jej ambasadorem został Tomasz Kozłowski – ratownik górski, skoczek spadochronowy, psycholog i mówca motywacyjny. Jego przesłanie stanowi serce tegorocznych obchodów: – „Zmaganie z chorobą nie czyni nas słabszymi – przeciwnie. Sprawia, że uczymy się odwagi. Jeśli Twoje serce potrzebuje wsparcia – nie zwlekaj, działaj” – apelował podczas wystąpienia. – „Nie zatrzyma mnie i nie zatrzyma ciebie” – dodał, pokazując, że nawet z tak poważną chorobą można żyć aktywnie – pod warunkiem, że nie zabraknie wiedzy, wsparcia i odwagi, by działać. Ale rzeczywistość wielu pacjentów pokazuje jasno: motywacja to za mało, jeśli system zawodzi.

Niewydolność serca to choroba, która najczęściej dotyka osób po 60. roku życia, ale statystyki są coraz bardziej niepokojące – co piąty chory nie ukończył 65 lat. Schorzenie to rozwija się jako konsekwencja innych chorób przewlekłych: nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, miażdżycy, przebytych zawałów czy wad zastawkowych. Mimo dostępnych nowoczesnych terapii, niewydolność serca wciąż pozostaje główną przyczyną zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych w Polsce. Każde pogorszenie stanu zdrowia i każda hospitalizacja to nie tylko ogromne wyzwanie dla systemu, ale też poważne ryzyko dla życia chorego.

Musimy mieć świadomość, że perspektywa pacjenta z zaawansowaną niewydolnością serca bywa dziś gorsza niż w wielu chorobach onkologicznych. – ostrzegła prof. Pawlak.

Problem niewydolności serca to nie tylko statystyka i koszty. To konkretne historie pacjentów i ich rodzin. Tomasz Łaszcz, koordynator Sekcji Niewydolności Serca Fundacji TO SIĘ LECZY, opowiadał o swojej drodze przez chorobę. – Warunki poprawy rokowania są proste: trzeba się leczyć i słuchać lekarzy. Ale równie ważna jest edukacja i zmiana stylu życia – także ta, której zabrakło w szkole. Dlatego edukujemy się nawzajem, tworzymy grupy wsparcia, a ja sam staram się żyć aktywnie – nawet dziś będąc w szpitalu, po drodze zrobiłem spacer i pokonałem 3 tysiące kroków, mój cel na dziś to 8 tysięcy.

Eksperci mówili o tym, jak ważne są działania profilaktyczne i edukacyjne – nie tylko ogólnospołeczne, ale również te skierowane do samych pacjentów i ich rodzin. – Edukacja pacjenta to najskuteczniejszy sposób zapobiegania hospitalizacjom – podkreślała mgr Anna Idziak, pielęgniarka i edukatorka z Centrum Wsparcia Pacjentów „Kardiolinia”. To, czy pacjent potrafi rozpoznać pierwsze objawy, wiedzieć, co zrobić przy wzroście wagi, jak reagować na duszność – przekłada się bezpośrednio na jego stan zdrowia i życie.

W tym kontekście głos senator, dr Agnieszki Gorgoń-Komor był przypomnieniem, że odpowiedzialność za zdrowie publiczne spoczywa także na politykach. –  Musimy wspierać medyków w ich roli edukatorów i chronić pacjentów przed dezinformacją, która niestety w sieci rozprzestrzenia się szybciej niż wiedza oparta na faktach. To nasza wspólna odpowiedzialność – ekspertów, decydentów i mediów – by pacjent nie musiał wybierać między internetowym mitem a medycyną opartą na dowodach. – mówiła. Jej zdaniem, takie inicjatywy jak Kardiolinia pokazują, że edukacja pacjentów może iść w parze z nowoczesnymi narzędziami – aplikacjami, telefonicznym wsparciem, komunikacją cyfrową. – Nie możemy mówić, jak było kiedyś. Musimy dotrzeć do pacjenta tam, gdzie on dziś jest – także w telefonie. – dodała.

Jednak nawet najlepsza edukacja i nowoczesne narzędzia nie zastąpią dobrze funkcjonującego systemu. Eksperci zgodnie podkreślali, że jednym z największych wyzwań pozostaje luka między opieką szpitalną a dalszym leczeniem. – Wciąż brakuje skutecznego przekazania informacji między szpitalem a zespołem POZ – zaznaczył dr Aleksander Biesiada, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej. – Koordynacja opieki nad pacjentem i lepsza współpraca między specjalistami a lekarzami rodzinnymi to dziś klucz do ograniczenia liczby zaostrzeń i hospitalizacji.

To właśnie w tym miejscu systemowej luki może pomóc tzw. odwrócona piramida świadczeń – czyli model, w którym jak najwięcej działań diagnostycznych i terapeutycznych odbywa się ambulatoryjnie, bez konieczności hospitalizacji. – Dzięki nowym rozwiązaniom możliwe jest wykonanie kluczowych badań, jak echo serca, Holter, oznaczenie NT-proBNP czy tomografia naczyń wieńcowych, już na poziomie AOS i POZ. To realna szansa na wcześniejsze wykrycie problemu i skuteczniejsze leczenie – wskazała prof. Pawlak.

Na tym etapie leczenia niezwykle ważne stają się codzienne nawyki pacjenta – i jego gotowość do współodpowiedzialności za zdrowie. – To są proste rzeczy: codzienny pomiar wagi, ciśnienia, kontrola tętna. Jeśli coś się zmienia – reagujemy. Edukujemy pacjentów, żeby potrafili obserwować siebie i zgłaszali niepokojące objawy lekarzowi lub pielęgniarce – mówiła prof. Agnieszka Pawlak.

Tomasz Łaszcz dodał, że oprócz leczenia – potrzebna jest zmiana stylu życia: więcej ruchu, świadome odżywianie, uważność. – Wszystko w Polsce jest solone, nawet dżemy. Trzeba nauczyć się czytać etykiety. To nie jest wiedza specjalistyczna, ale jej ciągle brakuje – również dlatego, że edukacja zdrowotna, choć została wprowadzona do szkół, wciąż nie jest przedmiotem obowiązkowym. A przecież tu się zaczyna troska o zdrowie – od podstaw.

Podczas konferencji wskazano na powiązania między stanem psychicznym pacjentów a skutecznością leczenia. – Zaburzenia lękowe, depresyjne czy problemy ze snem wpływają na to, czy i jak pacjent przyjmuje leki, czy zmienia styl życia, czy angażuje się w leczenie. – mówiła prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. – Pacjent z depresją nie będzie przestrzegać zaleceń – dlatego musimy zadawać pytania, diagnozować i leczyć również tę sferę.

Jak dodała prof. Pawlak: – Dziś mamy bezpieczne i skuteczne terapie – zarówno kardiologiczne, jak i psychiatryczne. Ale to od nas – lekarzy, pacjentów, decydentów – zależy, czy z tej wiedzy skorzystamy.

Tegoroczne obchody koncentrują się na pokazaniu pozytywnego wymiaru życia z niewydolnością serca. W ramach kampanii Asocjacja przygotowała materiały edukacyjne, inspirujące historie pacjentów, aktywności w mediach społecznościowych i kolejne odsłony projektu „Kardiolinia”. – Nie wszystko można zmienić od razu, ale każda decyzja – o leczeniu, o edukacji, o współpracy – to krok ku temu, by niewydolność serca była coraz lepiej kontrolowaną chorobą przewlekłą – podsumował prof. Paweł Rubiś, przewodniczący elekt Asocjacji Niewydolności Serca PTK.

***
Warto korzystać z dostępnych źródeł, które powstały z myślą o pacjentach i ich bliskich. Pomocne materiały edukacyjne, wskazówki i możliwość umówienia się na bezpłatne porady edukacyjne oraz informacje o aplikacji DlaSerca znajdziesz m.in. na stronie www.kardiolinia.pl.

Relacja z konferencji:
https://www.youtube.com/live/ogK8mqWjgvc?si=CvJTUV9Z_mgqJH9X 

źrodło: ANS PTK

Nowe podejście do leczenia serca po zawale daje nadzieję na przełom. Naukowcy z USA opracowali innowacyjną terapię, która może zapobiec niewydolności serca dzięki aktywacji naturalnych mechanizmów regeneracyjnych organizmu. To potencjalny krok milowy w medycynie regeneracyjnej – a na razie skuteczność potwierdzają testy na modelach zwierzęcych.
Naukowcy z University of California w San Diego oraz Northwestern University w Evanston (USA) opracowali innowacyjną terapię wspomagającą gojenie się serca po zawale. Eksperymentalny preparat podawany dożylnie, opracowany na bazie polimerów białkopodobnych, znacząco poprawiał funkcję serca i ograniczał uszkodzenia mięśnia sercowego u szczurów.
Wyniki tych przełomowych badań zostały opublikowane na łamach prestiżowego czasopisma „Advanced Materials”.

Jak działa nowy preparat?

Zasadniczym celem terapii jest aktywacja układu odpornościowego oraz ochrona komórek serca przed skutkami stresu oksydacyjnego i zapalenia, jakie pojawiają się w wyniku zawału. Leczenie opiera się na zablokowaniu destrukcyjnej interakcji pomiędzy dwoma białkami: KEAP1 i Nrf2.

W normalnych warunkach białko Nrf2 chroni komórki przed stanem zapalnym, ale po zawale KEAP1 wiąże się z nim i prowadzi do jego degradacji. Preparat PLP (polimer podobny do białka) działa jak „fałszywe” Nrf2, wiążąc KEAP1 i uniemożliwiając mu degradację prawdziwego białka ochronnego.

Testy na zwierzętach – obiecujące rezultaty

Badania przeprowadzono na szczurach, którym wstrzyknięto preparat PLP lub – dla porównania – roztwór soli fizjologicznej. Przez pięć tygodni od zawału serca nie ujawniano, który osobnik otrzymał daną substancję. Następnie wykonano badanie MRI, które wykazało znacznie lepszą regenerację i funkcję serca u gryzoni leczonych PLP.

Co więcej, testy molekularne ujawniły zwiększoną ekspresję genów odpowiedzialnych za gojenie się tkanek – to potwierdzenie, że terapia działa nie tylko objawowo, ale i u podstaw biologicznych procesów naprawczych.

Prewencja niewydolności serca – nieosiągalny dotąd cel?

Jedną z największych trudności w leczeniu pacjentów po zawale serca jest zapobieganie rozwojowi przewlekłej niewydolności serca. Obecne metody terapeutyczne często nie wystarczają, by skutecznie zregenerować uszkodzoną tkankę.
„Zapobieganie niewydolności serca po zawale serca jest nadal główną niezaspokojoną potrzebą kliniczną” – mówi prof. Karen Christman z UC San Diego. Jej zespół dąży do opracowania terapii, którą można by wdrażać już w ciągu pierwszych godzin po zawale – zanim pojawią się trwałe zmiany w sercu.

Potencjał terapii – nie tylko dla serca

Co ważne, twórcy terapii uważają, że opracowana platforma PLP może mieć szersze zastosowanie w medycynie.
„Ta platforma terapeutyczna ma ogromny potencjał w leczeniu wielu chorób, w tym zwyrodnienia plamki żółtej, stwardnienia rozsianego i chorób nerek” – podkreśla współautor badania, prof. Nathan Gianneschi z Northwestern University.

Choć przed zespołem kolejne fazy badań – m.in. na modelach większych zwierząt i w przyszłości na ludziach – dotychczasowe wyniki dają nadzieję na realny przełom w terapii chorób serca i innych przewlekłych schorzeń zapalnych.

Źródło: PAP / Nauka w Polsce

Nagły zgon sercowy to stan, w którym dochodzi do gwałtownego zatrzymania akcji serca, zazwyczaj w wyniku arytmii komorowych, prowadząc do śmierci, jeśli nie zostanie wdrożona natychmiastowa resuscytacja. Profesor Agnieszka Pawlak podkreśliła, że że mamy między 6 a 9 milionów zgonów rocznie z powodu nagłego zgonu sercowego, co pokazuje skalę problemu.
Nagły zgon sercowy (SCD) to jedno z najpoważniejszych zagrożeń zdrowotnych u pacjentów z niewydolnością serca, prowadzące do milionów zgonów rocznie na całym świecie. Współczesna kardiologia dostarcza jednak coraz skuteczniejszych narzędzi diagnostycznych i terapeutycznych, które mogą znacząco zmniejszyć ryzyko SCD. Asocjacja Niewydolności Serca PTK promuje kompleksowe podejście do profilaktyki i leczenia nagłego zatrzymania krążenia, obejmujące zarówno aspekty profilaktyki, diagnostyki, jak i zaawansowane metody terapii.

Epidemiologia i czynniki ryzyka nagłego zgonu sercowego
Nagły zgon sercowy to stan, w którym dochodzi do gwałtownego zatrzymania akcji serca, zazwyczaj w wyniku arytmii komorowych, prowadząc do śmierci, jeśli nie zostanie wdrożona natychmiastowa resuscytacja. Profesor Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK podkreśliła, „Mamy między 6 a 9 milionów zgonów rocznie z powodu nagłego zgonu sercowego”, co pokazuje skalę problemu. Najczęstszą przyczyną SCD jest choroba niedokrwienna serca (CAD), jednak istnieje wiele innych czynników predysponujących, w tym:
Strategie zapobiegania nagłemu zgonowi sercowemu
Zapobieganie SCD wymaga wieloaspektowego podejścia, obejmującego systemowe rozwiązania edukacyjne, prewencyjne i terapeutyczne.
  1. Systemowe rozwiązania i edukacja
Jednym z kluczowych elementów profilaktyki SCD jest edukacja społeczeństwa na temat resuscytacji krążeniowo-oddechowej (CPR) oraz stosowania defibrylatorów AED. W badaniach amerykańskich wykazano, że intensywna edukacja w tym zakresie spowodowała wzrost odsetka świadków nagłego zatrzymania krążenia, którzy podjęli się resuscytacji, z 20% do 45% w ciągu 10 lat. W efekcie wzrosła również przeżywalność pacjentów po nagłym zatrzymaniu krążenia.
  1. Diagnostyka i ocena ryzyka
Wczesna identyfikacja pacjentów wysokiego ryzyka SCD pozwala na wdrożenie skutecznych strategii prewencyjnych. Kluczowe znaczenie mają:
  1. Leczenie farmakologiczne i terapia z wykorzystaniem urządzeń medycznych
Nowoczesna farmakoterapia
Nowe leki stosowane w niewydolności serca znacznie zmniejszają ryzyko nagłego zatrzymania krążenia poprzez poprawę funkcji serca. Wśród najważniejszych substancji wymienia się:
Terapia urządzeniowa
Pacjenci wysokiego ryzyka SCD mogą skorzystać z terapii urządzeniowej, obejmującej:
Nowe strategie leczenia i długość optymalnej terapii
Zastosowanie intensywnej terapii farmakologicznej prowadzi do poprawy frakcji wyrzutowej u wielu pacjentów, co może eliminować konieczność wszczepienia ICD. W badaniach wykazano, że po 6 miesiącach leczenia sakubitryl/walsartanem 62% pacjentów poprawiło frakcję LVEF powyżej 35%, co wykluczało ich z grupy wymagającej ICD. W związku z tym Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC) rekomenduje okres co najmniej 3-miesięcznej optymalnej terapii przed podjęciem decyzji o implantacji ICD.

Pacjenci z niewydolnością serca stanowią grupę wysokiego ryzyka nagłego zgonu sercowego. Wdrożenie nowoczesnych metod diagnostycznych, skutecznej terapii farmakologicznej oraz terapii urządzeniowej pozwala na skuteczne zmniejszenie ryzyka SCD i poprawę przeżywalności pacjentów.

„Skutecznie leczeni pacjenci z niewydolnością serca przy nowoczesnej terapii w bardzo dużym odsetku, bo około 50 proc. w różnych publikacjach, dochodzą do poprawy frakcji wyrzutowej i utraty wskazań do wszczepienia kardiowertera-defibrylatora. – podkreśliła prof. Agnieszka Pawlak.

Zalecenia dla Praktyki Klinicznej:
  1. Wczesna identyfikacja pacjentów wysokiego ryzyka SCD poprzez badania obrazowe i genetyczne.
  2. Intensywna terapia farmakologiczna jako pierwszy krok w redukcji ryzyka SCD.
  3. Rozważenie implantacji ICD u pacjentów, u których frakcja wyrzutowa nie poprawia się mimo optymalnej terapii.
  4. Edukacja pacjentów i ich rodzin w zakresie nagłego zatrzymania krążenia i resuscytacji.
Retransmisja szkolenia dla lekarzy jest dostepna na stronie Asocjacji (materiał tylko dla lekarzy):
https://www.niewydolnosc-serca.pl/webinary.html

źródło: ANS PTK, NIL, warsztat edukacyjny