Medicalpress
Nawet 80 proc. pacjentów diabetologicznych ma CRM – zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny, który prowadzi do wielochorobowości, pogorszenia jakości życia i częstszych hospitalizacji oraz sprawia, że koszty leczenia rosną 3-5 krotnie.
Eksperci z obszaru diabetologii, kardiologii i nefrologii, w trakcie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy 26 września 2024 r. wskazali, że nadrzędnym celem leczenia cukrzycy jest redukcja wystąpienia zdarzeń sercowo-naczyniowych oraz przewlekłej choroby nerek, a w konsekwencji wydłużenie życia pacjentów.

Prof. Grzegorz Dzida, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, wskazał, że od 10 lat są dostępne flozyny – leki z grupy przeciwcukrzycowych, które zastosowane na wczesnym etapie mogą zapobiec powikłaniom.

„Przyczynkiem do opisania zespołu CRM było pojawienie się w 2014 r. nowej klasy leków, zwanych flozynami. Flozyny przez to, że wywoływały cukromocz, obniżały stężenie glukozy we krwi, co prowadziło do spadku wagi pacjenta, a działanie moczopędne sprawiało, że usuwały także nadmiar sodu z organizmu, obniżając ciśnienie i poprawiając pracę nerek” – tłumaczył ekspert.

Dodał, że flozyny obniżają glikemię już po trzech dniach, a po kilku tygodniach stosowania maleje ryzyko zgonu z powodów sercowo-naczyniowych lub niewydolności nerek.

CRM jest schorzeniem wynikającym z powiązań pomiędzy cukrzycą a chorobami serca, nerek czy otyłością. Cukrzyca uszkadza naczynia krwionośne, dlatego osoby z cukrzycą są bardziej od innych narażone m.in. na udar mózgu, miażdżycę czy zawał serca. Innym schorzeniem może być przewlekła choroba nerek (PChN) obejmująca zmiany morfologiczne i czynnościowe, które zachodzą w nerkach.

„Podwyższone stężenie glukozy we krwi i jej toksyczność działa na wszystkie tkanki i narządy, które są ukrwione” – mówił prof. Dzida.

Ekspert wyjaśnił, że krew, wraz z zawartą w niej glukozą, płynie przez wszystkie narządy, jednak najbardziej zagrożone jest serce i nerki. A ponieważ nie wiadomo, które powikłanie u danego pacjenta wystąpi jako pierwsze, najważniejsza jest kompleksowa ocena pacjenta pod kątem poszukiwania powikłań narządowych.

„Ocena niewydolności serca i niewydolności nerek jest obowiązkiem diabetologa lub lekarza POZ. Dlatego u każdego pacjenta z cukrzycą jak najwcześniej wykonujemy badania funkcji nerek: eGFR i stosunku albuminy do kreatyniny w produkcji moczu dobowego. A jeżeli chodzi o serce, lekarz ma obowiązek rozpoznać pierwsze objawy niewydolności serca takie jak duszność czy obrzęki i pokierować pacjenta odpowiednią drogą” – podkreślił prof. Dzida.

Na skalę problemu zwrócił uwagę prof. Marcin Grabowski, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

„Mówimy o trzech jednostkach chorobowych i jeżeli rozważymy je osobno, to mamy w Polsce 1-1,2 mln pacjentów chorych na niewydolność serca, ok. 1 mln z przewlekłą chorobą nerek i 3-4 mln pacjentów z cukrzycą. To są liczby, które wzajemnie się nie wykluczają, a wręcz potęgują” – wskazał.

Prof. Grabowski dodał, że wczesne wykrycie niepokojących objawów może opóźnić dobrnięcie pacjenta do zaawansowanego etapu choroby.

„Nie zawsze możemy uchronić pacjenta przed objawami klinicznymi, ale przynajmniej możemy spowolnić ten proces, zahamować, a u wielu chorych wręcz odwrócić. Ale z drugiej strony pacjentowi, który ma dramatyczne czynniki ryzyka w postaci otyłości, hiperglikemii i bardzo wysokiego ciśnienia nie można powiedzieć >>Proszę to zredukować. Jak? – to już nie mój problem<<. Mówmy raczej: spróbujmy to zredukować o 25 proc., o 50 proc. i dążmy do tego celu” – stwierdził prof. Grabowski.

Dr Robert Małecki, kierownik Oddziału Nefrologii i Stacji Dializ w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie zwrócił uwagę, że najmłodsi pacjenci z CRM, u których wraz z cukrzycą rozwinęła się przewlekła choroba nerek, jeżeli nie są odpowiednio leczeni, tracą kilkanaście lat ze swojego życia.

„Pacjent nieleczony traci przesączanie kłębuszkowe z ogromną szybkością, ale gdy zaczyna być prawidłowo leczony, rokuje lepiej, a utrata przesączania kłębuszkowego spada niemal do poziomu fizjologicznego. Na terapii flozyną najszybciej zyskują najciężej chorzy, jednak gdybyśmy mogli leczyć na etapie najwcześniejszym, kiedy nerki są jeszcze sprawne, to ci lżej chorzy też na tym skorzystają” – wyjaśnił dr Małecki.

W opinii Moniki Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków (PSD), pacjenci objęci ryzykiem potrzebują kompleksowej opieki zdrowotnej.

„To są bardzo groźne powikłania, często wykrywane w stadium zaawansowanym. Pacjenci nie wiedzą, gdzie się udać, aby skorzystać z opieki koordynowanej, gdzie z niej skorzystać. Dlatego stworzyliśmy mapę drogową do popularyzacji tego rozwiązania w POZ. Bo trzeba działać na wczesnym etapie” – podkreśliła prezes PSD.

Dodała, że Polskie Stowarzyszenie Diabetyków edukuje pacjentów, żeby przede wszystkim byli szczerzy w rozmowie z lekarzem – nie wymagali, nie byli roszczeniowi, ale żeby w gabinecie odbywał się dialog.

Źródło: PAP MediaRoom

W Światowym Dniu Nerek (14 marca) DaVita Polska, organizacja zajmująca się leczeniem nerkozastępczym pacjentów z przewlekłą chorobą nerek (PChN), apeluje o zmiany w tej dziedzinie opieki zdrowotnej w Polsce. Celem jest poprawa jakości i skuteczności opieki nad osobami z przewlekłą chorobą nerek w późnym stadium oraz lepsze zarządzanie środkami publicznymi przeznaczonymi na ich leczenie.
W drugi czwartek marca obchodzony jest Światowy Dzień Nerek, w tym roku pod hasłem: „Zdrowie nerek dla wszystkich. Poprawa równego dostępu do opieki i optymalna praktyka leczenia” (ang. – Kidney Health for All. Advancing equitable access to care and optimal medication practice). DaVita Inc., jeden z czołowych dostawców usług opieki nad pacjentami z chorobami nerek w Stanach Zjednoczonych i od ponad 20 lat lider w zakresie jakości klinicznej i innowacji, jest globalnym partnerem Światowego Dnia Nerek 2024.
 
Szacuje się, że przewlekła choroba nerek (PChN) dotyka ponad 850 milionów ludzi na całym świecie.[1] Obecnie choroba nerek jest 8. najczęstszą przyczyną zgonów[2], a jeśli nie zostanie podjęty dodatkowy wysiłek, by jej zapobiegać i skutecznie leczyć, przewiduje się, że do 2040 roku będzie 5. najczęstszą przyczyną utraty lat życia[3].
 
Mimo że w ostatnich latach Polska poczyniła postępy, głównie w obszarze refundacji kluczowych leków w nefrologii, wciąż jest wiele do zrobienia w organizacji leczenia w Polsce pacjentów w bardziej zaawansowanych stadiach choroby nerek. Osiągnięcie optymalnej opieki dla pacjentów leczonych nerkozastępczo wymaga pokonania barier na wielu poziomach, w tym ukierunkowanej polityki zdrowotnej – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog, transplantolog kliniczny, dyrektor medyczny DaVita Polska.
 
W Polsce organizacja leczenia przewlekłej choroby nerek wymaga pilnej zmiany aby poprawić wyniki leczenia pacjentów i ich jakość życia. Dlatego DaVita Polska, w ramach kampanii edukacyjno-informacyjnej pod hasłem „PChNijmy nefrologię do przodu”, przygotowała listę z potrzebnych zmian w leczeniu osób w zaawansowanych stadiach PChN.
 
Chodzi przede wszystkim o koordynację tego etapu leczenia, propozycje systemowych rozwiązań na brak wystarczających zasobów kadry medycznej i usprawnienie pilnych potrzeb w zakresie przygotowania chorych do terapii nerkozastępczej – badań do transplantacji nerki i dostępu naczyniowego do dializ.
 
W DaVita mamy rozwiązanie na już dla kilku najpoważniejszych wyzwań w opiece nad pacjentem z chorobami nerek w Polsce. Obecny model organizacyjny leczenia nerkozastępczego w Polsce można stosunkowo łatwo „PChNąć do przodu”, by podnieść jakość opieki nad pacjentem nefrologicznym, m.in. wprowadzając opiekę koordynowaną dla pacjentów w późnych stadiach przewlekłej choroby nerek, zezwalając na pracę w stacjach dializ lekarzy innych specjalizacji, czy wprowadzając do systemu asystenta dializacyjnego. Te ostatnie propozycje są konkretną odpowiedzią na przetaczający się przez cały kraj kryzys kadrowy lekarzy i pielęgniarek. Wiemy, czego potrzebują pacjenci dializowani i chętnie oferujemy swą wiedzę, międzynarodowe doświadczenie i najlepsze praktyki, jak tę opiekę prowadzić najbardziej efektywnie, z korzyścią pacjentów i płatnika publicznego – dodaje dr Szymon Brzósko.
 
Przypomnijmy: w Polsce na przewlekłą chorobę nerek choruje 4,7 mln osób[4], która ma poważne konsekwencje zdrowotne, w niekorzystnym przebiegu włącznie z niewydolnością nerek, która wymaga zabiegów ratujących życie: dializ lub przeszczepienia nerki. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób[5].
 
O DaVita
DaVita (NYSE: DVA) jest dostawcą usług nefrologicznych, który skupia się poprawie jakości życia pacjentów na całym świecie. Firma jest jednym z czołowych dostawców usług opieki nad pacjentami z chorobami nerek w Stanach Zjednoczonych i od ponad 20 lat liderem w zakresie jakości klinicznej i innowacji. DaVita opiekuje się pacjentami na każdym etapie przewlekłej choroby nerek – od spowolnienia postępu choroby po pomoc w transplantacji, od dializoterapii i opieki szpitalnej po dializy w domu. DaVita zmniejszyła liczbę hospitalizacji, poprawiła współczynnik śmiertelności i aktywnie współpracuje z całą branżą opieki nefrologicznej, by tworzyć godziwe i wysokiej jakości standardy opieki medycznej dla wszystkich pacjentów na całym świecie. DaVita jest w pełni zaangażowana w stosowanie modeli opieki skoncentrowanych na pacjencie, dlatego wdraża najnowsze zdobycze technologii i zmierza w stronę zintegrowanej opieki dla wszystkich swoich pacjentów. DaVita opiekuje się 250 200 pacjentami w 3042 stacjach dializ, z czego 2675 klinik działa w Stanach Zjednoczonych, a 367 ambulatoryjnych ośrodków dializ w 11 innych krajach na świecie, w tym w Polsce (stan na 31 grudnia 2023 roku). W Polsce DaVita jest drugą największą niepubliczną siecią stacji dializ, prowadzącą 63 placówki w dużych i mniejszych miejscowościach, w których leczy 3700 pacjentów. Diagnostyka i konsultacje w kierunku chorób nerek oraz ich leczenie prowadzone są w 38 poradniach nefrologicznych DaVita w całym kraju. DaVita Polska zatrudnia 1300 osób. Więcej informacji: www.DaVita.pl 
[1] Jager K.J., et al. A single number for advocacy and communication-worldwide more than 850 million individuals have kidney diseases. Nephrol Dial Transplant. 2019;34(11):1803-1805
[2] https://www.healthdata.org/news-events/newsroom/news-releases/lancet-latest-global-disease-estimates-reveal-perfect-storm
[3] https://www.thelancet.com/pdfs/journals/lancet/PIIS0140-6736(18)31694-5.pdf
[4] „Prof. Gellert: 4,7 mln Polaków choruje przewlekle na nerki. Większość nie wie o tym”, pulsmedycyny.pl, 09.03.2022, https://pulsmedycyny.pl/prof-gellert-47-mln-polakow-choruje-przewlekle-na-nerki-wiekszosc-nie-wie-o-tym-1143718
[5] „Aktualny stan leczenie nerkozastępczego w Polsce – 2022”, „Nefrologia i dializoterapia polska”, numer 3–4, str. 22, Ryc. 1b
źródło: Davita
W Polsce zaczyna brakować lekarzy nefrologów. Według danych Ministerstwa Zdrowia nefrologia ma aktualnie najniższą liczbę specjalistów na 100 tysięcy ludności w Polsce, a czas oczekiwania na wizytę u lekarza może wynosić ponad rok. Tymczasem liczbę pacjentów zmagających się z przewlekłą chorobą nerek szacuje się już na 4,7 miliona. Braki kadry lekarskiej obniżają dostępność i jakość opieki nefrologicznej.
Nefrologia znalazła się w grupie specjalizacji z najniższym wskaźnikiem liczby lekarzy specjalistów na 100 tysięcy mieszkańców w stosunku do średniej wartości dla kraju: w 2021 roku wskaźnik ten wyniósł 3,5 tysięcy, a w 2020 3,6 tysięcy lekarzy nefrologów[1],[2]. 

Część nefrologów odchodzi na emeryturę, a młodzi specjaliści często wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszych warunków pracy. Specjalistów zaczyna brakować w skali całego kraju, a kolejki do poradni nefrologicznych wydłużają się. Sytuację komplikuje nadmierne obciążenie lekarzy biurokracją – mówi dr n. med. Marta Serwańska-Świętek, nefrolog, transplantolog, zastępca dyrektora medycznego DaVita Polska

Obecnie mamy ogółem 1452 lekarzy nefrologów. Dla porównania – kardiologów jest około 4 razy więcej (5282). Problem jest na tyle poważny, że istnieją poradnie nefrologiczne, w których nie ma nefrologów zatrudnionych na stałe. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w 2021 roku przeciętny czas oczekiwania na wizytę w poradni nefrologicznej przekraczał 100 dni[3].

Jeszcze 15-20 lat temu trzeba było czekać na zwolnienie się miejsca na rezydenturę ze specjalizacji nefrologicznej. Wówczas nie było łatwo się na nią dostać z powodu dużej konkurencji. Obecnie na 5 miejsc specjalizacyjnych jest 2 chętnych kandydatów. Według danych z Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi jeszcze w 2013 roku dyplom nefrologa odebrało 84 osoby, podczas gdy w 2022 roku – już 33, a wiosną 2023 roku jeszcze mniej – tylko 22[4]

Nefrologia obecnie uchodzi za trudną, a jednocześnie dającą gorsze możliwości finansowe specjalizację. Tymczasem coraz więcej osób potrzebuje opieki nefrologa – szacuje się, że prawie 4,7 mln osób w Polsce jest dotkniętych chorobami nerek. Nerki odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu, a zaburzenie ich pracy jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia i życia. Dlatego powinniśmy zachęcać młodych lekarzy do wyboru tej specjalizacji. Przy tak dużej skali zachorowalności i spadającej liczbie specjalistów, konieczne jest uznanie nefrologii za specjalizację deficytową i rozważenie gratyfikacji finansowych dla lekarzy, którzy ją podejmują – wyjaśnia dr n. med. Marta Serwańska-Świętek.

Lekarze nefrolodzy pracują na oddziałach nefrologicznych, nefrologiczno-transplantacyjnych, w poradniach nefrologicznych oraz na stacjach dializ. Nefrolog specjalizuje się w leczeniu chorób nerek oraz pozostałych elementów układu moczowo-pęcherzowego – jest odpowiedzialny za profilaktykę, diagnozowanie oraz leczenie schorzeń nefrologicznych.

Mówi się, że interna jest królową medycyny, a nefrologia – koroną. To wymagająca, a jednocześnie dająca lekarzowi szerokie horyzonty specjalizacja, gdyż jest bardzo rozległa pod względem liczby zagadnień. Obejmuje choroby nerek oraz przekrojową wiedzę z obszaru interny, transplantologii, diabetologii, kardiologii czy urologii. Przewlekła choroba nerek często spowodowana jest innymi chorobami, takimi jak nadciśnienie, cukrzyca, niewydolność serca. Dlatego nefrologa nie ogranicza się do leczenia jednego narządu czy układu, lecz pozwala spojrzeć na pacjenta dużo szerzej. Holistyczne podejście do leczenia powinno być stosowane powszechnie, także w innych obszarach medycyny, tym bardziej teraz, gdy społeczeństwo starzeje się i rośnie współchorobowość. Jako lekarze nie powinniśmy leczyć jednej choroby niezależnie od innych współwystępujących schorzeń – dodaje dr n. med. Marta Serwańska-Świętek.

Diagnostyka chorób nerek rozpoczyna się od lekarza internisty. W celu wykrycia przewlekłej choroby nerek wykonywane jest proste badanie ogólne moczu, wskaźnik ACR oraz oznaczenie stężenia kreatyniny w surowicy krwi. Pacjent otrzymuje skierowanie na te badania od lekarza pierwszego kontaktu. Jeśli wyniki budzą wątpliwości, kierowany jest na konsultację nefrologiczną. Osoby znajdujące się w grupie ryzyka powinny regularnie wykonywać badania. Dotyczy to osób z cukrzycą, palących tytoń, z nadciśnieniem tętniczym, chorobami sercowo-naczyniowymi, chorobami nerek występującymi w rodzinie, zakażeniami układu moczowego czy nadmierną masą ciała.

Przewlekła choroba nerek ma charakter postępujący. Kiedy narząd przestaje pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego: transplantacji lub dializoterapii, która jest zabiegiem ratującym życie. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób. PChN to obecnie jedno z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych – na całym świecie choruje na nie już prawie 700 mln ludzi. W Polsce szacunki mówią nawet o 4,7 mln osób, które żyją z chorobami nerek, a z roku na rok jest ich coraz więcej.

Bibliografia

[1] Obwieszczenie Ministra Zdrowia z dnia 27 sierpnia 2021 w sprawie mapy potrzeb zdrowotnych, https://dziennikmz.mz.gov.pl/DUM_MZ/2021/69/akt.pdf[2] Baza Analiz Systemowych i Wdrożeniowych https://basiw.mz.gov.pl/mapy-informacje/mapa-2022-2026/analizy/kadry-medycze/kadry-medyczne/ 
[2] Baza Analiz Systemowych i Wdrożeniowych https://basiw.mz.gov.pl/mapy-informacje/mapa-2022-2026/analizy/kadry-medycze/kadry-medyczne/                                           
[3] j.w.                                                                                                              
[4] https://www.cem.edu.pl/index.php 

źródło: DaVita

W Polsce zaczyna brakować lekarzy nefrologów. Według danych Ministerstwa Zdrowia nefrologia ma aktualnie najniższą liczbę specjalistów na 100 tysięcy ludności w Polsce, a czas oczekiwania na wizytę u lekarza może wynosić ponad rok. Tymczasem liczbę pacjentów zmagających się z przewlekłą chorobą nerek szacuje się już na 4,7 miliona. Braki kadry lekarskiej obniżają dostępność i jakość opieki nefrologicznej.
Nefrologia znalazła się w grupie specjalizacji z najniższym wskaźnikiem liczby lekarzy specjalistów na 100 tysięcy mieszkańców w stosunku do średniej wartości dla kraju: w 2021 roku wskaźnik ten wyniósł 3,5 tysięcy, a w 2020 3,6 tysięcy lekarzy nefrologów[1],[2]. 

Część nefrologów odchodzi na emeryturę, a młodzi specjaliści często wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszych warunków pracy. Specjalistów zaczyna brakować w skali całego kraju, a kolejki do poradni nefrologicznych wydłużają się. Sytuację komplikuje nadmierne obciążenie lekarzy biurokracją – mówi dr n. med. Marta Serwańska-Świętek, nefrolog, transplantolog, zastępca dyrektora medycznego DaVita Polska

Obecnie mamy ogółem 1452 lekarzy nefrologów. Dla porównania – kardiologów jest około 4 razy więcej (5282). Problem jest na tyle poważny, że istnieją poradnie nefrologiczne, w których nie ma nefrologów zatrudnionych na stałe. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w 2021 roku przeciętny czas oczekiwania na wizytę w poradni nefrologicznej przekraczał 100 dni[3].

Jeszcze 15-20 lat temu trzeba było czekać na zwolnienie się miejsca na rezydenturę ze specjalizacji nefrologicznej. Wówczas nie było łatwo się na nią dostać z powodu dużej konkurencji. Obecnie na 5 miejsc specjalizacyjnych jest 2 chętnych kandydatów. Według danych z Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi jeszcze w 2013 roku dyplom nefrologa odebrało 84 osoby, podczas gdy w 2022 roku – już 33, a wiosną 2023 roku jeszcze mniej – tylko 22[4]

Nefrologia obecnie uchodzi za trudną, a jednocześnie dającą gorsze możliwości finansowe specjalizację. Tymczasem coraz więcej osób potrzebuje opieki nefrologa – szacuje się, że prawie 4,7 mln osób w Polsce jest dotkniętych chorobami nerek. Nerki odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu, a zaburzenie ich pracy jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia i życia. Dlatego powinniśmy zachęcać młodych lekarzy do wyboru tej specjalizacji. Przy tak dużej skali zachorowalności i spadającej liczbie specjalistów, konieczne jest uznanie nefrologii za specjalizację deficytową i rozważenie gratyfikacji finansowych dla lekarzy, którzy ją podejmują – wyjaśnia dr n. med. Marta Serwańska-Świętek.

Lekarze nefrolodzy pracują na oddziałach nefrologicznych, nefrologiczno-transplantacyjnych, w poradniach nefrologicznych oraz na stacjach dializ. Nefrolog specjalizuje się w leczeniu chorób nerek oraz pozostałych elementów układu moczowo-pęcherzowego – jest odpowiedzialny za profilaktykę, diagnozowanie oraz leczenie schorzeń nefrologicznych.

Mówi się, że interna jest królową medycyny, a nefrologia – koroną. To wymagająca, a jednocześnie dająca lekarzowi szerokie horyzonty specjalizacja, gdyż jest bardzo rozległa pod względem liczby zagadnień. Obejmuje choroby nerek oraz przekrojową wiedzę z obszaru interny, transplantologii, diabetologii, kardiologii czy urologii. Przewlekła choroba nerek często spowodowana jest innymi chorobami, takimi jak nadciśnienie, cukrzyca, niewydolność serca. Dlatego nefrologa nie ogranicza się do leczenia jednego narządu czy układu, lecz pozwala spojrzeć na pacjenta dużo szerzej. Holistyczne podejście do leczenia powinno być stosowane powszechnie, także w innych obszarach medycyny, tym bardziej teraz, gdy społeczeństwo starzeje się i rośnie współchorobowość. Jako lekarze nie powinniśmy leczyć jednej choroby niezależnie od innych współwystępujących schorzeń – dodaje dr n. med. Marta Serwańska-Świętek.

Diagnostyka chorób nerek rozpoczyna się od lekarza internisty. W celu wykrycia przewlekłej choroby nerek wykonywane jest proste badanie ogólne moczu, wskaźnik ACR oraz oznaczenie stężenia kreatyniny w surowicy krwi. Pacjent otrzymuje skierowanie na te badania od lekarza pierwszego kontaktu. Jeśli wyniki budzą wątpliwości, kierowany jest na konsultację nefrologiczną. Osoby znajdujące się w grupie ryzyka powinny regularnie wykonywać badania. Dotyczy to osób z cukrzycą, palących tytoń, z nadciśnieniem tętniczym, chorobami sercowo-naczyniowymi, chorobami nerek występującymi w rodzinie, zakażeniami układu moczowego czy nadmierną masą ciała.

Przewlekła choroba nerek ma charakter postępujący. Kiedy narząd przestaje pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego: transplantacji lub dializoterapii, która jest zabiegiem ratującym życie. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób. PChN to obecnie jedno z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych – na całym świecie choruje na nie już prawie 700 mln ludzi. W Polsce szacunki mówią nawet o 4,7 mln osób, które żyją z chorobami nerek, a z roku na rok jest ich coraz więcej.

Bibliografia

[1] Obwieszczenie Ministra Zdrowia z dnia 27 sierpnia 2021 w sprawie mapy potrzeb zdrowotnych, https://dziennikmz.mz.gov.pl/DUM_MZ/2021/69/akt.pdf[2] Baza Analiz Systemowych i Wdrożeniowych https://basiw.mz.gov.pl/mapy-informacje/mapa-2022-2026/analizy/kadry-medycze/kadry-medyczne/ 
[2] Baza Analiz Systemowych i Wdrożeniowych https://basiw.mz.gov.pl/mapy-informacje/mapa-2022-2026/analizy/kadry-medycze/kadry-medyczne/                                           
[3] j.w.                                                                                                              
[4] https://www.cem.edu.pl/index.php 

źródło: DaVita